k1234561
12.10.14, 04:35
Dziewczyny jakbyście poradziły sobie z taką oto sytuacją:
Mam męża od 15 lat,mamy jedną córkę.Mąż wraz z bratem prowadzi bardzo dużą,mającą kilka oddziałów w innych miastach firmę.Wcześniej prowadził ta firmę z dwoma braćmi,ale jeden uległ wypadkowi samochodowemu z własnej winy i stał się osobą niepełnosprawną fizycznie i psychicznie.
Mąż z racji swego stanowiska,często wyjeżdża na spotkania z kontrahentami,targi,itp sprawy.No i tu pojawia się problem,na tych spotkaniach alkohol leje się strumieniami,wszyscy piją,po czasie to już nie spotkanie a popijawa w luksusowym towarzystwie i przy luksusowych trunkach.Mąż wraca z takich imprez ledwie trzymający pion.Na szczęście w nieszczęściu nie prowadzi pod wpływem alkoholu.W dodatku jest osobą bardzo wesołą,otwartą,taką duszą towarzystwa,jest bardzo lubiany,ma szeroki krąg znajomych i tu też co chwila,urodziny tego czy tamtego,wesele,chrzciny,jakieś rocznice itd.To wszystko sprawia,że mąż na 7 dni w tygodniu,4 spędza na alkoholowych libacjach.Nie odmawia,bo albo to dobry przyjaciel,znajomy,albo klient-gość,którego trzeba właśnie ugościć,żeby kontrakt podpisać itp,itd.
Ja już naprawdę mam dość jak to widzę.Jestem osobą bardzo tolerancyjną i rozumiem,że biznes biznesem,że impreza w lokalu u kolegi,czy kogoś z rodziny,na które i ja jestem zapraszana,ale mam już dość tego przepraszam za określenie chlania.
Mąż ma nadciśnienie,dodam,że naprawdę boję się o jego zdrowie,skoro on takie maratony sobie urządza.Tym bardziej,że cała firma i utrzymanie finansowe całej rodziny,a jest nas w sumie 14 osób jest na jego głowie.Jeden brat jak pisałam upośledzony,drugi z nim niby pracuje,ale kompletnie nie nadaje się do zarządzania i prowadzenia jakiegokolwiek interesu.Wszystkim trzęsie mój mąż,bo ma talent zarówno do sprzedaży jak i zarządzania ludźmi i naprawdę dobrze mu to wychodzi.Tylko ten nieszczęsny alkohol.Proszę poradźcie mi co w tej sytuacji zrobić.Bo wiem,że porozmawiać,ale jak?Mąż nie uważa,że robi źle.Nie wiem może zaangażować w rozmowę teściową,może własnej matki się jakoś przestraszy i w końcu oprzytomnieje.Nie wiem sama jak to ugryźć.Dosyc mam patrzenia jak wraca z tych zakrapianych spotkań chwiejnym krokiem,martwienia się o jego zdrowie itd.Jak rozwiązać taki problem?