Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem

19.09.14, 08:09
Tak właśnie jest, a ja codziennie doświadczam rozpaczy.
Mamy dwoje dzieci 5 i 8 latka.
Z tym pięcio jest trochę więcej roboty, ale dajemy radę.
Mój mąż i jego ośmioletni syn po prostu mają na siebie alergię.
Wściekają się na siebie o byle co, kłócą się na podobnym poziomie - słowo za słowo i trwa to np. godzinę A ty to , a ty też to, jesteś - ty też jesteś, zrobiłeś- nie zrobiłem itd.
Nie mogę tego słuchać, chodzę podenerwowana, czasem interweniuję, ale wtedu mąż zaczyna krzyczeć na mnie, ze podważam jego autorytet.
Do młodszego odnosi się z większą wyrozumiałoscią, twierdzi, że ciągle nie może się przestawić, ze to już przedszkolak, a nie dzidziuś.
Mąż nigdy nie uderzył dziecka, ale za to WRZESZCZY.
Ma niski donośny głos i to jeszcze potęguje ten wrzask.
Tlumaczę mu, że z dzieckiem trzeba jak najmniej wdawać się w pyskówki, lepiej wydać polecenie, stwierdzić fakt i się wycofać niż krzyczeć na siebie przez godzinę, pół.
Nie jestem mamą-kwoką, która syniusów będzie bronić choćby broili, ale zawsze stają po stronie słabszego, a od silniejszego, czy starszego oczekuję dorosłości i mądrosci.
A odpowiedź męża? Taka jesteś mara, to sobie sama ich wychowuj.
Mąż w dzieciństwie był źle traktowany - nadopiekuńcza, ale nadpobudliwa i wymagająca matka, która lała go przy byle okazji i kompletnie wycofany ojciec. Nie ma dobrych wzorców.
Ja jestem dorosła, spójna, radzę sobie z jego osobowością, ale widzę, ze starszy syn nie.
W dodatku, co jest i śmieszne i tragiczne jednocześnie - mąż ma do syna pretensje o dokładnie te same rzeczy które np. za 5 minut robi. Np. wrzeszczy "nie wrzeszcz na brata", albo "nie wtracaj się w rozmowy", a sam nie wytrzyma, żeby nie zapytać "o czym gadacie".

O żadnej terapii mowy nie ma, od 10 lat proszę go o to (zanim pojawiły się dzieci) i reakcja była zawsze negatywna.
Dodam, że mąż jest typowym zadaniowcem - praca, zakupy wożenie dzieci, chodzi z nimi na zajęcia dodatkowe, remontuje, jest bardzo pracowity, wszystko załatwi, ale inteligencja emocjonalna, empatia na poziomie -10. I każdą uwagę w swoim kierunku odbiera jako zniewagę i krzykiem wymusza odkręcenie czy odwołanie tego. Ręce opadają. Nawet teraz kiedy piszę, łzy kapią na szlafrok.
    • morekac Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 08:19
      ale nadpobudliwa i wymag
      > ająca matka

      To twój mąż w mamę poszedł. Swoją.
    • annb Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 09:09
      spoko
      Młodszy podrosnie to też pan niedorosły dorosły bedzie się na nim wyzywał.
      Kup drugi szlafrok bo w tym słone łzy wyzrą Ci dziury
      ale spoko, w końcu nie możesz podważać autorytetu ojca, nawet jeśli niszczy dziecko
      • verdana Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 09:16
        "Czasem interweniuję". O nie . Masz interweniować za każdym razem, gdy mąż wyżywa sie na dziecku bez dania racji. Twoim obowiązkiem jest bronić dziecka przed niesłuszną awanturą i obowiązkiem w tej sytuacji podważyć autorytet dorosłego, który sie na dziecku wyżywa. Własnie tak - podważyć autorytet, bo chyba nie jest celem wychowawczym wpojenie w dziecko, ze autorytetem jest ktoś, kto wywołuje awantury bez powodu?
