Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem

03.09.14, 08:46
Problem jest z teściową - która mniej więcej półtora roku temu zaoferowała nam pomoc w wychowaniu małej i uznała, że nie pozwoli żebyśmy posyłali córkę do żłobka i kazała nam ją sobie przywozić kiedy idziemy do pracy. Wszystko było prawie OK. W wielu miejscach ignorowała nasze prośby i drobne uwagi, staraliśmy się wraz z żoną szanować jej doświadczenie - bowiem trójkę dzieci wychowała.
Z czasem jednak zaczęły się gorsze sytuacje, córka w domu bez wyraźnego powodu potrafiła przychodzić do mnie i bić mnie po nodze - dwulatka!, próbowała kopać psa albo w nocy była bardzo niespokojna - co żona zwalała na chorobę albo gorsze samopoczucie - zaś ja miałem inne podejrzenia - w domu teściowej wiecznie były kłótnie, wzajemne wyzywanie się i wrzaski.
W końcu przychodząc z pracy po córkę zacząłem słyszeć jak teściowa "wkłada do głowy" mojej córce mądrości:

* tatuś cię bije
* mamusia pewnie cię bije
* głodzą cię
* nie dają ci pić, biedna jesteś
* głupi ten ojciec

Wielokrotnie babka też krytykowała mnie lub żonę w obecności córki - źle jej zupę dajesz, jak jej pieluchy zakładasz, za grubo ubierasz. Zawsze w tonie krytyki.

Wczoraj wybuchnąłem!
W poniedziałek zawieźliśmy córkę do babci znów - bo była już podleczona i uznaliśmy, że tak będzie ok. Poprosiliśmy teściową, żeby młodej nie wypuszczała z domu zbyt dużo. Co się okazało - oczywiście babcia wiedziała lepiej i dziecko biegało cały dzień po dworze - bez czapki, lekko ubrana i pewnie spocona. Nic to - żona oczywiście utwierdzała mnie w przekonaniu że nic się nie stanie. We wtorek - czyli wczoraj też córkę zawieźliśmy bo jeszcze nic nie wróżyło, że się pogorszy. Przyjechałem po pracy, wchodzę - dziecko wyje, dławi się od płaczu, czerwone jak cegła i rozpalone. Temperatura 39 stopni, kaszel. Mówię do babki, że wczoraj prosiliśmy żeby młoda nie latała po dworze bo jeszcze się kuruje i może się pogorszyć - na co teściowa zareagowała kontratakiem. Ona zna się lepiej na wychowaniu dzieci i nie mam prawa jej pouczać. W obecności dziecka - mojej córki - nazwała mnie gó...anym ojcem i debilem. Jej miałby się należeć bezwzględny szacunek za wiek i skoro zdecydowaliśmy się skorzystać z jej pomocy to nie mamy prawa oceniać tego co ona robi z młodą - bo kiedy ona jest u niej to będzie robiła i wychowywała ją jak tylko ona chce. My się z żoną rzekomo nie znamy, jesteśmy kiepskimi rodzicami (patrz cytaty powyżej), nie mamy prawa jej pouczać i jak nam się nie podoba to możemy sobie dziecko zabierać i się stamtąd wynosić a "ona nam jeszcze wystawi rachunek".

