Mąż ze swoją rodzina i ja

12.01.15, 17:28
Mam trudne relacje z mężem;szczerze mówiąc wykańczają mnie i nie wiem ku czemu to prowadzi.
Moj problem to Jego podejście do mnie.Przede wszystkim brak szacunku.A mamy dwójkę małych dzieci i bardzo mnie to martwi.Najgorsze jest to,że wynika to ze *złych relacji miedzy jego rodzina a mną.Maz swoja rodzinę ma ze tak powiem na piedestale. Cokolwiek by złego nie powiedzieli, czy sie nie zachowali ,ma zawsze jakieś wytłumaczenie.Dla mnie tylko obraźliwe słowa.Powinnam sie dostosowywać do ich woli,co mnie wykańcza. Przełykać to jak jestem obrażana i traktowana.
Przyklady:Na spotakaniach robione są zdjęcia rodzinne,czyli mąż z naszymi dziećmi,mąż z jego siostra ,masz z jego siostra i naszymi dziećmi lub swoimi rodzicami.
Matka męża lub jego siostra lub ojciec zamykają sie z moimi dziećmi w osobnym pokoju i bawią;tak wyglądają nasze wizyty.
Wizyty do których jestem zmuszana i nie mogę nic powiedzieć.
Jestem tak zgnębiona to całą sytuacją,która jest długotrwała,że nie jestem w stanie się podnieść.Strasznie niskie poczucie własnej wartości plus wmawianie ,że to wszystko prze ze mnie.Zero wsparcia
Nie wiem ,szczerze mówiąc nie wiem jak sie ratować
    • marzeka1 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 12.01.15, 17:49
      Bardzo to smutne i źle wygląda, a tym, który nie nadaje się do małżeństwa i nie rozumie tego, czym małżeństwo jest, jest Twój mąż. Bo gdy zakłada się własną rodzinę, to to jest rodzina nr 1 i punkt odniesienia. Nikt nie oczekuje, aby ze swoją rodziną zrywał, ale to Ty dla niego, a on dla Ciebie- powinniście być dla siebie najważniejsi.

      I co znaczy: "nie mogę nic powiedzieć?"- zostają Ci zaklejone usta?
    • szpil1 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 12.01.15, 17:53
      Co znaczy, ze jesteś do wizyt zmuszana? Jak nie pojedziesz to Cię mąż pobije? Czy rodzina męża mieszka dalej od was czy, nie daj Boże, gnieździcie się np. w jednym domu?
      • stoswariacji Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 11:40
        Dzięki za odpowiedzi.
        Nie mieszkamy całe szczęście razem,w tym samym mieście ,blisko.Nauczyłam się raczej nic nie mówić ,gdyż pózniej mam piekło w domu i moje dzieci też w związku z tym.Wydaję mi się ,że mam silny charakter i osobowość ,tyle że po takim czasie złego traktowania i wyżywania się psychicznego i braku pomocy ,jakby straciłam siłę i wiarę w siebie. Nie widzę wyjścia z sytuacji.
        Gdybym była sama, ale maleńkie dzieci i coraz mniej sił, a nie mam żadnej pomocy .
        Jak znajde chwilke jeszcze ,napisze więcej.Bardzo Wam dziękuje
        • default Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 13:17
          stoswariacji napisała:

          > Nauczyłam się raczej nic nie mówić ,gdyż pózniej mam piekło w domu

          No i tu niestety popełniłaś błąd, taki sam jak większość osób będących w związku z przemocowcem (bo tak należy nazwać Twojego męża). Człowiek sobie myśli "a co tam, dostosuję się, po co ma znowu być awantura" - i ani się obejrzy, a jest już "ugotowany" jak ta żaba... i:
          > po takim czasie złego traktowania i wyżywania się psychicznego i braku pomocy ,jakby
          > straciłam siłę i wiarę w siebie.

          Bardzo słuszny wniosek - teraz więc pozostaje Ci "tylko" tę wiarę i siłę odbudować :) Wiem, że to nie proste, ale sam fakt, że opisałaś swoją sytuację na forum już nieźle rokuje - spostrzegłaś, że nie jest dobrze, szukasz pomocy, wsparcia. Tu na forum jest masa porad w tym temacie, linków do odpowiednich stron, lektur. Poczytaj, na pewno wiele rzeczy sobie uświadomisz, oczy Ci się otworzą, może zrodzi się bunt, a to bardzo dobrze, bunt i wewnętrzna silna niezgoda na takie traktowanie to dobry bodziec do zmian w swoim postępowaniu. Przydaje odwagi. Porad psychoterapeuty Ci nie będę polecać (pewnie inni to zrobią), bo nie jest to takie hop siup jak pójście do internisty po antybiotyk... Aczkolwiek, jeśli masz chęć - to spróbuj znaleźć jakiegoś profesjonalistę, z którym będziesz mogła sensownie o tym porozmawiać. A może masz jakąś przyjaciółkę, siostrę, kuzynkę której mogłabyś się zwierzyć i uzyskać wsparcie, kogoś zaufanego, kto mógłby Cię dodatkowo nabuntować ? To bardzo pomaga i dodaje otuchy, usłyszeć od kogoś postronnego "co za cham, nie daj mu się, dowal mu" :)

        • szpil1 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 14.01.15, 21:45
          Dlaczego piszesz "moje" dzieci? Mąż nie jest ich ojcem?
          Czy masz jakieś wsparcie w rodzinie, kogoś komu bys mogła się zwierzyć, kogoś kto wsparłby Cie psychicznie?
    • 71tosia Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 12.01.15, 18:47
      po co tam jezdzisz skoro nie czujesz sie tam dobrze? To ze babcia i dziadek bawia sie sami w pokoju z dzecmi nie musi byc zle (fajnie ze lubia wasze dzieci), to ze jestes ignorowana przez wlasnego meza juz nie. Maz nie moze sam tam jechac z dziecmi? Powiedz mu wprost ze nie chcesz, wscieknie sie ale nie bedzie miec wyjscia, za ktoryms pojedzie sam albo wcale. Jezeli pojedzie sam to potraktuj to jako bonus - kilka godzin dla siebie, odpoczniej, idz do kina, poczytaj ksiazke. Musisz stawiac granice.
      ps nie masz jakis kolezanek rodziny ktorzy moga byc wsparciem?
    • molly_wither Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 12.01.15, 19:16
      Przykro mi to napisac,ale mąż Cie nie kocha...
    • mamameduza Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 12.01.15, 23:49
      Idź do psychiatry! Ostatecznie do gminnej poradni małżeńskiej.
      Też byłam w sytuacji bez wyjścia, tak myślałam. Też dwoje małych dzieci. W małżeństwie było coraz gorzej. Dziś jestem z dziećmi u mojej matki. Niestety wyrokuję Tobie rozwód. Ale bez psychotropów na czas "rozłączania się" nie poradzisz sobie. Powodzenia!
    • edw-ina Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 12:10
      Strasznie to zabrzmi, ale tak naprawdę to jakiej rady oczekujesz? Z twojego opisu wynika, że mąż żąda od ciebie podporządkowania się: masz jechać gdzie on chce i zachowywać się tak, jak on chce. W wypadku niedostosowania się twojej osoby do jego wymogów po prostu zrobi ci bolesną awanturę, czyli zastosuje PRZEMOC. Na tobie i na waszych dzieciach.
      Nie zmienisz człowieka o takim światopoglądzie. Światopoglądzie dopuszczającym wyżywanie się i poniżanie najbliższych.
      Jeśli będziesz się na to godziła, to nie dość, że schrzanisz sobie życie, to w dodatku pozwolisz zniszczyć dzieciństwo swoim dzieciom. A to ostatnie jest z mojego punktu widzenia niewybaczalne. Wiedzieć o tym, że dzieciom dzieje się krzywda i nic z tym nie zrobić, to godzić się na tę krzywdę.
      Jesteś ofiarą przemocy i trudno jest ci znaleźć wyjście z tego zamkniętego kręgu. Musisz wyjść po pomoc. Dziewczyny bez wątpienia skierują cię do właściwych instytucji, a tam pomogą ci się uporać z sytuacją. Tylko jeśli to zostawisz swojemu biegowi, bo się boisz, bo może się ułoży, bo on się zmieni, to za kilka lat nie będziesz mogła spojrzeć w twarz ani sobie, ani swoim dzieciom.
    • cotti Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 12:26
      Nie znam dokładnie Twojej sytuacji...

      ale każdy z nas pochodzi z jakiejś rodziny i ta rodzina, niezależnie od tego, jaka by nie była - jest rodziną i będzie ważna. Dla Ciebie Twoi rodzice, rodzeństwo, krewni z Twojej strony - też są ważni, prawda?

      Więc jeśli chcesz być na zdjęciach - po prostu dołącz do nich i bądź na tych zdjęciach. Bo to zupełnie naturalne, że ludzie lubią sobie robić zdjęcia - i pewno nie będą mieli nic przeciwko, jeśli dołączysz? Chyba, że będą mieli? :-/
      Jeśli chcesz się bawić z dziećmi i dziadkami - to dołącz (a jeśli nie? weź książkę i poczytaj sobie ;-))

      Spróbuj sobie znaleźć w tej przestrzeni wizyt czas dla siebie - przecież nie musisz siedzieć na kanapie i cierpieć - może chcesz pomóc w kuchni (zawsze taka pomoc jest doceniana), jeśli nie - po prostu odpocznij sobie. Być może nie wszystkie osoby z rodziny męża lubisz, ale jeśli oni wszyscy lubią Twoje dzieci i chcą z nimi spędzać czas - to jest super. Może spróbuj zaproponować mężowi, że podczas wizyty u dziadków, gdy wszyscy będą chcieli spędzić czas z dziećmi - Wy wyskoczycie do kina?

      A poza tym, przecież też są wizyty u "Twojej rodziny" - czy wtedy dobrze się czujecie, czy mąż narzeka, że jest zmuszany?

      Spróbuj na spokojnie porozmawiać z mężem, określ granice, powiedz, że nie pasuje Ci komunikacja z użyciem obraźliwych słów, ale postaraj się nie krytykować zbytnio rodziny męża. Mówcie o Was, bez mieszania między wasze relacje innych osób.
      • anku1982 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 12:46
        Zdaje się że nie do końca przeczytałaś post pierwszy autorki. Zalecasz jej uśmiechanie się tam, gdzie jej do śmiechu zupełnie nie jest. I rozmowę z mężem na zasadach partnerskich w momencie w którym mąż nie traktuje jej jak partnera ale jak podwładnego do którego w dodatku brakuje podstawowego szacunku.
        • sebalda Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 12:58
          Sytuacja rzeczywiście bardzo trudna, ale ja bym chciała wiedzieć, dlaczego mąż i jego rodzina tak źle Cię traktują. Wszyscy są bandą psychopatycznych osobników, którzy odcinają się od Ciebie? Jak mąż Cię zatem wcześniej traktował, że chciałaś za niego wyjść? Czy może jest coś na rzeczy, że Cię nie zaakceptowali i teraz tak to już się ciągnie? Nie piszę, że to musi być Twoja wina, bo nikt nie zasługuje na awantury i robienie piekła, ale może coś było nie tak na początku Waszego związku? Może zaszłaś w nieplanowaną ciążę i oni Cię obwiniają za "usidlenie" synka i brata? A może to dla nich jakiś rodzaj mezaliansu? Dziś to rzadkie zjawisko, ale nigdy nic nie wiadomo. Napisz, jakie mąż i rodzina mają do Ciebie pretensje, wtedy łatwiej Ci będzie doradzić.
    • aqua48 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 15:01
      Maleńkie dzieci przede wszystkim nie powinny być wychowywane w atmosferze awantur, pogardy dla jednego z rodziców i traktowania go jak intruza podczas spotkań rodzinnych. Z tego powodu choćby warto zawalczyć o szacunek dla siebie. A w przypadku braku na to szansy zdecydować się stworzyć dzieciom normalny dom na własnych warunkach.
      Zaczęłabym od spokojnej, ale kategorycznej odmowy uczestniczenia w tych kuriozalnych wizytach u teściów. Przeszłabym się też na posterunek, porozmawiała z dzielnicowym, opisała zachowanie męża i poprosiła o założenie niebieskiej karty. A w przypadku awantur domowych bezwarunkowo wzywała policję. Kobiety nie są i nie muszą być bezbronne, nie "muszą" robić to co mąż im każe, czy wymusza. Przemoc psychiczna jest tak samo karalna jak fizyczna. A szacunek należy się wszystkim. Warto to sobie uświadomić.
      • marzeka1 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 15:11
        Wychowując dzieci (mimo takiego traktowania zdecydowałaś się z taki człowiekiem na 2 dzieci!) z takim ojcem i mężem- zwyczajnie krzywdzi się je, "łapią" paskudny wzór z domu, widzą, jak można źle traktować matkę i załapią to.

        Pierwsza rzecz: nie jeździłabym do domu, gdzie byłabym tak źle traktowana.
        • stoswariacji Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 17:30
          No więc tak.Przed poznaniem męża byłam w długim ,dziesięcioletnim związku ze starszym,bardzo wymagającym facetem. Ciężko mi było podjąć decyzję o rozstaniu,ale to zrobiłam.Zaczęłam się spotykać z obecnym Mężem,moim rówieśnikiem.W zasadzie to on o mnie bardzo zabiegał,a ja nie traktowałam go początkowo poważnie.Stworzył niemal całą swoją nową osobowość na moje potrzeby(to znaczy ,to samo
          kino,książki,zainteresowania)zrobiłby dla mnie niemal wszystko. To,że to była ściema przypuszczam,że nie zauważyłam przez to ,że byłam trochę zagubiona po rozstaniu, i trochę w żałobie:) zresztą nic poważnego nie planowałam.
          Olałam,że tak powiem wszystkie sygnały ostrzegawcze w jego domu ,to jak sie traktowali nawzajem i jak do mniie odnosili.Po prostu nie dotyczyło mnie to.I tak rzadko bywaliśmy w domu.Wcześniej mąż nie był w stanie być nikim dłużej niż parę tygodni.
          Tak naprawdę zaczęło się od wspólnego zamieszkania razem.Niezobowiązująco niby,miałam pilnować mieszkania koleżanki która wyjechała.Jego mama miałą problem z tym duży.Chyba dlatego,że syn wylatuje z gniazda.Ponoć bali się ,że nie będzie chciał mieć z nimi kontaktu.Mówiła,żeby pamiętał gdzie jest jego dom itp.Myślę ,że każda inna była by podobnie potratowana jak ja.Pierwsze ale usłyszałam o chodzenie do kościoła,że prze ze mnie syn przestał i tak dalej.Oczy mi się otwierały ze zdziwienia , nie przyszło mi to wcześniej do głowy,a najbardziej gdy mąż coraz częściej przyznawała im rację.Tak po prostu bez podawania argumentów.
          Tak naprawdę gdybym miała otwarte drzwi do swojego domu,to bym wrociła.Ale czułam jakbym miała związane ręce.Już wtedy a szkoda.Myślałam,że dziecko i nasza rodzina wszytsko zmieni.I zmieniło,ale na gorzej.Drugie było nie wiem może zatrzymania mnie.Dziwnie się to potoczyło,a najbardziej jestem zła na siebie.
          • aqua48 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 18:39
            stoswariacji napisała:

            >Dziwnie się to potoczyło,a najbardziej jestem zła na siebie.

            Zostaw złość na siebie, męża i jego rodzinę na boku, ich nie zmienisz, możesz zmienić wyłącznie własne postępowanie i przyszłość dzieci. Zastanów się co zrobić aby one nie były następnym pokoleniem przemocowców, lub ofiar.
          • madi138 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 19:07
            Bylam w podobnej sytaucji i po latach moge powiedziec ci tylko jedno- sama nie jestes w stanie nic zmienic. To twoj maz pochodzi z zaburzonej rodziny i to on ma spaczone podejscie do rodzicow, a przede wszystkim do waszej rodziny. Jesli to on nie dostrzeze problemu i nie zechce nic zmienic, sama niewiele mozesz zrobic. Ja przez lata miotalam sie 'walczac' z tesciami, tlumaczylam mezowi, ze relacje w ich rodzinie sa chore i jedyne co osiagnelam, to to, ze wyszlam na wariatke rozbiajajca 'kochajaca' sie rodzine... Stalam sie kozlem ofiarnym i dziewczynka do bicia. Ale potem moj maz zaczal miec powazne problemy ze soba- nerwica, depresja, uzaleznienie i trafil na terapie. I tu dopiero otworzyly mu sie oczy. Zrozumial, ze jego problemy zaczely sie w domu rodzinnym, a relacje z rodzicami sa delikatnie mowiac, porabane. Potwierdzilo sie wszystko, co mowilam i nie powiem, ze mialam z tego ogromna saysfakcje. I maz zaczal sie zmieniac, nasze malzenstwo, relacje z jego rodzicami tez. Nie czulam sie juz, jak piate kolo u wozu. Maz zaczal mnie sluchac, a przede wszystkim postawil granice swoim rodzicom. Przecial pepowine i zaczal dorastac. Oczywiscie to byl dlugi i bolesny proces. Maz wciaz chodzi na terapie i jeszcze wiele pracy przed nim, ale osiagnal naprawde wiele.
            Z perspektywy czasu wiem, ze nie jestesmy w stanie nikogo zmusic do zmiany, jesli jej nie chce lub nie jest na nia gotowy. Ale mozemy zmieniac siebie... Zaluje, ze kiedy sie to rozgrywalo, nie poszlam na terapie, zeby wczesniej nauczyc sie stawiana granic i nie przejmowania sie cudzymi opiniami. Zanim samodzielnie do tego doszlam, wylalam morze lez i stracilam mnostwo energii, na udowadnianie, ze nie jestem wielbledem.
            Jesli czujesz sie zle w rodzinie meza i uwazasz, ze ich relacje sa niezdrowe, a maz zachowuje sie jak dzieciak, a nie glowa rodziny- to zapewne masz racje. Zacznij zmiany w waszym zyciu. Najpierw powiedz wszystko mezowi- na poczatku pewnie cie wysmieje, ale zasiejesz ziarno! A potem poczytaj pare dobrych ksiazek, zeby zrozumiec z czym walczysz (podsun je tez mezowi). Polecilabym ci tez spotkanie z psychologiem, zebys poukladala sobie wszystko w glowie i nauczyla sie jak radzic sobie z toksykami, a przede wszystkim, jak pracowac nad relacja z mezem. Jesli sama o siebie nie zawalczysz, to nikt cie nie uratuje. To ty masz racje, ale oni nie chca zmian- im jest dobrze w tym emocjonalnym bagienku.

          • 71tosia Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 13.01.15, 22:31
            skoro mezowi jednak troche zalezy to moze jest jakas szansa na to by zgodzil sie na terapie rodzinna?
            Tobie dobrze by chyba zrobilo nie jezdzenie do tesciow, przynajmniej do czasu gdy poczujesz sie troche silniejsza - co z oczu to z serca, jak nie bedziesz ich widywac to nie bedziesz o nich myslala - poczujesz sie lepiej.
          • renata1152 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 07.03.15, 23:55
            Uległością nic w takiej sytuacji nie zdziałasz.
            To jest po prostu toksyczny związek.Wejdź na forum ''toksyczne związki'''' i poczytaj.
            W czym Ty i twoja rodzina ma być gorsza od drugiej strony.
            Przecież usilnie zabiegał o Ciebie i wszystko pasowało .
            Musisz być silna i nie dać się zastraszyć.
            Skorzystaj z pomocy psychologa.
    • koronka2012 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 14.01.15, 18:36
      Albo postawisz wszystko na jedną kartę i zaczniesz ŻĄDAĆ terapii, albo nie ma szans na utrzymanie tej rodziny. Jeśli mąż się nie zgodzi - sugerowalabym choćby czasową wyprowadzkę, coś musi nim wstrząsnąć, bo inaczej będzie się tylko pogłębiać.

      Zacznij dbać o siebie, bo nikt inny tego nie zrobi. Nie musisz bywać u teściów, nie musisz ich nawet lubić.
      Jak mąż zacznie "piekło" po prostu wychodzisz z domu. Na godzinę choćby - i tak za każdym razem, do skutku.
      • sebalda Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 15.01.15, 12:02
        No to ja już mam jasność i podzielam rady Koronki.
        Na początku mąż nie będzie chciał słuchać o terapii, będzie urządzał jeszcze większe piekło, gdy odmówisz wizyty u teściów (skądinąd nie rozumiem, dlaczego on tak naciska, skoro nikt Cię tam nie lubi i za Tobą nie tęskni). Wróżę eskalację agresji ze strony męża, gdy zaczniesz stawiać granice. W wypadku używania przez niego wyzwisk, krzyków albo innych środków nacisku, radziłabym wezwanie policji do awantury domowej i powiedzenie, że nie czujesz się bezpieczna. Większość tego typu awanturników to nieźle studzi, pokazuje, że wreszcie czas na poniesienie konsekwencji swoich czynów, dotąd pewnie tylko mu groziłaś. Jeśli pierwsza wizyta policji go nie ostudzi, wezwij znowu i załóż niebieską kartę. Wtedy mogą mu postawić wymóg udania się na terapię (indywidualną, rodzinną) i jest szansa (mała, jeśli pod przymusem, a bez przekonania, ale zawsze), że się gość trochę ogarnie.
        Musisz sie jednak jakoś wzmocnić przed tymi działaniami, na początek zrozumieć, że nikt nie ma prawa tak Cię traktować. Gdybyś sama mogła pójść na terapię wzmacniającą, byłoby świetnie.
        • zuzi.1 Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 15.01.15, 12:34
          Sebaldo ten maz naciska, bo ma zaburzona relacje z rodzicami, jest zapewne od nich emocj. uzalezniony i poprzez nacisk na to bywanie zony u tesciow chce okazac tym rodzicom szacunek, jednoczesnie nie okazujac szacunku zonie i pozwalajac na to samo wobec zony swoim rodzicom. To jest b. chira sytuacja i zona powinna dazyc do jak najszybszego przerwanua jej, nie chodzic do tesciow, wymagac dla siebie szacunku i generalnie zrobic to co proponuje Koronka, zawalczyc o siebie przede wszystkim. Gdy maz zaprze sie i odmowi jakiejkolwiek wspolpracy to nalexy bezzwlocznie skladac pozew o rozwod, bo nic z tego nie bedzie, facet wowczas po prostu nie jest dojrzaly do malzenstwa. To o czym autorka pisze to b. czesta sytuacja, ten maz w dalszym ciagu jest zwiazany i lojalny wobec swojej rodziny pochodzenia, nie wobec zony :(
          • sebalda Re: Mąż ze swoją rodzina i ja 15.01.15, 12:53
            No tak, masz rację Zuzi z tym bywaniem u rodziców, najpewniej jest dokładnie tak, jak piszesz, nie pomyślałam o tym. Tym bardziej należy odmówić tych wizyt.
Pełna wersja