        Z mężem należy przeprowadzić rozmowę nie tyle wychowawczą, co ostrzegawczą. Że tereaz bez powodu wrzeszcząc na dziecko będzie miał Ciebie za przeciwnika, nie dziecko. W czasie takiej awantury wkraczasz, mówisz dziecku - idź do siebie, nie przejmuj się, nie dyskutuj, tata ma pretensje bez powodu i bez sensu, nie musisz tego słuchać - a mężowi tłumaczysz, ze będziesz to mówiła stale i jeśli nie przestanie, to za pół roku dziecko przestanie uznawać go za mądrego tatę.
        Przy czym jedna ważna uwaga - czasem pewnie mąż ma pretensje uzasadnione. Wtedy nie trzeba interweniować, przeciwnie - poprzeć go.
        Natomiast Twoim obowiązkiem jest bronić dziecka, bo na razie jesteś współwinną tego, co robi maż. On wrzeszczy, Ty nie reagujesz. Nie jesteś dla syna oparciem, ani lepszą matką niż mąż ojcem.
        • zuzi.1 Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 11:05
          W pelni zgadzam sie z verdana, to Ty w takiej sytuacji MASZ OBOWIAZEK bronic dzieci przed napastliwoscia ojca, NIE MOZESZ plakac w szlafrok, bo to nic nie daje, masz stanac na przeciwko meza, spojrzec mu groznie w oczy, powiedziec przy dziecku, zeby przestal NATYCHMIAST tak sie zachowywac, dziecko wyprosic do swojego pokoju, a z mezemODTRO I DOSADNIE porozmawiac na temat jego zachowan, jesli dalej bedzie sie wsciekal, poprosic go o wyjscie z domu, zeby sie uspokoil, jesli nie bedzie chcial dam wyjsc, wreczyc mu klucze i wyprowadzic go za drzwi domu wlasnorecznie i poprosic, zeby przemyslaj swoje zachowanie, jednoczesnie zapowiadajac mu, ze zaczynasz nagrywac jego zachowania wobec dzieci i kolejnym Twoim krokiem bedzie prosba o to, sby wyprowadzil sie z domu na jakis czas, aby przemyslec i popravowac nad swoim zachowaniem. Gdy i to nie pomoze zapowiedz mu, ze za chwile poinformujesz psychologa szkolnego i odpowiednie sluzby o tym jak sie zachowuje wobec dzieci- to jako taki ostateczny slowny straszak.Dzialaj, bo masz obowiazek chronic w takiej sytuacji dzieci, nawet pod grozba rozwodu. Mysle, ze gdy zaczniesz w koncu reagowac b. dtanowczo, maz sie wowczad uspokoi, na razie wie, ze moze robic wszystko co chce wobec dzieci z uwagi na niereagujaca odpowiednio zone. Gdy maz ma racje, poprzyj jego zdanie, gdu tej racji nie ma uswiadom mu to twardo i bezwzglednie. Za brak teakcji wobec meza TO TY SAMA ponosisz odpowiedzialnosc i przed dziecmi, przed odpowiednimi sluzbami i przed sama soba. I zastanow sie, czy gdybys byla na miejscu swoich dzieci, to czy chcialabys miec taka matke, jaka Ty jestes, rozmemlana, zahukana i placzaca w rekaw szlafroka jak ostatnia niemota, zamiast silna i konkretna dorosla odpowiedzialna kobiete? Ty wiesz, ze maz robi zle a jednak nie potrafisz wykrzesac z siebie na tyle sily, aby temu przeciwdzialav. To co z Ciebie za matka?????
          • pogodoodporna Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 12:54
            zuzi.1 napisała:

            > jednoczesnie zapo
            > wiadajac mu, ze zaczynasz nagrywac jego zachowania wobec dzieci

            Uwazam Zuzi, ze to dobry pomysl. Moze odtworzenie mezowi z dyktafonu przebiegu tych klotni na poczatek go otzezwi, bedzie impulsem do dzialania, aby zmienic swoje zachowanie.

            > Gdy maz ma racje, poprzyj jego zdanie, gdu tej racji nie ma u
            > swiadom mu to twardo i bezwzglednie.

