Mąż i jego znajomi

07.02.15, 23:39
Chciałam Was prosić o ocenę sytuacji. Otóz, mąż od dłuższego czasu dba o swoja kondycję fizyczną i codziennie chodzi na siłownię. Poznał tam nowych znajomych i jakis czas temu było organizowane spotkanie integracyjne, czyli jak ja to rozumiem, wyjście na miasto.Powiedział mi o tym, że tego dnia idzie na imprezę integracyjną. Troche dziwnie sie poczułam, ponieważ nie zapproponował, żebyśmy razem poszli. Na moje, trochę ironiczne pytanie czy trzeba mieć karnet wykupiony żeby móc uczestniczyc w takim wyjściu, odpowiedział, że nie ale to jest dla członków klubu ale jak bardzo chcę iśc to moge iść...Mój punkt widzenia jest taki, że o ile jest to np. wyjście z ludżmi z pracy to jest to jest to oczywiste że nie zabiera się, żony/męża, natomiast w przypadku takiej mniej formalnej grupy uważam że powinien mi to zaproponować, tym bardziej że bardzo rzadko wychodzimy gdziekolwiek (mamy małe dzieci, a poza tym nie mamy za bardzo znajomych)...Grupa nie jest tylko męska ale nazwijmy to koedukacyjna, i niestety mam nieodparte poczucie że po prostu nie miał interesu żeby mnie zabrać. Posprzeczaliśmy sie na ten temat przed wyjściem, oczywiście próbował odwrócić kota ogonem, bo przeciez powiedział że jak chcę to mogę pójść....Myślę, że nikt nie chciałby być na doczepkę i jako piate koło u woza. Podsumowanie:nie miał poczucia winy jak wychodził, próbował na mnie jakąś odpowiedzialnośc zwalić, że zachowaję się jak w liceum...
Czy napewno?Ja wiem, jakie były moje odczucia, zabolało mnie to, że nie chce mnie poznać z znajomymi. Dla mnie to takie naturalne się wydaje, tym bardziej że nie ma się czego wstydzić a kilka osób znam....
    • kol.3 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 07:55
      W tej chwili olej sprawę, ale przyglądaj się, jeśli będzie tych spotkań więcej, żeby nie zrobiły się z tego spotkania w małych "podgrupach".
    • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 08:27
      Różne są modele rozwiązywania takich sytuacji w związkach. Wszystko zależy od tego, jak się para umówi.
      Ale u Was chyba do tej pory żadnej umowy nie było, zapewne to pierwszy raz taka sytuacja, stad pora byście takie rzeczy sobie wyklarowali.

      Powiem Ci, jest jest u nas. My jesteśmy konserwatywni w tym względzie, i na imprezy rozrywkowe zawsze chodzimy razem. Co innego oczywiście, gdy rzecz jest na wyjeździe jednego z nas- inne miasto, wtedy wiadomo. Towarzystwa rozrywkowe też mamy wspólne. No i nie tylko rozrywkowe, ale bardziej użyteczne też, np na wszelkie kolacje tzw. służbowe, mimo że nie zawsze dotyczą nas dwojga, też staramy się chodzić razem. Wszystko, co mniej formalne- razem.
      Ale to my. Tak, że żadne z nas by czegoś takiego, jak Twój mąż, nie zrobiło.
    • terazkasia Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 09:45
      Czyli: macie małe dzieci, ale rzadko wychodzicie, mimo to on codziennie chodzi na siłownię.
      Dziwne, codziennie, nagle aż tak zaczął dbać o siebie? ;)

    • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 09:49
      Nie bądź głupia.
      Ta siłownia ma imię.
      Weź panu mężu smycz skróć, bo za chwilę usłyszysz, że on się dusi, jest przytłoczony, tonietakmiałobyć i w ogóle potrzebuje oddechu i wolności, a Ty sobie radź skoro chciałaś bachory, bo on grosza nie da.
      • verdana Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:03
        Triss, Ty masz chyba obsesję, ze mąż zostaje z zona wyłącznie z przymusu, jak się go nie pilnuje, to natychmiast znajdzie sobie inną. Nie, są mężowie, którzy po prostu chcą z żoną zostać i przymus nie jest konieczny, naprawdę.
        Ja widzę tu problem, ale zupełnie inny. Problemem jest codzienna siłownia, nie dlatego,z ę to "nie siłownia", tylko dlatego, ze mąż najwyraźniej nie jest zainteresowany tym, aby być z żoną i dizećmi. Moze przyczyną jest brak dobrych kontaktów między małżonkami, moęz niechęć do zajmowania się dziećmi. Ale i tak małe dzieci + codzienne zajęcia mnie by niepokoiły z jednym wyjątkiem - gdyby mąż pracował poza domem bardzo niewiele, to OK. Jak idzie po 8 godzinach pracy - to już naprawdę niedobrze.
        A kontakty towarzyskie - dla mnie akurat wychodzenie w pojedynkę ze swoim towarzystwem jest normalne. Ale niechęć do zabrania żony, jesli inni biorą - nie.
        • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:36
          Tak, oczywiście, bo codzienna aktywność pozadomowa rozrywkowa z której współmałżonek jest wykluczony jest normalna, super i trzeba zaakceptować.
          Pan ma powód dla którego spędza czas poza domem i tyle, skoro towarzystwo koedukacyjne, a oni młodzi to pewnie tym powodem jest inna panna. Takich sytuacji na tym forum opisywanych były setki, brzytwa Ockhama.
          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:55
            No bez przesady. Ja wychodziłam swego czasu sporo na rozmaite spotkania (literackie, kultura)- bez eks męża, bo go to nie interesowało. I problemu nie było. Były to spotkania koedukacyjne, a nawet z przewagą mężczyzn, i to ciekawych mężczyzn (dla mnie), I jakoś ani mąż nie widział w tym problemu, ani ja.o
            Może dlatego, że na imprezy typu: alkoholowo- tanecznego starałam się jednak chodzić z nim. To jest ta granica.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:15
              I walnęłaś eks męża w rogi, rozwód był, nieprawdaż?
              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:33
                Nie, nie walnęłam w rogi. Rozstaliśmy się, ale bynajmniej nie z powodu imprez.
                Podziwiam Twoją "delikatność".
          • verdana Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:18
            Wiesz, nie zawsze każdy mąż aź tak chce zmienić żonę, ze jakakolwiek aktywność jest tylko na to skierowana. Słowo daję. Oczywiście, jesli wiadomo, ze mąż niepilnowany natychmiast odejdzie, to pilnować trzeba, jeśli chce sie byc z facetem, który wykorzysta każdą okazję, by odejść. Ja bym nie chciała.
        • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:36
          > mąż najwyraźniej nie jest zainteresowany tym, aby być z żoną i dizećmi.
          > Ale niechęć do zabrania żony, jesli inni biorą - nie.

          Clou.
    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:49
      Zapisz się na te samą siłownię. Mąż wraca z pracy, Ty mu wręczasz dzieci, wychodzisz, a potem jest zmiana.
      Jak nie lubisz ćwiczyć, to możesz na rowerku pojeździć. Zapisz się dla zasady.
      • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:53
        Im szybciej, tym lepiej, dodam. Staraj się nie doprowadzać do sytuacji, w której mąż ma wolne popołudnia a Ty pilnujesz dzieci. Ma być sprawiedliwie. On wychodzi 2 razy w tygodniu, Ty również. Masz takie samo prawo do wolnego czasu jak Twój mąż.
        • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:43
          No dobrze, bardzo pięknie. A jeśli pani nie chce wychodzić? I nie co najmniej 3x w tygodniu, tylko raz na dwa tygodnie i wyłącznie w weekend? Nie chce siłowni, ma w d..ie bieganie, basen zimą uważa za męczący, a znajomi wieczorami od poniedziałku do piątku zajmują się własnymi rodzinami.
          • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:54
            Odpowiadam na wpis autorki, z którego wynika, że chciałaby gdzieś wyjść.
    • anaiss Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:52
      Hmmm... ja też nie zabieram mojego partnera na spotkanie mojej grupy od "aktywności fizycznej", ale też nikt tam nie przychodzi ze swoimi towarzyszami życia. Ja akurat dbam o to, by mieć też jakąś swoją przestrzeń i swoich "osobistych znajomych". Mój partner jest osobą bardzo towarzyską i otwartą i na brak kontaktów z innymi ludźmi nie może narzekać, także ciągać go wszędzie ze sobą nie muszę ;)
      • anaiss Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:53
        Acha, żeby nie było - to nie ma nic wspólnego z tym, że się partnera wstydzę czy coś takiego ;)
      • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:56
        Tylko, że tu jest chyba trochę inna sytuacja. Mąż autorki wychodzi na siłownię, spotkanie integracyjne, zawiera nowe znajomości, a ona w tym czasie "bawi" dzieci. Nie ma własnej przestrzeni i osobistych znajomych.
        Widać, że jest jej przykro i, że jest trochę zazdrosna, czemu wcale się nie dziwię.
        • chocolate_cake Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 11:03
          Też się jej nie dziwię. Nie widzę niczego złego w osobnych wyjściach partnerów od czasu do czasu na przykład raz na trzy miesiące ale tu najwyraźniej mąż dobrze się bawi a żona zajmuje się domem i dziećmi.
          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:49
            > Nie widzę niczego złego w osobnych wyjściach partnerów od czasu do czasu...

            Czuje potrzebę dopowiedzenia, żeby nie być źle źle zromianą. Też nie widzę w tym niczego złego, jeśli pasuje to obojgu.
            My po prostu mamy wspólną pracę, wspólne zainteresowania i wspólnych znajomych (nawet dawni stali się wspólnymi). Ponadto mamy krótki staż, więc i potrzebę bycia razem jeszcze silną.
            Ale np. mój poprzedni mąż dużo bawił się beze mnie i również nie miałam nic do tego, bo mu ufałam. Zresztą, ja też przyjmowałam w domu znajomych pod jego nieobecność i on nie miał nic do tego. Natomiast, gdy był na miejscu, to bawiliśmy się razem.

