ulegać mamie?

22.01.15, 21:57
Nie jest to jakiś poważny problem - raczej pytanie z gatunku "kto ma rację". Co roku w okolicach Dnia Babci mam ten sam problem - moja mama obraża się na mnie, szantażuje (na szczęsćie tylko przez telefon, ale jest osobą niepełnosprawną, chorą i chce wzbudzić moje wspólczucie) po to abym zadzwoniła do jej mamy z życzeniami na Dzień Babci. Wmawia mi że "jestem zawzięta", nienawidzę jej mamy itp. Ja nie chcę dzwonić bo ta babcia to jest to dla mnie całkowicie obca, obojętna osoba. Kilka razy kiedyś uległam i miałam wrażenie że babcia nawet nie wie kto do niej zadzwonił. Absolutnie nigdy w życiu nie zainteresowała się nami, nie zna mnie i mojego rodzeństwa - widziała nas tylko raz na kilka lat jak rodzice nas tam zawieźli, lub poźniej -ubłagali -abyśmy ją odwiedzili. Nie była na moim slubie (bo nie), nie za bardzo kojarzy chyba jak mam na imię - ale mama twierdzi ze ona bardzo się ucieszy jak zadzwonię i gra na moich uczuciach. A ja sie zbuntowałam i od kilku lat nie ulegam mamie wiedząc że ją krzywdzę...
    • heniek.8 Re: ulegać mamie? 22.01.15, 22:38
      > od kilku lat nie ulegam mamie wiedząc że ją krzywdzę...

      to Twoja mama defuniuje to sobie jako krzywdę. obiektywnie to jest sprawa między Tobą i babcią, czyli nie ma sprawy :)
      Babcia Ciebie nie kojarzy a mama chce zachować przed nią pozory jak to ją kocha rodzina, to niech włoży trochę wysiłku - np. zadzwoni sama zmienionym głosem i złoży życzenia "na wnuczka" :)
      • miedzymorze Re: ulegać mamie? 22.01.15, 22:45
        Twoja mama chce się czuć skrzywdzona i nakręca chore klimaty.

        Jak ulegniesz to znajdzie sobie jakieś inne poletko do hodowania krzywdy.

        pozdr,
        mi

        ps. możesz tez gładko zełgać w stylu 'dzwoniłam, nie odbiera ode mnie telefonu' :>
        • heniek.8 Re: ulegać mamie? 22.01.15, 22:55
          > ps. możesz tez gładko zełgać w stylu 'dzwoniłam, nie odbiera ode mnie telefonu' :>

          to mi się nie podoba, ja bym takie rzeczy do końca wyjaśniał z otwartą przyłbicą :)
          może negocjacje z matką - "wyślę babci sms-a z życzeniami" :)
          • kittka25 Re: ulegać mamie? 22.01.15, 23:16
            jeszcze dodam że przez namowy mojej mamy byliśmy u babci kilka razy ze starszą córką w odwiedzinach (wcześniej babcia dostała zaproszenie na jej chrzciny-ale nie przyjechała "bo nie') a gdy córka miała okolo dwóch lat spotkaliśmy się z babcią u wujostwa na jakiejś imprezie i usyszeliśmy z mężem od tej babci " a co wy w końcu macie -syna czy córkę?" babcia nie jest chora, nie ma kłopotów z pamięcią - to bardzo młoda babcia.
            • paris-texas-warsaw Re: ulegać mamie? 22.01.15, 23:24
              Może jest tam bardzo dużo zadawnionych kwestii pomiędzy mamą i babcią i np. mama chce mieć jakiś kontakt z babcią, albo chce coś sobie/babci udowodnić, a babcia jakoś się o coś odgrywa i neguje istnienie mamy/Twoje/wnuczki (bo jesli nie ma faktycznie demencji, to takie pytanie jest dobitną chęcią pokazania, że dla niej nie istniejecie). Czy zadzwonisz czy nie, nie ma to żadnego zapewne znaczenia, może mama czeka, że babcia w końcu zauważy jej dziecko czyli Ciebie, albo jakiś aspekt z tym związany (np. jak fajnie ona wychowała swoje dziecko etc.). Jakaś zakrecona pewnie sytuacja:)
            • zuzi.1 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 08:32
              Jestem za uczeniem babc z ciezkimi charakterami kultury i szacunku do drugiego czlowieka. Ona nie zauwaza nas i naszej rodziny, to trudno, my zapominamy o jej istnieniu. A mamie powiedzialabym glosno i wprost, nie zamierzam narzucac sie zaburzonej osobie, ktora nie jest mna ani moja rodzina zainteresowana, wiec daruj sobie i przestan mnie namawiac na kontakty z ta nieprzyjemna osoba. Nie znalazla czasu na przyjazd na chrzest mojego dziecka bez zadnych istotnych powidow, nie chce utrzymywac z nami kontaktu, wiec ja nie zamierzam utrzymywac ZADNEGO kontaktu z nia. Rozumiesz?
    • a.nancy Re: ulegać mamie? 23.01.15, 08:37
      A ja powiem tak: telefon z życzeniami to nie jest jakieś wielkie poświęcenie. To pół minuty raz w roku, a zapewnia święty spokój na kolejne 12 miesięcy.
      Jak rozumiem, nie masz otwartego konfliktu z babcią.
      • ola_dom Re: ulegać mamie? 23.01.15, 10:08
        a.nancy napisała:

