Mama, brat, pieniądze. Długie.

08.02.15, 12:52
Ok, chyba na dobre zaleję was własnymi problemami. Wybaczcie. Wiem, że są tu mądrzy i rozsądni ludzie. Najwyraźniej ten rok spędzę na odkrywaniu kłamstw rozgrywających się za moimi plecami.
Od pół roku mieszkam i pracuję za granicą. W Polsce zostawiłam mamę, starszą i schorowaną (zaćma w jednym oku, tarczyca, stawy, serce). Planowałam ją ściągnąć do siebie, ze względu na rozmaite kwestie (rozpad związku - wcześniej z partnerem planowaliśmy zamieszkać razem i zabrać ją do siebie, co było jego propozycją, uprzedzam ;p) sprawa przeciąga się w czasie. Mama ma głodową rentę, nie jest w stanie podjąć żadnej pracy, więc ją utrzymuję, a koszta są niemałe. Przynajmniej tak mi się do tej pory wydawało. Leki, mieszkanie, rachunki, jedzenie, jakieś zobowiązania finansowe (mama niestety wzięła kilka chwilówek bez mojej wiedzy, dobrze, że już kończę to spłacać, bo odsetki potężne, wiadomo). Mieszkanie jest wynajęte, więc drogie. Utknęłam w męczącej i czasożernej pracy, w tej chwili pracuję siedem dni w tygodniu, żeby związać koniec z końcem, a i tak praktycznie nie mam oszczędności. Jestem przemęczona. W końcu nie wytrzymałam, zaplanowałam zmianę pracy na coś lżejszego (i nieco gorzej płatnego, ale potrzebuję odpoczynku) i tu zaczęły się schody.

Mam dużo starszego brata, przyrodniego, facet w tej chwili pracuje za granicą, w innym kraju niż ja. Odkąd pamiętam, wyciągał od matki potworne ilości pieniędzy, nie tylko od niej zresztą, wyłudzał dosłownie od każdego, od kogo mógł. Nie oddawał, mama regulowała zobowiązania. Okradł mojego ojca, mojego byłego, okradł mnie, nie chcę się rozpisywać, ale jest wyjątkowym przypadkiem, delikatnie mówiąc. Niespełna rok temu w końcu wyjechał do pracy za granicę i myślałam, że w końcu odetchnę. Jest rozwodnikiem, płaci alimenty na przebywającą w Polsce córeczkę.

Dzisiaj odebrałam telefon od znajomej mamy, nie wiem, skąd miała mój numer. Dowiedziałam się, że wpadła do mamy w święta i pożyczyła jej pieniądze na papierosy, bo mama nie miała złamanego grosza, co więcej, przebywał tam mój brat, który wyłudził od tej kobiety 10 zł na piwo dodając nonszalancko, że "mama ureguluje jak będzie miała". Nie dość, że mało się nie spaliłam ze wstydu, to jeszcze mnie zmroziło, bo regularnie wysyłam mamie kwoty pozwalające na zupełnie dobre życie, co więcej, na same święta (oprócz paczki z prezentami) wysłałam jej dodatkową kwotę, nie pamiętam już dokładnie, ale chyba równowartość około 500 zł. Mama fizycznie nie miała możliwości, żeby nie mieć pieniędzy. Znajoma zauważyła, że prawie nie mają co jeść, przyniosła im domowe jedzenie, na litość boską. Według relacji znajomej mama żle wygląda, prawie nic nie je. Regularnie zdaje mi relacje z zakupów - teraz zaczynam podejrzewać, ze mogło to być kłamstwem. O wizycie brata na święta wiedziałam, ja niestety musiałam zostać w pracy - mama z bratem zarzekali się na wszystkie świętości, że brat przywiózł własne pieniądze, że sprezentował mamie 200 zł, żeby nie żerować na niej przez święta, sam przysięgał mi to w telefon. Okazało się, że zamiast 200 zł był zagraniczny płyn do prania, a brat nie miał nawet 10 zł na piwo. Jednocześnie, będąc idiotą, chwalił się tej kobiecie swoimi wypadami na dyskoteki i imprezy. Dla matki praktycznie nigdy nie ma pieniędzy. Cały ciężar pomocy spada na mnie. Mama nie zauważa problemu, wybacza mu wszystko.
Znajoma sądziła, że wysyłam mamie jakieś grosze, i taktownie nie zadawała pytań, natomiast pomagała, jak tylko mogła, zapraszając mamę na obiady. Sprawa wydała się wczoraj. Od kilku dni mama dzwoniła do mnie, bardziej zdesperowana niż zwykle, za każdym razem zanosząc się płaczem, i prosiła o "przynajmniej 1500 zł". Pieniądze miały być na mieszkanie, ale wiem, że może to prolongować o parę tygodni, poza tym skąd taka rozpacz? Nie bardzo mnie w tej chwili stać (planuję zmianę pracy i przeprowadzkę do miasta, w którym mieszka moja przyjaciólka, żeby trochę odreagować), ale w końcu złamałam się, zadzwoniłam i powiedziałam, że ok, dam jej te 1500 zł, bo mam dość scen rozpaczy. Mama była akurat u znajomej i na moje niesamowite szczęście włączył się jej głośnik w telefonie, przez co wszystko było słychać. Ucięła rozmowę, speszona. Znajoma uświadomiła sobie, że mama dostaje ode mnie sporo pieniędzy i nie ma realnych podstaw, żeby brakowało jej na życie. I postanowiła zadzwonić, i stąd wszystko wiem.
Skojarzyłam fakty. Mój brat właśnie przebywa w Polsce. Przyjechał do dziecka. Prawdopodobnie potrzebuje pieniędzy. Przez długie miesiące ciężkiego zapieprzu nie finansowałam mamy, tylko jego, cholernego pasożyta. Prawdopodobnie mama rezygnuje nawet z jedzenia, żeby oddawać mu pieniądze. Chyba, że sama ma jakieś gigantyczne zobowiązania, ale wątpię.
Nie wiem, co się tam dzieje i jakich "środków perswazji" używa mój brat, że matka płacze prosząc o przelew, że potrzebuje coraz większych kwot. Wiem, że potrafi ją terroryzować w niesamowity sposób, dzwonić co pięć minut, półtora roku temu matka wylądowała w szpitalu po próbie samobójczej powodowanej jego naciskami (wtedy akurat próbował wymóc na mnie wzięcie mu w leasing kilku samochodów, nie pytajcie, w każdym razie matka miała to ode mnie wyegzekwować, dzwonił do niej co pięć minut rycząc i wrzeszcząc). Jestem przerażona. Mama wszystkiego się wyprze, nie mogę mu niczego udowodnić. Mogę zakręcić kurek z kasą, jasne, ale nie wiem, czym to się skończy - znajoma powiedziała mi, że u mamy było ostatnio pogotowie, serce, oczywiście mama wszystko przede mną ukryła. Jeśli zadzwonię i powiem, że wiem o wszystkim, to urwie kontakt ze znajomą i nie będę miała żadnych wieści z zewnątrz. Jestem w kropce.
    • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:03
      Na razie napiszę tylko: współczuję:(
      bo muszę ochłonąć po tych rewelacjach
      a pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy to: wszystko jasne i idź na terapię
      • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:10
        Wiem i dziękuję, pójdę, już znalazłam psychologa (polskiego, mówię płynnie w języku kraju w którym mieszkam, ale jednak zawsze wygodniej, poza tym tęsknię za rozmowami po polsku). Trochę tego wszystkiego za dużo naraz, wysiadam już. Ale póki co muszę to jakoś rozwiązać, matka oczekuje przekazu z kasą, a ja prawie na pewno wiem, że to nie dla niej, i nie mam jak tego udowodnić nie robiąc koło pióra tej nieszczęsnej życzliwej znajomej.
        • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:14
          Czy Twoja mama mieszka w duzym mieście? To ważne.
          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:14
            Niestety, w niewielkim, ale rzut beretem od dużego.
          • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:15
            o widzę, że Asfo zaproponowała to, co i ja chciałam
            Zamiast gotówki zamawiałabym podstawowe zakupy.
            Ngale, ja wiem, że to przykre, ale czy widzisz, że Twoja matka Cię wykorzystuje?
            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:18
              Pade, ja wiem, że mama mnie wykorzystuje, i cholernie mnie to w niej drażni. Jestem tego świadoma od dawna. Tyle, że nie jestem w stanie odmówić pieniędzy na jedzenie starszej samotnej osobie. Nie mogłabym spać spokojnie wiedząc, że jest głodna. Mój brat natomiast może, i to ze spokojem. Nie wiem, jakim cudem jesteśmy aż tak różni.
    • asfo Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:08
      Nie dawaj żadnych pieniędzy dopóki brat nie wyjedzie. Później też nie.

      Pomagaj matce dostarczając jej zakupy - sprawdź czy dojeżdża do niej jakiś supermarket on-line. Wpłaty za mieszkanie i media rób samodzielnie, przez internet. Jeśli sąsiadka/znajoma jest chętna do pomocy wykorzystaj to, i pieniądze na leki oraz rzeczy których nie możesz zamówić on-line dawaj owej znajomej.
      • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:11
        Ech, właśnie, to nie wszystko. Musimy jakoś podzielić się kosztami jej utrzymania, ja i brat. Nie mogę dłużej pracować w ten sposób, bo padnę ze zmęczenia. Namawiałam mamę, żeby wniosła o alimenty z jego strony, ale teraz widzę, że to nie ma szans powodzenia, jest zmanipulowana do granic możliwości.
        • asfo Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:16
          Nie spodziewaj się, że twoja mama się opamięta. Jeśli chcesz coś wyciągnąć od brata musisz to zrobić bez jej pośrednictwa.

          Ponieważ już i tak ponosisz duże koszty zastanów się nad płatnym domem opieki - w ten sposób byłabyś przynajmniej pewna, że jest nakarmiona i ubrana, i że pieniądze które wydajesz idą na jej potrzeby a nie do kieszeni brata.
          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:21
            Tak, to jest opcja, ale mama się nie zgodzi/wpadnie w rozpacz. Jest niezależna, nie przepada za ludźmi, najlepiej czuje się w towarzystwie własnych kotów. No właśnie, i jeszcze koty musiałabym jej zabrać, nie wiem, co by się tam działo i jak by to zniosła.
            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:24
              (wiem, wiem jak to brzmi, ta kwestia kotów, ale ja sama jestem psiara wychowana ze zwierzętami niemalże jak Mowgli, całe życie z psem w nogach łóżka, serce by mi pękło, gdyby ktoś na siłę pozbawiał mnie moich zwierząt, dlatego rozumiem matkę - poza tym nikt nie weżmie trzech antypatycznych starszych kocich bydlaków, a schronisko to nie wyjście)
              • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:26
                Są domy, w których można mieć własne zwierzęta. Niezależna to ona na pewno nie jest.
          • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:24
            O właśnie! bardzo dobry pomysł, na jutro
            a na dzisiaj, Ngale, jeśli musisz, wyślij tyle, żebys nie czuła za dużego obciążenia i z pełną świadomością, że i tak mama będzie głodna, a brat będzie się bawił za Twoje pieniądze
            Jesteś w okropnej sytuacji, bardzo, bardzo Ci współczuję. I proszę, zajmij się teraz przede wszystkim sobą. Najwyżej sąsiadka znowu zaprosi mamę na obiad. Trudno, odwdzięczysz się przy okazji.
            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:27
              A wiesz, myślałam, żeby wysyłać pieniądze tej znajomej celem robienia mamie zakupów na cały tydzień (o ile się zgodzi, nie chcę jej wykorzystywać), ale wtedy sprawa tak czy inaczej się rypnie i mama będzie jeszcze lepiej ukrywać problemy. Muszę jakoś ukryć, że wiem. To jest najtrudniejsze.
              • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:33
                Ngale, w ten sposób wchodzisz w chory układ. Mama jest dorosła, podjęła decyzję, że za Twoje pieniądze będzie sponsorować syna. Wie, że się na to nie zgadzasz? Jeśli nie, to powinna.
                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:40
                  Oczywiście, ze wie, już dawno temu oświadczyłam, ze nie zamierzam dawać mu chociaż złotówki, tym bardziej, że jest mi winny ładną kasę, i że mama ma kategoryczny zakaz pomagania mu pieniędzmi, które ja jej wysyłam. Z bratem nie utrzymujemy kontaktów, mama zna sytuację, zna mój stosunek do niego, ale jak widać nie bardzo ją to obchodzi.
                  Swóją drogą nie potrafię pojąć, co on robi, że pracując za zagraniczne stawki nadal nie ma pieniędzy i wyciąga od matki rencistki.
                  • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:44
                    Ale to Twoja mama daje mu Twoje pieniądze.
                    Powiedz jej wprost: mamo, nie zarabiam tyle, żeby utrzymywać też brata, skoro nie potrafisz mu odmówić, przesyłam pieniądze pani X, ona jest tak miła, że zrobi Ci zakupy. Nie stać mnie na inną pomoc, przykro mi.
                    • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:52
                      Ech, wiem, ale ta znajoma prosiła mnie o dyskrecję i nie wiem, jak to bezboleśnie dla niej rozegrać, poza tym nie chcę stracić sprzymierzeńca. To dobry, życzliwy człowiek. Nie chcę, żeby miała nieprzyjemności ze strony mamy.
                      • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:56
                        Nie musisz jej wsypywać, możesz powiedzieć mamie, że się zorientujesz, kto mógłby jej pomóc, że poszukasz. A potem zaproponować sąsiadkę.
                        Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żebyś miała cały czas na uwadze fakt, że mama tak czy siak będzie głodna. Czy jej wyślesz pieniądze, czy nie. I będzie głodna na własne życzenie, a nie dlatego, że jesteś złą córką.
                        • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:56
                          Możesz też porozmawiać z tą panią i ją poprosić o radę.
                      • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:56
                        ngale napisał(a):

                        > Ech, wiem, ale ta znajoma prosiła mnie o dyskrecję i nie wiem, jak to bezboleśn
                        > ie dla niej rozegrać, poza tym nie chcę stracić sprzymierzeńca. To dobry, życzl
                        > iwy człowiek. Nie chcę, żeby miała nieprzyjemności ze strony mamy.

                        Nieprzyjemności za pomoc? Czy TY też masz nieprzyjemności bo chcesz pomóc mamie? W takim wypadku przesyłałabym tylko określoną (taką na jaką mnie stać) kwotę miesięcznie i odcięła się stanowczo od reszty problemów.
              • marsylvik Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:11
                ngale napisał(a):

                > A wiesz, myślałam, żeby wysyłać pieniądze tej znajomej celem robienia mamie zak
                > upów na cały tydzień (o ile się zgodzi, nie chcę jej wykorzystywać),

                Poprosić zawsze możesz. Jeśli się zgodzi wbrew sobie, to jej a nie Twoja wina. Nie będzie to wykorzystywaniem.

