dziękować za prezent ślubny czyli co dalej

14.11.14, 23:27
piszę pod wpływem ostatnich wątków o zerwaniu więzi z rodzicami...

kwestia dziękowania za prezent ślubny w naszej sytuacji może być albo ostatnim gwoździem do trumny, albo może ostatnią szansą na poprawę relacji.

może pamiętacie mój niedawny wątek o, teraz już teściowej, która odmówiła przyjazdu nasz ślub. Przypomnę, że konflikt jest na linii matka - syn (mój mąż), aczkolwiek typowo, teściowa obwinia mnie o całą sytuacje, zmanipulowanie jej syna i odciągnięcie go od rodziny.
Pomimo tego, że została zaproszona, odmówiła przyjazdu na nasz ślub. Nie przyjechał też jej mąż, ojciec mojego partnera.

Mój mąż czuje się bardzo głęboko zraniony tym faktem. Myślę, że do ostatniego dnia gdzieś w głębi miał nadzieję, że matka jednak zmieni zdanie i przyjedzie. Ma też duży żal do ojca, że stanął ślepo za matką i również nie przyjechał. Z jego rodziny na weselu była jedynie siostra mojego męża.
Z rozmów z mężem wygląda, że on teraz już nie ma najmniejszej ochoty na żadne kontakty z matką. Nie ma najmniejszego zamiaru pojechać do Polski w najbliższej przyszłości.
Znając zawziętość i upartość ich obojga bardzo możliwe, że milczenie zapadnie na kolejne lata, dopóki na przykład nie będzie w ich rodzinie jakiegoś pogrzebu czy ślubu.

Tyle, że zerwanie kontaktu z matką oznacza w praktyce również brak kontaktu z ojcem, trudny i dziwny kontakt z rodzeństwem, mieszkającym blisko matki. Z tego co widzę, te straty są dla męża o wiele bardziej bolesne niż zerwanie relacji z matką.

Siostra w dniu ślubu wręczyła nam prezent podpisany "Od Rodziców i Rodzeństwa". Prezent jest bardzo w stylu teściowej, ale mój mąż jest niemal pewny, że teściowa w swojej zapiekłości z pewnością nie sprawiłaby nam żadnego prezentu ślubnego.
Nawet jeszcze zanim ją zaprosiliśmy na ślub to zapowiedziała, że na żaden prezent ślubny nie mamy co liczyć i że jeśli oczekujemy pomocy finansowej przy weselu to możemy zapomnieć. (Na nic nie liczyliśmy i żadnych pieniędzy na wesele od niej nie chcieliśmy).

Podejrzewamy więc, że prezent sprawiła siostra, ale podpisała, że jest też od rodziców. Ale pewności nie mamy. Możliwe, że jednak matkę w ostatniej chwili sumienie ruszyło i jednak chciała synowi coś w dniu ślubu podarować.
Teściowie jednak żadnych życzeń nam z okazji ślubu nie złożyli, nie przesłali, nie było od nich ani słowa.

Zastanawiam się jednak, czy powinniśmy (powinnam?) mimo wszystko za prezent podziękować. Mąż raczej nie będzie chciał do matki się odezwać, ale może chociaż ja powinnam, od siebie. Jeśli prezent rzeczywiście był również od nich, to wypadałoby.
Mam też jakieś takie przeczucie, że może ten prezent to jednak było jakieś tam nieudolne wyciągnięcie ręki na zgodę. Od siostry męża nie udało się dowiedzieć czy rzeczywiście teściowie mieli cokolwiek z prezentem wspólnego.
Do tej pory nie chciałam się w ten ich konflikt mieszać (mimo iż teściowa obwinia mnie o jego spowodowanie) ale koniec końców prezent dostaliśmy oboje, więc może jednak wypadałoby abym podziękowała, na zasadzie, że konflit pomiędzy nimi to ich sprawa.

Czy myślicie, że powinnam? Wiem, że jeśli teraz się nie odezwiemy to będzie już ostateczna zniewaga. A tak może byłaby jakaś szansa na przynajmniej cywilizowany kontakt...
    • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 14.11.14, 23:35
      Za prezent powinniście jak najbardziej podziękować. Wyślijcie miłą karteczkę. I zobaczycie co będzie dalej. Być może teściowie już żałują swej nieobecności. A może prezent jest od teścia?
    • differentview Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 08:02
      veronikaniebieska napisała:

      > Czy myślicie, że powinnam? Wiem, że jeśli teraz się nie odezwiemy to będzie już
      > ostateczna zniewaga. A tak może byłaby jakaś szansa na przynajmniej cywilizowa
      > ny kontakt...

      ostateczna zniewaga? a byly jakies wczesniejsze? bo z tego co piszesz wynika, ze to rodzice meza zniewazyli jego a nie on ich; ja nie wiem czy w ogole przyjelabym prezent jesli matka tak demonstracyjnie okazalo brak szacunku wobec swojego syna i jego wyborow; Twoje podziekowania sa moim zdaniem bez sensu- zreszta w tej sytuacji czegokolwiek bys nie zrobila bedzie zle bo oni w Tobie upatruja cale zlo; pewnie jedyna wiadomoscia jaka by ich ucieszyla bylby Wasz rozwod; wiec ja bym sobie dala spokoj z takimi dylematami; zostaw to mezowi
    • pade Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 09:06
      Jeżeli teściowie do prezentu palca nie przyłożyli i nic o nim nie wiedzą, podziękowanie może wywołać kolejną awanturę.
      • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 11:22
        pade napisała:

        > Jeżeli teściowie do prezentu palca nie przyłożyli i nic o nim nie wiedzą, podzi
        > ękowanie może wywołać kolejną awanturę.

        A to już nie problem państwa młodych, prawda? Savoir-vivre nakazuje za prezent podziękować i tak należy zrobić.

        • pade Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 18:43
          ok, ok, to było tylko spostrzeżenie!:)
    • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 11:02
      Ja bym była za wysłaniem - oszczędnych w formie -podziękowań, i zamknięciu na tym sprawy kontaktu z nimi na teraz (cos jak pożegnanie z nimi). Ale od Was obojga. I tutaj jednak chyba główne zdanie ma Twój mąż- bo to jego rodzice, jego wielki ból, jego "rachunek" urazy/krzywdy. Jemu bym zostawiłą decyzję.
      Jeszcze raz wyrazy współczucia z powodu szczególnej rodziny męża :\

      (A tak w oóle to gratulacje i wszystkiego najlepszego z okazji ślubu!- okoliczność wątkowa niemiła, ale ślub to ...ślub :-) )
    • kol.3 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 11:25
      Wg mnie podejmujesz bardzo dużo niepotrzebnych starań, które wcale nie polepszą sytuacji, natomiast spotęgują Waszą traumę. Ślub, poprzedzony awanturami ze strony teściowej się odbył, rodzice męża nie przyjechali, dostaliście jakiś prezent od siostry męża z dopiskiem, że to od rodziców również, złożyłabym podziękowanie na ręce siostry dla wszystkich ofiarodawcow i na tym koniec.
      • zuzi.1 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 13:44
        Zgadzam sie z opinia kol.3. Skup sie na swojej nowej rodzinie, tesciowie to patologia, oboje :)
    • nammkha Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 15:06
      Ja też myślę, że podziękowania to by im się należały ale tylko jeśli byliby obecni. Podejrzewam, że dopisek o tym, że to od całej rodziny zamieściła siostra. W innej sytuacji na pewno powiedziałaby, że to na prawdę prezent od mamy. Nie staraj się, oni się nie starają a wręcz sprawili wielki zawód twojemu mężowi i tobie. To oni was skrzywdzili, to oni powinni się przymilać a nie Ty.
    • koronka2012 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 15.11.14, 18:11
      Pchasz się na siłę tam, gdzie nikt cię nie chce. Mam wrażenie, że szukasz pretekstu do kontaktu z tamtą rodziną - po co? chcesz coś udowodnić ludziom, którzy cię odrzucili? daruj sobie, i tak nic do nich nie dotrze

      Podziękuj w imieniu swoim i męża za prezent zgodnie z konwencją - darczyńcy, czyli siostrze, i tym, którzy złożyli życzenia.

      Co do reszty - przestań się mieszać. Mąż zna swoją rodzinę, podjął jakieś decyzje, na pewno niełatwe, ale też całkowicie rozsądne w tej sytuacji. Rozkminiasz zachowanie teściowej na wszystkie strony, może dała, może nie dała, może chciała, może nie - PO CO? zachowali się w sposób niedopuszczalny, prezentując wyżyny chamstwa. Przy ich zachowaniu to, czy dołożyli się do prezentu ma dokładnie zerowe znaczenie.

      Czego ty się spodziewasz? że paroma gestami ich sobie zjednasz?
      przecież od ludzi tego pokroju najlepiej trzymać się jak najdalej, skąd w tobie jakaś masochostyczna potrzeba brnięcia w toksyczne relacje? Jeśli teściowie już na początku robili takie jazdy, to nie ma co płakać nad brakiem rodzinnych więzi, tylko bogu dziękować, że nie będą ci zatruwali życia na co dzień.
      • veronikaniebieska po co? 15.11.14, 23:02
        no właśnie nad tym się zastanawiam i stąd mój wątek.

        Jakieś minimum przyzwoitości w której zostałam wychowana nakazuje mi podziękować za prezent, który otrzymałam. To, że ktoś zachowuje się chamsko wobec mnie, nie znaczy, że ja równie chamsko się muszę zachowywać wobec tej osoby. Nie muszę i nie chcę.
        Nie ma to nic wspólnego z chęcią brnięcia w toksyczną relacje czy próby zaskarbienia sobie ich sympatii. Ale zwykłego poczucia bycia w porządku wobec siebie samej i swojej przyzwoitości.

        Po drugie nie traktuję lekko faktu, że mój mąż zerwał kontakt z rodzicami. Chyba wiele osób na tym forum zdaje sobie doskonale sprawę, że choćby nie wiem jak toksyczni rodzice byli, to zerwanie więzi jest zawsze bardzo trudne. To nie jest rodzina gdzie była przemoc, alkohol, jakieś patologie - wtedy jest łatwiej bo "szkody" widać gołym okiem. W tzw porządnej rodzinie, zadbanym domu, bliskich relacjach o wiele trudniej zidentyfikować toksyczność układu i usprawiedliwić zerwanie kontaktu.

