rilla-m
02.12.14, 13:37
Jak co roku mam mega stres przed wigilią... W tym roku i tak jest nieźle, bo wreszcie mieszkamy z mężem i dziećmi na swoim... Ale...wygląda to tak - moja mama mega religijna, wigilia mega tradycyjna. Mój mąż kompletnie niewierzący, do tej pory jak mieszkaliśmy z mamą, strasznie się męczył spędzając wigilię razem z nami (a ja przez to też się męczyłam). Do tego mama z mężem nie rozmawiają ze sobą w ogóle już od roku :( Nadciąga kolejna wigilia a ja czuję że mam coraz bardziej ściśnięty żołądek - mąż z nami do mamy się nie wybierze, jak już mamy własne mieszkanie, na pewno nie będzie chciał się kolejny raz męczyć. Nie uśmiecha mi się pójść samej z dziećmi, bo bym się czuła dziwnie. Nie przyjdziemy - mama się obrazi, będzie jej przykro (mieszka z moją siostrą). Najchętniej bym została w swoim domu (wymawiając się że to pierwsza wigilia na nowym mieszkaniu, a i tak pójdziemy pewnie do mamy w 1. dzień świąt, bo wtedy będzie cała rodzina), ale to będzie jakaś namiastka wigilii, bo mąż tradycyjnej nie uznaje - nie lubi kolęd, jedzenia postnego. Czuję się jak między młotem a kowadłem, i wydaje mi się że nie ma tu dobrego rozwiązania... :(