                > ale wtedy
                > sprawa tak czy inaczej się rypnie i mama będzie jeszcze lepiej ukrywać problemy

                Może czas postawić sprawę jasno: nie pomagam w rozwiązywaniu problemów, o których nie wiem. Nie chcesz nic mówić - nie proś o kasę.

                > . Muszę jakoś ukryć, że wiem. To jest najtrudniejsze.

                Po co? Żeby utrzymać obecną sytuację jak najdłużej?
                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:41
                  > Po co? Żeby utrzymać obecną sytuację jak najdłużej?
                  Bo gdyby nie znajoma matki, w ogóle nie miałabym pojęcia, co się dzieje, i jej pomoc może mi być jeszcze potrzebna. Pisałam o tym kilka razy.
            • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:32
              Ja bym wcale mamie pieniędzy nie wysyłała - to i tak nie są pieniądze dla niej, tylko dla brata cokolwiek mam nie powie przez telefon. Załatwiłabym obiady dla mamy (nawet u jakiejś sąsiadki - mogłabyś poprosić tę znajomą o pośrednictwo w tej sprawie i płaciłabym tej gotującej), płaciłabym bezpośrednio za mieszkanie i opłaty i tyle. 1500 zł to koszt wyżywienia CZTERECH osób miesięcznie, nie jednej. Ngale, nie jesteś w stanie w ten sposób utrzymać trzech osób w tym pazernego brata, to on ma obowiązek dzielić się z TOBĄ troską i opieką nad Waszą matką.
              Zadzwoniłabym też do miejscowego MOPS-u i zapytała jakie oni mają możliwości kontroli i pomocy w tej sytuacji kiedy wszelkie finanse dla matki idą do kieszeni brata. Może chociaż ktoś przychodziłby robić mamie co parę dni zakupy żywnościowe za pieniądze przesłane z zagranicy?
    • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:28
      Moim zdaniem możesz zrobić kilka rzeczy:

      1. Otwórz podkonto "alimentacyjne" dla matki, przez które będziesz regulowała jej opłaty stałe (i inne rachunki), by nie dawać jej gotówki do ręki. Tytułować opłaty: "alimentacyjne" czy jakoś tak.

      2. Napisać list do bratu (z poświadczeniem odbioru i mail), w którym:
      a) wezwiesz go do zaprzestania praktyk wyłudzania od matki pieniędzy (z opisem tych praktyk),
      b) wezwiesz go obowiązku pomocy finansowej matce ("alimenty) i do określenia ich formy.

      3. Napisać takowyż list do matki z nakreśleniem sytuacji i wezwaniem, by zaprzestała wydawać Twoich pieniędzy na rzecz brata-wyłudzacza.

      4. Zasięgnąć doradztwa prawnego, co możesz zrobić formalnie z bratem i matką.

      5. próbować odciąć się mentalnie od tego patologicznego układu.
      • verdana Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:55
        Ja zgadzam się z Vilez jeśli chodzi o podkonto - Ty płacisz opłaty stałe.
        Poza tym powiedz matce, ze nie masz siły pracować na utrzymanie siebie, jej i brata. Nie masz nawet siły na całkowite jej utrzymywanie. Że będziesz posyłać miesięcznie określoną sumę - na opłaty np- a o resztę musi sie zwrócić do brata. Albo do MOPSU. Koniec.
        Sytuacja bowiem nie jest wcale taka, jak ją widzisz. Ty widzisz biedną matkę i brata-wyłudzacza. Ja , niestety, widzę dwoje wyłudzaczy. Matka żeruje na Tobie dokładnie tak samo, jak brat na matce. A Ty w stosunku do matki postępujesz tak, jak ona w stosunku do brata - uznajesz, ze tak trzeba, dajesz, współczujesz. A matka oddając pieniądze bratu czuje sie swobodna, bo wie, ze może docisnąć Ciebie mocniej. Mam przykre podejrzenia, że informacje o biedzie matki, które dochodzą do Ciebie za granicę, nie są takie zupełnie niezależnie od tego, co mama chce, aby do Ciebie dotarło. Najwyraźniej chce, aby sądzono, ze Ty kasy nie dajesz, aby sąsiedzi nie wiedzieli, że jest na Twoim utrzymaniu - to daje jej satysfakcję i poczucie władzy. Zamiast podziękowań, masz plotki na Twój temat.
        Skończ z tym.

        • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 13:58
          Dokładnie tak to wygląda.
          • kocia_noga Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 14:07
            Zgadzam się, tak to wygląda również dla mnie.
            • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 14:14
              Matka okradała i doprowadziła do wymęczenia fizycznego, bo wolała, żebyś Ty się zamęczyła, niż jej syn poszedł do pracy. Wg mnie Twój ostatni facet i matka są siebie warci, a nawet matka gorsza, bo od matki jednak więcej można oczekiwać, a złodziejstwo w rodzinie to chyba ostatni stopien patologii. Kup sobie coś fajnego, sama idź na jakąś imprezę, choćby z ludźmi z nowej pracy. No i może zmien telefon w koncu, bo tak to nigdy nie odpoczniesz.
              • miedzymorze Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 14:51
                Jeśli nie wiesz skąd znajoma ma telefon twoj to pewnie ma go od mamy, a jej dramatyczne opisy to kolejny wybieg i kłamstwo żeby cie naciagnac na kasę. Mama z bratek regularnie cie okrążają i nie będą mieć żadnych zahamowan w środkach nacisku. Zalatwiaj mamie dom opieki na miejscu, jak mama odmówi prze osin to znaczy ze jest jej w takim układzie dobrze i wygonie. Trzymaj się i nie daj się zlodziejom i pasozytom:-)
                Pozd
                Mi
                • paulina7171 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:02
                  Jeśli nie wiesz skąd znajoma ma telefon twoj to pewnie ma go od mamy, a jej dramatyczne opisy to kolejny wybieg i kłamstwo żeby cie naciagnac na kasę.

                  Zasadniczo nie uprzedzam się do ludzi i nie zakładam, że chcą mnie oszukać, ale o tym samym pomyślałam.
                  • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:21
                    Może Ci pomoże, jak sobie pomyślisz, że trzeba było długiego chyba treningu, żeby nie zauważyć, że jest się w nieistniejacym związku z facetem, który zaraz bedzie miał dziecko, i że chyba ten trening zafundowała Ci mama, albo cała rodzina. Może to na nich się wkurz, nie finansuj w żadnym wypadku i bądź realistką juz teraz, a nie czekaj na działanie terapii i psychologa. W takich jawnych sytuacjach jest przynajmniej łatwiej coś zobaczyć.
                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:34
                  Otóż nie, sprawdziłam, znajoma sama wzięła ten numer na wypadek, gdyby się coś matce stało. Nie ma dramatycznych opisów, matka raczej ukrywa problemy, niż nimi epatuje. Znajoma sama zauażyła, że coś jest nie tak.
        • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:22
          Verdano,
          częściowo zgadzam się z tym, co napisałaś. Matka doskonale wie, że jestem lojalna, że zawsze może na mnie liczyć, i korzysta, zamiast tak samo naciskać na brata i mnie. Nie mam wątpliwości, że nie jest sprawiedliwa, od dawna mam z tym problem i to w wielu dziedzinach życia, niestety.
          Z tym, że miałam niestety nieprzyjemność przez długie lata obserwować jej relację z bratem, miałam okazję przewałkować ją na terapii (jeszcze na studiach chodziłam na spotkania dla ludzi z dysfunkcyjnych rodzin, a po próbie samobójczej mamy przez chwilę na wspólne z nią spotkania u psychologa + moje prywatne konsultacje, bo dość mocno mną to trzepnęło). Po jego stronie jest czysty biznes, kiedy nie miała pieniędzy, nawet się nie odzywał, jeszcze przed swoim rozwodem pozbawił ją kontaktu z wnuczką i otwarcie nią gardził, bo "teściowa daje nam więcej". Jest upiorny, całkowicie pozbawiony skrupułów i dobrze gra. Tak samo olewał ubóstwiającą go babcię, do tego stopnia, że kupowałam jakieś słodycze i przy jego rzadkich wizytach kazałam mu je wręczać, żeby myślała, że o niej pamięta i kupił sam. Sam miał ją gdzieś od momentu, kiedy nie była w stanie nabijać mu kieszeni własną emeryturą. Tak, wiem jak to brzmi, wiem że świadomie uczestniczyłam w tym cyrku, ale babka była umierająca, było mi jej żal i stawiałam jej dobro ponad własnymi zasadami, a dawało jej to tyle radości, że było chyba warto. W każdym razie facet kalkuluje na chłodno i jest najbardziej pozbawionym uczuć człowiekiem, jakiego znam. Dlatego nie mamy kontaktu, nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
          Po stronie matki jest bezgraniczna miłość, taka niezdrowa, zaślepiona, wybaczająca wszystko, coś w rodzaju współuzależenienia. Terapeutka mamy pracowała z nią pod kątem uzależnień właśnie. Tyle, że matka bardzo szybko uznała, że jest zdrowa i żadnej pomocy nie potrzebuje.
          Nie sądzę, że krzywdzi mnie świadomie, nie sądzę też, że działa na podobnej zasadzie jak brat. Nie zamierzam jej usprawiedliwiać, naprawdę, widzę to wszystko, co się dzieje, chcę tylko powiedzieć, że o ile ja jestem w tej chwili ofiarą obojga, to matka jest ofiarą brata. Wiem, że powielam jej schemat i nie zamierzam tego dalej robić, chcę się od tego odciąć, tylko nie tak, żeby mnie potem zeżarło sumienie, że matka mi umarła z głodu, bo odcięłam jedyny dopływ pomocy, jaki ma.
          A, mama niedawno otrzymywała pomoc od mojego ojca (są rozwiedzeni od dawna, ale zaprzyjaźnieni, można powiedzieć), tyle że ojciec też ma granice i nie stać go na to. Rozmawiałam z nim dzisiaj o całej sprawie, nie wie, jak się zachować. Strasznie go to wszystko uderzyło.
          • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:28
            Ngale, przykro mi ale Ty też jesteś współuzależniona. Rozumiem Twoje współczucie dla matki, Twoje sumienie. Ale Ty nie jesteś w stanie rozwiązać tej sytuacji. Ty się głowisz, przepracowujesz, kombinujesz, a mama? ona jest szczęśliwa, bo synowi pomogła.
            To jej rola postawić granicę synowi, nie Twoja. Twoją rolą jest zadbać o siebie.
            Zrób teraz jak uważasz i maszeruj na terapię.
            • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:30
              I jeszcze jedno. Czy Twoja mama kiedykolwiek pracowała?
              Bo z opisu jej choroby nie wyglądają bardzo groźnie. Renta skromna, mieszkanie wynajęte, utrzymywanie przez byłego męża, córkę, dziwne to wszystko.
              • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:40
                Pracowała i to długo, ba, była bardziej zaradna niż mój ojciec. Obecna sytuacja postępuje od kilku lat.
                • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:10
                  I wszystko, co zarobiła przepadlo?
                  • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:31
                    Tak, długa historia, nieudana inwestycja itp.
                    • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:45
                      Rozumiem, i widzę, że czujesz się odpowiedzialna za mamę.
                      Szkoda, że Ty, w tak trudnej i bolesnej sytuacji, nie możesz na mamę liczyć.
                      • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:49
                        Wiesz, jest starsza, zmęczona, chora, nie uważam, że powinna być z tym pozostawiona samej sobie. Może to współuzależnienie, nie wiem.
                        • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:55
                          Jak dla mnie to wręcz straszne tak czytać, jak jest się wykorzystywanym i okradanym przez własną matkę na rzecz drugiego (pierwszego) dziecka. Może chociaz komuś się ta historia przyda, np. Ola-dom zobaczy, że jej mama to i tak dośc miła osóbka, a nie perfidna naciagaczka. Ile trzeba wydać pieniędzy, żeby zrozumieć, że matka i tak woli brata i nic tego nie zmieni. Odpadam:)
                          • ola_dom Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 13:18
                            paris-texas-warsaw napisała:

                            > Może chociaz komuś się ta historia przyda, np. Ola-dom zobaczy, że jej mama to i tak dośc miła
                            > osóbka, a nie perfidna naciagaczka.

                            Ależ ola_dom już dość dawno to dostrzegła i niejednokrotnie wręcz "broniła" swojej mamy przed komentarzami na forum, które uznawały ją za "poważnie zaburzoną", "ciężko narcystyczną" i choćby jeszcze gorzej...:)
                        • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:56
                          ngale napisał(a):

                          > Wiesz, jest starsza, zmęczona, chora, nie uważam, że powinna być z tym pozostaw
                          > iona samej sobie.

                          A Ty jesteś młoda, sprawna, nie masz żadnych potrzeb i potrafisz ze śpiewem na ustach zapracować na siebie, matkę i brata? Za to gdyby nie daj boszsze coś Ci się przytrafiło, choroba, wypadek, itp. to masz na kogo liczyć? Prawda? Mama i brat zawsze pomogą i wesprą, do ostatniej obgryzionej z Ciebie kości i wyssanej kropli krwi.
                          • zuzi.1 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 17:40
                            10/10 Aqua. Ngale, po tym co napisalas teraz juz wiadomo, dlaczego wpadlas w taki ' zwiazek'.Potrzebujesz terapii i idz na nia jak najszybciej. A pomoc matce powinnas ograniczyc na jakis czas calkowicie. Niech sama poszuka sposobu na dorobienie sobie, nie boj sie, z glodu nie umrze. A brat niestety psychopata czystej wody.
                        • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 17:02
                          Brakuje Ci zdrowego spojrzenia na tę sprawę, wybielasz mamę, nie widzisz jej odpowiedzialności za tę sytuację, lekceważysz własne potrzeby, pozwalasz by przekraczano Twoje granice, poświęcasz się...Na co Ci to wygląda?
                          • pade Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 17:13
                            Ngale, weszłaś w rolę ratownika jak w masło. Poczytaj o tym, poczytaj jeszcze raz wpisy w tym wątku, jak ochłoniesz. My nie piszemy tego po to, żeby Cię dobić.
                            Potrzebujesz pomocy, opieki, wsparcia. Tym się zajmij. Nie uciekaj od swoich problemów ratując mamę.
                            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 18:13
                              Pade, ja wiem, wiem że sama się w to wszystko wkopuję, ale nie jestem w stanie całkowicie jej odciąć. Macie rację z tymi zakupami przez internet/sąsiadkę, oczywiście. Zamierzam tak od tej pory robić. Chciałabym tylko poinformować matkę, skąd taka decyzja, że wiem o wszystkim, i tu powraca jak bumerang temat tej nieszczęsnej znajomej, która prosiła mnie o dyskrecję. Szlag by to, jestem kiepska w dyplomacji.
                              • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 18:32
                                To nie jest tak, że nagle zauważyłam, że jest problem,a wcześniej nie. Temat wzbierał we mnie od dawna, wkurzało mnie (delikatnie mówiąc), że brat nie dokłada się do kosztów utrzymania matki. Już od dawna chciałam to ugryźć, ale w międzyczasie rozsypał mi się związek i to w dość spektakularny sposób, co wiadomo, od miesiąca chodzę jak zombie i dopiero ten telefon od sąsiadki mnie otrzeźwił.
                                • paulina7171 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 19:48
                                  Ngale, mam wrażenie, że czujesz się w obowiązku tłumaczyć matce, w jaki sposób, i dlaczego tak, a nie inaczej dysponujesz - było, nie było - SWOIMI pieniędzmi. Dlaczego?

