życie mi zbrzydło...

19.12.14, 09:59
Właściwie to nie chcę opisywać swoich problemów,bo to i tak ich nie rozwiąże. Chodzi głównie o trudną sytuację zawodowo-finansową mojej rodziny oraz poważny konflikt z moimi rodzicami. Wszystko jakoś się nawarstwiło i teraz czuję się jak w pułapce,nie widzę nadziei,mam wrażenie,że to już koniec,już nic dobrego się nie zdarzy. Staram się,pracuję,zajmuję domem i dzieckiem,ale ciągle mi się wydaje,że to za mało. Brakuje mi sił,energii,nie chce mi się nawet umyć włosów. Wiem,że to wygląda na depresję. Ale chodzi głównie o to,że jest naprawdę źle,nie tylko w mojej głowie,nie chodzi tylko o moje spojrzenie na to wszystko,po prostu obiektywnie jest ciężko,mamy problemy. Bardzo kocham męża i syna,dla nich się jakoś trzymam,choć daleko mi do ideału i nerwy mi puszczają. Piszę właściwie tylko po to,żeby się dowiedzieć,że ktoś miał ciężko i beznadziejnie,a jednak sobie poradził. Bo ja przestałam wierzyć,że życie jest coś warte,że to coś więcej niż szarpanie się i walka o przetrwanie.
    • kachaa17 Re: życie mi zbrzydło... 19.12.14, 10:11
      No cóż. Ja byłam i częściowo dalej jestem w nieciekawej sytuacji. Przede wszystkim zdrowotnej - nerwica. Rozstałam się z mężem, nie mam stałej pracy, przeprowadziłam się do rodziców. Był też na forum mój wątek. Myślę, że dość dużo problemów jak na jedną osobę. A no i nie mam dziecka i raczej już nie będę miała z racji wieku, co dla mnie jest dużym rozczarowaniem. Życie mi się ułożyło kompletnie nie po mojej myśli. Rok przeleżałam w łóżku. Był czas, że problemem było dla mnie pójść od supermarketu na zakupy bo nie byłam w stanie znieść napięcia.
      Ale chyba powoli (bardzo powoli) pnę się w górę. Mogę już spotykać się z ludźmi - choć jeszcze nie ze wszystkim ale jest już znacząca poprawa.
      Myślę, że ty masz duży kapitał: masz kochającego i kochanego męża, dziecko, zdrowie- póki co to myślę, że reszta się ułoży. Wsparcie bliskiej osoby jest bardzo ważne. Ja ci zazdroszczę rodziny, co do reszty może jakoś się ułoży.
      • aqua48 Re: życie mi zbrzydło... 19.12.14, 18:25
        Ja też nie miałam łatwo, na szczęście wiele trudnych chwil i kłopotów (mieszkaniowych opierających się o sąd, z opieką do małych dzieci, z ciężko chorującymi i umierającymi Rodzicami - jestem jedynaczką, potem z własnym zdrowiem i operacjami) już jest daleko za mną. I z Tobą tak będzie. Skup się tym co masz, myśl pozytywnie i przede wszystkim dbaj o SIEBIE o swój czas wolny, wypoczynek, chwilę rozrywki nawet kosztem obowiązków. Lepiej spędzić czas miło, niż na wykonywaniu zbędnych czynności, których i tak nikt nie docenia i które nikomu nie są potrzebne zaharowując się do upadłego.
      • molly_wither Re: życie mi zbrzydło... 19.12.14, 18:48
        Trzymaj sie:)
        kachaa17 napisała:

        > No cóż. Ja byłam i częściowo dalej jestem w nieciekawej sytuacji. Przede wszyst
        > kim zdrowotnej - nerwica. Rozstałam się z mężem, nie mam stałej pracy, przeprow
        > adziłam się do rodziców. Był też na forum mój wątek. Myślę, że dość dużo proble
        > mów jak na jedną osobę. A no i nie mam dziecka i raczej już nie będę miała z ra
        > cji wieku, co dla mnie jest dużym rozczarowaniem. Życie mi się ułożyło kompletn
        > ie nie po mojej myśli. Rok przeleżałam w łóżku. Był czas, że problemem było dla
        > mnie pójść od supermarketu na zakupy bo nie byłam w stanie znieść napięcia.
        > Ale chyba powoli (bardzo powoli) pnę się w górę. Mogę już spotykać się z ludźmi
        > - choć jeszcze nie ze wszystkim ale jest już znacząca poprawa.
        > Myślę, że ty masz duży kapitał: masz kochającego i kochanego męża, dziecko, zdr
        > owie- póki co to myślę, że reszta się ułoży. Wsparcie bliskiej osoby jest bardz
        > o ważne. Ja ci zazdroszczę rodziny, co do reszty może jakoś się ułoży.
      • skyler-white Re: życie mi zbrzydło... 22.12.14, 11:49
        Rok przeleżałam w łóżku.