            Każda para musi sobie wypracować własny model- taki, który będzie pasował obojgu.
            • chocolate_cake Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:23
              Oczywiście że musi to pasować obojgu. Pewnie że najlepiej jak każda para wypracuje sobie własny model.
              Staż raczej też ma znaczenie i mam wrażenie że kwestia tego czy jest to mąż pierwszy czy kolejny też.
        • anaiss Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 11:07
          Tak, u mnie jednak jest inna sytuacja, no i przede wszystkim my nie mamy dzieci, także i swoboda kształtowania wolnego czasu jest inna.
          • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:25
            To zabierz glos,kiedy bedziesz miala dzieci.
            • anaiss Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:05
              molly_wither napisał(a):

              > To zabierz glos,kiedy bedziesz miala dzieci.

              A dlaczego? co ma piernik do wiatraka? Kwestia posiadania własnej przestrzeni, zainteresowań, własnego kręgu bliskich ludzi nie ma nic wspólnego z posiadaniem dzieci. Gdyby taką autorka posiadała to nie musiałaby czuć się jak piąte koło u wozu na spotkaniach męża z jego znajomymi.
              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:11
                Kwestia posiadania własnej przestrzeni to jedno, a kwestia wypuszczania się na spotkana integracyjne samemu to drugie.
              • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:15
                Bo dzieci narzucają pewien reżim organizacyjny, czasowy, finansowy. Jesli chcesz zaspokajać ich potrzeby prawidłowo, oczywiście, bo można mieć też wyrąbane i bawić się jak przed dziećmi.
    • zuzi.1 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 10:55
      Wyglada na to, ze maz jest zbyt malo obciazony obowiazkami domowymi i nad dziecmi, bo wiekszosc spraw przejelas Ty autorko. W zwiazku z czym ma czas na codzienna silownie i wyjscia ze poznanymi na niej osobami. Mysle, ze czas najwyzszy podzielic oboqiazki zwiazane z domem po rowno, abys i Ty miala czas wolny dla siebie i mozliwosc wyjscia ze swoimi znajomymi. Usiadz z mezem i ustalcie podzial czasu wolnego po rowno dla kazdego z Was. Jesli nie pasuja Ci samotne wyjscia meza na takie imprezy, to mu o tym powiedz i ustalcie jakies porozumienie w tym zakresie. I nie daj wiecej robic z siebie frajerki, maz to nie kawaler, a ojciec dzieciom i maz i czas najwyzszy, aby to do niego dotarlo.
    • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:19
      A co to znaczy,ze jak wyjscie firmowe to mozna nie brac malzonka? Mozna, pod warunkiem, ze ten nie wyrazi ochoty. Moze jestem idealistka,ale nie uwazam tego za wade, wiec uwazam, ze w dobrym zwiazku nalezy PROPONOWAC malzonkowi udzial w takim spotkaniu, to swiadczy o partnerstwie i nadrzednosci partnera nad wszystkimi innymi znajomymi. Kurcze, do czego nam w takim razie stale zwiazki? Tylko do rozmnazania?!
      • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:24
        Biorąc pod uwagę, co piszesz o własnym małżeństwie i przyczynach jego trwania, to rozmnażanie wydawałoby się kluczowe. :P
        Wyjście firmowe, to nie wyjście ze znajomymi, częściej to niepisany obowiązek integracyjny niż dobrowolny wybór spędzenia wolnego czasu.
        • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 12:27
          Nie,nie pisze o swoim zwiazku i prosze bez wycieczek osobistych. Intergracja tez moze przewidywac udzial partnerow.
          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:36
            Triss nie potrafi bez wycieczek osobistych i sądzi po sobie- patrz wyżej.
            • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:48
              Naprawdę? Zaczęła Verdana w tym wątku, dostosowałam się formą.

              Generalnie chodzi mi o to, że stare baby z dorosłymi lub niemal dorosłymi dziećmi i w odmiennych związkach mogłyby pochylić się nad perspektywą autorki - młodszej kobiety z małymi dziećmi, której małżonek wyraźnie umyka poza rodzinę, a ona czuje się bezradna i do tego stopnia zaszczuta, że nawet nie wie czy może mieć pretensje.

              Siłownia, ponadto, to jest inny klimat do zawierania znajomości niż spotkania literackie w bibliotece osiedlowej dla znudzonych kur domowych.

              I o ile jestem za posiadaniem własnego kręgu znajomych i spotykaniem się również bez asysty małżonka czy małzonki, to bez przesady - pierwszeństwo bezwzględne ma spędzanie czasu z rodziną, w tym z własnymi dziećmi. A pogłebianie znajomości i integracja oprócz tych codziennych wizyt na pakerni będzie prowadziła wyłącznie do jednego - pan zacznie stukać inną i popadnie w nawyk kawalerskiego trybu życia ze szkodą dla autorki i dzieci.
              • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:52
                To czemu wyśmiałaś moją propozycję, żeby ona też wychodziła?
                Jestem przekonana, że gdyby to zrobiła, nie musi iść na siłownię, to może być spacer, biblioteka, pazurki u kosmetyczki, i byłoby to konsekwentne, to panu mężowi szybko by się codzienne wyjścia odwidziały. Zwłaszcza, gdyby musiał oprócz opieki nad dziećmi, wykonać jeszcze jakieś domowe obowiązki.
                • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:58
                  Postawa autorki wynika z poczucia wiekszej odpowiedzialnosci za stadlo.
                  pade napisała:

                  > To czemu wyśmiałaś moją propozycję, żeby ona też wychodziła?
                  > Jestem przekonana, że gdyby to zrobiła, nie musi iść na siłownię, to może być s
                  > pacer, biblioteka, pazurki u kosmetyczki, i byłoby to konsekwentne, to panu męż
                  > owi szybko by się codzienne wyjścia odwidziały. Zwłaszcza, gdyby musiał oprócz
                  > opieki nad dziećmi, wykonać jeszcze jakieś domowe obowiązki.
                  >
                • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:09
                  Bo laska niekoniecznie może chcieć wychodzić równie często - to raz.

                  Dwa - ma prawo, będąc, żoną i matką, do tego żeby spędzać czas wspólnie z mężem.
                  Nie osobno, mijając się w drzwiach. Razem.

                  Można oczywiście organizować sobie zajęcia każde na własną rękę i bawić w grę "kto szybciej zdąży uciec z domu, wpychając drugiemu dzieci pod opiekę". Obstawiam, że pan siłą nawyku wygra + wbije panią w poczucie winy.
                  Wiesz, mam koleżanki i własnych znajomych, na spotkaniach z innymi kobietami facet jest mi doskonale zbędny, na kawie ze znajomym ze studiów również.
                  Ale dostaję piany na hasło "zorganizuj sobie czas i wychodź sama". Mogę się sobą zająć, spoko, dorosła jestem, potrafię znaleźć różne atrakcje. Ale wtedy partner staje mi sie doskonale zbędny, a skoro jest zbędny i niechętny, to pojawia się ktoś inny. Proste jak rogi.
                  • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:12
                    A mi facet jest potrzebny do zycia, doslownie i w przenosni.Jeslii nie podziela ze mna tej pasji to wypad. Kolezanki to ja mialam przed slubem.
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Bo laska niekoniecznie może chcieć wychodzić równie często - to raz.
                    >
                    > Dwa - ma prawo, będąc, żoną i matką, do tego żeby spędzać czas wspólnie z mężem
                    > .
                    > Nie osobno, mijając się w drzwiach. Razem.
                    >
                    > Można oczywiście organizować sobie zajęcia każde na własną rękę i bawić w grę "
                    > kto szybciej zdąży uciec z domu, wpychając drugiemu dzieci pod opiekę". Obstawi
                    > am, że pan siłą nawyku wygra + wbije panią w poczucie winy.
                    > Wiesz, mam koleżanki i własnych znajomych, na spotkaniach z innymi kobietami fa
                    > cet jest mi doskonale zbędny, na kawie ze znajomym ze studiów również.
                    > Ale dostaję piany na hasło "zorganizuj sobie czas i wychodź sama". Mogę się sob
                    > ą zająć, spoko, dorosła jestem, potrafię znaleźć różne atrakcje. Ale wtedy part
                    > ner staje mi sie doskonale zbędny, a skoro jest zbędny i niechętny, to pojawia
                    > się ktoś inny. Proste jak rogi.
                    • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:17
                      Mnie także jest potrzebny - dopóki realizuje moje potrzeby, zaspokaja je w odpowiednim stopniu, również te rozrywkowe i towarzyskie. Nigdy nie twierdziłam, że musi to być przez całe życie ten sam facet, mąż = rzecz nabyta.
                      • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:20
                        To po co chcesz po raz kolejny wyjść za mąż? Teraz też możesz się finansowo zabezpieczyć, u notariusza.
                      • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 13.02.15, 17:24
                        Tak, nabyta na CALE ZYCIE.

                        triss_merigold6 napisała:

                        > Mnie także jest potrzebny - dopóki realizuje moje potrzeby, zaspokaja je w odpo
                        > wiednim stopniu, również te rozrywkowe i towarzyskie. Nigdy nie twierdziłam, że
                        > musi to być przez całe życie ten sam facet, mąż = rzecz nabyta.
                        • tender-love Re: Mąż i jego znajomi 14.02.15, 16:26
                          autorko, bardzo źle zrobiłaś, że zgodziłaś się na CODZIENNE wyjscia męża. A w ogóle to miałaś cokolwiek do powiedzenia w tym względzie? Raczej nie, tak sądzę.
                          Mąz ci ucieka z domu bo nie chce odpowiedzialności. Wiadomo, dom to obowiązki, ciąglre jest coś do zrobiania, dzieci to obowiązki, ciągle czegoś chcą itp. I Twój mąż zdaje sobie z tego sprawe i ucieka z domu. Bo po co siedzieć w chałupie jak trzeba coś robić, dzieci trują d... jak można wyjść z domu i być poza domem, a jeszcze przy tym spotykać fajne koleżanki, kolegów i spędzać fajnie czas poza domem.

