Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.....

24.09.14, 00:08
Do Was tez kochane, mądre dziewczyny: Jak to jest, Czy maz moze eksmitowac zone z ich wlasnym synkiem/ jego mieszkanie kupione przed slubem/ po rozwodzie - wiedzac ze zona nie ma wlasnego lokum. On jest dosyc wredny i juz / przed rozwodem/ ząda jakiegos "odstepnego", czy takie jest prawo?????? "Jesli mi sie zono juz nie podobasz bo ja mam inna" to aut z mojego / kupionego przed slubem mieszkania"??? Jak to wyglada dla zony z punktu widzenia prawa. Dziekuję wszystkim , ktorzy mi odpowiedza i Pani Agnieszce. Pozdrawiam.
    • crises Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 07:18
      Z dnia na dzień nie może - w ogóle nie można nikogo ot, tak, wyrzucić z mieszkania, jak już się raz pozwoliło komuś zamieszkać, ale skoro mieszkanie zostało przez niego zakupione przez ślubem, to nie masz do niego żadnych praw.

      Jakiego "odstępnego"? Co to za bełkot?
      • kicia-076 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 10:02
        Dzieki crises - a Synek???? Syn tez nie ma zadnych praw??? wiem na razie jest malutki, w koncu to ich wspolne dziecko???????
    • mruwa9 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 10:08
      a podczas rozwodu nie ustalono podzialu majatku, ktory moglby umozliwic kupno lub wynajecie lokum dla bylej zony?
      Rozwod z orzekaniem o winie (jego)?
      • krokodil123 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 11:34
        Mruwa- ustala się podział majątku "dorobkowego"-taki który jest zdobyty podczas małżeństwa.
        Jak nic się sami nie dorobili to i nic się nie dzieli.
    • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 10:15
      Idź z tym pytaniem na forum "Rozwód i co dalej". Oni na tym zęby zjedli.

      Wedle mojej wiedzy jest tak:
      1. Po rozwodzie, małzonek który nie ma żadnych praw własności do lokalu, musi się wyprowadzić, ale:
      2. Małoletni są pod szczególną ochroną, i można ich eksmitować tylko do lokalu zastępczego, zatem i matkę jako jego opiekunę- też do takiego lokalu.
      Ale lepiej zapytaj na RiCD
      • kicia-076 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 10:26
        Bardzo dziekuje, tam tez zadałam to pytanie dlatego ze im wiecej odpowiedz tym lepiej. Rozwod ma nastapic i dobrze byloby zeby zona wiedziala na "czym stoi" , zwlaszcza ze jest mloda i to nowa dla niej sytuacja, dziekuje , pozdrawiam.
        • sebalda Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 10:31
          Męża alkoholika i awanturnika nie można eksmitować z takiego mieszkania po rozwodzie, a co dopiero kobietę z małym dzieckiem.
          W wielu instytucjach (np. Centrum Praw Kobiet) i ośrodkach pomocy społecznej są dyżury prawników dobrze zorientowanych w tych sprawach, najlepiej się tam udać. Na forach każdy mówi co innego, a tu potrzebna jest rada z prawdziwego zdarzenia.
          • annb Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 11:39
            Do rozwodu pani ma prawo mieszkań w tym mieszkaniu.
            KRIO Art. 281. Prawo do korzystania z mieszkania małżonka
            Jeżeli prawo do mieszkania przysługuje jednemu małżonkowi, drugi małżonek jest uprawniony do korzystania z tego mieszkania w celu zaspokojenia potrzeb rodziny. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przedmiotów urządzenia domowego.

