On nie wie, że ja wiem :/

08.10.14, 09:01
Z góry przepraszam, za tak długi post, ale bardzo zależy mi na poradzie i chciałam trochę szerzej opisać całą sytuację w jakiej się znalazłam....

Z moim partnerem jesteśmy razem od jakichś 8 lat, ja mam 27 lat, on 34, mamy 4 letnie dziecko.
Aż do teraz wszystko z pozoru było ok, może nie całkiem różowo, bo po narodzinach dziecka wkradła się w nasz związek monotonia i rutyna... Generalnie żyliśmy dzień po dniu bez jakichś większych kłótni czy utarczek...

Pod koniec września pojechał na weekend z kolegami na wieczór kawalerski, dosyć daleko, bo jakieś 200 km od miejsca naszego zamieszkania. Nie miałam żadnych wątpliwości co do jego wyjazdu.Nigdy nie dał mi powodu do niepokoju, nie dał odczuć, że pomiędzy nami jest aż tak, "nie tak"

No, ale po jego powrocie z czasem zauważyłam, że coś się jednak zmieniło, stale sprawdzał coś w telefonie, właściwie w domu się z nim nie rozstawał, co chwilę widziałam, że coś pisze, ale kiedy podchodziłam bliżej od razu to wyłączał. Po prostu było widać, że coś jednak przede mną ukrywa. W końcu, choć nie jestem z tego dumna, zdecydowałam się trochę prześwietlić jego internetową aktywność. No i odkryłam... Na poczcie internetowej dosyć obszerną konwersację z, jak się później okazało 18 letnią córką właścicieli gospodarstwa, w którym był na tym wieczorze kawalerskim. Przeczytałam te maile po parę razy, wynika z nich, że to raczej on był ich inicjatorem. Pisał jej , że chciałby przyjechać do niej, co (i jak) mogliby wtedy robić, trochę naczytałam się też o sobie....Ona jednak choć oczywiście cały czas odpisywała, była jednak bardziej bierna, raczej podpuszczała go, raz wspomniała też, że chce, aby te rozmowy pozostały tylko pomiędzy nimi....
I tu zaczyna się mój problem.

Mój facet do tej pory nie wie, że ja wiem o tym flircie (z ich konwersacji jasno wynika, że do niczego więcej jeszcze nie doszło).
Oni jakiś tydzień temu przeszli z wymiany maili na pisanie sms-ów, tak więc już nie mam takiego wglądu w stan ich relacji. Dwa razy udało mi się podpatrzyć jego sms'y, ale były to tylko urywki rozmów, bo większość musi kasować. Te smsy wyglądały już trochę inaczej, jak rozmowa dwójki znajomych, szczerze mówiąc gdybym wcześniej nie widziała maili, raczej nawet nie zaniepokoiłabym się nimi...

I w tej chwili nie wiem już jak to rozegrać....

W pierwszej chwili po przeczytaniu tych maili, chciałam wywalić wszystkie jego rzeczy z mieszkania, zmienić zamki zanim wróci z pracy i posłać go w cholerę...

Ale później, kiedy trochę ochłonęłam zdałam sobie sprawę, że nasze wspólne życie wcale nie było ostatnio takie kolorowe... Że nie tylko on się nie starał, ale także i ja. Każdy dzień był właściwie taki sam, seks nie sprawiał mi już radości i chyba jemu też dawałam to odczuć, a wieczorem zamiast choćby usiąść i porozmawiać, czy się przytulić, wolałam siedzieć godzinami przed kompem...

Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że gdyby mnie trafiła się w tym momencie podobna znajomość, pewnie też bym ją potajemnie ciągnęła.

I w końcu dotarło też do mnie, że nie chcę się z nim rozstawać, że pomimo wielu wad i niedoskonałości, które widziałam na co dzień, ma także sporo zalet o których kompletnie już zapomniałam...Ponadto jest jeszcze dziecko, on jest dobrym ojcem... Od jakiegoś tygodnia ja staram się o wiele bardziej i zauważyłam, że to przekłada się też na jego zachowanie, więcej rozmawiamy, śmiejemy się, wyszliśmy razem gdzieś w weekend.

No ale, jednocześnie wiem, że ta ich korespondencja cały czas trwa, może w domu nie pisze już tylu smsów, jak na początku, ale w pracy ma możliwość pisania z nią przez ponad 8h, ta myśl i świadomość, że nie wiem o czym rozmawiają i w jakim kierunku zmierzają, nie dają mi spokoju.
Wiem, że długo tak nie wytrzymam...Nie mogę cały czas biernie udawać, że o niczym nie wiem i czekać aż wszystko samo się ułoży, bo w końcu kompletnie zeświruję.

Oczywiście mogę powiedzieć mu prosto z mostu, że weszłam na jego pocztę i znalazłam tam te wiadomości. Wtedy będziemy musieli o tym porozmawiać i choć raczej nie sądzę, aby to doprowadziło do naszego rozstania, to nawet kiedy obieca mi że zaprzestanie z nią kontaktów, może tylko zacząć lepiej je ukrywać. A ja wolałabym jednak wiedzieć na czym stoję. Ostatecznie wolę już jednak odejść, niż być przez resztę życia okłamywana, nawet nie wiedząc o tym ....

Dlatego przyszła mi myśl, żeby napisać do tej dziewczyny. W tej chwili znam jej mail, telefon, a także mam do wglądu, choć tylko powierzchniowo jej konto na facebooku ze wszystkimi jej znajomymi. Ona ma tylko 18 lat, chodzi jeszcze do szkoły.Widać, że dla niej to tylko zabawa, którą z resztą nie chce się afiszować przed innymi(wg profilu na facebooku ma nawet chłopaka). Nie sądzę, aby myślała poważnie o dzieciatym, mieszkającym 200 km od niej facecie, który z resztą nie może zbyt wiele jej zaoferować(przynajmniej finansowo:P) Może, jeśli delikatnie zasugeruję jej, że mam screeny ze wszystkich ich rozmów mailowych(które mogą się rozejść), a przy okazji spróbuję jej uświadomić, że niszczy życie nie tylko mnie ale i dziecka, zabawą, z której i tak sama raczej niczego nie otrzyma, to może trochę się przestraszy, trochę zrozumie i sama urwie ten ich kontakt???