                          I co to znaczy, że mąż tak po prostu sobie wychodzi, a ty jak chcesz wyjść to musisz kombinować??? Co to znaczy? Jak mogłaś do czegoś takiego dopuścić???? Nie widzisz, że mąz wszedł Ci na głowę, zdominował Cię całkowicie. NIE SZANUJE Cię!!!!!!
                          Nie liczy się z Tobą. Wychodzi i już.
                          Bardzo źle zrobiąłś, że do tego dpouściłaś. Ale stało się, teraz musisz to odkręcić i to im szybciej tym lepiej. Bo za chwilę mąż oznajmi Ci, że nie na imprezę na kilka godzin wychodzi, ale WYJEZDZA na KILKA dni ze znajomymi, żeby odpocząć. A Ciebie jak zwykle będzie miał tam gdzie teraz czyli w d...

                          powiem Ci co zrobiła moja koleżanka w bardzo podobnej sytuacji. Ty powinnaś zrobić to samo, tylko musisz mieć jaja.
                          u niej było bardzo podobnie: po urodzeniu dziecka mąż nagle ciągle musiał wychodzić z domu, uciekał po prostu od obowiązków. A to na siłownię, a to na rower, a to z kumplami na piwo ciągle coś. Dodatkowo p[racował na cały etat i nie było go razem z dojazdami 10 godzin. I jeszcze po pracy wybywał, bo ciągle musiał "odpoczywać" i mieć czas dla siebie. Wiecznie go nie było, wiecznie nieobecny.
                          A żona zapiaprzała w doomu i przy dziecku wiecznie sama i czekająca.
                          Aż w końcu po iluś tam rozmowach ze mną poszła po rozum do głowy i zrobiła to co jej doradziłam. Pewnego pięknego dnia jak szanowny pan i władca wrócił z pracy, ona już ubrana, wystrojona, gotowa do wyjścia z torebką w ręce, oznajmiła, czytaj uważnie: OZNAJMIŁA mu, że wychodzi do kina. Nie pytała, nie prosiła, tylko właśnie oznajmiła. Tak samo jak on oznajmiał jej za każdym razem jak wychodził, bez jakiejkolwiek konsultacji z nią.
                          I od razu wyszła, nie dając mężowi szansy na jakieś gadki, wyrzuty, pytania. Minę miał podobno bezcenną.
                          No bo jak to? on to może wychodzić, ale że ona???? Ona miała czelność wyjść z domu???? Bez dziecka??? Ona ma swoje potrzeby??? Pozadomowe??? Nie no, niemożliwe. Ona??
                          I musiał sobie biedaczek sam siedzieć cały wieczór w domu :D

                          I tak co jakiś czas robiła, bo jednorazowy taki wyskok nic nie daje. Potem OŚWIADCZYŁA mu, że też się zapisała na siłownię. I będzie chodzić w takie i takie dni.

                          pan się na początku oczywiście trochę burzył, no bo jak to, miał fajny układ, żył jak kawaler, żona się wszystkim zajmowała, a tu nagle wygodny układ uległ zaburzeniu i pan się mmusiał dostosować.

                          Ciekawa jestem czy Ty zrobisz coś z tą sytuacją, czy skończy się na tym, ze napisałaś na forum i tyle.

                          Druga bardzo ważna sprawa to to, że moim zdaniem wcale nie chodzi o to że on nagle sport pokochał, że on chodzi tam, zeby ćwiczyć. On po prostu ucieka z domu. To mogłoby być cokolwiek innego, klub szachowy, kurs jakis, cokolwiek, żeby tylko w domu nie siedzieć. A padło na siłownię, bo najprościej i pewnie blisko domu jest.
                          On nie jest związany z domem, z rodzina. A takiego faceta bardzo łatwo jest odciągnąć od domu, od rodziny. Wystarczy jakaś miła kobieta, która połechce jego męskie ego i facet już będzie jej.
                  • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:19
                    Wyraźnie piszę, że to pewnie byłoby przejściowe.
                    Skoro facet teraz wychodzi codziennie, sądzisz, że po zrobieniu dżihadu grzecznie zrezygnuje i poświęci czas żonie i dzieciom???
                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:21
                      Aha, to trzeba to przeprowadzić tak, żeby pan nie wygrał, i nie dać się wbić w poczucie winy.
                    • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:23
                      Nie wiem co zrobi, zakładam że będzie starał się autorce dokuczyć albo ją oleje. W drzwiach mu się laska położy?
                      Gdzie pani miała głowę kiedy facet zaczął wychodzić codziennie? Reagować trzeba szybko, teraz będzie jej dużo trudniej. Ogólnie współczuję.
                      • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:27
                        Żeby wiedzieć jak zareaguje trzeba to sprawdzić. Ty negujesz sprawdzanie, bo z góry zakładasz. Skąd ta pewność?
                        • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:26
                          Z życia mam pewność, z życia. Brzytwa Ockhama, tysiące podobnych przykładów wskazują na powtarzalność ról i układów związkowych.

                          Tak, dziewczyna powinna coś zrobić, tego nie neguję. Neguję założenie, że jeśli zacznie umykać z domu z równą częstotliwością, to pomoże małżeństwu, a mąż ją doceni oraz zmieni się w magiczny sposób.
                          Nie wiem, czy większa niezalezność finansowa byłaby rozwiązaniem, czy zmuszenie pana poprzez stawianie przed faktem dokonanym, czy ileś poważnych i spokojnych rozmów, czy może interwencja kogoś z rodziny z autorytetem.
                          Przypaki opisywane na forum nie nastawiają optymistycznie, raczej jak pan zaczyna żyć jak kawaler, to ma to pozadomową przyczynę.
                          • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:38
                            Jak facet zostanie kilka razy w tygodniu sam z dziećmi, to albo doceni i wtedy się dogadają, albo zwieje i będzie już wiadomo kto zacz.
                            • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:43
                              Albo jej wp..oli. Weźmie za łeb i rzuci o ścianę, każąc zostać. Nie bierzesz pod uwagę takiej opcji? Może też opowiedzieć rodzinie, że małżonce odbiło i wywłoka się zaczyna szlajać nie wiadomo gdzie. Albo zacznie nastawiać dzieci przeciwko matuś.

                              Nie widzę żadnego powodu, dla którego należałoby zakładać tylko optymistyczne, budujące reakcje otoczenia.

                              Autorka zna męża i chyba wie najlepiej czego mogłaby się spodziewać.
                              • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:50
                                No to nie ma wyjścia, niech się zastosuje do mojego postu poniżej, tego o burce.
                                • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:51
                                  Ale ma wyjście, ma mnóstwo wyjść, tylko niech skalkuluje potencjalny koszt.
                                  • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:00
                                    Czyli ona ma się obawiać, a on ma chodzić na siłkę?
                                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:02
                                      Triss, ja mam wrażenie, że albo inny wątek czytamy, albo projektujesz coś na autorkę.
                                      Może jednak warto poczytać jakieś poradniki? Polecam najpierw te o mechanizmach obronnych.
                                      • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:01
                                        Czytamy ten sam wątek, tylko inaczej widzimy opisywane małżeństwo i możliwości jego szybkiej i bezbolesnej modyfikacji.
                                        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:24
                                          Właściwie to trudno zobaczyć to małżeństwo, bo autorka nie odpowiada na pytania, a jeśli już, to tak ogólnikowo, że ciężko z tego wyciągnąć jakieś wnioski.
                                          Natomiast z pierwszego postu, gdzie zapytała o coś ironicznie i jak się domyślam, nie dostała za to w łeb, bo tego nie opisała, wynika, że nie zgłaszała sprzeciwu, tylko miała pretensje, że się nie domyślił i nie zaprosił.
                                          Brakuje jej odwagi moim zdaniem. A Ty ją jeszcze straszysz biciem i obciachem.
                              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:00
                                > Albo jej wp..oli. Weźmie za łeb i rzuci o ścianę, każąc zostać. Nie bierzesz pod uwagę > takiej opcji? Może też opowiedzieć rodzinie, że małżonce odbiło i wywłoka się
                                > zaczyna szlajać nie wiadomo gdzie. Albo zacznie nastawiać dzieci przeciwko matuś.

                                Ty się na pewno wychowywałaś w naszym kręgu kulturowym?
                                • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:03
                                  Oczywiście. Wciąż odwołuję się do wieloletniej lektury tego forum, proponuję także lekturę f. rozwód i co dalej - to w temacie nastawiania dzieci przeciwko jednemu z rodziców.
                                  Ta konwencja, co ją właśnie przyjęli, to chyba naszego kręgu kulturowego dotyczy, nie?
                                  • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:12
                                    Znaczy, patologia i margines to dla Ciebie podstawowy model związkowy, że ją wszędzie widzisz?
                                    Bo autorka nic a nic o rzucaniu o ścianę, manipulowaniu dziećmi i ewentualności wypominania jej szlajania nie pisze. Ani słowem. To skąd takie skojarzenie?
                                    • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:20
                                      Skąd ten śmiały wniosek? To, że określone sytuacje się zdarzają, nie oznacza, że dominują.
                                      Widzę również ryzyko. Równiez, a nie wyłącznie.
                                      Autorka na razie nijak nie spróbowała postawić na swoim czy powstrzymać męża przed zachowaniami, których ona sobie nie życzy. Jak spróbuje, to sama sprawdzi, w jaki sposób mąż reaguje.
                                      • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:05
                                        > Skąd ten śmiały wniosek?

                                        Z Twoich słów>

                                        > To, że określone sytuacje się zdarzają, nie oznacza, że dominują.

                                        Różne rzeczy się zdarzają. Masz jakiekolwiek wskazanie na ten kierunek: FIZYCZNEJ AGRESJI, czy tak sobie projektujesz z tego, co CI najbliższe?
                                        • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:17
                                          Twierdziłaś, że nieładnie i nieelegancko używać argumentów ad personam, a teraz wprost twierdzisz, że doświadczenia z agresją fizyczną są mi najbliższe.
                                          Odrobinę konsekwencji, Vilez.
                                          Btw, może zauważyłaś, że chwilami wątki dygresyjnie odpływają od głównego tematu i problemu autora. To była właśnie taka dygresja.

                                          W wypadku autorki, która dość ogólnikowo opisuje sceny z życia małżeńskiego nie mam wskazań w kierunku fizycznej agresji. Nie mam również wskazań, że mąż podejmie poważną rozmowę, zareaguje ustąpieniem ani że przyzna autorce rację.
                                          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:26
                                            Cóż , nie jestem aniołem, prosisz się, to w końcu dostaniesz. Żebyś się choć czepnęła logicznie i a 'propos tematu...

                                            A dygresja była a propos czego? Bo logiki w tym żadnej nie ma- nie było pola do takiej dygresji. Równie dobrze mogłabyś pisać o kraterach na księżycu.
                                            Zatem- z czego wzięłaś ten kierunek "dygresji"?
                                          • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 09.02.15, 10:39
                                            triss_merigold6 napisała:

                                            > Twierdziłaś, że nieładnie i nieelegancko używać argumentów ad personam, a teraz
                                            > wprost twierdzisz, że doświadczenia z agresją fizyczną są mi najbliższe.


                                            Kocia noga w ktoryms watku obok ja celnie podsumowala. Coz, Vilez z jednej strony wciaz powiadamia wszystkich, ze dyskutuje tylko merytorycznie, a jednoczesnie wali argumentami personalnymi wielokrotnie czesciej niz ktokolwiek inny. Jakies rozdwojenie jazni.
                                            Albo jak napisala Kocia noga, wyidealizowany obraz wlasnej osoby. Ale zeby az tak byc oderwanym od rzeczywistosci? Ja ja wlasnie wygaszam, nie jestem w stanie zniesc takiej ilosci nieuczciwosci w dyskusji.
                                            • vilez Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 09:12
                                              Naucz się rozróżniać akcję od retorsji. Służyć pomocą, czy sama sobie poradzisz?
                                              • cora81 Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 12:03
                                                ?oświeć mnie
                                                • vilez Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 13:15
                                                  To było do Ady (drzewko).

                                                  Akcja- reakcja.
                                                  Retorsja to pewien typ reakcji.
              • molly_wither Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 13:57
                Nie chcialo mi sie,ale skomentuje,bo niedziela i brzydka pogoda. Te stare baby byly kiedys mlode (a te mlode beda kiedys stare). I wlasciwie to Triss tak, pisze na podstawie wlasnego malzenstwa. Bylam raz, na wlasne żądanie, na imprezie integracyjnej u meza w firmie i przekonalam sie,jakie to nudne i tandetne. Ale bylam, bo tak sobie zyczylam. Zabralam tez raz meza na impreze do mojej firmy i bardzo chcialby byc kolejny raz,ale sobie nie zyczylam.
                I na tym to wlasnie polega.
                triss_merigold6 napisała:

                > Naprawdę? Zaczęła Verdana w tym wątku, dostosowałam się formą.
                >
                > Generalnie chodzi mi o to, że stare baby z dorosłymi lub niemal dorosłymi dzieć
                > mi i w odmiennych związkach mogłyby pochylić się nad perspektywą autorki - młod
                > szej kobiety z małymi dziećmi, której małżonek wyraźnie umyka poza rodzinę, a o
                > na czuje się bezradna i do tego stopnia zaszczuta, że nawet nie wie czy może mi
                > eć pretensje.
                >
                > Siłownia, ponadto, to jest inny klimat do zawierania znajomości niż spotkania l
                > iterackie w bibliotece osiedlowej dla znudzonych kur domowych.
                >
                > I o ile jestem za posiadaniem własnego kręgu znajomych i spotykaniem się równie
                > ż bez asysty małżonka czy małzonki, to bez przesady - pierwszeństwo bezwzględne
                > ma spędzanie czasu z rodziną, w tym z własnymi dziećmi. A pogłebianie znajomoś
                > ci i integracja oprócz tych codziennych wizyt na pakerni będzie prowadziła wyłą
                > cznie do jednego - pan zacznie stukać inną i popadnie w nawyk kawalerskiego try
                > bu życia ze szkodą dla autorki i dzieci.
              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:03
                A co ma mieć wypowiedź Verdany do Twoich chamskich i kłamliwych uwag o moim życiu? Nie potrafisz inaczej?
                • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:25
                  Vilez, rozwiodłaś się. Z powodu zdrady. Jako ta pani w kryzysie wieku średniego i związałaś z typem poznanym w pracy. Dzieci znim nie masz.
                  Błagam, nie rób z siebie metra z Sevres cudownie trwałego związku i nie podawaj swojego przykładu kobiecinie uwiązanej w domu z małymi dziećmi i mężem ganiającym na siłownię.
                  • verdana Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:36
                    Triss, Ty też sie rozwiodłaś, o ile wiem. Więc też raczej nie jesteś guru stałego związku...
                  • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:44
                    > Błagam, nie rób z siebie metra z Sevres


                    :D :D
                    Zapisuje sobie do zlotych mysli.
                    Co do reszty podpisuje sie pod Triss. Zawsze, a bylo podobnych watkow setki, zawsze jak facet nagle zaczyna dbac o siebie, czesciej wychodzic i okazywac niechec do zabierania swojej zony na spotkania pojawiaja sie glosy niby zdroworozsadkowe ze a)to dobrze ze dba b)nie badz zacofana, kazdy potrzebuje przestrzeni c)kazdy ma prawo do wlasnych zainteresowan.
                    Tylko ze na przestrzeni tych kilkuset, a moze kilku tysiecy watkow o takiej tematyce zawsze na koncu okazuje sie ze jest jakas inna laska, albo juz aktualna, albo na widoku. Czy kiedykowliek, kiedykowliek okazalo sie ze w opisanych okolicznosciach przyrody facet zaczal dbac o siebie, pakowac na silce i wychodzic koniecznie sam- czy okazalo sie ze nie bylo w tym kontekscie drugiej laski? poprosze o linka!
                    • verdana Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:50
                      Nie, naprawdę nie zawsze gdy facet chodzi na siłownię to przyczyną jest inna laska.
                      Gorzej - w wielu wypadkach inna laska jest skutkiem, a nie przyczyną problemów rodzinnych. I "pilnowanie" faceta wtedy naprawdę nie ma znaczenia, chyba, ze chce sie spędzić życie z kimś, kto marzy tylko o rozstaniu.
                      • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:04
                        > Gorzej - w wielu wypadkach inna laska jest skutkiem, a nie przyczyną problemów
                        > rodzinnych. I "pilnowanie" faceta wtedy naprawdę nie ma znaczenia, chyba, ze ch
                        > ce sie spędzić życie z kimś, kto marzy tylko o rozstaniu.

                        Verdana, Ty chyba nie potrafisz zauwazyc roznicy miedzy zepsutym zwiazkiem kiedy inna kobieta jest poklosiem wczesniejszych problemow a slaboscia (tu: facetow) i nieumiejetnoscia przewidywania skutkow swoich nieopatrznych dzialan. Nie ma nikogo, ani faceta, ani kobiety, kto bylby w 100 % odporny na zdrady; w odpowiednich okolicznosciach nawet najlepszy czlowiek moze ulec impulsowi. Wiedzac o tym, madrze jest unikac takich watpliwych okazji; a skoro w tym przykladzie pan nie mysli logicznie i nie siega wzrokiem dalej niz jeden dzien naprzod, to niech to robi kobieta. Jak dalece i jak dlugo, to jej sprawa. Ale calkowite poblazanie i zupelna dowolnosc spotykania sie i wychodzenia, zwlaszcza kiedy partner nie zyczy sobie towarzystwa zony- pali sie lampka.
                        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:09
                          Nie lepiej faceta ubezwłasnowolnić? Mniej zachodu.
                          • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:19
                            pade napisała:

                            > Nie lepiej faceta ubezwłasnowolnić? Mniej zachodu.

                            Mam wrazenie, ze niedorozumienie.
                            Juz kiedys pisalam taka moja historyjke. Miala przyjechac do mnie na kilka dni kolezanka, nocowac. Maz, gdy zapytalam czy sie zgadza, powiedzial, ze nie ma sprawy, no chyba ze wyglada jak supermodelka, to nie. Moj maz oczywiscie nie jest idealem, ale w tej konkretnej sytuacji wykazal sie a)umiejestnoscia dostrzegania zagrozen i przewidywania skutkow b) udowodnil, ze nie ma zamiaru dopuszczac nawet sytuacji, kiedy zachodzilaby jakakolwiek czegokolwiek mozliwosc. Szaun z mojej strony, nie ukrywam.
                            Niestety, znakomita wiekszosc facetow nie mysli w ten sposob. Kobiety jakos latwiej potrafia przewidywac. O to mi chodzilo.
                            • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:23
                              Mnie właśnie za taki komentarz zapaliłaby się czerwona lampka.
                              I powiem szczerze, gdybym miała wiecznie doszukiwać się zagrożeń w otoczeniu wolałabym się rozwieść. Co to w ogóle za życie? Miałabym sobie koleżanki wg urody dobierać?
                              • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:27
                                pade napisała:

                                > Mnie właśnie za taki komentarz zapaliłaby się czerwona lampka.

                                czemu? ja tez mam takich gosci w zyciorysie, z ktorymi nie odwazylabym sie spotkac, bo wiem ze skonczyloby sie w lozku. Gdyby maz chcial takiego do domu sprowadzic (zalozmy ze by sie znali) to autentycznie wynioslabym sie nocowac gdzies indziej. A zapewniam Cie, ze jestem najwierniejsza z wiernych. Niemniej jednak swoje slabosci znam. Unikanie pokus uwazam za rozsadne.
                                • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:33
                                  no to współczuję Ci, szczerze:)
                                  nie mieć wpływu na własny popęd, to musi być naprawdę ciężkie
                                  • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:38
                                    pade napisała:

                                    > no to współczuję Ci, szczerze:)

                                    Okej. Ja z kolei wspolczuje osobom ktore bezmyslnie pchaja sie w sytuacje dwuznaczne, a potem jest rwanie wlosow. Lektura forow dostarcza az nadto takiej rozrywki.
                                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:40
                                      Mnie tam czyjeś nieszczęścia nie bawią.
                                  • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:46
                                    Przyłączam się z wyrazami współczucia. Ale przynajmniej jest jasne, czemu pani rozumie się z Triss- to samo podejście do seksualności.
                                    • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:49
                                      vilez napisała:

                                      > Przyłączam się z wyrazami współczucia.

                                      Chcesz powiedziec, ze Ty, osoba ze zdrada i rozwodem w bagazu, wpolczuje mi, osobie bez rozwodu i bez zdrad? Tego jeszcze nie bylo :D
                                      • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:53
                                        Tak, współczuję Ci niepanowania nad swoim popędem.
                                        • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:55
                                          vilez napisała:

                                          > Tak, współczuję Ci niepanowania nad swoim popędem.

                                          Przeciez panuje, nie mam na koncie zadnej zdrady, moj maz tez. U Ciebie byla zdrada. I kto tu nie panuje nad popedem? Wez, zacznij pisac z sensem, bo sie czytac nie da.
                                          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:10
                                            Czy to nie Ty napisałaś: "bo wiem ze skonczyloby sie w lozku"?
                                            Ja nie lądowałam w niczyich łóżkach.
                                            • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:40
                                              vilez napisała:

                                              > Czy to nie Ty napisałaś: "bo wiem ze skonczyloby sie w lozku"?
                                              > Ja nie lądowałam w niczyich łóżkach

                                              Wybacz ciekawosc. Jesli nie lozko to gdzie bylo? Samochod? Biurko w pracy? Las?
                                              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:18
                                                I to jest właśnie Twoja i Triss perspektywa. Główkuj dalej, bo nie trafiasz.
                            • paris-texas-warsaw Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:25
                              Czy sugerował, że supermodelki wygladają lepiej od Ciebie?!?!? Tolerancyjna jesteś bardzo, a mąż bardzo odważny:)
                              • terazkasia Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:45
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > Czy sugerował, że supermodelki wygladają lepiej od Ciebie?!?!? Tolerancyjna jes
                                > teś bardzo, a mąż bardzo odważny:)

                                Ja z kolei pomyślałam: pozazdrościć mu poczucia własnej wartości (skoro jest pewny, że supermodelka zaraz wskoczyłaby mu do łóżka...).
                                • paris-texas-warsaw Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:27
                                  Taaaak:) Mąż z supermodel cos tam robi, a śpiąca żona za ścianą:) Krew nie woda, jak dla mnie wizja forum, która może walczyć o tytuł Wizja 2015:))))
                                  • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:00
                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                    > Taaaak:) Mąż z supermodel cos tam robi, a śpiąca żona za ścianą

                                    Mozna zartowac, ale przenoszac ta hipotetyczna sytuacje na bardziej praktyczny grunt, wiem ,ze
                                    1) nie musze pilnowac meza gdy wychodzi(l) na silownie, bo gdyby pojawilo sie tam zbyt duzo urodziwych kobiet, to by prawdopodobnie zrezygnowal, lub chodzilby w innych godzinach
                                    2) gdyby znalazl sie w sytuacji opisanej przez Autorke, czyli paczka na silowni sie skrzyknela na wspolne wyjscie, to raczej by nie poszedl, gdyby w grupie byly panie
                                    3) podobnie jesli chodzi o imprezy pracowe

                                    mi odpowiada takie podejscie, wiecej niz bardzo.
                                  • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:19
                                    Dla mnie też. Jeszcze nie spotkałam takiego ujęcia i podejścia do małżeństwa.
                                    To wygrywa internety :D )))
                  • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:56
                    Wiesz, Ty masz wizję rozwodu z powodu osoby trzeciej jako walenia w rogi. Nie pojmujesz, że ktoś może się z powodu osoby trzeciej rozwodzić UCZCIWIE, nie- w kłamstwie i pobocznym zdradzaniu, jak to robiłaś Ty.

                    To dlatego tak się boisz wszystkich osób płci odmiennej, bo sama oszukiwałaś, jako i Twój obecny oszukiwał, ile wlezie (skoro już zaczęłaś...) Co wybija w każdym wątku dotyczącego kryzysów w związkach- Twoje lęki i podejrzliwość są chore i świadczą o skrzywionym postrzeganiu związków: wszędzie węszysz kłamstwo, oszustwo i zdradę na tle seksualnym.

                    Ale,...ale... gdzie ja podaję moje związki za cudownie trwałe? Widzisz to nawet tam, gdzie opisuję dobre strony małżeństwa? Hm... jesteś potężnie skrzywiona, Triss. Potężnie.

                    Ale poza tym, co to ma w ogóle do tematu tego wątku?
                  • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:16
                    > Dzieci znim nie masz.
                    > Błagam, nie rób z siebie metra z Sevres cudownie trwałego związku i nie podawaj swojego
                    > przykładu kobiecinie uwiązanej w domu z małymi dziećmi i mężem ganiającym na siłownię.

                    Zdaje się, że akurat mówiłam o kresie, gdy moje dzieci były małe? O moim pierwszym małżeństwie. I o sytuacji, gdy mąż miał parce wyjazdową, więc go zapewne nie było w domu więcej, niż męża autorki.

                    Zatem, o co Ci chodzi? Masz dziś jakieś zaćmienie?
              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:08
                Jeszcze co do tych znudzonych kur domowych...
                Niektórzy pracują w kulturze, np. ja pracowałam. Tobie się nie mieści w głowie, że kultura (w tym i literacka) to może być także obszar nie tylko zainteresowań, ale także pracy.
                Jako i kultura (jako i jej brak) może dotyczyć wypowiedzi na forum. Brakuje CI tej kultury, Triss.

                "Stukanie innych pań" to jest Twoja projekcja, Twoje lęki, którymi raczysz nas na forum od lat.
                • verdana Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:24
                  Triss, Ty w ogóle zawsze, jak facet wychodzi, to sugerujesz, ze ma panienkę i radzisz wszystkim, aby trzymały facetów na krótkiej smyczy. Kompletnie nie rozumiem, jak można patrzeć w ten sposób na jakikolwiek związek, naprawdę. I uważać, ze takie porady mogą przynieść cokolwiek dobrego, oprócz przedłużenia nieudanego związku, albo przemiany dobrego związku w nieudany.
                  • celestyna444 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 14:52
                    Prawdę mówiąc, we wszystkich wątkach podobnych do tego, okazuje się, że pan jednak ma romans.
                    • pani.jezowa Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:45
                      Tylko, że jeśli pan ma romans albo nawet dopiero zaczyna myśleć żeby mieć, to trzymanie go na smyczy, nie ma znaczenia czy długiej czy krótkiej, niczego tu nie zmieni.
                      A jeśli już to raczej pan prędzej się urwie.

                      Związek buduje się na zaufaniu.
                      I na poczuciu, ze druga osoba jest ze mną dobrowolnie, jest, bo chce, bo tak zdecydowała, bo mnie wybrała. A jak nie będzie chciała ze mną być to i przykucie do kaloryfera jej nie zatrzyma.
                  • cora81 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:00
                    Dziękuję za liczne wypowiedzi. Widac są różne modele związków w tej kwestii. Wiem jednak ze w odwrotnej sytuacji u nas ,byłaby masakra. Faktycznie nie równomiernie rozłożona odpowiedzialność za dom i rodzinę jest widoczna gołym okiem.jak on wychodzi to wychodzi. Jak ja mam gdzies wyjść to musze kombinować z opieką dla dzueci.
                    U was też tak jest? Tez miałam chodzić na fitness/silownie ale grafik nie pasuje i to ciągle prosze nie mamy ...a on jak jest to sam chodzi albo jest w delegacji. I wkurza mnie maksymalnie jak słyszę ze to tylko kwestia chęci. Ku... m.ć. ale muszę coś zmienić w kwestii swojej przestrzeni.i chyba zacznę od założenia konta na fejsiemoże to dziwne ale byłam sceptyczna i jestem osobą która strzeże swojej prywatności dlatego nie zakładałam ale moze odnowie kontakty ?
                    No i podejście : ostatnio nie poszłam na imprezę z nowo poznany towarzystwem które ja bardziej znam tylko dlatego ze akurat mąż wyjechał no bo tak głupio bez meza...taka jestem lojalna.
                    Tylko coś czuje ze jak tak będziemy robić to jeszcze bardziej się od siebie oddalimy...
                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:07
                      Modele się same nie nakładają. Modele się tworzy, czyli jest w nich udział własny, osobista odpowiedzialność.
                      Czy siadłaś kiedyś z mężem i powiedziałaś co Ci się nie podoba? Nie? Nic straconego. Weź kartkę i długopis, podziel obowiązki, ustal czas wolny i wspólny, tak , jak Ty to widzisz. Porozmawiajcie o tym. Niech mąż też coś zaproponuje.
                      I cały czas miejcie na uwadze fakt, że odpowiedzialność za dzieci, rodzinę i małżeństwo jest WSPÓLNA a nie tylko Twoja.
                    • paris-texas-warsaw Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:15
                      Ale w zasadzie to czemu nie poszłaś na tę imprezę, skoro mogłaś iść z mężem?
                    • anaiss Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:23
                      > No i podejście : ostatnio nie poszłam na imprezę z nowo poznany towarzystwem kt
                      > óre ja bardziej znam tylko dlatego ze akurat mąż wyjechał no bo tak głupio bez
                      > meza...taka jestem lojalna.

                      Tego nie rozumiem, co ma wyjście na imprezę wspólnego z lojalnością?
                      • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:30
                        Ojesu... wszyscy dostali autyzmu i nie czytają przekazów niewerbalnych, czy co?
                        Samotna laska (mężatka bez męża) na imprezie nie z pracy z nowo poznanymi ludźmi = do wyrwania, zainteresowana płcią przeciwną. Taki prawdopodobnie byłby odbiór.
                        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:34
                          A kogo obchodzi czyjś odbiór???
                          Matko, tu dorośli ludzie piszą, czy gimnazjaliści?
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:36
                            Wiesz, może autorkę obchodzi jak zostałaby odebrana? Może nie czułaby się dobrze sama w sparowanym towarzystwie? Może małżonek miałby do niej pretensje, a nie ma ochoty kobieta na kolejne sprzeczki?
                            • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:41
                              omg!!!
                              Triss, ja własnym oczom nie wierzę:D Co Ty wypisujesz???
                              • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:45
                                Chcę Wam uświadomić, że reakcje ludzi są przeróżne, podobnie jak powody dla których z czegoś rezygnują albo się na coś decydują.
                                A życie to niekoniecznie według rad z amerykańskich poradników.
                                • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:47
                                  A kto tu pisze o amerykańskich (dlaczego akurat takich?) poradnikach? I skąd Ci się to w ogóle wzięło?
                            • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:42
                              Niech się kobieta w burkę zakuta, w domu na klucz zamknie i internet odłączy.
                              • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:50
                                No i jak z Tobą sensownie rozmawiać...

                                IMO autorka powinna dojść do ładu ze sobą, zastanowić się na co tak naprawdę ma ochotę. Czy na pewno chodzi o możliwość wychodzenia z domu popołudniami, czy ukrywa przed sobą i mężem fakt, że czuje się opuszczona, lekceważona przez męża. A może jeszcze o coś innego.
                                • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:52
                                  Trzeba było tak od razu pisać. A nie wyjeżdżać z rogami, przywalaniem w łeb, opinią otoczenia etc. Po ludzku.
                                  • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:56
                                    Inna sprawa, że ona ma prawo mieć własną przestrzeń tak, jak jej mąż. Małżeństwo to nie jest niewolnictwo, a takie przesłanie przebija się w Twoich wpisów. Że mąż i żona mają siedzieć w domu, razem, a jak już gdzieś wychodzą, to tez razem, bo po to są małżeństwem. I, że mają obowiązek zaspokajać sobie nawzajem własne potrzeby, jakby opcja zaspokajania np. potrzeby rozrywki w innym otoczeniu niż małżonka w ogóle nie istniała.
                                    Takie myślenie ma wady: to Twoje potrzeby, nie do każdego pasują.
                            • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:45
                              Ty się kiedyś uważałaś za feministkę? Czy coś pomyliłam?
                              Autentycznie jestem w szoku:D
                              • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:48
                                > Autentycznie jestem w szoku :D

                                Dopiero teraz? ;)
                        • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:36
                          Chyba takich osób jak Ty. Nie każdy patrzy na ludzi jak na towar do wyrwania, czyli nie każdy ma niescaloną z wartościami niedojrzałą osobowość.
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:39
                            A skąd ja mogę wiedzieć jakie nowo poznane towarzystwo ma autorka?

                            Na Twoim miejscu byłabym bardzo ostrożna w szastaniu pojęciem wartości, bardzo.
                            • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:50
                              A czemu zakładasz, że to musi być towarzystwo takie jak TY, czyli "wyrywne"?

                              O, widzę, że Triss zacznie jazdę. Długo jednak nie wytrzymałaś.
                        • angazetka Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:40
                          Tris, biedna jesteś i świat postrzegasz straszliwe jednowymiarowo.
                        • paris-texas-warsaw Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:50
                          Nie chodziło mi o imprezę w pracy, a tę, co mąż niezbyt chętnie nie chciał jej wziąć, ale jednak tego nie wykluczał. To chyba by była jednak dobra okazja, żeby zobaczyć, co to za ludzie, a nawet zaznaczyć swoją obecność, co niektórzy tez pewnie by doradzili, a ja jednak sceptyczna jestem. Prawda, że siłka to siłka, inna dostępność cielesna i w ogóle. Żeby to chociaż taka pakernia dla facetów, anie lans koedukacyjny...
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:12
                            Swoją obecność można zaznaczać, ale skuteczność zależy od samopoczucia i samooceny w danym momencie.
                            Jestem w stanie zrozumieć, że udupiona w chałupie, zirytowana i zmęczona matka małych dzieci, której mąż daje do zrozumienia, że wolałby iść sam niekoniecznie czuje moc i chce rywalizować towarzysko z - jak pewnie podejrzewa - wylaszczonymi dziewczynami z siłowni. To upokarzające. Zaznaczac obecność warto, będąc pewną przewagi.
                            • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:47
                              A to poleciałaś. Czy autorka gdziekolwiek pisze o swoim obniżonym poczuciu wartości na tle wyglądu? Lub o niechęci do wychodzenia? Lub o tym, że jej mąż ma problem z jej WYGLĄDEM?
                              Przecież pisze, ze chciałaby by wychodzić razem z mężem. O wyglądzie zaś nie ma nic.
                              • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:54
                                Odpowiadam Paris.
                                Autorka napisała, że mąż nie chciał jej zabrać, a ona nie czuła się na tyle ok żeby wymusić wspólne wyjście z tymi nowymi znajomymi z siłowni.
                                • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:02
                                  Chyba jednak nie, bo Paris pisze wyraźnie:
                                  "Nie chodziło mi o imprezę w pracy, a tę, co mąż niezbyt chętnie nie chciał jej wziąć, ale jednak tego nie wykluczał."
                      • jagienka75 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:03
                        > Tego nie rozumiem, co ma wyjście na imprezę wspólnego z lojalnością?


                        spotkałam się już z przypadkami, że kobiety boją się gdziekolwiek wyjść nawet wtedy, gdy małżonków nie ma w domu, są w pracy czy też wyjechali.
                        niechby tylko spróbowały a od razu mężowie robią im awantury i potrafią im zarzucić nawet niewierność tzn ""wyszłaś na imprezę i się z kimś puściłaś".
                        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:05
                          To się przemoc nazywa. Wtedy należy szukać pomocy i zakończyć małżeństwo. Żadnych plusów trwania w takim układzie nie widzę.
                    • chocolate_cake Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:41
                      Nie, u nas tak nie jest. Wychodzę sama z koleżankami a mąż po mnie przyjeżdża :)
                      Sam wychodzi rzadko ale czasem wyjeżdża służbowo i nie przeżywam, że mnie zdradzi. W ogóle o tym nie myślę. Może dlatego przeżyliśmy szczęśliwie ponad 20 lat?
    • milamala Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:46
      Ja mysle, ze to kwestia zaufania w zwiazku. My z mezem ostatnio tez rzadko wychodzimy razem (male dziecko) ale nie mam zadnych oporow gdy maz chce spedzic czas w swoim towarzystwie. Po prostu nie boje sie , ze cos nieprzewidzianego moze sie stac. Mam do niego zaufanie.
      • milamala Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:51
        Jeszcze nie przeczytalam innych watkow ale mam jeszcze jedna uwage odnosnie tej codziennej silowni. Czy ta silownia to w godzinach wieczornych w czasie integracji rodziny?
        Moj maz jest tenisista, ale zrezygnowal z wielu treningow po slubie, teraz maksymalnie 2 razy w tygodniu, po to by spedzac czas z rodzina i nie zostawiac zony potem i dziecka samych.
        Jesli zamiast czasu z rodzina codziennie wybiera silownie to to jest problem mysle wiekszy niz od czasu do czasu jakas impreza integracyjna.
        Byc moze wszystkie te kwestie juz zostaly wyjasnione, to z gory przepraszam. Wieczorkiem poczytam.
      • cora81 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 15:55
        Nie poszłam na impreze jak męża nie było bo wiem ze miałby pretensje nawet jakbym mu to powiedziała z wyprzedzeniem .ale on już nie ma takich problemów.
        Na imprezę męża i jego znajomych nie poszłam bo nie poprosił mnie o to tylko jak juz zaczęłam się czepiać to dla świętego spokoju stwierdził że jak bardzo chce iść to mogę. ..także chyba jasny był przekaz.
        • jagienka75 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:00
          cora81 napisał(a):

          > Nie poszłam na impreze jak męża nie było bo wiem ze miałby pretensje nawet jakb
          > ym mu to powiedziała z wyprzedzeniem .ale on już nie ma takich problemów.

          no to może już pora przestać oglądać się na męża?
          czyli on robi, co chce a Tobie wychodzić z domu nie wolno?
          nigdy nie zrozumiem, jak można komuś "zabronić" wychodzenia z domu.
        • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:06
          Ja Cię rozumiem, też bym w takiej sytuacji nie poszła.
          Ale tak czy tak przed Wami rozmowa na temat podziału obowiązków i modeli funkcjonowania- form spędzania czasu wolnego itp.

          No i stanu Waszych uczuć, poczucia bezpieczeństwa, zaufania itd.
        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:08
          Autorko, czy Ty chcesz wychodzić z domu sama, albo razem z mężem? Pasują Ci te jego codziennie wyjścia? Próbowałaś się kiedyś przeciwstawić?
          • cora81 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:40
            Czasem wychodzę z koleżankami ale fajnie by było razem z mężem i innymi ludźmi się spotkac.
            Co do ćwiczeń - on uważa że mu się to należy bo ciężko pracuje i zarabia na rodzinę. Co prawda układ sił ostatnio uległ trochę zmianie bo też zaczęłam prace na pół etatu ale jak można się domyśleć nie jest to traktowane na równi 
            • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 16:42
              Ale chcesz coś zmienić, czy uważasz, że Ci się nie należy?
            • zuzi.1 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:19
              Masz dominujacego meza, jesli nie wzmocnisz sie psychicznie, nie zaczniesz stawiac warunkow i zadac ich spelnienia, to skonczysz w tym zwiazku jako mop i scierka do podlogi.... Zacznij dbac o swoje potrzeby i stawiac wymagania. Na razie jestes postrzegana przez meza jako pokorna i glupiutka dziewczyna, ktora daje po sobie jezdzic. Zawsze taka bylas? Czy tak w tym malzenstwie jakos wyszlo? Posxukaj w sobie sily wew. i zawalcz o siebie, zacznij byc b. wymagajaca, bezposrednia, twarda, jasno wyrazaj i wprost swoje potrzeby i oczekiwania i ZADAJ ich spelnienia. Naucz meza szacunku do siebie, bo ma z tym spory problem. Przy takim jego charakterze nie uda Ci sie tego zrobic bedac mila, delikatna i pokorna. Poszukaj w sobie cech hetery, to by Ci sie teraz bardzo przydalo. Musisz zaczac byc silna, twarda i wymagajaca. Jesli boisz sie jego osobnych wyjsc, to wychodz razem z nim, niezaleznie od tego czy mu sie to spodoba czy nie.
              • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:26
                Co do zasady - masz rację.

                Co do praktyki - mogę pobawić się w adwokata diabła?

                Przychodzi piątkowe popołudnie i laska mówi do męża Czy mogę wyjść z koleżankami/inne? wróć, nie pyta tylko oznajmia Umówiłam się o 20 pod kinem/w pubie z dziewczynami, będę pewnie koło północy, daj dzieciom kolację i połóż je spać. Pan odpowiada Sorry, umówiłem się wczesniej ze Stefanem/inne, wychodzę i wychodzi 5 minut później.
                Normalnie, wkłada kurtkę, buty, bierze telefon i portfel i wychodzi.
                Nawet drzwiami nie trzaska.

