panizalewska
05.02.15, 09:42
Nie wiem, czy to problem na teraz, na później, czy sobie wymyślam. Nie z nudów i braków innych problemów, może wręcz przeciwnie. Oceńcie proszę.
Babcia wizytuje u nas co jakiś czas na kilka dni. Święta, kontrole w szpitalu i inne okazje. Przezwycięża depresję, jest co raz lepiej, naprwdę się stara, ogromnie nam pomaga zajmując się dzieciakami. To doceniam bardzo, bo bym zwariowała, dzieci malutkie, koniec remontu, mam najwięcej jeżdżenia i załatwiania wielu pierdółek na raz.
Jedna mała szpila. Babcia ubóstwia młodszego wnuczka, no ale po prostu do wyrzygu, za przeproszeniem, a córkę traktuje jako ewentualną konieczność. Córa 2,5 roku, można z nią fajnie pogadać, ale umowny się, że pytanie tak małego dziecka "dlaczego jesteś dla mnie taka nie dobra i nie przyjdziesz do babci" i oczekiwanie sensownej odpowiedzi mija się z celem. To już zostało tłumaczone. Babcia za czasów niemowlęctwa starszej najczęściej bała się jej brać na ręce, później właśnie pojawiły się takie dziwne wymagania i oczekiwania. Wnuczek 8-miesięczny natomiast to 8 cud świata, szczyt podniecenia, bo chłopak, mam takie wrażenie. Ciągle u babuni na kolanach, ach jaki silny, ach jak się ze mną dobrze bawi itp itd. Fajnie.
Starsza już czuje się zaniedbywana i niepewna. Klei mi się do nogi, przychodzi w nocy, żeby się tulić (śpimy w dwóch łóżkach w jednym pokoju). Zaczęła trochę wariować.
Nie wiem, czy to jest kwestia "przyzwyczajenia" się do wnucząt, ale dopiero przy drugim, że babcia przegapiła niejako budowanie więzi z wnuczką, czy to po prostu podniecenie kolejnym chłopem w domu, tak po prostu, bo u babci zawsze był taki rys i kompleksy. Ubóstwienie chłopa i usłużność jemu, a kobiety tylko od wymagań i zapieprzu.
Ale pal sześć przyczyny, zastanawiam się właśnie nad dalszymi relacjami córci z babcią. Na razie młoda nie pyta, tylko wchłania podskórnie. I widać, że nie wychodzi jej to na dobre. Co może być później? Czy nie wymyślał sobie teraz problemów?
Internety pomóżcie :-)