nie umiem podjąć decyzji

28.08.14, 10:23
Witajcie
Sytuacja wygląda tak:
- mieszkamy osobno od 5 lat, mąż pracuje w innym mieście, ja i dziecko mieszkamy w innym
- od roku mąż przyjeżdża na weekendy jak ma ochotę, jak nie to nie przyjeżdża, wcześniej trzeba mu przyznać przyjeżdżał regularnie, spędzamy także osobno święta i wakacje.
- powodem zmiany częstotliwości wizyt było ujawnienie mężowi faktu, iż wiem że ma kogoś w swoim miejscu pracy, z kim żyje - mąż zaprzecza i jak twierdzi nie chce rozwodu z powodów finansowych
- powody finansowe to: kredyt hipoteczny we frankach przewyższający wartość mieszkania oraz budowa domu obecnie w stanie surowym zamkniętym (dom w mieście w którym ja mieszkam)
- nie kocham już męża, wiem, że nie da się w tym zakresie nic naprawić głównie ze względu na jego stosunek do dziecka (obojętny, brak zainteresowania, lenistwo, przedkładanie swoich potrzeb zawsze ponad potrzeby dziecka), ale pewnie także dlatego, że po tak długim okresie mieszkania osobno w zasadzie nic nas nie łączy
- gdybym nawet nie rozwiodła się i próbowała ratować małżeństwo to musiałoby to być białe małżeństwo gdyż mąż ma bardzo specyficzne preferencje seksualne które ujawniały się coraz mocniej i stopniowo po ślubie (nie wnikając w szczegóły są to bardzo kontrowersyjne preferencje dla przeciętnego człowieka, ale nie oceniam ich - nie chcę po prostu w tym uczestniczyć i nie jest to po prostu moja fanaberia tylko poważny problem którego nie można przeskoczyć)


I teraz tak: wiem sama że nie chcę z nim być, wiem, że jest kiepskim partnerem i ojcem, wiem jak ja się przyczyniłam do rozpadu związku (brak jakichkolwiek wymagań, robienie wszystkiego za męża, brak granic w związku), wiem, że wybrałam partnera dysfunkcyjnego bo sama jestem dysfunkcyjna i pochodzę z domu dysfunkcyjnego ale......ale nie umiem podjąć decyzji definitywnej o rozwodzie i złożyć konkretnie papiery do sądu. Powiedziałam mężowi wprost że chce rozwodu to mnie wyśmiał, potem nastraszył sytuacją finansową a następnie udawał, że nie ma tematu i teraz zachowuje się jak gdyby nigdy nic, z tą różnicą, że odpuścił sobie regularne wizyty weekendowe. Gdy ponownie poruszam temat rozwodu to mówi, że oczywiście kiedyś w przyszłości, że w zasadzie po co mi ten rozwód, że żyjmy sobie tak jak teraz, każdy osobno, nie wnikając co robi drugie i z kim, a jak kiedyś on się odbije finansowo (całe swoje życie się odbija) to weźmiemy rozwód.
Nie jestem o męża zazdrosna, szczerze mówiąc mało interesuje mnie już jego życie, bo wszystko się we mnie wypaliło już, łączy nas teraz wspólny kredyt i dziecko, więc naturalne wydaje mi się, że to stanie w rozkroku trzeba zakończyć, ale jak przychodzi do konkretnych działań to jestem jakby zamrożona i nie jestem w stanie nic zrobić. Przyznaje, że trochę się boję jego reakcji gdybym faktycznie złożyła pozew, boję się spraw finansowych ale kurcze racjonalnie rozumiem, że nie będzie to takie straszne i jakoś da się wszystko po rozwodzie wyprostować. No ale ....nadal nie robię nic. Dodam, że dziecko jest świadome sytuacji (oczywiście nie wszystkich szczegółów, ale ogólnie), przyzwyczajone do braku ojca, pozornie nie tęskni i prawie nigdy nie pyta o ojca (wiem, że ten brak tęsknoty to pozory, ale opisuje jak się zachowuje) - tak więc nie powstrzymuje mnie tak zwane dobro dziecka, mąż nigdy się nie starał być dobrym ojcem.

Co ze mną jest nie tak ?? Obecna sytuacja zaczyna mnie męczyć, ani nie próbujemy niczego naprawiać, choćby w imię utrzymania na siłę rodziny, ani nie kończymy tego tworu którego na pewno nie można już nazwać małżeństwem. Taki stan zawieszenia. Nie wiem jak zmusić się do podjęcia decyzji i działania.....



    • zuzi.1 Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 10:49
      Jakie sa KONKRETNE plusy tej sytuacji dla Ciebie i dziecka?
    • ola_dom Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 11:10
      chassis napisał(a):

      > Przyznaje, że trochę się boję jego reakcji gdybym faktycznie złożyła pozew, boję się spraw
      > finansowych ale kurcze racjonalnie rozumiem, że nie będzie to takie straszne i jakoś da się
      > wszystko po rozwodzie wyprostować.

