terapia schematu/schematów - czy warto?

03.09.14, 09:04
Potrzebuje opinii na temat terapii schamatow - rozwazam podjecie takowej w Warszawie. Rozmawialam kilka dni temu z jedna terapeutka, ktora wlasnie taka terapie by mi polecala. Dlugosc trwania to ok. 1,5-2 lata - to bardzo dlugo i staje sie bardzo kosztowna terapia. Zaczelam szukac informacji w necie o tej terapii i pojmuje ja tak, ze po okreslenie schematow, jakimi sie w zyciu posluguje - przebudowujemy te schematy. Tych schematow moze byc multum - czy moge umowic sie na prace tylko nad kilkoma z nich? Czy to ma sens?
I u kogo warto byloby taka terapie odbyc?
    • triss_merigold6 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 09:47
      Idź, wydaj kasę na coś pożytecznego zamiast na poppsychologiczne pseudoterapie.
      • zuzi.1 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:08
        No pewnie, lepiej niech wyda na zumbe lub pilates, a potem meczy sie ze soba sama dalej...Niektorzy to sa b. krotkowzroczni. I ciagle uzywanie tego samego pustego argumentu o poppsychologii, robi sie po prostu nudne.
        • triss_merigold6 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:26
          Niech idzie na krótką terapię psychodynamiczną jeśli już, na coś co działa i pozwala lepiej funkcjonować.
          A schematy akurat są niezbędne, porządkują rzeczywistość i oszczędzają energię.
          • zuzi.1 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:31
            Ok, zgadzam sie. Zdrowe schematy sa niezbedne i oszczedzaja energie, zaburzone powoduja to, ze czlowiek po raz kolejny pakuje sie w ' slepa uliczke', tracac energie i zdrowie psych. Dlatego warto podjac terapie, ktora pomoze dotrzec do wkodowanych, zaburzonych schematow i pozwoli zaadoptowac nowe, zdrowe schematy.
            • mala.mama77 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:48
              Moim problemem sa wlasnie zaburzone schematy o ile dobrze to rozumiem. Wchodze w zwiazki, ktore przebiegaja wedlug podobnego planu, wybieram podobnych partnerow. Teraz jestem w zwiazku, ktory dzieki nowym umiejetnosciom moze uda sie jakos wyprostowac albo i nie- ale moze w przyszlosci bede miala szanse inaczej ukladac z ludzmi relacje.
              • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:54
                tu trochę o tej terapii:
                www.szkoleniapsychologiczne.info.pl/7-podstrony/22-informacje-o-terapii-schematow
          • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:44
            psychodynamiczna z założenia jest długa
            o krótkiej jeszcze nie słyszałam

            terapia schematów oparta jest na podejściu behawioralno-poznawczym (czyli skutecznym), gestalt (ukierunkowana na integrację) i psychodynamicznym
            nie ma to nic wspólnego z pop psychologią
            ktoś się za dużo poradników naczytał:)
            • ola_dom Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 10:52
              pade napisała:

              > psychodynamiczna z założenia jest długa

              z nazwy wydaje się prędka ;)
              • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 11:03
                hehe:)
                tu chodzi o dynamikę sesji ( swobodne skojarzenia) a nie długość trwania terapii:)
                • yoma Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 14:43
                  Teleturniej "Skojarzenia" wnet wykaże twe zboczenia? :D
                  • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 17:06
                    Bardzo ciekawy spis schematów z tego linka. To takie usystematyzowanie, ciekawie przeczytać. Ja osobiście nie wierzę w cuda, jak było źle przez długi czas, to podejrzewam, że nie da się takich spraw zmienić szybko, albo powierzchownie. Zresztą zawsze wierzyłam w psychoanalizę, i nadal jak bym miała możliwości, to bym zaryzykowała i się w nią rzuciła, a to dopiero trwa i trwa i trwa:) Ja na swoją terapię chodzę chyba dość długo, bo przeszło dwa lata z dłuższą przerwą, ale dla mnie to wciąż początek:) Teraz dopiero ją zamierzam faktycznie zacząć:) Przypomniałam sobie jak na początku czułam się jak przygłup, nie pamiętałam o czym z terapeutą rozmawiałam tydzień wcześniej, takim mętnym wzrokiem patrzyłam, a nigdy na pamięć nie narzekałam, a teraz nawet po długiej wakacyjnej przerwie mogę kontynuować temat. To jest takie superuczucie, no power:)To taka nagroda za tyle zwątpienia i podejrzeń, że terapeuta jest hochsztaplerem może. Może też mam terapię schematów?:) Wiele terapii pewnie jest dość podobnych w sumie. Po prostu najpierw trzeba wielu czasem rzeczy się nauczyć, zwalczyć, przekonać siebie do czegoś, do mówienia o czymś, żeby dopiero czymś się faktycznie zająć. Więc ja bym się nie załamywała, że coś trwa 1,5 czy 2 lata. To i tak optymistyczne, że będzie lepiej:) Ja jestem fanem terapii, szkoda, że tak mało na forum ludzie piszą o terapiach, chociaż to faktycznie trudno coś konkretnego napisać, bo to bardzo specyficzny proces. Może Dmuchawcelatawce napisałaby, jak było z tą od stresu i gałek ocznych, na którą się wybierała, ta też bardzo interesująco się zapowiadała.
                    • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 17:33
                      Przeczytałam jeszcze pytanie o te schematy, czy można sobie "wybrać, nad którym się pracuje". Wydaje mi się, że ciężko z góry ustalić nad jakim sie pracuje, wybrać sobie. To wg mnie może być sytuacja, że jeśli będziesz w stanie postrawić sobie diagnozę, to będzie to być może koniec problemu (choć w linku piszą o fazie "behawioralnej"). Bo problem często polega na mylnej ocenie siebie samego np. ktoś myśli, że jest dość ekspresyjną osobą, a ma masę poblokowanych emocji. Jak się to w "sobie" zobaczy, to poniekąd to może przestać być problemem. Przynajmniej ja to trochę tak widzę.
                      Ostatnio widzę, że te same książki Pade czytamy:) W książce-wywiadzie Droździaka "Blisko, nie za blisko" (czy coś takiego) jest ostatni rozdział o terapiach. Tam dla laika opisuje on jak pacjent przychodzi z jednym problemem, za którym kryje się inny, a za tym innym jeszcze inny. Stąd trudno ocenić z czym się skończy terapię. Problem postawiony na początku jest często jakimś objawem tylko, trzeba od czegoś zacząć. Coś boli pacjenta, ale może się okazać, że boli to tylko dlatego, żęby zamaskować jeszcze większy ból. Stąd te problemy w linku to jak mechanizmy obronne troche. Nikt nie mówi pewnie na początku, że jest odcięty od emocji, tylko powie, że z zalet to ma "trzeźwe spojrzenie i dobrze pracuje w stresie". A trudno pracować nad schematem, jeśli pacjent go nie "czuje", a terapeuta też jasnowidzem nie jest.
                      • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 19:15
                        Otóż to:)
                        Ostatnio zostałam fanką Brene Brown, polecam jej książki i wykłady na TED:)
                        • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 21:53
                          Nie znałam tego TED, trochę wygląda jak channel dla mszy gospel (kiedyś na coś takiego w telewizji trafiłam). Fajnie, że tyle rzeczy polecasz, chociaż ja zawsze najbardziej lubię, jak właśnie przez przypadek się okazuje, że przeczytałam coś co ktoś inny:)
                          • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 04.09.14, 12:10
                            W sumie to tak wygląda z boku:)
                            Ja obejrzałam wykład na TED, znając już historię Brene Brown. I zaimponowała mi niesamowicie.
