indianan
20.08.14, 15:43
Z zaciekawieniem śledzę wątki na tym forum i to co mnie szczególnie zainteresowało to problem perspektywy spojrzenia na problem. Niby każdy stara się obiektywnie przedstawić swój temat, ale mam wrażenie, że to wszystko są po prostu subiektywne opowieści. I opowieść partnera byłaby zupełnie inna. Wcale nie mniej prawdziwa. Ponieważ dominują tu kobiety, opowieści mają mocno feministyczny charakter - pisane są z perspektywy skrzywdzonej żony/partnerki, budującej wizerunek męża przemocowca (czynnego lub biernego), niedorajdy, obiboka itd.
Bardzo mnie ciekawi, jak te same fakty opisaliby mężowi i partnerzy :)
Siadłem niedawno z moją żoną i opowiedzieliśmy sobie wzajemnie nasze opowieści o związku. Były odmienne - inne rzeczy pamiętaliśmy, inne akcentowaliśmy, inne wyparliśmy. Byłem zdumiony jak inaczej odbiera te same wydarzenia moja żona - ona była zdziwiona moimi opisami... Jakie mechanizmy psychologiczne tu działają :)