znajomy - przemocowiec

15.02.15, 20:18
Witam,
Z góry uprzedzam, że nie jestem trolem, mimo braku historii. Nick założyłam nowy gdyż będę pisać o znajomym i nie chciałabym skojarzenia faktów z tym co pisałam w innych wątkach.

Sytuacja jest o znajomym, ale skłoniła mnie do szerszych wątpliwości o tym jak zachowywać się w stosunku do bliskich, którzy postępują nagannie.

Ja i mąż mamy znajomych, powiedzmy Krzysztofa i Barbarę. Do niedawna byli związkiem z długim stażem. Nie nazwałabym ich przyjaciółmi, ale bliskimi znajomymi. Mąż zna się z Krzysztofem jakieś 7-8 lat, ja poznałam ich przez męża i od jakiś 5 lat spędzaliśmy sporo czasu, albo we czwórkę, albo ja z Barbarą a mąż z Krzysztofem, albo również w szerszym gronie znajomych.
W zasadzie odkąd ich znam to związek był jak sinusoida, góra-dół. Wielokrotnie było widać, że niezbyt im się układa, po czym to następowały okresy gdy spijali sobie miód z dziubków. Ona aktywna, mnóstwo zainteresowań, ciekawa świata, wesoła. On humorzasty gbur, spędzający większość życia przed komputerem. Ona zarabia dwa razy więcej od niego co jest źródłem jego nieustającej frustracji i powodem do dokuczania jej. Ona to znosi, co więcej, dba i stara się by był zadowolony.

W ostatnim czasie zauważyliśmy, że złośliwości Krzysztofa nasiliły się i nawet przy nas czy innych znajomych nie krępował się z dokuczaniem Barbarze. To inteligentny wykształcony facet i czasem jego teksty szły w pięty aż tak, że w towarzystwie zapadała krępująca cisza.

W końcu rozeszli się, a w zasadzie to Barbara odeszła od niego. Jakoże miałam z nią bliższy kontakt to po tym rozstaniu sporo mi opowiedziała o Krzysztofie i o tym jak ją traktował. Nie jestem pewna czy dochodziło do przemocy fizycznej, raczej nie sądzę. Ale psychicznie z pewnością ją udupiał i dręczył, a to co my słyszeliśmy publicznie to tylko wierzchołek góry lodowej.

O ile kiedyś Krzysztofa darzyłam sporą sympatią to po kolejnych akcjach i po tym co się dowiedziałam od Barbary moja sympatia przerodziła się w niechęć.
Nie tak dawno również w stosunku do mnie zachował się chamsko i sprawił mi przykrość, choć później wszystkiego się wyparł i twierdził, że był pijany.
Koniec końców nie mam szczególnej ochoty na dalsze z nim kontakty.

Mój mąż, niestety, wręcz przeciwnie.
Nie mam w zwyczaju dobierania mężowi kolegów, ale w tej sytuacji nie wiem co myśleć. Mąż z jednej strony ocenia zachowania Krzysztofa jako naganne, a z drugiej strony go usprawiedliwia, tłumaczy, chadza z nim na piwo i twierdzi, że facet cierpi bo mu się rozwalił związek.
Byłam mocno rozczarowana gdy mąż bardziej stanowczo nie zażądał od Krzysztofa przeprosin po jego chamskim zachowaniu w stosunku do mnie i dał się zbyć tym, że Krzysztof rzekomo nic nie pamiętał.
Co więcej, namawiał mnie, że powinnam dać spokój, nie obrażać się i wyciągnąć do Krzysztofa rękę. Mąż uważa, że to ja jestem zbyt surowa w stosunku od Krzysztofa, że widzę ludzi czarno-biało i gotowa jestem zerwać kontakt o byle pierdułę. Zarzuca mi, że jestem w stosunku do niego oschła i "nie taka jak kiedyś" i przez to Krzysztof już tak chętnie do nas nie przychodzi.
Mąż nie ma zbyt wielu znajomych i Krzysztof przez lata był jednym z najbliższych więc wydaje mi się, że mąż za wszelką cenę stara się tej znajomości nie stracić. Nawet za cenę tolerowania chamskich tekstów w stosunku do mnie.

Ja mam świadomość, że czasem mam tendencję do surowego oceniania ludzi i zaniechania kontaktu, jeśli to zachowanie uważam za złe. Ale to nie tak, że zrywam znajomości o głupoty. Dla mnie to nie głupota.
W tym przypadku dochodzą moje osobiste doświadczenia. W moim domu była przemoc domowa (ojciec bił i psychicznie dołował matkę) no i niestety ale jestem na tym punkcie mocno przeczulona. Nigdy nie pozwoliłabym na przemoc wobec siebie i nie mam ochoty przyjaźnić się z ludźmi, którzy przemoc w związku stosują, tak samo jak nie chciałabym przyjaźnić się z kimś kto kradnie, perfidnie zdradza itp. Mąż natomiast uważa, że ja na Krzysztofa projektuję jakieś swoje przeżycia z dzieciństwa.