                                  Jeśli nie chcesz "sypnąć" sąsiadki wyjaśnij mamie (nie brnąc zbyt głęboko w temat), że ponieważ Twoja sytuacja finansowa się pogorszyła, zmuszona jesteś bardziej kontrolować swoje wydatki i nie możesz wysyłać jej więcej pieniędzy niż... (i tu podaj kwotę) i że wszelkich opłat będziesz dokonywać przez internet.

                                  Mam też wrażenie, że gdy brat zorientuje się, że źródełko cokolwiek wyschło, ograniczy kontakt z mamą do minimum (jeżeli w ogóle). I tym Twoja zakochana w synu mama przejmuje się teraz najbardziej.
                              • miedzymorze Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 18:54
                                Powiedz ze dowiedzialas się od dalszych znajomych, ze znają takiego gościa co chwali sue ze wyciąga kasę od siostry z zagranicy, która myśli ze pomaga mamie:-)
                                Pozdr,
                                Mi
                                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 18:59
                                  No, może nie dosłownie, ale to jest jakaś myśl :D
                                  • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 19:53
                                    litości, jesteś perfidnie oszukiwana , matka wywołuje w Tobie poczucie winy, jesteś traktowana jak dojna krowa.Nikogo nie obchodzi że padasz na twarz aby zarobić na pasożyta a Ty się przejmujesz tym, jak to powiedzieć mamie?
                                    Normalnie
                                    że od dzisiaj zmieniają się zasady gry.
                                    • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:01
                                      AAaaaaaaaaa, chodzi mi wyłącznie o kobietę, która mnie o tym poinformowała, a która prosiła mnie o dyskrecję, nie każcie mi tego pisać setki razy, błagam! Jej pomoc może mi być jeszcze potrzebna, babka jest życzliwa i chętna do współpracy, a przy tym ogarnięta, nie chcę, żeby matka strzeliłą focha i urwała z nią kontakt, bo już się niczego nie dowiem.
                                      • miedzymorze Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:16
                                        No więc tym bardziej lepiej zrobić avanti, a jak padnie (o ile wogole) pytanie skąd wiesz to hukniesz czymś w rodzaju 'wszystkie wróble o tym ćwierkają' 'dziwne, że w gazetach o tym nie piszą' itp itd :D

                                        pozdr,
                                        mi
                                      • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:17
                                        ależ ja to wiem.
                                        jak padnie pytanie-skad wiesz-czy naprawdę musisz się tlumaczyc??
                                        Puk puk, jest tam kto? bo czytam osobę której nie ma, jest tylko pani "nie mogę nikogo urazic" i pani "samopoczucie oszusta stawiam ponad swoje"
                                        Straszne
                                        • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:19
                                          ach i jeszcze. Matka nie zerwie z nią kontaktu.Bo ta pani też jest elementem jej gry
                                          Gry-w jak oskubać corkę

                                          Spoko'
                                          a nawet jak zerwie, to znajdzie inną która będzie Ci uprzejmie donosić że matka w niedostatku a ty nieczula
                                          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:51
                                            Ok, tutaj pani "mam dowody, bez nich matka się nie przyzna i będzie leciała w zaparte, bo jest koszmarnie uparta, a dowody da się powiązać z tylko jedną osobą", pozdrawiam. Znam swoją matkę na tyle, żeby wiedzieć, że za nakablowanie obrazi się i tyle, i nie chodzi mi o jej samopoczucie, a o samopoczucie tej babki, która prosiła mnie o zachowanie dyskrecji.

                                            Po prostu zadzwonię do brata i powiem mu, że wiem. Nie będzie dociekał skąd. Jak go znam, to się przyzna, bo jest na tyle bezczelny, a ja będę miała wtedy problem z głowy.
                                            • onmytoes Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 22:03
                                              ngale napisał(a):

                                              > Ok, tutaj pani "mam dowody, bez nich matka się nie przyzna i będzie leciała w z
                                              > aparte, bo jest koszmarnie uparta, a dowody da się powiązać z tylko jedną osobą
                                              > ", pozdrawiam. Znam swoją matkę na tyle, żeby wiedzieć, że za nakablowanie obra
                                              > zi się i tyle, i nie chodzi mi o jej samopoczucie, a o samopoczucie tej babki,
                                              > która prosiła mnie o zachowanie dyskrecji.
                                              >
                                              > Po prostu zadzwonię do brata i powiem mu, że wiem. Nie będzie dociekał skąd. Ja
                                              > k go znam, to się przyzna, bo jest na tyle bezczelny, a ja będę miała wtedy pro
                                              > blem z głowy.

                                              Jaki problem masz z głowy? I po co musisz cokolwiek matce udowadniać? Zastanów się co to realnie zmieni w sytuacji? Skoro ten brat jest taki bezczelny i zły, skoro matka wbrew Twojej woli oddaje mu Twoje pieniądze, czy Ty naprawdę wierzysz, że gdy bratu coś powiesz, to matka przestanie mu te pieniądze dawać? Albo on te pieniądze brać? Jeśli tak, to strasznie naiwna jesteś.
                                              Matka pewnie dalej będzie mu pieniądze oddawać i dalej iść w zaparte. A Ty dalej będziesz się szarpać i próbować jej coś udowadniać, ale jednosześnie nic w sytuacji nie zmieniając.
                                              Jakie masz realne możliwość kontrolowania tego co matka robi z pieniędzmi, które jej wysyłasz? Jaką masz realną możliwość powstrzymania jej by pieniędzy nie oddawała bratu? Moim zdaniem żadną. Nie jesteś w stanie kontrolować postępowania innej dorosłej osoby.
                                              I to powinien być puntk wyjściowy do dalszych Twoich decyzji.
                                            • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 22:10
                                              verdana na dole napisala-potrzebujesz terapii.
                                              Natychmiast.
                                              a ja tutaj zapytam-a po kiego i do czego potrzebujesz przyznania się matki?
                                              To Ty masz przestać robic za rodzinnego frajera , to Ty masz przestać padac na twarz ze zmęczenia/przepracowania/odmawiania sobie żeby nakamic synusia do kochania(ty bylas coreczką do pomagania)
                                              To Ty a nie matka/brat masz się zmienić
                                      • onmytoes Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:54
                                        ngale napisał(a):

                                        > AAaaaaaaaaa, chodzi mi wyłącznie o kobietę, która mnie o tym poinformowała, a k
                                        > tóra prosiła mnie o dyskrecję, nie każcie mi tego pisać setki razy, błagam!

                                        ngale, nie każemy Ci tego pisać po raz setny. To TY po raz setny skupiasz się na POBOCZNYM problemie, zamiast na sednie sprawy.
                                        Doskonale jasne jest, że nie chcesz sypnąć sąsiadki, podkreśliłaś to wielokrotnie. Tylko, że akurat nie to jest w tym momencie najważniejsze.
                                        Ludzie piszą Ci, że własna matka i brat ciągną z Ciebie kasę bez żadnych skrupułów, a Ty wciąż jak zdarta płyta powtarzasz, że Ty musisz delikatnie, że Ty musisz dyplomatycznie, żeby broń panie boże nikogo nie urazić, bo jak mamie powiedzieć, bo dyskrecja sąsiadki, po to, bo tamto, bo owamto.
                                        Dzizas, normalnie ręce opadają.

                                        Z czego Ty się w ogóle musisz mamie tłumaczyć? Z tego, skąd wiesz na co ona wydaje Twoje pieniądze? A jakie to ma znaczenie skąd wiesz? Czy nie ważniejsze jest, że przesyłasz jej pieniądze i te pieniądze idą w błoto a matka jest głodna? Na tym powinnaś się skupić.

                                        Mam wrażenie, że zwyczajnie nie chcesz dopuścić do siebie świadomości tego co się dzieje i dlatego wciąż uparcie skupiasz się na sprawie zastępczej, problemie z dyskrecją wobec sąsiadki. Który naprawdę w tej sytuacji jest nieco śmieszny, bo masz o wiele większego słonia w salonie w tym momencie.
                                      • kocia_noga Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:50
                                        ngale napisał(a):

                                        , babka jest życzliwa i chętna do współprac
                                        > y, a przy tym ogarnięta, nie chcę, żeby matka strzeliłą focha i urwała z nią ko
                                        > ntakt, bo już się niczego nie dowiem.

                                        A czego się chcesz dowiadywać czego jeszcze nie wiesz?
                        • miedzymorze Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 17:18
                          Ale wiesz, że przesyłając jej pieniądze, tak naprawdę dajesz bratu powód do wizyt u niej i naciskanie na nią, żeby mu ta kasę oddała.
                          Dajesz kasę -> brat zabiera i żadą jeszcze -> mama cię szantażuje -> dajesz kasę ...itp
                          Jak myślisz, jak szybko taki inteligentny i wyrachowany facet skuma że mu źródełko wyschło ?
                          pozdr,
                          mi
          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:28
            Ogólnie plan jest taki, że jutro skontaktuję się z jakimś prawnikiem, najlepiej mieszkającym blisko mojego ojca, i zapytam o ewentualne możliwości w zablokowaniu przepływu kasy między matką a bratem i wymuszeniu na nim, żeby pomagał ją utrzymywać, jak pisała vilez. Ojciec w razie czego mi pomoże, mam nadzieję, a ja nie mam możliwości, żeby w tej chwili latać co rusz do Polski i widywać się z prawnikiem osobiście.
            • anaiss Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:43
              Nie masz żadnego wpływu na to, co matka robi z pieniędzmi podarowanymi przez Ciebie. Czy finansuje syna, a sama głoduje to jej wybór. Nie możesz wymusić na bracie alimentacji matki. To matka jako osoba uprawniona może złożyć w sądzie pozew o alimenty.
              • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:19
                Jakieś możliwości ma. Może np. starać się o częściowe ubezwłasnowolnienie matki, i argumentować właśnie tym, że daje się wykorzystywać przez brata.
                Nie namawiam do tego, tylko wskazuję- że jest taka droga.
                • anaiss Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 17:46
                  Nie, to nie jest podstawa do ubezwłasnowolnienia. Ubezwłasnowolnić częściowo można z powodu choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii. W postanowieniu o ubezwłasnowolnieniu musi być wyraźnie wskazana przyczyna ubezwłasnowolnienia. To nie jest narzędzie temperowania najbardziej nawet lekkomyślnych osób.
                  • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 18:29
                    Tutaj choroba wchodzi w grę (depresja, CHAD).
                    • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 21:53
                      Ubezwłasnowolnienie, nawet częsciowe, raczej w tym przypadku nie wchodzi w grę, poza tym co mi po zdolności mamy do czynności prawnych, jak ona teraz nawet chwilówki nie weźmie, bo w końcu na szczęście przestali jej przyznawać. Czy jako siostra utrzymująca matkę mogę, ee, nie wiem jak to powiedzieć, wezwać za pośrednictwem prawnika brata do udziału w tych kosztach? Ktoś może się orientuje? Brat boi się takich rzeczy.
                      • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 08:50
                        Tak, możesz. To Ci właśnie radziłam w pkcie 2.- list do brata (poleconym i mailem, byś miała dowód, że wysłałaś, jeszcze możesz potwierdzić mu sms-em, że wysłałaś i prosisz o odpowiedź).
                        To jest na okoliczność ewentualnego wystąpienia o alimentację formalną dla mamy- wtedy masz dowód, że wzywałaś brata do równego partycypowania w tej alimentacji.
                        To pismo może oczywiście wyasygnować za Ciebie prawnik, który Cię reprezentuje- tyle, że to kosztuje. Ale może warto, skoro brat czuły w tym miejscu.
                        Nie poddawaj się i walcz o to. I nie posyłaj gotówki.
                        • anaiss Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 09:25
                          Nie zgadzam się z tym, co napisałaś. Przecież to nie ona jest uprawniona do żądania, więc takie wezwanie jest całkowicie bezpodstawne. To matka jest uprawniona do alimentacji i tylko ona może wystąpić z takim roszczeniem i jej wyborem jest czy pozywa jedno czy oboje dzieci.
                          Ja, jako prawnik, nie wysłałabym takiego żądania w imieniu autorki wątku. Na miejscu brata autorki potraktowałabym takie ewentualne wezwanie jako pochodzące od osoby nieuprawnionej.
                          Ale papier jest cierpliwy :)
                          • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 09:36
                            Nie, no, to norma:) Pozwać siebie samego w sądzie o alimenty;) Nawet jak matka by przystała na to, to przecież by nie wymagała ich od brata, ewentualnie poświadczała, że je otrzymuje etc. Bożżżż, zazdroszczę prawnikom udzielającym porad w takich sprawach:)
                            • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:16
                              Ale o czym Ty piszesz?
                              "To jest na okoliczność ewentualnego wystąpienia o alimentację formalną dla mamy- wtedy masz dowód, że wzywałaś brata do równego partycypowania w tej alimentacji. "

                              Gdzie tu masz pozywanie samego siebie o alimenty? Wiadomo, że kiedyś tam, gdyby stanęła ta kwestia w sądzie, to matka musi wystąpić o takowe.
                          • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:04
                            Nie zrozumiałaś. To nie będzie "żądanie sądowe", ale pismo polubowne. To będzie upomnienie się - jej prywatne- o partycypację w kosztach utrzymania matki. Jak najbardziej ma takie prawo. Natomiast to się PRZYDA, gdyby doszło do finalizacji sądowej. Będzie miała dowód, że chciała tę sprawę polubownie załatwić.
                            Prawnik tu występuje jako ktoś, kto potwierdza, że takie polubowne pismo zostało uskutecznione (coś jak notariusz).

