mam męża ale nie mam wsparcia

16.12.14, 09:31
Proszę o ocenę mojej sytuacji:

mój mąż ma wszystkie cechy które cenię oprócz jednej - nie wspiera mnie w niczym.
Nigdy mnie nie pocieszył, nie rozśmieszył, nie powiedział "będzie dobrze"

Jest taki od zawsze, z czasem się do tego przyzwyczaiłam i przestałam mu mówić o swoich
problemach, bo i tak wiedziałam że nic budującego nie usłyszę. Tym sposobem żyjemy obok siebie i on nawet nie wie czy mam jakieś problemy np. w pracy czy nie. Kilka razy rozmawialiśmy na ten temat, ale mąż nie widzi problemu, mówi, że on nie umie wspierać i sytuacja pozostaje bez zmian.

A mi się coraz gorzej z tym żyje.

Minął jakiś okres czasu, aż tej jesieni spadło na mnie dużo problemów związanych z moimi rodzicami. Na to wszystko nałożył się nadmiar obowiązków w domu i w pracy. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.

W końcu powiedziałam do męża "chyba mam depresje.."
A on na to? Nic nie powiedział, nie zareagował. Po prostu jak grochem o ścianę.
Czuje się fatalnie, jak każdy potrzebuję czasami dobrego słowa a go nie dostaje.
Bardzo mi tego brakuje.


Czy ja przesadzam czy za dużo wymagam? I macie wsparcie od swoich mężów czy tylko ja tak mam??


    • sorvina Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 10:04
      Przechodziłam przez ten problem w związku z jakieś 6 lat temu. Jestem typem "silnej babki", co to ze wszystkim daje sobie radę i jeszcze innych wspiera. Mój partner uznawał, że ja nie potrzebuję wsparcia. Owszem, nie potrzebuję trzymania mnie ciągle za rączkę, ale czasem każdy go potrzebuje. Spokojnie tłumaczyłam, że choć ogólnie jestem silna, czasem nie czuje się silna, czasem potrzebuję wsparcia. Nikt nie potrafi sobie radzić bez niego cały czas, po to są bliskie związki, by móc na drugą osobę liczyć.

      U mnie partner jak już zrozumiał, że jest realna potrzeba udzielania wsparcia, rozbił się o brak umiejętności udzielania go. Pomogło gdy zamiast rzuca ogólnikami - "daj mi wsparcie", mówiłam konkretnie - przytul; wysłuchaj i nie doradzaj; powiedz, że wierzysz we mnie; odciąż mnie; kup mi czekoladę i nic ode mnie nie chciej itp. Z początku czułam trochę zawodu, że to nie wychodzi od niego, ale to był etap nauki. Jak sobie te kilka zachowań przyswoił, to już sam z nimi wychodził gdy widział, że tego potrzebuję. W tej chwili czuję, że mam w nim naprawdę duże psychiczne wsparcie. Również konkretne, gdy jest taka potrzeba.

      Nie wyobrażam sobie bliskiego związku bez tego. Związek wtedy jest jednokierunkowy i jedna strona prędzej czy później padnie. Jednokierunkowo to można zajmować się dziećmi czy starzejącymi się rodzicami, ale człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje życzliwej obecności i wsparcia by żyć, by się regenerować. Najsilniejszy człowiek czasem potrzebuje przez trudną chwilę na kimś się wesprzeć, inaczej co z tego, że oficjalnie jest w związku, skoro w najcięższych momentach jest sam...

      Może pogadaj z mężem, że nie oczekujesz by od razu był mistrzem wspierania, ale potrzebujesz wsparcia, więc prosisz go by zaczął ćwiczyć i tutaj opis konkretnych zachowań jakie Tobie są potrzebne w takich chwilach. Wielu mężczyznom trudno jest udzielić wsparcia w formie empatycznego wysłuchania i podtrzymania na duchu, bo są ukierunkowani na działanie - szukanie rozwiązania. A gdy oni nie mogą nic realnie zmienić, to czują się sfrustrowani i uważają, że nie mogą pomóc. Nie potrafią rozmawiać o emocjach. Tą pomoc/wsparcie rozumieją inaczej niż większość kobiet - warto dlatego mówić konkretnie co jest potrzebne, że nawet drobiazgi z ich perspektywy, dla nas wiele znaczą.

