veronikaniebieska
14.11.14, 23:27
piszę pod wpływem ostatnich wątków o zerwaniu więzi z rodzicami...
kwestia dziękowania za prezent ślubny w naszej sytuacji może być albo ostatnim gwoździem do trumny, albo może ostatnią szansą na poprawę relacji.
może pamiętacie mój niedawny wątek o, teraz już teściowej, która odmówiła przyjazdu nasz ślub. Przypomnę, że konflikt jest na linii matka - syn (mój mąż), aczkolwiek typowo, teściowa obwinia mnie o całą sytuacje, zmanipulowanie jej syna i odciągnięcie go od rodziny.
Pomimo tego, że została zaproszona, odmówiła przyjazdu na nasz ślub. Nie przyjechał też jej mąż, ojciec mojego partnera.
Mój mąż czuje się bardzo głęboko zraniony tym faktem. Myślę, że do ostatniego dnia gdzieś w głębi miał nadzieję, że matka jednak zmieni zdanie i przyjedzie. Ma też duży żal do ojca, że stanął ślepo za matką i również nie przyjechał. Z jego rodziny na weselu była jedynie siostra mojego męża.
Z rozmów z mężem wygląda, że on teraz już nie ma najmniejszej ochoty na żadne kontakty z matką. Nie ma najmniejszego zamiaru pojechać do Polski w najbliższej przyszłości.
Znając zawziętość i upartość ich obojga bardzo możliwe, że milczenie zapadnie na kolejne lata, dopóki na przykład nie będzie w ich rodzinie jakiegoś pogrzebu czy ślubu.
Tyle, że zerwanie kontaktu z matką oznacza w praktyce również brak kontaktu z ojcem, trudny i dziwny kontakt z rodzeństwem, mieszkającym blisko matki. Z tego co widzę, te straty są dla męża o wiele bardziej bolesne niż zerwanie relacji z matką.
Siostra w dniu ślubu wręczyła nam prezent podpisany "Od Rodziców i Rodzeństwa". Prezent jest bardzo w stylu teściowej, ale mój mąż jest niemal pewny, że teściowa w swojej zapiekłości z pewnością nie sprawiłaby nam żadnego prezentu ślubnego.
Nawet jeszcze zanim ją zaprosiliśmy na ślub to zapowiedziała, że na żaden prezent ślubny nie mamy co liczyć i że jeśli oczekujemy pomocy finansowej przy weselu to możemy zapomnieć. (Na nic nie liczyliśmy i żadnych pieniędzy na wesele od niej nie chcieliśmy).
Podejrzewamy więc, że prezent sprawiła siostra, ale podpisała, że jest też od rodziców. Ale pewności nie mamy. Możliwe, że jednak matkę w ostatniej chwili sumienie ruszyło i jednak chciała synowi coś w dniu ślubu podarować.
Teściowie jednak żadnych życzeń nam z okazji ślubu nie złożyli, nie przesłali, nie było od nich ani słowa.
Zastanawiam się jednak, czy powinniśmy (powinnam?) mimo wszystko za prezent podziękować. Mąż raczej nie będzie chciał do matki się odezwać, ale może chociaż ja powinnam, od siebie. Jeśli prezent rzeczywiście był również od nich, to wypadałoby.
Mam też jakieś takie przeczucie, że może ten prezent to jednak było jakieś tam nieudolne wyciągnięcie ręki na zgodę. Od siostry męża nie udało się dowiedzieć czy rzeczywiście teściowie mieli cokolwiek z prezentem wspólnego.
Do tej pory nie chciałam się w ten ich konflikt mieszać (mimo iż teściowa obwinia mnie o jego spowodowanie) ale koniec końców prezent dostaliśmy oboje, więc może jednak wypadałoby abym podziękowała, na zasadzie, że konflit pomiędzy nimi to ich sprawa.
Czy myślicie, że powinnam? Wiem, że jeśli teraz się nie odezwiemy to będzie już ostateczna zniewaga. A tak może byłaby jakaś szansa na przynajmniej cywilizowany kontakt...