                Co panna ma zrobić w takim momencie, praktycznie. Stanąć przed mężem? Krzyczeć Dziś ja, zostań w domu? Przepychać się, kto pierwszy wybiegnie z chałupy? Tam są dzieci i patrzą.
                • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:33
                  Pozwolić mu wyjść.
                  W czasie jego nieobecności spakować walizkę i wyjechać do rodziców. Zadzwonić do teściów i powiedzieć, że się wyprowadza, bo mąż traktuje żonę jak niewolnicę.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:40
                    Podobno nie można pozwalać lub nie pozwalać na coś dorosłemu człowiekowi, nieprawdaż? - to dogmat tego forum.

                    Rodzice są daleko. Żyją w kiepskich warunkach.
                    Ona nie ma gotówki na bilety.
                    Rodzice - wcale nierzadka sytuacja - wcale córki z wnukami nie chcą z powrotem.
                    Teściowie mają w dupie, co powie na temat ich syna, facet pracuje, utrzymuje dom więc ma prawo się wyluzować.
                    Rodzice mieszkają daleko ale nawet by ją przyjęli, a ona ma tu pracę którą dopiero zaczęła. Jak weźmie urlop, to nie przedłużą jej umowy po okresie próbnym.
                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:43
                      Masz rację, nie ma wyjścia, trzeba pokornie schylić głowę, zacisnąć zęby i nieść swój krzyż.
                      A jak pan i władca wróci, wymasować mu...stopy:P
                      • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:46
                        Wyraźnie napisałam, że bawię się w adwokata diabła.
                        Przed takimi właśnie dylematami praktycznymi stają kobiety, które próbują zmienić układ sił w swoim małżeństwie.
                        To tak naprawdę pytanie o cenę, ile laska jest gotowa zaryzykować, żeby realnie coś zmienić, a nie tylko się wyżalić.
                        • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:58
                          Małżeństwo to nie układ sił ani wojna. Gdy trzeba walczyć, to do diabła z takim "małżeństwem".

                          "panna", "laska"...
                        • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:00
                          Tylko, że to jest zabawa w co by było gdyby. I trąci manipulacją. Bo nie dotyczy małżeństwa autorki, tylko wymyślonych scenariuszy, które wcale nie muszą mieć przełożenia na jej życie.

                          Ja np. nie stałam przed takimi dylematami a też zmieniałam układ w małżeństwie, ba, przeszliśmy rewolucję! I obyło się bez kalkulacji i bez strat.
                      • kocia_noga Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:47
                        A może zmieniać stopniowo? Od czegoś i tak trzeba zacząć. Jeszcze sprawa czasu - za niedługo pewnie dzieci pójdą do przedszkola, a mama na cały etat. Warto się przygotować.
                        • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:50
                          O, właśnie. Stopniowo, bardziej realistycznie podchodząc. I najpierw kasa, argument finansowy jest zwykle tym przesądzającym.
                          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:01
                            Argument do czego? Do "układu sił" w małżeństwie"? Szacunek i porozumienie zależą od tego, kto ile zarabia?
                            Czy do rozwodu? Bo tu już prędzej, ale z tym zdąży.
                  • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:45
                    pade napisała:

                    > Pozwolić mu wyjść.
                    > W czasie jego nieobecności spakować walizkę i wyjechać do rodziców

                    To co zaproponowalas, to odgrywanie teatralnych scen. Bardzo meczaca taka tulaczka, zwlaszcza z dziecmi. Co jej to da, ale tak realnie, oprocz szarpaniny i znoszenia niewygod bycia u kogos? A gostek, skoro taki fatalny, jeszcze sie ucieszy z wolnej chaty.
                    • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:49
                      Jeszcze drobne, trudne pytanie, do kogo należy mieszkanie...
                      Tułaczka z dziećmi? Pan, gdyby zechciał małżonkę kopnąć, zawsze może natychmiast wystąpić o ustalenie stałego miejsca zamieszkania dzieci przy nim. Bo skoro żona nie wie, gdzie będzie mieszkać i za co żyć (b. niski dochód), to nie gwarantuje stabilnego środowiska dzieciom.

                    • pade Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:07
                      Triss tu już wiele razy melodramatem pojechała i jej tego nie wypomniałaś:)
                      Pewnie, ze to głupota, jak tak ma wyglądać małżeństwo, to ja dziękuję i odchodzę.
                      • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:25
                        To jest ładna wizja Triss:

                        "Albo jej wp..oli. Weźmie za łeb i rzuci o ścianę, każąc zostać. Nie bierzesz pod uwagę takiej opcji? Może też opowiedzieć rodzinie, że małżonce odbiło i wywłoka się zaczyna szlajać nie wiadomo gdzie. Albo zacznie nastawiać dzieci przeciwko matuś."

                        Tego Ada też nie wypomni. Ale może dlatego, ze sama ma szczególne wizje- seksu z kolegą, gdy mąż za ścianą.
                        Ada wygrała internety, ale wizja Triss też zasługuje na podium ;)

                        Skąd ludzie biorą takie wizje i takie skojarzenia - w wątku, w którym nie ma grama tropu w tym kierunku?
                        • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:44
                          > Tego Ada też nie wypomni. Ale może dlatego, ze sama ma szczególne wizje- seksu

                          Vilez, wiem ze zaszlam Ci za skore, i bedziesz mnie nienawidzic przez najblizsze 5 lat,ale litosci, opanuj sie i trzymaj jakos fason. Bo to, ze osoba ktora ma zdrade za uszami chce uczyc mnie, osobe nie majaca zdrady na koncie, moralnosci i wlasciwego podejscia do seksu to wiesz co, nawet nie mozna nawac hipokryzja; to juz paranoja czystej wody. Zaczynasz byc niepowazna i to jest ten moment chyba, zeby zaczac ignorowac Twoje wpisy.
                          • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:48
                            Nieee... czekaj, ja lubię jak Vilez ma lot w wartości.
                            • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:00
                              Z pewnością wartości mamy odmienne.

                              Możesz wyjaśnić, skąd wzięłaś te brutalne obrazy w odnsiieniu do sytuacji autorki ? Bo to jest dopiero podniebny lot...
                          • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:57
                            Jaka nienawiść? Smakowity obraz zadałaś, wiec się go nie wstydź :-)
                      • ada1214 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:58
                        Pade, melodramat to raz, ale dwa, podstawowa zasada: nigdy nie stosuj grozb, ktorych nie jestes gotowa/nie jestes w stanie spelnic. Bo to jest jednorazowa bron, drugi raz juz nikt sie na to nie nabierze i pozostanie Ci tupanie nozka.
                        • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 19:02
                          To jest właśnie sytuacja, kiedy należy zastosować groźbę. Taką lub inną- zależy od warunków.
                • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 17:56
                  > Pan odpowiada Sorry, umówiłem się wczesniej ze Stefanem/inne, wychodzę

                  Bzdurna odpowiedź, bo ona mogła umówić się jeszcze wcześniej. Po drugie, ludzie w związku , zanim się z kimś umówią, konsultują to z partnerem- czy mu aby z czymś nie koliduje.

                  > Normalnie, wkłada kurtkę, buty, bierze telefon i portfel i wychodzi.

                  To nie jest normalne. To jest przemocowe i chamskie.

                  > Co panna ma zrobić w takim momencie, praktycznie?

                  Cóż, zareagować odpowiednio nie w tym momencie, tylko PO. Odpowiednią ostrzegającą rozmową na temat pryncypiów związkowych.
                  • triss_merigold6 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:01
                    Mogła, nie mogła, pan ma to w dupie w tym momencie i nie będzie ustalał kto wcześniej.

                    Ok, ona konsultuje jak dotąd i słyszy, że oto właśnie pan ma plany/delegację/siłownię albo po prostu stawia ją przed faktem dokonanym.
                    Przemocowe? Chamskie? Przecież właśnie takie rady dziewczyna dostaje, żeby wychodziła bez pytania męża o zgodę i zostawiała go z dziećmi.

                    Rozmowa jako remedium. W teorii - bardzo pięknie. W praktyce, przyjmuję jako ten adwokat diabła, że pan małżonkę sprowadzi do parteru prostym tekstem "Czepiasz się, ale o co ci chodzi".
                    • vilez Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:07
                      > Mogła, nie mogła, pan ma to w dupie w tym momencie i nie będzie ustalał kto wcześniej.

                      Mówisz o troglodycie? Z takim się rzeczywiście nie ustala, tylko rozwodzi.

                      > Przemocowe? Chamskie? Przecież właśnie takie rady dziewczyna dostaje, żeby > wychodziła bez pytania męża o zgodę i zostawiała go z dziećmi.
                      Wyłącznie celem ilustracji dla męża. Nie jako stałego sposoby załatwiania sprawy. Nie udawaj, że tego nie rozumiesz.

                      > "Czepiasz się, ale o co ci chodzi".

                      Czyli troglodyta. A z tym - wiadomo.

                      Nie wiem, czemu ma służyć to bycie adwokatem diabła. Udowodnieniu, ze troglodyci się zdarzają. No zdarzają, to wiemy. Coś więcej?
                • zuzi.1 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 18:20
                  W takiej sytuacji powinna pozwolic mu wyjsc. Nastepnego dnia, gdy sie pojawi maz w domu, spakowac klucze i wyjsc mowiac, ze wychodzi z kolezankami i zeby zajal sie dziecmi. Wrocic do domu wedle uznania. I tak konsekwentnie, przez jakis czas. W miedzyczasie usiasc i zastanowic sie powaznie nad swoja sytuacja, czy ma jakies argumenty, ktore moglyby mu przemowic do rozumu lepiej niz wszelkie prosby. Czyje jest mieszkanie, czy ma zabezpieczenie fin. na koncie i na jak dlugi czas, czy ma jakis majatek odrebny, ktory moglby stanowic pomoc w utrzymaniu przez jakis czas, czy zalezy jej na tym malzenstwie, czy ma juz dosc i jest zmeczona. Usiasc i z nim twardo porozmawiac o swoich oczekiwaniach i potrzebach, o potrzebach rodziny, powiedziec mu jasno, ze ma ochote wychodzic z nim ze znajomymi, ze nie chce w czasie jego samotnych wyjsc zostawac sama w domu, wysluchac uwaznie co on ma w tej sprawie do powiedzenia, powiedziec mu wyraznie, ze czuje sie z jego strony zaniedbywana i lekcewazona. I w zaleznosci od rozwoju sytuacji z jego strony dzialac konsekwentnie dalej albo w celu utrzymania tego malzenstwa albo w celu rozwodu, nawet z orzekaniem o winie, gdyby facet ojazal sie babiarzem i oszustem. I generalnie przestac byc mila, niewymagajaca, pokorna i uprzejma zona a zaczac byc wymagajaca, oczekujaca pomocy we wszystkim, twarda i silna kobieta, ktora wie czego chce od zycia.
    • zolla78 Re: Mąż i jego znajomi 08.02.15, 23:25
      Jeżeli odrzucić podejrzenie zdardy, to może to być zwykłe znudzenie/chęć odreagowania życia rodzinnego. W tym wyadku sama chęć wyjścia samemu ze znajomymi nie jest czymś strasznym. Jesto to jednak o tyle niebezpieczne, że zbyt długo kontynuowane ustawi układ sił w rodzinie taki, że autroka wątku, dopiero poczuje, co to znaczy być lekceważoną i uziemioną domem i dziećmi. Jego zmiana będzie trudna.

      Względnie, w związku z tym, że żona, która jak rozumiem, siedziała ileś czasu w domu z dziećmi, idzie do pracy, mąż przewidując, że będzie chciała to i owo zmienić w ich relacjach w zakresie dom/dzieci/obowiązki/pierwszeństwo - wyprzedza to wypracowując dogodny dla siebie układ, czyli on robi co chce, a ona zostaje tam gdzie jest, czyli w domu.

      W tym wypadku, ona już jest w trakcie przepychanki o władzę i rady, że nie powinna zniżać się do podobnych działań, tylko pogarszają jej sytuację. Nie musi powtarzać takich samych działań, ale sorry, musi swoje miejsce jakoś wywalczyć w tym układzie.

      I Triss ma moim zdaniem absolutną rację, że na wygranej pozycji w takiej sytuacji jest ten kto ma kasę (albo warunkującą byt rodziny albo dającą niezależność).
      Bez kasy może być na lepszej pozycji czasem matka, o ile ojcu zależy mocno na dzieciach. To też czasem daje inną pozycję negocjacyjną, w kraju, gdzie prawdopodobieństwo przyznania dzieci ojcu jest znikome. Ale o ile to nie ten przypadek, to kwestie finansowe najczęściej decycują, o pozycji negocjacyjnej.
    • edw-ina Re: Mąż i jego znajomi 09.02.15, 11:59
      Mnie dużo bardziej niż wyjście jednego wieczoru ze znajomymi, przeszkadzałoby codzienne wyjście na siłownię. To, że raz na jakiś czas ktoś się spotka z grupą znajomych (w tym wypadku ci ludzie de facto poznają się poza salą treningową) nie budzi we mnie żadnych złych emocji. Też wychodzimy oddzielnie z różnymi ludźmi. Ale nie tolerowałabym codziennego wyjścia na siłownię, bo czułabym się przeciążona, a mam jedno dziecko. Kiedy M jest w domu przecież dzieli ze mną obowiązki i gdyby go nie było codziennie, to przecież nie mógłby tego robić, więc wszystko spadłoby na mnie, a to nie jest fair.
      Raczej skup się na tym, by pan nieco wyluzował z osobistymi potrzebami i żebyście mogli czasami wyjść gdzieś razem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 02:05
      Podstawowo: ma Pani prawo do swoich przeżyć. Jasne , że mogło zaboleć, to, że mąż poszedł sam na jakąś atrakcyjną imprezę. Warto mu o tym powiedzieć. Niech wie. Niech się ustosunkuje. Niech też coś przeżywa.
      Natomiast, czy w istocie takie wyjście męża powinno być odbierane aż tak pryncypialnie: jako wrogie? odrzucające? zdradzieckie ? To już budzi moje wątpliwości.
      Przecież można mieć swoją aktywność niezależnie od małżonka, bez podejrzeń o zdradę czy nielojalność.
      Każdy potrzebuje poczuć swoją autonomię, bez podejrzeń o naruszenie wspólnoty, w tym wypadku małżeńskiej.
      To, co na początku małżeństwa jest jego kamieniem węgielnym czyli symbioza, z czasem musi ulec rozluźnieniu na rzecz autonomii właśnie. Tak się po prostu nie da dalej żyć. I nie można tego poczytywać jako krach związku. To właśnie jego rozwój. Wychodzenie ze zlanej symbiozy do niezależności.
      Symbioza mogła posłużyć do decyzji o byciu razem, do posiadania dzieci, do zawiązania związku. Można powiedzieć, że straciła swoją funkcję. Teraz związek warto przekuć w bardziej partnerski. To nie oznacza zrzeczenia się odpowiedzialności czy realizowania wyłącznie gratyfikujących potrzeb.
      Ale aby to dostrzec, potrzebne jest wybudowanie wzajemnego zaufania. Ta praca nie musi kojarzyć się z naiwnością. Może kojarzyć się z dojrzałością. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • cora81 Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 08:19
        Pani Agnieszko,dziękuję za wartościową odpowiedź !
      • terazkasia Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 08:40
        Oczywiście bardzo cenię sobie rozsądek i kompetencje p. ekspert (mimo że nie zawsze się z nią zgadzam), natomiast - moim zdaniem - w tym wątku szczególnie dobrze widać, że ta funkcja narzuca pewnego rodzaju ograniczenia w interpretacji sytuacji, a przynajmniej w jej możliwych interpretacjach.
        I o ile rozumiem, że p. ekspert chce zachować profesjonalizm i nie odnosić się do niejednoznacznego w końcu "tła" sytuacji, to uważam, że autorka wątku poniesie szkodę, jeśli tego tła/kontekstu nie weźmie pod uwagę.
        A ów kontekst jest taki, o czym pisało tu już wiele osób, że bardzo uzasadnione mogą okazać się podejrzenia co do tego, że pan ma kogoś na boku. Lepiej więc, żeby autorka zachowała czujność, a nie (tylko) rozmyślała, jak przekuć na domową rzeczywistość koncepcję niezależności związku i budowaniu zaufania - zwłaszcza z facetem, który codziennie ulatnia się z domu, jakoby na siłownię.
        • napis_z_obrazka Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 09:42
          terazkasia napisała:

          > Oczywiście bardzo cenię sobie rozsądek i kompetencje p. ekspert (mimo że nie za
          > wsze się z nią zgadzam),

          Moim zdaniem nie ma nic lepszego nad zdrowy rozsadek i kompetencje (dokladnie w takiej kolejnosci, tu sie z Toba zgadzam;-).

          A co to jest Ta czujnosc? Czy tzw. paranoja?
          Rozumiem, gdybys zaproponowala wynajecie detektywa. Ale co Autorka zrobi z ta wiedza, gdyby to nie byla Ta silownia? Bez budowania swojej niezaleznosci?

          Oczywiscie kazdy ma prawo do swojego zdania. Ja z Twoim ponizej cytowanym nie zgadzam sie, bo nie proponuje rozwiazania problemu.

          `` natomiast - moim zdaniem -

          w tym wątku szczególnie dob
          > rze widać, że ta funkcja narzuca pewnego rodzaju ograniczenia w interpretacji s
          > ytuacji, a przynajmniej w jej możliwych interpretacjach.
          > I o ile rozumiem, że p. ekspert chce zachować profesjonalizm i nie odnosić się
          > do niejednoznacznego w końcu "tła" sytuacji, to uważam, że autorka wątku ponies
          > ie szkodę, jeśli tego tła/kontekstu nie weźmie pod uwagę.
          > A ów kontekst jest taki, o czym pisało tu już wiele osób, że bardzo uzasadnione
          > mogą okazać się podejrzenia co do tego, że pan ma kogoś na boku. Lepiej więc,
          > żeby autorka zachowała czujność, a nie (tylko) rozmyślała, jak przekuć na domow
          > ą rzeczywistość koncepcję niezależności związku i budowaniu zaufania - zwłaszcz
          > a z facetem, który codziennie ulatnia się z domu, jakoby na siłownię.``
          • terazkasia Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 10:11
            napis_z_obrazka napisała:
            > Rozumiem, gdybys zaproponowala wynajecie detektywa. Ale co Autorka zrobi z ta w
            > iedza, gdyby to nie byla Ta silownia? Bez budowania swojej niezaleznosci?

            Zauważ, że w ostatnim zdaniu napisałam, że autorka powinna "nie tylko" budować niezależność - tak więc nie zanegowałam tego procesu, wprost przeciwnie.
            Natomiast aż za wiele nasłuchałam się (i naczytałam) historii, w których kobieta, na dodatek jako jedyna głównie zajmująca się dziećmi, rozpaczliwie próbuje naprawiać związek i siebie na wszelkie sposoby - bo "coś się psuje, może to moja wina" i w zbyt wielu historiach okazywało się, że facet miał po prostu kogoś na boku... A zdradzający zapewne chętnie wykorzystuje argument o zaufaniu, owszem.
            Co wiedzy o ewentualnej zdradzie: no cóż, moim zdaniem lepiej tę wiedzę posiąść jak najszybciej - ale oczywiście nikt nie musi się tu ze mną zgadzać.
      • vilez Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 09:16
        Zgadzam się z tym komentarzem pani Ekspertem co do procesu rozluźniania symbiozy w miarę trwania związku.
        Problemem tu jednakże jest, że ten proces u stron nie zachodzi równolegle. Jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony, to znaczy że coś jest nie tak.
        • mozambique Re: Mąż i jego znajomi 11.02.15, 10:06
          bardzo sprytnie - rolzuźnienie symbiozy nalezy sioe wyłącznie męzowi bo zona w tym momencie niestety jest uwiażana do dziecka

          a moze by tak odwrotnie - pan z powrotem rozpocznie symbioze z domem, dzieckiem, pralką i ścierką a pani sobei spokojnie wejdzie w proces protokooperacji ?
Pełna wersja