        Ja myślę, że może najlepszą strategią w tej sytuacji jest bycie "ponad to" i zachowywanie się przyzwoicie (wedle ogólnopojętych standardów) i trzymanie dystansu. A nie oddawanie ciosów i oko za oko, ząb za ząb, bo to raczej do niczego dobrego nie doprowadzi.
        • kol.3 Re: po co? 16.11.14, 08:41
          Nikt Ci nie doradza chamstwa, nikt Ci nie doradza oddawania ciosów, doradzają Ci właśnie zachowanie dystansu. A więc zachowaj go. Otrzymałaś od siostry prezent z dopiskiem że jest on od rodziców i rodzeństwa, w dopisek sama nie wierzysz, zatem złoż podziękowania na ręce siostry dla wszystkich ofiarodawców.
          Nikt Ci nie każe traktować lekko tego, że mąż zerwal z rodziną. Jednak w świetle tego co napisałaś można wysnuć jeden wniosek, że nie była to rodzina zdrowa. Nie musi istnieć przemoc i alkohol aby rodzinę nazwać patologiczną. czasem zerwanie może być lepsze, choć bolesne, niż pozostawanie w chorym kontakcie.
        • vilez Re: po co? 16.11.14, 12:29
          Zgadzam się z Tobą. Dlatego doradzam grzeczne, acz oszczędne, podziękowania. I dystans właśnie.
          A co do kontaktów- w sumie mogło być gorzej. Gdybyście mieszkali bliżej nich, to sobie wyobraź....

          Rozumiem, że boli, ale sytaucji nie zmienicie. A ból minie.
        • oksytocyna1 Re: po co? 16.11.14, 16:46
          Jest takie mądre powiedzenie: nie pchaj palców między drzwi. Uparłaś się jak osioł. Przeczytaj z 5x to co Ci napisały koronka2012 i kol.3. I zostaw w spokoju decyzję męża. Tak, to trudne zerwać kontakt. I dlatego na pewno miał do tego podstawy i nie Tobie to oceniać ani zmieniać. Wypadałoby to po prostu zaakceptować. Chyba jest dorosły?
          • vilez Re: po co? 16.11.14, 18:02
            Owszem, decyzja nalezy do męża, to jasne.

            Ale, jest takie coś, co napisała autorka:
            "Tyle, że zerwanie kontaktu z matką oznacza w praktyce również brak kontaktu z ojcem, trudny i dziwny kontakt z rodzeństwem, mieszkającym blisko matki. Z tego co widzę, te straty są dla męża o wiele bardziej bolesne niż zerwanie relacji z matką. "

            To jest trauma. A to wszystko nie jest takie proste. Zostawienie uchylonych drzwi ma tu też swoje znaczenie.
            • aqua48 Re: po co? 16.11.14, 18:20
              vilez napisała:

              >Z tego co widzę, te straty są dla męża o wiele bardziej bolesne niż zerwanie relacji
              > z matką.

              Ale z tego co pisze autorka mąż jest raczej otwarty na przeprosiny ze strony rodziców? To są własnie te uchylone drzwi. I dlatego radziłam podziękować uprzejmie za prezent. A jeśli prócz matki z niewiadomego powodu (z obawy przed reakcją matki gdyby związki były normalne?) zrywają z nim kontakt inni członkowie rodziny, to cóż - ich decyzja.

              • vilez Re: po co? 16.11.14, 22:57
                Tak. Mnei też chodzi o to, że młodzi w ten spsoób zaznaczają swoją wspólną obecność. Niczemu to nie szkodzi ;)
            • differentview Re: po co? 16.11.14, 18:26
              > Owszem, decyzja nalezy do męża, to jasne.
              >
              > Ale, jest takie coś, co napisała autorka:
              > "Tyle, że zerwanie kontaktu z matką oznacza w praktyce również brak kontaktu z
              > ojcem, trudny i dziwny kontakt z rodzeństwem, mieszkającym blisko matki. Z tego
              > co widzę, te straty są dla męża o wiele bardziej bolesne niż zerwanie relacji
              > z matką. "
              >
              > To jest trauma. A to wszystko nie jest takie proste. Zostawienie uchylonych drz
              > wi ma tu też swoje znaczenie.

              po pierwsze- nie podziekowanie za prezent lub podziekowanie zdawkowe nie jest rownoznaczne z zerwaniem kontaktow- to tylko dosc logiczna konsekwencja zachowania matki; to raczej powinny byc dylematy tesciowej- czy ja bedac zaproszona i olewajac slub syna nie zrywam z nim tym samym relacji; czy zaslepiona w swojej niechceci wobec jego zyciowych wyborow traktujac go w ten sposob nie niszcze relacji
              brak kontaktu z matka( z powodu bycia urazonym) nie musi oznaczac braku kontaktu z ojcem ani rodzenstwem- jesli wobec nich maz nie czuje zalu; maz moze im wytlumaczyc, ze bol jaki mu sprawila matka powoduje jego milczenie ale z reszta rodzine chce utrzymywac dobre kontakty
        • lena575 Re: po co? 16.11.14, 21:09
          Szczerze powiedziawszy, w rodzinie to, ze nie ma alkoholu i patologii nie oznacza, ze nie ma przemocy. To, jak zachowuje się matka twojego męża świadczy najlepiej o tym,że ta przemoc jest. Nikt "normalny" tak się nie zachowuje - normalny dorosły, dojrzały człowiek nie rości sobie pretensji do kierowania życiem swoich dorosłych dzieci, nie pokazuje całym sobą, że jesli "dziecko" nie będzie postępowało tak jak ona chce, to ona odcina się od niego. I nawet jakiekolwiek zasady dobrego wychowania jej nie obowiązują.
          Pewnie niewiele wiesz o domu męża, często nawet sam człowiek przed sobą nie chce przyznac się do tego, ze wychował się w przemocowym domu. Bez alkoholu i patologii ale z przemocą na zimno i "dla dobra". Zobaczyłaś pewnie urywek i sądzisz, ze to jakaś komedia omyłek. Ty namówisz męża na rodzinne spotkania z jego matką, ona cię pozna i zmieni zdanie.
          A tacy ludzie jak jego matka, zachowujący się tak bezwzględnie, nie potraktują wyciągniętej ręki jako znaku dobrej woli i chcęci zgodny, potraktują jako słabość i podporządkowanie.
          Jeśli koniecznie chcesz być grzeczna to napisz podziekowanie za prezent i podpisz , że od syna i synowej.
    • enith Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 16.11.14, 21:54
      Ponieważ nie masz absolutnej pewności, że teściowie jednak się do prezentu nie dołożyli, wysłałabym kartkę z podziękowaniami. Dla własnego dobrego samopoczucia, bo, jak widać, zostałaś porządnie wychowana i pozostawienie sprawy jak jest, zwyczajnie ci nie leży. Nie traktowałabym tego gestu jako wyciągniętej ręki, poniżania się, ani w ogóle nic z tych rzeczy. Potraktowałabym go jako kurtuazję, dowód, że znasz elementarne zasady kultury. Nawet jeśli teściowie nie znają. To wszytsko. Bez oczekiwania na jakikolwiek odzew z ich strony.
      I przy okazji warto sobie dobitnie uświadomić: patologią są wszyscy członkowie rodziny męża, którzy nie pojawili się mimo zaproszeń na waszym ślubie. NIE TYLKO MATKA, ale każda osoba, która dla świętego spokoju i podtrzymania status quo w kontaktach z tą kobietą olała was i wasz ważny dzień. Rozumiem, że mąż jest tą sytuacją zdruzgotany, ale mama to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak świadczy nieobecność innych członków rodziny o nich samych? Nie ma co zwalać winy wyłącznie na tę chorą z nienawiści kobietę, tylko przyjąć na klatę, że prawie cała ta rodzina nadaje się na odstrzał sanitarny. A ty męża wspieraj niezależnie od jego decyzji dotyczących kontaktów (lub ich braku) z jego rodziną.
    • rycerzowa Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 01:06
      Weroniko, przecież ty doskonale wiesz, że teściowa nie ma nic wspólnego z tym prezentem, że dedykacja jest autorstwa szwagierki i wynika z jej delikatności, a może i wstydu za rodzinę.
      Nie było słowa od rodziców, nie było telefonu, choćby sms-a...
      Gdybyś teraz podziękowała za coś, o czym teściowa nie ma pojęcia , mogłoby być to odebrane, jako złośliwe wypominanie, że nic nie dali, jako upominanie się o prezent.
      Zanim wyjaśnisz sytuację, znów będzie zamieszanie, więc lepiej nie ryzykować.

      Co wam czynić?
      Ja uważam, że gdy konflikt sięga szczytów absurdu, należy na jakiś czas wycofać się, powiedzieć pas, wyciszyć emocje. W obecnym stanie zacietrzewienia nikt nic nikomu nie wyjaśni.
      Twój mąż ma rację, na razie dajcie sobie spokój z próbami naprawy relacji z rodziną.

      Ty się martwisz zerwaniem więzi, nieporozumieniami, pragniesz normalności, zwykłych, serdecznych kontaktów z rodziną męża.
      Nie zapominaj, że ten kij ma dwa końce.
      Rodzice, normalni rodzice pod każdą szerokością geograficzną, pragną kontaktów z dorosłymi dziećmi. Powiem, że im nawet bardziej zależy, niż młodym.
      I twoi teściowie prędzej czy później też dojdą do tego wniosku.
      Znam kilka podobnych do waszej historii wśród znajomych, i w każdym przypadku doszło do nawiązania kontaktów, i zawsze z inicjatywy seniorów.

      Jeśli koniecznie chcesz być tą, która pierwsza wyciąga rękę, poczekaj na narodziny potomka.
      Wysyła się wtedy dziadkom zdjęcie wnuczęcia z serdecznym przywitaniem i nadzieją, że maluch ich wkrótce zobaczy i pokocha. Kto się oprze takiemu wyzwaniu?

