Prosba o opinie do P.Agnieszki

08.09.14, 21:50
Zdecydowałam się napisac tutaj, bo nie dosc ze dobrzy ludzie tu pisza, to jeszcze Pani Agnieszka zawsze cos rozsadnie doradzi…

Mam 30 lat, mój partner 35. Mieszkam we Wloszech, tu tez poznalam partnera (Wlocha). Poznaliśmy się jak mialam 22-23 lata, w depresji. Było mi z nim dobrze, pamiętam ze zakochalam się, bo był taki szalony, egzotyczny, zdecydowany, inny od moich kolegow ze studiow w Polsce…Szybko zamieszkaliśmy razem.

W chwili obecnej nie jestem pewna czy moje uczucia się wyczerpaly, czy może jest to kryzys, który można zazegnac. Dodam, ze od czterech miesięcy bezskutecznie staramy się o dziecko, zdiagnozowano u mnie PCOS i mam bezowulacyjne cykle, co wcale nie poprawia sytuacji.
Mam cale mnóstwo obaw od tych absurdalnych po te calkiem realne..

Czuje, ze w ogole nie pasuje do rodziny mojego partnera. Sa to dobrzy ludzie, którzy bardzo mnie lubia, ale ich styl zycia zupełnie odbiega od mojego z polski. Np. mama mojego partnera ma 4 dzieci, z trzech roznych ojcow. Jedna ciotka caly czas korzysta z pomocy tutejszego MOPSu. Mojego partnera mlodsza siostra (19 lat) rzucila szkole i niezbyt chetnie szuka pracy- tutaj mój partner bardzo się zaangażował, niestety bez zadnej reakcji. Mój partner b odcina się od swojej rodziny, mieszkamy w jednym miescie, a widzimy się z nimi niezobowiązująco raz na miesiąc, nie zgadza się z wieloma zachowaniami, no ale wg mnie to jego rodzina i tak, chociaż faktycznie bardzo się od nich rozni.

Czasem sobie mysle, ze moje dziecko będzie takie jak oni z tego tytulu ze moi rodzice („dobrzy dziadkowie”) sa daleko. Boje się, ze moje dziecko tez się nie będzie uczylo jak jego ciocia, ze oddale je od korzeni, ze nie będzie „polakiem”. Oczywiście zdaje sobie sprawe, ze duzo zalezy od rodzicow dziecka (kultura, mowienie po polsku), ale bedac na obczyźnie czuje się czasem bardzo samotna mimo pracy, koleżanek i partnera.

Kolejna sprawa, mój parter jest osoba spokojna, chociaz troche tez Piotrusiem panem. Jest pracowity, ale niekoniecznie ambitny. Ma stala, ale taka sobie prace, gdzie zarabia srednia krajowa, niby lubi swoja prace, ale chciałby zmienic. Nie ma niestety na siebie pomyslu, nie mysli o poprawieniu bytu jego „rodziny”, a przynajmniej nie tak jak bym chciala. Owszem, większość swojej pensji daje na wspolne zycie, mieszkanie, jedzenie, nigdy nie było pod tym względem problemu i zawsze się wywiązywał z „domowych” obowiązków finansowych.
Ja mam bardzo dobra prace, ktorej nie lubie, ale zarabiam bardzo dobrze, wiecej od mojego partnera, co czasem jest dla mnie problemem, zwłaszcza jak mysle o dziecku. Mój partner uwaza, ze on nie chce siedziec cale dnie w pracy i nie widziec w ogole wlasnego dziecka. Mowi, ze naszemu dziecku niczego nie będzie brakowac, ze dziecko nie musi mieć najdrozszych zabawek, najdroższych kursow. Nadmienie tez, ze nasze obydwie pensje nie daja wcale takiej zlej kwoty, ale zawsze byloby lepiej żeby zarabial wiecej.

Teraz, żeby nie było, troche plusow:
Nadajemy na tych samych falach, mamy podobny stopien wrażliwości.Rozumie moje dylematy, nawet te „abstrakcyjne”. Traktuje mnie powaznie, jak mam jakis problem to nigdy mnie nie zbywa, zawsze stara się mi pomoc. Co ciekawe, bardzo mnie motywuje (moglby siebie tak motywowac). Jestem niesmiala osoba i trudno mi się przebic, gdyby nie on, to nigdy nie aplikowałabym na stanowisko na którym teraz jestem. Zawsze we mnie wierzyl, jest ze mnie dumny. Zawsze mnie namawial na zapoznanie jakis koleżanek, żebym nie była sama. Jest nam bardzo dobrze w lozku, pomimo prawie 8 lat spedzonych razem. Często o mnie dba. Udziela się w domu, sprzata. Jest osoba elastyczna, np. na moje prosby zerwal z nalogiem papierosowym, zamienil to na sport i od czterech lat intensywnie bierze udzial w roznych triatlonach, itp. Ma tez bardziej odpowiedzialne i refleksyjne nastawienie do pracy (tak, bo kiedys miał gorsze), czasem mowi "bo jak powiekszymy rodzine, to xyz". Namówiłam go na robienie oszczędności i ma już calkiem spore. Często chodzimy na wspolne spacery, duzo rozmawiamy, ale tez zdarza nam się klocic, zdarza nam się „nie rozumiec” drugiej strony. Czasem ma zly dzien i siedzi tylko przed komputerem i mi cos odburkuje w odpowiedzi.

Ogolnie to moje „marzenia” czy wyobrażenia, które mialam do tej pory jakby nie rosly wraz z relacja. Tez nie ukrywam, ze za często o dzieciach nie myślałam, ale zawsze jakos w tyle glowy sobie wyobrażałam wlasnie male blondynki, domek z ogrodkiem, i rodzinne zycie bez problemow finansowych . I nagle (wiem, to glupie i niedojrzale), obudzilam się z reka w nocniku: 3 tys km od „domu”, bez możliwości posiadania domku z ogrodkiem (kraj ogarniety kryzysem, nikt nie bierze kredytow), z szalona tesciowa, niepowazna szwagierka i możliwością posiadania „oliwkowych" dzieci. Najlepiej to by było po prostu zweryfikowac i zaktualizowac te moje „stare marzenia” , ale jak?

Zastanawiam się, czy to problemy z zajsciem w ciaze tak na mnie wpływają, bo trzeba przyznac, ze akurat o tym aspekcie w ogole nie mysle, non stop tylko sobie wizualizuje moje opalone dziecko, które mi mowi, ze rzuca szkole, pali papierosy i okrada samochody. A przeciez na te chwile to ja w ogole nie mogę mieć dzieci (brak owulacji w ciagu 4 cykli). Czytam wciąż blogi „staraczek” o ich cudownych mezach i jeszcze cudowniejszych staraniach, i się negatywnie nakręcam.

Na te chwile nie przekonuja mnie pozytywne aspekty związku, nie widze ich, chociaż w glebi duszy zdaje sobie sprawe, ze przez te 8 lat często było mi jednak dobrze. Nie wiem czy taki jest mój charakter ze „nigdy nie jestem szczesliwa” i wciąż się porownuje do innych. Musze przyznac ze czytanie polskich forow nie wychodzi mi na dobre, czytam o wielkich domach z ogrodem, o tym ze ludzie zmieniaja prace jak im się obecna znudzila- tutaj jest to nierealne. Widze, ze moje obecne Zycie bardzo rozni się od standardowego zycia w Polsce i czuje się jak nieudacznik. Mam kompleks emigranta mimo dobrej pracy i dobrych zarobkow, czuje ze to nie jest moje miejsce na ziemi. Co gorsza Polska chyba tez nie.

Kloce się a partnerem wypomiajac mu niezaradność i niedojrzałość i nie wiem tez czy może to oznacza koniec związku i koniec miłości. Może nawet gdyby był bardzo zaradny, to byloby zle?
W chwili obecnej wszystko wydaje mi się zlym wyborem- szaleńczo się zakochalam w moim parterze te 8 lat temu, nie było czasu na przemyślenia, na rozsadny bilans, było „go with the flow”.
Przez te 8 lat zdarzalo mi się mieć rozne wątpliwości dotyczące mojego zycia ale wtedy tez uważałam moje wybory za wielka przygode ,walke z przeciwnościami. Wiem tez, ze często było mi dobrze. Jeszcze miesiąc- dwa miesiące temu było mi dobrze, a teraz nawet nie pamiętam dlaczego. Przez ostatni miesiąc wymyślałam sobie wszystkie możliwe najgorsze scenariusze mojego zycia jako matki (wtracajaca się tesciowa porywajaca dziecko, problemy finansowe, moje dziecko które się nie uczy) i teraz już nawet mi się tego dziecka nie chce mieć…
Najchętniej to jednak starałabym się to wszystko naprawic, bo jak tylko wyobraze sobie ewentualne rozstanie to az mi niedobrze: niesmiala 30latka z parciem na dziecko, ale bez zadnego potencjalnego ojca, samotna, w obcym kraju, ewentualnie powrot do PL, gdzie wszyscy sa dzieciaci.

