Mieszkanie z przyszłą teściową

29.01.15, 14:41
Dzień dobry,
czytam Was od dłuższego czasu i wreszcie odważyłam się napisać.
Bardzo proszę o wskazówki i pomoc.
Podjęłam decyzję o zamieszkaniu z moim parterem w domu jego matki (ojciec nie żyje).
Nie ma innej opcji żebyśmy byli razem ani teraz, ani w przyszłości. Ja w obecnej chwili nie pracuję, on zarabia niewiele a poza tym nie widzi sensu wynajmu czegokolwiek, gdy u siebie w domu ma całe piętro. Łazienka i kuchnia niestety są wspólne i mieszczą się na piętrze jego matki.
W czym problem?
Otóż zastanawiam się, czy i jakie ustalić zasady na początku takiego wspólnego mieszkania żeby zminimalizować ryzyko nieporozumień.
Kto ma prać, gotować itp., czy to ja powinnam z matką partnera o tym porozmawiać? Co z jego czasem wolnym, gdy wróci po pracy? Ma go spędzać z nią żeby się nie czuła samotna?
Co z zakupami, rachunkami? W jakiej części powinnam w tym uczestniczyć żeby nie być dla nich obciążeniem?
Czy jest jakiś sposób, żeby moje mieszkanie tam było dla tej kobiety oznaką, że jej syn ma swoje życie?
Nie chcę być jej drugim dzieckiem a tak się czuję bywając tam np.w weekendy. Chcę jakichś obowiązków, wzajemnego szanowania się i akceptowania prywatności.
Jak to wszystko rozegrać żebyśmy obie czuły się dobrze?
Mój parter nie widzi tego tak, jak ja. Według niego przesadzam.
Matka partnera jest osobą o zupełnie innym temperamencie niż ja. Jest bardzo chłodna, cicha i małomówna. Lubi krytykować. W kwestiach kulinarnych - wszystkich bez wyjątku, nawet własną córkę. Gdy tam jestem nigdy nie chce pomocy przy gotowaniu. Rzeczy, które ja przywożę np.ciast zazwyczaj nie chce nawet z grzeczności spróbować. Demonstracyjnie je wtedy swoje…
Jest skrajnie oszczędna. Moim partnerem „zarządza” nakazując mu gdzie ma ją zawieźć i co ma zrobić. Parter jest mało asertywny, rzadko sprzeciwia się matce, szanuje jej zdanie.
Nie czuję się tam komfortowo i szczerze mówiąc, zwłaszcza teraz nie mając pracy, nie wyobrażam sobie tam życia.
Boję się, że prędzej czy później będą konflikty, ale… nie chcę stracić tej miłości.
To mój pierwszy poważny związek. Poznaliśmy się 3 lata temu na portalu randkowym, od pół roku jesteśmy zaręczeni. Dzieli nas odległość 200km, jesteśmy po 30-tce. Kochamy się, jest nam ze sobą świetnie, mamy wspólne tematy, priorytety, ale wiem, że proza życia pod jednym dachem to nie to samo, co weekendowe spotkania… Zwłaszcza, że będzie nas troje - my i jego matka. To nie jest tak, że ja jej nie lubię, ale to jest jej dom, jej kuchnia, jej lodówka...
Dziewczyny, co zrobić żeby to się udało?
A może ja rzeczywiście przesadzam?
    • azile.oli Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 15:02
      Nie przesadzasz. Odradzam wspólne zamieszkanie. Zapłacisz za to Ty, własnym samopoczuciem i nerwami.
      Po ślubie przez 1,5 roku mieszkaliśmy wspólnie z moją teściową. Po części dlatego, że takie były czasy (to było 20 lat temu), ciężko było o własne mieszkanie, a po części też ze względu na matkę męża - została sama w dużym domu i koszty utrzymania ją przerastały.
      W zasadzie powinniśmy się czuć jak na swoim, bo ponosiliśmy wszystkie opłaty, zatem praktycznie teściowa wychodziła na tym tak, jakby dom wynajęła.
      No, ale przecież byliśmy rodziną.
      Nie dało się, niestety, pokojowo współistnieć. Teściowa niby się nie wtrącała, ale miała fochy o wszystko, obrażała się, że nie spędzamy z nią wolnego czasu. Atmosfera była niezdrowa.
      Też mieliśmy piętro do swojej dyspozycji, nawet z łazienką, ale kuchnia była wspólna.
      To była jedna wielka masakra. Nie czułam się tam jak u siebie. A i tak byłam w dobrej sytuacji, bo przez ileś tam godzin nie było mnie w domu - studiowałam. Ty nie pracujesz, będziesz miała zatem częstszy kontakt z teściową.
      Szczerze - mogliśmy coś wynająć za pieniądze, które inwestowaliśmy w utrzymanie domu i byłby spokój.
      Oczywiście mój mąż początkowo był optymistycznie nastawiony, choć znał charakter matki.
      Później cała sytuacja zaczęła też ciążyć jemu, ale ostatecznie dopiero moje nalegania doprowadziły do tego, że się wyprowadziliśmy i odetchnęłam.
      • wies-baden Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 20:26
        Czy teściowa poradziła sobie po waszej wyprowadzce?
        • azile.oli Re: owszem.... 29.01.15, 21:51
          Poradziła sobie o tyle, że pomagaliśmy jej finansowo. Gdyby nie to, miałaby ciężko pokryć chociażby koszty ogrzewania.
    • jehanette Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 15:14
      1. Co to znaczy, że nie ma innych szans? Macie jakieś problemy zdrowotne, że partner nie może zarobić więcej, a Ty iść do pracy? W takim wypadku rozważałabym, czy nie lepiej się wykurować na własnych śmieciach, a poważne decyzje podejmować mając pełne możliwości działania.

      2. Jeśli w ogóle rozważać wspólne mieszkanie na jakikolwiek okres czasu, to oddzielna kuchnia i łazienka jest absolutną podstawą. No wyobraź sobie, nawet majtek spokojnie nie powiesisz po przepierce w łazience! Miałam wspólną pralnię z rodzicami i było to wystarczająco irytujące nieprzyjemne i krępujące. Zrobiłabym wszystko, by wygospodarować na piętrze mini aneks i mini łazienkę. Ale to znowu - koszty. Lepiej je włożyć w coś własnego - tak, wynajęte mieszkanie jest bardziej własne niż rodziców.

      3. Jeśli teściowa ma taką osobowość jak opisujesz, to zamieszkanie razem może się skończyć tylko źle.
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 10:06
        1. Takie są realia. Oboje mieszkamy w małych miejscowościach gdzie mając minimalną krajową człowiek ma wrażenie, że Pana Boga za nogi złapał... Na kredyt nie będzie nas najzwyczajniej stać.

        2. Szanse na łazienkę są. Kuchnia odpada definitywnie, za duże koszty robienia przyłączy itp.

        3. Starałam się być obiektywna w opisie.
        • koronka2012 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 23:21
          A jaki jest problem z przylączami, skoro łazienka może być - za ścianą można zrobić aneks kuchenny, choćby z płytą grzewczą. Święty spokój kosztuje.
    • aqua48 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 16:00
      Po pierwsze to nie TY w razie wspólnego zamieszkania będziesz ustalać jego warunki tylko właścicielka domu, ty będziesz mogła się jej wymaganiom podporządkować. Po drugie jeśli Twój wybranek rzeczywiście chce spędzać z Tobą życie to niech wymyśli jakiś sposób na Waszą całkowitą niezależność. Bo układ jaki opisujesz nie rokuje dobrze. To zarządzanie Twoim partnerem przez matkę oraz fakt, że już teraz nie czujesz się tam komfortowo to dwa fakty, które mówią wielkim głosem - daj sobie spokój z tą przeprowadzką.
    • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 16:59
      Nie wchodz w to. W takiej sytuacji nie da sie budowac zwiazku, bedziesz sie tam czula jak piate kolo u wozu i ostatecznie znielubisz faceta, ktory okaze sie ostatecznie maminsynkiem. Kobiety o takim charakterze jaki opisalas wychowuja synow dla siebie, do swojej dyspozycji. Tacy panowie nie potrafia odpepowic sie od matki i zyc samodzielnie wlasnym zyciem. Gdy po jakims czasie zorientujesz sie, ze facet nie widzi innej opcji na wlasne zycie, niz mieszkanie w jednym domu z matka, to ZOSTAW GO i szukaj innego i nie trac na niego cennych lat.
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 10:15
        Chęć mieszkania w domu rodzinnym a bycie maminsynkiem to według mnie dwie różne sprawy. Ja się obawiam czy on mnie wesprze, czy obroni gdy będę tego potrzebowała. Z drugiej strony to moje obawy jak na razie nieuzasadnione...
        • onmytoes Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 17:42
          lukrecja_a napisał(a):

          > Chęć mieszkania w domu rodzinnym a bycie maminsynkiem to według mnie dwie różne
          > sprawy. Ja się obawiam czy on mnie wesprze, czy obroni gdy będę tego potrzebow
          > ała. Z drugiej strony to moje obawy jak na razie nieuzasadnione...


          Tego to pewnie akurat się nie dowiesz dopóki nie zamieszkasz z teściową. Bo słowne deklaracje to wiesz... a wszystko tak naprawdę wychodzi w praniu.
          Zresztą, na tym etapie znajomości, gdzie jest to związek na odległość, to myślę, że niemożliwością jest ocenić czy obawy są uzasadnione czy nie.
          Potencjalna nieodcięta pępowina syna może zupełnie nie przeszkadzać w weekendowych spotkaniach i związku na odległość. Niestety problemy najczęściej ujawniają się dopiero po wspólnym zamieszkaniu.
          Aczkolwiek dorosły facet, który nie dąży do wyprowadzki od mamusi to dla mnie osobiście ogromny dzwon alarmowy. Jeśli zgodzisz się na taki układ już teraz to szczerze wątpię czy kiedykolwiek się usamodzielnicie.
    • heet_joe Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 17:02
      Sama mieszkam z teściami (poniżej znajdziesz mój wątek) i mimo, że mamy wszystko oddzielne, to nie do końca czuję się jak u siebie. A teściów mam bardzo fajnych. Kiedy czyta się to co opisujesz ma się ochotę zapytać, czy jesteś masochistką. Serio. Nie macie dziecka, jesteście młodzi, na waszym miejscu wyjechałabym za granicę żeby zarobić chociaż na połowę mieszkania, cokolwiek, ale nie wprowadzała się do kobiety, która nawet nie je twojego ciasta.
      My na początku też mieliśmy wszystko ugadane. Ja poprosiłam nawet ( ku obrazie teściowej) żeby do nas dzwoniono jak coś będą chcieli, bo nie lubimy takiego wpadania. Teściowa faktycznie czasami to robi, bo się jej nie chce zejść. Teść wchodzi non stop :-P Oczywiście podczas rozmowy niby wszystko rozumieli. Tiaaa :-)
      Acha. Mój mąż na początku próbował mnie rozumieć, wspierać, dlatego mieliśmy pomysł, żeby zrobić coś w rodzaju dobudówki i się całkowicie oddzielić. Jednak po lekturze forum i mojego wątku, zaczynam się zastanawiać :-)
      • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 17:12
        Heet, wpisz w gogla : kafeteria mieszkanie z tesciami, pod tym haslrem znajdziesz 13 stron roznych opowiesci na ten temat i po prostu poczytaj. Mysle, ze jestes w waznym momencie swojego zycia i od tego co teraz zadecydujesz moze zalezec Twoja przyszlosc :-)
        • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 17:26
          Stron do poczytania jest 16, nie 13 i jest to naprawde ciekawa lektura, ktora polecam tez autorce watku.
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 10:23
        Tak, ta sytuacja z ciastem mnie zmroziła... Nie jesteśmy tacy młodzi, nie wyraziłam się precyzyjnie w pierwszym poście, mamy po 36 lat. Oj, opcja telefonowania w razie potrzeby żeby ograniczyć wizyty kompletnie odpada ;-) Ona jest przecież u siebie, a na górze u syna ma swoje kwiaty wymagające podlewania...
    • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 17:13
      W sytuacji, gdy Twój partner "nie widzi problemu" - never. To sie nie uda. Najpierw przez niego (bo mu sie nie chce myśleć), potem przez teściową (bo ta nie jest skłonna do kompromisu), a potem przez Ciebie (bo zaczniesz reagować na to wszystko nerwowo i się dołożysz do złego, a nikt nie jest aniołem),
      Nie idź w to. Nie w tych warunkach. To się może udać tylko, gdy wszyscy zainteresowani zdają sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw, i gdy mają silną wolę i samokontrolę.
      Odradzam.
      • verdana Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 17:16
        Już nie lubisz teściowej i jeśli nawet nie wszystko, ale większość tego co piszesz jest prawdą - to nie jest osoba, u której da sie mieszkać.
        W dodatku nie będąc nawet żoną, możesz z dnia na dzień stracić dach nad głową - będziesz mieszkała u kogoś, nie u siebie.. Nie pakuj się w to.
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 10:51
        "To się może udać tylko, gdy wszyscy zainteresowani zdają sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw, i gdy mają silną wolę i samokontrolę"

        A rozmowa przed zamieszkaniem nie pomogłaby? Może poprosić partnera żeby coś takiego zainicjował?
        • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 11:19
          Pomogłaby :-) Ale najpierw jest potrzebna rozmowa z mężem- by on dostrzegł problem, i byście między sobą wypracowali jakiś modus vivendi. A do rozmowy z teściami powinien najpierw przystąpić on sam - już po rozmowie z Tobą- synowi bardziej wypada.
          No i trzeba mieć na uwadze, że umowa to jedno, a życie- drugie. I że samokontrola i panowanie i tak wyjdą w praniu- w sensie, że nie mona liczyć na to, że umowa wszystko załatwi. Umowa to tylko umowa, życie może nanieść na nią poprawki.
          Pytanie brzmi, czy teściowa, a opisujesz ją jako apodyktyczną, da się namówić na taką elastyczność i kontrolę. A mąż na asertwyność względem teściów.

          Jeśli to jest duży dom, to nie dom z klucza stoi stoi na przeszkodzie. Ale musiałaby być osobna łazienka i kuchnia. Moim zdaniem, skoro jest możliwa łazienka, to i jest możliwa kuchnia (na prąd). Małą łazienka i mała kuchnia przy łazience, potrzebne są: odpływ, wywietrznik i tzw. siłą do prądu- to wszystko jest do zrobienia przy łazience.
          Gdybyś się zdecydowała, to wiedz, że nie będziesz miała żadnych praw majątkowych do tego domu. Tylko prawo do zwrotu nakładów na remont (dokumentacja wydatków).
        • onmytoes Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 17:46
          lukrecja_a napisał(a):

          > "To się może udać tylko, gdy wszyscy zainteresowani zdają sobie sprawę z czyhaj
          > ących niebezpieczeństw, i gdy mają silną wolę i samokontrolę"
          >
          > A rozmowa przed zamieszkaniem nie pomogłaby? Może poprosić partnera żeby coś ta
          > kiego zainicjował?


