Praca matki na niepełny etat

01.01.15, 18:04
Sądzicie że jest to dobre dla dzieci, dla rodziny? Matka, która ma czas zarówno na pracę zawodową jak i na prace domowe oraz czas na spokojne bez pośpiechu rozmowy z dziećmi i mężem. Czy ktoś to doceni? Czy warto jeśli finansowo robi się problem?
    • danaide Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 18:10
      Dziwne pytanie. Wydaje się, że przede wszystkim jest to problem dla tej matki/Ciebie. Bo woli/sz kasę od korzyści w postaci życia w mniejszym stresie, z czasem poświęconym bliskim.
      A może od kasy woli/sz rozwój? Albo wbrew pozorom to życie z bliskimi aż tak bardzo nie kręci?
      Trochę mało danych.
      • beatrycja.30 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 18:28
        A nienie ;) tu w ogóle nie chodzi o mnie. To raczej ogólne pytanie. Oczywiście że każda ma inną sytuację rodzinną, ilość dzieci i ich wiek. Każda ma inne potrzeby że tak powiem zawodowe.

        Tu nie chodzi cytuję: bo wolisz kasę.

        Jakie macie doświadczenia?
        • danaide Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:05
          Praca semestralna na zaliczenie?
          • beatrycja.30 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:15
            :)
            Studia skończyłam 18 lat temu.
            W innej dziedzinie.
    • kol.3 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:17
      Pytanie czysto teoretyczne. Brak danych szczegółowych (wiek dzieci, dochody rodziny na ile osób) aby ocenić sytuację.
      • beatrycja.30 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:26
        Pytam osobiście każdą z was o wasz pogląd na ten problem i wasze doświadczenie.
        Jeśli ktoś nie ma ochoty czy potrzeby to po prostu nie odpowiada ;)

        Czy to nie jest ten rodzaj forum?
    • ann.38 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:27
      Nie można wypowiedzieć się na tak ogólnikowo postawiony problem. Chociażby określenie: "finansowo robi się problem"- jest bardzo pojemne. Zależy ile godzin pracuje drugi rodzic, ile faktycznie czasu miałaby matka, gdyby pracowała na pełen etat. Można pracować na pełen etat, ale w elastycznym systemie pracy, na własny rachunek itp, wtedy łatwiej wygospodarować czas. Poza tym jakaś praca na pół etatu może oznaczać pensję niewiele niższą niż niejedna na cały etet. Generalnie chciałaś pewnie wywołać dyskusję: kasa czy czas dla rodziny, ale to raczej bezsensowne bez konkretnego przykładu. Czy ktoś to doceni? Drugi rodzic doceni w zależności od tego jaki sam ma pogląd na te sprawy, a dla dzieci na pewno nie wystarczy, że mama była więcej w domu. Czas spędzony razem jest bardzo ważny w budowaniu relacji, ale nie jest to jedyny ważny czynnik.
      • beatrycja.30 Re: Praca matki na niepełny etat 01.01.15, 19:31
        Nie chciałam wywołać dyskusji bo ile rodzin tyle doświadczeń. Chciałam poznać wasze opinie i doświadczenia.
    • aqua48 Re: Praca matki na niepełny etat 02.01.15, 10:42
      Jaki można mieć pogląd na ten temat skoro jego pomyślna realizacja zależy od bardzo wielu czynników dodatkowych? Co to znaczy czy ktoś to doceni? Może doceni, a może nie - jeśli matka będzie sfrustrowana z powodu problemów finansowych i braku możliwości powrotu do pracy na cały etat jak dzieci dorosną oraz nikłej emerytury, to kto ma docenić taką decyzję?
      Poza tym matka może mieć czas na "spokojne bez pośpiechu rozmowy z mężem i dziećmi", ale mąż i dzieci mogą wcale nie mieć na nie ochoty.. A prace domowe powinni wykonywać wszyscy domownicy na miarę swoich możliwości.