Mój partner na te wszystkie moje paranoje jak na razie mowi, ze on tez chciałby zmienic prace, ale nie wie na jaka i jak to rozegrac, ze mam się zastanowic czego chce, bo nie można będzie za dlugo tego ciagnac tak w niepewnosci i ze on tez jest zmeczony tymi moimi ciągłymi wątpliwoścami
    • verdana Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 08.09.14, 22:16
      Chcesz księcia z bajki - ma być z dobrej rodziny, bardzo pracowity i doskonale zarabiający, który Tobie i dziecku kupi gwiazdkę z nieba, ale przy tym będzie miał dużo czasu dla rodziny. Jego krewni mają także być pracowici i bez skazy, a matka powinna mieć w życiu tylko jednego partnera, a zanim dwoje maksimum dzieci na doskonałych stanowiskach. Powinien być egzotycznym cudzoziemcem, ale polskim patriotą. Ma być z ciebie dumny, motywować Cie i popierać Twoją pracę, ale zawsze być od Ciebie lepszy we wszystkim.
      Takich ludzi nie ma. Staranie sie o dziecko może wykończyć nerwowo. Proponuję przejście sie do lekarza, bo podejrzewam, że partner jest OK, związek Ok, tylko brak ciąży wykańcza Cie psychicznie. I możesz rozwalić związek z facetem, który wydaje sie bardzo fajny.
      • zuzi.1 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 08.09.14, 22:31
        Zgadzam sie z verdana, zastanow sie,czy nie masz depresji, idz do specjalisty. I fajny ten Two j Wloch. Przestan szukac dziury w calym i skup sie na pozytywach Waszego wspolnego zycia !
    • aqua48 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 08.09.14, 22:57
      1krys-ta napisał(a):

      > Musze przyznac ze czytanie polskich
      > forow nie wychodzi mi na dobre, czytam o wielkich domach z ogrodem, o tym ze lu
      > dzie zmieniaja prace jak im się obecna znudzila- tutaj jest to nierealne. Widze
      > , ze moje obecne Zycie bardzo rozni się od standardowego zycia w Polsce

      Oj, to czytanie polskich forów zdecydowanie Ci nie służy, bo będąc daleko nie umiesz oddzielić marzeń od rzeczywistości. Albo nie widzisz ciemnej strony o której na forum się raczej nie pisze.
      Skup się na swoim związku, nie analizuj rodziny swego partnera i nie oceniaj tych ludzi, to nie z nimi będziesz miała dziecko, a jak je wychowasz zależy tylko od Ciebie i jego ojca. Długie starania o ciążę mogą wpędzić w depresję, idź do lekarza i opowiedz mu o Swoich obawach i lękach. A może w ogóle odłóżcie na jakiś czas te usilne próby? Z Twojego opisu wynika, że Twój facet jest bardzo fajny i normalny, skup się na tej myśli. I codziennie o tym pamiętaj.
      • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 00:40
        Dzięki za dotychczasowe odpowiedzi. W zeszły tygodniu napisałam do mojej pani psycholog (dwa lata temu skończyłam u niej terapie- depresja ), ale niestety mi nie odpowiedziała, moze jest na urlopie...dlatego tez w kryzysowym momencie zdecydowałam sie tutaj napisać...
        Zgadzam sie, ze jestem nieco obsesyjna, postanowiłam sobie założenie rodziny, a ze sprawa sie przedłuża (niby tylko 4 miesiące, ale sa to 4 miesiące bez owulacji wiec nie zaciekawie), to zaczynam myślec i mysle za duzo i zawsze negatywnie.

        Musze tez cos wyjaśnić- rodzina mojego partnera naprawde jest wg jest zupełnie niewspolgrajaca z tym co ja miałam w domu, zeby nie powiedzieć patologiczna. Matka mojego partnera lubi zabawę, siedzieć do białego rana i pic wino, jego siostra nie jest zbuntowaną intelektualistka ktora rzuciła naukę bo woli samodzielnie sie kształcić, ona naprawde nie ma pomysłu na siebie, nie chce sie uczyć, jest leniwa, nje szuka pracy, mama ja tylko zapisuje na jakies kursy gastronomiczne, zeby znalazła prace chociażby gdzies w kuchni, a ona mamy nie szanuje, śpi do 13 itp. W mojej rodzinie wszyscy zawsze mieli prace, maja wykształcenie i życie raczej "poukładane", nikt nigdy nie korzystał z mops. Co ciekawe kiedys uciekłam od takiego poukladanegp zycia, a teraz za nim tęsknię.
        Mój partner mi mówi, ze jego rodzina nie "chodzi za nim", ze przecież tyle lat jesteśmy razem i powinnam znac jego stosunek do jego rodziny i fakt, naprawde rzadko sie widujemy, partner swoją rodzine szanuje ale trzyma na dystans. Mówi ze w Życiu nie dałby swojego dziecka swojej mamie do opieki. A jego rodzina mnie lubi i dobrze traktuje, ciotka zawsze jakiś mój ulubiony smakołyk przygotuje..

        I tęsknię tez, aż głupio to napisać za moja mama. Niedawno umarła nam bliska osoba w rodzinie i to tez nie wpłynęło na mnie pozytywnie. Tęsknię za mama zwłaszcza jak mam sobie wyobrazic siebie w ciąży cy rodzaca dziecko a moja mama daleko..:(
        Ogólnie to czasem mam wrażenie ze sobie skomplikowalam życie na własne życzenie;)

        Dziękuje wam bardzo za słowa otuchy.
        • adorra0 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 07:44
          1. Założenie rodziny - proponuję rozpatrzeć różne warianty "na wypadek ...gdyby..." i spróbować się z nimi oswoić np. adopcja.
          2. Teściowa i szwagierka - kochanie, wybacz, ale ich życie to nie Twoja sprawa. Krytyka ich sposobu na życie dobitnie pokazuje, że masz problem sama ze sobą. Poczytaj sobie o teorii Cienia bądź lustra w psychologii i przestań się tak bardzo skupiać na sobie i swoich wyobrażeniach na temat tego jak powinno wyglądać Twoje życie czy życie innych wokół Ciebie. Doceń to co , bo masz naprawdę wiele. Po przeczytaniu pierwszego postu wydałaś mi się osobą bardzo niedojrzałą , po przeczytaniu drugiego nieszczęśliwą, ale może to faktycznie jakieś obniżenie nastroju w związku ze staraniem się o dziecko, tylko, że staracie się DOPIERO (o ile dobrze zrozumiałam) cztery miesiące, aż strach pomyśleć w jakim będziesz stanie psychicznym gdy te starania będą się przedłużać.
          • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 09:56
            Faktycznie w drugim poście napisałam o 4miesiącach, miałam na myśli cykle, nie miesiące. O staraniach napisałam w poście poniżej troche wiecej.

            Dzięki, poczytam sobie o teorii cienia/ lustra.
        • zuzi.1 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 09:53
          Na poprawe samopoczucia zacznij przyjmowac stezona dawke kwasow omega plus magnez, mozesz miec rozregulowana ' chemie' w mozgu, stad depresja i czarnowidztwo. Rodzina partnera nie powinnas sie zajmowac, bo zyjecie odrebnie i partner ograniczyl z nia kontakty do minimum, niech sobie zyja jak chca, to nie Twoja sprawa. Czy kontaktujesz sie z mama przez skype'a, to daloby Ci namiastke bliskosci z nia, jesli nie , to sprobuj to zorganizowac.
    • twojabogini Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 02:46
      Po tych oliwkowych dzieciach, których podobno nie chcesz mieć, tylko blondaski i polskich forach o budowaniu domów wydaje mi się, że jesteś wcieleniem jednego z maniaków forumowych, który zakłada wątki tylko po to żeby podpuszczone kobiety napisały, że cudzoziemiec jest ok, a dzieci z ciemniejsza skórą są śliczne. To mu daje satysfakcję, bo już wie wtedy, że żadna polka go nie chce, bo wszystkie są zainteresowane cudzoziemcami, nawet jak są oni z patologicznych rodzin i mało zarabiają i przy dobrych zaradnych polakach wypadają słabo.

      Jeśli nie jesteś nim, tylko autentyczną kobietą, to pisząc post ukierunkowujący czytelników na afirmację tego co masz najwyraźniej starasz się rozwiać lub zagłuszyć jakieś swoje obawy. Obawy mogą być realne, lub np. wynikające z napięcia nerwowego związanego z trudnościami z zajściem w ciąże. (Przy bezowulacyjnych cyklach stosuje się wspomaganie hormonalne nb.)
      Skup się na obawach, tych do których trudno ci się przyznać i spisz je. Daj je do oceny komuś zaufanemu, lub sama oceń, gdy będziesz się czuła stabilna emocjonalnie. To ułatwi racjonalną ocenę sytuacji.
      • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 09:43
        4 cycle starań niestety nie zawsze znaczą 4 miesiące. Ostatnie 4 cycle musiały byc w koncu regulowane luteina ponieważ były zbyt długie. Teraz jestem w 5 cyklu (teoretycznie mam nie brac luteiny), dokładnie w 30dc i wahania mojej temperatury to 36,40-36,43. Wykres płaski jak placek, w ostatnim 19dc miałam edometrium 3mm. Nie ma nawet znaku ze owulacja sie pojawi, a to juz 30dc. Mam cały zestaw badań do zrobienia, zostały mi "ostatne", ktore musze ponowic w pierwszych 5dniach nowego cyklu. Ogólnie to raczej nie chce o tym myślec bo nie wyobrażam sobie zycia bez dzieci, wiec automatycznie mierze te temperaturę, zapisuje i niby zapominam. Długo mi zajęło znalezienie lekarza który nie mówił mi "niech pani sie stara rok i potem pogadamy", ja widze ze tej owulacji w ogole nie mam, wiec po co mam czekać rok? Dwóch lekarzy mówiło mi juz nawet o iv. Teraz czekają nas (oprócz moich hormonalnych) badania partnera, droznosc jajników i dopiero potem stymulacja. Moja lekarka twierdzi ze trzeba to wszystko sprawdzić zanim bede brała hormony.

        Byc moze faktycznie nieświadomie "ukierunkowuje na afirmacje". Moge dodać troche negatywów...mój partner jest wg mnie uzależniony od tych triatlonow i czasem mam wrażenie że to jest dla niego najważniejsze.
        Ma stała prace, ale nie jest go praca wg mnie dobra i zdecydowanie nie jest ambitny (to juz pisałam wczesniej). Jest minimalistą, zarabia naprawde średnia krajowa, a ja mysle ze dziecko jednak kosztuje troche pieniędzy. Wg mnie mógłby swój wolny czas poświecić na dokształcanie sie, a on głownie trenuje alb spędza go ze mną. Jest zadowolonyze swojego aktualnego zycia i nie planuje go zmienic. Moi rodzice sa stomatologami (ja nie mam nic wspólnego z medycyna), byli odpowiedzialnymi rodzicami, spokojnymi, a ja sobie wyobrażam ze prZy dziecku wszystko byłoby na mojej głowie. Np ja mam jakies konto oszczędnościowe prowadzone od małego, a jego matka w ogole czegoś takiego nie zrobiła dla swoich dzieci! Nie myśli przyszłościowo i przekazała podobny system swoim dzieciom. Moze to tez "nieuzasadniony" brak zaufania bo o ile na początku związku mój partner nie był do końca odpowiedzialny, o tyle teraz zaskakuje mnie swoim rozsądnym podejściem. Ale ma czasem odpały, typu "zmienię prace o 180 stopni, rzucę aktualna i zajmę sie, np uprawa rzodkiewek". I to wszystko bez żadnego planu. Nie ukrywam ze teraz tylko tak mówi, ale na początku związku cos podobnego zrobił i nic wyszło i przez jakiś czas nie miał pracy, bardzo złe to znieslismy.
        Siła rzeczy ja mam wiecej pieniędzy i "lepszy background" i boje sie ze przy dziecku stanie sie o problemem.
        Jesli chodzi o "oliwkowe dzieci". Jestem typowa polska jasna blondynka, a mój partner jest typowym wlochem z południa. I jak zaczęłam sobie w koncu wizualizowac te nasze dzieci doszło do mnie ze one bedą zupełnie inne niż sobie wyobrażałam! Tu obudził sie mój wielki strach który miałam od zawsze - ze nie pokocham mojego dziecka, ze "nie bede sie z nim identyfikowac". Poza tym czytałam kiedys ze w polsce ktos zaatakował matkę (blondynke) z jej dzieckiem mulatem. Dziecko miało 4 latka a ci bandyci je wyzywali podobnie jak matkę. Niby nie to samo, ale serce mi sie ściska na sama myśl. Ogólnie boje sie tez ze nie bede potrafiła zaopiekować sie dzieckiem tutaj, ze nie bede w stanie ocenić danej szkoły, danego nauczyciela, co na dobra sprawę jest głupie, bo znam język dobrze i gdybym mieszkała w Polsce to w Warszawie czyli z 200 km od rodzinnego domu i tak.

        Mam wrażenie ze skomplikowalam sobie życie, ale z drugiej strony jest mnóstwo emigrantów którzy sobie radzą. Np znajoma ze studiów z Pl mieszka w Afryce, ma ciemnoskóre dziecko i wyglada na zdjeciach na zadowolona z zycia.

        Mam nadzieje ze moja pani psycholog mi odpowie na wiadomość ktora zostawiłam na poczcie głosowej...nie cce isc do nowego lekarza, bo ona mnie juz zna (nawet zna mojego partnera) i nie chciałoby mi sie tłumaczyć jeszcze raz..
        • zuzi.1 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 09:58
          A jakie opinie wyraza na temat Twoich problemow Pani psycholog, na co zwraca uwage?
          • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 10:09
            Ostatnio byłam u niej dwa miesiące temu )kiedy jeszcze czułam sie dobrze albo tak mi sie zdawało) na konsultacji dotyczącej wlasnie rodzony partnera. Ona mi mówiła, ze wszystko zależy od rodziców a nie od dalszej rodziny, ze moze jego mama nedzie fantastyczna babcia nawet jesli ja jej nie akceptuje, ze na pewno bede dbała o kontakt z kultura Polska, itp.
            O finansach- cóż mówiła wlasnie ze dziecko kosztuje ;) i ważne jest zeby były dwie pensje itp.

            Na pewno duzo zwracała uwagę wlasnie na kwestie płodności- ze mysle o moim 16 letnim dziecku a nawet nie mam owulacji i zasugerowała ze moze o tym "kroku" mam myślec a nie o dalekiej przyszłości.
            Poprosiłam ja nie o terapie tylko o taki jakby "coaching", umówiliśmy sie ze bedziemy sie spotykać raz na kilka miesięcy.
            • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 10:12
              Na szybko pisałam- oczywiście nie wypowiadała sie tak kategorycznie, mój poprzedni post to wnioski wyciągnięte z ostatniego spotkania z nią
        • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 10:07
          1krys-ta napisał(a):

          > Mam wrażenie ze skomplikowalam sobie życie

          Nie - komplikujesz sobie myślenie i postrzeganie swojego życia. Ono wcale nie wygląda (z Twojego opisu) na skomplikowane - to Ty je chcesz takim widzieć. Pytanie dlaczego?
          Z jednej strony to może i dobrze, że nie miałaś okazji nigdy mieć NAPRAWDĘ skomplikowanego życia, ale gdyby tak było, może umiałabyś docenić swoje. Ale też nie trzeba mieć komplikacji, żeby umieć dostrzec je u innych. Naprawdę nie spotkałaś się z rzeczywiście trudnymi sytuacjami u innych ludzi? Czy interesuje Cię wyłącznie Twoje własne życie i własne sprawy, że nawet nie masz porównania?

          Jak się Twoja terapeutka nie odezwie, to szukaj nowej. Czym prędzej, zanim sobie to fajne życie naprawdę skomplikujesz i zmarnujesz.
      • pani.missiowa Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 11.09.14, 20:44
        > Po tych oliwkowych dzieciach, których podobno nie chcesz mieć, tylko blondaski
        > i polskich forach o budowaniu domów wydaje mi się, że jesteś wcieleniem jednego
        > z maniaków forumowych, który zakłada wątki tylko po to żeby podpuszczone kobie
        > ty napisały, że cudzoziemiec jest ok, a dzieci z ciemniejsza skórą są śliczne.
        > To mu daje satysfakcję, bo już wie wtedy, że żadna polka go nie chce, bo wszyst
        > kie są zainteresowane cudzoziemcami, nawet jak są oni z patologicznych rodzin i
        > mało zarabiają i przy dobrych zaradnych polakach wypadają słabo.