      Wiadomo, że rozwód to żadna przyjemność i budzi naturalną, choć czasem irracjonalną obawę. Czego tak naprawdę najbardziej się obawiasz? Czasem rozłożenie, nawet rozpisanie spraw na czynniki pierwsze pozwala je trochę oswoić i spojrzeć z dystansu.
      A że mąż nie będzie zachwycony pozwem o rozwód, to raczej oczywiste, trudno spodziewać się innej reakcji...:)
      A jeśli do tego finansowo da się sprawy ułożyć - to jeden z grubszych problemów wygląda na rozwiązany.
    • pade Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 13:05
      Z tego co piszesz wynika, że znowu nie stawiasz mężow granic. Tzn. Ty proponujesz, on odmawia, więc ulegasz mu i zostaje po staremu.
      Idź do jakiegoś doradcy i prawnika i zapytaj jak będzie po rowodzie wyglądała kwestia spłaty kredytu, ewentualnej sprzedaży, podziału itd. Czyli zdobądź wiedzę.
      Potem podziel sobie kartkę na pół i spisz plusy i minusy obecnej sytuacji. I zdecyduj czego chcesz.
      Jeśli chcesz rozwodu, działaj. Na korzyść swoją i dziecka, które przestanie wreszcie żyć złudzeniami, że tatuś i mamusia się kiedyś zejdą.
      • pade Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 13:06
        Aha, jesli stać Cię na detektywa, zdobądź dowody na drugie życie męża.
        To bardzo ważne przy rozwodzie.
        • verdana Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 14:28
          Ależ Ty podjęłaś decyzję - chcesz rozwodu. Tylko nie masz ochoty na kłótnie z mężem, awantury z jego strony i energii na załatwianie wszystkiego. Innymi słowy, wolisz ułatwić mężowi życie, robiąc to, co jemu jest wygodnie, niż zmobilizować się do działania, pokazać facetowi, że jest dla Ciebie już nikim i że nie bedziesz sie z nim liczyć. Jako osoba, która nienawidzi załatwiania czegokolwiek doskonale Cię rozumiem, ale to jest jak skok z trampoliny - trzeba skoczyć i tyle.
          Pomyśl sobie, ze obecnie ta sytuacja w niczym Ci nie przeszkadza, ale może nadejść dzień, gdy kogoś spotkasz. I wtedy zamiast załatwiać wszystko spokojnie, zacznie się pośpiech i nerwy. Albo jeszcze gorzej - jesteście małżeństwem, męża właściwie nie znasz - nie wiesz, czy któregoś dnia nie podejmie zobowiązań, które obciążą także Ciebie.
          Innymi słowy - znajdujesz telefon do adwokata, bierzesz słuchawkę, umawiasz się na przyszły tydzień i wnosisz o rozwód. Nie za miesiąc czy rok - już.
          • mantis_after_dinner od siebie dodam 28.08.14, 14:37
            ze mam wsrod znajomych podobny przypadek pani, ktora kilkanascie lat temu byla w Twojej (chodzi mi o autorke, bo chyba zle sie podpielam) sytuacji. Stwierdzila, ze jej "emocjonalnie nie stac" na rozwod i "przechodzenie przez to wszystko".
            Przy czym rezczywiscie Ty akurat wydajesz sie typem osoby twardo stapajacej po ziemi i chyba nie az tak bardzo (jak tamta) podajacej sie emocjom.

            Pani ta w tej chwili jest juz od dluzszego czasu ciezko chora (sprawy onkologiczne), leczenie pochlania kosmiczne sumy pieniedzy, a zostala z niepodzielonym, niesprzedawalnym majatkiem, niezamknietym rozdzialem w zyciu etc.
    • marzeka1 Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 16:02
      A jakoś nie bardzo mogę pojąć, jak można tak wzajemnie doprowadzić do rozpadnięcia rodziny, bo zgodziliście się już 5 lat żyć osobno, a domu budować też w innym miejscu niż praca męża. Jesteś dla mnie kolejną osobą, gdzie rozpadło się małżeństwo , bo rodzina zdecydowała się dla kasy tak rozdzielić, ze stali się sobie obcy.
      • verdana Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 16:06
        Czasem ludzie sa tak sobie obcy, ze decydują się rozdzielić.
        • marzeka1 Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 16:32
          verdana napisała:

          > Czasem ludzie sa tak sobie obcy, ze decydują się rozdzielić.

          - wiem, Verdano, ale często (bo też nam takie przypadki) nim stało się , że "są", to najpierw było "stawało się "- mam teraz podobny przypadek w rodzinie.
          • 3-mamuska Re: nie umiem podjąć decyzji 28.08.14, 21:57
            A moze zamiast o rozwód wnieść o separacje?

            Jesli nie masz siły, zrobic rozdzielność tak zeby ewentualne długi męża nie pociągnęli cie na dno.
            Nie wiem jak rozwiążesz sprawy mieszkania i domu.