            na sprawie rozwodowej sąd określa zasady korzystania z mieszkania.Zapewne przyzna pani z dzieckiem prawo do przebywania w tym mieszkaniu.
            Bo pani poki co nie ma gdzie się podziac.No i jest dziecko.
            Ale
            uwaga
            Jak się pan po rozwodzie uprze, to pani tak obrzydzi zycie, że sama się z dzieckiem wyniesie, nawet pod przysłowiowy most.Albo wystąpi o eksmisję.Przy czym uprzykrzenie jest bardziej skuteczne.
            Kreatywnośc ludzi nie zna granic.
            • basiastel Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 16:05
              Co do tej ingerencji sądu w użytkowanie mieszkania będącego czyjąś własnością to bym nie była taka pewna. Prawo własności jest elementarnym prawem i nawet sąd nie może nikogo zmusić, by dysponował swoją własnością wbrew swojej woli. Ojciec ma obowiązek łożyć na dziecko i finansować jego potrzeby, także mieszkaniowe, ale obawiam się, że nikt go nie zmusi, by jego była żona z dzieckiem mieszkali z nim. Z drugiej strony, małżonek nie ma prawa tak po prostu wyrzucić nikogo z domu. Musi wnieść o eksmisję.
              • paris-texas-warsaw Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 16:22
                Ja bym zwróciła uwagę na - podejrzewam - różną sytuację i różne prawa do mieszkania w mieszkaniu dziecka (jako osoby również pod opieką ojca) i żony (czy byłej żony). W tych "opiniach" internetowych zazwyczaj jest brane pod uwagę "przyspawanie" dziecka do matki i pytanie stawiane"łącznie". Choć rozumiem jego zasadność, jeśli ojciec straszy wywaleniem dziecka z domu abstrahując od gróźb stawianych samej żonie/matce.
                • kicia-076 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 24.09.14, 16:51
                  Bardzo ale to bardzo dziekuje za zainteresowanie moim postem. Oczywiscie, ze sytuacje sa rozne i faceci sa rozni bo kulturalni malzonkowie to siadaja / bez dziecka/ omawaja sprawy tak aby bylo z korzyscia dla małoletniego dla nich obojga a tu zona jest sama / dobrze ze chodzi na terapie/, swiat jej sie zawalił bo nie po to czlowiek cos buduje zeby potem to zniszczyc. Bardzo dziekuje , moze sie Wam jeszcze cos przypomni to napiszcie. Pozdrawiam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 00:08
      kicia-076 napisał:

      Jak to jest, Czy maz moze eksmitowac zone
      > z ich wlasnym synkiem/ jego mieszkanie kupione przed slubem/ po rozwodzie - w
      > iedzac ze zona nie ma wlasnego lokum.

      Można.
      Jeśli mąż nabył lokal przed ślubem, to jest to jego majątek odrębny i może nim zarządzać jak chce. Niechciana żona to argument psychologiczny, a nie prawny. Prawnie jest osobą zajmującą lokal bez tytułu prawnego.
      W sukurs mogą przyjść żonie przepisy prawa administracyjnego. O zameldowaniu lub o prawie do przebywania w danym miejscu. Ale z wpisu nie wiadomo jak to wygląda.





      On jest dosyc wredny i juz / przed rozwod
      > em/ ząda jakiegos "odstepnego", czy takie jest prawo?????? "

      Tego nie rozumiem. Odstępne to korzyść finansowa w zamian za otrzymanie jakichś uprawnień. Tutaj mąż nie chce się zrzec prawa własności do swojego mieszkania.
      Więc prawo do odstępnego jest, ale chyba nie w tych warunkach.



      Jesli mi sie zono j
      > uz nie podobasz bo ja mam inna" to aut z mojego / kupionego przed slubem mieszk
      > ania"??? Jak to wyglada dla zony z punktu widzenia prawa.

      Dokładnie tak to wygląda z punktu widzenia prawa. Właściciel może zadysponować swoją własnością jak chce. Nie musi kierować się w tym szczególnym rozumienie zjawisk psychologicznych, takich jak :: niegdyś najukochańsza partnerka, matka mojego dziecka, bo te emocja nie mają tak intensywnego już rażenia.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • twojabogini Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 17:48
        Pani Agnieszko,

        proszę wybaczyć, chciałaby sprostować Pani wypowiedź. Po rozwodzie mieszkanie nadal będzie należeć do małżonka, którego jest ono własnością. W opisywanym przypadku zona istotnie nie ma praw majątkowych do mieszkania męża.

        Czym innym jest jednak prawo majątkowe, a czym innym prawo do zamieszkania. Zgodnie z art. 58 par. 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:
        "Jeżeli małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, sąd w wyroku rozwodowym orzeka także o sposobie korzystania z tego mieszkania przez czas wspólnego w nim zamieszkiwania rozwiedzionych małżonków."
        par. 4 "Orzekając o wspólnym mieszkaniu małżonków sąd uwzględnia przede wszystkim potrzeby dzieci i małżonka, któremu powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej."

        Wspólne mieszkanie jest przy tym rozumiane nie jako wspólne w sensie własności, a wspólne w sensie wspólnego zamieszkania. Przepis ten jest rozumiany jako uzasadnione ograniczenia prawa własności. Mało tego, jeśli właściciel mieszkania utrudniałby zamieszkiwanie byłej małżonce istnieje prawna możliwość jego eksmisji : "W wypadkach wyjątkowych, gdy jeden z małżonków swym rażąco nagannym postępowaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie, sąd może nakazać jego eksmisję na żądanie drugiego małżonka." Eksmisja także z mieszkania do którego posiada się prawo własności jest tez możliwa w przypadku gdy stosowana jest przemoc.