Kompletnie nie wiem co powinnam zrobić, mam już totalny mętlik w głowie....
    • pade Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:06
      Ale to nie ona niszczy Wam życie, tylko Twój partner.
      Co stoi na przeszkodzie, żebyś z nim siadła i powiedziała, że wiesz i jak się z tym czujesz?
      • anula36 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:11

        to ze gosc z flirtu nei zrezygnuje, tylko go glebiej ukryje,albo odwroci kota ogonem - ze to on jest biedny,nieszczesliwy i inwigilowany.
        Ja bym chyba zadzialala dwutorowo, porozmawiala z facetem,a jednoczesnie napisala do tej panny ze korespondecje przekazesz jej rodzicowm z odpowiednim komentarzem, ze dziewcze zamiast szkola zajmuje sie uwodzeniem gosci pensjonatu.Na zrozumienie bym tu nie liczyla.
        • pade Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:21
          Znasz tego gościa?:)
          • anula36 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:23
            jak widac wlasna zona go dobrze nie zna:) Znaczy teraz juz zna,alepodstepem.
            A swoje opinie na forum wyrazac moze kazdy,byle kulturalnie, czyz nie?
            • pade Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:27
              Oczywiście:)
              Tylko zdziwiło mnie, że tak kategorycznie oznajmiłaś co on zrobi, kiedy się dowie, że ona wie:)
        • kulejkostopia Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 10:06
          Dokładnie o to mi chodzi.
          Jak już napisałam, zdałam sobie sprawę, że na prawdę zależy mi na tym związku, ale to nie znaczy, że będę próbowała na siłę(czy to groźbami, prośbami, czy szantażem) zatrzymać go przy sobie. W takim wypadku chyba żadne z nas nie byłoby szczęśliwe.

          Wiem, że akurat ona jest najmniej winna z całej naszej trójki (choć jednak wie o mnie i o dziecku).
          Największa wina rozkłada się pomiędzy mnie (bo się już tak nie starałam, nie pielęgnowałam związku, popadłam w rutynę), a niego (te same przyczyny+ to, że wolał znaleźć sobie pocieszycielkę niż przyjść do mnie i prosto w twarz powiedzieć mi, że czegoś mu brakuje i powinniśmy bardziej popracować nad sobą)

          Ze swojej strony ja mogę się bardziej postarać. Tak robię i widzę, że to zaczyna działać, ale jednocześnie zżera mnie myśl, że jego dobry humor i nastrój wynikają z tego, że nadal utrzymuje z nią kontakt, a nie z moich starań:/

          Gdyby to ona zaprzestała kontaktu łatwiej byłoby mi ocenić, czy jemu jednak zależy na mnie, czy może za chwilę znowu będzie szukał innej znajomości na boku.
          A drugi raz takiej sytuacji już bym nie zniosła...
          • terazkasia Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 10:13
            > Gdyby to ona zaprzestała kontaktu łatwiej byłoby mi ocenić, czy jemu jednak zal
            > eży na mnie, czy może za chwilę znowu będzie szukał innej znajomości na boku.

            To jest raczej bez sensu - wtedy właśnie nie mogłabyś nic ocenić, gdyż nie byłaby to jego inicjatywa.
    • default Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 09:43
      Nie pisz do tej dziewczyny, to najgorszy pomysł. To sprawa między Tobą i Twoim partnerem, wyłącznie. Dziewczyna zapewne powie o tym kontakcie Twojemu partnerowi i wtedy będziesz dużo gorzej wyglądała w jego oczach niż wtedy, gdy po prostu uczciwie przyznasz, że wiesz o jego flircie. Chyba lepiej powiedzieć w oczy, że zaglądałaś do jego poczty, bo miałaś (słuszne jak się okazuje) podejrzenia niż knuć za jego plecami i ryzykować, że się tym dowie od owej dziewczyny i nie wiadomo w jakiej formie, prawdopodobnie bardzo niepochlebnej dla Ciebie.
      A poza tym w ogóle takie czepianie się obiektu zainteresowania partnera zamiast samego partnera jakieś takie upokarzające jest...
      Po prostu siądź i porozmawiaj z nim, nie musisz od razu zaczynać od tego, że przeczytałaś maile, ale ogólnie, że coś Ci nie pasi w jego zachowaniu odkąd wrócił z wyjazdu. A potem to już w zależności jak zareaguje i czy będziesz go chciała przycisnąć do muru czy nie.
      • trusia29 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 21.10.14, 20:25
        Popieram!
    • terazkasia Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 10:11
      Napisanie do tej dziewczyny byłoby idiotyczne (i upadlające, jak ktoś wyżej napisał), bo to sprawa między Wami. Do tego zaszkodziłoby Twojej relacji z partnerem, bo postawiłabyś się w fatalnym świetle i dałabyś mu jakieś poważne argumenty do ręki - że Ty (też!) zagrywasz bardzo nie fair.
      Wg mnie najlepiej jak najszybciej powiedzieć, że wiesz o tej znajomości, i spróbować zdobyć się na szczerą rozmowę. Zobaczysz, jak on zareaguje, tj. czy poczuje się do winy, czy tylko "pójdzie mu" w stronę wściekania się na Ciebie w związku ze śledzeniem jego korespondencji i w stronę wymigiwania się, że przecież do niczego nie doszło, i o co chodzi. Wtedy może zobaczysz, w jakim miejscu stoi Wasz związek i czego partner chce.

      Brak zaufania może męczyć Cię jeszcze długo - ale jeśli zachowasz się fair, potem to zaprocentuje, co najmniej ze względu na własny szacunek do samej siebie.
    • edw-ina Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 11:42
      a) flirty się zdarzają niemal wszystkim, jeśli nie wszystkim. Czasami jest to fakt, że tankuje się zawsze na tej samej stacji, bo ta miła pani Basia czy pan Karol tak ładnie się uśmiechają i zawsze mają dla nas kilka miłych słów, czasami koleżeńska, choć podszyta nutką platonicznej erotyki relacja z kimś z otoczenia/pracy, a innym razem flirt via internet itp. Dobrze jest mieć tego świadomość w stałej, długotrwałej relacji.

      b) niegroźny flirt (typu wymienionych powyżej) może, choć nie musi przerodzić się w coś więcej. Szczególnie w sytuacji, gdy nie odczuwamy zainteresowania nami wychodzącego ze strony stałego partnera. Ten zachwyt w oczach, bliskość fizyczna i emocjonalna, dobry seks, zrozumienie, potrzeba rozmowy itp. pozwalają czuć się nam ważnymi, docenionymi, wreszcie szczęśliwymi. Poza reakcją psychiczną jest to czysta chemia - nakręcają nas płynące z tego endorfiny.

