coś się skończyło...

16.08.14, 08:23
Ktoś pamięta moją historię? w dużej części była prawdziwa, choć trochę ubarwiłem.
Ale to już koniec. Dużo myślałem i pogodziłem się, że nie mam już zony i nie ma małżeństwa.
Szykujemy się do rozprawy. Dogadujemy się całkiem dobrze, kiedy emocje opadły.
Po prostu się wypaliło a może od początku nie byliśmy dla siebie?
w każdym razie walczyłem długo - nie udało się... trudno
    • aqua48 a może coś się zaczyna? 16.08.14, 13:27
      indianan napisał:

      > Ale to już koniec. Dużo myślałem i pogodziłem się, że nie mam już zony i nie ma
      > małżeństwa.
      > Szykujemy się do rozprawy. Dogadujemy się całkiem dobrze, kiedy emocje opadły.

      Dobrze, że się wreszcie pogodziłeś z nieuniknionym i świetnie, że się wreszcie z żoną dogadujecie. Być może pozostaniecie w przyjaźni i po rozwodzie. To ważne.
      A przejście do następnego etapu życia nie musi być wcale traktowane jako porażka, zwłaszcza jeśli umie się i chce wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów.
      • indianan Re: a może coś się zaczyna? 16.08.14, 18:42
        Jak się coś kończy, zaczyna się nowe :)
        Tak, to aż dziwne że o takich jazdach potrafimy się z żoną całkiem nieźle dogadać.
        Przebaczyliśmy sobie wszystko - zalezy nam na dobrym kontakcie w trosce o dzieci.
        Nie moga mieć nienawidzących się rodziców.

        Zauważyłem, że ta walka o związek wyniszczała mnie i żonę.
        Czasem trzeba wiedzieć, kiedy skończyć.
        Daliście mi do myślenia tymi diagnozami o Aspergerze :) - skoro tak to wyglądało z boku, to należało wziąć to pod uwagę... chyba istotnie przesadziłem z tym uczepieniem się małżeństwa...

        wyzwolenie jest bardzo ożywcze...

    • indianan Re: coś się skończyło... 18.08.14, 13:24
      Problem w tym, że ... ja ją wciąż kocham. Właśnie ją..., ehhh, życie...
      Czemu to się tak układa...
      Ale decyzja podjęta...
      • przeciez.wiem amen n/t 18.08.14, 15:26
        • ola.2014 Re: amen n/t 18.08.14, 16:04
          oby to byl koniec dyskusji,ale Autor wg mnie bedzie ciagnal w nieskonczonosc,jak poprzednie watki nt niewiernosci zony i jego ogromnego uczucia do niej na roznych forach :(
          • indianan Re: amen n/t 18.08.14, 16:29
            ... nie będzie :)
    • fasolina Re: coś się skończyło... 18.08.14, 19:50
      Wziąłeś pod uwagę Aspergera i co z tym zrobiłeś?
      • indianan Re: coś się skończyło... 18.08.14, 20:20
        oj, na pewno nie mam aspengera, jestem raczej towarzyski :)
        mam dużo znajomych płci przeciwnej
        no way :)

        po prostu zastanowiło mnie, że popadłem w taką obsesję, że aż na asp zaczęło z boku wyglądać... :)
        a sama terapia mi się przyda... jak każdemu :)

        • fasolina Re: coś się skończyło... 18.08.14, 20:25
          Aha, to wiele wyjaśnia. Powodzenia!
        • marsylvik Re: coś się skończyło... 20.08.14, 11:50
          indianan napisał:

          > oj, na pewno nie mam aspengera, jestem raczej towarzyski :)
          > mam dużo znajomych płci przeciwnej
          > no way :)

          Mam kolegę... nie, nie kolegę - przyjaciela! U jego córki zdiagnozowano ZA. U niego nie diagnozowano, ale jest pewien, że ma to samo. Córkę i jej dziwność rozumie świetnie, bo sam taki był. Dodatkowo, co charakterystyczne dla osób z ZA, utracił węch, bez żadnego innego prawdopodobnego powodu. Jest towarzyski, ma dużo znajomych obu płci :)
          Jest normalny, tylko ma ZA :)

          Najbardziej charakterystyczne dla ZA cechy u niego to skłonność do obsesji, teorii spiskowych, "chorągiewkowatość" w poglądach zależna od ostatnich jego dyskusji z kimś na zmianę ze sztywnością poglądów nawet wobec oczywistych faktów im przeczącym. I nieumiejętność zakończenia swojej wypowiedzi, póki nie powie wszystkiego co ma do powiedzenia, nawet kiedy wyraźnie widzi, że nikt go już nie słucha i nie chce słuchać. W tym właśnie najlepiej rozumie córkę, mają tak samo, po rozmowach z psychologami wie, że to wynika z ZA. Ze swoim zaburzeniem nic nie robił i nie robi, bo najpierw o nim nie wiedział, a teraz nie przeszkadza mu ono w życiu. Nad córką pracują, głównie w obszarze tolerancji dla niej wśród nauczycieli (czasem) i rówieśników (mocno), bo cierpi w związku z tym. Oboje są trochę swantami, on wybitnie utalentowany muzycznie i plastycznie (raz jedno, raz drugie robi zawodowo), a córka językowo, dziewczyna mówi teraz już chyba siedmioma językami, w tym czterema płynnie, słuch absolutny, powtarza bezbłędnie i bez akcentu nawet polskie słowa, z łatwością wygrywa szkolne konkursy literackie.

          Być może masz ZA, być może nie musisz nic z nim robić, być może ujawnia się negatywnie tylko w skrajnych sytuacjach życiowych, takich jak rozwód.
          A może i nie masz, może rzeczywiście pod wpływem emocji chwilowo zacząłeś się tak zachowywać :) Ani forum, ani Ty sam tego raczej nie rozstrzygniesz.
          Jak będziesz miał problemy z ludźmi (z bliskimi, albo w pracy), ze zrozumieniem, czemu się dziwnie zachowują, podczas gdy oni Ciebie będą uważali za dziwaka, to wtedy warto się przejść do psychologa i to sprawdzić. Po to, żeby sobie samemu ułatwić życie :)
    • indianan Re: coś się skończyło... 10.09.14, 16:56
      i po co się oszukiwać...
      dalej ją kocham
      • marsylvik Re: coś się skończyło... 11.09.14, 12:29
        "Sami wybieramy, kogo kochamy".
        Zastanów się, czemu ją właśnie wybierasz (świadomie lub nie) na obiekt swoich uczuć.
        Co w niej kochasz?
        Co Ci daje miłość do niej?
        • przeciez.wiem Re: coś się skończyło... 12.09.14, 01:02
          Błagam, proszę, nie zadawaj mu pytań, tylko nie to...

          • ola.2014 Re: coś się skończyło... 12.09.14, 13:31
            To co on w niej kocha nie jest istotne, najwazniejsze jest to, ze zona go nie kocha, chce rozwodu i wyzwala sie od niego ;)
            • indianan Re: coś się skończyło... 17.09.14, 17:53
              Gdybym był pewny, że ona wie czego chce :)
              To nie ja jestem problemem - on jest w niej.
              Chce rozwodu od roku i co z tym zrobila?

              Nie wiem, czemu tak to wyśmiewacie...
Pełna wersja