            Pod warunkiem, ze to bedzie jakas naprawde wazna sprawa, bo z tego co pisze autorka, jej maz kloci sie z synem o jakies pierdoly. I to jest wlasnie niepokojace, ze dorosly mezczyna probuje dochodzic swoich racji wrzaskiem i krzykiem w kwestiach zupelnie nieistotnych, majac za partnera osmiolatka.
    • differentview Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 09:19
      ivonadrozd napisała:
      > I każdą uwagę w swoim k
      > ierunku odbiera jako zniewagę i krzykiem wymusza odkręcenie czy odwołanie tego.
      > Ręce opadają. Nawet teraz kiedy piszę, łzy kapią na szlafrok.

      zeby mogl cos wymusic potrzebna jest osoba, ktora takiemu zachowaniu ulega; dlaczego nie jestes zdolna do konfrontacji- jak piszesz, jestes dojrzala, masz spojna osobowosc a jakos nie potrafisz adekwatnie zareagowac; to, ze Ci rece opadaja i sobie poplakujesz synowi napewno nie pomaga
    • vilez Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 09:34
      Mąż nie wyrósł z piaskownicy?
      Radzę terapię rodzinną- nauczycie się, jak pełnić swoje role rodzicielskie, a dziecko dostanie wsparcie od psychologa.
    • pogodoodporna Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 09:42
      Bardzo Ci wspolczuje, bo sytuacja domowa rzeczywiscie nie do pozazdroszczenia. Probowalam sobie wyobrazic opisane przez Ciebie sceny, te klotnie doroslego faceta z osmiolatkiem sa rzeczywiscie na poziomie abstrakcji, bo kto normalny wdajac sie w polemike z malym brzdacem za punkt honoru obiera sobie udowodnienie malemu ze ma racje ? :-( To jakis kosmos, te krzyki, wrzaski, chaos ktory maz wprowadza w zycie calej waszej rodziny :-(
      Jesli maz nie zgadza sie na terapie, to moze chociaz ktos kogo zdanie ceni, z kim sie liczy, moglby z nim porozmawiac ? Nie krytycznie, ale uswiadomic mu, ze dla tego malucha jest mentorem, nauczycielem, wzorem do nasladowania, a nie kolega z piaskownicy, z ktorym mozna tluc sie po glowach lopatka. Chyba bym na Twoim miejscu szukala pomocy z zewnatrz. Po tym co napisalas, wydaje mi sie to absolutnie konieczne.
      • sebalda Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 16:39
        A ja to widzę inaczej niż reszta piszących. Tu nie ma informacji, że ojciec wyżywa się na dziecku i wrzeszczy na nie, a dziecko się kuli i sika ze strachu po nogach. Tu jest opis kłótni. Nie awantury, gdzie jedna strona dominuje, ale kłótni, gdzie jest dwóch partnerów. Oczywiście ktoś się obruszy, że nie może być partnerstwa między ojcem i małym jeszcze synem, ale dla mnie to świadczy o tym, że a. ojciec pozwala synowi na podnoszenie głosu i na ostrą wymianę zdań, b. syn się nie boi kłócić z ojcem, czyli nie jest zastraszony i zahukany. Może mają obydwaj takie temperamenty?
        Tu nie ma słowa o tym, że syn jest jakoś szczególnie poszkodowany, że cierpi, że jest krzywdzony. Tu jest raczej problem z zaakceptowaniem przez autorkę tego, że mąż jest nerwowy, że nie zachowuje się (jej zdaniem) dorośle i odpowiedzialnie, bo powinien wydać polecenie i nie wdawać się w pyskówki z synem. Ja tam wolę pyskówki niż autorytaryzm. W moim domu każda próba dyskusji z ojcem, próba wytłumaczenia się, gdy coś zarzucał dzieciom, była traktowana jako pyskowanie, brak wychowania i natychmiast dzieci były skutecznie uciszane, zakrzykiwane, nie miały żadnych szans. Czy tak jest lepiej? Szczerze wątpię.
        Może facet jest uczulony na krytykę ze strony żony, bo ona faktycznie ma za wiele pretensji? Nie wiem, tak tylko się głośno zastanawiam, może źle coś odczytałam.
