Dodaj do ulubionych

Jak traktować byłą żone ?

15.02.15, 23:14
Witam.
Mam chyba poważny problem. Półtora roku temu wyjechaliśmy z żoną i dwójka dzieci do Niemiec.
Zycie można by powiedzieć było piękne, mimo że jesteśmy tutaj kompletnie sami. Ale...
Od nowego roku między mna a zoną było idealnie. Coś mi nie pasowało.
Żona moja można powiedzieć była zawsze ok ale rzadko robiła dla mnie coś od siebie. A teraz ideał. W połowie stycznia po pięknie spędzonej nocy tak dla żartów zapytałem ja czy kiedyśmnie zdradziła. Zaprzeczyla ale w taki sposób ze mi cos nie pasowalo. Dwa dni później dowiedzialem się że od dwóch miesięcy ma kogoś i regularnie mnie zdradza. Dla mnie przez pierwsze dni życie się skończyło. Oszukała mnie osoba której wierzylem bezgranicznie. Zawsze mogła na mnie polegać i liczyć.
Zapytalem ją jak sobie wyobraża dalsze życie, więc mi odpowiedziała żebym jej dał czas aż znajdzie nowe mieszkanie.
Dzieci zostaly ze mną bo są dla mnie wszystkim i ona wie że ze mną zawsze im bedzie lepiej niż z nią.
Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci. Tutaj nie mam nikogo a jej nie wierze. Dodam iż córka ma 11 lat a ona zdradzała mnie z 20 letnim chłopakiem. W polsce mam calą rodzine na którą moge liczyć. Ona zostaje.
Jak mam ją traktować ? Chciałbym aby dzieci miały też matkę. Powiedziała że będzie się z nimi kontaktować. Gdy patrze w jej oczy mam wrażenie że "wstapił w nią jakiś obcy" To nie jest ta kobieta z którą byłem 17 lat.
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 14:39
      Czeka się skrajnie trudne zadanie, czyli rozdzielenie roli wiarołomnej żony od roli matki dzieciom. O żonie myśl co chcesz. W stosunku do matki swoich dzieci musisz zachowywać się na tyle fair, by twoja postawa nie skrzywdziła dzieci. Musicie współdziałać dla dobra dzieci. Dopóki emocje nie opadną może nie kontaktujcie się osobiście, lecz np. via internet. Jeżeli obawiasz się, że nie dasz rady, to możesz spróbować rozmowy z mediatorem.
      A to nie jest to kobieta, z którą żyłeś, ponieważ zakochała się i działają na nią hormony zbliżone do narkotyków. Nie myśli i nie działa racjonalnie.
      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 16:51
        Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi. Ona bez wahania przystala na to iz dzieci beda ze mna. Zreszta dzieci tez chca byc ze mna a nie z nia. Ja jestem po tym wszystkim w stanie chyba juz sobie ze wszystkim poradzic. Chodzi mi tylko o dobro dzieci.
        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:43
          To, że dzieci będą mieszkać z Tobą nie znaczy, że nie mogą mieć więzi z matką.
          I jeśli będą z Tobą mieszkać to między innymi Twoją rolą, jako mądrego i kochającego ojca, jest dbanie o to by ta więź była.
          Jest dzieciom niezbędna do prawidłowego rozwoju.
        • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:44
          Dzieci w tym momencie, podobnie jak ty, czują się zdradzone i odrzucona na rzecz kogoś innego. Nic dziwnego, że nie wykazują potrzeby bliskości z matką. Chcą ją ukarać za rozbicie rodziny. Ale to minie i to znacznie szybciej niż tobie. Bo po prostu tej matki będą potrzebowały.
          Ty przede wszystkim musisz nie tworzyć więzi pomiędzy matką a dziećmi, ale nie przeszkadzać w jej funkcjonowaniu. Stan obecny jest przejściowy, jeśli tylko matka nie jest szaloną kobietą, to wyciągnie rękę do dzieci. Ty temu nie przeszkadzaj. I spróbuj nie stawiać dzieci w sytuacji próby lojalności. Tj. zostają z tobą, ty się nimi opiekujesz i psioczysz na ich matkę. One czują, że robisz coś dobrego dla nich, kochasz je i chcąc nie chcąc trafiają w sam środek konfliktu lojalnościowego - chcą podzielać twoje złe emocje wobec matki, ale wewnątrz czują, że jej potrzebują. To naprawdę ciężkie.
          Postarajcie się załatwiać swoje sprawy poza dziećmi. To nie łatwe, bo one i tak wszystko widzą i czują. Ale postarajcie się zrobić możliwie dużo, by dzieci nie musiały wybierać, opowiadać się po jakiejś stronie. Jeżeli zależy ci na ich uczuciach, to staraj się jak możesz rozdzielić role małżeństwa od ról rodziców.



          "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
          by NN
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:38
                    > Autor napisał, że dzieci nie czują w tej chwili potrzeby relacji z matką

                    To jest bardzo dziwne. Bardzo.
                    Nie zauważyłam takich reakcji u swoich dzieci. I nie uważam, ze to jest prawidłowa czy spodziewana reakcja. Zadaniem dorosłych jest rozwieść się tak, by dzieci ochronić.
                    • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:45
                      wiesz, ja nie zauważyłam u swojego dziecka potrzeby posiadania - przeciwnie, jest w stanie oddać każdemu i wszystko. Ale na tej podstawie nie zaprzeczam temu, że często dzieci w takim wieku mają potrzebę posiadania i nawet dotknięcie ich zabawek wywołuje ataki złości. Więc fakt, że czegoś nie widzimy u siebie, nie oznacza, że nie może to zaistnieć. I tak, zadaniem rodziców jest rozwieźć się tak, by dzieci ucierpiały jak najmniej. Ale nie zawsze to, co w deklaracjach jest proste, w życiu jest równie łatwe.
                        • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:00
                          Nie. Bo to ty tak uważasz. Ja uważam, że się miota i jest to dla mnie w pełni zrozumiałe. Gdyby się nie miotał, byłby cyborgiem lub bytem wirtualnym. Ma emocje i szuka wyjścia z sytuacji. Nic bardziej ludzkiego.
                          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:16
                            Że się miota, to nie dziwne. Ale że miesza w to dzieci- to jest to skrajna nieodpowiedzialność.

                            Dzieciom zafunduje stratę matki -w pakiecie z przeprowadzką do innego kraju. Bo się miota i to jest ludzkie. No pięknie.
                                • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 08:31
                                  Vilez, jakaś absurdalna krucjata ci wychodzi i kompletnie zbednie atakujesz człowieka. Jezeli uważasz, że dla dobra dzieci powinien zostać blisko ich matki, to wystarczy napisać: przemyśl długofalowe skutki swojego powrotu do Polski i stałej rozłąki dzieci z matką. Totalnie zbędna jest cała reszta, bo robiąc to, co robisz, tym bardziej utwierdzasz tego człowieka w przekonaniu, że powinien wyjechać. Nie wątpię, że znane są ci założenia psychologii odwrotnej.
                                  Poza tym dla mnie normalne jest szukanie pomocy u bliskich. I gdybym wiedziała, że np. Nie mogę liczyć na realną pomoc ze strony ojca dziecka, to też bym pojechała tam, gdzie miałabym na taką pomoc szansę. A mama jest dorosła, nikt jej nie odbiera praw - może się ogarnie, a wówczas tysiąc km nie będzie dla niej żadną przeszkodą.
                                  --
                                  "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
                                  by NN
                                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:14
                                    Absurdalna? Raczysz żartować. Facet pogrywa dziećmi mszcząc się na żonie, JUŻ uskutecznił (o ile pisze prawdę) kroki, które szkodzą dzieciom, i mamy go pogłaskać po głowie?
                                    Słyszał o czymś takim, jak DOBRO dziecka?
                                    Pomoc, to dziecko w pierwszej linii ma znajdować u rodzica. A te dzieci mają dwoje rodziców. To znaczy- miały, bo tatusiowi zależy, by miały tylko jego.
                                    Nie ma zgody na takie postawy.
                                    • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:05
                                      Skoro matka się wymiksowuje, to facet zostaje SAM z dziećmi. W takiej sytuacji potrzebuje się wsparcie drugiej osoby lub osób. Ma w Polsce rodzinę. Na nich może liczyć. Żona... wróci jak się znudzi młodemu? Każdy ma prawo szukać pomocy. Nawet kosztem zwiększenia dystansu. To tylko Niemcy. Jest XXI wiek.
                    • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 08:37
                      vilez napisała:

                      > To jest bardzo dziwne. Bardzo.
                      > Nie zauważyłam takich reakcji u swoich dzieci. I nie uważam, ze to jest prawidł
                      > owa czy spodziewana reakcja.

                      To jest tak dziwne i niespodziewane, że piszą o tym w ulotkach rozdawanych w punktach mediacji rozchodzących się rodziców. Uprzedzając, że pod tym właśnie względem rozejście się rodziców może mieć na dziecko bardziej destrukcyjny wpływ, niż śmierć jednego z nich.

                      > Zadaniem dorosłych jest rozwieść się tak, by dziec
                      > i ochronić.

                      Oczywiście. Między innymi poprzez zapobieganie lub łagodzenie u dzieci poczucia porzucenia. Tylko żeby przed czymś chronić, trzeba to najpierw przyjąć do wiadomości. Mechanizm zaprzeczania chroni w takiej sytuacji wyłącznie rodzica, nie dziecko.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:11
                        Dlatego też trzeba to czynić w sposób odpowiedzialny. Temu służą te ulotki, by na to UCZULIĆ. I nie wzmagać traumy dziecka.
                        Od tego się jest dorosłym, w tym i dorosłym rodzicem, by chronić dzieci w każdej sytuacji- takiej też.
                        Za wysokie wymaganie? Naprawdę?
    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 18:43
      Nie bardzo mi się podoba to:
      > Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci.

      i to:
      > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

      Wracając do Polski, skazujesz dzieci na rozdzielność z matką. A jak jeszcze do tego nie zależy Ci na łączności dzieci z matką, to moim zdaniem nie nadajesz się na opiekuna dzieci. Wybacz szczerość. Szkoda, ze w takiej sytuacji żona godzi się na to wszystko. Dziwne. Może nie opisałeś wszystkiego, bo ja tego nie rozumiem.
      • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:51
        Chyba jasno człowiek napisał, że wrócił, bo był tam sam - fizycznie i uczuciowo nie licząc żony pochłoniętej afektem. Rodzina i przyjaciele chyba jakoś na miejscu w Polsce się przydadzą.
        Faktycznie - nie nadaje się na opiekuna... Vilez, teraz to zaszalałaś:))) Człowiek nie pisze, że będzie coś utrudniał, ale raczej, że nie uśmiecha mu się bycie animatorem. Zresztą kobieta wyjazdu nie oprotestowała.
        Współczuję, dzieci chyba w niezłym szoku. Zawsze byłam za podążaniem za głosem serca, ale w takim przypadku mogła taka mama chwilę poświęcić na przygotowanie dzieci na nową rzeczywistość.
        Odnośnie pytania - chyba jak pisze Edwina i nic na siłę. Samemu tez trzeba z szoku się chyba otrząsnąć.
          • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 20:36
            Jeszcze:
            "Wracając do Polski, skazujesz dzieci na rozdzielność z matką."
            Nie skazuje, bo:
            1. mama zawsze może pojechać też do Polski,
            2. mama może wpadać w do Polski, kiedy tylko chce. Niemcy to nie inny kontynent, wpadać co weekend nie jest specjalnym wyzwaniem, chyba, że przeprowadzają się w jakiś rejon z dala od pociągów/lotnisk.
            Nie lubię takiej melodramatyzacji i manipulacji słowem:)
            • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:19
              Zeby to było tak prosto opisac dokladnie nasza sytuację w paru zdaniach ....
              Moja jeszcze żona to bardzo dziwny człowiek.
              Zawsze narzekała że ma żal do swoich rodziców ze się rozwiedli i ona nie miała prawdziwej rodziny.
              Dla mnie rodzina to świętość. Zawsze byłem gotowy dla rodziny poswięcić wszystko. Dosłownie wszystko. Myślałem że ona zrozumiała znaczenie słowa rodzina.
              Ale po tym co zrobila i nie chodzi mi o to że odeszla ode mnie i w zasadzie tez od dzieci, tylko o to w jaki sposób to zrobila. ( ale to znowu bardzo długa historia )
              Teraz wiem że się myliłem.
              Jak teraz wychować sam moje dzieci żeby one w przyszłości mogly stworzyć udaną rodzinę.
              Ciężko to wszystko opisać w paru zdaniach.
              Napisalem tutaj bo chyba miałem ochotę o tym w koncu z kims porozmawiać, ale widzę że każdy według siebie mnie ocenia. Ok. Rozumie. Po to chyba jest forum.
              Chetnie bym z kimś o tym po prostu porozmawiał. Po prostu o życiu, które niekiedy jest naprawdę bardzo ciężkie.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:31
                > Dla mnie rodzina to świętość. Zawsze byłem gotowy dla rodziny poswięcić wszystko. Dosłownie
                > wszystko. Myślałem że ona zrozumiała znaczenie słowa rodzina.

                > Jak teraz wychować sam moje dzieci żeby one w przyszłości mogly stworzyć udaną rodzinę.

                Potrzebujesz pomocy, człowieku. Ktoś, kto tak mówi w tej sytuacji, absolutnie nie nadaje się do opieki nad dzieckiem. Ty już masz model- nie tylko dla siebie, ale i dla nich. Chroń ich panie przed takim wpływem.

                > ale widzę że każdy według siebie mnie ocenia.

                Rodzic, któremu nie zależy - i to bardzo- na tym, by jego dziecko miało silny kontakt z drugim rodzicem, to zły rodzic. Po prostu.

                Jak nic wybija Ci problem rozstania z zoną. A tego nie wolno Ci projektować na dzieci. A projektujesz.
              • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:27
                Nie zrażać dzieci do związków, mówić o ich wadze i o tym, jakie to ważne wybrać właściwie, bez pośpiechu. Nie mówić źle o matce dzieci.
                Moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam ok. 9 lat. Początek był straszny, czułam, że straciłam grunt pod nogami. Rodzice byli zajęci sobą w początkowej fazie i wierzyli, że jeśli po prostu nie będą się przy mnie kłócić, to poradzę sobie. Ale ja sobie nie radziłam, bo nie rozumiałam całej sytuacji. Skończyło się pierwszą w życiu depresją, interwencją lekarzy i długą drogą, jaką wszyscy przeszliśmy. Nauczyli mnie, że niezależnie od tego gdzie są i z kim są, to zawsze są moimi rodzicami i dla mnie i mojego dobra będą współpracować. Rozmawiali w sposób przyjacielski, nigdy nie mówili o sobie źle, słyszałam, że zawsze będą dla siebie ważni, bo mają mnie. To oczywiście skrajny skrót, ale taka postawa zadziałała. Nie wyszłam z tego jakoś wyjątkowo pokaleczona - poza skłonnością do depresji, która wówczas miała swój początek, nie myślę źle o relacjach, więcej - długo i ciężko pracowałam na to, by nie opuścić własnego związku w przypadku trudności. Także to wszystko, czego się obawiasz, jest do przeprowadzenia. Ale teraz cała sytuacja jest dla ciebie świeża, boisz się przyszłości, masz więcej niewiadomych niż odpowiedzi. Stąd brak wiary. Ale krok po kroku, dzień za dniem - jeśli tylko nie przestaniesz nad tym pracować, poradzisz sobie.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:34
              > 1. mama zawsze może pojechać też do Polski,

              To on wyjeżdża, nie - owa mama. Nie wyjeżdża się w takiej sytuacji za granicę. Po prostu- nie.
              Po drugie- a jak on znowu gdzieś wyjedzie, to co? I ta matka ma tak za nimi jeździć?

              > Nie lubię takiej melodramatyzacji i manipulacji słowem.

              To sobie nie lub. Ja wiem, o czym mówię. Ty- nie wygląda na to.
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:24
          Czyli chodzi mu o siebie, a nie o dzieci. No pacz, dziwna jestem, że się dziwię, że ktoś się powołuje na dobro dzieci, podczas kiedy mu nie chodzi o dobro dzieci.

          A to drugie, co napisałam, to wybacz, ale dla mnie- kasacja. No, takie mam poglądy na sprawę. To w żadnym razie nie jest dobry rodzic. I powód tego chyba jest jasny?
              • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:13
                Ale wiesz, nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica, który się nim/i zajmuje. Mission impossible.
                Sposób w jaki oceniasz człowieka, którego spotkała właśnie tragedia, bo jak wali Ci się świat to tragedia jest odrażający. Mi ciągle się plączą ludzie na tym forum. Ale Ty już mi się nie poplączesz ! ;D
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:42
                A czy gdzie piszę, że mają mieszkać z matką i jej facetem? Piszę, że dzieci mają mieć ŻYWY kontakt z dwojgiem rodziców. Tyle.
                Wiek faceta matka nie ma tu nic do rzeczy. jest dorosły- ich sprawa.

                Nie wiem, co masz na myśl pisząc: "ma wszystko w dupie oprocz własnego dobra". Wytłumacz.
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:52
                    Proszę innym tonem się do mnie zwracać. To po pierwsze.

                    A po drugie- a co robiłeś z dziećmi wcześniej w tej sytuacji? Co to za pytanie? Masz zapewnić opiekę i tyle- czy przed rozwodem czy po. Rozwód nie zwalnia z opieki nad dziećmi.

                    Niepoważny jesteś, wychodzi to z każdym postem.
                    Albo jesteś w świeżym szoku. Bo gadasz głupstwa.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:02
                        No i nadal może być Was dwoje. Rozwód nie oznacza utraty rodziców. Choć widzę, ze dla Ciebie oznacza. I to jest właśnie groźne. Jesteś w tym groźny dla dzieci. Zrozum to wreszcie.

                        Czytam, czytam, sama jestem po rozwodzie, i coś o tym wiem. Moje dzieci mają dwoje rodziców. PO rozwodzie.
                      • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:29
                        kordi11 napisał(a):

                        > Ty czytasz co piszę czy ktoś cię bardzo w życiu skrzywdził i teraz chcesz komuś
                        > dowalić.

                        Uważaj, słowa "ty czytasz co piszę?" to dla vilez klucz-wyzwalacz niepohamowanej agresji. Od tego zaczynają się zwykle długie kłótnie internetowe z tą osobą. Zajrzyj w archiwum, to się nie będeziesz tak przejmował tym co ona pisze. Jej schematy są tak powtarzalne, tak przewidywalne, że aż nudne. Na razie zostałeś przez nią oceniony jako zły rodzic, za chwilę będziesz niewykształconym chamem pozbawionym empatii i rozumu :) Ona, jako osoba wykształcona, kulturalna i empatyczna, na pewno Ci to z dziką satysfakcją oznajmi :)
                        Aha! No i jeszcze się za chwilę dowiesz, jak wielu przed Tobą, że jesteś strasznie agresywny :D Oczywiście w formie "agresywne to co piszesz" bez wskazania co i dlaczego za agresywne uważa :D I "projektował" będziesz, co chwila :D

                        Aha, no i pamiętaj, że vilez zawsze wie lepiej co myślisz i dlaczego coś robisz - lepiej od Ciebie. Nawet jeśli tego czegoś nie robisz, to ona i tak wie dlaczego to robisz :D
                        Jeśli jej "wiedzenie lepiej" nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów :D
          • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:32
            Vilez, odlatujesz.
            Z dwójką dzieci na stanie nie jest łatwo. Nie wiem, czy samo patrzenie na związek mamy z bliska z chłopakiem, który może być starszym kolegą nie jest dla dzieci szokiem. Dla mnie mimo wszystko chyba by był. Tym bardziej,że szanse na jego długie trwanie pewnie nie są wielkie.
            Ten tata jest ich jedynym i najlepszym tatą i tyle.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:38
              > Vilez, odlatujesz.

              Panuj nad słowem.

              > Nie wiem, czy samo patrzenie na związek mamy z bliska z chłopakiem, który może być starszym
              > kolegą nie jest dla dzieci szokiem.

              Słucham? Jaja se robisz? To jest jej życie osobiste. Co mają mieć do tego dzieci?
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:43
                Wspaniała mamusia zostawiała same dzieci w domu i jechala sie zabawiać.
                I ty piszesz że to jej życie osobiste ?
                Jak sie ma dzieci to przede wszystkmi stawia się na ich dobro a nie swoje.
                Ale oczywiście matka ma swoje życie osobiste a dzieci nic do tego nie mają.
                Cudowny rodzic z Ciebie. Coś w stylu mojej żony
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:48
                  No i miałam rację. Chodzi o to, że żona Cię zostawiła. Ty się zwyczajnie mścisz.
                  Nie nadajesz się na opiekuna. Dopóki tego nie przerobisz, i nie nauczysz się rozdzielać Twoich spraw z żoną od rodzicielstwa.

                  Tak, Twoja żona ma prawo do życia osobistego. Po to się rozwodzicie.

                  > Cudowny rodzic z Ciebie. Coś w stylu mojej żony

                  Tak, cudowny :-) Nie znam Twojej żony, ani Ty mnie, więc...
                  • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:55
                    NIe masz pojęcia o czym piszesz.
                    Ja się mszcze ?
                    To ja muszę namawiać dzieci żeby chciały z nią choćby wyjść na spacer. Bo wolą ze mną ( jak stwierdziły z mamą jest nudno i ona cały czas narzeka że jest zmęczona )
                    Ja ani jednago złego slowa nie powiedziałem o niej moim dzieciom.
                      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:05
                        Nie wiem czemu się uparłaś na mnie ? Bo jestem TYLKO ojcem a ona to przecież MATKA.
                        Ale ja jej nie bronie też wyjechać. Tylko ona stwierdzila że w polsce będzie jej wstyd spojrzeć znajomym w oczy.
                        A po drugie wiesz jak działa opieka państwa nad dziecmi z rozbitych rodzin w niemczech ???
                        Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla dzieci.
                        Na tak ale ja jestem TYLKO OJCEM
                        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:12
                          Jesteście za granicą półtora roku. Dzieci z pewnością już się zadomowiły w szkole itd. czemu chcesz wracać?

                          No, trochę wiem, jak to działa w Niemczech. Czego się boisz? Badań? Że się okaże, ze jednak żona będzie miała większy udział w wychowaniu?

                          > Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla dzieci.

                          Chore jest to, co piszesz. Wybija Ci ta żona. Trzeba było te 17 lat poświęcić także dzieciom.
                          Ktoś, kto chce zapowiada, że teraz poświęci się TYLKO dzieciom, pokazuje swoją niestabilność.

                          Piszesz takie nieprzytomne rzeczy, że podejrzewam, że piszesz w szoku. Tak, masz poważny problem. Tak jest, że się dopiero co dowiedziałeś, tak?
                          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:24
                            Napiszę ci tylko jeszcze jedno.
                            NIe dowiedzialem się teraz i nie jestem szoku.
                            Na naszym pierwszym mieszkaniu gdy córka nie umiała jeszcze mowić po niemiecku była prześladowana przez koleżankę z klasy i jej rodziców. Rodzina turków. Tylk dlatego że moja córka była bardziej lubiana. Musieliśmy sie wyprowadzić bo dowodów nie było a w szkole powiedziano nam że to są narazie tylko dzieci. OK. Moja żona ZAKOCHAŁA się teraz w kuzynie tej koleżanki.
                            Gdy dowiedziałem się o wszystkim mialem dwa razy urwane lusterko w samochodzie i przebite koło. OK mam ubezpieczenie. Ale teraz pare dni temu córcia przyszła z płaczem ze szkoły bo po tę koleżankę przyszlo parę osób z rodziny i wyśmiewały się z niej. Ale przecież oni nic nie robią. Co będzie dalej ?
                            Rozumiesz czemu chcę wyjechać ?
                            Mogę z nimi walczyć. Iść na policję.
                            Ty byś chciała tak żyć ?
                            A wszystko to zawdzięczamy głupocie i samolubnemu postępowaniu mojej żony.
      • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 01:04
        a matka sie nadaje? Jak na razie to ona sie wymiksowala z rodziny a nie ojciec. Gdyby to ojciec wyporowadzil sie do 20 latki z dnia na dzien a matka dziecmi chciala wyjechac do Polski, bo czuje sie osamotniona i bezradna w tej sutuacji, tez bys byla taka stanowcza?
    • enith Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:54
      Dzieci będą miały więź z matką, jeśli matka o to zadba, a ty nie będziesz utrudniał. Widać więc, że popracować nad tym, by dzieci miały oboje rodziców, będziecie musieli oboje. Ona bardziej, z racji fizycznej odległości.
      A swoją drogą, to ona zawsze była taka średnio przychylna waszym dzieciom? Jej reakcja na wasz wyjazd z jednej strony mnie dziwi, bo która matka tak po prostu oddaje dzieci eks i zgadza się bez mrugnięcia okiem na ich wyjazd z kraju, a z drugiej wcale mnie nie dziwi, bo nie byłby to pierwszy znany mi przypadek zakochanej kobiety, dla której mąż i dzieci to kula u nogi i przeszkoda na drodze do szczęścia. Więc jak to u was było?
      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:56
        > Ona bardziej, z racji fizycznej odległości.

        Odległość działa tu na niekorzyść dzieci. Nie da się być dobrym rodzicem na odległość.

        > Jej reakcja na wasz wyjazd z jednej strony mnie dziwi, bo która matka tak po prostu oddaje dzieci eks i
        > zgadza się bez mrugnięcia okiem na ich wyjazd z kraju

        Tak, to jest dziwne. I dlatego sądzę, że coś tu jest potężnie nie tak.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:11
          Wg mnie pewne sytuacje są na tyle gwałtowne i przekraczające rozumienie dzieci, że lepiej im tego oszczędzić. Sytuacja, gdy jeden rodzin sypia z drugim jednym łóżkui nagle się wyprowdza by prowadzić życie z kimś zupełnie innym jest wg mnie taką sytuacją.

          To jak w przerysowanej sytuacji, do której psychiatria/seksiatria/kodeks karny się nie przyczepią, ale i tak za dużo na rozum dzieci, jak w filmach nie dotyczących dzieci, a jednak z ograniczeniem wiekowym.
          Więc np. mama postanowiła kontynuować swój romans, ale dla dobra dzieci i "żywego" jak określasz kontaktu znimi sprowadziła swojego chłopaka do domu. Okazało się, że chłopak ma 16 lat i chodzi do sąsiedniego gimnazjum dzieci, ale jest przecież w wieku pozwalającym na swobodne kształtowanie swojego życia seksualnego. Czasem po szkole dzieci grają na PS. Tacie to nie przeszkadza, bo przecież dla dobra dzieci wiele znosi, zresztą się okazało, że sam też woli młodych chłopaków, więc ich co jakiś czas poznaje i zaprasza na noc. Czasem wpadają dziadkowie, czasem dziadek z kochanką, czasem babcia z kochanką, czasem babcia z dziadkiem razem, głównie na urodziny wnuków. Dla żywego kontaktu dzieci naprawdę muszą wiele znieść i tak się dziwnie składa, że ledwo żywe po kilku latach (w wersji optymistycznej) leczą się pewnie u psychiatry. No, ale ten żywy kontakt wzorowy ojciec zapewnił. I nawet o swój dobrostan zadbał, co jest przecież dobrostanem dzieci. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci.
            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:19
              No, zwykła sytuacja. Przecież to tylko jej zycie osobiste, dzieciom nic do tego. Skoro szuka mieszkania, to faktycznie, może je z chłopakiem znaleźć właśnie we wspólnym domu, by dzieci miały ten żywy kontakt. Przecież ojciec sobie powinien poradzić z odejściem, to chyba tym bardziej przyjście mu nie bedzie wadziło. Coś takiego masz na myśli?
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:26
                Rozstanie z ojcem to jedna sprawa, a rodzicielstwo to druga. Życie osobiste rodzica po rozwodzie to trzecia sprawa.
                Mam na myśli dojrzałe załatwienie sprawy. A w tym, co piszesz, nijak tego nie widzę.
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:28
                Napiszę ci tylko jeszcze jedno.
                NIe dowiedzialem się teraz i nie jestem szoku.
                Na naszym pierwszym mieszkaniu gdy córka nie umiała jeszcze mowić po niemiecku była prześladowana przez koleżankę z klasy i jej rodziców. Rodzina turków. Tylk dlatego że moja córka była bardziej lubiana. Musieliśmy sie wyprowadzić bo dowodów nie było a w szkole powiedziano nam że to są narazie tylko dzieci. OK. Moja żona ZAKOCHAŁA się teraz w kuzynie tej koleżanki.
                Gdy dowiedziałem się o wszystkim mialem dwa razy urwane lusterko w samochodzie i przebite koło. OK mam ubezpieczenie. Ale teraz pare dni temu córcia przyszła z płaczem ze szkoły bo po tę koleżankę przyszlo parę osób z rodziny i wyśmiewały się z niej. Ale przecież oni nic nie robią. Co będzie dalej ?
                Rozumiesz czemu chcę wyjechać ?
                Mogę z nimi walczyć. Iść na policję.
                Ty byś chciała tak żyć ?
                A wszystko to zawdzięczamy głupocie i samolubnemu postępowaniu mojej żony.
                  • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:53
                    kordi11 napisał(a):

                    > Ale to ja jestem ten zły bo zabieram dzieciom matkę.

                    Nie jesteś ten zły, tylko trafiłeś na vilez :)
                    Weź ją sobie w filtrach zaznacz na niewidoczną,z pozostałych komentarzy włania się zgoła inny obraz :)
                    Rozmowę z nią najlepiej sobie teraz daruj, ona już sobie coś uroiła i będzie się tego trzymać za wszelką cenę, poza granice absurdu, bez względu na to, co napiszesz. Już tak ma, to zdaje się jej stała cecha, nie ma nic wspólnego z Tobą ani z opisywaną przez Ciebie historią.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:34
                  Idę spać, dam Ci tylko jedną radę Kordil - nie przejmuj się pisaniem Vilez, bo ona jest teraz w swoim cugu i zrobi najdziwniejszą woltyżerkę, żeby udowodnić, że ma rację, choć mam nadzieję, że sama w nią nie wierzy:) Zawsze w takich momentach jednak wierzę w Vilez:)
                  Ps. Pewnie żonie z Turkiem romans przejdzie szybciej niż do lata, jak nie do Wielkanocy, ale to marne pocieszenie.
                  Ps. TRZYMAJ SIĘ:)
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:47
                    Jednak jesteś kompletnie niepoważna. Wybacz, ale wyszedł z Ciebie smarkacz.

                    Ten człowiek ma jeszcze długą drogę przed sobą do równowagi. Ale niestety, ze swoim zacięciem, które już objawił, narobi wiele szkód. Już pewnie narobił, jeśli to, co pisze, jest prawdą. I to będzie już nie odwrócenia.
                    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:00
                      A ty okazujesz sie oderwana od rzeczywistosci i kompletnie zapatrzona w projekcje jaka narodzila sie w twojej glowie. Daj panu spokoj, nie jestes obiektywna. Nie wiem czemu sie tak jatrzysz pod jego adresem, skoro na ludzki rozum robi wszystko z mysla o dobru dzieci. Moze z wrodzonej przekory, a raczej na pewno. Zanim zarzucisz komus brak powagi, przeczytaj bzdury, ktore napisalas. Zaloze sie o dyszke ze profesjonalnie niedaleko ci do psychologii, co sprawia, ze zachowujesz sie jakbys rozumy pozjadala i wiedziala najlepiej co komu w duszy siedzi i to na podstawie analizy paru postow na forum. Zalosna jestes.
    • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:39
      A jak to widzi żona?
      Jak chce rozwiązać sprawę swojego kontaktu z dziećmi?
      Co myśli o twoim pomyśle powrotu do Polski?
      Czy teraz, skoro z Wami nie mieszka, widuje dzieci?
      Jak daleko będziecie od siebie (w sensie kilometrów) gdy wrócisz do Polski?
      Ile lat mają dzieci? (jedno 11, a drugie?)
      Rozmawiałeś z nimi o powrocie do Polski, jak to widzą?

      P.S. Nie reaguj na Vilez, ten typ tak ma.
      Chce udowodnić swoją wyższość nad Tobą, najlepiej ignorować.
      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:45
        Co do VIlez masz rację. Szkoda czasu
        Zonie jest wszystko jedno tak mi powiedziala. Chcesz to jedźcie.
        Mówi że chciala by mieć kontakt przez skype.
        Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?
        Dzieliło bedzie nas prawie 1000 km
        Dzieci mają 11 i 6 lat
        Rozmawiałem. o powrocie. Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.
        Rozmawiam z nią bardzo dużo i ona wie że w obecnej sytuacji nie ma lepszego rozwiązania. Pozatym powiedziała mi że chce być tam gdzie będę ja i brat.
        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:51
          Jeżeli faktycznie tak jest, jak piszesz, czyli naprawdę żona się tak zachowuje, nie wyolbrzymiasz jej zachowań z żalu czy wściekłości na nią, jeśli naprawdę czujesz, że w Polsce będziesz miał wsparcie i rodzinę to ja bym wracała.
          Nie wiem tylko czy teraz czy może po zakończeniu roku szkolnego, ale to zależy jak ostra tam jest ta sytuacja, jak bardzo źle dzieciom.

          ALE: nie mówiłabym dzieciom źle o matce, wytłumaczyła, że dorośli się czasem rozstają, że czasem przestają się kochać, ale nadal kochają dzieci.
          I nie utrudniałabym kontaktu przez tego skypa i innego jak żona będzie chciała, chyba żeby dzieciom działa się ewidentna krzywda. Jak nie to niech mają kontakt, niech mają więź, potrzebują tego.
          I będą mieć do Ciebie żal, jeśli im to utrudnisz.

          Zadbaj o nie, pomyśl o psychologu w Polsce, bo to wszystko będzie dla nich bardzo trudne, nawet gdy mówią, że tego chcą.
          Jednak mamy nie będzie na stałe, nowa szkoła, zmiany w programie, zmiana kolegów, nowe mieszkanie, to naprawdę jest dużo w tym wieku.

          Jak Tobie źle to też szukaj pomocy, psychoterapeuty, ale nie wylewaj tego na dzieci i nigdy nie mów źle o matce.
          I mów im prawdę. tak by rozumiały, ale prawdę.
          One muszą Ci ufać, bo na miejscu, "pod ręką" będą miały właśnie Ciebie.
          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:59
            W zyciu nie powiedzialem ani jednego słowa o matce dzieciom.
            Mi jest bardzo źle. Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej rodziny. Ja sobie dam rade a dzieci z mojej strony nigdy nie ucierpią.
            A co do spotkań dzieci z matką. Ostatnio musiałem dłużej zostać w pracy i żona odebrała syna z przedszokla i miala czekać na mnie.
            Jak wróciłem to dzieci bawiły się same w swoim pokoju a ona rozsiadła się przed telewizorem.
            Ja naprawde nie jestem jakimś mściwym psycholem jak niektórzy o mnie tutaj piszą.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:06
              > W zyciu nie powiedzialem ani jednego słowa o matce dzieciom.

              Nie wierzę.

              > Mi jest bardzo źle.

              To zrozumiałe. Trzeba było o tym założyć wątek.

              > Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej rodziny.

              Ale to jest chore. Z takim nastaieniem, jak Twoje, z pewnością nie będą miały.

              > Ja sobie dam rade a dzieci z mojej strony nigdy nie ucierpią.

              I dlatego chcesz im pogorszyć?

              > Jak wróciłem to dzieci bawiły się same w swoim pokoju a ona rozsiadła się przed telewizorem.

              No straszne. Co za zołza.

              > Ja naprawde nie jestem jakimś mściwym psycholem jak niektórzy o mnie tutaj piszą.

              .........
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:54
          > Zonie jest wszystko jedno tak mi powiedziala. Chcesz to jedźcie.

          Nie wierzę. Boi się Ciebie? Wie, że wywieziesz dzieci albo zrobisz Wam wszystkim piekło, jeśli Ci się postawi?

          > Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?

          Ty jednak jesteś mocno chory.

          > Dzieliło bedzie nas prawie 1000 km

          Chore.

          > Dzieci mają 11 i 6 lat

          I takim małym dzieciom chcesz odebrać matkę, bo Ciebie zdradziła? I to jest to najlepsze wyjście? Idź do psychiatry, pędem.

          > Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.

          Chore. Miałam rację, Ty jesteś niebezpieczny.
          (Mam jednak nadzieję, że to trolling lub chore fantazje, w których się odgrywasz za porzucenie. )
            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:15
              Kordi, jeszcze ja:) Obok jest taki wątek Katassa, inna sytuacja zupełnie, ale też jest motyw, że nawet przy ostro chorym dziecku on robi większość rzeczy, żona boi się sama podawać leków, w nocy on czuwa w chorobie, etc. Może Twoja żona generalnie miała słaby kontakt z dziećmi, jakoś siłą rozpędu i przymusu społecznego w tym trwała. Może leczyła się psychiatrycznie?
              Bardzo współczuję. Jak sobie wyobraziłam, co w zasadzie takiej córce "wytłumaczyć". Tak, mama jest z takim chłopakiem, z tej rodziny, co przychodzi się z Ciebie naśmiewać, wiesz od tej Turczynki. Może wpadniesz do mamy albo z mamą odwiedzicie jej chłopaka? Jak dla mnie kanał. Sam wybór "obiektu" z uwzględnieniem kontekstu córki jest wg mnie być może objawem jakiegoś odchyłu i zupełnego niewzięcia pod uwagę uczuć dziecka. Przeanalizuj, czy żona generalnie nie miała jakiś problemów psychicznych - może wtedy nie będziesz tego brał tak bardzo osobiście i da Ci to jakąś perspektywę do zrozumienia jej postępowania.
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:22
                Zona nie leczyła sie psychiatrycznie.
                Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka. Wolała pobawić się z psem jak iść z nami na spacer. Może moja wina że to tolerowałem. Tłumaczyłem to sobie tym że cała jej rodzina jest taka. Każdy sobie.
                Ja nie biorę tego do siebie. Takie jest życie że ludzie się kochają a później nagle odkochują. Szkoda no ale cóż, tak juz jest.
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:29
                  > Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka.

                  Czyli jaki?? I co robiłeś wtedy, skoro tak było? Bo wychodzi na to, że nagle doszedłeś do tego wniosku, zapewne nie ma to nic a nic wspólnego z tym, co się stało, co?
                  • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:37
                    Noż... Tak trudno zidentyfikować, jakim rodzicem musi być ktoś:
                    1. kto nagle opuszcza dzieci,
                    2. kto prowadzi równoległe zycie z ich ojcem i jeszcze kimś,
                    3. kto na obiekt afektu/seksu wybiera sobie kogoś z kręgu osób prześladujacych dziecko,
                    4. kto woli powierzyć opiekę nad dziećmi osobie, którą opuszcza.

                    Gorszym rodzicem jest ten, który został z dziećmi?

                    Gute Nacht, Vilez.
                    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:57
                      Ale dziecko ma prawo do obojga rodziców, bez względu na to, który jest lepszy czy gorszy.

                      Ad. 1.Gdy para się rozstaje, to ktoś musi się wyprowadzić, nie uważasz? Wyprowadzka nie oznacza opuszczenia dzieci.

                      Ad2. To nie ma nic do dzieci.

                      Ad3. To są jego słowa. Nie wierzę im.

                      Ad4. Opieka nad dziećmi powinna być maksymalnie wspólna. Kto odszedł od kogo nie ma tu znaczenia.

                      Pleciesz.
                        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:05
                          Kordi, nie możesz tego tak widzieć jeśli nie ma innych przesłanek.
                          Jak ludzie się rozstają, rozwodzą, kończą związek to przestają razem mieszkać.
                          I to nie znaczy, że osoba, która się wyprowadza opuszcza swoje dzieci.
                          Najczęściej w Polsce to ojciec przestaje mieszkać z rodziną i to nie znaczy, że porzucił dzieci.
                          Dlatego pisałam o tłumaczeniu dzieciom, że rozstanie dorosłych nie oznacza, że przestali być rodzicami i kochać dzieci.

                          Chyba, że masz więcej przesłanek by uważać, że zona porzuca dzieci.
                          Bo intryguje mnie dlaczego woli zostawić je Tobie niż żeby zamieszkały z nią, większość kobiet jednak w takich sytuacjach walczy o dzieci.
                          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:12
                            Ja wcale nie stwierdzilem ze ona wyprowadzajac sie opuscila dzieci.
                            Boli mnie to ze nawet nie zapytala co bedzie teraz z dziecmi.
                            powiedziala ze wie iz bedzie im lepiej ze mna.
                            najpierw chcialem zostac zeby dla dzieci sie jak najmniej zmienilo ale widze ze tutaj beda tylko klopoty.
                            gdy zaproponowalem zebysmy wsxyscy wrocili to ona powiedziala ze zostaje I koniec. Chcecie to jedzcie.
                            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:26
                              > Ja wcale nie stwierdzilem ze ona wyprowadzajac sie opuscila dzieci.

                              Nie? A to nie są Twoje słowa: "Matka odeszla od dzieci."?

                              > Boli mnie to ze nawet nie zapytala co bedzie teraz z dziecmi.

                              Bo może wie, ze z Tobą nie będzie przytomnej rozmowy?

                              > ale widze ze tutaj beda tylko klopoty.

                              Jakie kłopoty? Boisz się badań?

                              > gdy zaproponowalem zebysmy wsxyscy wrocili to ona powiedziala ze zostaje I
                              > koniec. Chcecie to jedzcie.

                              Bo to durny pomysł- powrót. Ponadto pewnie byś ją w Polsce niszczył. Tutaj ma wsparcie.

                              Dziwne to wszystko. Nie piszesz prawdy.
                          • enith Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 01:15
                            Vilez, ty założyłaś, że kobiet takich, jak opisana tu żona nie ma. Że żadna normalna matka nie wzruszy ramionami, gdy mąż zapowie jej, że dzieci wywozi 1000km od jej miejsca zamieszkania. I na tym przekonaniu budujesz obraz autora wątku jako osoby, lekko pisząc, toksycznej, niezrównoważonej psychicznie i niebezpiecznej dla dzieci. Ja wierzę autorowi, gdy opisuje żonę. Wierzę, bo 8 lat temu byłam świadkiem podobnego melodramatu w mojej własnej rodzinie. Ciocia po rozwodzie z moim wujkiem odeszła z dotychczasowego domu (teściów), co akurat samo w sobie dziwne nie jest. Ale zostawiła za sobą dwoje nastoletnich dzieci. Zostawiła je dziadkom, wprowadziła się do kochanka (w sąsiedniej dzielnicy), po czym przestała na dzieci łożyć, a kontakty z nimi ograniczyła do minimum. W tej chwili, gdy dzieci są już dorosłe, nie spotykają się z matką nawet w czasie takich okazji, jak urodziny czy Boże Narodzenie. Dlatego ja wierzę, że żona autora wątku nie ma ochoty utrzymywać bliskich kontaktów z dziećmi i dlatego nie ma nic przeciwko ich wyjazdowi do Polski. Oczywiście jest to sytuacja na teraz i jest to sytuacja dynamiczna, co oznacza, że matka za jakiś czas, gdy minie szał związany z kochankiem, być może zmityguje się i zapragnie być bliżej dzieci. Dlatego ja zasugeruję autorowi, żeby z powrotem do Polski wstrzymał się chociaż do wakacji. Bo do tego czasu naprawdę dużo może się zmienić, tak po stronie matki, jak i dzieci, które teraz nie chcą z nią być, jak i autora wątku, który też może zmienić nastawienie. W tym wypadku co nagle, to po diable. Zwiać do kraju zawsze będzie można, a może jednak uda się jakoś te kontakty ustawić, o ile eks-żona wyrazi chęć.
                              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 10:20
                                Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo wie, do czego jest zdolny. Że i tak wywiezie dzieci i że narobi jej bagna. Ponadto w takich sytuacjach normalne jest poczucie winy i stąd łatwość w przystaniu na czyjeś warunki (tu męża). I właśnie dlatego NIE WOLNO wykorzystywać takich sytuacji. Tutaj rzeczywiście powinna wejść do działania jakaś instytucja, która ochroni dzieci, bo jak widać, rodzice sobie ewidentnie z tym , co się stało, nie radzą. Jugendamt powinien się tą sprawą zająć.
                                Nie rozumiem, jak można dzieciom dokładać jeszcze wyprowadzkę. Nie rozumiem.
                                Zamiast dogadać się z żoną.
                                Nie rozumiem też postawu forumowiczów, którzy uważają takie postępowanie ojca za ok. SZOK.
                              • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:02
                                vilez napisała:

                                > Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo g wstrząsu pod postacią wyrwania od
                                > matki i przeprowadzki na taką odległość.

                                Jest też możliwość, że vilez to facet i tylko podszywa się pod kobietę.
                                Jednak nie ma podstaw, żeby tę możliwość uważać za szczególnie prawdopodobną. Po co więc upierać się przy niej i na jej podstawie tworzyć jakieś rozbudowane teorie?
                                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:47
                                  A ty jak zwykle nie rozumiesz, jak funkcjonuje rozważenie możliwości. To Ci wytłumaczę, choć nie wiem, czy dotrze... Otóż, do postawienia pewnych możliwości (hipotez), trzeba mieć ku temu prawdopodobne przesłanki. A takowe istnieją- we wpisach Autora (cytowane przeze mnie).
                                  W moich wpisach podstaw do hipotezy, że jestem facetem jest: ZERO.

                                  Wiem, że masz trudności z łączeniem hipotez z przesłankami, ale nie trzeba się tym chwalić.
                                  • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:48
                                    Prawdopodobną przesłanką odejścia matki od dzieci i męża do młodego kochanka jest to, że nigdy tak naprawdę nie kręciło jej posiadanie rodziny, bo nie posiadała takowej jako dziecko i nie czuła takiej potrzeby jako osoba mów mi dorosła, jednak Polska, wiadomo, kobieta bez dzieci i męża to jakieś niewiadomo co, po co toto żyje, zatem mąż i rodzina

                                    kolejną prawdopodobną przesłanką jest słaba więź między małżonkami tudzież - sorry kordi - słaby seks

                                    co w połączeniu z wyjazdem za granicę do kraju o nieco odmiennej optyce...
                                    (kurczę, gdzie są jakieś statystyki o tym ile małżeństw w Polsce rozleciało się przez emigrację małżonków albo jednego z nich?)

                                    ... daje możliwość do wysnucia takiej a nie innej hipotezy.

                                    A lęk tu się ma do całej tej historii jak ryba do roweru.
                                    • verdana Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 18:48
                                      Czy jeśli facet odchodzi do młodej kochanki, to zawsze dlatego, ze nie chciał nigdy mieć rodziny? Albo tylko z powodu seksu?
                                      Czasem ludzie znajdują kochanków i odchodzą nie tylko z powodu seksu, niechęci do instytucji rodziny itd. Czasami sie zwyczajnie zakochują. Albo w rodzinie czuli się źle.
                                      • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 01:30
                                        Za ten post właściwie przepraszam, nieuprawnione hipotezy, w dodatku dość prymitywne. Ale wydaje mi się, że stawianie hipotez to nie jest najlepszy sposób na dyskusję. Hipoteza vilez o lęku żony jest dla mnie po prostu dużo mniej prawdopodobna niż jakakolwiek z moich, przyznaję, paskudnych hipotez. Choć z drugiej strony, jako permanentna nieżona, od czasu do czasu wyzwalająca się z tego i owego, nie jestem pewna czy rozumiem kobiety tkwiące latami w związkach niszczących je.
                                        • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 02.03.15, 09:55
                                          danaide napisała:

                                          > Ale wydaje mi się, że stawianie hipotez to nie jest najlepszy sposób na
                                          > dyskusję.

                                          Uważam, że stawianie hipotez jest jak najbardziej OK, pod warunkiem, że się wyraźnie zaznaczy (a potem pamięta) w dyskusji, że to hipoteza a nie fakt.
                                          Przede wszystkim kategoryczne twierdzenie to nie jest dobry sposób na zaprezentowanie hipotezy. Poza tym stawiając hipotezy trzeba bardziej uważać, żeby nimi kogoś nie skrzywdzić.
    • jesienna.nuta Kordi 17.02.15, 09:09
      Kordi. Radzić możesz się tylko kogoś, kto zna warunki niemieckie. Ja znam. Napatrzyłam się sytuacji podobnych do Twojej aż za dużo.
      Prawda jest taka, że żyjecie z rodziną w bardzo średnich warunkach - bez urazy - pośród Turków, Kurdów i niemieckich penerów, którym socjal opłaca mieszkanie i pewnie coś dorzuca na życie. Twoja żona wdała się w romans z Turkiem. Gorzej zrobić nie mogła. Jeśli zostaniesz w Niemczech, Jugendamt za chwilę sam zabierze Ci dzieci.

      Najlepszym rozwiązaniem jest powrót do Polski, gdzie dzieci nie będą obywatelami czwartej - po Turkach - kategorii. Wisz, że tak jest, to nie podlega dyskusji.
      Twojej żonie odwaliło w Niemczech, ale odwaliłoby jej w każdym obcym państwie. W Polsce się jeszcze hamowała, bo bała się presji otoczenia. Tu nie ma żadnych hamulców i doszła do wniosku, że Twoje zasady dotyczące rodziny uwierały ja i nudziły zbyt długo, bo aż 17 lat, a to są Twoje zasady, a nie jej.

      Zabieraj jak najszybciej dzieciaki i wracaj do Polski.
      Wystąp o rozwód z żoną z jej winy. To Ci się bardzo przyda, bo najdalej za pięć lat ta kobieta zwali Ci się na głowę ciężko chora, zużyta, uzależniona od alkoholu i narkotyków i z tureckim bękartem, który nawet ojca mieć nie będzie - alimentów też nie.
      Przecież wiesz, jak sobie radzą Turcy w niemieckich sądach, więc złudzeń też mieć nie możesz.

      O kontakty swoich dzieci z matką nie zabiegaj. Jest dorosłą i sama będzie zabiegać, jak będzie chciała. tylko, że Ty już się ogarniesz i wszystko będziesz miał pod kontrolą.
      Wystąp o alimenty od niej na dzieci.
      Pewnie ich na oczy nie zobaczysz, ale kobiecie będzie dług narastał i ten fakt może się w przyszłości dzieciom przydać, jak ich matka wystąpi od nich o alimenty, a wystąpi, bo nie będzie miała z czego żyć.

      Pani na razie będzie przechodziła z rąk do rąk, ale krótko, bo ma swoje lata. No, jeszcze będzie ewentualnie mogła zaspakajać coraz starszych i coraz obrzydliwszych penerów.
      I nie będzie miała w ręku atutu w postaci nastoletniej córki i młodego synka, których będzie można udostępniać za parę euro.

      Z nie swojej winy wpadłeś w szambo i to wraz z dziećmi.
      Ratuj siebie i dzieci, bo matka dzieci jest już stracona.
      • paris-texas-warsaw Re: Kordi 17.02.15, 09:31
        Może dobrze, że pisze ktoś, kto zna tamtejsze warunki. Ja tylko znam z prasy sytuację pobłżliwszego traktowania Turków przez niemieckie służby socjalne (wtym ten słynny urząd od dzieci) i sądownictwo. W sprawy tureckich rodzin się podobno tam nie wnika.
        Do tego dołożyłabym kwestię, że dzieci mogą za chwilę stać się "opłacalne",jak wejdzie kwestia ewentualnych alimentów etc. Dla matki i jej nowej tureckiej braci. Dlatego też bym wracała.
        Ps. Vilez, tragedia, co wypisujesz. Jakoś Twoje teorie o tym, że dla rozwoju dzieci nieistotna jest lojalność rodziców, ich wspólna więź, nieoszukiwanie się i niezdradzanie, raczej nie ma potwierdzenia w opiniach psychologów. Nie wiem, jak można przypuszczać, że dzieci nie dotyczy prowadzenie rownoległego życia przez rodziców.
        • vilez Re: Kordi 17.02.15, 10:12
          > Vilez, tragedia, co wypisujesz. Jakoś Twoje teorie o tym, że dla rozwoju dzieci nieistotna jest lojalność
          > rodziców, ich wspólna więź, nieoszukiwanie się i niezdradzanie, raczej nie ma potwierdzenia w
          > opiniach psychologów. Nie wiem, jak można przypuszczać, że dzieci nie dotyczy prowadzenie
          > rownoległego życia przez rodziców.

          Tragedią jest Twoje prymitywne myślenie. Rozstanie tutaj się dokonało i teraz chodzi o to, co ten gość wyprawia z dziećmi i ich relacją z matką. Z tego powodu, że żona zachowała się nie ok, nie znaczy, że i on się musi zachowywać po świńsku.

          Nie potraficie wyjść z optyki zachowania żony i przejść do kolejnego DOBRA DZIECI. Straszne to jest. Kompletna zaćma. Nie ma się co dziwić, że u nas dzieci traktuje się przedmiotowo.
          • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 10:20
            vilez napisała:

            > Rozstanie tutaj się dokonało i teraz chodzi o to, co ten gość wyprawia z dziećmi i ich relacją z
            > matką. Z tego powodu, że żona zachowała się nie ok, nie znaczy, że i on się musi zachowywać po świńsku.

            Vilez - czytam od rana ten wątek i oczy mi dziś wypadają...
            Co Ty wypisujesz?????? Czy Cię podmienili?????
            Gdzie, w którym miejscu, autor sugeruje, że zamierza zachować się po świńsku??????? Co z tego, co napisał, uważasz za "świńskie" zachowanie?
            O zachowanie byłej żony nie pytam, bo oczywiście ona ma prawo do swojego prywatnego życia (no dobra, starczy sarkazmów...).
            • vilez Re: Kordi 17.02.15, 10:44
              > Jak mam ją traktować ?

              > Dzieci zostaly ze mną bo są dla mnie wszystkim i ona wie że ze mną zawsze im bedzie lepiej niż > z nią.

              > Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci.

              > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

              > Jak sie ma dzieci to przede wszystkmi stawia się na ich dobro a nie swoje.

              > Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla >dzieci.

              > Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej
              > rodziny.

              > Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?

              > Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.

              > Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka. Wolała pobawić
              > się z psem jak iść z nami na spacer.

              > Matka odeszla od dzieci.

              > Ale to ja jestem ten zły bo zabieram dzieciom matkę.

              Starczy, czy nadal będziesz ślepa?
              Od pierwszego postu widać, że ten człowiek ma NIE PO KOLEI. Zatruje dzieciom życie swoją frustracją.

              Jak widać po rozwoju tego wątku (i nie tylko tego zresztą), naszemu społeczeństwu pilnie potrzebna jest edukacja na okoliczność usytuowania rodzinnego po rozwodzie/rozstaniu. Stan świadomości społecznej w tym względzie jest porażająco niski.
              • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 11:04
                vilez napisała:

                > Starczy, czy nadal będziesz ślepa?

                Vilez - dla Ciebie mogę być nawet ślepa. Naprawdę. Masz u mnie taki kredyt, że mogę być i ślepa, co mi tam.
                Ale mimo tej ślepoty zauważyłam, co pogrubiłaś. Ciekawe, że akurat to, a nie np. informacje o tym, że żona chętnie zwolniła się z obowiązku opieki nad dziećmi, albo to, że woli nie wracać do Polski, bo się wstydzi bliskich, albo to, że czas "spędzony z dziećmi" polega na tym, że siedzi przed telewizorem - podkreślając, że to nie jest mama, która z dziećmi mieszka, tylko je akurat ODWIEDZIŁA.

                > Od pierwszego postu widać, że ten człowiek ma NIE PO KOLEI. Zatruje dzieciom życie swoją frustracją.

                Więc co w takim razie? Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować? Bo ma teraz ciekawsze zajęcia, które wyraźnie woli? Co facet ma w takim razie Twoim zdaniem zrobić? Oddać dzieci Jugendamtowi? Naprawdę?
                Ojciec kocha dzieci i martwi się o ich przyszłość - to zły ojciec?. A przy okazji ma teraz sporo rozterek i ma prawo być w nienajlepszej formie psychicznej. Czy to znaczy, że każdy rodzić, który akurat przechodzi kryzys, powinien na ten czas oddawać swoje dzieci państwu? Czy pod inną opiekę?
                Co Twoim zdaniem powinien zrobić kordi? Pomijam już to, że najwyraźniej nie ma prawa do frustracji sytuacją... Która przecież wcale nie musi trwać wiecznie i latami - co pewnie byłoby niszczące dla dzieci.
                • vilez Re: Kordi 17.02.15, 12:36
                  > Ciekawe, że akurat to, a nie np. informacje o tym, że żona chętnie zwolniła się z > obowiązku opieki nad dziećmi,

                  Ola, na to odpowiadałam tu:
                  „Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo wie, do czego jest zdolny. Że i tak wywiezie dzieci i że narobi jej bagna. Ponadto w takich sytuacjach normalne jest poczucie winy i stąd łatwość w przystaniu na czyjeś warunki (tu męża). I właśnie dlatego NIE WOLNO wykorzystywać takich sytuacji. Tutaj rzeczywiście powinna wejść do działania jakaś instytucja, która ochroni dzieci, bo jak widać, rodzice sobie ewidentnie z tym , co się stało, nie radzą. Jugendamt powinien się tą sprawą zająć.”
                  Możesz mi powiedzieć, skąd wzięłaś to, że "chętnie się zwolniła"? Bo się wyprowadziła? A co miała zrobić? Mieszkać z nim dalej? Kobieta zachowała w tej sytuacji najlepiej, jak można było: wyprowadziła się (jako powódka sytuacji), nie wyrywa mu dzieci, nie gra nimi, spokojnie się z nimi spotyka (a on jeszcze pyta: po co się spotyka- chory człowiek). Zrobiła wszystko pod niego, a on ją SZANTAŻUJE wyjazdem. Bo to jest szantaż: albo jedziesz z nami, albo- tracisz dzieci. Co to ma być?? To jest próba kontroli na nią i kara dla niej. To oczywiste.

                  > czas "spędzony z dziećmi" polega na tym, że siedzi przed telewizorem -
                  > podkreślając, że to nie jest mama, która z dziećmi mieszka, tylko je akurat
                  > ODWIEDZIŁA.

                  No i co z tego, że oglądała tv. Przecież nie wiemy, z jakiego powodu oglądała tv. Może dzieci chciały jakąś bajkę. Może szły akurat ważne informacje, ostatecznie trochę się na świecie, w tym i Niemczech ostatnimi czasy dzieje, i normalny człowiek raczej nasłuchuje info, niż odwrotnie. Opieka nad dziećmi ma się tu nijak do czegokolwiek. Co to za pomysł, że oglądanie tv o czymś świadczy nawet w tej sytuacji?

                  > Więc co w takim razie?

                  Bezwzględnie powinien się z nią dogadać tak, by dzieci miały OBOJGA rodziców blisko. A kierunek jego działań jest dokładnie ODWROTNY.

                  > Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować?

                  A kto mówi o „oddawaniu”? Niech dzieci zamieszkają przy nim, skoro tak wynikałoby z ich wewnętrznych ustaleń. Choć szczerze mówiąc, chciałabym poznać te powody, które to rzekomo bardziej jego predestynują do tego zamieszkania z dziećmi- zwłaszcza w odniesieniu do sześciolatka, który matki może potrzebować jeszcze bardzo- w konkretnym wymiarze godzinowym. Ale przyjmijmy, że on- nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, przy kim dzieci zamieszkają- liczy się kontakt z rodzicami. OBOJGIEM. I to nie kontaktem raz na miesiąc czy dwa tygodnie, bo to jest LIPA, a nie kontakt.

                  >Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować? > Bo ma teraz ciekawsze zajęcia, które wyraźnie woli?

                  A z czego do licha to wnosisz? Bo ma kochanka? A co ma mieć kochanek do zajmowania się dziećmi? Bo ma kochanka, to jest złą matką, czy jak? Co to ma być??

                  > Co facet ma w takim razie Twoim zdaniem zrobić? Oddać dzieci Jugendamtowi? > Naprawdę?

                  Musi przede wszystkim działać na rzecz dzieci. Dążyć do maksymalnej stabilizacji sytuacji, czyli zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa. A podstawą bezpieczeństwa dla dzieci są RODZICE. I się odkłada na bok swoje żale, sentymenty, resentymenty, złości- i zapewnia dzieciom kontakt z rodzicami. A swoje sprawy z żoną, załatwia się Z ŻONĄ i nie przy pomocy dzieci.

                  > Ojciec kocha dzieci i martwi się o ich przyszłość - to zły ojciec?

                  Gdzie on się martwi o dzieci? On się martwi o karmienie swojej złości na żonę. On te dzieci zniszczy swoją frustracją. Wystarczy poczytać te jego wizje rodzinne i uwagi, że „poświecił żonie 17 lat” (co to ma być?? to on się „poświęcał”?), a teraz poświęci dzieciom. Nic, tylko się bać tego „poświęcenia”. To jest psychiczne...

                  > A przy okazji ma teraz sporo rozterek i ma prawo być w nienajlepszej formie psychicznej.

                  Ma prawo. Ale wtedy się idzie się po pomoc: psychiatra, psycholog, terapia. A dzieci się zostawia w spokoju.

                  > Czy to znaczy, że każdy rodzić, który akurat przechodzi kryzys, powinien na ten > czas oddawać swoje dzieci państwu? Czy pod inną opiekę?

                  Niestety, ale rodzicielstwo polega na zachowaniu CIĄGŁOŚCI procesu wychowawczego. Nie wolno- w imię własnych furii, gniewu i zemsty, pozbawiać dzieci matki czy ojca. Jeśli ktoś sobie nie radzi z tak negatywnymi uczuciami, być może powinien oddać dzieci- jej lub komuś innemu. Albo się za siebie w try miga wziąć.
                  Nie od parady Jugendamt ma określone standardy w kwestiach porozwodych: rodzice MUSZĄ stanąć na wysokości zadania. Mam nadzieję, że wreszcie podobne standardy zawitają do Polski, bo to co się u nas w tej materii dzieje, jest porażające.

                  > Co Twoim zdaniem powinien zrobić kordi? Pomijam już to, że najwyraźniej nie ma prawa do
                  > frustracji sytuacją... Która przecież wcale nie musi trwać wiecznie i latami - co pewnie byłoby
                  > niszczące dla dzieci.

                  Ależ to właśnie rokuje na wieloletnią frustrację! Bo nie jest „tak pięknie”, „bo nie ma rodziny”- przecież to już zwerbalizował Ten człowiek nie dopuszcza do siebie istnienia normalnego życia rodzinnego po rozwodzie. Przecież o to chodzi! To jak on ma zapewnić dzieciom normalne życie? Życie z chmura wiszącą nad głową: „bo mamusia odeszła i nie tak miało być”?! To go przerasta. On się musi najpierw sam ze sobą uporać- z doznanym zawodem i swoją przyszłością. A jedyne, co on na dziś potrafi- to wikłać w to wszystko dzieci. Co już zrobił: zapowiadając im wyjazd do Polski, prowadząc z nimi rozmowy o mamusi (te rozmowy o tym, że z nim spacer jest lepszy, bo z mamusią jest nudno). To jest NIENORMALNE i PODŁE. On manipuluje dziećmi. Już teraz. W miesiąc po rozstaniu z zoną. To co będzie dalej? Sądzisz, że się opamięta? Wątpię? A jeśli nawet, to szkód narobi, bo JUŻ narobił.

                  A wyjście byłoby proste. Sprawa jest świeża (zaledwie miesiąc). To nie jest w żadnym razie czas na dramatyczne decyzje. Matka powinna zamieszkać w pobliżu (jeżeli nie dają rady mieszkać razem do rozwodu), i powinni wszystko- z pomocą lub bez- wszystko między sobą poustalać, a potem wprowadzić w to dzieci. RAZEM.

                  To jest szaleństwo, co on teraz wyprawia.
                    • vilez Re: Kordi 17.02.15, 13:56
                      Nie, to nie było w kontekście tv. Kontekst był ogólny: po co w ogóle przychodzi. I to jest przerażające.
                      • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 14:02
                        vilez napisała:

                        > Kontekst był ogólny: po co w ogóle przychodzi. I to jest przerażające.

                        NIE BYŁ OGÓLNY!!!
                        I chyba tylko Ty tego nie dostrzegłaś....:(
                  • danaide Re: Kordi 18.02.15, 14:02
                    Przepraszam, vilez, porywające. Ewidentnie posiadanie dzieci powinno być czynnikiem zwalniającym z kary odbywania więzienia. Państwo, w swoim szale dokonania zemsty za popełnione przestępstwa zamyka delikwenta (tudzież -tkę) pozbawiając dziecko rodziciela, niszcząc ciągłość procesu wychowawczego i skazując na lipny kontakt itpd.
                    W końcu co tam odpowiedzialność!

                    To, że niektórzy rozstają się w sposób cywilizowany i udaje im się dla dobra dziecka wypracować kompromis nie oznacza że każdemu się uda. Do tanga... resztę znasz.
                    • vilez Re: Kordi 18.02.15, 16:19
                      przestępstwem? Zdradę/rozstanie/rozwód?

                      Zważ, że tutaj żona nie rozstała się awanturując ani nie wykazując żadnej konfliktowości. Przeciwnie. Jeśli ktoś prze w kierunku konfliktu, to jest to mąż.

                        • danaide Re: Kordi 19.02.15, 01:58
                          Nie o tym piszę. Po prostu odniosłam się do tego:
                          > Niestety, ale rodzicielstwo polega na zachowaniu CIĄGŁOŚCI procesu wychowawczego.
                          I zastanawia mnie prymat tej ciągłości. To jakiś warunek sine qua non rodzicielstwa Trochę jakby ilość miała przewyższać jakość.
                          Polecam "Bloody daughter", dokument o Marcie (Martha'ie?) Argerich!
                  • bcde Re: Kordi 25.02.15, 03:40
                    Świetny post Vilez. Facet ma osobowość mniej albo bardziej psychopatyczną. Znałem takich - rzekomo poświęcających się dla rodziny, a jednocześnie tyranów, a potem mściwców. Gdy kobieta odeszła, odbijała im szajba, grali brzydko, posługując się dziećmi, robili nagonkę w rodzinie, czasem śledzili kobietę, nachodzili w domu i pracy, itp.
                    Nie uważam, że facet powinien zostać w Niemczech, jeśli jemu i dzieciom jest tam źle, ale twoje przeczucia co do jego motywacji w przedmiocie wyjazdu są dość prawdopodobne w świetle tego co i jak pisze. A i z tego, co napisał faktycznie wynika, że może być problem z normalnym życiem po rozstaniu.
                      • paris-texas-warsaw Re: Kordi 28.02.15, 12:34
                        Ja nie wyczuwam. Tekst jest dość okrojony, relacja też. Jeśli bedziecie tak mili i przedstawicie po czym identyfikujecie takie cechy, o których mówicie, to będę wdzięczna. Ale zróbcie to dokładnie, bo ja do podawanych ogólnych wniosków nie umiem przyporządkować odpowiednich fraz, lub melodii wypowiedzi Kordiego. Może się czegos dowiemy.
                        • vilez Re: Kordi 02.03.15, 07:09
                          Paris, od pierwszego mojego wpisu w tym watku masz podane, co i dlaczego, łącznie z cytatami. Począwszy od pytania tytułowego, które jest "świetną" zapowiedzią perspektywy. Prześledź proszę.
                          • marsylvik Re: Kordi 02.03.15, 07:25
                            Ja też tego nie widzę, choć czytałam wątek powtórnie pod tym właśnie kątem, szukając tego o czym piszesz. Więc proszę, wkaż dokładnie jakie konkretnie wypowiedzi Kordiego wskazują na jego psychopatię, tyranię, zastraszanie żony, mściwość i tak złe wypełnianie roli ojca, że lepszym dla dzieci wydaje Ci się oddanie ich pod opiekę państwa.
                            W pytaniu "jak traktować byłą żonę" ani mściwości, tyranii, zastraszania czy psychopatii ani zaniedbywania czy krzywdzenia dzieci nie widzę.
                            • vilez Re: Kordi 02.03.15, 10:41
                              To samo, co do Paris-odsyłam do ponownej lektury moich wpisów, są cytaty z komentarzami. Odpowiedz pod nimi.

                              Dla mnie to pytanie (jak traktować by