Uderzył mnie..Nie szanuje.

10.09.14, 11:31
Ojciec naszej córki palił marihuane. Ja i jego rodzice postawilismy mu warunek ze ma nie palić jesli chce codziennie widywać się z córką. Nie pali od końca czerwca i od tamtej pory nie jestesmy razem.Powód to wyżywanie sie na mnie za to ze nie może sobie zapalić, wyzwiska , za to ze dogaduje sie z jego tata itd. Od tamtego czasu nie palił , był miły pomijajac kilkakrotne wyśmiewanie sie z mojej osoby ale to drobnostki. Wczoraj zrobiłam mu test bo jego tata jest na wycieczce wiec ja musiałam to zrobic. Wyszło ze nie palił , ale wyzywał mnie ze jestem straszna , psychiczna, ze udawał tylko miłego dla mnie itd.Powiedziałam mu ze skoro nie ma juz szans na nasz związek to nie chce zeby codziennie przyjeżdzał do naszego domu bo chce przestawić sie ze nie bedzie moim partnerem , tylko ojcem dziecka. Znowu zaczał sie mnie czepiac, szydzic az wkońcu kazałam mu wyjsc . On wyszedł ale nie dał mi zamknac drzwi , leciało zimno na dziecko które trzymałam na rekach i mówie mu wyjdź bo chce zamknac drzwi leci zimno na dziecko a ten dalej swoje na cała klatke az wkońcu siłą próbowałam je zamknac a on kopnał mnie z całej siły w noge i pojechał. Napisał mi potem sms z przeprosinami ale na koniec dodał ze to przeciez moja wina. Cały czas miał pretensje ze przezemnie nie widuje sie z chłopakami co wogle tego nie rozumiem bo konczył prace o 16 a o 19 przyjezdzał i siedział do 21. Mówił juz wczesniej ze on dwa dni to chciałby miec dla siebie i odrazu po pracy grac w tenisa po 3 godziny a przyjeżdzał by wtedy na chwile do małej i różne takie. Kłamie w różnych sprawach nawet takich najdrobniejszych , Kłamie za chwile mówi inna wersje , za chwile znowu kłamie . I tak sie gubi w tym wszytskim. Wczoraj tak samo wział odmnie pieniadze bo powiedział ze nie ma na test a co sie okazało kupił wczesniej test a wział odemnie pieniadze zeby mu sie zwróciło . Kiedys uderzył mnie podczas kłótni w twarz kiedy mała była w brzuchu , wczorja kiedy miałam ją na rekach. On chce przyjezdzac codziennie i pisze mi wkoło smsy ale ja mam tego dosyc, nie wiem jak to rozegrac , boje sie co na to jego rodzice.. Na koniec dodam ze nie wzielismy slubu bo on powiedział ze jesli teo nie zaakceptuje i bede mu robic testy to nie ma o czym gadac o on nie bedzie w niewoli. Jak go poznałam to wiedziałam ze pali ale myslałam ze moze raz na jakis czas na dyskotece gdzies , potem wyszło ze codziennie jak juz byłam z nim w ciazy..
    • triss_merigold6 Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 11:37
      Daj na mszę za to, że on nie chce być w niewoli.
      • ola_dom Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 11:44
        triss_merigold6 napisała:

        > Daj na mszę za to, że on nie chce być w niewoli.

        Może nie chce, ale jest. Pali i nie może przestać.
        • triss_merigold6 Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 11:59
          On nie chce być w niewoli tj. małżeństwie. I za to należy dać na mszę. Gorzej dla autorki byłoby gdyby chciał.
    • edw-ina Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 11:42
      I naprawdę uważasz, że zielsko jest tu głównym problemem?
    • twojabogini Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 14:11
      Masz dwie opcje:

      1) Totalnie się odciąć i niech jego problemy będą jego problemami. W tym celu: składasz wniosek do sądu o pozbawienie ojca władzy rodzicielskiej bez prawa do kontaktów do podjęcia i zakończenia leczenia i terapii. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie wyklucza dochodzenia alimentów! O ustalenie alimentów możesz wnioskować w tym samym pozwie.
      2) Uznać, że jest to człowiek którego kochasz i który jest ojcem twojego dziecka, jest w trudnej sytuacji życiowej, uzależniony i popaprany i czujesz się zobowiązana mu pomóc. Wtedy musisz jasno postawić granice, nie zgadzać się bycie bitą i pamiętać że to ty masz go wyciągać do normy, a nie dawać się wciągać w jego bagienko. Uwaga: znam niewiele przypadków w których się coś takiego udało, więc trzeba wyznaczyć sobie czas, po którym jeśli wszystko zawiedzie przejdziesz płynnie do punktu 1.

      Jest jeszcze trzecia opcja i tej nie polecam - kontynuowanie relacji z lęku, że "sama sobie nie poradzę", "kto mnie zechce z dzieckiem" itp. Znacznie lepiej poradzisz sobie sama niż z destrukcyjnym partnerem.

      Na początek proponowałabym brak kontaktu przez jakiś czas i przemyślenie wszystkiego z dystansu. Gdy widujecie się często - tego dystansu nie masz. Warto przejść sie do poradni uzależnień, która zajmuje sie tez współuzależnieniami i dowiedziec się jak postepowac profesjonalnie.

      Pozdrawiam,
    • mruwa9 Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 18:28
      sadownie.
      Cpun i przemocowiec z zapedami na stalkera powinien trzymac sie od was z daleka.
      • kremka2014 Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 10.09.14, 21:55
        Nie chcę Cię martwić,ale testy mozna oszukać - dużo Wit.c lub mleka. No i jeszcze może coś dolać do próbki....wystarczy 1 kropka jakiegoś detergentu. Jego zachowanie wskazuje na to że nadal pali. Zastanow sie jakiej przyszłości chcesz dla dziecka. I czy chcesz żeby to oglądało za parę lat z lękiem i bólem.... Albo akceptowalo świat tatuśka.....zrob wszystko,żeby mu chociaż ograniczyc władzę rodzicielską. I pod żadnym pozorem nie zostawiaj samego z dzieckiem!
        • andalus Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 11.09.14, 07:12
          hmm z tym ograniczeniem to nie wiem czy to możliwe. To dość trudne bez dowodów. W sumie to trochę dziwne, bo jak wiadomo trawa nie uzależnia, facet nie sięga po narkotyki twarde.
          To oczywiście ironia. Jednak próba kontrolowania tego stanu przez robienie testów skazana jest na porażkę. Moim zdaniem jeśli w ogóle rozważasz życie z facetem, to postawiłabym na terapię, wizytę w ośrodku itd. I pamiętaj nigdy nie będziesz mieć pewności czy nie pali.
          Wiesz, że możesz skorzystać z punktu interwencji kryzysowej - tam powinni powiedzieć ci coś więcej, zwykle mają prawników i psychologów. Ja korzystałam też z pomocy KOPD.
          • mruwa9 Re: Uderzył mnie..Nie szanuje. 11.09.14, 11:30
            i dlatego najlepiej rozwiazac sprawe oficjalnie, poprzez wlasciwe instytucje/sad rodzinny.
            oddawanie dziecka pod opieke nacpanego przemocowca jest nieodpowiedzialne i niezbyt przysluzy sie dobru malucha.
            Niech sad ustali czestotliwosc i warunki kontaktow dziecka z ojcem, lub ich zakaze, jesli uzna, ze przynosza one wiecej szkody, niz pozytku. Sprawa bedzie klarowna.
Pełna wersja