        • pogodoodporna Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 17:06
          Gdyby te klotnie ojca z synem byly takie fajne, to mysle, ze autorka nie pisalaby o swojej rozpaczy i lzach. Glownie chodzi chyba o te wrzaski i krzyki. Mnie one w wychowaniu dzieci tez wydaja sie niedopuszczalne.
        • zuzi.1 Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 17:18
          Sebaldo, ojciec ma dawac swoim zachowaniem dziecku przyklad, to z niego syn bedzie czerpal przyklad, a jaki przyklad da dziecku choleryczny ojciec czepiajacy sie syna o kazda bzdure, bo mu syn dziala na nerwy, ojciec nie potrafiacy odrozniac spraw waznych od tych nieistotnych i toczacy slowne boje z osmiolatkiem, jak jego rowiesnik, prowokujacy pewnie rowniez syna do slownych klotni? Na plus liczy mu sie to, ze nie odbiera dziecku prawa do obrony, ale czego uczy syna samemu zachowujac sie jak przewrazliwiony histeryczny osmiolatek. Ktos tu musi zaprowadzic porzadek w tym domu, aby nie dochodzilo do ciaglych slownych utarczek, dziecko taka nagonka ze strony ojca ma prawo byc zmeczone a jak takie zachowania wplywaja ogolnie na jego poczucie wartosci, to wiadomo. Po prostu wybuchowy, niedojrzaly ojciec, ktory nie potrafi zapanowac nad swoim temperamentem. Gdy syn podrosnie to bedzie unikal takiego domu i stwarzanej w nim przez ojca atmosfery jak czesto sie da... A mama placze w rekaw szlafroka...zamiast zrobic w domu porzade zaczynajac od tego kto jest starszy i od kogo nalezaloby oczekiwac dojrzalych reakcji i zachowan, tatus swoje 8 lat skonczyl juz dawno temu i wypadaloby, aby zaczal sie zachowywac adekwatnie do wieku, biorac odpowiedzialnosc za dobre wychowanie swoich synow.
          • zuzi.1 Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 17:37
            A jeszcze mam pytanie, czy ten ojciec uczy czegokolwiek synow typu gra w pilke, tenis etc. czy buduje z dziecmi meskie relacje, jak ojciec z synami/ synem. Jezeli ojciec z uwagi na swoj choleryczny temperament potrzebuje raz na jakis czas upuscic pare z gwizdka, to zaproponuj autorko mezowi niech polaczy przyjemne z pozytecznym i zacznie z synem toczyc boje ale w zdrowy sposob np. podczas meczu w tenisa czy w pilke czy poprzez inna rywalizacje sportowa, pomoze mu to sobie upuscic nerwow i odstresowac sie a jako bonus bedzie to, ze stworzy z synem ich prywatny meski swiat i nauczy syna zdrowej rywalizacji i sposobu na spelnianie sie poprzez sport, zamiast tracic czas na glupie zaczepki i klotnie.
        • vilez Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 17:19
          Sebaldo, w taki spposób "partnerski" to mogą sobie pokrzyczeć ojciec z synem w drodze wyjątku- raz czy dwa. Następnym razem ojciec się mityguje i ogarnia sytuacje prowadzące do takiego czegoś. co innego jednorazowe puszczenie nerwów u obu stron, a co innego- utrwalająca się reguła komunikcyjna między nimi.

          Dziecko może wrzeszczeć ze strachu, w aktach obrony. Poza tym- takie patrzenie, że skoro dzieciak się nie milknie ze strachu i nie chowa po katach, to znaczy: nie jest tak źle...- no nie.
          Jakie wzorce będzie miało to dziecko: że krzykiem załatwia się trudne sprawy (albo i duperele?) Poza tym: krzyk ze strony osoby silniejszej to przemoc. Nie ma na to zgody.
