chyba nie kocham swojego syna

13.02.15, 13:36
zdecydowałam się napisać na forum bo czuję, że sama sobie nie radzę z problemem.
Mam 36 lat i jak wszyscy na około mówią - poukładane życie tzn. męża, który w domu mi pomaga, 6 letniego synka, który jest bardzo mądrym dzieckiem i 2 miesięczne niemowlę. i to z nim mam największy problem. Czuję, że nie kocham swojego drugiego syna, denerwuje mnie każdy jego płacz, każde marudzenie. Bardzo chciałam mieć drugie dziecko, ciąża minęła bardzo szybko, tzn książkowo bez problemów, poród również. od porodu ze mną i moimi uczuciami do syna jest coraz gorzej. Mały od urodzenia aż gdzieś do końca stycznia cały czas płakał - płakał to mało powiedziane wył bez opanowania. nic nie pomagało żadne noszenie, bujanie. Wyglądało to tak karmienie - ryk- trochę snu ( spał i śpi po około 10 - 15 minut ). Fakt że cierpiał na kolki ale kolki przeszły a on nadal wył. Teraz już jest lepiej a ja czuję wstręt do mojego syna. Nie chce się nim zajmować, angażuję wszystkich dookoła a sama mam ochotę uciec jak najdalej. Nie piszę już o braku cierpliwości i o tym, że zrobiłam się strasznie nerwowa - do tego stopnia, że czepiam się o najmniejszą bzdurę krzywdząc męża i starszego syna. mąż widzi że jest coś nie tak. Każe mi iść do psychiatry po tabletki i to wszystko. przerażona jestem tą sytuacją. z pierwszym dzieckiem tak nie miałam. Sama chciałam wszystko przy nim robić a tu zupełne przeciwieństwo. Proszę napiszcie kto też tak miał i czy to minie czy faktycznie ze mną jest coś nie tak. Widzę, że zamykam się sama w sobie coraz bardziej i jak nikt nie widzi to płaczę. Przestałam sobie zupełnie radzić w życiu.
    • edw-ina Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 13:54
      Spokojnie. Przy pierwszym dziecku miałaś sześć lat mniej, a to duża różnica. Miałaś więcej siły, mniej obciążeń - to wszystko działało na plus. Jesteś zaledwie dwa miesiące po porodzie - hormony wciąż ci szaleją, nie możesz wypocząć itp. To wszystko plus problemy z dzieckiem sprawiają, że trudno ci o emocje, jakie towarzyszyły narodzinom pierwszego dziecka.
      Przez pierwsze pół roku obawiałam się dwóch dni sam na sam z dzieckiem. Byłam przemęczona, nieustannie niewyspana, nie wiedziałam co robić. Czekałam na dzień, kiedy mój mąż będzie w domu, bym to nie zawsze ja uspokajała, nosiła, karmiła itp. I chociaż marzyłam o tym dziecku, bywały chwile, że nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Nie obawiaj się wyciągać ręki po pomoc. Musisz się wysypiać chociaż raz na kilka dni - to pomaga ustabilizować hormony i procesy chemiczne w mózgu. Po porodzie możesz mieć poważny niedobór żelaza i magnezu - ten drugi ma przecież ogromny wpływ na twoje emocje, nadpobudliwość. Wiem, że przy małym dziecku wygospodarowanie czasu dla siebie jest nieskończenie trudne, ale postaraj się porozmawiać o tym z mężem i wymyślić coś, byś chociaż godzinę dziennie miała dla siebie. I tylko dla siebie - na długą kąpiel, poleżenie na sofie przed tv czy zwykłą drzemkę. To pomaga. Nawet taka myśl, że jeszcze godzina czy dwie, a będziesz mogła położyć się przed tv i obejrzeć ulubiony film, a wówczas nikt nie może ci przeszkadzać - mnie ta myśl wielokrotnie ratowała.
      Jeśli to nie zadziała - spotkaj się z psychologiem i niech on zadecyduje, czy powinnaś też skonsultować się z psychiatrą, by lekami ustabilizował procesy chemiczne w mózgu.
      I jakkolwiek absurdalnie to w tej chwili dla ciebie brzmi - z każdym dniem będzie lepiej.
      • melaniesfashion Re: chyba nie kocham swojego syna 22.02.15, 22:19
        Kochana, a może to depresja i warto poszukać pomocy z zewnątrz?
    • zuzann-a Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 14:07
      Nie czekaj, posłuchaj męża i idź do psychiatry.
    • mozambique Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 14:22
      ja pierwsza CAŁĄ noc przespalam gdy maly mial jakeis 7 m-cy , od tecgo czasu zaczelam wraca do zywych