          Wybacz, ale brzmisz dość desperacko. Naprawdę łudzisz się, że rozmową zmienisz kobietę w tym wieku, która przecież jest u siebie?
          Poza tym, jak sama pisałaś, partner nie widzi problemu... jak długo myślisz, że będzie on stawał w Twojej obronie przeciwko teściowej?
        • koronka2012 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 23:24
          Rozmowa pomoże na jakiś tydzień, w porywach do dwóch. Nie zmienisz czyichś 60letnich przyzwyczajeń i poglądów.
        • srebrnarybka Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 08.02.15, 01:37
          A rozmowa przed zamieszkaniem nie pomogłaby?

          Moim zdaniem nie. To są cechy charakteru, których rozmowa nie zmieni. Rozmową można uregulować to, czy się wiesza ręcznik z lewej, czy z prawej strony. Jeśli partner ma spędzać czas wolny po pracy z matką, żeby nie czuła się samotna, tzn. nie jest gotowy na to, by mieć własne życie. Gdyby się wyprowadził, może by się to udało. Nie wtedy, kiedy będziecie od teściowej oboje zależni i oboje na jej łasce.
    • triss_merigold6 Zasady? 29.01.15, 18:15
      Przepraszam, ale jakie Ty chcesz ustalać zasady w cudzym domu i na cudzym terenie?!
      Bez pracy będziesz tylko utrzymanką, którą w każdej chwili można wystawić za drzwi, zero praw i zero głosu.

      Tak serio, to się nie uda. Jesli nie masz bezwzględnego wsparcia faceta, nie uda się po trzykroć.
      • lukrecja_a Re: Zasady? 30.01.15, 10:48
        No wiesz, absolutnie nie miałam na myśli, że tam pojadę i powiem do jego matki "będę tu mieszkała ale pod warunkiem, że..." Myślałam o rozmowie z nim, dokładnych szczegółach jak to widzę żebyśmy potem nie przeżywali rozczarowań. Mój parter jest osobą, która zawsze widzi szklankę do połowy pełną, trudne sytuacje próbuje rozładować żartem, unika konfliktów i generalnie w niczym nie widzi problemu. Chociażby ta sytuacja z ciastem z mojego pierwszego wpisu - przywiozłam, postawiłam na stole, on się zajada a ona odchodzi od stołu i idzie ukroić swoje. Później gdy o tym rozmawialiśmy powiedział, że niepotrzebnie się przejmuję, że przecież przywiozłam dla niego i jemu smakowało. Już wcześniej mnie uprzedzał żebym się nie spodziewała, że matka kiedykolwiek mnie pochwali bo ONA TAKA JEST. Ciągle powtarza - przyjeżdżasz do mnie, nie do mojej mamy.
        Prosząc Was o rady liczyłam na podpowiedzi w stylu - pranie róbcie osobno, kup swój kosz na brudną bieliznę i swój proszek, zaproponuj teściowej, że skoro jest taką świetną kucharką to ty (czyli ja) zajmiesz się sprzątaniem.

        Nie chcę być utrzymanką, nie chcę żeby mi ktoś zarzucał, że mi gotuje, pierze itd. Mam oszczędności, chcę się dokładać do wspólnego życia.

        Nie wiem, czy mam jego wsparcie. Żeby się przekonać trzeba razem zamieszkać...
        • azile.oli Re: Zasady? 30.01.15, 10:58
          Zasady ustal z partnerem, nie z jego matką. Oczywiście - własny proszek, pierzecie sobie sami, zanim włożysz pranie zapytaj, czy ona nie chce skorzystać z pralki. Gotujcie sobie sami, sami róbcie zakupy, niech facet pogada z matką o wydzielenie półki w lodówce, albo kupcie swoją.
          Po skorzystaniu z kuchni - posprzątaj po sobie, to samo z łazienką.
          Nie umawiaj się na sprzątanie całego domu - sprzątajcie u siebie i oczywiście część wspólną, gdy zobaczysz, że tego wymaga (korytarz, klatka schodowa).
          A w ogóle przemyśl to jeszcze - jak sobie wyobrażasz prywatność, gdy ona ma na waszej przestrzeni kwiatki, które musi podlewać?
          Czarno to widzę. Ja nie wytrzymałam, a w porównaniu z tym, co opisujesz, miałam raj.
        • mamrot3 Re: Zasady? 30.01.15, 11:00
          lukrecja_a napisał(a):

          > Myślałam o rozmowie z nim, dokład
          > nych szczegółach jak to widzę żebyśmy potem nie przeżywali rozczarowań. Mój par
          > ter jest osobą, która zawsze widzi szklankę do połowy pełną, trudne sytuacje pr
          > óbuje rozładować żartem, unika konfliktów i generalnie w niczym nie widzi probl
          > emu. Chociażby ta sytuacja z ciastem z mojego pierwszego wpisu - przywiozłam, p
          > ostawiłam na stole, on się zajada a ona odchodzi od stołu i idzie ukroić swoje.
          > Później gdy o tym rozmawialiśmy powiedział, że niepotrzebnie się przejmuję, że
          > przecież przywiozłam dla niego i jemu smakowało. Już wcześniej mnie uprzedzał
          > żebym się nie spodziewała, że matka kiedykolwiek mnie pochwali bo ONA TAKA JEST
          Tu masz odpowiedź, jak będzie zachowywał się Twój m. Nie licz na cud.
        • 3-mamuska Re: Zasady? 30.01.15, 18:12
          przywiozłam, postawiłam na stole, on się zajada a ona odchodzi od stołu i idzie ukroić swoje. Później gdy o tym rozmawialiśmy powiedział,

          Moze nie dosc jasno sie wyraziłam ze to ciasto jest dla was wszystkich , łącznie z teściowa, moze użyłas słów "kochanie przywiozłam ci ciasto"

          Druga sprawa facet ma racje, ja nienawidze ciast czekoladowych choc sporo osob je uwielbi i podawane jest najcześciej.
          I nie zjem z grzeczności czegoś czego nie lubie wole nawet na imprezę przynieść swoje niz wciskać w siebie cos czego nie lubie.

          Uważam ze nie bedziesz wiedzieć jak to jest dopóki tam nie zamieszkasz , ustalenia słowne ok ale w życiu wychodzi inaczej.
          Nie przejdziesz wszystkiego zeby wszystko z nim przedyskutować na tyle zeby on zapamiętał jakie masz zdanie na dany temat.

          Moim zdanie należy z partnerem porozmawiać o szcunku i twojej roli w jego życiu, i to ze jesli macie plany wspólnej przyszłości chcesz zeby stał po twojej stronie, a jesli uzna ze nue masz racji to nich ci to powie spokojnie na osobności podając argumenty.

          Moim zdanie problem polega na tym ze młode kobiety zakładają ze one znają faceta najlepiej, ze teściowa to zawsze wróg, ze ja jestem asertywna (bezczela moim zdaniem) i wszyscy maja robić jak ja chce.

          Moze go spytac jak on widzi zakupy ,rozliczenia rachunków ( choc jedli nie pracujesz to on bedzie cie utrzymywał czyli bedzie tez poniekąd decydował) czy o jego czas wolny.
          • lukrecja_a Re: Zasady? 03.02.15, 10:04
            Nie, absolutnie nie mówiłam, że ciasto jest tylko dla niego.
            Przywiozłam sernik. Ona poszła ukroić swój sernik ;-)
            • kocia_noga Re: Zasady? 03.02.15, 12:52
              lukrecja_a napisał(a):

              > Nie, absolutnie nie mówiłam, że ciasto jest tylko dla niego.
              > Przywiozłam sernik. Ona poszła ukroić swój sernik ;-)

              A jak na to zareagowałaś? Spytałaś dlaczego, czy milcząco uznałaś że to akt przeciwko tobie?
        • szpil1 Re: Zasady? 31.01.15, 12:25
          lukrecja_a napisał(a):

          > No wiesz, absolutnie nie miałam na myśli, że tam pojadę i powiem do jego matki
          > "będę tu mieszkała ale pod warunkiem, że..."

          No, ale to trochę tak wygląda, ze Ty masz wizje jak to będzie wyglądać i juz rozdzieliłas role, kto, co i jak ma robić. A czy wy wszyscy, w trójkę, wspólnie, w ogóle rozmawialiście jak to ma wyglądać?

          Myślałam o rozmowie z nim, dokład
          > nych szczegółach jak to widzę żebyśmy potem nie przeżywali rozczarowań.

          Myślałaś? Czyli wychodzi na to, ze nie rozmawialiscie o tym?

          Mój par
          > ter jest osobą, która zawsze widzi szklankę do połowy pełną, trudne sytuacje pr
          > óbuje rozładować żartem, unika konfliktów i generalnie w niczym nie widzi probl
          > emu.

          Twojemu partnerowi bedzie o niebo łatwiej, bo to jego matka i jego dom.

          Chociażby ta sytuacja z ciastem z mojego pierwszego wpisu - przywiozłam, p
          > ostawiłam na stole, on się zajada a ona odchodzi od stołu i idzie ukroić swoje.
          > Później gdy o tym rozmawialiśmy powiedział, że niepotrzebnie się przejmuję, że
          > przecież przywiozłam dla niego i jemu smakowało. Już wcześniej mnie uprzedzał
          > żebym się nie spodziewała, że matka kiedykolwiek mnie pochwali bo ONA TAKA JEST

          Sama piszesz, ze partner jest mało asertywny, nie licz, że to się zmieni. W przypadku różnicy zdań czy jakichkolwiek problemów wynikających z życia pod jednym dachem - a nie ma siły, na pewno takie będą - będzie lawirował tak aby nikogo nie urazić. A Ty się bedziesz męczyła. Matka na pewno też. Tylko on, podejrzewam, będzie zadowolony, bo ma i mamusię, i Ciebie obok.

          > . Ciągle powtarza - przyjeżdżasz do mnie, nie do mojej mamy.

          Wizyty to co innego niż zamieszkanie na stałe.

          > Prosząc Was o rady liczyłam na podpowiedzi w stylu - pranie róbcie osobno, kup
          > swój kosz na brudną bieliznę i swój proszek, zaproponuj teściowej, że skoro jes
          > t taką świetną kucharką to ty (czyli ja) zajmiesz się sprzątaniem.

          Mnie by się wydawało oczywiste, ze takie rzeczy jak pranie, sprzątanie, zakupy robicie dla siebie i za własne pieniądze, bo w końcu skoro czujecie się na tyle dorośli by zamieszkać razem to chyba jesteście też na tyle dorośli by się utrzymać? A zaproponowanie teściowej by gotowała, a Ty będziesz sprzątać - rozumiem, ze to tylko przykład - to jakieś kuriozum. To jej dom, jeśli już jakieś propozycje to powinne wyjść od niej, nie od Ciebie. Znowu mam wrażenie, że Ty już od dawna masz opracowany plan jak to ma wyglądać, bez jakiejkolwiek jednak próby rozmowy z partnerem i jego matką.

          >
          > Nie chcę być utrzymanką, nie chcę żeby mi ktoś zarzucał, że mi gotuje, pierze i
          > td. Mam oszczędności, chcę się dokładać do wspólnego życia.

          Na jak długo Ci te oszczędności starczą? Nie szkoda ci ich? Nie lepiej zainwestować w znalezienie pracy, choćby wiązało się to z wyjazdem? Jestes gotowa wyjechać 200 km do niego, czy w pobliżu nie ma większych miast gdzie mogłabys znaleźć pracę, a jednocześnie byc bliżej n iego?

          >
          > Nie wiem, czy mam jego wsparcie. Żeby się przekonać trzeba razem zamieszkać...

          Masz klapki na oczach i tyle. Masz też wizję wspólnego życia i nie widzisz ,że partner prędzej własne skarpetki zje niż sprzeciwi się mamusi. Chyba jesteś straszliwie zdesperowana, by ten związek utrzymać i zamykasz oczy na wszystkie niepokojące objawy.
          • yoma Re: Zasady? 01.02.15, 11:08
            Jest zdesperowana. 36 lat, bez pracy, bez rodziny...
            • zuzi.1 Re: Zasady? 01.02.15, 11:41
              Wiec niech autorka probuje, gdy nie sprobuje, to sie nie przekona. Najwyzej zdobedzie nowe, ciekawe doswiadczenia zyciowe .
              • onmytoes Re: Zasady? 01.02.15, 17:33
                zuzi.1 napisała:

                > Wiec niech autorka probuje, gdy nie sprobuje, to sie nie przekona. Najwyzej zdo
                > bedzie nowe, ciekawe doswiadczenia zyciowe .

                W wieku 36 lat to ja naprawdę myślę, że szkoda własnego czasu na takie próbowanie. Autorka za 2-3 lata obudzi się z ręką w nocniku. I wtedy szanse na nowy związek i założenie rodziny będzie miała bardzo niewielkie.
                Niestety ale dla kobiet biologia jest brutalna. Próbować to sobie można mając 20 lat. Marnowanie czasu w wieku 36 lat na nierokujący związek to strzelanie sobie w stopę.
                • szpil1 Re: Zasady? 01.02.15, 22:56
                  onmytoes napisała:

                  >
                  > W wieku 36 lat to ja naprawdę myślę, że szkoda własnego czasu na takie próbowan
                  > ie. Autorka za 2-3 lata obudzi się z ręką w nocniku. I wtedy szanse na nowy zwi
                  > ązek i założenie rodziny będzie miała bardzo niewielkie.
                  > Niestety ale dla kobiet biologia jest brutalna. Próbować to sobie można mając 2
                  > 0 lat. Marnowanie czasu w wieku 36 lat na nierokujący związek to strzelanie sob
                  > ie w stopę.

