vilez
21.01.15, 18:44
Wątek teoretyczny.
Sytuacja: chory w rodzinie, leżący. Choroba "przejściowa" (nie na stałe, powiedzmy: do dwóch miesięcy). W grę wchodzi: podsuwacz, mycie na łóżku, ew. dokarmianie, no i takie zwyczajne: podawanie leków, książek- no wszystkiego, co trzeba donieść leżącemu. Chory współpracuje, niekapryśny i nieroszczeniowy. Do pomocy ma innych dorosłych.
Pytanie: w jakim zakresie angażować dzieci? W co i od jakiego wieku.
Cel: wychowawczy (nie- potrzeba).
Czy np. opróżnienie podsuwacza wchodzi w grę? Lub umycie rodzica (poza częściami intymnymi). Czy to nie za dużo (emocje, wstrząs) i czy warto. Bo taka zwyczajna pomoc (podawanie, poprawianie pościeli) to oczywistość.Chodzi mi o te bardziej nieoczywiste.
Słowem- czy to jest okazja wychowawcza, czy byście odpuściły i uznały, że życie mu samo dostarczy okazji (konieczności) - lub nie dostarczy, i też ok?
Bo ja się zawahałam... z tym podsuwaczem (16 lat)- na "nie". No i mnie naszło na zapytanie Was...
Pani ekspert też byłabym wdzięczna za wypowiedzenie się.