Początek gimnazjum dramat

01.09.14, 13:15
Proszę poradźcie mi jak wspierać i pomóc córce w "ogarnięciu się" w nowej szkole.
Już wyjaśniam o co dokładnie chodzi.Córka skończyła prywatną podstawówkę (małe klasy,spokojnie,wszyscy się znają itd.) i razem z dwiema koleżankami z tejże klasy poszła do gimnazjum rejonowego,do klasy dwujęzycznej do której trzeba było zdawać osobny test.Zatem klasa taka jakby lepsza bo już jakieś sito było.Jednak szkoła duża,w szkole głośno,wszyscy biegają,krzyczą itd.Moja córka kompletnie nie przywykła do takiego zachowania w szkole,w dodatku w tej szkole ale w innej klasie są też jej koledzy z podstawówki z którymi dosyć się przyjaźniła.Dzisiaj przeszli obok niej i ani cześć ani pocałuj mnie gdzieś,jakby jej nie znali.Przykro jej się zrobiło.Koleżanki te znane,OK,ale reszta klasy córka mówi,że fatalnie.Wszyscy rozwydrzeni,raczej typy bardzo rozrywkowe,kompletnie inna bajka.Córka załamana póki co.Ja ją pocieszam,że ma te 2 koleżanki,że to dopiero początek roku i wszystko może się zmienić,ale widzę,że jej bardzo ciężko.Nie tak to sobie wyobrażała,niestety.
Dziewczyny,mamy starszych gimnazjalistów i licealistów podpowiedzcie,poradźcie jak tu ją wspierać,co jej jeszcze powiedzieć i jak ją podbudować,aby się dziewczę już na początku nie załamało.
    • basiastel Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 14:29
      Zbyt wcześnie na oceny, traktuj córkę ze zrozumieniem, rozmawiaj na bieżąco, zobaczycie.
      Moja córka, która uwielbiała swoje przedszkole i szkołę podstawową, też na początku gimnazjum przeżywała ciężkie chwile, ale głównie za sprawą przyjaciółki z podstawówki. Dziewczyna mocno narcystyczna i gwiazdorząca, przestała ją nagle zauważać. Córkę to bolało do tego stopnia, że chciała nawet zmienić szkołę. Ale przeżyła to, zaprzyjaźniła się z innymi, bardzo fajnymi i wartościowymi dziewczynkami. Szkoda nam było rezygnować, bo to było bardzo dobre gimnazjum. Dziś zaczyna liceum, jestem raczej spokojna, bo to jeden zespół szkół, ci sami nauczyciele. Córka bardzo się ze szkołą identyfikuje, jest OK.
      Musicie dać sobie trochę czasu.
    • aqua48 Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 14:44
      k1234561 napisała:

      > Córka skończyła prywatną podstawówkę (małe
      > klasy,spokojnie,wszyscy się znają itd.)
      > poszła do gimnazjum rejonowego. Jednak
      > szkoła duża,w szkole głośno,wszyscy biegają,krzyczą itd.Moja córka kompletnie
      > nie przywykła do takiego zachowania w szkole.

