sonata6
16.12.14, 09:31
Proszę o ocenę mojej sytuacji:
mój mąż ma wszystkie cechy które cenię oprócz jednej - nie wspiera mnie w niczym.
Nigdy mnie nie pocieszył, nie rozśmieszył, nie powiedział "będzie dobrze"
Jest taki od zawsze, z czasem się do tego przyzwyczaiłam i przestałam mu mówić o swoich
problemach, bo i tak wiedziałam że nic budującego nie usłyszę. Tym sposobem żyjemy obok siebie i on nawet nie wie czy mam jakieś problemy np. w pracy czy nie. Kilka razy rozmawialiśmy na ten temat, ale mąż nie widzi problemu, mówi, że on nie umie wspierać i sytuacja pozostaje bez zmian.
A mi się coraz gorzej z tym żyje.
Minął jakiś okres czasu, aż tej jesieni spadło na mnie dużo problemów związanych z moimi rodzicami. Na to wszystko nałożył się nadmiar obowiązków w domu i w pracy. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej.
W końcu powiedziałam do męża "chyba mam depresje.."
A on na to? Nic nie powiedział, nie zareagował. Po prostu jak grochem o ścianę.
Czuje się fatalnie, jak każdy potrzebuję czasami dobrego słowa a go nie dostaje.
Bardzo mi tego brakuje.
Czy ja przesadzam czy za dużo wymagam? I macie wsparcie od swoich mężów czy tylko ja tak mam??