teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej?

16.09.14, 12:44
Witam wszystkich i proszę o radę lub podzielenie się własnymi doświadczeniami a panią Agnieszkę o opinię eksperta.
Za dwa miesiące bierzemy z moim partnerem ślub. Matka mojego partnera właśnie odmówiła przyjazdu na nasz ślub, nie przyjęła nawet zaproszenia, które pojechaliśmy jej wręczyć osobiście.
Postaram się po krótce opisać kontekst całej sytuacji.
Jesteśmy z moim partnerem od 3 lat, mieszkamy razem od 2. Co istotne, mieszkamy poza granicami Polski. Na początku związku jego matka była do mnie miła, uprzejma, uważała że świetnie do siebie pasujemy. Sytuacja zaczęła zmieniać się im bardziej poważny stawał się nasz związek i im silniejsze dowody na to, że do Polski nie wrócimy (np gdy kupiliśmy samochód, wzieliśmy kredyt na wspólne mieszkanie).
Dodam, że matka mojego partnera nigdy tak naprawdę nie pogodziła się z jego emigracją. Przy wcześniejszych wizytach podkreślała jak bardzo wszyscy za nim tęsknią, konsekwentnie odmawiała odwiedzin u niego, interesowania się jego życiem w nowym kraju, jego pracą, sukcesami. Z czasem przerodziło się to w zarzuty, że porzucił ją, rodzinę, że robi sobie to co chce i z nikim się nie liczy. Odkąd coraz wyraźniej zaczęlismy budować wspólne życie na emigracji pretensje i wyrzuty matki bardzo się nasiliły. Na przykład kupno przez partnera samochodu uznała za cios w _ich_ rodzinę... i tym podobne akcje. Oczywiście źródłem całego problemu według niej jestem ja, bo to przeze mnie jej syn odwrócił się od rodziny, nie interesuje się jej losem. Dodam, że rzeczywistość jest wręcz odwrotna. Mój partner wspiera ich finansowo, wziął poważny kredyt na remont ich domu, więc tym bardziej te zarzuty o porzuceniu przez niego rodziny go bolą.
Przez ostatnie dwa lata konflik nasilił się do tego stopnia, że mój partner zaprzestał kontaktów z matką. Powiedział matce, że nie ma ochoty wysłuchiwać jak ona mnie oczernia i usiłuje nas poróżnić. Ograniczył się do kartki na święta, dzień matki itp. Matka uznała, że to ja go tak zmanipulowałam. Od czasu jak ze sobą nie rozmawiają, matka wciągnęła w ten konflikt resztę ich rodziny, oraz eks partnerkę mojego narzeczonego, której zwierza się ze swoich krzywd. Wymyśla niestworzone rzeczy o mnie i o mojej rodzinie (której nawet nie zna, a i mnie widziała na oczy tylko 3 razy! ) i rozpowiada to by pokazać jak złą osobą jestem, jak patologiczna jest moja rodzina. Mimo iż nie mamy z nią bezpośredniego konkaktu, niestety docierają do nas te rewelacje.

Wielokrotnie próbowałam namówić partnera aby do matki pojechał, porozmawiał z nią, spróbował załagodzić sytuację. Tłumaczyłam, że jego milczenie nie jest najlepszym rozwiązaniem bo tylko nasila jej złość i eskaluje konflikt. Niestety on nie chciał/nie potrafił/nie był w stanie/ ciągle to odwlekał.
Matka zawsze dominowała nad nim, w ich rodzinie, wszystko musiało być tak jak ona chce. Dopiero jak wyjechał z kraju to był w stanie się jakoś uwolnić i uniezależnić. Widzę, że jest w nim ogromny bunt i złość na to co matka robi, jak próbuje wzbudzać w nim poczucie winy za to, że ośmielił się mieć własne dorosłe życie.

Kilka miesięcy temu postanowiliśmy się pobrać. Sprawa konfliktu z matką stała się więc gorącym kartoflem. Oczywiste było, że matkę na ślub trzeba zaprosić i że powinna na nim być. Mój partner próbował nawiązać z nią komunikację, poinformował o ślubie. Pojechał tam sam, beze mnie, by z nią porozmawiać, dojść do porozumienia. Nie było to możliwe. Ona oświadczyła, że jest przeze mnie zmanipulowany, wykręcała fakty, zaprzeczała, że ustawia rodzinę przeciwko nam. Powiedziała, że na na ślub nie ma zamiaru przyjechać, bo jej godność została urażona.
Mimo to pojechaliśmy tam później oboje, oficjalnie zaprosić ich na ślub, wręczyć zaproszenie. Przez całą wizytę ona traktowała mnie jak powietrze, nawet nie spojrzała w moją stronę. Zaproszenia nie przyjęła. Była to koszmarne doświadczenie.
Widziałam jak bardzo rozdarty jest mój partner i w sumie to on najbardziej w tym wszystkim cierpi. Matka jest nieugięta, zacięta w sobie. Nie ma w niej ani odrobiny empatii ani woli by konflikt zarzegnać, dojść do jakiegoś porozumienia.
Mój partner nie jest zbyt wylewny, ale widzę jak bardzo go to wszystko emocjonalnie kosztuje. Oboje zdajemy sobie sprawę, że jeśli jego matka nie będzie na ślubie to rzuci się to cieniem na wiele lat. Zresztą, nie chodzi tu już tylko o nią. Jest jeszcze ojciec (który też nie przyjedzie) jest rodzeństwo mojego partnera, które usiłuje nie dać się wciągnąć w ten konflikt przez żadną ze stron. No ale to jest jej decyzja i już więcej nic w tej sprawie nie możemy zrobić. Być może gdyby mój partner jeszcze kilka razy tam poleciał i ją błagał to by się łaskawie zgodziła. Ale on nie chce tego robić i przyznaje, że tak naprawdę w obecnej sytuacji to nawet nie chce jej na ślubie.

Ja chyba mam już dość jasny sygnał, że przez resztę tego małżeństwa będę traktowana w _najlepszym_ razie jak powietrze. Mój partner stał się czarną owcą w rodzinie a jego reakcja na to jest żeby się odciąć.

Obawiam się o przyszłość. Jak będzie wyglądać nasze życie przez następne 20-30 lat? Co z dziećmi, których w tej sytuacji przyszła teściowa pewnie nawet nie będzie chciała poznać? Ale najbardziej obawiam się, czy mój partner jednak gdzieś podświadomie nie obwinia mnie o tę sytuację? (Oczywiście nigdy do tego się nie przyzna)
Ostatnie tygodnie przed wizytą u przyszłej teściowej były koszmarne, oboje chodziliśmy jak tykające bomby, wybuchaliśmy z byle powodu i dariśmy się na siebie, kompletnie nie kontrolując emocji.
Zamiast cieszyć się przygotowaniami do ślubu to jest jedno wielkie pasmo kłotni i awantur. Cały ten ślub, zamiast o nas, jest nagle tylko i wyłącznie o jego matce.
Chciałabym mu jakoś pomóc, wesprzeć, ale już naprawdę nie wiem jak. Mam ogromny żal do tej kobiety, że próbuje zniszczyć ten związek, rujnuje nam najważniejszy dzień w życiu, traktuje mnie jak trędowatą. Ale nie mogę tego żalu okazać mojemu partnerowi, staram się nie mówić o jego matce źle, nie stawiać go w sytuacji _ja albo matka_. Ale coraz trudniej mi ze świadomością, że jestem obiektem nienawiści tej kobiety. Wydaje mi się, że nieświadomie obwiniam go o tę sytuację i się za to na nim wyładowuję. Ślub za dwa miesiące a ja mam ochotę wszystko odwołać.
Co robić?
    • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 13:21
      Nie ma winy ani Twojej, ani partnera w waszym pragnieniu małżeństwa, decyzji o zostaniu za granicą. Teściowej może być przykro, jasne, ale macie prawo do takich decyzji. Natomiast teściowa zareagowała nie jak zdrowy, dojrzały człowiek , ale jak zaburzona osoba. Tak się zachowują osoby narcystyczne. Mają jakąś wizję tego jakie dzieci mają być i jak żyć, a jak dziecko dorosłe postanowi żyć po swojemu to zaczynają się ataki, pretensje, obgadywanie przy jednoczesnym wypieraniu się wszystkiego w 4 oczy. Obawiam się, że ŻADNE argumenty do teściowej nie przemówią, ona nie myśli racjonalnie. Współczuję sytuacji, bo takie osoby to świetni manipulanci i jeszcze niejednej rzeczy o sobie się dowiecie od osób trzecich... Wszystko tylko by nie było wrażenia, że to z teściową jest coś nie tak, że to od niej syn uciekł.

      Ale warto spojrzeć na sytuację szerzej niż tylko na sam ślub. Sytuacja w rodzinie partnera jest zła i nie ślub ją wywołał, ale pokazał jak jest źle. Matkę zadowoliłoby tylko gdyby syn Cię rzucił i na kolanach wrócił do niej, na stałe do kraju. Ale on nie chce spełniać tych warunków, co o nim bardzo dobrze świadczy. Wie czego chce i na co się nie zgodzi. Niestety teściowa nie jest normalnym człowiekiem, z którym idzie się dogadać i nie ma konkretnych realnych przyczyn jej obrażenia się. Warto byś poczytała trochę o zachowaniach takich osób, by zrozumieć, że przyczyną jej zachowania jest tylko i wyłącznie jej zaburzona psychika. Reszta to preteksty.

      Może nawet lepiej, że nie będzie na ślubie, bo mogła by zrobić sceny, które by go rozwaliły. Bo dobro syna to ostatnia rzeczy jaka się dla niej liczy.

      Szkoda, że tak mało czasu do ślubu - przydałoby się więcej, by się poskładać do kupy, nabrać dystansu i zobaczyć wszystko we właściwym świetle - to teściowa zachowuje się parszywie. Jeśli woli nie być na ślubie syna bo się obraziła, że postanowił żyć po swojemu, to tylko potwierdza, że decyzja by zostać za granicą, z dala od niej, była najlepsza z możliwych. Z taką osobą NIE DA SIĘ ułożyć dobrych kontaktów, jeśli ma się odrobinę godności i chce żyć po swojemu. I nie chodzi o to by się czasem przełamać i poprosić o coś bardziej cukrując, ale ona wymaga złamania się, a w tym nie ma nic dobrego.

      A Ty chyba musisz się zastanowić co jest dla Ciebie ważniejsze - wizja wielkiej kochającej się rodziny z dziadkami, czy bycie z tym człowiekiem, który szanuje Ciebie, wybrał Ciebie a nie toksyczną matkę, a za zachowanie tej matki i reszty zmanipulowanej rodziny nie odpowiada.

      Polecam w ramach lektury www.healfromemotionalabuse.com/sales.php?short=NarcissisticParent . Zwłaszcza - You are not crazy, it's your mother. Większość pisana jest dla córek takich matek, ale informacje dla synów są równie aktualne. Są konkretne porady jaki rodzaj kontaktu wybrać, jak mówić, czego nie mówić (ogólnie jak najmniej o sobie by nie dawać amunicji do obgadywania). Czym są "flying monkeys" czyli zmanipulowani i delegowani do nawracania członkowie rodziny wspierający narcyza itp.

      Najważniejsze jest zaakceptować, że teściowa taka jest i na 99,9% się nie zmieni, konflikt będzie eskalował, choć może czasem przycichać. Nie ma niczego co możecie zrobić by sprawić by ona zachowała się jak dojrzały człowiek. Uznając to możecie pomyśleć co zrobić by ślub był najlepszy jaki może być. Z Tymi, którzy naprawdę Was kochają, którzy potrafią się zachować i nie są zastraszeni przez matkę.

      Ja mając 2 takie osoby w rodzinie, jeszcze z wewnętrznym rozwodowym konfliktem rodziców straciłam ochotę na ślub. Jestem prawie 9 lat z partnerem, zerwałam kontakt z narcyzkami i dojrzewam do tego, by pobrać się w gronie naszej prawdziwej rodziny - tych, z którymi mamy realnie dobry kontakt. I nie płakać, że mamy nie będzie na ślubie, bo jej naprawdę nigdy nie było w moim życiu. A jak była, to kończyło się to bólem i katastrofą.