                            Ale ok, skoro twierdzisz, ze prawnik nie może- to niech to zrobi ona sama.
                            • anaiss Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 17:57
                              Vilez, nie twierdzę, że prawnik nie może napisać takiego wezwania. Może, tylko profesjonalny prawnik nie podejmuje czynności, które nie rodzą żadnych skutków dla swojego klienta. To jest uprawnienie matki, jej wybór, może żądać alimentów tylko od córki, a nie od syna i tym sensie nie ma co wzywać brata autorki do współalimentacji matki, bowiem to tylko od matki może pochodzić takie wezwanie.
                        • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:56
                          > Tak, możesz. To Ci właśnie radziłam w pkcie 2.- list do brata (poleconym i mail
                          > em, byś miała dowód, że wysłałaś, jeszcze możesz potwierdzić mu sms-em, że wysł
                          > ałaś i prosisz o odpowiedź).
                          > To jest na okoliczność ewentualnego wystąpienia o alimentację formalną dla mamy
                          > - wtedy masz dowód, że wzywałaś brata do równego partycypowania w tej alimentac
                          > ji.
                          > To pismo może oczywiście wyasygnować za Ciebie prawnik, który Cię reprezentuje-
                          > tyle, że to kosztuje. Ale może warto, skoro brat czuły w tym miejscu.
                          > Nie poddawaj się i walcz o to. I nie posyłaj gotówki.

                          Ok, dzięki. Wolę prawnika, listem ode mnie brat się podetrze, koszty mnie nie martwią, i tak przy obecnych wydatkach będą pewnie kroplą w morzu. Dzisiaj po południu umówiłam się na konsultację, zobaczę, co prawnik może dla mnie zrobić.
                          • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:12
                            To nawet nie chodzi o to, czy on się podetrze, tylko że TY będziesz miała dowód na to, że zajęłaś się kwestią opieki nad matką, i że składałaś konkretne polubowne propozycje (tu: partycypacji w kosztach).
                            Jako i wyzwałaś go do zaprzestania wykorzystywania matki.
                            To się może przydać w ewentualnej przyszłej sprawie sądowej.
          • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 15:58
            ngale napisał(a):

            > Nie sądzę, że krzywdzi mnie świadomie, nie sądzę też, że działa na podobnej zas
            > adzie jak brat. Nie zamierzam jej usprawiedliwiać, naprawdę, widzę to wszystko,
            > co się dzieje, chcę tylko powiedzieć, że o ile ja jestem w tej chwili ofiarą o
            > bojga, to matka jest ofiarą brata.

            Matka NIE jest ofiarą brata, Ngale, to TY jesteś ofiarą obojga...przykro, że wszyscy prócz Ciebie to widzą.

            Wiem, że powielam jej schemat i nie zamierza
            > m tego dalej robić, chcę się od tego odciąć, tylko nie tak, żeby mnie potem zeż
            > arło sumienie, że matka mi umarła z głodu, bo odcięłam jedyny dopływ pomocy, ja
            > ki ma.

            Ale ty nie jesteś żadnym źródłem pomocy dla matki, jesteś jedynie źródłem finansowania brata.

            DLATEGO powinnaś się odciąć. I dlatego, że cokolwiek zrobisz to matka wjedzie Ci na sumienie, nie masz na to żadnego realnego wpływu. Pomoc dla niej możesz starać się ograniczać, lub obwarowywać, ale tak na prawdę jeśli matka jest sprytna, a brat dodatkowo nią zręcznie powoduje to mogą Cię i tak pięknie robić w konia nadal, a na koniec i tak obwinić o wszystkie nieszczęścia świata całego. NIE MASZ NA TO WPŁYWU! Jedyne na co masz wpływ, to własne życie i nim powinnaś się zająć.
            • anula36 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:53
              Tak samo olewał ubóstwiającą go babcię, do tego stopnia, że kupowałam jakieś słodycze i przy jego rzadkich wizytach kazałam mu je wręczać, żeby myślała, że o niej pamięta i kupił sam. Sam miał ją gdzieś od momentu, kiedy nie była w stanie nabijać mu kieszeni własną emeryturą. Tak, wiem jak to brzmi, wiem że świadomie uczestniczyłam w tym cyrku, ale babka była umierająca, było mi jej żal i stawiałam jej dobro ponad własnymi zasadami, a dawało jej to tyle radości, że było chyba warto.

              Dobre checi dobra rzecz,tylko ze robiac tak wspieralas brata w jego egoizmie i dalas przywolenie na robienie z siebie glupka w nastepnej kolejnosci.
              Ja bym oplacala lokal i wysylala kase na jedzenie i leki mamie w stalej nienegocjowalnej kwocie i naprawde zmienila nr tel,niech sie z toba kontaktuje przez prawnika, jest szansa ze wobej osoby trzeciej ( neutralnej) troche przystopuje z tym wyludzaniem kasy.
            • kocia_noga Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:54
              Życie przynosi nam odpowiedzi kiedy jesteśmy na nie gotowi - jedna baśń padła, pada i ta druga.
          • miedzymorze Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:54
            >ile ja jestem w tej chwili ofiarą obojga, to matka jest ofiarą brata. Wiem, że powielam jej schemat i nie >zamierzam tego dalej robić, chcę się od tego odciąć, tylko nie tak, żeby mnie potem zeżarło
            >sumienie, że matka mi umarła z głodu, bo odcięłam jedyny dopływ pomocy, jaki ma.

            Spokojnie, matka nie umrze z głodu, ponieważ instynkt przeżycia jest bardzo silny i doskonale wie (chociaż zapewne nieświadomie) ile sobie ma zostawić, żeby przeżyć i ma też troskliwą znajomą którą ją zaprosi na obiad.
            Nie odetniesz dopływu pomocy, ponieważ w chwili obecnej w niczym jej nie pomagasz finansowo - wszystko kradnie brat. Jedyne co odetniesz to łatwą kasę dla niego. Jeszcze raz dużymi literami:
            PRZESYŁAJĄC KASĘ NIE POMAGASZ MAMIE.
            Ktoś sensownie napisał - rób mamie zakupy przez internet, brata zapewne nie zainteresuje twarożek, ziemniak i kuraczka na rosół.
            Jedyna sensowna pomoc jakąś widzę to ściągnięcie mamy do domu opieki na miejscu, POZA ZASIĘG BRATA.
            Acha, i jak ktoś słusznie zauważył wyżej - szukałaś ujścia dla swojego gniewu. No więc właśnie je masz. Wywal mamie wszystkie niesprawiedliwości, żale, zrób po prostu takie avanti, żeby ją zatkało. Świadomie krzywdzi czy nie, to nie ma znaczenia. Powiedz jej że wszystko wiesz i że jak dała wszystkie pieniądze bratu to niech jemu zawraca du...pę, a od ciebie ma się odczepić, bo padasz na pysk. Nie przekonuj się, że nie możesz mamie tego zrobić - nic jej nie będzie, znosi duzo gorsze rzeczy od twojego brata. A jak trafi na dłużej do szpitala to nawet lepiej - odetchnie od syna.
            Aby pomóc mamie, trzeba jej dać to, czego potrzebuje, a nie to czego żąda i próbuje wymusić szantażem. Pieniądze jak widać tym nie są.

            Nie bój się użyć swojego gniewu - po coś on jest ;)

            pozdr,
            mi

            ps. swoją drogą bardzo jestem ciekawa odpowiedzi pani Agnieszki w tym wątku ;)
            • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 16:59
              Cóż, Ngale skwapliwie kupuje sobie spokój sumienia, tyle, że nie w tym sklepie go sprzedają i nie za tę walutę...
              • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 19:55
                Osobom zainteresowanym tematem polecam:

                www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PP_3_2014/553Pasternak_PsychiatrPol2014v48i3.pdf
                (dotyczy kobiet DDA, ale podkreśla się, że jest to niejednorodna grupa) artykuł dotyczący parentyfikacji u kobiet z dysfunkcyjnych domów, w tym bardzo ciekawe wnioski terapeutyczne oraz przyczyny międzypokoleniowe występowania parentyfikacji (emocjonalnej i instrumentalnej) - czyli jak funkcjonuje taki rodzic odwracający role.
                Uważam, że działania na rzecz takiego rodzica są dalszym podtrzymywaniem patologii i są zwyczajnie szkodliwe. Działania osób trzecich jak np. sąsiadki też są wg mnie typowymi działaniami podtrzymującymi tę patologię - zwrócenie się do córki-kobiety po pomoc (albo szukanie sensacji), ajednoczesne pożyczenie 10 zl na papierosy synowi. Smutno to czytać.

                lubimyczytac.pl/ksiazki/t/parentyfikacja
                Tutaj też książka o parentyfikacji autorki ww. artykułu. W ogóle Schier bardzo ciekawą tematyką się zajmuje, bo też ciałem i psychosomatyką. Bardzo polecam:) Wcześniej już chciałam Oli-dom nawet napisac, a przyszło mi do głowy, że to bardzo powzechne zjawisko - obok też pytajnik szaleje z kasą, aw jego wątku ktoś bardzo fajny blog poleca o takich płaconych haraczach (tez w konkretnej kasie i emocjach) matce. Chyba matki w rodzinach dysfunkcyjnych zwyczajnie częściej są obiektami takiej parentyfikacji.
    • milamala Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 20:13
      Zyjesz w patologicznym zwiazku z rodzina (ale to juz wiesz), wiesz tez, ze czas na zmiany (bo byc nie napisala watku). Bedzie trudno, ale ja na twoim miejscu pewnie zrobilabym pewien "przekret".
      Trzeba sie uwolnic od doroslej mamy. Nie musisz jej alimentowac. Ona jest dorosla i musi sobie poradzic. Tak jakby sobie poradzila gdyby Ciebie nie miala.
      Wyobraz sobie , ze jestes chora. Co przy Twoich problemach z rodzina jest tylko kwestia czasu, wiec lepiej to wyprzedzic i niedopuscic, bo za niedlugo nie tylko nie bedziesz mogla utrzymywac mamusi ale i siebie, a Tobie mamusia ani brat nie pomoze.
      Mieszkasz za granica to bedzie latwiej.
      Jakis czas mow mamie, ze chorujesz, ze czujesz sie coraz gorzej, ze zaczelas sie leczyc.
      Potem powiedz, ze musialas przerwac prace, dostalas zasilek ale marniutki i ledwie starcza na czynsz, oplaty, leki i skromne wyzywienie. Przyslij jej ostatnia 'transze" (niech madrze zagospodaruje z daleka od lepkich palcow synka nieroba i napisz, ze bardzo zalujesz , ale ze wzgledu na stan zdrowia nie dasz rady jej wiecej przysylac.
      I zobaczysz co sie stanie. W razie czego zawsze "mozesz wyzdrowiec' i szybko wrocic do utartego patologicznego schematu.
      Matka sobie poradzi jak bedzie musiala. Czlowiek ma instynkt przetrwania i jak bedzie wiedziec, ze nic juz od Ciebie nie otrzyma to i nie bedzie tak sklonna do dzielenia sie z synkiem.
      Skorzystaj z tego, ze mieszkasz za granica z daleka od patologicznej rodziny. Zmien prace na lzejsza jak planowalas. Idz do lekarza, psychologa, zadbaj o swoja psychike, niech cie skieruja na terapie, w krajach Europy Zachodniej z tego co wiem takie "przyjemnosci' sa finansowane z ubezpiecznia. Bo inaczej scenariusz opisany powyzej moze stac sie prawda.
      To taka sugestia pod rozwage.
      • verdana Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 20:49
        Problem w tym, ze potrzebujesz bardzo pilnej terapii. Podobnie jak potrzebuje jej żona alkoholika, która uważa, że jej zadaniem jest trwać w milczeniu i wycierać wymioty.
        Mama nie jest ofiarą brata. Brat, zwracam Ci uwagę, nie pojawił sie jako dorosły, nie spadł z księżyca, tylko od lat jest wychowywany i wspierany przez rodzinę - która - UWAGA- chce to robić. CHCE. Nie musi. Matka uwaza, zę powinna wspierać synka, Ty - ze warto dawać mu alibi. Obie nie musiałyście.
        Przy czym matka uwaza, ze Ty nie zasługujesz na pomoc i troskę, jesteś bankomatem. Tyle.
        • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 08:51
          Podpisuję się.
    • ortolann Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 22:19
      Ngale, a jak Twoja matka zapyta skąd wiesz, to może powiedz, po prostu, że wiesz to od brata. Kłamstwem to prawdopodobnie wcale nie będzie, bo, jak wspominałaś, prawdopodobnie sam się przyzna i nie będzie dociekał skąd akurat Ty to wiesz. Powiesz, po prostu, że go przycisnęłaś i wiesz wszystko od niego. A dodatkowo, przekaz możesz wzmocnić tym, że cała okolica szumi o stosunkach w Waszej rodzinie i że wcale nie trzeba zatrudniać detektywa, żeby się zorientować, że robią Ciebie w wałka.
      Wyobrażam sobie przez co musisz teraz przechodzić. Bardzo mocno trzymam kciuki i życzę Ci dużo siły i wytrwałości w przeprawach z niedojrzałymi bliskimi.
    • kinkygirl Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 08.02.15, 23:44
      Kilka osób już to pisało - powtórzę - twoja matka wyludza pieniądze i postępuje wobec ciebie dokładnie tak samo jak brat postępuje wobec niej. Niczym ale to absolutnie niczym sie to nie różni.
      Piszesz że zawsze faworyzowała brata. Czy przypadkiem pieniędzmi nie próbujesz zasłużyć na ochłapy miłości.
      • milamala Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 00:39
        kinkygirl napisała:

        "Czy przypadkiem pieniędzmi nie próbujesz
        > zasłużyć na ochłapy miłości. "
        Zgadzam sie, tez pozostawiam to pod rozwage. Przerabialam to w swoim zyciu, nie warto, jak ktos cie nie kocha (a na to niestety wyglada, bo zadna kochajaca matka nie wykorzystywalaby swojego dziecka) to nigdy sobie nie zdolasz zasluzyc na jego/jej milosc.
        • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 01:36
          Kiedy byłam młodsza, przez pewien czas tak robiłam, zgodzę się, durna byłam niemożliwie. W tej chwili pozostało raczej poczucie obowiązku, niczego nie chcę ugrać, najbardziej marzy mi się święty spokój. Rozmawiałam z bratem, nie ma najmniejszego zamiaru dokładać się do utrzymania matki.
          • enith Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 02:31
            > najbardziej marzy mi się święty spokój. Rozmawiałam z bratem, nie ma najmn
            > iejszego zamiaru dokładać się do utrzymania matki
            .

            Więc sprawa jest prosta. Dzwonisz dziś do matki z powiadomieniem, że dowiedziałaś się o tym, co dzieje się z twoimi pieniędzmi i oświadczasz, że od dziś nie wysyłasz jej nic. Oświadczasz też, że matka, jeśli chce zobaczyć od ciebie choć złotówkę, ma pozwać ciebie i brata solidarnie o alimenty. I sprawa zacznie się toczyć. Będzie wiadomo kto i ile ma płacić i czy faktycznie wywiązuje się z tego obowiązku. Zacznij więc od rozmowy z matką, a potem najlepiej z prawnikiem, który cię poprowadzi.
            • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 08:55
              > ma pozwać ciebie i brata solidarnie o alimenty. I sprawa zacznie się toczyć.

              To byłoby optymalne- żeby doszło do formalnej alimentacji. W procesie byłaby szansa na to, że się ujawni proceder wyłudzania od matki pieniędzy przez syna. No i fakt, że córka już jakiś czas wspomaga matkę finansowo, czego nie można powiedzieć o jej bracie.
              Jest też możliwość, że skoro matka pracowała i ma emeryturę, to taka alimentacja w ogóle nie jest potrzebna, wystarczy bowiem, żeby syn nie wyłudzał pieniędzy od matki, a starczy jej na życie.
              • mozambique Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 10:53
                czyzby autorka to ta sama ngale co to ostatnio opisywala jak jej narzeczony zrobil dziecko kochance, zmaieszkal z nią i a jak sie okazalo to kochanka byal stała panią a ngale tylko czasową kochanką ?

                i minęło pare dni i juz zdązyła na stale wyjechac za granicę i pracowac tam od wileu miesiecy po 7 dni w tygodniu n autrzymaniu pasożyta ?

                ma zdrowie kobieta :)
                • z_pokladu_idy Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 10:58
                  Przecież napisała w tamtym wątku, że mieszka za granicą.
                  Jak dla mnie jej historia rodzinna wiele wyjaśnia.
              • georgina04 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:16
                vilez napisała:

                > > ma pozwać ciebie i brata solidarnie o alimenty. I sprawa zacznie się tocz
                > yć.
                > To byłoby optymalne- żeby doszło do formalnej alimentacji. W procesie byłaby sz
                > ansa na to, że się ujawni proceder wyłudzania od matki pieniędzy przez syna. No
                > i fakt, że córka już jakiś czas wspomaga matkę finansowo, czego nie można powi
                > edzieć o jej bracie.

                Jaaaaaaasne! Już widzę jak autorka idzie do prawnika, zakłada sprawę w sądzie i ujawnia proceder wyłudzania od niej pieniędzy przez matkę i brata.

                Przecież ona nawet boi się powiedzieć mamusi, że wie o wszystkim!
                Czy naprawdę wierzycie, że będzie w stanie walczyć sądownie jeśli jedyne o czym myśli to, jak wytłumaczyć się przed matką i jak nie urazić sąsiadki?
                Do tego by stanąć w sądzie i zeznawać przeciw własnej matce (nawet w imię dobrze pojętego jej dobra) to naprawdę nie jest byle co.
                Ona przecież nawet nie chce dopuścić do siebie faktu, że matka z niej ciągnie. Ona ciągle pisze o złym bracie, o problemie dyskrecji wobec sąsiadki i o biednej schorowanej matce, której przecież trzeba pomagać za wszelką cenę.
                Ona nie chce widzieć rzeczywistości, bo jest zbyt bolesna. Dokładnie tak samo jak w wątku o jej facecie, który układa sobie życie z inną kobietą. Sprawa była jasna od początku a ona na 200 postów analizowała, tłumaczyła, chciała z nim rozmawiać itp itp.

                Wybacz autorko, ale wyłania mi się z Twoich wątków osoba, która woli żyć w jakiejś iluzji i podtrzymywać jakieś chore układy, rozdrabniać się na drobiazgach zamiast stawić czoła rzeczywistości i zająć się tym co istotne. W tym wypadku akurat ustalenia konkretnych sposobów finansowania matki bez potrzeby udowadniania jej i tłumaczenia dlaczego.
                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:35
                  Sama w tej chwili lecisz zbyt daleko z analizami mojej skromnej osoby i wyłaniają ci się zbyt daleko idące wnioski, nie będę tego wszystkiego komentować, bo nie widzę sensu. Tak, jasne,że to nie jest dla mnie proste, pokaż mi takiego, dla którego by było. Jeśli natomiast chodzi o alimenty, to sama zaproponowałam matce taką opcję jeszcze przed napisaniem tutaj, z wyraźnym zaznaczeniem, że mnie też może pozwać, bo mi to obojętne. Rzeczywistość, niestety, widzę i wyłania mi się z niej bardzo nieciekawy obrazek, który chcę rozwiązać możliwie szybko i skutecznie, czego część piszących tu osób nie zauważa, bo jak ty woli teoretyzować na temat mojej wewnętrznej słabości, mojego związku (bo wykryłabym zdradę telepatycznie, gdybym tylko była silniejsza) i innego pieprzenia. Nie utrzymuję matki dla frajdy, nie robię tego, żeby zyskać w jej oczach, robię to dlatego, ze nikt inny mnie nie zastąpi, ani to dla mnie wygodne, ani fajne. Nie będę się więcej odnosić do takich tekstów. W tej chwili interesuje mnie kwestia namówienia matki do pozwania nas obojga o alimenty, bo niestety sama siebie i brata pozwać nie mogę, o ile mi wiadomo.
                  • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:54
                    idz na terapię
                    serio
                    dla własnego dobra.
                    • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:58
                      Annb, a coś w temacie?
                      • aqua48 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:09
                        ngale napisał(a):

                        > Annb, a coś w temacie?

                        To było 100% w temacie...
                      • annb Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:42
                        bo cały czas chcesz zmienić matkę, a powinnaś siebie
                  • aqua48 Ngale 09.02.15, 15:08
                    ngale napisał(a):

                    >Nie utrzymuję
                    > matki dla frajdy, nie robię tego, żeby zyskać w jej oczach, robię to dlatego, z
                    > e nikt inny mnie nie zastąpi
                    , ani to dla mnie wygodne, ani fajne.
                    > W tej chwili interesuje mnie kwestia namówienia matki do pozwania nas obojga o alimenty

                    Ngale, oczekujesz od matki niemożliwego! Z tego co o niej napisałaś NIE MA takiej możliwości, żeby ją namówić do zmiany zachowania, bo to po prostu nie jest taka osoba która zachowuje się racjonalnie i rozsądnie. Jeśli chcesz żeby zachowała się inaczej niż do tej pory, to TY musisz zmienić SWOJE zachowanie wobec niej. Odciąć ją od Twoich finansów nie odbierać telefonów z lamentami i sprawić aby matka MUSIAŁA się zwrócić do brata (tu - sądownie) z prośbą o pomoc, albo aby MUSIAŁA uciąć mu źródło pożyczek i zaczęła żyć z własnej emerytury, nawet biorąc pod uwagę, że w przejściowym okresie (jako konsekwencja WŁASNYCH poczynań - nie będzie miała co jeść, trafi do szpitala itp). Innej możliwości nie ma.
                    Jeśli to dla ciebie za dużo, to możesz ograniczyć się np. do płacenia jej rachunków stałych bezpośrednio przelewami na konto instytucji typu: spółdzielnia mieszkaniowa, gazownia, elektrownia oraz załatwić jej te obiady u sąsiadki czy gdziekolwiek indziej. Choć i tu obawiałabym się, że matka po miesiącu odmówi i zażąda w tajemnicy przed Tobą od sąsiadki pieniędzy, które jej będziesz w tym celu wpłacać, aby przekazać je bratu...zastanów się nad tym wszystkim co tu piszemy w twoim wątku, bo robimy to nie po to, aby Cie pognębić, czy zmieszać z glebą, ale po to abyś przejrzała nieco na oczy i najszybciej jak to możliwe poszła na terapię, inaczej na pewno zniszczysz życie sobie, a wcale nie poprawisz sytuacji matce.
                    I pocieszę Cię - NIE jesteś niezastąpiona. Nikt nie jest...
                    • vilez Re: Ngale 09.02.15, 15:25
                      Nie jestem przekonana, czy nie istnieje jakaś prawna możliwość wzięcia się za tą sprawę poza matką (wtedy, gdy ta odmawia pozwania dzieci o alimenty). Skoro dziecko widzi, że matka jest w niedostatku, i jej pomaga, a jednocześnie jej brat wyłudza od tejże matki pieniądze, to nie można nic zrobić? Naprawdę? Nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że musi być jakaś możliwość interwencji. Nie wiem: powiadomienia, dajmy na to, opieki społecznej? Wywiad społeczny na tę okoliczność? Coś, co postraszy i matkę i brata. Bo czy naprawdę pozostaje w takiej sytuacji tylko wypiąć się na matkę. No nie wierzę.

                      W każdym razie ja bym gromadziła korespondencję, w której opisuję problem i proponuję rozwiązania. Na wszelki wypadek.
                      • ngale Re: Ngale 09.02.15, 15:27
                        Myślałam o wysłaniu do niej ludzi z MOPSu, muszę się zorientować. Było nie było są przeszkoleni na takie okoliczności.
                        • aqua48 Re: Ngale 09.02.15, 15:48
                          ngale napisał(a):

                          > Myślałam o wysłaniu do niej ludzi z MOPSu, muszę się zorientować. Było nie było
                          > są przeszkoleni na takie okoliczności.

                          Ludzie z MOPS-u nic nie zwojują, jeśli matka zamknie im drzwi przed nosem, mówiąc, że nic od nich nie potrzebuje,bo ma..córkę. Poza tym tam mówią, że do pomocy przede wszystkim zobowiązane są dzieci - można ewentualnie powiedzieć jak sytuacja wygląda- że jedno dziecko łoży, ale całe pieniądze idą w błoto, czyli do kieszeni drugiego dziecka. Jednak skoro matka robi to całkowicie dobrowolnie i ubezwłasnowolniona nie jest, to sprawa będzie ciężka. Można poprosić o wizyty kontrolne i sprawdzanie zawartości lodówki, ale matka może takiej opiekunki po prostu do domu nie wpuścić i nikt jej nic zrobi.. Może też spokojnie nakłamać, że córka nie daje pieniędzy, lub daje za mało...
                          Miałam do czynienia z MOPSem przy moich sąsiadach. Jeden nie wpuszczał do domu nikogo, drugą osobę, błąkającą się nocami samopas w końcu córka umieściła w domu opieki.
                          • ola_dom Re: Ngale 09.02.15, 15:58
                            aqua48 napisała:

                            > Ludzie z MOPS-u nic nie zwojują, jeśli matka zamknie im drzwi przed nosem, mówiąc, że nic od
                            > nich nie potrzebuje,bo ma..córkę.
                            > Można poprosić o wizyty kontrolne i sprawdzanie zawartości lodówki, ale matka może takiej
                            > opiekunki po prostu do domu nie wpuścić i nikt jej nic zrobi.. Może też spokojnie nakłamać, że
                            > córka nie daje pieniędzy, lub daje za mało...

                            Jakoś mi się wydaje, że to nie ten przypadek. Że matka ngale jest raczej z tych, którzy robią, co inni im każą - syn każe dawać sobie pieniądze - to daje, każe wyłudzać pieniądze od ngale - to wyłudza z płaczem, ngale każe matce założyć sprawę o alimenty - mówi, że założy - i nie wykluczałabym, że tak właśnie zrobi, etc. W tym wypadku to może i akurat dobrze. Bo może jak pani z MOPSu przyjdzie, i powie matce, co ma zrobić - to ona to właśnie zrobi.
                            Nie mam oczywiście pewności, że tak akurat jest z matką ngale - ale takie mam "czucie" w tym przypadku.
                            • celestyna444 Re: Ngale 09.02.15, 16:11
                              Ou_dom, mnie się wydaje, że mama Ngale, teraz, gdy przy niej jest jej synek, to zgodzi się na wszystko i powie wszystko co tylko Ngale chce usłyszeć aby tylko w tym momencie nie zakręciła kurka z kasą...
                              • ola_dom Re: Ngale 09.02.15, 16:15
                                celestyna444 napisała:

                                > Ou_dom, mnie się wydaje, że mama Ngale, teraz, gdy przy niej jest jej synek, to
                                > zgodzi się na wszystko i powie wszystko co tylko Ngale chce usłyszeć aby tylko w tym
                                > momencie nie zakręciła kurka z kasą...

                                Może i tak, ale to także potwierdza, że mama godzi się na wszystko.... I warto to teraz umiejętnie wykorzystać.
                              • ngale Re: Ngale 09.02.15, 16:33
                                Syn jest na szczęście na drugim końcu Polski, u dziecka, chociaż tyle, że nad nią nie stoi.
                            • ngale Re: Ngale 09.02.15, 16:32
                              Ola, tak, jest taka. Co prawda niestety jest też uparta, ale ogólnie mam wrażenie, że lubi być prowadzona za rękę, wyręczana w decyzjach, ten typ. Z drugiej strony ma słomiany zapał, i nawet jeżeli poczuje jakieś wsparcie ze strony nie wiem, MOPSu i ruszy do działania, to całkiem możliwe, że po paru dniach straci motywację. Trzeba ją cały czas utwierdzaćw słuszności decyzji.
                              • ola_dom Re: Ngale 09.02.15, 16:39
                                ngale napisał(a):

                                > Trzeba ją cały czas utwierdzaćw słuszności decyzji.

                                To trzeba drążyć skałę - metodą brata, który jest przecież bardzo skuteczny :).
                                • aqua48 Re: Ngale 09.02.15, 16:44
                                  ola_dom napisała:

                                  > ngale napisał(a):
                                  >
                                  > > Trzeba ją cały czas utwierdzaćw słuszności decyzji.
                                  >
                                  > To trzeba drążyć skałę - metodą brata, który jest przecież bardzo skuteczny :).

                                  Olu, mylisz się, matka to nie sznur, który sobie Ngale wraz z bratem przeciągają i mają przeciągać do końca jej dni. To dorosła osoba. Niezależna. A robiąc według twej rady Ngale nie zmieni postępowania matki bo ono nie będzie wypływało z jej potrzeb i przekonań, tylko z podszeptów. I będzie zależne wyłącznie od tego komu akurat matka chetniej ucha przychyli czy Ngale, czy jej bratu, czy komuś jeszcze innemu..

                                  • ola_dom Re: Ngale 09.02.15, 16:51
                                    aqua48 napisała:

                                    > Olu, mylisz się, matka to nie sznur, który sobie Ngale wraz z bratem przeciągają i mają
                                    > przeciągać do końca jej dni. To dorosła osoba. Niezależna. A robiąc według twej rady Ngale nie
                                    > zmieni postępowania matki bo ono nie będzie wypływało z jej potrzeb i przekonań, tylko z podszeptów.

                                    Miałam na myśli działanie okresowe, tymczasowe - żeby udało się załatwić sprawy alimentacyjne/sądowe/MOPS/etc. A nie działanie na stałe. Tylko w tej chwili, kiedy ngale nie wie, co robić i próbuje rozwiązać sprawę.
                                    W żadnym razie nie jest to metoda na stałe, bo się można wykończyć (tzn. ngale się wykończy).
                              • aqua48 Re: Ngale 09.02.15, 16:41
                                ngale napisał(a):

                                >Trzeba ją cały czas utwierdzać w słuszności decyzji.

                                Ngale, tyle, że Twoja matka nie jest niedorozwiniętym małym dzieckiem, które trzeba prowadzić za rączkę i utwierdzać w słuszności decyzji. Jest dorosłą kobietą, która powinna ponosić KONSEKWENCJE swoich działań lub ich braku, jak każdy z nas. A TY jej na to nie pozwalasz...
                                • ngale Re: Ngale 09.02.15, 16:51
                                  Aqua, no co ja ci mam powiedzieć, to nie była moja ocena jej działań, tylko charakteru. Taka jest. Jest niedojrzała w wielu kwestiach, mam wrażenie, czasem rozmawiając z nią czuję się, jakbym spierała się z dwunastolatką. Jeśli mam ochotę poprowadzić ją za rączkę, to tylko dlatego, że w ten sposób mam chociaż minimalną szansę na jakiś sensowny efekt, a nie dlatego, ze mi tak jej szkoda.
                                  • aqua48 Re: Ngale 09.02.15, 16:56
                                    ngale napisał(a):

                                    >Jeśli mam ochot
                                    > ę poprowadzić ją za rączkę, to tylko dlatego, że w ten sposób mam chociaż minim
                                    > alną szansę na jakiś sensowny efekt.

                                    Mylisz się, nie masz absolutnie żadnych szans. W ten sposób tylko sobie sumienie uspokajasz, do czasu kiedy okazuje się, że cała Twoja tytaniczna praca nad siły i tak poszła na marne, bo matka ci się wymknęła i zrobiła po swojemu jak tylko brat na horyzoncie się pojawił..Zajeździsz się na śmierć.

                          • bergamotka77 Re: Ngale 09.02.15, 16:10
                            ngale
                            ale masz przerabane w zyciu ale niestety wygladasz mi na ochotniczkę w mysl powiedzenia "Nie ma ofiar, sa ochotnicy". Sama wpakowalas sie w zwiazek w trojkacie a w rodzinie masz jeszcze gorszy trojkat. Dziewczyno zadbaj o siebie, odetnij sie od tego calego szamba, niech sie kisza we wlasnym sosie. Matke masz toksyczna nie mniej niz brata. Zajmij sie swoim zyciem a oni niech sobie sami radza. Szczerze mowiac majac wlasne problemy tego kalibru jak ty postawilabym na siebie, to ty teraz wymagasz pomocy i wsparcia a tu musisz innych sponsorowac i sie zmartwiac o ich los. Niech spadaja!
                            • vilez Re: Ngale 09.02.15, 17:18
                              > Sama wpakowalas sie w zwiazek w trojkacie a w rodzinie masz jeszcze gorszy trojkat.

                              Co Ty gadasz? Jakie- sama? Może jeszcze napisz- że chciała...
                      • anaiss Re: Ngale 09.02.15, 18:01
                        Przecież matka sama mu daje te pieniądze. Gdzie tu mowa o wyłudzeniu?
                        • ola_dom Re: Ngale 10.02.15, 09:40
                          anaiss napisała:

                          > Przecież matka sama mu daje te pieniądze. Gdzie tu mowa o wyłudzeniu?

                          No ale chyba na tym polega wyłudzenie - że manipulacją doprowadzasz do tego, że ktoś sam Ci oddaje pieniądze (czy inne dobra).
                          Jak się mu je zabiera siłą - to już raczej kradzież.
                          Poza tym - zwyczajnie w świecie wyłudzają pieniądze od ngale. I tutaj już chyba nie ma wątpliwości, że to wyłudzenie.
                          • annb Re: Ngale 10.02.15, 10:03
                            bo ja wiem czy manipulacja? To raczej chora miłość.
                            Matka kocha syna i go dotuje niekoniecznie swoją kasa.
                            Zmanipulowaną jest załozycielka wątku.Ktoś kiedyś wmówił jej że za miłość się płaci. I ona płaci.
                            Mnie nadal przeraża to zdanie - mama niestety wzięła kilka chwilówek bez mojej wiedzy, dobrze, że już kończę to spłacać, bo odsetki potężne, wiadomo.
                            • ola_dom Re: Ngale 10.02.15, 10:09
                              annb napisała:

                              > bo ja wiem czy manipulacja? To raczej chora miłość.

                              Pewnie tak, i w sumie nie jestem pewna, czy akurat odpowiednia definicja jest tu najważniejsza...
                              • annb Re: Ngale 10.02.15, 10:16
                                najwazniejsze jest aby zobaczyć to, co się dzieje jakby oczami kogoś kto stoi z boku.
                                Najlepiej by było gdyby załozycielka watku wzieła swoje wpisy, skopiowała i napisała
                                moja koleżanka....
                                płaci, wysyła
                                matka mojej kolezanki
                                i tak dalej

                                a na końcu
                                co ja bym jej poradziła

                                przy czym ważne aby zaakcentowac ze
                                to matka brała chwilówki
                                to matka tak siała że teraz zbiera co zbiera (chodzi o inwestycje/decyzje/mieszkanie)
                                Ale nie sądze że coś dotrze
                                jak się całe zycie było ćwiczonym do bycia dzieckiem ratownikiem, to pozniej cięzko jest się z toksycznego układu wykaraskac
                                stąd ta racjonalizacja-tylko ja mogę pomóc
                                I to wyparcie-mama jest biedna bo biedna, bez reflekcji że sama do tego doprowadzila

                                Smutne
                                Przeraźliwie smutne
                                • ola_dom Re: Ngale 10.02.15, 10:29
                                  annb napisała:

                                  > I to wyparcie-mama jest biedna bo biedna, bez reflekcji że sama do tego doprowadzila

                                  > Smutne
                                  > Przeraźliwie smutne

                                  Zgadza się.
                                  Dość osobiście traktuję ten wątek, bo moja sytuacja jest w jakimś stopniu (na całe szczęście tylko w jakimś stopniu...!) podobna - też "muszę" wspierać mamę finansowo, choć pewnie nie musiałabym, gdyby nie niektóre wcześniejsze i obecne decyzje mojej mamy.
                                  Ale w grę wchodzą uczucia i poczucie obowiązku - owszem, mam świadomość, że to nie moja wina, że mamie trudno się samej utrzymać, ale czy to znaczy, że mam ją tak zostawić, bo "niech sobie teraz ma, co chciała"?
                                  Ja na szczęście nie mam żadnego pasożyta w postaci brata, a moja mama nie wydzwania z błaganiem o pieniądze - w zasadzie przenigdy o nie nie poprosiła - ale nadal nie jest przyjemna świadomość, że matka musi wybierać między lekami, jedzeniem a ogrzewaniem domu.
                                • pade Re: Ngale 10.02.15, 10:30
                                  Ciężko ale nie jest to niemożliwe.
                                  Nie ma opcji, ze Ngale przeczyta nasze wpisy i stwierdzi: od dzisiaj jestem inna!:)
                                  Potrzeba na to pracy własnej i czasu.
                                  Najwazniejsze, że idzie na terapię.
                            • paris-texas-warsaw Re: Ngale 10.02.15, 12:15
                              I gdzies dodane, że to chwilowki na syna.
                              Te dwa wątki są wg mnie powalajace. Na różne sposóby, w zasadzie wszerz i wzdłuż.
                              Chodzi mi jednak po głowie wypowiedź z poprzedniego wątku Pani Agnieszki, że można starać się zrozumieć tamtego faceta. To bardzo decentralizujące i takie psychoterapeutyczne, ja najpierw sobie przykładowo myślałam, że np. nie wiedział, z którą chce być, lubi urozmaicony seks, nie lubi konfrontacji etc. Ale też jest ta perspektywa, że jak partnerka wybiera 7 dniową pracę na tydzień, to sama zwyczajnie pokazuje na ile jej zależy na związku i to w ogóle ustawia jak taki związek (nie)może funkcjonować. Z tego względu to wg mnie nie była jednostronna, a zwyczajnie dwustronna fikcja.
                              Jeśli to faktycznie się gdzieś dzieje, bo ta postać jca przyzwalającego na finansowanie matki przy 7 dniowym trybie pracy jest wg mnie straszna (coś jak rodzaj niewolnictwa). Chyba ojciec i matka najgorsi, o jakich ja tu czytałam.
                              Chciałabym się już wylogować z tego wątku, ale mnie faktycznie przykuwa.
                              • ola_dom Re: Ngale 10.02.15, 12:30
                                paris-texas-warsaw napisała:

                                > ta perspektywa, że jak partnerka wybiera 7 dniową pracę na tydzień, to sama zwyczajnie
                                > pokazuje na ile jej zależy na związku

                                jak się mieszka daleko do siebie (ngale za granicą, a były - jak rozumiem - w Polsce), to sprawa siedmiodniowego tygodnia pracy wygląda już nieco inaczej.
                                • paris-texas-warsaw Re: Ngale 10.02.15, 12:55
                                  Chyba facet też był za granicą, ale w innym mieście. Ale jakby nie było, to się raczej kumuluje wolne, żeby być razem w jakimś czasie. Miłość na poczatku jest raczej dość egoistyczna i się świata nie widzi wokół, i nikt poważnie myślący o kimś nie poświęcałby raczej czasu na zarabianie na chwilówki dla brata, który pewnie sam ledwo alimenty płaci. Nie zdziwilabym się zresztą, jeśli za pieniądze ngale też te alimenty byłyby płacone. Tam zresztą gdzies się pojawiał motyw, że facet ngale też cienko prządł, może to też była jedna z jego motywacji o reaktywacji związku, bo jak nic nie wychodziło to rewelacjami po całości poszedł, a tak nie mysli ktoś faktycznie zakochany. Przy takiej partnerce przynajmniej może by mu było latwiej. No jak nie wiadomo o co chodzi... Takie dwa wątki masy ludzkich poplątanych motywacji.
                              • ngale Re: Ngale 10.02.15, 15:58
                                Może jednak się wyloguj, bo kiepsko interpretujesz, za to sporo sobie dopowiadasz (najlepsza chyba była historia, jak to według ciebie sypiałam z byłym będącym pod wpływem żeby sprawdzić czy może, nadal nie wiem, jak ci się udało coś takiego wymyślić). I powtarzam, jeśli chcesz dla frajdy powałkować mój związek albo masz jakieś pytania w tej kwestii, zapraszam na maila, może łatwiej uzyskasz odpowiedzi niż zadając je w eter z nadzieją, że ktoś przyłączy się do spekulacji.
                                • paris-texas-warsaw Re: Ngale 10.02.15, 19:39
                                  O sypianiu z pijanym chłopakiem było pytaniem warunkowym, nie twierdzeniem. Juz to ostatnio mi pisałaś, ale przez grzeczność nie zgłębiałam tego wątku. Mam wrażenie, że od pierwszego postu na temat Twojego chlopaka nie znając go zupełnie lepiej interpretowałam jego zachowania i fantastyczne historyjki niż Ty go znając dwa lata, więc nie czuje się taka zla w tych "spekulacjach".
                                  Nie wiem, co miałabym napisac na maila, bo ja tylko bym chciała w swoim małym światku przywrócić sprawiedliwość, żeby nic się takiej mamie nie płaciło, ale to nie jest chyba chwilowo możliwe i musze moją małą frustrację w sobie jakoś pomieścić:) Jakby ktoś się do mnie chciał przyłączyć, to oczywiście byłoby miło, ale cóż:)
                                  • pade Re: Ngale 10.02.15, 20:08
                                    przyłączyć do kopania leżącego?
                                    dobre:D
                                    • paris-texas-warsaw Re: Ngale 10.02.15, 23:19
                                      Pade, czy Tobie się przypadkiem nie wydaje, że panuje absolutyzm oświecony, a Ty jesteś jedynym oświeconym?
                                      Te Twoje protekcjonalne równoważniki zdań bądź w chwilach łaskawości dla maluczkich całe zdania
                                      idź na terapię
                                      odbiło ci
                                      kopać leżącego
                                      i to ignorowanie pytań...
                                      Taka mnie refleksja nie pierwszy raz naszła:)
                                      • pade Re: Ngale 10.02.15, 23:26
                                        Nie przyszło by mi do głowy, żeby na temat kogoś, kto tyle ostatnio przeszedł (nieważne z jakiego powodu) i jest w ogromnym stresie, snuć sobie filozoficzne rozważania, bo mnie temat ciekawi. Nie przyszłoby mi też do głowy, żeby suponować tej osobie to, co Ty suponujesz.
                                        To nie jest oświecenie, jestem z innej bajki niż Ty, po prostu.
                                        • paris-texas-warsaw Re: Ngale 10.02.15, 23:58
                                          Ale czujesz się lepiej pisząc o kimś, że nadaje się na terapię i że jest leżący? W ramach "ępatji"? Rozumiem, że to może być dla Ciebie pociągająca wizja bycia w lepszej sytuacji niż ngale, ale co jutro przyniesie nikt nie wie, a dziewczyna nie jest "leżąca", jest młoda, zmienia prace jak chce, zna dobrze język obcy, to ona zakonczyła w zasadzie związek, świat należy do niej. Jak chce to może dawać swoje pieniądze komu chce, choć mi byłoby ich szkoda, tak jak czasu na pracę na profity dla innych.
                                          Ps. Cieszę się z Twojej oceny, że niewiele nas łączy:)))
                                          • pade Re: Ngale 11.02.15, 00:17
                                            Kolejne spekulacje? Tym razem na mój temat?
                                            Też się cieszę. Jedno wielkie uff:D
                                            Dobranoc.
                                            • paris-texas-warsaw Re: Ngale 11.02.15, 00:36
                                              Niestety podejrzewałam, że nic na to w zasadzie nie odpowiesz. Głupio napisać, no tak, jest leżąca, i tak samo głupio się z tego wycofać. Zasłonić się slowem spekulacja jest bardzo łatwo, ale czemu ono służy jasno widać. Dobranoc, pchły na noc:)
                                          • ola_dom Re: Ngale 11.02.15, 09:56
                                            paris-texas-warsaw napisała:

                                            > dziewczyna nie jest "leżąca", jest młoda, zmienia prace jak chce, zna dobrze język obcy, to
                                            > ona zakonczyła w zasadzie związek, świat należy do niej. Jak chce to może dawać swoje
                                            > pieniądze komu chce,

                                            Ty masz rację! Ngale jest w sytuacji wyłącznie do pozazdroszczenia!
                                            I sądzę, że właśnie z tego powodu znalazła się na tym forum - żeby się nam wszystkim pochwalić, jak świetnie się jej wiedzie.

                                            No naprawdę - to zupełnie nowe światło z zupełnie innej perspektywy. Mało, że "światło" - to "oświecenie" nieomal...
                                            • kocia_noga Re: Ngale 11.02.15, 16:15
                                              Od niedawna tu wchodzę poczytać, więc dla mnie wszystko nowe. I ta frustracja, że chciałabym kopnąć matkę Ngale w rzyć ale mam nogę za krótką.
                                            • paris-texas-warsaw Re: Ngale 11.02.15, 20:12
                                              Ngale jest w sytuacji, czy nawet dwóch, które się nałożyły na siebie, które tak naprawdę niewiele jej w życiu zmieniają, tylko odsłaniają jakąś wiedzę. Chłopak nie pomagał w chorobie, więc niewiele zmienia, czy był w tym czasie sam czy z inną dziewczyną i to w ciąży, to tylko sensacyjna scenografia. Mamie pieniądze były płacone, też za pożyczki na brata i tylko wiedza o zakresie wykorzystywania samej mamy się pogłębiła. Trudność sytuacji partykularnej nie przekłada się na trud ogólnej sytuacji, a biorac pod uwagę własnie wiek, mobilność, i zwłaszcza samodzielność (bo to ktoś jest od pomocy ngale uzalęzniony, a nie jej byt i pomyślność), to można uznać, że jej sytuacja jest o niebo lepsza niż masy stałych pisarek na forum w stałych związkach z masą problemówi wiekiem 40/50+ etc. Nawet uwierzenie w bajki faceta jest w pewien sposób przynalezne pierwszym związkom i młodemu wiekowi. W zasadzie tez jest w lepszej sytuacji niż wszystkie opisane przez nią osoby. Chwilę może potrwac odnalezienie się z nową wiedzą, ale mając taki ogólny potencjał można być i za miesiąc-dwa w zupełnie innym miejscu i tyle.
                                              • ola_dom Re: Ngale 13.02.15, 10:12
                                                Paris - mam wrażenie, że uważasz szczęście za coś obiektywnego. Czyli - jak obiektywnie rozmaite warunki są spełnione, to mamy czuć się szczęśliwi - bo tak?
                  • kocia_noga Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:40
                    ngale napisał(a):


                    Nie utrzymuję
                    > matki

                    i tylko to jest prawdą

                    dla frajdy, nie robię tego, żeby zyskać w jej oczach, robię to dlatego, z
                    > e nikt inny mnie nie zastąpi,.
    • celestyna444 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 14:32
      Nigdy, przenigdy nie zrozumiem jak matka może świadomie, perfidnie krzywdzić i wykorzystywać finansowo jedno ze swoich dzieci na rzecz drugiego dziecka ( dziecka zdrowego, które może pracować). Sama mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie czegoś takiego!
      Matka Ngale nie zasługuje ani na szacunek ani na pomoc z jej strony. Podejrzewam wręcz, że matka wcale tej pomocy finansowej nie potrzebuje, tylko znalazła sposób na dogadzanie swojemu synkowi. Trzeba się dokładnie przyjrzeć cenom w Polsce. 1500 zł za wynajem mieszkania w małej miejscowości to zdecydowanie za dużo. Z innymi wydatkami, pewnie jest podobnie. Nigdy też nie wysyłałabym swoich pieniędzy obcym ludziom (sąsiadka!)
      Pomysł z wystapieniem matki o alimenty, jest bardzo dobry - chociaż i tak wiadomo, że matka od synka pieniędzy nie weźmie - bo może się okazać, że te alimenty wcale nie są konieczne, tylko, trzeba żyć oszczędniej i nie finansować dorosłego syna.
      Tak jak zawsze jestem, za pomaganiem i opieką nad starszymi ludźmi, tak w tym wypadku odcięłabym natychmiast całą pomoc finansową - poinformuj matkę, że Twój brat ma jej oddać wszystko co jemu przekazała, to będzie miała pieniądze na swoje wydatki. Ty już się napomagałaś, niech teraz on się wykaże.
      • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:20
        Ok, słuchajcie (celestyna, wybacz, to nie personalnie do ciebie, po prostu podpinam się pod ostatni post) lecenie w teorie robi się męczące i niestety nic do mojej sytuacji nie wnosi. O potrzebie terapii wiem i pisałam o tym na samym początku, ale nie chce mi się w kółko odpowiadać na dziesiątki postów w stylu "no cześć, przeczytałam pięć napisanych przez ciebie zdań, dopisałam drugie pięć i już wiem o tobie wszystko, i moja diagnoza jest taka, że jesteś..." i takie teksty po prostu będę ignorować, bo to, że najwcześniej za trzy tygodnie wyląduję na kozetce i będę się tam cotygodniowo pojawiać, to rozwiązanie długofalowe, a ja pewne kwestie muszę zacząć prostować już teraz, choćby w trosce o własny portfel. Jeśli ktoś jeszcze czuje potrzebę teoretyzowania na temat terapii czy mojego życia osobistego, to zapraszam na maila. W tej chwili interesują mnie możliwe rozwiązania prawne. Wiem, co spieprzyłam, wchodząc w buty wiecznego ratownika matki, wiem, co spieprzyłam niejako przejmując rolę rodzica, ale nie porzucę z minuty na minutę własnego systemu wartości. Nie odetnę jej całkowicie od pomocy, bo mam własne problemy i nie chce mi się jeszcze martwić nią, natomiast chcę tę pomoc dawkować rozsądnie i tak, żeby brat nie mógł z niej korzystać, dlatego od dzisiaj zakupy będę jej robić przez internet, ale to nie wszystko. Póki co rozmawiałam z matką, postawiłam sprawę jasno i uwarunkowałam dalszą pomoc współpracą, zgadza się na formalne pozwanie brata o alimenty, ale nie wiem, na ile traktuje poważnie własne słowa i na ile będzie chciała to realizować w praktyce. I to jest w tej chwili dla mnie ważne. Dzięki za radę, vilez, dzisiaj spróbuję to obgadać z prawnikiem i skonstruuję list do brata. Natomiast miałabym pytanie do kogoś zorientowanego - jeśli brat ma obowiązek alimentacyjny wobec własnej córki, jest w ogóle szansa, że sąd każe mu dokłądać się do utrzymania matki?
        • celestyna444 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:43
          > W tej chwili interesują mnie możliwe rozwiązania prawne
          Twoja mama, aby sądownie otrzymać alimenty od dzieci, musi pozostawać w niedostatku. A ja tu mam wątpliwości czy niedostatek Twojej mamy jest realny czy raczej mama Twoim kosztem zaspokajała potrzeby brata.
          Jeżeli ten niedostatek jest realny, to juz dawno mama powinna mieć przyznane
          świadczenia z systemu ubezpieczeń społecznych. Dlaczego mama ich nie ma?
          Najmniejsza renta jaką znam to jest ok.800zł. Ta osoba otrzymuje od miasta dodatek mieszkaniowy w wysokości czynszu za mieszkanie. Czy Twojej mamie taki dodatek nie przysługuje?
          I dlaczego mama wynajmuje takie drogie mieszkanie?
          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:51
            > Jeżeli ten niedostatek jest realny, to juz dawno mama powinna mieć przyznane
            świadczenia z systemu ubezpieczeń społecznych. Dlaczego mama ich nie ma?
            Najmniejsza renta jaką znam to jest ok.800zł. Ta osoba otrzymuje od miasta dodatek mieszkaniowy w wysokości czynszu za mieszkanie. Czy Twojej mamie taki dodatek nie przysługuje?

            A wiesz, nie mam pojęcia. Renta, nie dość że niska, to jescze obciążona jest komornikiem. Nie wiem, dlaczego się tym nie zainteresowała i czy w ogóle wie o możliwości uzyskania dodatkowych świadczeń. Dam jej cynk, niech z tym leci do odpowiedniej instytucji i się orientuje. Dziękuję.
            Z mieszkaniem to odrębna historia, poprzednie zostało nagle sprzedane i musiała się bardzo szybko wyprowadzać, w tym mieszka drugi miesiąc. Koszta generuje głównie ogrzewanie.
          • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 15:54
            > A ja tu mam wątpliwości czy niedostatek Twojej mamy jest realny czy raczej mama Twoim kosztem zaspokajała potrzeby brata.
            Uwierz mi, że jest.
            • celestyna444 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:06
              > Uwierz mi, że jest.
              -To trzeba na cito szukać tańszego mieszkania. (brat jest aktualnie w kraju i nie wpadł na to???)
              -Sprawdzić, czy mamie przysługują zapomogi celowe z MOPSU (celowe - to właśnie np. pokrycie kosztów ogrzewania)
              -Sprawdzic na stronie Urzędu Miasta czy przysługuje mamie dodatek mieszkaniowy
              - Nie wysyłać pieniędzy, tylko robić opłaty przez net- dokładnie przeliczyć na co mamie wystarczy renta.
              -Jeżeli mama ma przyznaną grupę inwalidzką, to sprawdzić jaka pomoc jej przysługuje ( trzeba brać faktury za leki i odliczać od podatku i pewnie sa jeszcze inne przywileje)
              • napis_z_obrazka Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:27
                Celestyna,
                to jest bardzo dobra rada . I realna, jesli renta niska.
                Ngale,
                jesli chcesz dyplomatycznie ´ograniczyc pomoc fionansowa, mozesz powiedziec mamie, ze darowizna nie moze przekraczas kwoty 5000 pln ( na 2 lata, nie jestem pewna, do sprawdzenia) i ze bedzie musiala zaplacic podatek od kazdej zlotowki otrzymanej od Ciebie. I wyglada, ze ten Limit jest juz przekroczony ustawowo;-)

                Pracujesz legalnie? W UE , w niektorych krajach sa ulgi podatkowe za wspieranie rodzicow w kraju. Korzystalas z tego?
                Bez prawnika ani rusz...
                • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 17:24
                  Pracuję legalnie. Jezu, ile tego wszystkiego, chyba faktycznie potrzebuję jakiegoś speca na miejscu, zaczynam się gubić. W każdym razie ogromne dzięki za info o dodatkach, przyznam, że pojęcia o nich nie miałam, poinformuję matkę.
                  • pani.jezowa Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 10.02.15, 01:56
                    Tylko pamiętaj, że te zasiłki nie są automatycznie dawane jak matka spełnia kryteria tylko musi napisać o nie wniosek, przyjdzie wizytacja z MOPS i dopiero wtedy dostanie.
                    Znaczy musi tego dopilnować (lub ktoś dla niej).
                    A! I jeśli powie, że dostaje od Ciebie pomoc i poda kwotę to ta kwota zostanie doliczona do jej budżetu i może sprawić, że przekroczy limity na zasiłki.
                    Bo nikogo nie będzie interesowało, że ona z Twoich pieniędzy nie korzysta tylko daje je synowi.
            • jesienna.nuta Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:19
              Ngale, jeśli masz mętlik w głowie, zadzwoń do MOPS-u i popytaj o wszystkie możliwości. Poproś o pomoc, o radę. Tam pracują też fajne urzędniczki i jeśli będziesz miła i rzeczowo opiszesz sytuację swojej matki i Twoje problemy z utrzymaniem matki, z pewnością Ci pomogą, a nawet zapewnią bezpłatną pomoc prawną. Przeprowadzą Cie przez wszystkie meandry, wesprą, dadzą matce kuratora. Matce musisz pomagać, to jasne, jedyne co możesz zrobić, to jak najbardziej odciąć ją od pasożyta żerującego na bezradnej, starszej kobiecie. Ona się nie zmieni i nie warto się starać w tym temacie, bo i tak Ci się nie uda. Ale możesz zapewnić jej byt i maksymalnie ją kontrolować dla jej dobra. Będzie Ci ciężko, współczuję.
    • asia_i_p Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:29
      Chyba wynajęłabym Ukraińców, żeby wpieprzyli bratu. I mówię prawie serio.

      A tak zupełnie serio - ale to będzie potworne wykorzystywanie znajomej - gdyby ona się zgodziła, wysyłałabym pieniądze jej, żeby robiła mamie zakupy. Względnie robiła zakupy online, jeżeli da się płacić kartą kredytową zza granicy, sama też regulowała online rachunki, o ile to możesz robić, nie płacąc krocie za przelewy międzynarodowe. Mamie do ręki tylko pieniądze na waciki, jak to odda bratu, tragedii nie będzie.
      • kocia_noga Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 16:55
        Jest coś takiego jak paypal, bardzo wygodne.
        • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 17:22
          Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę:) Znaczy jeszcze mogę uwierzyć, że ktoś latami tresowany chce płacić matce zlodziejce pieniądze i namawiać ją, żeby wystąpiła o alimenty m.in. OD SIEBIE, przy pomocy rozwiedzionego ojca, który chce uczestniczyć w kontaktach z prawnikiem, zamiast przejść się do byłej żony i z nią po męsku pogadać, ale, że masa ludzi obmyśla wspólnie jak dalej pomagać matce-wyłudzaczce to nie wierzę:( Jak matce bedzie potrzebna kasa, to się o nią zakręci,do mopsu trafi, nie jest ślepa i bez nóg. Tak jak w poprzednim wątku nie mogłam uwierzyć, że są ludzie wierzący, że może faktycznie, jakoś tak, na imprezie po pijaku... Przecież wzięcie od kogoś bliskiego (a nawet dalekiego) pieniędzy i mówienie, że to na coś, jest zwykłym złodziejstwem. Załamka.
          • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 18:14
            Jak to szło... Życie bywa dziwniejsze od najdziwniejszego filmu? :-)
    • enith Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 18:18
      Ja bym chciała coś uściślić względem alimentów, bo z niektórych postów wynoszę, że to ma być jakaś kara dla matki czy córki. Fakt, że to nazywa się "pozew" nie niesie żadnego przesłania pejoratywnego. To sądowe sformalizowanie finansowego zobowiązania jednej osoby wobec drugiej. I tego właśnie potrzebuje Ngale! Bo matka wystąpić o alimenty będzie musiała od obojga dzieci, w tym synka, któremu daje się tak ładnie doić. I już to może dać tamę zachowaniu brata i matki.
      Ngale, WSZYTSKO co masz związanego ze sprawą, wyciągi z kont, korespondencję formalną i nieformalną, zachowuj. Nie ma znaczenia, że "twoim listem brat podetrze se tyłek", ma znaczenie, że takowy wysłałaś, najlepiej za potwierdzeniem odbioru (dla sądu!), bo wskazuje na twoją chęć polubownego załatwienia sprawy. Zacznij nagrywać rozmowy z bratem, gdy mówi, że nie przyłoży się do pomocy matce. WSZYSTKO to skopiuj i zachowaj. A potem idź do prawnika, MOPS'u i przedstaw sytuację. A jeśli przyjdzie do sprawy sądowej (w co wątpię, bo twoja matka nie wygląda na osobę skłonną pozwać własnego syna o alimenty), będziesz mieć w ręku dowody, że TY pomagasz matce od lat. Brat takich dowodów mieć nie będzie. I to też będzie ważne dla sądu.
      P. S. Masz jakikolwiek wgląd w matki finanse? Czy masz czarno na białym jakikolwiek dowód, że matka pozostaje w niedostatku? Ile ma emerytury? Ile zabiera komornik? Ile płaci za mieszkanie? Ile za jedzenie, leki, dojazdy? Bo nie zdziwiłabym się wcale, gdyby okazało się, że matka na wszystko ma z własnej emerytury, ale oddaje to synowi, a ty de facto jesteś jej główną utrzymującą. Ja bym zażądała wglądu w papiery, bez tego nie dokonałabym ani jednego więcej przelewu.
      • anaiss Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 18:28
        Moim zdaniem to bzdura namawiać matkę, by wystąpiła również o alimenty od autorki, bo wtedy zostanie zasądzone świadczenie pieniężne i w ogóle nie będzie żadnej kontroli na co pieniądze są przeznaczane.
        A przypominam, że brat autorki jest już zobowiązany alimentacyjnie względem swojego dziecka, więc szanse, że Sąd zasądzi od niego świadczenie są małe.

        enith napisała:
        Bo
        > matka wystąpić o alimenty będzie musiała od obojga dzieci

        Skąd to przekonanie?
        • enith Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 18:52
          > Skąd to przekonanie?

          Masz rację. Nie ma podstawy prawnej, by pozwać solidarnie oboje dzieci, ale... Jeśli matka pozwie o alimenty wyłącznie córkę to:
          a. córka będzie mogła wnosić o obniżenie kwoty alimentów, bo jest jeszcze pracujący, a więc mający dochody brat. Ten fakt będzie brany pod uwagę przez sąd. Fakt, że brat alimentuje swoje dziecko jest ważny, ale NIE ZNOSI potencjalnego obowiązku alimentacji wobec rodzica. Może tylko wpłynąć na wysokość zasądzonych alimentów.
          b. córka ma w ręku twarde dowody (np. wyciągi z kont), że od dawna DOBROWOLNIE wspomaga matkę finansowo. I ten fakt też będzie brany pod uwagę przez sąd.
          Sądowe ustalenie alimentów ma tu w pierwszej kolejności chronić autorkę wątku. Jeśli zostanie zobowiązana do alimentacji, (która, mogę was zapewnić, na pewno nie będzie wynosić 1500 zł/m-c), to po wykonaniu zobowiązania będzie mogła z czystym sumieniem umyć ręce. Niezależnie od tego, co się z tymi pieniędzmi faktycznie stanie.
          • mamameg Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 10.02.15, 09:03
            Ale zdajecie sobie sprawę, że można pozwać o alimenty JEDNO z dzieci, te mniej lubiane na przykład? I te alimenty mogą być zasądzone wyłącznie od tego jednego dziecka?
            • vilez Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 10.02.15, 18:31
              Pozwać można, ale to dziecko ma narzędzia, by się bronić.
              • mamameg Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 11.02.15, 09:11
                Owszem, a i same alimenty pewnie byłyby dużo mniejsze niż dobrowolna pomoc Ngale, ale chciałam zwrócić uwagę, że pozwanie o alimenty nie oznacza wystąpienia o alimenty od wszystkich dzieci i od wszystkich w tej samej kwocie.
    • kochamruskieileniwe Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:00
      Ngale, jest jedna sprawa, którą powinnas jeszcze jakoś sprawdzić. Chodzi o te chwilówki. Piszesz, że jej nie dają.Tyle tylko...
      Tych firm jest od groma. W jednej nie dadzą - w drugiej nie, ale juz w trzeciej i owszem..
      Czy matka nie padła w spiralę kredytową?
      Czy nie pozyczała pieniedzu na siebie z przenaczeniem na brata?
      Wiesz - moze matka bedzie żyla, ale miej swiadomosc, ze dlugi sie dziedziczy. No chyba, ze zrzekniesz sie spadku.(jezeli bedziesz miala dzieci - w imieniu dziecka trzeba to robic sądownie).
      • verdana Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:22
        Ależ rady, aby mama wystąpiła o alimenty sa nierealne. mama o nic nie wystąpi, bo ona nie chce obciążać syna. Córka jest od utrzymywania i dawania pieniędzy i tyle. Matka na 100% nie zechce , aby syn był czymkolwiek obciążony. A jeśli nawet wystąpi o alimenty, to i tak nie będzie ich brała od syna, za to skrupulatnie będzie brała od córki, oddawała je bratu i pokazywała sąsiadom, że córka pozwala jej umrzeć z głodu.
        Problem w tym, zę Autorka chce niemożliwego - chce, aby matka zrozumiała, ze jest niesprawiedliwa. Matka tego nie zrozumie, bo chce pieniędzy tylko od córki, aby wspierać syna. I będzie je ciągnęła do końca życia, przy okazji wpędzając Ngale w coraz większe poczucie winy. Tego nie da sie załatwić, nie psując sobie kontaktów z matką. Po prostu.
        • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:42
          > Problem w tym, zę Autorka chce niemożliwego - chce, aby matka zrozumiała, ze jest niesprawiedliwa.
          Też, ale to drugorzędne, naprawdę. Póki co chcę jak najszybciej ogarnąć sytuację na linii matka-brat, z bardzo prostej przyczyny - wkrótce zmieniam pracę, żeby się nie zajechać, i nie będzie mnie stać na pełną pomoc. Nic mnie nie zmusi do pozostania w obecnej pracy, choćby się waliło i paliło, ale jednak chciałabym mieć względny komfort psychiczny, ze matka nie wybiera pomiędzy lekami a obiadem.
          • enith Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 20:16
            > ale jednak chciałabym mieć względny komfort psychiczny, ze matka nie wybiera pomiędzy lekami a obiadem.

            Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że tego komfortu mieć nie będziesz nigdy? I to niezleżnie od tego, czy wyślesz mamie 200 czy 2000 czy nic? Bo mama odda wszystko twojemu bratu, a sama nie będzie mieć ani na ten obiad, ani na te leki. I status quo, czyli patologia, będzie utrzymany.
            Nie odpowiedziałaś, czy wiesz, ile mama ma pieniędzy do dyspozycji i na co się rozchodzą (wynajem, opłaty, jedzenie, leki). Bo, napiszę to ponownie, mama może ma do dyspozycji wystarczająco pieniędzy, by sobie skromnie, ale godnie żyć. Oczywiście, gdyby nie oddawała wszystkiego synkowi.
            • verdana Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 20:20
              Nie ogarniesz sytuacji między matką a bratem, bo matka chce dawać, a brat chce brać. Są dorośli i nie możesz zrobić absolutnie NIC. Matka nie wybiera miedzy obiadem a lekami, tylko między obiadem swoim i syna.
              W Twojej sytuacji nie pozostaje Ci nic innego jak napisać matce "Od przyszłego miesiąca zmieniam pracę. Z żalem muszę zatem oznajmić, ze od przyszłego miesiąca będę Ci posyłała tyle i tyle złotych. Niestety, nie stać mnie będzie na absolutnie nic więcej, dlatego radziłabym przestać Ci pomagać Jasiowi, bo nawet w dramatycznej sytuacji nie będę w stanie dosłać Ci pieniędzy".
              Po czym posyłać pieniądze i nie interesować sie, na co idą.
            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 20:51
              > Nie odpowiedziałaś, czy wiesz, ile mama ma pieniędzy do dyspozycji i na co się rozchodzą (wynajem, opłaty, jedzenie, leki). Bo, napiszę to ponownie, mama może ma do dyspozycji wystarczająco pieniędzy, by sobie skromnie, ale godnie żyć.

              Tak, wiem i jest tego za mało. Może za to co najwżej kupować jedzenie, a i tak skromne. Nie starczy już na leki. Wiem, ile tych leków potrzebuje. Opłaty w ogóle nie wchodzą w grę.
              • enith Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 21:16
                No to pozostaje robić przelewy bezpośrednio na konkretne opłaty, jedzenie przez neta, kasę na leki dla sąsiadki. Mamie ani grosza żywej gotówki, bo równie dobrze mogłabyś tę kasę wrzucić do kominka i spalić. Efekt dla mamy byłby taki sam.
          • ssnn Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 21:31
            ngale napisał(a):

            > Póki co chcę jak najszybciej ogarnąć sytuacj
            > ę na linii matka-brat, z bardzo prostej przyczyny - wkrótce zmieniam pracę, żeb
            > y się nie zajechać, i nie będzie mnie stać na pełną pomoc. Nic mnie nie zmusi d
            > o pozostania w obecnej pracy, choćby się waliło i paliło, ale jednak chciałabym
            > mieć względny komfort psychiczny, ze matka nie wybiera pomiędzy lekami a obiad
            > em.

            Chcesz czegoś, co zależy nie od Ciebie. Linia brat - matka i to, czy matka wybiera leki albo obiad to są kwestie leżące po stronie matki i brata. Ty masz prawo i możliwość zadbać o siebie. Masz nawet zobowiązanie wobec siebie, żeby to zrobić.
            Możesz ograniczyć pomoc dla matki, możesz jej wręcz zaniechać, możesz też ograniczając pomoc stawiać warunki i je egzekwować. Zaniechanie miałoby tę zaletę, że może oboje z bratem zostalibyście obciążeni obowiązkiem alimentacyjnym.
      • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:38
        > Czy nie pozyczała pieniedzu na siebie z przenaczeniem na brata?
        To na pewno, ale kilka lat temu, kiedy jeszcze miałą zdolność kredytową, zrobiła się z tego straszna pętla, cudem wszystko zostało pospłacane. W tej chwili, szczęście w nieszczęściu, jest chyba we wszystkich możliwych bazach i nawet w jakichś lokalnych firmach chwilówkowych nie chcą udzielać jej pożyczek. O dziedziczenie długów się nie martwię, bo nie ma żadnego ewentualnego spadku, którego mogłabym żałować, mama nic nie ma.
        • kochamruskieileniwe Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:46
          te firmy mnożą sie jak grzyby po deszczu. i sporo z nich nie ma takiej bazy danych...
          tak tylko pisze, bo znam kilka bardzo niefajnych sytuacji.
          • babcia_kasi Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 19:53
            Ngale, a nie możesz ojcu wysyłać jakąś kwotę z prośbą o cotygodniowe "ratowanie matki przed głodem?"
            Np.150-200 zł na tydzień na zakupy i jakies leki?
            Mówiłaś, że ojciec matce pomagał, ale już nie miał środków?
            • ngale Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 20:11
              Ojciec mieszka w zupełnie innej części kraju, niestety...
              • paris-texas-warsaw Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 20:32
                Jeden sens zaczynania batalii o sprawę alimentacyjna to może i jestem w stanie zrozumieć:) Jak się w koncu jakiegoś faceta pozna, to będzie zawsze można mu opowiedzieć o sprawie alimentacyjnej, może nawet o zasądzonych alimentach na matkę, i chyba to będzie tak jasny sygnał odczytywany w kilku warstwach, że każdy zdrowy na umyśle człowiek nie będzie dalej brnął w taką znajomość z panną-alimenciarą w jasny sposób łapiąc konotację głębokiej patologii. Ale jak człowiek się uprze, żeby sobie i na wszelki wypadek przyszłe dzieje utrudniać... A jak w międzyczasie synek zostanie pełnomocnikiem mamusi, a naszej bohaterce z pracą się nie powiedzie, to trudno, dług alimentacyjny będzie rósł i komornik będzie ścigał po Europie... I tak się ludzkie losy plotą... W różny sposób można je sobie utrudnić...
              • asfo Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 09.02.15, 21:21
                Można założyć konto bankowe - na siebie, bez debetu - które będziesz zasilać małymi kwotami. Matce nie dasz danych dostępowych tylko kartę. Ale ja bym jej kasy do ręki nie dawała.
    • nie_alicja Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 10.02.15, 02:28
      dziewczyny, nie męczcie ngale zbyt brutalną prawdą.
      ona jej teraz nie jest w stanie przyjąć, dopiero co przeżyła niezły szok z narzeczonym.

      dobrze, że w ogóle zaczyna dostrzegać, w jakim chorym układzie siedzi, ale powoli, powoli.
      zacznie swoją terapię i zacznie patrzeć szerzej.
      na razie dobrze, że chociaż chce (a raczej musi) ograniczyć sponsorowanie brata.

      ngale, ja Cię rozumiem - jak komuś się wali horyzont na całej linii, to nie jest w stanie tego ogarnąć. na razie przykręć bratu kurek, a jak za parę miesięcy wrócisz tu poczytać swój wątek, nie będziesz się już dziwić ostrości niektórych wypowiedzi.

      co więcej, jestem pewna, ze gdyby problem dotyczył Twojej koleżanki, byłabyś równie kategoryczna. to normalne, że na swoje problemy patrzymy przez pryzmat emocji, co skutecznie zaciemnia obraz rzeczywistości. każdemu się zdarza.

      oby Ci się udało to ogarnąć i odciąć od pazernej rodzinki, zanim padniesz.
      trzymaj się, bo fajna dziewczyna jesteś :-)
    • ruda.anka2 Re: Mama, brat, pieniądze. Długie. 14.02.15, 19:35
      Moja znajoma ma taką sytuację. Po paru latach szarpania przeszła na zero kasy. Po czym przeszła na dawanie mamie kasy bez pytań. Bo nie wytrzymała własnych wyrzutów sumienia. A przecież wie, że kasa nie zostaje u mamy.
      Nic z tym nie zrobisz. Mama odda każde Twoje pieniądze synowi. Będzie kłamała, płakała, wyłudzała. Byłam obok takiej sytuacji, mam ją przemyślaną. Dawałabym mamie tylko jedzenie w naturze. Pojawiają się wtedy nagłe zachorowania, masz jak w banku jakiś fikcyjny lek, który koniecznie trzeba wykupić inaczej mama umrze. A Ty masz oczywiście zrobić przelew. Rozumiesz? Wytnie Ci każdy numer, żebyś tylko dała kasę bratu. Nie zaharowuj się dla niego. Nie dawaj się manipulować. Nie wysyłaj jej nigdy żadnej gotówki. To jak ona się poświęca dla niego to jest jej wybór. Ale próbuje też zmusić Ciebie do poświęcenia udając, że jest w potrzebie. Straszne świństwo.
      Nie masz wpływu na jej decyzje. Masz wpływ na swoje. Nie dawaj jej ani grosza.
Pełna wersja