      • edw-ina Re: Praca matki na niepełny etat 03.01.15, 14:07
        Zgadzam się z tym, że pytanie zostało źle postawione. Zależy to od bardzo wielu zmiennych.
        Dam własny przykład: - kiedy córka pójdzie do przedszkola, czy za półtora roku, chciałabym wrócić do pracy właśnie na część etatu. Tak chcę, ponieważ zależy mi, by moje dziecko nie spędzało życia w przedszkolu, bym widziała jego rozwój i miała czas na to, by faktycznie coś z nią robić. Ale (i tu przechodzimy do zmiennych): po pierwsze mój dochód od lat nie stanowił o bycie rodziny, więc to czy coś przyniosę i ile nie ma de facto znaczenia; praca mojego męża ma dość nietypową dynamikę, bo z jednej strony czasami spędza w domu cztery, pięć dni w tygodniu, a czasami nie ma go przez dwa tygodnie w ogóle i przy okazji tej drugiej sytuacji trudno byłoby ogarnąć pracę, dom i przedszkolaka, a każdemu z nas zależy na stabilnym domu dla dziecka; mam wolny zawód, który pozwala mi na różnorodne formy zatrudnienia i pracy oraz na ograniczenie czasu pracy. I chyba dwie najważniejsze zmienne: mam już kilka lat na karku, sporo też osiągnęłam w życiu i kariera nie jest już dla mnie priorytetem. Pewnie kilka lat temu powiedziałabym inaczej, ale teraz bardziej liczy się dla mnie rodzina. Druga ważna zmienna to charakter mojego męża: mam to szczęście, że związałam się z człowiekiem, który daje mi ogromną swobodę i nie ocenia kobiety ani poprzez pryzmat jej zaangażowania w pracę, ani w dom czy w dzieci, po prostu skupia się na tym, jaka jestem i nie muszę mu niczego udowadniać, ani obawiać się, że wykorzysta jakąś słabość przeciwko mnie.
    • ola_dom A gdzie taka praca? 02.01.15, 10:49
      Ja przede wszystkim chciałam zapytać, jak i gdzie można dostać taką pracę na część etatu? Bo coś mi się zdaje, że to może być pierwszy problem, jak już potencjalna mama potencjalnie się na takie coś zdecyduje - kto i gdzie zatrudni ją na część etatu, który nie tylko da jej dodatkową gotówkę, ale także satysfakcję i rozwój? Bo, jak rozumiem, o to chodzi, a nie o posadę w sklepie czy przy sprzątaniu?
      • beatrycja.30 Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 11:24
        Gdzie to nie wiem ale znam i znałam kilka kobiet, które przez kilka lat pracowały mniej, na część etatu. Z powodu małych dzieci.
        • lena575 Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 12:36
          Pracowałam przez 3 lata na 1/3 etatu, ale było to 30 lat temu. Po urodzeniu córki firma, w której już pracowałam od 1,5 roku zaproponowała mi to. Tak się złozyło, że z mojej inicjatywy (i moją głową) zmieniano pewne procedury i sposób kontroli i rozliczeń i zależało im na tym bym to ja robiła. Zaproponowano mi kawałek etatu a nie prace zlecone, bo opłacało się to firmie a ja mam ten czas wliczony jako "okres składkowy"(tak mówił mój dyrektor, bo wtedy była to dla mnie abstrakcja . Mogłam podjechać nawet z dzieckiem do firmy i zabierać do domu potrzebną dokumentację, pracowałam nad tym w domu a 1-2 razy w miesiącu organizowałam konieczną "komisję" w firmie. Nawet, gdy było sporo pracy, to nie przeszkadzało mi, że pracuję w domu 20-24 -ej lub całą niedzielę.
          Dla mnie pozytywne było to, że dziecko w takim wieku ominął żłobek, jako 3-latka poszła do przedszkola, nawet chętnie. A ja nie miałam problemu z "powrotem" do pracy.