      Zatem zajmijcie się teraz swoim życiem, swoim szczęściem , budowaniem swojego domu.
      Wkrótce zobaczysz, że uczuciowy punkt ciężkości szybko przesuwa się z rodziny, z której się wyszło, w kierunku tej, którą się tworzy.
      I miejcie nadzieję, że z czasem się wszystko ułoży.

      Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
      • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 10:58
        rycerzowa napisała:

        > Wysyła się wtedy dziadkom zdjęcie wnuczęcia z serdecznym przywitaniem i nadzieją, że
        > maluch ich wkrótce zobaczy i pokocha. Kto się oprze takiemu wyzwaniu?

        Ten, kto nie przepada za dziećmi?
        Skąd pewność, że w ogóle będzie jakieś wnuczę?
        • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 11:06
          ola_dom napisała:

          > rycerzowa napisała:
          > > Wysyła się wtedy dziadkom zdjęcie wnuczęcia z serdecznym przywitaniem i n
          > adzieją, że maluch ich wkrótce zobaczy i pokocha. Kto się oprze takiemu wyzwaniu?
          >
          > Ten, kto nie przepada za dziećmi?

          Ten kto nie zawaha się użyć dziecka żeby dokopać jego matce/rodzicom też nie oprze się możliwości wykorzystania takiej okazji..
          • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 11:19
            aqua48 napisała:

            > Ten kto nie zawaha się użyć dziecka żeby dokopać jego matce/rodzicom też nie oprze się
            > możliwości wykorzystania takiej okazji..

            a to już osobna osobność, zmroził mnie pomysł wykorzystania dziecka do takiej manipulacji...
      • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 11:52
        Przeczytałam twój poprzedni wątek, gdzie oprócz zmartwienia o brak kontaktu z teściową i jej odmowie uczestniczenia w waszym ślubie obawiałaś się zachowań partnera(teraz już męża) - agresja w sytuacjach stresowych. Sama zastanawiałaś się nad sensem bania slubu, choć go chciałaś ...
        Otóż jest to problem, który, moim zdaniem nieświadomie rozdrapujesz. W kółko wałkujesz złe stosunki z teściową (złe nawet przez ich brak) i jakieś próby nawiązania z nią pozytywnych relacji. No i nie mając z teściowa kontaktów macie tesciową obecną w waszym życiu. Tak negatywnie, ale to jest właśnie charakterystyczna cecha toksycznych relacji rodzinnych. Twój mąż chce się od tego odciąć ale tu już w to wtopiłaś. Dałaś się wciągnąć w krąg osób podporządkowanych teściowej. Jakby ci na jej zdaniu o twoim wychowaniu zależało. A ona na pewno nie zadzwoniła do ciebie, pewnie i do prezentu się nie dokładała. Ma gdzieś wychowanie i nawet kurtuazję. Ma gdzieś syna a co tu mówić o synowej.
        Według mnie powinnaś skupić się na mężu i na tym, by on umiał powiedzieć "wychowałem się w przemocowym domu ale ja taki nie będę". Jeśli doprowadzisz do tego, ze twój mąż (i ty) będziecie kolendowac w chakterze pośbity (o akceptację) do teściowej, to nie zdziw się, gdy twój mąż zacznie stosować rodzinne zachowania wobec ciebie i waszych dzieci. Sama strzelisz sobie w stopę a nawet w kolano.
        Twój mąż powinien sam sobie radzić z oodpępowieniem od toksycznej matki. Daj mu szansę i SPOKÓJ.
        Jak potrzebujesz akceptacji takiej osoby to ... znajdź sobie psychoanalityka.
        Przepraszam, jesli słowa za mocne ale naprawdę to ze szczerego serca. Znam takie osoby jak twoja teściowa i wiem, że od nich należy trzymać się z daleka.
        • kol.3 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 12:01
          Bardzo celna opinia.
          Przypomniało mi się jak na studiach mój kolega odtrącał od siebie nogą nieładnie i dość brutalnie psa. Wszyscy pozostali psa głaskali i dopieszczali, a mimo to pies lgnął do odtrącającego go kolegi. Spytałam kolegę dlaczego tak się zachowuje wobec psa. Kolega odparł że tak to już jest, że im bardziej się psa kopie, tym bardziej się łasi.
          • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 12:17
            Może nie każdy, swój poznał swego .
            Może pies doznał dobroci (jedzenia) tylko od tych co kopią.
            Może veonikaniebieska powinna zastanowić się dlaczego potrzebuje akceptacji takiej teściowej. Może kierują nią stereotyypy (jej "odpowiedzialność" za relacje z teściową) a może jakieś braki. Może czuje się, że o cos musi walczyć (n.p. to małżeństwo).
            • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:10
              W wielu odpowiedziach na mój wątek pojawia się interpretacja, że ja jakoś mniej lub bardziej desperacko zabiegam o aprobatę teściowej, pcham się na siłę tam gdzie mnie nie chcą, masochostycznie wkładam palec między drzwi. Tylko dlatego, że zastanawiam się czy podziękować za prezent czy dlatego, że przejmuję się relacjami moimi i partnera z jego rodzicami. Podkreślam: przejmuję się, aczkolwiek nie wyrywam z tego powodu włosów i nie śpię po nocach.

              Przyznaję, że jest to pierwszy raz w moim życiu gdy ktoś tak po prostu zieje do mnie otwartą nienawiścią. Nie ktoś, nie obca osoba, którą moża po prostu olać. Ale matka mojego partnera, która widziała mnie na oczy trzy raz a podważa moją uczciwość, rozpowiada kłamstwa o mojej rodzinie, angażuje w swoją krucjatę ex mojego partnera, innych członków rodziny. Wszystko dlatego, że ośmieliliśmy się ze sobą związać i żyć po swojemu.
              Wasze rady, by olać, zająć się swoim życiem i się nią nie przejmować są z pewnością słuszne, choć może nieco oderwane od realiów. To w końcu matka, i wszystkiego nie da się olać, albo sprawić by nie bolało. Ona nie zniknie tak po prostu.

              Jeśli mam być tak naprawdę szczera to jest chyba we mnie jakaś irracjonalna obawa przed tą kobietą. Przed tym jak zdołała zmanipulować resztę rodziny przeciwko nam. Przed jej niewytłumaczalną nienawiścią do mnie. Nie chcę być w tej rodzinie widziana jako ta zła bezwzględna wiedźma, która zniszczyła ich rodzinę, zabrała im syna/brata. Z tym chyba jest mi najtrudniej sobie poradzić.
              Ktoś mi przepowiedział, że ona da nam jeszcze nieźle popalić. Obawiam się, co ona jeszcze jest nam w stanie wywinąć.
              I być może to o to tak naprawdę chodzi w tym moim analizowaniu. Jak ochronić siebie, jak ochronić nas przed jej narcystycznym wpływem.

              • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 17:25
                Napatrzyłam się toksycznym stosunkom w rodzinie mojego męża. Z szokiem słuchaliśmy jak jedna z ciotek po rodzinie opowiadała, ze jej synowa jest w ciąży na pewno nie z jej synem (podśmiechiwaliśmy się, ze synek jej zdaniem seksu nie uprawia) ale małżeństwo rozleciało sie realnie. Kuzynka mojego męże, która wyjechała do Australii, tam wyszła za mąż i została (co sama uznaje za odpępowienie sie od toksycznej matki) do dziś przechowuje list od matki, w którym ta pisze do córki przylatującej po wielu latach nieobecności do Polski by nie przywoziła ze sobią swoich "aborygeńskich" dzieci bo ta matka nie ma zamiaru wstydzic sie za nich.
                Mój mąz potrzebował lat by sam przed sobą przyznać się, że takie wychowanie i taka matka "zamknęły go". Wychodzenie to długa i bolesna sprawa.
                Jeśli chodzi o dzieci, to może być i tak, jak powiedziała nastoletnia córka mojej znajomej. Otóz powiedziała, ze ona nigdy za mąż nie wyjdzie albo wyjdzie za kogoś kto nie ma matki, bo nigdy nie pozwoli sobie by ktos tak do niej się odzywał jak babcia do mamy.
                Rok temu umierał mój sąsiad. 48 lat, rak, żona, trójka dzieci i toksyczna matka. Nad umierającym w szpitalu ta matka urządzała takie sceny, że aż on zażądał by do niego nie przyjeżdżała. Bo wszystko co złego, zdaniem tej matki, to wina jego żony.
                Myślałam, ze już mnie nic nie zaskoczy, że mieszaninę głupoty, chamstwa, bezczelności, podłości, braku wyobraźni pomieszanej w poczuciem "mnie wolno" już widziałam w nadmiarze. Ale to co działo się u siąsiadki pokazało, że dno nie istnieje.
                Mam ważenia, ze utrzymywanie kontaktów z tak toksyczną osobą i udawanie, ze takie zachowania uderzające w nas są w granicach akceptowalnych, powoduje, ze sami tracimy szacunek do siebie.
                • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 19:45
                  lena575 napisała:

                  > Napatrzyłam się toksycznym stosunkom w rodzinie mojego męża.
                  > Mam ważenia, ze utrzymywanie kontaktów z tak toksyczną osobą i udawanie, ze tak
                  > ie zachowania uderzające w nas są w granicach akceptowalnych, powoduje, ze sami
                  > tracimy szacunek do siebie.

                  Lena, ja doskonale rozumiem na czym polega toksyczność takich układów i stojąc nieco z boku widzę może dobitniej niż mąż jak teściowa jedzie na poczuciu winy wszystkich wokoło. Jak potrafi z dobrotliwą, cierpiętniczą wbić szpilę w imię dobra rodziny, szacunku dla matki i tym podobne. Albo przeinaczyć zdarzenia tak, że to ona zawsze wychodzi na tę najbardziej pokrzywdzoną i absolutnie nie dostrzega, że to ona krzywdzi i odtrąca od siebie bliskich.