        Niebezpieczny dla kobiet w opisanej sytuacji jest zapis (nadal art. 58) zgodnie z którym na zgodny wniosek stron sąd może w wyroku orzekającym rozwód orzec również o podziale wspólnego mieszkania albo o przyznaniu mieszkania jednemu z małżonków, jeżeli drugi małżonek wyraża zgodę na jego opuszczenie bez dostarczenia lokalu zamiennego i pomieszczenia zastępczego, o ile podział bądź jego przyznanie jednemu z małżonków są możliwe.

        Zdarza się, że kobiety pod presja lub z braku świadomości takie oświadczenie składają.

        Dobry profesjonalny opis sytuacji
        prawo.rp.pl/artykul/942829.html
        Pozdrawiam
        • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 20:13
          Kluczem jest ów lokal zastępczy- jeśli maz taki zabezpieczy (na okres kilku miesiecy), sprawa jest załatwiona.
        • elizabeth7 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 12:31
          Cytujesz zly paragraf, oni nie zajmuja wspolnego mieszkania, oni zajmuja jego mieszkanie. Wspolne mieszkanie to takie, do ktorego wspolnie nabyli prawo (dostali przydzial spoldzielczy lub kwaterunkowy albo kupili razem). I wtedy sad im orzeka.
          Ja skupilabym sie raczej na wzieciu rozwodu z wylacznej winy malzonka (niewiernosc, pozucenie, zle traktowanie - trzeba sobie zabezpieczyc dowody) i co za tym idzie odpowiednich alimentow na potrzeby porzuconej rodziny, bo znalazla sie w niedostatku.
          • twojabogini Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 30.09.14, 20:08
            elizabeth7 napisała:

            > Cytujesz zly paragraf, oni nie zajmuja wspolnego mieszkania,

            cytuje dobry paragraf, załaczyłam szczegółowe opracowanie tematu pod linkiem.
            Wbrew temu co tu piszecie prawo własności jest ograniczone w takim przypadku.
            A wspólne mieszkanie = współnie zamieszkiwane

