"Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli co???

29.01.15, 15:37
Często słyszy się, czyta - także na tym forum - "zajmij się się sobą", "zadbaj o siebie".
Czyli konkretnie CO należałoby zrobić?
Przecież nie chodzi tu o SPA, fryzjera, niekoniecznie o badania okresowe i nie do końca o zdrową dietę (bo to nie to forum, w końcu).
Czyli jak słyszę, że "powinnam zadbać, zatroszczyć się o siebie" - to co właściwie powinnam robić?

Na moim przykładzie - zamiast zajmować się nieustannie mamą i problemami z nią, powinnam "zająć się sobą" - no więc dobrze, zajęłam się: poszłam na terapię, czytam książki i tym podobne, tylko że.... niedawno się zorientowałam, że terapia ma pomóc uporać się Z MAMĄ, książki też czytam w kierunku relacji Z MAMĄ - a przecież chodziło o to, że mam zająć się SOBĄ...:D
Oczywiście - nie mam złudzeń, że wyprostowanie tego problemu jest dla mnie kluczowe, ale zaczęłam się zastanawiać - pod swoim kątem, ale i w sumie ogólnie - na czym w zasadzie ma polegać "zajmowanie się sobą".
Bo poza medytacją prawdę mówiąc niewiele przychodzi mi do głowy... A medytacja jest dla mnie cholernie trudna; wiem, że jest świetna i najlepsza - ale przynajmniej na razie - odpada.
    • annb Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 15:45
      Przecież właśnie SOBĄ się zajmujesz, odcinając się, wyzwalając się z toksycznej relacji z matką.
      Terapia nie pomaga ci uporać się z mamą, tylko odzyskać swoje życie dla siebie.
      A że zaburzona relacja z matką nie pozwala Ci w tym, więc wałkujesz temat-matka Ty , Ty matka.
    • danaide Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 15:58
      Ja bym spytała osób, które mi to polecają co mają na myśli. Osobiście, jak słyszę, że ktoś powinien pojechać do SPA (albo nie daj Bóg ja sama) to mnie skręca.