        > A ja powiem tak: telefon z życzeniami to nie jest jakieś wielkie poświęcenie. To pół minuty raz w
        > roku, a zapewnia święty spokój na kolejne 12 miesięcy.

        Nie jestem przekonana. Bo może wcale nie o ten telefon tu chodzi, tylko o ULEGANIE mamie. A jedno ulegnięcie może pokazać matce, że ma otwartą furtkę do: "rób, co ja mówię!".
        Telefon do babci, która ma nas w dupie, to już całkiem osobna sprawa.
        Uważam, że nie należy ani ulegać mamie, ani karmić mamy ego telefonem do jej matki - bo to wyraźnie mama ma problem ze swoją mamą i stara się go łagodzić za pomocą córki.
        Poza tym.... babcia, która nie kojarzy, który wnuczek do niej dzwoni, nie wie, jakie dziecko urodziło się wnuczce - no ludzie...! To jak obca osoba, z jakiej racji należy ją dopieszczać??? Może ona wcale nie czuje się babcią, skoro nie zna swoich wnuczków? To ZA CO składać jej te życzenia????
        • zuzi.1 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 11:03
          Otoz to. A zeby taki tel. z zyczeniami raz na rok zapewnial swiety spokoj na kolejny rok, to nalezaloby miec najpierw z powodu nie dzwonienia do babci wyrzuty sumienia. Nie rozumiem jak mozna miec wyrzuty sumienia w stosunku do osoby, ktora na wlasne zyczenie wypisala sie z bycia nasza rodzina i nie widzi sensu w utrzymywaniu z nami kontaktu.Ja w takich sytuacjach kompletnie nie dostrzegam sensu utrzymywania udawanych, jednostronnych kontaktow, IMO lepiej zaprzestac takich kontaktow calkowicie. I ' dobro wnukow' tez do mnie nie przemawia, bo wnuki z utrzymywania takiego sztucznego kontaktu raz do roku i tak nic z tego nie wyniosa.A mamie mozna powiedziec, chcesz z nia utrzymywac kontakt, to dzwon do niej sama :)
    • fnutaki Re: ulegać mamie? 23.01.15, 09:48
      Kompletnie nie wiem czemu mieszasz babcię w swój jakiś chory konflikt z matką.
      Babcia to babcia. Chcesz to utrzymujesz kontakt, nie chcesz to nie. Raz do roku telefon od wnuków i 3 minuty kurtuazyjnej rozmowy o pogodzie to nie jest taki wysiłek od którego korona z głowy spada. Innej babci mieć nie będziesz.
      Nie powinnaś swoich toksycznych układów z matką przenosić na inne osoby i robić z nich jednego bagna.
      Jesteś dorosła - postępuj dorośle. Na razie postępujesz jak obrażone sfochowane dziecko, które matkę obwinia o to jak sama postępujesz, a postępujesz niekonsekwentnie i w innych dopatrujesz się winy za swoje decyzje.
      • aqua48 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 10:49
        Ja bym nie ulegała mamie dla świętego spokoju. Powiedziałabym, że dzwonić nie zamierzam, bo babcia na własne życzenie kontaktów ze mną nie podtrzymuje. Że kilkakrotnie zapraszałam ją na uroczystości dla mnie ważne jak ślub czy chrzciny, ale nie zechciała być obecna wobec tego nie czuję się winna nieutrzymywaniu kontaktów. Że rozumiem zdanie i stanowisko mamy, ale że rozmawiać na ten temat więcej nie będę.
      • koronka2012 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 18:43
        Taki telefon raz do roku niektórych dławi hipokryzją. Po co zmuszać się do kurtuazji w stosunku do kogoś, kto odrzucił choćby powierzchowne formy relacji rodzinnych?
    • onmytoes Re: ulegać mamie? 23.01.15, 12:44
      kittka25 napisała:

      > Wmawia mi że "jestem zawzięta", nienawidzę jej mamy
      > Absolutnie nigdy w życiu nie zainteresowała się nami, ni
      > e zna mnie i mojego rodzeństwa - Nie była na moim slubie (bo nie), nie za bardzo kojarzy chyba jak mam na imię - ale mama twierdzi ze ona bardzo się ucieszy jak zadzwonię i gra na moich uczuciach.

      Wydaje mi się, że mama próbuje Tobą manipulować i wmawiać nie wiadomo co. Jam możesz nienawidzieć kogoś kogo nie znasz?

      Całkiem zrozumiałe, że skoro babcia nie interesowała się nigdy Tobą, nie kojarzy jak masz na imię to ja nie rozumiem po co w ogóle masz do niej dzwonić i na jakiej zasadzie. Babcia swoim zachowaniem wyraźnie daje do zrozumienia, że babcią nie jest i nigdy być nie chciała. Dzwonienie do babci raz w roku z życzeniami wygląda troszkę na jakąś farsę.

      Bardzo możliwe, że Twojej mamie jest przykro, że jej własna matka nie chce kontaktów z wnukami. Ale zamiast rozwiązać to ze swoją matką usiłuje zmusić Ciebie byś to za nią rozwiązała. Prawda jest taka, że jeśli babcia tego kontaktu nie chce, to nikt jej do tego nie zmusi. Nie wiem czemu miałoby służyć utrzymywanie takiej gry pozorów.

      Ciekawa jestem czy powiedziałaś kiedyś mamie dlaczego właściwie nie chcesz do babci dzwonić, czy powiedziałaś, że przecież babcia jest Ci zupełnie obca i nigdy się Tobą nie interesowała. A jeśli tak, to co mama na to?
      • kittka25 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:38
        rozmawiałam o tym z mamą nie raz- używałam tych samych argumentów - ze nie mogę nienawidzić kogoś kogo w ogole nie znam itp. W odpowiedzi słyszałam ze nic mi nie zaszkodzi jak zadzwonię a babcia się na pewno ucieszy. Moze i mama ma rację - korona by mi z glowy nie spadłą -ale zwyczajnie wkurzało mnie że przez pierwsze minuty rozmowy musiałam tłumaczyć kim jestem - kto dzwoni. Wiem że mama z babcią tez nie ma za bardzo więzi bo babcia po prostu chyba nie lubiła swoich dzieci ( z opowieści mamy i jej rodzeństwa wynika że babcia do swoich dzieci miała tak samo obojętny stosunek jak i do nas - wnuków - dała jeść, uprała ale nic poza tym - a jak skonczyli 18 lat to kazała jak najszybciej zarabiać na siebie) - wnuki tez wszystkie traktuje tak samo obojętnie- taki typ człowieka - ale tak zwyczajnie - nie chce mi się dzwonić, tłumaczyć kim jestem - aby złożyć życzenia, które są potrzebne chyba tylko mojej mamie
        • ola_dom Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:45
          kittka25 napisała:

          > nie chce mi się dzwonić, tłumaczyć kim jestem - aby złożyć życzenia, które są potrzebne chyba tylko mojej mamie

          Otóż to.
          Mama ma problem, i oczekuje, że Ty go rozwiążesz. No NIE ROZWIĄŻESZ.
        • annb Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:47
          Bo w Polsce rządzi "co Ci szkodzi".
          smutne
          • ola_dom Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:53
            annb napisała:

            > Bo w Polsce rządzi "co Ci szkodzi".

            o matko... TAK... może zacznę liczyć, ile razy to słyszę ;)
            • annb Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:58
              nie licz, działaj
              jesli jest szansa na dialog to ja odpowiadam-wiesz, zaszkodziło mi.
              jeśli zaś po drugiej stronie jest ściana-nie odpowiadam ale też nie dostosowuję się
              Bo jak wyżej-zaszkodzilo mi
              • ola_dom Re: ulegać mamie? 23.01.15, 14:03
                annb napisała:

                > jeśli zaś po drugiej stronie jest ściana-nie odpowiadam ale też nie dostosowuję się

                Tak się z reguły dzieje. Nie dyskutuję, ale też nie robię, mimo że przecież "mi nie szkodzi". Bo jakoś tak właśnie mi szkodzi. Mi konkretnie szkodzi to, że MAM robić tak, jak mi się mówi. Choć to nic istotnego do zrobienia (taki właśnie np. byle telefon) i "niewiele kosztuje". Mnie kosztuje wiele - bo to kolejny kamyczek do mojego ogródka mający świadczyć, że nie jestem dorosła i nie decyduję sama o tym, co robię. No więc - SZKODZI mi. Ale nie wdaję się w dyskusje o tym.
            • heniek.8 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 17:52
              > Bo w Polsce rządzi "co Ci szkodzi".
              >
              > o matko... TAK... może zacznę liczyć, ile razy to słyszę ;)

              na każde takie "co ci szkodzi? (np. zadzwonić)" jest wektor o tej samej sile ale przeciwnym zwrocie "a co tobie szkodzi? (jeżeli nie zadzwonię)" [1]

              rozumiem jeszcze gdyby matka przypominała o dniu babci niezobowiązująco, w stylu "może nie pamiętasz, ale gdybyś chciała zadzwonić to przypominam że to dzisiaj".
              I już nawet nie za bardzo wypada jej dopytywać się "i co, zadzwoniłaś czy nie?"
              A tym bardziej robić sceny skrzywdzonej itp.

              [1] dotyczy relacji między dorosłymi
        • sorvina Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:52
          INHO - mama projektuje na Ciebie swoje emocje - to ona nienawidzi babcię (swoją mamę), a przynajmniej ma do niej duży żal za to jak była traktowana, ale to dla niej temat tabu. Wybrała odgrywanie przedstawienia "wszystko jest w porządku". Ale Ty wybrałaś inaczej. Nie chcesz udawać relacji, której nie ma, znosić z uśmiechem pokazową wręcz obojętność babci. Swoim wyborem nieświadomie przypominasz mamie, że jest problem, który ona zamiata pod dywan.
          Dopóki wszyscy grają, ona nie musi się konfrontować ze SWOIMI emocjami, zastanawiać nad tym, że może nie tylko pozory i uczucia babci są ważne, ale innych ludzi też, przyznać, że tak naprawdę czuje się skrzywdzona przez własną matkę. Łatwiej zmusić Cię, byś się dostosowała i nie "kwestionowała" oficjalnej wersji. Ale to wcale nie jest zdrowe. Twoja mama ma prawo nie chcieć przerobić swojej relacji z babcią, ale Ty nie musisz zgadzać się na mało przyjemne doświadczenie (nawet jeśli to niby nic, ale nie chodzi przecież o telefon, ale o doświadczenie bycia całkowicie nieważnym dla babci i zostanie wręcz demonstracyjnie olanym przez nią). Mama może przestać uciekać przed problemem i się z nim zmierzyć. Tak naprawdę pokazując, że można inaczej, że każdy zasługuje na szacunek i nie musi się godzić na przykre traktowanie i jeszcze udawać, że wszystko ok - możesz ją zainspirować do zmiany perspektywy. Ale nie masz gwarancji, że to coś da. Więc warto zrobić to co uważasz po prostu za słuszne i dobre dla Ciebie. A mamie uprzejmie ale zdecydowanie oznajmić swoją decyzję ucinając presje i manipulacje.
          • zuzi.1 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 14:25
            Wydaje mi sie, ze ta babcia moze byc osoba zaburzona narcystycznie i dlatego tak sie zachowywala wobec wlasnych dzueci a teraz wobec wnukow i prawnukow.
            • sorvina Re: ulegać mamie? 23.01.15, 15:06
              zuzi.1 napisała:

              > Wydaje mi sie, ze ta babcia moze byc osoba zaburzona narcystycznie i dlatego ta
              > k sie zachowywala wobec wlasnych dzueci a teraz wobec wnukow i prawnukow.

              Jeśli wszystkie dzieci równo ignorowała, to nie wygląda mi to na narcyzm. Co prawda jest typ matki narcystycznej ignorującej, ale zazwyczaj jednak wyznacza dzieciom różne role - część z nich ma obowiązek zaspokajać narcystyczne potrzeby matki. A jak tylko ignoruje... to może być banalny przypadek kobiety bez instynktu macierzyńskiego, bez żadnej potrzeby posiadania rodziny, która uległa schematowi społecznemu, ale w roli matki a potem babci nigdy się nie odnalazła, traktowała dzieci tylko i wyłącznie jako ciężar, co najwyżej zadaniowo - dbając tylko o fizyczne potrzeby, nie mogąc się doczekać kiedy staną się samodzielne i będzie mogła zająć się tym co ją bardziej interesuje.
              Zapewne głębi emocjonalnej u niej brak, nawet ze zwyczajną empatią może być kiepsko (bo nie chodzi tu tylko o brak miłości do dzieci, która nie musi się pojawiać, ale lekceważący stosunek do niech, chęć pozbycia się ich jak najszybciej, bo są obciążeniem). To by pasowało do narcyzmu, jeśli narcystyczne papu dostawała na zewnątrz - na tyle dużo, że nie potrzebowała brać od dzieci, je po prostu ignorowała, wymagając tylko by nie przeszkadzały w realizacji "ważniejszych" celów.
              Pytanie czy to była bardziej obojętność na dzieci, czy niechęć. Natomiast jest to raczej problem i sprawa do rozkminiania dla matki autorki. Dla autorki sprawa jest prostsza - czy chce utrzymywać kontakt i realizować udawane rytuały rodzinne wobec osoby, która jest jej obca i nigdy nie starała się tego stanu zmienić, a wręcz demonstracyjnie i bez jakiegokolwiek wstydu okazywała, że wnuki/prawnuki ją absolutnie nie interesują.
              • zuzi.1 Re: ulegać mamie? 23.01.15, 15:44
                Zgadzam sie z Toba Sorvino. Dla autorki to nie ma za bardzo znaczenia, poza tym pewnie nie zna szczegolow jak te relacje wygladaly od srodka tej rodziny.
        • onmytoes Re: ulegać mamie? 23.01.15, 15:18
          kittka25 napisała:

          > W odpowiedzi słyszałam ze nic mi nie zaszkodzi jak zadzwonię

          Moim zdaniem zaszkodzi, bo jesteś zmuszana by pchać się z udawaną życzliwością tam, gdzie Cię najwyraźniej nie chcą i nigdy nie chciano. Jesteś zmuszana udawać coś do kobiety, która przez większość Twojego życia Cię olewała. W imię czego?
          Ktoś tu kiedyś użył takiego porównania, mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale mi się ta sytuacja kojarzy z odpędzanym pieskiem, który wciąż idzie i się łasi. To Ci szkodzi.

          Babcia w normalnej rodzine spełnia istotną rolę i miłość do wnuków to jest to, czego ona Cię pozbawiła. Nie widzę powodów do telefonów i życzeń, za to tylko, że jest babcią w dokumentach?

          > a babcia się na pewno ucieszy.

          Z tego co opisujesz to chyba jednak bardzo wątpliwe. Wydaje mi się, że to głównie mama się ucieszy, że pozory normalności w rodzinie są zachowane.


          > że przez pierwsze minuty rozmowy musiałam tłumaczyć kim jestem - kto dzwoni.

          przykre to strasznie.
    • angazetka Re: ulegać mamie? 23.01.15, 13:56
      Nie ulegać. Nie ma powodu. Mama twojej mamy nie jest dla ciebie babcią w sensie innym niż biologiczny. Miałam dziadków, którzy mieli mnie w d..., nie czułam potrzeby, by dbać o kontakty z nimi. Obcy ludzie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ulegać mamie? 23.01.15, 19:21
      Relacja między babcią i Panią jest już niezależną od mamy relacją. Szczególnie, że jest Pani już dorosła i sama konstruuje Pani swoje relacje.
      Mama upomina Panią, bo może czuje się odpowiedzialna za uczucia swojej matki lub ma jakieś poczucie winy wobec niej, które próbuje zmniejszyć Pani zachowaniami.
      No i mamy czasem tak mają, że chcą mieć ciągle jakiś wpływ na swoje dzieci.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • molly_wither Re: ulegać mamie? 23.01.15, 20:02
      No i tak trzymaj, jaka babcia takie świeto..
      • konwalka Re: ulegać mamie? 23.01.15, 21:11
        ale co to za tekst :innej babci miec nie bedziesz?
        przeciez ona nie ma zadnej babci
        (jest tylko najwyzej matka matki, ktora dokladnie nie wie, kiedy, ile razy i jakiej płci jej córka rodziła)
    • panizalewska Re: ulegać mamie? 24.01.15, 05:36
      To jeszcze lepiej niż u mnie! Po prostu cyrk. Podpisuję się pod resztą - relacja z babcią, której to relacji rzeczona babcia nie chce, to inna para kaloszy, niż relacja z mamą. Zmuszanie kogoś do relacji, bo komuś innemu będzie przykro, jest chore. Ja się zmuszam tak raz na rok do odwiedzin u jednej babci (mamy ojca), która zagaduje człowieka na śmierć, przy czym jest miła, ale mówi tylko o sobie i ze swojej perspektywy. Zawsze tak było. Jakakolwiek rozmowa z nią to zgrzyt zębów i skręt kiszek. Więc unikam jak ognia. A mój ojciec (to jego mama) nas namawia. Smutne. Bo on wie, jak to wygląda. I dalej swoje.
    • boski_adonis Re: ulegać mamie? 24.01.15, 09:20
      To jak sniezna kula.
      Twoja babcia ma problem w relacji z córka ( Twoja mamą) i wnuczką ( z Tobą).
      Twoja mama ma problem w relacji z Tobą i być moze w perspektywie z wnuczką. Jak by patrzec na ten proces z boku - to Twoja córka zaczyna powtarzac te scenariusze, bo juz ma problem w relacjach z prababcią .
      Obym sie bardzo pomylił.
      Mozna próbowac zatrzymac te kulę . Nie koniecznie dla własnego dobrego samopoczucia, ale dla samopoczucia pozostałych.
      Napisałas, ze Twoja mama jest osoba niepełnosprawną, chorą i "chce wzbudzić wspólczucie".
      Moja matka często chce we mnie wzbudzic wspólczucie. Myslę,ze skoro tego potrzebuje a ja jej mogę to dać- to po rpostu daje i tyle. Czasem, kiedy przesadza ja staram sie trochę to ostudzić.
      Tak naprawde wydaje się,ze babcia nie jest wielkim problemem, w koncu mozesz zadzwonic nie po to,zeby zrobic przyjemnosc babci, ale matce.
      Napisałaś :
      "A ja sie zbuntowałam i od kilku lat nie ulegam mamie wiedząc że ją krzywdzę..
      Fakt, zwykle nie chcemy ulegac mamie . Sam nie wiem dlaczego- wszak ulegamy dzieciom, małzonkom, wspołpracownikom, kolegom itd" Matce ulegac nie chcemy. Tylko co z tego skoro masz poczucie,ze ją krzywdzisz? Pewnie nie jest to fajne uczucie, skoro napisałas o sprawie na forum.
      Jestem zwolennikiem niepopularnej na forum teorii dotyczacej relacji z rodzicami . Teoria dot. rozwiazywania problemów jest prosta , wręcz prostacka.
      Czasem po prostu warto na cos machnąc reką ,zeby było przyjemniej innym a nam zamkniecie oczu na jakis problem pozwoli napawać się poczuciem,ze zachowałem sie lepiej i szlachetniej w stosunku do osób, ktore na to nie zasłuzyły ( babcia) albo bardzo czegos potrzebują do szczęscia ( mama) .
      Moi rodzice młodzi nie sa i czasem jak sie chce bardzo przy czymś uprzec zastanawiam sie czy byłbym tak samo uparty, gdyby rodzic miał np. umrzec jutro. Wtedy zwykle nabierem pewnego dystansu do rozgrywek rodzinnych i macham reka, bo po co walczyc o swoje , skoro satysfakcja z tego mizerna i jeszcze daje poczucie "że krzywdzę".
      Mozna by zapytac, czy to ja akurat musze sprawiac ,zeby niektorzy członkowie rodziny czuli sie lepiej albo naprawiali moim kosztem stare winy.
      Pytam - "dlaczego ja"? odpowiedz moze brzmieć - "dlaczego nie?"
      Nie twierdze ,ze to wybór jedynie słuszny , bo nie znam Twojej rodziny i tego co sie w niej dzieje, ale czasem mozna spróbowac spojrzec na cos inaczej.
      Bycie szlachetnym, wyrozumiałym, albo wprowadzającym lepsza , nowa jakośc w zycie rodzinne tez moze byc zródłem satysfakcji .I na dodatek mniej ciązy ;) niz swiadomośc,ze sie kogos krzywdzi.
      • heniek.8 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 10:09
        > Pytam - "dlaczego ja"? odpowiedz moze brzmieć - "dlaczego nie?"

        jeżeli zgadzasz się że Twoje zdanie/oczekiwanie/czas jest mniej warty od tej drugiej osoby to jasne.

        PS. może umyłbyś mój samochód w imię tego żeby na forum nie skwaśniała atmosfera? :)
        • boski_adonis Re: ulegać mamie? 24.01.15, 10:36
          Wszystko zalezy od punktu widzenia i od wagi sprawy .
          "jeżeli zgadzasz się że Twoje zdanie/oczekiwanie/czas jest mniej warty od tej dr
          > ugiej osoby to jasne"
          Nie mam 100 lat i 5 minut poswięcone innym nie jest dla mnie czasem uszczknietym z zycia, ktore sie skonczy ;)
          Walczę o sprawy dla mnie istotne , a nie walczę okazdy drobiazg , ktory pozwala postawic na swoim. Przepraszam autorke postu za off topic , ktore nie dotyczy on sprawy, ktorą porusza w watku.
          Stawianie na swoim mnie nie dowartosciowuje, ani nie poprawia ,ze czuję sie lepiej.Choć mam "wyrazisty " charakter- lubię negocjowac.
          Lubie tez byc swietym Mikołajem- daję "prezenty" jesli chcę i sam wybieram jakie to beda "prezenty".
          Moze to byc prezent pt "czasem odpuszczam" .
          Mogę sie uprzeć moge odpuscić. Mikołaj moze sprawić ,ze swiat bedzie milszy. No, chyba ze uznamy ,ze jest jakimś frajerem, bo daje "prezenty" a mogłby je przyjmować:)

          I cóz mam powiedziec na hm, dośc miałką moim zdaniem propozycję
          PS. może umyłbyś mój samochód w imię tego żeby na forum nie skwaśniała atmosfer
          > a? :)

          Ze nie za bardzo rozumiesz o czym mowa?

          • heniek.8 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 10:47
            to nie założycielka wątku tylko jej matka "walczy", i stara się to robić na nieswoim terenie.
            autorka o nic się tak naprawdę nie stara jak tylko o to żeby mieć prawo do kształtowania swoich relacji z innymi po dorosłemu,
            tak więc, Twoje postulaty dot. niewalczenia o byle duperelę byłoby bardziej właściwe przedstawić owej mamie.
      • onmytoes Re: ulegać mamie? 24.01.15, 12:54
        Adonis, jestem jak najbardziej za zmienianiem złych relacji. Ale tutaj przede wszystkim pojęcie krzywdy matki jest baaaaardzo mocno naciągane.
        Są matki dla których krzywdą jest gdy syn się ożeni i wyprowadzi do innej kobiety. Są matki, które swoje wyimaginowane krzywdy używają do manipulowania dziećmi i osiągania własnych celów.
        Poza tym tutaj "sprawcą" owej krzywdy nie jest tak naprawdę córka tylko babcia. Bo prawdziwą krzywdą dla matki autorki tak naprawdę nie jest ten telefon tylko fakt, że babcia nie chciała/nie umiała dać bliskości emocjonalnej ani jej ani jej dzieciom.
        Matka autorki umniejsza tutaj krzywdę swoją i dzieci, bo najważniejsze jest, żeby "babcia się ucieszyła".
        I to moim zdaniem jest mocno nie wporządku.

        Moim zdaniem bunt autorki jest właśnie przełamaniem szkodliwego wzorca a jej odmowa udziału w grze pozorów być może pozwoli na zdrowsze relacje w kolejnym pokoleniu.
        • aqua48 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 13:36
          onmytoes napisała:

          > Matka autorki umniejsza tutaj krzywdę swoją i dzieci, bo najważniejsze jest, że
          > by "babcia się ucieszyła".
          > I to moim zdaniem jest mocno nie wporządku.


          Moim zdaniem najbardziej nie w porządku jest matczyna chęć wpływania na autonomiczną decyzję autorki wątku nie mającą tak na prawdę z matką nic wspólnego, bo dotyczącą osób trzecich.
          • onmytoes Re: ulegać mamie? 24.01.15, 13:45
            no tak, ale co innego gdyby matka nakłaniała córkę do kontaktu z np samotną sąsiadką, a co innego z babcią, która przez lata tę córkę olewała i nawet nie wie jak ta ma na imię.
            • aqua48 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 23:05
              onmytoes napisała:

              > no tak, ale co innego gdyby matka nakłaniała córkę do kontaktu z np samotną sąs
              > iadką, a co innego z babcią, która przez lata tę córkę olewała i nawet nie wie
              > jak ta ma na imię.

              Nie ma znaczenia jeśli córka nie życzy sobie tego kontaktu. Z samotną sąsiadką też może sobie nie życzyć. Z rozmaitych powodów.
        • boski_adonis Re: ulegać mamie? 24.01.15, 19:36
          Autorka postu zrobi jak zechce, bo zna lepiej relacje w swojej rodzinie niz dyskutujacy na forum.
          Prawde mówiąc jestem zdziwiony jak rózne rzeczy przypisuje sie matce, babce. Nie chodzi mi o to,że sa obwiniane. Byc moze jest wina po ich stronie, nie kwestionuje takiej mozliwosci, ale naprawde zachęcałbym dyskutujacych do nie wyciagania tak daleko idących wniosków na podstawie bardzo ogólnikowych informacji.Padaja słowa :
          Poza tym tutaj "sprawcą" owej krzywdy nie jest tak naprawdę córka tylko babcia.
          Moze,tak , a moze nie. Co wiemy o babci? Egoistka? A moze wychowana w jakis szczególnie trudnych warunkach? Moze po niszczących człowieka doswiadczeniach zyciowych? A moze tak jak moja mama po traumatycznej biedzie wojennej, schorowana półsierota wychowana bez miłosci ? Moze zła kobieta ,a moze z zaburzeniami psychicznymi, nad ktorymi pochylilibysmy sie z troska zalecając terapie, gdyby babcia tutaj cos napisała.
          Czytam,ze :
          "Matka autorki umniejsza tutaj krzywdę swoją i dziecI" Hm, nie zauwazyłem ,zeby tutaj umniejszała ;). Mamy za to relacje córki, ktora ma poczucie ,ze krzywdzi. Byc moze jest w błedzie i sama jest krzywdzona, manipulowana.
          Skoro wszystkim jest nie za dobrze, to proponowałem jako jeden z wariantów- złe naprawic lepszym. Autorka postu nie musi tego robić , moze wszak postepować jak zawsze.
          Wybaczanie na tym forum jest bardzo niemile widziane. Sugeruje,ze ktos kto wybaczył czy machnął reką jest manipulowany, krzywdzony, wykorzystywany wręcz nie wie, co z nim robią inni.
          Ale tutaj przede w
          > szystkim pojęcie krzywdy matki jest baaaaardzo mocno naciągane.

          Ja tu zadnej krzywdy matki nie widze, ale skoro autorka postu tak pisze , to ja tego nie kwestionuję, bo na jakiej podstawie?
          A to,czy będziemy poprawiac relacje w rodzinie machając reka na pojawiajace sie niemiłe zdarzenia jest naszym osobistym wyborem . Nie zawsze będzie działaniem postrzeganym w kategoriach zwycięstwa nad kimś, nie zawsze w kategoriach księgowych ( czy bilans jest na zero).
          Zreszta to zalezy od człowieka , ludzie potrafia sobie wybaczyc duzo gorsze rzeczy niz złe relacje z babcią i manipulacje ze strony matki.
          A tak na marginesie - czy mozna z reka na sercu powiedzieć, ze na swiecie zyje choc jedna osoba, ktora nie manipulowała w zaden sposób inną?
          • heniek.8 Re: ulegać mamie? 24.01.15, 19:49
            taka strategia że kto pyta "co robić?" to od Ciebie dostaje radę "machnij ręką i dostosuj się"?
            a gdyby to matka autorki zapytała na forum "moja córka nie chce zadzwonić do babci" to jaka byłaby Twoja rada? może "Czasem po prostu warto na cos machnąc reką ,zeby było przyjemniej innym" (w tym przypadku córce-kitce)

            bo jeżeli tak doradzasz to taka strategia pół-Salomonowa, kto przyjdzie pierwszy i dostrzeże problem to ma zrobić dobrze innym?
            a jaka powinna być strategia full-salomonowa, gdyby obie przyszły po radę?
          • hunkis Re: ulegać mamie? 24.01.15, 21:10
            Żeby umieć w ten sposób jaki proponujesz odnosić się do matki i babci trzeba samemu być osobą wewnętrznie wolną, dojrzałą, rozwiniętą i mieć duży dystans do świata, ludzi i także do siebie. Autorka póki co, a może i nigdy , nie przejdzie na ten etap świadomości..
            Jest zbyt "emocjonalnie uwikłana" i długo jeszcze będzie.. Nie jest w stanie wznieść się ponad problem matki i babki bo sama tkwi w nim po uszy, one "piją" z jednej butelki ten sam toksyczny napój. Odwyk jednym pomaga a innym nie. Takie życie. Niektórym łatwiej jest trzymać się uparcie negatywów i nienawiści próbując samemu nie sięgać po specyficzny "rodzinny napój".
      • vilez Re: ulegać mamie? 24.01.15, 19:50
        > Jestem zwolennikiem niepopularnej na forum teorii dotyczacej relacji z rodzicami . Teoria dot.
        > rozwiazywania problemów jest prosta , wręcz prostacka.
        > Czasem po prostu warto na cos machnąc reką...

        W rzeczy samej- prostacka. To się nazywa: obłuda? zamiatanie pod dywan? hipokryzja? wpupiemanie? Same "zalety", jak widać.. A jeszcze przypisać sobie w związku z tym szlachetność i ofiarność (te "prezenty"), to już szczyt szczytów. Zakwalifikowanie problemu autorki do "drobiazgów" też jest niezłe. Jako i pasus o uleganiu innym ( dzieciom, małzonkom, wspołpracownikom, kolegom). Patrzenie na rodziców przez pryzmat ich jutrzejszej możliwej śmierci też "pasjonujące". To coś jak traktowanie ich jako niepełnosprawnych umysłowo "na wszelki wypadek"? Fajne "podmiotowe" podejście.
        W sumie- solidne "osiągnięcie", heh. Tak kuriozalnego wpisu dawno nie widziałam. Zawsze tak przedmiotowo traktujesz ludzi?

        Do Autorki- układać sobie relacje z babcia poza mamą. Albo raczej: nie układać, bo zdaje się, że nie ma czego układać.
        Bo masz problem właśnie z mamą.
        Poczucie winy to częsta maska dla gniewu. Pozwól sobie na gniew wobec matki. Bo masz się o co gniewać- mama nie postępuje wobec Ciebie ok. Wywal to z siebie, a minie poczucie winy.
        • kittka25 Re: ulegać mamie? 25.01.15, 01:21
          Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Pewnie że jak się weźmie jakąkolowek rodzinę pod lupę to widać wiele nieładych rzeczy - myślę ze problemy z mamą mam juz przepracowane - i relacje z nią są wyjaśnione - jest fajną babcią dla moich dzieci,fajną mamą, wiem ze mnie kocha-na pewno nie powiela błędów swojej mamy - kocha moje dzieci, interesuje się nimi. Natomiast po lekturze Państwa wypowiedzi i wielu swoich przemyśleniach wiem ze jej relacje z własną mamą nie sa przepracowane i to jest jej problem. Nie wiem czy to ma jakieś znacznie ale dodam że ta "babcia" nie jest nieprzyjemna- ona jest "żadna" - jest tak obojętna, że nie można jej przypisać żadnych uczuć do nas, wnuków- nawet negatywnych.To bardzo prosta kobieta- mam podejrzenia że wtórna analfabetka- bardzo piękna w młodości, wyszła za mąż w wieku 17 lat za dwa razy starszego dziadka tworzyła z nim zgodny związek tylko nie lubiła dzieci. Patrząc na jej zdjęcia z młodości była prawdziwą pięknością.
Pełna wersja