Tylko jedno dziecko? Dlaczego?

01.01.15, 18:39
Mam pytanie do mam jedynaków, jakie są powody, ze zdecydowaliście się tylko na jedno dziecko? Czy jesteście zadowolone z tej decyzji? Gdybyście mogły cofnąć czas zdecydowałybyście się na drugie?
Ja mam jedną córkę prawie 10 letnią i nie żałuję tej decyzji. Mam czas dla dziecka, dla siebie, mogę rozwijać się zawodowo. Co spowodowało, że jest jedynaczką? Nasze ustalenie ( moje i męża)- mimo, że sami mamy rodzeństwo....., to że odczuliśmy trud wychowania, nie mieliśmy pomocy babć itp., to że nie chcieliśmy żyć "oszczędnie" z finansowymi wyrzeczeniami, bo lubimy podróżować, to że chcemy zapewnić dziecku to czego sami nie mieliśmy ( rozrywki, kino, wycieczki, wakacje itp).
    • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 18:47
      Co prawda mam dwoje dzieci ale też uwielbiamy podróżować itp. Robimy to z 2 dzieci :). Mam czas dla 2 dzieci i mają one wszystko czego potrzebują.
    • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 18:55
      U mnie podobnie jak u Ciebie a poza tym
      W mojej opinii tylko jednemu dziecku moge zapewnic zycie dobrej jakosci. Nie mam na mysli tylko warunkow materialnych, ale, a moze przede wszystkim, czas, uwage, zaangazowanie. Uwazam, ze te rzeczy, bardziej niz cokolwiek innego, daje dziecku sile psychiczna, poczucie bezpieczenstwa. Nie lubie rozdwojonej uwagi ani u siebie ani u innych, stad trudno byloby mi w roli matki dwojki, trojki czy wiecej. Moglabym- teoretycznie- miec kolejne dziecko, dopiero gdyby moje pierwsze stalo sie samodzielne, czyli, hm, kolo 20 stki? Teoretycznie tylko, bo wtedy juz bedzie z apozno na drugie.
      Nie, nie zaluje. Jestem osoba, ktora nad ilosc przedklada jakosc.
      • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 23:20
        ada1214 napisała:

        > czas, uwage, zaangazowanie. Uwazam, ze te rzeczy, bardziej niz cokolwiek innego, daje
        > dziecku sile psychiczna, poczucie bezpieczenstwa.

        Jako jedynaczka mogę jedynie powiedzieć, jak koszmarnie cała ta uwaga skupiana tylko na tym jednym, jedynym jedynaku, czasem ciąży...
        Nie dała mi ani siły psychicznej, ani poczucia bezpieczeństwa. A byłam niezmiernie zatroszczonym, zaopiekowanym dzieckiem.
        I zazdrościłam mojemu ciotecznemu rodzeństwu, że mogą się "ponamawiać" - na przykład na rodziców. Bo było ich dwoje, mieli siebie nawzajem, co z tego, że się kłócili i prali. Ale mieli SIEBIE. Nawet jak w tym samym momencie nie chciałam mieć swojego rodzeństwa. To tego im zazdrościłam. A co ja mogłam? Jak cała uwaga była skupiona na mnie?
        • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 12:29
          > Jako jedynaczka mogę jedynie powiedzieć, jak koszmarnie cała ta uwaga skupiana
          > tylko na tym jednym, jedynym jedynaku, czasem ciąży...
          > Nie dała mi ani siły psychicznej, ani poczucia bezpieczeństwa.

          Olu, ja nie odpowiadam za wychowanie jakie stosowali Twoi rodzice. Odpowiadam za swoje wlasne wzorce i zapewniam Cie, ze moje dziecko jest silne psychicznie i czuje sie bezpiecznie. Wiem, bo czesto mi mowi, ze czuje sie bezpiecznie, natomiast to, ze jest silny psychicznie, zakomunikowaly mi nawet nauczycielki w szkole.
          Z Twoich wypowiedzi na forum wynika, ze Twoja matka byla konkretnie toksyczna, wiec nie dziwi, ze nie czulas sie bezpiecznie.
          • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 12:52
            ada1214 napisała:

            > Olu, ja nie odpowiadam za wychowanie jakie stosowali Twoi rodzice. Odpowiadam za
            > swoje wlasne wzorce i zapewniam Cie, ze moje dziecko jest silne psychicznie i czuje sie
            > bezpiecznie. Wiem, bo czesto mi mowi, ze czuje sie bezpiecznie, natomiast to, ze jest silny
            > psychicznie, zakomunikowaly mi nawet nauczycielki w szkole.

            Ada - oczywiście ja także nie mam pojęcia, jak wychowujesz swoje dziecko, mam wyłącznie swoje doświadczenia, które mogę tu porównać i przytoczyć. Zapewniam Cię, że moi rodzice słyszeli od nauczycielek dokładnie to samo. Gdyby mnie ktoś w wieku 10 lat zapytał, czy czuję się bezpiecznie - to pewnie odpowiedziałabym, że tak - Bo tak się mówi, żeby rodzicom było miło, wtedy są zadowoleni - a przecież o to głównie chodzi dobremu jedynakowi. Ale nie wiem, czy miałabym w ogóle pojęcie, o czym mówię. Oczywiście - dzieci są różne. A ja we wczesnej szkole podstawowej byłam dość śmiałą i dzielną dziewczynką. Tylko jakoś kontakty z rówieśnikami mi szwankowały (co widzę dopiero teraz, wtedy tak nie uważałam).

            > Z Twoich wypowiedzi na forum wynika, ze Twoja matka byla konkretnie toksyczna,
            > wiec nie dziwi, ze nie czulas sie bezpiecznie.

            Niezupełnie. Moja mama nie "była" konkretnie toksyczna, kiedy byłam dzieckiem. Moim zdaniem taka się stała, kiedy zaczęłam dorastać - po swoim rozwodzie i przejściach z moim ojcem.
            A to nie tylko mama mnie wychowywała - uwaga wszystkich domowników była skupiona na mnie - mamy, taty i babci. WSZYSTKICH. O tym pisałam.
            Dlatego jako dziecko czułam się raczej bezpiecznie (o ile dziecko umie to ocenić), problemy zaczęły się później. I jestem pewna, że gdybym miała rodzeństwo, to teraz byłoby mi lżej. Tak myślę - oczywiście tego nie sprawdzę, bo i jak.

            Więc z mojego punktu widzenia mogę dać jedną radę - uwaga poświęcona dziecku jest bezcenna. Ale uwaga poświęcona sobie i swojemu związkowi i życiu - jest cenna wcale nie mniej. Dlatego to, co napisała anula36, wydaje mi się kluczowe - rodzice, którzy mają siebie nawzajem (albo inne udane związki), nie "wiszą" na dorastającym dziecku, mają swoje życie i zajęcia są ideałem - czy to dla jedynaka, czy dla dużego rodzeństwa.
            Oczywiście wierzę, że Twoje życie tak wygląda i tak właśnie będzie wyglądać, ale gdy zdarza się inaczej, to kiedy ma się rodzeństwo, łatwiej jest udźwignąć matkę, która "ma tylko nas" i która "wszystko nam poświęciła, całe swoje życie, całą uwagę, energię i miłość".
            • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 13:32
              >Więc z mojego punktu widzenia mogę dać jedną radę

              Ciocia dobra rada. Gdybym potrzebowala porady, to bym o nia poprosila. Uwierz, ze mam w zyciu autorytety, ktorym wierze, jak sie domyslasz, bardziej niz Tobie (bez obrazy). Poniewaz tak sie o mnie niepokoisz, zapewniam Cie, ze decyzja o posiadaniu jednego tylko dziecka jest najlepsza z mozliwych w mojej /naszej sytuacji. Nigzie nie twierdze, ze jedynactwo to nájlepszy model ever, przeciwnie, w pierwszym poscie napisalam, ze jest to model dobry dla mnie jako osoby; zas moje dobre samopoczucie oraz to, jaka matka chce byc dla mojego dziecka; otoz spelnienie tych zalozen przeklada sie bezposrednio na dobro dziecka. Prosze Cie, uszanuj moje zdanie oraz moja wiedze odnosnie mojego wlasnego dziecka i nie staraj sie mi wmawiac, ze krzywdze je, bo Ciebie skrzywdzono. To absurdalny wniosek.
              • pogodoodporna Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 14:04
                ada1214 napisała:

                > Prosze Cie,
                > uszanuj moje zdanie oraz moja wiedze odnosnie mojego wlasnego dziecka i nie sta
                > raj sie mi wmawiac, ze krzywdze je, bo Ciebie skrzywdzono. To absurdalny wniose
                > k.

                Nie no, slowo krzywdzic to jasne, ze za duzo powiedziane i chyba nawet tu nie padlo :-)
                W calej tej dyskusji jednak najbardziej interesuje mnie kwestia ponoszenia konsekwencji wlasnych wyborow, czyli tej obawy, ze *jak sie nie zdecyduje na kolejne diecko/dzieci to kiedys bede zalowac*. Zastanawialam sie nad tym wielokrotnie i pewnie mi nie uwierzycie, ale ani razu ( a dzieci maja juz 20 i 18 lat) nie pragnelam powiekszenia rodziny. Nawet na sekunde, przez te wszystkie lata nie zakielkowala mi w glowie mysl, ze moze by tak jeszcze raz...
                Po co o tym pisze ? Otoz po urodzeniu drugiej corki wspolnie z mezem podjelismy decyzje o wazektomii, inicjatywa wyszla ze strony meza, ale nie ukrywam, ze mnie jego odpowiedzialne podejscie do antykoncepcji bardzo ucieszylo. Pamietam, ze znalazlo sie wtedy wielu "zyczliwych", ktorzy komentowali nasza decyzje, roztaczajac przed nami wizje smiertelnego wypadku (sic!) w ktorym gina nasze dzieci, a moj biedny bezplodny maz nie moze zrobic nastepnych, nowych bobaskow. Glupie to bylo i smutne, i takie abstrakcyjne dla nas, takie nie na miejscu. Tak jakby stracone dzieci/dziecko mozna bylo zastapic nowymi ... Wielu tez straszylo nas, ze "bedziemy strasznie zalowac jak nam sie zachce za pare lat miec nastepne dziecko". Jak widac nigdy nam sie nie zachcialo. Znowu wiec dochodzimy do ponoszenia konsekwencji wlasnych wyborow. Moze to kwestia charakteru, a moze jedni zaluja wszystkiego i ciagle "gdybaja", a inni nie zaluja niczego ? ;-)

                • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 14:42
                  W zyciu nie ma raczej gwarancji, ze taka czy inna podjeta decyzja jest ta najlepsza. Nawet przy najlepszych przeslankach istnieje ryzyko, ze sie bedzie tej decyzji zalowac. Wybor partnera zyciowego, wybor miejsca zamieszkania, wybor przyjaciol czy plany prokreacyjne- to sa wszystko elementy, gdzie jest tak duzo zmiennych, ze nie sposob na 100 % byc pewnym swojego wyboru. Mozna natomiast dolozyc staran, by podejmujac decyzje, opierac sie na solidnej podstawie, na dokladnej analizie swojej sytuacji, na znajomosci wlasnych predyspozycji i pragnien, na obserwacjach otoczenia; przede wszystkim decyzja ma byc przemyslana i Twoja wlasna; bo nie ma dwoch dokladnie takich samych rodzin, dwoch dokladnie takich samych zwiazkow i dwoch dokladnie takich samych warunkow. Dlatego upieranie sie, ze dany model rodziny jest zawsze dobry, a inny zawsze zly, jest co najmniej naiwne.
              • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 14:12
                ada1214 napisała:

                > Ciocia dobra rada. Gdybym potrzebowala porady, to bym o nia poprosila.

                Och, najmocniej przepraszam, że w ogóle śmiałam...
                No cóż - przyzwyczajenie jedynaczki, której zawsze słuchano...
    • kol.3 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 19:22
      Co za pytanie. Każda sensowna rodzina decydując się na potomstwo ocenia swoje możliwości - finansowe, mieszkaniowe, logistyczne, zdrowotne, ew. pomoc ze strony dziadków.
      • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 19:28
        Co to znaczy co za pytanie? Pytanie jakich wiele. Od czego są fora?
    • olikol Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 19:46
      Ze znanych mi przypadków:
      1. problemy przy porodzie i mąż nie chciał więcej dzieci
      2. małe mieszkanie, kiepskie finanse + problemy w małżeństwie, w efekcie zanim po rozwodzie zjawił się nowy partner to już było trochę późno na robienie drugiego i brak zapału do kolejnych pieluch bo jako samotna matka miała wygodne ułożone życie i zaopiekowane dziecko, nowy partner swoje dziecko miał więc nie nalegał na wspólne
      3. matka słabego zdrowia, pierwsza ciąża cała na podtrzymaniu, dziecko wcześniak, nie miała ochoty na powtórkę ryzyka
      4. pierwszy poród z komplikacjami, lekarze spieprzyli sprawę, dziecko ok ale matka pokiereszowana, kilka kolejnych ciąż poroniła.
      5. zdrada mężą, rozwód, kolejni partnerzy niezbyt rokujący
      6. niski temperament jednego z małżonków, jedno dziecko wystarczyło do zaspokojenia tego co konieczne w małżenstwie
      7. presja na dorobienie się, czy kiedyś jeszcze zechcą kolejnego dziecka to się okaże, statystycznie mają czas.
    • danaide Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 19:54
      Nie chcę, żeby się zrobiła burza w szklance wody, ale karrix i beatrycja rzuciły(a?) dwa ogólne pytania i czekają na odpowiedzi.
      Więc pytam, praca semestralna czy artykulik do machnięcia?
      • olikol Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:05
        możliwe. Pierwszy wpis taki oklepany, ze chyba jakaś praca zadana do odrobienia. :)
        • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:16
          Odpowiem za siebie. Nie jestem studentką ani dziennikarką. Jestem matką i żoną. Pisuję na innych forach co jest do sprawdzenia. Temat wydawałoby się pasuje do tego forum bo jest jak najbardziej o życiu rodzinnym. Widzę że łatwiej jest niektórym ( nie twierdzę że wszystkim) zastępować panią psycholog radzącą na tym forum, a nawet mieć kompletnie inne zdanie, doradzać w wielu trudnych kwestiach niż napisać kilka zdań co sądzą o pracy matki na część etatu. Zwykłe pytanie. Po prostu. Łatwiej krytykować innych niż napisać 3 szczere zdania o swoim doświadczeniu (jeśli się takie ma) i poglądach.
          • olikol Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:35
            Sorry beatrycjo, poległaś. :) Zwijaj nick założycielski i nie trolluj więcej.
            • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:44
              Nie mam czego zwijać bo piszę na 2-3 innych forach od dawna. Do sprawdzenia.
              Dlaczego trollowaniem jest zadanie zwykłego pytania na pokrewnym forum?
              Tak witasz każdy nowy dla ciebie nick?
              Różne rzeczy mi zarzucono ale nie bycie trollem ;)
          • karrix Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:36
            Temat jest prawdziwy, jak nie chcesz nic tu nie odpisuj, nie zmuszam nikogo do pisania. Tak mnie natchnęło by poznać opinie innych mam jedynaków z forum, tymbardziej że poniżej w spisie tematow znalazłam inny temat ( forum.gazeta.pl/forum/w,585,156064178,,38_lat_i_druga_ciaza.html?v=2 ) i to nasunęło mi przemyślenia czy aby na pewno jedynak, czy kiedyś nie będę żałowała tej decyzji.
            • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 20:47
              No ale jesteś trollem ;) chociaż widziałam twój wpis wcześniej.
              Dziwne rzeczy ;)
              Zmykam na e-mamę chociaż to forum wydawało mi się poważniejsze.
              • karrix Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 21:00
                beatrycja.30
                jeśli możesz daj link tematu z pokrewnego forum , który założyłaś na innym forum. Mnie ten temat interesuje i jeśli jest pokrewny to chętnie poczytam.
                • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 21:06
                  Nie pisałam że ten temat. Po co miałabym go zakładać na kilku forach? ;)
                  Ja piszę od dawna na inne tematy. Nie jestem trollem :). O to mi chodziło.
                  • danaide Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 01:52
                    A karrix ma taki styl? Ankieta bez udziału własnego.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,127371509,127371509,jakie_macie_mieszkania_dzieci_maja_swoje_pokoje_.html
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 00:47
              karrix napisała:

              i to nasunęło mi przemyślenia czy aby na pewno jedynak, czy kiedyś nie będę żałowała tej decyzji.

              Decyzję o dziecku, o drugim dziecku czy kolejnym można podejmować ze względu na już istniejące, konkretne dziecko czy dzieci i kierować się jego sytuacją. I można, co chyba się częściej dzieje, mieć na względzie swoje potrzeby czy możliwości. A czasem o dzieciach decyduje los i tyle.
              Natomiast czym innym jest poczucie straty, żałowanie decyzji o dziecku, której nie da się nadrobić itp.
              Myślę, że ta myśl to nie jest odpowiedni ani jedyny drogowskaz do posiadania dzieci.
              Ze stratami w życiu i z konsekwencją własnych decyzji trzeba umieć sobie radzić, gdy następują. A co, jak jednak nigdy nie poczuje Pani żalu za drugim dzieckiem? Przecież tak też może być.
              I choć dobrze rozumiem takie rozważania, to nie nadawała bym im pierwszeństwa przy decyzji.
              O innych aspektach związanych z myślami o drugim dziecku pisałam w wątku "druga ciąża - 38 lat." Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ola_dom Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 21:04
      To pytanie w zasadzie nie do mnie, bo ja nie mam ani jednego dziecka, ale jestem jedynaczką. I jako jedynaczka mogę jedynie powiedzieć:
      nie róbcie TEGO swoim dzieciom.
      Oczywiście, że ludzie są różni i nie każdy jedynak podzieli moje zdanie, ale wielu z pewnością tak.
      A ponieważ Waszymi (rodzicami jedynaków) decyzjami, jak rozumiem, kieruje w przeważającej mierze właśnie dobro dziecka, to dla tegoż dobra nie pozostawiajcie swoich dzieci jedynakami.
      • compakt Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 21:40
        Ola a ile masz lat? Rodzice pytali cię czy chcesz rodzeństwo? Bo bywa ze dziecko chce braciszka- siostrzyczke ale bywa ze jedynak wcale nie chce rodzeństwa. Mój jedynak pytany o to odpowiada, ze nie chce rodzenstwa ( ma 9 lat)
        • beatrycja.30 Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 21:47
          Bo jedynak nie wie co to znaczy mieć rodzeństwo. Może chce a może i nie, to jest dla niego coś nieznanego. Mówię tu o pytaniu dziecka czy chce mieć rodzeństwo a nie o pytanie dorosłej kobiety co by było gdyby miała.
          • ola_dom Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 22:06
            Oczywiście, że jakby mnie kto wtedy zapytał, czy chcę mieć rodzeństwo, to prawie na pewno bym nie chciała. Choć mnie akurat nikt nie pytał. Tzn. pytały mnie jakieś ciotki-klotki, bo one lubią zadawać pytania w tym stylu - stąd pamiętam, że zastanawiałam się nad tym. I na pewno nie chciałam.
            A teraz (skończyłam już czterdziestkę) wiem, że dużo bym dała za to, żeby nie być tak cholernie sama.
            W dodatku jestem jedynaczką samotnej, dawno rozwiedzionej matki, która nie stworzyła po rozwodzie żadnego poważnego i stałego związku. I ma TYLKO mnie. A ja mam ją całą na swojej głowie - i nie mam się z kim nią "podzielić".

            I pamiętam jeszcze, że mimo że jako dziecko nie chciałam rodzeństwa, to jak zaczęłam dorastać, dość wyraźnie poczułam, że to, że nie za bardzo wychodzą mi kontakty z ludźmi, wynika właśnie z tego, że w dzieciństwie nie miałam się z kim (na co dzień) komunikować. Co z tego, że chodziłam do przedszkola. To nie pomogło.
            Ale za to byłam zawsze "mądrą" dziewczynką, taką grzeczną, ukochaną córeczką mamusi, wzorem stawianym innym dzieciom w rodzinie. I tak dalej...

