julka.82
27.12.14, 22:26
Może to nie do końca odpowiednie forum na to pytanie ale nie mam pomysłu gdzie je zadać. Czytam Was od dawna i wiem, że są tutaj ludzie o szerokich horyzontach - więc może coś podpowiecie.
Przeczytałam dzisiaj zdanie, które bardzo zapadło mi w pamięć - o rocznej dziewczynce z domu dziecka, której nikt nie odwiedzał w szpitalu.
Mam roczne dziecko, któremu poświęcam dużo uwagi i nie ukrywam że często jestem zmęczona. Ale oczywiście daje mi to bardzo dużo radości. Jak pomyślę, że malutkie dzieci leżą same w szpitalu, dzieci, które potrzebują być przytulane, całowane, zasypiać w ramionach mamy, które ząbkują, potrzebują żeby do nich mówić, bawić się z nimi... a nikt do nich nie przychodzi a potem wychowują się bez rodziców to mam łzy w oczach.
Zastanawiam się jak mogę pomóc takim dzieciom. Choćby jednemu.
Moja sytuacja: za 3 miesiące wracam do pracy. Abo nie, jeśli zajdę w kolejną ciążę. Nie jesteśmy specjalnie bogaci, spłacamy kredyty hipoteczne ale finansowo jest okej.
Możecie coś podpowiedzieć?