      Warto opłakać złudzenia by zacząć to doceniać to co naprawdę mamy i budować zdrową swoją rodzinę.
    • lusitania2 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 13:24
      co robić?
      Łyknąć melisę i gryźć się mocno w język za każdym razem, gdy najdzie cię chęć poruszenia z partnerem tematu jego matki.
      Oraz modlić się do wszystkich znanych ci bogów, żeby kontakt partnera z matką dalej polegał tylko na okazjonalnych życzeniach.

      • moja_niespodzianka Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 17:25
        10/10 dokładnie tak!!!
    • alsk9 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 13:50
      Nie rozumiem dlaczego zmuszasz cięgle partnera do kontaktów z matką i wywierasz presję by koło niej chodził jeśli ona go(was) traktuje podle.
      Bez jaj.
      Matka jest dorosła, nie chce kontaktów i przyjazdu- wolna wola i jej wolny wybór.
      Zachowuje się jak mocno zaburzona i zaborcza osoba i pewnie taka jest - synek miał być dla niej partnerem i służbą na starość - a tu jakaś inna baba go sobie "wzięła" i mamusine plany zburzyła..

      Zastanów się, czy ty sama nie jestes równiez zbyt kontrolująco narzucająca w stosunku do partnera. Bo to ciągłe namawianie go na niechciane kontakty? Po co? Daj chlopu żyć i podejmować decyzje samodzielnie.
      I ten twój strach, że kiedyś przez zerwanie z matką mąż na tobie się będzie wyżywał? Kochacie się czy nie? Po to go zmuszasz do rozmów z matką żeby swoje lęki jego rękami łatać? Hola hola.

      Napisałaś:
      > Wydaje mi się, że nieświadomie obwiniam go o tę sytuację
      > i się za to na nim wyładowuję. Ślub za dwa miesiące a ja mam ochotę wszystko od wołać.

      Czyli uzależnienie od toksycznej relacji stworzonej przez matkę jest dla ciebie ważniejsze niż facet z którym jesteś i podobno chcesz być.
      Zrob coś ze SWOIMI EMOCJAMI. Bo w ten sposob to nie matka niszczy wasz związek ale ty sama.
      • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:10
        alsk9 napisała:

        > Nie rozumiem dlaczego zmuszasz cięgle partnera do kontaktów z matką i wywierasz
        > presję by koło niej chodził jeśli ona go(was) traktuje podle.


        Ależ nic takiego nie napisałam.
        Nie zmuszam go ani nie zmuszam ciągle, nie wywieram też na nim presji bo to jego matka i ich relacja. Przez dwa lata jest wiele okazji gdy temat matki się pojawia (urodziny, święta, plotki które do nas dochodzą) Normalnie, jak to w zwiazku rozmawiamy o tym ze sobą, zastanawiamy się co zrobić, on pyta mnie o radę, ja wyrażam swoją opinię. Staram się go wspierać ale nic mu nie narzucam, bo nie chciałam i nie chcę być stroną w tym konflikcie. Uważam, że powinien z nią wcześniej zacząć rozmawiać, ale doskonale rozumiem dlaczego tego nie zrobił.


        > Synek miał być dla niej partnerem i służbą na starość - a tu jakaś inna baba go sobie
        > "wzięła" i mamusine plany zburzyła..

        Dokładnie tak jest. Jej mąż/ojciec mojego partnera jest emocjonalnie nieobecny, wycofany, kompletnie zdominowany i to mój partner, jako najstarszy syn był zawsze jej podporą, pomocą, wsparciem. To z nim mogła ponarzekać na nieudolność swojego męża, to on ją zawsze najlepiej rozumiał i jej pomagał. Ja jej to wszystko zabrałam.


        > Zastanów się, czy ty sama nie jestes równiez zbyt kontrolująco narzucająca w st
        > osunku do partnera. Bo to ciągłe namawianie go na niechciane kontakty? Po co?

        Jak już wspomniałam, nie namawiam go i nie narzucam. On też jest w tym wszystkim w rozterce, bo to w końcu jego matka, też nie raz i nie dwa poddawał w wątpliwość słuszność tak drastycznego odcięcia się. O tym rozmawiamy. Ale to on podejmuje decyzje odnonie stosunków z matką. Ja nie chcę się w to mieszać i się nie mieszam.


        > I ten twój strach, że kiedyś przez zerwanie z matką mąż na tobie się będzie wyż
        > ywał? Kochacie się czy nie? Po to go zmuszasz do rozmów z matką żeby swoje lęki
        > jego rękami łatać? Hola hola.

        Nie chodzi o łatanie moich lęków i nie zmuszam go do rozmów z nią. Ale eskalowanie takiego typu konfliktu nie jest w niczyim interesie i nikomu nie robi dobrze.
        • verdana Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:26
          Powiem krótko - Twoja teściowa to idiotka, która nie docenia daru, jaki jej los dał w osobie synowej, która sie troszczy o dobro jej dziecka, jej samej i ewentualnych wnuków. Nie zrobiłas nie źle - trudno milczeć, jak Twój partner ma problem z własną matką i odciąć się od problemu. Trudno. Trzeba przyjąć, że teściowa jest jaka jest, jeśli się odetnie, to lepiej dla wszystkich. Nie poruszaj sama tego tematu z meżem, nie odkładaj ślubu, ale gdy będzie chciał pogadać, to go wspieraj. I nie przejmuj sie za bardzo "manipulacją", którą teściowa uprawia w rodzinie, podejrzewam, że wszyscy ja znają na tyle dobrze, że czym wiecej mówi, tym bardziej Wam współczują.
        • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:36
          veronikaniebieska napisała:

          > Dokładnie tak jest. Jej mąż/ojciec mojego partnera jest emocjonalnie nieobecny,
          > wycofany, kompletnie zdominowany i to mój partner, jako najstarszy syn był zaw
          > sze jej podporą, pomocą, wsparciem. To z nim mogła ponarzekać na nieudolność sw
          > ojego męża, to on ją zawsze najlepiej rozumiał i jej pomagał. Ja jej to wszystk
          > o zabrałam.

          KAŻDA żona by taki nadmierny i toksyczny kontakt ograniczyła przez sam fakt swojego istnienia. Bo człowiek dorosły zakładając rodzinę jej poświęca większość czasu i uwagi, a nie matce. Również pojawienie się dzieci zmniejsza skłonność do finansowania mamusi, bez względu na fochy. Kobieta ma problem z zaakceptowaniem dorośnięcia swojego syna. To jej problem, nie wasz i za nią się z nim nie uporacie.

          Partner wydaje się mieć dość rozsądku by dostrzegać ten mechanizm, więc nie widzę powodów by miał Ciebie obwiniać sytuację. Wszak kontakt z matką ograniczył, więc widzi jaka jest toksyczna a to co robi nienormalne.

          Gdyby mąż wcześniej porozmawiał z mamusią, to foch byłby wcześniej - jedyna różnica. Przy takim podejściu żadne "urabianie" teściowej nic nie da, bo z jej perspektywy ślub i życie na obczyźnie są nie do zaakceptowania. Poza tym szkoda waszych nerwów na skakanie nad kimś, kto nie zamierza zachować się chociaż przyzwoicie.

          Daliście jej szanse, zaprosiliście mimo fatalnego zachowania z jej strony. Ona was olała - jej wybór. Sprawę macie z tej strony jasną i ręce czyste.
          • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 17:25
            sorvina napisała:

            > Partner wydaje się mieć dość rozsądku by dostrzegać ten mechanizm, więc nie wid
            > zę powodów by miał Ciebie obwiniać sytuację. Wszak kontakt z matką ograniczył,
            > więc widzi jaka jest toksyczna a to co robi nienormalne.
            >
            > Daliście jej szanse, zaprosiliście mimo fatalnego zachowania z jej strony. Ona
            > was olała - jej wybór. Sprawę macie z tej strony jasną i ręce czyste.

            Sorvina, dziękuję za wypowiedź, zgadzam się w większości i podobne są moje własne przemyślenia. Ale jak doskonale wiemy takich toksycznych relacji nie zrywa się ot tak po prostu wyjeżdżając za granicę. Doskonale wiemy, że toksyczni rodzice potrafią pociągać za sznurki nie tylko na odległość ale i zza grobu.
            Owszem, mój partner wyjechał, odciął się, przestał się odzywać, ale to wcale nie oznacza, że zachowanie matki nie ma i nie będzie miało na niego wpływu. Nawet jeśli postępuje na przekór matce czy wbrew jej, to wciąż punktem odniesienia jest matka, bo tak funkcjonował przez ostatnie 30 lat.
            Dałam mu do przeczytania Toksycznych Rodzicow i on jeszcze do polowy ksiazki upieral sie ze jego matka przeciez wcale nie jest AŻ taka zła :)
            Owszem teraz widzi, że to co się dzieje nie jest normalne, ale matka doskonale umie grać na jego poczuciu winy. I nawet jak postępuje po swojemu, wbrew jej, to i tak ma to wczepione głęboko poczucie winy.

            W sumie to od dawna nie mam złudzeń co do szczęśliwej rodzinki z dziadkami i wnusiami. W zasadzie zadowolona będę jeśli relacje pozostaną takie jakie są- zdystansowane. I nie będę musiała z nią wchodzić w bliższe stosunki. Ja akurat wiem, że ta osoba z pewnością się nie zmieni.
            Tyle, że mój partner wciąż chyba usiłuje jej coś udowadniać (swoje prawo do własnych decyzji) próbuje z nią walczyć (w ten czy inny sposób).
            Matka odmówiła udziału w ślubie w sposób bardzo charakterystyczny: spokojnym i ciepłym głosem, z miną poświęcającej się cierpiętnicy, że to dla jego dobra, że tak będzie lepiej dla wszystkich, ona przecież nie chciałaby zepsuć mu zabawy w takim dniu swoją obecnością.
            • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 19:06
              Czy partner był/jest na terapii? Po sobie i innych wiem, że choć odcięcie się od bardzo toksycznych rodziców, chociażby wymuszone odległością wiele daje, ale potrzeba czasem lat by psychicznie się oderwać. I to raczej nie samemu, tylko z pomocą specjalisty, bo człowiek nawet nie wie jaki jest zamotany. Partner zrobił pierwszy krok, ale nie ostatni.
              Parter musi zbudować swoje poczucie własnej wartości i punkt odniesienia w sobie, a nie w uzależnieniu od tego co mama powie i zrobi. Ale sam może nie wiedzieć jak, bo całe życie funkcjonował w ten sposób, a to co sam myślał i czuł w środku nigdy nie miało znaczenia.

              Piszesz, że partner ma problemy z komunikacją, nic dziwnego, zdrowo się w jego rodzinie nie komunikowano - warto i trzeba wręcz to nadrobić. Z książek, warsztatów komunikacji i asertywności.

              Może być też tak, że nie potrafi komunikować co czuje, bo tego nie wie - nigdy jego uczucia nie miały znaczenie, albo były kwestionowane, bo przecież jak może być np. zły na taką wspaniałą matkę... Trzeba potrafić coś dostrzec i nazwać w sobie, by móc to opisać innym

              Czasem "pierwsze wielkie postawienie się" daje ten efekt, że człowiek czuje, że może, że obronił coś dla siebie ważnego i świat się nie zawalił. Potem jest już łatwiej.

              Pytanie jaki macie wybór? Zrezygnowanie ze ślubu bo mamcia strzeliła focha nie jest dobrym rozwiązaniem. To będzie dowód na to, że warto z wami tak pogrywać i nastąpi eskalacja żądań i presji. Skoro odłożyliście ślub to może uda się wpłynąć na syna by z Tobą zerwał...
              IMHO lepiej robić swoje, a jak się teściowa zachowa to jej sprawa.

              Ja miesiącami afirmowałam: "Jestem niewinna i w porządku niezależnie od tego o co oskarża mnie mama. Jestem niewinna i w porządku wobec mojej mamy. To niewinne i w porządku gdy np. ograniczam kontakt z mamą..| itp. By dać sobie radę z jej manipulacjami na poczucie winy. Mózg sprany trzeba czasem przerobić przekonanie po przekonaniu.
              • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 14:08
                sorvina napisała:

                > Czy partner był/jest na terapii?