      wczesniej przypomnalam zombie , glownie ze stresu i niewyspania
      coz dizwnego -brak snu jest jedną z bardziej wymyślnych tortur :) do tego stres, przemęczenie, dokuczliwy połóg, anemia, jakas dieta eliminacyjna ( jesli karmisz piersią) plus inne radosci dnia codziennego i mozna sie wykonczyć

      nie weim czy moglabys sobei zorganizowac raz na kilka dni spokojna przespaną noc ( np u rodziców ) , mleko odciagasz, zosatwiasz, dziecko karmi mąz a ty spisz do oporu ??
      od razu byc snaczej spojrzala na swiat
    • iaia80 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 14:38
      Po pierwsze- pójdź za radą męża do specjalisty. Masz trudne niemowlę- to nie ułatwia powrotu do sił po porodzie. Psychiatra może ale warto porozmawiać o swoich uczuciach z psychologiem- właśnie od tego jest psycholog. I zorganizuj sobie pomoc przy drugim synku- ja tak zrobiłam i dlatego nie zwariowałam.
      Odnośnie wycia- mój syn wył przez pierwszy rok niemal nieustannie. Spał po 20 minut -nawet w nocy. Przyczyna okazała się prozaiczna - alergia niemal na wszystko- to była przyczyna kolek, braku snu, płaczliwości. Zanim udało się wytropić, co mu szkodzi męczyliśmy się i my i, co najgorsze synek. Dlatego namawiam, żeby przy takim dziecku nie poprzestawać na stwierdzeniu, że to taki typ, tylko starać się znaleźć przyczynę.
      • sabina211 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 15:03
        Kochasz Malucha. Mój ma już 6,5 m-ca (a jest 4 dzieckiem w rodzinie) i do 2-3 m-ca życia był taki sam, a ja (doświadczona matka) nie miałam chwili oddechu. W nocy przesypiał po 2-3-4 godziny, ale tylko na moim brzuchu, ew. w jadącym samochodzie, a teraz to niemowlaczek idealny. Mi jeszcze zależało na tym, żeby sąsiedzi się nie skarżyli na płacze dziecka (mieszkamy w bloku) i tym bardziej nie wypuszczałam go z rąk. Ale wszystko przeszło. Przyznaję, że u nas pomogło to, że poród był w lipcu kiedy starszych na 3 tygodnie wzięli Dziadkowie, a potem tata na 10 dni wyjechał na wakacje z pozostałymi dziećmi, ale tak czy siak, jeśli dziecko donoszone i zdrowe to będzie dobrze. Głowa do góry! (Moje 3 dziecko też było bezproblemowe od początku, więc się "zdziwiłam", ale na dziś jest super.)
        • aqua48 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 15:21
          To może być depresja poporodowa, Zamiast męczyć siebie i dzieci leć jak najszybciej do psychiatry. Sporo kobiet to ma i co gorsza nie zdają sobie z tego stanu rzeczy sprawy.
        • verdana Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 15:22
          Nie ma co wmawiać, że kocha, jak nie kocha. Po pierwsze - maż dobrze radzi. Po drugie - to sytuacja awaryjna, nawet jak masz sie zadłużyć, wynajmij opiekunkę i wychodź co najmniej dwa razy w tygodniu. Karmisz? To najwyżej dasz butelkę. Po trzecie - brak miłości do tak małego dziecka zdarza się o wiele częściej niż myślisz, nie świadczy o tym, że się jest złą matką, ani o tym, ze się dziecka nie pokocha.
    • luty2015 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 16:16
      nie karmię piersią ze względu na kolki. Rano zawsze jak się budzę to czuję strach przed tym co przyniesie dzień i czy synek będzie marudny i czy dam radę się nim zajmować - cała w środku się trzęsę. Boję się każdego dnia. Opiekę nad maluszkiem mam bo moja mama mieszka kilka bloków dalej i w każdej chwili mogę do niej zadzwonić i poprosić o pomoc, ale strasznie mi głupio bo to w końcu moje dziecko i to ja powinnam się nim zajmować. Boże jaka ja jestem rozdarta, przerażona swoim zachowaniem. nigdy taka nie byłam, zawsze sama rozwiązywałam problemy i dawałam sobie radę a teraz.... do tego strasznie schudłam, wszystkie rzeczy są mi za duże a na zakupy nie mam w ogóle ochoty. Maluszek nie dosyć, że płacze to jeszcze nie umie zasnąć jak jest zmęczony i cały czas chce być noszony a trochę już waży. Myślę, że może przez ten jego ciągły płacz zraziłam się do niego mam tylko nadzieję, że to się zmieni.