                  Ani ja ani mąż nie zamierzamy udawać, że takie zachowania są akceptowalne. Mąż dał jej kilka ostrzeżeń, że nie będzie tolerować oczerniania mnie, wtrącania się między nas i ustawiania go przeciwko mnie.
                  Nie poskutkowało więc ochłodził kontakt, przestał dzwonić i tam jeździć.
                  Tyle, że ona wcale nie chce tych dwóch faktów ze sobą połączyć. Ona wierzy, że syn zerwał z nią kontakt, bo ja mu zabraniam!

                  Nasz ślub był szczególną okazją i uznaliśmy, że pomimo lat milczenia po obu stronach jednak zaprosimy ją na tę uroczystość. No i może ewentualnie podziękujemy za prezent.
                  Nie sądzę, że jest to przejaw utraty szacunku dla siebie. Rodzice to jednak rodzice i nie da się ich istnienia wymazać z rzeczywistości.

                  My uważamy, że to teściowa zachowuje się niewłaściwie. Teściowa uważa, że to my postępujemy karygodnie wobec niej. Każdy ma swoją rację i w nią wierzy.
                  Szanse na przekonanie teściowej są raczej znikome. A na udowadnianie jej, że nie jestem wielbłądem szkoda czasu i energii.
                  • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 22:20
                    ... "udowadnianie jej, że nie jestem wielbłądem szkoda czasu i energii"
                    Twoje ostatnie zdanie powinno być nie tylko tym co piszesz, ale tym co robisz.
                    Na poziomie rozumowym wiesz doskonale, że nie masz wpływu na to co mówi robi i mówi teściowa i to, że ani ty ani mąż nie będziecie zachowywac się jak posłuszne przedszkolaki by zadowolić (albo raczej próbować zadowolić) mamusię.A na poziomie emocjonalnym jednak porusza cię to co ona o tobie mówi i jeszcze usprawiedliwiasz ją (rodzice to rodzice ...) . Czyli co? mozna im pozwolić na wszystko?
                    Znalazłaś się w sytuacji wyjątkowo niekomfortowej i takiej, w której nie ma dobrych rozwiązań. Są tylko rozwiązania "ochraniające". Na plus działa to, ze mieszkacie daleko, teściowa ma inne dzieci i do obopólnego szczęścia nie potrzebny jest częsty kontakt. Moim zdaniem, w sytuacji jaka jest powinnaś wszelkie kontakty z rodziną męża pozostawiać jemu, nie naciskać, nie próbować godzić i stosować zasad dobrego wychowania tam gdzie zachowanie rozmiją sie z kulturą. Tu należy wyłącznie kurtuazyjnie.
                    • zuzi.1 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 23:05
                      10/10, a i z kurtuazja tez nie nalezy przesadzac, plan minimum. Zacznij sie dziewczyno w koncu szanowac i chronic siebie. Nie wystawiaj sie nigdy wiecej na cel tej zaburzonej kobiecie.
                      • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 08:47
                        Wydaje mi się, ze normalni, kulturalni ludzie w zderzeniu z czymś nieznanym próbują to racjonalizować szukają porozumienia. Wydawałoby się, że po to homo sapiens ma mowę by się dogadać. Próbujesz zrozumiec czyjeś intencje i chcesz, by twoje ktoś rozumiał. A tu ... jakbyś próbowała kibola przekonać by 11 listopada nie szedł na zadymę. A przecież on ma swoje "racje" i swoiście pojmowany "patriotyzm". Jakbyś próbowała przekonać Rydzyka, ze jego prawo podatkowe obowiązuje. Spróbujesz? Wolisz zostac w domu, wolisz nie dyskutować z kimś, kto z definicji odbiera ci prawo do oceniania swojego zachowania i sam ciebie ocenia i to totalnie, bezpardonowo i bez mrugnięcia okiem.
                        Jak to ktos kiedyś napisał - z chamem się nie zadaj, bo ściągnie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. A powiedzmy sobie szczerze. takie zachowania teściowej to chamstwo w czystej postaci.
                        W kontaktach z pewnymi osobami można tylko stracić.
                        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 16:40
                          > Wydawałoby się, że po to homo sapiens ma mowę by się dogadać.

                          OT- Niestety, podstawową funkcją języka wcale eei jest moim zdaniem komunikacja, ale strategiczne "ustawianie się" w życiu. To nam się WYDAJE, ze funkcja komunikacyjna jest podstawową. Gdyby było inaczje, strategiczny wymiar języka by nie działał, tak że ta iluzja jest niezbędna (w potocznym doświadczeniu).
                          A wśród tych funkcji strategicznych jest także mozliwość dogadania się. Ale to zaledwie- mozliwość. Co owocnie pokazują rozmowy na forach, nieprawdaż ;)
                          • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 17:53
                            Moim zdaniem, jako funkcja społeczna język służy raczej do komunikacji a do ustawiania się jest tzw. postawa życiowa. Często wypracowana, nawet "wyżyłowana", niestety, co widać po politykach :)
                  • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 10:55
                    veronikaniebieska napisała:

                    > Ani ja ani mąż nie zamierzamy udawać, że takie zachowania są akceptowalne. Mąż
                    > dał jej kilka ostrzeżeń, że nie będzie tolerować oczerniania mnie, wtrącania się między nas i
                    > ustawiania go przeciwko mnie. Nie poskutkowało więc ochłodził kontakt, przestał dzwonić i tam
                    > jeździć. Tyle, że ona wcale nie chce tych dwóch faktów ze sobą połączyć. Ona wierzy, że
                    > syn zerwał z nią kontakt, bo ja mu zabraniam!

                    I nie sądzę, żeby kiedyś połączyła w głowie te fakty.
                    Tak jak moja mama ma wieczne pretensje, że za rzadko do niej przyjeżdżam i za rzadko dzwonię - ale nie przyjdzie jej do głowy, że dopóki będzie wykorzystywać każdą okazję do wsadzenia mi cieńszej lub grubszej szpilki przy każdej rozmowie i każdym spotkaniu - nie będę miała motywacji, żeby częściej z ochotą się z nią kontaktować.
                    Aha - to oczywiście mój facet mnie od mamy odciągnął, wiadoma sprawa :). W końcu przedtem byłam tylko jej, a teraz to "on nie może znieść, że ja do niej dzwonię" i tak dalej, i tak dalej...
                    Moja mama na szczęście nawet w części nie odwala takich akcji, jak Twoja teściowa, ale także obawiam się, że pewnych rzeczy NIE ZROZUMIE. Ani jedna, ani druga.
      • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 14:44
        rycerzowa napisała:

        > Weroniko, przecież ty doskonale wiesz, że teściowa nie ma nic wspólnego z tym p
        > rezentem, że dedykacja jest autorstwa szwagierki i wynika z jej delikatności, a
        > może i wstydu za rodzinę.

        Tego tak naprawdę nie wiem. Jak wspomniałam, prezent jest bardzo w stylu teściowej.
        Ale oczywiście bardzo prawdopodobne jest, że to była inicjatywa szwagierki, która próbuje rodzinę pojednać.


        > Gdybyś teraz podziękowała za coś, o czym teściowa nie ma pojęcia , mogłoby być
        > to odebrane, jako złośliwe wypominanie, że nic nie dali, jako upominanie się o
        > prezent.

        To prawda, o tym nie pomyślałam...



        > Co wam czynić?
        > Ja uważam, że gdy konflikt sięga szczytów absurdu, należy na jakiś czas wycofać
        > się, powiedzieć pas, wyciszyć emocje. W obecnym stanie zacietrzewienia nikt n
        > ic nikomu nie wyjaśni.

        Widzisz, tylko że obecny stan to już etap właśnie takiej wyciszonej, zapiekłej złości. A odmowa przyjścia na nasz ślub była tego demonstracją.
        Kulminacja była wcześniej, po której mąż się wycofał, przestał się odzywać. I to właśnie o to nieodzywanie się teściowa ma największe pretensje.
        Łzy, żale, pretensje teściowej były wcześniej. Wycofanie i milczenie męża spowodowało, że okopała się w swojej krzywdzie. Z zimną krwią i stoickim spokojem oświadcza, że ona nie ma już syna. Nieprzyjęcie zaproszenia na nasz ślub było już tylko tego stanu naturalną kontynuacją.



        > Rodzice, normalni rodzice pod każdą szerokością geograficzną, pragną kontaktó
        > w z dorosłymi dziećmi. Powiem, że im nawet bardziej zależy, niż młodym.
        > I twoi teściowie prędzej czy później też dojdą do tego wniosku.

        Ależ co do tego nie mam wątpliwość. Tyle, że tutaj to pragnienie to jest żądanie i domaganie się tego kontaktu dokładnie na takich warunkach jakie teściowa uważa za właściwe.
        A ponieważ nie dostawała tego kontaktu ile i kiedy chciała to zrobił się problem.
        To nie jest osoba, która potrafi przyznać że się myli. Prędzej tak wykręci rzeczywistość, że to ona jest najbardziej pokrzywdzoną.


        > Jeśli koniecznie chcesz być tą, która pierwsza wyciąga rękę, poczekaj na narod
        > ziny potomka.
        > Wysyła się wtedy dziadkom zdjęcie wnuczęcia z serdecznym przywitaniem i nadziej
        > ą, że maluch ich wkrótce zobaczy i pokocha. Kto się oprze takiemu wyzwaniu?

        Wcale nie chcę koniecznie być tą która pierwsza wyciąga rękę. Po tym jak teściowa zachowała się w stosunku do mnie naprawdę, nie mam na to najmniejszej ochoty.
        Tak samo też nie uważam, że dobrym pomysłem jest używanie dziecka.
        Widząc jej zawziętość w stosunku do własnego syna, szczerze wątpię, że ewentualny wnuczek ją wzruszy.

        >Wsztkiego najlepszego na nowej drodze życia!

        Dziękuję :)
        • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:29
          veronikaniebieska napisała:

          > rycerzowa napisała:
          >
          > > Weroniko, przecież ty doskonale wiesz, że teściowa nie ma nic wspólnego z tym prezentem,
          > > że dedykacja jest autorstwa szwagierki i wynika z jej delikatności, a może i wstydu za rodzinę.
          >
          > Tego tak naprawdę nie wiem. Jak wspomniałam, prezent jest bardzo w stylu teściowej.
          > Ale oczywiście bardzo prawdopodobne jest, że to była inicjatywa szwagierki, która próbuje
          > rodzinę pojednać.
          >
          >
          > > Gdybyś teraz podziękowała za coś, o czym teściowa nie ma pojęcia , mogłoby być
          > > to odebrane, jako złośliwe wypominanie, że nic nie dali, jako upominanie się o
          > > prezent.
          >
          > To prawda, o tym nie pomyślałam...