      Zostaw tę młodą dziewczynę w spokoju. Zainteresował się nią poważny facet, poczuła się bardziej kobieco. Po co na starcie chcesz ją upupić? Jeżeli tak bardzo nie chcesz powiedzieć wprost, że wiesz o flircie partnera, to powiedz, że czytałaś, że takiej sytuacji jak wasza często dochodzi do fascynacji inną osobą, że łatwo jest się zapomnieć i jakie to przynosi reperkusje. Że może zbytnio oddaliliście się od siebie, że może warto byłoby popracować nieco nad związkiem. Jeśli twój partner jest człowiekiem myślącym, to załapie.
    • mozambique Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 12:03

      Pisał jej , że chciałby przyjechać do niej, co (i jak) mogliby wtedy robić,"

      zakladam ze nie planowali pielenia ogórków tylko raczej opowaidal ze szczególami jakby jej z upodobaniem czochrał to i owo ?

      trochę naczytałam się też o sobie"
      to najistotniejsze - co takeigo pisal o swej ślubnej ?..ze jest kochana tylko troche przemęczOna czy ze za stara i jemu juz nie staje ?
    • paulina7171 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 14:31
      Może, jeśli delikatnie zasugeruję jej, że mam screeny ze wszystkich ich rozmów mailowych(które mogą się rozejść), a przy okazji spróbuję jej uświadomić, że niszczy życie nie tylko mnie ale i dziecka, zabawą, z której i tak sama raczej niczego nie otrzyma, to może trochę się przestraszy, trochę zrozumie i sama urwie ten ich kontakt???

      Kulejkostopia, ale dlaczego uważasz, że to ta dziewczyna "niszczy Wasze życie"?

      Gdzie w tym wszystkim jest Twój mąż?

      Dlaczego ta dziewczyna ma myśleć o Waszej rodzinie, a Twój mąż ma być z tego myślenia zwolniony?

      Wiesz, 18-letnie dziewczęta to często dzieci w ciele kobiet.

      Jeżeli ktokolwiek powinien wykazać się tu rozsądkiem, to Twój mąż właśnie. Żeby niebawem się nie okazało, że to on zniszczył życie tej dziewczynie już na starcie.
      • morticia50 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 15:16
        dziewczynę zostaw w spokoju.nie rób wiochy
        skup się na swoim związku i zastanów co i jak mozesz zrobić ,żeby było miedzy wami lepiej,cieplej w te "nudne" komputerowo-rutynowe wieczory. i nic nie mów ,ze coś wiesz coś przeczytałaś.jeśli Ci zalezy na Mężu za tydzień dwa zobaczysz ,że olej smsy i maile do 18 nastki.
        krótko mówiąc sprobuj skupic na sobie i swojej atrakcyjnej osobie jego uwagę bez jakiś szkolnych pisaniń do małolaty
    • kulejkostopia Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 16:40
      Widzę, że jednak większość z was odradza mi ten kontakt. Muszę to mocno przemyśleć, bo jednak to rozwiązanie wydawało mi się najrozsądniejsze, ale może to ja już postradałam zmysły i rządzi mną tylko chęć choćby najmniejszego odegrania się na niej...:/

      Dodam jeszcze tylko, że zupełnie inaczej myślałabym, gdyby ta dziewczyna mieszkała gdzieś w pobliżu, była jego koleżanką z pracy, czy kimkolwiek innym, mieszkającym w tym samym mieście.
      Tutaj dzieli ich spory kawał drogi, to sporo zmienia w moim odczuciu.

      Ja chciałabym spróbować zacząć żyć z nim "od nowa". Teraz widzę, że zmieniając nieznacznie swoje nastawienie i zachowanie wobec niego, chyba mogę otrzymać w zamian to samo. Nie chcę też mieć pretekstów, by podczas nieuniknionych przecież czasem kłótni, czy nieporozumień wypominać mu tę znajomość. A z drugiej strony nie chciałabym też, aby on po każdym nawet najmniejszym sporze, czy w czasie gorszych dni bił się z myślami czy może nie odnowić tej znajomości i nie wyżalić się swojej smsowej kochance, z którą musiał urwać kontakt...

      Poza tym jest jeszcze jedna kwestia. Tego najbardziej się wstydzę, ale niestety po takiej nauczce, jak dobrze by nam się później nie układało, jestem pewna że nigdy nie zaufam mu pod tym względem całkowicie - w 100%. Dlatego jeśli nie będę miała poczucia, że jednak mam możliwość sprawdzenia z kim i w jaki sposób utrzymuje kontakty, to chyba nie wyrobię psychicznie,przez cały czas się zastanawiając i zadręczając czy ta sytuacja się czasem znowu nie powtarza. Wiem, że mówiąc mu o tym, że zaglądałam do jego poczty, na pewno taką możliwość utracę na zawsze i nigdy nie będę wiedziała, czy wszystko jest OK, czy tylko on tak dobrze się teraz ukrywa:(


      >Kulejkostopia, ale dlaczego uważasz, że to ta dziewczyna "niszczy Wasze życie"?
      >
      >Gdzie w tym wszystkim jest Twój mąż?
      >
      >Dlaczego ta dziewczyna ma myśleć o Waszej rodzinie, a Twój mąż ma być z tego myślenia >zwolniony?
      >
      >Wiesz, 18-letnie dziewczęta to często dzieci w ciele kobiet.
      >
      >Jeżeli ktokolwiek powinien wykazać się tu rozsądkiem, to Twój mąż właśnie. Żeby niebawem >się nie okazało, że to on zniszczył życie tej dziewczynie już na starcie.