      • verdana Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 16:26
        Dzwoń.
        W końcu to Ty jesteś dzieckiem swojej matki, nie? I matka może zająć sie tobą, gdy jesteś w dołku - a zajęcie się Twoim dzieckiem, jest zajęciem się Tobą, tak naprawdę.
        Byłabym rozczarowana i wq.., aby moja córka do mnie nie zadzwoniła w takiej sytuacji.
        No i jak najszybciej do psychiatry - najprawdopodobniej masz depresję poporodową, a to sie zwyczajnie leczy.
        • aqua48 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 16:51
          Tak, tak dzwoń do mamy - będziesz miała poczucie, że Twoje dziecko jest w dobrych rękach i bezpieczne, zamiast wyrzutów sumienia, a sama szybciutko zajmij się sobą - nie w sensie fryzjera i zakupów, tylko psychiatry, snu, wypoczynku leków i dopiero fryzjera i zakupów. Nie jesteś złą matką, tylko matką cierpiącą na depresję. A nieustanne kolki u dziecka potrafią dodatkowo dać szkołę matce, i przewlec ją tam i z powrotem, nawet bez dodatkowej depresji, wiem coś o tym.
      • edw-ina Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 18:03
        Poza tym, co napisały dziewczyny - zainwestuj w dobrą chustę i naucz się ją sprawnie wiązać. To zbawienie!!!!!!!!!! Ja mam egzemplarz nie tyle trudny, co hmmm... towarzyski :) Mała nie chciała jeździć w wózku, musiała wszystko widzieć i być nieustannie przy mnie. Gdyby nie chusta, to chyba żyłabym powietrzem, bo nie miałam nawet jak zrobić sobie kanapki. W dodatku dzięki kołysaniu przy noszeniu lepiej zasypiała i sen powoli zaczął się jej normować.
        A odnośnie mamy - gdybym miała blisko kogokolwiek, to bym prosiła o pomoc. Choćby na godzinę - dwie dziennie. Moje życie zaczęło przypominać życie, kiedy zaczęła regularnie, dwa-trzy razy w tygodniu przychodzić opiekunka do małej. Niby na 3 godziny tylko, ale te trzy godziny plus jakaś drzemka w dzień sprawiały, że mogłam normalnie i spokojnie zjeść, załatwić różne rzeczy w domu, by nie brać się za to, kiedy mała kładła się spać na noc, a czasami posiedzieć chwilę na tyłku. To jest naprawdę potrzebne. Więc jeśli mama jest chętna, to się nie wstydź, tylko korzystaj z jej pomocy.
      • asia_i_p Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 19:20
        Ten ciągły płacz zdarł ci nerwy, to prawda.
        Wiem, że każdy widzi wszędzie swoją chorobę - ale tym prawie na pewno masz tę depresję. Ja się bałam nocy, nie dnia, ale strach też pamiętam, poczucie całkowitej beznadziei i zaburzenia poczucia czasu, przeciekał mi przez palce. I oczywiście też się wstydziłam.
        Dzwoń do mamy, idź do psychiatry, za parę miesięcy już będzie zupełnie inaczej.
    • akn82 Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 17:17
      Mnie poczucie miłości do pierwszego dziecka zajęło prawie 4 miesiące. Do drugiego koło 3 tygodni. Nadal ich kochamy, bo ... chodzą do przedszkola i żłobka :-) w okresie niemowlęcym dbalismy i czas spędzony samotne bez dzieci. Mąż wychodził sam, ja też. Młodego wreczalismy każdej chętniej koleżance. Były takie, które godzily się na spacery z wózkiem ;-) później doszła jeszcze niania. Rodzice muszą być wypoczęci by dbać o dobro dzieci i ciepłą atmosferę w domu. Sugeruję Ci wizytę u psychologa i razem postanowicie o ewentualnej potrzebie wizyty u psychiatry.
    • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 18:29
      Zmęczenie - także psychiczne - robi swoje. Gdy moje dzieci budziły się co kwadrans- pół godziny w nocy (a każdy z synów przez taki okres przechodził), to miałam różne myśli, uwierz.
      I żałuję, że wtedy nie trafiłam do lekarza po pomoc, tylko męczyłam się jak głupia sama.
    • asia_i_p Re: chyba nie kocham swojego syna 13.02.15, 19:17
      Zdarza się, że depresja poporodowa da spokój przy pierwszym dziecku, a zaatakuje przy drugim. Mąż ma rację, to się leczy, tabletki pomogą ci się wyciszyć, dziecko będzie rosło i robiło się coraz mniej wymagające i, że tak banalnie powiem, będzie dobrze.