                  Dokładnie. Tym bardziej, iż sama autorka wątku pisze, ze w wieku 36 lat jest to jej pierwszy poważny związek (przyczyny oczywiście mogą być różne: nieśmiałość, brak okazji do poznania kogoś itp, itd). I to, wydaje mi się, też rzutuje na to, że już teraz nie chce widzieć złych stron tego związku. Podejrzewam, ze jeśli coś będzie szło nie tak, to za wszelką cenę będzie chciała tę relacje utrzymać.
            • szpil1 Re: Zasady? 01.02.15, 22:50
              No, niestety, i to widać w jej postach. Podejrzewam, ze dlatego Lukrecja_a zniknęła i sie nie odzywa. Bo wszystko zaplanowane w jej głowie, całe życie pod wspólnym dachem, a to niemalże wszystkie forumowiczki odradzają. A Lukrecja_a, myślę, spodziewała się tylko drobniutkich korekt co do tego jak rozdzielić role w nowym, wspólnym gospodarstwie, a nie zdecydowanego "Nie, nie rób tego!".
              • lukrecja_a Re: Zasady? 03.02.15, 10:18
                Nie zniknęłam.
                Pisałam przecież, że jestem w weekendowym związku a niedawno mieliśmy weekend.
          • lukrecja_a Re: Zasady? 03.02.15, 10:16
            Nie mam wizji, nie rozdzieliłam ról.
            Z partnerem rozmawiałam. Mówi, że to wszystko wyjdzie "w praniu".
            Rozdzielenie kto gotuje, a kto sprząta to był pierwszy lepszy przykład jaki mi wpadł do głowy.
            Prosiłam Was o rady, Wasze osobiste rady, jak żyć w jednym domu z przyszłą teściową i dowiedziałam się, że jestem zdesperowana i mam klapki na oczach.
            Nie chcę nikogo zmieniać, wręcz przeciwnie, staram się zaakceptować odmienność każdego człowieka. Skoro przyszła teściowa jest skrajnie introwertyczna, to niech sobie będzie.
            Mając na myśli rozmowę i zasady chodziło mi o to, że jeżeli tam zamieszkam zmieni się moja rola. Nie będę gościem. Jeżeli mam być domownikiem, chcę jasnego wyznaczenia obowiązków.
            Aha, i zakładam, że partner nie sprzeciwi się swojej mamusi. DLATEGO właśnie założyłam ten wątek.

            • anku1982 Re: Zasady? 03.02.15, 11:36
              jeżeli Twój partner w ŻADNEJ sytuacji nie jest w stanie sprzeciwić się mamusi, to znaczy, że nie jest dojrzały do stworzenia osobnej swojej rodziny, nie będziecie tworzyć rodziny z teściową, to Ty i Twój partner stworzycie rodzinę i to o jej dobro, nie mamusi partnera trzeba dbać przede wszystkim, więc na pierwszym miejscu powinnaś być Ty, później Wasze przyszłe dzieci, dopiero potem jego mama.
              • anku1982 Re: Zasady? 03.02.15, 11:39
                żeby nie było niedomówień. Z teściową będziecie rodziną, ale tą najbliższą Tobie, tworzysz z partnerem.
            • ada1214 Re: Zasady? 03.02.15, 13:05
              > Rozdzielenie kto gotuje, a kto sprząta to był pierwszy lepszy przykład jaki mi
              > wpadł do głowy.
              > > Mając na myśli rozmowę i zasady chodziło mi o to, że jeżeli tam zamieszkam zmie
              > ni się moja rola. Nie będę gościem. Jeżeli mam być domownikiem, chcę jasnego wy
              > znaczenia obowiązków.

              Tobie sie wydaje, ze najwiekszym problemem jest podzial obowiazkow?
              Mysle ze najostrzejsze tarcia poajwia sie np. gdy w czasie waszej gry wstepnej mamusia zapuka i poprosi syna o odkrecenie sloika. Albo zmiane zarowki. On szyabko naciagnie gacie i oczywiscie pojdzie, co z tego za za 15 minut wroci, nastroj szlag trafi. Pare razy tak i beda leciec wiory w waszym gniazdku. heh. Zycze powodzenia.
              • miedzymorze Re: Zasady? 03.02.15, 13:16
                O ile zapuka, przeciez jest _u siebie_ :>

                pozdr,
                mi
              • enith Re: Zasady? 03.02.15, 20:14
                > Mysle ze najostrzejsze tarcia poajwia sie np. gdy w czasie waszej gry wstepnej
                > mamusia zapuka i poprosi syna o odkrecenie sloika. Albo zmiane zarowki. On szya
                > bko naciagnie gacie i oczywiscie pojdzie...

                Wyobraziłam sobie scenę, jak facet z potężnym wzwodem próbuje szybciorem naciągnąć te majty, a potem siłuje się w kuchni ze słoikiem ogórków kiszonych, dajmy na to... No i teraz muszę czyścić laptopa z kawy :-D
                Coś mi mówi jednak, że Lukrecji po jednej czy dwóch takich akcjach bynajmniej nie będzie do śmiechu.
            • q_fla Re: Zasady? 03.02.15, 15:24
              > Aha, i zakładam, że partner nie sprzeciwi się swojej mamusi.

              W związku z powyższym nie jestem w stanie udzielić ci sensownych rad, bo tymi radami będziesz sobie mogła najwyżej tyłek podetrzeć.
              Pozostaje mi jedynie życzyć ci szczęścia życia w trójkącie.
              • karolina33331 Re: Zasady? 03.02.15, 19:29
                @q_fla
                Ja również uważam, że jedyne co można życzyć autorce to szczęścia w trójkącie.
                Po tym co Lukrecja napisała nie wierzę w to, że teściowa pozwoli jej o czymkolwiek decydować w jej domu a synek nigdy nie sprzeciwi się mamusi bo to ona w ich domu gra pierwsze skrzypce.
              • lukrecja_a Re: Zasady? 04.02.15, 10:10
                > Aha, i zakładam, że partner nie sprzeciwi się swojej mamusi.

                Źle się wyraziłam. Biorę pod uwagę, że partner może nie sprzeciwić się mamie.


                • chocolate_cake Re: Zasady? 04.02.15, 10:22
                  Przeczytaj sobie swój post startowy. Pytasz jak to wszystko zorganizować aby nie być dla NICH obciążeniem. Dla partnera i jego matki. Z kim on ma spędzić czas po pracy? Czy matce nie będzie smutno?

                  Widzisz, gdyby jej syn wyprowadził się z domu w odpowiednim czasie to może i byłoby jej smutno ale dawno by jej przeszło. A tak jak sama piszesz, wprowadzasz się do domu, gdzie istnieje jakiś układ. Syn zarabia, matka gotuje. Pewnie i tak się tam wprowadzisz ale zawsze będziesz tą trzecią. Bez swojej kuchni, z matką męża która będzie wchodziła do pokoju, w którym nocujesz i podlewała swoje kwiaty.

                  Naprawdę nie macie innej możliwości aby być razem? Szkoda waszej miłości
            • chocolate_cake Re: Zasady? 04.02.15, 10:10
              Lukrecjo. Nie rozumiem zupełnie jednej rzeczy. Dlaczego ty właściwie próbujesz ustalić zasady na temat prania, gotowania czy sprzątania z mamą partnera? To wygląda tak jakbyście byli w trójkącie. Jedno gotuje, inne sprząta a kto inny pierze. Oczywiście trzeba ustalić zasady w jakiej części płacicie za wodę, prąd czy ogrzewanie, to jest oczywiste. Ale naprawdę chcesz w wieku 36 lat mieć tą samą kuchnię z mamą męża, jej kuchnię. Jeszcze ewentualnie rozumiem taką organizację, że macie odrębne mieszkanie na piętrze ze swoim wejściem. Rozumiem o tyle że nie macie innej możliwości zamieszkać razem ze względów finansowych bo normalnie to nie pojmuję wprowadzania się do obcej kobiety, której się nie lubi.
              Mieszkałam rok z teściową. Byłam wtedy bardzo młoda. Teściowa nie była zła ale to nie był dobry czas.
    • anka_z_lasu Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 19:29
      ale Ty rozumiesz, że to już będzie tak do końca życia jego matki? Bo skoro
      'nie widzi sensu wynajmu czegokolwiek, gdy u siebie w domu ma całe piętro'
      to tak samo nie będzie widział sensu kupowania własnego mieszkania.
      Jesteś gotowa jakieś 30-40 lat życia spędzić z jego mamusią?
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 10:21
        Jeżeli nie będziemy sobie wchodziły w drogę, to tak, wyobrażam to sobie.
        Nie mam prawa wymagać od faceta, który ma w garażu swój warsztat, bo dłubanie, naprawianie itp to jego pasja, żeby wyprowadził się do jakiejś kawalerki i zrezygnował ze swoich zainteresowań.
        • enith Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 19:54
          > Nie mam prawa wymagać od faceta, który ma w garażu swój warsztat, bo dłubanie,
          > naprawianie itp to jego pasja, żeby wyprowadził się do jakiejś kawalerki i zrez
          > ygnował ze swoich zainteresowań.

          A właśnie, że masz. Na tym właśnie między innymi polega związek, na kompromisach! Póki co to wyłącznie od ciebie wymaga się, że bez szemrania pójdziesz mieszkać do domu obcej kobiety i będziesz tam popychadłem. Bo chyba nie sądzisz, że z kobietą, którą opisałaś uda ci się ułożyć dobre stosunki. I to u boku narzeczonego, który nigdy się za tobą nie wstawił i nie wstawi. Narzeczonym, który nie widzi problemu, a potężne nietakty matki wobec ciebie zbywa stwierdzeniem "ona już taka jest". Napisz nam więc, JAK ty to sobie wyobrażasz?
          Pomysł z zamieszkaniem tam jest najgorszym z możliwych. Chyba, że piętro, na którym macie mieszać zostanie całkowicie uniezależnione od reszty domu. To oznacza notarialny podział domu, osobne wejście zamykane na klucz, kuchnię, łazienkę i wypierdzielenie wszystkich kwiatków i innych klamotów teściowej, które tam na piętrze u narzeczonego są. Ale to są zadania narzeczonego właśnie! Zaproponował rozdzielenie domu? Instalację kuchni i łazienki? Zapowiedział matce, że nie będzie mogła sobie wchodzić do was kiedy tylko zapragnie? Nie? No to, przepraszam za wyrażenie, do doopy z takim mieszkaniem i do doopy z takim narzeczonym.
          P. S. Co to oznacza, że "piętro jest jego"? Notarialnie jest ustalony jako jego właściciel? Przeprowadzono oficjalny podział spadku po śmierci ojca? Czy tylko sobie tam ot tak mieszka?
          • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 20:00
            Nawet jeśli notarialnie właścicielem piętra domu jest syn to i tak matka zawsze będzie decydować o wszystkich. Nie wierzę, że nagle trzydziestokilkuletni synek zbuntuje się przeciwko mamusi.
            • enith Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 20:08
              > Nawet jeśli notarialnie właścicielem piętra domu jest syn to i tak matka zawsze
              > będzie decydować o wszystkich.

              Oczywiście, na maminsynkostwo i akt notarialny nie poradzi :-) Niemniej jednak byłby to dla autorki wątku konkretny znak, że partner widzi problem i próbuje go rozwiązać. Czyli światełko w tunelu, szansa, że może to coś wypali. A tu zamiast światełka w tunelu, czarna doopa. Dopóki piętro nie będzie osobnym fizycznie i prawnie mieszkaniem, wszelkie ustalenia Lukrecji o praniu, gotowaniu i sprzątaniu można sobie wsadzić w kozaczki. Bo to naprawdę wygląda w tej chwili jak szarogęsienie się w cudzym domu!
              A tak na marginesie, to mogłaby Lukrecja napisać, co na to wszystko teściowa ;-)
              • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 10:53
                Plan miałam taki - najpierw popytam o wskazówki na tym forum, potem poważna rozmowa z narzeczonym, a później nasza wspólna z teściową.
                Tak jak pisałam, obojgu nam zależy na wspólnym mieszkaniu. On od dawna namawia mnie do tej przeprowadzki. Na początku nie wchodziło to w grę, bo miałam tutaj pracę. Gdy pytam go co na to jego mama mówi, że mama nie ma nic przeciwko.
                Różnica między nami polega na tym, że ja widzę problem z praniem własnej bielizny a on uważa, że przyjadę i natychmiast poczuję się jak u siebie. Bez zmieniania czegokolwiek bo przecież dobrze jest tak, jak jest teraz.

                Mam chyba dzisiaj jakiś kryzys po przeczytaniu wszystkich Waszych wpisów. Może to nie ma sensu, cała ta przeprowadzka, przecież wiem od pierwszej wizyty u nich, kto w tym domu rządzi. Czy moja obecność coś zmieni? Tylko jaki ma sens ciągnięcie 4 rok takiej weekendowej znajomości? :-(
                • paulina7171 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:11
                  Gdy pytam go co na to jego mama mówi, że mama nie ma nic przeciwko.

                  Rozumiem, że wiesz to od niego, nie od niej?

                  Mam przeczucie, że facet nie rozmawiał z nią o tej przeprowadzce.

                  Czy ona w ogóle wie, jak daleko posunięte są Wasze plany na przyszłość, czy na razie myśli, że sobie ot tak randkujecie?

                  Wyjaśnij narzeczonemu, że chciałabyś osobiście poznać zdanie matki nt. Twojej ewentualnej przeprowadzki, bo to przecież Ty będziesz mieszkać "u kogoś", nie on. Uświadom mu, że dla Ciebie uzależnienie od teściowej wieje o wiele większą grozą niż dla syna. Kwestia własności domu też dla niego wygląda spokojnie, bo matka w razie Waszego rozstania nie wywali go przecież na bruk. A gdzie Ty się podziejesz?

                  Brak rozmowy z teściową przed przeprowadzką da w niedalekiej przyszłości pole do wielu konfliktów i złego traktowania. Naprawdę, lepiej sobie zaskarbić szacunek tej kobiety niż mieszkać w toksycznej atmosferze, bo wtedy Wasz związek na bank się rozleci.
                • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:35
                  Bieliznę będziesz sobie prała sama.
                  Lukrecjo, wiem o co ci chodzi i jakie masz obawy. Ja byłam bardzo młodą osobą gdy wprowadzałam się na rok do mojej męża i jego mamy. Tata już nie żył. Miałam piętnaście lat mniej niż ty, nie miałam okazji wcześniej mieszkać sama jak ty. Jesteś dojrzałą kobietą, masz swoje przyzwyczajenia.
                  No właśnie, co z praniem? Prałam tylko rzeczy męża i swoje. Wiesz co, to wszystko było bardzo niezręczne. Dobre było to że miałam tyle zajęć że rzadko byłam w domu z niepracującą teściową.
                  Masz szansę na pracę w tamtej okolicy?
                  Może spróbuj, będziesz wiedziała sama jak jest. Kobiecie jest trudniej wprowadzić się do teściowej niż facetowi.
                  Nie da się mieszkać u ciebie?
    • koronka2012 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 29.01.15, 19:44
      W takich okolicznościach wspólne zamieszkanie z teściową ma wszelkie zadatki ku temu, żeby stać się gwoździem do trumny waszej miłości. Jeśli miałoby to jakoś funkcjonować - wymagałoby przebudowy domu tak aby wyodrębnić osobną kuchnię i łazienkę. Jeśli się nie da - to ja bym w to nie brnęła.

      Macie wspólne priorytety? hmm czy aby na pewno? bo wydaje mi się, ze wręcz przeciwnie - on już sobie zaplanował przyszłość - pod czujnym okiem mamusi, ty będziesz w ich układzie "tą trzecią", bez prawa głosu.

      niechęć do mieszkania poza domem i niechęć do wczucia się w twoją sytuację bardziej wskazują na koncentrowanie się na własnej wygodzie niż empatyczne podejściu do potrzeb parnterki.
      Ponieważ w twoim miemaniu love story kwitnie, pozostaje ci ustalić reguły z facetem (tylko nie miej zbytnich nadziei, że się narazi i przekaże je mamusi) jak ty to widzisz. Obawiam się jednak że w szybkim tempie zdasz sobie sprawę, że facet jest bardziej synkiem niż partnerem i ta sytuacja zacznie cię doprowadzać do szału.
      Ze ślubem bym poczekała aż się przekonasz czy zdołasz spędzić resztę życia w trójkącie.
    • anaiss Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 11:46
      Nie wyobrażam sobie wspólnego mieszkania ani z moimi rodzicami, ani z rodzicami partnera, zwłaszcza w tym wieku, kiedy człowiek ma już swoje różne dziwactwa i przyzwyczajenia.
    • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 12:04
      Lukrecjo. Przykro mi, ale to się absolutnie nie może udać. Nie uda się, ponieważ z Twojego opisu wynika, że dla Twojego ukochanego, mimo trzydziestki na karku, nadal najważniejsza jest mamusia. Jedyne co powinnaś zrobić to zażądać innego rozwiązania tj. zamieszkania razem, ale bez mamusi. Jeśli on Cię naprawdę kocha to się zgodzi. Wiem co mówię bo sama to przerabiałam. Jeśli teraz ulegniesz zniszczysz sobie życie, teściowa będzie Cię wykańczać a twój facet będzie udawał, że nie wie o co chodzi. Przemyśl to zanim będzie za późno.
      • anku1982 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 12:15
        zgodzę się, nie licz na to że jakoś się ułoży. Prawdopodobnie skoro 30 letni syn nie wyprowadził się dotąd z mieszkania rodzica, a znam sporo singli, którzy w pewnym wieku to zrobili, bo chcą być samodzielni, to jest w jakiś sposób na tyle zżyty z mamą, że nie będzie mu nic przeszkadzało, nawet gdy mamusia zacznie Ci robić przytyki i jawnie robić przykrości. Klasyczny schemat.
      • 3-mamuska Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 18:27
        Lukrecjo. Przykro mi, ale to się absolutnie nie może udać. Nie uda się, ponieważ z Twojego opisu wynika, że dla Twojego ukochanego, mimo trzydziestki na karku, nadal najważniejsza jest mamusia. Jedyne co powinnaś zrobić to zażądać innego rozwiązania tj. zamieszkania razem, ale bez mamusi. Jeśli on Cię naprawdę kocha to się zgodzi. Wiem co mówię bo sama to przerabiałam. Jeśli teraz ulegniesz zniszczysz sobie życie, teściowa będzie Cię wykańczać a twój facet będzie udawał, że nie wie o co chodzi. Przemyśl to zanim będzie za późno.


        A ja tak nie uważam, jesli oni mieszkają w jednym domu oboje sa sami to każde ma siedzieć samo i gapić sie ekran czy w ścianę?

        To samo w domu jesli wymaga cis do zrobienia to bez sensu wołać fachowca maja syna na miejscu.
        To samo z praniem o gotowaniem bez sensu zeby tracić gaz na ugotowanie 2 osobnych porcji ziemniaków.

        Dziewczyna jest daleko, moim zdanie przeprowadzić sie zobaczyć jak facet sie bedzie zachowywał, bez naciskania go w żaden sposob. Nie pal za sobą mostów żebyś mogła wrocic.

        A to ze bańka traktuje cie jak swoje dziecko to po pierwsze tak to wyglada ze rodzice nie tracą syna a zyskują córkę, do tego jak jedziesz tam w gości to jestes obsługiwana, i spędzacie tez czas z jego mama, gdy to bedzie codziennością zapewniam cie ze facet nie bedzie chciał siedzieć tylko z matka, bedzie chciał troche intymności.

        Widze ze po prostu nie masz wyboru, bo nie macie kasy na inne lokum, chcecie byc tazem wiec tylko tak, lub sie rostac.

        Nie dowiesz sie dopóki razem nie zamieszkanie a zwiazek na odległość 30-latków to strata czasu i szansy na rodzine.
    • q_fla Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 12:17
      Przeczytałam wszystkie twoje wpisy, napiszę krótko i dosadnie:
      Jesteś strasznie naiwna i strzelasz sobie w stopę.
      To co opisujesz jest receptą jak permanentnie spieprzyć sobie życie.
    • alpepe Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 13:52
      Już ci wszystko napisano, poza jednym. Jesteście po trzydziestce. Zdaje mi się, że wreszcie chcesz stabilizacji, czyli związku i domu. Tylko że akurat tu źle trafiłaś, sama wiesz, bo cię to uwiera, a z drugiej strony zegar tyka i facet nie jest taki najgorszy, nie wiadomo, kiedy się trafi lepszy, więc kombinujesz.
      Przecież nie podasz teściowej herbatki z polonem, a tu się nie da osiągnąć porozumienia, bywasz, widzisz to sama. Facet jest fajny, ale będzie pod pantoflem mamusi, jak długo z nią będzie mieszkać. Wyjściem byłaby zwariowana emigracja lub wspólna przeprowadzka do dużego miasta i praca tam. Oboje wreszcie bylibyście na swoim. Przyszła teściowa, jeśli nie odwalałaby numerów z umieraniem średnio raz na tydzień, przestałaby być groźna.
      • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 14:32
        Masz 36 lat, nie masz pracy i chcesz wprowadzić się do obcej w sumie kobiety. Proszę cię, a nawet błagam - nie rób tego.
        • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 15:17
          A wracajac do kwestii ciasta i tego, ze starsza pani nie chciala sie nim poczestowac, wolala swoje...skojarzyl mi sie taki przyklad:) wyobraz sobie, ze jestes osoba ze slabym wzrokiem i masz pieska, ktorego wychowujesz i uczysz tego, aby ci w zyciu i na starosc pomagal funkcjonowac, i pewnego dnia zjawia sie u ciebie ktos, komu twoj piesek baaardzo sie podoba, probuje sie z Twoim pieskiem zaprzyjaznic, glaszcze go, przymila sie do niego, podskornie czujesz, ze gdyby mogl, to by ci tego pieska zabral. I jednego dnia ten ktos przynosi dla pieska i dla ciebie ciasto...zastanow sie, czy od potencjalnego zlodzieja swojego ukochanego pieska, poczestowalabys sie jego ciastem... :-)
          • aqua48 Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 30.01.15, 16:00
            Takie ustalenia powinny wyjść jako inicjatywa od gospodyni i właścicielki mieszkania/domu. Bo ona może sobie w ogóle nie życzyć aby wprowadzała się tam narzeczona jej syna. A na razie zdaje się nikt ją o zdanie nie zapytał?
            Może też nie chcieć prowadzić wspólnego gospodarstwa, sprzątać, prać czy gotować dla obcej osoby, płacić za dodatkowe zużycie gazu, prądu i wody oraz śmieci. No i być może wcale nie ma zamiaru zrezygnować z podlewania swoich kwiatków "na górze" wtedy kiedy jej na to przyjdzie ochota.
            Dlatego też ja bym na miejscu autorki wątku zamiast zastanawiać się kto ma kupować proszek do prania i piec ciasta zastanowiła się przed wszystkim co zrobić aby zamieszkać ze swoim ukochanym w niezależnym od nikogo mieszkaniu, z WŁASNĄ kuchnią i łazienką, z odrębnym wejściem i licznikami. Oraz KTO za to będzie płacił. Jeśli partnerowi na niej naprawdę zależ to też będzie dążył do znalezienia wyjścia z tej sytuacji, a nie zapraszał do zamieszkania w cudzym domu z niechętną partnerce mamusią.
            • vilez Re: Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 30.01.15, 17:53
              Aquo, autorka nic nie pisze, że jedyną włascicielką domu jest matka jej partnera. Pisze, że on (partner) ma piętro, można się domyślać, że to jest jego własność. Ta przynajmniej zrozumiałam.
              Co nadal nie znaczy, że to dobry pomysł...
              • 3-mamuska Re: Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 30.01.15, 18:36
                Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi byc powodem niedojrzałości.
                W mojej rodzinie wszystkie rodziny ktore mieszkają na wsi , to jedno z dzieci zostaje z rodzicami, przejmuje dom gospodarkę itp.
                Ma to wcale nie oznacza ze sa maminsynkiem i sa niesamodzielni.
                Moj wujek mieszkał ze swoją teściowa i teściem i mieszkała jeszcze matka teścia z nimi 3 pokolenia plus pozniej dzieci.

                Teraz mieszka w tym domu babcie, rodzice i na strychu corka (przerobili sobie na śliczne mieszkanie, gotują w tygodniu wspólnie, gotuje babcie dla wszystkich bo wszyscy sa w pracy.
                Dol pierze sobie razem kuzyna z mężem i dziecmi osobno.
                Ale wszystkie remontu wymiany okiem dogadują sie razem i razem składają , to samo naprawy .

                Kazdy zyje własnym życiem, spotykają sie w dużej kuchnie- jadalni, kazdy sprząta po sobie.
                Kuzynka mowi ze fajnie jej sie zyje, bo ma zawsze z kim zostawić dzieci, wystrczy ze poprosi, gdy jest chora a maz pracuje to pomagają rodzice, opiekują sie wspólnie babcia , czesem maz kuzynki wozi babcie do lekarza, czy kościoła gdy matka z ojcem nie moga.

                Były kwasy ale lata temu gdy żyła 1 właścicielka domu, babcia strej daty, darla sie nawet na gości ze np. Głaskało sie psa czy kota.
                • 3-mamuska Re: Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 30.01.15, 18:39
                  Zapomnialam babcie z rodzicami maja wspólna kuchnie i lazienke, kazdy ma swój salon i sypialnie, rodzice dodatkowo gabinet.
                  Babcie ma swoje zycie koło gospodyń wiejskich udziela sie w kościele itp.
                  Rodzica sa stosunkowo młodzi pracuja i tez nie siedzą kuzynce na karku.
              • verdana Re: Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 30.01.15, 18:38
                Wcale nie jestem zwolenniczką ślubów i mieszkania razem dopiero po ślubie - to tytułem wstępu, żeby było jasne.
                Ale jednak zupełnie czym innym jest wprowadzenie sie do domu żony syna, albo jego wieloletniej partnerki, z którą mieszkał, a czym innym dziewczyny, która może zniknąć po pół roku. To dla matki wyjątkowo niekomfortowa sytuacja, bo jest między młotem a kowadłem - jak dziewczynę polubi, dostosują się, zaczną tworzyć rodzinę, to nie ma pewności, czy związek przetrwa. Trudno się przyzwyczajać i robić ustępstwa wobec kogoś, kto może byc tylko tymczasowym lokatorem. I to jeszcze bardziej wszystko utrudnia.
            • yoma Re: Ustalanie zasad wspólnego mieszkania 01.02.15, 13:20
              No, wreszcie ktoś to napisał.
          • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 10:35
            NO tak, ta ostatnia sytuacja z ciastem była dla mnie bardzo przykra. Żeby jeszcze dała jakiś argument, że nie spróbuje mojego, ale to pójście po swoje ciasto...
            Czasami jak coś przywiozę to się poczęstuje... Teraz byłam tam w weekend to nawet sałatkę razem robiłyśmy i było miło.
            Ta pani ma od kilkudziesięciu lat 2 przyjaciółki. Odwiedzają się wzajemnie, goszczą, częstują. I ona nigdy nie pochwali np.wypieków swojej NAJLEPSZEJ przyjaciółki. Nigdy. Zje przy tej przyjaciółce bez słowa. Ewentualnie jak przyjaciółka wyjdzie i syn ją zapyta (mrugając do mnie okiem) ? mamo smakują Ci pączki pani Ani? Ona odpowie ? pączki jak pączki (wersja przy mnie), bo do syna powie ? ja bym zrobiła lepsze ;-)
            I czy to, że chcę tę kobietę zaakceptować z jej wadami i dziwactwami, bo kocham jej syna, jest z mojej strony desperacją?
            • anku1982 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 11:32
              Ty jeszcze nie wiesz, czy DASZ RADĘ ją zaakceptować bo naprawdę czym innym jest mieszkanie osobne, czym innym U TEŚCIOWEJ, a czym innym gdy teściowa mieszka U CIEBIE.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 30.01.15, 21:52
      Taka decyzja zawsze ma indywidualne podłoże. Pisałam o tym dzisiaj w podobnym wątku.
      Czasem na decyzje wpływa niezbyt korzystna sytuacja materialna czy społeczna. To niestety ważki argument. U Pani dochodzi jeszcze chęć zmiany sytuacji w związku.
      Skoro zapadnie taka decyzja jasne, że warto wcześniej poustalać zasady wspólnego zamieszkania. Ale ważniejsze o tego jest ich utrzymanie. Oraz świadome ponoszenie konsekwencji swojej decyzji. Bo łatwo nie będzie, sądząc z opisu.
      Ale to nie oznacza, że konsekwencją właśnie, nie uda się wypracować swojej pozycji jako przyszłej synowej. Nie warto od razu oddawać pola w tej kwestii. Nie warto każdej krytyki przyjmować jako bezapelacyjnej opinii o sobie. Szczególnie, że ma pani 36 lat i jak myślę, wie Pani o sobie parę rzeczy. To ułatwi Pani funkcjonowanie.
      Niemniej jednak powtórzę, że wspólne zamieszkanie z matka partnera w nieunikniony sposób będzie niosło konflikty. Szczególnie jeśli to Pani zamieszkuje u niej, a nie ona u Pani. Oraz, że to jest Pani początek wspólnego życia i zakładanie rodziny.
      I wiedzieć także, że nic Pani przed tym nie uchroni. To będą Pani uczucia, które partner może będzie umiał koić a Panią wspierać, ale to wszytko i to w wersji optymistycznej. Raczej będzie Pani musiała sama się z nimi uporać. Na to trzeba być przygotowanym. Ale to nie są sytuacje nie do przekroczenia. Tylko trzeba być na nie gotowym i dobrze nimi zarządzać.
      Warto pamiętać też jakie wrtości stoja po drugiej stronie tej decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ada16 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.01.15, 05:30
        A teraz jak przyjezdzasz do tego domu to spedzasz czasz facetem, czy w trójkę? Mama szanuje waszą chęć bycia tylko we dwoje, czy cały dzień z mamusią ?
        zdarza się ze facet zmyje naczynia , pozamiata itp, czy wszsytko robi mama?
        Wreszcie- czy w wieku 36 lat to jego pierwszy zwiącek z konietą- mamusia miała go zawsze tylko dla siebie?
        Od jak dawna są tylko we dwoje, czy on ma rodzenstwo, czy ona długo nie ma męza?
        W tej sytuacji 36 letni facet - mnie by przerazał - maminsynek i podstarzały kawaler w jednym.
        • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 10:49
          Gdy przyjeżdżam najpierw jest wspólna, ogólna rozmowa przy herbacie, w trójkę. Potem się rozdzielamy. Posiłki są wspólne, chociaż ja często mam życzenie śniadania w łóżku i nie ma wtedy problemu. Partner myje naczynia, odkurza, myje podłogi i generalnie to on jest w domu od wszystkiego poza praniem i gotowaniem obiadów. Śniadania do pracy robi sobie sam, mama wtedy jeszcze śpi. Partner umie i lubi eksperymentować w kuchni. Robi najlepsze na świecie naleśniki.
          To nie jest jego pierwszy związek, ale z żadną kobietą nie mieszkał.
          Ojciec nie żyje od 10 lat. Ma siostrę, która mieszka w sąsiedniej miejscowości.

          P.S. Czuję się jak najgorsza szuja obgadując tu publicznie kogoś, kto mi bezgranicznie ufa...
      • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 10:53
        Bardzo dziękuję za odpowiedź, pani Agnieszko.
        Czy mogłabym prosić o wyjaśnienie, co Pani miała na myśli pisząc "Ale to nie oznacza, że konsekwencją właśnie, nie uda się wypracować swojej pozycji jako przyszłej synowej. Nie warto od razu oddawać pola w tej kwestii".
        • anaiss Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 12:09
          Mnie tylko zastanawia jedna rzecz: po co właśnie wypracowywać swoją pozycję? Nie lepiej zamieszkać osobno i nie musieć niczego wypracowywać? Mieć przestrzeń, by tworzyć z partnerem własne rytuały, jakąś nową jakość złożoną z tradycji, nawyków i przyzwyczajeń dwóch domów? Taką mamy z moim partnerem choinkę - wiszą na niej bombki z mojego dzieciństwa, z dzieciństwa mojego partnera i nowe ozdoby wspólnie kupione :)
          • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 12:48
            Lukrecjo, próbowałam Ci uświadomić pewne mechanizmy, ale jak widzę ty oczekiwałaś innego wsparcia. Jak już ktoś wcześniej napisał, Ty oczekujesz od nas wyłącznie potwierdzenia, że podjęłaś właściwą decyzję.

        • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 13:25
          Probuj Lukrecja, raz kozie smierc :-) najwyzej za pol roku sie wyprowadzisz. Wyglada na to, ze jestes b. wyrozumiala i jestes w stanie znosic rozne niedogodnosci wynikajace z tej sytuacji z pokora. Jak nie sprobujesz, to sie nie przekonasz :-)
          • ola_dom Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 13:37
            zuzi.1 napisała:

            > Probuj Lukrecja, raz kozie smierc :-) najwyzej za pol roku sie wyprowadzisz.

            I mnie się tak wydaje.
            A przy okazji w ciągu takiego wspólnego mieszkania może się nazbierać trochę konkretnych przykładów, dzięki którym narzeczony wreszcie dostrzeże, że lukrecja nie przesadza...
            Bo jak ona mu mówi "zaocznie", co się może wydarzyć w konfrontacji z jego mamusią, to on faktycznie może uważać, że się czepia bez powodu. On jest do matki przyzwyczajony i inaczej ją postrzega.
            A nawet jeśli narzeczony nie dostrzeże, i nadal będzie uważać, że lukrecja przesadza - to przez pół roku tak jej może zbrzydnąć mieszkanie z teściową, że i ta miłość okaże się niewystarczająca i nie warta takich ustępstw...
            I sprawa rozwiąże się sama :).
    • enith Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.01.15, 05:48
      To, co napisałaś o teściowej, to raczej standard. To, co napisałaś o narzeczonym natomiast, jest zwyczajnie koszmarne. Synuś mamusi, nieodpępowiony chłopczyk. Mam tyle lat, co wy i w głowie mi się nie mieści zamysł zamieszkania z kimś takim. Mam na myśli i synusia i mamusię. I to, że będziesz w tym układzie tą trzecią, w cudzym domu i bez żadnych praw na dodatek. Jeśli partner nie zamierza w żaden sposób uniezależnić się od matki (osobne zamieszkanie albo przynajmniej rozdzielenie domu na dwa osobne mieszkania), w twoich oczach powinien być całkowicie skreślony jako kandydat na męża. To się nie ma prawa udać przy takim nastawieniu narzeczonego, po prostu nie ma prawa.
    • jagienka75 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.01.15, 10:17
      przede wszystkim to Ty będziesz się musiała dostosować do zasad panujących w tym domu.
      na Twoim miejscu nie zamieszkałabym za żadne skarby w domu partnera, nawet jeśli mój związek z nim miałby się rozpaść.
    • drogikocie Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.01.15, 17:05
      Jeżeli nie przekonuje cię to co sama napisalaś zwizualizuj sobie
      np tygodniową jelitowkę lub cięzkie przeziębienie.

      Nie poważną chorobę z hospitalizacją tylko taką jakąś średnią,
      kiedy nie bardzo masz siłę cokolwiek zrobić w domu, leżysz w łóżku i na przemian czytasz i wymiotujesz.

      Czy będziesz się czuła komfortowo? Czy będziesz próbowala mimo braku sił szorować łazienkę lub naszykować mężowi obiad zanim wroci z pracy? Czy będziesz w tym domu w stanie przespać cały dzień bez wyrzutów sumienia? Jakie będą reakcje innych domowników?

      Myslę, że jak sobie to uczciwie zwizualizujesz to będzie ci latwiej podjąć decyzję.
      • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 09:23
        Tak jak napisałam już wcześniej. Nie wierzę w sielankę tej pary u boku mamusi. Jak znam życie, to mamusia będzie miała decydujący głos we wszystkim. Jak tylko pojawi się synowa zacznie od robienia przytyków, prawienia złośliwości, a syneczek mamusi nigdy się jej nie przeciwstawi. Nie są to moje rozważania teoretyczne tylko moje własne życiowe doświadczenie. Z tą różnicą, że ja kategorycznie odmówiłam zamieszkania z mamusią i ograniczyłam kontakty z nią do całkowitego minimum. Moim zdaniem autorka postu ma dwa wyjścia albo rozstanie albo zamieszkanie razem bez matki ukochanego.
        • azja001 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 13:11
          Odradzam. Żadne zasady tutaj nie pomogą.
          • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 17:11
            Nic dodać, nic ująć!
        • marynica Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 13:45
          Z tego co tu napisano wynika, że synowe są jak niewinne lelije, a teściowe z piekła rodem. No to opowiem jak to wyglądało od strony teściowej. Ja jestem teściową, która mieszkała z synową. Dostali od nas całe piętro, salon, dwie sypialnie, kuchnię i łazienkę. Ja z mężem zostaliśmy na parterze w swoim salonie, dwóch sypialniach, kuchni i łazience. Pełna oddzielność.
          Wg naszej synowej obowiązek utrzymania domu, tj. opał, prąd, woda, wywóz szamba itd należy do właścicieli, czyli do mnie i mojego męża. To samo z odśnieżaniem drogi, koszeniem trawnika i innymi przydomowymi pracami. Gdy syn czasem chciał nam pomóc, to był natychmiast odwoływany przez żonę.

          Zgodziliśmy się na wspólne mieszkanie, bo mysleliśmy że wszystkim z nas będzie łatwiej. Młodym, bo zaoszczędzą na wynajmie i będą mieć pomoc przy dziecku i nam, bo ktoś nas wspomoże przy ciężkich pracach.
          Tymczasem okazało się, że nie zyskaliśmy nic, za to straciliśmy połowę domu. Koszt mediów powiększył się, bo pięć osób to nie dwie.
          Szlag mnie trafił, gdy pewnego dnia ja (64l) ciągnęłam wory z surowcami wtórnymi i ciężkie kubły ze śmieciami do bramy, a mój mąż (67l) woził taczkami drewno do kotłowni. Śmieci nasze i młodych, drewno do ogrzania naszego i ich mieszkania. Dotarło do nas, że młodzi mieszkają jak w darmowym hotelu, a my stanowimy jego obsługę. Dostarczamy ciepła, sprzątamy śmieci, odśnieżamy, kosimy i grabimy liście. A nawet latamy do bramy, żeby wpuścić gości młodych, bo oni się nie ruszą. No bo to w końcu "teściów dom", oni nie są u siebie. Już nie wspomnę o niechęci jaką okazywała synowa w stosunku do mnie i do mojego męża.
          Gdy się niedawno wynieśli na swoje, odetchnęłam z ulgą. Nigdy więcej! Wolałabym chyba wynająć mieszkanie lokatorom niż wziąć pod swój dach roszczeniową synową.
          • yoma Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 13:52
            Marynica wybacz, ale jakżeś syna wychowała? Dorosły chłop nie był w stanie powiedzieć żonie "sorry Kasiu, ale ojciec sam nie będzie drewna woził"?
            • anku1982 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 14:35
              No właśnie najczęściej problemem nie jest sama teściowa, czy synowa, ale syn - który w odpowiednim momencie powinien umieć wstawić się za żoną, gdy teściowa przegina, ale też porozmawiać porządnie z żoną, gdy ona jest niesprawiedliwa w stosunku do teściów Kluczowa rola jest przyszłego męża, który powinien być dojrzały i odpowiedzialny, a nie chowający głowę w piasek. Tutaj po opisie autorki wątku widać, że przyszły mąż raczej dojrzały nie jest.
          • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 16:07
            Marynica, Twoja synowa to pasozyt. A syn bez charakteru i bez zasad. Tak po prostu godzil sie na to, co zona chciala, kosztem rodzicow. No wlasnie, a gdzie jego wychowanie? Taka zone to powinien oglady i kultury nauczyc, a nie sie jej bezmyslnie podporzadkowywac.
            • verdana Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 02.02.15, 12:23
              Własnie - synowa to synowa. Ale pretensje to bym miała do syna. Jak raz syn zaczął marudzić, że miał nadzieję, ze synowa będzie sprzątać, a jej sie nie chce, to mu poradziłam, żeby sam ruszył d..., a nie miał pretensje do dziewczyny.
          • koronka2012 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 16:08
            Sorry, że spytam, ale takie sytuacje są dla mnie niepojęte.

            Czy usiedliście na początku, żeby ustalić kto za co płaci i w jakich proporcjach? czy powiedzieliście jasno i konkretnie młodym: mieszkacie tu, rachunki wynoszą średnio 1000 zł, a więc co miesiąc przekazujecie nam 500zł, albo załóżcie sobie odrębne liczniki?

            Czy ktoś was prosił o robienie rzeczy za młodych? np. po kiego grzyba lataliście żeby wpuszczać gości młodych? po co ogarnialiście ich śmieci?

            "Gdy syn czasem chciał nam pomóc" - kolejne niepojęte zjawisko. Ja mówię po prostu jasno i klarownie - "Krzysiu/Zdzisiu - trzeba skosić trawnik - dziś twoja kolej", a nie liczę, że ktoś się zlituje. I nie miałabym skrupułów żeby powiedzieć, że wspólne mieszkanie niesie za sobą pewne obowiązki.

            Naprawdę coś nie halo w wychowaniu syna, skoro do takich zachowań doszło. Przed poznaniem synowej pomagał z własnej inicjatywy we wszystkim sam, nieproszony?
            Typowe polskie żale - brak komunikacji, brak jasnego postawienia spraw, i szukanie skutków w niewłaściwych miejscach.
            • malazdzicha Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 16:36
              A ja mam pytanie-czy myślałaś co zrobisz jak jednak nie będzie tak fajnie jak bys chciala,zalozmy ze przez lata będziesz miec nadzieje ze się poprawi sytuacja, ze w koncu teściowa będzie milsza dla ciebie ,zaakceptuje cie.
              Bo w koncu mozesz wylądować sama po czterdziestce bez oszczednosci ze zlamanym sercem.
              Jesli chcesz sprobowac pomieszkac z nimi to chociaż dajcie sobie np.rok-po tym czasie podejmijcie decyzję co dalej. Zostajecie/wyprowadzka/rozstanie.
              Powodzenia
          • onmytoes Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.02.15, 17:48
            marynica napisała:

            > Wg naszej synowej obowiązek utrzymania domu, tj. opał, prąd, woda, wywóz szamb
            > a itd należy do właścicieli, czyli do mnie i mojego męża. To samo z odśnieżanie
            > m drogi, koszeniem trawnika i innymi przydomowymi pracami. Gdy syn czasem chcia
            > ł nam pomóc, to był natychmiast odwoływany przez żonę.

            Dla mnie również jest niepojęte to co piszesz.
            Wg Waszej synowej obowiązek utrzymania domu i płacenia rachunków jest Wasz i Wy w związku z tym tak pokornie się godziliście na wszystko co uważa synowa?
            Czyli co, ona się wprowadziła, ona powiedziała, że rachunków płacić nie będzie, więc Wy biedni płaciliście całość "bo synowa tak powiedziała"?? A syn Wasz nie wie kto płaci rachunki i też na to się zgodził?

            Czy zanim się wprowadziła to nie odbyliście tak podstawowej rozmowy jak to, kto i ile płaci za prąd, gaz, wodę?? Jak rozdzielacie prace wokół domu?
            Jeśli takiej rozmowy nie było to nie ma co teraz psioczyć na synową tylko trzeba było wcześniej ustalić konkretne warunki ich zamieszkania z Wami.


            > Nigdy więcej! Wolałabym chyba wynająć mieszkanie lokatorom niż wziąć pod swój dach roszczeniową synową.

            Pewnie, że lepiej lokatorom wynająć.
            Ale zapomniałaś dodać, że raczej z powodu równie roszczeniowego i wygodnickiego własnego synka.
            • elizabeth7 Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 01.02.15, 18:28
              obawiam sie, ze to nie synowa tak sadzila ale syn. To jemu nalezala sie polowa domu, pelna obsluga, oplaty i zero zajec przydomowych. Dopoki nie bylo synowej rodzice uwazali, ze oni sami moga dzwigac wory i drewno, kosic, matka prac, gotowac, sprzatac i taszczyc. Nie podejrzwam, ze facet, ktory mial za obowiazek koszenie trwnikow i pomaganie ojcu nagle po slubie przestal to robic. Raczej podejrzewm wlasnie, ze nigdy tego nie robil ale teraz rodzice zamiast refleksji nad wlsnym brakiem wychowania znalezli odpowiedzialna za ten stan rzeczy - SYNOWA.
              • marynica Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 01.02.15, 22:49
                No niestety wychowałam syna w szacunku do kobiet i w myśleniu, że to żona jest najważniejsza. Zanim sie ożenił to był normalnym członkiem rodziny, naszej rodziny. Nie trzeba było go poganiać do roboty. Z własnej inicjatywy rąbał drewno, woził je do kotłowni, odśnieżał itp. Gdy się ożenił przejął myślenie swojej żony. A własciwie to dla swietego spokoju to zrobił, bo gdyby nie, to życie byłoby pełne awantur. Pytaliśmy o co chodzi. Dowiedzieliśmy się, chodziło o przepisanie domu na nich. Na szczęście nie zrobiliśmy tego.
                • enith Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 00:07
                  Ale kto kazał ci płacić ich rachunki? Kto kazał otwierać bramę ich gościom? Jeśli twojego tak wspaniale wychowanego syna faktycznie pod wpływem żony ogarnęła pomroczność jasna (w co wątpię), to można było po kilku miesiącach takich akcji z ich strony zwyczajnie zażądać natychmiastowej wyprowadzki. Ty godziłaś się na te akcje, choć jako właścicielka domu miałaś narzędzia i możliwość, by uciąć takie zachowanie, tak u syna, jak i synowej.
                  Dobrze się stało, że domu nie przepisaliście i dobrze się stało, że młodzi poszli na swoje. Jak widać, w waszym przypadku wspólne zamieszkanie było pomyłką, tak z waszej strony, jak i ich.
                • vilez Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 12:04
                  Wybacz, ale nie wierzę, by ktokolwiek miał taka moc sprawczą w zakresie odmieniania ludzi do imentu. Zresztą, Twoje nastawienie jest widoczne choćby w tym, że NAJPIERW zaczęłaś pisać o złej synowej. O synu dużo później. Coś tu nie gra.

                  Nie dopowiedziałaś w kwestii tego przepisania domu. Może chodziło o to, że syn z żoną musieliby inwestować w cudze bez widoków na współwłaścicielstwo? I dlatego zaczęli się dystansować?
                  Gdy się planuje wspólne mieszkanie w domu, to żeby to miało sens, trzeba załatwić sprawy tak, by wszyscy czuli się właścicielami tego, za co biorą realną (w tym i materialną) odpowiedzialność. Może im obiecaliście podział domu, a potem się wycofaliście? (Spekuluję, oczywiście).
                • chocolate_cake Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 14:50
                  i syn tak raz dwa po ślubie się zmienił?
                • elizabeth7 Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 15:35
                  Sorry, ale gdybys go wychowala w szacunku do kobiet to nie patrzylby jak dzwigasz wory.
                  Jest taki inny watek o tym kiedy mozna zamieszkac z tesciami, moim zdaniem mozna wylacznie wtedy, gdy wszyscy potrafia usiasc i uzgodnic wspolne mieszkanie czyli kto za co placi i jakie ma prawa a jakie obowiazki. Nie zgodze sie z tym, ze jak synowa zamieszka u mnie to musi sie we wszystkim podporzadkowac bo ja tu rzadze. Nie czekam az samo sie jakos ulozy tylko wszyscy ustalamy warunki dobrego wpolistnienia. Nie zgadzam sie z tym,ze jak zamieszka u mnie ziec czy synowa to nie ma nic do gadania, bo jest obca. Nawet gdy wynajmiesz mieszkanie czy pokoj to musisz liczyc sie z tym kims obcym, jak komus sie nie bedzie podobalo to tobie podziekuje. Tylko z obcym ustala sie zasady.
                  Mysle, ze problemem jest zwykle komunikacja. Niczego sie nie ustala, nie uzgadnia a "na milczaco" probuje kto silniejszy, nie prosi o pomoc ale ma pretensje ze ktos sie nie domyslil. I to jeszcze najlepiej miec pretensje nie do swojego dziecka, ale do wspolmalzonka tego dziecka!!!! Z daleka pachnie falszem.
                  • karolina33331 Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 19:52
                    Kilka lat temu zamieszkałam z moimi rodzicami na krótki okres czasu dopóki nie stanę na nogi po rozwodzie. Na początku chciałam podjąć ustalenia odnośnie wspólnego zamieszkania, ale moja mama niczego ustalać nie chciała a potem się okazało, że mama żaliła się wszystkim dookoła, że ja nie płacę jej za opiekę nad moją młodszą córką, że nie oddaję jej więcej niż połowa rachunków, zużywam za dużo wody i nie oddaję jej pensji a to ona powinna dysponować moimi pieniędzmi. Wyprowadziłam się po 4 miesiącach do wynajmowanego mieszkania i opłaciłam opiekunkę. I to było najlepsze rozwiązanie i nigdy nie żałowałam.
                • koronka2012 Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 02.02.15, 19:59
                  "Z własnej inicjatywy rąbał drewno, woził je do kotłowni, odśnieżał itp. Gdy się ożenił przejął myślenie swojej żony. A własciwie to dla swietego spokoju to zrobił, bo gdyby nie, to życie byłoby pełne awantur. "

                  Syn jest dorosły i podejmuje decyzje sam, gdyby był wychowany w szacunku do kobiet, nie przyszłoby mu do głowy żeby stara matka szarpała się z jego śmieciami. Gdybym była na twoim miejscu żądałabym wykonania obowiązków domowych (nie pomocy wam, ale odrobienia "swojej części"). Dokładnie tak samo żądałabym kasy na rachunki - i nie kiwnęłabym palcem żeby w czymkolwiek ich wyręczyć. Jeśliby mieli z tym problem - to uprzejmie spytałabym kiedy zamierzają się wyprowadzić. I zapowiedziałabym z góry, że skoro na nich liczyć nie można, to i na zapisanie domu też niech nie liczą. Z czasem zamieniłabym chałupę na wygodne 2 pokoje, i resztę kasy przeznaczyła na wygodne życie.

                  No, ale ja toksyczna jestem:P
                  • mozambique Re: Obawiam sie, ze to nie do końca prawda 03.02.15, 09:27
                    bo jak wiadomo bez problemu mozna sprzedac dwupoziomową chałupę ( czyli dużą i drogą w utrzymaniu) w przecietnym stanie technicznycm za kupe forsy :) hle hłe
    • wuika Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 02.02.15, 14:40
      OMG. Trochę mnie poraziło to: "Otóż zastanawiam się, czy i jakie ustalić zasady na początku takiego wspólnego mieszkania żeby zminimalizować ryzyko nieporozumień. " Wyobraź sobie, że to nie Ty będziesz ustalała jakiekolwiek zasady. Po prostu. Będziesz mieszkać u kogoś i to czyjeś zasady będą obowiązującymi. Tobie pozostaje próba ich zmiany (niespecjalnie natarczywa), dostosowanie się, lub - jednak - wyprowadzka.


      I w ogóle, po co się tam pchasz, skoro - zanim jeszcze zamieszkałaś, piszesz, że "Nie czuję się tam komfortowo i szczerze mówiąc, zwłaszcza teraz nie mając pracy, nie wyobrażam sobie tam życia. "
      Gdzie mieszkasz teraz?
    • ada1214 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 12:41
      Nie idz w to. Wtopisz. Jesli prawda jest to:
      Moim partnerem „zarządza” nakazując mu gdz
      > ie ma ją zawieźć i co ma zrobić. Parter jest mało asertywny, rzadko sprzeciwia
      > się matce,


      to za pol roku bedziesz gryzla palce ze zlosci.
      • ada1214 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 12:44
        Dodam jeszcze, ze gdybym dzisiaj stala sie tesciowa, a syn z zona nawet wprowadzili by sie z jakichs powodow do mnie, to sorry, ale nie pozwolilabym sie przybyszom rzadzic na moim terenie. Moj teren to moj teren. Przybysze sa z definicji na przegranej pozycji.
        • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 10:23
          Dlatego właśnie prosiłam Was o jakieś podpowiedzi, jak nie wchodzić na czyjś teren w obcym domu. Absolutnie nie chcę się rządzić, ale skoro będziemy korzystały ze wspólnej kuchni i łazienki to byłoby dobrze coś na ten temat ustalić zanim tam pojadę.
          O ile pojadę...
          • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 10:40
            A czy syn rozmawiał już z mamą że ty się do nich wprowadzisz? Kiedy miałaby być ta przeprowadzka?
            No dobrze, to tak konkretnie cię zapytam. Partner poszedł do pracy. W domu zostajesz ty i jego matki na 9 godzin razem. Pytasz czy jej pomóc przy gotowaniu czy sprzątaniu a ona na to że sama to zrobi. Ona gotuje obiad a ty siedzisz w pokoju i co robisz cały dzień? Czytasz na przykład. Ona wchodzi podlać swoje kwiaty. Partner wraca, jecie razem obiad. Kto zmywa po obiedzie? Potem mama partnera prosi go o zrobienie ciężkich zakupów albo zawiezienie do lekarza czy naprawę pralki. Jest wieczór. Oglądacie w trójkę film w pokoju teściowej. Za chwilę kolejny dzień, który ty spędzisz z teściową a partner pójdzie do pracy.
            Ja czasie tego wspólnego roku studiowałam dziennie i pracowałam. Teściowa gotowała. Płaciliśmy rachunki i sprzątaliśmy wspólną łazienkę.
            Nie wyobrażam sobie w wieku 36 lat spędzać całe dnie z obcą kobietą w jej domu.
          • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 10:41
            Lukrecjo, Ty nadal nic nie rozumiesz. To nie Ty będziesz ustalać zasady w domu potencjalnej teściowej. Ty będziesz musiała się dostosować do panujących tam zwyczajów.
            Jestem przekonana, że mamusia będzie chciała zachować status quo.
            A tak na marginesie te kwiatki które podlewa mamusia to dla mnie znak alarmowy, że mamusia zawładnęła synem całkowicie i nigdy nie pozwoli mu dorosnąć, mieć własne życie i własną przestrzeń życiową. Chyba, że syn sam zechce przeciąć wreszcie pępowinę i zdecyduje się na wyprowadzkę i rozpocznie własne, dorosłe życie.
            • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:25
              Przeginacie, pisząc że Lukrecja nic nie rozumie. Przeciwnie- Lukrecja rozumie, ze trzeba ustali jakieś zasady (co będzie dalej, to osobna sprawa, pisałam już o tym). I w tym ma rację- że trzeba je ustalić (te zasady.). I nie ma tu znaczenia, kto jest wprowadzajacym się a kto właścicielem-0 zasady powinny być ustalone. Nigdzie Lukrecja nie dawała do zrozumienia, ze chce coś NARZUCIĆ -w sensie: sama ustalić. Między ustalić a narzucić jest przepaść. Nie rozumiem, skąd interpretacja w tym kierunku.
              Gdy ja np, wynajmuję komuś moje mieszkanie, to też ustalamy zasady. Nie może być tak, że mnie wolno wszystko z klucza, że jestem właścicielem. Ja proponuję z mojej strony, a wynajmujący ze swojej, i razem dochodzimy do konsensusu.
              • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:38
                Gdy się wynajmuje mieszkanie to jest łatwiej. Jest umowa, opłaty. Tu kobieta wprowadza się do partnera i jego matki. Niepracująca dojrzała kobieta.
                • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 12:09
                  Nie wiesz, z jakich powodów jest bez pracy. Brak pracy to nie jest z klucza zło i wina. Napisała o braku pracy, żeby powiedzieć, ze nie stać jej na wynajęcie im osobnego mieszkania, przynajmniej ja tak zrozumiałam.

                  Tutaj właśnie dokładnie powinny być ustalone zasady, jak przy wynajmie- opłaty, kto gdzie i co i w jakim zakresie.
                  • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 12:33
                    Bez pracy jest chyba krótko
                    • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 12:35
                      Przecież ja jej nie winię że chwilowo nie ma pracy.
                      Po prostu tu jest inny układ. Ona jest narzeczoną syna a nie obcą lokatorką
      • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 12:51
        Ada1214 zgadzam się z Tobą w 100 %.
        • verdana Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 15:44
          Gdyby sprowadził się mój syn z narzeczoną, z którą mieszka już 4 rok to uzgodniłabym zasady. Bo narzeczoną syna niezwykle lubię, znam , wiem, że w pewnych sprawach mogłybyśmy sie dogadać - no i zależy mi, aby od syna nie zwiała w siną dal, bo gdzie taką drugą znajdzie?
          Ale gdyby drugi syn nagle przyszedł z nieznajomą właściwie dziewczyną, z która nigdy nie mieszkał, nie wiem, czy to jest stały związek - to sorry - dlaczego mam zmieniać przyzwyczajenia dla osoby, która może tu mieszkać trzy miesiące? A po niej nastąpić druga, trzecia i czwarta - a ja za każdym razem musiałabym sie dostosowywać. Nie. W tym wypadku jest jasne, ze taka dziewczyna mieszka u mnie. Jako gość, ale dom jest mój, zasady moje i tyle. To mogłoby sie zmienić, ale po roku-dwóch, gdyby związek okazał sie trwały.
          • ola_dom Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 15:59
            verdana napisała:

            > Ale gdyby drugi syn nagle przyszedł z nieznajomą właściwie dziewczyną, z która
            > nigdy nie mieszkał, nie wiem, czy to jest stały związek

            lukrecja z narzeczonym są zaręczeni.
            Ja w żadnym razie nie twierdzę, że to gwarantuje jakąkolwiek stałość, nie o to mi chodzi. Tylko o to, że przynajmniej w założeniu, są parą "do końca świata", i przynajmniej z założenia związek jest stały. A czy będzie - tego nikt nigdy nie wie, przecież.
            Ale to zupełnie osobna kwestia od tego, czy (nie) powinni mieszkać z teściową, zwłaszcza taką, jak opisana w tym wątku...
            • verdana Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.02.15, 20:11
              Zaręczyny to trochę mało, aby uznać związek za trwały, skoro para nigdy jeszcze ze sobą nie mieszkała.
              I narzeczeni w założeniu nie są parą "do końca świata". Pewnie, że nawet małżeństwo nie jest, ale narzeczeni, bez żadnej wspólnej przeszłości to już zupełnie nie. I ja, z punktu widzenia teściowej, absolutnie nie czułabym sie zobowiązana do uzgadniania mieszkania w moim domu z raczej obcą dziewczyną. Co innego, gdy to jest małżeństwo, albo konkubinat - gdzie ludzie się znają i prawdopodobieństwo, że przetrwa, jest duże.
              Moja znajoma zapożyczyła sie i kupiła synowi mieszkanie - nie zniosła zmian narzeczonych i dostosowywania sie do kolejnej.
              • ola_dom Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 05.02.15, 09:59
                verdana napisała:

                > Moja znajoma zapożyczyła sie i kupiła synowi mieszkanie - nie zniosła zmian narzeczonych i
                > dostosowywania sie do kolejnej.

                Ja pitolę, że nie wpadłam nigdy na ten pomysł pozyskania własnego mieszkania....:/
    • paulina7171 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 09:39
      Przeczytałam cały wątek, wpis po wpisie, i zastanawia mnie jedna rzecz.

      Przyszła teściowa przedstawiana jest tutaj jako Bóg wie jaka hetera. Piszesz o decyzji o zamieszkaniu z partnerem. Wiesz, miłość fajna rzecz i przeprowadzka do wspólnego gniazdka zwykle idzie gładko pod warunkiem, że partner mieszka sam.

      Tymczasem nigdzie nie piszesz, jakie zdanie na pojawienie się obcej osoby w domu ma jego matka i póki tego nie wiesz, rady, których od nas oczekujesz są psu na budę. Jak ona to widzi? Czy ktoś ją w ogóle o to zapytał? A może ona sobie zwyczajnie obcych osób w swoim domu nie życzy? Co wtedy? Warto, żebyś to wiedziała, zanim ? otoczona skowronkami ? zjawisz się w jej domu. Bo na razie chyba zakładasz, że wszystko będzie cacy i że właściwie to już możesz planować kolor firan do pokoju dzieci.

      Ja nie mam dzieci i synowej już się chyba nie dorobię, ale wątpię, czy byłabym dobrego zdania o osobie, która bez mojej wiedzy pewnego pięknego dnia zjawia się w moim własnym domu z walizkami, i chociaż jeszcze nie zdążyła wyjść za mojego syna za mąż, z radosnym szczebiotem oświadcza: to ja posprzątam, a ty w tym czasie ugotuj obiad?

      Sama nie byłabym miła, więc się Twojej przyszłej teściowej jakoś specjalnie nie dziwię.

      I jeszcze jedno: nie pal za sobą mostów i zostaw sobie możliwość powrotu do obecnego mieszkania. Ta przeprowadzka to będzie poważny test, jak silny jest Wasz związek.

      PS Nie mówiąc o tym, że na hasło ?facet, dobiegający czterdziestki, mieszkający z mamą? uruchamia mi się w głowie nie jedna lampka ostrzegawcza, ale cała elektrownia. Ale to mnie.
      • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:38
        Jest możliwość, że syn jest współwłaścicielem (np. po ojcu). Albo matka planuje uczynić go współwłaścicielem. Wtedy sytuacja wygladała by inaczej, prawda? Dobrze byłoby, gdyby Autorka napisała, czy dom jest pełną własnością matki.

        Jakkolwiek ja sama nie chciałabym mieszkać z rodzicami, zwłaszcza w jednym mieszkaniu, to zakładam, że: 1. to jest MOJE niechcenie, ergo: inni mogą mieć inaczej, 2. wspólne mieszkanie w (dużym) domu, to jednak nie wspólne mieszkanie w mieszkaniu, 3. czasem to jest dobre wyjście.
        I ja sama swego czasu brałam pod uwagę mieszkanie z chorymi i starymi rodzicami w jednym domu, nawet poczyniłąm pewne kroki ku temu (wyszło inaczej, ale to inna sprawa). Tak, że z klucza nie jest to sytuacja ZŁA.
        Tutaj problemem są relecje między ludźmi, a nie sam dom, który to dom- zakładam- dałoby się przystosować do mieszkania w nim DWU rodzin.

        Tu głównym problemem są relacje międzyludzkie, tak przynajmniej wynika z tego, co pisze Autory t
        • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:40
          .... tak przynajmniej wynika z tego, co pisze Autorka. Bo sam dom- zakładam- dałoby się przystosować do mieszkania w nim DWU rodzin.
          • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:49
            Czy teściowa pozwoli na taką przebudowę aby były tam 2 mieszkania? Czy tego chce?
          • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:56
            Bardzo chciałabym się mylić, ale wydaje mi się, po tym co napisała autorka, że teściowa i syn nie będą chcieli niczego zmieniać bo "po co".
            • vilez Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 12:13
              No i to jest problem, i zarazem argument na "nie". Ale to jest problem TEGO konkretnego przypadku, a nie "z klucza".
        • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:46
          Pytanie czy teściowa i partner rozumieją, że teraz będę DWIE osobne rodziny? Lukrecja będzie wspólnie z partnerem robić zakupy, prać i gotować, wstawiać nowe meble, wieszać swoje firanki. Mieć osobne mieszkanie. Teściowa będzie prać i gotować dla siebie. Czy będzie JEDNA rodzina 3 osobowa? Chyba że Lukrecji pasuje układ 3 osobowy, w którym teściowa pierze, gotuje a ona pomaga. Mnie by to nie pasowało.
          • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 04.02.15, 11:58
            Lukrecjo. Rozumiem że od 3 czy 4 lat przyjeżdżasz do domu partnera na weekendy i tam nocujesz? Skoro nie pracujesz na razie to może przyjedź na tydzień i zobacz jak to wygląda w praktyce gdy partner idzie do pracy a ty zostajesz. Zobacz sama jak byś się czuła.
    • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 13:17
      Miałyście rację, dziewczyny, mój partner wcale nie rozmawiał ze swoją mamusią...
      Od mojego ostatniego wpisu byłam tam jeszcze raz. Zostaliśmy zaproszeni na urodziny jego przyjaciela. Pojechałam w piątek wieczorem, w niedzielę rano wróciłam do siebie.
      Prawdopodobnie nigdy więcej tam nie pojadę...
      W sobotę „teściowa” jakaś nie w humorze, przy przygotowywaniu obiadu nie potrzebuje mojej pomocy. Przywieźliśmy ze sklepu z moim narzeczonym katalogi mebli, mieliśmy w planach kupno nowego łóżka i szafy. Ona ogląda, kręci nosem, że drogie i trzeba kupić coś tańszego. On nie odzywa się słowem mimo, że w sklepie snuł wizje gdzie co stanie, bo te meble bardzo mu się podobały.
      Później zachwalam jej naleśniki z serem: „jakie smaczne, takie słodkie” i słyszę chłodne i chyba złośliwe „a jakie miały być, słone?”. Nie odpowiadam. Czuję się jakby mi ktoś dał w twarz.
      Mam dość.
      Partner uważa, że przesadzam, niepotrzebnie się obrażam i robię problem. Mogłam odpowiedzieć, że „tak, naleśniki mogły być słone z mięsem”.
      Na imprezie u jego przyjaciela ludzie pytają nas o plany i wtedy zdaję sobie sprawę z tego, że nie mamy żadnych konkretnych planów. Co z tego, że mam pierścionek i jestem narzeczoną? To niczego nie zmienia. Jesteśmy osobno mimo, że w mojej miejscowości nic mnie nie trzyma. Tracimy dzień za dniem, który moglibyśmy spędzać razem. Gdyby on był bardziej stanowczy...
      W niedzielę rano postanawiam wracać. Narzeczony chce żebym była dłużej, poza tym mojemu powrotowi nie sprzyja pogoda, w mediach ostrzegają przed zadymkami śnieżnymi, zablokowanymi drogami. Chcę zostać, pewnie, że chcę, ale jak słyszę: „Mamo, Lukrecja chce już dzisiaj wracać a przecież drogi takie zasypane, to niebezpieczne, mówię jej żeby jeszcze została chociaż kilka dni” i słyszę jej słowa „Drogi są czarne” to mam ochotę stamtąd wybiec.
      Wracam.
      Przez prawie dwa następne tygodnie codziennie się kłócimy. Kłótnie wywołuję ja. Jestem zła, rozdrażniona, sfrustrowana. Jestem na niego wściekła. Od tak dawna słyszę "przeprowadź się do mnie" a on nawet jej o tym nie powiedział...
      Ja nawet nie wiem, gdzie mam szukać pracy. U siebie czy u niego. Mam dość telefonicznego kontaktu. Chcę się przytulić, chcę normalnego związku. Ciągle słyszę „przyjeżdżasz do mnie, nie do mojej mamy; będziesz mieszkała ze mną, nie z moją mamą”. To nieprawda!!!
      Oczywiście świadkiem naszych telefonicznych kłótni jest jego matka. Rozmawiając z nim słyszę jej gderanie „jak można tyle rozmawiać przez telefon?”. W miniony weekend decydujemy się spotkać i porozmawiać. Jestem zaskoczona, gdy on przywozi mi wszystkie moje rzeczy, które u niego zostawiłam. Jest wychudzony, blady, z podkrążonymi oczami, widać, że bardzo to wszystko przeżywa. Kocha mnie, chce się ze mną zestarzeć, mówi to ze łzami w oczach. On wie, że jego matka nie chce żeby sobie ułożył życie. On to widzi i tego nie rozumie. Pytał siostrę o tę sytuację z moim ciastem, którego nie chciała spróbować. Pytał o inne sytuacje. Siostra mu otworzyła oczy, powiedziała żeby się wyprowadził tak, jak ona.
      W międzyczasie dzwoni telefon, siedzę obok niego i słyszę „Po co TAM siedzisz, przyjeżdżaj do domu”. Wrócił następnego dnia, to było w minioną niedzielę. Dzisiaj jest wtorek. Nadal z nią nie rozmawiał, słyszę „Poczekajmy, aż mama się trochę uspokoi, dajmy jej trochę czasu”. Mama jest zdenerwowana moimi telefonami do niego i kłótniami...
      Kocham tego człowieka. Wiem, że on mnie kocha. Jestem tego pewna.
      Nie chcę żeby musiał wybierać między mną a matką, nie chcę go stawiać między młotem a kowadłem. To dobry, wrażliwy człowiek. Nie chcę żeby przeze mnie cierpiał...
      Tylko, że w związku z powyższym nasza znajomość nie ma sensu...
      Boję się, że sama przypłacę to jakimś rozstrojem nerwowym. Nie śpię, nie jem, ciągle płaczę.
      Po co on jej mówi o naszych kłótniach? To nasza sprawa. Nie wiem, może on jest niedojrzały... Proponowałam żebyśmy wynajęli jakąś kawalerkę, dołożę się do tego finansowo, spróbujmy jak to będzie razem na co dzień. Znowu słyszę, że szkoda na to pieniędzy, że za wynajęcie przez np.3 miesiące kawalerki można urządzić łazienkę. Poza tym mama nie utrzyma sama z emerytury dużego domu...
      Co zrobić z tą miłością...
      On mi tego nie powiedział wprost, ale ja chyba nie mam na dzień dzisiejszy wstępu do JEJ domu...
      • ola_dom Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 13:27
        lukrecja_a napisał(a):

        > On wie, że jego matka nie chce żeby sobie ułożył życie. On to widzi i tego nie rozumie. Pytał
        > siostrę o tę sytuację z moim ciastem, którego nie chciała spróbować. Pytał o inne sytuacje.
        > Siostra mu otworzyła oczy, powiedziała żeby się wyprowadził tak, jak ona.

        Dobrze, że ma przykład i wsparcie u siostry. A Ty znasz ją? Rozmawiałyście kiedyś?

        > Nie chcę żeby musiał wybierać między mną a matką,

        Ale z obiema Wami żyć, sypiać, zakładać rodziny przecież nie będzie. Kogoś musi wybrać.

        > On mi tego nie powiedział wprost, ale ja chyba nie mam na dzień dzisiejszy wstępu do JEJ domu...

        Ale chyba się TAM nie wybierasz w takiej sytuacji....?

        Ogromnie Ci współczuję. Ale obawiam się, że teraz niewiele możesz zrobić. Teraz ruch należy do Twojego partnera - bo tak - on MUSI wybrać - czy chce spędzić życie z matką, czy z Tobą.
      • ada1214 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 13:37
        Tu nie ma sie w ogole nad czym zastanawiac. Sprawa jest jasna. Ten facet, nawet gdy rozumem obejmuje, ze powinien wybrac, i ze powinien wybrac kobiete a ni ematke, nie zrobi tego. Bedzie sie miotal, bedzie cierpial, plakal po nocy, chudl i nawet sie rozchoruje ze zgryzoty, ale nie zdola zrobic zadnego zdecydowanego kroku. On nie tylko, ze nie przecial pepeowiny, on mentalnie jest jeszcze w jej macicy.
      • miedzymorze Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 14:26

        >Kocham tego człowieka. Wiem, że on mnie kocha. Jestem tego pewna.
        >Nie chcę żeby musiał wybierać między mną a matką, nie chcę go stawiać między młotem a kowadłem.

        Ależ każdy dorosły człowiek jeśli zakładając rodzinę musi takiego wyboru dokonać. Jest to normalne, zdrowe i potrzebne. Mamusia schodzi na dalszy plan, najważniejszą osoba staje się partner życiowy i dzieci. Normalni dojrzali rodzice pozwalają swoim dzieciom wyfrunąć z gniazda, jeśli rozłączenie fizyczne albo psychiczne nie nastąpi to są problemy i chore sytuacje.

        To >dobry, wrażliwy człowiek. Nie chcę żeby przeze mnie cierpiał...

        On nie cierpi przez ciebie. Niechęć do zrobienia kroku z dorosłość/dojrzałość/samodzielność i sprzeciwienia się mamie jest jego wyborem i decyzją. Cierpi z powodu swojego wyboru, nie bierze na siebie tej winy, nie ma po co.
        >Tylko, że w związku z powyższym nasza znajomość nie ma sensu...
        Nie ma.

        pozdr,
        mi
      • auto.auto Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 19:24
        Lukrecjo, bardzo Ci współczuję :(
        Dziewczyny dobrze piszą, Twój facet nie odciął pępowiny, a jego mama wolałaby go pewnie w stanie kawalerskim i tylko dla siebie.
        Pewnie chciałabyś zrobić z wrażliwca solidną podporę, ale to się nie uda - facet nie reaguje na odzywki matki do Ciebie (naleśniki), nie potrafi postawić na swoim (chojrak w meblowym, a w domu...) i boi się wyjść poza własne otoczenie i dom (koszty wynajmu jako alibi dla chęci zostania przy matce).
        Dobrze, że przejrzałaś na oczy, zanim stanęłabyś z walizkami w domu, w którym nie chce Cię właścicielka.
        Trzymam kciuki, żeby Ci się udało i z pracą i żebyś poznała kogoś, kto nie boi się życia na własną odpowiedzialność :)
        • ada16 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 20:54
          Nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka. On musi wybrac z kim chce mieszkać, zyc. Z tobą czy z mamą.
          Musi i nie chce i daje sie mamie sterowac i zastraszac.

          Szkoda twojego czasu
        • pade Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 22:25
          Dobre podsumowanie.
      • zuzi.1 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 21:04
        Lukrecjo masz racje, ten czlowiek jest niedojrzaly i najlepsze co mozesz dla siebie zrobic to go zostawic. Dla spokoju sumienia porozmawiaj z nim jeszcze ostatni raz, ze jesli mama nie jest w stanie sama utrzymac duzego domu, to moze czesc domu wynajmowac lub go sprzedac i kupic sobie male mieszkanko. Przywiazywanie do siebie doroslego syna i wciskanie go w role partnera zyciowego mamy jest najwyzszym szczytem egoizmu. Powiedz mu wyraznie, ze jesli chce ZMARNOWAC sobie zycie, to niech zostaje i mieszka z mama...
        • anula36 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 22:23
          Lukrecjo szukaj pracy u siebie i nie ogladaj sie na faceta, bo nie wyglada na to,zeby happy end mial sie odbyc w domu jego mamy.Albo on sie ogarnie, Ty staniesz na nogi przebolejecie utrrate warsztatu do majsterkowania na rzecz "jakiejs kawalerki",albo sie to wszystko rozejdzie powoli, bo po tym co sie wydarzylo nie sadze,zebys miala ochote ciagnac nawet taki weekendowy zwiazek.
      • enith Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 24.02.15, 22:40
        Lukrecjo, przykro to pisać, ale twój partner jest nieodpowiedzialny i niedojrzały. Wybierać z narzeczoną meble w domu matki przedtem "zapomniawszy" powiadomić właścicielkę domu o nowej lokatorce! No bez jaj. Wyobraź sobie sytuację, gdy stajesz ze swoimi klamotami przed jej drzwiami i nie zostajesz wpuszczona za próg. Widzisz to? Wyobraź sobie upokorzenie, gdy odesłana zostajesz z kwitkiem przez tę kobietę, a narzeczony stoi jak cielę, jak mumia i się temu przygląda. I dziękuj dziewczyno losowi, że ci tego oszczędził. Już dość tych upokorzeń ze strony kobiety, która cię najwyraźniej nie znosi. Dość oglądania się na tą cielepę, jaką jest twój narzeczony. On wybrał mieszkanie z mamą i swój "warsztacik". A ty zostałaś na lodzie. Trudno, przeżyjesz, przebolejesz, otrzepiesz się i pójdziesz naprzód. Dasz radę.
      • myelegans Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 25.02.15, 03:25
        Nie ciagnij tego zwiazku w takiej formie jak jest i niech Ci nie przyjdzie do glowy tam sie wprowadzac, przeciez juz sa problemy na etapie goscia.
        Matka szantazuje i bedzie szantazowala, bedzie skutecznie zatruwala zycie synowi, Tobie, wam obojga, w koncu Wasz zwiazek runie.
        Trudno, pan sie musi opowiedziec, albo sie wyprowadza najlepiej do innego miasta i probujecie budowac zwiazek bez czujnego i krytukujacego oka mamusi, albo pan zostaje i mieszka z mamusia sam do konca zycia, ale Ty sie z tego ukladu wylogujesz.

        Szkoda zycia, a ona Wam go skutecznie zatruje, bo tego typu kobiety tak maja, to stanowi istote ich zycia, bo niewiele poza tym maja.

        Bylam kiedys w podobnej sytuacji, mamusia przy stole swiatecznym zapytala synka, czy da mamusi wnuczusia niedlugo, bo mamusia sie nie moze doczekac i tak przeze mnie to mowila jak przez szybe, bo siedzialam miedzy nimi. Ucieklam, chociaz chlopaka kochalam, ale wyprowadzic sie z miasta rodzinnego nie chcial, a to byl moj warunek kontynuowania zwiazku. Wykonczyla moja nastepczynie, ktora do rodziny weszla.... zakonczylo sie rozwodem, batalia o dzieci i szpitalem psychiatrycznym dziewczyny.
        • karolina33331 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 25.02.15, 08:47
          Lukrecjo, byłam kiedyś w podobnej sytuacji z tym, że ja postawiłam twardy warunek i mój facet wybrał mnie. Chętnie z Tobą pogadam, ale nie na forum. Podaj adres email.
          • chocolate_cake Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 25.02.15, 11:18
            Trzymaj się Lukrecjo. Bardzo ci współczuję bo wiem, że go kochasz.
      • jagienka75 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 25.02.15, 12:39
        po tym, co tutaj napisałaś, można doradzic Ci tylko jedno.
        buierz nigi za pas i zwiewaj, gdzie pieprz rośnie.
        szukaj pracy w swojej miejscowości a z nim daj sobie spokój.
        on nie dla Ciebie ani Ty dla niego.
        • solange54 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 25.02.15, 15:36
          Lepiej nie mieszkać z teściową, zdecydowanie.
          Zresztą mieszkanie z synową też jest do d....
          Mieszkałam z synową, a własciwie Ona mieszkała u mnie. Niby nic się nie działo, a bylo strasznie, niechęć wisiała w powietrzu.

          Nigdy więcej!
      • estel7 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 03.03.15, 23:04
        Bardzo Ci współczuję, ale gdybys tam zamieszkała ta kobieta by Cię zniszczyła, a facet by tylko stał ze smutną miną i nic nie zrobił, żeby Cię obronić. To dopiero byłby ból.
        Tam już pojechać nie możesz - przywiezione rzeczy są wiadomością od "mamusi".
        Szukaj pracy u siebie. Porozmawiaj z nim ostatni raz: "wyprowadź się od mamy, zamieszkaj ze mną i ustal ograniczony kontakt z nią (jeden telefon na tydzień plus jedna wizyta na 3 tygodnie) albo odejdź i nie niszcz mi życia, bo i tak oszukiwałeś mnie już wystarczająco długo."
        I trzymaj sie tego Kochana i nie daj wkręcić w nic więcej, bo inaczej zostaniesz ofiarą.
        On musi wybrać - na tym to polega, bo inaczej będziesz żyła w trójkącie.
        • anula36 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 18.07.15, 10:42
          no wlasnie i co sie stalo z ta miloscia?
          • solange54 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 20.07.15, 15:51
            Też bym chciała wiedzieć!
          • lukrecja_a Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 23.07.15, 08:16
            Niestety dziewczyny, nie mam dobrych wieści... Nie posłuchałam Waszych rad i teraz do końca życia będę ponosiła tego konsekwencje...
            • triss_merigold6 Jesteś w ciąży? 23.07.15, 09:07
              Jesteś w ciąży czy teściowa oskarżyła Cie o kradzież jakiegoś złomu z chaty, czy może zabiłaś ją krzesłem w czasie kłótnie?
              • lukrecja_a Re: Jesteś w ciąży? 23.07.15, 09:16
                To pierwsze...
                Rozstaliśmy się, nigdy tam nie zamieszkałam. Widocznie tak miało być ;-(
                • triss_merigold6 Re: Jesteś w ciąży? 23.07.15, 09:20
                  Cóż... skup się w takim razie na przyszłym macierzyństwie. Pana o alimenty i zwrot kosztów wyprawki - na wszystko zbieraj faktury. Pan zamierza uznać dziecko w USC czy będziesz musiała dochodzić ojcostwa sądownie?
                  • anku1982 Re: Jesteś w ciąży? 23.07.15, 10:20
                    Z perspektywy czasu możesz uznać, że dziecko to najpiękniejsza sprawa jaka przydarzyła Ci się w życiu, ale nie zniszczysz sobie psychiki, bytując z tymi ludźmi na co dzień. Szukaj pozytywów:)
                    • anula36 Re: Jesteś w ciąży? 23.07.15, 10:44
                      podzielam zdanie anku:)
                      • chocolate_cake Re: Jesteś w ciąży? 24.07.15, 10:16
                        Trzymaj się ciepło i uważaj na siebie 😊
                        • kocia_noga Re: Jesteś w ciąży? 24.07.15, 21:33
                          Jesteś bez pracy, w ciąży, co planujesz? Myślałam o tym, czy mogłabym cię jakoś wesprzeć. Napisz coś na ten temat, jeśli chcesz.
                          • bazia8 Re: Jesteś w ciąży? 25.07.15, 10:12
                            kiedyś przeczytałam tekst lekarza zajmującego się leczeniem niepłodności, mowa była o tykającym zegarze biologicznym etc, na końcu wywiadu pan doktor powiedział, że jesli kobieta chce mieć dziecko, to powinna ten zamiar zrealizować, nawet jeśli ojciec jest tylko "wystarczająco dobry" a nie najlepszy z mozliwych. Innymi słowy matka najwyżej kopnie ojca w tyłek, a będzie miała dziecko i da sobie radę bez samca.
                            Miałam wtedy dwadzieścia kilka lat i uważałam to za bluźnierstwo (dziecko z kimś, kto nie rokuje, bez wielkiej miłości....)
                            teraz podzielam zdanie pana doktora.
                            Ciesz się życiem i ciążą, a te "konsekwencje" niech dadzą Ci siłę do zmian.
                            Jeśli potrzebujesz wsparcia pisz na priv.
                          • lukrecja_a Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 09:16
                            W tej chwili najbardziej potrzebuję wsparcia duchowego, a takie tu od Was otrzymuję.
                            Serdecznie dziękuję :-*
                  • lukrecja_a Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 09:19
                    Zamierza uznać dziecko, a nawet więcej, odebrać mi je i wychowywać z matką...
                    • triss_merigold6 Wyluzuj 02.08.15, 11:49
                      Wyluzuj. Rozumiem, że się denerwujesz ale nie ma takiej opcji, żeby sąd ustalił stałe miejsce zamieszkania noworodka/niemowlaka z ojcem, o ile matka nie jest bezdomną ćpunką.
                      W pozwie o alimenty wniesiesz o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dziecka w miejscu zamieszkania matki (Twoim) i o ograniczenie praw rodzicielskich ojcu, nie baw się w żaden plan wychowawczy. Wnosisz też o spotkania w Twoim miejscu zamieszkania, bez możliwości zabierania niemowlaka do domu byłego partnera.
                      Jak dziecko będzie ciut starsze i pan by się rzucał sądownie, to wnosisz o badanie więzi w RODK - przy Twojej codziennje opiece i sporadycznych kontaktach z ojcem wynik masz jak w banku.
                    • basiastel Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 12:17
                      Uświadom towarzystwo, że odebranie matce dziecka to nie jest taka prosta sprawa. I już teraz wystąp o alimenty.
                      • triss_merigold6 Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 13:12
                        A teraz to na jakiej podstawie?
                        • basiastel Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 14:45
                          Wyobrź sobie, że kobieta w ciąży ma prawo do alimentów.
                          • kocia_noga Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 19:15
                            www.infor.pl/prawo/alimenty/alimenty-na-dziecko/262167,Alimenty-na-czas-ciazy.html
                      • basiastel Re: Jesteś w ciąży? 02.08.15, 21:05
                        I serdecznie Ci wsółczuję.Jeszcze parę miesięcy temu byłaś pełna wiary, a teraz gdy powinnaś być otoczona opieką i miłością, ukochany się odgraża - okropne.
            • anula36 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 23.07.15, 09:13
              czyli jestescie razem,ale juz bez wielkiej milosci?
            • 71tosia Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 23.07.15, 18:51
              moze trudno w to uwierzyc teraz ale pewnie za jakisz czas bedziesz dziekowac ze nie jestescie razem, taki facet od poczatku raczej nie rokowal. Nie jestes nastolatka, ktorej niechciana ciaza ruinuje zycie, samotne maciezynstwo w dzisiejszych czasach raczej tez nie szokuje. No i bycie 'samotna mama' wcale przeciez nie musi znaczyc samotnosci, dziecko moze wprowadzic duzo radosci w twoje zycie, wyznaczyc nowy sens zycia etc. Postaraj sie byc szczesliwa mama mimo okolicznosci. Dla dziecka lepiej nie miec taty niz miec glupiego, niedojrzalego tate. Oboje i on i jego matka kiedys beda zalowac ze cos fajnego ich ominelo w zyciu.
              ps Jego matce moze sie nawet nie dziwie ze nie szalala z rodosci ze nazeczona syna sie jej wprowadzi do mieszkania, pretensje nalezy miec do syna, ktory nie umial sie zachowac jak dorosly facet.
    • koontza Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 22.07.15, 09:52
      Rozmowa we troje i ustalenie zasad. Najlepiej na piśmie...niby żeby nie zapomnieć ;)
      A jeżeli jest szansa na samodzielne zamieszkanie - to wybrać bez zastanowienia!

      Mieszkałam 6 lat z teściami na piętrze z wspólna kuchnia i...jeszcze małym dzieckiem. Nie było bardzo źle ...ale odetchnęłam na swoim. Ale na pocieszenie napisze ze były też plusy (mogliśmy wychodzić - bo pilnowali małego) i dlatego z pełną świadomością teraz mieszkamy w bliźniaku (teście w swojej połówce a my w swojej) - oczywiście zasady współżycia ustaliliśmy przed kupnem ;)
    • asia_i_p Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.07.15, 14:53
      Mój mąż wprowadził się do mnie i mojego ojca po ślubie. Jakoś tam to działało, ale głównie dlatego, że po pierwsze mieliśmy własną łazienkę i po kilku latach mąż dorobił kuchnię, po drugie mieliśmy świadomość, że to tymczasowe, po trzecie ojciec miał swoją rodzinę i nie cierpiał na nadmiar czasu i niedopieszczenie, po czwarte, dopóki nie mieliśmy kuchni, bardzo jasno określiliśmy kwestie obowiązków i finansowania. No i byliśmy dzieciaki (23 lata), więc łatwiej nam się było dostosowywać.

      Na takich warunkach, jak tu opisujesz - ciężko wam będzie. No i trochę wyłania się obraz dwojga ludzi usiłujących utrzymać dom, na który ich nie stać i który staje się obciążeniem - może należałoby sprzedać ten dom i kupić osobne mieszkania dla matki i syna? W pobliżu siebie, żeby nie tracić kontaktu, ale jednak osobne?
      • asia_i_p Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.07.15, 15:00
        Oj, przepraszam, nie doczytałam, że się sytuacja zmieniła.
        • anku1982 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 31.07.15, 15:27
          Myślę, że w wariancie jednym z lepszych dla niej samej.
    • totorotot Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 01.08.15, 15:14
      Zeby się udało musicie mieszkać osobno.
      Nie ma innego sposobu.
      Ament.
      • solaris_1971 Re: Mieszkanie z przyszłą teściową 21.08.15, 10:33
        Napisz cos Lukrecjo. Prześledziłam cały wątek. Gdzie mieszkasz ? Jak Ci sie układa ?
Pełna wersja