      Na pewno nie chcę tej dziewczyny skrzywdzić. Szczerze mówiąc widzę, że jest to prawie idealna kopia mnie sprzed 10 lat, podobnie wygląda, ma podobne zainteresowania, słucha tej samej muzyki, czyta podobne książki, no tylko ze mnie już trochę wyparowała ta spontaniczność i beztroska....
      Ale przecież ona też musi idealnie zdawać sobie sprawę, w co się pakuje?
      Widzę, że to nie jest miłość, czy wielkie zauroczenie z jej strony, tylko jak ktoś wyżej napisał raczej dowartościowanie się, że starszy facet zwrócił na nią uwagę.
      Dlaczego nie miałaby dostać prztyczka w nos i nauczyć się przy okazji, że jednak takie znajomości są śliskie i czasem mogą się niefajnie obrócić?
      Myślę że będąc na jej miejscu po otrzymaniu wiadomości, że wszystko może się wydać i dowiedzą się o tym moi rodzice, wszyscy znajomi, a być może nawet i chłopak, raczej bym odpuściła, zamiast lecieć wyżalić się do swojego smsowego kochasia.

      A jeśli to ona zerwałaby ten kontakt to chyba i on miałby nauczkę, że w takie relacje nie warto się pakować....






      • ola_dom Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 16:49
        kulejkostopia napisała:

        > Ale przecież ona też musi idealnie zdawać sobie sprawę, w co się pakuje?

        Niby dlaczego? I niby dlaczego miałoby się je nie podobać to, w co "się pakuje"?
        To Ty uważasz, że to nie ma sensu. Ona może znajdować sens w zupełnie czymś innym niż Ty.

        > Myślę że będąc na jej miejscu po otrzymaniu wiadomości, że wszystko może się wydać i
        > dowiedzą się o tym moi rodzice, wszyscy znajomi, a być może nawet i chłopak, raczej bym
        > odpuściła, zamiast lecieć wyżalić się do swojego smsowego kochasia.

        Ty byś tak zrobiła - ale to nie znaczy, że ona tak zrobi.

        > A jeśli to ona zerwałaby ten kontakt to chyba i on miałby nauczkę, że w takie relacje nie warto się pakować....

        A jeśli nie?
      • rurek00 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 17:28
        Ja myślę, że powinnaś szczerze pogadać ze swoim partnerem, i wcale nie musisz mu mówić ze wiesz o tym flircie. Zgadzam się tu z postem edwiny. Bo prawda jest taka, że wcale ten flirt nie jest waszym największym problemem , tylko ogólnie nie jest jakoś super między wami, a ten flirt tylko to ci uświadomił. Pogadajcie szczerze, czego wam brakuje, nad czymmusicie popracować, żeby siebie nie stracić. Inna sprawa, ze jesteście innymi ludźmi niż 10 lat temu, wiec i wasz związek jest inny. Ale skoro tak na prawdę nadal sie kochacie, to głupio byłoby to stracic, szcżegolnie, ze macie dziecko. Kontakt z tamtą dziewczyną niczego nie rozwiąże i jest bez sensu zupełnie.
      • paulina7171 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 18:36
        Prawda jest taka, że ta dziewczyna mogłaby tańczyć przed nim nago i jeśliby Twój facet nie chciał z nią poflirtować, zbyłby ją bardzo uprzejmym "przykro mi, ale jestem zajęty". Po prostu.

        Pisze sobie z nią i esemesuje, bo najzwyczajniej w świecie tego CHCE. Na miejscu tej osiemnastolatki mogłaby być każda inna, więc akurat ona jest tu najmniej ważna.

        To co, do każdej kobiety, która spojrzy na Twojego faceta dłużej niż 3 sekundy zamierzasz wysyłać ostrzegawcze emaile?

        Po Twoim sposobie opowiadania o tej dziewczynie mam wrażenie, że nie czujesz się w tym związku pewnie, a to, że facet raczył z Tobą być uważasz za dar losu. Boisz się jakiejś małolaty. To nie jest dobry stan.
      • po-trafie Re: On nie wie, że ja wiem :/ 09.10.14, 07:57
        Skupiasz sie w tym rozwiazaniu na NIEJ zamiast na WAS. Twoje rozwiazanie czyli:
        - zniechecic aktualna smsowa 'towarzyszke'
        - oraz zachowac kontrole nad mailami, zeby zabezpieczac sie na przyszlosc

        Nie rozwiazuje zadnego z waszych problemow. Zaufanie w zwiazku nie bierze sie stad, ze sie kogos kontroluje, tylko stad, ze jest wam razem tak dobrze i na tyle wysoko cenisz druga osobe, ze wiesz ze szukanie kogos kto moglby to wasze szczescie zepsuc nie mialoby sensu. Ze musialby byc debilem pierwszej wody zeby kogos szukac czy ukrywac w sytuacji, kiedy wam jest swietnie.
        I to jest cos, czego nie macie i czego zadna kontrola czy niechecanie nastolatek nie zastapi.
        Musicie zbudowac miedzy soba szczescie, pewnosc, zaufanie. To jest kwestia wymagajaca od obydwu stron, ale to co wymyslilas nie zaprowadzi was ani o jeden krok blizej.
        Brak zaufania na dluzsza mete prowadzi do spirali pomyslow: skoro nie ma maili, to moze kontaktuje sie telefonem. Jesli nie telefonem, to moze facebookiem. Jesli nic nie widzisz w mailach telefonie i facebooku, to moze ma drugi telefon, ktory gdzies chowa.
        Bez zaufania, kazdy jego wyjazd, kazde wyjscie bez ciebie, kazde zostanie dluzej w pracy bedzie stresem i lawina wyobrazen.