            I, za przeproszeniem, pytanie dziecka, czy chce mieć rodzeństwo, uważam za tak samo głupie i wręcz okrutne, jak pytanie go, czy bardziej kocha mamusię czy tatusia. Bo dziecko czuje, że kładzie się na nie odpowiedzialność za to, czy będzie miało to rodzeństwo, czy nie.
            Bo - przepraszam - czy jeśli mamusia z tatusiem mają parcie na dziecko, a starsze dziecko powie im, że nie chce braciszka ani siostrzyczki - to zrezygnują? Naprawdę?? To po kiego pytać dzieciaka o takie sprawy? Żeby potem latami w całej rodzinie mieć ubaw, że dziecko powiedziało, że wolałoby pieska? No chyba tylko po to...
            • beatrycja.30 Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 22:39
              Olu, zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś. Czytałam sobie niektóre wątki na forum, w tym twoje i cały czas gdy pisałaś o mamie, świętach i swoim facecie, to myślałam że masz 22-25 lat może a nie że jesteś dojrzałą kobietą po 40 czyli w moim wieku.

              • ola_dom Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 22:47
                beatrycja.30 napisała:

                > to myślałam że masz 22-25 lat może a nie że jesteś dojrzałą kobietą po 40

                A bo ja jestem taka trochę "opóźniona w rozwoju" ;)
                A na serio - sporo rzeczy przyszło u mnie później, czasem sporo lat później niż u moich rówieśników. Uważam, że właśnie przez to, że miałam na zawsze pozostać "dzieckiem swojej mamy" - a jedynaczce jest trudniej zorientować się, że coś z nią robią w domu nie tak. W dodatku jak jest posłuszna i zdyscyplinowana z natury - no to przecież im doskonalej spełnia oczekiwania mamusi, tym lepiej - prawda?
                No właśnie...
                • pogodoodporna Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 23:21
                  ola_dom napisała:

                  > a jedynaczce jest trudniej zorientować się, że coś z
                  > nią robią w domu nie tak.

                  To prawda, szczegolnie, ze czesto sie zdarza, ze rodzenstwo ma zupelnie odmienne charaktery, a to daje mozliwosc ciaglego konfrontowania zachowan swoich i brata/siostry wobec wspolnych rodzicow.

                  > W dodatku jak jest posłuszna i zdyscyplinowana z nat
                  > ury - no to przecież im doskonalej spełnia oczekiwania mamusi, tym lepiej - pra
                  > wda?

                  Przypomniala mi sie historia opowiedziana przez moja ciocie, siostre mojego taty. Bedac dziecmi wybrali sie oboje na sanki. Moj tata jako starszy mial sie opiekowac mlodsza siostra. Minela wczesniej ustalona godzina powrotu, ale moj tata nie mial zamiaru przerywac swietnej zabawy. Moja ciocia przerazona niesubordynacja brata prosila placzac, zeby juz wracali, bala sie gniewu rodzicow. Jego odpowiedz :" Co oberwe, to oberwe, ale za to sobie na sankach jeszcze pojezdze " :-)
                  • ola_dom Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 23:28
                    pogodoodporna napisał(a):

                    > Moja ciocia przerazona niesubordynacja brata prosila placzac, zeby juz wracali, bala sie gniewu rodzicow.
                    > Jego odpowiedz :" Co oberwe, to oberwe, ale za to sobie na sankach jeszcze pojezdze "

                    Dokładnie takie samo podejście mieli moi cioteczni bracia (było ich dwóch). A ja byłam nim tak samo przerażona, jak Twoja ciocia...:)
                    Dodam tylko, że owi bracia dość szybko i kategorycznie poradzili sobie ze swoją patologicznie zaborczą matką (siostrą mojej mamy). Ja wciąż się z tym bujam...
              • differentview Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 13:49
                > Olu, zgadzam się ze wszystkim co tu napisałaś. Czytałam sobie niektóre wątki na
                > forum, w tym twoje i cały czas gdy pisałaś o mamie, świętach i swoim facecie,
                > to myślałam że masz 22-25 lat może a nie że jesteś dojrzałą kobietą po 40 czyli
                > w moim wieku.

                dokladnie! ja myslalam, ze Ola zbliza sie do 30, w tych okolicach; te wszystkie dylematy z matka maja cos w sobie z byciem nastolatka albo takim wczesnym etapem mlodosci;) dobrze, ze Ola ocknela sie teraz a nie za 10 lat; 50 latka zmagajaca sie z niesubordynacja wobec mamusi brzmi naprawde zabawnie( choc pewnie i to ma miejsce)
                • ola_dom Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 14:17
                  differentview napisała:

                  > dobrze, ze Ola ocknela sie teraz a nie za 10 lat; 50 latka zmagajaca sie z niesubordynacja
                  > wobec mamusi brzmi naprawde zabawnie( choc pewnie i to ma miejsce)

                  daj spokój, ja i tak czuję się idiotycznie, jak sobie uświadomię swoją sytuację i swój wiek...
                  Chociaż.... bohaterka "Zbliżeń" to dokładnie moje pokolenie, więc nie jestem może aż takim kuriozum. Ani też nie wyglądam starzej niż ona :)
                  Pewnie, że lepiej późno niż wcale, i lepiej teraz niż za kolejne 10 lat. Plus taki, że jak pisałam - ani nie wyglądam, ani nie czuję się jak moje rówieśniczki. Może to też skutek bycia "wiecznym dzieckiem swojej mamy" - nie było kiedy dorosnąć?
            • marsylvik Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 12:59
              > A teraz (skończyłam już czterdziestkę) wiem, że dużo bym dała za to, żeby nie b
              > yć tak cholernie sama.

              To zależy teraz tylko od Ciebie.

              > W dodatku jestem jedynaczką samotnej, dawno rozwiedzionej matki, która nie stwo
              > rzyła po rozwodzie żadnego poważnego i stałego związku. I ma TYLKO mnie. A ja m
              > am ją całą na swojej głowie - i nie mam się z kim nią "podzielić".

              Jeżeli Twoja matka jest zaburzona, toksyczna, to miałaby wpływ nie tylko na Ciebie, ale na Twojego brata lub siostrę też. A pomyślałaś, że gdybyś miała siostrę, to jako ta grzeczna, dobra dziewczynka, z Twoją konstrukcją psychiczną, miałabyś dziś na głowie mamę i siostrę? Obie identyczne z charakteru, nienawidzące się wzajemnie? A Ty pomiędzy młotem i kowadłem?
              Albo odwrotnie, siostra nie dałaby się wciągnąć w ten związek z matką. W sposób zdrowy albo niezdrowy, ale jakoś by się przed tym obroniła. A Ty miałabyś dziś na głowie matkę, która ma tylko Ciebie, bo Twoja wyrodna siostra się jej zaparła. Albo brat, wszystko jedno. I dodatkowe poczucie krzywdy ze strony siostry...
              I wiele innych konfiguracji.

              Mogłabyś być tak samo samotna, a do tego mieć więcej prawdziwych i wkręconych zobowiązań. I więcej poczucia krzywdy.

              Mój facet ma siostrę. I trudne dzieciństwo (trudne to eufemizm, myślę, że nie umiejszając cierpień Twojego było ono jednak łatwiejsze - jednak przed siekierą czy umyślnie spowodowanym przez rodzica pożarem nie uciekałaś przez okno, bo zamknął drzwi). Nie wygląda na to, żeby jej istnienie w jakikolwiek sposób uczyniło jego życie znośniejszym, wręcz odwrotnie, oboje się nawzajem traktowali i traktują jako dodatkowy problem w życiu.

              W zakresie komunikacji myślę, że to rodzice i przedszkole czy szkoła kształtują jednak bardziej niż rodzeństwo. Najbardziej rodzice. Rodzeństwo oczywiście też, tylko nie aż tak mocno i niekoniecznie jest to pozytyw.
              Ja wiem jedno: odkąd jestem dorosła wiedziałam, że jeśli będę miała dzieci w zbliżonym wieku, to pod żadnym pozorem nie wyślę ich do tej samej klasy. Wszystkim znajomym to odradzałam. Też na podstawie własnych doświadczeń.
              • ola_dom Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 13:14
                marsylvik napisała:

                > > A teraz (skończyłam już czterdziestkę) wiem, że dużo bym dała za to, żeby nie być tak cholernie sama.
                >
                > To zależy teraz tylko od Ciebie.

                Marsylvik - nie napisałam, że jestem "samotna". Od kilku lat mieszkam ze świetnym facetem. Ale to nie to samo, co rodzeństwo. Z którym oczywiście bywa różnie - ale JEST. I masz tę świadomość. Tully.makker ładnie napisała też o równowadze.

                > Jeżeli Twoja matka jest zaburzona, toksyczna, to miałaby wpływ nie tylko na Ciebie, ale na
                > Twojego brata lub siostrę też.
                > I wiele innych konfiguracji.

                Oczywiście, że tak by mogło być. Ale mimo wszystko wydaje mi się, że kiedy ma się rodzeństwo, to trudniej zostaje się "zastępczym partnerem dla mamy". A to jest główny problem w naszej relacji. I to mi zaćwierkało w głowie, kiedy przeczytałam o tym, że "na dwoje dzieci może nie starczyć energii, uwagi i czasu".
                Moja mama nie była toksyczna od zawsze.

                > W zakresie komunikacji myślę, że to rodzice i przedszkole czy szkoła kształtują
                > jednak bardziej niż rodzeństwo. Najbardziej rodzice. Rodzeństwo oczywiście też
                > , tylko nie aż tak mocno i niekoniecznie jest to pozytyw.

                Nie jest to tylko moje wrażenie i wymysł, że jedynacy mają więcej problemów z nawiązywaniem kontaktów niż dzieci, które mają rodzeństwo. Bo rodzeństwo chcąc nie chcąc MUSI się komunikować. Czasem pokłócić, czasem ustąpić.
                I znowu - mogę powiedzieć tylko to, co czuje jedynak. I co mi się wydaje, że czuje ktoś, kto ma rodzeństwo. Ja bym wolała mieć kogoś tak bliskiego, jak brat czy siostra.
      • tully.makker Re: Z punktu widzenia jedynaczki 01.01.15, 22:09
        Dokladnie. Ja tez jestem jedynaczka i nienawidze tego z calej duszy. Zawsze chcialam miec chociac jedna sztuke rodzenstwa, teraz, w ramach konpensacji mam 3 wlasnych dzieci, pasierbice, 2 psy i 3 koty :-).

        Swiadomosc, ze nie mam nikogo bliskiego w rodzinie z mojego pokolenia jest bardzo bolesna.
        • anula36 Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 00:10
          ja z kolei jestem jedynaczka szczesliwa z powodu swojego jedynactwa, byc moze dlatego ze:1. w okolicach 40-tki zaczelam jakos z automatu dostrzegac szklanke do polowy pelna i olewac rzeczy na ktore i tak nie mam wplywu 2. moi rodzice sa calkiem fajna para i maja wiele roznych hobby poza mna, wiec nie musze sie z nimi "bujac", 3.oni za to musza sie "bujac" z wlasnym rodzenstwem ktore uwaza ze im sie gorzej w zyciu powiodlo,a wiadomo czym sie takie przekonanie konczy.... 4.braki osob w rodzinie z mojego pokolenia nadrabiam wieloletnimi przyjazniami i moge sobie z tymi ludzmi powspomnac jak to bylo jak mielismy 10 czy 15 lat, a ze znamy tez swoich rodzicow/rodziny to i o nich powspominamy 5. mam duze wsparcie w partnerze, wiec zakladam ze nad trumna moich rodzicow nie bede stala sama,ani nie zostane sama w kwestii opieki nad nimi.
          • tully.makker Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 17:14
            Moi rodzice tez sa bardzo samodzielni, nie wisza na mnie, wrecz przeciwnie, dosc chetnie mi pomagaja - i ta chec pomocy jest skierowana tylko do mnie, a nie skierowana na kilkoro dzieci. Wydawaloby sie - raj.
            Ale bol swiadomosci, ze jestem sama, jest wiekszy niz wygoda.
            • anula36 Re: Z punktu widzenia jedynaczki 03.01.15, 13:09
              mnie to tez czasem boli,ale nie zamierzam sie w tym bolu taplac, szkoda zycia.
            • couiza Re: Z punktu widzenia jedynaczki 03.01.15, 15:01
              > Moi rodzice tez sa bardzo samodzielni, nie wisza na mnie, wrecz przeciwnie, dos
              > c chetnie mi pomagaja - i ta chec pomocy jest skierowana tylko do mnie, a nie s
              > kierowana na kilkoro dzieci. Wydawaloby sie - raj.
              > Ale bol swiadomosci, ze jestem sama, jest wiekszy niz wygoda.

              Nie chce tutaj rozwijac czarnych wizji, ale jako jedynaczka moge powiedziec, ze jak rodzice sie starzeja/choruja/umieraja jest ciezko. Wszystko spada tylko na jedno dziecko i ze wszystkim trzeba poradzic sobie samemu.

              Jak ojciec zmarl, to matka oczekiwala ode mnie wiecej niz wczesniej. Wrecz szantazowala mnie emocjonalnie, ze jak przyjezdzam do miasta/kraju rodzinnego, to smiem gdzies wychodzic i spotykac sie ze znajomymi, zamiast spedzic z nia caly czas. Doszlo do tego, ze przyjezdzalam do Miasta i spotykalam sie ze znajomymi, a potem dopiero "oficjalnie" przyjezdzalam i szlam do niej.

              Oproznianie mieszkania po rodzicach tez nie nalezalo do przyjemnosci i tutaj najbardziej brakowalo mi rodzenstwa. Kogos, kto by zajal sie choc czescia rzeczy za mnie, kogos kogo moglabym sie spytac "co robimy z tym", "co robimy z tamtym".

              Ja nie mam dzieci, ale gdybym kiedykolwiek zdecydowala sie, to minimum dwoje, zeby nie mieli tak przerabane jak ja. Pozornie na codzien radze sobie swietnie, ale czuje sie samotna bez bliskiej rodziny.

              Kolegi matka jest chora i wiem jaki to ciezar, ale w jego przypadku on ma jeszcze dwoch braci i zawsze moze sie ich poradzic, porozmawiac, moga pocieszyc sie nawzajem. Ja w tym samym czasie musialam zmagac sie ze wszystkim sama.
        • giokonda.it Re: Z punktu widzenia jedynaczki 02.01.15, 10:37
          Ja też jestem jedynaczką i również szczerze tego nienawidzę. Nie o to chodzi,że z bratem czy siostrą miałabym mieć stosunki idealne, ale zawsze brakowało mi równowagi w rodzinie. Moje chłopaki sobie wywalczą obszar dla siebie, ja byłam taką maskotką dorosłych.
        • kremova Re: Z punktu widzenia jedynaczki 08.01.15, 13:28
          2 psy i 3 koty???? Aaaaale zazdroszczę- ja tylko jednego psa i dwa koty, a chciałabym przygarnąć tyle biedek.... Ściskam ciepło.:)
    • 3-mamuska Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 01.01.15, 23:58
      Karrix chcecie dać dziecku to czego sami nie mieliście, a pozbawiliscie tego co macie rodzeństwa.
      Podróże tez sa waszym marzeniem nie koniecznie dziecka.

      Egoistyczne podejście, ale zrozumiałe.
      Tylko lepiej i prawdziwiej brzmi: chcieliśmy miec jedno ,zeby miec kase, mniej problemów, wiecej swobody , możliwość kariery zawodowej, niz zrobiliśmy to dla dziecka zeby oni miało to czego myśmy nie mieli.
      • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 00:05
        Ma prawo do swoich decyzji. Jej życie.

        Chociaż mając dwoje dzieci myślę że nadal mam dla nich czas a one mają też czas dla siebie. To bardzo ważne.
        Myślę że pod innymi względami też im niczego nie brakuje.
    • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 07:53
      Nie wiem czy tylko jedno dziecko.... Taki wpis umieściłam na pokrewnym temacie: To dołączę i ja... Niegdyś zagorzała zwolenniczka posiadania tylko 1 dziecka. Fakt, córka nie jest samotna, ma dobre i bliskie relacje z kuzynkami, jednak wraz z Nowym Rokiem i upływającym czasem przyszła mi do głowy taka myśl, czy moja decyzja jest słuszna czy nie będę kiedyś żałować, że się nie zdecydowałam? Też jestem w wieku 37-39 lat, też mam już odchowaną córkę w wieku już prawie 10 lat. Wiem, że można żałować w 2 str, tzn potem w chwilach umęczenia , że "po co mi to było", "miałam już spokój, odchowaną córkę"....a z 2 str może to dobry czas, moment, córka starsza, sama się sobą zajmie, sama będzie chodzić i wracać ze szkoły (co daje plus, że ja bez pomocy mamy, teściowej itp będę miała łatwej - nie musiaąłbym ciągać ze sobą niemowlaka by ją zaprowadzić do szkoły), finansowo też się wydtki typu studia, wesele tak nie zbiegną.Dziecko to dla mnie SKARB, kocham córkę nad życie i tak myślę, że kolejnego maluszka też bym tak mocno pokochała, że nawet trudne chwile i nieprzespane noce wynagrodziłby mi cudny uśmiech, uścisk, słowo mama, kocham.... Więc też czuję instynkt... Obawy też są, co dalej z pracą, co z ratami za mieszkanie, czy sobie poradzimy z nowymi obowiązkami, obawy o zdrowe moje i maluszka.... Ehhh.... Trudna decyzja, ale już nie stoję tak uparcie za jedynactwem jak miało to miejsce do tej pory .... I co mam zrobić ? Wygoda wygodą, ale można żyć wygodnie mając też 2 dzieci czy ewentualnie można z czegoś zawsze zrezygnować (dodatkowe ubranie czy skrócić pobyt na wczasach) .... To tez prawie "ostatni dzwonek" na taką decyzję czy pozostać przy jednym czy nie ...?
      • beatrycja.30 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 11:13
        Nie wszyscy ale niektórzy poruszają tu aspekt finansowy, też istotny. Piszą, że trzeba będzie rezygnować z wczasów i innych rzeczy. Nie wiecie jak wam się ułoży w przyszłości. Ja nie mam takiego poczucia że musieliśmy z czegoś zrezygnować w sensie finansowym ( w granicach normy ;)) za to mam dwie najwspanialsze istoty :)
    • jeste_m_sobie Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 10:31
      Dzień dobry,
      Od dość dawna czytam to forum, gdyż uważam je za wyjątkowo ciekawe. Piszę jednak po raz pierwszy. Zdecydowałam się na to, bo temat żywo mnie dotyczy.
      Niestety, najprawdopodobniej wkrótce rozstaniemy się z mężem. Mamy jedną trzyletnią córkę. Chcieliśmy mieć dwoje, a nawet troje dzieci, ale teraz oczywiście to nie ma już znaczenia. Ja mam 37 lat i pewnie nie dane mi już będzie ponownie zaznać macierzyństwa, czego szczerze żałuję (oczywiście, o swoim rozstaniu z mężem myślę nie tylko w tym aspekcie). Drugiego dziecka pragnęłam tak bardzo, że to dla mnie rodzaj żałoby, z którą będę musiała się uporać - podobnie, jak z żałobą po związku, miłości, która miała być po grób, zawiedzionych nadziejach i tak dalej... Mój mąż jest ode mnie kilka lat młodszy i całe życie przed nim, także pod względem prokreacji...
      A zatem, bywa i tak z "egoistycznymi" rodzicami jedynaków.
      Pozdrawiam
      • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 10:58
        jeste_m_sobie napisała:

        > A zatem, bywa i tak z "egoistycznymi" rodzicami jedynaków.

