kumkar88
10.02.15, 20:14
Witam. Nie wiem od czego zaczac... Mam prolem z relacjami meza ze swoja matka czy moze sama ze sobą ?? Mieszkamy z mezem i synem na pietrze w domu teściów , zrobiliśmy kosztowny remont (kredyty ) wlasna lazienka , kuchnia ale niestety jedno wejście. Generalnie ja bardzo zaluje tej decyzji ale maz twierdzi , ze to jedyne wyjscie na nic innego nas nie stac. Bylo w miare ok do czasu az urodzilo nam sie dziecko , wtedy tesciowa zaczela przesiadywac u mnie calymi dniami , wypytywac , pouczac , patrzec ,, na rece ,,. Maz delikatnie zwrocil jej uwage wiec sie pogniewala i z tydzień spokoju a potem znow to samo. Zaciskalam zeby ale ostatnio przeszla sama siebie. Niechcacy uslyszalam jej rozmowe z kolezanka , ktorej opowiada nasze prywatne sprawy glownie dotyczace nojej opieki i podejscia do wychowania Mikolaja i to mega szczegolowo ! Powiedziala również , ze ,, gowniaz jest taki niedobry, glosny w moja rodzine ,,. Dziecko ma 9 miesiecy... Jak ona mogla tak powiedziec i jakim prawem ! Opowiedzialam mezowi sytuacje a on nie kazal mi sie klocic i obiecal ze sam z nia porozmawia 4 dni temu... Ja nie wiem co mam juz robic. Codziennie placze do niej sie nie odzywam a na meza nie dzialaja prosby ani nic. Jak on moze przecież ona powiedziala w ten sposob rowniez o jego dziecku. On nie chce sie klocic bo to ukochana mamusia a ja juz nie moge tego zniesc ! Co mam zrobic ? Odpuścić ? Unikam jej wiec chyba podejrzewa ze cis jest nie tak. Ja wiem , ze jestem nerwowa i rozmowa z tesciowa skonczylaby sie awantura.. dlaczego on nie obstanie za nami , swoja rodzina ? Przepraszam za bledy ale jestem roztrzesiona :-(