      No hardcore jej zafundowałaś, będzie jej bardzo ciężko, dopóki nie zaprzyjaźni się z kimś. Nie można było dalej do prywatnej szkoły posyłać? Albo wybrać innego, mniejszego, spokojniejszego gimnazjum w którym miałaby w swojej klasie jakieś koleżanki? Córka chciała iść do tego akurat gimnazjum? Nie zastanawiałaś się z nią wcześniej nad tym problemem?
      • sebalda Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 15:56
        Z całym szacunkiem i jak Cię lubię, Aqua, ale to chyba nie tędy droga (no i teraz trochę późno na to). Czy to jest dobry pomysł, by chronić tak dziecko? Jak długo? Do liceum też małego i elitarnego? A co ze studiami? Dziecko musi się zetknąć z różnorodnością, umieć się odnaleźć w zmiennych warunkach. Dziewczynka i tak ma lepiej niż chłopak w gimnazjum, bo nie ma takiego parcia na przewodzenie grupie.
        To właśnie jest ten największy problem z gimnazjum, za wcześnie na taką zmianę i rywalizację, ale tego nie zmienimy, więc musimy się dostosować i uczyć dzieci, jak sobie radzić.
        W klasach zawsze są grupki, jeśli dziewczynka ma dwie koleżanki, to już duży plus, pewnie się będzie z nimi trzymać, będą się wspierać. Trzeba się nastawić na dziecko, słuchać, pocieszać, ale też tłumaczyć, że z takimi zachowaniami będzie się stykać, przy czym nie musi w nich uczestniczyć. Nie musi być taka jak inne, poddać się presji grupy. Trzeba budować poczucie własnej wartości w dziecku, wtedy będzie mu łatwiej. Wspierać w rozwoju, dużo chwalić, pomagać się rozwijać w kierunku indywidualnych zainteresowań.
        Mój syn też miał tego typu problemy na początku, ale znał swoją wartość i się nie dawał, krytykował konformistów, odcinał się od grupy agreswywnych kolegów, kultywował za to przyjaźnie spoza szkoły, potem zaangażował się w harcerstwo i tym bardziej nie musiał polegać na dobrych układach w klasie. Może trzeba będzie zachęcić córkę do poszukania innej, pozaszkolnej aktywności? Obserwuj i nie wpadaj w panikę, dzieci często świetnie sobie w końcu radzą. Czego życzę.
        • basiastel Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 16:17
          Tak, te pozaszkolne znajomości są bardzo istotne, bo mimo, że moja córka była bardzo rozczarowana postawą swojej kumpeli, to ma bardzo bliskie i fajne ralacje z innymi.
          Od 10 lat tańczy w dużym zespole pieśni i tańca i tam ma fajne bardzo przyjaźnie, też jest bardzo zapaloną harcerką i mimo, że ze swoją przyjaciółką szkolną z sąsiedniej klasy nie chodzi już dawno do jednej szkoły, to należą do jednej drużyny i kontakt bardzo bliski jest. Do tego doszły bardzo fajne koleżanki z gimnazjum.
          Moja córka bardzo kochała swoją podstawówkę i klasę, ale cieszyła się idąc do gimnazjum, bo traktowała to jako okazję do poznania nowych ludzi.
        • aqua48 Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 16:52
          sebalda napisała:

          > Czy to jest dobry pomysł, by chronić tak dziecko? Jak d
          > ługo? Dziecko musi się zetknąć z różnorodnością, umieć się odnaleźć w zmiennych warunkach.

          Według mnie akurat pierwsze dni czy tygodnie to najlepszy czas na zmianę szkoły. A okres gimnazjum to najgorszy moment dla dziecka na przejście ze szkoły z małej, przyjaznej, skupionej na uczniu do dużego molocha z rozwydrzoną dzieciarnią. To w życiu czlowieka okres największej wrażliwości, formowania się tożsamości i jednocześnie największego wpływu kolegów. Dlatego należy bardzo uważać i odpowiednio dobierać dziecku towarzystwo i sukcesywnie je tego uczyć. Na stykanie się z różnorodnością jest czas kiedy dziecko ma już jako tako ukształtowane poczucie własnej wartości i nie zależy mu tak na akceptacji grupy rówieśniczej i jest mniej podatne na jej wpływ. Na przykład po dwóch szkołach prywatnych, w państwowym liceum, w którym młodzież ma już zazwyczaj nieco inne cele - matura i studia i może się na nich skupić, a także ma dość stabilne relacje rówieśnicze z kolegami czy koleżankami z poprzednich etapów nauczania..
          Ale ja w ogóle byłam i jestem bardzo przeciwna powstaniu gimnazjów i uważam je za fatalny pomysł zarówno z punktu widzenia wychowawczego jak i naukowego. Zwłaszcza w tej formie w jakiej istnieją obecnie w Polsce.
          • morekac Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 17:01
            Z podejściem, jakie prezentuje k1234567, to każda klasa będzie hardkorowa.
          • k1234561 Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 18:40
            aqua48 napisała:

            > Ale ja w ogóle byłam i jestem bardzo przeciwna powstaniu gimnazjów i uważam je
            > za fatalny pomysł zarówno z punktu widzenia wychowawczego jak i naukowego. Zwła
            > szcza w tej formie w jakiej istnieją obecnie w Polsce.