      Jak masz w domu bardziej zamknięty, niepotrafiący gadać o emocjach typ, to może być ciężko. Ale może zrozumie, że ma wkuć na pamięć kilka tekstów "jak Ci pomóc", "niewiele mogę pomóc, ale jestem przy tobie", by wydukać z siebie pozytywne nastawienie, które jest, ale go nie wyrażali do tej pory, albo po prostu być obok i słuchać, nawet jeśli sensu tego nie rozumie (Może jakaś książka o komunikacji - zwłaszcza aktywnych słuchaniu, nauce parafrazy itp. by pomogła). Jak najwięcej konkretów.

      Bycie z kimś w trudnych chwilach nigdy nie jest łatwe i wiele osób nie potrafi tego znieść psychiczne, ale to też test dojrzałości do bycia w związku. Można nie potrafić, ale jeśli zależy to trzeba się przełamać. Bo związek to nie tylko te dobre chwile, inaczej to nie związek, tylko jakaś atrapa.
    • julita165 Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 10:37
      Ja Cię rozumiem bo sama jestem typem, który potrzebuje usłyszeć zwykłe "nie martw się", "będzie dobrze", "dasz radę" itp. ale z drugiej strony prawdziwe wsparcie to nie jest gadanie tylko realna pomoc. Czy masz poczucie, że w trudnej sytuacji nawet jeśli mąż słowem nie będzie Cię wspierał to Ci pomoże ?
    • panizalewska Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 10:51
      A co jest dobrego w Waszym związku? Na czym go budujecie w takim razie? Jak jest dobrze, to jest dobrze, ale to nie jest jakaś tajemnica, że bywa też źle. Przed ślubem też tak było?

      Podpisuję się pod tym, co napisała Sorvina. Wsparcie trzeba umieć udzielać, ale i trzeba bardzo wyraźnie i bardzo konkretnie o nie poprosić. Właśnie nie ogólnikowo, jak to kobiety potrafią ;) Tylko "posłuchaj mnie a nie doradzaj", albo właśnie przeciwnie "pomóż mi znaleźć rozwiązanie, bo mam wrażenie, że wszystkie problemy muszę rozwiązywać sama". Zależy, czego w danej chwili potrzebujesz.
      No i oczywiście podział obowiązków w domu. Jak Cię przytłaczają, to to powiedz. Ale nie "przejmij trochę więcej obowiązków domowych", tylko bardzo konkretnie "chciałabym, żebyś od teraz zajmował się naczyniami (zmywanie / zmywarka, co tam macie) / praniem / odkurzaniem / myciem podłóg" itp itd. Albo grafik i wspólne ustalanie, z możliwością przesunięć i handlu wymiennego ;)

      Konkretnie ma być, Twój facet nie siedzi Ci w głowie i się nie domyśli CO i JAK, czego od niego oczekujesz.
      • vilez Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 11:41
        > Albo grafik i wspólne ustalanie, z możliwością przesunięć i handlu wymiennego wink

        Owszem, jasna komunikacja tak. Ale zasadniczo zwiazek to nie handel wymienny. To nie o to chodzi, by wszystko ciągle ustalać i o wszystko prosić. I by kogos szturchać: "teraz zrób to i to". To bez sensu.
        • panizalewska Re: mam męża ale nie mam wsparcia 18.12.14, 18:14
          Vilez, są różne związki i nawet "związki". Niektóre działają świetnie w jednych obszarach, w innych kompletnie nie. U moich rodziców np i komunikacja i relegowanie obowiązków szwankuje ;-)
    • vilez Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 11:38
      Nie przesadzasz. Zasadnie czujesz się zaniepokojona tym, co się dzieje.
      To jest bardzo trudne- żyć w takim związku, nawet jak wszystko inne gra, jak partner jest uczciwym i odpowiedzialnym (w innych sferach) człowiekiem. Znam to.
      Odnosząc się do tego, co Sovrina napisała wyżej, to ( z mojego doświadczenia)- nawet, gdy on się starał to zmienić, i czasem mu się udało mnie jakos tam wesprzeć, to i tak wychodziła mechaniczność/sztuczność gestów, na które się zdobył. A to nie o to chodzi. A działo się w moim życiu trochę spraw, ktore mnie dołowały, i potrzebowałam wsparcia. Owszem, dostawałam wsparcie finansowe, inne materialne, ale psychicznego, uwagi, rady i czasu mi poświęconego- nie.
      Mnie się nie udało tego zmienić, nauczyłam się żyć z tym. Nie twierdzę, że nigdy nikomu nie uda się tego zmienić, bo nie wiem. Wiem, że mi się nie udało. I nie sądzę, że mogło mi się udać- w naszym przypadku. Nie wiem też, czy fakt, iż nie w tym niczyjej winy, jest trudnością czy jednak nie, do dziś tego nie rozstrzygnęłam. Stanęłam na tym, że to uwarunkowanie, i tyle.