        Czytam trzeci raz i dalej nie rozumiem.... szczególnie wyróżnionej częsci.... mozesz dojasnic?
    • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 08:45
      Daj kurze grzędę, ona: wyżej siędę.
    • mozambique Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 10:29
      rada do autorki - nie bierz polskich forów serio

      pamietaj ze na babskim forum kazda ma cudownego, bogatego i weirnego meza który dwa razy na miesiąc obdarowuje ją nowa kolią ze szmaragadów a na gwiazdkę preznetuję nowiuski samochód prosto z salonu
      kazda jest wysoko wyspecjalizowany pracownikiiem szelaeńczo poszukiwanym na rynku pracy lub korpo-suczą na dyrektorksim stanowisku , ma fugure licealistki i cerę 10-latki
      kazda ma wylaćznie zdrowe i zdolne dzieci , tak piękne jak matka i tak zaradne jak tatuś
      kazda mieskza we wlasnym nowowybydowanym domu z potęznym ogrodem i kawalkiem lasu po horyzont , oczywiscie max 15 min drogi do od miasta
      do miasta jezdzi 3 nowymi samochodami a czwarty ma dla sprzataczki - bo kazda ma nianię , gosposiei i sprzataczkę , to oczywiste
      kazda jest zdrowa, piekna i oszałamiająca, pochdozi wyłącznie z dobrej zamożej rodziny przedsiębiorczych inteligentów z błękitną krwią , na czarną godizne ma odlozone ok 0,5 miliona oszzcednosci i z 7 mieszkan na wynajem w atrakcyjnych punktach miasta
      nigdy nie byla i nie bedzie bezrobotna, chora, niepełnosprawna ani trzepnięta na umyśle

      po prostu z polskimi forumowiczkami przegrywasz w przedbiegach
    • dmuchawcelatawce Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 11:04
      O rany, jak napisalas: a teraz napisze o plusach, to ja sobie zadalam pytanie: a gdzie byly te minusÿ?
      Facet wyglada mi na bardzo fajnego/normalnego/odpowiedzialnego goscia. Ale Tobie moze przydalaby sie jakas rozmowa z psychologiem. Za rodzine partner nie odpowiada, rowniez za ciocie (korzystajaca z MOPSu).
      • mozambique Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 11:23
        niby tak

        ale same dobrze wiecie ze pewne wzorce rodzinne śa mocno zakorzenione
        owa radosna tesciowa ze swoim podejsciem do tworzenia "stabilnych" rodzin swoim licznym dzieciom = moze sie kiedys "odezwac" w podejsciu syna do jego wlasnej rodziny

        nie życzę ale prawdopodbienstow jest duże
        • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 12:11
          I ta radosna teściowa ma jej porwać dziecko? A dajże spokój, niech się dziewczyna leczy, i to szybko.
          • mozambique Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 12:20
            porwać ?

            czy ja dobrze rozumiem ze to Włosi z południa ?
            • aqua48 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 12:29
              A dajcie spokój, wyluzowana i niefrasobliwa teściowa może być fantastyczną babcią w przeciwieństwie do ciągle spiętej i zdenerwowanej matki skupionej wyłącznie zagrożeniach realnych, potencjalnych i irracjonalnych. Ale przede wszystkim to nie ONA będzie wychowywać dziecko tylko rodzice.
              • verdana Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 12:51
                "Jesli chodzi o "oliwkowe dzieci". Jestem typowa polska jasna blondynka, a mój partner jest typowym wlochem z południa. I jak zaczęłam sobie w koncu wizualizowac te nasze dzieci doszło do mnie ze one bedą zupełnie inne niż sobie wyobrażałam! Tu obudził sie mój wielki strach który miałam od zawsze - ze nie pokocham mojego dziecka, ze "nie bede sie z nim identyfikowac". Poza tym czytałam kiedys ze w polsce ktos zaatakował matkę (blondynke) z jej dzieckiem mulatem. ".
                Albo jesteś trollem, albo - sama nie wiem. A. Jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie identyfikacji z dzieckiem niepodobnym idealnie do siebie, to radziłabym na pewien czas zaprzestać starań. Dziecko może byc zupełnie inne niż Ty, nawet jeśli wyjdziesz za blondyna. Może być brzydkie. Moze mieć zajęczą wargę. Jeśli wygląd jest dla Ciebie tak wazny, to trzeba przemyśleć decyzję o posiadaniu dziecka i zaczekać, aż dorośniesz. B. Naprawdę nie odrózniasz Mulata od Włocha? Sądzisz, zę w Polsce masowo leją brunetów o śniadej cerze? Moje dzieci są ciemnymi brunetami, młodszy ma oliwkową cerę i nawet we Francji był brany za Włocha lub Hiszpana. Nikt go nie bił z tego powodu, jeśli juz, to trochę osób zazdrości mu urody.
                • triss_merigold6 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 12:54
                  A może wyszły z niej lęki, że funkcjonuje w obcej kulturze i w obcym kraju i wcale nie jest pewna, że właśnie tego chce na resztę życia.
                  • verdana Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 13:00
                    Możliwe, tylko wtedy nie należy starać sie o dziecko.
                    • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 13:08
                      verdana napisała:

                      > Możliwe, tylko wtedy nie należy starać sie o dziecko.

                      Albo adoptować gotowego blondynka.
                  • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 13:06
                    Triss, skłaniam sie raczej do twojej teorii...:( co z tym zrobić:(
                    • marzeka1 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 14:04
                      Odpuścić sobie i wrócić do rodziny, do mamusi. I to cudo, które czeka Ciebie w Polsce.
                      I mówię serio- bo mam w rodzinie problem z krewną, która wyszła za Anglika, blondyna, cudne blond dzieciątko, ale żyje rozerwana między Anglią a Polską, teraz parę miesięcy w kraju, mąż dorzuca kasę, a ona z tęsknoty żyje sobie w Polsce i nie widzi, że rozwala sobie rodzinę, bo jednak wyszła za mąż za Anglika, kiedy od lat tam już mieszkała. A teraz dziecko żyje od miesięcy daleko od ojca, bo "mamusia tęskni za Polską".
                      Dlatego zostaw tego pana i odpuść sobie "robienie dziecka", które- o zgrozo niby!- nie byłoby ślicznym blondynem.
                      • basiastel Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 16:14
                        Też uważam, że powinna wrócić do Polski. Nie wszyscy się nadają do życia na emigracji.
                        Połowa mojego roku ze studiów siedzi w Kanadzie i próbowali z własnej inicjatywy ściągać kolejnych. Mnie też zaprosili i już na miejscu wyjaśnili, że zostaję, oni wszystko załatwią. Zdecydowałam się zostać, ale strasznie to odchorowałam. Tęskniłam, płakałam po nocach, już we wrześniu chodziłam z walkmanem i słuchałam kolęd, marzyłam, by się przejść swoja ulicą. Choroba mamy zdecydowała, że wróciłam. Nie wiem, czy odnalazłabym tam szczęście. Różnie jest. Część osób świetnie się adoptowała, ściągali całe rodziny i Kanada to ich kraj, a część czuje się jakby zostali pozbawieni korzeni i takie poczucie straty tkwi w nich głęboko.
                        Tu dziewczyna jest ewidentnie depresyjna i kiepsko to widzę. Tak naprawdę, to nie powinna w tych warunkach starać się o dziecko.
                        A może wspólne zamieszkanie z Włochem w Polsce i tylko radosne, słoneczne i beztroskie wakacje z babcią dla dzieciaczka?
                        • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 16:47
                          Kiedys rozmawialiśmy o przeprowadzce do polski. On czasem nawet jest bardzo chętny, ale co miałby w Polsce robić bez znajomosci języka? Czasem mowię do niego po polsku, wiec podstawy jakies ma, ale w swojej obecnej pracy ma stały kontakt z klientami, nie mógłby tak pracować w Pl..myślałam tez zeby był nauczycielem, ale jemu to nie odpowiada. Nigdy nie rozmawialiśmy o tym do końca poważnie.
                          I teraz zupełnie szczerze chociaz uważacie to za trollowanie: moim głównym strachem jest to ze mój partner jest naprawde bardo ciemnej karnacji. Oliwkowa cera bardzo ciemne włosy. Bałabym sie przy każdym jego spóźnieniu do domu. Kiedys bylismy w Krakowie i wracaliśmy nocą z jakiegos klubu spotkaliśmy na drodze dresiarzy którzy krzyczeli na nas "brudas", "dziwka". Z moim partnerem n ulicy czuje sie bardzo bezpiecznie tutaj, zdarzyło mu sie raz nas obroniC przed kradzieżą, potrafi dogadać komuś kto zaczepia na ulicy, natomiast w Polsce ja czułabym za niego wielka odpowiedzialność.
                          Nie gram w "tak ale", bardzo wam dziękuje za wszelkie rady. Powrót do kraju rozważałam kilka lat temu i takie były moje przemyślenia, dziękuje ze mi o tym przypomniałas.
                          • verdana Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 17:35
                            Mój syn ma włosy hebanowe. Karnację bardzo, bardzo ciemną. Wygląda egzotycznie. NIGDY nikt go nie zaczepił. Mój drugi syn ma włosy hebanowe i kręcone. I narzeczoną blondynkę. Tez nikt ich nie zaczepia. Podejrzewam, że Ci dresiarze krzyczeli za wszystkimi, co im do głowy przyszło.
                          • basiastel Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 19:47
                            Ten incydent z dresiarzami mógł dotyczyć każdego. Specyficzne miejsce i pora. W codziennym życiu raczej nie będzie okazji do wizyt w nocnych klubach, zwłaszcza przy dzieciaczku.
                    • aqua48 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 14:26
                      1krys-ta napisał(a):