            Jestem tego samego zdania.Gimnazja to poroniony pomysł.Jednak niestety nic nie zmienimy,a dzieci muszą się jakoś odnaleźć w tej nowej rzeczywistości.
      • k1234561 Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 18:37
        aqua48 napisała:

        > k1234561 napisała:
        >
        > > Córka skończyła prywatną podstawówkę (małe
        > > klasy,spokojnie,wszyscy się znają itd.)
        > > poszła do gimnazjum rejonowego. Jednak
        > > szkoła duża,w szkole głośno,wszyscy biegają,krzyczą itd.Moja córka kompl
        > etnie
        > > nie przywykła do takiego zachowania w szkole.
        >
        > No hardcore jej zafundowałaś, będzie jej bardzo ciężko, dopóki nie zaprzyjaźni
        > się z kimś. Nie można było dalej do prywatnej szkoły posyłać? Albo wybrać inneg
        > o, mniejszego, spokojniejszego gimnazjum w którym miałaby w swojej klasie jakie
        > ś koleżanki? Córka chciała iść do tego akurat gimnazjum? Nie zastanawiałaś się
        > z nią wcześniej nad tym problemem?

        Nie doczytałaś dokładnie.Moja córka ma w nowej gimnazjalnej klasie 2 koleżanki z poprzedniej szkoły.Tak więc już jest z kimś zaprzyjaźniona.
        Nie mogłam jej do żadnego prywatnego gimnazjum posłać bo w moim mieście takowego aktualnie nie ma.To gimnazjum do którego od jutra będzie chodzić,sama sobie córka wybrała.Jest to jedno z dwóch najlepszych pod względem nauczania i bezpieczeństwa gimnazjów.Owszem zastanawiałam się nad tym jak córka się odnajdzie w takiej szkole,ale że tak powiem nie miała wyboru.Oba dobre gimnazja to duże szkoły.Zresztą prędzej czy później musi spod klosza wyjść.Problem w tym, żeby to wychodzenie było jak najmniej bolesne dla niej.I tego dotyczyło moje pytanie jak ją wspierać w tej nowej dla niej sytuacji.
        • triss_merigold6 Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 19:04
          Powiedzieć jej, że wszyscy przez to przechodzą i czują się przynajmniej trochę zagubieni. Nie karmić schiz, nie wzruszać się nadmiernie.
      • annn004 Re: Początek gimnazjum dramat 17.09.14, 15:13
        Też tak uważam.
        To w podstawówce można do takiej hałaśliwej szkoły chodzic.
        A gimnazjum to najgorszy wiek. Przemoc, agresja, narkotyki.
        Poczekaj kilka m-cy, moze córka się przyzwyczai.
        Ale lepsze mniejsze i bardziej kameralne gimnazjum, niekoniecznie prywatne.
    • morekac Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 16:59
      Po pierwsze- nie panikuj.
      Po drugie- to oczywiste, że poziom hałasu w szkole większej jest wyższy niż w mniejszej- i nie musi wynikać to z rozpatrzenia i straszliwych patologii- a po prostu z większej liczby uczniów.
      Po trzecie- te inne pierwszaki (maluszki 😄) też pewnie były z lekką wystraszone i
      zestresowane, może nieco dodawały sobie pewności siebie tymi wygłupami, a każdy pewnie zastanawiał się, czy już jest wystarczająco zajebisty , by zostać dobrze przyjętym w klasie. Zamiast więc rozpaczac po 1godzinie przelotnego kontaktu, że klasa do d..., dajcie sobie miesiąc (minimum tydzień) , a dopiero potem panikujcie.
      BTW: pierwszego dnia w szkole córka stwierdziła, że nikogo w klasie nie zna i żeby ją przepisać do jakiejś klasy z koleżanką. Drugiego dnia wycofalysmy podanie ...
      Młodsza z kolei wylądowała w klasie z taką trochę luzniejsza koleżanką z klasy, jej wszystkie najlepsze psiapsioly były w innych klasach (to była kwestia 2 języka) . Rezultat jest taki, że ma nowe koleżanki, całkiem fajne. 😀
      Obie panny raczej ciche i spokojne, z tych tzw. grzecznych. Gimnazjum - rejonowe bez żadnych wypasionych klas- czyli z twojego punktu widzenia patologia niemożebna.😉
    • terazkasia Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 19:36
      Największy błąd robisz, dając się wpędzić w panikę po pierwszym dniu szkoły (nawet nie "prawdziwej", bo dziś bez lekcji).
      Mój syn chodził do prywatnego gimnazjum, gdzie w klasie było poniżej 10 osób, poszedł do ogromniastego LO, do tego połączonego z gimnazjum (było dwujęzyczne) i po tygodniu już był przyzwyczajony do tłumu i łomotu. Po prostu tak był nastawiany w domu - że różne rzeczy się zmieniają, i nigdy sie nie da, żeby zawsze było cacy. I że jest coś za coś.