                I tak i nie. Tzn mieliśmy kontakt z terapeutą z zupełnie innego powodu. Ale temat matki wyszedł w trakcie i był poruszony. To głównie dzięki temu partner zdał sobie tak naprawdę sprawę z wielu rzeczy. Na przykład tego, że w domu nie był dzieckiem ale partnerem matki. Ramieniem dla niej do wypłakania się, do obgadania domowych spraw, słuchania jej monologów. Zapytany przez terapeutę do kogo on jako dziecko mógł pójść po pomoc, gdy płakał, stwierdził ze zdumieniem, że do nikogo. To matka przychodziła do niego po wsparcie, bo nie miała go w swoim mężu.
                To był istotny przełom i bardzo wiele zmienił w jego spojrzeniu na matkę. Aczkolwiek wydaje mi się, że przeraziły go konsekwencje co z tą wiedzą zrobić i nie chciał tematu dalej drążyć ani kontynuować.


                > bo przecież jak może być np. zły na taką wspaniałą matkę...

                To jest bardzo istotny element całej układanki. To dom z tych gdzie zawsze wszystko musiało być naj, jak obiad to 3 dania i deser, choćby matka na nos padała. Poświęcanie się matki dla rodziny i eksponowane tego na każdym kroku to coś najbardziej znienawidzonego przez partnera. No bo jak można się jej sprzeciwić skoro ona sobie żyły wypruwa dla jego dobra...


                > Pytanie jaki macie wybór? Zrezygnowanie ze ślubu bo mamcia strzeliła focha nie
                > jest dobrym rozwiązaniem.

                Nie, to nie wchodzi w grę. Ślub się odbędzie, z matką czy bez. Co jak co, ale dla mojego partnera chyba głównie chodzi o pokazanie matce, że się nie ugnie pod jej łzami, fochami czy nawet wyrzuceniem go z rodziny.
                A jak to się potem odbije na naszym związku to już inna historia....

        • pogodoodporna Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:37
          veronikaniebieska napisała:

          > Nie chodzi o łatanie moich lęków i nie zmuszam go do rozmów z nią. Ale eskalowa
          > nie takiego typu konfliktu nie jest w niczyim interesie i nikomu nie robi dobrz
          > e.

          Eskalacja konfliktu to dopiero bedzie jak wam sie dzieci urodza- mamusia z pewnoscia dostanie apopleksji, bo do podzialu synusiowago serca przybeda nastepne osoby ;-)))

          PS Gdyby moje dzieci nie umialy walczyc o swoja milosc, a relacja z matka byla dla nich na pierwszym miejscu, to slowo daje, mialabym wielkie poczucie wychowawczej kleski.
          Dlatego nie pozwol, aby fochy mamusi determinowaly wasze zycie. Tyle moge Ci poradzic :-)
          • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:44
            Pytanie co jest eskalacją konfliktu - to, że robicie to do czego macie święte prawo, co zapowiedzieliście - bierzecie ślub, szanując decyzję teściowej i teścia, że się nie zjawią, czy ICH zachowanie?

            Nieustępowanie egoistycznej i zaburzonej osobie nie jest eskalacją konfliktu ale postawieniem granicy. Nie działacie jej na złość, ale dla własnego dobra, choć ona pewnie widzi to inaczej, ale ta interpretacja jest jej wyborem.
    • pogodoodporna Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:24
      Mysle, ze warto zebys odpowiedziala sobie na pytanie, dla kogo ten slub bierzecie ? Dla matki ? Z tego co mi wiadomo, to taka uroczystosc planuje sie, bo chce sie podzielic z bliskimi swoja radoscia. Ale tesciowa najwyrazniej sie nie cieszy. Po co wiec robic z tego dramat i upierac sie przy obecnosci kogos, kto wam zle zyczy? Po co drazyc temat, nagabywac tesciowa i niepotrzebnie sie denerwowac ? Nie lepiej przyjac do wiadomosci, ze z jakis chorych powodow wasz zwiazek jej po prostu nie pasuje i przejsc nad tym do porzadku dziennego ?
      W zyciu jest czas na bycie z rodzicami, ale potem jest pora na wlasne dorosle decyzje i wlasne wybory, szczegolnie jesli dotycza one, tak jak w waszym przypadku, zycia osobistego. Do tego nie potrzeba ani akceptacji ojca, ani matki.
      Jestem prawie pewna, ze mamusia przestanie robic cyrki w momencie kiedy przestaniecie sie nia przejmowac. Tylko do tego to trzeba miec jaja, i - sorry za szczerosc- ale wy tych jaj nie macie, bo jak na razie miotaja wami tylko dzieciece smutki z powodu niezadowolenia mamusi.
      • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 14:28
        pogodoodporna napisał(a):

        > Mysle, ze warto zebys odpowiedziala sobie na pytanie, dla kogo ten slub bierzec
        > ie ? Dla matki ? Z tego co mi wiadomo, to taka uroczystosc planuje sie, bo chc
        > e sie podzielic z bliskimi swoja radoscia. Ale tesciowa najwyrazniej sie nie
        > cieszy
        . Po co wiec robic z tego dramat i upierac sie przy obecnosci kogos,
        > kto wam zle zyczy? Po co drazyc temat, nagabywac tesciowa i niepotrzebnie sie
        > denerwowac ?

        Hm, ślub bierzemy dla siebie, nie robimy dramatu, że jej nie będzie, nie upieramy się. Wręczyliśmy jej zaproszenie, bo mimo wszyskot uznaliśmy że wypada i przynajmniej my zachowaliśmy się właściwie. Co ona zrobi to jej decyzja. Szczerze wolimy, żeby jednak jej nie było. Co nie zmienia faktu, że nie jest to łatwa decyzja, szczególnie dla mojego partnera.



        > Do tego nie potrzeba ani akceptacji ojca, ani matki.
        > Jestem prawie pewna, ze mamusia przestanie robic cyrki w momencie kiedy przesta
        > niecie sie nia przejmowac. Tylko do tego to trzeba miec jaja, i - sorry za szcz
        > erosc- ale wy tych jaj nie macie, bo jak na razie miotaja wami tylko dzieciece
        > smutki z powodu niezadowolenia mamusi.

        Nie potrzebujemy akceptacji mamusi do tego by wziąść ślub. Ale ten ślub będzie czymś co podzieli ich rodzinę na długie lata. To coś co wyeksponowało jej toksyczność. Coś z tym trzeba zrobić, jakoś zareagować. Trudno ot tak przejść nad tym do porządku dziennego.

        Matka wcale nie jest z tych co przestanie robić cyrki jak przestaniemy się nią przejmować. Niestety ale wręcz przeciwnie. Jej postawa w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy się nią nie przejmowaliśmy pokazuje to doskonale. W niej z każdym dniem naszego nieprzejmowania się narastała wrogość, złość, pretensje i zawziętość. Z relacji rodzeństwa- ona potrafi siedzieć godzinami oglądać zdjęcia synka z dzieciństwa i sama się nakręcać w swojej rozpaczy. Zgodzę się tutaj z zuzi, że ta osoba jest typowo narcystyczna i odsunięcię się od niej nie uspokaja a wręcz potęguje jej lęki.
        • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 14:52
          veronikaniebieska napisała:

          > ta osoba jest typowo narcystyczna i odsunięcię się od niej nie uspokaja a wręcz potęguje jej lęki.

          I na to NIC nie poradzicie. Musicie zająć się raczej swoimi (partnera) lękami.
        • pogodoodporna Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 20:02
          veronikaniebieska napisała:

          > Nie potrzebujemy akceptacji mamusi do tego by wziąść ślub. Ale ten ślub będzie
          > czymś co podzieli ich rodzinę na długie lata. To coś co wyeksponowało jej toksy
          > czność. Coś z tym trzeba zrobić, jakoś zareagować. Trudno ot tak przejść nad ty
          > m do porządku dziennego.

          Chcesz zareagowac, bo cos musisz udowodnic ? "Nie potrzebujemy akceptacji, ale trzeba jakos zareagowac " :-)))(Twoje slowa ). A wiec uwierz mi nie trzeba reagowac, ba reakcja jest nawet niewskazana, sama przeciez napisalas, ze proby nawiazywania dialogu tylko te kobiete nakrecaja, wiec badz konsekwentna :-)
          Moge Cie jednak pocieszyc, bo kiedys bylam w podobnej sytuacji, tez za granica i tez z nieprzychylna tesciowa w Polsce. Przyjdzie czas, ze nie bedziecie miec po prostu czasu na rozkminy co tym razem wymyslila mamusia, szczegolnie jesli pojawia sie na swiecie wasze dzieci. Wtedy to ich zdrowie i samopoczucie bedzie dla was priorytetem, fochy mamusi zejda na plan dalszy, bo nie bedzie czasu o nich myslec ;-)
    • annb Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 14:58
      Co robic?
      wziąć slub i żyć długo i szczęsliwie.


      a jesli chodzi o to
      > Być może gdyby mój partner jeszcze kilka razy tam poleciał i ją błagał to by się ła
      > skawie zgodziła. Ale on nie chce tego robić i przyznaje, że tak naprawdę w obec
      > nej sytuacji to nawet nie chce jej na ślubie.


      to nie idźcie tą drogą
      nie róbcie sobie tego
      • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 16:16
        Co robic? Robic po prostu swoje, nie przejmujac sie matka, jej mezem czy kimkolwiek innym, kto opowie sie po jej stronie. A w stosunku do matki: szanowac SIE, nie plaszczyc sie przed nia, nie przejmowac sie nia, grac z nia w otwarte karty, jesli zajdzie taka potrzeba. Czyli zadnego zagryzania warg i udawania, ze jest cacyglacy, gdy tak nie jest, traktowanie jej jak doroslej osoby, ktora ponosi jak kazdy dorosly konsekwencje swoich fatalnych zachowan, walenie wprost z komentarzem, gdy zachowa sie fatalnie, gdy zajdzie taka potrzeba, powiedzenie jej wprost, ze wiesz, zezepsulas JEJ plany odnosnie synka ale ze zarowno Ty jak i on macie prawo do swojego zycia na swoj sposob i jej nic do tego. Stosowanie wobec jej zachowan zartobliwych, a takze zlisliwych gdy trzeba komentarzy, komentowanie wprost i glosno, ze jej zachowania sa dla Was nie do przyjecia i tolerowac ich nie zamierzacie. Musicie kobiecie postawic ostre granice, a im mniej uprzejmosci, gdy sie zle zachowuje, tym lepiej dla niej. Zero tolerancji dla jej chamskich i egoistycznych zachowan. Gdy zawiezliscie to zaproszenie, przyjeci przez nia tak jak opisalas, powinniscie po 5 min. takiej wizyty powinni byli stamtad wyjsc mowiac po prostu do widzenia, nie wolno tolerowac i znosic yakich nieuprzejmych zachowan, bo to woda na mlyn takiej zaburzonej osoby. Najlepiej pobaw sie w gre pt. moj partner nie ma matki a wowczas latwiej Ci bedzie funkcjonowac. Ponadto poszukaj na tym forum moich watkow pt. ' toksyczni rodzice' i ' jak sie chronic przed narcystycznymi ludzmi', przeczytaj bloga krzykopomoc.blox.pl, wiedza w tym temacie moze Ci bardzo pomoc uporac sie z ta cala sytuacja. Masz do czynienia z kobieta z narcystycznym zaburzeniem osobowosci, takie osoby sa podle, dwulicowe, falszywe, zawistne i wredne, jestej jej wrogiem, poniewaz smialas zabrac jej synka, a to jest tylko jej wlasnosc :-) Wspolczuje Ci serdecznie i trzymaj sie. Jak sobie o takich zaburzonych osobach duzo poczytasz, zobaczysz na co je stac, wowczas podejdziesz do tematu odpowiednio, tak aby chronic siebie.

    • danaide Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 16:16
      Wycięłam z Twojego postu parę zdań:

      veronikaniebieska napisała:
      > Mój partner nie jest zbyt wylewny, ale widzę jak bardzo go to wszystko emocjona
      > lnie kosztuje.

