pytajnik-pytajnik
06.02.15, 14:58
Dzien dobry, postanowilem napisac na forum aby zasiegnac opinii innych osob bo nie mam pomyslu jak rozwiazac problem.
Mam 32 lata, pracuje, utrzymuje sie sam, mieszkam sam i mam problem z rodzicami.
Przez sytuacje, ktora trwa wlasciwie pol mojego zycia czyje sie przestraszonym, ciagle zdenerwowany, wszystko widze w ciemnych barwach, glownie czekam az cos sie "spieprzy".
Pozwole sobie opisac sytuacje i na koniec zadac pytanie.
Moi rodzice od zawsze sie nie dogaduja i sa ze soba chyba glownie dlatego ze lacza ich wspolne dlugi. Przez lata im pomagalem jak moglem, pierwsza prace jako nastolatek zaczynalem aby pomoc im w splacie raty. Pozniej przez lata pomagalem mniej lub bardziej. 10 lat temu u mojej matki zdagnozowano chorobe, depresje i CHAD, zanim to nastapilo moja matka narobila pelno dlugow, podrabiala dokumenty, skonczylo sie zatrzymaniem policji. Takich spraw jest duzo w sumie nie wiem jakim cudem udalo jej sie zrobic tak ze jej nie zamkneli tylko ma wyrok w zawieszeniu. Od zawsze staralem sie jakos jej pomagac, byc przy niej, gdy byla chora prosilem zeby kazda decyzje jakos konsultowala ze mna ale to nie dzialalo, matka od zawsze mnie oklamywala, praktycznie w kazdej sprawie. Doszlo nawet do tego ze gdy zatrzymala ja policja to na komendzie zabronila udzielania informacji za co wiec policjant nie powiedzial nic rodzinie, poza tym ze jest u nich. Gdy matka zachorowala, probowalem pilnowac aby brala leki, chodzilem z nia do lekarzy, jezdzilem z ojcem do szpitala psychiatrycznego w ktorym jakis czas byla. Wszystkie te proby skonczyly sie tym ze oszukiwala mnie czy bierze leki, czy chodzi do lekarza. Aby jej upilonowac musialbym spedzic z nia 3/4 dnia co oczywiscie jest nie realne. Wiec rasumujac matka jest chora, narobila dlugow, nie jestem w stanie jej pomoc bo zawsze mnie oklamuje wiec nie moge praktycznie nic z nia ustalic. O klamanie pytalem lekarzy, stwierdzili ze choroba choroba ale matka taka jest i jak sama sie nie bedzie chciala zmienic to zadne leki nie pomoga i to chyba niestety jest prawda.
Ojciec, nigdy nie interesowal sie finansami, to zawsze matka zarabiala wiecej wiec pracowal ale nie wnikal w szczegoly, gdy dowiedzial sie o dlugach, bo pozaciagala tez na niego bo poslusznie podpisywal jej dokumenty. Gdy matka sie rozchorowala ojciec byl na etapie picia, nie pil bardzo duzo ale pil czesto i upijal sie w domu wiec zawsze byly awantury, dochodzilo do pobic, glownie to on bil matke, chociaz ona sie bronila i tez mu sie oberwalo. Zawsze powtarza ze to matka jest winna wszystkiemu i on pracowal i nie jest winny. Po jakims czasie okazalo sie ze choruje i nie moze pic alkoholu, przynajmniej w duzych dawkach wiec sprawa na jakis czas sie uspokoila i myslalem ze chociaz z nim bede sie mogl dogadac.
Na dzien dzisiejszy cala pomoc finansowa jaka przekazalem rodzica to okolo 100-120tys, to tak na przestrzeni 10-12 lat. Jest do dla mnie ogromna kwota. Rodzice duzo wczesniej przepisali na mnie dzialke rekreacyjna, aby uciec przed dlugami. Sam przed soba uznalem ze jakos tam mniej wiecej jestesmy na zero, ja dalem 100-120tys oni mi dzialke, teoretycznie nie jestem stratny.
Jakis czas temu przepisali na mnie swoje mieszkanie spoldzielcze w ktorym mieszkaja, na zasadzie "bedziesz mial kiedys" problem w tym ze przestali placic za czynsz, trwa to lata. Spoldzielna mniej wiecej co rok chce ich wykluczyc, bo zbiera sie zadluzenie, moja matka przechwtyuje listy do mnie wiec nie mam informacji na bierzaco. W mieszkaniu jestem zameldowany i jest na mnie ( sam mieszkam w wynajmowanym) wiec dlug jest moj. Matka nie przyzna sie do tego poki sprawa nie jest u komornika, na ogol dzownila mi w ostatni dzien do zaplacenia ze na juz trzeba przelac np 10tys bo ich wyrzuca. Mam troche oszczednosci wiec bylem wstanie to robic. Takich sytuacji bylo pelno i zbieralo sie to 100-120.
Czare gorczy przelal dzisiejszy dzien, bylem w spoldzielni sprawdzic zadluzenie bo to jedyny sposob na ustalenie, znow jest 6tys. Wczoraj ojciec sie opil, pobil matke. Dzownilem dzis do matki z pytaniem co zamierzaja zrobic z zadluzeniem, a ta poinformowala mnie ze ojciec sie opil i ja pobil.
Przez ta sytuacje, ktora trwa wlasciwie pol mojego zycia czyje sie przestraszonym, ciagle zdenerwowany, wszystko widze w ciemnych barwach, glownie czekam az cos sie "spieprzy". Moglbym zrezygnowac z tego mieszkania i wtedy rodzice nie beda mogli robic mi dlugu ale wtedy w przeciagu roku ich eksmituja, nie miesci mi sie to w glowie ze mialbym na to pozwolic :( ale uwazam ze rodzice mnie wykorzystuja i dluzej tak juz nie moge.
Prosze doradzcie bo ja nie jestem obiektywny w tej sprawie, co zrobic ? nie pytam jak rozwiazac sprawy finansowe, mam kase zeby to uregulowac, ale to kolejna kasa ktora w nich pakuje, za rok bedzie taka sama sytuacja. Czy powinienem jakos sie odciac od rodzicow?
Zaproponowalem im zebys sprzedac to mieszkanie i kupic male, tansze, lub sprzedac i kupic 2 malutkie aby mogli zyc w spokoju osobno, zignorowali moje pomysly.