            zacytuję dla leniwych fragment
            Niestety, wyrok rozwodowy może, przynajmniej na jakiś czas, ograniczać prawo własności do mieszkania przysługujące tylko jednemu z małżonków. Jeżeli w chwili orzekania rozwodu małżonkowie wciąż zajmują wspólne mieszkanie, sąd w wyroku rozwodowym ustali sposób, w jaki oboje będą z niego korzystać (art. 58 par 2 k.r.o.). Prawo nakazuje przy tym uwzględniać przede wszystkim potrzeby dzieci i małżonka, któremu powierzone zostało wykonywanie władzy rodzicielskiej (art. 58 par 4 k.r.o.). Jeśli więc była żona nie ma dokąd się wyprowadzić, a na dodatek sąd przyznał jej opiekę nad dzieckiem, to były mąż będzie musiał nadal znosić jej obecność we własnym mieszkaniu.
            prawo.rp.pl/artykul/942829.html
            To bardzo xle kiedy laicy wypowiadaja się o kwestiach o których nie maja pojęcia i daja osobom potrzebującym nieprawdziwe informacje
      • basiastel Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 23:03
        Meldunek nie tworzy żadnych praw, jest jedynie formą ewidencji. Właściciel może wyeksmitować osobę, której sobie w domu nie życzy i następnie wymeldować ją.
        • annb Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 08:15
          Właściciel teoretycznie wszystko może, ale w praktyce pozbycie się z mieszkania matki z dzieckiem będzie drogą przez mękę. (piszę o sądowej drodze)
          Ale jeśli-co juz napisałam wyzej-pan się uprze, to pani tak obrzydzi zycie, że pani sama się wyniesie.
          Konkluzja-nie ma się co zastanawiac tylko nalezy się rozejrzec za lokum do wynajęcia, obliczyc alimenty, zabezpieczyc wszelkie dokumenty mówiące o zarobkach pana i zamknac ten rozdzial.
          • bramstenga Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 08:20
            Nie bardzo rozumiem, dlaczego za oczywistą oczywistość przyjmuje się, że stronami konfliktu są tu matka + dziecko i ojciec. Przy czym dziecko traktowane jest jako tarcza dla matki, za którą może się schować i czerpać z tego różnego rodzaju profity (np. pozostawanie w nie swoim mieszkaniu). Równie dobrze fakt posiadania mieszkania może przemawiać za tym, by dziecko zostało z ojcem, a matka poszukała sobie lokum. I oczywiście płaciła alimenty.
            • annb Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 10:08
              Bo pan poki co nie jest zainteresowany dzieckiem, i sam się ze związku ewakuowal?Patrz wpis na ricd
              No chyba że mu się odmieni, w sumi e może prawda?
              ale poki co pytanie dotyczylo matki i dziecka.
    • kol.3 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 06:54
      Mieszkanie zakupione przed ślubem jest własnością odrębną i żona po rozwodzie musi się wyprowadzić. Obecnie moja znajoma rozwodzi się po wielu latach z mężem - zabrała dzieciaki i wróciła do rodziców, ponieważ mieszkanie w którym mieszkali było męża kawalerskie.
    • amb25 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 12:57
      Nie wiem dkladnie jak to jest w przypadku rozwodu.
      Ale nawet wynajmujacego kotry nie placi i dewastuje mieszkanie nie mozna ot tak wyrzucic na bruk. Szczegolnie jesli jest maloletni lub bezrobotny. Generalnie jest duza sprzecznosc, bo prawo teoretycznie stoi po stronie wlasciciela mieszkania a w praktyce b.trudno pozbyc sie niechcianego lokatora ( matki z dzieckiem to prawie sie nie da), bo gmina ma obowiazek przyznac lokal zastepczy (a kolejki sa na lata), lub wlasciciel mieszkania taki lokal musi znalesc sam.
      Dlatego skuteczniejsze jest uprzykrzanie zycia (ale w granicach prawa), co moze cie spotkac, jesli sie nie wyprowadzisz. Czyli zgadzam sie z Sebalda. Jesli twoj maz bedzie odpowiednio wredny, to wpedzi cie w nerwice i wyprowadzisz sie sama gdziekolwiek.... byle miec swiety spokoj.
      • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 25.09.14, 13:52
        > Ale nawet wynajmujacego kotry nie placi i dewastuje mieszkanie nie mozna ot ta
        > k wyrzucic na bruk.

        Można, zachowując reguły wypowiedzenia. Osoby będące pod szczególną ochroną (nieletni, chorzy- reguluje to odpowiednia ustawa) można wyeksmitować do lokalu socjalnego (jśsli się kwalifikują- o tym decyduje sąd) lub zastępczego- trzeba go zabezpieczyć minimum na trzy miesiące.

        Czyli, w praktyce: jak ów mąż opłaci lokal dla dziecka i byłej żony (jako opiekunki dziecka) na trzy miesiące (wynajmie dla nich pokój), to się ich pozbędzie.

        • amb25 Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 06:17
          No tak, oczywiscie, teoretycznie.
          W praktyce sila przeprowadzic jej do innego mieszkania nie moze, bo ona musi wyrazic zgodne na oferowane jej pomieszczenie zastepcze. Sila mozeja przeprowadzic, albo wyrzucic, jedynie komornik, ale na wyrok sadu czeka sie dlugo. No ale to w przypadku wynajmujacych, ktorzy nie palca.
          • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 26.09.14, 11:05
            Otóż, nie musi (wyrażac tej zgody). To dotyczy lokalu socjalnego (a i to nie działa w nieskończoność-chyba do trzech razy) Zastępczy musi tylko spełniać standardy (woda bieżąca, ogrzewanie).
            • verdana Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 27.09.14, 17:35
              Jesteś pewna, ze można wyeksmitować własne, nieletnie dziecko? Chyba jednak nie.
              • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 30.09.14, 21:34
                Tak. Do lokalu zastępczego. Potem jest dla tego dziecka juz tylko odpowiednia instytucja (pgotowie opiekuńcze). Chyba, że ojciec przejmie sądownie opiekę.
                Oczywiście, w nietypowych sytuacjach (bardzo indywiaualnych) możiwe są indywidualne rozstrzygnięcia, ale to wszystko jest ograniczone czasowo (liczone w miesiącach).
                • twojabogini Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 01.10.14, 10:59
                  Im dłuższy wątek, tym więcej bzdur.
                  • vilez Re: Mam pytanie do P. Agnieszki ale nie tylko.... 03.10.14, 12:35
                    A konkretnie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja