amber-road
17.10.14, 18:23
Witajcie,
potrzebuję spojrzenia z boku na pewien problem, a ponieważ podczytuję to forum od dawna i widzę sporo życzliwości, odważyłam się napisać. Będę wdzięczna za Wasze i pani ekspert opinie.
Otóż jestem mężatką od ponad 10 lat, mam dzieci i wiodę dobre, szczęśliwe życie. Mąż jest moim przyjacielem, mam dobry kontakt z rodziną, oboje pracujemy, dobrze czujemy się w codziennym życiu z dziećmi.
Jednocześnie jestem typem introwertyczki (mąż też) z pełnym kompletem cech charakterystycznych dla tej osobowości. Od zawsze lgnęły do mnie dziewczyny z problemami - na ogół samotne lub nie mogące ułożyć sobie życia. Ponieważ jestem dobrym słuchaczem a mało mówię o sobie, przez całe życie, od liceum począwszy, moje przyjaźnie były jednostronne - pełniłam nich rolę pocieszyciela, słuchacza i osoby wspierającej w trudnych chwilach. Gdy przyjaciółki miały poukładane życie, świetnie radziły sobie same, a jak było źle - natychmiast oczekiwały wsparcia z mojej strony, okazując dużą zaborczość wobec mnie mojemu mężowi (np. podczas wizyt u nas w domu). Dużo by opowiadać, niemniej jednak sprowadza się wszystko do jednego - mam dość tzw. przyjaciółek. Lubię, jak spotykamy się z innymi parami z dziećmi, natomiast przestałam zupełnie lubić układy, w których wizyta kończy się na 3 osobach - ja, mój mąż i moja koleżanka. Sytuacja wtedy jest męcząca jak diabli - koleżanka chce się wyżalić, chłop siedzi i się nudzi a koleżance przeszkadza jego obecność, więc sugeruje spotkanie we dwie, bo musi się wyżalić i wygadać. A na to juz nie mam ochoty - mam dość bycia terapeutką. I teraz dochodzę do sedna - cały czas mam jednak poczucie, że to z mojej strony nie w porządku, że nie można pozwolić sobie na taki introwertyzm i na to, że odrzuca się koleżanki. Ale z drugiej strony 100 razy bardziej wolę po pracy wrócić do domu, spotkać się z mężem czy iść z dziećmi na spacer, niż jechać do miasta na kawkę w celu wysłuchania koleżanki :/ Czy to jest nietolerancyjne? Czy naprawdę mogę przestać się naginać?