                            tu fajny wywiad z nią:
                            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,15162998,Rozpadamy_sie_i_jest_fantastycznie_.html
            • differentview Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 18:55
              > psychodynamiczna z założenia jest długa
              > o krótkiej jeszcze nie słyszałam

              ale jest krotkoterminowa psychodynamiczna:) chyba nawet ostatnio bardzo popularna, w koncu nie kazdy ma czas i pieniadze zeby sie latami terapeutyzowac; dla mnie np klasyczna psychoanaliza- czyli dwa, trzy razy w tygodniu przez np 20 lat- to jednak lekka paranoja tzn jesli to ma byc sztuka dla sztuki, jak ktos bardzo lubi czy traktuje to jako hobby- to ok, ale jednak czas i skutecznosc- to moim zdaniem najwazniejsze kwestie, nie wazne jak sie terapie nazwie- dobra to taka, ktora jakos rozjasnia problem, z ktorym sie przyszlo a pacjent nie czuje sie po gorzej niz przed;)
              • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 19:17
                założenia są takie, że trwa od 3 lat wzwyż
                a, że ktoś po dwóch miesiącach stwierdzi, ze mu wystarczy, to inna sprawa
                najkrótsza jest behawioralna
              • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 21:45
                Nie, no 20 lat to przeginka, to tylko Woody Allen takiej chyba się poddaje, ale jak wiadomo, to poważny kaliber... Ja bym chciała wiedzieć jak to jest w psychioanalizie po kilku latach, 3-4. Kiedy już jest praca z wykorzystaniem relacji z terapeutą, można gadać o czym się chce i jest tak bez obietnic "szybko, łatwo, skutecznie". Kiedyś podobno na początku po własnej kilkuletniej terapii psychoanalitycznej unawano, że jest się gotowym by prowadzić terapie innym. Bardzo mnie ten świat terapii pociąga, i to, że każdy system to system konkretnej osoby. Bardzo mi się podoba, jak kolejni terapeuci przekraczają ramy ustalone przez poprzedników, niestety w końcu umierają i doświadczenie w większości zabierają ze sobą. Dla mnie nie ma teraz ciekawszego tematu niż terapie:)))))))))))
                • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 23:29
                  www.kspp.edu.pl/zrozumiec_psychoterapie_psychoanalityczna.html
                  Dzięki za taką inspirację:) Tu w linku są wyróżnione poziomy psychoterapii (9) i wyjaśnione z pozycji psychoterapii psychoanalitycznej, czemu tak długo pewne procesy trwają. Ta terapia schematów jak rozumiem z linka Pade dotyczy poważnych deprywacji, więc też musi trochę potrwać. W tym linku też ciekawie jest wytłumaczone jak w terapiach krótkotrwałych odzyskuje się równowagę, jednak nie przełamuje mechanizmów obronnych i nie daje to możliwości dojrzewania psychicznego, które jakby zabezpiecza też "na przyszłość".
          • nammkha Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 03.09.14, 19:38
            I tu wychodzi niestety twoja nieznajomość tematu Triss, bo terapia psychodynamiczna jest z założenia długoterminowa. Ale, że skuteczna to muszę się zgodzić.

            Do autorki - nie znam metody o której piszesz ale długością trwania bym się nie przejmowała. Mam doświadczenie z terapią krótkoterminową i długoterminową i mogę napisać tylko tyle że krótkoterminowa nie leczy, może dać ulgę na jakiś czas. Jeśli pragniesz dogłębnego wyleczenia to tylko długa terapia 2-3 lata.
            • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 04.09.14, 09:59
              Zobaczyłam, że autorka obok polecanego "Oswoić narcyza" pracuje właśnie w nurcie terapii schematu razem zresztą z twórcą tego nurtu. Ja to Pani Agnieszka ładnie kiedyś napisała to są kolejne paraygmaty psychoterapeutyczne, teoretyczne konstrukty, czasem niewiele się od siebie różniące. Nałożywszy na to indywidualny chartakter konkretnego terapeuty i konkretnego pacjenta to takich "metod" można naprawdę zmultiplikować. Wg mnie jakby kwestią była cena to można szukać kogoś tańszego nie od "schematów", który pewnie to samo jest w stanie zrobić z pacjentem. Ale się powymądrzałam, a co tam:)))
              • zuzi.1 Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 04.09.14, 10:52
                Paris, niesamowicie sie zmieniasz :-), posty mocno konstruktywne, poukladane, konkretne, zmiana b. widoczna i mocno pozytywna, tak trzymaj :)
              • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 04.09.14, 11:56
                Znowu się z Tobą zgadzam:)
                I powtórzę to, co dzisiaj usłyszałam: tak naprawdę nurt nie ma znaczenia. Bo każda relacja pacjenta z terapeutą tworzy terapię autorską.
                Paris, a dlaczego Ciebie tak bardzo interesuje terapia? Tzn. CO Cię w niej tak naprawdę fascynuje?
                • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 05.09.14, 10:06
                  W psychoterapii podoba mi się wiele aspektów, ale do takich głównych zaliczyłabym:
                  - indywidualny wysiłek i odpowiedzialność pacjenta, które są jednak silnie wspierane współdziałaniem z terapeutą, czyli równocześnie występujące indywidualizm i relacja,
                  - małą "widoczność" terapeuty przy jednoczesnej świadomości, że to od jego uwagi, wychwytywania pewnych treści, doświadczenia, umiejętności, w tym długofalowej umiejętności np. tworzenia specyficznej atmosfery dla konkretnego pacjenta zależy powodzenie całego procesu terapeutycznego,
                  - odkrywanie prawdziwych motywacji pewnych działań i szersza ocena własnej osoby, odkrywanie wielości perspektyw dla jednej sytuacji,
                  - możliwość wyrażania wielu społecznie nieakceptowanych kwestii:),
                  - wzmocnienie własnych sił,
                  - prostota metody przy jej długofalowych skutkach i silnym działaniu,
                  i aspekt stałego rozwoju psychicznego i duchowego terapeuty.
                  • pade Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 05.09.14, 12:02
                    piękna definicja:D
                    a tak po swojemu?:)
                    • paris-texas-warsaw Re: terapia schematu/schematów - czy warto? 05.09.14, 12:31
                      No widzisz, a Boki Adonis każe nam kupować słowniki psychologii jak my sami już możemy je tworzyć:)
                      Część pisałam odnośnie mojej terapii, co czuję bezpośrednio - czyli np. wmocnienie i ogląd z różnych stron, a część dotyczy tak jak wspomniałam mojej fascynacji samą psychoterapią i w związku nierozerwalnie z tym - jej twórcami. To się miesza w mojej wypowiedzi, ale jest dla mnie równie ważne, a nawet te postacie psychoterapeutów dają siłę do własnej psychoterapii. Ostatnio czytałam sobie różne dzieła twórców psychoanalitycznych, i jak się przeczyta nie jedną ich książkę, ale kilka, to widać bardzo dobrze rozwój ich myśli, ich inne podejście do pewnych kwestii, zaprzeczenie poprzednim wnioskom. To jak z Horney i masą innych osób, o której też ostatnio gdzieś tu wspominałaś. Widać właśnie ich poszerzenie oglądu pewnych spraw (nawet w jednym miejscu znalazłam coś na kształt opisu współuzależnienia przed wprowadzeniem tego pojęcia do psychologii i bardzo się z tego ucieszyłam, to pewnie duża zasługa forum:)). I to mnie właśnie fascynuje. We własnej terapii nie ma takiej fascynacji, raczej górki i dołki, i na górkach się cieszę, no i nadzieja, że chociaż trochę może kiedyś uda się mieć ogląd rzeczywistości jak osobom pomagającym w tym innym.
Pełna wersja