      A Ty nie marudź, bo przelewasz swoją panikę na córkę! Musisz, jako osoba z większym doświadczeniem życiowym, wbijać jej do głowy, że niczego nie ocenia się po pierwszym dniu!!!
      A co to w ogóle za tekst (wklejam):

      > ale reszta klasy córka mówi,że fata
      > lnie.Wszyscy rozwydrzeni,raczej typy bardzo rozrywkowe,kompletnie inna bajka.Có
      > rka załamana póki co.

      W jaki sposób nastolatka może po godzinie czy dwóch ocenić, że (wszyscy?!) są rozwydrzeni czy rozrywkowi?!
      Po pierwsze może zwyczajnie robili więcej hałasu, żeby się pokazać (w tym wieku wybaczalne), poza tym jeśli naprawdę "kompletnie inna bajka", to naucz córkę, że ma sie uczyć odnajdywać w różnych miejscach, bo takie jest życie, i już.
      Kurczę, to mi coś trochę malkontenctwem zajeżdża...
      • kkokos Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 19:58
        > Kurczę, to mi coś trochę malkontenctwem zajeżdża..

        nie tyle malkontenctwem, co skłonnością do panikowania - autorka już kilka dni temu panikowała na innym forum.
        prawdopodobnie jest to więc samosprawdzająca się przepowiednia.

        a w ogóle co to oznacza "typy rozrywkowe" w przypadku 13-latków w klasie dwujęzycznej, do której przeprowadzono odsiew w postaci testów?
    • kkokos Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 19:41
      coś około sześciu lat - cztery lata liceum i jeszcze trochę - nie rozmawiałam z całkiem dobrym kumplem z podstawówki, bo mnie w liceum ignorował. był w tym lo w innej klasie i na korytarzu mijał jak powietrze. wkurzało mnie to i było mi przykro. po tych sześciu latach okazało się, że on był wkurzony i było mu przykro, bo ja go na korytarzu kiedyś absolutnie zignorowałam, kiedy coś do mnie powiedział. w ogóle go wtedy nie widziałam/nie słuyszałam. tak więc, drogie dzieci, właściwa komunikacja to podstawa.
      • gauad Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 20:40
        hehe, przypomniałam sobie, jak ok 20tki będąc spotkałam kolegę, który zaczął mi wypominać, że go ignoruję. podobno wielokrotnie na ulicy mnie gdzies mijał i chciał się witać ale ja go tak ostentacyjnie ignorowałam że odpuścił, podobno nigdy mu nie odpowiadałam na "cześć".

        kolega nie wiedział, że jestem krótkowidzem a wstydziłam się wtedy nosić okulary, więc zakładałam je tylko na lekcjach by widzieć coś na tablicy, a po ulicach chodziłam bez okularów czyli półślepa... i zwyczajnie go nie zauważałam z oddali na ulicy w grupie ludzi,
        zauważyłam go dopiero po 3 latach jak wpadliśmy na siebie w drzwiach. wtedy się dowiedziałam, że biedak czuł się przeze mnie odrzucony.:D
    • igge Re: Początek gimnazjum dramat 01.09.14, 23:20
      Przede wszystkim zachować dobry humor, pogodę ducha i nie panikować tylko dać dziecku nadzieję, że będzie lepiej jak pozna klasę lepiej.
      Całe życie pod kloszem nie da się dziecka trzymać.
      Còż moja còrka ma na pewno trudniej niż còrka autorki wątku. Ma sporą niepełnosprawność, złe doświadczzenia z integracyjnej podstawòwki, zero znajomych w szkole w zeszłym roku jak szła do pierwszej gimnazjum i....wrzucona na głęboką wodę, do rejonowego gimnazjum gdzie większość dzieci zaprzyjaźniona po rejonowej podstawòwce dała sobie świetnie radę, jest zachwycona wychowawczynią, dziećmi, szkołą. Ludzie mili, pomocni, atmosfera szkolna przyjazna i tylko wielka szkoda, że za dwa lata ta idylla się skończy i trzeba będzie dojeż$żać do jakiegoś hmmm nie wiem czy ròwnie spaniałego liceum. Jest zdaje się jedyną niesprawną widocznie osobą w szkole. Pierwszy raz w życiu uwielbia szkołę i żal jej było rozstawać się z nią na wakacje. Bez nauczyciela wspomagającego, ktòry w poprzedniej szkole nie wierzył, że mała będzie w stanie dać sobie w zwykłej szkole radę, w dodatku w klasie dwujęzycznej, còrce naprawdę zafundowaliśmy hardkorowe gimnazjum. I był to świetny, choć wbrew logice wybòr.
      Nawiasem mòwiąc syn po tym samym gimnazjum dostał się bez problemòw do najlepszej i najwyżejprogowej klasy w naszym mieście. Czyli uczą w còrki gimnazjum nie tylko w fajnej kameralnej atmosferze ale i skutecznie. Nie zamierzam się więc za bardzo martwić o egzamin gimnazjalny za 2 lata i szukać jakichkolwiek dodatkowych przygotowujących do niego prywatnych kursòw jak niektòrzy.
      • basiastel Re: Początek gimnazjum dramat 02.09.14, 13:59
        Poza tym, te prywatne szkoły wcale nie muszą mieć najlepszego poziomu. Mój pasierb chodził kilka lat do prywatnej, a potem się przeprowadził i musiał iść do państwowej i okazało się, że był problem, bo ten do tej pory świetny i chwalony uczeń mocno odstawał od poziomu szkoły państwowej. Trzeba go było douczać.
        • morekac Re: Początek gimnazjum dramat 02.09.14, 22:27
          Poziom poziomem,ale najbardziej drastyczny przypadek szkolnej przemocy, o której słyszałam, dotyczył szkoły prywatnej. Potem na szczęście uczeń uparł się na rejonowe gimnazjum, fakt, że niezłe. I raczej nie żałował.