          • verdana Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 17:53
            Nie istnieje w ogóle żadne "partnerstwo" w wypadku 8 latka i dorosłego faceta. Tutaj ojciec wrzeszczy na dziecko, w dodatku tylko jedno, drugie jakoś nie jest obiektem , na którym ojciec się wyżywa. No i dziecko, które musi sie awanturować, aby nie być zakrzyczane dostaje fatalne wzorce, oducza sie normalnej dyskusji. To, ze sie nie boi to dobrze, ale absolutnie nie wystarcza. Jeśli dziecko nie jest w stanie normalnie wytłumaczyć rodzicowi, że nie zrobiło nic złego, jeśli musi krzyczeć - to fatalnie.
            • vilez Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 18:13
              Ano. Chodziło mi o to, że taki podwyższony rejestr wymiany "wrażeń" może się zdarzyć w drodze wyjątku. I rodzic powinien wiedzieć, że to wyjątek.
    • boski_adonis Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 19:19
      Cóz , mamy tu przykład "partnerskich " relacji miedzy rodzicem a dzieckiem.Dziecku ze strony ojca nalezy sie zyczliwe i spokojne traktowanie, ale dziecko ma obowiazek zachowywac sie podobnie. Pytanie , kto ma zacząc ? Oczywiscie dorosły, ale swiat nie jest idealny itrzeba sobie jakos radzić . Moze nalezy dziecko powiedziec,zeby nie "podkrecał" nerwowego ojca ?
      Czy syn realiuzje polecenia, rozumie,ze rodzic odpowiada za jego wychowanie , a nie odwrotnie?
      Napisałas:
      " kłócą się na podobnym poziomie - słowo za słowo i trwa to np. godzinę A ty to , a ty też to, jesteś - ty też jesteś, zrobiłeś- nie zrobiłem itd. "
      Osmiolatek powinien zostac uswiadomiony,ze jest pod opieka rodzica i to rodzic będzie mu mówił, co jest własciwe dla osmiolatka , a nie zeby ośmiolatek zajmował sie stawianiem do pionu ojca i rozliczaniem z nie wykonanych zadań, ktore jak przypuszczam i tak wykonuja dorosli a nie dziecko . Dziecko po prostu czuje sie równorzędnym partnerem i pytanie skąd to przeswiadczenie?
      Nie wyobrazam sobie, zebym jako 8 letnie dziecko strofował, rozliczał , pouczał swojego ojca.
      Takie rzeczy pojawiaja sie zwykle w okresie dojrzewania i choć dziecko dorasta i często nie ma jeszcze doswiadczenia zyciowego , trzezwego osądu innych ludzi ani tez tolerancji dla ich wad, to spory rodzinne i oceny rodziców pojawiają sie pozniej w relacjach rodzinnych z nastolatkami .
      Moj ojciec po trudnym powojennym, pólsierocym dzieciństwie był nerwowym człowiekiem , ale bardzo troskiwym i kochajacym 0jcem.
      Jako uczeń szkoły podstawowej wiedziałem jaki jest ojciec i nie pouczałem go i starałem sie nie pyskowac, bo wiedzielismy ,ze to psuje atmosferę w domu. Moze sie to komus nie podoba, ale matka jesli widziała,ze ojciec wrócił zmeczony ( b cięzko pracował) , jest zirytowany i wszystko wyprowadza go z równowagi to po prostu odsyłała dzieci do ich zajęc , zabaw. Dzieciom nie wolno było krytykowac bez przerwy ojca i matki. Mozna było tupac , trzasnąc drzwiami , wyrazac swoje niezadowolenie , ale nie "kłocić sie na podobnym poziomie" Wiedzielismy jako dzieci ,ze nie jestesmy na "podobnym poziomie" .Prostackie powiedzenie "co wolno wojewodzie " było w bardziej wyrafinowanej formie praktykowane. Nie wszystko , co wolno dorosłym wolno dzieciom. Proste - nie pijemy wódki bo mamy 8 lat , nie gospodarujemy pensja rodziców, nie decydujemy o oszczednosciach czy ich braku, nie pokrzykujemy na rodziców, siadamy do lekcji, nawet jak na sie nie chce, nie bijemy brata i nie wcinamy sie w kazda rozmowe dorosłych . Proste , ale dziecku to trzeba uswiadamiać.
