Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem.

19.12.14, 16:06
Mój mąż od jakiegoś czasu nadużywa alkoholu. Ma z tym problem, którego sam nie widzi. Codziennie musi się napić piwa, dwóch, trzech, a w wekendy dochodzi do 5-6. Wg niego nie ma problemu z alkoholem, nie pójdzie do żadnego specjalisty czy na terapię. Jego słowa: pije bo lubi, bo pracuje na to, bo się tak relaksuje. Pomaga mi w domu, ale do jakiś napraw, czy np. do pozmywania naczyń też musi wypić piwo. Tłumaczy , że nie jest alkoholikiem, bo wie kiedy wypić, tzn pije po pracy, nie zaniedbuje pracy. Na to wszystko patrzy nasza córka (9 lat), która dużo rozumie, woli nawet jak tata jest w pracy bo wie, że wtedy nie będzie pił piwa, nie będzie w domu kłótni o piwo... Nie pomagają spokojne rozmowy, czy groźby , ewentualnie obieca poprawę, a słowa nie dotrzymuje. Nie rozumie moich argumentów, że to szkodzi zdrowiu, szkodzi całej naszej rodzinie, że wolny czas można spędzić inaczej , rodzinnie, a nie często od rana z piwem w ręku... Mam dość lęku o to "ile dziś wypije piwa", " czy wrócę z pracy a on będzie trzeźwy", wstydu, że "boję" się nagle kogoś zaprosić do domu, bo nie wiem w jakim on będzie stanie. Ostatnio widzę, że dzieje się coraz gorzej, bo zaczyna kłamać, wmawia mi , że wypił tylko 1-2 piwa (od razu po pracy !!! nie mógł wytrzymać do wieczora), a widzę wyraźnie, że głos dziwny, bełkocze, czy czepia się mnie, że np. ja nie mogę kierować, a on by chciał autem gdzieś pojechać, ale nie może bo wypił (właśnie to też mnie denerwuje, że nic nie można zaplanować, czy nagle jest potrzeba, by gdzieś pojechać autem, to on bardzo często nie może kierować, bo jest już po piwie, czy dwóch i ja muszę kierować).
Rozstanie też nie jest prostą sprawą, gdyż mamy wspólne mieszkanie i jeszcze kredyt na parę lat, on zresztą nie chce się wyprowadzić z domu... Ja nie mam też do kogo iść... Nie chciałabym przekreślać tego małżeństwa, ale nie chcę też żyć tak jak teraz, czy zdaję sobie sprawę, że sytuacja może ulec pogorszeniu (mąż nie widzi problemu). Nie chcę by dziecko musiało się wstydzić za takiego tatę (przyjdą koledzy, koleżanki a tata z piwem, czy głos bełkotliwy). Czy ma któraś podobną sytuację? Co radzicie?
    • verdana Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 16:18
      Rzucić faceta czasowo. Powiedzieć, że jeśli chce naprawić związek, to ma iść na terapię. Tymczasem jednak odseparować się - o ile to możliwe, bo takie rzeczy łatwiej się pisze, niż robi, niestety.
      • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 16:39
        Nie pójdzie na terapię, on nie widzi problemu, mówi, że inni też piją... Nie mam możliwości by się odseparować, nie mam w moim mieście do kogo się przeprowadzić chociażby na parę dni. On natomiast nie wyjdzie z domu. Jak zamknęłam drzwi i mu nie otwierałam potrafił kopać w drzwi, wymuszał wejście do mieszkania, bo już sąsiedzi byli zainteresowani całym hałasem, wstyd :-( Może odseparować się od niego zamykając w innym pokoju, nie gotując mu, nie odzywając się do niego?
        • vilez Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:04
          Ja bym Ci radziła iść po poradę do jakiejś fachowej instytucji. jeszcze nie ejsteś współuzalezniona (mam nadzieję), ale chyba w Poradniach AA jest ktoś, \kgo mogłabyś zapytać o strategię radzenia sobie w tej sytuacji.
          Może forumowicze podpowiedza, gdzie konkretnie najlepiej się zwrócić. Może da się przez internet?
          • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:13
            Przeczytałam wiele informacji w necie o życiu z alkoholikiem, o uzależnieniu i terapii, ale sama nic nie zrobię, jeśli on nie widzi problemu . W jakim celu przyda mi się rada specjalisty jak sobie radzić w tej sytuacji? Nie bardzo to widzę, bo ja sobie radzę, ale nie chcę takiego życia, w nerwach, starchu (jak ja jestem w pracy , a on ma wolne to zastanawiam się czy i ile wypił już). Co może poradzić specjalista innego niż wiem (zająć się swoim życiem, nie ukrywać problemu, nie dawać przyzwolenia na alkohol), co po tych radach jak do męża problem nie dociera ...
            • vilez Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:17
              Specjslista może ci doradzić,. co możesz zrobić właśnie w takiej sytuacji, gdy on sie nie chce leczyć. Jakie kroki podjąć w Twojej sytaucji życiowej. Np. socjalne. Np. Jak postępowac wobec sąsiadów i znajomych- piszesz, że się za niego wobec nich wstydzisz, a to błąd. No i jak postępowac wxzgledem niego- np. jak go NIE KRYĆ. Czyli co co robic, żeby jego choroba była bardziej WIDIOCZNA.
              • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:25
                mój temat jest podobny, opisany tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,152820006,,Rozstanie_z_alkoholikiem_wygonilam_meza.html?v=2
                Wygonilam go, po czym wrócił ....obiecał nie pić i pije, obiecał iść na terapie- poszedl, lecz mimo to wrócił do picia pomimo obietnic i praktycznie 3 miesięcznej terapi.

                Teraz też bym go wygonila, z tym, że juz teraz to on nie chce ot tak wyjśc ze wspólnego mieszkania ( wcześniej jak go wygoniłam, wyszedł, poszedl do matki), teraz wyjśc mi z domu nie chce, twierdzi, ze ja moge się wyprowadzić---ale gdzie doką? Dlaczego ja mam z dzieckiem mam opuścić nasze mieszkanie? Dokąd mam iść?????
              • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:42
                Ale ja go nie kryję, sąsiedzi widują go z piwem w ręku, czy pewnie słyszeli jak nieraz się dobijał po pijanemu, czy wręcz kopał w drzwi ! Widzieli go też siedzącego pod drzwiami. Ja się wstydzę, ale nie ukrywam że on pije. Wstydzę i obawiam się, że ktoś przyjdzie z wizytą a on będzie pijany, wrócę z pracy a on po paru piwach, bełkotał... Nie dochodzi do rękoczynów, ale męczy mnie to psychicznie. Staram się żyć swoim życiem, nie skupiać na jego piciu więc nie wiem co więcej pomoże doradzi specjalista. Ja sobie radzę, ale nie chcę tak dłużej żyć, a na nic mi rady specjalistów skoro mąż nie widzi problemu i nie chce się iść leczyć. Poza tym jego ojciec też się leczył, był na odwykach, w szpitalach, na terapiach i nic to nie dało, też pije. Poprawa była chwilowa, więc ja jakoś nie mam nadziei na to, że będzie poprawa u męża.
                • agab28 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 31.12.14, 08:43
                  Wstyd to najgorsze co mozesz czuc. To nie Twoj wstyd... to wstyd za niego. Ty nic nie zrobiłas zeby sie wstydzic. Niech on wstydzi sie sam za siebie.
            • plum1234 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:26
              Jestes wspoluzalezniona - niewiele mozesz zrobic, koniecznie poszukaj pomocy u specjalistow i w Al- anon.
              • kocia_noga Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:42
                Tak, jesteś współuzależniona. Myślisz o tym czy pije, ile pije, czy będzie trzeźwy jak wrócisz, żyjesz tym. Wstydzisz się sąsiadów i otwierasz mu drzwi, a to znaczy że czujesz się wina/odpowiedzialna za jego picie. AA i AlAnon to nie przychodnie z kontraktem NFZ, raczej zwróć się do poradni leczenia uzależnień, zajmij się SOBĄ i swoim stanem psychicznym, na męża i jego picie nie masz wpływu.
                • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:46
                  Ja wiem, że jestem współuzależniona, sama zresztą wykonuję zaawód pokrewny, jakby z pogranicza psychologii... Wiem, że żyję i swoim życiem, ale i jego też, bo właśnie martwię się, myślę czy i ile wypił, czy dziś jeszcze wypije. Nie czuję się winna i nie otwierałam mu drzwi, ale co miałam zrobić jak KOPAŁ w drzwi, bałam się, że je rozwali , czy słuchać było w całym bloku jak kopał w te drzwi i szarpał klatkę to w końcu otworzyłam, co miałam niby zrobić wtedy?
                  • ola_dom Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 18:14
                    elizax napisał(a):

                    > co miałam zrobić jak KOPAŁ w drzwi, bałam się, że je rozwali , czy słuchać było w całym
                    > bloku jak kopał w te drzwi i szarpał klatkę to w końcu otworzyłam, co miałam niby zrobić wtedy?

                    wezwać policję...?
                  • coelka Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 02.01.15, 18:56
                    elizax napisał(a):

                    > Ja wiem, że jestem współuzależniona, sama zresztą wykonuję zaawód pokrewny, jak
                    > by z pogranicza psychologii... Wiem, że żyję i swoim życiem, ale i jego też, bo
                    > właśnie martwię się, myślę czy i ile wypił, czy dziś jeszcze wypije. Nie czuję
                    > się winna i nie otwierałam mu drzwi, ale co miałam zrobić jak KOPAŁ w drzwi, b
                    > ałam się, że je rozwali , czy słuchać było w całym bloku jak kopał w te drzwi i
                    > szarpał klatkę to w końcu otworzyłam, co miałam niby zrobić wtedy?
                    Zadzwonić na policje i niech go biora na dołek na 48 a nie otwierac.ja bym tak zrobiła z pewnoscia i to najlepsze rozwiązanie, a moze tez pomóc w załatwieniu odwyku pod przymusem z nakazu sadowego.Zawiniety ilka razy, dowód jest , awanturuje sie , kopie w drzwi sasiedzi potwierdzja a tak zadnych dowodów nie masz nawet na rozwód ,ze z jego winy.
                    • coelka Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 02.01.15, 18:59

              • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:45
                Tak ja dowiedziałam się, że muszę zmienić siebie, wcale nie jest łatwo reagować spokojem w sytuacji gdy on pije i zawodzi, trudno jest przestać go kontrolować, nawet ze względu na to, ze to kosztem wspólnych finansów musimy płacić mandaty czy naprawiać szkody, jakie wyrządzi. Mimo to próbowałam, ale już nie mam sił, nie chcę z nim być. Już nie chcę ratować tego małżeństwa, już go nie kocham.
                • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:50
                  kocia_noga - ja wiem, ze nie chce takiego życia, staram się zająć swoim, ale jak mam żyć spokojnie z nim w jednym mieszkaniu ?! Chcę się rozstać ale boje się zostać sama z ratami za mieszknie (1 tys zł /mc) i w dodatku bym musiała jeszcze jego spłacić z tej sumy, która włożyliśmy już w zakup mieszkania.

                  merilia80 - dokładnie, u mnie ani krzyk, ani ciche dni nie pomagają, wręcz chyba się cieszy, że ma spokój i pije więcej , ewentualnie po paru dniach mówi, że jednak nie chce cichych dni i prosi o wybaczenie, zgodę, spokój jest na 1-2 dni, po czym wraca do picia piw.
                  • kocia_noga Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 21:40
                    elizax napisał(a):

                    > kocia_noga - ja wiem, ze nie chce takiego życia, staram się zająć swoim, ale ja
                    > k mam żyć spokojnie z nim w jednym mieszkaniu ?! Chcę się rozstać ale boje się
                    > zostać sama z ratami za mieszknie (1 tys zł /mc) i w dodatku bym musiała jeszc
                    > ze jego spłacić z tej sumy, która włożyliśmy już w zakup mieszkania.