            Lub wynająć adwokata i niech on sie z wszystkim szarpie.

            Ale moze rzeczywiście wynająć adwokata zeby miec dowody, ale ja uważam ze oboje jesteście winni rozpadu małżeństwa wiec nie potrzebne ci dowody.
    • chassis Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 12:00
      Witajcie
      Chciałam podziękować wszystkim za odpowiedzi, jakoś mnie one zmobilizowały i na poniedziałek umówiłam się z adwokatem na poradę prawną w sprawie rozwodu bądź separacji.

      Chciałabym, żeby to był moment przełomowy który mnie w końcu zmobilizuje do konkretnych działań, a nie tylko teoretycznej wiedzy, ale zobaczymy jak to będzie.

      Jak słusznie zauważyłyście ta sytuacja przynosi mi jakieś korzyści, z części nie zdawałam sobie sprawy (np. z takiej, że dzięki tej sytuacji moje otoczenie mi współczuje i mi to jakoś tam dodaje skrzydeł choć to chore) ale po przeanalizowaniu widzę, że tak właśnie jest, że dobrze mi jest być mężatką ale w sumie bez żadnych obowiązków względem męża. Nie wiem czy to ma znaczenie ale moja mama także latami się rozwodziła - w końcu pozew złożył mój ojciec jak już byłam dorosła - zawsze miałam o to do niej żal a teraz robię dokładnie to samo (no prawie, bo moi rodzice jednak żyli razem pod jednym dachem aż do rozwodu, były wieczne awantury, u mnie tego nie ma)

      A czemu doszło do takiej sytuacji że postanowiliśmy zamieszkać osobno - powodem nie były pieniądze, na początku miał to być tylko rok i mieliśmy znowu mieszkać razem, ale sytuacja finansowa nas trochę zaskoczyła i budowa domu się znacznie wydłużyła. Mąż mógł w każdej chwili przeprowadzić się do miasta w którym mieszkam z dzieckiem, ale miał wieczne wymówki, głownie dotyczące znalezienia pracy - ja myślę, że to były wymówki, bo pracy w moim mieście w jego profesji jest bardzo dużo.
      Co do orzekania winy - nie idę w tym kierunku - tak jak ktoś wspomniał sama też przyczyniłam się do obecnej sytuacji i nie fair byłoby teraz zwalenie winy jedynie na męża. Ja tylko nie potrafię zrozumieć czemu on nie chce rozwodu, jak żyje gdzieś indziej, ma kogoś a ze mną nie łączą go już ani emocje duchowe ani fizyczne. Generalnie dałam się ustawić w tym małżeństwie dokładnie tak jak sobie życzył mąż ale teraz widzę, że pora w końcu pomyśleć czego ja chcę i działać. Trzymajcie kciuki.
      • pade Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 12:05
        Trzymam:)
        I brawo za autorefleksję:)
      • ola_dom Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 12:10
        chassis napisał(a):

        > Ja tylko nie potrafię zrozumieć czemu on nie chce rozwodu,

        Na szczęście to zrozumienie już Ci raczej nie będzie do niczego potrzebne :)
        Powodzenia, także trzymam wszystkie kciuki.
      • igge Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 13:18
        Bardzo mi szkoda autorki wątku. Trzeba jednak zakończyč pewien etap w życiu i uporządkować go. Niestety ten rozwòd dla dobra mamy i dziecka jest konieczny i niezbędny choć czaso i wysiłkochłonny.
        Pozdr serdecznie
      • brak.polskich.liter Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 14:04
        Bardzo fajnie napisalas :) Serio.
        Dasz rade. Powodzenia!

        > Ja tylko nie potrafię zrozumieć czemu on nie chce rozwodu, jak ż
        > yje gdzieś indziej, ma kogoś a ze mną nie łączą go już ani emocje duchowe ani f
        > izyczne.

        Byc moze fasada rodziny jest mu do czegos potrzebna. To moze byc kreacja odpowiedniego wizerunku np. w miejscu pracy, korzysci psychologiczne typu wspolczucie otoczenia, byc moze zyje w srodowisku, w ktorym rozwodnicy sa niemile widziani. A moze jeszcze cos innego. Jak by nie bylo, nie zajmuj sie tym. Tak naprawde - co zrozumienie potencjalnych motywacji meza wnosi do Twojej sytuacji? Zmieni sie od tego cos?
      • zuzi.1 Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 15:42
        Brawo! Jak juz zaczniesz, to idz za ciosem i doprowadz sprawe do konca, zobaczysz wowczas o ile lepiej sie poczujesz. Takie trwanie w niewiadomo czym do niczego nie prowadzi, zalatw rowniez temat alimentow na dziecko.
        • verdana Re: nie umiem podjąć decyzji 29.08.14, 19:40
          Gratulacje - grunt, ze decyzja podjęta, teraz nie będzie łatwo, ale z górki.
Pełna wersja