        Moja rada: nie skupiaj sie nastolatce czy utrzymaniu wgladu w maile. Skup sie na naprawieniu tego, co sie miedzy wami zepsulo.
      • widosna Re: On nie wie, że ja wiem :/ 09.10.14, 15:59
        ja bym nie miała skrupułów, żeby zadać panience pytanie czy wie w co się pakuje (nie ze względu na mnie ale na dziecko). Postarszyłabym ją.
        Męża bym nie pytala bez pewnych dowodów, czarno na bialym. Stwierdzenia nie pokryte faktami moga być szybko obalone.
        Wiem z doświadczenia - gdyby nie kochanka męża to do końca wierzyłabym, że on tylko z nią niewinnie rozmaiwal o swoich problemach, blablabla. To ona dała mi dowody czarno na białym i otworzyła oczy jaki on na prawdę jest.
    • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 08.10.14, 17:30
      Po pierwsze, dziwię sie relacji męża z tak młodą dziewczyną. Przecież pod względme mentalnym dla niego to dzieciuch, poza tym on jej bardziej nabruździ w jej zyciu, niż ona jemu. Skazywac kogoś tam młodego na relację z zonatym facetem tyle starszym od niej. Ten apskt (oprócz neilojalności męża) by mnei bardzo zaniepokoił. To mocno niepoważny facet.

      Po drugie, jeśli z nim nie porozmawiasz i nie rozwiążecie tego, to - jak już napisałaś- będzie zżerać Cię brak zaufania do niego.
      • konsta-is-me Re: On nie wie, że ja wiem :/ 11.10.14, 22:19
        Ale co cie dziwi?
        Myslisz.ze chce z nia dyskutowac o wyzszosci Kanta nad Platonem??
        • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 12.10.14, 12:13
          Dziwi mnie brak refleksji u faceta 34letneigo, ze krzywdzi tę młodą dziewczynę.
          • konsta-is-me Re: On nie wie, że ja wiem :/ 22.10.14, 02:30
            Chyba idealizujesz rod meski ;)
            On chce pobzykac i pewnie mysli ze ona tez chce (tylko)pobzykac.
            Watpie czy jakakolwiek inna mysl powstala mu w glowie.
    • amb25 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 09.10.14, 07:37
      Pwoinnans w jakis sposob (ty meza znasz najlepiej) porozmawiac z nim.
      Za nic nie przyznawaj sie (ani sie nie wygadaj) ze czytalas jego maile czy sms-y. Po pierwsze on moze sie obrazic, a po druige potem juz bedzie sie lepiej pilnowal i w razie czego niczego nie sprawdzisz.
      Po drugie wspomnij przy okazji, ze zauwazylas, ze wasze wzjamene stosunki od jakiegos czasu ulegly ochodzeniu, ze boisz sie czy on kogos nie ma itp. On tez powinien sie starac nie tylko ty, bo w pewnym momencie dopadnie cie frustracja.
      • roz.maryn Re: On nie wie, że ja wiem :/ 09.10.14, 08:16
        Rozegraj ten temat inaczej.
        Daj do zrozumienia partnerowi że coś podejrzewasz. Tylko tyle.
        Do dziewczyny napisz z jakiegoś anonimowego konta, albo z nowej karty sim coś w stylu: "czemu pakujesz się w relacje z żonatym mężczyzną". Myślę, że to wystarczy aby ona zakończyła znjaomość. Dla młodej siksy smsy, maile z poważnym,żonatym facetem to adrenalinka, a być może i powód do pochwalenia się przed koleżankami. Wejdź w jej buty-18-latka to tak na prawdę jeszcze dziecko, niezdające sobie sprawy z tego co robi. Bawi się. Trzeba ją delikatnie acz stanowczo uświadomić.
        Powiedzieć staremu zawsze zdążysz, a gorąca krew może tylko dużo zepsuć.
    • fanny Re: On nie wie, że ja wiem :/ 09.10.14, 09:08
      Przez dwadziescia kilka lat naszego malzenstwa "wygrywalam" wiekszosc potyczek i klotni z mezem, pozostawiajac go w przeswiadczeniu, ze swietnie odwracam kota ogonemi i jestem w stanie zbic kazdy jego argument.
      Moj maz byl przekonany, ze to dlatego, ze ja jak jakis mistrz szachowy planuje dobrych kilka ruchow na przod co powiem jak on co powie. Uwazal (najwyrazniej) ze ja jestem lepsza od niego w te klocki i bardzo go to frustrowalo, wplywajac rowniez na obnizanie jego poczucia wlasnej wartosci, a umowmy sie ze niskie poczucie wartosci u mezczyzny nie jest specjalnym afrodyzjakiem.
      Tymczasem po latach okazalo sie, ze w rzeczywistosci jest zupelnie inaczej/odwrotnie niz postrzegal to moj maz. On na mnie przenosil swoje wlasne motywy polegajace na planowaniu w dyskusji kilku ruchow na przod. Ja natomiast prawie nigdy nic takiego w dyskusji nie robie - ja w dyskusji koncentruje sie na sformulowaniu logicznej i jak najbardziej precyzyjnej odpowiedzi wylacznie na ostania wypowiedziana kwestie partnera i to dopiero jak upewnie sie, ze wlasciwie ja zrozumialam.
      W dyskusji (czy walce w ogole) podejscie polegajace na skoncentrowaniu calej swojej energi w reakcji na "teraz" jest duzo bardziej skuteczne niz rozpraszanie tej swojej energi na planowanie kilku ruchow "w przyszlosci" czy na planowaniu jednoczesnie ruchow w roznych kierunkach.
      Dlaczego o tym Ci pisze.

      Mam wrazenie, ze zaczynasz rozpraszac swoja energie. Ze strata dla siebie i Twojego najlepiej pojetego w tym momencie interesu.
      Piszesz z jednej strony "I w końcu dotarło też do mnie, że nie chcę się z nim rozstawać (...) ", "zdałam sobie sprawę, że na prawdę zależy mi na tym związku, ale to nie znaczy, że będę próbowała na siłę(...) zatrzymać go przy sobie.", "Nie mogę cały czas biernie udawać, że o niczym nie wiem (...) bo w końcu kompletnie zeświruję." "chciałabym spróbować zacząć żyć z nim "od nowa" a z drugiej strony piszesz "Dlaczego nie miałaby dostać prztyczka w nos i nauczyć się przy okazji (..) ?"
      Mysle, ze lepiej zorientowac sie najpierw jakie masz w tej chwili potrzeby, a zauwaz ze wszystkie swoje potrzeby podalas sobie w tym watku jak na tacy. Teraz wystarczy tylko je spriorytetyzowac na karteczce. I dalej dzialac tak, by moc odhaczac jeden punkt po drugim. Przeczytalam kiedys piekne zdanie napisane przez Marsylvik - jak zjesc slonia? po kawalku

      Wydaje mi sie to dobra rada dla Ciebie :)

      f.
    • molly_wither Re: On nie wie, że ja wiem :/ 10.10.14, 19:31
      Klasyka gatunku.Dopiero,kiedy czujemy sie zagrozone zaczynamy sie starac.
    • kulejkostopia Re: On nie wie, że ja wiem :/ 11.10.14, 22:09
      Bardzo dziękuję wam, za komentarze. Chyba na prawdę potrzebowałam trzeźwego osądu przez kogoś z zewnątrz, bo sama w takiej sytuacji nie potrafiłam racjonalnie myśleć.