        Oczywiście - życie rozmaicie się układa, ja nie winię rodziców za to, że jestem jedynaczką - a właściwie nie winię mamy, która zawsze chciała mieć więcej dzieci, ale ze względu na to, jaki tato był, nie zdecydowała się na dalsze rodzicielstwo. No i słusznie, bo przecież wkrótce się rozwiedli.
        Poza tym - czasem naprawdę nie można mieć drugiego dziecka - bo zdrowie, bo ruina życiowa i finansowa, etc.
        Ale tutaj chodzi raczej o rozważania, "ile dzieciom mogę dać?", czy jak będzie drugie, to wykształcę na Oxfordzie oboje, czy starczy mi czasu, miłości, kasy na wakacje, etc. Moim zdaniem to są jedne z ostatnich argumentów, jakie powinny być rozważane, jeżeli NAPRAWDĘ bierze się pod uwagę dobro dziecka. A nie tylko powodzenie "projektu: dziecko".
    • vilez Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 10:43
      Nigdy nie chciałam jedynaka. I nie mam. Ale mam taką różnicę wieku miedzy dziećmi, że w zasadzie jest to dwóch jedynaków.
      Gdybym miała wskazać ideał dla dzieci- to chyba trójka dzieci z niewielką różnicą wieku między nimi. A ideał dla rodziców- dwójka. Zatem już tu widać lekką rozbiezność ;)
      Ale ideały/marzenia sobie, a życie sobie. Warunki życia, mozliwości zdrowotne, inne okoliczności- wszystko weryfikuje nasze marzenia i oczekiwania.
      U mnie za mnie postanowiły czynniki wyższe. I jest, jak jest.
      • giokonda.it Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 11:02
        Dla rodziców najlepsza dwójka z dużą różnica wieku, tak przynajmniej 16 lat;)
    • mruwa9 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 11:23
      zrobilam rachunek sumienia i doszlam do wniosku, ze w moim otoczeniu nie ma jedynakow wskutek celowego i planowego planowania rodziny.
      Zwykle jedynactwo bylo/jest spowodowane: choroba matki, uniemozliwiajaca dalsza prokreacje, rozpadem rodziny , niemoznoscia donoszenia kolejnych (wczesniejszych) ciaz/porody przedwczesne/smierc dziecka, rodzicielstwo po IVF...
      • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 12:47
        vilez jką masz różnicę wieku między dziećmi i ile miałaś lat jak je urodziłaś? Jak z biegiem czasu oceniasz taką różnicę wieku? Domyślam się, że różnica wieku jest spora skoro napisałaś , że masz dwóch jedynaków .
        • marzeka1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 13:00
          Moja koleżanka ma 2 dzieci, ale mówi, że tak naprawdę 2 jedynaków, bo jej syn miał 23 lata, gdy urodziła córkę, teraz już lat 12.
          Moja krewna nie znosi bycia jedynaczką, ale została nią, bo zmarła jej siostra , gdy miała 7 lat- i widzi, jakim problemem jest opieka nad mocno niefajnym z charakteru, ale chorym teraz ojcem wdowcem.
        • vilez Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 16:54
          6 i1/2 roku-różnica.
          Miałam 27 i 33 i 1/2 lat.
          • vilez Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 16:58
            Ps. U nas się raczej nie sprawdziła. Starszy był mocno ze mną zwiazany i doskonale pamietał, że miał mamę tylko dla siebie, a jednoczęsnei był za mały, by rozumieć, że z bratem trzeba sie dzielić. I poczatkowy zachwyt nad braciszkiem,z meinił się potem w wieloletnią niechęć.
            Generalnie- inne światy. Dopiero teraz zaczynają się dogadywać- gdy mają: 16 i prawie 23.
            Tak, że uwazam, ze albo mniejsza róznica, albo większa- taka około 10 lat, by starsze dziecko coś już kumało z tego wszystkiego.
            • verdana Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 17:03
              Hm, u mnie najstarszy był 3 lata starszy od córki, córka osiem lat od najmłodszego.
              Początkowo mieliśmy układ - dwie pary rodziców i jedynak. Od paru lat - tak od liceum najmłodszego, ma już rodzeństwo, nie rodziców.
    • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 13:09
      Mam jedno dziecko, córke 30-letnią. Kiedy była mała, nie mieliśmy warunków mieszkaniowych na to by zafundować sobie jedno po drugim. Tak na zdrowy rozsądek, mieszkająć kątem u rodziców w małym pokoiku nie chciałabym mieć drugiego dziecka. Tym bardziej, gdy na pomoc nie ma co liczyć (moja mama pracowała a teściowa od razu zastrzegła, że na jej jakąkolwiek pomoc nie mamy co liczyć). Potem 3 przeprowadzki (pierwsza 100km od rodzinnego domu, nikogo znajomego) , 3 zmiany pracy i ani się obejrzałam jak moja córka miała 10-12 lat a my z mężem na kierowniczych stanowiskach. Zachłysnęliśmy się nartami w Austrii, podróżami po świecie. Nie mieliśmy parcia na drugie dziecko.
      Dziś wcale nie żałuję. Mam fantastyczną córkę, tak jak ja mocno angażuje się w pracę, podróżuje po świecie (bywa, że i z nami). Mamy mnóstwo wspólnych pasji, dobry kontakt.
      Swiat i tak jest przeludniony.
      • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 13:28
        lena i nigdy , przenigdy nie miałaś takiej myśli, a może trzeba było wtedy jednak pomyśleć? Ja wcześniej nie miałam takich myśli, dopiero teraz od niedawna, ale jak któraś koleżanka tu wcześniej napisła co jakiś czas ją nachodzą takie myśli, że mogła się decydować 3 lata temu czy teraz znowu ją nachodzę te myśli to może jednak warto, bo skoro temat powraca, nie został zamknięty to rzeczywiście można żałować , że trzeba było się zdecydować... Oczywiście można też potem mieć chwile zwątpienia "na co mi to było, miałam spokój, odchowane dziecko o po co chciałam powrotu do bobasa" , zwłaszcza jak na pomoc babć nie można wcale liczyć i dojdą większe wydatki (chociażby koszt opiekunki). Wydatki zawsze będą też większe przy więcej niż 1 dziecku , czy podejmuje się obowiązek na kilkanaście lat, bo najpierw niemowlak, potem przedszkolak , zacznie się szkoła, pomoc w lekcjach a i nad starszym uczniem też pewnie trzeba czuwać, jak moja córka pójdzie od września do 4 klasy i tam duży przeskok będzie w nauce.
        • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 15:40
          Oczywiście, ze miałam takie myśli. Szczególnie, gdy już mielismy duże 4-pokojowe mieszkanie, córka ok.10 lat ...a w mojej firmie reorganizacjia, wszystko na głowie, konkursy, szkolenia i ani się obejrzałam jak minęło kolejne 5 lat. I juz szkoda byłoby mi życia na zaczynanie od nowa ... zaczęliśmy zwiedzać świat a nasza córka nie bardzo chciała z nami jeździć i łazić z plecakiem, spędzać całego dnia na nartach. No, może 2-3 dni, zrobic kilka zdjęć i leżeć na leżaku, wrócic do hotelu i czytać ksiązki. Najlepiej sklep z ciuchami, koleżanki i basen:) Gdybym wtedy miała drugie dziecko, to dziś może byłabym na takim samym etapie jak z córką 15 lat temu.
          No, nie wiem czy mam czego żałować :) Jakoś nie potrafię wskrzescić żalu ...
          Inną sprawą jest to, że dziecko też trzeba miec z kim mieć :) Jesli facet w roli ojca jednego dziecka spełnia się średnio, sam wychował sie bez ojca, to może lepiej nie fundować sobie i jemu następnych pociech.
    • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 13:31
      Są dwa dla mnie zbliżone tematy i to na tym drugim Druga ciąża - 38 lat hassaka napisała, że od jakiegoś czasu ma myśli o 2 dziecku, od paru lat te myśli powracają, więc może coś w tym jest, jakiś znak?
      • verdana Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 18:09
        "Dlaczego jedno dziecko?" A dlaczego dwoje czy troje? Czy siedmioro?
        Rodzice powinni mieć tyle dzieci, ile chcą mieć. To najlepsze rozwiązanie, jedyne słuszne. Bo to oni mają dzieckiem sie cieszyć , zajmować , wychowywać. Skoro nie chcą mieć wiecej niż jedno, to nie jest dobrze, aby decydowali sie na kolejne.
        • mrsnice Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 19:15
          właśnie. Jestem jedynaczką i mam też jedną córkę, mam też jednego wnuka choc niedawno skonczyłam 40 -kę. Niczego nie żałuję, nigdy nie miałam myśli, żeby miec więcej dzieci. Jest mi dobrze i mojej córce też. Jak ktoś mnie spyta czy nie przykro mi, że nie mam siostry/brata to go pytam czy bardzo żałuje, ze nie ma brata/siostry nr 2 czy 3. No, nie. Więc ja też odpowiadam, ze jak ktoś się nie urodził, to nie tęskni się za nim. A jak spojrzę na co, poniektórych braci/siostry moich znajomych, to czasem się cieszę, ze taki kłopot mnie w życiu ominął.
          • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 19:58
            lena, mrsnice ja Was doskonale rozumiem i też w gruncie rzeczy popieram. Owszem pojawiła się u mnie ta myśl, że "a może jednak" , ale jak słusznie też wyjaśniła pani psycholog oraz inne koleżanki, że w życiu podejmujemy różne decyzje i też rozważamy, gdybamy, może żałujemy, zastanawiamy się co by było gdyby (że może trzeba było poczekać na inne mieszkanie, może trzeba było nie brać/lub brać ten kredyt , trzeba było iść do innej szkoły, pracy itd.) Odniosę się do słów pani psycholog Agnieszki :
            " Decyzję o dziecku, o drugim dziecku czy kolejnym można podejmować ze względu na już istniejące, konkretne dziecko czy dzieci i kierować się jego sytuacją." Właśnie, jeśli kolejne ma się pojawić i przez to ma się np. obniżyć poziom życia, może dojść do sytuacji, w której rodzina nie będzie w stanie spłacić np kredytu na mieszkanie to sytuacja się pogorszy. Lepiej zająć się jednym dzieckiem i jemu zapewnić to co potrzebne, niż decydować się na kolejne i żyć z ołowkiem w ręku od wypłaty do wypłaty.
            Kolejne słowa " I można, co chyba się częściej dzieje, mieć na względzie swoje potrzeby czy możliwości." Tak, nie każdy ma siłę, cierpliwość, zdrowie, predyspozycje do bycia mamą 2-3-4 dzieci, można być spełnioną przy jedym dziecku. Ważne by być szczęśliwą i radosną. Nikt nie chciałaby mamy zniecierpliwionej, często pokrzykującej, znerwicowanej i zmęczonej życiem, która nie ma czasu też dla siebie czy dla starszego dziecka. Warto zadać sobie pytanie Jak wyobrażamy sobie siebie, swoją rodzinę, życie za parę lat (za rok, dwa czy 3-5 lat ?). Czy widzimy się zrelaksowaną w otoczeniu jednego dziecka, cieszymy się stabliną sytuacją finansową, mamy czas dla dziecka, na pracę i dla siebie,,,, czy może widzimy się z maluszkiem u boku, wstawającą w nocy, noszącą na rękach dziecko (2-3 latka też trzeba nieść jak się gdzieś idzie dalej bez wózka). Wyobrazić sobie, że rano w biegu wychodzę do pracy, dziecko zostawiam z opiekunką lub w żłobku (co gdy zachoruje i nie pójdzie do żłobka? z kim zostanie? opiekunka to też spory wydatek...), wracam sama zmęczona z pracy i przejmuję pieczę nad np rocznym czy 2 letnim dzieckiem, które jest absorbujące. W międzyczasie obiad, przypilnować lekcji u starszego , zakupy może jakieś, posprzątać z dzieckiem u boku, marzącą o tym, by maluch poszedł spać. Gdy zaśnie to chwila relaksu na kąpiel i spać, gdy zasnę to pobudka jakaś (może nie jedna) i rano znowu do pracy.... Ja sobie jednak takiego życia nie wyobrażam. Może jak ktoś bardzo chce mieć kolejne dziecko czy ma pomoc w mamie, teściowej (nawet nie co dzień, ale raz na jakiś czas czy w razie gdy dziecko zachoruje i nie pójdzie do żłobka, przedszkola to spokojnie ma z nim kto zostać np babcia to też nie dostrzega takich "problemów" jak ja...)

            Natomiast czym innym jest poczucie straty, żałowanie decyzji o dziecku, której nie da się nadrobić itp.
            Myślę, że ta myśl to nie jest odpowiedni ani jedyny drogowskaz do posiadania dzieci.
            Ze stratami w życiu i z konsekwencją własnych decyzji trzeba umieć sobie radzić, gdy następują. A co, jak jednak nigdy nie poczuje Pani żalu za drugim dzieckiem? Przecież tak też może być.
            I tak jest jak wynika z powyższych paru wpisów. Jednemu też można więcej zapewnić, wspomoc , dać jakiś start w życiu, czy samu przy tym rozwijać swoje pasje i spełniać pragnienia.
            • algavre.live Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 20:51
              Mam jedną córkę, 24 lata. Początkowo nie mieliśmy warunków, żeby mieć więcej dzieci, poza tym w tamtym okresie czasu wystarczała nam córka, którą bardzo kochaliśmy i szczerze mówiąc trochę bałam się, czy będę w stanie obdarzyć równie mocnym uczuciem drugie dziecko.Poza tym na posiadanie jednego dziecka wpłynęły też problemy małżeńskie, a wtedy cała"energia"lokowana jest gdzie indziej. Gdyby była wpadka, to co innego. Nie było. Planowania drugiego dziecka też nie. Pomagałam w prowadzeniu firmy, dorabialiśmy się,. Tak było wygodniej wszystkim.Mąż dobrze zarabiał, stać nas było na wiele, ja mogłam na spokojnie czas poświęcać dziecku i domowi.Córkę "pchałam" do dzieci, żeby miała jak najwięcej kontaktu z rówieśnikami. Mamę miała "pod ręką", wiedziała, że jak koleżanka zawiedzie, na mamę może zawsze liczyć. I dziś już nie jestem pewna, czy to do końca dobrze:) Mamy z córką świetny kontakt, nic nie umknęło nam przez te lata, ale jest i druga strona medalu tej sytuacji: córka ma trochę pretnensji za to, że byliśmy, zwłaszcza mąż, nadopiekuńczy w stosunku do Niej, że powinna być bardziej samodzielna, twarda itp.
              Swego czasu była bardzo nieśmiałym dzieckiem /po mężu/, w liceum się "otworzyła" /środowisko też ma znaczenie, nie tylko dom rodzinny/, a na studiach rozwinęła skrzydła. Dziś pracuje, prowadzi blog, ma mnóstwo koleżanek i fajnego chłopaka. Kiedyś nie chciała słyszeć o rodzeństwie, ale teraz żałuje. Oczywiście nie pytaliśmy Jej formalnie, gdy była mała, tylko to wynikało podczas jakiś rozmów. My teraz też żałujemy. Czasu się nie cofnie, ale jedno dziecko to za mało. Wtedy myśleliśmy inaczej, były inne okoliczności i priorytety. Teraz ponosimy konsekwencje naszych wyborów. Ale należy cieszyć się z tego, co jest, nie smucić z tego, czego już nie będzie.
              I na koniec: zdecydowanie obalam mit o tym, że jedynak jest egoistą - moją córkę trzeba powstrzymywać przed tym, żeby nie przejmowała się innymi:)

    • szpil1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 02.01.15, 21:17
      W moim najbliższym otoczeniu są dwie koleżanki, matki jedynaków, które po porodach zdecydowały, ze nigdy więcej. Obydwie twierdzą, ze poród w polskim szpitalu i podejście personelu do nich był taką traumą, że zraziły sie i już Jednej syn ma 12 lat, drugiej 13. Obydwie nie żałują decyzji i nawet nie myślą o tym, ze mogłyby mieć więcej dzieci.
    • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 08:46
      Często tęskinimy i "żałujemy" czegoś, co jest dla nas nieosiągalne, czego nie doświadczyliśmy. Można żałować wyboru szkoły, zawodu, np. mieć powracające myśli, że trzeba było wybrać inny i pracować na innym stanowisku, często idealizujemy inne miejsce pracy nie znając trudu danego zawodu od podszwewki (np uważamy, że fajnie jest mieć pracę w biurze czy własną firmę i widzimy tylko plusy), czy mieszkając w bloku rozważamy kupno domu i też albo się decydujemy, albo nie. Rodzic, który nie doświadczył posiadnia dwójki dzieci w domu czy trójki nie może tak do końca być przekonany, że "żałuje, że miał tylko jedno", wydaje mu się, że tak, żałuje, ale nie wie jakby to było gdyby jednak miał więcej, nie wie co to znaczy podwójne wydatki (ubrania, książki), kłotnie w domu między rodzeństwem (o ile drobne sprzeczki można brać za zaletę i nabywnie umiejętności radzenia sobie w życiu to nie zna ciągłych kłótni, nie wie co to znczy tęsknić za opdoczynkiem i spokojem ). Tak samo jedynakowi wydaje się, że rodzeństwo to same zalety i że wolałby nie mieć kolejnej lalki, wakacji a wolałby w domu siedzieć i mieć brata /siostrę. Nie doświadczył jak to jest (np.kłótnie o wspólny pokój, dzielenie czasu uwagi rodziców na pół, że nie dostałby pieniędzy na wycieczkę szkolną, na którą by jechali "wszyscy" bo może by nie było na to pieniędzy... Przykładów można by mnożyć.Można skupić się na jednym dziecku, ono tak szybko urosło, to za parę lat będzie pełnoletnie, pojawi się jakiś wnuk i można tym się cieszyć. Nie każda kobieta (wręcz mało która ) ma siłę w wieku np 40 lat biegać za 2 latkiem, w wieku 48-50 lat "siedzieć z dzieckiem w lekcjach" (np 2-3 klasa szkoły podstawowej). Każdy ma swoje życie do przeżycia i sam decyduje. Inna sprawa gdy to los zadecyduje, czy kobieta bardzo chce dziecka, leczy się, późno wyszła za mąż.... ale świadomie to czy łatwo jest 40 latce z 2 latkiem ?
      • algavre.live Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 09:30
        <Rodzic, który nie doświadczył posiadnia dwójki dzieci w domu czy trójki nie może tak do końca być przekonany, że "żałuje, że miał tylko jedno">

        Nie trzeba doświadczać czegoś na własnej skórze, żeby pewnych rzeczy nie móc żałować...
        Owszem, mogę i żałuję, że mam tylko jedno dziecko, a moja córka również wolałaby mieć rodzeństwo. Tymbardziej, że mamy z mężem "warunki" do tego,/i nie mam na myśli jedynie warunków materialnych/ by być rodzicem, który interesuje się dzieckiem.

        Nie porównywałabym rozważania mieszkania czy domu do posiadania jednego, czy więcej dzieci. To są dwie zupełnie różne sytuacje i wg. mnie nijak do siebie porównywalne. Człowieka nie będę zestawiać na równi z dobrami materialnymi, choć w dzisiejszych czasach dzieci kosztują nie mało. Ale dla mnie to nie to samo.
        Dwoje dzieci /nie mam na myśli więcej/ to nie jest AZ takie obciążenie a wg. mnie "zysk" o wiele większy. I dla dziecka, które się posiada i dla rodziców. Kłótnie i sprzeczki między rodzeństwem to rzecz normalna, a nawet potrzebna /nie mówiąc o rozwalaniu domu;)/- w ten spsoób też dzieci uczą się komunikacji i rozwiazywania problemów.


        • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 13:52
          Z tym rozważaniem - mieszkanie czy kolejne dziecko, nie powiedziałabym, ze to nieporównywolne sytuacje. Mieszkanie to podstawa bezkolizyjnego życia, tym bardziej, gdy ono małe a różnica wiekowa dzieci spora.
          Pewnie nikt tu nie powie, że np. powienien poprzestać na jednym czy dwójce dzieci, bo ma odczucie jakby powiedział(a), że któregoś dziecka mogłoby nie być.
          A ja znam takie osoby- przyjacółka z 3 córkami i kolega z dwiema - którzy z perspektywy czasu uważają, że zanim zafundowali sobie kolejne dziecko powinni byli pomysleć o oddzielnym pokoju dla tego dziecka lub na dzieci się nie decydować. Dziewczyny z różnicą wieku 5 i więcej lat w jednym pokoju to horror. Córki kumpla (dziś 26 i 31 lat) zawsze prowadziły wojny i wcale nie mają dobrych relacji ze sobą. Córki mojej przyjaciółki ,dwie najmłodsze (dziś 22 i 24 lata), obydwie spokojne, złapały ze sobą lepsze relacje, gdy najstarsza starsza (30 lat) wyprowadziła sie z domu.
          • algavre.live Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 20:12


            <Z tym rozważaniem - mieszkanie czy kolejne dziecko, nie powiedziałabym, ze to nie porównywalne>

            Warunki mieszkaniowe są priorytetem, tymbardziej przy decyzji odnośnie drugiego dziecka, to oczywiste - m.in. my nie zdecydowaliśmy się na to z tego względu.
            Odpowiadając na post poprzedniczki miałam na myśli coś innego.
            Natomiast wydaje mi się, że w obecnych czasach ludzie oprócz wszystkich innych naprawdę solidnych argumentów są poprostu wygodni, egoistyczni, nastawieni na zaspakajanie swoich potrzeb, potem dopiero widzą drugiego człowieka. Wydaje mi się, że za bardzo podchodzimy materialnie do wszystkiego, w tym do dziecka. Zeby nie było, piszę też o sobie:) Bo wygoda poprostu, też w pewnym momencie zadecydowała, że jest jak jest.
            Moja przyjaciółka też ma 3 córki 24, 21 i 12 lat. Przez lata mieszkali w mieszkanku 46 m2 - 2 pok. Dwie najstarsze w jednym pokoju, najmłodsza z rodzicami. Pewnie,że ciasno im było, starsze darły koty ze sobą.Ale wszyscy poprostu byli ze sobą blisko a dziewczyny ze sobą związane.Ciasnota w niczym im nie przeszkodziła. Po przeprowadzce do domu każdy wlazł w swój kąt i komputer ;) i wspólnota się trochę rozlużniła.



            • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 22:04
              Nie powiesz mi, że ludzie na 46 m2 decydują się świadomie na następne wiedząc, ze będą mieli dziecko w sypialni, bo nigdzie indziej się "nie zmieści". Wyobraźmy sobie lekarza, pielęgniarkę, policjanta czy kogokolwiek pracującego na 3 zmiany lub kogoś, kto, by zarobić na większe mieszkanie pracuje do późnej nocy i jeszcze pacę przynosi do domu ...
              Moja przyjaciółka trzecie dziecko ma z wpadki. Jako pielęgniarka anastezjologiczna padała na nos po pracy ... przy trzecim porodzie podwiązano jej jajowody (choć to w Polsce nielegalne). Mój kolega, pracujący na zmiany po pracy jeździł do matki by się wyspać ...
              • algavre.live Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 22:57
                Trzecie dziecko mieli z wpadki. Ale dwie córki starsze były jak najbardziej planowane. Miały malutki pokoik, spały na łóżku piętrowym. Duży pokój był salonem, sypialnią rodziców, a potem i ich 3-ciej córki. A i jeszcze pokojem do nauki pana domu, bo studiował podyplomowo coraz to nowe kierunki przez parę lat;) właśnie po to m.in., żeby polepszyć warunki mieszkaniowe, zwłaszcza, jak się trzecia urodziła. Naprawdę nie wiesz, jak ludzie żyją w Polsce, ba...w Warszawie?
                • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 04.01.15, 11:19
                  Znam, znam realia polskie. Wiem też jak dogadują się wrzucone w jeden pokój dzieci z różnica wieku 4lata + - sami chłopcy jeszcze jako tako, ale same dziewczyny to masakra.
            • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 10:13
              algavre.live napisała:

              "> Natomiast wydaje mi się, że w obecnych czasach ludzie oprócz wszystkich innych
              > naprawdę solidnych argumentów są poprostu wygodni, egoistyczni, nastawieni na z
              > aspakajanie swoich potrzeb,"
              Raczej potrzeb dzieci, a nie swoich. Najczesciej pytanie o kolejnego potomka pojawia sie gdy pojawia sie pragnienie jego posiadania. Zatem rodzic chce, tylko rozwaza czy z roznych wzgledow go na to stac.

              "> Moja przyjaciółka też ma 3 córki 24, 21 i 12 lat. Przez lata mieszkali w mieszk
              > anku 46 m2 - 2 pok. Dwie najstarsze w jednym pokoju, najmłodsza z rodzicami. Pe
              > wnie,że ciasno im było, starsze darły koty ze sobą.Ale wszyscy poprostu byli ze
              > sobą blisko a dziewczyny ze sobą związane.Ciasnota w niczym im nie przeszkodzi
              > ła."
              Jak dziewczyny darly koty - to ta wspolnota chyba nei byla taka idealna jak chcialabys ja widziec.

              "Po przeprowadzce do domu każdy wlazł w swój kąt i komputer ;) i wspólnota s
              > ię trochę rozlużniła"
              'wspolnota"moze sie rozloznila, ale realacje pomiedzy poszczegolnymi czlonkami rodziny sie byc moze poprawily. Kto wie.
        • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 10:06
          algavre.live napisała:
          "> Nie porównywałabym rozważania mieszkania czy domu do posiadania jednego, czy wi
          > ęcej dzieci. To są dwie zupełnie różne sytuacje i wg. mnie nijak do siebie poró
          > wnywalne."

          Ja uwazam, ze to nie jest dobrze, jak rodzice nie biora pod uwage warunkow mieszkaniowych, bo o ile dzieci swietnie funkcjonuja w jednym pokoju razem (choc tez nie zawsze) to juz nastolatki potrzebuja wlasnej przestrzeni.
          Kwestia domu to nei kwestia materialna dla tych co to glownie mysla o kasie, to rozsadek, ktorym powinni sie kierowac madrzy rodzice majac na uwadze zaspokojenie bardzo waznej potrzeby wlasnego dziecka - potrzeby intymnosci.

          • verdana Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 14:17
            A mnie fascynuje założenie, ze egoiści myślą o dzieciach, które już mają i zastanawiają się nad tym, czy mają dla nich miejsce, czas i pieniądze, a altruiści rodzą kolejne dziecko bez zastanowienia, nie biorąc dobra nikogo z rodziny pod uwagę.
    • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 09:45
      Ok, też masz rację. W każdej wypowiedzi jest zawsze też trochę racji i nie przeczę. Owszem super jest mieć oparcie, kogoś kto będzie przy nas jak rodziców zabraknie. Ale widzieć i czasem zająć się dziećmi u kogoś to też nie to samo co je mieć na stałe w domu. Wiadomo, że warunki nie tylko materalne trzeba mieć, ale i cierpliwość, energię, czy właśnie pomoc babci (np gdy w ptrzedszkolu zachoruje to kto zostanie, jak moje dziecko w 3 latkach 2 tyg chore, 1 tydz zdrowe i tak cały rok) lub możliwość spokojnego siedzenia z dzieckiem w domu (ale to właśnie finanse, bo najczęściej nie da się wyżyć w 4 osoby z 1 pensji czy jak są 2 pensje i 2 dzieci i koszt opiekunki to też raczej jest na styk). Piszesz też, że masz na myśli 2 dzieci, a co jakby pojwiły się bliźniaki (wiek przed 40 też może sie tu przyczynić) .Ale czy mając 37-38 lat i ok 10 letnią różnicę wieku z peerspektywy czasu byś się zdecydowała na drugie dziecko?
    • elizax Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 13:35
      Też kiedyś miałam myśli czy jedno czy więcej dzieci. Tu mój temat, poczytajcie.
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,152000381,,Do_mam_jedynakow.html?v=2

      Ja z tych myśli zrezygnowałam, też ze względu na kryzys z mężem, jego podejście do życia (nadużywanie alkoholu).
    • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 13:51
      Jedno dziecko, ponieważ w obecnej sytuacji próba powiększenia rodziny byłaby obciążona zbyt dużym ryzykiem. Pierwsza ciąża, problematyczna od samego początku, zakończyła się gwałtownym krwawieniem. Od chwili przyjazdu do szpitala do momentu "wyciągnięcia" dziecka minął kwadrans, a i tak córeczka już była lekko zasiniona, ja za to straciłam tak dużo krwi, że anemię leczyłam przez kolejny rok. Miałyśmy obie dużo szczęścia, że tak szybko dojechałyśmy do szpitala i nie zwlekano z cięciem nawet minuty. W tej sytuacji, po takich doświadczeniach, egoizmem z mojej strony byłaby chęć urodzenia kolejnego dziecka, kiedy wiem, że ryzykuję szczęście mojego już istniejącego dziecka, bo przy ewentualnej powtórce sytuacji, mogłoby się to skończyć dużo gorzej. Dlatego jedno. Ale nie zamierzam z tego powodu rozpaczać, czegokolwiek żałować. Bo stanę na uszach i zatańczę kankana na rzęsach, by było szczęśliwe.
    • koronka2012 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 17:58
      "W okolicy" jedynym powodem posiadania jednego dziecka są układy rodzinno-relacyjne, czyli związek nierokujący na tyle, żeby pakować się w drugie dziecko. Albo rokujący, ale ciut za późno (to w przypadku drugich małżeństw).
    • mamaalana1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 18:09
      Witam:)
      My mamy jedno dziecko- 10 letniego syna.
      Więcej dzieci oboje nie chcemy mieć. Nie sądzę, abym żałowała tej decyzji. Tak nam dobrze. Dziecko też nigdy nie nalegało.
      Ja najnormalniej na świecie nie czuję się matką Polką, nie lubię tak w ogóle dzieci (swojego syna kocham najbardziej na świecie, ale inne dzieci mnie denerwują). Przeszłam depresję poporodową, mały urodził się jako wcześniak z wieloma dysfunkcjami (teraz jest w miarę ok.). Po porodzie zobaczyłam go dopiero w 10 dobie życia. Ponadto masakrą były noce- do 3 roku życia żadna nie przespana, pobudki co 15 minut i dyżury- jeden rodzic do 2 w nocy, drugi później itd. do 7 roku życia 14 pobytów w szpitalu, w tym 3 zabiegi operacyjne. Ponadto myślę, że finansowo i lokalowo również nie dałoby rady. Odruchów w stronę macierzyństwa nie mam żadnych. Zmuszać się tylko dlatego, że wypada mieć co najmniej 2 dzieci, nie zamierzam.
      Zresztą nie muszę nikomu się tłumaczyć, nie chcemy i już i strasznie denerwują mnie jakieś docinki na ten temat, choć jest ich naprawdę niewiele. Uważam, że to sprawa tylko i wyłącznie rodziców i nic nikomu do tego.
      Pozdrawiam:)
      • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 18:26
        mamaalana1 napisała:

        > Zresztą nie muszę nikomu się tłumaczyć, nie chcemy i już i strasznie denerwują
        > mnie jakieś docinki na ten temat, choć jest ich naprawdę niewiele. Uważam, że to sprawa
        > tylko i wyłącznie rodziców i nic nikomu do tego.

        Jasne!
        Tylko tutaj zaczęły padać argumenty o "dobru dziecka", że to dla jedynaka jest lepiej, jak jest jedynakiem, bo rodzice mogą mu więcej poświęcić. Więc np. ja jako jedynaczka mogę powiedzieć, że niekoniecznie jedynakowi jest lepiej, dlatego że jest jedynakiem. Inne argumenty jak najbardziej rozumiem.
        • compakt Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 03.01.15, 23:38
          Wcześniej pisałam, że mój jedynak nie chce rodzeństwa. Oczywiście słowa dziecka nie byłyby dla mnie wyznacznikiem jeśli z mężem chcielibyśmy mieć drugie dziecko.
          Racjonalna decyzja o poczęciu dziecka nie jest łatwa. Trzeba wziąć pod uwagę warunki finansowe i mieszkaniowe.
          Po co dziecko?
          Od tego pytania powinno się zacząć rozważania o pojawieniu się potomka. Odpowiedź, że tak trzeba czy wypada, nie jest dobra. Rodzice jej udzielający podążają za jakimiś społecznymi normami i nie jest to ich decyzja, tylko otoczenia. Pojawienie się dziecka może wtedy wyzwalać, zamiast miłości, złość na dziecko za uniemożliwienie spełniania swoich marzeń. Pojawienie się dziecka w jakimś innym celu niż dla podzielenia się miłością i troską nie jest dobre ani dla rodziców ani dla malucha
          Czy związek jest wystarczająco mocny na dziecko?
          Należy pamiętać, że dziecko, szczególnie małe, jest skarbonką bez dna. Nie tylko jeśli chodzi o kwestie finansowe, ale również o czas. Opieka nad dzieckiem może pochłonąć jego ogromną ilość, zostawiając rodziców wycieńczonych, zniechęconych i drażliwych. W takich sytuacjach łatwo o kłótnie, mogące prowadzić do rozbicia związku. Dlatego pytanie, czy związek rodziców to wytrzyma, jest jednym z podstawowych.
          Czy dziecko obudzi instynkt rodzicielski?
          Nie każdy chce mieć dzieci. Nie każdy ma w sobie instynkt macierzyński czy ojcowski. Niektórzy nie chcą i nie potrafią zajmować się dziećmi, szczególnie małymi. Liczenie, że to samo się zmieni wraz z pojawieniem się dziecka jest liczeniem na cud. Jeśli mimo to para zdecyduje się na dziecko, strona pragnąca dziecka musi liczyć się z większą ilością obowiązków przy niemowlęciu niż partner, który jedynie się na nie godzi.
          Dalej można przeczytać tu: www.milionkobiet.pl/dziecko/czas-na-dziecko,3752,1,a.html
          Z innej strony netu- wypowiedź psychologa:
          W dzisiejszych czasach coraz więcej małżeństw decydując się na dziecko od razu zakłada, że będzie to jedynak.
          Blisko połowa dzieci wychowujących się dziś w polskich domach nie ma rodzeństwa. To, co kiedyś było budzącym troskę wyjątkiem, dziś staje się normą. Jeszcze nigdy w Polsce nie było tak dużego odsetka dzieci bez rodzeństwa.Jedynacy są okryci złą sławą: uważani za gwardię egoistów, nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie rozpieszczonych samolubów z którymi wejście w bliższe relacje grozi niebezpieczeństwem. Jednak mity o jedynakach w nauce nie znalazły potwierdzenia. A tym bardziej o szeregu jedynie negatywnych cech jakie rzekomo posiadają. Okazuje się, że wbrew obiegowym poglądom jedynak nie jest samolubem - ma wielu znajomych i przyjaciół, a w porównaniu z osobami posiadającymi rodzeństwo nie jest ani bardziej egoistyczny, ani roszczeniowy względem innych.cechy charakteru będzie wykazywał człowiek, zależy w małym stopniu od faktu, czy ma rodzeństwo, czy go nie posiada. – Fundamentalny wpływ na kształtowanie osobowości ma relacja z rodzicami, to jakie wzorce zachowania zostaną dziecku przekazane w procesie wychowania.

          Tak wiec- Tylko jedno dziecko? dlaczego? BO TAK ZDECYDOWALI RODZICE, tak samo można by zapytać dlaczego dwoje dzieci? Dlaczego nie powrócić do modelu naszych dziadków gdy w rodzinie było po 6-12 dzieci? Dlaczego ludzie ( stopniowo) odeszli od modelu rodziny z przykładowo 8 dzieci do 3-4 dzieci, a następnie do modelu 2+2, czy 2+1?
          • verdana Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 04.01.15, 12:22
            Bo mity o jedynakach pochodzą z czasów, gdy jedynak nie był "z wyboru" tylko z konieczności. Zazwyczaj dlatego,że rodzice nie mogli mieć więcej dzieci, albo dlatego - częściej - że pozostałe dzieci zmarły. Życie dziecka było wtedy znacznie bardziej zagrożone niż dziś i posiadanie jednego nie gwarantowało, ze będzie sie za rok, trzy, pięć w ogóle miało jakieś dziecko. Trudno sie więc dziwić, że rodzice jedyne dziecko, które przeżyło, albo jedyne, które mieć mogli rozpieszczali i strzegli od wszelkich niebezpieczeństw.
            Trudno sie dziwić, ze to, co kiedyś mogło być prawdą, od co najmniej trzech pokoleń już nią nie jest.
    • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 04.01.15, 13:27
      Drugie dziecko to poważna decyzja, bo i obowiązków i wydatków przybędzie i trzeba samemu chcieć mieć kolejne dziecko,a nie decydować się bo ktoś ma, bo ktoś mówi,że warto mieć drugie, bo ten ktoś za ciebie dziecka nie wychowa, nie wykształci, nie będzie siedział, nie da ci na opiekunkę, nie będzie wstawał w nocy i pomagał. Można kiedyś żałować, że ma się jedno, ale można też załować, że zdecydowało się na kolejne, bo ktoś namawiał, bo tak "wypadło mieć" , bo inni mieli, a potem obowiązki przytłoczą, można urodzić bliźniaki, nigdy nic nie wiadomo i wtedy mieć nie 2 a 3 dzieci... Jak się jest na to gotowym to OK. Ale kto jest gotwoy to nie pyta innych, nie wyczytuje forum, a chce i już, sam podejmuje decyzję. .Poza tym jak dla mnie 10 lat to za duża róznica wieku, dzieci teraz kontaktu nie złapią, będzie jakby dwóch jedynaków... Owszem mają ludzie taką czy większą różnicę ale np. mają bo wpadli czy mają bo bardzo oboje z mężem chcieli mieć , nie rozważali z nikim, nie analizowali tego. Ja mam też jedno (ok 10 lat też ma), odchowane i spokój, a takto od nowa wracasz w pieluchy, nieprzespane noce... Teraz możesz odpocząć, masz czas dla starszego dziecka, dla siebie, na pracę, a przy 2 dzieci to się zmieni, będziesz musiała siły i czas rozłożyć na 2 dzieci, wiadomo niemowlak potrzebował będzie większego zaangażowania, ale i starszak też (szkoła, pomoc w nauce) więc kolorowo nie będzie.Jak ktoś ma pomoc babci czy wie, że spokojnie może zostać w domu czy nająć opiekunkę bez wyrzeczeń to też inaczej. Ja np przy jednym nie miałam pomocy, nie wyobrażam sobie martwić się, gdyby np było w żłobku czy przedszkolu i nagle zachorowało i w nocy co zrobić, jak mama, teściowa nikt nie przybędzie by rano zostać? Raz, dwa można nagle wziąć wolne w pracy ale wiadomo jak to jest "mile widziane" i że dziecko choruje często i często też nagle. Jak ktoś ma pod ręką w nagłej sytuacji babcię to też nie musi martwić i nie myśli o tym "na zapas". Każdy sam musi sobie wyobrazić właśnie swoje życie, ak starsze będzie miało 15 lat Ty spokój w domu, a mając drugie dopiero zacznie się od nowa, bo szkoła, nowe obowiązki itp. Ty musisz sobie wyobrazic siebie, swoje życie teraz oraz za parę lat - pomyśl- co widzisz? jaki skład rodziny? 1 -2-3 dzieci??? Jak dla mnie za duża różnica wieku i wiek nasz (ja też ok 38 lat mam) nie sprzyja już planowaniu powiększenia rodziny. Trudno mi sobie wyobrazić , że starsze dziecko w wieku np 22 bierze ślub, wtedy młodsze ma 12 lat, ja nie byłabym w stanie pomóc przy wnuku bo sama miałabym w domu 12 latka , którym też trzeba sie zająć, pomóc w lekcjach itd. Czy jak młodsze urodzone ok 38 roku życia by miało 22 lata i brało ślub to ja i mąż jak dziadkowie byśmy wyglądali po 60-65 lat mieli i sami wymagali może pomocy bez sił by im coś pomóc. To decyzja nie na już, nie że tylko"jakoś będzie" , że wizja na teraz , ale spojrzenie co będzie za 2-5-10 lat czy 20 ? Czy ma się siłę w wieku 42 lat ganiać po parku placu zabaw za 4 latkiem? Ładnie to tylko na chwilę, w teorii wygląda, a życie praktyczne to co innego. Inna sprawa jak los zdecyduje i się wpadnie to wtedy "jakoś" się da radę, bo się musi dać radę :-)
      • ramelos Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 04.01.15, 14:13
        Też wiele razy i na różnych forach gazeta pl zastanawiałam się nad drugim dzieckiem, właśnie nad tym czy będę kiedyś żałować że się nie zdecydowałam....nad upływającym czasem ( swój wiek)...itp. Więc takie myślenie pojawia się u kobiet o czym świadczą wypowiedzi psychologów. Bo tak naprawdę trudno świadomie się zdecydować ( co inne gdy przydarzy się "wpadka"), bo trudno być matka dwójki dzieci nie mając pomocy babć. Najważniejsze jest to by sobie uświadomić to czy samemu faktycznie pragnie się dziecka czy jest to może społeczny przymus?
        Czy sama bardzo pragniesz dziecka? Czy pragnie tego Twoja rodzina (np. matka, teściowa, mąż? koleżanki z pracy? I działasz pod wpływem jakiegoś społecznego przymusu?). Czy te osoby, które namawiają cie na kolejne dziecko są w stanie pomóc ci w codziennej opiece i finansowo? Nie wierz w zapewnienia, ze jakoś da się radę, że jakoś to będzie. Bo niby jak jakoś? Jak to jakoś ma wyglądać? Niech podadzą konkrety i zaoferują pomoc, będą wstawać w nocy, kupować ci pieluchy?
        Jeśli mąż nalega na drugie dziecko to przyjrzyj się na ile pomaga przy obecnym ( pracuje i musi odpocząć? A przecież ty też ciężko pracujesz, bo opieka nad dzieckiem to opieka 24 godz na dobę przy młodszym, a jak w wieku szkolnym to i pomóc w lekcjach, nauce. Tak więc dziecko to nieustanna opieka i uwiązanie na kilkanaście lat). A to w większości spada na kobietę, to ona musi myśleć i organizować dziecku opiekę, pomagać w lekcjach, prasować ubrania, przygotowywać posiłki. Nie każdy mąż uświadamia sobie ogrom pracy i sil potrzebnych do „siedzenia z dzieckiem”, może warto więc takiego męża zostawiać samego z dzieckiem, by na własnej skórze doświadczył trudu opieki? Psycholog radzi by mąż wzioł sobie 2 tygodnie urlopu ( nie jakiś tam dzień czy po kilka godzin) a żona „udawała, że idzie do pracy” – wiadomo, ze pracy nie ma ale za to ma możliwość przychodzenia do domu matki czy siostry( wychodzi co dzień o tej porze co dotychczas mąż, wraca także w podobnej godz jak on z pracy, w domu robi to co mąż- czyli po pracy odpoczywa, nie gotuje i nie sprząta bo następuje całkowita - tzw. zamiana ról). Wielu mężów po takiej próbie już usilnie nie namawia żony na drugie dziecko.
        A bywa i tak:że ktoś ma świadomie drugie a bywa że musi mieć bo wpadł i wtedy też
        namawia na to byś i ty miała kolejne, bo zazdrości ci wygody i spokoju podczas gdy sam jest zmęczony, zabiegany, znerwicowany swoim życiem czy nie stać go na tyle co ty masz i chce byś nie miała lepiej od niego. Psycholog podaje przykład, ze teściowa usilnie namawiała syna i synową na drugie dziecko, ponieważ niejako współczuła córce trudu i gorszej sytuacji finansowej przy dwójce dzieci i niejako zazdrościła synowi i synowej, że mają lepiej niż jej własna córka).
        Czy masz pomoc babć ( lub wystarczające środki finansowe na wynajęcie opiekunki?). Musisz mieć świadomość , że żłobki i przedszkola ( czy szkoły) są czynne 5 dni w tygodniu od ok. 6 do 16 godziny. W dodatku musisz mieć świadomość , że w żłobku i przedszkolu dzieci chorują ( więc to, że dziecko idzie do żłobka czy przedszkola nie rozwiązuje problemu opieki nad nim, bo problem pojawia się gdy takie dziecko jest chore czy gdy przedszkole jest zamknięte np. w ferie czy 2 miesiące wakacji). Później gdy dziecko idzie do szkoły, to tez obowiązki się nie kończą a zaczynają się innego rodzaju- musisz pomóc dziecku w odrabianiu lekcji, wytłumaczyć to czego nie rozumie, odpytać itp.
        Jaką masz pracę? Kto będzie odbierał Twoje dziecko, czy siedział z nim jeśli pracujesz na zmiany czy w systemie np. w soboty, niedziele? Jeśli nie masz pracy to pomyśl realnie jaka prace najszybciej możesz dostać ( często pracuje się od 5:30 do 23:00- oczywiście na różne zmiany ale w tych godzinach, bądź praca w systemie także nocnym, czy dodatkowo w soboty, niedziele i święta). Trudno być matką dwójki dzieci nie mając pomocy babć ( matki, teściowej) lub wystarczających środków pieniężnych by wynająć sobie opiekunkę, która je odciąży.
        Pamiętaj, że dwójka dzieci: oprócz oczywiście zgody i miłości oraz wspólnych zabaw czy ładnego wyglądu ( szczególnie na zdjęciu) to:

        -zdecydowanie mniej spokoju ( kłótnie, harmider, bałagan)
        - roboty od groma, cały dzień jedno i drugie coś chce i tak na przemian
        - trudniej organizacyjnie zabierać ze sobą dwoje dzieci (do urzędu i sklepu), człowiek jest mniej mobilny, dwa ogony zawsze ciągnie za sobą, a to już zdecydowanie większy problem, trudniej upilnować)
        - 2 razy więcej kasy wydajesz na ubrania, zabawki, książki do szkoły itp. itd.
        (w dzisiejszych czasach liczy się mieć to samo co inni rówieśnicy, czy jesteś w stanie finansowym zapewnić to dwójce dzieci, by nie odbiegały od większości rówieśników)
        - jednemu dziecku poświęcasz swój czas w 100%, skupiasz na mi uwagę, natomiast przy dwójce trudniej się bawić: jedno chce w jedno, drugie w co innego, z jednym chcesz układać puzzle, a tu drugie woła, że chce czytać i w konsekwencji nie jesteś na 100% ani z jednym, ani z drugim- tak po łepkach (i jedno i drugie dziecko czuje, że nie poświęciłaś im całej swojej uwagi)
        - choroby zawsze X2 (np. taki rotawirus: masakra), albo nie daj Boże szpital (jedno musisz zostawić, bo jesteś z drugim), z kim je więc zostawiasz? Kto się zajmuje drugim?
        - mniej czasu dla siebie

        Mi te powyższe wywody i argumenty pomogły podjąć decyzję, że nie zdecyduję się na 2 dziecko, mimo że rozważałam taką możliwość, czy zapewne jeszcze mnie takie myśli najdą znowu.



        • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 10:07
          Ja znam kilka kobiet, które mają 40-50 lat i nie żałują. Owszem część z nich stwierdza,że miały też kiedyś myśli o drugim, ale rozważając taką decyzję i biorąc pod uwagę swoje warunki i możliwości nie zdecydowały się i cieszą się teraz, że nie mają kolejnego obowiązku w domu czy właśnie mogą pomóc przy wnuku. Mogły też pomóc finansowo dzieciom np w zakupie mieszkania. Często tęsknimy za czymś czego nie mamy, nie mieliśmy, nie znamy (jedynak może tęsknić za rodzeństwem a ktoś kto je ma marzy by być sam, rodzice jedynaka mogą myśleć że jednak jedynak to mało, a rodzice 2-3 dzieci mogą mówić, że to rodzice jedynaka mają fajnie bo czas dla siebie, spokój w domu, więcej pieniędzy). Gdybanie za czymś czego się nie miało, nie ma też nie odzwierciedla prawdy. Żałują, że nie miały więcej dzieci, a gdyby jednak miały to oczywiście by nie mówiły że żałują, pokochałyby ale też przebłysk myśli mógłby być taki, że jednak jest ciężej, że brakuje cierpliwości , siły, pieniędzy itd., że" wygodnie" ma ten kto ma jedno...Pani psycholog też tak odpowiedziała : " Ze stratami w życiu i z konsekwencją własnych decyzji trzeba umieć sobie radzić, gdy następują. A co, jak jednak nigdy nie poczuje Pani żalu za drugim dzieckiem? Przecież tak też może być.... Myśli są, powracają... Następnie są one neutralizowane realnością ( opieka nad dzieckiem , opiekunka, finanse itp ) i decyzja nie następuje.
          Cokolwiek stoi za tymi myślami, to decyzję trzeba podjąć. Także tą, że nie będzie Pani miała drugiego dziecka."
          Według psychologów żałowanie decyzji o drugim dziecku - taka myśl nie jest odpowiednim ani jedynym drogowskazem do posiadania dzieci. Kazdy ma inne potrzeby, priorytety i ten kto chce niech ma, ale myślę, że ten kto naprawdę chce, idzie za głosem swojego serca i chce to nie pyta o zdanie innych, nie analizuje tego , widzi same plusy i po prostu decyduje się na dziecko. Jest to jego wybór, jego życie, ważne by wybór był świadomy, odpowiedzialny (pomijając wpadkę i np opowiadanie innym, że nagle zdecydowaliśmy się na kolejne, zachciało nam się... bo taką sytuację też znam).
          • giokonda.it Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 11:13
            >myślę, że ten kto naprawdę chce, idzie za głosem swojego serca i chce to nie pyta o zdanie innych, nie analizuje tego , widzi same plusy i po prostu decyduje się na dziecko.
            Zgadzam się z tym w 100%.
          • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 11:35
            smerfetka_1 napisała:

            > Mogły też pomóc finansowo dzieciom np w zakupie mieszkania.

            No cóż - czasem mama nawet jedynakowi nie jest w stanie pomóc kupić mieszkania - ba! to jedynak musi pomagać mamie w utrzymaniu na emeryturze. Może jakby nie był jedynakiem, byłoby mu jeszcze łatwiej pomagać mamie ;).
            • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 10:39
              ola_dom napisała:

              "Może jakby nie
              > był jedynakiem, byłoby mu jeszcze łatwiej pomagać mamie"
              A moze nie. Taka ewentualnosc jest calkiem mozliwa dzisiejszym swiecie, ogromna liczba mlodych migruje i emigruje w poszukiwaniu lepszego zycia (szczegolnie ci z domow w ktorych rodzice nie sa w stanie pomoc finansowo). Ja wyemigruje, to nie pomoze.
              Konflikty miedzy rodzenstwem w kwestii opieki nad rodzicami tez nie naleza do rzadkosci. Prawde mowiac wiecej konfliktow w tej kwestii obserwowalam niz zgodnej wspolpracy.
              • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 11:59
                milamala napisała:

                > Ja wyemigruje, to nie pomoze.

                Dlaczego?
                • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 12:11
                  ola_dom napisała:

                  > Dlaczego?

                  Bo ciezko opiekowac sie osobiscie rodzicami jesli mieszka sie od nich 2,3,4 czy 5 tys km. Najwyzej finansowo, ale jak rozumiem nie o to do konca Ci chodzi.
                  • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 13:09
                    milamala napisała:

                    > Bo ciezko opiekowac sie osobiscie rodzicami jesli mieszka sie od nich 2,3,4 czy
                    > 5 tys km. Najwyzej finansowo, ale jak rozumiem nie o to do konca Ci chodzi.

                    Akurat myślałam o kwestii finansowej - to oczywiste, że nie da się zajmować codzienną opieką mieszkając daleko od rodziców. Nawet w tym samym kraju.
                    • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 18:51
                      ola_dom napisała:

                      > Akurat myślałam o kwestii finansowej - to oczywiste, że nie da się zajmować cod
                      > zienną opieką mieszkając daleko od rodziców. Nawet w tym samym kraju.

                      Jedynaki ktore byl oczkiem w glowie rodzicow, zwykle finansowo miewaja sie lepiej niz ci z rodzenstwem, na ktorych rodzice nie mieli takich mozliwosci ladowania wszystkiego co ich zdaniem najlepsze.
                      Oczywiscie wcale tak nie musi byc, jedynakowi tez moze sie nie przelewac, ale dziala to rowniez w inna strone, rownie dobrze bowiem rodzenstwo moze wcale nie pomagac przy rodzicach (co dzieje sie bardzo czesto) bo:
                      - rodzenstwo mieszkajace na drugim koncu Polski tudziez daleko od Polski wcale nie musi miec sytuacji finansowej pozwalajacej im na finansowe wspieranie opieki nad rodzicami, zwlaszcza jak sie samemu zdecydowalo na liczne potomstwo.
                      - rodzenstwo moze byc egoistyczne
                      - moze stwierdzic, ze radzaj opieki jakie roztoczyli nad nim rodzice nie zobowiazuje do odwdzieczenia sie im tym samym na starosc.

                      Rodzenstwo nei jest zadnym gwarantem pomocy. A obserwujac jakie bywaja w rodzinach przepychanki pt. opieka nad rodzicem (a bo ty bogaty a ja biedna, a bo ty mieszkasz obok a ja 50 kilometrow dalej, ale za to ty jestes na emeryturze a ja jeszcze pracuje itp) to czasem mysle, ze lepiej, zeby ten rodzic mial tylko jedno dziecko, ktore nie mialby szansy zrzucac ciezaru na inne.
                      • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 18:57
                        milamala napisała:

                        > Jedynaki ktore byl oczkiem w glowie rodzicow,

                        Są jedynaki, które nie były niczyim oczkiem w niczyjej głowie.
                        I osoby, które miały rodzeństwo, ale były wybitnie faworyzowane przez rodziców.
                        Wcale nie tak rzadko.
                        • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 19:34
                          ola_dom napisała:

                          > Są jedynaki, które nie były niczyim oczkiem w niczyjej głowie.
                          > I osoby, które miały rodzeństwo, ale były wybitnie faworyzowane przez rodziców.
                          > Wcale nie tak rzadko.
                          "
                          Tak czy owak Olu uwazam, ze nie mozna swiadomie mowic, ze sie zaluje, ze sie nie ma rodzenstwa. Nie mozna zalowac tego czego sie nie mialo i nie wiadomo co by bylo gdyby sie mialo. Rodzenstwo to troche jak gra losowa. Mozna wygrac ale i duzo stracic.
                          Zreszta ja tez nie moge powiedziec, ze zaluje, ze mam siostre, bo moze gdyby jej nie bylo to matka nie majac nikogo innego do wyrozniania poczynilaby wiekszy wysilek aby obdarzyc mnie uczuciem. Ja przeciez nie mam zadnej pewnosci czy tak by wlasnie bylo. Moze moja matka po prostu nikogo by nie kochala.
                          Rodzenstwo moze byc ok, ale trzeba pamietac, ze nie zawsze tak jest, rodzenstwo czasem moze byc mocno nie ok. Wtedy ma sie wiecej problemow niz gdyby go nie bylo.
                          • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:00
                            Odnośnie jeszcze tej nieszczęsnej pieluchy. Mając 1dziecko fundujemy mu to, ze samo musi nami się opiekować, ze samo musi się na starość nami martwic, nikt oprócz kogoś za pieniądze go nie wesprze fizyczne i mentalnie. Rodzeństwo jest wówczas nieocenione. A Panie stwierdziły, że robię sobie dziecko dla opieki.... Ktoś kto nigdy nie opiekowal się SAM starą matką a później czyścil po niej mieszkanie, opłakiwał sam stratę tego nie zrozumie. Albo zrozumie,ale nie wie jakby to bylo mając brata czy siostre, ktora/y czesc tego weźmie na siebie . Rodząc 1dziecko cz 10 bierzemy odpowiedzialność za cale jego życie a nie tylko dzieciństwo czy okres młodości.
                            • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:09
                              W dobrych rodzinach, gdzie relacje są prawidłowe, raczej nie zdarzają się poważne klotnie między rodzeństwem. Tymczasem patologia się mnoxy, a porządku ludzie maja 1dziecko. Za kilka lat w Polsce będzie większość ludzi z patologii, a normalni brda w mniejszości. Wiec rodzenie dzieci uwazam za swego rodzaju obowiązek obywatelski😊
                              • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 10.01.15, 22:41
                                Ja mam rodzeństwo i poza mną wszyscy mieszkają za granicą - najbliżej bart w Szwecji, inni Kanada i USA. Na pogrzeb ojca przyjechała siostra z Kanady, brat ze Szwecji był na delegacji w Afryce a ten z USA był w oddziale meksykańskim firmy w której pracował. Ściągnięcie ich na pogrzeb było problemem, a pielusze nie wspominając.
                                Dzisiaj dzieci jeszcze bardziej są rozjechane po świecie. Zabronisz im wyjazdu bo rodzice będą kiedys chodzić w pielusze?
                                Decydując się na dzieci nie masz prawa myśleć o tym, że masz dzieci do opieki nad sobą , bo ograniczysz je.
                            • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:14
                              To ja też odnośnie opieki nad rodzicami. Nie zawsze dzieci solidarnie zajmują się rodzicami... W mojej rodzinie taki przypadek był: 3 córki, 1 syn, a na stare lata chorą matką i ojcem opiekowła się TYLKO jedna córka, pozostali mieszkali w podobnej odległości jak owa córka, jednak nie interesowali się losem rodziców, ewentualnie pojwiali raz na 2 tyg na 15 minut, tłumaczyli się brakiem czasu, pracą (ta córka, która się zajmowała rodzicami też pracowała). Wsparcia finansowego nie udzielili także "bo nie mieli".... Jak po podział niewielkiego spadku to stawili się pierwsi (znaleźli czas). Owa córka stwierdziła, że wolałaby być sama, niż mieć takie rodzeństwo.
                              • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:31
                                No wierzę 😊
                                • smerfetka_1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:53
                                  Taka prawda, więc uwierz. I to w mojej bliskiej rodzinie ... Sama się dziwię jak te córki (syn też, ale CÓRKI !!!) nie ruszało sumienie? Czasu nie miały , bo pracowały (jedna od 7 do 15 ...), pracowały i pieniędzy też nie miały by dołożyć do paliwa, lekarstw itd. Ja sobie nie wyobrażam nie pomóc, powinni zrobić jakieś "dyżury", "zrzutkę" ale ich odp były "nie mogę", "nie mam"... Przykre, smutne i prawdziwe. Rodzeństwo spotyka się już sporadycznie, bo żadne u siebie "na swój koszt " nie zorganizuje np Wigilii... Skąd takie podejście nie wiem.... Gdyby było jedno dziecko przynajmniej nie ma poczucia, że "oni nie pomogli" , "czemu wszystko spadło na mnie"... I chociaż spadek by był dla jednego chociażby za "opiekę i pomoc"....
                                  • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 21:06
                                    smerfetka_1 napisała:

                                    > Skąd takie podejście nie wiem....

                                    ... z wychowania...?
                                    Oczywiście trudno osądzać i przesądzać nie znając ani ich, ani rodziców - ale jak ja z kolei patrzę ze swojego otoczenia, to tam, gdzie wychowanie dzieci nie nawaliło - takie sytuacje się nie zdarzały. Nie wszystko i zawsze było idealnie i różowo, ale tak drastycznie - nigdy.
                              • lena575 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 10.01.15, 22:58
                                Moja przyjaciółka ma 4 rodzeństwa. To ona została z rodzicami. Niby dlatego, że najmłodsza, więc rodzeństwo wcześniej wprowadziło się z domu. Ale jako mieszkająca z rodzicami opiekowała się cięzko chorą matką, potem długo ojcem z Altzhaimerem i rakiem. Rodzeństwo wpadało "zobaczyć się z rodzicami' i wyciągnąć od nich trochę pieniędzy. Dziś mają do niej pretensję, że ojciec dał jej mieszkanie za opiekę. Na rynku to mieszkanie trochę kosztuje i oni chętnie by z niego wzięli swoją "należną im część".
                                Często wydaje nam się, że rodzeństwo, to jakby z góry dane nam coś takiego jak "doby rodzic" i "przyjaciel". A czasem nie mając tego rodzica dobrego, nie umiejąc znaleźć przyjaciół, wydaje nam się, że rodzeństwo by nam to zrekompensowało. Bez najmniejszego naszego angażowania się. TAK po postu, pstryk i mamy.
                                • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 10.01.15, 23:32
                                  lena575 napisała:

                                  > Często wydaje nam się, że rodzeństwo, to jakby z góry dane nam coś takiego jak
                                  > "doby rodzic" i "przyjaciel". A czasem nie mając tego rodzica dobrego, nie umi
                                  > ejąc znaleźć przyjaciół, wydaje nam się, że rodzeństwo by nam to zrekompensowa
                                  > ło. Bez najmniejszego naszego angażowania się. TAK po postu, pstryk i mamy.

                                  Uwaga trafna. Taki rodzaj magicznego myslenia w stylu: trawa sasiada jest zawsze bardziej zielona.
                                  • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 13.01.15, 12:56
                                    A czasem nie mając tego rodzica dobrego, n
                                    > ie umi
                                    > > ejąc znaleźć przyjaciół, wydaje nam się, że rodzeństwo by nam to zrekomp
                                    > ensowa
                                    > > ło. Bez najmniejszego naszego angażowania się. TAK po postu, pstryk i mam
                                    > y.

                                    Rodzina, nie wazne jaka jest, ale to rodzina? tak to szlo?
                                    A tak serio, wydaje mi sie ze problemem jest to, iz wiekszosc ludzi przedklada ilosc nad jakosc. Rowniez w relacjach miedzyludzkich. Wez na przyklad fejsbuka- znakomita wiekszosc uzytkownikow kolekcjonuje znajomych, bo to dobrze wyglada, a ze trzy czwarte z tej listy widzialo sie raz w zyciu to szczegol. Kiepska jakosc relacji, ale za to ilosc imponujaca, czasami idaca w setki, a nawet tysiace. Pewnie podobnie jest z postrzeganiem rodzenstwa- wystarczy ze jest, i juz czlowiek majacy rodzenstwo jest z automatu szczesliwy, a kto by sobie jakoscia tych relacji glowe zawracal.
                            • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 21:27
                              " K
                              > toś kto nigdy nie opiekowal się SAM starą matką a później czyścil po niej miesz
                              > kanie, opłakiwał sam stratę tego nie zrozumie. Albo zrozumie,ale nie wie jakby
                              > to bylo mając brata czy siostre, ktora/y czesc tego weźmie na siebie"
                              Moja ciotka majac czworo rodzenstwa mieszkajacego w tym samym miescie opiekowala sie samotnie stara matka, bo cala czworka stwierdzila, ze ma rodziny a ona jedna jest samotna. A nie wykluczone, ze bedac najmlodsza zostala samotna bo zamiast poznawac ludzi siedziala z toksyczna mamusia na ktora pozostala czworka sie wypiela w kwestii opieki.
                              Ona tez nie rozumie majac 2 braci i dwie siostry jak by to bylo gdyby czesc jej obowiazkow ktores raczylo wziac na siebie.
                              Rodzenstwo nie zawsze jest lekarstwem na to co myslimy, ze powinno byc.
                              • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 21:32
                                Zgadzam się - wychodzenie z założenia, że rodzeństwo będzie ze sobą blisko współpracowało oraz będzie dla siebie oparciem, jest mało realne. Mam przynajmniej kilkoro bardzo bliskich przyjaciół, o których naprawdę dużo wiem. Ani jedna z tych osób nie ma wyjątkowo bliskich relacji z rodzeństwem. Tylko jedna ma ewidentnie poprawne relacje, może nawet dobre, choć nie jakieś niezwykłe. Reszta po prostu ma jakieś rodzeństwo. Za to moja przyjaciółka kiedyś mądrze powiedziała, że przyjaciele to taka rodzina, którą się sobie wybiera.
                                A dzielenie ludzi na tych zdrowych, wychowanych w dużych rodzinach i patologię jedynaków jest ostrym nadużyciem.
                          • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 20:04
                            milamala napisała:

                            > Tak czy owak Olu uwazam, ze nie mozna swiadomie mowic, ze sie zaluje, ze sie nie ma rodzenstwa.

                            No ale jak nie można...? :)
                            Skoro CZUJĘ, że żałuję, że wolałbym mieć rodzeństwo - jak patrzę na bliskie osoby, które nie są jedynakami - to jak ktoś ma mi mówić, że "nie można"? :)

                            I to wcale nie chodzi tylko o to, że kogoś SIĘ MA. Bo wiem dobrze, że czasem wolałoby się nie mieć - jak relacje ułożą się inaczej niż dobrze. Albo że zawsze ma się wsparcie dla siebie czy np. przy rodzicach - bo doskonale wiem, że z tym bywa baaaaardzo różnie.
                            Ale chodzi mi np. także o to, że dorastając z rodzeństwem człowiek uczy się wielu umiejętności, których nigdy nie nauczy się żyjąc jako jedynak. To są dość nieuchwytne rzeczy, dla osób posiadających rodzeństwo pewnie nawet trudne do zauważenia. Ale ja np. zauważyłam je już jako starsze dziecko (choć wtedy nadal "wolałam" nie mieć rodzeństwa).
                            Wiadomo, że ile osób, ile rodzin - tyle systemów i schematów. Ale uważam, że mimo wszystko w większości wypadków dla dzieci lepiej jest, jak rodzeństwo mają.

                            A - i jeszcze jeden aspekt - właśnie finansowy. Siostra mojej mamy - moja ciocia - ma dwójkę dzieci. Mniej więcej w moim wieku. Cioci powodziło się z grubsza podobnie jak mojej mamie - niewiele lepiej ani niewiele gorzej. A jednak obojgu swoim dzieciom ciocia "spięła się" i pomogła kupić mieszkania - i oboje są teraz na swoim. Może dlatego, żeby nie było w przyszłości "problemów z podziałem majątku".
                            Ja jestem jedynaczką - można powiedzieć "dziedziczką" - której nie trzeba było zapewniać mieszkania - no bo nie ma przecież innych kandydatów do spadku, którym jest pewnie sporo warty dom z ogrodem. Efekt tego jest taki, że nie mam nic swojego, mieszkam teraz u mojego faceta i współutrzymuję ów dom, który owszem - kiedyś będzie tylko mój - ale teraz kosztuje mnie sporo kasy i zdrowia. Wolałabym mieć teraz swoje 21 metrów mieszkania niż te 100 metrów domu na 2500 metrowej działce....

                            Oczywiście wiem, że nie każdy jedynak jest w sytuacji podobnej do mojej, jedni mają fajniej, inni o wiele gorzej.
                            Ale z całą pewnością wiem, że wolałabym nie być jedynaczką.
                            • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 21:35
                              ola_dom napisała:

                              >> Ale chodzi mi np. także o to, że dorastając z rodzeństwem człowiek uczy się wie
                              > lu umiejętności, których nigdy nie nauczy się żyjąc jako jedynak. To są dość ni
                              > euchwytne rzeczy, dla osób posiadających rodzeństwo pewnie nawet trudne do zauw
                              > ażenia. Ale ja np. zauważyłam je już jako starsze dziecko (choć wtedy nadal "wo
                              > lałam" nie mieć rodzeństwa).

                              A czego na przyklad, bo dla mnie posiadaczki siostry rzeczywiscie jest to sprawa dosc nieuchwytna a istotna gdyz wciaz rozwazam czy zostawic corke jedynaczka czy probowac pokonac wszystkie bariery, uniesc sie ponad stan zdrowia i wiek i mimo wszystko zapewnic jej rodzenstwo.
                              • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 22:11
                                milamala napisała:

                                > A czego na przyklad,

                                Naprawdę trzeba Ci tu pisać? Wystarczająco dużo na ten temat napisano, lepiej i mądrzej, niż mnie mogłoby się udać. O tym, czego jedynak nie ma się jak nauczyć o współżyciu z ludźmi. A raczej wypraktykować od kołyski.

                                > wciaz rozwazam czy zostawic corke jedynaczka czy probowac pokonac wszystkie bariery,
                                > uniesc sie ponad stan zdrowia i wiek i mimo wszystko zapewnic jej rodzenstwo.

                                I po co tak ironizować? Przecież nikt nikomu nie każe wznosić się ponad bariery i rozmnażać mimo wszystko.
                                Ja (nie wiem jak inni) odpieram WYŁĄCZNIE argument o tym, że jedynakowi jest lepiej, bo ma więcej - uwagi, miłości, energii, finansów rodzicielskich, i czego tam jeszcze. Więc z doświadczenia - a z czegóż innego - piszę, że wcale niekoniecznie jest lepiej.
                                Ale nikogo nie namawiam do płodzenia rodzeństwa nade wszystko i za wszelką cenę. Nie o tym tutaj.
                                • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 22:53
                                  ola_dom napisała:

                                  > Naprawdę trzeba Ci tu pisać? Wystarczająco dużo na ten temat napisano, lepiej i
                                  > mądrzej, niż mnie mogłoby się udać. O tym, czego jedynak nie ma się jak nauczy
                                  > ć o współżyciu z ludźmi. A raczej wypraktykować od kołyski.

                                  Tyle korzysci, ze az nie mozna o nich napisac? No to moze choc jakas wiarygodna strona internetowa w tej kwestii?


                                  > I po co tak ironizować? Przecież nikt nikomu nie każe wznosić się ponad bariery
                                  > i rozmnażać mimo wszystko.

                                  Ironia????????

                                  > Ja (nie wiem jak inni) odpieram WYŁĄCZNIE argument o tym, że jedynakowi jest le
                                  > piej, bo ma więcej - uwagi, miłości, energii, finansów rodzicielskich, i
                                  > czego tam jeszcze. Więc z doświadczenia - a z czegóż innego - piszę, że wcale
                                  > niekoniecznie jest lepiej.

                                  Problem z nami wszystkimi polega na tym, ze kazdy z nas ma bardzo waskie wycinkowe doswiadczenia i nie majac porownania "co by bylo gdyby" tak na prawde niewiele moze powiedziec o tym "co lepiej".
                                  • giokonda.it Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:00
                                    Jestem jak Ola_dom zdania,że dzięki rodzeństwu nabywa się wiele przydatnych społecznie umiejętności i mówię to jako jedynaczka, której rodzice robili wszystko bym miała jak najwięcej kontaktów z innymi dziećmi. Mam też porównanie, bo weszłam do dużej rodziny męża.
                                    Przede wszystkim bycie jedyną dla rodziców, to sytuacja szczególna, bo rzadko w zyciu tak jest,że mamy osobę na wyłączność i nie musimy się nią dzielić.
                                    Śmiech mnie bierze jak matki jedynaków uczą,że trzeba się dzielić i dumne są, że dziecko nie jest egoistą. Podzielić się batonikiem to nic w porównaniu z podzieleniem się miłością i uwagą kogoś kogo się kocha!
                                    Tylko bycie od małego na równi z kimś innym może pozbawić człowieka egocentryzmu. Nie przywiązywania się do drobiazgów, nie obrażania się.
                                    Jak z koleżanką nie po drodze, można przyjaźnić się z kimś innym. Dzieci tak robią i to jest naturalne, ale w rodzinie dzieci lgną do siebie, dostosowują się.
                                    Nie można machnąć ręką.. pójdę do kogos innego. Gdzie pójdę jak są Święta i mama każe w domu siedzieć a w domu sami dorośli. Brat czy siostra zawsze jest.
                                    Może znów ze mną pobawi? Pewnie,że tak. Moi chłopcy tak mają. Kłóca się, godzą, kochają znów bija i na koniec razem zasypiają.
                                    Tak uczymy się pokory i otwartości, nie zacietrzewiania się w gniewie. Rodzeństwo męża ma lżejsze podejście do konfliktów, chyba wyćwiczyli się w tym w dzieciństwie.
                                    Bardzo im tego zazdroszczę, jak się pokłócą, to za tydzień dwa nie ma tematu.
                                    Ja się sama w sobie zamykam i za bardzo nakręcam, bo jak się pokłóciłam z rodzicami to mogłam sobie najwyżej sama posiedzieć w pokoju i poużalać nad sobą.
                                    Myślę,że mają zdrowszą psychikę ... ja cóż na pociechę mam spadek;)
                                    • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:46
                                      giokonda.it napisała:

                                      > Jestem jak Ola_dom zdania,że dzięki rodzeństwu nabywa się wiele przydatnych społecznie umiejętności

                                      Dzięki giokonda - choć naprawdę nie sądziłam, że takie rzeczy trzeba pisać jak krowie na miedzy... Ale może, jak dla kogoś są tak oczywiste, że aż sobie nie zdaje z nich sprawy, to trzeba...?
                                      • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 19:23
                                        ola_dom napisała:

                                        "że takie rzeczy trzeba pisać jak
                                        > krowie na miedzy... "
                                        Krowie nie krowie ale jakos slowa wyksztusic z siebie nie moglas. Takie oczywiste a dwoch slow sklecic w sprawie tej "oczywistej oczywistosci" nie potrafilas.
                                        Ludzie zwykle jak maja jakas opinie w jakiejs sprawie to potrafia ja uzasadnic. Niezaleznie od tego czy sa jedynakami czy nie.
                                        • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 21:21
                                          milamala napisała:

                                          > jakos slowa wyksztusic z siebie nie moglas.

                                          Byłam pewna, że mnie zwyczajnie podpuszczasz, a nie, że naprawdę nie wiesz o tym, co napisała giokonda....
                                          • danaide Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 13:41
                                            Ola, niestety napadasz na milamala, która chciała od Ciebie usłyszeć parę słów, a jedyne co masz do powiedzenia to podparcie się słowami giokondy.

                                            Co do tego co pisze giokonda, samo w sobie - super sprawa, nawet o tym nie wiedziałam! - to znów tylko mogę się odwołać do własnego doświadczenia i tego co Ci napisałam. Bardzo byłoby fajnie, gdyby dzieci się uczyły zdrowych relacji w grupie poprzez zdrowe relacje w rodzinie, ale do tego niezbędna jest... zdrowa rodzina! Samo płodzenie dzieci to trochę mało...

                                            Nie będziesz otwarta jeśli nie będzie tego w rodzinie. Nie nauczyć się rozwiązywać konfliktów jeśli za Ciebie będą to robić rodzice stosując przemoc i przymus psychiczny (nadmienił o tym Jesper Juul w książce o agresji, niestety - jednym zdaniem czy dwoma?). Nie pozbędziesz się egocentryzmu czy egoizmu, jeśli Twoje podstawowe potrzeby - akceptacji czy posiadania - nie zostaną uznane. Nie nauczyć się nie obrażać, jeśli Twój własny rodzic potrafi się tak obrazić, że przez kilka lat z Tobą nie rozmawia, a Ty żyjesz z nim pod jednym dachem...
                                            Tak, jasne, można to nadrobić potem.
                                            Ale to już start z innego pułapu.
                                            • ada1214 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 13.01.15, 12:42
                                              > Nie będziesz otwarta jeśli nie będzie tego w rodzinie. Nie nauczyć się rozwiązy
                                              > wać konfliktów jeśli za Ciebie będą to robić rodzice stosując przemoc i przymus
                                              > psychiczny Nie pozbędziesz się egocentryzmu czy egoizmu, jeśli Twoje
                                              > podstawowe potrzeby - akceptacji czy posiadania - nie zostaną uznane. Nie nauc
                                              > zyć się nie obrażać, jeśli Twój własny rodzic potrafi się tak obrazić, że przez
                                              > kilka lat z Tobą nie rozmawia, a Ty żyjesz z nim pod jednym dachem...

                                              Calkowicie sie pod tym podpisuje. O przystosowaniu czlowieka nie decyduje posiadanie rodzenstwa tylko sposob bycia i zycia, jaki wdrukowali w niego rodzice (opiekunowie). Niestety jestem tego zywym przykladem- mam rodzenstwo, a mimo to w dorosle zycie weszlam jako nieustepliwa, zarozumiala, arogancka, nieprzejednana i zlosliwa osoba. Coz, moj dom rodzinny byl daleki od idealu (mowiac eufemistycznie). Wlasciwie to zupelnie logiczne, ta zaleznosc- rodzice-dziecko. Jak mozna z glebi swego jestestwa wydobyc cos, czego nigdy nie otrzymalismy? Jak mozna byc cieplym, wspolczujacym i nieegoistycznym, skoro przyklad z gory byl dokladnie odwrotny? Logika, moi panstwo. Jak na konto bankowe nie wplynie kasa to nie dziw sie, ze bankomat nie wypluje ani zlotowki.
                              • danaide Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 23:24
                                Tak Ci się ola_dom (olu?) wydaje. Uczysz się patrząc na rodziców. Swoje relacje z rodzeństwem też budujesz na podstawie tego w jaki sposób żyją dorośli i jak odnoszą się do Ciebie. W kontaktach z rodzeństwem już powielasz pewien schemat. Nie ma elementu korekty. Jak trafisz w nieprawidłowy świat, to powielasz te nieprawidłowości. Coś jak z genetyką;) Konieczna jest wymiana z kimś z zewnątrz.
        • giokonda.it Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 11:23
          Bez wsparcia rodziny która mieszka w pobliżu i jest na zawołanie lub bardzo dobrych warunków materialnych trudno jest chować dwoje dzieci taka jest prawda. Podziwiam rodziny, które się na to decydują.
          • xylinka Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 15:07
            Tak, zgadzam się z giokondą ponieważ osobiście nie znam rodzin , które mają 2 dzieci i są pozbaawione pomocy mamy, czy teściowej. Zawsze im ktoś pomaga, siedzi z dziećmi od małego , bądż jak już chodzą do przedszkola/szkoły pomaga w zaprowadzaniu czy odbieraniu i siedzi z wnukami.Mam też koleżanki, które często narzekają, że "mama w progu oddaje mi dziecko i wychodzi" zamiast docenić to , że siedzi im za darmo (powinny się poczuć i co jakiś czas coś kupić mamie, chociażby kawę czy perfumy). Mi też opiekunka w progu oddawała dziecko,w dodatku musiałam biec do domu z wywieszonym językiem i jej zapłacić. Nawet doraźna pomoc babci to jak dla mnie komfortowa już sytuacja, na którą ja nie mogę liczyć. U mnie są też inne powody, które wpływają na decyzję pozostania przy 1 dziecku.Warto dać sobie czas, parę miesięcy ? jeśli Myślo o kolejnym nie przejdą, będą się nasilać to znak na tak, jeśli jednak pojawią się wątpliwości i myśli przejdą, zacznie się kalkulacja , wyliczanie plusów i minusów lepiej się wstrzymać i nie decydować.
            • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 21:20
              Wszyscy tu wpisują swe mądre myśli,ale nikt nie pisze o tym jak dorośli jedynacy mają później w życiu. Fajnie mieć jedno dziecko maskotkę. Tylko co potem? Moi teściowie spędzali sami wigilię, bo mąż byl ze mną u moich rodziców. On jest jedyną osobą, ktora na starość może pomóc.... No i ja tez, jestem obciążona jego jedynactwem, bo nie mają córki, ktora im na koniec życia zmieni pieluchę. Po drugie, ci którzy maja jedynaka wyłącznie z wygody pomyśleli co będzie z dzieckiem po ich śmierci? Z kim będzie dzielil ból po ich stracie, kogo będzie mial na koniec życia, jeśli Np. Będzie po częstym obecnie rozwodzie? Moj kuzyn jedynak powiedział kiedyś, ze jedynactwo to rodzaj sieroctwa. Jeśli utraciłeś rodziców Np w okresie niemowlęcym to nawet nie wiesz co straciłeś. Tak jest z brakiem rodzeństwa. Chociaz są osoby tęskniące za siostrą czy bratem
              • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 21:29
                Przepraszam bardzo, ale to ma się córkę, by na starość zmieniła pieluchę? To dopiero prawdziwy egoizm.
                • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 10:44
                  edw-ina napisała:

                  > Przepraszam bardzo, ale to ma się córkę, by na starość zmieniła pieluchę? To do
                  > piero prawdziwy egoizm.
                  Tez mnie to uderzylo. Zdecydowac sie na dziecko (corke) tylko po to zeby sie mna zajmowala (pielche mi zmieniala), katastrofalny egoizm, choc niestety sie pojawia.
                • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 12:03
                  edw-ina napisała:

                  > Przepraszam bardzo, ale to ma się córkę, by na starość zmieniła pieluchę? To dopiero prawdziwy egoizm.

                  Owszem, prawdziwy. Powiem więcej - prawdziwy jak szlag.
                  I myślisz, że tak rzadko spotykany?
                  • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 13:01
                    Wiele zachowań jest często spotykanych, co nie znaczy, że należy je akceptować. Pewien społeczny ostracyzm potrafi zmienić dużo. Np. kiedyś, nie tak dawno temu, karanie dzieci biciem było normą i raczej ci, którzy tego nie robili byli postrzegani jako dziwni. Teraz przeciętny Kowalski nie bije dziecka, bo stłukło szklankę. Używanie linijki jako środka wychowawczego przez nauczyciela też nie jest akceptowalne. Czyli długotrwałe, głośne mówienie o czymś potrafi coś zmienić. Tak samo w tym wypadku - mówienie o tym, że dzieci nie rodzi się po to, by opiekowały się rodzicami, też w dłuższej perspektywie może przynieść efekty. Zresztą już przyniosło. Jeszcze przed wojną dzieci pojawiały się w określonym celu: najstarszy syn miał przejąć biznes po tatusiu, młodszy zostać lekarzem, a córka zakonnicą lub przy rodzicach - to dość często spotykany scenariusz. Jednak każda zmiana wymaga czasu. Szkoda tylko jej ofiar.
                    • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 13:26
                      edw-ina napisała:

                      > Wiele zachowań jest często spotykanych, co nie znaczy, że należy je akceptować.

                      No pewnie. Tylko obawiam się, że akurat w tym przypadku niezmiernie trudno jest po pierwsze zapobiec zjawisku, po drugie - wychwycić je od razu. Bo to jest proces zachodzący latami, często wcale nie tak łatwo zauważalny, zwłaszcza dla osób postronnych - które mogłyby pomóc "uchronić" kogoś przed takim losem. Inaczej niż w przypadku "wychowawczego klapsa".
                      No i nie znam rodzica, który by wprost deklarował, że dzieci są mu potrzebne właśnie do tego. W dodatku - jeśli jakiś akurat tak właśnie o tym mówi, to przeważnie sprawa jest prosta i jednoznaczna :). Przez co dość prosta do załatwienia.
                      Przeważnie jednak rodzice "strasznie" kochają swoje dziecko, czasem nawet nieświadomie licząc i oczekując, że dostaną "zwrot" swojej miłości właśnie w rzeczonych pieluchach.

                      Oczywiście - dla dobra potomnych nie należy przechodzić nad tym do porządku dziennego.
                      Ale zastanawiam się, co i jak faktycznie można na to poradzić. Mówić i pisać? Pewnie tak, ale zastanawiam się też, czy TAKI rodzic sam zdaje sobie sprawę z tego, czego oczekuje od dziecka. Bo przeważnie uważa, że jest kochającym, wspaniałym rodzicem, a co najwyżej to jego dziecko jest niewdzięczne i wyrodne, gdy dostatecznie nie odpłaca za poświęconą miłość.
                      I czy TAKI rodzic "weźmie do siebie" to, co usłyszy, przeczyta na ten temat? Poważnie w to wątpię, ale oby :)
                      • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 13:35
                        Wiesz w jaki sposób dzieci otrzymały prawa? Ponieważ zaczęto głośno mówić o prawach zwierząt. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, tak zaczęła się historia praw dziecka. Teraz trudno w to uwierzyć, że dziecko mogło być pozbawione praw i być własnością rodzica, tak samo jak krowa czy pies. Dlatego wierzę, że regularne i głośne mówienie o jakiejś sprawie w konsekwencji przynosi efekty. Naturalnie te efekty są widoczne po naprawdę długim czasie, przynajmniej kilkunastu latach nieustannego działania. Wciąż warto.
                        Pamiętam, jak kilkanaście lat temu próbowałam w firmie zainstalować pojemniki do selektywnej zbiórki odpadów. Mój ówczesny szef wykrzyknął: i co, niby z każdym ogryzkiem mam tam chodzić? Był śmiertelnie oburzony na mój wyjątkowo idiotyczny pomysł. Teraz takie pojemniki stoją w większości firm, a w trakcie niedawnego spotkania z rzeczonym szefem na gruncie prywatnym, widziałam jak bez zastanowienia podreptał do oddalonego pojemnika na papier, żeby wyrzucić przeczytaną gazetę. Innymi słowy - trudno liczyć na natychmiastowy efekt, ale czas może działać na korzyść zmian.
                        • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 14:13
                          edw-ina napisała:

                          > Dlatego wierzę, że regularne i głośne mówienie o jakiejś sprawie w konsekwencji przynosi efekty.

                          Bez wątpienia.
                          Przyszedł mi właśnie do głowy pomysł - a gdyby taki wątek umieścić w którymś z popularnych seriali telewizyjnych? A najlepiej we wszystkich :D
                          A na serio - moja teściowa przez długi czas uważała moją bezwzględną dietę bezglutenową (mam celiakię) za niewydarzony wymysł i grubą przesadę. Aż usłyszała audycję o celiakii i konieczności przestrzegania diety wygłoszoną w... Radiu Maryja. Od tamtego momentu skończyły się moje problemy i tłumaczenia "nie, nie mogę nawet spróbować", "tak, nawet okruszeczek mi szkodzi". Przekazane w wiarygodnym źródle dotarło lepiej niż jakiekolwiek tłumaczenia i argumenty.

                          Więc jakby ktoś się pokusił o takie "lokowanie produktu" oczekujących zmiany pieluch rodziców w naszych tasiemcach telewizyjnych, to może parę dzieciaków udałoby się uratować.
                          W święta miałam okazję widzieć w jednej z telenowel coś na kształt narcystycznej mamusi. Tyle że takie wątki są przeważnie przerysowane, są posunięte do granic albo absurdu, albo komedii, albo patologii. No i żaden rodzic się nie "poczuje" oglądając go - wręcz przeciwnie - uzna, że "on to przecież nigdy by tak z dzieckiem nie postąpił, on to zupełnie inaczej traktuje swoje dziecko...!".
                          Może jest tu jakiś scenarzysta, producent, albo ktoś, kto może mieć wpływ na którąś z popularnych "superprodukcji"? ;)
                          Upraszam się o mądry "product placement" toksycznego, acz nieprzegiętego rodzica ;D.
              • elizabeth7 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 21:38
                To chore co piszesz.
                Ludziom, ktorzy maja tendencje do myslenia, ze dzieci (corki!!!!) ma sie po to by na stare lata pieluchy zmienialy odradzam posiadenia dzieci. Bo taki rodzic to toksyczny rodzic trzymajacy dzeicko za gradlo, by zbytnio sie nie oddalily. Bo moga jeszcze zapomniec po co rodzice na swiat je powolali.
                Taki rodzic to nieszczescie.
                • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 12:06
                  elizabeth7 napisała:

                  > To chore co piszesz.

                  Chore?
                  To dość powszechna choroba, że tak powiem.

                  > Ludziom, ktorzy maja tendencje do myslenia, ze dzieci (corki!!!!) ma sie po to
                  > by na stare lata pieluchy zmienialy odradzam posiadenia dzieci.

                  Możesz oczywiście odradzić - ale nie możesz im zabronić rozmnażania...:)
                  • annb Ola, a nie jest 07.01.15, 10:20
                    przypadkiem tak, że Tobie się wydaje że mając rodzeństwo łatwiej by Ci było żyć z mamą- gdyż jej natarczywośc, próby podporządkowania dzieci , toksycznośc, rozlewałaby się na więcej osób niż tylko na Ciebie?
                    I nie tylko Ty musiałabyś być jej pocieszką(czyli zapewniać towarzystwo, spędzać święta, dostarczać rozrywki) tylko można by np zagrać w marynarza albo w inny sposób ustalic kto w tym roku się poswieca, poświęca swoją rodzinę i wystawia się na pożarcie?

                    tylko że to tak nie działa niestety
                    • ola_dom Re: Ola, a nie jest 07.01.15, 13:44
                      annb napisała:

                      > przypadkiem tak, że Tobie się wydaje że mając rodzeństwo łatwiej by Ci było żyć z mamą

                      Pewnie, że w obecnej chwili jest to kwestia, która przede wszystkim siedzi mi w głowie. A zarazem coś, co nigdy nie przyszłoby mi do głowy, kiedy zastanawiałabym się nad byciem dorosłą jedynaczką.

                      Ale - jak wielokrotnie pisałam - już od dość dawna, jeszcze zanim kwestia "mamy na głowie" stała się tak bardzo uciążliwa, tęskniłam za kimś tak bliskim, jak rodzeństwo.
                      A jeszcze wcześniej - o czym też pisałam - doszłam do wniosku, że moje "niedostateczne umiejętności społeczne", że tak je nazwę, wzięły się właśnie z braku rodzeństwa. Może tak, może nie. Ale tak mi się WYDAJE.

                      > tylko że to tak nie działa niestety

                      Czasem - jak widzę - działa :)
                      Teraz nie piszę o tym, co mi się "wydaje", tylko o tym, co widzę w rodzinie i u znajomych. Oczywiście, że nie wszędzie i nie u wszystkich. I że rodzeństwo nie jest żadnym gwarantem tego, że na starość będzie łatwiej. Ale zwiększa na to szanse.
                      • jehanette Re: Ola, a nie jest 08.01.15, 10:21
                        > Ale - jak wielokrotnie pisałam - już od dość dawna, jeszcze zanim kwestia "mamy
                        > na głowie" stała się tak bardzo uciążliwa, tęskniłam za kimś tak bliskim, jak
                        > rodzeństwo.
                        > A jeszcze wcześniej - o czym też pisałam - doszłam do wniosku, że moje "niedost
                        > ateczne umiejętności społeczne", że tak je nazwę, wzięły się właśnie z braku ro
                        > dzeństwa. Może tak, może nie. Ale tak mi się WYDAJE.

                        Łatwiej jest myśleć o swoich brakach, czy też cechach które nam uwierają, szukając przyczyn niezależnych od nas. Tymczasem wiele zależy od naszego charakteru, środowiska rodzinnego. Czytałam wyżej Twój opis samej siebie, tego jak postrzegałaś siebie na tle rówieśników, i wiesz co? Fakt, że moi rodzice spłodzili drugie dziecko (brata 5,5 roku młodszego ode mnie) nie zmienił tego, że z opisu wydajesz się podobna do mnie. Może gdybym nie miała rodzeństwa, a moi rodzice mniej musieli się martwić o sprawy bytowe a więcej mogli czasu poświęcić na życie codzienne, to byłabym inną osobą?
                • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 12:11
                  Napiszę więcej na temat tej "pieluchy" i "szklanki herbaty" na starość - ani ja, ani mąż nie chcemy, by nasze dziecko opiekowało się nami na starość. Nie chcemy sytuacji, w której będzie musiała spełniać wobec nas funkcje pielęgniarskie. Oczywiście nie możemy odpowiadać za swoje zdrowie, przyszłe schorzenia, ale jesteśmy w stanie zrobić bardzo dużo, by to nie nasze dziecko musiało się nami opiekować, ponieważ uważamy oboje, że to nie fair wobec dziecka. Naszym obowiązkiem jest opiekować się dzieckiem, wychować je, wspierać, pomagać i wypuścić w świat dobrego, mądrego i szczęśliwego człowieka. Nie chcemy, by wspomnienia z dzieciństwa, kiedy rodzice są opoką, zatarł czas, w którym to my będziemy bezbronni i wymagający opieki.
                  • pogodoodporna Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 12:35
                    dw-ina napisała:

                    > Oczywiście nie możemy odpowiadać za swoje zdrowie, przyszłe schorzenia, ale je
                    > steśmy w stanie zrobić bardzo dużo, by to nie nasze dziecko musiało się nami op
                    > iekować, ponieważ uważamy oboje, że to nie fair wobec dziecka.

                    W gruncie rzeczy, slowa " zrobic bardzo duzo" oznaczaja poczynienie na te okolicznosc stosownych oszczednosci/inwestycji/ubezpieczen. Pieniadze te pozwola na wynajecie fachowej pomocy pielegniarskiej lub na przyklad pokryja koszty przystoswania mieszkania do potrzeb osoby niepelnosprawnej/poruszajacej sie na wozku, zapewnia stosowna rehabilitacje itd. Ot i cala tajemnica. Pytanie pozostaje- jak duzo mozemy/potrafimy zgromadzic tych zasobow, zeby pozniej nasze dzieci nie musialy partycypowac w kosztach opieki nad nami.
                    Co do reszty absolutnie sie zgadzam - nasze dzieci jesli beda chcialy sie nami zaopiekowac, to powinny zrobic to z wlasnej woli, a nie dlatego, ze wymusilismy to na nich liczac na wdziecznosc.
                    • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 12:45
                      Tak, zgadza się - jest to poczynienie pewnych oszczędności na ten moment. Mam też nadzieję, że zanim zostanę emerytką, co nieco zmieni się w tym kraju i powstaną np. na wzór zachodni osiedla dla emerytów.
                  • giokonda.it Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:15
                    Przecież to normalna kolej rzeczy! Obowiązki i prawa w rodzinie mają wszyscy. Rozumiem, że Wy się Waszymi rodzicami nie zamierzacie zajmować na starość? Jeśli dziecko rośnie w atmosferze,że członkowie rodziny się sobą opiekują i widzą jak rodzice opiekują się dziadkami, to zrobią to samo, bo takie będą mieli wzorce. Przykład idzie z góry.
                    • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:21
                      Naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Co ma tu do rzeczy czy ja chcę czy nie chcę opiekować się na starość rodzicami/teściami (akurat jesteśmy już sami, ale to inna sprawa) oraz czy to będę robić, jeśli nie chcę tego od własnego dziecka, bo nie chcę być w jego oczach osobą bezwolną?
                      Czy opiekowanie się sobą nawzajem przez cały okres dorastania dziecka jest za małym przykładem na przyszłość?
                      • pogodoodporna Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:35
                        edw-ina napisała:

                        > Czy opiekowanie się sobą nawzajem przez cały okres dorastania dziecka jest za m
                        > ałym przykładem na przyszłość?

                        Ba, niektorzy rodzice tak dobrze realizuja sie w tej pomocy dzieciom, ze przedluzaja ja do doroslosci, kupuja mieszkania, samochody, dokladaja do zycia itd.. Tym samym nie starcza im juz na zabezpieczenie finansowe wlasnej starosci :-(
                  • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 20:50
                    A pomyślałaś, Edwina, ze to ono będzie chciało się Wami opiekować? Że nie będzie wyobrażało sobie gdzieś Was oddać ? Ze oddanie Was do domu starców będzie dla niego oznaczało klęskę, cierpienie? Bierz pod uwagę że ono w takiej sytuacji zmierza się z plątaniną uczuć: poczucia winy, poczucia obowiązku, miłości, potrzeby wolności itp? Nie o wszystkim decydujesz gdy dziecko jest dorosłym czlowiekiem...
                    • edw-ina Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 20:54
                      Nikt mnie nie odda do domu starców, bo wolę oddać się sama, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie chcę wychować dziecka, które będzie kwestionowało moją wolną wolę. Właśnie wolna wola jest dla mnie podstawą człowieczeństwa i wolności. Wierzę w obopólny szacunek - jeśli dziecko, już jako dorosły człowiek, chce podjąć jakieś decyzje, np. mieć dzieci - nie mieć dzieci, zostać w Polsce - wyemigrować, wybrać na partnera tę czy inną osobę itp. i oczekuje, że ja uszanuję tę decyzję, to powinno również wiedzieć i rozumieć, że musi uszanować moją wolę wobec mnie samej.
                    • edw-ina jeszcze jedno 07.01.15, 21:00
                      odnośnie tych słów: Nie o wszystkim decydujesz gdy dziecko jest dorosłym czlowiek
                      > iem...

                      Nie, w każdej chwili, niezależnie od wieku dziecka, decyduję o sobie. Gdy dziecko jest małe muszę swoje plany i decyzje podporządkować dziecku, by zapewnić mu w miarę spokojne i dobre dzieciństwo. Kiedy dziecko dorasta muszę z nim konsultować swoje decyzje, ponieważ one wciąż bezpośrednio wpływają na to dziecko, np. nie mogę nagle zmienić miasta, kraju itp., ponieważ dziecko ma szkołę, przyjaciół itd., ogólnie nie jest przedmiotem, który mogę przenosić do woli. Ale kiedy dziecko dorasta, tworzy własną rodzinę, która ma być dla niego w tej chwili priorytetem, to ja mam pełne prawo decydować o sobie. Naturalnie jest to wciąż decydowanie w kategoriach imperatywu kategorycznego, ale jednak decydowanie, z którym dorosłe dziecko musi się po prostu pogodzić.
              • vilez Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 21:57
                Kremka, dziecko jako zabezpiecznenie na starość to skrajny egoizm, ale i dzielenie skóry na niedźwiędziu.
                • dixi78 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 05.01.15, 22:18
                  Ja mam 1 dziecko i nie mam w planach kolejnego. Mąż jest jedynakiem i jakoś nie jesteśmy uwiązani przy jego rodzicach, Wigilię można spędzić różnie (można zaprosić rodziców do siebie czy tak jak my chodzimy iść na 2 godz do jednych i na 2 godz do drugich rodziców). Jedynak po śmierci rodziców często ma swoją rodzinę, czy jakiś kuzynów... a z zalet to przynajmniej nie ma problemów spadkowych.
                  • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 11:18
                    Bardzo ciekawy dla mnie temat, przeczytalam wszystkie wypowiedzi bardzo wnikliwie, jako, ze i ja jestem na etapie 'tak albo nie".

                    Sama mam siostre 3 lata mlodsza. Jako dziecko bardzo duzo sie z nia bawilam i to sobie cenie.
                    Ale prawde mowiac w moim przypadku zalety "posiadania"siostry koncza sie wlasnie na powyzszym.
                    Szybko okazalo sie, ze rodzice zle nas wychowuja, matka wyroznia siostre. Jak sie zorientowalam wraz z wiekiem to nasze relacje coraz bardziej sie konfliktowaly. Pozniej w wieku nastoletnim coraz czesciej okazywalo sie, ze mamy skrajnie rozne charaktery. I koniec koncow, jakby ktos mnie zapytal czy cieszysz sie, ze masz siostre? Odpowiedzialaym, nie, bo jej nie lubie, bo jej nie rozumie, bo gdybym byla obcym czlowiekiem to nigdy bym sie z nia nie zakolezankowala (a co dopiero zaprzyjaznila).
                    Za taki stan rzeczy na pewno odpowiedzialne sa trzy czynniki:
                    - postawa rodzicow, zwlaszcza matki, ktora wyrozniala siostre co potegowalo moje rozzalenie i podnosilo przekonanie o wlasnej nieomylnosci sioistry do niebotycznych rozmiarow (nie jedynacy, a ludzie niezaleznie od liczby rodzienstwa, a ktorych nieodpowiednio wychowano sa egoistami).
                    - nasze jak sie okazalo jednak odmienne charaktery, postawy, przyzwyczajenia
                    - brak wlasnego pokoju (bo pokoj dzielilam z sioistra) co dodatkowo sprzyjalo konfliktom, bo ja lubie porzadek, siostra balaganiara, ja chce poczytac w lozku, a jej moja nocna lampka niebotycznie przeszkadza. Nie wspomne o problemach w przyjmowaniu kolezanek, chlopaka itp. To pisze a propos wypowiedzi umniejszajacych role odpowiedniego lokum w relacji miedzy rodzenstwem.

                    Jednym slowem nie zawsze rodzenstwo to takie szczescie. Dobrze jak jest odpowiednie wychowanie, jak miejsca w domu jest dosc aby jego brak nie wywolywal konfliktow, i jak rodzenstwo ma troche szczescia i sie przynajmniej lubi. Wtedy szansa na spelnienie marzen o idealnym rodzenstwie, ktore pomoze, pocieszy i kocha ma szanse spelnienia.
                    Ale nie zawsze tak jest. Czasem wszystkie czynniki, a czasem niektore szwankuja.
                    Obserwacja wskazuje, ze w bardzo wielu przypadkach relacje miedzy rodzenstwem wcale nie sa rozowe. Przyklad moich kolezanek z mojego rocznika z ktorych prawie kazda miala mniej wiecej tak samo mlodsza siostre albo brata wskazuje, ze rewelacji nie ma. Rodzenstwo mieszka w innych miastach, albo krajach i tylko przy okazji kontaktow z rodzicami kontakty z rodzienstwem ozywaja. Kazdy ma juz wlasna rodzine i to na niej jest skupiony. Rodzenstwo staje sie tak jakby dalsza rodzina. Jest to jest, a jak go nie ma to tez dobrze, przy wlasnej rodzinie, wlasnych klopotach praktycznie istnienia rodzenstwa sie juz nie zauwaza. Tak zreszta wlasnie jest w przypadku moim i siostry. Bez konliktow, ale tez bez emocji.

                    Zazdroszcze tym ktorzy mieli wiecej szczescia i w rodzenstwie maja pomoc i przyjazn. Ale czy takiech osob jest az tak duzo, zeby mowic o jakiejs szeroko zarkojonej normie?
                    Mam przyjaciolke , ktora kocham jak sioistre, choc w moim przypadku to troche dziwne powiedzienia, bo przyjaciolke kocham, a siostry nie.

                    Teraz kolejna kwestia. Jestem 40 letnia mama 4 letniej jedynaczki, z pojawiajacymi sie myslami pt "a moze drugie". Rodzina nie nalega, bo pewnie mysli, ze nie mozemy miec wiecej dzieci. Pierwsze dziecko pojawilo sie z wyboru ladnych pare lat po slubie, wiekszosc pewnie myslala, ze miec nie mozemy. Wiec od rodziny mamy spokoj.
                    Maz nie chce, a ja mysle o mojej niezwykle socjalnej coreczce, ktora tak za dziecmi szaleje, ze czasem mi sie plakac chce. Mysle wtedy, ze gdyby miala siostre to mialaby sie z kim bawic i nie poszukiwala tak rozpaczliwie kontaktow z innymi. Wtedy najmocniej pojawia sie mysl o drugim. Ale czy to wystarczy? Moj maz twierdzi, ze nie, bo dziecinstwo to tylko ulamek zycia. Dochodza do tego jeszcze kwestie materialne i stan naszego zdrowia.
                    Tez chcialabym wiedziec co jest lepsze dla dziecka.
                    Znajomi rodzice jedynaczki namawiaja nas na drugie, wlasnie ze wzgledu na ich doswiadczenia. Zaluja, bo ich dziecko jest samiutkie, oni sa sami, rodzina mieszka w innym kraju i twierdza, ze strach ich ogarnia na mysl, ze jak umra to dziecko zostanie same.
                    Mam tez kolezanke, bez dzietna jedynaczke, ktora po smierci starszych rodzicow i rozwodzie zostala calkowicie sama. Ma majatek, ale nie ma sie nim z kim dzielic.
                    A z drugiej strony mam przyklad w dalszej rodzinie, jedynak sam jako dorosly (pewnie zalujac swojego jedynactwa) decyduje sie na 5 dzieci. Dzis te dorosle dzieci szczerze sie nienawidza, kloca sie i zra o wszystko (o majatek, a to jeden ma kochanke, a druga to ciapa a trzecia to wielka dama itp tak sie wzajemnie obgaduja). Nie ma w tej rodzinie zgody na nic.
                    Wiec tak na prawde chyba nie ma prostej odpowiedzi na pytanie czy miec wiecej niz jedno czy nie. To zalezy. A kazdy musi sam zdecydowac.
                    Potem jako dorosly tez nie moze swojego zycia pokladac w rodzenstwie. Moze miec w rodzenstwie przyjaciela/olke, ale moze miec przyjaciolke tez wsrod obcych.
                    Nie ma chyba zlotej reguly.
                    Ps. moja jedynaczka nie jest egoistyka, nigdy nei uczylam jej sie dzielic, sama to robi, bo wyglada jakby nie przywiazywala wielkiej wagi to "moje". Dzieci z rodzenstem wyrywaja sobie zabawki, nie pozwalaja innym dzieciom sie nimi bawic, tak jakby zaznaczenie "to jest moje"mialo dla nich wieksze znaczenie, przez fakt, ze musza to mienie nieustannie przed siostra/bratem chronic.
                    • danaide Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 23:04
                      Mam podobną historię do Twojej. Miałam siostrę rok młodszą, podobno nie najlepszy z układów. Jak się urodziła podobno nawet nie bardzo wiedziałam o jej istnieniu, zorientowałam się jak matka obniżyła poziom łóżka. Szok. Kolejne błędy rodziców, w tym podstawowy polegający na tym, że konflikty między nami rozwiązywane były siłowo, biciem. Byłyśmy bardzo różne, w tym różnie się uczyłyśmy, chodziłyśmy do różnych szkół, zatem traktowane byłyśmy inaczej. Co nie zmienia faktu, że matka szła w zaparte, że kocha nas tak samo. Miałam to przyjąć na wiarę, nigdy nie wyjaśniono mi różnic traktowania nas. Był taki czas, że siostra miała swoje koleżanki w bloku, z którymi się bawiła, ja zostawałam sama. Pamiętam zabawy z dzieciństwa, ale to nie są jakieś piękne wspomnienia jak w Dzieciach z Bullerbyn. Nie wzbogacają mnie. Za to te złe zubażają.
                      Siostra nie jest dla mnie żadnym wsparciem. Jej działanie w ostatnich latach ograniczało się do oceniania mojego zachowania wedle własnych kryteriów. Nie rozmowy, dyskusji, wymiany poglądów. Właśnie oceny. Po co to komu?
                      Mam jedno dziecko i nie chcę więcej. Z wielu powodów. Moja córeczka czasem się nudzi. Ale to przechodzi. Ma fajne zabawki i czasem nawet mam się pobawi. Ma koleżanki w przedszkolu, w domu, zaraz pójdzie do szkoły w okolicy. Znajdzie przyjaciół. Nie jestem od zapewniania jej dodatkowych atrakcji w postaci siostry czy brata kosztem własnego i naszego świata, to jakieś chore mi się wydaje.
                • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 17:15
                  Napisalam o kilku aspektach jedynactwa... A się przyczepily pieluchy..... Mam na myśli, ze naród jedynakow to naród skrajnie samotnych ludzi. Ludzi, którzy nie maja z kim dzielić wspomnień z dzieciństwa, żałoby po rodzicach, skrajnie samotnej pustej starości, którą trzeba zabezpieczyć w domu starców, bo chyba innej możliwości nie będzie. Bo jeśli ja mam jedno dziecko i ono będzie miało jedno albo wcale to ani kuzynostwa jakby rodzina pokoleniowa zaczynała zanikać. Strasznie smutne. I nie myślę tu o sobie tylko o samotności mojego dziecka, której nie da się uzupełnić niczym , nawet najlepszą przyjaźnią.
                  • milamala Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 19:21
                    kremka2014 napisał(a):
                    "Mam
                    > na myśli, ze naród jedynakow to naród skrajnie samotnych ludzi. Ludzi, którzy n
                    > ie maja z kim dzielić wspomnień z dzieciństwa"
                    Sklocone rodzenstwo czy chocy obojetne tez nie dzieli wspomnien z dziecinstwa ze soba.
                    Wspomnienia z dziecinstwa dzieli sie lepiej lub gorzej z tym z kim sie ma szczegolna wiez, nie zawsze sa to wiezy krwi.
                    Moj maz rownolatek jest Holendrem i mozesz sobie wyobrazic jak skrajnie rozne bylo dziecinstwo moje w Pl i jego w NL. A jednak nawet my mamy wspolne wspomnienia dotyczace tamtego okresu. Interesujace jest wymienianie sie wspomnieniami i sluchanie czasem niprawdopodobnych historii (jak puste polki i nocne kolejki dla mojego meza).
                    Z siostra, z ktora nie laczy mnie nic, nawet klotnia w ogole dziecinstwa nie wspominamy.

                    "żałoby po rodzicach"
                    Roznie z ta zaloba bywa, tez zalezy od rodziny. Jak nie masz relacji z rodzenstwem to ewentualna zalobe tez dzielisz z partnerem lub przyjaciolka.

                    "skrajnie sa
                    > motnej pustej starości"
                    Dorosli ludzie opuszczaja dom swojego ojca i matki i ida w swiat zakladajac wlasny. Starosci nie zabezpiecza sie rodzenstwem. Nawet wlasnymi dziecmi.
                    Dorosli, zdrowi ludzie powinni w wolny sposob budowac swoje zycie, budowac dobra relacje z partnerem, dobrze wychowywac dziecko, ktore bedzie chcialo nas chetnie na starosc odwiedzac (ale nie zmieniac pieluchy), miec swoje hobby, swoich przyjaciol i znajomych. Opieranie swojej starosci na rodzenstwie (a co jak rodzenstwo ma wlasna rodzine i to w niej chce szukac oparcia oraz takowego dawac) jest dosc toksycznym pomyslem.
                    Kolejny pomysl obok pomyslu, ze dziecko rodzimy aby sie nami zaopiekowalo fizycznie na starosc. Rodzenstwo ma sluzyc do zaopiekowania mentalnego?

                    "którą trzeba zabezpieczyć w domu starców, bo chyba inne
                    > j możliwości nie będzie. Bo jeśli ja mam jedno dziecko i ono będzie miało jedno
                    > albo wcale to ani kuzynostwa jakby rodzina pokoleniowa zaczynała zanikać."
                    Podczas rozrastania sie duzej rodziny, ta tez wreszcie znika, jak jej wielkosc staje sie nie do ogarniecia zaczyna sie dzielic na mniejsze, ktore z biegiem czasu przestaja utrzymywac ze soba kontakt.

                    "I nie myślę tu o sobie tylko o samotności mojego dziecka, której
                    > nie da się uzupełnić niczym , nawet najlepszą przyjaźnią"
                    Umiejscowienie w rodzenstwie zrodla spelnienia naszych podsatawowych psychiczncych potrzeb jest moim zdaniem pomylka.
                    Oczekiwanie, ze rodzenstwo zawsze jest lekiem na w/w jest moim zdaniem mysleniem magicznym.
                    Jako posiadaczka i rodzenstwa i najlepszej przyjaciolki moge Cie zapewnic, ze wspaniala przyjaciolke nie da sie nawet probowac porownac ze sredniej jakosci siostra. To jak niebo i ziemia.
                    Zycie jest brutalne ... wszyscy sa do zastapienia, rodzenstwo tez.
                  • anula36 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 23:54
                    skrajnie samotnej pustej starości, którą trzeba zabezpieczyć w domu starców, bo chyba innej możliwości nie będzie.

                    to juz raczej kwestia posiadania wlasnych dzieci przez rzeczonych jedynakow. Nawet jesli Ty bedziesz miec lat 90 i miec rodzienstwo np 88 i 86 to myslisz ze badzie w stanie sie Toba zaopiekowac?
              • ola_dom Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 06.01.15, 12:02
                kremka2014 napisał(a):

                > Wszyscy tu wpisują swe mądre myśli,ale nikt nie pisze o tym jak dorośli jedynacy mają później w życiu.

                Owszem, pisze.
                Ja o tym od początku piszę. Giokonda.it o tym pisze, tully.makker także.
                I anula36 - ale ona akurat ma fajnie i jej się dobrze żyje jako dorosłej jedynaczce.
              • jehanette Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 10:15
                Tylko co potem? Moi
                > teściowie spędzali sami wigilię, bo mąż byl ze mną u moich rodziców.

                To przykre i dziwne, że nie zaprosiliście obu par rodziców do siebie albo jedni teściowie drugich teściów. Jestem obecnie "na szczycie piramidy pokoleń", bo oboje z M. mamy rodzeństwo młodsze, nie rozmnożone i niesparowane, i spędzamy Wigilię wszyscy razem tzn z obiema parami naszych rodziców, rodzeństwem i zapraszamy też dziadków z obu stron, mają wybór. Moi dziadkowie np. jeżdżą zawsze do sanatorium na święta.
                • kremka2014 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 20:09
                  Oj. Byli zaproszeni. Odmówili, bo "wigilia musi byc w domu" ;)
    • julita165 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 07.01.15, 13:33
      1. Bo nienawidzę bycia w ciąży ( chociaż w pierwszej i jednej nie miałam najmniejszych problemów, nawet lekarze nie mogli się nadziwić jak można tak bezproblemowo przechodzić całą ciążę )
      2. Bo dziecko jest niesamowicie drogie, a ja nie umiem i nie chcę oszczędzać. Chociaż pewnie wiele osób mocno zdziwiłoby się że uważam że nie stać mnie na drugie dziecko jakbym nie liczyła wydaje mi się, że wiązałoby się to ze zbyt wieloma wyrzeczeniami
      3. Bo opieka nad małym dzieckiem jest bardzo męcząca i absorbująca i nie wyobrażam sobie mieć jednocześnie dwoje malych dzieci, starsze musiałoby być dość samodzielne ( myślę min 7 lat, a najlepiej z 10-12 lat ) żebym zdecydowała się na drugie. Ponieważ jednak biologiczny zegar tyka w żaden sposób nie będzie to możliwe.

      Z mojego pkt widzenia nie ma minusów posiadania jednego dziecka. Zastanawiam się tylko co na to moje dziecko. Nawet nie chodzi o to że teraz nie ma partnera do zabawy bo to różnie w dzieciństwie między rodzeństwem bywa, ja z moim bratem chociaż dzieli nas 3,5 roku, nie byliśmy zżyci, każde miało swoje sprawy, właściwie to jak już oboje byliśmy na studiach dopiero jakoś zaczęliśmy mieć kontakt. Raczej chodzi mi o przyszłość bo w najbliższej rodzinie nie ma dzieci i ten mój synek kiedyś nie będzie miał żadnej bliskiej rodziny...to mnie trochę martwi

      • hatsu33 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 09:40
        Jakkolwiek zgadzam się, że dziecko, pierwsze, drugie i kolejne, to ogromny koszt i to trzeba brać pod uwagę, to dziwią mnie wypowiedzi o jakiejś ogromnej odpowiedzialności na całe życie. Czy Wy oczekujecie, że Wasze matki są za Wasza wybory, szczęście i dobrobyt cały czas odpowiedzialne?? Czemu uważacie się zatem tak odpowiedzialne za całe życie Waszych dzieci? Rodzina generalnie powinna się wspierać, ale tez są przyjaciele, no i własny zdrowy rozsądek. Nie da się przewidzieć wszystkich złych scenariuszy w życiu...
        Uważam, że dziecko ma mieć bezpieczne i szczęśliwe dzieciństwo, a następnie powinno być gotowe do samodzielnego życia.. (patrząc na niektórych studentów, żal.. brak podstawowych umiejętności radzenia sobie w życiu.. )
        A ilość dzieci? Cóż - fajnie, jak można to sobie idealnie zaplanować.. No ale tylko tu na forum wszystkie jesteśmy święte i najmądrzejsze, a życie toczy się idealnie. Jedne lubią dzieci, inne nie. Czasem znajdujemy partnera szybko, czasem później. Czasem możemy od razu pozwolić sobie na więcej dzieci (lub chociaż jedno), czasem jednak sytuacja nie jest różowa. Czasem decyduje los...
        Mnie nie obchodzi ile ktoś ma dzieci, byle się nimi sensownie zajmował..
      • evee1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 13.01.15, 06:51
        > Raczej chodzi mi o przyszłość bo w najbliższej rodzinie nie ma dzieci i ten moj
        > synek kiedyś nie będzie miał żadnej bliskiej rodziny...to mnie trochę martwi
        He, he, to moze byc rowniez zaleta. Moim zdaniem wiezy krwi sa czasami przeceniane.
    • jehanette Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 08.01.15, 10:44
      Jeszcze mam czas (tak max 5 lat) na podjęcie decyzji o ewentualnym drugim. Mąż czasem wspomina, że może by kiedyś jednak drugie... Córka ma 3 lata. A ja nie wyobrażam sobie drugiego.
      - Kocham moją córkę, ale bycie dobrym rodzicem mnie męczy. Mam mało czasu dla siebie, mało spokoju zewnętrznego i wewnętrznego, a jestem osobą dość introwertyczną i potrzebuję wiele takiej własnej przestrzeni. Wiem że okres takiej dużej bliskości z dzieckiem się kończy, ale obawiam się, że przy drugim dziecku miałabym tego czasu i przestrzeni dla siebie tak mało, że nie przetrwałabym dzieciństwa drugiego dziecka bez uszczerbku na mojej psychice, moim małżeństwie, relacji z dziećmi. A jeśli mam czekać, aż córka stanie się mniej zależna psychicznie, to zrobi się za późno, nie będę się chciała ponownie ładować w powtórkę z rozrywki i w dodatku dojdą nowe obowiązki związane ze starszym dzieckiem, np. szkolne.
      - Nie mamy jeszcze mieszkania własnego, mieszkania są absurdalnie drogie, wolałabym spokojniej kupić mieszkanie mniejsze a nie zapożyczać się na większe, by mieć miejsce na drugie dziecko. Jednocześnie nie akceptuję świadomego decydowania się na dziecko bez możliwości zapewnienia własnego pokoju każdemu. Jak kupię mieszkanie z 2 sypialniami, to nie będę mogła go prędko zmienić na większe - i znów będzie za późno na drugie dziecko.
      - Nie mam ochoty na drugi poród!!! ciąża była spokojna, ale poród w polskim szpitalu - no thank you! Poza tym przy drugim porodzie byłabym starsza o te conajmniej 6 lat niż za pierwszym razem, więc i ryzyko większe. Jeśli do tego dojdzie obawa, czy dziecko (znów, starsza matka, większe ryzyko) jest zdrowe i problemy z terminacją ciąży "w razie czego" - dziękuję, postoję.
    • evee1 Re: Tylko jedno dziecko? Dlaczego? 13.01.15, 06:49
      Ja jestem akurat przykladem szczesliwej jedynaczka. Owszem jako male dziecko bardzo chcialam miec starszego brata. Ale siostra ani modsze rodzenstwo mnie nie interesowalo jakos i tych miec nie chcialam ;-). Ale to wiem z opowiadan rodzicow. Sama nie przypominam sobie, zebym tesknila za rodzenstwem. Moja potrzebe towarzystwa wypelnialy kolezanki z klasy, z ktorymi spotykalam sie po szkole. Zawsze mialam duzo kolezanek i znajomych, a i rodzice poswiecali mi sporo czasu, glownie tata, ktory wlaczal mnie w wiele swoich zainteresowan. Jako dziecko swietnie tez umialam sie bawic sama. Do tej pory pamietam co robilam i sa to wspomnienia bardzo mile. Byc moze jestem wyjatkiem wsrod jedynakow, ale jestem dowodem na to, ze nie wszyscy jedynacy sa nieszczesliwi.
      Moj maz tez tak jakby jedynak, bo ma siostre starsza o 11 lat i praktycznie zawsze byli na innym etapie zycia. Teraz ma z nia bardzo skapy kontakt przy okazji Swiat. Przy okazji rozmow na ten temat on tez nie zaluje, ze nie mial rodzenstwa w podobny wieku.
      Wsrod moich znajomych widze rozne uklady z rodzenstwem - jedni sa blisko, inni prawie w ogole nie utrzymuja kontaktow, wiec wydaje mi sie, ze posiadanie rodzenstwa niekoniecznie gwarantuje dobre stosunki w pozniejszym zyciu.
      Sama mam dwojke dzieci, ale raczej z przypadku niz z zamyslu. Jakby ktos mnie sie zapytal dlaczego mam to drugie dziecko, to raczej nie potrafilabym nic madrego powiedziec. O trzecim dlugo nie myslalam, bo dwojke mialam w dosc krotkim odstepie czasu (20 miesiecy roznicy), a ze chcialam pracowac, to trzecie nie wchodzilo przez jakis czas w gre. Pozniej, kiedy jeszcze bylam w wieku, ze urodzenie dziecka wchodzilyby w gre i moglabym przerwac prace na dluzej, to bylam juz za leniwa, zeby burzyc sobie spokoj i stabilizacje z podrosnietymi juz dziecmi.
      Moje dzieci (majace obecnie 18 i 19 lat) zawsze byly i nadal sa ze soba bardzo zwiazane. Obserwuje te wiez i zdaje sobie sprawe, ze ja czegos takiego nigdy nie doswiadczylam, ale jakos nie jest mi przykro z tego powodu. Raczej sie raduje, ze oni to maja i byc moze przyda sie to im w przyszlosci. Ale i tak nie wiadomo jak bedzie, gdy zaloza wlasne rodziny, byc moze gdzies sie przeprowadza i ich drogi byc moze sie rozejda.
Pełna wersja