Czy nie powinienem był zabrać dziecka kiedy pierwszy raz zobaczyłem, że teściowa obraża mnie w oczach córki i również wymagać dla siebie szacunku? Zdaniem żony powinienem było to znosić - bo nam pomaga.
    • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 09:23
      człowieku, Ty nawet się nie zastanawiaj, w pędy szukajcie opiekunki do dziecka, żłobek jest średnim rozwiązaniem jeśli dziecko chorowite, weźcie nawet urlopy w pracach na zmianę, jeśli dziecko chore zwolnienie lekarskie i szukajcie w tym czasie opiekunki, ja wiem że to kosztuje, ale płacąc będziecie mogli wymagać (nie dajcie się wmanewrować z ewentualnie płacenie teściowej, gdyby taka propozycja padła bo i tak będzie robiła jak jej się podoba), popytajcie u znajomych, czy mają jakąś osobę godną polecenia i szczegółowo omówcie warunki współpracy.
      Mam w rodzinie taki przykład, gdy teściowa zamieszkała z młodymi opiekując się dzieckiem po powrocie matki do pracy. A po upływie pewnego czasu i obserwacji jak młodzi żyją nie była w stanie zaakceptować ich stylu bycia i zarządzania własną rodziną, pojawiały się fochy i pierdoły, kłótnie i robienie po swojemu, niedopowiedzenia, a sama nie dopyta, bo jak to ona taka doświadczona na synową dopytywać, dni milczenia i burkania, a dziecko na to wszystko patrzy. Zajmijcie się dzieckiem, ale nie angażujcie się w ścisłą relację z kimś, kto nie szanuje innych ludzi i ma takie poglądy na szacunek dla starszych. SZYBKO!
      • ola_dom Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 09:35
        anku1982 napisała:

        > nie dajcie się wmanewrować z ewentualnie płacenie teściowej, gdyby taka propozycja padła

        ale taka propozycja - jak rozumiem - już padła i chodzi o rachunek za dotychczasowe "usługi"...:)

        > Zajmijcie się dzieckiem, ale nie angażujcie się w ścisłą relację z kimś, kto nie szanuje innych ludzi
        > i ma takie poglądy na szacunek dla starszych. SZYBKO!

        Tylko że tutaj, jak wyczytałam, jest jednak opór ze strony żony, czyli córki owej "troskliwej babci". I tu jest chyba główny problem, bo teściowa już jasno powiedziała "jak wam się nie podoba, to ją zabierajcie!", ale żona najwyraźniej się waha. Więc pewnie trzeba będzie skupić się na przekonaniu żony, że w tej sytuacji ważniejsza jest córeczka i jej dobro, niż poprawna (?) relacja z matką/teściową
        • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 09:40
          jak najbardziej się zgadzam, trzeba popracować nad żoną, ale nie kłótnią, a rozsądnymi argumentami (nawet spisanymi na kartce).
          Co do finansów: może nie doczytałam, ale zrozumiałam, że rachunek teściowa chce wystawić dopiero wtedy gdy zięć zaczął asertywnie zgłaszać uwagi co do opieki. Pytanie czy od początku umawiali się na jakąś kwotę?
          Może być też tak że babcia, widząc, że może coś ugrać, zaproponuje dostosowanie się do próśb rodziców za odpowiednią kwotę.
          Również w tym wypadku nie liczyłabym na owocną współpracę.
          • xsqr Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 09:46
            anku1982 napisała:

            > Co do finansów: może nie doczytałam, ale zrozumiałam, że rachunek teściowa chce
            > wystawić dopiero wtedy gdy zięć zaczął asertywnie zgłaszać uwagi co do opieki.

            Tak - miało to raczej charakter groźby. W ogóle z żoną jest ten "problem" że pochodzi z rodziny alkoholowej i jest bardzo uzależniona od swojej matki. Telefony do matki kilka razy dziennie, radzenie się o wszystko. W zachowaniu matki nie widzi niczego złego - bo co my biedni bez niej zrobimy (ok, zgoda - kredyty, mieszkanie - nie jest lekko - ale mnie by nie przyszło do głowy żeby dziecku powiedzieć coś złego o babci) ale ja już naprawdę nie mam siły znosić ciągłego wkładania dziecku do głowy bzdur. Niestety podejrzewam, że żona jest DDA :(
            • ola_dom Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:07
              xsqr napisał(a):

              > W ogóle z żoną jest ten "problem" że pochodzi z rodziny alkoholowej i jest bardzo uzależniona od swojej matki.
              > Niestety podejrzewam, że żona jest DDA :(

              Warto zasugerować żonie terapię DDA, tak swoją drogą. Która jest bezpłatna, więc nie ma wymówki w postaci braku finansów ;). Rozumiem, że w jej domu pił ojciec?
              • xsqr Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:11
                ola_dom napisała:

                > Warto zasugerować żonie terapię DDA, tak swoją drogą. Która jest bezpłatna, wię
                > c nie ma wymówki w postaci braku finansów ;). Rozumiem, że w jej domu pił ojciec?