      A tak naprawdę polega to na tym, żebyś wejrzała w siebie i pamiętała o robieniu choćby drobnych, niekoniecznie najlepszych (jak medytacja) rzeczy dla siebie. Zgodnych z własnymi zainteresowaniami, marzeniami, potrzebami, temperamentem, nastrojem. Nie szkodzi jak będzie trochę hedonistycznie. Wcale nie musi to być super luksus. Mogą to być np. 2-3 seanse w kinie pod rząd. Przespany weekend z fajną książką. Zakupy to dość ryzykowna rzecz do polecania, ale są takie momenty w życiu, że jest to nawet wskazane. U mnie długi czas polegało to na tym, by w środku dnia usiąść na kawie i nic nie musieć - mogłam czytać, mogłam patrzeć w przestrzeń. A zamiast medytacji można zacząć od jogi. Czasem trzeba pozmieniać miejsca, by znaleźć odpowiedni dla siebie klimat, ale to prawda, joga uczy uważności skierowanej na siebie, na swoje ciało, a potem i duszę, więc to naprawdę fajna rzecz dla osób, które były tak tresowane, żeby nie słyszeć samych siebie.
      • aqua48 Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 16:04
        Zajmij się sobą czyli zadbaj o swój czas wolny, o rozwijanie własnych zainteresowań, o podtrzymywanie dotychczasowych przyjaźni i nawiązywanie nowych o budowanie umiejętności cieszenia się chwilą, pięknym dniem pysznym daniem, lub choćby tym, że nic nie boli i ma się czas dla siebie i można sobie zaplanować weekend nie biorąc po d uwagę czyiś wymagań.
        • zuzi.1 Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o sieb 29.01.15, 16:50
          Dokladnie, skup sie na swoim zyciu, zwiazku, rozwijaj w nim wiez, bliskosc, wspolnie spedzajcie duzo czasu, a mamie pozwol na wypelnienie czasu bez Ciebie innymi osobami, np. siostra, beda obie panie mogly polaczyc sie we wspolnym bolu i przezywaniu tego jakie maja niedobre dzieci, ktore nie chca z nimi spedzac czasu :-)
    • vilez Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 17:05
      A to zależy, jakie ktoś ma potrzeby względem siebie. Dla jednego to będzie sprawianie sobie przyjemności, dla drugiego zainwestowanie zawodowe / kształceniowe w siebie, dla trzeciego- polubienie siebie, działania na rzecz akceptacji siebie, dla czwartego- uspokojenie siebie, dla piątego-dystans od osób/sytuacji toksycznych itd.
      Generalnie to oznacza- działanie na rzecz siebie, w swoim interesie, dla siebie. Nie widzę niczego złego w takich radach, bo czasem bywa tak, że ktoś się zajmuje innymi osobami, zapominając o sobie lub działając na swoją niekorzyść. To jest więc próba zawrócenia go z niekorzystnej dla niego drogi.
    • differentview Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 17:22
      Dla mnie te pytania sa troche dziwne- ktos inny ma Ci powiedziec co dla Ciebie w zyciu jest wazne? Moze nic nie jest i uzeranie sie z matka jest swietnym zapelnianiem czasu, ktorego nie umialabys poswiecic niczemu konstruktywnemu?
    • koronka2012 Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 29.01.15, 19:49
      Dla mnie to pojęcie sprowadza się do znalezienia w swoim życiu odskoczni, kawałka własnego, osobistego świata, w którym można się odciąć od stresu. Nieważne, co to jest - dla niektórych może to być nawet praca, dla innych - wolontariat, spacery, szydełkowanie, skoki ze spadochronem, cokolwiek - ale ma TOBIE sprawiać przyjemność. Takie coś, gdzie się mentalnie zaszywasz z myślą "teraz mam godzinę dla siebie i dajcie mi wszyscy święty spokój".
      • paris-texas-warsaw Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o sieb 29.01.15, 23:18
        Myślę, że wszystkie wypowiedzi w Twoich Olu wątkach, które pisała Different trafiały w sedno Twoich problemów. Ostatnio może pamiętasz, jak Different Cię właśnie pytała, czym się NIE ZAJMUJESZ, że tak się ZAJMUJESZ MAMĄ. I to wg mnie byłoby chyba najlepszy punkt zastanowienia się, bo "terapia" może trwać jeszcze ileś tam. Jak ja sobie czasem czytam, ile Ty robisz dla mamy, to nie jest tego wcale dużo. Nawet dość mało, jak porównuję to z innymi osobami i ich kontaktami z rodzicami. Ale zajmuje to niebotyczne części Twoich wypowiedzi (może i myśli), w stosunku do znanych mi osób widujacych swoich rodziców nawet co 2-3 dni.
        Wg mnie chore jest też myślenie (chociaż kiedyś sama tak myślałam), że w życiu szuka się odskoczni od czegoś itp. Każdy wymiar musi mieć sens - praca, rodzina, dzieci, inni ludzie. Myślenie, że zająć się sobą, to znaczy znaleźć czas na odpoczynek jest wg mnie blędne. Musi być i fajna praca i odpoczynek. Sens życia nie może polegać na czekaniu na spa, pójście do teatru, czy wyjazd na wakacje, ale też być we wszystkich elementach, które można uważać za "niemiłe". Może można je wtedy zmienić w milsze.
        Mnie osobiście medytacja specjalnie nie pociąga, nie wiem, co ma znaczyć, że jest "najlepsza;) Lubię za to, słuchać albo czytać, jak inni wypowiadają się na temat swojego medytowania. Jakiś czas temu spodobało mi się, jak Eichelberger mówił, że miał w życiu taki okres, że wpadł w medytację, wydawało mu się, że jest bardziej wartościowa niż jego codzienne życie, ale na szczęście w porę zrozumiał, że w jego życiu sensem też jest zajmowanie się dziećmi, że jest to nawet trudniejsze od medytacji, w której się chciał "specjalizować". Tez mi się bardzo podobał opis w "W głębi kontinuum" indian, którzy nie dzielą życia na pracę i odpoczynek (chyba nawet nie mieli takich pojęć). Dobrze jest spotkać kogoś, dla kogo jego praca ma faktyczny sens, głębszy niż tylko zarabianie pieniędzy. Bez tego się w takie koło wpada - pracuję, żeby mieć pieniądze na odpoczynek, etc.
        Tak ogólnie, to wg mnie w przypadku opisywanym przez Ciebie, to się takie pytanie rodzi, czym byś się zajmowała, jakby np. jutro mama umarła. Czy nadal byś zakreslała "Szantaż emocjonalny", na co by poszła kasa teraz dawana mamie, etc. No i w sumie to można to robić i z żyjącą mamą, i do tego prowadzącą znacznie bardziej towarzyskie życie od Ciebie. Wtedy może nie miałabyś poczucia, że życie kręci się wokół mamy.
        • ola_dom Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o sieb 02.02.15, 12:34
          paris-texas-warsaw napisała:

          > Jak ja sobie czasem czytam, ile Ty robisz dla mamy, to nie jest tego wcale dużo. Nawet dość
          > mało, jak porównuję to z innymi osobami i ich kontaktami z rodzicami. Ale zajmuje to
          > niebotyczne części Twoich wypowiedzi (może i myśli), w stosunku do znanych mi osób
          > widujacych swoich rodziców nawet co 2-3 dni.

          Zgadza się, przecież teraz jestem "na odwyku" po tych wszystkich latach, kiedy mieszkałam z mamą i w zasadzie (poza pracą zawodową) wszystkie nasze sprawy były w jakiś sposób wspólne.
          I nigdy chyba nie napisałam, że poświęcam matce za dużo czasu, co mnie męczy - tylko że poświęcam jej za dużo uwagi, myśli i energii - i że to mnie męczy i wkurza.
          Przy zdrowych kontaktach z rodzicami widujesz się z nimi co 2-3 dni i nie zajmuje Ci to tyle energii i uwagi, co przy chorych relacjach, kiedy np. w ogóle nie utrzymujecie kontaktów, ale myślami jesteś z nimi nieustannie. W końcu chyba na tym polega problem, przecież.

          > Mnie osobiście medytacja specjalnie nie pociąga, nie wiem, co ma znaczyć, że jest "najlepsza;)

          DLA MNIE jest najlepsza. Dla kogoś, kto ma wieczną "biegunkę myślową" medytacja jest nieoceniona. I tym trudniejsza...:/

          > Jakiś czas temu spodobało mi się, jak Eichelberger mówił, że miał w życiu taki okres, że wpadł
          > w medytację, wydawało mu się, że jest bardziej wartościowa niż jego codzienne życie, ale na
          > szczęście w porę zrozumiał, że w jego życiu sensem też jest zajmowanie się dziećmi, że jest to
          > nawet trudniejsze od medytacji, w której się chciał "specjalizować".

          No bo jak się traktuje medytację jako ucieczkę od życia, to jest akurat ślepa uliczka. Jak się ma dzieci, to podstawową sprawą jest opieka nad nimi. Poza tym - można i zajmować się dziećmi, i medytować. Nie trzeba tego robić godzinami, wystarczy 20-30 minut, nawet nie codziennie.
          Oczywiście - można medytować każdą chwilą swojego życia, każdą czynnością i myślą - i to jest dopiero sztuka - chyba najwyższa. Ale to już raczej dostępne tylko oświeconym, albo bliskim oświecenia....
          A jak ktoś się chce "specjalizować w medytacji", to albo nie zakłada rodziny, albo czeka, aż dzieci dorosną i się usamodzielnią.
          Ale można medytować wcale nie będąc specjalistą od medytacji. Tak jak nie trzeba od razu być olimpijczykiem, jak się uprawia sport, przecież.
    • pani.jezowa Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 30.01.15, 01:28
      Ola, a gdybyś mogła robić dokładnie to co chcesz to co by to było?

      Bo dla mnie, to "zadbaj o sobie" jeśli nie jest poradą przy grypie i nie oznacza "wyśpij się, napij gorącej herbaty z cytryną, posiedź pod kocykiem" tylko tyczy tak bardziej życia jako całości to znaczy po prostu: ŻYJ SWOIM ŻYCIEM.

      Pomyśl co chciałabyś robić, jak żyć i to właśnie zrób.

      Jeśli teraz ważna jest dla Ciebie terapia to ją kontynuuj, jeśli czujesz, że to nie to o co chodzi - zrób sobie przerwę.
      I skup się na tym jak chcesz żyć. Na sobie. Na swoim życiu.