                    Postaraj się o sądowny rozdzielność majątkową.
                • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:53
                  jeśli kochasz męża i jesteś w stanie wszystko udźwignąć to próbuj. Część propozycji z terapii dla współuzależnionych obejmuje m.in.:
                  - zaakceptowanie choroby męża
                  -nie robić alkoholikowi wyrzutów, kłótni
                  -nie wygłaszać kazań na temat picia alkoholu
                  -nie wymuszać obietnic, bo i tak ich nie dotrzyma
                  -nie szantażować, nie grozić
                  -nie kontrolować, nie pytać ile wypił, nie sprawdzać czy pochował w domu alkohol itp
                  -nie chować mu alkoholu i nie wylewać gdy sobie pije
                  -nie usuwać za niego problemów, nie wyręczać go, musi sam ponieść odpowiedzialność, odczuć konsekwencje za swoje czyny
                  -nie oczekiwać natychmiastowego wyleczenia
                  -dawać mu wsparcie, okazywać miłość i spokój
                  CZY JESTEŚ W STANIE TO SPEŁNIĆ?????
    • lati7 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 17:53
      >wypił tylko 1-2 piwa (od razu po pracy !!! nie mógł wytrzymać do wie
      > czora), a widzę wyraźnie, że głos dziwny, bełkocze<

      Po 2 piwach nie bełkocze się, bankowo pije więcej i na pewno schował alkohol w różnych miejscach... Moja przyjaciółka miała tak samo ze swoim M (teraz były), też twierdził 1-2 piwa, a bełkotał jak nachlany lump, przejrzała na oczy podczas generalnych porządków w domu.. Butelki po "małpkach", półlitrówkach znalazła pod zlewem w schowku w łazience,za pralką i na balkonie pomiędzy gratami, pod warstwą śmieci w koszu...I nie było to piwo,a czysty alkohol.
      Przyłapała go jak ciągnął z buteleczki w łazience,a zdradziła go szeleszcząca reklamówka w której miał wódkę no i za często chodził za potrzebą, na co wcześniej nie zwracała uwagi, bo przecież po piwie... piwo miał na wierzchu, a w WC się dopijał.Na domiar wszystkiego odkryła jego pasję do pornografii, z nią prawie nie spał a schowaną kolekcję świerszczyków miał imponującą.Pijak i onanista.
      • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 18:02
        merilia - nie , nie jestem w stanie dawać przyzwolenie, nie umiem normalnie żyć obok, a ty umiesz? Takie przyzwolenie ma niby pomóc? Przecież wg mnie to rozpije się bardziej widząc , że się zgadzam, jak mam spokojnie patrzeć jak przepija nasze wspólne pieniądze?
        • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 18:09
          Bezczynność oznacza poddanie się i zezwolenie na wykorzystywanie z jednoczesnym stosowaniem obrony cichej, biernej, sprzyjającej destrukcji. Krzyki też do niczego nie prowadzą, ciche dni też nie, bo problem stle powraca...
        • aqua48 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 18:38
          elizax napisał(a):

          > merilia - nie , nie jestem w stanie dawać przyzwolenie, nie umiem normalnie ży
          > ć obok. Takie przyzwolenie ma niby pomóc? Przecież wg mnie to rozp
          > ije się bardziej widząc , że się zgadzam, jak mam spokojnie patrzeć jak przepij
          > a nasze wspólne pieniądze?

          Ale on i tak rozpije się bardziej. Nic na to nie poradzisz. Musisz się z tym pogodzić. Jedyne co możesz zrobić, to pozwolić mu na to. Przyznać, że jest dorosły i wie co robi, a także, że sam musi ponieść konsekwencje swego zachowania. Jeśli chodzi o pieniądze to jak najszybciej wnieś o rozdzielność majątkową i alimenty na dziecko. Nie musisz w tym celu mieć rozwodu. Zrób to dopóki mąż jeszcze pracuje. I opowiadaj wszystkim, że jest alkoholikiem, że nadużywa alkoholu, że ma problem. Rodzinie, przyjaciołom, sąsiadom, natychmiast wzywaj policję jeśli się awanturuje po pijanemu, nie otwieraj mu drzwi, niech robią notatki. To brutalne, ale tylko tak możesz coś zdziałać.
        • kachaa17 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 19:36
          "merilia - nie , nie jestem w stanie dawać przyzwolenie, nie umiem normalnie żyć obok, a ty umiesz? Takie przyzwolenie ma niby pomóc? Przecież wg mnie to rozpije się bardziej widząc , że się zgadzam, jak " - no właśnie to jest wspóuzależnieniowe myślenie. Ty myślisz, że jak odpuścisz to on się bardziej rozpije.
          Moja mama też uważa, że gdyby nie ona to ojciec już dawno by się taczał.
    • kachaa17 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 19:49
      Ja miałam podobną sytuację z ojcem. A w zasadzie to mam znowu bo wróciłam do rodzinnego domu po kilkunastu latach.
      Piszesz, że mąż nie rozumie twoich argumentów i ma swoje kontrargumenty. Mój ojciec też nie zaniedbywał pracy mimo, że pił codziennie. Ani razu przez 40 lat nie zdarzyło mu się nie pójść do pracy z powodu alkoholu. Nie przepijał też pieniędzy (bo pił to co wytworzył sam) i zawsze podawał to jako koronny argument, że przecież on nikomu nie szkodzi. Tak niestety alkoholicy potrafią sobie i innym tłumaczyć swoją sytuację. Ja na dzień dzisiejszy staram się nie ingerować w picie ojca. Nie zastanawiam się czy wypije czy nie. Jak widzę bądź słyszę, że jest pijany to staram się go unikać. Mimo, że nie jest agresywny to żadna wtedy przyjemność z obcowania z nim. Ale też nie wiem czy taka obojętność jest dobra. Taką przyjęłam strategię. Moja mama po tylu latach nadal bawi się w te gierki, choć dużo rzadziej niż kiedyś. Ja, teraz, z pozycji osoby dorosłej nieco inaczej odbieram zachowanie ojca,kiedy jest pod wpływem alkoholu. Widzę jak absurdalne ma czasem do mnie zarzuty, ale jako dziecko cierpiałam z tego powodu.
      Powiem ci też co zrobiła mama moje koleżanki. Mieszkali parę domów dalej. Ojciec pijący ostro. Jej matka któregoś dnia wynajęła stancję i się przeprowadziła z córką. Pomogło. Po kilku miesiącach mąż się opamiętał, przestał pić, one wróciły do domu. Nie pije już ponad 20 lat. Ale ona była zdecydowana na życie bez niego, w gorszych warunkach. To nie był straszak bo straszak nic nie daje jeśli nie zamierzasz wprowadzić swego zamiaru w czyn.
      Ja po moim dzieciństwie obiecałam sobie, że więcej żadnego alkoholika w moim życiu nie będzie.
      Życzę ci siły i wytrwałości i podjęcia dobrej decyzji.
    • molly_wither Jesli sie nie kocha meza to kazdy powod jest dobry 19.12.14, 19:56