                W zasadzie to pił i pije cały czas, choć teraz nie robi awantur. Awantury robi matka (babcia). Niestety - dla mojej żony argumentem - którego ja nie potrafię zaakceptować - jest to, że to dobrze, że córka wychowuje się tam gdzie są czasem awantury bo nie będzie przewrażliwiona.
                • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:13
                  To typowe tłumaczenie dla osoby współuzależnionej. Usprawiedliwianie zła.
                • ola_dom Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:14
                  xsqr napisał(a):

                  > Niestety - dla mojej żony argumentem - którego ja nie potrafię zaakceptować - jest to, że to
                  > dobrze, że córka wychowuje się tam gdzie są czasem awantury bo nie będzie przewrażliwiona.

                  łojezu..... No nie - to koniecznie czym prędzej trzeba żonę skierować na terapię, albo chociaż na konsultację, żeby czym prędzej jej uświadomili, że SIĘ BARDZO GRUBO MYLI.
                  Czy żona w takim razie jest niewrażliwa i nieprzewrażliwiona?
                  • xsqr Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:20
                    ola_dom napisała:

                    > Czy żona w takim razie jest niewrażliwa i nieprzewrażliwiona?
                    Ja sam nie jestem bez wad i kiedyś też byłem uzależniony od matki (moi rodzice byli toksycznie zimni wobec siebie i byłem bardzo z matką związany) ale to uciąłem i dzwonię raz na tydzień, dwa - serdecznie, ciepło pogadamy i tyle. Moja żona na przykład nie potrafi okazywać uczuć, jest chłodna i zdystansowana do mnie. Nie okazuje swoich potrzeb emocjonalnych, nie potrafi się przytulić, powiedzieć kocham. Kiedy pokłócimy się - widzę, że albo się w sobie głęboko zamyka albo prowokuje wręcz żebym coś jej zrobił - widać to bardzo wyraźnie, wiem że to podłe - ale ona czasem zachowuje się jakby chciała powielić schemat przemocy z domu.
                    • ola_dom Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:38
                      xsqr napisał(a):

                      > ale ona czasem zachowuje się jakby chciała powielić schemat przemocy z domu.

                      No tak - można by ją zapytać, czy czuje się z tym w pełni szczęśliwa i w związku z tym chciałaby, żeby jej córeczka też była taka. Ale to tylko retoryczne pytanie, nie sądzę, żeby udało się uzyskać odpowiedź, bo żona pewnie sama jej w sumie nie zna.
                      Będę się upierać, że konieczna jest terapia DDA, a doraźnie przynajmniej konsultacja u psychologa konkretnie w kwestii oddawania córki do babci. A terapia, jako długotrwała, w dalszej kolejności.
                    • annb Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 11:39
                      Żona jest dorosła.
                      Dziecko jest całkowicie od was zalezne.
                      Jak zona nadal trwa w idealizacji swojej "cudownej" rodziny, to trudno.Do terapii jej nie zmusisz.
                      Ty musisz ratowac dziecko
                      Inaczej przyłozysz rękę do wyprodukowania kolejnej istoty która jest
                      cytuję
                      nie potrafi okazywać uczuć, jest chłodna i zdystansowana do mnie
                      > . Nie okazuje swoich potrzeb emocjonalnych, nie potrafi się przytulić, powiedzi
                      > eć kocham. Kiedy pokłócimy się - widzę, że albo się w sobie głęboko zamyka albo
                      > prowokuje wręcz żebym coś jej zrobił - widać to bardzo wyraźnie, wiem że to po
                      > dłe - ale ona czasem zachowuje się jakby chciała powielić schemat przemocy
            • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:09
              W takiej sytuacji można pójść na terapię. Jeśli żona nie widzi że nie jest normalne, aby dorosła osoba mająca swoją rodzinę dzwoniła do matki po kilka razy dziennie opowiadając jej co robi, to może psycholog otworzy jej oczy. Jeśli nie będzie chciała uczestniczyć w terapii, na terapię możesz chodzić sam. Tyle przychodzi mi do głowy. Ale myślę, że odezwą się tutaj również osoby mające bardziej praktyczne doświadczenia. Bo moje rozważania akurat w tej kwestii są czysto teoretyczne.
              • aqua48 Pomoc dziadków? 03.09.14, 11:06
                anku1982 napisała:

                >Jeśli żona nie widzi że nie jest norm
                > alne, aby dorosła osoba mająca swoją rodzinę dzwoniła do matki po kilka razy dz
                > iennie opowiadając jej co robi, to może psycholog otworzy jej oczy.

                To akurat najmniejszy problem. Nie jest normalne aby oddawać dziecko do domu gdzie panują awantury i leje się alkohol, nie jest normalne aby opiekun podważał autorytet rodziców i uczył dziecko stosowania przemocy, i wreszcie nie jest normalne aby zaprzeczać takiemu "wychowaniu" i pseudo opiece i twierdzić że może to być dla dziecka dobre.
                Jak najszybciej znajdźcie dla dziecka inną opiekę, zanim wyrośnie na kolejne DDA, żłobek jest w tej sytuacji dużo lepszy.
                A żonę wysłać na terapię dla współuzależnionych.
                • danaide Re: Pomoc dziadków? 04.09.14, 00:59
                  A babci założyć Niebieską Kartę!
                  • xsqr Re: Pomoc dziadków? 04.09.14, 07:16
                    danaide napisała:

                    > A babci założyć Niebieską Kartę!
                    "Kpisz czy o drogę pytasz" - ona na męża złego słowa nie powie :(
    • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 09:36
      I dorzucę jeszcze jedno: również w sytuacji w mojej rodzinie jest tak, że synowa teściowej, która opiekuje się dzieckiem zgłasza mężowi potrzebę zakończenia tej sytuacji, a on o opiekunce nie chce słuchać, twierdząc że babcia najlepiej zajmie się dzieckiem i nie widzi innego wyjścia sytuacji. Wyjścia trzeba poszukać, ale trzeba być otwartym na propozycje. Zresztą Ty z żoną i dzieckiem stanowicie teraz osobną własną rodzinę i powinniście zadbać o swoje szczęście, a nie patrzeć że mamusię zaboli ta zmiana. Odgrażanie się w stylu: ja Wam jeszcze wystawię rachunek, najlepiej świadczy o poziomie tej kobiety, uciekajcie, w tym wypadku dla dobra dziecka i własnego stanu psychicznego.
      • zuzi.1 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:02
        Po takich zachowaniach tesciowej, nigdy wiecej nie zawiozlabym do niej swohego dziecka. TWolalabym jesc suchy chleb popijajac go woda, zeby z uwagi na kredyty stac mnie bylo na oplacenie opiekunki. Zabieraj chlopie swoje dziecko od tej patologii, a uzaleznionej zonie narzuc po prostu swoje zdanie wtej sprawie, dla dobra dziecka. Mala juz zaczyna sie agresywnie zachowywac. Jesli chcesz sie utwierdzic w tym, ze dobrze myslisz, wybierz sie z zona do najblizszego psychologa i opowiedz mu o sytuacji z babcia. Jestem przekonana, ze w takiej sytuacji psycholog doradzi Wam nie oddawanie corki pod opieke takiej babci.
        • ola_dom Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:12
          zuzi.1 napisała:

          > Jesli chcesz sie utwierdzic w tym, ze dobrze myslisz, wybierz sie z zona do najblizszego
          > psychologa i opowiedz mu o sytuacji z babcia. Jestem przekonana, ze w takiej sytuacji
          > psycholog doradzi Wam nie oddawanie corki pod opieke takiej babci.

