turkawka33
15.08.14, 06:37
Witam, pisałam w kwietniu na tym forum pod innym loginem o swoich wątpliwościach dotyczących możliwości ratowania małżeństwa. W skrócie - od dwóch lat jesteśmy w separacji spowodowanej poważnym kryzysem, częstymi kłótniami. Rozstanie nastąpiło z mojej inicjatywy. Przez cały ten okres do chwili obecnej mąż przebywa w innym związku - ma przyjaciółkę, z którą nie mieszka, spędzają jednak razem czas, weekendy, urlopy. Przyjaciółkę poznał już po naszym rozstaniu. Ona nie poznała naszych dzieci, ani nikogo z rodziny.
Od kwietnia z mojej inicjatywy zbliżamy się do siebie. Na początku poprzez kontakt z dziećmi, wspólne wyjścia z nimi. Obecnie zdarza się nam spędzać czas razem także bez dzieci. Jasno powiedziała mężowi jakie są moje intencje - że chciałabym odbudować nasze małżeństwo. Mąż początkowo wyraził zdecydowany sprzeciw, jednak w miarę upływu czasu przyznał, że dopuszcza tę myśl. Od czerwca chodzimy na terapię małżeńską. Mąż na pierwszym spotkaniu zastrzegł, że dzięki terapii chce poprawić relacje ze mną, jednak nie zadeklarował chęci powrotu do związku. Wydaje mi się, że terapia jest dosyć skuteczna, dowiedziałam się dzięki niej jakie błędy popełniałam, jakie moje zachowania blokują męża, powodują, że nie chce, a wręcz boi się powrotu do mnie. Zmieniam to. W trakcie terapii mąż wyznał, że nie jest gotów do podjęcia decyzji o zakończeniu swojego drugiego związku, zgodziłam się dać mu na to pewien czas. Sama sobie określiłam termin jako koniec tego roku. Terapeutka zasugerowała mi, że najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie w tym momencie akceptacja męża, tolerowanie jego relacji z inną kobietą i zachowanie spokoju w kontaktach z num. Celem tego zachowania ma być odbudowa jego zaufania do mnie.
Nasze relacje są obecnie dosyć dziwne. Spotykamy się w każdy weekend i wspólnie zajmujemy dziećmi. Mąż bywa u mnie także w tygodniu. Podczas weekendów żyjemy jak zwykłe małżeństwo, dochodzi także do satysfakcjonujących obie strony zbliżeń intymnych. Wyjeżdżamy na wspólne wyjazdy. Jednocześnie w tygodniu mąż wciąż spotyka się ze swoją przyjaciółką. Ta sytuacja powoli zaczyna mnie przerastać. Czuję, że źle postępuję tolerując jego drugą relację, tylko oczywiście nie mam na to wpływu. Mąż wydaje się zupełnie oddzielać te dwie sprawy - możliwość powrotu do mnie a swój związek z inną kobietą. Twierdzi, że jedno nie wiąże się z drugim. Dla mnie te sprawy są związane. Czuję ból wiedząc o jego kontaktach. Im bardziej zbliżamy się do siebie, tym bardziej rosną moje oczekiwania wobec niego. Nie wiem jak długo jeszcze uda mi się zachować spokój wiedząc o tej drugiej.
Byliśmy niedawno na wspólnych, bardzo udanych wakacjach z dziećmi we Włoszech. Podczas tego wyjazdu mąż przyznał się, że myśli o zakończeniu znajomości ze swoją przyjaciółką. Planowaliśmy wspólne "testowe" zamieszkanie do końca wakacji, wspólne wyjście bez dzieci. Wydawało mi się, że sprawy idą w dobrym kierunku, że mąż w jakiś sposób podjął decyzję o próbie powrotu do małżeństwa. Z urlopu wróciliśmy w niedzielę, zamieszkać razem mieliśmy od soboty.
W tym tygodniu dzieci przebywają u dziadków. Niestety on ten "wolny czas" nadal spędza z przyjaciółką. Nie wiem jak w tym momencie postępować. Jeśli on rzeczywiście waha się i myśli o zakończeniu drugiego związku, to czemu nadal go kontynuuje. Nie wiem jak w tym momencie postąpić. Czy ma sens to wspólne zamieszkanie? Liczyłam, że on zakończy tamtą relację przed sobotą. Nie zanosi się jednak na to. Oczywiście takie sprawy nie są proste i nie dzieją się z dnia na dzień. Odczuwam jednak strach, że może jego intencje nie są szczere, że może traktuje mnie jedynie jako miłą pomoc w opiece nad dziećmi. Z drugiej strony terapeutka uprzedzała mnie, że mąż będzie się wahać. W końcu to ja w chwili obecnej próbuję niejako na powrót wejść w jego jakoś poukładane życie.
Nie wiem jak się w obecnej sytuacji zachować, czy kontynuować tę relację na takich dziwnych zasadach. Nie wiem, czy będę potrafiła zachować spokój mając świadomość jego kontaktów z inną osobą i tego, że niejako w chwili obecnej wybiera tamte kontakty, w końcu w tym tygodniu także mógłby spotkać się ze mną. Zależy mi bardzo na odbudowaniu tego małżeństwa, ale jednak na zwykłych zasadach, nie chcę być tą trzecią, a mam wrażenie, że do tego się to obecnie sprowadza. Jednocześnie sprawia mi to ogromny ból. Widzę, że moje wysiłki dały już jakiś efekt, ale sama nie wiem jak długo uda mi się jeszcze w nich wytrwać :(
Czy zachowanie męża można jakoś wytłumaczyć? Czy słusznie postępuję nie naciskając na niego? Dziękuję za wszelkie opinie.