          Dlatego - także mi - jak też ktoś tutaj sugerował - bardzo słuszny wydaje się pomysł złożenia serdecznych podziękowań na ręce szwagierki - skoro to ona przekazała prezent. Jeśli prezent był także od teściowej - szwagierka pewnie przekaże podziękowania - a jeśli nie - to nie, i nie trafią one jak kulą w płot.
          A dziękować bezpośrednio teściowej nie ma powodu, skoro ona też nie przekazała prezentu bezpośrednio.
          Pośrednictwo szwagierki także "w tę stronę" wydaje się najwłaściwsze.
        • attiya Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 22.11.14, 18:12
          w zasadzie miałam nie pisać ale zrobię to
          mam wrażenie, że ty dla jakiejś chorej przyjemności brniesz w to
          no nie wiem ale orgazmów psychicznych dostajesz jak wałkujesz ów temat
          tyle osób pisze ci - "zostaw temat", "daj spokój", "to sprawa męża" itd itd a ty w kółko i w kółko o tym mówisz, piszesz itd
          skup się lepiej na tworzeniu nowej rodziny, na mężu i na sobie
          bo za moment będziesz pisać tu, że mąż rzucił ciebie albo coś w ten deseń
          zajmij się mężem
    • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:10
      Niepotrzebnie uderzacie w Autorkę że "sie pcha". Ona nigdzie się nie pcha. Onma działa pod wpływem imperatywu normalności. Normalnemu człowiekowiu jakis czas zajmuje "zrozumienie", że można się wyrzec własnego dziecka, bo się "niewłaściwie ożeniło". Zwyczajnie zrozumieć. Odbija się od mózgu: "ale: jak to? Przecież to niemożliwe." I długo człowiek podejmuje jakieś próby przełamania tego dziwnego stanu. To to naprawdę wali w człowieka: że jego małżonek traci rodziców (rodzeństwo), wreszcie, że on sam - jako współmałżonek - nie jest akceptowany (a każdy "woli" być akceptowany).

      To się zwyczajnie w głowie nie mieści, że rodzic może tak traktować dziecko. Zwłaszcza, gdy po drugiej stronie jest inny przykład, inne brelacje z rodzicami (tu: dobre, akceptujące itd). Bardzo trudne doświadczenie właśnie przez porównanie i przez brak elementarnej symetrii (teściowie- świekrowie). Już chyba łatwiej, przepraszam jesli kogos urażę, pogodzić się ze śmiercią rodziców, niż z takim odrzuceniem. Żałobę chyba trudniej odbyć, bio gdzies ztyłu głowy tli się: "dlaczego" i "a może jednak". Gorycz i/lub rodzaj gorącego żalu, że takie coś nam (dziecku swojemu) zrobili. Nie jest lekko.

      Tak, że wcale to nie musi oznaczać wikłania się w toksyczne relacje z tesciami, ale właśnie- próbę zrozumienia takiego extremum i pztełamania go (normalne). Moim zdaniem nie należy umniejszać problemu, jaki ma małżonek osoby, której rodzice są tak dziwni. Bo to jest problem mentalny i z rozumieniem właśnie, no i z akceptacją takiego stanu rzeczy. A to wszystko wymaga czasu. wsparcie należy się i dziecku takich rodziców, ale i jego małżonkowi , bo ona tez mzaga się zodrzuceniem i jeszcze z bólem, który widzi u współmałżonka(każda z tych osób przeżywa, tylko każda trochę inaczej).

      Tak, że te słowa, ze Autporka się "gdzieś pcha" są krzywdzące i niepotrzebne. Ona się "nie pcha", ona działa normalnie. Gdyby to przyjmowała lekko, to by oznaczało, że sama jest skrzywiona. potrzeb aczasu, by się pogodzić i ostatecznie "przyjąć zerwanie".

      Trzymam kciuki za procesy, które w Was zachodzą. I sił życzę, bo to ciężkie przeżycia. I byście się nie wystawiali na dodatkowe ciosy- o to rzeczywiście warto zadbać.
      • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:35
        Dzięki vilez, dokładnie o to mi chodzi....

        Chcę jeszcze odnieść się to tego fragmentu

        vilez napisała:
        > To się zwyczajnie w głowie nie mieści, że rodzic może tak traktować dziecko. Zw
        > łaszcza, gdy po drugiej stronie jest inny przykład, inne brelacje z rodzicami (
        > tu: dobre, akceptujące itd).

        Tutaj ta asymetria jest szczególna, bo drugie dziecko (siostra) jest traktowana zupełnie inaczej. Jej partner jest traktowany w tej rodzine bardzo ciepło i życzliwie, co jest wielokrotnie podkreślane.
        Ale ona nie wyjechała z Polski, jest blisko i na każde skinienie, a nawet jeśli robi coś po swojemu to matka jest ostatnią osobą, która się o tym dowiaduje (jeśli wogóle).
        Ja byłam w lekkim szoku jak kiedyś u nich byliśmy i obserwowałam jak teściowa "rozstawia" córkę po kątach, planuje jej dzień, dysponując czasem dorosłej, pracującej-studiującej osoby.
        Ten kontrast jest więc też nasilony wbijaniem klina i rywalizacji między rodzeństwo. Podkreślaniem jak dobrą i troskliwą córką jest siostra męża a jak bardzo on zawiódł, opuścił rodzinę, nie liczy się z nimi itp.

        Do dziś pamiętam jeden wieczór z naszego ostatniego pobytu u nich w domu. Był to ostatni dzień przed naszym wylotem z Polski. Zaproponowaliśmy, że zrobimy obiad, zaprosiliśmy teściów i siostrę z partnerem. Na godzinę przed obiadem teściowa bez słowa wyszła z domu. Po kilku nieodebranych telefonach okazało się, że jest u sąsiadki. Wróciła ok 22 po czym udała się do pokoju córki i zawołała ją do siebie. Resztę wieczoru przesiedziała w pokoju córki hihocząc w najlepsze z córką i jej partnerem.
        Dla mnie była to niepojęta demonstracja...

        W przyszłym roku jest wesele siostry i jej partnera. Już wiemy, że teściowa stanie na głowie aby "pokazać" mojemu mężowi i mierzi mnie na samą myśl.

        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 16:13
          Współczuję :-(
        • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 16:40
          veronikaniebieska napisała:

          > W przyszłym roku jest wesele siostry i jej partnera. Już wiemy, że teściowa stanie na głowie
          > aby "pokazać" mojemu mężowi i mierzi mnie na samą myśl.

          Nie myśl. Nie myśl, bo to nic nie zmieni, poza tym, że będziesz się denerwować = tracić zdrowie i energię.
          To jest jakaś regularna choroba i trzeba to tak traktować - jak ktoś ma grypę, to kicha, kaszle i się poci - co nie jest przyjemne także dla otoczenia, no ale takie właśnie są objawy tej choroby. Twoja teściowa też choruje i TO są objawy jej choroby. Bardziej należy uważać, żeby się nie zarazić i nie "współchorować" (analogicznie do współuzależnienia przy chorobie alkoholowej) z nią.
    • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:13
      Niepotrzebnie uderzacie w Autorkę że "się pcha". Ona nigdzie się nie pcha. Ona działa pod wpływem imperatywu normalności. Normalnemu człowiekowiu jakis czas zajmuje "zrozumienie", że można się wyrzec własnego dziecka, bo się "niewłaściwie ożeniło". Zwyczajnie zrozumieć. Odbija się od mózgu: "ale: jak to? Przecież to niemożliwe." I długo człowiek podejmuje jakieś próby przełamania tego dziwnego stanu. To to naprawdę wali w człowieka: że jego małżonek traci rodziców (rodzeństwo), wreszcie, że on sam - jako współmałżonek - nie jest akceptowany (a każdy "woli" być akceptowany).

      To się zwyczajnie w głowie nie mieści, że rodzic może tak traktować dziecko. Zwłaszcza, gdy po drugiej stronie jest inny przykład, inne relacje z rodzicami (tu: dobre, akceptujące itd). Bardzo trudne doświadczenie właśnie przez porównanie i przez brak elementarnej symetrii (teściowie- świekrowie). Już chyba łatwiej, przepraszam jesli kogos urażę, pogodzić się ze śmiercią rodziców, niż z takim odrzuceniem. Żałobę chyba trudniej odbyć, bo gdzies z tyłu głowy tli się: "dlaczego" i "a może jednak". Gorycz i/lub rodzaj gorącego żalu, że takie coś nam (dziecku swojemu) zrobili. Nie jest lekko.

      Tak, że wcale to nie musi oznaczać wikłania się w toksyczne relacje z tesciami, ale właśnie- próbę zrozumienia takiego extremum i przełamania go (normalne). Moim zdaniem nie należy umniejszać problemu, jaki ma małżonek osoby, której rodzice są tak dziwni. Bo to jest problem mentalny i z rozumieniem właśnie, no i z akceptacją takiego stanu rzeczy. A to wszystko wymaga czasu. Wsparcie należy się i dziecku takich rodziców, ale i jego małżonkowi , bo ona tez zmaga się z odrzuceniem i jeszcze z bólem, który widzi u współmałżonka(każda z tych osób przeżywa, tylko każda trochę inaczej).

      Tak, że te słowa, ze Autporka się "gdzieś pcha" są krzywdzące i niepotrzebne. Ona się "nie pcha", ona działa normalnie. Gdyby to przyjmowała lekko, to by oznaczało, że sama jest skrzywiona. Potrzeba czasu, by się pogodzić i ostatecznie "przyjąć zerwanie".