          Myślę, że to niezły pomysł - ale głównie ze względu na to, że psycholog, czyli osoba trzecia patrząca obiektywnie - będzie mogła uświadomić ŻONIE, że oddawanie dziecka pod opiekę jej matki nie jest najlepszą opcją i że jej własna matka nie jest wcale taka nieomylna i doskonała - przynajmniej w kwestii wychowania wnuczki.
          Jej samej, jako współuzależnionej, może być trudno samej przed sobą to przyznać. A czasem potwierdzenie "z zewnątrz" pozwala dopuścić do siebie taką myśl.
          • zuzi.1 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 10:18
            Dokladnie tak, od razu profesjonalista zweryfikuje wypaczone poglady zony na temat opieki nad dzieckiem w patologicznej rodzinie, w ktorej awantury to codziennosc. I moze uswiadomi negatywne konsekwencje takiej sytuacji.
    • mantis_after_dinner Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 11:53
      "Jej miałby się należeć bezwzględny szacunek za wiek i skoro zdecydowaliśmy się skorzystać z jej pomocy"
      Na poczatku swojego posta piszesz, ze to nie wy sie zdecydowaliscie skorzystac z pomocy, a raczej oferta zostala wymuszona: "że nie pozwoli żebyśmy posyłali córkę do żłobka i kazała nam ją sobie przywozić kiedy idziemy do pracy."
      Ciezko mi co prawda wyobrazic sobie, jak mozna wymusic na mnie pewne dosyc wazne decyzje dotyczace losow mojego dziecka, ale zalozmy ze mozna.

      Poniewaz oferta zostala wymuszona i nazwana dodatkowo pomoca, zaden rachunek za te pomoc nie wchodzi w gre.

      No ale jak to z pomoca: darowanemu sie w paszcze nie zaglada, wiec skoro tesciowa wyswiadcza wam przysluge, to nie dziwcie sie ze macie mala do powiedzenia co do jakosci tej uslugi.

      Co ja bym zrobila:
      - jesli uslyszalabym podobne rzeczy "przypadkiem" mowione do dziecka, to dziecko zabralabym bez zadnych wyjasnien i dyskusji i nie zwracajac uwagi na zdanie zony ani tesciowej
      - zdanie zony bym zlala. Sorry! Nie rozumie - trudno! Dobro dziecka wazniejsze.
      - poszukalabym jakiejs platnej opieki dla dziecka, bo wtedy chociaz mam wplyw na to, jak ona wyglada i to ja dysktuje warunki


      I jeszcze taki off-topic:
      nie przesadzacie z tym ubieraniem? Mamy wrzesien! Moje 2.5 letnie dziecko wlasnie biega po dworze w bluzce w krotkim rakawkiem i legginsach. Czapka? O tej porze roku? Moze zmiencie zwyczaje, a dziecko magicznie przestanie chorowac! Serio, serio!
      • xsqr Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:00
        mantis_after_dinner napisała:

        > I jeszcze taki off-topic:
        > nie przesadzacie z tym ubieraniem? Mamy wrzesien! Moje 2.5 letnie dziecko wlasn
        > ie biega po dworze w bluzce w krotkim rakawkiem i legginsach. Czapka? O tej por
        > ze roku? Moze zmiencie zwyczaje, a dziecko magicznie przestanie chorowac! Serio
        > , serio!

        Myślę, że nie przesadzamy - normalnie ubieramy ją dość lekko i przewiewnie - ale ona była jeszcze nie do końca zdrowa - trochę katar, podwyższona temperatura. Zaufaliśmy babce, że jej nie narazi na pogorszenie i powrót choroby.
        • mantis_after_dinner Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:05
          Wiesz - tu gdzie mieszkam, dziecko z katarem i temperatura do 38 normalnie chodzi do zlobka/przedszkola i normalnie sie zachowuje jak inne dzieci.
          Moze dlatego moje dziecko choruje maks. 2 razy do roku?
          • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:13
            I dlatego zaraża wszystkie dzieci wokoło? Wiesz jako rodzic nie życzyłabym sobie czegoś takiego. Poza tym jestem ciekawa jak Twoje dziecko funkcjonuje w takiej placówce jak ma 38 stopni? I jaką masz pewność że temp. nie skoczy mu do 40 st. jak Ty pojedziesz do pracy? Jak dla mnie to brak wyobraźni i robienie opiekunom w przedszkolu problemu.
            • mantis_after_dinner Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:23
              Helou. Powoli