          -------------------------------------------------------------
          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
          • szczurkidwa Re: Początek gimnazjum dramat 11.09.14, 11:25
            córka po zwykłej podstawówce dostała się do społecznego gimnazjum, renomowanego i masakra, fala, mobbing rówieśników, itpe, po 1,5 miesiąca przeniosłam ją do państwowej szkoły, miała tam przyjaciółkę z podstawówki, towarzystwo się okazało raczej beznadziejne i poziom beznadziejny, więc od 2 klasy jest w szkole prywatnej ... wedle powiedzenia "do 3 razy sztuka" mam nadzieję.
            jak chcesz pogadać na priva zapraszam...
            • verdana Re: Początek gimnazjum dramat 11.09.14, 12:46
              Samospełniające się proroctwo. Od paru miesięcy córka słucha o tym, ze nie wybraliście najbardziej renomowanego gimnazjum, tylko to drugie z kolei, cała rodzina zastanawia się, czy dobrze zrobiliście, Ty także denerwujesz sie, czy w "gorszym" gimnazjum dziecko sie odnajdzie. Po takich przygotowaniach jest oczywiste, że dziecko idzie ze strachem do nowej szkoły i znajduje to, czego sie obawiało. Trudno to teraz będzie odkręcić, bo tak nastawiliście dziecko swoimi obawami, ze nie widzi rzeczywistości, tylko dostrzega to, czego sie najbardziej bała, przed cym ją ostrzegano.
              • sebalda Re: Początek gimnazjum dramat 11.09.14, 14:06
                Czasami chyba przesadzamy z tymi obawami. Żadne z moich dzieci nie miało dobrej klasy, a mimo to nie narzekało tak bardzo. Zawsze w każdej klasie znajdzie się choć małą grupkę podobnych osób, a jak i to nie wypali, można szukać poza klasą. Świat nie kończy się na szkole.
                • igge Re: Początek gimnazjum dramat 14.09.14, 18:53
                  10/10 sebaldo pozdr
    • kama265 Re: Początek gimnazjum dramat 18.09.14, 10:36
      Koleżanki te znane,OK,ale reszta klasy córka mówi,że fatalnie.Wszyscy rozwydrzeni,raczej typy bardzo rozrywkowe,kompletnie inna bajka.Córka załamana póki co.Ja ją pocieszam,że ma te 2 koleżanki,że to dopiero początek roku i wszystko może się zmienić,ale widzę,że jej bardzo ciężko.Nie tak to sobie wyobrażała,niestety.

      nie bardzo wiem, jak można podsumować całą klasę. że wszyscy są rozwydrzeni i typy rozrywkowe po pierwszym dniu - właściwie nie było lekcji, tylko rozpoczęcie roku. Chyba musisz niestety uświadomić córkę, że po pierwsze prawdziwe życie nie zawsze wygląda tak, jak to sobie wyobrażamy, niestety :>, a po drugie, może przyhamuj ją z tym ocenianiem negatywnym, jak dziewczyna będzie zadzierać nosa (no bo wszyscy rozwydrzeni i hałaśliwi, tylko ona i koleżanki z prywatnej szkoły na poziomie), to będzie miała trudno
Pełna wersja