          Nie wiem czy ktoś musi to doceniać, córka tych lat nie pamięta (bo to taki wiek) ale dla nas, dla mnie i męża było to jakoś oczywiste, że te 3 lata dziecko powinno być z rodzicami i nie łapać wszystkich żłobkowych chorób.
          Znam osoby pracujęce na kawałek etatu - np. moja fryzjerka pracuje w salonie fryzjerskim na pół etatu tzn. zwykle popołudniami, gdy jej mąż jest juz w domu.
        • ann.38 Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 12:43
          beatrycja.30 napisała:

          > Gdzie to nie wiem ale znam i znałam kilka kobiet, które przez kilka lat pracowa
          > ły mniej, na część etatu. Z powodu małych dzieci.

          Ale zrezygnowały z kariery i pieniędzy, żeby w spokoju porozmawiać z mężem i dziećmi, czy po prostu praca na pełen etat oznaczałaby opłacenie żłobka, opiekunki odbierającej z niego dzieci, dodatkowy zakup leków i jeszcze świecenie oczami przed pracodawcą, kiedy maluchy chore? To wszystko nie jest takie proste i jednoznaczne.
          Ich problem finansowy wynikający z redukcji czasu pracy oznaczał odłożenie zakupu nowych mebli na kilka lat czy brak kasy na opłacenie wynajmu albo raty kredytu? Jak pisałam wczesniej, postawiłaś temt zbyt ogólnie- nie będzie miarodajnych wniosków ani do ewentualnej pracy/artykułu, ani do zwykłej dyskusji.
          Może sama rozpocznij i podziel się swoim doświadczeniem.
          • beatrycja.30 Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 12:50
            Te koleżanki miały takie zawody (księgowa, kosmetyczka,nauczyciel) że mogły na kilka lat podjąć pracę na część etatu. Potem bez problemu wróciły do pełnego. Oznaczało to mniejsze zarobki ale nie utratę pracy. Ja nigdy nie miałam takiej potrzeby ani gdy miałam dzieci przedszkolne ani teraz nastoletnie.
            • ola_dom Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 13:00
              beatrycja.30 napisała:

              > Te koleżanki miały takie zawody (księgowa, kosmetyczka,nauczyciel) że mogły na
              > kilka lat podjąć pracę na część etatu.

              O.K., jeśli chodzi o takie zawody, to jak najbardziej. Ale w firmach, w których pracowałam i pracuję, wiele dziewczyn dałoby sporo za to, żeby po urodzeniu dziecka móc pracować na część etatu - niestety bez szans.
              Żeby nie podawać szczegółów - wykonuję z grubsza rzecz ujmując pracę biurową. Niezupełnie w korporacji, choć niektórzy tak chcą ją nazywać. Ale byłoby to niesprawiedliwą przesadą. Nieraz myślałam, żeby przejść np. na 3/4 etatu - żeby mieć więcej czasu na "życie". ŻADNYCH szans.
              RAZ JEDEN zdarzyło się, że moja była szefowa po urodzeniu dziecka przychodziła na 4 godziny dziennie, za co wydłużyła sobie podwójnie okres urlopu macierzyńskiego. Ale była SZEFOWĄ, osobą, która podejmuje ważne decyzje, więc bywa potrzebna, a poza tym jako szefowa miała, że tak powiem, większe możliwości...
              Szeregowy pracownik raczej nie ma na coś podobnego szans.
      • pade Re: A gdzie taka praca? 02.01.15, 18:06
        Ja mam taką pracę:) Dużo nie zarabiam, rozwój, hmm, jak ktoś lubi prawo pracy i przepisy podatkowe, to rewelka:D Mam czas dla dzieci, dla siebie, skończyłam podyplomówkę, idę do następnej szkoły.
