kim5
31.10.14, 11:00
Jak pomóc komuś, która nadmiarowo reaguje na najmniejszy nawet stres? Chodzi po ścianach, nie śpi, nie je, chudnie. Tak jest zawsze, od lat, od kiedy pamiętam.
Chodzi o moją Mamę. Przeżywa wszystko i ciągle o tym mówi. Że nie śpi, że nie je, że strasznie się czuje, że przeżywa. Boi się o zdrowie najbliższych. Nie ma szans, żeby powiedzieć jej o jakimkolwiek nawet drobnym problemie, bo poza własnym stresem ma się na głowie i ją. Teraz czekamy na wynik badań Taty, lekarz nie sieje paniki, nie wygląda to dramatycznie, ale Mama nie śpi od kilku tygodni, nie je, i ciągle przeżywa swoje cierpienie. Jestem rozdarta między współczuciem dla niej i chęcią wyrwania jej z tej otchłani rozpaczy i chęcią potrząśnięcia nią i powiedzenia "nie Ty tu jesteś najbardziej nieszczęśliwa!". Kompletnie nie nadaje się do jakiegokolwiek wsparcia osoby faktycznie "pokrzywdzonej". Panuję nad sobą, ale czasem wewnętrznie mnie trzęsie. Czy faktycznie człowiek nie ma takiego wewnętrznego pędu do szczęścia? Nie ma potrzeby walki z własnymi destrukcyjnymi zachowaniami? Czy kobiety są uczone, że cierpienie i rozpaczanie w imię rodziny je uszlachetnia? Czy mogę jej jakoś pomóc?