Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika

25.08.14, 12:54
Jestem u rodziców z dziećmi na wakacjach, na co dzień dzieli nas z 1500 km, więc rzadko się widzimy. Przywożę u dzieci, żeby miały kontakt z dziadkami, a jest to fajny kontakt. Jednak relacje między mną a ojcem oraz nim a mamą są okropne. Skisła atmosfera. Ojciec nie uznaje, że jako pijący z 20 lat alkoholik narobił nam dużo krzywdy. Powiedziałam mu o tym, on idzie w zaparte, zaprzecza. Nie pije od dekady, ale nie był leczony. W dużej części mu przebaczyłam i odpuściłabym indagowanie go o te przeszłe sprawy, bo to nieskuteczne. Sęk w tym, że to ciągle zatruwa nasze obecne relacje. Ja po prostu nie mogę udawać, że nic się nie stało, to w końcu kawał mojego życia. Ojciec jest krytyczny wobec wielu moich obecnych zachowań (a to jak wyglądam, jak wychowuję dzieci). No i kit z tym, mogę jednym uchem wpuścić, drugim wypuścić. Jednak jego krytyka bywa napastliwa i mściwa, np. 'nie odwiozę cię z dzieckiem na stację, bo ten twój wyjazd to głupi pomysł, a głupi bo przyjechałaś do rodziców a jedziesz nie wiadomo po co (no tak, na 20 dni pobytu 24 godziny spędzę poza domem rodziców - to ci przestępstwo), zawsze chciałaś mieć tylko atrakcje, zawsze cię nosiło (zaczynam się denerwować w myślach: no ojciec, każdego by nosiło, gdyby miał taki klimacik w domu)... Wiecie, eskalacja - i w tym momencie dobrze byłoby dla mnie nie ciągnąć wątku, niech się ojciec wygada....Ale ze mnie ciągle wychodzi dziecięce pragnienie naprawy relacji z ojcem oraz zwykłe pragnienie sprawiedliwości, więc mówię, że tak mi przykro, że słyszę od niego niewiele życzliwych słów, że w ogóle atmosfera w domu jest napięta... emocje się huśtają i kiedy mówię, że zaciążył na tym wieloletni alkoholizm, ojciec zaczyna być wulgarny w stylu 'przestań pier...lić', co kończy się moim krzykiem, że chętnie dałabym mu w mordę. Żenada.
Gdzieś przeczytałam, że przebaczenie to m.in. zgoda na to jak jest teraz. Trudno mi przyjąć, że w relacji z ojcem będzie po prostu wieczny suchar i skała. Chyba że on wejdzie na jakiś poziom refleksji nad sobą. Wydaje mi się, że ja zrobiłam już dużo, m.in. przeszłam terapię. Tyle że czasami wracam do starych błędów, bo człowiekiem jestem.
Generalnie cieszę się, że te wakacje mimo wszystko udaje się spędzać wesoło, w oderwaniu od problemów ojca. W porównaniu z przeszłymi latami jest postęp. A na przyszłość pewnie dobrze będzie pomyśleć, byśmy się spotykali wakacyjnie na jakimś bardziej neutralnym terenie.
Wypisałam się, podzieliłam. Jeśli ktoś ma refleksje, proszę bardzo.
    • ola_dom Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 13:13
      bibina napisała:

      > Chyba że on wejdzie na jakiś poziom refleksji nad sobą.

      A jak nie wejdzie? A prawie na pewno tak się nie stanie, skoro do tej pory się nie stało.
      • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 13:18
        ola_dom napisała:

        > bibina napisała:
        >
        > > Chyba że on wejdzie na jakiś poziom refleksji nad sobą.
        >
        > A jak nie wejdzie? A prawie na pewno tak się nie stanie, skoro do tej pory się
        > nie stało.

        Nie wszedł, raczej nie wejdzie. Banał: kolejny raz przekonałam się, że nie warto oczekiwać tego od niego. Zamurował facet naszą relację, możliwość zmiany. Kit - żyję dalej swoim życiem.
        • ola_dom Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 13:26
          bibina napisała:

          > Nie wszedł, raczej nie wejdzie. Banał: kolejny raz przekonałam się, że nie warto oczekiwać tego
          > od niego. Zamurował facet naszą relację, możliwość zmiany. Kit - żyję dalej swoim życiem.