      • elizax Re: Jesli sie nie kocha meza to kazdy powod jest 19.12.14, 20:56
        Kacha a jak na to patrzysz z perspektywy czasu, tzn czy wówczas jak byłaś dzieckiem co czułaś do taty? Wstydziłaś się go? Prosiłaś by nie pił? Chciałaś by mama z Tobą odeszła od niego, tak jak zrobiła mama koleżanki? Jak reagowało Twoje rodzeństwo? Jakbyś miała dać swojej mamie teraz radę to co byś przekazała: trwać tak jak trwała z ojcem, czy może odejść ? Mama lub Ty uczęszczałyście na terapię?
        • triss_merigold6 Re: Jesli sie nie kocha meza to kazdy powod jest 19.12.14, 21:13
          Błagam kobieto, sama się oszukujesz. Jeśli już nawet dziecko wie i werbalizuje, że wie, to znaczy że pan pije ostro i bezustannie.
          Idź do AA ale nie spodziewaj się głasków i ciepłych słów zrozumienia. Twoja sytuacja nie jest w żaden sposób wyjątkowa czy nietypowa. W AA Ci powiedzą, żebyś pana męża nie tykała nawet brudnym kijem:
          - kopie w drzwi? wzywasz policję
          - rozdzielność majątkowa, bo za chwilę go z pracy wywalą, w takim jest stadium
          - informujesz absolutnie wszystkich, że pan mąż pije i że pije na własny rachunek
          - nie pomagasz, nie słuchasz
          Najbardziej mu pomoże (bez gwarancji) jeśli zostanie skonfrontowany z konsekwencjami picia. Może wtedy zacznie się leczyć, a może nie. Jak nie zacznie, to pociągnie Ciebie na dno razem z dzieckiem.
        • kachaa17 Re: Jesli sie nie kocha meza to kazdy powod jest 19.12.14, 21:22
          Bardzo wtedy cierpiałam i to cierpienie wynikało "tylko" z faktu, że ojciec pije i są z tego powodu awantury. Nie było przemocy fizycznej co do psychicznej to hmm trudno powiedzieć. W każdym razie nie było też wyzwisk. Były kłótnie mamy z ojcem o zaprzestanie picia. Bardzo chciałam, żeby mama coś z tym zrobiła i tak naprawdę to do niej miałam największy żal za zmarnowanie dzieciństwa a nie do ojca. Jak już byłam w liceum to mówiłam mamie, że tato jest alkoholikiem i że trzeba coś z tym zrobić. Ale ona powtarzała, że jeszcze nie jest tak źle, bo nie bije, chodzi do pracy i przynosi pieniądze. Wstydziłam się ojca. Wstydziłam się jak moje koleżanki go widziały pijanego. Szczerze, to wtedy tak cierpiałam, że chciałam umrzeć. Chciałam, żeby to się skończyło. Bo dla mnie życie z uzależnionym ojcem to było piekło. Jako dziecko wchodziłam w dyskusje z ojcem, bo on nam zarzucał, że my go nie cenimy, a on przecież tyle dla nas robi a my się ciągle czepiamy o te picie. Ja i siostra próbowałyśmy go nagrywać, bo jak był pijany wygadywał niestworzone rzeczy a później na trzeźwo się tego wypierał. To nie jest normalne życie. Zwłaszcza dla dziecka, kiedy to kształtuje się, dojrzewa.
          Do ojca czułam złość i się go bałam. Muszę też przyznać, że ojciec był gorszy jak był trzeźwy - bo wtedy był napięty, był jak bomba,która może w każdej chwili wybuchnąć. Wiadomo - kac męczył. Dopiero teraz widzę jak nałóg wpływał na pewne zachowania ojca. Np. wyjeżdżaliśmy gdzieś w gości, ojciec kierował więc nie mógł wypić. Ale te wizyty zwykle były krótsze (wtedy nie wiedziałam dlaczego) niż wynikało to ze zdrowego rozsądku. A ojciec parł do domu bo musiał się napić.
          Ja chodziłam na terapię dopiero jak już byłam dorosła, mama też ale chyba tylko tak pro forma.
          Moja rada dla mamy: odejść. Na pewno nie trwać. Dlatego, że ceną za trwanie było cierpienie trójki dzieci.
    • danaide Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 19.12.14, 21:12
      Ojciec mojego dziecka pił takie ilości piwa, co odkryłam po urodzeniu dziecka, bo przed mieszkaliśmy w kraju, w którym nie istniały żabki i puby na każdej ulicy. Na moje sugestie ograniczenia picia, ograniczył się do weekendu - picie od czwartku do poniedziałku. Na szczęście parę lat temu poszedł sobie.
      • andalus Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 09:11
        na początku zastrzegam, że moje rady zostały przeze mnie wypracowane na podstawie życia z alkoholikiem. Nie uważam ich za jedynie słuszne, każdy ma własne doświadczenia i sytuacja każdego jest inna. Wg mnie należy działać wielotorowo. Po pierwsze należy potraktować sprawę poważnie i uznać, że mąż jest uzależniony. Dawanie sobie nadziei, że pije niebezpiecznie wpływa na opóźnienie działań i usypia czujność. Po drugie i to jest trudne, należy uznać, że nie masz wpływu na to co on robi. To się nie uda od razu, czasami w ogóle. ale dobrze mieć to z tyłu głowy. Po trzecie zakładasz ( bo to prawda), że będzie gorzej. Jak nie możesz sobie tego wyobrazić, to poczytaj wyznania alkoholików.
        Ja szukałam pomocy nie w AA ( triss dla rodzin dostępne są tylko mitingi otwarte i raczej tam nie podyskutujesz), byłam w ALanon. Niestety ten rodzaj pomocy nie był dla mnie. Szukałam pomocy w centrum interwencji kryzysowej, poradniach dla wspóuzależnionych. Trochę w internecie. I tak, starałam się zawsze odkładać pieniądze ne czarną rodzinę, notowałam wypadki picia, awantur, powiadomiłam rodzinę męża o problemie, poprosiłam o pomoc przyjaciół męża i jego rodzinę również. Jasno powiedz mężowi czego nie akcpeyujesz, jak nie jesteś gotowa na rozwód nie strasz nim. Podjęłam decyzję o wzywaniu policji ( tu uwaga jeśli zdecydujesz się na to przy dziecku musisz być przygotowana na rozmowę z nim oraz na to ,że po powrocie męża z izby będzie gorzej). Znalazłam terapeutę, który pomógł mi przygotować interwencję ( do tego są potrzebne właśnie konkrety dotyczące picia), mąż podjął leczenie.Co nie oznacza, że nam się udało. Ja nie chciałam opuścić domu, dążyłam do tego aby on go opuścił. Możesz do mnie napisać jeśli chcesz, bo byłam w podobnej sytuacji.
        • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 11:48
          andalus--a ile czasu twój mąż dość intensywnie pił- 3-5lat? czy podkręcony alkoholowo był codziennie? mój mało kiedy wracał trzeźwy- co prawda nie zataczał się, nie bełkotał, nawet coś tam w domu robił. ale sam fakt, ze widziałam że coś wypił, czy czułam od niego alkohol....nie robił awantur, typ spokojny.
          Czy długo walczyłaś o małżeństwo? Czy on podjął leczenie?
          Ja już tracę chęci do tej walki, nie wiem czy mam siłę z nim być i patrzeć na to.....
          • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 12:01
            Mieszkamy razem ale moja miłość jakby się wypaliła, nie wiem czy dać temu związkowi szansę. Jak jest trzeźwy to i we mnie jest nadzieja na lepsze, że się uda, jeśli on znowu wraca pod wpływem alkoholu-moja nadzieja umiera.Punkty z terapii realizuję (zaakceptowanie choroby męża, nie robić alkoholikowi wyrzutów, kłótni, nie wygłaszać kazań na temat picia alkoholu). Ale nie wiem czy mam chęci by dalej siedzieć spokojnie i okazywać mu wsparcie gdy wraca po alkoholu czy widzę jak idzie do sklepu , wraca z piwami, po czym sobie ogląda telewizje i je pije. Mam na to pozwalać i milczeć.Dziecko też ma patrzeć jak pije piwa itp.Przestałam się interesować ile wypił, gdzie i z kim to on poczuł jakby moje większe przyzwolenie na to, ze pije. Ja już się nie czepaiam, więc spokojnie może sobie pić!!!!!!!! Nic do niego nie dociera.
            • andalus Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 15:38
              pytasz jak długo to trwało, długo. Po pierwsze dlatego, że ciągle masz nadzieję ( bo przecież zdarzają się normlane dni), bo jak tu wyrzucić na śmietnik jakiś czas waszego wspólnego życia, bo musi upłynąć czas do zaakceptowania zmian. Po drugie wyrzucenie alkoholika z domu trwa jeśli nie chcesz stracić swojego majątku mniejszego czy większego. Po trzecie terapeuci wkładaą do głowy, że masz w jakiś sposób zaakceptować jego picie oraz że się samemu jest chorym. Nigdy się z tym nie zgodziłam. NIgdy nie zaakceptowałam picia ani jego nietrzeźwości. Owszem po latach twierdzę, że nie mam na to wpływu. Ale mam wpływ na to czy pije w domu lub jest pijany w domu. Wywalałam potem bezwzględnie, na mróz, deszcz itd. plus policja.Żadnego alkoholu w domu - on może pić ale nie w domu, nie ma przychodzić nietrzeźwy. To była obrona moich granic. to było moje prawo do spokoju i bezpieczeństwa.
              • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 20:03
                andalus- a czy mimo waszego rozstania ( rozwodu) on przestał np pić czy pije nadal.
                Tak jak wyżej napisałam, ja też nie potrafię zaakceptować niektórych zasad terapii- mam spokojnie przyzwalać by sobie pił, patrzeć na to i nie oddzywać się, dodatkowo okazywać mu miłość i wsparcie. To chyba ponad moje siły.
                • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 20:42
                  andalsu i merilia - ja nie byłam jeszcze na terapii ale dużo osób zachęca, jak myślicie powinnam iść, skoro Ty andalus się nie ze wszystkim podczas terapii zgadzałaś i merilia także. Mnie też wydaje się niemożliwe i trudne, że mam siedzieć cicho, nie reagować jak on będzie sięgał w domu po kolejne piwo i tak może sobie pić i pić przy moim pozwoleniu (bo jeden z pkt terapii zakłada nie ingerowanie, pozwalanie na picie i bycie jeszcze miłą i wyrozumiałą , dobrze to rozumiem? Może sobie pić coraz więcej, przepijać współne pieniądze a ja mam nic nie móić i nic nie robić?) . Ja tylko czytałam o terapii, o radach dla współuzależnionych więc może się mylę, dlatego was pytam. Ja część postulatów i tak realizuję tzn, nie chowam, nie wylewam alkoholu, nie kontroluję, nie wydzwaniam do niego jak zniknie z domu (potrafi po bułki czy z psem wyjść i nie ma go np godzinę), nie krzyczę, bywa , że milczę, nie odzywam się nic, żyję swoim i córki życiem.
                  Andalus jesteś po rozwodzie? Ile miałaś lat jak zdecydowałaś się na rozwód i ile lat miały Wasze dzieci (czy macie dziecko/ dzieci) ?
                  • kocia_noga Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 21:40
                    Dziewczyny, nie róbcie z zaleceń parodii. Można i trzeba stawiać granice i wymagać. Pogodzenie się z piciem męża nie oznacza że może pić w domu na oczach dziecka - stanowczość i konsekwencja -pijesz - twoja sprawa, ale nie za wspólne i nie w obecności dziecka.
                    • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 22:22
                      jak nie za wspólne pieniądze, bo nie zawsze ma dostatek swoich, mój mąż teraz przeszedł na swoje gospodarstwo ( dawniej oddawał mi swoją pensję praktycznie w całości, zostawiał sobie tylko jakieś 100zl), teraz musi dac na połowę : utrzymanie dziecka, czynsz, opłaty typu prąd, gaz, rata za mieszkanie---i jak to zliczyć to akurat jemu niewiele zostanie, bo to ja zarabiam wiecej- 2 razy tyle co on)
                      • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 22:24
                        nie w obecności dziecka czyli gdzies poza domem, owszem.....ale wraca pod wpływem, zdarza się że bełkocze itp, czuc od niego i 10 letnie dziecko nie jest ślepe i widzi ojca.
                      • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 22:26
                        więc mogą zdarzać się przypadki że wydaje pieniądze na alkohol kosztem rodziny, np nie da na połowę rat czy opłat)
                        • merilia80 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 22:27
                          na razie mi oddaje tyle ile mu nakazałam i wyliczylam, ale jak okaże się, że mu brakuje na alkohol, to nie przewidzę czy za miesiąc mi też da na połowe tych "oplat"
                    • majowa_lamia Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 20.12.14, 22:34
                      tak, dziecko wstydzi się, bardzo i straszliwie się BOI - boi się tego, czy ojciec wróci trzeźwy, czy pijany, boi się, nigdy nie wie, jaki będzie dziś wieczór - fajny, czy straszny
                      WYPROWADŹ się i nie szukaj wymówek
                      jestem córką alkoholika - alkoholika, który już 25 lat nie pije i bardzo go kocham
                      ale moje dzieciństwo i wczesna mlodość to był KOSZMAR
                      a wiesz kogo w całej tej sytuacji z zachlanym ojcem najbardziej nienawidziłam? MATKI
                      bo ona była trzeźwa, zdrowa - a mimo to i tak z nim siedziała i pozwalała na to, żebym miała takie koszmarne dzieciństwo
                      dziś mam wspaniały związek z ojcem, a matka nadal jest dla mnie ... trochę obca
                      moja matka wreszcie zdecydowała się na wyprowadzkę - jak miałam 18 lat
                      a 2 lata później znowu byli razem - z już nie pijącym moim tatą

                      WYPROWADŻ się
                      nie rób tego dziecku, nie siedź z nim
                      KROPKA
                      • andalus Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 21.12.14, 15:12
                        na twoim miejscu lamio nie byłabym taka pewna czy matka wtedy mogła się wyprowadzić.Nigdy tego wiedzieć nie możesz. Zgodnie z teorią współuzależniania osoby uwikłane w taki związek są chore i mogą nie umieć podejmować decyzji. Po prostu tak czasami jest. Nie będę pisać,że pretensje powinnaś mieć do alkoholika- przyczyny takiej sytuacji, bo przepracowałaś to sobie i masz z nim kontakt.
                        W moim przypadku trwało to chyba ok.4 lata od podjęcia decyzji. Wiele rzeczy się na to złożyło, np fakt, że uważałam,że to mój mąż powinien opuścić dom a nie ja i dzieci.
    • skyler-white Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 22.12.14, 11:06
      Znam dwie podobne sytuacje, przy czym w jednej ostatnio zaostrzyło się do tego stopnia, że męża z powodu picia zwolnili w pracy i żona zabrała dzieci i wyprowadziła się do matki. W drugim przypadku, facet tak samo jak Twój, nie widzi problemu, a pije codziennie po kilka, a nawet kilkanaście piw, oszukuje żonę, chowa alkohol itd. Na szczęście ona jest na tyle mądra, że wycofała się ze starań o drugie dziecko.
      Co można zrobić? Moja odpowiedź: Jeżeli on nie zechce sobie pomóc, nikt i nic mu nie pomoże. Ale porządną nauczkę dałoby mu Twoje konkretne działanie, np. pokazanie pozwu rozwodowego, albo wyprowadzka. Albo się wtedy obudzi i zacznie walczyć o normalność, albo stoczy się na dno. Jest takie powiedzenie, owoc żeby spadł musi dojrzeć, a człowiek-żeby dojrzeć, czasem musi najpierw upaść.
      Dużo siły!!!!
      • jaybe Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 23.12.14, 00:51
        Miałem przyjaciela,który piwkował.Kolega kulturalny,po studiach zajmował się wyznaczaniem terenów pod wielkie budowy.Kiedy rozwiódł się z żoną,bo pił,dopiero wtedy miał wymówkę,dlaczego pije i pił więcej.Na początku było kilka piwek,ale z biegiem czasu staczał się coraz bardziej.Wiem to stąd,bo przez 15lat wyciągałem kolegę z różnych życiowych tarapatów i pomagałem mu kiedy wyrzucali go z różnych wynajmowanych mieszkań,potem przeprowadzał się do mnie na jakiś czas,a kiedy miałem dosyć jego picia i doprowadziłem go do odpowiedniego wyglądu,wyprowadzał się.Ponieważ byłem jedyną osobą,która z nim spokojnie rozmawiała,bez nasisków,żeby się zmienił czy leczył,więc temat znam w najdrobniejszych detalach.Kiedy ja się rozwijałem zawodowo,on powolutku się staczał.Przepił baaardzo dużo kasy.
        Z perspektywy czasu zrozumiałem,że szkoda czasu na "inwestowanie"w kogoś,kto jest egoistą i dla kogo
        bardziej liczy się alkohol niż włąsna rodzina.Ludzie ci sami dokonują wyborów,dlatego szkoda czasu na bawienie się w terapie.Dopóki pijak sam się nie zmieni,szkoda własnego życia i czasu,a tym bardziej nerwów na ciągnięcie związku,który prowadzi donikąd i tylko wypala psychicznie najbliższe osoby.
        Dlaczego wstydzisz się za męża?Jest dorosły,a ponieważ nie wlewasz mu alkoholu do gardła,sam jest odpowiedzialny za swoje czyny.Widzę,że starasz się go tłumaczyć,a tutaj tak naprawdę bardziej szukasz pomysłów,jak żyć z takim człowiekiem,niż ułożyć sobie normalne życie,bez niego.Twoje życie,Twoja bajka,powiem Ci,że łatwiej nie będzie,młodsza też nie będziesz.Córka więcej rozumie niż sobie wyobrażasz,czy o takim ojcu marzy?Znam dzieci pijaków i smutno to wygląda.Zamiast pomagać mężowi,zastanów się jak możesz sobie dać radę bez niego,bo takie ciągłe nakręcanie się,otwieranie drzwi kiedy kopie itd. to dziecinada.Nerwy?Po co?Wstydzenie się za niego?Jemu taki układ pasuje,bo ma dobrze,
        tylko jaki jest jego wkłąd w życie rodzinne?Jakim jest przykładem dla dziecka i jakim jest mężem?
        Za kilka lat,napisze tutaj Twoja córka,która opisze całą tą sytuację z jej perspektywy i będzie to smutna historia.Zorganizuj wspaniałe święta,a po nowym roku poważnie zastanów się,czego oczekujesz od życia dla siebie i dla swojej córki,a jeśli Ci pasuje taki ukłąd jaki masz,to też to będzie Twój wybór.Moja logika jest
        nieskomplikowana:masz gangrenę,obcinasz nogę.Bez nogi też można żyć,a czasem dla uratowania całości,
        trzeba coś poświęcić.To nie tylko on musi zrozumieć że ma problem,ale Ty też musisz zrozumieć,że masz problem i czy jesteś gotowa żeby coś zrobić,żeby go rozwiązać,a jeżeli chcesz coś zmienić,to co i jak się za to zabrać?
    • malgosiek2 Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 26.12.14, 17:53
      Wbrew pozorom rozstanie jest prostsze niż myslisz, ale moje dla mnie.
      Tak, dalej spokojnie tkwij w takim małżeństwie, po co coś zmieniać :/
      Rób jak uważasz.
    • malgosiek2 Polecam książkę "Układ nerwowy" Agnieszki Gil 26.12.14, 17:59
      Nie jest to żadna fachowa książka specjalisty, ale WARTO ją przeczytać.
      nk.com.pl/uklad-nerwowy/1913/ksiazka.html#.VJ2TzsAKg
    • malgosiek2 Poczytaj sobie jesli chcesz 26.12.14, 18:03
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,119563769,119563769,granatowym_okiem_.html
      • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 26.12.14, 19:00
        malgosiek tak wiem, sprzedać mieszkanie, spłacić kredyt i podziać się w wynajętej kawalerce... Wolę zawalczyć o mieszkanie, wziąć pozostały kredyt na siebie (może uda się zmniejszyć raty i wydłużyć je w czasie) ale wtedy też musiałabym spłacić męża z tej sumy, którą już włożyliśmy w mieszkanie (więc spłacić mu ok 50 tys) co w połączeniu z dalszym samodzielnym spłacaniem rat jest cudem...
        Nad taką radą myślę : zofijkamyjka 26.12.14, 12:30
        po pierwsze musisz sobie uświadomic smutna prawdę: TY nic nie możesz zrobić!. Gderając, narzekając nadszarpujesz sobie tylko nerwy, niszczysz się a na niego i tak nie wpłyniesz. Taka prawda.
        Wiec dwa wyjscia: albo żyjesz sobie obok alkoholika, korzystając z pewnych plusów tego że jest /chociażby ten kredyt/ albo odchodzisz /jeśli jego obecnośc jest nie do zniesienia/.
        Można to znieść, nie robi awntur, nie podnosi na mnie ręki, jedynie piwo kupuje i pije. O dziwo dziś NIC, zero alkoholu aż dziwne, może widzi po mnie , że żarty się skończyły... Żyję tak ponad 3 lata, pójdę na terapię, pożyje tak jeszcze , jak kredytu zostanie mniej, to wtedy będzie łatwiej spłacić tylko męża, a nie teraz męża i bank ...
        • malgosiek2 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 26.12.14, 21:34
          Cóż Twój wybór Twoje życie i nic mi do tego.
          Miałam ojca alkoholika i NIGDY w życiu bym nie poszła na zycie z alkoholikiem.
          Dziękuję niejako przerabiałam za czasów dzieciństwa jąkanie w tej chwili przeszło w małe zacinanie się.
          Jak chcesz tego dla swojego dziecka to trudno :(
        • pani.jezowa Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 26.12.14, 23:52
          Jak kredytu zostanie mniej to więcej będziesz winna mężowi za mieszkanie, skoro ono jest wspólne, nie ważne kto raty płaci.
          Chyba, że zrobicie rozdzielność majątkową.

          To tylko uwaga na marginesie, bo generalnie nie jestem w stanie zrozumieć jak można świadomie fundować coś takiego dziecku.

          Dziecko już nigdy nie będzie miało tyle lat co teraz.
          Już nigdy nie nadrobi tego, co teraz się wydarza i wydarzy.
          Nigdy nie zmieni swojego straconego dzieciństwa.
          Nawet z pomocą dobrego terapeuty nigdy nie załata wszystkich dziur w sercu...

          Gdybyś odeszła od męża dziecko wiedziałoby, że choć Ty je kochałaś, choć Ty o nie walczyłaś.
          To ogromny kapitał.
          • malgosiek2 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 00:09
            Moja mama rozwiodła się z ojcem jak byłam na początku 2 kl sp czyli coś ok.poczatek lat 80.
            Ma/miała mieszkanie stoczniowe, gdy ojca zwolnili musiała porzucić dobrą pracę na rzecz pracy w biurze w stoczni, by to mieszkanie utrzymać aby nas nie eksmitowano.Do tego lata niezbyt obfite w takie możliwości jak teraz.Mimo tego kończyła jeszcze szkołę średnią by mieć dodatek do pensji i jeszcze jeździła do dziadków na wieś pomagać im na gospodarstwie.W dodatku sąsiedzi z klatki również bardzo wspierali mamę i nieraz stawali w jej i naszej obronie przed ojcem
            Mam jeszcze starszą siostrę.
            Jestem jej niezmiernie wdzięczna, że potrafiła dla nas zrezygnować z życia dla siebie i zawalczyła o siebie o nas o naszą godność i dobre choć skromne życie.
            Nieźle to życie dało jej w kość, a jednak potrafiła i zdobyła się na odwagę by odejść od alkoholika i prowadzić spokojne życie.
            NIE ma sytuacji bez wyjścia.
            Wyjście jest zawsze, ale Ty nie chcesz tego dostrzec.
            Ale, jak wolisz tkwić w chorym beznadziejnym związku to cóż, żadna siła Cię nie zmusi do zmiany poglądu i zawalczenia o dobro dziecka.
            • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 14:37
              Dziewczyny,nie dobijajcie kobiety,bo to jej życie,jej bajka.Ja pisząc opieram się na faktach,ale proponuję poważną rozmowę z mężem,chyba jeszcze rozmawiacie?Powiedz mu,co Ci nie pasuje w waszym małżeństwie,picie i dawanie złego przykładu dziecku,wygarnij wszystko,ale na spokojnie i bez emocji.Może mąż ma taki wzorzec wychowania z domu,ale związek to dwa światy,które się ocierają i docierają.Mimo rozmowy,nadal szukaj informacji co do kredytów,sprzedaży mieszkania,kosztów z tym związanych,rozdzielczości majątkowej,żeby kiedyś się nie okazało,że Ty spłacasz kredyt,a majątkiem dzielicie się po równo.Aspektów rozstania jest wiele,ale dopóki facet nie zrozumie powagi sytuacji,nie potraktuje tego poważnie.Jeśli zauważy,że robi się poważnie,może wtedy zacznie postępować dojrzale.Z moim kumplem zaczęło się wesoło,od piwek,a skończyło się na wielu piwach.Takie Twoje przeczekiwanie problemu to żadne rozwiązywanie problemu,bo z wiekiem człowiek akceptuje patologię jako normę,albo przestaje mu to przeszkadzać i przechodzi z tym do porządku dziennego,
              tłumacząc sobie,że nie jest tak źle,żeby nie mogło być gorzej.W Twoim problemie,może go wyolbrzymiasz i przesadzasz,a tak naprawdę nie ma problemu,bo nie piszesz,co Twoje dziecko mówi na ten temat?Czy u Was się rozmawia?Dziecko też trzeba pytać o zdanie,dowiadywać się,co myśli o całęj tej sprawie.Wiadomo,że dziecko chce żeby rodzice byli razem i się kochali,ale skoro picie męża Ci przeszkadza,więc jest problem,o którym powinno się porozmawiać i wyjaśnić.Może mąż jest akcjonariuszem spółki piwnej i daje branży zarabiać,żeby zyski rosły:) Głowa do góry,będzie dobrze i trzeba w to wierzyć,bo inaczej co pozostaje?Stres i nerwowa atmosfera,która wykańcza psychicznie.
              • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 15:14
                PS:
                Małżeństwo z dwudziestoletnim stażem leży sobie w łóżku tyłem do siebie i nagle odzywa się żona:
                - Janek, a pamiętasz, jak za młodu to mnie przed snem za rękę trzymałeś?
                Wkurzony Janek się odwraca i chwyta żonę za rękę. Potrzymał chwilkę i się odwrócił, na co żona znowu:
                - A pamiętasz, jak mnie przed snem w policzek całowałeś?
                Janek już porządnie zdenerwowany odwraca się, cmoka żonę w policzek i z powrotem na drugi boczek.
                - Jaśku, a pamiętasz, jak mnie na dobranoc zawsze w uszko kąsałeś?
                Jan wkurzony wstaje z łóżka...
                - Jaśku, a ty gdzie się wybierasz?!
                Jasiek warczy:
                - Po zęby!
                • bramstenga Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 29.12.14, 11:33
                  Chłopie, nie wiem, ile masz lat, ale małżeństwa z dwudziestoletnim stażem to mniej więcej ludzie 45-letni, którzy - surprise, surprise - mają z reguły własny komplet zębów i wyobraź sobie (choć nie wiem, czy to dla Ciebie nie za duży szok) uprawiają seks. Z gimnazjum taki "dowcip" przyniosłeś?
              • pani.jezowa Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 18:05
                To nie jest dobijanie, nie tylko Ty masz tu prawo do własnego zdania.
                Nikt tu, zdaje się, nie pisał, że życie to bajka.
                Ale autorka wątku jest matką i ponieważ dziecko jest nieletnie to przede wszystkim za jego dobrostan jest odpowiedzialna.
                • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 18:59
                  jaybe " Jeśli zauważy,że robi się poważnie,może wtedy zacznie postępować dojrzale". Może zaczęło coś do niego docierać, bo wczoraj i dziś nic nie wypił... Więc umie nie wypić jeśli chce ... Może podziałało na niego to, że spakowałam z córką 2 torby mówiąc mu, że jeśli woli piwo to my wyjeżdżamy do rodziny. Torby leżą spakowane nadal, pomimo, że on nie pje.

                  "W Twoim problemie,może go wyolbrzymiasz i przesadzasz,a tak naprawdę nie ma problemu,bo nie piszesz,co Twoje dziecko mówi na ten temat?Czy u Was się rozmawia?Dziecko też trzeba pytać o zdanie,dowiadywać się,co myśli o całęj tej sprawie." Wg męża problemu nie było, nie ma (może nagle zaczął jednak już problem dostrzegać?), wg mnie i dziecka problem jest, córka widzi go z piwem, czasem ona sama dopytuje go ile już wypił, czy będzie dziś pił, czy idzie do pracy. Więc na swój sposób to przeżywa. Bardzo podoba jej się jak tata nic nie pije lub jak potrafi wypić tylko 1-2 piwa na sam wieczór , a nie gdy widzi go z piwem od rana ... Oczywiście córka wolałaby byśmy byli razem, ale mówi sama, że tata musi się zmienić, dostrzegła, że teraz drugi dzień nie pije i sama mi powiedziała, że "Widzisz jak tata chce to potrafi nic nie wypić". Wie, że jeśli nie będzie poprawy to że rozstaniemy się z tatą, ale musimy jeszcze poczekać (nie mówiłam jej o terapii), dać tacie szansę na zmianę.
                  • pani.jezowa Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:20
                    Ile lat ma Twoja córka?
                • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:25
                  Dobrze,zgadzam się z koleżankami miłymi,że każdy może tutaj ponarzekać na swojego starego, ale czy nie uważasz,że zanim wypersfaduje się eliziex,żeby się rozstała z mężem,to może trzeba popróbować innych,alternatywnych metod działania?Rozstanie to ostateczność,a tutaj,ja jako jedyny(tak sądzę)osobnik płci przeciwnej,staram się,żeby moje wypowiedzi czasmi były przeciwne.
                  Moja najprawdziwsza opinia jest taka,że każdy może zamieszać w twoim życiu,ale to ty potem żyjesz z konsekwencjami tych decyzji i porad innych,nieznanych ci ludzi!Zresztą co Wam będę tłumaczył,związek,małżeństwo ulegają ciągłym przekształceniom,ludzie dojrzewają,albo są pasywni w związku,dlatego mamy tyle rozwodów,bo małżonkom wydaje się,że wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma,pakują się w nowe związki z nadzieją,że to właśnie będzie to,żeby po momentach uniesień i westchnień,kiedy zaczyna się proza życia i brudne skarpetki,okazuje się,że ten nowy partner wcale nie jest taki idealny jaki wydawał się na pierwszy rzut oka;miłość jest ślepa i nieraz widzimy tylko to co chcemy widzieć.
                  Nasza koleżanka tutaj jest prawdziwym człowiekiem z problemami,a dla niektórych z Was tutaj radzących wygląda to jak jakaś reality TV,bo dramat jednej osoby nie ma wpływu na Wasze własne życie, wyłączacie laptopy i idziecie spać,a koleżanka się męczy.A jaką ma alternatywę?Rozstaje się z mężem,który może jej bruździć i utrudniać wychowywanie dziecka,a ona wtedy ma dług mieszkaniowy,sama wychowuje dziecko(buntowane przez ojca)dziecko wchodzi w wiek dojrzewania,czyli kolejny niewypał,koleżanka szukając nowego faceta pakuje się w ramiona pierwszego,który ładnie gada i zamiast oceniać go obiektywnie i krytycznie widzi i słyszy tylko to co chce usłyszeć,bo potrzebuje kogoś,do kogo można się przytulić,po ciężkim dniu pracy i obowiązków.Kochanek zabiera ze sobą brudne skarpetki, mężczyzna rezydent rzuca je przy łóżku:)))) Życie to JEST bajka,tylko w życiu trzeba sobie prostować drogi i ułatwiać,a nie komplikować.Moja żona potrzebowałą ponad 10lat,żeby w pełni zdać sobie sprawę jaki ma skarb w domu(powiedział skromnie o sobie),bo nie piję,nie palę,nie puszczam się,chociaż okazji nie brakuje(do picia oczywiście),ale żona czepiałą się pierdołów,że sprząta,pracuje na pół etatu i musi robić zakupy(jadąc samochodem).Jej koleżanki pukały się w czoła,że ma chłopa,który o wszystko zadba i zorganizuje,że nie brakuje nam kasy i jeździmy na kilka wakacji w roku itd.Po latach szarpania się,przeprowadziliśmy poważną rozmowę,w której dowiedziała się,że jeśli nie zmieni swojego podejścia,to będzie mi jej bardzo brakowało i terapia szokowa zadziałała.Skąd wiem że zadziałała?Bo żony koleżanka przystawiałą się do mnie i tylko czekała,kiedy się zwolni łóżko,więc miałem dokładne informacje(życzliwej osoby),co się dzieje w otoczeniu żony i w pewnym momencie koleżanka była w szoku,że żona tak bardzo stawia mnie na każdym przydrożnym piedestale.Nie wieżę w żadne terapie za pieniądze,ani podpowiedzi życzliwych ludzi,ale w rozmowę małżonków,bez pośpiechu i presji,że coś trzeba osiągnąć.Dojrzali,bliscy sobie ludzie zawsze powinni umieć się dogadać na każdy temat,bo po co sobie komplikować życie i współżycie?Myślę,że najlepszym doradcą w tym wypadku byłąby babcia,albo dziadek,bo starsze osoby znają Was i znają życie,dlatego jeśli ktokolwiek,to oni są najlepiej wykwalifikowani do doradzania czy wyrażania sądów i osądów.Sąsiedzi,znajomi,się zmieniają,rodzina pozostaje.
                  Gdyby istniała książka o życiu,jak żyć,byłaby bestselerem.Ludzie piszą,doradzają,ale w tym wzorze podstawą to my sami,każdy z nas inny,niektóre dziwne związki i żeby to zadziałało,trzeba
                  rozmawiać,jeśli jest dziecko,osoby musiały się kochać,chodzić na randki i skoro kiedyś rozmawiali ze sobą,to dlaczego teraz nie mogą?Wymądrzam się dzisiaj,bo mam czas,ale jedziemy na narty, więc nie będę miał czasu na wymądrzanie się(hurra).Powodzenia w rozmowach i wrzućcie sobie na luzik(albo upijcie się razem,to też czasem pomaga zrozumieć świat drugiej osoby,albo osoby w innym stanie).Dzieci czasem lubią widzieć kiedy rodzice dobrze się ze sobą czują,bez atmosfery.
                  • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:33
                    Sorki,ja się tu rozpisuję,a Ty piszesz.Powiedz dziecku,że tata nie pije,bo Was kocha,tylko czasem nie potrafi tego okazać,albo,jak to dorośli,też pewne sprawy go przerastają,ma własne problemy,niech dziecko poczuje trochę miłości,a nie tylko stres.Niech powie ojcu,że jej się podoba,kiedy nie pije,bo takie wiadomości z drugiej ręki to nie to samo.Ja jako dorosły facet ciągle mówię najmłodszemu,że go kocham,starszych całuję,oni się bronią,a ja im na to,że kiedyś jakaś szczęściara będzie ich całowała.Idź za ciosem i powiedz mężowi,jak wiele dla Ciebie znaczy,że nie pije,niech facet ma motywację.Jeszcze raz życzę Wam,żeby Wam się udało,bo budowanie związku jest trudne,na rozwalanie wszystkiego zawsze jest czas.Lecę powiedzieć swoim czortom,że są kochani(jak tata:))))
                  • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:41
                    jaybe - zgadzam się z Tobą i nie działam pochopnie, pod wpływem emocji. Komuś jest łatwo radzić (odejdź, mieszkanie można sprzedać, spłacić kredyt,,, ale to nie takie znowu proste, bo nawet kalkulując to wszystko to po sprzedaży i spłacie kredytu zostałoby nam np 80 tys więc po 40 tys i gdzie ja kupię dla siebie i córki mieszkanie za 40 tys ? ). Zgadzam się też, że nowy partner wcale nie musiałby być lepszy, (każdy ma wady i zalety), bywa, że ludzie udają, nie pozna się nikogo dobrze "randkując", a wspólne mieszkanie też z czasem nie byłoby sielanką...Ja zresztą mogę zostać sama z córką. Nie myślę o mężczyznach, chociaż jestem atrakcyjna, nie wyglądam na tyle lat ile mam (36) a na dużo mniej... To, że mąż nie pije drugi dzień też nie powoduje u mnie euforii, bo dwa dni to bardzo mało by mówić o zmianie, no ale zobaczymy jak będzie dalej.

                    pani jeżowa - córka ma 9 lat.
                    • pani.jezowa Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:46
                      To wydaje mi się, że córka nie jest w wieku, w którym ma "dawać tacie szansę" - to Ty musisz zdecydować co dalej i wziąć za tę decyzję odpowiedzialność.
                      Oczywiście tłumacząc to córce, ale nie składając na barki dziecka współodpowiedzialności za nią. To zbyt duży ciężar w tym wieku.
                    • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:53
                      jaybe- córka mówi tacie, że go kocha, że lubi jak nie pije piwa, lubi z nim spędzać czas. On nie jest złym ojcem. Zabiera ją na spacery, rower, basen, łyżwy, gra z nią w gry, w piłkę... Nie pije wtedy od rana, a np wypija wieczorem 1-2 piwa. Takie dni ja też lubię :-)
                      Jak ja bardzo bym chciała męża, który by nie pił i nie palił (już nawet wolałabym by palił ..., a mój akurat nie pali). Wiem, jak dobrze jest jak nic nie wypija czy jak umie sie powstrzymać i nie wypija piwa z rana czy prosto po pracy, a umie wytrwać chociaż do wieczora i wtedy wypić np 2 piwa i cały dzień miło z nami spędzić ... Dlatego wiem, że jeśli będą wracać te dni z większą ilością piwa, upijaniem się, piciem od rana w dni wolne to ja i córka nie chcemy tak dalej z nim żyć... Może coś do męża dociera.... Porównując te Święta z ubiegłorocznymi też te oceniam jako udane, bo w poprzednim roku od rana pił piwa, upijał się, a teraz nie (w 1 dzień świąt wypił piwa ale nie było po nim widać, nie bełkotał).
                      • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:57
                        pani jeżowa -ja słucham co mówi córka, ale też jej tłumaczę spokojnie niektóre rzeczy... Nie obarczam córki niczym, ona nie będzie decydowała za mnie, nią też kierują emocje, kocha tatę.Wie jednak i widzi ile tata pije, widzi jak fajnie jest jak nie pije, wie, że jeśli sytuacja się nie zmieni to zostawimy tatę.
                    • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 19:57
                      To masz koleżanko tyle lat ile moja żona,która też jest bardzo atrakcyjna,aż się dziwię,że mnie chciała:))))Smutne jest to,że 80tyś,40tyś to są bardzo małe kwoty.nie ma o co walczyć,a podczas rozwodów bardzo szybko można je wydać(koszty).Ciesz się najmniejszym sukcesem!!
                      Od dwóch dni się zaczyna,potem 2tygodnie,2mieś itd.Więcej euforii koleżanko.
                      Pani J niedoczytała,bo było w poprzednim odcinku,że Twoja córka ma 9lat:((( U mnie rozstanie byłoby prostsze,bo mamy za dużo miejsc do mieszkania,a żona wie,że kiedy ja działam,to potrafię bardzo szybko działąć i skutecznie,ale bez złości i złośliwości.Życzliwość w stosunku do ludzi zawsze się zwraca,a nawet jeśli się czasem dopłaci do interesu,to otrzymuje się od życia pozytywy w innej formie(ja na przykład jestem śliczny:))).Mój kolega przepił 300tyś. w 15lat.Zapominasz,że mąż z kasą miałby bardzo wielu kolegów,a 40tyś przepić to nie problem.
                      Poważnie,ciesz się każdym dniem bez piwa.Na Twoje konto walnę sobie kielicha,za Wasze zdrowie,piję Jamesona z Auchana:))))Bardziej dla smaku,bo lubię niż żeby się upić.Wasze zdrowie.
                      • kachaa17 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 20:22
                        Tylko, że jak tak człowiek zaczyna się cieszyć z 2 dni niepicia, tygodnia, dwóch to później jak grom z jasnego nieba spada na niego okres picia. I tak się później sobie żyje od ciągu do ciągu. Chcę powiedzieć, że te 2 dni nic nie znaczą jeśli mąż nie zacznie się leczyć.
                        Chcę coś jeszcze dodać o moim tacie. Jak byłam dzieckiem to pił codziennie. Raz mniej raz więcej ale co dzień. I później jak byłam na terapii to ciężko mi było zakwalifikować jako alkoholika bo alkoholik ma ciągi, czyli ma okresy niepicia. A on nie miał. Teraz natomiast na starość okazało się, że ma. Aktualnie pije ciągami. Jak nie pije to wydaje się, że tak już będzie i nagle znów się zaczyna. Echh. Szkoda gadać.
                        • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 20:46
                          Wiem serduszko,znam temat(teściu),tylko kiedy masz własną rodzinę i starasz się ją utrzymać w kupie,to chwytasz się każdej metody,żeby walczyć o męża,ojca,o rodzinę.
                          Nigdy tego nie zrozumiem,bo własnemu przyjacielowi załatwiałem prace,kobiety, normalność,syna mu sprowadziłem,żeby zadziałało i na chwilę było dobrze,ale tylko na chwilę.Nigdy nie rozumiałem,jak można być facetem i nie mieć ambicji,pędu do działania,tylko się szmacić pijąc(w zaawansowanym stadium).Dla mnie to strata czasu.
                          Każdy przypadek jest inny,dlatego każdego traktujemy indywidualnie,stąd ten temat tutaj,
                          a pytanie w podtekście brzmi,czy walczyć o to co się ma,czy układać sobie życie osobno?
                          Skoro mąż jest dobrym ojcem,dopóki dziecko nie usamodzielni się,każdy rok to plus dla dziecka i jeśli facet zrozumie,że może stracić rodzinę,bo wybrał alkohol,to nie ma się szacunku dla takiej osoby,a pijacy są bardzo przekonujący,wszyscy są winni ich stanu tylko nie oni sami,dlatego dla kogoś kto wybrał alkohol nie mam się szacunku.
                      • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 20:27
                        Dzieci mają popcorn,a ja kieliszek białego,półwytrawnego,francuskiego wina,które piliśmy przy obiedzie z żoną.Jakimś psim swędem czuję,że Twój mąż jest fajnym facetem,tylko ma nie po kolei poukładane priorytety w życiu,bo dziećmi trzeba się cieszyć,a może dać córce braciszka,cieszyć się,że dzieci są zdrowe,a nie pić.Osobiście piję jedno piwo na miesiąc,kwartał,winko w niedzielę do obiadu,ale razem.Monopol państwowy niewiele na nas zarobi,ale patrzę na rodzimych meneli i człowiek nieraz tak sobie myśli,co się panowie stało w waszych życiach,że zamiast cieszyć się młodością,miłością,dziećmi,chlejecie i na tym etapie,na którym są,smierdzą moczem,a kiedyś chyba byli normalni.
                        Kiedyś siadłem z takim obsikanym,bo prosił mnie o kasę i rozmawiałem z nim.Wyobraź sobie
                        ja w porządnie wyprasowanym garniturze i ładnym krawacie,pachnącym wodą Ginvenchy,on moczem,siedzę przed apteką na schodku i gadam.Ludzie patrzą jak na psychola z menelem,a ja to mam gdzieś,co inni mówią czy myślą(dlatego zdziwiłem się,że Ty się przejmujesz tym co ludzie powiedzą).Po kwadransie okazało się,że z menelem chodziliśmy do jednego przedszkola.Myślałęm,że on ma 100lat,a on był o parę lat starszy ode mnie,ale bardzo zużyty.Kiedy się rozstawaliśmy,dałem mu 5dych i aż mnie objął z wrażenia.Ludzie pewno myśleli,że to ja jestem jakiś nienormalny,żeby się z menelem obejmować,ale menel to też człowiek!!!!Niektórzy mieli normalne rodziny i szkoda tylko,że zdrowi ludzie marnują swój potencjał.Mój kolega,któremu pomagałem przez 15lat zginął pod kołąmi motocykla.Wlazł pijany(po kilku piwach pod koła).W wypadku kierowca ciężkiego motoru BMW w gipsie,
                        pasażerka sparaliżowana,kolega zginął.
                        Kiedy okazało się,że
                        • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 20:37
                          Kacha, wiem, że są różne rodzaje alkoholizmu, u mojego męża nie ma takich ciągów typu: upija się tak, że nie mysli o niczym i np. nie idzie do pracy. On pije codziennie po 2-3 piwa, czasem więcej, jak ma wolne to potrafi pić od rana i jest wtedy pijany (jeden dzień, na drugi dzień wypije np 2-3 piwa i potem w kolejnym dniu już idzie do pracy).
                          • malgosiek2 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 21:02
                            No, tak typowy męski punkt widzenia.
                            ŻYŁAM, w dzieciństwie z alkoholikiem ojcem i proszę nie gadaj takich łzawych pierdół, bo ja i tak w to nie uwierzę.
                            A, pracę mam taką, że widzę co alko robi z ludźmi czy to kobietą czy mężczyzną i najwazniejsze co robi dzieciom.
                            Więc jesli wątkodawczyni chce żyć mrzonkami i iluzją to niechaj dalej sobie żyje, ale nie wiem czy w przyszłości córka będzie Ci wdzięczna.
                            Powtarzam raz jeszcze moja matka odwazyła się na rozstanie z ojcem i jestem jej WDZIĘCZNA, że dała mi szanse na normalne życie.A 9 lat to ja byłąm o rok młodsza od Twojej córki i już swoje rozumiałam.
                          • jaybe Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 21:03
                            Kolega też zaczynał od kliku piwek,czyli masz co najmniej 10 lat żeby ułożyć sobie życie,
                            albo prowadzić równoległe normalne,własne życie.Sorki,dzieciaki po mnie skaczą,muszę im poczytać książkę i opowoiedzieć żonie bajki i dokończyć z żonką to białę francuzkie wino,żeby nie skisło:)))Dobrej nocki,siły i determinacji w działaniu.
                            • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 21:11
                              Nie będę czekała kilka lat... Ja już wiem, że jeśli on się nie zmieni to ja i córka nie chcemy takiego życia z nim. Nie potrafię cieszyć się w pełni z tych minionych świąt (chociaż jak wspomniałam były dużo lepsze niż poprzednie), tak samo jak nie odczuwam euforii, że mąż na razie nie pije. W nowym roku idę na terapię, będę obserwowała męża i zobaczę co los przyniesie. Jeśli dojdzie do rozstania to nie na już, ale poważnie myślę o rozstaniu - jeśli on się nie zmieni, to koniec będzie musiał nastąpić.

                              jaybe - wspaniałych chwil na nartach :-)
                          • kachaa17 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 27.12.14, 22:48
                            Jak już pisałam wcześniej mój ojciec też nigdy nie zawalił pracy. ZAWSZE szedł do pracy na drugi dzień, choćby nie wiem jak był pijany. I tym też mydlił nam oczy. I też jednego dnia był tylko na gazie - ledwo wyczuwalnie a innego ostro pijany.
                            • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 09:35
                              kacha " Jak już pisałam wcześniej mój ojciec też nigdy nie zawalił pracy. ZAWSZE szedł do pracy na drugi dzień, choćby nie wiem jak był pijany. I tym też mydlił nam oczy. I też jednego dnia był tylko na gazie - ledwo wyczuwalnie a innego ostro pijany"

                              Mój mąż akurat nie chodzi do pracy "na gazie". U niego w pracy codziennie są wyrywkowe kontrole alkomatem. Poza tym mąż też ma alkomat i widziałam jak nieraz z rana sobie sprawdzał ... Więc to na plus, że szanuje i traktuje poważnie swoją pracę.
                              Ostro pijany to też pojęcie względne, dla mnie ostro pijany to taki osobnik, który ledwo stoi na nogach, zupełnie nie wie co się dzieje, na drugi dzień nie pamięta jakiś rzeczy. Taki stan akurat mojemu mężowi trafia się rzadko (raz na 4-6 miesięcy). On najczęsciej wypija 2-3 piwa codziennie, jak ma wolne to więcej, wtedy ma bełkotliwy głos, ale nie zatacza się. Często nikt nawet nie wie, że on wypił ze 2 piwa w domu. I najczęsciej mąż tłumaczy to tak, że on "umie wypić", " wie kiedy i ile może wypić" , "dwa piwa codziennie to nie alkoholizm". Sama wyżej napisłam, że takie dni, w których to 1-2 piwa wypije sobie na sam wieczór to jeszcze mogę znieść (chociaż ja uważam , że to też alkoholizm) to takich dni , w które ma wolne i np już ok 9-11 leci po piwo nie znoszę...
                              • kachaa17 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 10:25
                                Może trochę się źle wyraziłam to skoryguję: mój ojciec szedł zawsze do pracy bez względu na to w jakim był stanie poprzedniego dnia. Cóż, wtedy były inne czasy i piło się nawet w pracy.
                                A co do twego męża to bardzo niepokojące jest to, że jak mu się trafia wolny dzień to od rana leci po piwo.
                                Piszesz:
                                "Mój mąż akurat nie chodzi do pracy "na gazie". U niego w pracy codziennie są wyrywkowe kontrole alkomatem. Poza tym mąż też ma alkomat i widziałam jak nieraz z rana sobie sprawdzał ... Więc to na plus, że szanuje i traktuje poważnie swoją pracę."
                                Dla mnie ten opis też świadczy o problemie z alkoholem bo gdyby go nie miał to po prostu by nie pił i nie bawił się w sprawdzenie rano czy może iść do pracy.
                              • kocia_noga Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 10:33
                                Każdy alkoholik sprawdza czy potrafi żyć bez picia i tym samym udowodnić sobie i światu że nie jest alkoholikiem. To co piszesz o piciu męża wskazuje na uzależnienie, więc tutaj żadna dobra wola nie wystarczy, musi być leczenie, całej rodziny. Widzę jak czepiasz się męskich porad żeby trwać przy alkoholiku; trwać można, owszem, ale najpierw zabezpiecz się materialnie, potem zacznij leczenie swoje i męża. Straszenie spakowanymi walizkami doprowadziło do chwilowej przerwy w piciu, za kilka dni mąż zacznie pić z powrotem, tylko bardziej. Ponowne postraszenie walizkami jeśli zadziała, to słabiej, a po kilku razach wcale. Alkoholik nie przestanie pić sam z siebie, siłą woli, na zaparte.
                                • ola_dom Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 12:14
                                  Przeraża mnie, jak czytam: "tylko dwa piwa, w dodatku wieczorem - to już lepiej"...
                                  Dziewczyno - jesteś poważnie współuzależniona, a Twój mąż jest alkoholikiem. Typowym, rasowym, stuprocentowym.
                                  Co pomyślisz o dziewczynie, która pisze: "nie, dziś to nawet tak bardzo mnie nie zbił, tylko poszarpał, mam tylko małego siniaka, w dodatku nie widać, bo pod ubraniem". Nie wydaje Ci się, że jest ofiarą przemocowca, który ją regularnie leje, a jak tymczasem tylko ją szarpnął - "to już nie jest źle"? I że się sama oszukuje?
                                  Jesteś w takiej samej sytuacji.

                                  I owszem - "porady" jaybe są urocze i rozkoszne, możesz je oczywiście stawiać naprzeciwko rad dziewczyn, KTÓRE TO SAMO PRZEŻYŁY, co przeżywasz teraz Ty i Twoja córka. Oczywiście, że milej i łatwiej czytać Ci teraz to, co pisze jaybe. Tylko że to do niczego nie doprowadzi ani nic nie zmieni. Dziewczyny piszą z doświadczenia, nie teoretyzują, znają doskonale mechanizmy alkoholizmu i "kontrolowanego picia"....
                                  Mąż kwalifikuje się na terapię, a Ty razem z nim. Na męża wpływ masz znikomy, na siebie pełen. Sama decydujesz, co i jak zechcesz z tym zrobić.
                                  • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 12:55
                                    Dziewczyny ja wiem, że on jest alkoholikiem, napisałam wyżej, że ja przewiduję koniec naszego małżeństwa , ale nie na już, muszę też właśnie "zabezpieczyć się finansowo", pomyśleć o sobie i córce. Mąż nie zawsze sprawdza się alkomatem , gdy idzie do pracy (zdarzyło mu się to jednak ), mimo to ja i tak widzę problem. Nie zawsze też jak ma wolne to od rana leci po piwo, ale często tak właśnie jest. Takie życie mi nie odpowiada. Nie chcę tak żyć...
                                    • kachaa17 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 13:33
                                      Rozumiem cię, że nie chcesz tak żyć. Ja też tak nie chcę żyć (chodzi mi o ojca) choć myślałam, że mogę.Teraz i tak nie jest tak źle jak było w moim dzieciństwie ale jak słyszę bełkot ojca to robię się cała sztywna. A jak teraz np.jest trzeźwy to czekam kiedy się zacznie. Bo co ja mogę zrobić jak mieszkam u rodziców? Mogę zażądać, żeby ojciec jak się upije szedł do swego pokoju? To nie przejdzie. I chyba z tego powodu wyjadę do Londynu bo niestety nie mam własnego mieszkania i pracy tutaj. Myślę, że dla mnie po doświadczeniach z dzieciństwa mieszkanie z jakimkolwiek alkoholikiem jest nie do przyjęcia. Nieważne czy byłby to wujek, brat, mąż czy dziadek.
                                      Zastanawiam się tylko czy tonie jest ucieczka z mojej strony. Może trzeba się jakoś nauczyć sobie z tym radzić? Jakiś czas temu jak jeszcze byłam z mężem, mieszkaliśmy w bloku a nad nami mieszkał pijak. Było słychać odgłosy biesiady pijackiej i było to dla mnie ciężkie do zniesienia. Ciągle coś padało, słychać było przekleństwa i bełkotliwe głosy - zwłaszcza latem, jak były otwarte okna. Facet w końcu się wyniósł po kilku latach ale co się namęczyłam to moje.
                                      • elizax Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 14:14
                                        Kacha - czyli nie jesteś już z mężem? Masz dzieci? Ja właśnie dopakowuje moje i córki bagaże, wyprowdzamy się do rodziny. Uważam, że lepiej teraz, gdy córka ma jeszcze ponad tydzień czasu wolnego w szkole... Nie wiem, kiedy wrócimy.... Mąż dziś poszedł po piwo i na moje pytanie jak zamierza spędzić Sylwestra odpowiedział, że z wódką i piwem w ręku, coś mówił, że już teraz nie pił a Sylwester jest po to by się napić (upić wg niego). Nie zamiezram na to patrzeć, dlatego wyjeżdżam. On uważa,że " awantura o 2 zł jest " bo mi na piwo szkoda by wypił, śmieszne i żałosne to co on mówi...
                                        • ola_dom Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 14:50
                                          elizax napisał(a):

                                          > Ja właśnie dopakowuje moje i córki bagaże, wyprowdzamy się do rodziny.

                                          Trzymajcie się! Trzymam za Was mocno kciuki. Bardzo, bardzo mocno.
                                        • kachaa17 Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 29.12.14, 08:46
                                          Nie jestem z mężem, nie mam dzieci.
                                          Twój mąż potwierdził swoje uzależnienie a co do tych 2 zł - typowa wymówka kogoś kto chce pić i szuka usprawiedliwień.
                    • gabrielwings Re: Poczytaj sobie jesli chcesz 28.12.14, 22:51
                      Wiesz co... Napiszę szczerze.... Jesteś potworną matką. Miałam taką samą, lata zajęło mi wyjście z gówna jakie mi zafundawała. Stawiając miłość do mojego ojca ponad miłość do dziecka...
    • enith Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 28.12.14, 16:11
      No i wyszło szydło z worka. Mąż spędził święta prawie abstynencko (cóż to dla niego tylko te dwa piwa), by już bez wyrzutów sumienia nawalić się na maksa po świętach i w sylwestra.
      Jak wyżej, polecam nie oglądać się na męskie tu komentarze o tym, jak to należy cieszyć się dwoma dniami abstynencji męża, tylko zwijać się w podskokach wraz z córką do rodziny i na terapię. Na odchodne możesz mężowi zapowiedzieć, że jeśli chce mieć rodzinę, ma się natychmiast iść leczyć. A sama, obok terapii, powinnaś wybrać się do prawnika i omówić pewne sprawy, na wszelki wypadek.
      • kocia_noga Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 28.12.14, 17:23
        Koniecznie prawnika, żeby nie wylądować bez mieszkania i z długami do spłacenia. A jak będziesz mieszkać osobno to masz poważny argument rozwodowy. Trzymam za ciebie kciuki.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 31.12.14, 02:08
      Myślę, że to co najważniejsze, już się stało. To Pani zorientowała się, że mąż ma problem alkoholowy i do swojego poglądu ma Pani przekonanie i zaufanie. Argumenty męża nie zaburzają tego sposobu myślenia. To może pozwolić Pani na podjęcie działań ochronnych, dla siebie i córki oraz bardziej radykalnych działań wobec męża. Nawet jeśli jeszcze w tej chwili są one w sferze planów. To daje możliwość przekierowania uwagi z męża na siebie i swoje potrzeby. Wbrew pozorom to jest bezcenne, bo umacnia Panią w pewności, że dobrze Pani robi, radykalizując swoje stanowisko wobec pijącego męża. To nie oznacza, że Pani pogrzebie swoje małżeństwo. To oznacza, że będzie Pani pewna swoich postanowień, również tych, które na początku budzą wątpliwości. To dla męża może być znaczący sygnał, że Pani jest konsekwentna i pewna siebie. To ważny przekaz. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • elizax Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 01.01.15, 10:02
        Dziękuję wszystkim za odp w moim temacie. Dziękuję pani Agnieszko. Słowa " Nawet jeśli jeszcze w tej chwili są one w sferze planów. To daje możliwość przekierowania uwagi z męża na siebie i swoje potrzeby." są dla mnie budujące. 2 noce spędziłam u rodziców, na wsi, nie miałam tam dostępu do internetu. Słowa mojej mamy jednak są zupełnie inne, gdyż uważa ona, że mogę przymknąć oko na dwa piwka dziennie u męża i żyć u jego boku dalej. Ojciec mój też uważa tak jak mama, dodaje, że nie stracę mieszkania... Mąż przez czas mojej nieobecności dzwonił do mnie, ja nie odbierałam, wczoraj przyjechał po nas na wieś. Wróciłam z córką do domu. Sylwestra spędziliśmy w domu w trójkę. Mąż obiecuję poprawę, ja wiem, że to może być czcze gadanie, no ale i tak musiałam do domu wrócić, bo muszę iść do pracy, a córka do szkoły. I dobrze, że to mąż wyciągnął rękę na zgodę, bo ja i tak nie mogłabym dłużej zostać u rodziców.
        • ola_dom Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 01.01.15, 12:12
          elizax napisał(a):

          > Słowa mojej mamy jednak są zupełnie inne, gdyż uważa ona, że mogę przymknąć oko na
          > dwa piwka dziennie u męża i żyć u jego boku dalej. Ojciec mój też uważa tak jak mama,

          O matko.... mam nadzieję, że wiesz, że Twoi rodzice NIE MAJĄ racji... To przerażające i smutne, gdy tak mówią, ale mogą mówić i sądzić, co chcą. Niewiele da się na to poradzić, choć to gorzkie, kiedy nie ma się wsparcia u najbliższych. Ale nie jesteś jedyna.....:)

          Mam nadzieję, że z Nowym Rokiem wszystko się u Was zacznie układać - czego gorąco życzę. Ale jeśli mąż nie zacznie chodzić na terapię, tylko pozostanie "suchym" alkoholikiem (czyli niepijącym, ale też nieleczącym się) - raczej nie za długo będzie dobrze.
          Trzymaj się dzielnie!
          • jaybe Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 03.01.15, 19:46
            Nie myślicie,że niektóre z Was tutaj są za bardzo zołzowate?Dlaczego proponujecie walkę,skoro można i trzeba sprawy załatwiać polubownie.Najpierw jednak trzeba wiedzieć czego się chce!A wiecie czego chcecie? Miotanie się i wiara,że coś się zmieni to za mało.Jeśli ktoś pije,to w większości przypadków będzie pił!!!To,że nie bluzgam tutaj na pijącego męża nie znaczy,że jego styl mi się podoba.
            Może po prostu nie jestem prostakiem,a w momencie kiedy zaczyna się walka,kończy się cywilizowana rozmowa i wzajemne komunikowanie się a ludzie zaczynają wzajemnie się wyniszczać i udowadniać sobie swoje racje,a czy o to w życiu chodzi?W takiej sytuacji nikt nie zyskuje,a wszyscy na tym tracą!To że mąż się nie awanturuje trzeba wykorzystać,żeby przedstawić mu swoje twarde warunki pozostania razem(na razie),kolejnym krokiem to wyjaśnienie mu,że nie możesz żyć w takich warunkach,więc występujesz o rozdział majątku,żeby zabezpieczyć się na przyszłość od nieprzewidzianych niespodzianek.Kiedy powiedziało się A,trzeba być gotową na powiedzenie B itd,ale musisz dokładnie wiedzieć,jak będzie przebiegał cały proces "rozstawania się".Dzieci patrzą i w ten sposób uczą się,jak rozwiązywać (lub nie)problemy i konflikty.To,że jestem miły,wcale nie oznacza,że nie jestem twardym,facetem.Mój teściu,kiedy przyjeżdżaliśmy z dziećmi na wakacje,kilka razy był pijany,ale przy nas nigdy się nie awanturował.Próbował mi tłumaczyć dlaczego pije,ale spokojnie mu wyjaśniłem,że skoro alkohol jest ważniejszy dla niego niż wnuki,to tracimy czas przyjeżdżając,bo nie chcę,żeby dzieci pamiętały uchlanego i brudnego dziadka.Powiedziałęm też,że wstyd mi za niego przed dziećmi.Metoda działą,bo zawsze kiedy przyjeżdżamy,dziadek chodzi na baczność i nawet razem sobie żartujemy. Babcia wyniszczona jest nerwowo tym małżeństwem,bo stosowałą metody proponowane tutaj przez niektóre kobiety,walka i pyskówki,co tylko antagonizowało problem.Ponad 10lat temu proponowałem babci,żeby wyprowadziła się do jednego z moich domów,gdzie miałąby spokój,a kasę ze sprzedaży swojego domu,na dostatnie i spokojne życie.Jej życie,jej decyzje,nie można kogoś uszczęśliwiać na siłę.Tak samo jest z Twoim mężem.Czuję po tym co piszesz,że masz dość,ale dopóki masz nadzieję,że będzie lepiej,możesz z optymizmem patrzeć w przyszłość i planować tą lepszą przyszłość,raczej chyba bez niego.To,że piszę grzecznie wcale nie zmienia faktu,że będziesz miała łątwo,bo w życiu nie jest lekko.Moja żona niejedno w swoim domu widziała,dlatego początki mieliśmy trudne i może to bardziej zdeterminowało mnie,żeby nie dawać się prowokować;dziecko,które widzi konflikty rodziców,ma niewłaściwe wzorce do naśladowania,a dlatego że żona była świadkiem wielu konfliktów w domu, przenosiłą te sytuacje do naszej rodziny,awantury przy dzieciach,pokazywanie,przy nich,że ma rację. Ponieważ w ich rodzinie nie było szacunku dla ojca pijaka,podobnie żona mnie traktowała.Ja spokojnie wszystko znosiłem,chociaż wszystkie frustracje motywowały mnie do bycia bardziej aktywnym w interesach,takie odreagowywanie,dlatego uważam,że każdą sytuację można wykorzystać w jakąś pozytywną stronę,ale trzeba się tego nauczyć.Teraz w mojej rodzinie jest lepiej niż kiedykolwiek,dzieci są zadowolone,a żona jest tak we mnie zapatrzona jak w jakiś święty obrazek.Oczywiście pewne tematy muszę jeszcze dopracować,ale co tam,życie to nieustronne uczenie się nowych sytuacji i zachowań.
            Może piszę dużo i bez sensu,ale niedługo zacznie się praca i nie będzie czasu na forumowanie.
            Zamiast gadać monosylabami,wolę elaboraty,gdzie jest jakaś ciągłość myślenia i wątku,bo każdy jest inny i każdy inaczej reaguje i postępuje.Ja umiem rozwiązać każdy konflikt i może moje metody są pokojowe i nie wydziela się adrenalina po "wygranej"kłótni czy pyskówce,ale efekt jest o wiele lepszy, rozstanie w przyjaźni.To co tu piszę to niewielka namiastka tego co przeżyłem,bo tego nie da się opisać,ale z satysfakcją powiem,że jestem bardziej niż zadowolony ze swoich metod działania.
            (A na wakacjach było fajnie,z balu sylwestrowego uciekliśmy do pokoju z butelką szampana,kiedy towarzystwo zaczynało być pijane i zaczęliśmy się kochać w 2014,a skończyliśmy w 2015).
            Poniekąd Twoi rodzice mają rację wierząc,że wszystko jakoś się ułoży,aczkolwiek to Ty na co dzień żyjesz w tej całęj sytuacji,w której nie widać rozwiązania,bez podjęcia radykalnych pociągnięć.Działaj elizaXxxxPowodzenia,pomyślności w 2015 roku.
            • ola_dom Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 03.01.15, 20:16
              jaybe napisała:

              > Nie myślicie,że niektóre z Was tutaj są za bardzo zołzowate?

              Jasne. A także DOŚWIADCZONE. W takich samych przypadkach. Ojców, mężów, braci. Pewnie wszyscy oni pili przez to, że takieśmy zołzowate, na pewno...

              > Dlaczego proponujecie walkę,skoro można i trzeba sprawy załatwiać polubownie.

              Znaczy ładnie poprosić, żeby mąż już nie pił?
              No patrz, że żadna zołza na to nie wpadła, no naprawdę...
              • andalus Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 05.01.15, 07:50
                elizax - świetnie, że widzisz problem ale nie strać go z oczu. Alkoholizm ma to do siebie, że kiedy alko nie pije twój mózg ma nadzieję. Że to ostatni raz, że partner zrozumiał. NIe namawiam cię, żebyś gwałtownie podejmowała decyzje, bo sama musiałam dojrzeć do tego. Jednak z doświadczenia namawiam do podjęcia kroków - zwłaszcza finansowych. Tak abyś mogła choćby na chwilę się wyprowadzić. Musisz też pamiętać o tym, że alkoholizm degraduje mózg, u alkoholika czynnego zanikają uczucia wyższe. On od czasu do czasu będzie normalny a potem staniesz się wrogiem.O tym trzeba pamiętać a nie,że są to tylko 2-3 piwa. Namawiam też do panowania nad sobą. Rozumiem wściekłość,sama przez to przeszłam ale w przypadku alkoholika awantury nie odnoszą skutku a jedynie degradują ciebie i dziecko. Acha i jeszcze jedno - ja nie napotkałam konkretnych rad w poradniach dla osób współuzależnionych.
                • jaybe Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 06.01.15, 14:31
                  Dziękuję andalus za piękną,mądrą i konkretną wypowiedź.Osobiście też nie wierzę w poradnie, chociaż prawdopodobieństwo,wygrania w lotto to jakieś 14milionów do jednego,wyleczenie alkoholika to jakieś 2promile :) Jest nadzieja,ale...Spokojnie Oleńko,mówisz pijakowi..Ziutek jeśli nie przestaniesz pić to się rozstajemy,bo nie widzisz życia w takich warunkach.Osoby pijące są zwykłymi egoistami i nie liczy się nikt inny,tylko alkohol,a pomimo przyrzeczeń i zapewnien że przestaną, zaczynają ukrywać się ze swoim nałogiem i rozpoczyna się zabawa w kotka i myszkę.
                  W temacie jestem bardzo radykalny,szkoda marnować czasu na dziecinadę,bo zamiast martwić się,kiedy mąż znowu zacznie pić,czy licytować się,ile wypił,można mu zaproponować rozstanie na próbę,niech to on się wyniesie na miesiąc i zobaczycie co się będzie dalej działo.Żeby to przeprowadzić,trzeba być w bardzo dobrych stosunkach z mężem,żeby dotarło do niego,że tak dalej nie można żyć,a przy okazji można porozmawiać z prawnikiem na temat spraw rozwodowo-finansowych,bo ojciec na dziecko musi łożyć.
                  Oleńko,jeszcze jedno,ponieważ nigdy nie miałem bezpośredniego problemu z alkoholem,wręcz przeciwnie,zawsze starałem się pomagać ludziom w potrzebie,potrafię chłodno i trzeźwo spojrzeć na problem.W życiu już nie tracę czasu na wysłuchiwanie bełkotu pijaków,bo wiem,że to strata czasu i energii,bo można robić wiele pożyteczniejszych rzeczy,jak układanie sobie normalnego życia!

                  Życie jest jak żul. Nigdy nie wiesz gdzie się zatoczy.
                  • ola_dom Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 06.01.15, 14:38
                    jaybe napisała:

                    > Oleńko,jeszcze jedno,ponieważ nigdy nie miałem bezpośredniego problemu z alkoholem,

                    No właśnie o to chciałam zapytać.
                    Dziękuję za uwagę.
                    I podzielenie się "doświadczeniem".
                  • jaybe Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 06.01.15, 14:39
                    PS:nie przejmuj się brakiem zrozumienia swoich rodziców,bo to Ty mieszkasz w takich warunkach,oni może nie rozumieją problemu.

                    Mężczyźni są jak plemniki - jeden na milion staje się człowiekiem.
                    • jaybe Re: Czy rozstać się z mężem ? Problem z alkoholem 06.01.15, 14:56
                      Nie Oleńko,obserwując rodzinę żony z boku,pomagając kumplowi pijakowi przez 15lat,który był bardzo podobny do męża elizyx,facet na poziomie,spokojny i pił tylko 2 piwa dziennie(na początku) bardzo elokwentny i światły człowiek,mam jeszcze wiele innych przykładów,ale patrząc na wszystko z boku,na chłodno,zauważasz więcej.Żyjąc w związku z pijakiem,trudno spojrzeć z dystansem,obiektywnie na powagę całego problemu,dlatego pojawił się nam temat tutaj.Uważam,że elizax jest bardzo porządną kobietą,bo inna już dawno by już faceta wywaliła na zbity pyszczek,a kiedy kopie w drzwi,zadzwoniłą po policję.Czasami metody zero tolerancji są najlepsze w takich przypadkach.Żadnego cackania się z pijakiem,tylko żeby zamiast burd, wszystko można przeprowadzić w sposób grzeczny i cywilizowany;kopiesz w drzwi,przyjadą koledzy i cię odwiozą na odpoczynek itp.

                      Miłość jest jak rozmowa telefoniczna- czekasz na połączenie po czym okazuje się że to pomyłka.

Pełna wersja