      Trzymam kciuki za procesy, które w Was zachodzą. I sił życzę, bo to ciężkie przeżycia. I byście się nie wystawiali na dodatkowe ciosy- o to rzeczywiście warto zadbać.
      • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 15:35
        W pełni się zgadzam - i bardzo słusznie, że ten mądry post poszedł dwa razy ;)

        Gdyby veronika przeszła nad tą absolutnie patologiczną sytuacją do porządku dziennego - to byłoby dziwne i równie patologiczne. A że przejmuje się bardzo trudną sytuacją najbliższej osoby i próbuje jakoś pomóc w jej rozwiązaniu - to w tym akurat nie ma niczego dysfunkcjonalnego.
        Każdy normalny na jej miejscu miałby prawo szeroko otworzyć ze zdumienia oczy i zapytać: "ale jak to, WTF, o co chodzi....???" i w pierwszym odruchu próbować zrozumieć, a także naprawić to, co jest tak koszmarnie popsute.
        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 16:14
          Dziękuję :-)
    • rycerzowa Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 20:12
      Wcale nie chcę koniecznie być tą która pierwsza wyciąga rękę. Po tym jak teściowa zachowała się w stosunku do mnie naprawdę, nie mam na to najmniejszej ochoty.


      Może nie chcesz, ale sprawiasz takie wrażenie.
      Jakby to tobie przede wszystkim zależało, by wyjaśnić sytuację, naprawić relacje.
      Zawsze - w normalnych układach - zależy na tym obu stronom.
      Teraz waszym "zadaniem" jest, by to matce zależało bardziej. Czyli trzeba odwrócić układ.
      Postępujcie tak, by nie było wątpliwości, że to rodzice (tak, oboje) przegięli, coś zniszczyli,
      i że się muszą bardzo postarać, by to naprawić.
      Bo - jeśli to, co piszesz - jest prawdą, takie są właśnie fakty.

      Bliskie wesele siostry będzie dobrym sprawdzianem.
      Niech szanowna teściowa nie łudzi się, że na pewno będziecie, że jest wam głupio, że to wy denerwujecie się, bo wszak musicie być wobec niej "grzeczni", aby siostrze wesela nie zepsuć.
      Nie, to niech ona się martwi, jak nie zepsuć wesela ukochanej córce, niech to jej córka robi wyrzuty, że przez nią nie będzie na weselu brata.

      Tak samo też nie uważam, że dobrym pomysłem jest używanie dziecka.
      Widząc jej zawziętość w stosunku do własnego syna, szczerze wątpię, że ewentualny wnuczek ją wzruszy.


      Skąd to określenie "używanie"? Jakaś nowomowa.
      Jak świat światem narodziny dzieci naprawiały zaburzone relacje, łagodziły konflikty, kruszyły serca dziadków, i nie tylko.
      Dziecko to potężna siła, przekonasz się kiedyś.

      Weroniko, przez kilkanaście lat pracowałam wśród ludzi, taki miałam zawód, umiałam słuchać, więc znam wiele podobnych historii, i powtórzę ci, że najczęściej wszystko się dobrze kończy, czego i wam życzę.
      Ale potrzebna jest wasza determinacja, zdecydowanie, aczkolwiek nie zawziętość, nie nienawiść.
      Szczęśliwie się składa, że mieszkacie daleko, i niech tak zostanie.
      • loreen1 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 21:39
        rycerzowa napisała:

        >
        >
        >
        >
        > Skąd to określenie "używanie"? Jakaś nowomowa.
        > Jak świat światem narodziny dzieci naprawiały zaburzone relacje, łagodziły kon
        > flikty, kruszyły serca dziadków, i nie tylko.
        > Dziecko to potężna siła, przekonasz się kiedyś.
        >
        hahaa...to ta sama mitologia, co ze w wigilie gasna wszystkie spory;) mam podobne stosunki,a wlasciwie ich brak z rodzicami i siostra. w tym czasie siostra i ja urodzilysmy dzieci i nie zmienilo sie NIC!!!! wrecz byla okazja zademonstrowac ponownie nienawisc - brak gratulacji, prezentu z okazji narodzin itp
        • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 17:53
          loreen1 napisała:

          > > Jak świat światem narodziny dzieci naprawiały zaburzone relacje, łagodzi
          > ły kon flikty,
          > hahaa...to ta sama mitologia, co ze w wigilie gasna wszystkie spory

          Wielu ludzi uważa, że dziecko i jego narodziny to taki uniwersalny klej na złe stosunki w rodzinie.. a dziecko najczęściej w tej sytuacji staje się kartą przetargową i ofiarą złych emocji.
          • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 11:52
            aqua48 napisała:

            > Wielu ludzi uważa, że dziecko i jego narodziny to taki uniwersalny klej na złe stosunki w
            > rodzinie.. a dziecko najczęściej w tej sytuacji staje się kartą przetargową i ofiarą złych emocji.

            Czemu trudno się dziwić, skoro tak właśnie jest traktowane i do tego "używane"...
      • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 17.11.14, 21:48
        Pamiętam tamten watek i pamietam, jak sobie pomyślałam - było minęło, nie będę się wypowiadać. A teraz idzie to dalej tym torem, to sie wypowiem.
        W zarysie uważam, jak Rycerzowa.
        Nie uważam, że zachowanie Autorki wynika z savoir-vivru, tylko z innych przyczyn (nie wiem - można by gdybać, wiele przyczyn się nasuwa).
        Savoir-vivre ma w sobie pojecie pewnej równorzędności i adekwatności, coś jak w dyplomacji.
        1.Z tego co pamiętam, teściowa chodzila i obgadywała/znieważała Autorkę i jej rodzinę. Na bycie obrażanym, gdy ktos oczernia nasza rodzinę, matkęiojca, raczej nie idzie się w goście do takiej osoby. Takie akty ze strony tesciowej były już de facto zerwaniem stosunków z Autorką.
        W tym momencie oczekiwałabym przeprosin, albo się u tesciowej w domu nie pojawiła. Nie oczekiwałabym tego natomiast od narzeczonego, bo to jeszcze nie ta skala przewinienia.
        2. Ale jeśli tesciowa nie zaprzestałaby swoich wrogich działan, nie poszłabym też zapraszać na ślub. Ale pozwoliłabym zaprosić narzeczonemu matkę, bo to wciąż nie ta skala przewiny.
        3. Jęlimatka by nie przyjechała, trudno. Powiedziałabym mężowi,że miprzykro, że go takpotraktowali. W głębi serca cieszyłabym się,że nie musze robić dobrej miny do złej gry na własnym weselu.W ogóle by mnie to nie obchodziło.
        Myślę, że zrobiłaś o kilka kroków za daleko, ale już sobie przestać.
        Nie daj się obrażać poprzez niezauważanie tego.
        Myślę, że jeśli ma się poprawić, to tylko poprzez długie olanie takiej osoby.
        Wszystkiego najlepszego z okazji ślubu:)
        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 10:31
          Pzreciez autorka pisała, że chodzi nie tylko SV, ale także kwestie "pogodzenia się" z odrzuceniem i zerwaniem kontaktu- także z rodzeństwem. Tutaj sv jest mozliwością odpowiedneigo reagowania w celu utrzymania jakiejś łączności lub odwrotnie. Nie musiszz więc "wpadać" na pomysł, ze ejst w tym "coś więcej". Bo cozywiście, że jest coś więcej (niż sv).

          > Pamiętam tamten watek i pamietam, jak sobie pomyślałam - było minęło, nie będę się wypowiadać. A teraz idzie to dalej tym torem, to sie wypowiem.

          W jakim kierunku?

          > W zarysie uważam, jak Rycerzowa.

          Znaczy, że dziecko "rozwiązuje" problemy? Toż to szkodliwy mit. Czy, że zwrot "używanie" to nowomowa? Bo to żadna nowomowa, tylko wskazanie, że traktowanie dzicka - jako przynęty- jest nienajmądrzejsze, pominąwszy już, że to mit, iż się uda.
          • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 15:46
            Vilez,
            1. jesli chodzi o "zarys" Rycerzowej, to chodziło mi nie o dziecko, bo ani go nie ma, ani może się nigdy nie pojawić, więc to tylko bajania Rycerzowej, lubb przestawienie jakiejś tendencji, która wg mnie faktycznie czasem występuje. Chodziło mi generalnie o to, że to wg mnie sytuacja, w której samemu sobie trzeba rozdawać karty, a nie dostosowywać się do warunków tesciowej.
            2. Jesli chodzi o "kierunek"... Wg mnie taki sam "kierunek" ma pozwolenie sobie na chodzenie do domu do kogoś, kto bezpodstawnie mnie by obrażał, jak zastanawianie się po odrzuceniu (nie kulturalnej odmowie z ewentualnym wyjasnieniem ważnych powodów odmowy, bo to bardzo bliska rodzina) zaproszenia na ślub (czyli w zasadzie też de facto zerwaniu stosunków) jak i czy w ogóle dziękowac za jakiś prezent. To coś jak by ktos mnie opluł, potem powiedział, że mam ładną sukienkę, a ja bym się zastanawiała, jak podziękować za komplement. Rozumiem, że syn jest zakęrcony sytuacja, może być mu przykro, wstydzić się za rodzinę, etc. etc., ale dla synowej teściowa z definicji jest raczej kimś obcym, o ile proces zaprzyjażniania się nie nastąpił, a tu chyba nie nastąpił. Że Ty już napisałaś dużo mądrości (albo wg Ciebie mądrości), to nie znaczy, że ja sobie nie popisze swoich. Ostatnie zdanie możesz sobie zapamiętać i przypominać, jesli bedziesz miała coś w rodzaju uwag, że niepotrzebnie wg Ciebie coś piszę:) To bedzie taka mala ekonomika wypowiedzi:)
            • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 16:54
              Ad 2. To była supozycja pod kierunkiem Autorki, że ona wykorzystuje sv do osiagnięcia jakichś celów. Ta supozycja ma wydźwięk pejoratywnuy, niestety: że "coś załatwia", czego załatwiać nie powinna. .Otóż, ona niczego nie załatwia, tylko reaguje najnormalniej na świecie, jak każdy nieprzetrącony cżłowiek reaguje na dziwność typu: odrzucenie dziecka i jego rodziny. Dlatego uważam, że to niesprawiedliwe jest czynić jej takie supozycje, tym bardziej, że ona się odnosiła wyżej do tej materii (pod moim postem). Uważam, że dobrze jest w rozmowie brac pod uwagę, co Autor o sobie pisze, bo bez tego to Twój monolog wisi w próżni.