Trudno jest zrozumieć i zaakceptować fakt, że mój mąż zachowanie Krzysztofa umniejsza, usprawiedliwia, chcę się z nim dalej przyjaźnić i wymaga ode mnie tego samego.
Muszę przyznać, że niepokoi mnie to bo sądziłam, iż mamy z mężem podobny moralny kręgosłup.

Z drugiej strony, skreślając Krzysztofa czuję się hipokrytką, bo z moim ojcem odnowiłam kontakt, pomimo tego, że o wiele gorzej traktował kiedyś moją matkę.

Jestem ciekawa Waszych opinii.
    • triss_merigold6 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 20:32
      OMG, masz 15 lat?
      Przyjmij do wiadomości, że facet jest znajomym Twojego męża i tyle. Nie musisz gościa lubić ani się z nim widywać.
      • zuzi.1 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 20:43
        Na Twoim miejscu wykreslilabym tego goscia z grona znajomych a meza poprosilabym o spotykanie sie z nim na miescie. Jego kolega, jego sprawa.
      • marchewka.007 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 20:51
        triss_merigold6 napisała:

        > OMG, masz 15 lat?
        > Przyjmij do wiadomości, że facet jest znajomym Twojego męża i tyle. Nie musisz
        > gościa lubić ani się z nim widywać.

        Wiem, że nie muszę.
        Napisałam wyraźnie, że to mój mąż uważa, że powinnam, ma do mnie pretensje, że zniechęcam mu znajomego. Mój mąż próbuje na mnie wymusić bym dalej z uśmiechem serwowała kawkę temu człowiekowi i żebyśmy dalej jak dawniej chodzili razem do kina, jeździli razem na wycieczki za miasto itp.
        Mąż we mnie widzi problem, a nie w zachowaniu znajomego, i o to mi chodzi.
        • napis_z_obrazka Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 20:57
          A spotkania sa przy kawie? Czy inne napoje tez?
        • zuzi.1 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 21:02
          W razie czego powiedz mezowi. ze Ty uwazasz, ze ON od jutra powinien nosic stanik :-) Pi prostu powiedz mu JASNO I DOBITNIE, ze po tym co wiesz na temat tegpmo pana nie interesuje Cie zadne utrzymywanie z nim kontaktu i basta ! A maz jesli ma ochote, to wolna jego wola...
        • koronka2012 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 21:03
          To mówisz mu grzecznie NO WAY.
          Temat łatwiej mu zamieść pod dywan, bo nie on był obiektem agresji słownej. Widać Krzysztof jest z gatunku mocnych w gębie w stosunku do kobiet/słabszych. I ty zwyczajnie tego nie zamierzasz tolerować, od osób z którymi przebywasz oczekujesz przestrzegania pewnych zasad.
          Wymagasz szacunku (do męża również), którego ci ten facet nie okazał. Co to w ogóle za usprawiedliwienie że był pijany???
          tym bardziej świadczy o tym, że nie potrafi się zachować.
        • mruwa9 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 21:04
          asertywnie do meza: mam obiektywne i subiektywne powody, zeby Krzysztofa nie lubic i nie akceptowac jako mojego goscia.
          Jesli maz chce utrzymywac znajomosc z Krzysztofem, niech sie z nim spotyka na neutralnym gruncie lub u niego w domu, lub pod twoja nieobecnosc u was i niech sam pelni honory domu.
          I to powarzac jak mantre, konsekwentnie, spokojnie i do znudzenia.
          maz ma prawo przyjaznic sie z osobami, ktorych nie lubisz, ale nie moze cie zmuszac, zebys te osoby polubila.
          • triss_merigold6 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 21:23
            I wszystko w temacie.
          • marchewka.007 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 22:00
            mruwa9 napisała:

            > asertywnie do meza: mam obiektywne i subiektywne powody, zeby Krzysztofa nie lu
            > bic i nie akceptowac jako mojego goscia.

            Mąż doskonale zna powody, był świadkiem zachowania Krzysztofa wobec swojej partnerki, wie tyle samo co ja. Różnica jest taka, że mąż przeszedł nad tym do porządku dziennego.
            Tak samo jak przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że jego kumpel mnie obraził i zachował się w stosunku do mnie po chamsku. Uważam, że mąż powinien stanąć po mojej stronie i powiedzieć kumplowi, stary słuchaj, przegiąłeś. Zamiast tego mąż czepia się mnie i do mnie ma pretensje, że już się tak swobodnie nie spotykają u nas w domu jak kiedyś, bo ja nie chcę do Krzysztofa wyciągnąć ręki.

            • aqua48 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 22:11
              marchewka.007 napisał(a):

              > Mąż doskonale zna powody, był świadkiem zachowania Krzysztofa wobec swojej part
              > nerki, wie tyle samo co ja.
              > przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że jego kumpel mnie ob
              > raził i zachował się w stosunku do mnie po chamsku. Uważam, że mąż powinien sta
              > nąć po mojej stronie i powiedzieć kumplowi, stary słuchaj, przegiąłeś. Zamiast
              > tego mąż czepia się mnie i do mnie ma pretensje, że już się tak swobodnie nie s
              > potykają u nas w domu jak kiedyś, bo ja nie chcę do Krzysztofa wyciągnąć ręki.

              Masz całkowitą rację to Krzysztof powinien Cię przeprosić jeśli źle się zachował, nawet jeśli tego nie pamięta. Nie wiem z jakiej racji i po co bez tych przeprosin miałabyś do niego rękę wyciągać, żeby znowu na nią napluł przy najbliższej okazji?
              Powiedz mężowi, że takie jest Twoje stanowisko i że masz do niego żal, że nie stanął po Twojej stronie kiedy jego kolega Cię obrażał, rolą męża jest bronić swojej kobiety.
              • marchewka.007 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 22:52
                aqua48 napisała:

                > Nie wiem z jakiej racji i po co bez tych przeprosin miałabyś do niego rękę wyciągać,

                W imię dobrych stosunków, i żeby nie zepsuć mężowi przyjaźni z Krzysztofem.
                Mąż nie lubi konfrontacji i konfliktowych sytuacji. Woli udawać, że nic się nie stało.

                > Powiedz mężowi, że takie jest Twoje stanowisko i że masz do niego żal, że nie s
                > tanął po Twojej stronie kiedy jego kolega Cię obrażał, rolą męża jest bronić sw
                > ojej kobiety.

                Powiedziałam. Mąż uznał, że nie mam racji i że przesadzam. Zamiast stanąć po mojej stronie usprawiedliwiał i tłumaczył Krzysztofa.
                Mąż zna moje stanowisko w tej sprawie. Ale widocznie uznał, że woli nie drażnić kolegi za cenę kilku gożkich słów ode mnie.
                • zuzi.1 Re: znajomy - przemocowiec 15.02.15, 23:13
                  Z tego co piszesz wynika, ze z Twojego meza jest kawal palanta i tyle w temacie. A z palantem sie nie dyskutuje, tylko oznajmia swoje stanowisko.
                • aqua48 Re: znajomy - przemocowiec 16.02.15, 09:18
                  marchewka.007 napisał(a):

                  >po co bez tych przeprosin miałabyś do niego rękę wyciągać,
                  >
                  > W imię dobrych stosunków, i żeby nie zepsuć mężowi przyjaźni z Krzysztofem.

                  O swoją przyjaźń z Krzysztofem mąż musi dbać wraz z Krzysztofem. Bo dobre stosunki dbają obie strony, a nie jedna, albo osoba trzecia. Tu Krzysztof zawiódł na całej linii, a ponieważ jest dużym chłopcem warto aby naukę ze swego zachowania wyciągnął...
                  Możesz jeszcze mężowi powiedzieć, że jeśli będzie przyjaciela usprawiedliwiał, to automatycznie wziąć na siebie część konsekwencji jego zachowania. Zapytaj czy chciałby w towarzystwie być określany jako bliski przyjaciel kogoś kto tak jak Krzysztof się zachowuje?
    • wiedzma.zla.nr1 Re: znajomy - przemocowiec 16.02.15, 08:26
      Problemem to jest raczej reakcja pana męża. Oj, chyba coś mocno identyfikuje się z kolegą. Rozumie go, tłumaczy.. jakoś nie widząc przyczyn- ze ok, zona go opuściła, ale chyba na jakiś temat go zostawiła? Że kolega też jakiś udział w tym miał. Ale mąż widzi w tym krzywdę i niedolę kumpla..
      Ja utrzymałabym swoje stanowisko braku jakichkolwiek kontaktów z kolegą.. Poza tym co to za wytłumaczenie, że był pijany. To usprawiedliwia jego chamskie zachowanie?
      Świetny sposób na alibi. Czyli, żeby zagwarantować sobie bezkarność, to wystarczy się upić...

      A sobie do refleksji na ile mąż identyfikując się z kolegą nie wprost mówi Ci ze jesteś zbyt surowa, radykalna w stosunku do niego?
Pełna wersja