      Bo masz tylko je.
      "Drugi raz nie zaproszą nas wcale..."
    • molly_wither Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 30.01.15, 11:13
      Czyli wlasnie to,co napisalas plus to, zeby robic to na co sie ma ochote, a nie to do czego inni probuja cie zmusic nie zaniedbuja przy tym codziennych obowiazkow domowych. Aha, dbanie,aby te obowiazki byly sprawiedliwie dzielone, to tez dbanie o siebie:)
    • marsylvik Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 30.01.15, 12:31
      ola_dom napisała:

      > Często słyszy się, czyta - także na tym forum - "zajmij się się sobą", [
      > i]"zadbaj o siebie"[/i].
      > Czyli konkretnie CO należałoby zrobić?
      > Przecież nie chodzi tu o SPA, fryzjera, niekoniecznie o badania okresowe i nie
      > do końca o zdrową dietę (bo to nie to forum, w końcu).

      Myśl o sobie, najpierw o sobie, potem jeśli masz siłę i chęć o innych.
      Zajmij się sobą, najpierw sobą, potem jeśli masz siłę i chęć innymi.
      Dbaj o siebie, najpierw o siebie, potem jeśli masz siłę i chęć o innych.

      Dla mnie wyjątkiem od tego myślenia jest sytuacja, kiedy zajmujesz się małym dzieckiem. Wtedy myślisz o jego potrzebach na równi ze swoimi. Tzn niemowlę nakarmić trzeba, często najpierw je, a dopiero potem siebie. Ale! Jeśli niemowlę jest nakarmione, wyspane, jego podstawowe potrzeby zaspokojone, a Twoje nie, to nawet niemowlę musi poczekać. Ty też musisz jeść, spać, siusiać... Jeśli chodzi o inne osoby niż niemowlę, to swoje potrzeby zaspokajasz najpierw, a już potrzeby zdrowego dorosłego tylko jeśli tego chcesz a Twoje są już zapokojone.

      Hmm... Obrazowo, z Twojego życia wzięte ;)
      Na przykład nie myjesz komuś podłóg, jeśli tego nie chcesz, a tylko ten ktoś to wymusza szantażem emocjonalnym. Na pewno nie robisz tego kosztem swojego snu. Bo to znaczy, że postawiłaś siebie na drugim miejscu, zajmujesz się kimś, nie sobą, siebie zaniedbujesz.
      Spędzasz święta tak jak Ty chcesz. Możesz je chcieć spędzić z mamą, oczywiście. Ale nie spędzaj ich z mamą, bo Cię zmusiła. Będziesz wtedy miała do niej żal. Albo do siebie, że uległaś. A tak naprawdę, to zajęłaś się nią, nie sobą. Jej złością czy rozczarowaniem, zamiast swoimi uczuciami.

      Jej się Twoja troska należy, a Tobie nie? No właśnie jest odwrotnie. Znaczy się, Twoja troska należy się Tobie. Jej tę troskę możesz co najwyżej podarować. A o siebie samą jesteś zobowiązana się zatroszczyć, to miara dojrzałości. Zresztą przypatrz się mamie - Twoje z nią problemy wynikają w jakimś sensie z tego, że ona nie bierze na siebie odpowiedzialności za dbanie o siebie, chciałaby, żebyś to Ty się nią zajmowała, dbała o nią. Jakby to było dobrze, gdybyś mogła jej powiedzieć "zajmij się sobą, zadbaj o siebie" a ona by to zrozumiała... I nie o spa tu chodzi ;)
    • kinkygirl Medytacja 30.01.15, 12:36
      Ola, nie poddawaj sie tak latwo, medytacja jest trudna na poczatku, bo trzeba sie nauczyc. Jak z kazda umiejetnoscia, bez regularnego cwiczenia, nic nie jest nagle latwe..

      Ja zaczelam jako rozwiniecie jogi, wiec moze to jest cos od czego mozesz zaczac.
      Bylam na kursie medytacji, ktory nie dal mi wiele, ciagle zasypialam albo myslalam o tym co powiem na zakonczenie cwiczenia grupie i nauczycielowi.
      Ale w koncu doswiadczylam w ktoryms momencie blogiego spokoju, ktory mi zostal przez pol godziny, po tym jak wyszlam z zajec. Raz i wystarczylo, zeby sie przekonac ze warto probowac dalej.

      I nie trzeba siedziec godzinami na podlodze po turecku, zawinietym w przescieradlo, ze stoickim spokojem znoszac muchy wchodzace do nosa.