      Miałam depresję przy pierwszym dziecku, bałam się pójść do psychiatry, i owszem, w końcu minęło, ale naprawdę nie opłacało się tyle czekać. Bo chociaż jaśniej zrobiło się już w piątym miesiącu życia córki, to nerwowość w kontaktach z dzieckiem została długo. Naprawdę, nie warto czekać, idź do lekarza.
    • marsylvik Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 00:18
      luty2015 napisał:

      > Mały od urodzenia aż gdzieś do końca stycznia cały czas płakał - płakał to mał
      > o powiedziane wył bez opanowania. nic nie pomagało żadne noszenie, bujanie. Wyg
      > lądało to tak karmienie - ryk- trochę snu ( spał i śpi po około 10 - 15 minut )
      > . Fakt że cierpiał na kolki ale kolki przeszły a on nadal wył.

      Kolki? Kolki zazwyczaj zaczynają się dopiero w drugim miesiącu życia, najwcześniej w połowie pierwszego i trwają około 3 miesięcy... Może to alergia albo refluks? Może zapalenia pęcherza?
      Mniejsza z tym, przyczyny płaczu małych niemowląt i tak zwykle nie jest się w stanie dojść.
      Ja mogę podpowiedzieć, co u nas pomagało.
      Tzw "biały szum" albo szum oceanu lub deszczu, początkowo z internetu wyszukiwaliśmy i puszczaliśmy. Ułatwia zasypianie, uspokaja. Niektórzy używają suszarki a nawet odkurzacza. Szum musi być głośniejszy niż płacz dziecka, żeby dziecko go w ogóle słyszało, potem się go stopniowo ścisza albo oddala od jego źródła. Doraźnie, na chwilę, przy mocnym płaczu pomagał... dźwięk wody spuszczanej w toalecie! Potem suszarka.
      Chusta. Pionowa pozycja znosi dyskomfort (nazwijmy to po imieniu: ból) jeśli dziecko ma mocniej nasilony refluks. Noszenie w chuście masuje brzuszek i skłania ciałko do takiej pracy, że zmniejszają się problemy z gazami itp. Zwiększa poczucie bezpieczeństwa malucha, co wpływa praktycznie na wszystko, na ilość płaczu i snu na pewno. I uwaga: pomaga budować więź. Pozwala na dużą ilość nienatarczywego kontaktu i bliskości. Dlatego używa się jej w terapii dzieci adoptowanych ze złymi doświadczeniami, które boją się bliskości. Jestem przekonana, że to działa w dwie strony, mam na myśli to, że Tobie może pomóc dokładnie na takiej samej zasadzie jak tym dzieciom - też masz złe doświadczenia w związku z obecnym macierzyństwem, nawet Twoje ciało może już reagować stresowo na dziecko, chusta pomaga to przełamać, oswoić.

      No i rzeczywiście, to co piszesz wygląda na depresję poporodową. Kolki albo podobny do kolek płacz może zresztą sam w sobie do depresji doprowadzić... Mam na myśli prawdziwą depresję, którą się leczy, a nie tzw "doła". Jednym z objawów depresji może być brak więzi z dzieckiem. Mąż ma rację, idź do psychiatry. Jak nie stwierdzi depresji, to wtedy do psychologa. W przypadku podejrzenia depresji poporodowej w tej właśnie kolejności, najpierw psychiatra, a potem dopiero jeśli jest taka potrzeba, lekarz doradzi, albo jeśli leki są niepotrzebne a problem masz nadal, to psycholog. Bo podłoże takiej depresji jest organiczne, hormonalne, nie z psychiki, tu akurat chemia sprawniej zadziała niż psycholog.
      • prenessa Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 11:13
        > Kolki? Kolki zazwyczaj zaczynają się dopiero w drugim miesiącu życia, najwcześn
        > iej w połowie pierwszego i trwają około 3 miesięcy...

        Bzdura. U mojego synka kolki zaczęły się w piątej dobie życia. W siódmej pojechaliśmy na izbe przyjec i pani doktor zdiagnozowala kolki.
        • aqua48 Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 12:37
          prenessa napisała:

          > > Kolki? Kolki zazwyczaj zaczynają się dopiero w drugim miesiącu życia, naj
          > wcześniej w połowie pierwszego i trwają około 3 miesięcy...
          >
          > Bzdura. U mojego synka kolki zaczęły się w piątej dobie życia. W siódmej poje
          > chaliśmy na izbe przyjec i pani doktor zdiagnozowala kolki.