      > dzie chciała poznać? Ale najbardziej obawiam się, czy mój partner jednak gdzieś
      > podświadomie nie obwinia mnie o tę sytuację? (Oczywiście nigdy do tego się nie
      > przyzna)

      > Ostatnie tygodnie przed wizytą u przyszłej teściowej były koszmarne, oboje chod
      > ziliśmy jak tykające bomby, wybuchaliśmy z byle powodu i dariśmy się na siebie,
      > kompletnie nie kontrolując emocji.

      Te zdania wg mnie wskazują na pewne istotne trudności Twojego partnera. Problemy komunikacji, problemy radzenia sobie w sytuacji stresowej. Nawet jeśli uczynił duży wysiłek, polegający na odseparowaniu się od swojej matki, to w dużej mierze tę izolację zawdzięcza zmianie miejsca zamieszkania. Kiedyś słyszałam takie zdanie: jeśli chcesz uciec od tego co cię gryzie, bądź kimś innym, nie gdzieś indziej.
      Sama to spraktykowałam, uciekać jest łatwiej, ale uciekamy z problemami, które są w nas.

      Wydaje mi się, że masz bardzo dobrze poukładane w głowie, wszelkie emocje, myśli, obawy. Musisz o tym porozmawiać z partnerem tak jak rozmawiasz z nami. On musi zacząć rozmawiać z Tobą (a najlepiej jeszcze z jakimś specjalistą) o emocjach związanych z matką. Bo problem może narastać. Przejdziecie przez ślub, a wywalicie się na dzieciach albo Świętach albo wakacjach. Mamusia znajdzie sposób.
    • kol.3 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 16:35
      Rada jest jedna - dać sobie spokój z kontaktami z matką i żyć swoim życiem. Nie byłabyś Ty, to byłaby inna kobieta na Twoim miejscu i każda byłaby dla teściowej zła. Nie dążyłam do kontaktów z teściową nawet listownych, ponieważ każdy kontakt będzie dla Was bolesny, po co Wam ta trauma? Na pocieszenie dodam że takich idiotek jest wcale niemało.
    • enith Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 16.09.14, 22:53
      Ja tu widzę potężną wręcz konieczność terapii. Co z tego, że mieszkacie tysiące kilometrów od tej kobiety, skoro jej macki i tak was sięgają i to do tego stopnia, że życiowe decyzje podporządkowujecie chorej z nienawiści matce partnera. Każdy normalny dorosły człowiek wielokrotne akcje z sabotowaniem związku, odmową przyjęcia zaproszenia, oczernianiem was przed rodziną zbyłby wzruszeniem ramion i całkowitym zerwaniem kontaktów z toksykiem. Twój narzeczony dorastał w tej toksynie i normalnych, asertywnych zachowań nigdy się nie nauczył. Poważnie wątpię, by obeszło się bez terapii, dlatego teraz zajmijcie się przygotowaniami do ślubu i zadbajcie, by w tym ważnym dla was dniu otaczali was wyłącznie ludzie wam życzliwi, twoja rodzina, partnera rodzina, która będzie mieć jaja i na ślub przybędzie, wasi przyjaciele. A po ślubie i podróży poślubnej usiądzcie i porozmawiajcie o terapii dla męża. Szkoda by było, żeby temat teściowej kładł się cieniem na nowej drodze życia, a tak będzie, jeśli czegoś konstruktywnego z tym nie zrobicie.
      • verdana Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 09:51
        Tak naprawdę, to nie bardzo wierzę w terapię, która sprawi, że facet kochający matkę przestanie sie kiedykolwiek martwić tym, ze ma z nią zero kontaktu. Niezależnie od tego, czy ma czy nie ma poczucia winy, czy wie, ze matka jest toksyczna czy nie.
        • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 10:03
          Terapia może sprawić, że przestanie reagować poczuciem winy na manipulacje matki, ciężkim lękiem na stawianie jej granic. Przestanie zachowywać się reaktywnie i przeciwzależnościowo i skupi na decydowaniu co dla niego i jego nowej rodziny jest dobre, a nie co mama na to.

          Smutek, żal z powodu zachowania mamy będzie wracał, bo to rzecz ludzka, ale nie musi rozwalać na wiele dni, zarażać wszystkiego. Można się tym pogodzić.

          Terapia nie sprawi, że przestaniemy być ludźmi, ale może pomóc nam być ludźmi bardziej dojrzałymi i dać narzędzia jak radzić sobie z przykrymi aspektami życia.
          • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:05
            Zgadzam sie z Sorvina. Poza tym autorka, jako osoba nieuzalezniona od matki partnera, widzaca jak na dloni jej manipulacje, moze partnerowi bardzo pomoc, podzieleniem sie z nim jej ocena zachowan i ukrytych intencji matki. Nalezy pokazywac mu stosowane przez matke manipulacji, po jakims czasie pomoze mu to wraz z odpowiednia terapia, uwolnic sie od poczucia winy wobec matki i pozbyc sie leku wobec jej reakcji.
            • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 13:52
              zuzi.1 napisała:

              > Zgadzam sie z Sorvina. Poza tym autorka, jako osoba nieuzalezniona od matki par
              > tnera, widzaca jak na dloni jej manipulacje, moze partnerowi bardzo pomoc, podz
              > ieleniem sie z nim jej ocena zachowan i ukrytych intencji matki. Nalezy pokazyw
              > ac mu stosowane przez matke manipulacji,

              To jest bardzo trudne i bardzo śliska jest tu granica. Chronologicznie to niejako od związku ze mną rozpoczęły się ich kłopoty (choć wiem, że nie przeze mnie). Myślę, że trzeba dużo samoświadomości, żeby rozdzielić czy przyczyną konfliktu jest związek ze mną czy też sam fakt związku z inną kobietą. Tu jest mi o tyle trudniej, że matka partnera do tej pory utrzymuje bardzo bliską i serdeczną relację z jego eks partnerką, traktuje ją jak własną córkę.

              To ja podsunęłam mu Toksycznych Rodziców, to ja mu wiele rzeczy uświadomiłam (np że samotność matki, uczucie, że jest nikomu niepotrzebna może wiązać się z syndromem opuszczonego gniazda a nie z tym, że to on zrobił jej coś złego).

              Poza tym to jest tak, że na przykład jednego dnia on doskonale widzi matki manipulacje, jest na nią wściekły, rozmawiamy o tym. Ale innego dnia ja mogę powiedzieć dokładnie to samo i on wówczas, zaczyna ją bronić i na przykład żartować, że gdybym mamusi przytakiwała we wszystkim tak jak eks to też by mnie tak lubiła jak ją.
              Brak w tym wszystkim spójności, widzę, że sam ze sobą walczy. Myślę, że jeszcze nie doszedł do etapu by zdjąć matkę z piedestału, zaakceptować, że jak każdy człowiek popełniła błędy, w tym również błędy wychowawcze.
              • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 14:10
                veronikaniebieska napisała:

                > To jest bardzo trudne i bardzo śliska jest tu granica. Chronologicznie to niejako od związku ze
                > mną rozpoczęły się ich kłopoty

                Czy na pewno? A czy Twój facet nie uciekł przed mamą za granicę?

                > matka partnera do tej pory utrzymuje bardzo bliską i serdeczną relację z jego eks partnerką,
                > traktuje ją jak własną córkę.

                Bo ma zdolność manipulacji posuniętą do ostatnich granic. I zręcznie wykorzystuje dziewczynę jako jej narzędzie.

                > samotność matki, uczucie, że jest nikomu niepotrzebna może wiązać się z syndromem
                > opuszczonego gniazda a nie z tym, że to on zrobił jej coś złego).

                Albo ze zwykłym egoizmem i egocentryzmem. Mamusi nie obchodzi, czy jej syn jest szczęśliwy po wyprowadzce i emigracji - obchodzi ją wyłącznie, że ONA czuje się nieszczęśliwa, BO TAK!

                > Brak w tym wszystkim spójności, widzę, że sam ze sobą walczy. Myślę, że jeszcze nie doszedł
                > do etapu by zdjąć matkę z piedestału, zaakceptować, że jak każdy człowiek popełniła błędy, w
                > tym również błędy wychowawcze.

                Bo to nie jest ani łatwe, ani przyjemne - w jakiś sposób wali się świat i podstawowe jego "świętości" - idealna, kochająca mama, etc. Człowiek sam nie chce się przed sobą do tego przyznać, obawia się zwyczajnie. Na szczęście bywają "przebłyski" olśnienia.
                Dlatego warto, żeby poszedł na terapię. Ja już jestem na etapie, że wiem, że moja mama nie zachowuje się wobec mnie w porządku, mam tę świadomość - a jednak trudno mi zdrowo reagować na jej "akcje", fochy i pretensje. Póki co terapia wydaje się w tym pomagać, a liczę, że będzie coraz lepiej.
        • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 10:56
          verdana napisała:

          > Tak naprawdę, to nie bardzo wierzę w terapię, która sprawi, że facet kochający matkę
          > przestanie sie kiedykolwiek martwić tym, ze ma z nią zero kontaktu. Niezależnie od tego, czy
          > ma czy nie ma poczucia winy, czy wie, ze matka jest toksyczna czy nie.

          Pewnie nie. Ale - tak jak napisała sorvina - to martwienie się stanie się zaledwie częścią jego życia, a nie będzie dominować nad wszystkim co robi, i zatruwać każdej chwili i myśli.
          Powtarzam po sorvinie, bo piszę z własnego doświadczenia. Bardzo silnego i dojmującego, że tak powiem.
          Bo przecież moja relacja z mamą jest jakby odbiciem relacji opisanego faceta z jego matką. Na moje szczęście - nie jest aż TAK drastyczna i nie wszystko wygląda identycznie, ale wzorzec ten sam.
          I wiem, że separacja na pewno pomaga. Ale terapia także pomaga. Fajnie, jak ktoś z boku, ktoś zdystansowany, do tego "fachowiec", potwierdzi, że nie robisz nic złego. I że to nie Ty postępujesz tutaj niewłaściwie, tylko mama. Dla mnie to było bardzo ważne. Oczywiście - to nie wszystko i na tym terapia się nie kończy, ale mimo, że wcześniej podskórnie podejrzewałam, że to nie ja robię mamie krzywdę, tylko raczej ona mi - to uzyskanie takiego "potwierdzenia" od osoby niezwiązanej ze mną emocjonalnie było dla mnie cenne.

          I jeszcze do założycielki wątku - jak napisałam - jestem w bardzo podobnej sytuacji, jak Twój partner. I nigdy, przenigdy nie przyszło mi do głowy, żeby obwiniać mojego faceta o to, że moja mama ma żal, że "ją opuściłam". Choć ona oczywiście uważa, że to ON jest wszystkiemu winien i mnie od niej odciągnął. Ale ja wiem, jak jest faktycznie - i Twój partner też zdaje się o tym wiedzieć.
          • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:12
            Tesciowa autorki watku, sadzac po opisanych zachowaniach jest BARDZO SILNIE zaburzona narcystycznie. Twoja mama Olu wydaje sie byc znacznie slabiej obciazona NZO.
            • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:16
              Oczywiście - zresztą o tym napisałam. Ale pewne zachowania, pretensje, żale - są podobne.
              • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:37
                O sile zaburzenia tesciowej autorki watku swiadczy chocby to, ze kobieta wchodzi w bezposrednia konfrontacje z przyszla synowa, podczas spotkania w czasie ktorego zapraszana jest na slub mlodych, traktuje przyszla synowa jak powietrze, jest to akt agresji w biernej postaci. Twoja mama Olu nie wchodzi w bezposrednia konfrontacje z Twoim partnerem, nie wyraza swoich pretensji do niego wprost do niego, swoje zale do niego, za zaburzenie bliskiej relacji z corka, wylewa tylko na corke, jak na razie, nie tykajac bezposrednio jej partnera. Pytanie, czy zawsze tak bedzie, czy tez pewnego dnia rowniez i Twoja mama Olu posunie sie o krok dalej i wyrazi swoje zale wobec niego, wprost do niego. Ciekawe jak sie dalej Wasza sytuacja potoczy.
                • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:39
                  I dobrze by bylo, gdybys sobie Ola taka sytuacje zwizualizowala i zastanowila sie, jak sie wowczas zachowasz wobec mamy i wobec partnera.
                  • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:53
                    zuzi.1 napisała:

                    > I dobrze by bylo, gdybys sobie Ola taka sytuacje zwizualizowala i zastanowila sie, jak sie
                    > wowczas zachowasz wobec mamy i wobec partnera.

                    Tak, myślałam i o tym. Gdyby mama wsiadła na niego, pewnie łatwiej byłoby mi bronić jego niż siebie :). Myślę, że w takiej sytuacji natychmiast zakończylibyśmy wizytę.
                    Tak bym chciała postąpić.
                    Ale jakby było - nie wiem. I w sumie dość trudno teraz mi to stwierdzić, jako że jestem "w procesie" zmiany tej relacji i stosunku do mamy. I nieprędko zabiorę do niej mojego faceta - bo i po co, skoro ona go nie znosi, a i on nienajlepiej się tam czuje.
                • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 11:45
                  zuzi.1 napisała:

                  > Twoja mama Olu nie wchodzi w bezposrednia konfrontacje z Twoim partnerem, nie wyraza
                  > swoich pretensji do niego wprost do niego, swoje zale do niego, za zaburzenie bliskiej relacji z
                  > corka, wylewa tylko na corke, jak na razie, nie tykajac bezposrednio jej partnera.

                  Wiem, wiem - chodziło mi przede wszystkim o obawy autorki wątku, że jej partner może kiedyś jakoś mieć do niej pretensje o to, że urwała mu się relacja z mamą. Wiem, że każdy jest inny i reaguje inaczej, ale chciałam ją uspokoić, jako osoba w podobnej sytuacji, że wcale nie musi tak być. Że jej partner wie i widzi, jaka jest matka - i jest tego świadomy.
        • enith Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 08:30
          verdana napisała:

          > Tak naprawdę, to nie bardzo wierzę w terapię, która sprawi, że facet kochający
          > matkę przestanie sie kiedykolwiek martwić tym, ze ma z nią zero kontaktu. Nieza
          > leżnie od tego, czy ma czy nie ma poczucia winy, czy wie, ze matka jest toksycz
          > na czy nie.

          Też w to nie wierzę. Wierzę natomiast, że z pomocą terapii i po wykonaniu porządnej pracy nad sobą, fochy matki przestaną zatruwać każdy askpekt ich życia, jak to ma miejsce teraz.
          Popatrzcie, ta para przygotowuje się do dnia, który z założenia powinien być jednym z tych bardzo szczęśliwych. Tymczasem przygotowania tej parze upływają na użeraniu się z kobietą, która chyba za cel życiowy postawiła sobie zrujnowanie własnemu synowi związku. I nie mam żadnych wątpliwości, że dzień ślubu też będą mieć rozwalony, niezależnie od tego, czy mamusia się zjawi, czy nie. Po prostu facet ma tak sprany mózg, że stojąc przed ołtarzem będzie dał się żreć poczuciu winy, że mamusia nie przyjechała. Terapię odpępniania i asertywności to trzeba było zacząć, jak tylko terapeuta uświadomił partnerowi autorki wątku, w jakim domu i w jakiej toksycznej relacji dorastał. I teraz, w przededniu ślubu byliby o tyle spokojniejsi. A tak? Kobieta jest daleko, ale cały czas w ich czterech ścianach. To będzie chyba trudny początek małżeństwa.
    • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 17.09.14, 21:58
      Współczuję bardzo sytuacji i przeżyć. Trzeba jednak przyjąć do wiadomości fakty- masz za teściową osobę potężnie chorą lub zwichrowaną, i nic tym nie zrobisz. Trzeba się od niej odciąć. Wziąć slub w przyjaznym otoczeniu i żyć bez teściowej. I zostać za granicą.
    • amb25 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 07:56
      Sytuacje masz rzeczywiscie nieciekawa.
      Ja bym sprobowala naisac list do Tesciowej, w ktorym napisalabym jak bardzo jest dla was wazna (a szczegolnie dla jej syna), ze chcialabys zeby byla babcia twoich dzieci oraz staralbym sie jej uswiadomic, ze swoim zachowaniem moze spowodowac to, ze syn se od niej odwroci a wnukow nie bedzie widywac (i to z wlasnej woli). Napisz, ze jej syn jest dla ciebie wazny (a on cierpi przez takie zachowania matki) i dlatego chcialabys, zeby zakceptowala jego decyzje. Daj jej czas do namyslu, nie narzucaj sie jej, wyslij jej bilety lotnicze, tak aby mogla byc na waszym slubie, jesli pogodzi sie z sytuacja. Jesli to cos pomoze to na slubie najpozniej sie pojawi.
      Wydaj mi sie, ze nic wiecej nie mozesz zrobic.
      • anku1982 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 08:36
        list by pomógł, gdyby nie mieli do czynienia z osobą zaburzoną.
        Pytanie czy te wszystkie zdarzenia nie zmieniły "uczuć" autorki wątku do teściowej. W ciągu kilku lat można przejść od postawy pełnej szacunku i sympatii (teściowej nie trzeba kochać) do niechęci, antypatii i urazy. Także pytanie czy rzeczywiście pisanie w takim liście że mama jest DLA NICH ważna, jest dobre? Moim zdaniem osiągniecie poprawnych stosunków byłoby dużym sukcesem. Pisanie jej że syn może się od niej odwrócić przez jej zachowanie, a wnuki będą poza jej zasięgiem, doprowadzi tylko do jeszcze większego zacietrzewienia, że było to ukartowane przez przyszłą synową, która jej teraz grozi.
        • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 08:47
          anku1982 napisała:

          > list by pomógł, gdyby nie mieli do czynienia z osobą zaburzoną.

          Otóż to.
          Mnie wydawało się, że jak napiszę do mojej mamy na spokojnie - bo w rozmowie zawsze wkradają się emocje, które mogą zaburzać przekaz - a w ciepłym, serdecznym mailu wyjaśnię jej, że ją kocham, że nigdy nie chciałam i nie chcę jej skrzywdzić, i że cokolwiek ona nie zrobi i się nie stanie - zawsze będę ją kochać, a jedyne, czego chcę, to przeżyć swoje życie po swojemu - bo przecież ona go za mnie nie przeżyje - no to potem usłyszałam, że "tak ją ten mail wku...ł, że ona mi jeszcze kiedyś powie!".
          Można napisać. Ale to nic nie da - a w każdym razie nie da tego, czego by się chciało oczekiwać. Tak się obawiam.
          • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 09:33
            Imo autorka powinna odseparowac sie myslowo i emocjonalnie od tematu tesciowej, uznac, ze temat tej zaburzonej kobiety i problemy z nia zwiazane Jej nie dotycza, przestac angazowac sie nawet minimalnie w jakiekolwiek sprawy dot. relacji matka syn. Jest to naprawde w tej sytuacji najlepsze wyjscie, zapewniajace ochrone zdrowia psych. autorki watku. Kazde Jej zaangazowanie nakierowane na uregulowanie zaistnialej sytuacji zostanie obrocone na niekorzysc autorki watku. Trzeba uznac : mnie balagan tej rodziny nie dotyczy i nie interesuje, nie zamierzam byc jakimkolwiek buforem czy mediatorem w ich sprawach, niech z wlasnymi problemami radza sobie we wlasnym zakresie, mnie te problemy nie dotycza. Jest to najzdrowsze podejscie dla autorki watku. Gdyby partner prosil o pomoc, wowczas trzeba mu pomoc, ale jedynie poprzez wyrazenie dwojego zdania na dany temat, bez jakiegokolwiek fizycznego angazowania sie w JEGO wlasne problemy z matka. Wowczas uniknie sie ew. obwiniania przez partnera w okresie jego ' dobroci' i wiekszego zrozumienia dla fatalnych zachowan zaburzonej matki
            • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 10:17
              Jest jeszcze do wykonania praca męża nad sobą. On zdaje się, ma długa drogę przed sobą- przyznania, że jego mama jest dziwna do trzewi/od trzewi (eufeministycznie rzecz ujmując), przepracowania emocji z tym związanych, pogodzenia się z utratą mamy jako aktywnego cłzonka części jego rodziny. Na tym bym sie najbardziej skupiła na miejscu Autorki. Osoba męża jest tu chyba kluczowa.
              • pade Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 11:03
                Zgadzam się.
                I z góry uprzedzam, że taki proces wiąże się z przeżyciem żałoby po stracie. Stracie wyidealizowanej matki. Utracie złudzeń.
                Przykre, że Was to spotkało i to w takim momencie.
                Życzę pogody ducha mimo wszystko, w miarę bezbolesnego przejścia przez proces oddzielenia i wielu radosnych chwil na nowej drodze życia!:)
              • algavre.live Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 18.09.14, 11:14
                Autorka wątku pytała na początku, jak może wyglądać Jej zycie za 20,30 lat... Nie musi, ale może wyglądać, tak, że ta Mamusia będzie aż do śmierci stała między nimi, będzie ich 3 w małżeństwie. Syn mający od dziecka zaburzone relacje z własną matką, bedąc poniekąd jej partnerem, a nie dzieckiem, nawet, gdy uświadamia sobie, że z matką jest coś nie tak,a jest poprostu dobrym człowiekiem będzie mu jej żal i to będzie przy różnych okazjach wychodzić. Bo po pierwsze jest dobry, a po drugie, bo jest wychowany w uzależnieniu emocjonalnym i manipulacji, cechach nawet nieuświadomionych. Mam tego przykład z własnego podwórka. Mój Mąż /jako starszy syn/ też pełnił funkcję męża, nie dziecka i tak zostało na całe życie. Teściowa jest osobą zaburzoną o rysie paranoicznym i obydwaj synowie skaczą koło niej mimo swoich ponad 50 lat...Jeśli świat nie kręci się wokół niej , pociaga za sznurki i wywiera emocjonalną i nie tylko /była kompletnie zazdrosna o jakiekolwiek rzeczy, które mąż dla mnie zrobił,kupił/ presję. Z takim człowiekiem nic nie da się zrobić. NIC. To jest problem na całe życie, chyba, żeby wyjechać do Australii i olać całkowicie. Ale mój Mąż w życiu tego by nie zrobił.A i mnie byłoby żal zostawić na pastwę losu człowieka. Ja przez 20 lat męczyłam się i walczyłam nie mogąc się pogodzić z sytuacją, której mąż początkowo wogóle nie widział. Potem zobaczył,wydoroślał w końcu, zmienił swe podejście, ale teściowa i tak została:), choć, zmieniła się troszkę, gdy zobaczyła, że Syn stawia granice. Bierzesz sobie męża z całym dobrodziejstwem inwentarza, a teściowa będzie stała między Wami, o ile na to pozwolicie, oczywiście.
    • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 18:29
      Dziękuje wszystkim za wypowiedzi.
      Zgadzam się oczywiście ze najprościej robić swoje, teściowa olać.
      Nie liczę na ciepłe czy nawet życzliwe stosunki z nią ani nie zamierzam się przejmować jej fochami.
      Jeśli mam byc szczera to tak naprawdę najbardziej niepokoi mnie to jaki to ma wpływ na partnera, i na związek.
      Jak pisałam ostatnie tygodnie coraz częściej się klocimy, mam wrażenie ze czepia się mnie o byle pie..., wybucha o jakieś absolutne bzdury.

      Ostatnie kilka dni, odkąd wróciliśmy do domu po wizycie u jego rodziców to jest jeszcze bardziej nasilone. On wybucha z byle powodu, to się staje nie do zniesienia. Dziś na przykład jechaliśmy do znajomych, rano powiedziałam mu gdzie to jest, jak tam dojechać. W pewnym momencie skręcił w zła ulice. Zaczął przeklinać, wrzeszczec na mnie ze to ja go zle pokierowalam, walił pięścią w kierownice. Nigdy wcześniej nie był do tego stopnia agresywny.
      Owszem mieliśmy sprzeczki, nieporozumienia, ale nigdy wcześniej w ten sposób nie reagował.

      Mam dziwne wrażenie ze on jedank ma gdzieś głęboko tłumiony żal do mnie i wyładowywałem się na mnie za konflikt z matka pod postacią ciągłych awantur o byle gwno. Nie wiem co z tym zrobić, on na terapie nie pójdzie, a już napewno nie "przez matkę" bo on nie widzi związku. I tak naprawdę to chyba dlatego nabierać coraz większych wątpliwości co do ślubu.
      • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 18:37
        Gdzieś mi wcielo zdanie.
        Więc gdy dziś jechaliśmy do znajomych on miał nawigację, skręcił w zła ulice a potem zaczął się na mnie wydzierac ze zle pojechał. To tylko przykład skali problemów o jakie wybucha i gdzie zaczyna atakować mnie.
      • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 18:47
        No to robi się niefajnie...

        Niekoniecznie ma żal do Ciebie, może po prostu nie radzi sobie z emocjami i frustracją, a Ty jesteś obok. Nie ma powodów w Tobie, bo powodem są emocje dotyczące matki, ale jest masa codziennych pretekstów... Tak jak dzieci obrywają od rodziców tylko dlatego, że mieli zły dzień w pracy, że w małżeństwie im się nie układa, a nie bo dzieci cośtam. To mogą być co najwyżej racjonalizacje.

        Będąc dzieckiem toksycznej matki może mieć zaburzone postrzeganie granic i uważać, że takie przelewanie na kogoś swoich frustracji i żali jest normalne. To można uzdrowić na terapii, ale trzeba w ogóle uznać, że ma się problem. Jeśli jednak on nie widzi w sobie problemu to czarno to widzę. Bo nie matka tutaj stanowi problem, ale co najwyżej katalizator. On już jest zwichnięty z powodu toksycznego dzieciństwa i jeśli z tym nic nie zrobi, to nawet jak odetniecie się od matki, to coś innego wyciągnie na wierzch takie zachowanie. W życiu nie raz będzie zmęczenie, stres i frustracje.

        Imho trzeba stawiać stanowcze granice takiemu zachowaniu. Jasno określać, że się na nie nie zgadzasz, że rozumiesz, że jest zdenerwowany, oboje jesteście, ale NIC go nie uprawnia do takiego zachowania i nie zamierzasz go znosić. Owszem, możesz wspomnieć, że tak reaguje od powrotu od matki, ale pamiętaj, że to nie matka zmusza go do takiego zachowania, to nie ona jest tu głównym problemem - jego nieuzdrowienie relacji z nią i wzorców wyniesionych z domu jest. Jasny komunikat - on musi się z tym uporać, jak nie sam to na terapii, bo Ty znosić takiego zachowania nie będziesz. Od uświadamiania mu powiązania jego zachowania z matką, lepszy będzie terapeuta, nie Ty. Ty możesz stawiać granice jego zachowaniu wobec siebie, ale to jego decyzja czy chce coś zrozumieć/przepracować. Ty możesz wobec jego zachowania wyciągnąć konsekwencje. Moim zdaniem lepiej rozmawiać z nim o tym jak się zachowuje wobec Ciebie niż starać się go terapeutyzować i uświadamiać coś odnośnie matki.

        Jak reagujesz gdy on się tak zachowuje?

        Ja bym się serio zastanowiła nad przełożeniem ślubu, bo agresja i brak przyjmowania do wiadomości, że coś jest nie tak to już nawet nie mała czerwona lampka, ale wielki czerwony neon, którego nie można ignorować.
        • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 19:15
          Jak reaguje?
          Mówię mu zeby przestał ba mnie wrzeszczec, co go jeszcze bardziej rozwsciecza i wtedy wrzeszczy, ze on na mnie nie wrzeszczy.
          Czasem (ostatnio częściej) daje się ponieść i wciągnąć w pyskowki. w tym przykładzie z dzisiaj mówię mu zeby na mnie nie wrzeszczal bo to on złe pojechał i nie ma powodu by sie Do mnie rzucac. Próbowałam dojść do głosu i powiedzieć, ze ma nawigację przed nosem, ze tłumaczyłam mu jak się tam jedzie ale mnie zakrzykiwal i nie słuchał. Wykrzyczal ze przecież on jest taki do d.. I wiadomo ze złe skręcił ( to akurat niemal słowo słowo cytat z matki!)
          W końcu przestałam się odzywać, byliśmy na środku ruchu ulicznego i autentycznie bałam się ze w tej kłótni się rozbijemy. Moje milczenie tez go wscieka. Wysiadlam z samochodu i poszłam sama do miasta.
          Po takich akcjach on przychodzi i przeprasza ze go poniosło ale ja tez mam przeprosić. Zazwyczaj to robię, ale dziś nie przeszło mi przez gardło. Zreszta nawet w tych przeprisinach zawsze jest dodane ze on się zdenerwował bo ja ... ( tu wstaw dowolne)
          • enith Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 19:28
            Veroniko, przełóż ślub! Dziś, teraz powiedz partnerowi, że w świetle ostatnich wydarzeń rozsądniej będzie poczekać z małżeństwem.
            Sorvina ma rację. Na te wybuchy agresji w połączeniu z odmową pójścia na terapię, tobie non stop powinna w głowie wyć syrena alarmowa. Wygląda na to, że problem partnera jest dużo poważniejszy, niż to pierwotnie wyglądało. No i jego stwierdzenie, że na terapię nie pójdzie... Nie za ciekawie to wygląda, ale może gdy odejdą stresy związane ze ślubem, będzie można wrócić do tematu.
          • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 20:47
            Możesz przeprosić za to co realnie złego zrobiłaś - że Ciebie też poniosło i na niego nakrzyczałaś, choć miałaś prawo się bronić to też dbając o formę, ale nie za to, że "spowodowałaś" czy wręcz "zmusiłaś go" by na Ciebie krzyczał. Bo to przerzucanie winy na Ciebie za to, że on stracił nad sobą panowanie. Nie musisz się tłumaczyć, że przecież mu pomagałaś itp. bo to mimo wszystko uznanie, że ogólnie to ma prawo krzyczeć na Ciebie, chyba, że udowodnisz, że się postarałaś i chciałaś dobrze. Granicę trzeba postawić wcześniej - on nie ma prawa na Ciebie krzyczeć bezwarunkowo. Jeśli coś mu nie pasuje może to kulturalnie przekazać. I niech Ci nie wciska czegoś czego nie powiedziałaś i nie wyżywa się na Tobie za swoją matkę, bo nie jesteś nią. Możesz mu współczuć, możesz go wspierać, ale nie robiąc za słowny worek treningowy i pojemnik na pomyje.

            I co to ma by - on zaczął, ale przeprosi Cię dopiero gdy Ty przeprosisz za swoje zachowanie? Przecież to odwracanie kota ogonem i przerzucanie na Ciebie odpowiedzialności. Facet ewidentnie sobie nie radzi, ale trzeba nim potrząsnąć, że nie ma prawa wyżywać się na Tobie. Inaczej będzie coraz gorzej. Mamy nie wolno atakować, bo to temat tabu, więc cała tłumiona latami wściekłość skupi się na Tobie, pod byle pretekstem - jeśli na to pozwolisz.
        • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 23:48
          sorvina napisała:

          > Imho trzeba stawiać stanowcze granice takiemu zachowaniu. Jasno określać, że si
          > ę na nie nie zgadzasz, że rozumiesz, że jest zdenerwowany, oboje jesteście, ale
          > NIC go nie uprawnia do takiego zachowania i nie zamierzasz go znosić. Jasny komun
          > ikat - on musi się z tym uporać, jak nie sam to na terapii, bo Ty znosić takieg
          > o zachowania nie będziesz. Ty możesz stawiać granice jego zachowaniu
          > wobec siebie, ale to jego decyzja czy chce coś zrozumieć/przepracować. Ty możes
          > z wobec jego zachowania wyciągnąć konsekwencje.

          Rozumiem. Tylko w jaki sposób stawiać te granice, w jaki sposób wyciągać konsekwencje? Oczywiście, że mówię mu, że nie będe tolerować wrzeszczenia na siebie, oczywiście, że bardzo jasno komunikuje, że nie będę znosić takiego traktowania. Ale potem to się powtarza. I co wtedy? Odejść? Bo to w zasadzie jedyna realna konsekwencja jaka przychodzi mi do głowy.
          • sorvina Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 00:10
            veronikaniebieska napisała:

            > Rozumiem. Tylko w jaki sposób stawiać te granice, w jaki sposób wyciągać konsek
            > wencje? Oczywiście, że mówię mu, że nie będe tolerować wrzeszczenia na siebie,
            > oczywiście, że bardzo jasno komunikuje, że nie będę znosić takiego traktowania.
            > Ale potem to się powtarza. I co wtedy? Odejść? Bo to w zasadzie jedyna realna
            > konsekwencja jaka przychodzi mi do głowy.

            Na chwilę obecną oczywistą konsekwencją jest rezygnacja ze ślubu i uzależnienie powrotu do rozmów o nim od rozwiązania sprawy zachowania partnera. Zrezygnowanie z jeżdżenia z nim na jakiś czas. Może się okazać, że on będzie szedł w zaparte, że z nim nie ma żadnego problemu, że się bezpodstawnie czepiasz - wtedy pozostaje podziękować opatrzności za to, że jego problemy emocjonalne wyszły przed ślubem a nie później i odejść. Może pan za jakiś czas ochłonie, a może o to mu podświadomie chodzi, byś ty odeszła, by "było na Ciebie" i by wrócić do znanej sobie bezpieczniejszej sytuacji gdzie mamusia jest tylko trochę marudna ale nie całkiem sfochana. Tego nikt zdalnie nie powie, pewnie on sam tego nie wie.

            Przykra sytuacja i jej szczerze współczuję.

            Może odpoczynek od siebie sprawi, że nabierzecie dystansu i za jakiś czas łatwiej będzie wrócić do tematu na spokojnie. Bo na razie wydaje się, że sytuacja partnera przerosła. Ale jeśli on nie podejmie terapii, to nie ma do czego wracać, bo za jakiś czas będzie powtórka z rozrywki. Tylko zazwyczaj każda powtórka jest jeszcze gorsza.

            Ja obstawiam, że partner bez uzdrowienia relacji z matką, jest zafiksowany na wizji krzywdzącej go, zawodzącej i bezpodstawnie czepiającej się kobiety, z którą musi walczyć lub uciec by się chronić. I mu się ten obraz nakłada na Ciebie i reaguje nie na to co się realnie dzieje, tylko na echa dawnych, nieuzdrowionych sytuacji. I nie widzi swojego wkładu w sytuację. I bez terapii nie dostrzeże. Możliwe, że zachowanie matki + kwestia zbliżającego się wyciągnęły te silne emocje na wierzch.
            • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 14:42
              sorvina napisała:


              > Na chwilę obecną oczywistą konsekwencją jest rezygnacja ze ślubu i uzależnienie
              > powrotu do rozmów o nim od rozwiązania sprawy zachowania partnera.

              To mi na ślubie bardziej zależało niż jemu, więc raczej tu go nie zaboli.

              > a może o to mu podświadomie chodzi, byś ty odeszła, by "było na Ciebie" i by wrócić do znanej sobie bezpieczniejszej sytuacji gdzie mamusia jest tylko trochę marudna ale nie całkiem sfochana.

              Też o tym właśnie myślałam, że poniekąd sabotuje ślub, bo nie potrafi mi wprost powiedzieć, że go nie chce (albo nie wie czy chce). Trudno to ogarnąć, bo w końcu oświadczył się z własnej woli, autentycznie cieszył się na tą perspektywę.


              > Ja obstawiam, że partner jest zafiksowany na wizji krzywdzącej go, zawodzącej i bezpodstawnie czepiającej się kobiety, z którą musi walczyć lub uciec by się chronić.