      Moim zdaniem dobrze obu panom zrobił by pewien odwyk od siebie- dziecko niech znajdzie sobie czas na zajecia własne , wyciszenie. Ruch i aktywnosc fizyczna sa ciągle uzyteczne dla upuszczania emocji .Dla dzieci i dorosłych.
      Czy syn stosuje sie do polecen ojca? Czy moze wiecznie z nim dyskutuje w najdrobniejszej kwestii? Czy "nie wrzeszcz na brata", albo "nie wtracaj się w rozmowy" musza byc powtórzonej wiele razy ( az do znieciepliwienia ojca )?
      Moze sa jakies sposoby na zmiane waszego zachowania, ktore pomoga ojcu wyjsc z błednego koła? Nie mówie tu o tłamszeniu dziecka, ale dyskretnym "przekierowaniu" dziecka i ojca na inne zajecia niz zajecia wspolne lub rodzące konflikty?
      Ja bym jeszcze zwrócił uwage kiedy te kłótnie są najostrzejsze ? Po powrocie z pracy , szkoły ? Moze jak dziecko jest głodne, zmęczone? Moje dzieci były zawsze kółtliwe,, jesli były głodne, choc upierały sie ze jesc nie chcą to solidny obiad z deserem zmieniał ich w istoty łagodniejsze. Smieszne , ale prawdziwe. Moze mąz po pracy powinien miec chwilę odpoczynku od rodziny lub dzieci. Moze syn powinien bywac gdzies bez ojca ( np. zawozi je mama na jakies zajecia ) a tato odpoczywa i wyręcza w czymś mamę ( balans musi być). Nie chodzi mi o izloacje ojca i dzieci , ale czasem od siebie trzeba odpocząc. Nie wiem jak zyjecie, ale moze zmiana w zakresie podziału obowiazków, sposobu spędzania wolnego czasu czy innego wypełniania go domownikom coś pomoze? Czy syn ma kolegów z ktorymi spedza czas?
      Napisałaś, ze mąz każdą uwagę w swoim kierunku odbiera jako zniewagę . Moze za duzo tych uwag? Nie wiem . Jesli krytyka nic nie daje moze trzeba poobserwowac co sie dzieje jak teJ krytyki nie ma?

      • verdana Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 19:44
        Miałbyś częściowo rację, gdyby to były zachowania sporadyczne, albo występujące wtedy, gdy ojciec jest zdenerwowany, bo zmęczony i "równo" ochrzania całą rodzinę. Tu jest inaczej - jedno dziecko stało sie "chłopcem do bicia", na którym ojciec rozładowuje swoje frustracje, drugi nie. Nie pozwolić chłopcu się bronić oznacza, ze ojciec będzie mógł spokojnie i systematycznie go niszczyć, pod pozorem wychowywania. Bo najwyraźniej nie charakter tatusia tu winny, ale to, że jednego syna nie lubi.
        • boski_adonis Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 21:48
          Musiałaby sie wypowiedziec autorka watku, bo ani ja ani ty nie znamy tej rodziny.
          Moim zdaniem samo stwierdzenie,ze ojciec nie lubi dziecka nie załatwi tematu, bo co daje takie stwierdzenie? Matka ma sie pozbyc dziecka czy ojca? Mozemy ocenic ojca negatywnie i ucieszyc sie z własnej przenikliwosci , ale nie o nasza błyskotliwa diagnoze tu idzie a o pomysły na rozwiązanie. Szkoda,ze nie wypowiedział sie nikt , kto w realu miał taka sytuację i jakich sposobów sie imał.
          Masz jakąs receptę na to,zeby ojciec polubił ? Daj , byc moze autorka postu skorzysta.
          Ojciec pewnie dziecko kocha , ale byc może nie lubi lub nie akceptuje tego , jak dziecko sie zachowuje. To częste- kochamy swoje dzieci ,nawet jak ich czasem nie lubimy ( ale fakt, nie powinno to dotyczyc dzieci małych ) albo wkurza nas ich zachowanie i sie z nimi kłócimy.Bycie rodzicem niesie czasem ambiwalentne emocje zwłaszcza bycie rodzicem nastolatka lub dorosłej osoby , ale wielu ludziom trudno sie do tego przyznac nawet przed soba. To temat tabu w naszej kulturze.
          "Nie pozwolić chłopcu się bronić oznacza, ze ojciec będzie mógł spokojnie i systematycznie go niszczyć, pod pozorem wychowywania" Widze to inaczej, to nie dziecko ma sie bronić i walczyc z rodzicem przy pomocy wrzasków i pretensji . Rodzice muszą szukac sposobów na rozwiazanie tej sytuacji, wydaje mi sie,ze matka musi szukac rozwiazań do chwili az atmosfera sie troche wyciszy i da sie rozmawiac z mężem .Teraz sytuacja narasta
          Szkoda ,ze nie wiemy co autorka postu probowała robic i dlaczego to niczego nie zmieniło. Szlochy w szlafrok moga byc niewystarczające, choc ulge przyniosa z pewnoscią.
          • dmuchawcelatawce Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 20.09.14, 00:19
            "> Ojciec pewnie dziecko kocha , ale byc może nie lubi lub nie akceptuje tego ,
            > jak dziecko sie zachowuje. To częste- kochamy swoje dzieci ,nawet jak ich czase
            > m nie lubimy ( ale fakt, nie powinno to dotyczyc dzieci małych ) albo wkurza
            > nas ich zachowanie i sie z nimi kłócimy.Bycie rodzicem niesie czasem ambiwalent
            > ne emocje zwłaszcza bycie rodzicem nastolatka lub dorosłej osoby , ale wielu lu
            > dziom trudno sie do tego przyznac nawet przed soba. To temat tabu w naszej kult
            > urze. "
            Mam odmienna opinia co do prawie calego Twojego ogladu sytuacji, generalnie zgadzam sie np. z Verdana, wiec nie bede powtarzac. Odniose sie jednak do tego w/w cytatu, bo po prostu musze.
            Ojciec wcale nie na pewno kocha. Jak sama raczylas zauwazyc, fakt, ze rodzic nie kocha swojego dziecka jest tematem tabu w naszej kulturze a my grzecznie prawie wszyscy udajemy, ze to nie prawda.
            Otoz to prawda i niestety w zaskakujaco wielu przypadkach.
            W milosci do dziecka nie mozemy stosowac takiego rozmemlania slownego typu: "pewnie kocha, ale inaczej", "kocha, ale nie lubi" itp.
            Jak sie kogos na prawde kocha, to obie strony po prostu to wiedza, nawet jak sie kloca. Jak zaczynaja sie teksty: tatus/mamusia kocha ale inaczej, kocha, ale nie lubi itp. to oznacza tylko jedno - tatus/mamusia po prostu nie kochaja swojego dziecka.
            Wcale nie wykluczone jest, ze tatus po prostu nie kocha swojego dziecka,dlatego tylko nad nim wyzywa swoje emocje. Na brak milosci trudno cos zaradzic, ale rodzic jako dorosly powienien miec wryte w mozg, ze to on/ona jest odpowidzialny/a za relacje z dzieckiem, i nawet jak nie kocha to ma byc na wskros przyzwoity wobec dziecka.
    • szpil1 Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 21:46
      A to Ty masz dwóch synów czy córkę i syna?
      W marcu tego roku jedno dziecko miało 3, drugie 5 lat. A pół roku później dzieci maja już 5 i 8 lat? Bardzo szybko rosną, nie wspominając o zmianie płci...

      Wątek z marca:
      Sytuacja_do_oceny
      • zuzi.1 Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 19.09.14, 23:01
        Czyli nudzacy sie troll, to dobrze, ze sytuacja ta nie dzieje sie w realu...
        • dmuchawcelatawce Re: Mąż skonfliktowany z ośmiolatkiem 20.09.14, 00:22
          Oj niedawno byla trolica, ktora tez opisywala, ze maz sie zneca nad dziecmi. Watek podobny. Przepraszam, ale niektorzy to maja zdrowo nasr... w tych swoich pustych lbach (odnosnie zalozycielki watku).
Pełna wersja