brakslonca
18.09.14, 12:07
Prosze o rade jak zrozumiec i poradzic sobie z zachowaniem corki (7l)
Bardzo czesto prowokuje slownie badz fizycznie czlonkow rodziny, (ma mlodszego brata, 3,5 roku) i mieszkamy w czworke. Atakowani jestesmy wszyscy - choc maz najmiej, gdyz czasowo najmniej z nia przebywa.
Corka bije, popycha, obraza slownie.
Przyklad z dzisiaj: jedziemy do szkoly. Jedzie tez brat. Zaczyna od slow do brata ze jest on kupa, smierdzi, itd. Corka sie nakreca. Brat ( dawno nie nosi pieluch) nie daje sie prowokowac, nie odpowiada jej ale skarzy sie mi je corka go przezywa.
Zaczyna bic brata ( oboje siedza z tylu samochodu), brat jej nie oddaj ale poplakuje.
Agresja przenosi sie na mnie: corka mnie bije, obraza przez cala droge - 15 min.
Probuje obrocic jej slowa w zart, ignorowac. Nie odpowiadam - daje jednak ostrzezenia slowne.
Nie ukrywam ze doprowadzila mnie tym do lez. Pierwszy raz tak wyprowadzila mnie z rownowagi.
Uwazam ze jestesmy rodzina zgrana, z mezem mam dobre uklady: na pewno sie nie obrazamy, nie wyzywamy, nie bijemy. Zadko klocimy. Jestesmy wesolym i zgranym malzenstwem.
Syn tez jest pogodny, czesto ustepuje corce.
Natomiast nasza corka - w szkole cicha myszka ( to jej 3 rok w szkole, mieszkamy za granica) w domu jest wybuchowa, agresywan, humorzasta. Kilkoro doswiadczonych pedagogow mi powidzialo ze corka potrzebuje duzo spokoju i ciszy - w przeciwnym razie jest nerwowa - ale to ona wprowadza z nasza rodzine halas i newry.
Jak sobie poradzic?