      W tej chwili, choć wciąż gdzieś tam tli się ta myśl, aby napisać do tej dziewczyny, myślę, że póki co będę ją odganiać. Macie rację, to nie jest idealne rozwiązanie. Dzięki temu nie dowiem się jakie on ma intencje.
      Z drugiej strony nie powiem mu też, że wiem o tym flircie, to rozwiązanie wydaje mi się zbyt radykalne jak na tą chwilę, tym bardziej, że oni nie mają fizycznej możliwości aby się spotkać.

      Ostatnie parę dni uświadomiło mi, że ten związek może wyglądać zupełnie inaczej, niż do tej pory. Na prawdę sporo poprawiło się w naszych relacjach, odkąd ja nieznacznie zmieniłam swój sposób myślenia i zachowanie. Widzę też, że oni coraz rzadziej piszą ze sobą, a te smsy stają się coraz bardziej "niewinne".


      Mam nadzieję, że ta relacja faktycznie zakończy się po miesiącu, czy dwóch... Jednak na pewno będę to kontrolować, i jeśli po takim czasie nic się nie zmieni czeka nas poważna rozmowa, a i ostatecznie panience też się delikatnie "oberwie", bo zapewne nie będę już w stanie powstrzymać się...
      • edw-ina Re: On nie wie, że ja wiem :/ 11.10.14, 22:30
        Ale co ty masz do tej dziewczyny? Przysięgała ci dozgonną miłość i wierność? Facet ją podrywa, a jej się to podoba, albo ją bawi - cokolwiek. Nie ona jest tu problemem. Jak twoje dziecko pobije kolegę, to też będzie wina kolegi, bo za wolno uciekał?
        Sorry, ja bym rozumiała chęć podyskutowania z tą dziewczyną, gdyby to ona ci faceta wyrywała, była nachalna itp. Choć i w takiej sytuacji uważam, że to nagabywany powinien reagować.
        • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 12.10.14, 12:17
          Tez uważam, że tutaj maz jest podwójnie winny: i że zawiazuje taką relację (jesli Autorka nie naddaje), i że z tak młodym dziewczęciem.
    • najma78 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 11.10.14, 23:47
      W tym wszystkim to partner autorki watku jest najbardziej winny (choc to slowo nie jest do konca trafne). Kiedy w zwiazku sie nie uklada to nalezy o tym rozmawiac a nie wdawac sie w zwiazki chocby tylko droga emailowo-smsowa, choc gdyby mieszkali blisko pewnie mogloby dojsc do kontaktow fizycznych. Dojrzali, odpowiedzialni ludzie tak nie postepuja. Autorka watku stracila zaufanie, bo cos sie jednak wydadzylo i zdaje sobie sprawe ze to zawsze bedzie kladlo cien na ich zwiazek. Tak naprawde nie ma znaczenia czy dojdzie do konfrontacji z partnerem , to i tak bedzie powracac. Jesli zachowa to dla siebie zyska kontrole, chocby czesciowa. W tej sytuacji ja tez nie ujawnialabym tego ze wiem. Nie kontaktowalabym sie z dziewczyna, bo dla mnie byloby to w jakims stopniu upokarzajace, takia forma walki o wiarolomnego samca a poza tym to dziewczyna w koncu pelnoletnia powinna wiedziec ze dostepni sa tylko ci wolni. Oprocz tego to roznica wieku jest zbyt duza.
      Jest deklaracja pozostania w zwiazku wiec nalezy sie pogodzic z ta zdrada, nie fizyczna ale jednak i konsekwencjami i zobaczyc co przyszlosc przyniesie.
      • andalus Re: On nie wie, że ja wiem :/ 12.10.14, 15:30
        nie wiem czemu uważacie, że tylko facet jest winny. Panna ma 18 lat, może i nie ma rozumu ale nie oznacza, że nie wie co to jest żonaty facet. Może się bawić ale 18 latka zna znaczenie rodziny. Wie, że nie powinno się brać za żonatych, dzieciatych lub zajętych. Czemu tylko zrzucacie winę na faceta? Jest pewne powiedzenie, którego nie zacytuję bo jest obraźliwe ale dosadnie mówi, o tym, że jak panna nie zechce facet nie weźmie.
        Nie wiem czy bym z gó...arą rozmawiała. Chętnie bym jej zasadziła kopa w tyłek- jakkolwiek to niewykonalne, bo widać niepopularne. Na pewno rozmawiałabym z mężem. Chyba, że poziom tolerancji żony na flirty itp jest spory i woli mieć święty spokój.
        • mozambique Re: On nie wie, że ja wiem :/ 13.10.14, 10:39
          hłe hłe

          dl atakiej siksy starsze zajęty facet to powód do dumy i przechwalania sie przed koleżankami
          a gdy by nawet doszlo do rozwodu czy chociazby powaznego kryzysu małżenstwa do dziewczę sikałoby po nogach z radosci ze wygrała rywalizację z rodzoną żoną
          jakikoliwek kontakt z nią ty tylko woda na jej młyn
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: On nie wie, że ja wiem :/ 13.10.14, 11:32
      Pani uczucia i przeżycia są dla mnie zrozumiałe w dwóch kontekstach:
      - poczucia się odsuniętą przez partnera, który jakąś swoją emocjonalną część wyniósł poza związek i realizuje ją z inną, bardzo młodą kobietą ( przy założeniu, że tak jak Pani pisze, znajomość nie ma realnego kontekstu seksualnego )
      - poczucia, że partner nie reaguje na stagnację, znudzenie, lekki kryzys w Waszym związku próbą pracy nad tym związkiem, tylko sferę naprawy swojego samopoczucia i zaspokajania swoich potrzeb przeniósł na zewnątrz.
      To może być bolesne dla Pani i z tych powodów Pani reakcje - zaglądanie na jego pocztę, próby wzięcia odwetu na dziewczynie, nawet chęć zakończenia związku wydają się być zrozumiałe. Próbuje Pani wejść na utraconą, wg siebie, pozycję oraz odzyskać kontrolę.
      Zrozumienie uczuć to jedno, a zachowania pod ich wpływem to drugie.
      To, na co się Pani zdecydowała czyli zmiana swojego zachowania wobec partnera na bardziej bliskie, czułe czy zaciekawione nim wydaje się słuszne i dobre dla związku.
      Ale niepotrzebnie zatruwa je Pani tak znaczącym spadkiem zaufania do partnera.
      Tu dotykamy ważnej sfery związków otwartych i zamkniętych. Oraz stosunku partnerów - częściej kobiet do mężczyzn - którzy mają oddzielne od nich fragmenty życia. To mogą być pasje, kontakty z innymi lekko wykluczające partnera, odrębność w jakieś sferze.
      Jeśli w grę wchodzi odmienność płci, zaufanie spada gwałtownie i pojawia się chęć ograniczania.
      Myślę, że z czasem taka postawa może być destrukcyjna dla związku. Brak powietrza może być nie do wytrzymania i rodzić potrzebę uwolnienia się. A wtedy łatwo o regularny już romans.
      Bez zaufania do partnera i Pani zacznie się wypalać. Cały czas kontrolując, czując napięcie, pomniejszając siebie zniechęcając się do partnera. A przecież wyjściowo to właśnie na nim Pani zależy najbardziej, tylko to się zaczyna gubić.
      Jak w większości wypowiedzi i ja zgadzam się aby nie włączać do sprawy osiemnastolatki. To sprawa między Panią a partnerem. Wszelkie uzasadnienia już padły w innych wypowiedziach.
      Przy tej okazji w tym wątku prześledziłam kolejny raz jak narasta niechęć kobiet do innej kobiety, widziana w słowach.
      Pojawiają się określenia "panienka", użyte z dużym lekceważeniem czy nawet lekka pogardą. Jej wiek został też potraktowany lekceważąco, ale z pewnym wymaganiem. Słowo "gó...ara", słowa "kopa w tyłek".
      Winą jej, jak wynika z postu, jest tylko to, że spodobała się mężczyźnie i z nim rozmawia. Może właśnie w tej rozmowie się spodobała i w niczym więcej. Ale widać taką potrzebę spostponowania jej, odebrania wartości. Zwracam na to uwagę, bo nie podoba mi się to i wolę zaprotestować przeciwko takim zachowaniom, ale też zastanawiam się nad dynamiką takich potrzeb w innych kobietach. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 13.10.14, 11:49
        Też to posponowanie dziewczyny mnie dziwi. Z pewnością 18letnia dziewczyna wie o wiele mniej o ryzykownych relacjach, niż dorosły 34letni mężczyzna. Przerzucanie na nią winy jest nieporozumieniem, a chęć dokopania jej -także w słowach -zadziwiająca.
        Mnie też zawsze niemile dziwią te "panienki", 'dziunie", "lale" i inne takie, które padają pod adresem kobiet z ust kobiet (uwaga ogólna, bo nie wszystkie z tych określeń się w tym wątku pojawiły).
        • andalus Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 10:42
          nie widzę powodu aby okazywać szacunek takiej osobie. 18 lat to nie 5. Że nie może przewidzieć wszystkich następstw relacji - no cóż, całkiem dojrzali jak sms-ujący mąż również. Jednak powtarzam, zarówno 34 letni facet nie powinien nawiązywać relacji z 18 latką, jak i ona nie powinna korespondować z nim. 18 latka wie, że to żonaty facet. Zwróciłam uwagę, że nie tylko facet jest winny tej sytuacji.Może czasy są inne, że jest przyzwolenie na takie postępowanie, może jestem za stara i brak mi tolerancji. Właściwym zachwoaniem panny byłoby okazanie całkowitego ignorowania szalejącego 34 latka lub stwierdzenie, że z żonatymi się nie podtrzymuje takiej znajomości.
          • rycerzowa Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 16:36
            andalus napisała:

            > 18 latka
            > wie, że to żonaty facet.

            18-latka wie, że facet nie jest żonaty. Powiedział jej przecież prawdę, no nie?.
            • andalus Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 17:55
              Nie sądzę, aby myślała poważnie o dzieciatym, mieszkającym 200 km od niej facecie, który z resztą nie może zbyt wiele jej zaoferować(przynajmniej finansowo:P) - w końcu wie, czy nie wie?
              Jakkolwiek mężczyzna prawdę ci powie;)

              • annakate Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 19:50
                Nie wynika, żeby autorka wątku była mężatką, określa relację jako "związek". Partner mówiąc dziewczynie, że nie ma żony mówi zatem prawdę. To, czy może jej coś (i co) realnie zaoferować i to, o czym opowiada, że może zaoferować to mogą być dwie różne historie. Dziewczyna 18 letnia ma porawo do naiwności usprawiedliwionej wiekiem i fascynacją - wiele starszych od niej i bardziej doświadczonych kobiet w stanie zakochania łyka nieprawdopodobne farmazony jak indyk kluski. Dajcie jej spokój.
          • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 21:32
            Nie chodzi o usprawiedliwianie. Chodzi o różnicę w dojrzałości i o napadanie na dziewczynę.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: On nie wie, że ja wiem :/ 15.10.14, 03:32
            Mnie nie chodziło o krytykę lub jej zaprzestanie dotyczącą zachowania młodej kobiety. Ta jest dozwolona. Można mieć na zachowanie, osiemnastolatki na całą sytuację różne poglądy, wynikające z różnego światopoglądu, różnych wyznawanych wartości, z różnego doświadczenia.
            Mnie chodzi o pojawiające się pogardliwie określenia skierowane do tej kobiety, które dystansują od problemu, za to przenoszą na nią negatywną uwagę. Te słowa bardziej wskazują na emocje niż na widzenie sytuacji z jakieś perspektywy. One służą poniżeniu tej osoby, nawet nieświadomemu,
            Agnieszka Iwaszkiewicz
        • molly_wither Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 18:08
          vilez napisała:

          > Też to posponowanie dziewczyny mnie dziwi.