        Mam potrzebę zarabiania więcej, więc się szkolę, po to, żeby mieć jakiś wybór i robić to, co lubię:)
        Czy ktoś to docenia? Nie sądzę. Ale ja poszłam na pół etatu dla siebie i ze względu na syna.
      • ola_dom Okazuje się, że jest! 03.01.15, 19:25
        Rozmawiałam właśnie na temat pracy na część etatu z moim facetem (w kontekście poprawy demografii w Polsce, akurat był temat w tv) i okazało się, że pracownik może na urlopie wychowawczym złożyć do pracodawcy wniosek o pracę w zmniejszonym wymiarze godzin podczas urlopu wychowawczego, a pracodawca ma obowiązek taki wniosek przyjąć! Nie miałam o tym pojęcia, bo i nie słyszałam o takich przypadkach. A sama dzieci nie mam, więc z doświadczenia też nie mogłam wiedzieć.
        W każdym razie - cofam moje, jak się okazuje, niezbyt sensowne pytanie.
        Ale pozostaje inne - dlaczego w takim razie praktycznie nigdy nie słyszałam o takiej możliwości, nie znam żadnej dziewczyny, która by z niej skorzystała. Kobiety tego nie chcą? Trudno mi uwierzyć...
    • milamala Re: Praca matki na niepełny etat 02.01.15, 19:53
      Taki model jest powszechny w Holandii. Jak obserwuje prowadzi to do zrownowazonego zycia w rodzinie. Matka ma czas na troche pracy, troche domu, troche siebie, bez , ze sie brzydko wyraze "flakow wyprowania".
    • mruwa9 Re: Praca matki na niepełny etat 03.01.15, 19:01
      Mieszkajac w Polsce zasuwalam na 1.8 etatu , harowalam jak wol po 12-13 godzin dziennie, a dzieci prawie nie widywalam. Maz podobnie.
      Po wyjezdzie z Polski zredukowalam swoj czas pracy do ok. 75% i bardzo sobie chwale. Akurat w moim przypadku nawet pracujac w niepelnym wymiarze bylabym w stanie utrzymac rodzine. Moj maz tez zredukowal swoj wymiar zatrudnienia do 85% i oboje zyskujemy wiecej czasu dla rodziny, chociaz dzieci juz dosc odchowane, ale uwagi i czasu potrzebuja.
      Niestety, praca w niepelnym wymiarze oznacza nizsza emeryture, wiec juz trzeba zaczac o tym myslec i miec jakis pomysl, plan, z czego bedziemy zyc po zakonczeniu pracy (o ile dozyjemy).
      • asis09 Re: Praca matki na niepełny etat 07.01.15, 18:55
        Miałam szczęście, bo od urodzenia po krótkim 3-miesięcznym macierzyńskim
        pracuje już dekadę na 0,5 etatu.
        Ale biorę robotę do domu, zostaję jak musze w nadgodzinach...
        Dziewczyny u mnie w dziale pracują też na mniejszym etacie.
        Mój szef okazał się mężczyzną albo..... kobietą ;-)))))
        • chocolate_cake Re: Praca matki na niepełny etat 07.01.15, 19:31
          Pracowałam tak gdy miałam małe dzieci. Powiedzmy mniej więcej w czasie kiedy część kobiet jest na urlopie wychowawczym. Bardzo sobie chwaliłam.
    • leni6 Re: Praca matki na niepełny etat 08.01.15, 07:54
      Ja niedługo stanę przed takim dylematem. Z jednej strony podoba mi się bardzo taki model (powszechny w Holandii), z drugiej w moim własnym przypadku wcale nie jest to takie proste. W mojej firmie takie rozwiązanie nie jest popularne i mile widziane, ale przestrzegają kodeksu pracy, więc by się zgodzili. Najważniejszy problem to pieniądze. Zarabiam sporo, jakbym zarabiała "na waciki" pewnie byłoby łatwiej o taką decyzję. A tak to co prawda na rachunki spokojnie by nam starczyło, ale później byśmy spłacili kredyt i musieli mniej wydawać na wakacje.