              > I dlatego zaraża wszystkie dzieci wokoło? Wiesz jako rodzic nie życzyłabym sobi
              > e czegoś takiego.
              - zyczylabys, nie zyczylabys - ja nie za bardzo moge cos z tym zrobic. Zaden lekarz przy takich objawach zwolnienia mi nie wystawi i kazdy powie, ze to tylko podwyzszona temepratura i poki nie osiagnie 38.5, dziecko moze normalnie chodzic do przedszkola. Ja sie jedynie dostosowuje.

              > I jaką masz pewność że temp. nie skoczy mu do 40st. jak Ty pojedziesz do pracy?
              - jesli skoczy, to opiekunki do mnie zadzwonia, zebym dziecko zabrala. Proste.

              > Jak dla mnie to brak wyobraźni i robienie opiekunom w przedszkolu problemu.
              Ale to nie ja robie problem. Taki jest regulamin we wszystkich panstwowych przedszkolach. Tak do tego podchodza pediatrzy. Mam im na przekor brac wolne z urlopu i siedziec z dzieckiem w domu, bo ktos sobie by nie zyczyl?
              • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:29
                Opisane przez Ciebie praktyki zmieniają obraz sytuacji. W Polsce jest inaczej. I nie sądzę, aby sposób postępowania pediatrów wpływał na to, że masz wyjątkowo nie chorujące dziecko. Pozdrawiam!:)
            • mantis_after_dinner ale to mial byc OT 03.09.14, 12:24
              wiec watkotworce przepraszam i koncze dyskusje na ten temat, po tym jak zwrocilam uwage, ze nie wszedzie panuja te same zwyczaje i to ze inne zwyczaje sa inne wcale nie znaczy, ze sa z definicji zle.

              • xsqr Re: ale to mial byc OT 03.09.14, 12:25
                mantis_after_dinner napisała:

                > wiec watkotworce przepraszam i koncze dyskusje na ten temat, po tym jak zwrocil
                > am uwage, ze nie wszedzie panuja te same zwyczaje i to ze inne zwyczaje sa inne
                > wcale nie znaczy, ze sa z definicji zle.

                "Wątkotwórca" się tak szybko nie obraża :P
                • anku1982 Re: ale to mial byc OT 03.09.14, 12:33
                  Ja też się nie obrażam, a mój ton wypowiedzi być może ostry, bo spotkałam się już z taką ignorancją ze strony ludzi dających tego typu rady, że mnie szarpie. Łącznie z tym że przedszkolanka zasugerowała zmianę pediatry, jakby wiedzę również medyczną miała. A dziecko chore, chore, chore i to ja płacę za przedszkole, płacę za prywatne wizyty specjalistyczne (bo dostać się do laryngologa w normalnym terminie nie da rady - mimo że dziecko po infekcji nie dosłyszało) i za aptekę rzecz jasna. Ale kończę, nie zaśmiecam więcej!
                  • xsqr Re: ale to mial byc OT 03.09.14, 12:36
                    Ja akurat ani dziecka do przedszkola chorego nie poślę - bo - po pierwsze może to pogorszyć jego stan i może zarazić inne, a po drugie - sam kiedy jestem chory to pracuję z domu żeby kolegów w pracy też nie narażać.
        • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:11
          A takie rady w stylu nie przegrzewajcie dziecka to mnie leczą powaga! zwłaszcza przez internet.
          Nasz syn alergik, astmatyk, ubierany normalnie (jak my), poci się niezależne od ilości ubrań które ma na sobie, nawet jakby w upał latał na golasa i miał cienką czapkę na głowie, to właśnie pod tą czapką się spoci. Ale nie... w przedszkolu usłyszeliśmy przegrzewacie dziecko... i co panie go rozbierały a on był ciągle chory. I nie dlatego że się spocił, bo poci się - taki typ. Ale dlatego że panie zapominały go po spoceniu i zaprzestaniu biegania, przebrać, a nawet ubrać z powrotem (za dużo wysiłku). Dochodziło do sytuacji że młody siedział przy obiedzie z mokrymi włosami i jednej koszulinie w zimie, a wszystkie dzieci naokoło w polarach. Więc mam alergię na takie rady.
    • anku1982 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 12:39
      Natomiast wracając jeszcze do Twej teściowej. Mam wrażenie że spora grupa osób starszych wychodzi z założenia, że tylko rodzice względem nawet dorosłych dzieci, mogą zwracać uwagę, z przeklinaniem włącznie. W drugą stronę: Ty jako dziecko nie masz prawa rozmawiać z rodzicami jak z ludźmi - na równorzędnych prawach i jest traktowane to jako brak szacunku. Ja tego nie rozumiem. Wszyscy są dorośli, więc w czym problem?
      • aqua48 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 13:08
        anku1982 napisała:

        >Wszyscy są dorośli, więc w czym problem?

        W tym, że żona autora przedkłada dobre samopoczucie swojej matki nad dobro własnego dziecka? I próbuje zbagatelizować problem?
        A to rodzice są odpowiedzialni za dziecko i oni powinni decydować o tym jak ma przebiegać jego wychowanie, komu ewentualnie opiekę nad nim zlecić i co zrobić jeśli opiekun nadużyje ich zaufania. Przypominam, że dziecko jest w tej sytuacji całkowicie bezbronne.
    • triss_merigold6 Krótko 03.09.14, 14:15
      Może zacznij zachowywać się jak mężczyzna i decydować jak mężczyzna. Babcię (teściową) pożegnaj ozięble, dziecko nie powinno bywać w takim domu.
      Żonę krótko - ogarnia się albo niech spada do matki, a Ty wystąpisz o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu.
    • nena20 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 03.09.14, 21:30
      ale gdzie tu problem
      sami zdecydowaliście? wygodnie i tano
      jeśli się nie podoba zabrać dziecko i tyle
      można zwracać uwagę ale babcia i tak zrobi sowje, niestety to nie opiekunka której płacisz i wymagasz
      • xsqr Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 07:54
        nena20 napisała:

        > ale gdzie tu problem
        > sami zdecydowaliście? wygodnie i tano
        > jeśli się nie podoba zabrać dziecko i tyle
        > można zwracać uwagę ale babcia i tak zrobi sowje, niestety to nie opiekunka któ
        > rej płacisz i wymagasz

        Jakby dziadzio okazał się pedofilem i macał moją córkę to powiedziałabyś to samo ?
        • adorra0 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 08:50
          Pewnie nie powiedziałaby tego samego, ale.... skłonności pedofilskie przeważnie się ukrywa przed otoczeniem, a Wy czyli Ty również, wiedzieliście komu powierzacie swoje dziecko. Nie przerzucaj całej odpowiedzialności za zainstniałą sytuację na żonę i jej rodziców, w końcu jesteś osobą dorosłą, ojcem dziecka, masz swoje prawa i jeżeli uważasz, ze dziecku dzieje się krzywda to powinieneś z nich skorzystać. Mnie podoba się rada triss.
        • nena20 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 11:28
          pedofila jest karana więc od razu zawiadomiłabym policję
          wkurza mnie roszczeniowa postawa pt masz tu dziecko na cały dzień tylko opiekuj się tak i tak (tu cała długa lista rodziców jak babcia czy dziadek ma się zachowywać).
          Jeśli was stać na opiekunkę to nie ma potrzeby angażowania toksycznej babci, a może zwyczajnie sknery jesteście i wolicie oszczędzić? albo nie stać was na opiekunkę.
          Zawsze można oddać do żłobka.
          • aqua48 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 11:57
            nena20 napisała:

            > wkurza mnie roszczeniowa postawa pt masz tu dziecko na cały dzień tylko opiekuj
            > się tak i tak (tu cała długa lista rodziców jak babcia czy dziadek ma się zach
            > owywać).