          "postponowanie":)
          • vilez Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 21:31
            Uciekła mi literka :-)
      • molly_wither Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.10.14, 18:06
        Podsumowując: jesli chcesz coś zatrzymać - puść TO wolno:). Stara,sprawdzona maksyma wymagająca odwagi i siły woli,ale przeważnie skuteczna.
      • sonia_siemionowna Re: On nie wie, że ja wiem :/ 28.12.14, 17:53
        Polecan książkę P. Chesler 'Woman's Inhumanity to Woman'. Bardzo dobrze wyjaśnia, skąd bierze się nienawiść kobiet do innych kobiet.
    • izabelski Re: On nie wie, że ja wiem :/ 25.10.14, 00:52
      doswiadczenie mam takie - niewiele par daje rade przepracowac zdrade
      tak, to jest zdrada emocjonalna
      sama piszesz, ze nie wiesz czy bedziesz w stanie mu zaufac w przyszlosci ....

      wg mnie po zebraniu dowodow (co pewnie juz zrobilas) i przygotowaniu sie do ewentualnosci, ze on moze sie tego samego dnia wyprowadzic, bo sie obrazi (czyli musisz zebrac wszystkie papiery odnosnie wlasnosci, splat i waszych finansow) porozmawiaj i powiedz, ze wydaje ci sie ze patrzac na jego zachowanie cos ukrywa i zeby ci wyjasnil co to jest

      przygotuj sie na to, ze bedzie krecil i klamal
      jedyne co mozesz zrobic to nie dac sie sprowokowac i raczej nie skomentuj nizbys musiala wybuchnac (liczenie do 10 pomaga!)

      tak sie nastaw, zebyc nie stawaial niczego na ostrzu noza, bo to ty powinnas rozdawac karty - wiec jak to mowia - trzymaj asa w rekawie, a trumfy przy sercu :)

      to jak taka rozmowa sie rozwinie nie jestes w stanie przewidziec, mozesz tylko kontrolowac emocje

      pamietaj, ze masz 4 letnie dziecko i jak rozegrasz ta sytuacje wplynir to na reszte twojego zycia

      do dziewczyny absolutnie nie pisz - twoim priorytetem jest rozmowa z partnerem i decyzja co dalej robic

      moze byc jazda bez trzymanki.... :(
    • maaraw Re: On nie wie, że ja wiem :/ 30.10.14, 09:32
      Jestem matką prawie 18 letniej dziewczyny. Czytam tak ten wątek i wiem, że bardzo nie chciałabym aby "omotał" ją 34 letni facet. Takie młode dziewczyny szybko dają się zauroczyć, łatwo wierzą w piękne słówka mężczyzny który chce się dowartościować - bo tak pewnie chce Twój partner.
      Szkoda mi tej dziewczyny i ja chyba nie zostawiłabym tego flirtu tak sobie. Nie wiem co bym zrobiła bo na szczęście nigdy nie byłam w takiej sytuacji i gdy tylko zauważę że mój mąż z kimś flirtuje to zaraz próbuję to z nim wyjaśnić. Czasem są to żarty do których sama dołączam i się wygłupiamy a czasm widzę że mój mąż też próbuje się "dowartościować" i mówię mu prosto z mostu że to mnie boli i że jego zachowanie wobec mnie jest nie w porządku.
      Uważam też, że powinnaś jednak zacząć od swojego partnera, szczera rozmowa na prawdę dużo daje i twój mężczyzna jak zda sobie sprawę że Cię zranił to też będzie dbał o Wasz związek bo to nie tylko Twoja sprawa ale i jego. Ważna tu jest też ta młoda dziewczyna, bo szkoda by było żeby ją skzywdził nie świadomie, żeby się w nim zadużyła. Nie wiesz co ona czuje do niego tak na prawdę i ważne jest też żeby ją w tym wszystkim ochronić - chociaż akurat ty masz prawo być na nią zła i nie mieć ochoty jej chonić. Może nie koniecznie trzeba z nią rozmawiać ( chociaż osobiście nie wiem czy bym tego nie zrobiła aby uświadomić jej że to jest nie w porządku - bo widocznie tego nie wie), ale na pewno trzeba spróbować ten "związek" zakończyć.
      Ja osobiście jako matka tłumaczę mojej córce że małżeństwo , dziecko to świętość, zwracam też uwagę na to żeby nie pchała się w związki z żonatymi ale nigdy nie wiem co zrobi.
      Młode kobietki bardzo są podatne na komplementy starszych mężczyzn, bo chłopcy w ich wieku nie potrafią jeszcze tak oczarować dziewczynę jak faceci z doświadczeniem.
      Dlatego - JA bym z nim porozmawiała , bo szczera rozmowa pomogła by mi nie ześwirować i zaufać mu na przyszłość.
    • nowy99 Re: On nie wie, że ja wiem :/ 14.11.14, 20:27
      Jestem po 40-tce i powiem tylko tyle: pan mąż to po prostu babiarz i ja bez chwili namysłu wzięłabym z nim rozwód.
      Pozostanie w tym małżeństwie niemal gwarantuje podobne jazdy przez następne lata. Jesteś młoda i powinnaś z marszu wywalić go na zbity ... Inaczej całe życie będziesz to przepracowywać, i skończysz z depresją.
      Na takich po prostu życia i zdrowia szkoda. I następnych pięciu minut.

      No, chyba że masz siłę i powiesz mu, że wszystkiego się właśnie dowiedziałaś i ma dzień na spakowanie się i opuszczenie Waszego lokum i spotkacie się w sądzie. I to zrealizować.
      Jeśli mu zależy i jest wart przebaczenia, niech się stara, błaga o powrót. A Ty daj sobie czas na podjęcie ewentualnej decyzji o przebaczeniu. I potrzymaj go ze dwa tygodnie, miesiąc.
      Wówczas są realne, większe szanse, że tego więcej nie powtórzy.
      Choć ja bym już w to nie wierzyła: ku..a to charakter, nie zawód. Naprawdę święte słowa!
Pełna wersja