    • skyler-white Re: Praca matki na niepełny etat 08.01.15, 11:01
      Wydaje mi się, że ciężko odpowiedzieć na tak ogólnie sformułowane pytanie. Istotnych jest wiele czynników, jak chociażby, stan materialny rodziny (zarobki męża/partnera, kredyt lub jego brak, potrzeby materialne), hierarchia potrzeb i wartości kobiety / rodziny, rodzaj wykonywanej pracy, dochód, zadowolenie z pracy itp.itd.
      Co do osobistych doświadczeń, zbyt wiele się nie wypowiem, bo jestem w wieloletnim związku, ale jeszcze bez dzieci, nie licząc kotów i psów ;) Na chwilę obecną wydaje mi się, że przez pierwsze lata życia dziecka (ok. 3 lat?), chciałabym być w domu, a później wrócić do pracy.
      Znam różne układy, mam np. znajomych ok. 30-stki z trójką dzieci, żona nigdy nie pracowała, facet pracuje dużo i zarabia nieźle, w dodatku spełnia funkcję kierowcy (zakupy, zajęcia dodatkowe itd.), bo żona nie ma prawa jazdy. A i od pomocy w domu, kuchni nie ucieka, chleb czy ciasto upiecze. Dla wielu pewnie ideał chłopa;) Znam też pary, gdzie oboje pracują przy małych dzieciach, ale w każdym z tych przypadków jest babcia do pomocy na okrągło.
      Indywidualna sprawa każdej rodziny, kwestia ustaleń między partnerami/małożonkami. Ważne, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzoną ofiarą.
    • kaszub-ska Re: Praca matki na niepełny etat 08.01.15, 15:38
      Zależy jak duży robi się problem finansowy. Przy małych zdrowych dzieciach, jeśli koszty opieki nad nimi nie są duże, wydatki można bardzo ograniczyć, wiem z własnego doświadczenia. Na pewno taka opcja jest lepsza dla kobiety niż całkowita rezygnacja z pracy choćby tylko na okres urlopu wychowawczego. A docenienie? Kobieta sama musi czuć, że tego chce, że potrzebuje więcej czasu dla dzieci, męża, siebie i domu. Dla dzieci fajna jest mama dostępna zaraz po lekcjach, nie wysiadywanie w żłobku/przedszkolu do 17. Mąż powinien być zadowolony, bo żonka mniej zmęczona i więcej w domu zrobi:)
      Niestety nie mam w swoim otoczeniu osób pracujących na niepełny etat, za to wiele pracuje więcej:( Kobiety albo rezygnują z pracy na dłużej albo idą na urlop wychowawczy albo pracują na standardowy etat. Za to mam doświadczenie z 3-letnim urlopem wychowawczym. Zrobiłam sobie przerwę, bo urodziłam dwoje dzieci w ciągu 1,5 roku i nie bardzo sobie wyobrażałam codzienne chodzenie do pracy przy dwójce maluchów, nie chciałam od razu oddawać ich "obcym" ani narażać na choroby. Finansowo mocno odczuliśmy brak jednej pensji, jednak nie aż tak, by nie być w stanie utrzymać się na jako takim poziomie (2-pokojowe mieszkanie na kredyt, jeden samochód). Moje zainteresowania w tamtym czasie skupiły się na spędzaniu czasu z dziećmi, nie potrzebowałam drogich rozrywek. Z kolei mąż zaangażował się w robienie kariery, miał studia podyplomowe i kursy, więc ładnie się złożyło. W czasie, gdy on rzadziej bywał w domu, ja mogłam więcej czasu mu poświęcić. Miałam umowę o pracę na czas nieokreślony, kilka lat doświadczenia, wróciłam do firmy bez problemów, ale wcześniej uprzedzałam, że idę na urlop na 3 lata, a pracodawca jest uczciwy.
Pełna wersja