Pierwsze spotkanie z córką partnera

30.10.14, 10:50
Oboje z partnerem jestesmy po rozwodach. On ma 13-letnia cóke, po pol rocznej znajomosci chce powiedzieć jej o mnie, bo spotyka sie z dzieckiem w weekendy,a ja czekam w domu. Dlugo zwklekal z ta decyzja,ale zdecydowal sie, bo chce, abysmy razem pojechali gdzies, poszli do kina. Nie wiem jak ma wygladac pierwsze spotkanie? Gdzies na miescie, czy u niego w domu... dodam, ze mieszkamy osobno, jedynie co drugi weeeknd,kiedy nie spotyka sie z corka jestesmy razem. Ja mieszkam z dorosla juz corka, ktora partner poznal dawno...
    • princy-mincy Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 30.10.14, 16:13
      Uważam, ze powinien najpierw jej powiedzieć, ze poznał kogoś, na kim mu zależy i dać córce czas na przetrawienie tej informacji.
      Po jakimś czasie spotkać sie w trójkę, ale najlepiej najpierw na neutralnym gruncie, nie w domu- czyli np kino i wspólna pizza na mieście/ deser.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 02.11.14, 15:25
      Wydaje się, że lepszy jest na początek neutralny grunt. Lepiej restauracja lub spacer, tak żeby można było bez przeszkód porozmawiać, poznać się. Może jakiś teren lub przyjemność lub aktywność jaką lubi córka partnera. Warto być uważnym i przewidującym dorosłym, ale też nie czynić z tej sytuacji nie wiadomo jakiego fetyszu. To rodzi niepotrzebne dodatkowe napięcie, które może wpływać na kontakt. A on jest najważniejszy. I tak taka sytuacja naturalnie napina.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • koronka2012 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 02.11.14, 17:31
      Wspólny wyjazd póki co jest najgorszą możliwą opcją.

      Zdecydowanie najpierw powinien jej powiedzieć, i dać czas na oswojenie się, na kilku kolejnych spotkaniach wspominać o tobie - i zapytać dziecko czy chce cię poznać.

      Weź też pod uwagę, że ona może nie mieć najmniejszej ciekawości, żeby cię poznawać, bo - mówiąc brutalnie - do niczego nie jesteś jej w życiu potrzebna. Ona chce się spotykać z ojcem, nie z ojcem i jego partnerką.
      • froshka66 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 02.11.14, 18:38
        >Weź też pod uwagę, że ona może nie mieć najmniejszej ciekawości, żeby cię poznawać, bo - mówiąc brutalnie - do niczego nie jesteś jej w życiu potrzebna. Ona chce się spotykać z ojcem, nie z ojcem i jego partnerką.

        to możliwe, tylko ,czy aby na pewno najlepsze dla dziecka?
        Jak z sobą autorka i jej partner zamieszkają, to dziecko będzie się musiało z nimi razem czasem spotykać ( np wizyty w domu taty ).
        Albo kontakty z tata ukróci do 1 w miesiącu na ciastku lub pizzy? To nie jest dobry model.

        • anula36 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 03.11.14, 11:03
          A kto powiedzial ze w ogole ze soba zamieszkaja, skoro po pol roku znajmosci jest to zwiazek co drugo weekendowy?? Nie ma co wielce wybiegac w przyszlosc.

          Na dzien dzisiejszy to jakies wspolne kino, spacer i tyle.Nie porywalabym sie ani na spotkanie w jego domu - gdzie pewnie i tak zostalabys zagospodarowana jako gospodyni, ani wspolne wyjazdy.
      • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 03.11.14, 13:13
        koronka2013- czy ja cos mowilam o wspolnym wyjezdzie?
        zapewne nie jestem jej do niczego podobna,ale oboje z partnerem chcemy wspolnie zamieszkac i kontakty z jego dzieckiem beda konieczne...
    • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 03.11.14, 13:19
      Dziekuje za odpowiedzi i podpowiedzi-wiem,ze nasze pierwsze spotkanie bedzie krotkie i gdzies na miescie-pewnie blizej mikolajek, teraz bedzie czas na przetrawienie wiadomosci o kobiecie ojca :) Wyjazdy-mialam na mysli krotka wycieczke za miasto, nie kilku dniowy wypad... Zamieszkamy razem wiec dziecko bedzie musialo mnie poznac,a jakie relacje wspolnie wypracujemy zalezy od nas... Moja corka rowniez nie jest happy i dlugo czekalam na pelna akceptacje z jej strony. To bardzo trudne dla kazdego z nas.
    • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 09:06
      Do zadnego spotkania z corka nie doszlo. On mnie zwodzi, teraz mowi,ze corka 12-13 lat jest za mala, po co zawracac jej glowe,a corka poznala juz partnera matki i na to nie byla za mala:( Nie bylam tez nigdy u niego w domu...ehhh teraz mysle,ze facet liczy na powrot zony,dlatego nie chce,zeby ktokolwiek dowiedzial sie z jego znajomych i rodziny o mnie... Wlasnie to do mnie dotarlo :( Nawet na FB nie wkleja wspolnych zdjec i mnie zabronil,bo ludzie z pracy beda plotkowac,ale o czym??? jestesmy oboje wolni Z:( Bylam glupia i usprawiedliwialam go sama przed soba :( Nawet teraz nie wiem czy dac mu szanse???
      • akn82 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 09:39
        Pomyśl o tym co byś czuła i co byś zrobiła gdyby zachował się wobec Ciebie w taki sposób ktoś obcy. A potem odpowiedź sobie na pytanie czy chcesz być tak traktowana przez partnera.
        • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 09:43
          Tak, zawsze tlumaczylam go przed soba, wlasnym dziewckiem,ktore mowilo-dlaczego nie pojdziesz do niego-tylko on zawsze przychodzi do nas :( Moja naiwnosc nie znala granic:(
    • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 10:16
      Pan odpisal mi... Widze,ze mi nie ufasz w takim razie wole byc sam niz z osoba, ktora potrafi zepsuc cos pieknego-powodzenia... Hmmm... chyba wszystko jasne :( Nawet nie zawalczyl o to cos pieknego :(
      • triss_merigold6 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 10:39
        Spotykaliście się niewiele ponad pół roku więc dość krótko.
        • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 11:07
          znalismy sie ok 2 lat... dopiero razem bylismy pol roku
          • anula36 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 11:12
            mysle ze nie ma znaczenia dlugosc zwiazku tylko jakosc, jak juz wczesniej pisalam - zwiazek 6 miesieczny kiedy spotykacie sie co 2 weekend nie rokuje na nic stalego.
            Wiem ze teraz jest ci przykro, sama przez to nie raz przechodzilam,ale pan strzelajac focha wyswiadczyl Ci przysluge - jestes wolna i mozesz poznac kogos kto pomysli o Tobie powaznie.
            • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 11:34
              dzieki anula36, jest mi przykro i wstyd:( Wydawalo mi sie,ze jest to ten jedyny... Bardzo angazowal sie, zrobil mi remont, wyszukiwal tansze oferty, wspolne wakacje...mamil mnie opowiesciami,ze teraz z corka bedziemy mogli wspolnie spedzac weekendy,a tutaj niespodzianka :(
              Ja mieszkam w kawalerce z corka wiec wspolne zamieszkanie u mnie jest niemozliwe,a on z matka w dwoch pokojach,ale matki nie poznalam i juz nie poznam
              • anula36 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 13:12
                Muminka, jak to powiedzial Seneka Starszy wiele wiekow temu "Bladzic jest rzecza ludzka".Przykro Ci ma prawo byc, a wstyd niby czemu? Co sobie masz niby do zarzucenia?

                Bylam w BARDZO podobnej sytuacji do Twojej- ja w garsonierze, on z dzieckiem u rodzicow, wakacje, remonty wszystko jak najbardziej,ale mala rewolucja zyciowa polegajaca na wspolnym zyciu, o co to to nie. Trzeba by sie wysilic i zrezygnowac z wygod,a na to niektorych ludzi zwyczajnie nie stac. a Ciebie jeszcze facet ukrywal przed rodzina.
                Trzymaj sie, przezyj zalobe po tym zwiazku i czas patrzec przed siebie:)
      • froshka66 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 13:37
        Widze,ze mi nie ufasz w takim razie wole byc sam niz z osoba, ktora potrafi zepsuc cos pieknego-powodzenia

        to nie kwestia , ze Pan nie zawalczył,
        to kwestia, ze jak z powyższego zdania pan jest manipulatorem ... wstrętnym w dodatku.
    • vilez Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 14:40
      Wiesz, co mi daje do myślenia? To, co napisałaś, że pan Cię "mamił" opowieściami o weekendach itd.
      A może tak faktycznie myślał, tylko coś dalej nie zagrało. Może u niego coś się działo, czego nie wiesz...Może potrzebował czasu.? Bo to zdanie o mamieniu pokazuje, że u ciebie wszystko juz było "na stałe", jakbyście co najmniej już ślub ustalili. A może to były zaledwie wizje? Mnie to trochę dziwi, że Ty nie dajesz mu możliwości zmiany zdania, albo: wątpliwości.
      I może to "zepsułaś..." odnosi się do tego, że on oczekiwał jednak albo wsparcia, albo: dania mu oddechu do załatwienia czegoś. I poczuł się przyciskany do ściany.
      Gdybam oczywiście. Może tak, może nie. W każdym razie ja przyciśnięta do ściany czułabym się dziwnie. I chyba to by mi kazało zweryfikowac znajomość.
      Ja poznałam dzieci z moim pzrysżłym mężem dopiero, gdy juz byłam całkowicie pewna, że będziemy razem na poważnie. gdyby on na mnie naciskał szybciej...nie, to nie do pomyślenia.
      Trochę się dziwię, że taka sprawa może doprowadzić do rozpadu. Chyba jednak powód leży gdzie indziej. Albo: za szybko, albo: brak elastyczności (Twojej), albo Pan zaczał miec wątpliwości (zdarza się).
      A Ty cierpisz, jak każdy, gdy się zwiazek rozpada. Ale nie dopisuj do tego nadmiernych znaczeń. Po prostu- boli. Chyba, że są jakieś ważne znaczenia (tego my nie wiemy), ale z Twoich wpisów moim zdaniem to nie wynika.
      Szwankuje u was komunikacja, to pewne. Czy on manipuluje (jak napisała wyżej Froshka, co możliwe) czy Ty jednak weszłas w tryb wyrzutów i nacisków, czy jeszcze co innego, nie zmienia tego, że pan miał prawo i do wątpliwości i czasu dla ich rozstrzygnięcia, i do rozegrania spraw w córką po swojemu (to on zna wszystkie okoliczności).
      Ale to "mamienie" użyte przez Ciebie trochę dziwi. I gdy to złożę z jego: "nie ufasz mi" to może jednak coś jest na rzeczy...jeśli nie, to nie chciałam Cię zranić.
      • froshka66 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 15:23
        Pozwolę sobie przedstawić mój punkt widzenia na poszczególne fragmenty twojej wypowiedzi:
        Wiesz, co mi daje do myślenia? To, co napisałaś, że pan Cię "mamił" opowieściami o weekendach itd.
        A może tak faktycznie myślał, tylko coś dalej nie zagrało. Może u niego coś się działo, czego nie wiesz...Może potrzebował czasu.? Bo to zdanie o mamieniu pokazuje, że u ciebie wszystko juz było "na stałe", jakbyście co najmniej już ślub ustalili.
        Jak ktoś mówi, że „będziemy mogli spędzać razem weekendy”, a później informuje, ze córka jest za mała – to nie jest ani zmiana zdania , ani potrzeba czasu.
        Jak ktoś potrzebuje czasu to mówi potrzebuje czasu, jak ktoś zmienia zdanie to mówi: zmieniłem zdanie : stwierdzenie: córka jest za mała” ( jak domniemuje, jest to ta sama córka która 3 miesiące wcześniej planował przedstawić autorce) – to wtedy za mała nie była…
        To jest słabego gatunku wymówka, i domniemanie, że pan łgał jak najęty, jest uzasadnione a określenie –mamił- jest jak najbardziej na miejscu.
        A może to były zaledwie wizje?
        Wizje???
        Dorosły człowiek angażuje się w związek i proponuje wspólne weekendy z dzieckiem ( jak rozumiem z wypowiedzi) a ty mówisz wizje?
        Wizje to by były gdy ktoś po jednej wspólnej nocy i „cześć pa” nad ranem snuje wizje, ze on na pewno kocha tylko się wstydzi powiedzieć a suknie ślubna jednak warto zamówić.
        Mnie to trochę dziwi, że Ty nie dajesz mu możliwości zmiany zdania, albo: wątpliwości.
        Zdanie się zmienia mówiąc Zmieniam zdanie.
        Ja widziałam tylko tyle, że autorka jest rozżalona. A teraz wg Ciebie , nie dość, że jest zawiedziona, bo pan zmienił zdanie lub trywialnie z przyczyn rożnych oszukiwał – to jeszcze ma czuć się winna…
        Nigga please….

        I może to "zepsułaś..." odnosi się do tego, że on oczekiwał jednak albo wsparcia, albo: dania mu oddechu do załatwienia czegoś. I poczuł się przyciskany do ściany.
        Proszę Cie…
        Danie oddechu, itp. Zalatwia się w sposób jasny:
        Rozumiem , ze chcesz się spotykać z moja rodzina, ale dla mnie to za wcześnie.
        Ale propozycje wspólnych weekendów z dzieckiem a później wycofanie bo dziecko???
        Autorka ma być duchem świętym czytającym w myślach?? Czego to pan nie potrzebuje i wychodzić naprzeciw niewypowiedzianym życzeniem????
        Jak się czegoś chce to się mówi. Najlepiej po polsku.

        Szwankuje u was komunikacja, to pewne. Czy on manipuluje (jak napisała wyżej Froshka, co możliwe) czy Ty jednak weszłaś w tryb wyrzutów i nacisków, czy jeszcze co innego, nie zmienia tego, że pan miał prawo i do wątpliwości i czasu dla ich rozstrzygnięcia, i do rozegrania spraw w córką po swojemu (to on zna wszystkie okoliczności).

        Ja żadnych w opowieści autorki nacisków nie widziałam, natomiast widziałam, że to co napisał pan jest parszywa próba przerzucenia odpowiedzialności na autorkę wątku, która w zupełnie uzasadniony sposób jest rozzalona.
        Zaś słowa:
        Ale to "mamienie" użyte przez Ciebie trochę dziwi. I gdy to złożę z jego: "nie ufasz mi" to może jednak coś jest na rzeczy...
        Są podobnie parszywe.
        Rozumiem, że jak napiszesz, na forum , że lubisz bawić się z dziećmi a inna forumka, powie, że ty to jesteś pedofil, to jak złoże jedno z drugim to jednak coś jest na rzeczy.. a jeżeli nie to nie chciałam cię urazić…
        To jest właśnie MANIPULACJA.
        • vilez Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 17:26
          > Jak ktoś mówi, że ?będziemy mogli spędzać razem weekendy?, a później informuje, ze córka jest za mała ? to nie jest ani zmiana zdania , ani potrzeba czasu.

          No i tu się z Tobą nie zgadzam. Można zmienić zdanie. Można coś założyć na wyrost- bez złej woli: możliwości córki, albo partnera, albo swoje, albo okoliczności. Ludzie zmieniają zdanie, i - uwaga- nei zawse poamiętają, jak cos ujmowali pierwotnie. Nie wiem, jak tu było, ale to sie zdarza czesciej, niż się nam wydaje. Mówisz: we wtorek zjem klopsy, i przychodzi wtorek, a TY mówisz: dziś zjem kapuśniak. Bo masz akurat apetyt na kapuśniak.I nie pamiętasz, ze kilka dni wczęsniej miałes apetyt na klopsy.
          Z dzieckiem tym bardziej sparwa może być "wrażliwa". oglądasz sytuację jak pod lupa, i widzisz coraz to nowsze rzeczy. Tutaj mogło być podobnie. Wtedy myślał, że odbędzie się to szybiciej, z jakichś względów się to przenosi w czasie. I np. (dywaguję) taki ktoś sądzi, że partner zrozumie, że sprawa jest "plastyczna".
          Mówię z autospji. w tej materii wielokroć zmieniałam zdanie. I powiem Ci, że nigdy mi nie przyszło do głowy tłumaczyć się z tego co do literki. Dla mnie to oczywistośc, że w takiej materii to ja podejmuję decyzję, bo to ja trzymam rękę na pulsie. A partner w innych sprawach. Gdyby ludzie trzymali sie "za słowo" co do przecinka, to życie stałoby sie upiorne.
          A takie sparwy to szczególne procesy, tutaj tym bardziej trzeba elastyczności. I zaufania, że partner ocenia decyzje...jak ocenia. Skoro tak ocenia, to widać ma jakieś powody. Nawet, jak w skutku się okaże, że to błąd, to trudno.

          > Danie oddechu, itp. Zalatwia się w sposób jasny:

          Albo w taki, jaki się komuś wydaje jasny. I w sposób, w jaki jest to uwarunkowae wymaganiami drugiej strony. Np. niekoniecznie ktoś może uznawać, że to trzeba jakos dogłębnie tłumaczyć. Może dojść do sytaucji, gdty wydawało się komus, że zrecz jest wytłuamczona, a tej drugiej stronie- odwrotnie. Może być tak, że doszło zwyczajnei do nieporozumienia, szumu informacyjnego, albo innych okoliczności -np. poczucia braku koniecznosci tłumaczenia się z tego. Albo doznawania pomieszaania odczuć, keidy cżłowiek jeszcze sam nie wie, o co mu chodzi (zdarza się w podobnych sytuacjach, znam, bo przechodziłam).
          I tutaj wiele zalezy od uzyskanego respondu. jeżeli ktoś zderzy się z pretensją, że "przecież juz ustalili" (X) i "nie wolno tego zmieniać" (na Y), a tutaj widac, ze rozmowy na ten temat były (uwaga o tym, że partner się "wykręca"), to może się coś niedobrego staćć: ktoś się poczuje właśnie pod ścianą, a wobec takiej reakcji tym bardziej nie ma ochoty się tłumaczyć.

          Dlatego napisąłam o szwankującej komunikacji. Bo moim zdaniem teza o manipualcji nie jest tu w pełni uzasadniona. Może tak, a może nie.

          Zwracam uwagę, że teren "związku paczworkowego" to dość trudna materia, a póół roku to mało, by ustalać "zasady" i etapy na amen. A piszę, jak powiadam z doświadczenia. gdyby mój obceny mąż mnie rozliczał z tego, czy realizujemy wczesniejszy scenariusz, to dalibóg, nie bylibyśmy małżeństwiem już z 10 razy- tyle razy, albo i wiecje, zmieniałam zdanie na zasadnicze tematu. I nei zawsze mozna było o tym pogadać, albo nawet: umiałam o tym porozmawiać. To sa procesy, trzeba cierpliwości, a nie-wymagań.
          Ja mam po prostu wątpliwości: może to było mamienie, a może nie-mamienie, ale niepewność (czegoś). I może rozmowa okazała się słaba, bo to trudne sprawy, a "wymaganie" w materii dzieciowej jest chyba czyms ostatnim, czego można wymagać. Sama przekładałam poznanie się moich dzieci z moim przyszłym mężem (z różnych względów, nie zawsze zresztą uświadomionych, ale to własnie,z e wydawały mi się "za małe" liub za mało przygotowane, było tu niezwykle istotne- i ta granica się zmieniała. Gdybym usłyszała, że manipuluję, to bym chyba padła z wrażenia.

          To, o czym napisałam, to MOŻLIWOŚĆ. A Ty piszesz o pewności "parszywa próba przerzucenia odpowiedzialności na autorkę wątku". Widzisz różnicę?
          • muminka2014 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 18:03
            Moze rzeczywiscie potrzebuje czasu, poniewaz corka dowiedziala sie w zeszlym m-cu o nowym partnerze matki... Nie chce przekreslac tej znajomosci :(
            • hatsu33 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 18:36
              Oczywiście znajomości nie przekreślaj, ale patrząc na Twoją sytuację z boku, nie wiązałabym z facetem wielkich planów. Jeśli potrzebuje czasu - to oznacza, że teraz nie jest gotowy i sporo tego czasu minie zanim będzie gotowy związać się z kimś. Nie życzę Ci, abyś była takim po prostu pocieszeniem, bo każda kobieta ma prawo być w związku tą najważniejszą. Taka jest natura udanego związku.
              • froshka66 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 19:25
                każdy sadzi według siebie :)
                dla mnie podstawa związku jest jasna komunikacja ( nie ma to nic wspólnego z tłumaczeniem sie)
                wczoraj chciałem jedno, dziś chce drugie - trudno bywa. Ale jak mówie to w sposób pokrętny dla odbiorcy - to nie jest to dla niego z szacunkiem
                Jak napisała vilez:
                Mówisz: we wtorek zjem klopsy, i przychodzi wtorek, a TY mówisz: dziś zjem kapuśniak.
                ani klops ani kapuśniak jakoś specjalnie nie będzie tego przezywał. natomiast wczoraj : będziemy razem w weekendy, przedstawię cie córce versus : córka jest za mała nie przedstawię cie
                trochę dla mnie słabo brzmi. I z podstawowego szacunku dla drugiej osoby należałoby raczej powiedzieć:
                Wiem, że mówiłem co innego, ale zaistniał nowe okoliczności ( córka poznała partnera mamy) , przemyślałem sobie jeszcze raz i potrzebuje czasu. To nie tłumaczenie się tylko podstawowy szacunek do uczuć drugiej osoby.
                Dlatego dla mnie to nie rokuje, bo wraz z rozwojem związku najpewniej tego szacunku nie będzie przybywało.
                Tak jak szanuje decyzje innych , tak oczekuje szacunku wobec siebie i sposobu komunikacji.
                Tu tego dość poważnie zabrakło.
                Chyba że było drugie dno
                np córka powiedziała :
                tatusiu ty jesteś lepszy od mamusi bo nie masz żadnej obcej pani i bardziej cie kocham i tatuś dostał gwiazdkę z nieba i żadna z kobiet mu tej gwiazdki nie zabierze.
                ( co oczywiście jest moim wymysłem)
                • vilez Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 21:02
                  Komunikacja czasewm szwankuje nie z powodów złej woli. Czasem partnerzy jeszcze nie znają wzajemnie środkków i uwarunkowań komunikacyjnych. Czasem sie zakłada coś bez symetrii- w sensie, że druga strona tegho nie zakłada, a sie do tych założen nie dogadali.

                  Mówisz z pozycji idealnej komuniakcji. ta się niestety, rzadko zdarza.
                  A jak to złożysz z trudną materią (paczwork), to wiesz... bywa trudno.
                  Ale trudno nie musi oznaczać- źle.
                  I w żadnym razie nie musi oznaczać manipulacji.
            • vilez Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 21:12
              Jask nie chcesz przekreślać, to nie przekreślaj. Bądź uważna i ostrożna. I ufaj intuicji.
              Ale zastanów się, w co w Tobie to uderzyło- że tak Cię zabolało, iż jeszcze nie doprowadził do Twojego spotkania z jego córką. Nie czujesz się pewnie, potrzebujesz potwierdzenia. Od kogo to poczucie niepewności pochiodzi. Czy od niego, czy od Ciebie.

              W każdym razie, z dziecmi jest naprawdę różnie. Może być tak, że poznanie partnera matki coś zmieniło, i mała jest wytrącona z równowagi. Może coś z układem z żoną jako matką dziecka. Cholibka wie.
              Trzymam kciuki.
          • froshka66 Re: Pierwsze spotkanie z córką partnera 18.11.14, 19:29
            A Ty piszesz o pewności "parszywa próba przerzucenia odpowiedzialności na autorkę wątku". Widzisz różnicę?

            widzę, i nawet nie wiesz jak bardzo by mi chciała nie miec racji
Pełna wersja