            Tu chyba było odwrotnie - babcia powiedziała - ja wam nie pozwolę oddać dziecka do żłobka, macie je przywozić do mnie, a ja będę z nim robić to co uznam za stosowne nie licząc się z jego dobrem, czy zdrowiem. A Wy jako rodzice nie macie prawa mieć żadnych próśb, czy oczekiwań, bo nastawię dziecko przeciwko Wam.
            • adorra0 Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 13:00
              Aqua , proszę Cię - babcia powiedziała?!?!- babcia może sobie mówić co jej się żywnie podoba, decyzja należała do rodziców dziecka, którzy najwyraźniej jeszcze nie dojrzeli do wzięcia na siebie takiej odpowiedzialności jaką jest zapewnienie dziecku właściwej opieki na czas ich nieobecności.
        • klarysssa Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 05.09.14, 12:32
          Jakby dziadzio okazał się pedofilem i macał moją córkę to powiedziałabyś to sam
          > o ?

          Wybacz, ale jesteś za przeproszeniem ciul nie ojciec, ojciec w tej sytuacji nie miałby żadnych wątpliwości i oporów by zareagować jak facet z jajami.
          A ty ględzisz bo teściowa wymusiła, zona współuzależniona a ty taki biedny, nie wiesz co zrobić.

    • asfo Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 04.09.14, 12:12
      1. Pozwalanie na to, żeby dziecko spędzało czas w domu alkoholika było błędem. Trzeba to naprawić.

      2. Twoja żona wymaga terapii, bo nadal jest współuzależniona - nie dostrzega, że z jej matką jest coś nie tak. To nie jest zła wola, po prostu ludzie pochodzący z "problematycznych" rodzin mają duży problem z uznaniem, że ich rodzice są złymi ludźmi, bo to oznacza bolesne zmierzenie się z doznaną krzywdą.

      3. Ty również zapewne masz ten problem, chociaż w mniejszym stopniu - zorientowałeś się, że coś nie gra, ale dopiero po pewnym czasie. Człowiek pochodzący ze zdrowej rodziny storpedował by pomysł zostawiania dziecka z babcią - żoną alkoholika od razu.

      4. Żłobki i przedszkola to - w większości przypadków - pożyteczne instytucje. Dzieci uczęszczające do powyższych uzyskują lepsze wyniki w szkole. Kontakt z nauczycielkami i codzienne edukacyjne zabawy poszerzają horyzonty.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 07.09.14, 20:43
      Jeśli Pan jako ojciec jest niezadowolony z opieki babci nad córką, w taki sposób, że jest Pan przekonany o szkodliwości tej opieki, to nie można poprzestać jedynie na jałowej krytyce teściowej i żony, ale trzeba podjąć decyzję. Pan ma prawo do współdecydowania o opiece nas swoim dzieckiem i nad stylem tej opieki. Nie chodzi o natychmiastowe zerwanie takiej opieki, ale o decyzję strategiczną. Wyrażenie wobec żony swojego zdania, poparcie racjonalnymi argumentami oraz ustalenie co ma pojawić się w zamian. Nie należy zrażać się brakiem pierwszego aplauzu. Powoli w czasie rozmów wypracujecie co dalej.
      Podstawowo trzeba trzymać się argumentu, że Pan musi mieć poczucie wpływu na opiekę nad córką a Panu tak sprawowana opieka nie odpowiada. Warto powiedzieć dlaczego oraz też mieć w zanadrzu alternatywne rozwiązanie. Skoro Panu zależy, to przeprowadzi Pan tę operację. To lepsze niż utyskiwanie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • tender-love Re: Pomoc dziadków w opiece nad dzieckiem 10.09.14, 13:44
      " i uznała, że nie pozwoli żebyśmy posyłali córkę do żłobka i kazała nam ją sobie przywozić kiedy idziemy do pracy."

      że cooo????

      w waszym domu, w waszej rodzinie rządzi... TEŚCIOWA?????

      teściowa uznała
      teściowa KAZAŁA

      nie no, czytam i własnym oczom nie wierzę
Pełna wersja