          Mój młodszy syn też najprawdopodobniej nie znał tej zasady. Kolki pojawiły się u niego w pierwszym miesiącu.
      • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 13:03
        > Kolki? Kolki zazwyczaj zaczynają się dopiero w drugim miesiącu życia, najwcześniej w połowie pierwszego > i trwają około 3 miesięcy..

        O, to noworodki mojej przyjaciółki pewnie sobie kolki wymyśliły...
        Może nabądź odpowiedniej wiedzy.
    • tully.makker Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 20:23
      Lekarz. Dla ciebie psychiatra, zanim depresja wycienczy cie fizycznie. Skoro nie jesz i chudniesz, to nie czekaj, bo z kazdym dniem wyniszczasz organizm, a zle odzywienie poglebia depresje, takie bledne kolo.
      Lekarz dla dziecka - nie uwazam, zeby bylo normalne, ze maluch ciagle wyje. Wiem, ze dzieci sa rozne, sama mam 3 i najmlodszy nie bez powodu nosi w rodzinie wdzieczny przydomek wrzaskun. Tyle ze on mial powody by byc wrzaskunem, jako niemowle przechodzac zapalenie ucha, drog moczowych i cierpiac z powodu refluksu. Podjecie leczenia pomoglo. Cierpienie dziecka w wieku niemowlecym, polaczone z niechecia opiekunow, ktora dziecko swietnie wyczuwa moze spowodowac powstanie zaburzen psychicznych (RAD - ZZW), ktore unieszczesliwia was - znaczy i ciebie i dziecko na reszta zycia.
      • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 21:14
        Mojej przyjaciółki dzieci płakały rozpaczliwie pierwsze trzy miesiące. Potem cichły i ... zdrowe jak ryby.
        • tully.makker Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 21:28
          No i miejmy nadzieje, ze dziecko watkodajki rowniez jest zdrowe jak ryba. Ale nie zakladalanym tego apriori. Poza tym, dzieci twojej przyjaciolki mogly cierpiec z jakiegos powodu, np niedojrzalosci ukladu pokarmowego, ktora minela po pewnym czasie. Ale co sie wycierpialy, to ich.
          Nieprzypadkiem ewolucja tak uwarunkowala czlowieka, za jak slyszy placz dziecka, to chce mu pomoc. Te matki, ktore nie przejmowaly sie placzem dziecka, nie przekazaly dalej swoich genow.
          • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 21:36
            Przecież nikt tu nie mówi o niereagowaniu. Mówimy o tym, że takie rzeczy się zdarzają, i to wcale nie rzadko.
            • tully.makker Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 22:02
              No coz, dla mnie zakladanie ze "to minie" i nieszukanie pomocy medycznej jest wlasnie niereagowaniem
              • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 07:24
                Ale gdzieś masz, że nie szuka?
    • mamapodziomka Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 22:15
      Po pierwsze pamietaj o tym, ze tak bardzo meczace dziecko, po prostu wyczerpuje. I trudno siedziwic, ze nie palasz entuzjazmem do zajmowania sie nim. Podziel te opieke na tyle osob ile to mozliwe, zwlaszcza w nocy. Ze dwie przespane noce i swiat wyglada juz inaczej.

      Po drugie sprobuj sobie znalezc info o "kolkach". Najczesciej nie jest to reakcja ukladu pokarmowego, a przynajmniej w minimalnym stopniu, a reakcja ukladu nerwowego na warunki panujace poza brzuchem. Ludzkie dzieci to takie troche "wczesniaki", musza sie urodzic, bo pozniej nie przeszlyby przez kanal rodny, ale sa bardzo niedojrzale. U okolo co 7 niemowlaka szwankuje mocno uklad nerowowy, co objawia sie wlasnie wrzaskiem. Mnie bylo nieco latwiej to wszytsko wytrzymac, kiedy rozumialam dlaczego to sie dzieje i ze to nie moja wina, ani nieumiejetnosc odczytania potrzeb dziecka. Po trzecim miesiacu tak czy siak powinno minac, chociaz "kolkowe" dzieci czesto sa troche trudniejsze i pozniej. Mnie bardzo pomogla poradnia i terapeuta zajmujacy sie "placzacymi niemowletami" (po niemiecku maja ladna nazwe Schreibaby). Mlodej pomogly troche masaze (po pierwszym przespala cale dwie godziny ciurkiem, a ja co 10 minut zagladalam czy jeszcze zyje), a mnie rozmowy, a czasem i ja sie zalapalam na masaz. Chyba nigdy nie odczuwalam masazu jako az takiej ulgi i relaksacji, bo wsrod tego wrzasku bylam caly czas spieta. Wiem, ze do takiej poradni trzeba miec dostep, ale moze udaloby sie chociaz jakies fajne masaze znalezc?
    • luty2015 Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 22:16
      moje dziecko jest zdrowe - byliśmy u lekarza i w szpitalu. Miał usg brzucha, głowy, zbadaną krew, mocz, jelita i stwierdzili, że to kolki i niewykształcony układ pokarmowy. Przepisane ma leki i już teraz jest dobrze. tylko, że mi po tym jego okresie ryku przyszła niechęć do niego ( boże jak to brzmi - jestem przerażona). Wszystkie piszecie, żebym poszła do lekarza i chyba faktycznie tak zrobię bo jest coraz gorzej, dziś byłam na spacerze i całe dwie godziny na nim płakałam. Ludzie na mnie patrzyli jak na idiotkę a ja nie miałam siły przestać. Myślałam tylko jak to ja mam źle w życiu. Jest mi strasznie głupio, że to mnie spotkało i że potrzebuję pomocy "psychiatry". W domu tzn rodzice mnie nie rozumieją. Może niektóre z was mieszkają w małej miejscowości i wiedzą jak się w niej żyje - wszyscy o wszystkich wiedzą i jak tu iść do psychiatry do ośrodka zdrowia. Dzięki wam że mogę poczytać wasze odpowiedzi trochę mi to pomaga.
      • hermenegilda_zenia Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 22:36
        Mnie jest niezręcznie to pisać, ale najgłupszą rzeczą w twojej sytuacji jest rozkminianie "co ludzie powiedzą" na temat twojej wizyty u psychiatry w sytuacji, kiedy nie panujesz nad sobą w dość mocno prawdopodobnym przypadku depresji poporodowej i wolisz ryzykować, że w którymś momencie staniesz się niebezpieczna dla siebie bądź dziecka.
      • aqua48 Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 09:49
        luty2015 napisał:

        >Jest mi strasznie głupio, że to mnie spotkało i że potrzebuję pomocy "psychiatry".
        >W domu tzn rodzice mnie nie rozumieją
        >Może niektóre z was mieszkają w małej miejscowości i wiedzą jak się w niej ży
        > je - wszyscy o wszystkich wiedzą i
        >jak tu iść do psychiatry do ośrodka zdrowia.

        Kochana, przede wszystkim, nie masz żadnego powodu, żeby Ci było głupio. Choroby sobie nie wybrałaś, poporodowa depresja zdarza się dość często, na szczęście jest uleczalna i mija bez śladu.
        Rodzicom nie musisz w ogóle wspominać o chorobie. Jeśli masz wsparcie męża i stać Was na wizytę prywatną to poproś aby z Tobą się wybrał do psychiatry w innej miejscowości niż twoja. Jeśli nie, to też weź go ze sobą na wizytę, będziesz miała wsparcie w poczekalni lekarskiej, możecie nawet razem wejść do gabinetu lekarza i wspólnie opowiedzieć mu o całej sprawie, jeśli czujesz, że to by Ci pomogło.
      • napis_z_obrazka Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 10:03
        To skonsultuj z lekarzem rodzinnym, czy konieczny psychiatra.
      • kachaa17 Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 10:51
        Ja mieszkam teraz w małej miejscowości i uwierz mi do psychiatry przychodzą tłumy ludzi. O różnym przekroju społecznym, zawodowym, wiekowym. I chyba teraz nie jest to już tak stygmatyzujące jak kiedyś. Wiem, że pojawiają się takie myśli: co ludzie powiedzą czy pomyślą ale spróbuj się tym nie przejmować.
    • tmk123 Re: chyba nie kocham swojego syna 14.02.15, 23:00
      Dla mnie to zwykła depresja poporodowa. Przy swoim dziecku pierwsze trzy miesiace to był psychiczny koszmar. Owszem głaskałam przytulałam bo tak trzeba. Dziecko było wyczekane i po patologicznej ciąży. dopiero w czwartym miesiącu poczułam w jednej chwili Kocham i chce przytulic ,ja chcę ,a nie powinnam.
      Ze miałam depresję poporodowa uswiadomiłam sobie wiele lat później
      • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 09:20
        Ja zaś byłam początkowo w stanie przeciwnym- w euforii poporodowej (również patologiczne ciąże i radość, że się udało i wszyscy żyjemy- pewnie po części stąd), a jednak- gdy przyszła bezsenność dzieci, to i ja popadłam w ciężki stan psychiczny. To po prostu jest bardzo trudne i nie ma się co dziwić, że radość ucieka, uczucia się blokują itd.
        • edw-ina Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 10:15
          Dlatego ja bym radziła rozpocząć od znalezienia sposobu na sen - może na jedną noc w weekend zostać u mamy, a tatę zostawić z dziećmi? Naprawdę nawet jedna przespana noc pomaga spojrzeć na sytuację innym wzrokiem.
          • vilez Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 11:23
            Tak, to jest podstawa.
            • edw-ina Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 12:23
              Nie, żeby chciała podważać opinie o depresji poporodowej lub sugerować nie szukanie pomocy profesjonalnej, bo rady są bardzo rozsądne, ale opiszę w skrócie swoje pierwsze miesiące. Jestem po kilku epizodach depresyjnych i miałam świadomość, że jestem przez to podatna na depresję poporodową. Kiedy po około 1,5-2 miesiącach życia dziecka wpadłam w podobne stany do autorki - płacz bez wyraźnego powodu, brak chęci do życia, nadpobudliwość zmieniająca się w apatię, nagłe wybuchy itp. byłam pewna, że to depresja. Traf chciał, że zanim udało mi się spotkać z lekarzem miałam dwa tygodnie, które bardzo dużo zmieniły. Po pierwsze lekarz prowadząca przepisała mi magnez z potasem - zdziwiona, że nie przepisano mi go wraz z żelazem w szpitalu. Bardzo duże dawki magnezu pozwoliły mi się nieco wyciszyć. Ale tak naprawdę kluczowe okazało się coś innego - sen. Moje dziecko spało lepiej niż dziecko autorki wątku, bo przesypiało 2-3 godziny. Czyli w nocy miałam trzy pobudki na karmienie i odciąganie pokarmu (przyczyny, dla których nie jadła z piersi są tutaj nieistotne). Każda pobudka to było minimum 45 minut. Po takich dwóch miesiącach nie dawałam rady. Wówczas mój mąż tak poprzestawiał sobie pracę, by więcej pracować z domu i wstawał do dziecka niemal codziennie rano, a ja wówczas odsypiałam. Nawet te dwie dodatkowe godziny, kiedy nie musiałam zastanawiać się, czy dziecko płacze, obudziło się, marudzi itp. sprawiły, że stanęłam na nogi. Kiedy wreszcie spotkałam się z lekarzem, to byłam już w na tyle dobrym stanie, że nie podjął decyzji o leczeniu farmakologicznym. Dlatego będę zachęcać autorkę przede wszystkim do zorganizowania sobie regularnej pomocy przy dziecku, co pozwoli jej nieco odetchnąć i nabrać sił, zarówno fizycznych, jak i psychicznych.
    • iziula1 Re: chyba nie kocham swojego syna 15.02.15, 23:16
      Dziewczyny dobrze Ci radzą - idz do lekarza. Na NFZ powinien przyjąc cię od ręki, choć nie wiem z jakiego miasta jesteś.
      Wszystko co opisujesz - strach poranny, niechęć, lęki itp doświadcza każda z nas ale w przypadku gdy te uczucia zaburzają nasze funkcjonowanie pomoc farmakologiczna jest niezbędna.
      Nie oznacza to, że zawiodłaś, lub że jesteś złym człowiekiem lub złą matką.
      Teraz zadbaj o siebie a reszta pomału zacznie się układać.
      Dziecko prawdopodobnie wyczuwa twoje nastroje i "przejmuje" je bo dziecko to odbiornik nastawiony na nastroje matki. Jeśli ty się uspokoisz, wyciszysz to prawdopodobnie twój synek stanie się spokojniejszy.

      Miłości do dziecka można się "nauczyć". Wiem jak to brzmi ale myśle że każda adopcyjna matka czy ojciec uczą się uczuć do adoptowanego dziecka. Dlatego nie oceniaj się negatywnie dlatego, że nie kochasz syna. Jeśli zechcesz i zadbasz o swoje zdrowie nauczysz się miłości do synka.
      Przytulam ciepło.
    • mozambique Re: chyba nie kocham swojego syna 16.02.15, 11:18
      aha jeszce jedno

      zbadaj sie sam porzadnie somatycznie - testy krwi , niedobory m hormony
      jesli tak bardzo schudłąs to moze oprócz zwyklego przemeczenia cos ci dolega - jakas nietolerancja na cos, moze zołądek, moze tarczyca a moze nerwica

      twój osobisty stan fizyczny i psychczny udziela sie dziecku bardzo ( jesli karmisz piersią to "przekazujesz" my wszytskei swoje stany) - moze byc tak ze ty masz np nerwicę żołądkową - karmisz - pobudzasz dziecko, - dziecko sie drze i ma kolki - ty masz coraz wieksza nerwicę
      tak to mozna dosatc , pzrezparszam za wyrażenie, za...oba
    • milamala Re: chyba nie kocham swojego syna 17.02.15, 11:07
      Czy ktos Ci moze pomoc w opiece nad niemowlakiem? Maz przejac obowiazki? Rodzice, tesciowie, rodzenstwo? Ktokolwiek zyczliwy? Potrzebujesz snu, odpoczynku, regeneracji.

      Twoje dziecko moze byc dzieckiem wyjatkowym z kategorii:
      dziecisawazne.pl/high-need-babies-wyjatkowe-dzieci/
      Zapoznaj sie ztym, moze rozpoznasz w tym swoje dziecko. Poczytaj, wiedza na temat takich dzieci bardzo pomaga w ich wychowaniu.
      Przesadna halasliwosc niemowlecia moze utrudniac nawiazanie kontaktu, jedyne co moge poradzic to mimo wszystko zmusic sie do okazywania uczuc, przytulac, mocno sciskac, mimo, ze idzie jak po grudzie starac sie budowac relacje. Jest duza szansa, ze z czasem dziecko relacje odwzajemni i stanie sie najukochanszym dzieckiem swiata. Tak w kazdym razie jest w moim przypadku.
      Tak czy owak uwaznie obserwuj dziecko, bo takie zachowanie moze miec roznorakie przyczyny: zaburzenia SI, autyzm. Warto wczesnie szukac pomocy np. psychologa w wychowywaniu wyjatkowgo dziecka, terapeuty - w zaleznosci od diagnozy.
      • mamaalana1 Re: chyba nie kocham swojego syna 17.02.15, 12:34
        Masz klasyczne objawy depresji poporodowej. Ja też podobnie miałam.
        3 miesiące tabletek i dwie wizyty u psychiatry i zupełnie inny człowiek. Sama bym sobie nie poradziła. Na wizytę praktycznie zaciągnęła mnie mama. Sama w nią nie wierzyłam.
        Pozdrawiam:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chyba nie kocham swojego syna 18.02.15, 09:00
      Myślę, że w poczuciu winy, za swoje uczucia wobec swojego małego dziecka, za jego odmienność, kłopotliwość, wymagania, za własne nim rozczarowanie, wytoczyła Pani przeciwko sobie najcięższe działa. Brak miłości do dziecka, choćby podejrzenie tego braku to uczucia dewastujące wiele kobiet.
      Jeśli dochodzi do tego realne zmęczenie, nadmiar obowiązków, ograniczenia własnej wydolności itp, uczucia się wyostrzają, bywają zalewające.
      Miłość do dziecka do proces, i to nie linearny. Przeżywana jest rozmaicie i to na różnych etapach wspólnego życia.
      Warto sobie pomóc. Trwanie w takim stanie nie wpływa dobrze na kształtowanie się tej nowej, i to tak na wstępie trudnej relacji z dzieckiem.
      To może być wizyta u psychiatry po tabletkę, u psychologa po wsparcie, zrozumienie czy zajęcie się u niego sobą. Może to być i mama, która pomoże w strategii czy odciąży. Może mąż. Ważne aby Pani sięgnęła po pomoc, do której będzie miała Pani zaufanie. Wtedy będzie najskuteczniejsza. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • luty2015 Re: chyba nie kocham swojego syna 23.02.15, 16:01
      Posłuchałam waszych rad i poszłam do psychiatry. Faktycznie depresja poporodowa. Pani przepisała tabletki i powiedziała, że leczenie będzie trwało około 6 miesięcy, bo najpierw organizm musi się przyzwyczaić do leków a potem systematycznie należy je odstawiać. Póki co jestem nadal przybita ( ciekawe kiedy zaczną działać te tabletki).
      • edw-ina Re: chyba nie kocham swojego syna 23.02.15, 16:24
        Nie wiem, co dostałaś, ale pierwsze zmiany (drobne) pojawiają się po ok 2 tygodniach, te bardziej zauważalne po miesiącu. Oczywiście pod warunkiem, że masz dobrze dobrane leki. Jeśli mogę coś doradzić, to jak tylko zauważysz zmianę na plus, to spróbuj dołączyć do leczenia jakiś ruch fizyczny - pływanie, spacery, bieganie. Dotleniony organizm i endorfiny, jakie daje wysiłek fizyczny sprawiają, że tabletki szybciej dają rezultaty.
        Powodzenia!
Pełna wersja