      Polecam te strone. komercyjna, ale maja fajny FAQ, radza jak pokonac typowe problemy.
      www.headspace.com/faqs


      A tak bardziej na temat.
      Moze to nieco brutalne, ale rob co bys dzisiaj robila gdyby mamie sie bylo zmarlo z 5 lat temu.

      Ostatnio moj partner stanal przed mozliwoscia, ze bedzie musial pojsc na przymusowy bezplatny urlop na kilka miesiecy.
      Wiec siedlismy zeby sie zastanowic nad implikacjami. I nagle mial 10 pomyslow, kurs somelierski, nauka wloskiego, przejechanie kraju na rowerze, wszystko czego nie robi, bo pracuje 60 godzin tygodniowo.
      Az musielismy w koncu przestac, bo stwierdzilismy ze jesli sie okaze ze tego urlopu nie bedzie to strasznie sie rozczaruje :)

      Tak cie czytam i zastanawiam sie, jakbys miala zrobic mape swojego zycia, to co by na niej bylo? Mama zapewne rozmiaru Euroazji i Afryki razem wzietych. A Ty, partner, praca, dom, hobby, inni ludzie? Moze po prostu warto sie zastanowic co trzeba powiekszyc kiedy kontynent Matka sie skurczy. Pozdrawiam.
      • rafa53 Re: Medytacja 17.05.15, 11:50
        Zapraszam na kursy Pana Wiesława Kornalewicza homini.eu/
    • akn82 Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 30.01.15, 13:04
      W moim przypadku zajęcie się sobą oznaczało zaprzestanie skupiania uwagi na innych , ich problemach, niedoskonalosciach i szukania źródeł mojego nieszczęścia w ich zachowaniu. Byłam nieszczęśliwa bo byłam nieszczęśliwa a nie dlatego że mój mąż nie sprząta albo nie pracuje. Źródłem satysfakcji życiowej jaki i problemów jesteś Ty sama i to jak postrzegasz swoje życie, swoje relacje i siebie sama r. To jest zajęcie się sobą,w oderwaniu od reszty nie istotnych czynników.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 30.01.15, 22:05
      Zadbanie o siebie, w kontekście o który Pani pyta, to moim zdaniem skierownie aktywności psychicznej na siebie. Nie myślenie o sobie przez pryzmat relacji z mamą czy w ogóle z inną osobą. Poczuć samodzielność, odrębność, swobodę. W swoich decyzjach, uczuciach, relacjach.
      Pozwolić sobie na zrobienie czegoś w zgodzie ze swoimi pragnieniami, bez obawy oceny albo utraty cennej relacji. Umieć odróżnić , co jest dla Pani dobre i nie mieć wątpliwości, że tak jest.
      Oraz, gdy Pani to wszytko zrobi i poczuje, nie ocenić siebie jako bezduszną egoistkę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ada1214 Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 05.02.15, 14:52
        > aktywności psychicznej na siebie. Nie myślenie o sobie przez pryzmat relacji z
        > mamą czy w ogóle z inną osobą. Poczuć samodzielność, odrębność, swobodę. W sw
        > oich decyzjach, uczuciach,

        To moze byc i bywa bardzo trudne. Niektorzy nawet po smierci rodzica nadal sa uwiklani w zaleznosc wobec niego, np. podejmujac decyzje kieruja sie (podswiadomie) preferencjami tegoz, dokladnie tak, jakby ta osoba zyla i byla obok.
    • danaide Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 31.01.15, 17:25
      Pomyślałam sobie, że takie słowa mogą być też reakcją znajomych na zbytnie wałkowanie tematu. Receptą w takich wypadkach bywa znalezienie sobie bezpiecznej przestrzeni, w której można rozdrabniać się do woli, znajomym oszczędzając szczegółów, co pozwoli im wyciągnąć wniosek, że wreszcie zajmujemy się sobą, cokolwiek to znaczy!
      • ola_dom Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 02.02.15, 12:40
        danaide napisała:

        > Pomyślałam sobie, że takie słowa mogą być też reakcją znajomych na zbytnie wałkowanie tematu.