        Dlaczego, Kacha? Z powodu nerwicy?
    • marsylvik Re: życie mi zbrzydło... 19.12.14, 18:42
      Czułam się identycznie. Życie mi się kiedyś zawaliło, dosłownie, strata rodziny, pracy, domu, brak nadziei, brak sił nawet na zadbanie o siebie, dom czy dziecko, kłopoty ze snem, z jedzeniem, z powodu problemów spadek wagi w kilkanaście dni o 10 kilo, co w moim przypadku oznacza 20% wagi wyjściowej... brak czegokolwiek i kogokolwiek na kim mogłabym się oprzeć. Efekt: depresja. Leczona farmakologicznie. Plus 10 spotkań z psychologiem (tyle tam za darmo przysługiwało), obcym dla mnie języku. Leczenie problemów oczywiście nie usunęło, bo były prawdziwe, ale dało mi siły żeby je udźwignąć. Przeżyć. I żyję. Nowym życiem. W miarę dobrze, z nadzieją na to że z czasem będzie jeszcze lepiej :)
    • molly_wither Re: życie mi zbrzydło... 19.12.14, 18:47
      Wiesz,ile jest takich osob,ktore codziennie robia wysilek,zeby nie wyladowac twarza w blocie?
      Tak wyglada wspolczesne zycie,ale chyba tylko w tym kraju.
      • good_idea Re: życie mi zbrzydło... 22.12.14, 13:59
        Doskonale wiem,że nie jestem z moimi problemami odosobniona,co jednak nie poprawia ani mojej sytuacji,ani humoru. Po prostu czuję,że tracę już siły i idę na dno,a mam rodzinę i muszę się trzymać. Dlatego szukam nadziei,że może być lepiej,że ludzie,tacy jak ja,mieli poważne problemy i wyszli z nich,więc ja też dam radę. Nie leżę i nie czekam na cud,ale coraz trudniej mi walczyć...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: życie mi zbrzydło... 23.12.14, 12:08
      good_idea napisał(a):

      Bo ja przestałam wierzyć,że życie jest coś warte,że to coś więcej n
      > iż szarpanie się i walka o przetrwanie.

      Na pewnym poziomie, można tak uznać, że życie to nic innego jak walka o przetrwanie i szarpanie się. Trzeba utrzymać się przy życiu, a to w naszej kulturze oznacza zarabianie, kupowanie, pracowanie, chronienie zdrowia, wychowywanie i dbanie o własne dzieci itp. I to wydaje się szarpaniną, ale przecież niezbędną.
      Ale może Pani spróbuje nadać sens takiemu życiu. To nie musi być walka o życie- wtedy to nie ma sensu. Ale jeśli się popatrzy , że to jest życie, że udaje się Pani pracować i opiekować się dzieckiem to takie życie ma już sens .
      W istocie ma Pani obniżony nastrój. Brakiem widzenia sensu ale i może zmęczeniem czy brakiem nadziei. Taka perspektywa nie pozwala dostrzegać pozytywów.
      Nie zachęcam Pani do ogranego już tak zwanego" pozytywnego myślenia". Poszukiwanie sensu to coś więcej. Kiedy się już Pani czuja taka pozbawiona wszystkiego, to proszę spróbować pomyśleć , jak ją wykorzystać. Poważnym błędem jest poddanie się, utrata sensu. Wtedy już po Pani. To jest największy Pani wróg.
      Wychodzi się z trudnych życiowych sytuacji poprzez nadanie in sensu. Każdy może mieć inny sens. Pani musi odnaleźć swój. Już sama praca umysłu nad tym może przynieść ulgę. Czego Pani i innym poszukiwaczom, w tym przedświątecznym czasie życzę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • danaide Re: życie mi zbrzydło... 04.03.15, 23:37
        Ja bym się zastanowiła czy właśnie to "kupowanie" na pewno jest tą niezbędną częścią codziennej szarpaniny. Nie namawiam do przejścia na barter i gospodarkę samowystarczalną, ale jakoś mam wrażenie, że wiele problemów można uniknąć ograniczając zakupy zamiast je powiększając.
    • igge Re: życie mi zbrzydło... 01.03.15, 12:59
      GOOD_IDEA, kochana, co u Ciebie? Jest lepiej?
      Mi kiedyś pomogły ksiãżki, czytanie, rozmowy z bliskimi, przyjaciele, pielëgnowanie relacji, czas na nie, w ogóle czas pozwala pogodzić sië z tym, co nie da siě zmienić i nawet to polubić, znaleźć dobre strony każdej sytuacji. To jest trochë chyba to nadawanie sensu , o którym pisze szanowna pani Agnieszka. Cieszenie sië drobiazgami. Znalezienie albo odkurzenie dawno zapomnianych pasji, frajd i przyjemności . Dla mnie to muzyka, radio dwójka, zwierzaki domowe ,wystawy, kino, ksiěgarnio-kawiarnie, spacery nad rzekâ, kwiaty i milion podobnych głupstw. Praca, szczegulnie dla innych, dawanie jest bardzo sensotwórcze. A jeśli nie masz siły wstać z łóżka i umyć włosy jak piszesz, to bierz leki ťna depresjë, patrz w ścianě, pozwól innym chwilowo przejãć odpowiedzialność za Ciebie i Twoje obowiåzki i ... Miej nadziejě a nawet pewność, że to minie i bědzie lepiej. ßciskam serdecznie.
      • igge Re: życie mi zbrzydło... 01.03.15, 13:07
        Szczególnie sorry za błědy i brak polskiej czcionki
        Mała to pociecha ale wielu ludziom było i jest ciěżko i beznadziejnie ale dali i dajâ jakoś radě tak jak piszesz. Uszy do góry:-)
        • bianka02 Re: życie mi zbrzydło... 01.03.15, 19:57
          Jak ja bym chciala umiec cieszyc sie malymi rzeczami wlasnie takimi jak spacer nad rzeka czy pojsciem do kina. Tymczasem nic z tych rzeczy zycie jest dla mnie wielka udreka wielkim ciezarem. Mialam pare zawirowan zyciowych jakis czas temu rozwiodlam sie z mezem bardzo ciezko to przezylam ale zycie toczy sie dalej tylko to marne zycie. Kasy starcza na styk nie mam mowy o jakis ekstrwagancjach czy wyjazdach cokolwiek bym chciala zaczac to raczej nie stac mnie.
          Dodatkowo wszystko zaczelo mnie nudzic nie moge ogladac tv nie moge skupic sie na czytaniu nic mnie nie cieszy na nic nie czekam...taka wegtacja nie wiem po co zyjemy i dlaczego to zycie jest takie marne.
          • good_idea Re: życie mi zbrzydło... 03.03.15, 17:10
            Musi Ci być naprawdę ciężko... Chętnie pogadałabym z Tobą prywatnie.
          • molly_wither Re: życie mi zbrzydło... 11.03.15, 19:07
            Zamiast biadolic moze wyemigrowac? Zobaczyc,jak to jest zyc w obcym kraju, tesknic do rodziny, a jednoczesnie byc spokojnym o jutro?
            bianka02 napisała:

            > Jak ja bym chciala umiec cieszyc sie malymi rzeczami wlasnie takimi jak spacer
            > nad rzeka czy pojsciem do kina. Tymczasem nic z tych rzeczy zycie jest dla mnie
            > wielka udreka wielkim ciezarem. Mialam pare zawirowan zyciowych jakis czas tem
            > u rozwiodlam sie z mezem bardzo ciezko to przezylam ale zycie toczy sie dalej t
            > ylko to marne zycie. Kasy starcza na styk nie mam mowy o jakis ekstrwagancjach
            > czy wyjazdach cokolwiek bym chciala zaczac to raczej nie stac mnie.
            > Dodatkowo wszystko zaczelo mnie nudzic nie moge ogladac tv nie moge skupic sie
            > na czytaniu nic mnie nie cieszy na nic nie czekam...taka wegtacja nie wiem po c
            > o zyjemy i dlaczego to zycie jest takie marne.
        • good_idea Re: życie mi zbrzydło... 03.03.15, 16:59
          Dziękuję za zainteresowanie. Staram się bardzo,żeby ten sens odnaleźć,żeby się cieszyć drobiazgami. Generalnie nie wymagam wiele od życia,nie zależy mi na cudach,wielkim bogactwie,sławie i romansach ;) Chodzi o to,że to zwykłe życie,które sobie przecież bardzo cenię,stało się ostatnio okropnie trudne,ze względów finansowych,zawodowych. Mam wrażenie,że ciągle się z kimś muszę szarpać,walczyć,wyrywać coś dla siebie i rodziny. A ja nie jestem typem wojownika. Przygniata mnie nasza codzienność. Wiem,że jest trudna nie tylko dla mnie,ale to nie jest pociecha,raczej czuję się tą świadomością jeszcze bardziej przytłoczona.
          • molly_wither Re: życie mi zbrzydło... 11.03.15, 19:08
            Bo rzeczywistosc wspolczesnego swiata jest przerazajaca. To swiat dla ludzi o grubej skorze.

            good_idea napisał(a):

            > Dziękuję za zainteresowanie. Staram się bardzo,żeby ten sens odnaleźć,żeby się
            > cieszyć drobiazgami. Generalnie nie wymagam wiele od życia,nie zależy mi na cud
            > ach,wielkim bogactwie,sławie i romansach ;) Chodzi o to,że to zwykłe życie,któr
            > e sobie przecież bardzo cenię,stało się ostatnio okropnie trudne,ze względów fi
            > nansowych,zawodowych. Mam wrażenie,że ciągle się z kimś muszę szarpać,walczyć,w
            > yrywać coś dla siebie i rodziny. A ja nie jestem typem wojownika. Przygniata mn
            > ie nasza codzienność. Wiem,że jest trudna nie tylko dla mnie,ale to nie jest po
            > ciecha,raczej czuję się tą świadomością jeszcze bardziej przytłoczona.
Pełna wersja