                      > Triss, skłaniam sie raczej do twojej teorii...:( co z tym zrobić:(

                      Są osoby, którym wszędzie i ze wszystkim jest źle. Miałam taka znajomą - w Polsce się dusiła, zagranicą tragicznie tęskniła i była z dala od wnuczki, co strasznie przeżywała, bo ona marzyła o tym, żeby się nią opiekować. Po przyjeździe córki z wnuczką okazało się że ta opieka wcale nie jest taka łatwa, no cóż - bo to dziecko jest jeszcze za małe, jak będzie większe to ho ho.. Co by nie było, zawsze miała i pod górkę i pod wiatr. I w każdych warunkach było jej źle, nigdzie nie dostrzegała pozytywnych stron. A kobieta skądinąd wykształcona, mądra, uzdolniona, przeżyła życie na kanapie i na nic nie mogła się zdecydować. Najprawdopodobniej była to niezdiagnozowana właściwie, przewlekła depresja.
                      • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 15:11
                        aqua48 napisała:

                        > Są osoby, którym wszędzie i ze wszystkim jest źle.
                        > Najprawdopodobniej była to niezdiagnozowana właściwie, przewlekła depresja.

                        Ano właśnie. Bo "obiektywnych" problemów - poza jednym, czyli trudnościami z zajściem w ciążę - trudno się w opisanej sytuacji dopatrzyć.
                        Ja wiem, i sama to powtarzam, że nie ma "obiektywnego szczęścia", bo ono jest zawsze subiektywne, ale kiedy obiektywnie wszystko jest w porządku, a my nie czujemy się szczęśliwi i próbujemy to wytłumaczyć najróżniejszymi powodami (które bywają irracjonalne i wydumane), to warto się zastanowić, co FAKTYCZNIE jest nie tak.
                        • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 16:39
                          Inna sprawa jest mieszkanie w obcym kraju i obcej kulturze i traktowanie tego jako przygody zycia, ucieczke od PL, itp. a inna sprawa jest zalozenie tutaj rodziny! I wiem ze to brzmi zupełnie bezsensownie, bo przecież jestem z moim partnerem już 8 lat. Ale jakos sobie byliśmy, nie myśleliśmy o dzieciach, podrozowalismy, zylismy spokojnie, czasem się klocilismy, itp.

                          Nagle bardzo zapragnelam mieć dziecko, skonczylam 30 lat, dostałam awans, zaczelam bardzo dobrze zarabiać- na co wiec czekac? Mój partner się tez zgodzil. Pamiętam, ze na początku staran bylam bardzo podekscytowana i szczesliwa. Glupio myslalam, ze zajde od razu i „co ma być to będzie”. Teraz kwestionuje wszystko i bardzo się boje. Ze będę zla mama, ze on będzie złym ojcem. Ze nie ochronie dziecka bo nie znam tutejszych zwyczajow np. w szkole, ze moja tesciowa będzie upierdliwa i temu nie podołam. Ze de facto, dziecko tutaj oznacza, ze przynajmniej przez nablizsze 18 lat będę musiala mieszkac we wloszech, bo jeśli nie daj boze się rozstaniemy, to przecież nie oddziele mojego dziecka od ojca. Ze co gorsza będę musiala tutaj być na zawsze, bo nawet jeśli się nie rozstaniemy to przecież nie zostawię mojego dziecka we Włoszech i nie wrócę do PL sama czy z partnerem. Dziecko oznacza mieszkanie tutaj na zawsze. Chce mieć dziecko, nie jestem pewna czy chce tu mieszkac (nagle).

                          Kwestionuje wszystko. Czuje się jak dziecko, macie racje, ze jestem niedojrzala i naprawdę czuje się glupia. Czasem jestem na siebie zla, ze w ogole wyjechałam z kraju, ale jak ktoś napisał wyżej- w PL tez się zle czułam. Cos było nie tak, jak dostałam stypendium uznałam to za przepustke do nieba. Rodzice mnie osaczali, bylam chorobliwie niesmiala, niedojrzala, trudno mi było nawiazac przyjaznie w obcym miescie na studiach. Za granica jakos wszystko było latwiejsze, głupoty mogłam wyjasnic nieznajomoscia jezyka itp. Chciałam przetrwać pierwszy rok, żeby cos sobie udowodnić, żeby poradzić sobie z własnymi strachami i w międzyczasie się zakochałam. W Polsce tez bylam nieszczesliwa, nie pamiętam już z jakiego powodu, tyle lat minelo…stosunkowo często przyjezdzam, bo raz na 3-5 miesiecy i zawsze spędzam czas z rodzina, oni tez mnie czasem odwiedzaja.

                          I jak pisałam w pierwszym poscie czasem się boje, ze popelnilam blad, ze nie powinnam być ani tutaj, ani z ta osoba, ani w tej pracy. Ale wtedy tez nie wiem kim w takim razie powinnam być, ani gdzie. W Polsce moi dalecy znajomi maja już swoje zycie, wszyscy z dziecmi, prowadza inne zycie. Czuje się jak przed wielka decyzja (bo dziecko to wielka decyzja) i odczuwam panike. Poniekad decyduje o całym swoim przyszłym zyciu. Czasem zaluje ze nie „wpadliśmy” wcześniej, nie musiałabym tyle myslec. Skad mam wiedzieć czy będę dobra mama? Skad mam wiedzieć czy on będzie dobrym ojcem? Skad mam wiedzieć,ze to wlasnie ON? Ogolnie zdarza mi się być bardzo rozchwiana, chociaż najczeciej jestem wielce kontrolujaca (wydatki, oszczednosci, urlopy, wizyty, wszystko pod kontrola). Kontrolowanie sytuacji sprawia ze jestem „szczesliwa”, ale tez mnie nerwowo wykańcza. A tutaj niczego nie kontroluje. Odczuwam panike, dysonans, nie wiem kim jestem i te wszystkie głupoty. Nie wiem co mam zrobić. Zerwac z partnerem i wrocic do PL, w której nikogo nie znam, samotna, bezrobotna, niesmiala i chcaca mieć dziecko? Mam 30 lat! Poza tym skonczyc związek po 8 latach? Gdzie teoretycznie wszystko gra? Tylko dlaczego brakuje mi poczucia…stabilizacji?

                          Aha a z tym porwaniem to musze chyba wyjasnic, chociaż dla mnie to dramat. No wiec mój partner ma jakiegoś kuzyna na wsi, który miał dziecko z dziewczyna. Potem zerwali i facet średnio się dzieckiem interesowal. I teraz się okazało, ze ta dziewczyna zostawila dziecko swojej matce (!) a sama poszla/ pojechala/ wyprowadzila sie za jakims facetem. Po prostu opuscila własne dziecko. Dla mnie to jakiś totalny kosmos. Tak czy inaczej moja tesciowa jest tym wstrzasnieta zwłaszcza ze to dziecko to jakby jej „cioteczny wnuk”(?). i sobie wymyslila, ze ustali to z tym kuzynem (ojcem dziecka) i jeśli on się zgodzi, to moja tesciowa wezmie to dziecko do siebie do miasta i się nim zajmie.

                          Dla mnie ta sytuacja to jakiś autentyczny kosmos, po pierwsze jak można zostawić własne dziecko i tez kosmos ze tesciowa to dziecko chce do siebie wziąć, jak mowi żeby dac mu lepsza przyszlosc. To się chwali, ale i przeraza. Mój partner tego kuzyna ostatnio widział 13 lat temu, wiec niby kontaktu niet. Dla mnie ta cala historia to cos zupełnie niewytłumaczalnego i przerazajacego zwłaszcza ze sama niby chciałabym mieć dziecko.


                          • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 17:46
                            1krys-ta napisał(a):

                            > W Polsce tez bylam nieszczesliwa, nie pamiętam już z jakiego powodu,

                            a może także "bez powodu"? Nieszczęście nie jest byle jakim stanem, przeważnie pamięta się powód, bo musiał być ważny. O ile był.
                            No właśnie.
                            Czy badałaś sobie skrupulatnie tarczycę? Pytam serio, bo:
                            rozchwiana tarczyca powoduje:
                            a) depresję, płaczliwość, niezdecydowanie, niepewność i wiele innych cech/zachowań, które można u Ciebie zauważyć;
                            b) trudności z zajściem w ciążę.
                            • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 18:44
                              Badalam, nie dalej jak tydzień temu byłam u endo. Wyniki w normie, usg w normie, badania powtarzam w następnym cyklu. Badam tarczycy regularnie bo u mnie w rodzinie duzo kobiet ma hashimoto.

                              Moze bez powodu, ale jakies tam powody były ...pamietam, ze czułam sie nieszczęśliwa na studiach, bo platnych- wieczny kompleks uzależnienia finansowego od rodziców , którzy (wiem wiem jak to brzmi) zabronili ni isc do pracy i kazali sie uczyć. Długo odchorowywalam fakt, ze mi opłacali studia. Trudno mi było znalezc znajomych, mieszkałam sama, byłam sama. Miałam tez chłopaka z liceum, który studiował w innym mieście, chciałam z nim zerwać, nie wiedziałam jak, wyjazd za granice wydawał sie rozwiązywać te wszystkie problemy.
                              To bardzo osobiste juz i aż płakać mi sie chce nad własna głupota i niedojrzałością( bo mogłam isc do pracy, mogłam byc bardziej towarzyska etc), nie lubię siebie z tamtego
                              . Jeszcze niedawno czułam sie 100% dorosła dojrzała kobieta lubiłam siebie lubiłam mój związek, a teraz wszystko sie rozpadło jak domek a kart. Mój partner twierdzi ze to przez siedzenie na forach, polskich i dla "staraczek" ze za duzo mysle.
                              A ja mam ochotę rzucić wszystko w diabły jak wtedy kiedy wyjechałam z Pl...nie chce wiecznie kwestionować własnych wyborów, ale skoro je kwestionuje to moze cos jest na rzeczy? Jakiś dysonans, i dotychczasowa racjonalizacją która przestała "działać"?

                              Swoją droga czekam na wyniki insuliny i glukozy. Wlasnie mi sie przypomniało ze tez dwa tygodnie temu zmieniłam dietę i przestałam jeść cukier i produkty o wysokim ig. Jestem bardzo szczupła ale czytałam o insulinoodpodnosci jako przyczynie niepłodności. Ciekawe czy nagły brak tych produktów (jak sie okazało całe życie jadłam tylko produkty o wysokim ig) moze mieć wpływ na moje rozchwianie, podobno cukier tez jest ważny?

                              Dzis zadzwonię jeszcze raz do mojej psycholog...
                              • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 21:47
                                1krys-ta napisał(a):

                                > Badalam, nie dalej jak tydzień temu byłam u endo. Wyniki w normie, usg w normie

                                O.K., dobrze, że tego pilnujesz, ale uczulam Cię na tzw. "normy". Nie wiem, jakie normy i standardy leczenia są we Włoszech, ale na tutejszych forach tarczycowych mniej więcej połowa dziewczyn ma "wyniki w normie" przy szalejącej niedoczynności (jak np. miałam ja).
                                • konsta-is-me Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 22:21
                                  Oftop, ale jak to wyniki w normie?
                                  To skad wiadomo ze niedoczynnosc?
                                  Nie ze sie czepiam , ale sama mam wyniki fatalne ale zadnych silnych objawow?
                                  • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 07:36
                                    konsta-is-me napisała:

                                    > Oftop, ale jak to wyniki w normie?
                                    > To skad wiadomo ze niedoczynnosc?
                                    > Nie ze sie czepiam , ale sama mam wyniki fatalne ale zadnych silnych objawow?

                                    Jak wyniki mieszczą się w normach, ale są objawy niedoczynności - to należy się temu przyjrzeć. Bo wtedy wyniki często mieszczą się w normie - ale są na jej skraju (w dole, prócz TSH, które akurat powinno być niskie). Poza tym ważna jest jeszcze zależność wyników (TSH, ft3, ft4) od siebie, bo jeden wynik w górze normy przy drugim w dole normy mogą dawać silne objawy niedoczynności.
                                • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 22:51
                                  Moje wyniki odnośnie tarczycy to
                                  1,790 mUI/L a norma to 0,550-4,800

                                  Przy insulinie tez sprawdziłam tarczycy (wyniki na dniach) i w pierwszych dniach nowego cyklu tez mam ja sprawdzić.
                                  • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 07:43
                                    1krys-ta napisał(a):

                                    > Moje wyniki odnośnie tarczycy to
                                    > 1,790 mUI/L a norma to 0,550-4,800

                                    To jest akurat badanie TSH, niezbyt miarodajne w czasach grasującego Hashimoto. Normy takie same jak u nas, czyli zawyżone (powinno być max. do 2,00).
                                    Ja mam TSH o wiele lepsze od Twojego, a leczę się (w końcu!) na niedoczynność i wracam do żywych. Poza tym - TSH to jest hormon przysadki mózgowej, a nie tarczycy, powinno badać się także wolne hormony tarczycy - ft3 i ft4. Zwłaszcza jeśli są objawy niedoczynności (czyli np. depresja, trudność z zajściem w ciążę).
                                    Nie upieram się, że to na pewno tarczyca, ale zwracam na nią szczególną uwagę, od kiedy z "wynikami w normie" bujałam się kilka lat od drzwi do drzwi kolejnych endokrynologów ledwo już łażąc i zastanawiając się, czy to już nie jest pora udać się do psychiatry. I kiedy słyszę o objawach, które pasują do niedoczynności.
                                    • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 09:00
                                      Dzięki.
                                      Aż sprawdziłam ponownie swoje ostatnie wyniki i zadzwoniłam do laboratorium w celu wyjaśnienia:
                                      Na wynikach ft3 i ft4 mam anulowane bo "tsh mieści sie w normie"...powiedzieli mi ze dane laboratorium tak działa i ze powinnam poprosić lekarza o specjalna adnotacje...Pff...
                                      Można badać te hormony w jakimkolwiek dniu cyklu Olu_dom czy trzeba czekać na jakiś konkretny? Bo jestem juz po badaniach 21dc i następne mnie czekają od 1-5 dc, moge poprosić moja endo zeby mi dodała te wartości do sprawdzenia...
                                      Zaufalam tej endo, mówiła ze to bardzo dobry wynik, usg i badanie tarczycy wyszło ok, wiec uznałam ze wszystko jest dobrze..
                                      • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 09:43
                                        1krys-ta napisał(a):

                                        > Na wynikach ft3 i ft4 mam anulowane bo "tsh mieści sie w normie"...powiedzieli
                                        > mi ze dane laboratorium tak działa i ze powinnam poprosić lekarza o specjalna adnotacje...Pff...

                                        no tak... Czyli jeszcze trochę gorzej niż u nas :)
                                        ft3 i ft4 można zrobić (w Polsce) prywatnie i nie jest to jakieś kosztowne badanie. Warto je sprawdzić.

                                        > Można badać te hormony w jakimkolwiek dniu cyklu

                                        W jakimkolwiek, byle na czczo.

                                        > Zaufalam tej endo, mówiła ze to bardzo dobry wynik, usg i badanie tarczycy wyszło ok, wiec
                                        > uznałam ze wszystko jest dobrze..

                                        Niewykluczone, że jest dobrze, bo TSH masz dobre (choć ja mam jeszcze lepsze ;)), z interpretacją USG też bywa różnie - ale na razie można przyjąć, że jest O.K. i póki co sprawdzić ft3 i ft4.
                      • kotka.mrau Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 11.09.14, 22:37
                        Albo dystymia.
            • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 14:27
              Pisała dziewczyna, że ma schizy, że jej teściowa porwie dziecko. Albo jest nieprawdziwa, albo kompletnie rozregulowana hormonalnie, albo ma zespół urojeniowy, albo albo albo, ale to się wszystko leczy.
              • mozambique Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 15:00
                no ale jesli ta rodzina rzeczywiscie taka patologiczna to co ? ( gdybam bo na razie wiemy o zyciu na zasilkach, bezrobociu i nieobecnosci licznych ojców dzieci_)
                porwania i przemoc w patologicznych rodzinach sie nie zdarzają ?
                szczcegolnie ze Wlosi pod wzgledem dzieci to jak Arabowie sie zachowują - za "własnego" wnuka mogliby naprawde komus krzywde zrobić
    • mamapodziomka Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 18:03

      Moim zdaniem to problem nie lezy w tesciowej (bo i historyjka z dzieckiem kuzyna nijak nie tlumaczy obawy przed porwaniem dziecka), ani miejscem zamieszkania, ani poziomem zarobkow meza, ani nawet wyidealizowanym obrazem Polski.

      Tylko na tym, ze regularnie i bez przyczyny z zewnatrz cierpisz na depresje, a byc moze masz i epizody dwubiegunowki. Najpierw naprawde zajelabym sie twoim zdrowiem, bo w kontekscie twoich watpliowsci - jesli zostawisz to tak jak jest, to dziecko na pewno na tym ucierpi. Nie da sie schowac tak powaznych watpliwosci zyciowych i epizodow depresji przed dzieckiem. No i dobrze by bylo sie tym zajac przed ciaza, bo porod bardzo czesto powoduje epizody, zwlaszcza u osob, ktore maja tendencje.
      • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 18:49
        Bez przesady, nie sadze żebym miała chorobę dwubiegunowa, juz bardziej zgadzam sie na lekka depresje. Ogólnie to dzis czuje sie jakbym ciągnęła za sobą rozkolejony pociąg.
        • aqua48 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 22:49
          No, ale teściowa nie planuje nikomu porwać dziecka, tylko wysunęła propozycję zaopiekowania się dzieckiem opuszczonym przez matkę? I czeka na zgodę ojca dziecka, chyba, że czegoś nie zrozumiałam. Ale to raczej dobrze o niej świadczy. Poza tym piszesz o karnacji swego partnera i ewentualnego dziecka, tak jakbyś się wstydziła.
          Jaką będziesz matką a Twój partner ojcem nikt nie wie, i nikt Ci tego nie powie. Jeśli jesteście normalnymi ludźmi, a z Twoich postów tak wynika, to będziecie się bardzo starać ale będziecie również popełniać błędy, jak wszyscy. Dziecko zmienia życie. Ale można się z nim przenosić z kraju do kraju w razie takiej konieczności życiowej. Wiele osób tak postępuje i dzieci na tym nie tracą. Zatem nie są dla rodziców "uwiązaniem" czego jak sądzę się boisz. Jestem przekonana, że im prędzej zaczniesz szukać powodów swojego stanu emocjonalnego i lęków u lekarza i terapeuty tym lepiej dla Ciebie i Twojej rodziny. Pamiętaj też, że nie musisz wszystkiego kontrolować. A brak kontroli z Twojej strony nie będzie skutkował katastrofą.
          • 1krys-ta Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 09.09.14, 23:11
            aqua48 napisała:

            tak, dobrze zrozumialas i dobrze swiadczy to o tesciowej...ale sytuacja sama w sobie jest absurdalna. jak moze ktos z rodziny opuscic dziecko? Przeciez to jest jakis koszmar! wiem, ze moj partner nie ma wplywu na dzialanie jakiegos dalekiego kuzyna, ale dla mnie to przerazajacy kosmos.

            Co ciekawe, jego karnacja nigdy nie byla dla mnie problemem (wprost przeciwnie) dopoki nie zaczelam myslec o dziecku. Absurd i tak samo absurdalnie sie czuje. Moze "wstyd" to nie jest dobre slowo...ale lepszego tez nie znajduje...

            dzisiaj, kiedy czekalam na wasze odpowiedzi poczytalam sobie kilka watkow z tego forum np ten o balaganiarzu. Zarowno autorka jak i pani agnieszka mowily o "napieciu". i skupilam sie na tym, bo podobne napiecie odczuwam w moim zwiazku. tzn wszystko jest OK, ale cos sie moze zaraz spieprzyc...musze przyznac, ze takich syutacji ostatnio nie bylo, a kiedys niewiele. Moze nie tak powazne jak jazda samochodem wymagajacym naprawy, ale byly inne sytuacje, ktore sprawily ze "tracilam" zaufanie do partnera. i ten watek mi przypomnial kilka powodow do napiecia:
            np. kilka lat temu rzucil stala prace i poswiecil sie tej "wymarzonej", zalozonej przez siebie firmie. Efekt? Bezrobocie, zero podniesienia kwalifikacji, stracony czas i pieniadze. Bardzo zle to znieslismy, cierpielismy, plakalismy. On chodzil niby na jakies kursy orientacji profesjonalnej i w koncu znalazl te swoja aktualna prace, ale ja drze za kazdym razem jak na nia narzeka. niby ustalilismy, ze na pewno jej nie rzuci, nie bedzie sabotazowal, jest tam juz ponad dwa lata, ale ja wciaz sie tym stresuje.
            jest elastyczny, bo teraz przy kazdej wiekszej decyzji czy wydatku pyta sie mnie o zdanie, ale ja naprawde odczuwam strach za kazdym razem kiedy mowi, ze chcialby zmienic prace.

            stad to moje "wziecie sprawy w swoje rece", pelna kontrola nad finansami i innym, ale zle mi ze to ja musialam sie tym zajac, czuje odpowiedzialnosc i stres.

            czasem kwestionuje wszystko. na te chwile uwazam, ze cale moje zycie bylo do dupy i jedna wielka farsa, ze nie wiem kim jestem w wieu 30 lat, nie wiem czy zwiazalam sie z odpowiednia osoba, jestem w odpowiedniej pracy, co powinnam zrobic. teraz juz nawet watpie w moj wybor studiow, psychologa, pracy, znajomych. Najchetniej to bym chciala czuc sie szczesliwa z nim jak kiedys, starac sie o dziecko pelna entuzjazmu, a nie meczyc sie codzienie.
            • ola_dom Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 07:47
              1krys-ta napisał(a):

              > jak moze ktos z rodziny opuscic dziecko? Przeciez to jest jakis koszmar! wiem, ze moj partner
              > nie ma wplywu na dzialanie jakiegos dalekiego kuzyna, ale dla mnie to przerazajacy kosmos.

              Może Cię zmartwię, ale w Polsce także takie sytuacje się zdarzają....
              I pewnie wszędzie na świecie.
            • pade Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 09:03
              Ale się zagalopowałaś dziewczyno...
              Przypomnij sobie dlaczego uciekłaś z domu, z Polski? Dlaczego tak mocno przezywałaś fakt, że rodzice opłacają Ci studia? Sięgnij w przeszłość, bo tam leży przyczyna Twoich dzisiejszych lęków.
              Rodzice nie zaakceptują Twojego partnera? Ciemniejszego dziecka? Złamałaś rodzinne zasady?
              Masz teraz kryzys. I bardzo dobrze, że teraz, przed dzieckiem. Zanim zajdziesz w ciążę zafunduj sobie porządną psychoterapię, najlepiej psychodynamiczną. Bo to, jak się czujesz absolutnie nie jest winą Twojego partnera, w każdym bądź razie z wątku to nie wynika.
              To Ty masz silną potrzebę kontroli z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, to Ty straciłaś zaufanie do ludzi, świata itd. Twoje nakręcanie się, napięcie, lęki, świadczą o silnej nerwicy, a opisane zachowania o tym, że masz neurotyczne skłonności. To się da wyprostować, ale nie przez telefon.
              Koniecznie idź na terapię i odłóż starania o dziecko. W takim stanie psychicznym nie zajdziesz w ciążę, a jeśli już, to po porodzie albo wpadniesz w depresję albo w zaburzenia lękowe.
              Jeśli jesteś osobą odpowiedzialną (ale nie za wszystko) maszeruj na terapię.
              A od partnera się odczep. To co teraz robisz nazywa się w psychologii przemieszczeniem. Tłumaczysz sobie, że winny jest kraj, partner, jego karnacja, brak ambicji, nieowulacyjne cykle, a boisz się zajrzeć w głąb siebie. Boisz się tego, co tam znajdziesz.
            • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 09:51
              Święty ten twój chłop. Zawód mu wymyślasz, pracę mu wymyślasz, kasę przechwyciłaś, palić nie pozwalasz, jak poszedł w sport też źle, a mamusia kradnie dzieci. Przeciętny Polak już dawno uciekłby z krzykiem.
            • aqua48 Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 10:46
              1krys-ta napisał(a):

              > jak moze ktos z rodziny opuscic dziecko? Przeciez to jes
              > t jakis koszmar! wiem, ze moj partner nie ma wplywu na dzialanie jakiegos dalek
              > iego kuzyna, ale dla mnie to przerazajacy kosmos.

