pitupitu40
06.11.14, 10:41
Mój mąż pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej.Nigdy nie miał ojca,nawet nie wie kto nim jest.Matka urodziła go w wieku 18 lat.Wychowali go dziadkowie,prości ludzie,nieco prymitywni.Zmarli gdy mąż mial ok 18 lat.Od tej pory sam się utrzymywał,wyjechał z rodzinnego miasta,poradził sobie świetnie w życiu.Jest cudownym,kochającym facetem,dobrym mężem i ojcem.Matka nie brala żadnego udzialu w jego wychowaniu,wyszla za mąż i jej ulubionym zajęciem było picie i rodzenie dzieci,które zabierano do domu dziecka..Jej mąż robił krzywdę mojemu mężowi w dzieciństwie,zamykał go w ciemnej komórce ipt.Mąż ma kilkoro rodzeństwa.Obecnie wszyscy są dorośli i samowystarczalni.Wszyscy są bardzo zżyci,zdają sobie sprawę z problemu rodziców,pomagają w miarę możliwości,karmią,robią zakupy,pomagają w domu itp.
Niedawno jeden z braci zginął nagle w wypadku samochodowym,był alkoholikiem,prowadził po pijanemu,zostawił żonę i trzy córki.
Trauma wielka,chociaż najbardziej trzyma się żona,moja szwagierka,która jak sama mówi musi żyć dla dobra córek.
Za to jedna z sióstr bardzo przeżywa tę śmierć,stała się depresyjna,smutna,drażliwa,płaczliwa,widać,że nie może sobie z tym poradzić.
W rozmowie ze szwagierką,żoną zmarłego brata napomknęłam luźno,że może w tej sytuacji zrobilibyśmy wigilię u nas w domu,ponieważ od niedawna wróciliśmy do rodzinnego miasta mojego męża.Nie była to deklaracja,tylko taka luźna sugestia na zasadzie:a może by.Zadziałały emocje.Było mi szkoda rodziny,rodzeństwa męża.
Zgodziła się i za jakiś czas podzieliła się tym pomysłem z siostrą mojego męża,tą,która tak przeżywa tę śmierć.Obydwie przyznały,że fajnie i temat się skończył,do świąt jeszcze dużo czasu.
I teraz analizując to wszystko,stwierdziłam że tak naprawdę nie mam ochoty spędzać wigilii w towarzystwie teściowej i jej męża.Ludzi,którzy zrobili krzywdę mojemu mężowi.Nie mam nic przeciwko aby na wigilii pojawiło się rodzeństwo męża,ale nie chcę teściów.Moja mała córka ich nie lubi,boi się ich,są głośni,hałaśliwi,szczerbaci,niedelikatni.Mój mąż do matki nie ma synowskich uczuć,nie ma żadnych,z ojczymem nic go nie łączy.Zostawił m mi wolną rękę co do gości wigilijnych.
Nie wiem co mam teraz zrobić,wiem,że niepotrzebnie wyskakiwałam z tym tematem.Jeśli zaproszę tylko rodzeństwo,siostra męża nie przyjdzie,bo ona nie zostawi rodziców samych.
Natomiast szwagierka,której zginął mąż,powiedziała,że w każdej sytuacji ona u nas sie pojawi wraz z dziećmi.Pozostałe rodzeństwo nie wiem.
Mam nauczkę na przyszłość,żeby trzymać język za zębami.Proszę o chłodną ocenę sytuacji.