        To także ważne spostrzeżenie, dziękuję.
        Wprawdzie znajomych staram się już (po okresie "ostrym") nie zanudzać relacjami z mojego "życia rodzinnego", ale w kontaktach z tatą czy ciotką faktycznie mama jest głównym tematem. I ostatnio właśnie tato powiedział, żebym "zadbała o siebie" - może także dlatego, że widział, jak dużo zdrowia i nerwów kosztuje mnie ta sprawa. Jego zresztą też sporo, bo się martwi i przejmuje.
    • ola_dom Dziękuję :) 02.02.15, 12:21
      Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi - które w sumie sprowadzają się do tego, że należy zająć się swoim życiem, swoimi sprawami. Czyli to jest dosyć proste (w sensie definicji), w stosunku do tego, co mi się wydawało, że tego nie wiem (a teraz jest zawile....).

      Bo oczywiście wiem, co to znaczy zajmować się swoimi sprawami, ale "troszczenie się" o siebie kojarzyło mi się z jakimś swoistym rodzajem opieki, czymś "więcej i bardziej" niż po prostu zajmowanie się własnym życiem. A zarazem czymś, o czym znowu nie mam pojęcia, bo jest jakąś wiedzą tajemną, oczywistą dla innych, a dla mnie niedostępną ;).

      Szczególnie dziękuję Pani Agnieszce za jej odpowiedź, zwłaszcza za to:
      "gdy Pani to wszytko zrobi i poczuje, nie ocenić siebie jako bezduszną egoistkę"
      :)
      • vilez Re: Dziękuję :) 03.02.15, 10:56
        Bo czasami warto siebie dopieścić, Ola :-) Tak po prostu polubić siebie i potraktować z uznaniem i ciepło.
    • asia_i_p Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 03.02.15, 09:31
      W "Ręce mistrza" facet na rok wyjechał na wyspę i wskrzesił stare hobby. Akurat tam sprowadziło to mnóstwo kłopotów, bo to książka Kinga, ale dla mnie to jest kwintesencja zajęcia się sobą - znajdź tyle czasu, ile możesz, na robienie tego, co cię najbardziej cieszy.
      • vilez Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 03.02.15, 10:58
        To jest mój prywatny patent ;) Niekoniecznie zawsze przynosi dobre efekty, hehe, ale i tak ..tak robię :-)
    • olikol Re: "Zajmij się sobą", "zadbaj o siebie" - czyli 20.02.16, 15:16
      Zamiast jechać jak zwykle co druga niedziela na obiad do rodziców pojechać na wycieczkę z rówieśnikami i zadbać o swoje życie osobiste i towarzyskie.
      Nie zamartwiać się głupim narzeconym siostry tylko poszukać lepszego swojego.
      Zamiast ubolewać nad tym, że dom rodzinny (w którym się dawno nie mieszka)jest w kiepskim stanie i lecieć go malować "bo rodzicom trzeba pomóc"- zauważyć, że swój własny dom ma się zaniedbany i aż się prosi żeby go odświeżyć.
      Zamiast pożyczać rodzeństwu pieniądze "bo oni są w potrzebie" - robić inwestycje które będą procentować na własne konto i zabezpieczą własną przyszłość , a nie dawać ludziom których się kasa nie trzyma ale gdyby policzyć to mają więcej niż ty.
      Zamiast siedzieć w domu i nic nie planować bo może ktoś z rodziny będzie mnie potrzebował więc trzeba być w pogotowiu - umówić się wreszcie na wyjazd zagraniczny do znajomych którzy od lat zapraszają.
      Zamiast siedzieć kilka dni w internecie żeby znaleźć gratic jakieś info potrzebne znajomemu/rodzinie by mu się lepiej dalej żyło - te kilka dni poświęcić na szukanie szkoleń dla siebie, ofert pracy, tanich wyjazdów - czegoś z czego samemu będzie się miało profity i wzrost stopy życiowej.
      itd
      Znam wiele przypadków, gdzie ktoś bardziej się przejmował potrzebami innych niż swoimi - i zawsze to kończyło się kwasami, kłótniami, rozżaleniem. W jednym z przypadków u znajomych także utratą sporych pieniędzy (ok 100tys)które ten "co nie umiał zająć się sobą i bardziej się przejmował rodzicami niż swoją przyszłością" wpakował w remont domu rodziców, który został zapisany na innego członka rodziny. Ten co latami remontował został bez kasy i bez własnego lokum, w wieku 40++++++.

      I owszem, w zakresie "zadbania o siebie" jest też wyjazd do SPA - zamiast jechania do rodziców by im sprzątać i gotować, choć nie są obłożnie chorzy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja