chciałabym pomóc...

27.12.14, 22:26
Może to nie do końca odpowiednie forum na to pytanie ale nie mam pomysłu gdzie je zadać. Czytam Was od dawna i wiem, że są tutaj ludzie o szerokich horyzontach - więc może coś podpowiecie.
Przeczytałam dzisiaj zdanie, które bardzo zapadło mi w pamięć - o rocznej dziewczynce z domu dziecka, której nikt nie odwiedzał w szpitalu.
Mam roczne dziecko, któremu poświęcam dużo uwagi i nie ukrywam że często jestem zmęczona. Ale oczywiście daje mi to bardzo dużo radości. Jak pomyślę, że malutkie dzieci leżą same w szpitalu, dzieci, które potrzebują być przytulane, całowane, zasypiać w ramionach mamy, które ząbkują, potrzebują żeby do nich mówić, bawić się z nimi... a nikt do nich nie przychodzi a potem wychowują się bez rodziców to mam łzy w oczach.
Zastanawiam się jak mogę pomóc takim dzieciom. Choćby jednemu.
Moja sytuacja: za 3 miesiące wracam do pracy. Abo nie, jeśli zajdę w kolejną ciążę. Nie jesteśmy specjalnie bogaci, spłacamy kredyty hipoteczne ale finansowo jest okej.
Możecie coś podpowiedzieć?
    • aqua48 Re: chciałabym pomóc... 28.12.14, 13:54
      Zgłoś się od najbliższego domu dziecka i zapytaj tam o możliwości pomocy, odwiedzin choćby raz w tygodniu, pomocy w odrabianiu lekcji, zabierania do domu dziecka z tego domu itp. Ale pamiętaj, że obce dziecko to nie maskotka i jeśli się teraz zaangażujesz, a potem zajdziesz w ciążę i z powodów np dolegliwości ciążowych lub choroby własnego dziecka nie będziesz w stanie kontynuować swego zaangażowania to zrobisz takiemu obcemu maluchowi dodatkowo większą krzywdę. Może zatem zacznij od pomocy w schronisku dla zwierząt - raz w tygodniu wyprowadzaj psy i zobacz czy to Cię nie przerasta czasowo i mobilizacyjnie. Psy się aż tak do Ciebie początkowo nie przywiążą.
      • kremova Re: chciałabym pomóc... 29.12.14, 10:24
        Ja byłam wolontariuszką w schronisku, aż w końcu zaadoptowałam jednego staruszka:) Teraz jest nas dwoje plus trójka zwierzaków :)
        • nini6 Re: chciałabym pomóc... 30.12.14, 14:13
          kremova napisała:

          > Ja byłam wolontariuszką w schronisku, aż w końcu zaadoptowałam jednego staruszk
          > a:) Teraz jest nas dwoje plus trójka zwierzaków :)

          Znaczy Ty, ten zaadoptowany staruszek plus trzy zwierzaki :D
          Padłam :D
    • imbirka Re: chciałabym pomóc... 29.12.14, 23:03
      Możesz zostać wolontariuszką w oddziale preadopcyjnym, w Warszawie, a właściwie Otwocku, to jest oddział IPO w szpitalu na Batorego. W oddziałach preadopcyjnych przebywają noworodki i niemowlęta oczekujące na adopcję.
    • iziula1 Re: chciałabym pomóc... 30.12.14, 14:34
      Żeby pomóc długofalowo:
      - wspieraj inicjatywy społeczne dotyczące likwidacji domów dziecka a wspieraj organizacje rodzin zastępczych, wiosek dziecięcych, terapetów podwórkowych, świetlic socjoterapuetycznych,
      - w wyborach samorządowych i parlamentarncyh głosuj na tych, którzy chcą wzmocnić zastępcze rodziny dla dzieci,
      - wspieraj finansowo akcje charytatywne organizowane dla dzieci z problemami różnej maści,
      - trzeba też popierać wprowadzenie edukacji seksualnej dla młodzieży,
      - dostęp do taniej antykoncepcji , dostęp do aborcji - nie każdy nadaje się na rodzica,nie każdy nim chce być .
      Na opuszczenie i osamotnienie dziecka nie pomożesz, przynajmniej nie w takim wymiarze w jakim ono tego potrzebuję i nie w tym okresie, w którym jesteś - masz małe dziecko i planujesz kolejne.
      Chwilowe zaangażowanie w opiekę nad zaniedbanym dzieckiem wyrządzi więcej szkody niż pożytku. Tu trzeba przeznaczyc na to dziecko całe swoje plany i kilkanaście lat życia. Jedne odwiedziny, jedne wspólne święta nie pomogą.
      Oczywiście, możesz też jak odchowasz własne potomstwo i będziesz już na emeryturze sama założyć pogotowie opiekuńcze lub zostać rodziną zastępczą ale musisz wiedzieć czy podołasz psychicznie. Świat porzuconych dzieci, które spotykała krzywda jest potwornie obciążający psychicznie. Nie każdy to udźwignie.
    • froshka66 Re: chciałabym pomóc... 30.12.14, 16:06
      za 3 miesiące wracam do pracy. Abo nie, jeśli zajdę w kolejną ciążę.

      Skoro ciąża będzie z założenia wymagała L-4 to znaczy, ze będzie ciążą ryzyka i jakakolwiek praca jest dla ciebie niewskazana.
      Chyba tylko wspomaganie materialne w tej sytuacji.
Pełna wersja