              Z moich obserwacji wynika, że to właśnie jest bardzo bliskie prawdy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 20:40
      Oczywiście w podstawowej sprawie tego wątku, należy przyjąć do wiadomości decyzję teściowej. Jest dorosła, wie na co się decyduje i czego się pozbawia. Nawet jeśli jej motywacje wynikają z jej, nazwijmy to, patologicznej części osobowości, to jednak odpowiedzialność jej po jej stronie. Poza tym, osoba dojrzała, jest w stanie nawet jeśli coś jest trudno emocjonalnie znieść, jest w stanie podjąć zachowania kulturowo i społecznie przyjęte. Zatem takie zachowanie jest też przekroczeniem zasad savoir vivre'u.
      Rozumiem, że trudno się pogodzić z takim zachowaniem, ale nie zróbcie teściowej przyjemności i nie popsujcie sobie tego dnia.
      Na pewno Pani partner przeżywa tę sytuację znacznie bardziej niż Pani. W końcu to jego mama, tak niefortunnie się zachowuje i nie chce towarzyszyć synowi w tym dniu.
      Pewnie w naturalny sposób przychodzi Pani do głowy, że powodem zmiany zachowań
      ( impulsywność, zmienne nastroje itp) partnera jest Pani oraz, że on Panią obwinia za całą sytuację.
      Może tak być. Ale może też być tak, że to jest nadmiarowe przypisywanie sobie znaczenia. To niekoniecznie Pani musi być powodem reakcji partnera. On może emocjonalnie to co się dzieje, bo to jest też jego decyzja o związku z Panią. Nie ma w tym Pani winy, że Panią wybrał.
      Postępowanie Pani zgodnie z tą fantazją o winie, może powodować niepotrzebne straty emocjonalne po Pani stronie i być dla Pani złym doradcą. Rozbudzanie w sobie nieadekwatnego poczucia winy i "sprzedawanie" tego partnerowi może być już blisko manipulacji emocjonalnej.
      Lepiej zdystansować się od tego i raczej pozostawić sprawę otamowaną do relacji "partner i jego matka". Wtedy będzie mogła Pani realniej spojrzeć na jego zachowania i nie obracać ich przeciwko sobie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 21.09.14, 23:35
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Może tak być. Ale może też być tak, że to jest nadmiarowe przypisywanie sobie z
        > naczenia. To niekoniecznie Pani musi być powodem reakcji partnera. On może emoc
        > jonalnie to co się dzieje, bo to jest też jego decyzja o związku z Panią. Nie m
        > a w tym Pani winy, że Panią wybrał.
        > Postępowanie Pani zgodnie z tą fantazją o winie, może powodować niepotrzebne s
        > traty emocjonalne po Pani stronie i być dla Pani złym doradcą. Rozbudzanie w so
        > bie nieadekwatnego poczucia winy i "sprzedawanie" tego partnerowi może być już
        > blisko manipulacji emocjonalnej.

        Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem co ma Pani na myśli w tym fragmencie.
        Mam świadomość, że być może niepotrzebnie podświadomie czuję się "winna" tej sytuacji. Albo podświadomie obawiam się, że ta wina zostanie mi kiedys przypisana. Na poziomie logicznym doskonale rozumiem, że ja nie jestem odpowiedzialna za ich konflikt ani za postawę matki ani za zerwanie więzi.

        Ale z drugiej strony faktem jest, że partner stał się bardzo drażliwy, wybuchowy, słownie-agresywny. Jakie by nie były przyczyny, to jest to skierowane na mnie. Nie uważam, że zasługuję na takie zachowanie ani, że powinnam to znosić, mimo ogromu współczucia dla jego sytuacji z matką.
        Nawet jeśli to nie ja jestem powodem takiej reakcji partnera, to z całą pewnością ja jestem tych reakcji mimowolnym odbiorcą/adresatem. I problem w tym, że nie wiem jak sobie z tym poradzić.
        Zastanawiam się czy jest to element osobowości partnera, którego wcześniej nie dostrzegłam? A teraz w tej sytuacji został on uwypuklony. Czy też może ma on stres i tłumione wątpliwości co do ślubu ze mną, które w ten sposób manifestuje.
        Tak czy inaczej, nie uważam, że jakakolwiek stresowa sytuacja usprawiedliwia taką agresję i czepialstwo. Problem w tym, że nie wiem w jaki sposób skutecznie położyć temu kres i jak wobec tego postępować (oprócz odwołaniem ślubu rzecz jasna)
        Rozmawianie z partnerem nie odnosi żadengo skutku. Jego strategią jest odbijanie piłeczki, że to ja jestem trudna, ja go nie rozumiem, ja się źle do niego odnoszę itp. Odsuwam się od niego w milczeniu, bezradności i frustracji i jednocześnie obawiam się, że w ten sposób robię z siebie coraz łatwiejszy cel do agresji.
        • aqua48 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 00:23
          veronikaniebieska napisała:

          > Tak czy inaczej, nie uważam, że jakakolwiek stresowa sytuacja usprawiedliwia ta
          > ką agresję i czepialstwo. Problem w tym, że nie wiem w jaki sposób skutecznie p
          > ołożyć temu kres i jak wobec tego postępować (oprócz odwołaniem ślubu rzecz jas
          > na)
          > Rozmawianie z partnerem nie odnosi żadengo skutku.

          Jeśli rozmowa - na spokojnie i bez emocji nie odnosi skutku, żądania zaprzestania ataków na Ciebie również, to ja bym się poważnie zastanowiła nad SENSEM poważniejszego związku z człowiekiem, który swoje zewnętrzne problemy emocjonalne przenosi do tego co dzieje się między Wami i to w taki sposób.
        • lena575 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 13:41
          Ładnie to ujęła pani Agnieszka "dorosła osoba wie na co się decyduje i czego się pozbawia". Niestety, dorosła nie oznacza dojrzała. Jeśli dorosły człowiek nie umie po dorosłemu (dojrzałemu) rozwiązywać problemów i konfliktów to najczęściej nie nauczy tego własnych dzieci. I właśnie zobaczyłaś jak w domu rodzinnym twojego partnera rozwiązuje się konflikty - będzie tak jak ja chcę albo zrobię ci z życia piekło. Masz już przedwstęp.
          Mam złe doświadczenia z takimi ludźmi, obawiam sie, że się nie zmieniają a raczej potrafią zmieniać zachowania w zależności od tego na co im się pozwala. Czyli wtedy kiedy mogą pokazują tą wyniesioną z domu osobowość.
          W życiu możesz mieć różne problemy, możecie - jako małżeństwo - przechodzić przez różne stresy. Wyobraź sobie takie sytuacje z tym człowiekiem ...
        • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 14:03
          Mnie by poważnie zaniepokoiło, że partner nie chce przepracowywać problemu z siłą fachową, skoro sobie sam z tym nie radzi (a nie radzi ewidentnie) oraz że projektuje na Ciebie winę. Taki partner źle rokuje- nie tylko w odniesieniu do tego problemu, ale do problemów w ogóle. Będzie chciał jej rozwiązywać? Czy znowu będzie się wyzywał na Tobie czy przyszłych dzieciach? Bo ma problemy w pracy, z sąsiadami czy z czym tam innym.

          Wstrzymałabym ślub ( i w ogóle związek), oczywiście z wyraźnym zakomunikowaniem, o co chodzi. Postawienie granic i jasne warunki: przepracowanie problemu bez ranienia Ciebie.
          • veronikaniebieska Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 14:31
            vilez napisała:

            > Mnie by poważnie zaniepokoiło, że partner nie chce przepracowywać problemu z s
            > iłą fachową, skoro sobie sam z tym nie radzi (a nie radzi ewidentnie)

            Ano właśnie, on wcale nie widzi, że sobie nie radzi i raczej w życiu się do tego nie przyzna. A już napewno nie jeśli ja mu to powiem. Uparcie twierdzi, że konflikt z matką to sprawa odrębna od naszego związku. Stwierdził, że nie będzie przez matkę chodzić po psychiatrach i ewidentnie minimalizuje i wypiera znaczenie tego konfliktu. Coś jakby fakt, że on pójdzie "przez nią" na terapię miał jej dać jakieś dodatkowe puntky w tej grze.

            > oraz że projektuje na Ciebie winę. Taki partner źle rokuje- nie tylko w odniesieniu do t
            > ego problemu, ale do problemów w ogóle. Będzie chciał jej rozwiązywać? Czy znow
            > u będzie się wyzywał na Tobie czy przyszłych dzieciach? Bo ma problemy w pracy,
            > z sąsiadami czy z czym tam innym.

            No właśnie to mnie martwi. On nie dostrzega pasma awantur przebiegających według tego samego schematu z bardzo podobnych przyczyn. On widzi tylko pojedyńcze kłotnie o konkretne sprawy i moje "przewinienie" w każdym z tych konkretnych przypadkach. I że to ja robię z tego niepotrzebny dramat.


            >
            > Wstrzymałabym ślub ( i w ogóle związek), oczywiście z wyraźnym zakomunikowaniem
            > , o co chodzi. Postawienie granic i jasne warunki: przepracowanie problemu bez
            > ranienia Ciebie.
            • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 15:37
              On- uwikłany w toksyczny (przemocowy) związek z matką. Do którego to uwikłania nie chce się przyznać ani go leczyć. To jak ze współuzależnieniem- na siłę nikogo z tego nie wyciagniesz, jesli ktos sam z siebie nie zechce z tego wyjść.
              Za chwilę sama zostaniesz uwikłana. Chcesz tego?
              • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 15:49
                vilez napisała:

                > On- uwikłany w toksyczny (przemocowy) związek z matką. Do którego to uwikłania
                > nie chce się przyznać ani go leczyć. To jak ze współuzależnieniem- na siłę nikogo z tego nie
                > wyciagniesz, jesli ktos sam z siebie nie zechce z tego wyjść.
                > Za chwilę sama zostaniesz uwikłana. Chcesz tego?

                Łatwo jest doradzać komuś rozstanie. Bo to nie nasze rozstanie i nie nas boli.
                Nie jest powiedziane, że facet w końcu nie dojrzeje i nie zrozumie sam, jaki ma problem z matką. I wtedy zdecyduje się na terapię. Jeśli - poza tym jednym, choć ogromnie ważnym aspektem - jest w porządku (a pewnie jest, skoro autorka wątku zaplanowała z nim życie), to może warto dać mu szansę i jeszcze trochę czasu. Może warto odłożyć ślub i wytłumaczyć, dlaczego. Może zechce zrozumieć, albo się przestraszy, że straci przyszłą żonę, może go olśni?
                • lena575 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 16:09
                  Po 30 latach życia z takim człowiekiem, obawiam się, że się nie zmieni. Dostosuje sie na chwilę.
                  Z przerażeniem patrzę jak mój mąż nierozwiązane problemy z własną matką w dokładnie taki sam sposób rozgrywa nie rozwiązując z własną ciotką (siostrą teściowej zachowującą się tak samo jaj teściowa) i nawet nie zauważa jak wpływa to na jego życie. A wpływa. I nie mam na to wpływu, mogę się tylko wypisać w ich konfliktu (co zrobiłam) ale to mojego męża i jego spojrzenia na świat i ludzi nie zmienia. A problemu nie widzi. Nie rozumie, że patrząc na jego zachowanie wobec innych straciła m do niego zaufanie. Jakby miał w głowie (i życiu) szufladki, jakby słowo "analogia" w ogóle nie istniało.
                  Taki człowiek nie umie ROZMAWIAĆ i rozwiązywać problemów. Umie rozgrywac konflikty na zasadzie ja jetem mocniejszy albo mocniejszy jest przeciwni, wspóldziałanie to sprawa której nie zna. Nie rozwiązujemy problemu razem - albo jest po mojemu albo on ma rację.

                  Po wielu latach rozwodząc się autorka może byc przekanana, że są obcymi ludźmi i nie ma między nimi ani odrobiny bliskości, a on - że mają świetne małzeństwo.
                  • ola_dom Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 16:18
                    lena575 napisała:

                    > Po 30 latach życia z takim człowiekiem, obawiam się, że się nie zmieni. Dostosuje sie na chwilę.
                    > Z przerażeniem patrzę jak mój mąż nierozwiązane problemy z własną matką w dokładnie taki
                    > sam sposób rozgrywa nie rozwiązując z własną ciotką (siostrą teściowej zachowującą się tak
                    > samo jaj teściowa) i nawet nie zauważa jak wpływa to na jego życie. A wpływa.

                    Piszę o sobie. I na podstawie mojej własnej relacji z mamą. Także BAAARDZO długo nie dostrzegałam bardzo wyraźnego problemu. Do czasu. Nie twierdzę, że każdy w swoim czasie go dostrzeże. Tylko że jest to możliwe. I ja jestem wdzięczna mojemu facetowi, że dał mi czas, cierpliwość, unaocznił pewne sprawy. Bo ja czułam, że coś jest nie tak - ale sama nie umiałam wpaść na to, CO. A teraz nad tym pracuję.
                    Oczywiście - mój problem nie jest ostatecznie rozwiązany. Ale wiem już, gdzie on leży i że relacja z mamą już na pewno nie będzie miała na mnie takiego wpływu, jak do niedawna. Bo choć to niezmiernie trudne - da się zrobić.
                    Oczywiście - trzeba chcieć. Ale żeby "zachcieć", czasem ktoś musi otworzyć oczy. Bo samemu nie sposób dostrzec problemu, w którym się tkwi całe życie, który przez to stał się "normą".
                    • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 17:10
                      Ale ile w przypadku Autorki ma trwac to BAAARDZO długo? I ile w ramach tego czekania ma znosić Autorka? I w imię czego?
                      Czekac to można na efekty działań, które ktoś już podjął. Ale czekać, gdy ktoś ich podejmować nie chce, jest wystawianiem siebie na kopniaki.

                      Partner Autorki wie, że jest problem- i z nim samym, i ze związkiem. Zatem postawa tego człowieka objawiła się w pełnej krasie: i wobec problemu, i wobec osoby Autorki, i wobec związku. Nic tego nie usprawiedliwia.

                      Człowiek, który nie chce zaradzić problemowi, jest-sorry- do skreślenia jako partner.
                      • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 19:40
                        Niestety, ale w opisanej przez autorke watku sytuacji zgadzam sie w pelni z opiniami sorviny, vilez i leny. Brniecie w to dalej moze byc wystawianiem sie na bycie ofiara tego czlowieka w tym zwiazku...Nie warto, trzeba sobie konkretnie porozmawiac i okreslic dokladne warunki ew. dalszego bycia razem w zwiazku typu zakonczenie konfliktowych zachowan i rozpoczecie terapii plus zawieszenie na kolku tematu slubu. Autorko, Ty masz obowiazek zadbac w tym przede wszystkim o wlasne bezpieczenstqo, slub z konfliktowym partnerem z problemami emocj. to nie jest dobry wybor. Czy mozesz o tej sprawie porozmawiac z rodzicami, masz z nimi bliskie relacje, przedstaw im swoja sytuacje i popros o emocj. wsparcie i o rade i w oparciu m.in. o to podejmuj dalsze decyzje. Jestes w BARDZO powaznej sytuacji, ktora moze zawazyc w sposob negatywny na dalszym Twoim zyciu. To jest ten moment, w ktorym trzeba sie powaznie zmobilizowac i przemyslec wszystkie za i przeciw, i podjac ostateczne decyzje nie patrzac przez rozowe okulary.
                    • lena575 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 17:35
                      Jest to budujące. Nie wiemy tylko w jakim stopniu twoje problemy z matką wpływały na komunikację w waszej rodzinie.
                      Moim zdaniem, jeśli na takim etapie związku złe stosunki z matką przekładają się na agresje wobec partnerki to ciemno widzę dalszą komunikację. Matka się nie zmieni nawet wobec kolejnej czy następnej czy też siódmej z rzędu partnerki syna (być może on do tego dojdzie za kilka albo za kilkanaście lat albo za kilka partnerek). Na poziomie rozumu on może to i wie ale może być i tak, że dostrzeże w żonie te cechy, które gdyby miała inne to matka by ją zaakceptowała. Takie konflikty nie kończą się w momencie podjęcia decyzji o ślubie bez matki.
                      A z agresją jest tak, ze jak komuś na nią pozwolisz to raczej ma tendencję do eskalacji. Po ślubie ludzie nie zmieniają się na lepsze. Ślub niczego nie załatwia.
                      Najwyżej za kilka lat ktoś jej napisze "widziały gały co brały".
                      • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 17:58
                        To jest jak z tym już zbanalizowanym "po ślubie na pewno się zmieni" (np. przestanie pić czy bić). No, raczej nie przestanie.
                  • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 19:59
                    Lena, gdyby ktos Cie poprosil o krotkie opisanie tego jakimi ludzmi sa maz, jego matka i jej siostra, to co bys napisala w kilku zdaniach? Czy z Twojego punktu widzenia Ci ludzie sa zdrowi na umysle?
                    • lena575 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 21:12
                      Oczywiście, że są zdrowi na umyśle. Tylko wychowani są, delikatnie mówiąc, specyficznie.
                      Moja teściowa (nie żyje od ponad 8 lat) i jej rodzeństwo (12 dzieci!) wychowywani byli hierarchicznie - starszy ma bezwzględną rację, rodzina ma to samo zdanie na każdy temat (decyduje najwazniejszy) i młodszych się podporządkowuje i wychowuje się nieustającą krytyką.
                      Jak mówił mój mąż - w jego rodzinie nie nalezy rozmawiac o niczym (może tylko o pogodzie i gotowaniu) bo wszystko co się powie będzie użyte przeciwko mówiącemu.
                      Na zwenątrz, dla obcych , to ludzie grzeczni i na poziomie. Nie widać nieufności, dystansu i podejrzeń, że inni są nieuczciwi i kłamią. Nie widać agresji gdy młodszy ma inne zdanie.
                      • zuzi.1 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 21:16
                        To z czego wynika ten podzial, ze swoich traktujemy tak a obcych zupelnie inaczej?
                        • lena575 Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 21:28
                          Innych traktuje się grzecznie dopóki się ich nie pozna. Po poznaniu kwalifikuje się ich jako lepszych od siebie lub gorszych i albo stara się z nimi ułożyć przyjaźnie albo pokazać im, że się ich traktuje z góry, jest się kimś lepszym od nich.
                • vilez Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 22.09.14, 16:56
                  > Nie jest powiedziane, że facet w końcu nie dojrzeje i nie zrozumie sam, jaki ma
                  > problem z matką. I wtedy zdecyduje się na terapię.

                  To " w koncu" powinno dawno nastąpić. Autorka z nim już rozmawiała. To powinno mu wystarczyć, by zaczac robic z tym cos konstruktywnego. A nie robi.

                  > Jeśli - poza tym jednym, ch
                  > oć ogromnie ważnym aspektem - jest w porządku (a pewnie jest, skoro autorka wąt
                  > ku zaplanowała z nim życie), to może warto dać mu szansę i jeszcze trochę czasu

                  No chyba nie bardzo jest w porządku, skoro się tak zachowuje.

                  > Może warto odłożyć ślub i wytłumaczyć, dlaczego. Może zechce zrozumieć, albo
                  > się przestraszy, że straci przyszłą żonę, może go olśni?

                  A o czym ja pisałam, jesli nie o tym?
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: teściowa- zerwanie kontaktu i co dalej? 24.09.14, 10:22
          veronikaniebieska napisała:

          Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem co ma Pani na myśli w tym fragmencie.
          > Mam świadomość, że być może niepotrzebnie podświadomie czuję się "winna" tej sy
          > tuacji. Albo podświadomie obawiam się, że ta wina zostanie mi kiedys przypisana
          > . Na poziomie logicznym doskonale rozumiem, że ja nie jestem odpowiedzialna za
          > ich konflikt ani za postawę matki ani za zerwanie więzi.
          >
          > Ale z drugiej strony faktem jest, że partner stał się bardzo drażliwy, wybuchow
          > y, słownie-agresywny. Jakie by nie były przyczyny, to jest to skierowane na mni
          > e. Nie uważam, że zasługuję na takie zachowanie ani, że powinnam to znosić, mim
          > o ogromu współczucia dla jego sytuacji z matką.
          > Nawet jeśli to nie ja jestem powodem takiej reakcji partnera, to z całą pewnośc
          > ią ja jestem tych reakcji mimowolnym odbiorcą/adresatem. I problem w tym, że ni
          > e wiem jak sobie z tym poradzić.
          > Zastanawiam się czy jest to element osobowości partnera, którego wcześniej nie
          > dostrzegłam? A teraz w tej sytuacji został on uwypuklony. Czy też może ma on st
          > res i tłumione wątpliwości co do ślubu ze mną, które w ten sposób manifestuje.
          > Tak czy inaczej, nie uważam, że jakakolwiek stresowa sytuacja usprawiedliwia ta
          > ką agresję i czepialstwo. Problem w tym, że nie wiem w jaki sposób skutecznie p
          > ołożyć temu kres i jak wobec tego postępować (oprócz odwołaniem ślubu rzecz jas
          > na)
          > Rozmawianie z partnerem nie odnosi żadengo skutku. Jego strategią jest odbijani
          > e piłeczki, że to ja jestem trudna, ja go nie rozumiem, ja się źle do niego odn
          > oszę itp. Odsuwam się od niego w milczeniu, bezradności i frustracji i jednocze
          > śnie obawiam się, że w ten sposób robię z siebie coraz łatwiejszy cel do agresj
          > i.

          Bardzo dobrze mnie Pani zrozumiała. I jeśli potrafi Pani oddzielić się od nieadekwatnego brania winy na siebie za nastroje i przeżycia partnera to bardzo dobry punkt wyjścia dla Pani w tej sytuacji. Proszę jeszcze wejrzeć w siebie i sprawdzić czy to poczucie winy nie uruchamia się w kontaktach ( nawet tak ograniczonych ) z przyszłą teściową. Jeśli i tu ma Pani jasność, to ok.
          Czym innym jest natomiast, i tu słuszne są Pani wątpliwości i zagniewanie, jeśli partner traktuje Panią jak odgromnik swoich uczuć, głównie wynikających z drażliwości bądź agresywności.
          Tu trzeba stawiać granice, co zresztą Pani robi w różnej formie, mniej lub bardziej skutecznie.
          Docztywałam jeszcze dalsze wypowiedzi w Pani wątku. I pomyślałam czy aby część zachowań partnera nie wynika tylko z konfliktu z matką i jej postawy , ale z aktualnego Waszego czasu. Zmiany w życiu jakim jest ślub. To w końcu nie tylko dobra impreza na którą idzie większa część energii i uwagi, ale poważna życiowa zmiana.
          Jasne, że trzeba to zobaczyć w szerszej perspektywie, czyli jak partner znosi takie sytuacje życiowe i jak się wobec nich zachowuje, ale może w istocie nie wszystko dotyczy tej jego nieszczęsnej matki. Nie chodzi mi o bagatelizowanie problemu, ale o inną perspektywę. Może ona pozwoli na wymyślenie jakiegoś innego sposobu na ochronę siebie przed zaczepkami.
          Poza sposobami jakie Pani opisała nie znam innych lepszych czy skuteczniejszych, którymi można sobie poradzić z takimi niepożądanymi zachowaniami. Ostatecznością jest odejście, innym rozwiązaniem jest próba zrozumienia. Tylko czy Pani ma na to chęć,przestrzeń i siłę ? Agnieszka Iwaszkiewicz


    • panirogalik przestań go namawiać na kontakt z matką 25.09.14, 14:19
      i mieszać mu w głowie. Po co to, koniecznie musisz się wybielić przed tymi ludźmi których nawet nie znasz?? Gość sam uznał, ze matka przesadza, sam ograniczył kontakt z nią a ty się wtrącasz pomiędzy nich i go namawiasz na te kontakty, nie rób tego!

      "Przez ostatnie dwa lata konflik nasilił się do tego stopnia, że mój partner zap
      > rzestał kontaktów z matką. Powiedział matce, że nie ma ochoty wysłuchiwać jak o
      > na mnie oczernia i usiłuje nas poróżnić. Ograniczył się do kartki na święta, dz
      > ień matki itp. "

      "Wielokrotnie próbowałam namówić partnera aby do matki pojechał, porozmawiał z nią, spróbował załagodzić sytuację. Tłumaczyłam, że jego milczenie nie jest najlepszym rozwiązaniem bo tylko nasila jej złość i eskaluje konflikt. "
Pełna wersja