              A pozwalam sobie na takie uwagi względem Ciebie, bo dajesz mi na to pzowolenie, sama czyniąc co chwila takie uwagi pod moim adresem: ze "fajnie" lub niefajnie coś piszę. Mimo, iż zdaje się , doszłyśmy do consensusu, że nie oceniamy stylu ani perpektywy, w jakiej ktos pisze, o czym co chwila zapominasz. Tutaj też napisałaś o mądrości, "wg mnie mądrości". I teraz, jak sie z tym czujesz? Bo chyba nie za bardzo dobrze, prawda? Zatem, przestań, bo będę Ciebie równiez punktować.
              • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 18:02
                Nie, nie uważam, że Weronikaniebieska reaguje jak "nieprzetrącony" czlowiek. Bo wg mnie nieprzetrącony człowiek nie zignozruje faktu oczerniania jego i jego rodziny, a nie chamskiego olania może jednej z najważniejszych uroczystości w jego życiu. Znaczy może zignorować na poziomie braku jakiejkolwiek reakcji, ale nie na poziomie braku reakcji na te działania i podejmowaniu własnych działan przyjaznych.

                To a propos meritum. A co do reszty, to niezagłębiajac się już w szczegóły, mam wrażenie, że dziwnie przeskakujesz z trzeźwych osądów do jakiegoś stanu urojenia, a w każdym z tych stanów jesteś dość przewrażliwiona na swoim punkcie, co skutkuje klótliwością i pouczaniem mnie w jakichś coraz bardziej wydziwionych kwestiach, a mi szkoda energii na odnoszenie się do tego, więc, nie będę więcej się do tego odnosić.
                • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 18:24
                  Oj, dziewczyny, zaprzestańcie sporów.
                  Sporo dzieci uczy się w rodzinnych domach (dziewczynki jakoś nadzwyczaj często) odpowiedzilności za zadowolenie innych. Nie uczy się takie dziecko by umieć, by czegoś się dowiedzieć ale po to by inni go ocenili i byli zadowoleni. Wmawia się dziecku, ze jakby ono było inne to inni też byliby inni, znaczy się lepsi. Nie dziwmy sie potem, ze kobiety są odpowiedzialne za nieodpowiedzialnych mężów i nadal słyszą, ze gdyby były lepsze to on też byłby lepszy. Nie dziwmy sie, ze czują się odpowiedzilne za złe stosunki w pracy, w rodzinie i jeszcze nawet za kontakty z takimi teściowymi.
                  Na zdrowy rozsądek wiemy wszyscy i one samę, że nie są ale one tak czują. Dlaczego ? Oto jest pytanie...
                  • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 18:52
                    Kreacja atmosfery czy łagodzenie sporów to co innego niż udawanie, że teściowa nie obraża. Ja autentycznie dziwię się tym radom, żeby może kurtuazyjnie podziękować, nie zaostrzać tym samym sporu, etc. czy tym pomysłom chyba z wcześniejszeego postu, że ktoś kilka razy (nie pamiętam, czy też Weronika) jechał prosić na ślub. Mnie by to tak "wnerwiło", że bym sie autentycznie nie chciała już kontaktować i tylko przy ewentualnych przeprosinach myślała, czy może jednak "przebaczę". Myślę nawet, że taka reakcja by od poczatku pomogła narzeczonemu, bo sam był przyzwyczajony do uległych reakcji swoich i siostry.
                    • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 23:07
                      paris-texas-warsaw napisała:

                      > Kreacja atmosfery czy łagodzenie sporów to co innego niż udawanie, że teściowa
                      > nie obraża. Ja autentycznie dziwię się tym radom, żeby może kurtuazyjnie podzię
                      > kować,

                      Zwykła przyzwoitość każe samemu być w porządku, a dobre wychowanie każe podziękować za otrzymany prezent. Nawet jeśli (domniemany) ofiarodawca w przeszłości sam nie zachowywał się zgodnie z zasadami. Nie zaciera to, ani nie usprawiedliwia tego złego zachowania w przeszłości. I tyle.
                      • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 23:49
                        Aqua, jakoś ocena dziękowania za ten prezent a zasady SV wydają mi się trochę bardziej skomplikowane. Faktycznie, pewnie każdy specjalista od protokołu dyplomatycznego powie, że za prezenty się dziękuje, ale rzadko jest sytuacja, że prezenty daje się na wesele po uprzednim obrażeniu panny młodej, skłóceniu z panem młodym, odrzuceniu kilkukrotnym zaproszenia i niewysłaniu nawet okrojonych przeprosin i życzeń. Wg mnie sa prezenty, za które się dziękuje, prezenty,które pomija się milczeniem,prezenty, które się odsyła i prezenty, które się wyrzuca. Który to jest typ prezentu, niech ocenią obdarowani:)
                        W kategoriach "psychologicznych", o ile ten prezent dała rzeczywiscie tesciowa, to jest to takie "podwójne wiązanie", któremu wg mnie nie powinno sie poddawać i jesli czegoś oczekiwać, to przeprosin.
                        Ja na pewno nie szukałabym koperty, nie brałabym pióra, nie kupowała znaczka i nie dołączała pamiątkowego zdjęcia:) Nawet smsa bym nie wysłała.
                        • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 10:44
                          paris-texas-warsaw napisała:

                          Wg mnie sa prezenty, za które się dziękuje, prezenty,które pom
                          > ija się milczeniem,prezenty, które się odsyła i prezenty, które się wyrzuca.

                          Za wszystkie się ofiarodawcy dziękuje. Nawet za te odsyłane :) Istnieje coś takiego jak, "dziękuję bardzo, proszę więcej nic nie przysyłać". inne zachowanie nie jest grzeczne.

                          > Ja na pewno nie szukałabym koperty, nie brałabym pióra, nie kupowała znaczka i
                          > nie dołączała pamiątkowego zdjęcia:) Nawet smsa bym nie wysłała.

                          Nikt nie mówił o pamiątkowym zdjęciu, prosta kartka ze słowami - dziękujemy bardzo za prezent ślubny. Państwo Weronika i Jan Niebiescy. Za coś takiego korona nikomu z głowy nie spadnie i nie jest to również zatarcie poprzednich nietaktów ofiarodawcy.
                          • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 13:39
                            Dokładnie.
                • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 18.11.14, 22:07
                  Posłuchaj, Paris, zaczęłaś za mną chodzić i mnie atakować od watku wigilijnego. Aż w końcu postanowiłam Ci pokazać, że ze mną się tak nie da. No nie da się, przyswoj to. Tak będzie krócej.
                  To Ty węszysz wrogów, trolli czy inne takie... czyli masz chyba urojenia.

                  Co do Weroniki, no cóż, szkoda, że dokładasz osobie, która i tak jest w trudnej sytuacji. Bo obojętnie to takie coś przyjmie psycho lub socjopata. Jeżeli zwykłe podziękowania mają świadczyć o tym, że człowiek jest przetrącony, to nie mam więcej pytań.

                  Weronika postępuje najzupełniej normalnie. A jej wątpliwości są oczywiste i naturalne. Trzymanie dystansu zaś polega także na tym, że nie okazujemy wrogości. Taki dystans jest właśnie oznaką, że ten ktoś zaczyna być nam obojetny. A przynajmnniej taki komunikat dociera do drugiej strony. To jest wyższa szkoła jazdy od topornej wrogości. A przy okazji rzeczywiście pozostawia sie furtkę, a ta- choćby ze wzgledu na jej męża, może byc przydatna.
                  • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 10:56
                    "Z grzeczności" można sobie pozwolić zrobić piekło z zycia. Bo ktos niegrzeczny zachowując się poniżej jakichkolwiek zasad, jeśli w ogóle utrzymujasz z nim kontakt, może cię szantażować, że ty nie jesteś do końca w porządku. W jego oczach twój wyimaginowany nietakt jest gorszy niż jego najgorsze chamstwo.
                    To tylko kwestia tego czy mu pozwolisz na artykuowanie swoich pretensji, roszczeń i oczekiwań przy jednoczesnym przyjmowaniu "z godnoością i taktem" jego nietakty.
                    Teściowa mojej sąsiadki, na pierwszy rzut okiem, do pięt synowej nie dorasta. Na każdy następny rzut jest tylko gorzej. Niewykształcona, głupia, pyskata i niekulturalna. Na pytannie dlaczego pozwoliła sobie komuś takiemu robic sajgon z życia, mówi, że w tej rodzinie zawsze jej zarzucano, że "się wynosi ponad innych bo jest wykształcona". Pracując na dyrektorskim stanowisku (i de facto utzrymując rodzinę) wysłuchiwała kąśliwych uwag, jak to z niej żona, matka i kobieta. I wolała się nie odzywać, bo zaraz słyszała, ze "wielka pani dyrektor, wynosi sie nad innych". Z tej delikatności wobec chamstwa dała się temu chamstwu zdominować.
                    Nie wierzę też w to, że takie osoby zmieni urodzenie się wnuka. Dla takich osób to, ze synowa urodziła dzicko oznacza, że teraz to dopiero będzie trzymała się synka rękami i nogami.
                    • zuzi.1 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 14:02
                      Zgadzam sie z lena575. Takie osoby uznaja czyjes bycie milym za slabosc tej osoby i jednoczesnie za przyzwolenie na poniewieranie slowne. Skoro jest mila w domysle slaba i nie pilnuje swoich granic, to mozna po kims takim ' jezdzic' do woli. I nalezy wowczas ustawic ostre granice, nie baczac na konwenanse albo zakonczyc calkowicie kontakty, bez zbednych wyrzutow sumienia. Zachowania tesciowej opisywane w tym watku to nie tylko nietakt, to zbyt lekkie slowo na takie przewinienia, to zwyczajne buractwo i chamstwo. To ostentacyjne wyjscie z domu do sasiadki, bez slowa i olanie zaproszenia przyszlej synowej na obiad, to olanie slubu i wesela wlasnego dziecka, to szkalowanie przyszlej synowej i jej rodziny, po takich zachowaniach nie ma co sie bawic w uprzejmosci w stosunku do tesciowej, nalezy z tesciowa zakonczyc wszelkie kontakty, bez poczucia winy i liczenia na jakiekolwiek zmiany na lepsze. Za prezent nalezy podziekowac siostrze czysto kurtuazyjnie, nie wdajac sie w glebsze rozstrzasanie tej sprawy, szkoda pradu na takich ludzi.
                      • aqua48 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 14:29
                        zuzi.1 napisała:

                        > Zgadzam sie z lena575. Takie osoby uznaja czyjes bycie milym za slabosc tej oso
                        > by i jednoczesnie za przyzwolenie na poniewieranie slowne. Skoro jest mila w do
                        > mysle slaba i nie pilnuje swoich granic, to mozna po kims takim ' jezdzic' do w
                        > oli.