          No właśnie. Fajnie byłoby, gdyby.... i takie tam. Ale niestety - nie mamy ostatecznego wpływu na to, co zdecydują inni ludzie. Nawet najbliżsi. Tyle że w przypadku najbliższych najbardziej boli. I najtrudniej zrozumieć. Ale trzeba zrozumieć, albo chociaż przyjąć do wiadomości, bo innej rady nie ma. Sama właśnie jestem na etapie próby zrozumienia i zaakceptowania sytuacji, jaka jest.

          Niektórym pomaga uświadomienie sobie, że po drugiej stronie w gruncie rzeczy stoi głęboko nieszczęśliwy człowiek. Szczęśliwy się tak nie zachowuje, przecież.
          • aqua48 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 14:17
            Nie próbuj ojca zmieniać, nie oczekuj od niego, że nagle zrozumie i pokaja się, wizyty skracaj jeśli atmosfera domu rodzinnego Ci nie odpowiada - mamę możesz zaprosić do siebie samą.
            Albo naucz się nie zwracać uwagi na krytykę ze strony ojca i nie brać jej do siebie. Nie wdawaj się w pyskówki i awantury z nim. Nie proś go też o żadne przysługi, a na uwagi odpowiadaj, że jesteś dorosła, samodzielna i masz inne zdanie na ten temat.
            • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 14:41
              aqua48 napisała:

              > Nie próbuj ojca zmieniać, nie oczekuj od niego, że nagle zrozumie i pokaja się,
              > wizyty skracaj jeśli atmosfera domu rodzinnego Ci nie odpowiada - mamę możesz
              > zaprosić do siebie samą.
              > Albo naucz się nie zwracać uwagi na krytykę ze strony ojca i nie brać jej do si
              > ebie. Nie wdawaj się w pyskówki i awantury z nim. Nie proś go też o żadne przys
              > ługi, a na uwagi odpowiadaj, że jesteś dorosła, samodzielna i masz inne zdanie
              > na ten temat.

              Wizyty byłyby bardzo ograniczone, gdyby nie dzieci. Należy im się dziadek i babcia, a przy dzieciach zachowujemy się poprawnie. Myślę jednak, że gdybyśmy mieszkali bliżej i w kraju, ojciec by w końcu próbował się 'dobrać' do naszego życia, bo w takiej sytuacji jest moja mężata i dzieciata siostra, która mieszka blisko i pracuje z ojcem. Dobrze że jest dystans. O minimum przysług jestem jednak zmuszona ojca prosić, np. transport na lotnisko. Inaczej miałabym z małymi dziećmi za dużo stresu a mama nie jest zbyt doświadczonym kierowcą. Wolę przecierpieć te dwie godziny. Ale więcej zawdzięczać ojcu nie chcę, bo w końcu mi wypomni. A jak dzieci podrosną, będziemy jeździć zmysłowym PKP i PKS :-)
              • aqua48 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 15:01
                bibina napisała:

                > Wizyty byłyby bardzo ograniczone, gdyby nie dzieci. Należy im się dziadek i bab
                > cia, a przy dzieciach zachowujemy się poprawnie.

                I łudzisz się, że dzieci nie widzą złej atmosfery w domu i nie chłoną jak gąbki przykładu fatalnego odnoszenia się dziadka do rodziny? Do Ciebie, Twojej matki, siostry?

                > O minimum przysług jestem jednak
                > zmuszona ojca prosić, np. transport na lotnisko. Inaczej miałabym z małymi dzi
                > ećmi za dużo stresu

                Tak, a prosząc ojca masz mniej stresu i awanturę gratis.. Na lotnisko można dojechać bezstresowo taksówką.