              Ale przerażających historii na świecie jest wiele. Masz zamiar przejmować się wszystkimi? Lepiej jeśli matka zostawi dziecko pod opieką drugiego rodzica, lub dalszej rodziny, niż gdyby miała sama się nim opiekować fatalnie, nie sądzisz?

              >podobne napiecie odczuwam w moim zwiazku. t
              > zn wszystko jest OK, ale cos sie moze zaraz spieprzyc
              > ja wciaz sie tym stresuje.
              > ja naprawde odczuwam strach za kazdym razem kiedy mowi, ze chci
              > alby zmienic prace.
              > stad to moje "wziecie sprawy w swoje rece", pelna kontrola nad finansami i inny
              > m, ale zle mi ze to ja musialam sie tym zajac, czuje odpowiedzialnosc i stres.

              Powód dla którego to zrobiłaś nie jest istotny. Istotne są jego skutki dla Ciebie. Jak widać ta kontrola żadnej ulgi Ci nie przynosi, a wręcz przeciwnie. Są w życiu sprawy na których pojawienie się nie masz i nie będziesz miała absolutnie żadnego wpływu. Wpływ masz jedynie na to jak do nich podejdziesz i jak zabierzesz się za rozwiązywanie problemów.
              Czy masz do partnera na tyle zaufania, że możecie razem stawić czoła problemom dając sobie wsparcie i wierząc, że nie pragniecie swojej krzywdy, czy nie.
              Pamiętaj też o tym, że Twój partner może w końcu nie wytrzymać Twojego ciągłego braku zaufania do niego, niepewności, wahań nastrojów, podejrzliwości i niechęci w stosunku do jego rodziny..

              >Najchetniej to bym chciala czuc sie szczesliwa z nim jak kiedys, starac sie o dzie
              > cko pelna entuzjazmu, a nie meczyc sie codzienie.

              Moim zdaniem męczysz się po części na własne życzenie. Jeśli nie wyobrażałabym sobie że chcę mieć z kimś dziecko, bałabym się reakcji, czy zachowań jego rodziny, drażniłby mnie kolor skóry potencjalnego ojca i miałabym ogromny lęk, czy z tego powodu będę mogła jego dziecko kochać, obawiałabym się, że ojciec może je źle wychować, to po prostu zrezygnowałabym z tej opcji.
              Może warto dać sobie teraz spokój ze staraniami o nie, wyjechać na dłuższe wakacje do Polski i z dala od partnera i jego rodziny samotnie przemyśleć swoje wybory?
        • mamapodziomka Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 00:48
          Nie bede sie oczywiscie z toba klocic o diagnoze, ale jednak chyba ta depresja nie taka lekka, skoro postanowilas najpierw przed nia uciec za granice, a teraz najchetniej ucieklabys z powrotem do Polski. Tyle, ze jakkolwiek sie nie obrocisz, pupa zawsze z tylu i przed soba sama ucieczki nie ma.

          Podsumowujac zajmujesz sie szukaniem dziury w calym. Ani matka twojego partnera, ani jego praca, ani wasza sytuacja materialna nie sa podstawa do takich przemyslen ani do poczucia, ze sie w tym zwiazku meczysz. Cos innego jest z twoja sytuacja mocno nie tak i racjonalizujesz to wymyslajac niezbyt racjonalne przyczyny. Dopoki nie odkryjesz co naprawde jest nie tak, to sie faktycznie bedziesz meczyc. W tej sytuacji ja bym odlozyla na razie starania o dziecko, bo prawdopodobienstwo, ze cie uszczesliwi jest praktycznie zadne.

          A moze po prostu sie odkochalas? Czasem sie zdarza, nie kazda milosc pzetrwa wiecznosc i moze warto przestac sie meczyc zani sie wkopiesz za gleboko? Nie musi tak byc, ale wiesz, z opisu twoj partner to jest bardzo fajny facet, ale wiesz jak sie czlowiek odkocha, to zamiast przeslicznej oliwkowej karnacji ktos sie robi taki paskudny i ciemny ;) Moze potrzeba by ci bylo pare dni wakacji od wszystkiego, zeby sobie przemyslec czego chcesz?
          • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 08:27
            Czy komuś w ostrym rzucie depresji chciałoby się pisać taaaaakie posty?

            No to zaczynamy zabawę. Diagnozujemy Kristę :)
            • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 08:27
              Przepraszam, Krystę.
        • yoma Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 08:23
          Ja mam złamany palec i też się nie zgadzam, ale złamanie pozostaje faktem. Aha, zdiagnozował je lekarz.
        • basiastel Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 12.09.14, 01:01
          Lekką depresję? W lekkiej depresji nie postrzega się życia jako farsy, nie kwestionuje sensu wszystkiego, nie martwi złą przyszłością dziecka, którego jeszcze nie ma.
          Starasz się o dziecko, ale już widzisz w nim wady, już boisz się, że go nie zaakceptujesz. Będziesz dla tego dziecka bardzo niefajną mamą, przemyśl to.
    • po-trafie Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 10.09.14, 01:04
      Dziewczyny napisaly Ci duzo madrych rzeczy: o stwarzaniu samej sobie problemow, czarnowidztwie, nastawieniu.
      Jako emigrantka dodam jedna rzecz: ZACZNIJ JEZDZIC DO DOMU CZESCIEJ!

      Dziewczyno, jezdzisz raz na 3-5 miesiecy? Zyjemy w swiecie, gdzie ryanair ma loty pl-wlochy za 100pln w jedna strone. Zacznij jezdzic na weekend co miesiac. Spotykaj mame, zapraszaj mame do siebie, spotykaj rodzine. Zycie za granica nie oznacza bycie samej, Wlochy to nie koniec swiata.
      Ciaza to duze wydarzenie w zyciu, rodzina (szczegolnie kobieca czesc - mama, siostry, ciotki, babcie, kuzynki) potrafia dac kobiecie ogromne wsparcie. Nie jestes sama i nie jestes daleko. Majac dziecko nie podejmujesz decyzji ze bedziesz we Wloszech juz na zawsze, jest wiele sposobow zeby dwa kraje godzic. Zainwestuj w swoj spokoj i dobre samopoczucie i odwiedzaj PL czesciej, czesciej sprowadzaj PL do siebie :-)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Prosba o opinie do P.Agnieszki 11.09.14, 23:59
      Mam wrażenie, że źródłem Pani niepokoju, niezadowolenia i wątpliwości może być nadmierna koncentracja na sobie i swoim idealnym komforcie. Większość opisywanych relacji , z partnerem, jego rodziną, nieistniejącym jeszcze dzieckiem, ma służyć Pani zadowoleniu, tak jakby niknęła gdzieś w tym odrębność tych osób. Natomiast jest oczekiwanie, być może nieświadome, że inni mają służyć do zaspokajania Pani wewnętrznych potrzeb. Ponieważ to się realnie nie dzieje, bo i dziać się nie może, to wprowadza to Panią w stan frustracji.
      Dodatkowo, takiemu stanowi może sprzyjać nieubłagana konfrontacja z rzeczywistością Pani związku. Wszedł on pewnie, i to od jakiegoś już czasu, w fazę daleką od pierwotnej idealizacji. Partner, życie z nim, a i Pani sama, pokazało swoją realną, przez co banalną stronę.
      Taki nieunikniony proces bywa bolesny.
      Nie chcąc cierpieć z takich powodów, wygodniej jest eksportować te swoje nieprzyjemne uczucia na zewnątrz i obarczać nimi partnera i jego rodzinę. Powstaje wtedy rozszczepienie na "tych złych" i "tych dobrych". Na rodzinę partnera, jego samego, jego pracę, Włochy jako "złych" i na Panią, Pani rodzinę, Polskę jako "dobrych".
      Aby sobie pomóc trzeba nauczyć się przyjmować realność. Jest to dowód dojrzałości. Nie przyjdzie to od razu, ale z czasem, w pracy nad sobą. A następnie należy zmniejszyć rozszczepienie. To praca na dłuższy okres, ale warto ją podjąć. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja