ulubiony wnuczek

05.02.15, 09:42
Nie wiem, czy to problem na teraz, na później, czy sobie wymyślam. Nie z nudów i braków innych problemów, może wręcz przeciwnie. Oceńcie proszę.

Babcia wizytuje u nas co jakiś czas na kilka dni. Święta, kontrole w szpitalu i inne okazje. Przezwycięża depresję, jest co raz lepiej, naprwdę się stara, ogromnie nam pomaga zajmując się dzieciakami. To doceniam bardzo, bo bym zwariowała, dzieci malutkie, koniec remontu, mam najwięcej jeżdżenia i załatwiania wielu pierdółek na raz.

Jedna mała szpila. Babcia ubóstwia młodszego wnuczka, no ale po prostu do wyrzygu, za przeproszeniem, a córkę traktuje jako ewentualną konieczność. Córa 2,5 roku, można z nią fajnie pogadać, ale umowny się, że pytanie tak małego dziecka "dlaczego jesteś dla mnie taka nie dobra i nie przyjdziesz do babci" i oczekiwanie sensownej odpowiedzi mija się z celem. To już zostało tłumaczone. Babcia za czasów niemowlęctwa starszej najczęściej bała się jej brać na ręce, później właśnie pojawiły się takie dziwne wymagania i oczekiwania. Wnuczek 8-miesięczny natomiast to 8 cud świata, szczyt podniecenia, bo chłopak, mam takie wrażenie. Ciągle u babuni na kolanach, ach jaki silny, ach jak się ze mną dobrze bawi itp itd. Fajnie.

Starsza już czuje się zaniedbywana i niepewna. Klei mi się do nogi, przychodzi w nocy, żeby się tulić (śpimy w dwóch łóżkach w jednym pokoju). Zaczęła trochę wariować.

Nie wiem, czy to jest kwestia "przyzwyczajenia" się do wnucząt, ale dopiero przy drugim, że babcia przegapiła niejako budowanie więzi z wnuczką, czy to po prostu podniecenie kolejnym chłopem w domu, tak po prostu, bo u babci zawsze był taki rys i kompleksy. Ubóstwienie chłopa i usłużność jemu, a kobiety tylko od wymagań i zapieprzu.

Ale pal sześć przyczyny, zastanawiam się właśnie nad dalszymi relacjami córci z babcią. Na razie młoda nie pyta, tylko wchłania podskórnie. I widać, że nie wychodzi jej to na dobre. Co może być później? Czy nie wymyślał sobie teraz problemów?

Internety pomóżcie :-)
    • differentview Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 10:16
      panizalewska napisała:

      > Wnuczek 8-miesięczny natomiast to 8 cud świata, szczyt podniecenia, bo chłopak, mam takie > wrażenie. Ciągle u babuni na kolanach, ach jaki silny, ach jak się ze mną dobrze bawi itp

      > czy to po prostu podniecenie kolejnym chłopem w domu, tak po prostu, bo u babci zawsze > był taki rys i kompleksy. Ubóstwienie chłopa i usłużność jemu, a kobiety tylko od wy
      > magań i zapieprzu.

      jesli zawsze miala taki rys- czyli np faworyzowala Twojego brata to pewnie masz racje- kiedys wartosc kobiety byla sprowadzona do urodzenia meskiego potomka; moze tez inne czynniki graja tu role, nie wiem
      mozna zwrocic uwage babci ale czy da to jakis skutek? trudno powiedziec
      moze druga babcia dla odmiany bedzie dowartosciowywala wnusie?:)
    • 3-mamuska Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 10:19
      Powinnas ostro zareagować ma taki głupi tekst do dziecka w momecie wypowiedzenia go przez babcie.
      Pogadac z babcia co cie niepokoi ze młoda złe znosi sytuacje.

      Niestety niektórzy maja takie idiotyczne zapędy ze wola chłopców niz dziewczynki i odwrotnie i to okazują.
      Jesli teściowa nie zmieni postępowania ograniczyłbym mocno kontakty mowic dlaczego.
      Ze podczas wizyty corka czuja sie gorsza mniej kochana i mam potem problem z wyprostowaniem sprawy.
      Niestety często chłopcy kratkowana sa ja książęta bo to facet a dziewczynka jest tylko dodatkiem i potrzebna do obsługi.
      Poczucie własnej wartości własnego dziecka ,powinno byc zdecydowanie na pierwszym planie przed remontem depresja babci i wszystkim innym.
      Nie szkoda ci własnego dziecka?
      Wiesz ze babcia tak ja traktuje i mimo to zostawiasz dzieci pod jej opieka?
    • pade Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 10:50
      Niczego nie wmyślasz.
      Ponieważ nie da się babci zmusić do kochania wnuczki, a nawet gdy babcia zacznie się zachowywać przyzwoicie, to córka wyczuje "sztuczność", radziłabym ograniczyć kontakt do takiego, w którym będziesz miała pełną kontrolę nad sytuacją.
      Twoja córcia właśnie doświadcza odrzucenia. Babcia woli brata. To przykre i niezrozumiałe dla tak małego dziecka.
      Szczerze, gdyby moja mama, albo teściowa wyjechały do dziecka z takim pytaniem (Dlaczego jesteś taka NIEDOBRA???wtf), to strzeliłabym pogadankę, a gdyby to nie poskutkowało, ograniczyłabym czasowo wizyty.
      • sebalda Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 11:48
        Spotkałam się wielokrotnie z faworyzowaniem synów/wnuków. Za nic nie jestem w stanie tego zrozumieć. Skąd takie zjawisko? Jestem ciekawa, czy jest jakieś logiczne wyjaśnienie tego. Jeszcze żeby to dotyczyło ojców/dziadków, ale tu o kobiety chodzi właśnie. Że chłopiec to zawsze lepsza opcja. Może ktoś zna odpowiedź?
        Ja bym szczerze pogadała z babcią. Może zrozumie i coś naprostuje? Może robi to jakoś podświadomie i nawet tego nie rejestruje?
        • alpepe Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 13:16
          mój własny ojciec, jak został dziadkiem, nagle baardzo dowcipnie stwierdził, że nie jest dziadkiem, tylko mężem babki, bo się urodziła wnuczka, a nie wnuczek. Za pierwszym razem zignorowałam, potem zrobiłam awanturę i się skończyło.
          Jednego jestem pewna, mój ojciec to gdzieś podchwycił i uznał za fajne.
          Takie podskórne myśli właśnie, że dziewczynka jest mało warta. I to dziwne, bo ja ponoć byłam ulubienicą ojca. Całe szczęście, że mamy jako takie równouprawnienie, to to nastawienie powoli zanika. Niestety za wolno.
    • alpepe Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 13:19
      Pytanie, co na ten temat sądzi ojciec dzieci, twój mąż, jak mniemam. Do niego należy zagrożenie zerwaniem stosunków, jak teściowa nie zacznie się pilnować z tymi uczuciami.
    • kol.3 Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 16:11
      Pogadałabym z babcią po wojskowemu tłumacząc że robi dziewczynce krzywdę. Nikogo się nie da zmusić do kochania ale niech panuje nad sobą i nie robi między dziećmi różnic.
      • sebalda Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 16:34
        A ja idę o zakład, że babcia wszystkiego się wyprze w żywe oczy. I albo robi to bezwiednie (bo właśnie tkwią w niej jakieś dziwne przekonania), albo celowo, ale i tak się nie przyzna.
        Ja się nie zorientowałam, czyją matką jest babcia: autorki czy jej męża? Pewnie męża, bo własnej matce chyba powinno być łatwiej zwrócić uwagę, wytłumaczyć, że to jest niefajne. Z teściową może faktycznie lepiej by było, gdyby mąż pogadał.
      • mamrot3 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 16:12
        Może babcia w ogóle nie zdaje sobie sprawy, z tego co robi? Mnie się zdarzyło, że synowa zwróciła mi uwagę, że inaczej traktuję wnuczka a inaczej wnuczkę. Wzięłam się w karby i jest ok.
        Nie trzeba było żołnierskiego opieprzu:)
    • vilez Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 18:20
      Babcia krzywdzi Twoją córkę, nazwijmy to po imieniu. Trzeba reagować. Zapowiedzieć, że absolutnie takie zachowania względem wnuczki są niedozwolone i że jeżeli się to nie zmieni, babcia nie będzie się z wnukami widywać.

      Przyczyny mogą być rozmaite- najprawdopodobniej brak panowania nad swoimi emocjami i ogarnięcia rozumowego zjawiska. Cokolwiek to jest, ja bym nie pozwoliła na takie coś. Wnuczka jest odrzucana, i to nie pozostanie bez echa. Nie rób tego dziecku.

      • ada16 Re: ulubiony wnuczek 05.02.15, 18:30
        Moja tesciowa też tak się zachowywała. Zawsze wnuk był na pierwszym miejscu, potrafiła dac słodycze albo kasę tylko wnukowi , ijeszcze powiedziec , ze to w tajemnicy przed siostrą ma być . Niejedna rozmowa, nic nie pomogło . Troche się opamiętała , jak odwiozłam jej do domu takie własnie 2 paczki słodyczy ( 2 wnukóew , 1 wnuczka , środkowa wiekiem) , ze słowami , ze albo 3 albo zadna.
    • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 09:58
      Doprecyzuję - rozmowa konkretna z babcią była, już durnych tekstów do córy nie rzuca. Reagowaliśmy za każdym razem i rozmowa wieńcząca, że tak powiem. Ale ziarno już zasiane. Ja nabrałam uprzedzeń i jestem wyjątkowo uczulona na każdą drobną akcję, córa łapie podskórnie.

      Rady o ograniczeniu kontaktu - on i tak jest ograniczony, na szczęście, tak uważam. Teraz mamy cholernie trudny okres - koniec remontu. Jeżdżenie wszędzie z dwójką dzieci jest niewykonalne. Nie można się jednocześnie dobrze zajmować dziećmi i dobrze pilnować wykonawców. Serio. Robiłam to dużo razy jak młodszy był malutki i bez piersi się nie mógł obejść, generalnie porażka, zero skupienia. Ten stan minie za miesiąc, a błędy w remoncie pozostaną na długie lata, więc sorry bardzo. Babcia jest KILKA DNI. Nie chodzi o to jak się od niej separować, tylko jak nauczyć się z tym żyć.

      Chodziło mi bardziej o to, co może być w przyszłości i jak rozmawiać z odrzucaną córką. Bo choć teraz nie ma krzywdzących tekstów, to jest po prostu ogromny kontrast na zasadzie kiesiel w gaciach na sam widok młodego i "tiu tiu tiu mój malutki ach i och" i zupełnie normalny, nawet ocieplony kontakt z wnuczką. Tyle że znając babcię - w przyszłości, w okresie dorastania młodej, może być ten kontrast bardziej widoczny. Bo dziewczynka będzie stawała się kobietą = konkurencją, a wnusio och i ach jaki silny chłop, weź mu wnuczko podaj obiad (bo wnuczek sam nie może bo jest MĘŻCZYZNĄ). Bardziej o takie jazdy mi chodzi, bo jestem pewna na 99%, że się szykują.

      Tak, babcia ma taką mentalność. Chodzi mi o to jak rozmawiać z własnymi dziećmi, żeby to ONE mogły się z sensem ustosunkować do sytuacji - jak będą większe.

      Dodam, że ja byłam taką faworyzowaną prawie-wnuczką, tj przez siostrę mojej babci (skądinąd złota kobieta, świętej pamięci) i było to dla mnie bardzo przykre, czułam palącą niesprawiedliwość. Nie aż tak jak u Ady, że ja dostawałam, a moja siostra nie, ale masa pochwał o byle co, och i ach. A moja siostra nie. Do dziś pamiętam to przykre uczucie. Ale nie było tak naprawdę powodu do ucięcia kontaktów, bez przesady. Z moimi dziećmi i z babcią - kwestia do zastanowienia.

      P.S. Dzisiaj mój małżon ma urodziny. Wszyscy śpiewany sto lat w holu, dajemy prezenty. Babcia siedzi i je w kuchni, zero reakcji. Po skończeniu obrzędów urodzinowych "a wiesz że mnie dzisiaj tak głowa boli?" i do męża "no niedobrze ci jest w takich koszulkach, no naprawdę" itp itd. Tak, przyznaję, babcia jest moją teściową ;-) i na narcyzm też jest chora, co nie ułatwia sprawy. Na parę innych przypadłości, typu wtrącanie się jak synek ma się ubierać, co jeść i jakie okulary a nie soczewki nosić, też. A urodziny były 39 ;-)

      No jak żyć? Wiadro asertywności potrzebuję!
      • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 10:06
        Tylko moim zdaniem tu Twój mąż powinien zadziałać, gdy mu się ktoś wtrąca w okulary, czy koszule, chociaż mnie też strzela, gdy mąż przychodzi później z pracy, bo... ciężko pracuje jak się można domyślać... ja go witam buziakiem, cześć kochanie, a teściowa do syna, który jeszcze nie ściągnął butów: no Ty to za chwilę zaczniesz o północy przychodzić (z pretensją w głosie), jakby to miało dla niej jakieś znaczenie... Ale to mąż powinien powiedzieć: wybacz mamo, ciężko pracuję.
        Ale się nie odzywa tylko bąka coś pod nosem... u moich rodziców takie teksty są nie do pomyślenia... cóż, kwestia wrażliwości i asertywności, ale takich teściowych jest na pęczki... i zupełnie nie wiem z czego to wynika...
        • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 10:09
          a i póki co u nas jest tylko jedno dziecko, ale już lecą do niego dziwne teksty, mimo że to jedyny, ukochany wnuk: typu: jesteś samolub (bo nie chciał iść z babcią za rękę ze szkoły - 5 latek- szkoła na osiedlu) lub on to taki tchórz, do sąsiadki, która szła z psem, a syn nie lubi psów i odchodzi za opiekuna przy mijaniu psa. I dziecko już w wieku 5 lat zauważa że babcia nie jest w porządku i wcale - moim zdaniem - nie pała do niej bezgraniczną miłością.
      • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 10:08
        Ja jestem z opcji lepiej zapobiegać, niż leczyć, więc nie poradzę, jak wytłumaczyć córce odrzucanie przez babcię. Nie wiem czy w ogóle da się to wytłumaczyć.
        • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 11:53
          Sorry, ale tu nie ma co deliberowac nad tym zbyt dlugo, tylko porzadnie opieprzyc babcie i zapowiedziec, ze jezeli nie pislucha, to kontakt z OBOJGIEM dzieci bedzie miala ograniczony. Ona musi wiedziec, ze dzieci ma traktowac jednakowo a wszelkie niesprawiedliwosci wobec dzieci skutkuja natychmiastowym ograniczeniem kontaktu. Szkoda dzieci, naprawde, oboje na tym ucierpia. A remont to zadne wytlumaczenie, dzieci powinny byc zostawiane pod opieka osoby zrownowazonej psych., a nie pod opieka szurnietej narcystycznie babci :-) to zadna opieka dla nich a wrecz mocno niewskazana opieka. Pozwalajac na taka opieke stajesz sie z automatu osoba wspolodpowiedzialna za zranienia emocj. dzieci. Naprawde tego chcesz? Czy Twoje dzieci musza doswiadczac zranien, bo matka meza, bo remont itd. Co i kto jeszcze okaze sie od nich wazniejszy? Babcie do rodzicow wygonic, niech te kilka dni tam glownie spedza a do dzieci mloda opiekunka, gdy musisz spraw remontowych pilnowac lub jakas zyczliwa i ciepla sasiadka za kase. Pewnych doswiadczen neg. ktore dzieci przezyja juz nie cofniesz, dlatego albo wymusisz na babci zdrowe zachowania w stos. do obojga dzieci, albo kontakt babci z nimi powinien byc mocno sporadyczny, dla ich dobra.
          • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 12:10
            Zgadzam się. I mam wrażenie., że babcia jest w tej rodzinie świętą krową.
            • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 13:05
              Dokladnie. Autorka kopiuje schemat ze swojego domu rodzinnego, tylko w nieco innej konfiguracji, tam swieta krowa byl autorki ojciec a tu zaburzona tesciow. I tam i tu rykoszetem dostaja dzieci, a autorka zamiadt ostrym cieciem przeciac patoligie i nie pozwalac na ich krzywdzenie, zostawia je pod opieka zaburzonej babci i zastanawia sie jak to po czasie wpkynie na dzieci...Autorko OGARNIJ SIE i zastanow sie nad soba i swoum postepowaniem w stosunku do dzieci, jak na razie to kopiujesz zachowania swojej matki pizwalajac na rozrastanie sie patoligii w swoim domu!
            • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 13:10
              Dokladnie tak. Autorka kopiuje schemat ze swojego domu rodzinnego, tylko w innej konfiguracji, tam swieta krowa byl jej ojciec a tu zaburzona tesciowa. I tam i tu rykoszetem dostaja dzieci... Ogarnij sie autorko i nie pozwalaj na rozprzestrzenianie sie patologii w swoim domu i na krzywdzenie wlasnych dzieci, jak Twoja matka...
              • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 13:57
                Czy ja za mało wyraźnie napisałam, że z babcią rozmawialiśmy i jest lepiej? Jezu, Wy naprawdę tak żyjecie zero-jedynkowo? Że jak coś nie jest fajnie, to od razu jeb z grubej dzidy i ucinamy, odcinamy?
                Z babcią kontakt JEST ograniczony, już też o tym pisałam. To jest kilka dni co kilka miesięcy. Faktycznie, jest co ucinać.
                Wszyscy się STARAMY. I dzielić obowiązkami, i opieką nad dziećmi w tym zwariowanym czasie. Czasami wychodzi bardziej, czasami mniej i to nie ze złej woli nikogo. Jak już pisałam, dla niedowidzących jeszcze raz podkreślę, że za każdym razem mówimy wyraźnie, że tak nie wolno mówić do dziecka, bo to i tamto. Ale nie, jebać wszystko i od razu utnijmy kontakty, bo nie osiągniemy ideału.
                Babcia TEŻ się uczy. Powoli. Nie ze względu na wiek, tylko dlatego, że jest człowiekiem. Ma swoje ograniczenia, które szumnie już nazywacie patologią. Piszę, że jest lepiej, że się stara. No ja pierniczę, to pistoletem przy głowie mam ją zmuszać do zachwytów nad obojgiem albo fora ze dwora??
                Może coś bardziej konstruktywnego, niż ograniczenie / urwanie kontaktów? Ktoś ma pomysł na NAPRAWĘ sytuacji? Oprócz przypominania w razie konieczności, że tak się nie mówi do dzieci? Nie zamierzam wysyłać dzieci samych na wakacje do babci, jeżeli dalej będę obserwowała takie zachowania, jakie MIAŁY miejsce, to jasne. Ale jakoś chyba można podejść do problemu i dać sobie czas na poprawę? Czy nie na tym polegają wszelkie terapie przypadkiem? Nie ma rezultatu na drugim spotkaniu, nieprawdaż?
                • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 14:10
                  Uwazasz, ze zostawianie dzieci pod opieka takiej babci, jest fair w stosunku do dzieci? A skoro jest lepiej( ( co nie za bardzo wynika ze wstepnego posta) to po co go napisalas, czy chodzilo Ci o pytanie, czy dziecko zapomni za chwile o tym i splynie to po niej jak po kaczce? Z tego co napisalas na temat reakcji malej, to jest to raczej malo prawdopodobne. Mysle, ze w podobny sposob tlumaczyla sobie swoje postepowanie Twoja matka i dlatego przeszlas to co przeszlas...Naprawde zastanow sie nad swoimi intencjami, moze zrob sasiadce zakupy w zamian za posiedzenie z dziecmi, kazda zdrowa na umysle osoba bedzie lepsza jako opieka do dzieci, niz ta narcystyczna babcia.
                  • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 14:34
                    Nie wiem, co napisać, bo napiszę szczerze, że jesteś Pani Zalewska chyba jedyną osobą na forum, której nie mogę "ogarnąć". Zawsze jak czytam Twoje historie to nie wiem, czy mam zazdrościć, że tak z dystansem umiesz patrzeć na pewne sprawy, że poradziłaś sobie z przeszłością, na krótkiej jak pisałaś terapii i przeszłość Cię nie rusza, że może trwać małżeństwo Twoich rodziców z ojcem kiedyś molestującym córkę, a Ty co najwyżej masz pretensję, że mama poucza jak robić sałatkę, czy tez to co opisujesz, to jest jaka postawa, którą z jakiś względów przyjelaś i ją racjonalizujesz. Nie umiem tego rozgryźć, a powiem, że gdyby pierwsz opcja faktycznie była prawdziwa, czego nie mam jak sprawdzić, to bym miała do Ciebie z milion pytań.
                    Nie wiem, jakiś czas temu ta babcia była babcią śmierdzącą kiełbasą i niemyjącą się, nieruszającą się panią wgapiającą się w Ciebie godzinami na powierzchni 10 m kw, która wcześniej doprowadziła Twojego męża do stanu, w którym boi się dziadków-sąsiadów o coś spytać, a teraz ta babcia jest do opieki na niemowlakiem. Terapie, zmiany, szanse, nieskreślanie, umiar w działaniu, nie myśleć czarno-biało, nie reagowac nadmiarowo. W zasadzie to ja Pani Zalewska proszę o radę - JAK ŻYĆ??? Pytam poważnie:)
                    • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 16:19
                      Mam obawy, ze to jest niestety ta druga opcja, poziom wyparcia i racjonalizacji doprowadzony do absurdu. Osoba po wlasnych traumatycznych doswiadczeniach, po krotkiej terapii, nie znajaca wlasnych granic, nie potrafiaca stawiac granic innym, nie bedaca tym samym w stanie chronic granice wlasnych dzieci i zapewnic im emocj. bezpieczenstwo. Szkoda mi tych dzieci.
                    • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 19:59
                      Paris no przerażasz mnie trochę, ja tam ludzi nie śledzę na forum ;-)
                      Ale tak, to jest ta sama babcia, co wtedy. I znów cud gospodarczy - jest inna. Jak pisałam, wygrzebuje się z depresji, jest poprawa. W sferze fizycznej też. To nie żadna magia. Nie wiem co się w jej głowie konkretnie zmieniło i jak, ale nastrój i nastawienie do życia też się zmieniają na lepsze. Może doskonałe wyniki kontroli onkologicznej. Pewnie to.
                      No kurcze ludzie czarno-biali nie są. A jak już współpracują, to tym bardziej można razem coś próbować zmienić. Niektórzy ludzie też się uczą, baaardzo powoli się zmieniają i tylko w jakiś przedziałach, widełkach, w niektórych aspektach. Bo takie cuda, że zmiana o 180 stopni to tylko w Erze :-P no nie wiem, ja próbuję w ludziach dostrzegać te dobre strony i je podkreślać, doceniać, nie zakładać złych intencji u wszystkich wokół, nie zapiekać się w rozpaczaniu, iść dalej. Z doświadczeniem, wnioskami i ostrożnością, żeby błędów nie powtarzać, ale iść dalej. Bo mi szkoda życia na rozpamiętywanie krzywd. Straciłam na to 10 lat, które mogły być zajebiste, a były arcy ch...owe. Czasu nie cofnę, zdarzeń nie cofnę, nie mam na to wpływu. Na przyszłość mam wpływ, głównie swoją, nie na przeszłość. Ja sobie powiedziałam, że trauma to nie piętno na całe życie, to nie kalectwo, niepełnosprawność, znamię do końca życia. Nad tym się pracuje i żyje się dalej, po prostu.

                      Mnie to szkoda kogoś, kto się tak zapieka w swoich urazach, że jego życie upływa na byciu wku...onym z powodu różnych traum swoich, dzieci itp.

                      W ogóle wątek skręcił na dziwne tory psychoanalizy mojej osobowości, zamiast skupić się na tym jak można rozmawiać z babcią i co można zrobić z dziećmi w tym trudnym dla nas okresie, kiedy siebie nie możemy uniknąć. Lepiej komuś przyjebać po przeszłości, niż pomyśleć na zadanych warunkach. Logiki nie ma w tym wcale.
                      • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 20:19
                        Nie warto się zapiekać w urazach, owszem, ale warto stawiać granice, a nie przymykać oczy.
                      • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 23:50
                        A tam, zaraz śledzę;) Będziemy może sąsiadkami w tej samej ekskluzywnej miejscowości i tak sobie czasem idę i patrzę Wam w okna, jak remont postępuje;)))

                        No, ja naprawdę nie mogę załapać Twojego nastawienia do niektórych ludzi. Dla mnie żadnej krzywdy od teściowej nie ma specjalnej, ani nie było, jak chcieliście o 7 rano drzwi na łomot otwierać, to Wasz wybór, tylko zwyczajnie biorac pod uwagę np. wykonczenie Twojego męża ja bym wiedząc, że nie dojdę jakimi kanałami udało sie teściowej tego dokonać, nie dawała dzieci pod opiekę, bawiąc się w monitoring, kontrolę i korektę.
                        Ciekawe jest Twoje podejście do przeszłości, tak jakby zawsze ludzie mieli carte blanche i byłabyś ponad nimi, ja chyba bardziej podchodzę, że każde zdarzenie daje jakąś tam wiedzę o kimś, a przekroczenie pewnych granic oznacza, że ktoś był w stanie je przekroczyć, wiec jest w jakims stopniu w "grupie ryzyka". Nie wierze też w pozytywy, których trzeba się doszukiwać:) Generalnie ciekawe masz podejście do ludzi, nie umiem go jednak jakoś do konca sobie wyobrazić w praktyce, czy takie podejscie konsumuje Twoja energie, czy Ci od niego jej przybywa, czy to miłość do bliźnich czy uległość, czy uległość czy ugodowość etc. No jak pisałam, nie umiem sobie za bardzo wyrobić zdania:)
                        Dziwi mnie, że uważasz, że ktoś niepotrzebnie odnosi się do "przeszlości", czyli jakichs wcześniejszych kwestii z życia osób, bo przecież z różnymi osobami postepuje się inaczej chcąc coś w tych kontaktach osiagnąć. Na różne typy osób te same działania odnosić moga zupełnie przeciwne skutki, np. ktoś jest uległy i współpracujacy, a ktoś jest osobą lubiącą dominować i nieznoszącą sprzeciwu. Na jednego groźba, a na drugiego prośba:)
                • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 14:35
                  Ja Ci nie dam dobrych rad, ale też czasem przeraża mnie takie pisanie, wywalić na zbity pysk, odciąć kontakty, nie zostawiać dzieci z tą osobą. Pytanie: a co zrobimy, gdy dziecko trafi w szkole na mniej wylewną, wrażliwą, podkrzykującą nauczycielkę? Osób z "jakimiś" zaburzeniami jest multum. Nie da się takich wszystkich wyrzucić z naszego życia.
                  • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 17:54
                    Dlaczego się nie da? I w jakim celu należy doświadczać np. odrzucenia czy krytyki od bliskiej osoby? Poważnie pytam?
                    • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:05
                      Ja też się nad tym zastanawiam, gdy proszę męża o zakończenie współpracy z babcią, moją teściową, zgodził się za kilka miesięcy, gdy będziemy mieli spokojniejszy okres w pracy, a dziecko skończy zerówkę, a dla mnie ma rady: musisz się bardziej uniewrażliwić na jej odzywki. U mnie takich krytykujących tekstów jest więc więcej do mnie, do syna sporadycznie. Ale u mnie w domu rodzinnym nie było takich rzeczy i ja teraz mam cienką skórę i zastanawiam się czy nie radziłabym sobie z tym wszystkim lepiej, gdybym była zaprawiona w boju, takie tam moje przemyślenia. Dopóki nie zaczęłam czytać tego forum i książek, które zmieniły moje myślenie o osobistych granicach, w życiu nie pomyślałabym że można ograniczyć kontakt dziadkom. Ja generalnie jestem za tworzeniem dziecku w rodzinie spokojnej atmosfery, ale czy moje dziecko tak "chronione" nie będzie bardziej podatne na ludzką głupotę i krzywdzenie, bo będzie bardziej wrażliwe?
                      • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:13
                        Wg mnie to nie jest ochrona, tylko nauka, wpajanie wzorców. Czyli: mam prawo do szacunku, mam prawo czegoś lub kogoś nie lubić, mam prawo czegoś nie chcieć. Nie muszę się dostosowywać do każdego, a zwłaszcza do kogoś, kto mnie rani.
                        • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:14
                          A co do teściowej, ja bym się nie znieczulała, tylko mówiła, że sobie nie życzę. Jeśli Twój syn widzi, że przemilczasz, że nie stawiasz granic, uczy się tego samego.
                          • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:21
                            przestałam przemilczać jakieś 8 miesięcy temu, był foch i milczenie przez tydzień, nie przeprosiłam, była rozmowa, ale nadal są docinki, dlatego nie mogę z jego mamą żyć pod jednym dachem, całe szczęście ma swoje mieszkanie. Ja i tak wiem, że większy problem miałam/mam z mężem, który powinien przeprowadzić poważną rozmowę ze swoją mamą, wspierać mnie i bronić, ale on ma swoją rację (własne stanowisko). Dlatego jestem świeżo po dwóch mocnych rozmowach z mężem i w końcu zacznę żyć jak człowiek we własnym domu. Zrobię wiele, żeby obietnice nie rozpłynęły się po kościach.
                            • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:24
                              i przepraszam panizalewska za "zaśmiecanie" Twego wątku:)
                            • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:31
                              I tak trzymać:)
                            • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 22:49
                              Anku, Twoj maz, wtedy, kiedy byl na to czas, nie postawil mamie granic ( w mlodosci), w zwiazku z czym jego mama sie rozhulala z zachowaniem i pozwala sobie na zbyt wiele. Gdy u boku meza pojawilas sie Ty mama meza uwaza, ze moze Cie podobnie jak syn traktowac jak dziecko i robic Ci rozne docinki.Uswiadom tesciowej, ze od dawna jestes osoba dorosla i nie zyczysz sobie zadnych docinek w stosunku do siebie. A gdy nie zrozumie prosb to zacznij traktowac ja dokladnie w taki sposob w jaki ona traktuje Ciebie, tylko mocniej. To dziala na takie osoby. Moze robic fochy, odstawiac przedstawienia grajace na emocjach Twoich i jej syna, obrazac sie, itd. Nie reaguj na takie jej zachowania, tylko badz konsekwentna i jasno, na glos, prosto w nos mow jej, najlepiej przy jej synu, ze dostrzegasz co robi i w jakim to robi celu. Nie pozwol sie dluzej traktowac jak dziecko , nie pozwol jej robic sobie zadnych docinek, powiedz, ze docinki to moze sobie robic swojemu mezowi, jesli takiego posiada, lub synowi, gdy jej na takie zachowania pozwala, a Ty sobie zadnych docinek nie zyczysz.
                              • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 23:03
                                Aha i przepraszac nalezy, ale za faktyczna swoja wine, a nie za cudza urojona... :)
                                • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 23:16
                                  Swoje rady dot. uniewrazliwiania sie na tesciowa, niech maz sobie wsadzi w nos. Takie rady to prosta droga do horroru w domu. Kiedys czytalam, ze jakas zona, na takie rady meza nt. tesciowej poprosila swoich rodzicow, aby na wizycie u nich, zaczeli sie w stosunku do meza zachowywac jak zony tesciowa. Na takie zachowanie tesciow maz sie oburzyl do zony, na co zona mu odpowiedziala, no coz musisz sie uniewrazliwic na zachowania swoich tesciow :-) wiec dopoki meza sprawa jego mamy nie dotyka zbytnio, bo przez lata zdarzyl sie do jej zachowan przyzwyczaic, dopoty nie okaze Ci zrozumienia, tylko bedzie doradzal uniewrazliwienie sie na matke.
                              • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 18:18
                                zuzi.1 napisała:

                                > Nie reaguj na takie jej zachowania, tylko badz konsekwentna
                                > i jasno, na glos, prosto w nos mow jej, najlepiej przy jej synu, ze dostrzegasz
                                > co robi i w jakim to robi celu.

                                No właśnie ja tak w 100% nie jestem chyba świadoma w jakim ona robi to celu, moje pomysły: żeby zrobić mi przykrość, żebym nie była szczęśliwa?? tylko mam takie pomysły... pomysły mojej koleżanki z pracy: bo ona ma kompleksy i tak je leczy. Tak naprawdę nie jestem w stanie tego "zdiagnozować"

                                > powiedz, ze docinki to moze sobie r
                                > obic swojemu mezowi, jesli takiego posiada, lub synowi, gdy jej na takie zachow
                                > ania pozwala, a Ty sobie zadnych docinek nie zyczysz.

                                Miała dwóch mężów, obaj nie żyją, mój mąż wychowywany był właściwie tylko przez mamę, ma jeszcze starszą siostrę, i młodszą sporo, która jest córką drugiego męża. Teściowa wszystkie dzieci potrafi zrugać. W tej chwili bywa bardzo nie miła do męża najmłodszej córki, oni świeżo rok po ślubie... ale to u nas mieszka od 4 lat i mnie najbardziej dotyka jej charakter.

                                Pytanie drugie dotyczące tego co powyżej: czy gdy tak odzywa się do mojego męża, mam go przed nią nie bronić?
                                • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 18:38
                                  Tesciowa ma kolokwialnie mowiac cos nie tak z glowa i dlatego tak sie pewnie zachowuje. Postaw jej granice odnosnie swojej osoby i dziecka, maz jest dorosly i niech jej stawia granice sam, nie bron go.
                                  • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 22:25
                                    dzięki dziewczyny za rady:)
                      • pani.jezowa Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 23:25
                        Wręcz przeciwnie.
                        Dziecko wychowane w kochającej i wspierającej rodzinie, bez naruszania jego granic będzie miało poczucie własnej wartości.
                        I da sobie radę jak trafi mu się sytuacja, w której ktoś będzie mało życzliwy.
                        • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 22:26
                          masz rację, to wszystko jest logiczne:) pozdrawiam
            • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 14:30
              w wielu rodzinach matka/babcia jest ... kimś komu nie wypada zwrócić uwagi, ograniczyć kontrolę nad Twoim życiem, bo jest starsza, seniorka rodu, której należy się wyłącznie szacunek.
              • aqua48 Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 17:39
                Moim zdaniem można tylko pogardzanemu i odsuwanemu dziecku starać się rekompensować tiutianie babci nad drugim. Zafundować jakąś atrakcję i powiedzieć wyraźnie, że brat jest na nią za mały, a babcia za stara i wybrać się gdzieś (np do Zoo) tylko z córką i mężem.
                A jak dzieci będą starsze to po prostu wnuczka nie będzie miała dobrego kontaktu z babcią. I zwróci jej to w późniejszym okresie, kiedy to babcia zapragnie mieć taki z wnuczką, zechce czegoś od niej. Tak bywa w rodzinach i niekoniecznie musi to antagonizować rodzeństwo. Ważne żeby rodzice tego nie robili.
                • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 17:56
                  Mojemu synowi żadna atrakcja nie wynagrodziła tego, co go spotkało od mojego teścia. Pomogło najpierw stawianie granic, a potem separacja. Do tej pory, a minęło już z dziesięć lat syn unika dziadka jak ognia.
                  Moim zdaniem lepiej żeby dziecko nie miało babci czy dziadka, niż miało kontakt z osobą, która go krytykuje, poniża, odrzuca, bo to rodzina...tiaa.
                  • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 19:15
                    Pade, rozumiem przez to, że Twój teść był niereformowalny? Że próbowalaś z nim rozmawiać i nie dało to rezultatów żadnych? Czy od razu odseparowałaś?
                    Bo wiele zależy chyba od chęci i intencji, nie? U nas babcia jest teraz współpracująca. W okresach gorszych - dzieci się z nią nie widują wcale, bo i po co, mordęga dla wszystkich. W okresach dobrych - uczymy się żyć razem, z potknięciami, ale i z czasem do przodu.
                    • pade Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 20:16
                      Tak, jest niereformowalny.
                      Pewnie, że wiele zależy od chęci i super, że babcia współpracuje.
                      Ale ten tekst, który tu wkleiłaś, do Twojej córki jest tragiczny. To naprawdę nie powinno mieć miejsca.
                      • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 20:44
                        No zaiste. Dlatego nie przymykamy oczu, tylko reagujemy od razu i dobitnie. Trudno się z Wami dogadać, drogie Panie ;-)
                        Jak babcia nie współpracowała, to w ogóle ignorowałam jej istnienie (z wyjątkiem powonienia, taki pech) z wyjątkiem okazjonalnych wkurwów, które miewa każdy. Teraz babcia współpracuje, ale miewa wejścia smoka, to prawda. Nie nauczy się kochać małych dzieci w jeden wieczór, skoro mentalność ma jaką ma. Ale chęci są dobre, więc nie przekreślamy i ciągniemy temat, żeby babcia nauczyła się jak najwięcej przy jak najmniejszych stratach
                • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 19:00
                  O, konstruktywnie, dzięki!
                  Często podkreślam, że córa coś może, coś umie, super jej wychodzi coś tam, bo jest duża, a brat nie potrafi, bo jest za mały itp. Czasami nam się udają "dziewczyńskie wypady" i jest super, szczerze za tym tęsknię. Zawsze się wtedy staram o atrakcję tylko dla nas, jak nie superaśny plac zabaw, to wizyta w stadninie koni itp. No i jedno dziecię chodząco / samosikające / samojedzące jest prostsze do ogarnięcia tak poza tym :-P no życie. Czasami się da, czasami się nie da na przy okazji wyjazdów remontowych. Młodszy w tym czasie też musi z kimś zostać i kombinujemy jak koń pod górkę. No nic, już niedługo. I będzie prościej :-)
                  • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 19:09
                    Aha, co do tego, że babcia "odbierze co jej" później z tej relacji. Każdy musi sam zapracować na relację z dzieckiem, żeby mieć tą relację z dorosłym. Ja mam jedną dość nienormalną babcię, która permanentnie odrzucała starsze (mówiące, mające własne zdanie itp) dzieci na rzecz kolejnych pieluchowatych w rodzinie. Bo one potrzebowały jej ponoć bardziej, niż my, a nie komentowały, nic nie chciały oprócz piosenek itp, tylko się śmiały i generalnie pełnia szczęścia. No i co? Kompletnie nic. Ja nie mam relacji z babcią, jak pójdę do niej raz na rok to wszystko. I żyję. Babcia dożywa swoich dni. I nic, ale to kompletnie nic. Wszyscy w rodzinie wiedzą jak jest i każdy sam sobie z tym radzi. A fizycznie babci pomagamy, bo jest już tylko leżąca. Tak jak babcia pomagała fizycznie, ale psychicznie i emocjonalnie nie teges, tak samo my teraz. Uważam, że to bardzo uczciwy układ.
    • pani.jezowa Re: ulubiony wnuczek 06.02.15, 23:37
      Czytając pierwszy post, a potem kolejne mam dwie obserwacje:

      Pierwszą taką, że Ty podjęłaś decyzję, że bez względu na zachowanie babci nie odseparujesz jej od dzieci, bo chcesz korzystać z jej pomocy.
      Ta decyzja jest za Tobą i wpływa na dalszą percepcję wydarzeń (żeby było jasne: nie mówię, że to źle, tylko, że moim zdaniem mentalnie podjęłaś taką decyzję).

      A druga obserwacja wynika z pierwszej: w kolejnych postach piszesz, że babcia się stara, zmienia, że jest coraz lepiej.
      Ale na początku pisałaś inaczej.
      I przyznam, że nie rozumiem idei przygotowania, tłumaczenia, wyjaśniania córce dlaczego jej relacja z babcią taka jest ZAMIAST chronienie córki przed krzywdą jaką babcia czyni.

      Jeżeli babcia naprawdę się stara i naprawdę rozumie to jak jej się wyrwie coś głupiego to sama może dziecko za to przeprosić.
      A jak tego nie robi, Wy tłumaczycie babci a dziecko i tak słucha, że jest niedobre i widzi faworyzowanie brata to znaczy, że świadomie pozwalacie babci by robiła Waszej córce krzywdę.
      I tego nie rozumiem.

      Dlaczego myślisz jak to w przyszłości córce wyjaśnić zamiast temu zapobiegać?

      Masz świadomość, że gdy babcia źle się zachowa wobec córki a Ty potem z babcią porozmawiasz, to w mniemaniu dziecka, które nie widziało żadnej Twojej reakcji na zachowanie babci, Ty na takie zachowanie przyzwalasz?
      I żadne tłumaczenie za lat 10 czy 15, że "babcia taka była a ja starałam się jej tłumaczyć" nie wymaże krzywdy, która dzieje się twojej córce teraz?
    • rycerzowa Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 00:19
      Madame Zalewska, czyżbyś jeszcze nie wiedziała, że na tym forum odpowiedź na takie pytania zawsze masz jedną: zerwać kontakty.

      Nie możesz, nie chcesz?
      No to musisz pogłówkować.

      Najpierw trzeba zdefiniować sytuację.
      Moje przypuszczenie jest takie: to nie babcia odrzuca wnuczkę tylko wnuczka "odrzuciła" babcię. Tak czuje się babcia, i dlatego tak reaguje.
      Sama piszesz, że babcia chce, by wnuczka do niej "przyszła", pewnie sama wpakowała się jej na kolana, przytuliła się, zawołała "kochana babciu" - i tak została.
      A wnuczka ją "olewa" . "Niedobra" taka.
      A wnuczek cieszy się na jej widok, wyciąga do babci ręce i rechocze z uciechy.

      Starsi ludzie, szczególnie z emocjonalnymi problemami, mają silną potrzebę bycia kochanym, potrzebnym, tulonym, "dopieszczanym". I dać potrafią tyle samo - tulić, dotykać, zachwycać się. Niemowlak zawsze woli być na rękach u kogoś, niż leżeć samotnie w łóżeczku, woli z tej pozycji oglądać świat. Traktuje babcię instrumentalnie, jej zachwytami tez się niespecjalne przejmuje, bo ich nie rozumie.
      Za rok, dwa, jak babcia będzie chciała mu ograniczyć penetrowanie przestrzeni, nie pozwoli ganiać, nic ciekawego nie wymyśli, tylko znów będzie upierać się tylko na tuleniu, powie jej to samo, co siostra - "uciekaj", "nie lubię ciebie", albo nawet "głupia babcia".
      Rozsądne babcie radzą sobie z tym, ale nie wszystkie. Tak samo, jak matki, które wypisują potem żale na forum, że dziecko pewnie jej nie kocha.

      Rezolutna dwuipółlatka to już nie jest maskotka do zabawy. To wymagający mały człowiek.
      Swoją drogą jej zachowanie (klejenie się, przychodzenie w nocy, wariowanie) jest jak najbardziej naturalne, i nie ma pewnie nic wspólnego z osobą babci.
      Dzieci w tym wieku tak mają.

      Nie zamartwiaj się, co będzie za kilkanaście lat, nie wiadomo, czy teściowa będzie jeszcze żyła, a jeśli dotrwa do tych czasów w dobrym zdrowiu, to jej kilkunastoletni wnuk na pewno nie dotrwa w swoim niemowlęcym zachwycie nad szczebioczącą babunią. Miej trochę zaufania do rozsądku swoich dzieci.

      A teraz?
      Zadbaj o dobre samopoczucie twojej córki podczas pobytu babci. Niekoniecznie przez robienie babci awantur,że za mało kocha.
      Zaplanuj im jakąś atrakcyjną aktywność, zabawę, taką, na którą może sobie pozwolić "tylko z babcią", . Nakaż babci opowiedzieć jej ciekawą bajkę, przeczytać ulubioną książeczkę, niech przygotuje małej ulubione jedzonko. Niech się córeczce pobyt babci zwyczajnie dobrze kojarzy.

      Nie rozumiem, dlaczego rak razi cię zachwyt babci, że syn jest wielkim i silnym chłopem.. Moimi starszymi braćmi też się tak zachwycano, ale mnie to wcale nie raziło, bo wcale nie chciałam być "wielką babą". Ani silną. Chłopy są do roboty, więc powinny być silne, nie ja.;-)
      • pade Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 11:11
        Babcia ubóstwia młodszego wnuczka, no ale po prostu do wyrzygu, za przeproszeniem, a córkę traktuje jako ewentualną konieczność
        Babcia za czasów niemowlęctwa starszej najczęściej bała się jej brać na ręce, później właśnie pojawiły się takie dziwne wymagania i oczekiwania.
        Wnuczek 8-miesięczny natomiast to 8 cud świata, szczyt podniecenia, bo chłopak, mam takie wrażenie. Ciągle u babuni na kolanach, ach jaki silny, ach jak się ze mną dobrze bawi itp itd.
        Nie wiem, czy to jest kwestia "przyzwyczajenia" się do wnucząt, ale dopiero przy drugim, że babcia przegapiła niejako budowanie więzi z wnuczką, czy to po prostu podniecenie kolejnym chłopem w domu, tak po prostu, bo u babci zawsze był taki rys i kompleksy. Ubóstwienie chłopa i usłużność jemu, a kobiety tylko od wymagań i zapieprzu

        Rycerzowa, powklejałam fragmenty postu startowego bo je chyba pominęłaś.
        A jeśli nie, to jestem zaskoczona Twoją interpretacją.

        „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
        nasze spojrzenie na nie.”
        (Epiktet)
        • rycerzowa Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 00:49
          Pade, a dlaczego ty pominęłaś zasadnicze sformułowanie, że madame ma jedynie wrażenie, że sprawy mają się tak i tak, czyli, że to jest jej pogląd, interpretacja, że tak naprawdę nie wie, jak to naprawdę jest?
          Skoro tu pisze,to pewnie zależy jej na tym, by ktoś popatrzył na sytuację z boku, i może inaczej ją zinterpretował.

          Naprawdę nie rozumiem, skąd ochota do rzygów, na opinię babci, że wnuczek jest duży i silny, i że się pięknie z nią bawi? No jest, no bawi się.
          Chyba, że się kogoś bardzo nie lubi, wtedy każde słowo, każdy gest, może być użyty przeciwko tej osobie.

          Fakty są takie, że babcia rzadko u nich bywa, czyli starsza córeczka mało ją zna, i nagle ma spędzać z babcią czas. W dodatku, gdy babcia zajęta jest niemowlęciem.
          Spróbujcie mieć na głowie na raz niemowlę i dwulatkę. Matka nie daje sobie rady, ma dość, a starsza pani ma sobie poradzić.

          Mam na stanie dwuipółlatkę, i znam kilka takich starszych babć i cioć.
          Radzą sobie z wnukami na poziomie kosi-kosi, czują się wtedy wniebowzięte, bo potrzebne i kochane, a potem, niestety, nie są atrakcją dla dziecka.
          Cierpią, gdy dziecko od nich ucieka, mają żal, pytają, "czemu jesteś taka niedobra".
          Tak dokładnie napisała autorka wątku, prawda?
          To dziecko od babci ucieka, nie babcia od dziecka.
          Wnuczek też wkrótce ucieknie, spoko.

          Dziecko ma rację, bo to osoba dorosła powinna umieć nawiązać kontakt z dzieckiem, ale ta babcia tego nie umie, jest niekompetentna, może za słaba, może za stara, może jest w depresyjnym dole, nie wiem.

          Jeśli dziecko czuje się odrzucone, to przez rodziców,a nie babcię.
          To rodzice zajęli się remontem i innymi ważnymi sprawami, a córeczkę zostawiają osobie rzadko widywanej, czyli babci, która nie ma pomysłów na ciekawe spędzenie czasu, i w dodatku zajętej niemowlęciem.

          Jeśli rodzice nie potrafią podpowiedzieć babci, jak wspólny pobyt z wnuczką uczynić atrakcyjnym, albo uważają, że to bezsensowne, niech na czas remontu załatwią małej np. klub malucha, albo zwyczajnie zabierają ją ze sobą.

          Tworzenie jakichś seksistowskich teorii, piętrowych skojarzeń, ekstrapolowanie obecnych zachowań do odległej przyszłości, brzmi naprawdę niepoważnie , delikatnie mówiąc.
          • pade Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 00:56
            Ten ostatni akapit to chyba nie do mnie?:)
            Rycerzowa, poczytaj inne wątki Panizalewskiej, będziesz miała więcej info na temat babci:)
            • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 08:54
              Myślę, że opcja Rycerzowej jest b. prawdopodobna, stąd wcześniej pisałam, że wg mnie specjalnej krzywdy babcia nie robi, tylko GENERALNIE nie nadaje się do opieki. Dodajmy do tego, że jeśli ktoś przyjeżdża na kilka dni co pare miesięcy to w ogóle nie jest do opieki nad dwuletnim dzieckiem zazwyczaj. W przypadku opiekunek - daje się z tydzień okresu adaptacji przy rodzicach etc. A tu dziecko jest wrzuconr babci. Niemowlak cieszy sie byle piłeczka, czy czym kolwiek, daje gratyfikacje babci za wszystko etc.
              • vilez Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 09:20
                > specjalnej krzywdy babcia nie robi, tylko GENERALNIE nie nadaje się do opieki.

                Ależ ROBI. Robi krzywdę wnuczce. I DLATEGO nie nadaje się do opieki nad wnukami.
                • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 09:45
                  Może i robi, ale chyba nie dużego kalibru, raczej chwilową przykrość etc.. Ja juz pisałam, że nie umiem wyrobić sobie zdania na temat narracji Pani Zalewskiej. Trochę się skłaniam ku jednak wielu przekłamaniom, gdyż jako osoba "silna", która pięknie poradziła sobie z wieloma problemami, wydaje mi się, że nia miałaby specjalnych problemów z "ustawieniem" w SWOIM życiu teściowej (nie jako ustawienia tesciowej w jej życiu). Aczkowiek w to wchodzi jeszcze jej bardzo - przynajmniej w opisach- wyrozumiały stosunek do męża, który wiele robił dla matki swoim i swojej rodziny kosztem. Nie umiem sie odnaleźć w tych relacjach:(
            • rycerzowa Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 10:34
              pade napisała:

              > Ten ostatni akapit to chyba nie do mnie?:)

              Jasne, że nie do ciebie.:-)
              To autorce wydaje się, że za kilkanaście lat sytuacja będzie wyglądać tak samo, jak teraz, tyle, że zachwycony głos wnusia zgrubieje, a wnuczka będzie zobowiązana zamiast grzechotki, podawać bratu obiad.
              No proszę was!

              A te seksualne podteksty po prostu zwalają z nóg.

              > Rycerzowa, poczytaj inne wątki Panizalewskiej, będziesz miała więcej info na te
              > mat babci:)

              Nie poczytam, nie mam na to czasu, odnoszę się do tej konkretnej, opisanej tu sytuacji.
              Na podstawie podanych tu informacji, tego opisu, znając trochę mentalność starszych osób i różne temperamenty dzieci, problem można zgoła inaczej zinterpretować.

              A obiektywnie to może wyglądać jeszcze inaczej.
              Audiatur et altera pars.
              • vilez Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 10:42
                Rycerzowa, ale tu nie chodzi o toi, że ktoś nie rozumie optyki owej babci, tylko o to, że powstaje realna krzywda.
                Podajesz ową optykę babci w kategorii usprawiedliwienia jej zachowania. Dlaczego?
    • vilez Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 10:03
      Ja jestem z opcji, że dopóki dziecko nie jest krzywdzone, to jak najbardziej działać na rzecz kontaktów, nawet, gdy nas, za przeproszeniem, cholera jasna trafia na widok tej osoby. Piałam tu o tym nie raz- w odniesieniu do konfliktów rodziców z dziadkami.

      Ale, jeśli dziecko jest krzywdzone- a u Ciebie jest- to nie ma na co czekać. Bo to dziecko zapłaci za tą drogę progresu wychowawczego babci. Oraz za Twoją/Waszą wygodę (babcia pomaga w wychowaniu).

      Moim zdaniem niestety dopuszczasz, że zapłaci za to dziecko (już płaci). I jak już ktoś wyżej napisał, racjonalizujesz to.
      Pytasz o to, jak złagodzić ową zapłatę (skutki u dziecka). Nie ma takiej możliwości. Nawet, jeśli spróbujesz "wytłumaczyć" dziecku, że babcia jest niewydolna (chora itd), to ziarno zostaje zasiane. Dziecko zostanie sprofilowane przez takie traktowanie.

      Ktoś pytał, co by było gdyby to chodziło o nauczyciela. Cóż, walczyłabym o dziecko. Przeciw nauczycielowi. To jedno. A drugie- nauczyciel to jednak osoba obca- zatem, inna relacja. Tutaj chodzi o traktowanie przez osobę bliską i o pozwalanie na to przez osobę najbliższą (rodziców).

      Słowem- moim zdaniem powinniście sobie z mężem poradzić inaczej, niż przez angażowanie do pomocy Wam TEJ babci.
      • agcerz Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 21:47
        Autorko, naprawdę lepiej będzie wydać parę złotych na opiekunkę w razie potrzeby (remont itd.) niż narażać rozumujące już starsze dziecko na kontakt z taką babunią.
        • anku1982 Re: ulubiony wnuczek 07.02.15, 22:27
          Do pani zalewskiej: a jakie zdanie na temat zatrudnienia opiekunki ma Twój mąż?
        • vilez Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 09:24
          Ale tutaj widać jak na dłoni, że dla Pani Zalewskiej priorytetem jest korzystać z opieki babci. Temu jest wszystko podporządkowane- nawet KRZYWDA córki, i tylko te wypowiedzi, które uznają taką optykę, są uważane przez PZ za konstruktywne. To jest przykład tunelowego myślenia, którego moim zdaniem PZ na dziś nie przekroczy.
          • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 11:12
            Otoz to. Podobnie jak priorytetem dla matki PZ bylo posiadanie meskich gaci w domu, kosztem dzieci. Jak widac niedaleko pada jablko od jabloni, a niektore cechy charakteru sa po prostu dziedziczne i to zazwyczaj nie te najlepsze.
            • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:36
              Ech, już wszystko o mnie wiecie, widzę. Chciałabym być na Waszym miejscu i być wszystkiego tak pewna, mieć kupę hajsu na opiekunki lub "lepsze" babcie i ciocie gotowe na każde skinienie, a nie kombinowana jak koń pod górkę. Serio. Ogromnie bym chciała. Jakież to moje życie jednak nieidealne, ze mną na czele, a kryzys kryzysem poganina. Zamiast racjonalizacji lepiej się odciąć od wszystkich, na bezludną wyspę wyjechać, czy coś. Tylko tam nikt nie będzie śmiał zaburzać mojego idealnego samotniczego, tfu, samodzielnego życia.

              Macie strasznie nierealne wizje życia, drogie Panie. Albo trauma trauma trauma wszędzie i zawsze, albo wszyscy tylko czekają w gotowości żeby mi pomóc i mają być przy tym idealnie. No sorry, to nie ta książka.
              • pade Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:40
                Jest jeszcze inna opcja: nie korzystanie z pomocy babci, tylko jeżdżenie z dziećmi. Wiem, wiem, że upierdliwe bo to przerobiłam. Nie miałam ani kupy hajsu, ani kochających cioć, więc wszędzie jeździłam z dziećmi. Remont też robiłam z dziećmi.
                • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:51
                  Czasem jeżdżę, czasem nie mogę. Bo jednak operowanie wiertarką i szlifierką kontową przy dzieciach przyznasz, że bezpieczne nie jest
                  • pade Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:02
                    No to zostawiaj z babcią.
              • vilez Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:43
                To napisz, że masz problem finansowy, a nie kołędź w kierunku usprawiedliwiania babci.
                Ktoś Ci każe odcinać się od babci? Nie. Ja Ci radzę nie załatwiać swoich problemów finansowych kosztem córki. Ty sama utrzymywać relacji z babcią możesz ale oszczędź tego swoim dzieciom.
                • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:55
                  A kołędź to naprawdę takie słowo, czy autokorekta?
                  No ok ale to dalej nie rozwiązuje problemu. Vilez, ja tam rozumiem czego powinnam NIE ROBIĆ, uwierz mi, aż taka ostatnia to ja nie jestem. Nie wiem co MOGĘ / MAM robić, żeby było lepiej. Oprócz jeżdżenia z dziećmi na budowę
                  • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 08:37
                    Kołędź- jak: kręć, od: kołędzić. 2.os- ty nie kołędź. W znaczeniu podobnym do: nie kręć.

                    Na pewno wiesz, czego nie robić? Bo mnie chodzi o to, że masz nie dopuszczać, by babcia dalej wpływała na Twoją córkę.

                    Moim zdaniem musisz szukać opieki dla dzieci poza babcią. Przedszkole, opiekunka, samopomoc mam.


              • differentview Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:44
                panizalewska napisała:

                > Macie strasznie nierealne wizje życia, drogie Panie. Albo trauma trauma trauma
                > wszędzie i zawsze, albo wszyscy tylko czekają w gotowości żeby mi pomóc i mają
                > być przy tym idealnie. No sorry, to nie ta książka.

                nie odpowiedzialas jakie jest nastawienie drugiej babci albo dziadka- bo mi sie wydaje, ze gdyby druga babcia uwielbiala dla odmiany coreczke- to by sie jakos tam wyrownalo; moze byc tez tak, ze sama mialas takie doswiadczenia z matka, ze preferowala brata i stad jestes nadmiernie wyczulona na kazde slowo tej babci
                • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:49
                  No ja wysiadam... Jak można się interesować nastawieniem dziadka, który molestował własną córkę??? Dziadek na opiekunkę? Ja rozumiem, terapie, zmiany, szansę, bo dziadek podobno po terapi. Nie, no, wolę babcię "krzywdzącą" lub krzywdzącą tym "czemu jesteś zła",nawet jakby miała dawać samą kiełbasę dzieciakom przez tydzień.
                  • differentview Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:59
                    paris-texas-warsaw napisała:

                    > No ja wysiadam... Jak można się interesować nastawieniem dziadka, który molesto
                    > wał własną córkę??? Dziadek na opiekunkę? Ja rozumiem, terapie, zmiany, szansę,
                    > bo dziadek podobno po terapi. Nie, no, wolę babcię "krzywdzącą" lub krzywdzącą
                    > tym "czemu jesteś zła",nawet jakby miała dawać samą kiełbasę dzieciakom przez
                    > tydzień.

                    a skad ja mam to wiedziec?? nie czytalam( albo nie pamietam) innych watkow tej osoby, nicku tez nie kojarze; poza tym chyba dziecko ma dwie pary dziadkow; zreszta nie wazne- nigdy nie jest tak, ze wszyscy wszystkich kochaja, dokladnie w identyczny sposob- to jakas kompletna utopia; znam nawet matke, ktora twierdzi, ze kocha swoje dziecko ale go nie lubi- takie zycie i czasem nic sie na to nie poradzi; ja bylam ulubiona wnusia mojej babci ale juz np babci ze strony ojca nie lubilam z wzajemnoscia- i zadna trauma mi sie nie dziala- dziecko tez ma swoje sympatie i antypatie
                  • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:00
                    Paris, nie unoś się. Dziecka samego z dziadkiem / dziadkami nie zostawiam, NOT EVER! zawsze jest mój mąż, pracuje bo pracuje ale JEST. No ale właśnie, ma pracować :-P enyłej mam siostrę, nie brata, byłyśmy inne i inaczej traktowane, żyjemy, mamy swoje deficyty, każda gdzie indziej.
                    Moja mama uwielbia oboje, ale z córą można pogadać i po spacerować, więc siłą rzeczy więcej się dogaduje z nią
                    • paris-texas-warsaw Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:05
                      Nie rozumiem tego, że nie masz brata.
                      Ogólnie to myślę, że jeśli to trwa kilka dni raz na jakiś czas, to żadna wielka krzywda się nie stanie. To są przecież nie kilkudniowe samotne pobyty z babcią, ale na czas wyjazdu do remontu. Ja się tylko troche unoszę, bo jestem zamknięta w niedomknięciu poznawczym i to mnie irytuje:)
                      To Ty sama zasuwasz z ta wiertarką? Może to już etap wieszania obrazków na ścianach? Przez okna nie wszystko widzę;))))
                      • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:48
                        Matko Paris przerażasz mnie! I:-D właśnie na takie ewentualności latam z wiertarką montować karnisze na SZCZELNE zasłony ;-)
                        Zapraszam na kawę kiedyś, ekspres fajny mamy, musimy się tylko młynka dorobić, bo na razie tylko ręczny :-P
                        • agcerz Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:54
                          No cóż, jako typowy niewyszktałcony przygłup na stanowisku wykładowcy akademickiego z pensją 1700 znalazłam te parę PLN na nianię dla dziecka. Jest to kwestia priorytetów, Panizalewska. Babcia na... dziecku do głowy, tak jak moja. Ludzie się nie zmieniają, jeśli nie muszą. Babcia nie nadaje się do opieki nad dziećmi.
                          • celestyna444 Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 15:04
                            No jak się nie zmieniają, jak właśnie w tym wątku jesteśmy świadkami ogromnych zmian: PaniZalewska zmieniła sie o 180° a babcia na razie o 90° ale niedługo będzie też 180° - całe forum na to pracuje :-)
                            • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 15:41
                              Mnahaha dobre ;-)
                              Agcerz, szczerze współczuję pensji, ale nie wiem o co Ci chodziło z tym przygłupem, że niby ja coś sugerowałam? W dziwne kierunki zaczynamy zmierzać, zupełnie niepotrzebnie.
                              Na razie jesteśmy dwie pensje męża na minusie, nie mówiąc o kredycie. Ja nie mam żadnej pensji. Musiałabym być mocno nienormalna, żeby dla własnej "przyjemności" oraz "wygody" i kosztem dzieci mieszkać ze swoimi, o zgrozo, mocno nie idealnymi rodzicami. Życie to nie je bajka i teraz jesteśmy w ostrym finansowym dołku.
                              • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 16:06
                                A nie uwazasz, ze moze za duzo srok za ogon lapiesz w nieodpowiednim momencie zycia? Gdy ma sie jedna pensje na stanie i malutkie dzieci do odchowania, zlym pomyslem jest zmienianie siedziby i pakowanie sie w czasochlonne i kosztowne remonty. Ten etap powinien przyjsc po odchowaniu dzieci do przedszkolnego etapu i przy dwoch pensjach, wtedy by to wygladalo zupelnie inaczej, bez koniecznosci wspomagania sie pomoca przy dzieciach zaburzonej babci. I ma racje agcerz, masz zrabane priorytety i dlatego robisz takie ruchy, jakie robisz. Spokojnie mozna byloby przetrwac z dziecmi w aktualnym malym mieszkanku, ale bez sciagania do niego meza matki. Ona powinna pomieszkiwac u Twoich rodzicow a nie u Was. Jako matka masz obowiazek dbac o dobro fiz. i emocj. dzieci, a jak na razie zyjesz w duzym rozkroku bez ustalonych madrych priorytetow i dlatego zycie rodzinne Ci sie mocno chwieje...
                                • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 11:02
                                  Powinien, nie powinien. A może dzieci powinniśmy odłożyć na za 5 lat, kiedy ja będę miała 35 a mój mąż 45? I na dzieci i na zmianę lokum nigdy nie ma "dobrego" czasu, ot, życie. Życie dało co dało, czyli mieszkanie do remontu akurat w tym czasie a nie innym, akurat przy małych dzieciach. Więc rzeźbimy w tym co mamy, nie szukamy na siłę sytuacji idealnej, której nie ma i nie będzie. Próbujemy sobie radzić z tym co mamy. I nie bawimy się w gdybanie, bo gdybym była sławna i bogata to byśmy pewnie nie mieli dzieci, bo bym się spełniała jako artystka na międzynarodowych wystawach itp itd. Wolę chwilowo mieć dzieci. Taki myk.
    • celestyna444 Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 11:58
      Prawie wszystkie wypowiedzi sugerują, że babcia robi krzywdę wnuczce. Z tego co pamietam z poprzedniego watku, prawdopodobna jest wersja, że wnuczka przejęła od matki złe fluidy w stosunku do babci. Teraz wnuczka nie lubi babci, nie garnie się do niej, babcia to wyczuwa i tak się spirala niechęci samoistnie nakręca.
      • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:48
        Dzięki Celestyna, właśnie miałam wołać gdzie jesteś? :-)
        Nie przeczę, że to prawdopodobne. Wiem że dzieci szybko łapią takie rzeczy. Być może nie udało mi się swoich urazów zwalczyć lub chociaż schować dostatecznie dobrze. Nie jest to dobre i zdaję sobie z tego sprawę. Natomiast to oczywiście nie jest jedyny aspekt sprawy. Taka rzadko widziana babcia to obca osoba dla dziecka, co też rozumiem. Gdybym miała na zbyciu tysiąc złotych miesiąc w miesiąc - na opiekunkę, wybraną, wykwalifikowaną, zaakceptowana, oswojoną - nie byłoby najmniejszego problemu. Ktoś pisał o sąsiadce. No sorry, taka sama obca osoba i mam dziecko oddawać za zamknięte drzwi? Aż tak mnie nie pogrzało. Klub malucha - świetny pomysł, serio, tylko brak. Więc tak, niejednokrotnie zabieram dziecko lub dwójkę ze sobą, o czym już pisałam. Jak widać, moje starania są przez Was kompletnie ignorowane, oraz to, że ZAWSZE reagujemy i PRZY DZIECKU mówimy babci, jeżeli coś jest nie tak. Niektórzy to cokolwiek mają problem z wybiórczym czytaniem, oceniają to co chcą, bez próby pomocy. Dzięki internety!
        • vilez Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 13:58
          To są Twoje słowa z pierwszego wpisu, bo wygląda na to, że już o nich zapomniałaś:

          "Starsza już czuje się zaniedbywana i niepewna. Klei mi się do nogi, przychodzi w nocy, żeby się tulić (śpimy w dwóch łóżkach w jednym pokoju). Zaczęła trochę wariować.
          (...) Na razie młoda nie pyta, tylko wchłania podskórnie. I widać, że nie wychodzi jej to na dobre. Co może być później? "

          To Ci odpowiadamy: nie podoba nam się załatwianie swoich problemów finansowych kosztem dziecka. A później może być tylko gorzej. O Co więc masz do nas pretensje?
          • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:03
            O mało konstruktywnych rad na zadany temat Vilez, a za dużo "to nie rób tego i tamtego".
        • celestyna444 Re: ulubiony wnuczek 08.02.15, 14:11
          Jestem, jestem, tylko mało się odzywam, żeby uniknąć bezproduktywnych przepychanek, które ostatnio zawładnęły prawie każdym wątkiem :-)
          Jeżeli chodzi o Twój problem, to uważam, że idziesz w dobrym kierunku: edukacja babci oraz dowartościowanie córki. Resztę załatwi Twój dobry przykład: jezeli Ty zaakceptujesz babcię, to pewnie i Twoje dziecko lepiej się odnajdzie w tych trudnych kontaktach. I nie wybiegaj za daleko w przyszłość, troszcz się raczej o to aby "tu i teraz" było jak najlepsze dla dzieci.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 01:23
      W opisanej przez Panią sytuacji pomocne mogą być dwie strategie razem stosowane. Rozmowy z babcią, głównie tuż po "incydencie" . Robicie to już i dobrze. Warto działać na zasadzie "zdartej płyty".
      Oraz , kiedy córka wyraźnie zmienia zachowanie pod wpływem jakiegoś zdarzenia z babcią lub po prostu podczas wizyty babci, to rozumieć jej zachowanie, dać jej przestrzeń na ewentualne przeżycie niezadowolenia, frustracji czy nieprzyjemności.
      Zachowania babci, choć niepożądane, nie wyglądają na patologię. Zwykła babcia, która może lepiej się czuje z mniejszym dzieckiem.
      Przecież , co oczywiste, dziewczynka nie żyje w nierealnym świecie. Tak będzie, że ktoś będzie ją mniej lubił, a ktoś za nią szalał. Dzieci trzeba przygotowywać do takich przejawów świata.
      Pewnie , że szkoda iż takie zachowanie pochodzi od bliskiej jednak osoby. Ale dziewczynka ma rodziców, którzy szybko reagują i są roztropni.
      Nie widzę powodów do ograniczania kontaktów z babcią, innego niż to wynika z bieżącego życia.
      Agnieszka Iwaszkiewicz


      • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 08:44
        > Dzieci trzeba przygotowywać do takich przejawów świata.

        Czy ja dobrze czytam? Odrzucenie przez osoby bliskie (krewni) to po prostu "przejaw świata"? I ma to przygotowywać do tego, że można być "nielubianym" w świecie pozarodzinnym? To taki rodzaj "treningu", gdzie bycie traktowanym jako "gorszym" od innych (brat), jest normalne?
        Przepraszam, ale odjęło mi mowę...
        • differentview Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 11:48
          > Przepraszam, ale odjęło mi mowę...

          a moze bys tak pozostala w tym stanie na dluzej? teraz dla odmiany bedziesz sie kreowac na obronczynie krzywdzonych dzieci? obawiam sie o Twoja psyche jak bedziesz tak szybko dysocjowac
          • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 15:04
            Oj Dffrent, nie bądź już uszczypliwa :-)

            Dziękuję wszystkim Wam za poświęcone mojemu pytaniu czas, słowa i emocje. Chwilowo problem się oddalił, co nie znaczy, że rozwiązał. Pewnie za miesiąc lub kilka znowu się spotkamy z jakiejś okazji na kilka dni. Po przetrawieniu różnych Waszych opinii mam nadzieję, że sytuacja będzie przedstawiać się lepiej, głównie dla dzieci oczywiście.

            Dziękuję raz jeszcze :-)
          • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 15:38
            Żeby tak Tobie odjęło, gdy gadasz od rzeczy i podle. Ale już wiemy, że nie odejmie.
        • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 11:53
          Vilez, nic, ale to absolutnie nic Cię nie przygotuje na odrzucenie przez kogoś bliskiego. Podobnie jak szkoła rodzenia jednak nie przygotuje Cię na niespodzianki niemowlęce. No takie życie. Można minimalizować straty, unikać niebezpieczeństw, naprawiać to, na co masz realny wpływ. I większość ludzi na świecie robi to tak, jak potrafi najlepiej. Ale nie masz realnego wpływu na emocje innych ludzi, nie siedzisz im w głowach. Każdy sam sobie coś tam przepracowuje świadomie albo nie. I nie masz na to wpływu, w tym sensie nie da się tego uniknąć.
          Mnie babcia odrzuciła, co już tu gdzieś pisałam. Żyję i traumy nie mam. Ot, mam jedną prawdziwą babcię, drugą nieprawdziwą i tyle.
          Wolałabym, żeby moje dzieci miały inaczej, obie wspaniałe babcie, dlatego w przeciwieństwie do moich rodziców rozmawiam ze swoją teściową i mówię jej, jakie jej zachowania względem dzieci mi się nie podobają. Mojego ojca na to nie było stać i nie mam babci. Mówi się trudno i żyje się dalej, na brak babci się nie umiera :-P
          • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 15:42
            > Vilez, nic, ale to a bsolutnie nic Cię nie przygotuje na odrzucenie przez kogoś bliskiego.

            No właśnie o to mi chodzi- zgadzam się. Jako i odrzucenie w domu nie zaprawi do odrzucenia w dalszym świecie. Dlatego tak zdziwiła mnie wypowiedź pani ekspert.

            Moim zdaniem takie doświadczenie odrzucenia/gorszego traktowania to dojmujące doświadczenie i rzutujące jednak na dalsze życie.
            • pade Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 17:22
              Dokładnie. Niestety, z doświadczenia wiem, że jedno odrzucenie nie uodparnia na kolejne, wręcz przeciwnie.
              Tylko wydaje mi się, że my to wydarzenie, opisane przez autorkę, zakwalifikowałyśmy jako odrzucenie, a pani Agnieszka niekoniecznie i stąd ten dysonans.
              Najbliższą osobą tej dziewczynki jest matka. Jeśli dba szczególnie o córkę, w bardzo trudnym dla niej momencie: młodszy brat, przeprowadzka, zdystansowana babcia, być może jest w stanie zrekompensować krzywdę. Autorka wykazuje uważność w stosunku do córki, więc jest duża szansa, że zapobiegnie kolejnym trudnym dla córki sytuacjom.
          • panirogalik Re: ulubiony wnuczek 10.02.15, 14:14
            Wolałabym, żeby moje dzieci miały inaczej, obie wspaniałe babcie, dlatego w przeciwieństwie do moich rodziców rozmawiam ze swoją teściową i mówię jej, jakie jej zachowania względem dzieci mi się nie podobają.

            A jak babcia reaguje na takie zwracanie jej uwagi? Pytam o to dlatego, ponieważ pisałaś, że jest narcystyczna. Ja mam narcystyczną matkę- opis osobowości pasuje mi jak ulał. Na każde nawet najmniejsze zwrócenie uwagi reaguje wściekłością i awanturą. Przeprosiny jeśli już, to obelżywe. Plus teksty, że ją wpędzę do grobu.
      • ola_dom Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 10:40
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > (...) dziewczynka ma rodziców, którzy szybko reagują i są roztropni.

        I na to ja także zwróciłam uwagę już na samym początku tego wątku.
        Że panizalewska BARDZO uważa na to, co się dzieje z jej dziećmi. Przypuszczam, że bardziej, niż większość znanych mi rodziców. I to jest fantastyczne. I nie tylko zwraca uwagę, że córce może "dziać się krzywda", ale także od razu reaguje - upomina babcię, tłumaczy, że tak nie wolno, "dopieszcza" córę i tak dalej.
        A na dodatek jeszcze pyta tutaj, co więcej i lepiej mogłaby zrobić...
        • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 11:35
          I w ramach tego "uważania" pozwoliła na takie niekorzystne zachowania babci w odniesieniu do córki, mimo że babcia jest zaburzona, co było jej wiadomym?

          Myślicie dla mnie jakimś obcym językiem.
          • ola_dom Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 12:38
            vilez napisała:

            > I w ramach tego "uważania" pozwoliła na takie niekorzystne zachowania babci w odniesieniu do
            > córki, mimo że babcia jest zaburzona, co było jej wiadomym?

            Powinna była zamknąć córkę pod jednym kloszem, a pod drugim babcię?

            Poza tym - jak możesz zapobiec durnemu tekstowi rzuconemu przez kogokolwiek (zakładam, że rzuca go pierwszy raz)? Nie możesz, ale możesz natychmiast na niego zareagować - co zrobiła panizalewska.
            • panizalewska Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 15:09
              Ola, dzięki :-). Ale myślę, że już starczy. Dużo osób się wypowiedziało, opinie skrajnie różne, parę rozwiązań sytuacji padło. Któreś w praniu będzie skuteczne, któreś będzie idealne dla kogoś, ale nie możliwe do zrealizowania z jakiś względów, któreś będzie "wystarczająco dobre"
            • vilez Re: ulubiony wnuczek 09.02.15, 15:47
              Jak zapobiec? Ano tak, że nie dopuścić do DALSZYCH kontaktów z dzieckiem, skoro się WIE, do czego ta osoba jest zdolna.
              Nie zapobiegnie się pierwszemu inwazyjnemu zachowaniu, którego się nikt nikt nie spodziewa Ale następnym- przecież można. Na tym polega odpowiedzialność, co coś zrobić z z wiedzą, którą się posiadło.
              • zuzi.1 Re: ulubiony wnuczek 10.02.15, 09:03
                Otoz to, majac swiadomosc tego, co babci dolega, nie nalezy zostawiac jej pod opieka malych dzieci, bo zupelnie niepotrzebnie przeleje ona swoje problemy emocjonalne na dzieci. Dzieciom potrzebna jest zdrowa opieka a nie opieka osoby narcystycznie zaburzonej, ktora czesto w sposob nieswiadomy, z uwagi na swoje zaburzenia krzywdzi innych. Po co dzieciom takie nieprzyjemne doswiadczenia...Kto zna z autopsji takie babcie/ dziadkow ten nie ma zadnych watpliwosci co do tego, ze to nie jest zdrowa emocj. i normalna osoba, nadajaca sie do opieki nad malymi dziecmi. To sa osoby skrajnie egoistyczne i w nieciekawy sposob zaburzone. I tutaj zadne odkrecanie matki nie pomoze, matka nie bedzie miala kompletnie zadnej swiadomosco co sie w domu dzialo, podczas jej nieobecnosci.
Pełna wersja