                Twoje tłumaczenia są takie jak osoby współuzależnionej - "dla dobra dzieci" i "tylko on może mnie zawieźć". I jeden i drugi argument jest błędny.
                • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 15:19
                  Myślę, że dwa tygodnie w roku nie narobią szkód ani dwie podwózki na/z lotniska. Ale najszczerzej to bym w ogóle nie chciała być w tym domu. Odwiedzić - tak, ale nocować już gdzie indziej.
                  • aqua48 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 15:31
                    bibina napisała:

                    > Myślę, że dwa tygodnie w roku nie narobią szkód ani dwie podwózki na/z lotniska

                    No, ale opisujesz te podwózki jako pretekst do starcia z ojcem, a atmosferę w domu jako napiętą. Po co Ci to? To maja być miłe wakacje, czy kara i pretekst do wyciągania wzajemnych żalów i pretensji?

                    > . Ale najszczerzej to bym w ogóle nie chciała być w tym domu. Odwiedzić - tak,
                    > ale nocować już gdzie indziej.

                    Masz prawo do tego, aby następny przyjazd do kraju przeorganizować, pokazać dzieciom Polskę i odwiedzić na krotko rodzinę, zamiast kisić się z rodzicami i wracać do traumy dzieciństwa. Zabukuj sobie nocleg niezależny, jak ojciec zacznie robić Ci wyrzuty, czy krytykować Cię powiesz mu - do widzenia, ja wracam do hotelu. Zacznij z nim rozmawiać nie z pozycji podległego rodzicom dziecka, które nie poradzi sobie z dotarciem na lotnisko bez pomocy, tylko jako dorosła świadoma i niezależna osoba, która stawia granice. Twoim dzieciom też przyda się świadomość, że matka nie daje sobą pomiatać, ale nie kłóci się czy krzyczy.
    • yoma Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 14:35
      Ja to się dziwię, że ojciec cię nadal gości, przecież po takiej wizycie to tylko iść i się napić...
    • nammkha Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 16:29
      Przeczytałam tę waszą wymianę zdań i trochę rozumiem i Ciebie i Jego. Bo kiedy ojciec powiedział:

      "nie odwiozę cię z dzieckiem na stację, bo ten twój wyjazd to głupi pomysł, a głupi bo przyjechałaś do rodziców a jedziesz nie wiadomo po co (no tak, na 20 dni pobytu 24 godziny spędzę poza domem rodziców - to ci przestępstwo), zawsze chciałaś mieć tylko atrakcje, zawsze cię nosiło"

      To ja w tej konkretnej sytuacji widzę, że Twój tata
      a) cieszy się, że jesteś u nich i nie chce się z tobą rozstawać - a to oznacza, że Cię kocha i mu na tobie zależy,
      b) ma problem z uszanowaniem Twoich decyzji i z wyrażaniem pozytywnych uczuć w stosunku do Ciebie. Mógłby przecież powiedzieć "Tak bardzo sie cieszę że jesteś w domu, tęskniłem za Tobą, chciałbym abyś została jak najdłużej, nie wyjeżdżaj!" A wyszło mu jak wyszło.

      Ty natomiast według mnie popełniłaś błąd taki, że odnosisz się do przeszłości, zamiast odnosić się do konkretnej sytuacji. Wystarczyło przecież powiedzieć "Przestań nazywać moje wybory głupimi, to miłe że za mną tęsknisz i nie chcesz mnie wypuścić z domu ani na chwilę ale muszę/chcę wyjechać". Nic dziwnego, że ojciec się wkurzył skoro wyjeżdżasz z oskarżeniami o alkoholizm. Skoro na prawdę przeszłaś terapię i chcesz zostawić tę przykrą przeszłość za wami, bądź dla niego bardziej życzliwa, ale nie uległa, stawiaj granice. Kiedy cię krzywdzą lub obrażają jego słowa komunikuj jasno "nie odzywaj się do mnie w ten sposób", "Nie nazywaj mnie głupią", "Przestań mnie krytykować" i tyle. Powinien za każdym razem dostać jasny sygnał, że jego zachowanie Ci nie odpowiada. Ale bez wywlekania oskarżeń itp.

      Według mnie powinnaś się pogodzić z tym, że ojciec ma problem z wyrażaniem emocji i innymi rzeczami o których tylko ty wiesz. Nie oczekuj, że on się zmieni. Zaakceptuj jego ułomność, ale nie pozwalaj aby Cię krzywdził swoimi obecnymi zachowaniami.
      • panizalewska Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 12:30
        Nammkha, myślę, że to bardzo dobre podsumowanie sytuacja Autorki.
        U mnie w rodzinie "za uszami" alkoholizm ojca, współuzależnienie i ślepota i głuchota mamy, molestowanie mnie przez ojca. 18 lat temu, a mam dopiero 30 ;)
        Enyłej, nie wypominam rodzicom przy każdej sprzeczce tych faktów, chociaż mamie czasem mi się zdarzy :P Ale jak po raz fafnasty powie "bo Wy w zasadzie miałyście dobre dzieciństwo, czego byście nie mówiły" to już tylko szlag mnie trafia w środku i zgrzytam zębami. Rodzice są NIEREFORMOWALNI i tyle. Wszyscy moim zdaniem ;)
        • differentview Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 12:46
          panizalewska napisała:

          > Ale jak po raz fafnasty powie "bo Wy w zasadzie miałyś
          > cie dobre dzieciństwo, czego byście nie mówiły" to już tylko szlag mnie trafia
          > w środku i zgrzytam zębami. Rodzice są NIEREFORMOWALNI i tyle. Wszyscy moim zda
          > niem ;)

          dla mnie to jest zupelnie niepojete- molestowanie przez ojca alkoholika, matka, ktora jak rozumiem wie o tym ale jak gdyby nigdy nic twierdzi, ze mialas dobre dziecinstwo- i Ty, ktora w celu- nie wiem- stworzenia im komfortu zycia w kompletnym zaklamaniu- dusisz w sobie emocje- czemu to ma sluzyc? jak Ty siebie traktujesz w tej sytuacji? pomijajac, ze ulatwiasz im bycie niereformowalnymi
        • milamala Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 16:48
          "nie wypominam rodzicom przy każdej sprzeczce tych faktów, chociaż mamie
          > czasem mi się zdarzy :P Ale jak po raz fafnasty powie "bo Wy w zasadzie miałyś
          > cie dobre dzieciństwo, czego byście nie mówiły" to już tylko szlag mnie trafia
          > w środku i zgrzytam zębami. Rodzice są NIEREFORMOWALNI i tyle. Wszyscy moim zda
          > niem ;)"

          Skora mi troche zcierpla.Po takich przezyciach z dziecinstwa uwazasz,ze Twoja "szlachetna"postawa to ta najwlasciwsza. Na pewno wygodna dla twoich rodzicow, ktorzy zgotowali Ci piekielne dziecinstwo.Podejrzewam, ze odrazu zaprzeczysz slowu "piekielne", ale wierz, mi molestowanie dziecka szczegolnie przez tego ktory dziecko powienien chronic jest piekielne.
          Moim zdaniem poza tym, ze dzielnie chronisz rodzicow przed konfrontacja z przykra przeszloscia, to uzyskasz tylko jedo: nigdy sie z przeszlosci (chocbys sie zaklinala, ze tak sie stalo) nie uwolnisz.
        • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 21:50
          Zgroza. Nie nazywałabym wspominania o Twojej krzywdzie wypominaniem. Molestowanie i solidarność Twojej mamy z krzywdzicielem to coś, co po prostu musi przenikać Waszą relację w każdej chwili i w każdym aspekcie. To zapewne jest ten nie dostrzegany przez nikogo słoń w salonie. Ciągle żywy słoń. U mnie nie było przemocy fizycznej, były jakieś niewerbalne, niezdarne próby rekompensaty, głównie pieniędzmi. Ale to raczej przekupstwo, żeby o krzywdzie nie wspominać. Mama moja przyznaje się do współuzależnienia, więc z nią relacja jest żywa. Ale molestowanie prawdopodobnie u mnie byłoby przyczyną całkowitego zerwania relacji z ojcem. Tak przypuszczam, ale oczywiście to gdybanie. Współczuję Ci ogromnie.
          • panizalewska Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 22:21
            Diffrentview, Milamala, Bibina, przepraszam, odpowiem zbiorczo.

            Nie, bynajmniej nie uważam, że moja postawa jest jakkolwiek szlachetna, ani tak samo nie ułatwiam im pozostawianiu niereformowalnymi. Przez te 18 lat wydarzyło się ogromnie dużo. Możecie nie popierać, oceniać mnie itp, ale nikt nie ma magicznego pstryczka, żeby wymusić na kimś zmianę swojego postępowania, swojego charakteru, nieprawdaż? A ja się zmieniłam, to po pierwsze, po drugie moi starzy też się TROCHĘ pozmieniali. Nie we wszystkim, rzecz jasna. I nie, nie zaklinam rzeczywistości. Bo właśnie wiem, że moi starzy się już bardziej nie zmienią. I to JEST rzeczywistość, niezaklinalna, niezmienialna. Czy jak tam to się pisze. Któraś z Was zarzuciła mi, że na bank sobie wmawiam, że dalej jestem ofiarą, parafrazując. Dzięki za diagnozę, nietrafna. Ofiarą się jest z własnego wyboru. Ja stwierdziłam, przywołałam fakt z przeszłości. Nie znaczy to, że dalej jestem ofiarą. Każdy dobry terapeuta by Wam to powiedział. Możecie mi oczywiście nie wierzyć i dalej nie akceptować mojej postawy. Nie ma problemu, internety są dla każdego, przegiętego w każdą stronę ;)
            Miłych snów, pora niewyględna a mnie budzą dzieci o 4 ostatnio
            Dobranoc :)
      • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 21:40
        Odniosę się do jednego wątku, wątku rozumienia krzywdziciela. A ja już mam dość wysilania mózgownicy nad tym, czy jednak pod zwałami zaprzeczanej krzywdy kryje się ojcowska miłość i życzliwość! Mam dość prób rozumienia jego zachowań! Nie jestem Duch Święty ani nie doktoryzowałam się z terapii poznawczo-behawioralnej. To nie deszcz pada, ale plują na mnie.
        Emocjonalnie, wiem, to z potrzeby wykrzyczenia uczuć.
    • differentview Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 18:00
      bibina napisała:
      > emocje się huśtają i kiedy mówię, że zaciążył na tym
      > wieloletni alkoholizm, ojciec zaczyna być wulgarny w stylu 'przestań pier...lić
      > ', co kończy się moim krzykiem, że chętnie dałabym mu w mordę. Żenada.
      > Gdzieś przeczytałam, że przebaczenie to m.in. zgoda na to jak jest teraz.

      coz, dla mnie, odmiennie od wszystkich wspanialomyslnych i milosiernych zwolennikow wybaczania- Twoja reakcja jest zrozumiala i jak najbardziej na miejscu; nie wyciagasz tematu alkoholizmu bez powodu, to Twoj ojciec pierwszy- tu i teraz zachowuje sie agresywnie, wulgarnie, krytykuje Twoje decyzje- czym prowokuje Twoje, sluszne moim zdaniem reakcje; alkoholik, ktory nie pije ale nie przepracowal swojej choroby, po prostu wytrzymuje jakos abstynencje- nadal jest chorym i zaburzonym czlowiekiem; moim zdaniem kontakty z ojcem w Twoim doroslym zyciu powinny sie odbywac na Twoich warunkach, z zachowaniem szacunku do Ciebie albo nie powinno byc ich wcale; jesli przez cale swoje dziecinstwo bylas skazana na takie traktowanie to dlaczego mialabys to znosic w sytuacji, w ktorej masz wybor?
      • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 25.08.14, 19:34
        To, że 'dałabym ojcu w mordę' wyskoczyło ze mnie jak obcy. Nie używam takich słów prawie nigdy. Wiem, że popełniłam błąd używając obelżywych słów, ale nie biczuję się za to, choć bardzo miałabym ochotę. Jeśli krzywdziciel w żywe oczy mówi, że tej wielkiej krzywdy po prostu nie było i jeszcze wulgarnie temu zaprzecza, to jakby unieważnił całą masę moich uczuć, przeżyć. Tak się nie da budować dobrej relacji, nawet jeśli zło było dawno. No bo co: ukradł komuś złodziej milion dolarów, a potem dosiada się na imprezie i próbuje zagadywać jakby nigdy nic? I co, okradziona osoba ma puścić w niepamięć ten milion po to, żeby złodziejowi było miło? Nie da się.
        Oczywiście to tylko część rzeczywistości pod nazwą 'poczucie krzywdy'. Wybaczyć można dla siebie, żeby tego cieżaru zła nie nosić. Niestety nie zawsze owocuje to naprawą relacji, pojednaniem.
        • aqua48 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 08:47
          bibina napisała:

          > Jeśli krzywdziciel w żywe oczy mów
          > i, że tej wielkiej krzywdy po prostu nie było i jeszcze wulgarnie temu zaprzecz
          > a, to jakby unieważnił całą masę moich uczuć, przeżyć. Tak się nie da budować d
          > obrej relacji

          A dopuszczasz do siebie całkiem prosty fakt, że takiej relacji z ojcem nie zbudujecie NIGDY?
          Czy te Twoje pobyty w domu u rodziców nie są przypadkiem ponawianymi na próżno próbami "dania ojcu szansy", z której on nigdy NIE skorzysta, bo nie chce, nie widzi potrzeby, nie szanuje Cię na tyle aby sobie na to pozwolić? I nie ma to nic wspólnego z Twoją wartością jako człowieka i z Twoimi traumatycznymi przeżyciami. To jego problem i jego relacji z ludźmi. Twoje relacje z ludźmi mogą być budowane na innych zasadach, a jeśli ktoś (tak jak Twój ojciec) ich nie akceptuje to po prostu relację zrywasz albo mocno ograniczasz.
          • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 09:23
            aqua48 napisała:

            > Czy te Twoje pobyty w domu u rodziców nie są przypadkiem ponawianymi na próżno
            > próbami "dania ojcu szansy", z której on nigdy NIE skorzysta, bo nie chce, nie
            > widzi potrzeby, nie szanuje Cię na tyle aby sobie na to pozwolić? I nie ma to n
            > ic wspólnego z Twoją wartością jako człowieka i z Twoimi traumatycznymi przeżyc
            > iami. To jego problem i jego relacji z ludźmi. Twoje relacje z ludźmi mogą być
            > budowane na innych zasadach, a jeśli ktoś (tak jak Twój ojciec) ich nie akceptu
            > je to po prostu relację zrywasz albo mocno ograniczasz.

            Mocno ograniczam. Do dwóch, trzech tygodni w roku. Ale masz rację, gdzieś tam próbuję 'dawać ojcu szansę'. Coraz rzadziej się to objawia i nie bęckuję się za to. Ale smutno jest.
            • aqua48 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 09:37
              bibina napisała:

              >masz rację, gdzieś tam próbuję 'dawać ojcu szansę'. Coraz rzadziej się to objawia i nie bęckuję się za to. Ale smutno jest.

              Powinnaś więcej myśleć o sobie, egoistycznie, pozytywnie, z radością i podziwem, że mimo złych doświadczeń z dzieciństwa dałaś radę i to SOBIE dawać szansę na dobre, szczęśliwe życie, a nie człowiekowi, który kompletnie nie rokuje. Naucz się też SOBIE przebaczać niepowodzenia, błędy, pomyłki. Będzie Ci łatwiej nie skupiać się tak na przeszłości, do końca oderwać od ojca i nie brać do siebie jego zachowań, bo tak jak nie miałaś w przeszłości, tak nadal nie masz na nie wpływu.. ale ogromna różnica polega na tym, że teraz on i jego zachowanie nie mają również wpływu na Ciebie.


            • pade Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 10:01
              przeczytaj:
              www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/405-o-poczuciu-krzywdy-osobistej.html
              Im szybciej do Ciebie dotrze, że ojciec nie przyzna się do swoich uczynków, tym lepiej dla Ciebie. Bo Ty czekasz. Czekasz i tkwisz w zawieszeniu, zamiast pójść dalej.
              • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 21:41
                Dziękuję. Dobry tekst, bardzo rzeczowy.
    • milamala Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 10:42
      Wiesz on moze nigdy nie wejsc na zaden poziom refleksji i nigdy nie uznac swojej winy. Wbrew Twojemu oczekiwaniu Twoj ojciec moze taki umrzec i nawet przed sama smiercia nie miec ani kszty wyrzutow. To jest bardzo prawdopdoobne.
      Lepiej sie nie ludzic. Ja sie cale zycie mojego ojca ludzilam, ze sie zmieni, chocby w obliczu smierci. Stalo sie tak, ze przed smiercia byl jednakowo perfidny jak cale zycie a jego ostatni "wystep'byl tylko smutnym ukoronowaniem calego jego marnego zycia. Potem przed nastepne 15 lat zastanawialam sie co ja mu zrobilam, czym sobie zasluzylam na przemoc, miliony razy drobiazgowo analizowalam co zrobilam mu zlego w tym ostatnium dniu, ze tak sie zachowal jak sie zachowal.
      Az wrescie doszlam do wniosku, ze facet byl baaaaardzo ale to bardzo zaburzony. Przez to i mial szans na zmiane.
      Lepiej nie oczekiwac zmian ani poprawy relacji. Jesli ktos idzie w zaparte to niestety w 90% nigdy z tego 'zaparcia"nie wychodzi. Ty postaraj sobie ukladac zycie tak aby nie wchodzic zanaddto w interakcje z ojcem. Zyc swoim zyciem a tatusia zostawic ( w sensie emocjonalnym).
      • milamala Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 10:48
        A co do wybaczania (bo chyba i takie pytanie padlo) to moim zdaniem wcale ale to wcale nie musisz wybacza. Mysle, ze to cale wybaczenie to szkodliwy mit.
        Czy wybaczanie pomaga?
        Otoz nie kazdemu. Mnie miliony razy podjeta decyzja o wybaczeniu nie pomogla ani troche. Tylko sie jeszcze bardziej nakrecalam, ze skoro ciagle musze wybaczac (bo ciagle czuje zal i zlosc ) to znaczy , ze jestem nie dosc doskonala w swoim wybaczeniu itp. Po prostu dzien swira.
        Powiem Ci co ja robie. Po prostu uznaje, ze moje emocje sa calkowicie, ale to calkowicie zrozumiale. Nienawidze mojego ojca i mam do tego swiete prawo. I taka swiadomosc dopiero mnie uwalnia.
        Nie jestem milosniczka przebaczania.
        • zuzi.1 Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 10:57
          Odnosnie kwestii niewybaczania zgadzam sie w 100% z milamala, to nie jest konieczne ani potrzebne, czasem takie wymaganie od siebie wybaczenia, gdy wybaczyc sie nie potrafi z uwagina ilosc i kaliber zranien moze byc krzywdzace dla osoby juz i tak pokrzywdzonej. Czujesz, ze nie jestes w stanie wybaczyc bo tak wiele krzywdy cie spotkalo, tonie wybaczaj i koniec, nie jest to do niczego potrzebne. Skup sie na sobie i swoim zyciu ograniczajac kontakty z bylym krzywdzicielem do minimum, dla wlasnego dobra.
          • bibina Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 11:20
            Dziękuję za odpowiedzi wszelkie.
            Co do wybaczania: trudna sprawa. Rozumiem je tak, ze to decyzja o zaprzestaniu pielęgnowania urazy, szykowania zemsty, nawet bardzo subtelnej zemsty. Myślę, że w moim wypadku przebaczenie mogłoby też polegać na zaprzestaniu prób 'nawracania' ojca.
            A uczucia? Nie spodziewam się, że one łatwo pójdą za taką decyzją. I nie o to chodzi. Uczucia będą trudne, pojawi się złość, furia, niesmak, smutek. Sęk w tym, żeby pozwolić im się pojawić, przyjąć je, a jednocześnie nie dać im sobą rządzić. Żyć własnym życiem, nie nimi, bo one trzymają mnie przy starych krzywdach. Łatwo powiedzieć, ale duża część roboty już za mną, mimo wszystko.
            • differentview Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 12:19
              bibina napisała:

              > Dziękuję za odpowiedzi wszelkie.
              > Co do wybaczania: trudna sprawa. Rozumiem je tak, ze to decyzja o zaprzestaniu
              > pielęgnowania urazy, szykowania zemsty, nawet bardzo subtelnej zemsty. Myślę, ż
              > e w moim wypadku przebaczenie mogłoby też polegać na zaprzestaniu prób 'nawraca
              > nia' ojca.

              ja mysle, ze wiele krzywd- w tym na przyklad dziecinstwo z alkoholikiem- wcale nie wymaga podsycania czy pielegnacji- to po prostu jest w czlowieku i moim zdaniem nie ma sensu temu zaprzeczac; opisana sytuacja to nie byla proba nawracania ojca tylko normalna reakcja na jego chamskie zachowanie; oczywiscie- z przeszloscia trzeba sie pogodzic bo to juz sie stalo i inne nie bedzie- trzeba skupic sie na tym co jest mozliwe do zmiany, przeszlosci sie nie zmieni; dla mnie wybaczenie musi miec jednak ten wymiar, ze druga osoba rozumie, co zrobila, zaluje, nie powtarza swoich bledow, a przynajmniej sie stara i ja to widze; w innym przypadku, dla mnie o zadnym wybaczeniu nie ma mowy; moge sie pogodzic z tym, ze ktos mnie zranil- za bardzo nie mam wyjscia, moge zerwac z nim relacje lub- jesli widze, ze zaluje- kontynuowac realcje; jesli ktos nie czuje zalu a nawet kompletnie zaprzecza, ze krzywda miala miejsce- to jaki rodzaj relacji ja mam podtrzymywac? fikcje? mam schowac swoje uczucia zeby ktos mial komfort i udawal, ze nic sie nie stalo? dla mnie to chore zachowanie- czemu to ma sluzyc? oczywiscie- moge wzniesc sie poziom wyzej i np zrozumiec, ze ktos jest tak zaburzony, ze nie potrafi zdobyc sie na refleksje- ale kontynuowanie relacji, w ktorej w ktos nadal przekracza granice i mnie rani jest chore i podtrzymuje patologie tej osoby
            • panizalewska Re: Przebaczenie krzywdy ze stron ojca-alkoholika 26.08.14, 22:31
              A widzisz. Pomijając moje hardkorowe przygody - Cipowiem, że ostatni akapit jest spoko ;) Tzn nie chodzi o wybaczenie komuś, tylko przyjęcie, że masz prawo do jakiś uczuć, że będziesz je przeżywać, ale, że też możesz się od nich uwolnić, lub raczej, że one mogą minąć. I wtedy też jakieś nowe napłyną. Ja już jestem na tym ostatnim etapie, jestem wolna i od krzywd i emocji. Od wspomnień - nie. Dlatego jestem wciąż wyczulona na wszelkie przejawy ch*jowości w charakterze moich rodziców, wiem, jak na to reagować, żeby SOBIE nie zaszkodzić, ani mojej rodzinie, którą z odpowiedzialnością staram się tworzyć. To się "doświadczenie" nazywa. Coś mnie doświadczyło, pamiętam to, ale nie rozpamiętuję. Nie dopuszczam do powtórki z rozrywki, mam normalnego męża, ustalam jasne granice w kontaktach ze starszymi. Ale dopuszczam, że mam emocje. Tylko tyle i aż tyle.
              Będę trzymać kciuki za Ciebie Bibina. Coś, co obrzydliwie górnolotnie ;) nazwa się "spokój duszy" (ale nie ślepy na wszystko "święty spokój" :P ) to klawa rzecz jest, polecam :)
Pełna wersja