      Dzis jestem w innym związku. I dostaję w dwujnasób. Dostaję tyle, że czasem się budzę i myślę: nie wierzę, że to się dzieje naprawdę ;) Różnica jest nie do opisania. Jakość życia też. Pocieszenie w tym, że to się dopiero wtedy, gdy się tego dobrego doświadczy. Inaczej by chyba człowiek zwariował.

      Jeśli mogłabym coś radzić, to wybranie się męża do psychologa, by go zdiagnozował. Może coś wyjdzie, co pozwoli zrozumieć te uwarunkowania. Jeśli czegoś żałuję, to właśnie tego, że nie parłam na taką diagnostykę u mojego eks męża, owszem- wspominałam mu o tym, ale nie naciskałam. A tu akurat naciskać powinnam. Leczyłam swoją depresję, a to chyba było za mało. Przynajmniej wiedziałbym, na czym stoję. Może też dostałabym jakieś rady, jak sobie konkretniej z tym radzić. I Tobie też to radzę. Trzymaj się!
    • nammkha Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 13:32
      Skoro jest taki od zawsze, to teraz kiedy przestałaś sobie radzić sama nie powinnaś być zdziwiona, że tak jest. Piszę o tym nie po to aby Ci dopiec, tylko po to aby jednak trochę tego męża usprawiedliwić. Widocznie nie nauczył się wspierać, albo w tym związku to ty jesteś tą "wspierającą" "rozumiejącą" "emocjonalną". Ale nie ma powodu do zmartwień. Role, które przyjmujemy w związku są płynne. Oznacza to, że Twój mąż może nauczyć się jak Cię wspierać. Zgadzam się z poprzedniczkami, że należy przeprowadzić rozmowę, na ten temat i próbować, na bieżąco dawać mu jasne komunikaty, czego potrzebujesz w danej chwili. Ty także powinnaś nauczyć się wyrażać przy nim swoją słabość, powieważ do tej pory tego nie robiłaś.

      Mąż może nie wiedzieć czym jest depresja. Lepiej opowiadaj o swoich emocjach i o tym co Cię przytłacza. Konkretnie.

      Nie przesadzasz.

      Jeśli chodzi o to czy mam wsparcie w swoim partnerze to tak, mam i to olbrzymie. Za to z drugiej strony padają zarzuty, że czasem nie potrafię wspierać jego. Przykro tego słuchać, ale chyba rzeczywiście tak jest. Ale uczę się. Kiedy pierwszy raz usłyszałam to od niego zaczęłam się zastanawiać, jak mogę go wesprzeć i na prawdę nie wiedziałam. Ale zapytałam i odpowiedział. Teraz już wiem, że jak ma gorszy dzień to proste rzeczy mogą poprawić mu nastrój. Wystarczy wysłuchać, o tym co go martwi, złości, zaproponować ciepłą herbatkę, albo coś smacznego do jedzenia ewentualnie oglądnięcie fajnego filmu czy odcinka ulubionego serialu (co kto lubi). Małe przyjemności cieszą!:)
    • mozambique Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 13:33
      czy twój mąz wychowywał sie bez ojca ?
      • aqua48 Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 16:49
        Są tacy ludzie. Ja po prostu nie wyszłabym za takiego człowieka za mąż. Zapewne inne cechy męża musiały Ci odpowiadać na tyle, że Ty się zdecydowałaś. Teraz w trudnych chwilach warto o nich pamiętać, a nie szukać w nim tego czego nie ma i nigdy nie było..
        • algavre.live Re: mam męża ale nie mam wsparcia 16.12.14, 17:32
          Tak, mam bardzo duże wsparcie ze strony męża, przyjaźnimy się, choć za nami dłuuuga droga do tego, co mamy obecnie. Na przestrzeni 27 lat małżeństwa przchodziliśmy różne etapy, także i ten, kiedy nie mogliśmy patrzeć na siebie, nie mówiąc już o dawaniu sobie wsparcia /z obydwu stron/.
          Nie mam recepty, dla każdej pary jest inna, choć chyba jedna może być wspólna- potrzeba dobrej woli i chęci do porozumienia no i komunikacji, niekoniecznie rozkminiania na 10 części, bo tego to ja akurat nie cierpię:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mam męża ale nie mam wsparcia 18.12.14, 09:17
      Może się mylę, ale wydaje mi się, że Pani ma w głowie jakiś określony rodzaj wsparcia, którego Pani oczekuje, a którego mąż nie daje. Pani chodzi o chyba o słowa, pocieszenie, rozmowę, rozstrzyganie, jakiś rodzaj dobrego rozczulenia się nad Panią. Może w istocie mąż tego nie potrafi dać. To nie jest łatwe dla wszystkich i niektórzy mężczyźni , jako typowi zadaniowcy mają z tym kłopot .
      Kobiety lubią rozmawiać, to im daje ulgę, mężczyźni rzadziej.
      Ale może mąż wspiera Panią inaczej. Pomaga realnie, fizycznie, odciąża od innych problemów, wykonuje Pani prośby i zlecenia.
      Ma te inne cechy, które Pani ceni, wiec może się tam znajduje i to wsparcie , tylko wykonane wg jego standardów. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • vilez Re: mam męża ale nie mam wsparcia 18.12.14, 17:31
        Ale to jest chyba jednak spora przesada- nie zareagować, gdy żona mówi "chyba mam depresję". Tu trzeba w słowach najpierw zareagować, choćby zapytać o samopoczucie, o objawy itd. Przecież nie weźmie żony ot tak, za rękę, i nie zawiezie do lekarza (zadanie). Zadanie stoi na koncu drogi zwanej: rozpoznanie.
        Mnie sie zdaje, ze mityzujemy tę "zadaniowsć" u mężczyzn. Także mężczyźni nie pzrechodza od razu do zadania. To jest wygodny wytrych to tłumaczenia niedobrych rzeczy w relacji.
        Tak mi się zdaje.
    • molly_wither Re: mam męża ale nie mam wsparcia 18.12.14, 19:40
      Trudno wymagac od kogos , kto nie jest dyplomowanym psychologiem, wsparcia. Zmuszasz go do czegos, czego nie porafi. Nie wiedzialas o tym przed slubem? Mysle,ze jednak jakies wsparcie Ci daje, np. nie przeszkadza w przezywaniu problemow, a to juz duzo, biorac pod uwage,jacy bywaja mezczyzni:) Ostatecznie to my jestesmy silniejsze psychicznie,wiec mysle,ze tak, za duzo wymagasz.
      • vilez Re: mam męża ale nie mam wsparcia 18.12.14, 21:48
        "A mógł zabić"? Powiedz, że żartujesz, Molly.
        • asis09 Re: mam męża ale nie mam wsparcia 28.12.14, 17:37
          Mój mąż ucieka, gdy ja wpadam w doła. Jest tak od dziesięciu lat.
          Dawałam wskazówki, prosiłam, tłumaczyłam - nie osiągnęłam niestety nic.
          Najgorszy był moment / trwał rok/, gdy dowiedziałam się o chorobie córki
          Leczenie, mój płacz, niesprzespane noce, depresja nie wywarły wpływu
          na postępowanie męża.
          Wtedy właściwie mnie zostawił samej sobie. Liczyło się tylko wprowadzanie zasad
          wychowawczych:-(Chodziliśmy na terapię.
          Jka sam się dowiedział o swojej chorobie zaczął  łaskawiej patrzeć na mnie i córkę
          i chyba troszkę zrozumiał jak to jest gdy się potrzebuje wsparcia.
          Jego rodzeństwo wypisz wymaluj jest takie same.
    • asia_i_p Re: mam męża ale nie mam wsparcia 29.12.14, 14:38
      Masz rację, że to nie jest normalny sposób życia w związku.

      Pozostaje pytanie dlaczego, bo ja widzę przynajmniej trzy możliwości:
      - mąż jest nieempatyczny z natury, chociaż mu na tobie zależy;
      - mężowi na tobie nie zależy;
      - z mężem wszystko mniej więcej w porządku i mu na tobie zależy, ale kiedyś bardzo przekroczono jego granice, ktoś, komu okazał wsparcie, się na nim emocjonalnie uwiesił albo nim manipulował.
Pełna wersja