                        Mylicie bycie grzecznym z brakiem granic. Da się samemu zachowywać w porządku i zgodnie z konwenansami oraz jednocześnie stanowczo nie pozwalać komuś na niegrzeczność i przekraczanie tych konwenansów.


                        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 15:04
                          I znowu się podpiszę pod Tobą, Aquo. Można utrzymać dystans i swoje granice przy utrzymaniu podstawowej grzeczności. A nawet uważam, jak juz wyżej napisałam, właśnie oszczędnym "dziękuję" ten dystans zwiększyć.

                          Z tym, że o tym powinien tutaj zdecydować raczej mąż. Ale intuicja Weroniki jest słuszna.
                        • paris-texas-warsaw Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 15:14
                          Ja doskonale rozumiem Twój punkt widzenia, Aqua. Ale bym jak Lena i Zuzi podziękowała tylko siostrze. Podejrzewam, że jednak ten prezent był tylko od siostry, jej sytuacja na takim weselu tez nie była fajna i pewnie własny komfort chciała tez takim "wspólnym"prezentem poprawić. Nigdy nie byłam na weselu bez rodziców państwa młodych, ale podejrzewam, jak to musi się rzucać w oczy. Byłam raz na imprezie, gdzie jeden z rodziców zmarł wiele lat wcześniej i to się od razu wychwytuje. Myślę, że ci rodzice muszą być nieźle zakręceni, bo taka ogólna "społeczna presja" weselno-poweselna nawet na nich nie podziałała.
                          Myślę Aqua, że ta sytuacja nie jest do rozpatrywania na gruncie sv. Na gruncie sv to można by uznać, że i syn się bardzo niekulturalnie zachował, gdy wnikał w przyczyny odmowy przyjscia i ponawiał zaproszenie. Przecież kulturalny zapraszający by poprzestał na odmowie i nie ciągnął tematu. Tylko, że tak się na gruncie bardzo bliskiej rodziny robi absurd.
                          • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 15:37
                            Nie ma dowodów, że to szwindel- z tym podpisaniem rodziców. Dziękuje się wszystkim darczyńcom, a ci są podpisani.
                            • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 16:29
                              W zasadach savior-vivre istnieje cos takiego jak "zerwanie kontaktów towarzyskich" w przypadkach, gdy czyjeś zachownaie jest skandaliczne. Bez uprzednich przeprosin nie ma mowy o podtrzymaniu jakichkolwiek kontaktów.
                              Stosowanie zasad s-v do takich sytuacji nie przystaje.
                              Zasady zwykłej grzeczności też jakoś nie. Jeśli łamałabym się czy podziekować, to najpierw dokładnie upewniłabym się (mąż zapytałby tą siostrę) czy ten prezent ma coś współnego z rodzicami (poza napisem). I dopiero mając pewność, napisałabym kartkę rodzicom męża z podziekowaniem za prezent (od męża i od siebie) . Nie dzwoniłabym - broń-bóg by, bo a nuż usłyszę "ja z tym nie mam nic współnego". I co wtedy? Powiedzieć "w takim razie przepraszam", żeby było grzecznie bo odłożenie słuchawki jest niegrzecznością.
                              Przkombinowujecie.
                              • zuzi.1 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 18:44
                                A moze autorka rowniez ta sprawe powinna zostawic w gestii meza, to w koncu jego toksyczna matka i niech on decyduje, czy chce jej dziekowac, czy tez nie. Ze swojej strony w kierunku tesciowej nie kiwnelabym nawet malym palcem u nogi, po takich jej zachowaniach uznalabym, ze ta pani dla mnie nie istnieje. Reszte spraw dot. rodziny meza pozostawilabym wylacznie na jego glowie, nie angazujac sie w to kompletnie. To jest dorosly facet, wiec sobie poradzi bez pomocy zony.
                                • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 20.11.14, 09:48
                                  zuzi.1 napisała:

                                  > A moze autorka rowniez ta sprawe powinna zostawic w gestii meza, to w koncu jego toksyczna
                                  > matka i niech on decyduje, czy chce jej dziekowac, czy tez nie.

                                  Otóż właśnie! Zapętliłyśmy się tu trochę na tym, co powinna a czego nie powinna robić autorka wątku - pewnie dlatego, że to ona pyta - a przecież to nie był prezent DLA NIEJ, tylko dla młodej pary - więc w tak popieprzonej sytuacji z teściową autorka wątku może z powodzeniem oddać sprawę i decyzję w ręce męża i "zdjąć ją sobie z głowy".
                                  Bo jak facet nie nareperuje w jakiś sposób (choć wcale nie twierdzę, że to w ogóle możliwe) relacji z matką, to synowa akurat tutaj ma najmniej "mocy".
                                  • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 20.11.14, 09:56
                                    Pisałam o tym od samego początku- że to mąz powinien zdecydować, czy i jak odpowiadać matce.
                    • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 14:52
                      lena575 napisała:

                      > Nie wierzę też w to, że takie osoby zmieni urodzenie się wnuka. Dla takich osób
                      > to, ze synowa urodziła dzicko oznacza, że teraz to dopiero będzie trzymała się
                      > synka rękami i nogami.


                      Obawiam sie ze tu akurat masz racje. Dziecko to kolejna istota do konkurencji o miłość, czas, uwagę, i niestety, finanse syna.
                      Aż przykro było słuchać jak jeszcze przed ślubem ona bardziej trzęsła sie o ich rodzinny majątek niż o uzdrowienie relacji.
    • amb25 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 06:40
      A moze po prostu wyjazd na wesele za ganice dla rodziny to zbyt duzy koszt (bilety, prezenty, nowe ubrania , noclegi itp) A od Was brac nie chcieli. Dla starszych ludzi wyjazd za grancie to zbyt duzy problem. Gdybym ja wychodzila za maz to moze i slub bym wziela za granica w urzedzie ale impreze zrobilabym dla rodziny w Polsce. Po pierwsze w Polsce fajniej, taniej no i nie musza wszyscy przyjezdzac.
      • ola_dom Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 11:40
        amb25 napisała:

        > A moze po prostu wyjazd na wesele za ganice dla rodziny to zbyt duzy koszt

        amb - czytałaś cały wątek? I poprzednie? Zdaje się, że nie.
        Tu w żadnym razie nie chodzi o pieniądze.
      • veronikaniebieska Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 19.11.14, 14:44
        amb25 napisała:

        > A moze po prostu wyjazd na wesele za ganice dla rodziny to zbyt duzy koszt (bil
        > ety, prezenty, nowe ubrania , noclegi itp) A od Was brac nie chcieli. Dla star
        > szych ludzi wyjazd za grancie to zbyt duzy problem. Gdybym ja wychodzila za maz
        > to moze i slub bym wziela za granica w urzedzie ale impreze zrobilabym dla rod
        > ziny w Polsce. Po pierwsze w Polsce fajniej, taniej no i nie musza wszyscy prz
        > yjezdzac.



        Wesele odbyło sie w Polsce, w dużej mierze właśnie ze względu na rodziców.
        Uroczystość była blisko ich miejsca zamieszkania. Zapewniony był darmowy transport i noclegi.
        Koszt ubrania czy prezentu to nie problem gdyż teściom powodzi sie dobrze.
        Wiec to zupełnie nie o to chodzi.

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 23.11.14, 21:30
      Przeczytałam w tym wątku większość Pani wypowiedzi. Pamiętam też pierwszy wątek i swoją odpowiedź.
      Proponuję Pani zrobić to na co Pani ma ochotę, co jest w Pani stylu zachowania i osobowości.
      Czyli podziękować za prezent. Bez względu na ewentualne konsekwencje czyli brak zmiany po tamtej stronie. Bez względu na nadzieję na kontakt i uznanie Pani gestu.
      Po prostu niech Pani postąpi w zgodzie ze sobą. Nawet jak w ten czyn wplątana jest jakiś niezbyt przyjemne uczucia czy motywacje . Taka Pani jest, że takie własne zachowanie jest uspokajające i kojące. Taka jest Pani potrzeba, więc proszę to zrobić. Tylko bez złudzeń. Za to z poczuciem, że robi Pani coś, co dla Pani jest naturalne. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • lena575 Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 25.11.14, 11:41
        Nie podoba mi się taka postawa -podpowiadanie nieasertywnej osobie "bądź spolegliwa". Jak cię wyuczono, że nie masz racji, to postępuj tak, jak to u ciebie "naturalne". Bez refleksji.
        Oj, nie taka powinna byc postawa kobiety.
        Nie bywam tu często, ale jak czytam jakieś wątki to aż rzuca się w oczy to, ze gros kobiet nikt w życiu nie nauczył ASETYWNOŚCI i szanowania siebie.
        • vilez Re: dziękować za prezent ślubny czyli co dalej 25.11.14, 11:51
          To, co podpwoiada pani ekspert, jest jak najbardziej asertywne. 'W zgodzie z sobą i swoją potrzebą" bez brania opdowiedzialności za reakcję drugiej strony i bez wiązania się z tą reakcją- to jest właśnie clou postawy asertywnej. Dokładnie to samo sądzę, o czym już pisałam.
Pełna wersja