Jak traktować byłą żone ?

15.02.15, 23:14
Witam.
Mam chyba poważny problem. Półtora roku temu wyjechaliśmy z żoną i dwójka dzieci do Niemiec.
Zycie można by powiedzieć było piękne, mimo że jesteśmy tutaj kompletnie sami. Ale...
Od nowego roku między mna a zoną było idealnie. Coś mi nie pasowało.
Żona moja można powiedzieć była zawsze ok ale rzadko robiła dla mnie coś od siebie. A teraz ideał. W połowie stycznia po pięknie spędzonej nocy tak dla żartów zapytałem ja czy kiedyśmnie zdradziła. Zaprzeczyla ale w taki sposób ze mi cos nie pasowalo. Dwa dni później dowiedzialem się że od dwóch miesięcy ma kogoś i regularnie mnie zdradza. Dla mnie przez pierwsze dni życie się skończyło. Oszukała mnie osoba której wierzylem bezgranicznie. Zawsze mogła na mnie polegać i liczyć.
Zapytalem ją jak sobie wyobraża dalsze życie, więc mi odpowiedziała żebym jej dał czas aż znajdzie nowe mieszkanie.
Dzieci zostaly ze mną bo są dla mnie wszystkim i ona wie że ze mną zawsze im bedzie lepiej niż z nią.
Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci. Tutaj nie mam nikogo a jej nie wierze. Dodam iż córka ma 11 lat a ona zdradzała mnie z 20 letnim chłopakiem. W polsce mam calą rodzine na którą moge liczyć. Ona zostaje.
Jak mam ją traktować ? Chciałbym aby dzieci miały też matkę. Powiedziała że będzie się z nimi kontaktować. Gdy patrze w jej oczy mam wrażenie że "wstapił w nią jakiś obcy" To nie jest ta kobieta z którą byłem 17 lat.
    • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 14:39
      Czeka się skrajnie trudne zadanie, czyli rozdzielenie roli wiarołomnej żony od roli matki dzieciom. O żonie myśl co chcesz. W stosunku do matki swoich dzieci musisz zachowywać się na tyle fair, by twoja postawa nie skrzywdziła dzieci. Musicie współdziałać dla dobra dzieci. Dopóki emocje nie opadną może nie kontaktujcie się osobiście, lecz np. via internet. Jeżeli obawiasz się, że nie dasz rady, to możesz spróbować rozmowy z mediatorem.
      A to nie jest to kobieta, z którą żyłeś, ponieważ zakochała się i działają na nią hormony zbliżone do narkotyków. Nie myśli i nie działa racjonalnie.
      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 16:51
        Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi. Ona bez wahania przystala na to iz dzieci beda ze mna. Zreszta dzieci tez chca byc ze mna a nie z nia. Ja jestem po tym wszystkim w stanie chyba juz sobie ze wszystkim poradzic. Chodzi mi tylko o dobro dzieci.
        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:43
          To, że dzieci będą mieszkać z Tobą nie znaczy, że nie mogą mieć więzi z matką.
          I jeśli będą z Tobą mieszkać to między innymi Twoją rolą, jako mądrego i kochającego ojca, jest dbanie o to by ta więź była.
          Jest dzieciom niezbędna do prawidłowego rozwoju.
        • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:44
          Dzieci w tym momencie, podobnie jak ty, czują się zdradzone i odrzucona na rzecz kogoś innego. Nic dziwnego, że nie wykazują potrzeby bliskości z matką. Chcą ją ukarać za rozbicie rodziny. Ale to minie i to znacznie szybciej niż tobie. Bo po prostu tej matki będą potrzebowały.
          Ty przede wszystkim musisz nie tworzyć więzi pomiędzy matką a dziećmi, ale nie przeszkadzać w jej funkcjonowaniu. Stan obecny jest przejściowy, jeśli tylko matka nie jest szaloną kobietą, to wyciągnie rękę do dzieci. Ty temu nie przeszkadzaj. I spróbuj nie stawiać dzieci w sytuacji próby lojalności. Tj. zostają z tobą, ty się nimi opiekujesz i psioczysz na ich matkę. One czują, że robisz coś dobrego dla nich, kochasz je i chcąc nie chcąc trafiają w sam środek konfliktu lojalnościowego - chcą podzielać twoje złe emocje wobec matki, ale wewnątrz czują, że jej potrzebują. To naprawdę ciężkie.
          Postarajcie się załatwiać swoje sprawy poza dziećmi. To nie łatwe, bo one i tak wszystko widzą i czują. Ale postarajcie się zrobić możliwie dużo, by dzieci nie musiały wybierać, opowiadać się po jakiejś stronie. Jeżeli zależy ci na ich uczuciach, to staraj się jak możesz rozdzielić role małżeństwa od ról rodziców.



          "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
          by NN
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:49
            > Dzieci w tym momencie, podobnie jak ty, czują się zdradzone i odrzucona na rzecz kogoś innego.

            Nic o tym nie wiadomo.
            • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:16
              Dzieci zazwyczaj jednak wiedzą skąd gwałtowna zmiana w życiu. Nie znam dziecka, które by się cieszyło, że jego rodzina się rozpada. A dziecięce emocje są bardzo czarno - białe.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:22
                Nikt nie twierdzi, ze to nie jest przeżycie dla dziecka. Ale tym bardziej trzeba się starać, by rodzice BYLI razem na miejscu. A nie- projektować dzieciom odrzucenie.
                • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:33
                  Ja projektuję coś? Autor napisał, że dzieci nie czują w tej chwili potrzeby relacji z matką. Ja tylko wyjaśniłam skąd może być takie wrażenie.
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:38
                    > Autor napisał, że dzieci nie czują w tej chwili potrzeby relacji z matką

                    To jest bardzo dziwne. Bardzo.
                    Nie zauważyłam takich reakcji u swoich dzieci. I nie uważam, ze to jest prawidłowa czy spodziewana reakcja. Zadaniem dorosłych jest rozwieść się tak, by dzieci ochronić.
                    • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:45
                      wiesz, ja nie zauważyłam u swojego dziecka potrzeby posiadania - przeciwnie, jest w stanie oddać każdemu i wszystko. Ale na tej podstawie nie zaprzeczam temu, że często dzieci w takim wieku mają potrzebę posiadania i nawet dotknięcie ich zabawek wywołuje ataki złości. Więc fakt, że czegoś nie widzimy u siebie, nie oznacza, że nie może to zaistnieć. I tak, zadaniem rodziców jest rozwieźć się tak, by dzieci ucierpiały jak najmniej. Ale nie zawsze to, co w deklaracjach jest proste, w życiu jest równie łatwe.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:56
                        > Ale nie zawsze to, co w deklaracjach jest proste, w życiu jest równie łatwe.

                        Jak widać, autor robi wszystko, by dla tych dzieci było jak najgorzej. Nie niepokoi Cię to?
                        • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:00
                          Nie. Bo to ty tak uważasz. Ja uważam, że się miota i jest to dla mnie w pełni zrozumiałe. Gdyby się nie miotał, byłby cyborgiem lub bytem wirtualnym. Ma emocje i szuka wyjścia z sytuacji. Nic bardziej ludzkiego.
                          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:16
                            Że się miota, to nie dziwne. Ale że miesza w to dzieci- to jest to skrajna nieodpowiedzialność.

                            Dzieciom zafunduje stratę matki -w pakiecie z przeprowadzką do innego kraju. Bo się miota i to jest ludzkie. No pięknie.
                            • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:24
                              Fakt, powinien być niewzruszony jak skała. Ale te tabletki to tylko w Equilibrium dają.
                              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:03
                                To niech idzie po pomoc, ale niech nie gra dziećmi.
                                • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 08:31
                                  Vilez, jakaś absurdalna krucjata ci wychodzi i kompletnie zbednie atakujesz człowieka. Jezeli uważasz, że dla dobra dzieci powinien zostać blisko ich matki, to wystarczy napisać: przemyśl długofalowe skutki swojego powrotu do Polski i stałej rozłąki dzieci z matką. Totalnie zbędna jest cała reszta, bo robiąc to, co robisz, tym bardziej utwierdzasz tego człowieka w przekonaniu, że powinien wyjechać. Nie wątpię, że znane są ci założenia psychologii odwrotnej.
                                  Poza tym dla mnie normalne jest szukanie pomocy u bliskich. I gdybym wiedziała, że np. Nie mogę liczyć na realną pomoc ze strony ojca dziecka, to też bym pojechała tam, gdzie miałabym na taką pomoc szansę. A mama jest dorosła, nikt jej nie odbiera praw - może się ogarnie, a wówczas tysiąc km nie będzie dla niej żadną przeszkodą.
                                  --
                                  "Dzisiaj mogą mnie denerwować już tylko skrajni masochiści. Bo jak przyłożę, to nie chcę być jedyną osobą, której to sprawi przyjemność"
                                  by NN
                                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:14
                                    Absurdalna? Raczysz żartować. Facet pogrywa dziećmi mszcząc się na żonie, JUŻ uskutecznił (o ile pisze prawdę) kroki, które szkodzą dzieciom, i mamy go pogłaskać po głowie?
                                    Słyszał o czymś takim, jak DOBRO dziecka?
                                    Pomoc, to dziecko w pierwszej linii ma znajdować u rodzica. A te dzieci mają dwoje rodziców. To znaczy- miały, bo tatusiowi zależy, by miały tylko jego.
                                    Nie ma zgody na takie postawy.
                                    • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:05
                                      Skoro matka się wymiksowuje, to facet zostaje SAM z dziećmi. W takiej sytuacji potrzebuje się wsparcie drugiej osoby lub osób. Ma w Polsce rodzinę. Na nich może liczyć. Żona... wróci jak się znudzi młodemu? Każdy ma prawo szukać pomocy. Nawet kosztem zwiększenia dystansu. To tylko Niemcy. Jest XXI wiek.
                    • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 08:37
                      vilez napisała:

                      > To jest bardzo dziwne. Bardzo.
                      > Nie zauważyłam takich reakcji u swoich dzieci. I nie uważam, ze to jest prawidł
                      > owa czy spodziewana reakcja.

                      To jest tak dziwne i niespodziewane, że piszą o tym w ulotkach rozdawanych w punktach mediacji rozchodzących się rodziców. Uprzedzając, że pod tym właśnie względem rozejście się rodziców może mieć na dziecko bardziej destrukcyjny wpływ, niż śmierć jednego z nich.

                      > Zadaniem dorosłych jest rozwieść się tak, by dziec
                      > i ochronić.

                      Oczywiście. Między innymi poprzez zapobieganie lub łagodzenie u dzieci poczucia porzucenia. Tylko żeby przed czymś chronić, trzeba to najpierw przyjąć do wiadomości. Mechanizm zaprzeczania chroni w takiej sytuacji wyłącznie rodzica, nie dziecko.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:11
                        Dlatego też trzeba to czynić w sposób odpowiedzialny. Temu służą te ulotki, by na to UCZULIĆ. I nie wzmagać traumy dziecka.
                        Od tego się jest dorosłym, w tym i dorosłym rodzicem, by chronić dzieci w każdej sytuacji- takiej też.
                        Za wysokie wymaganie? Naprawdę?
    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 18:43
      Nie bardzo mi się podoba to:
      > Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci.

      i to:
      > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

      Wracając do Polski, skazujesz dzieci na rozdzielność z matką. A jak jeszcze do tego nie zależy Ci na łączności dzieci z matką, to moim zdaniem nie nadajesz się na opiekuna dzieci. Wybacz szczerość. Szkoda, ze w takiej sytuacji żona godzi się na to wszystko. Dziwne. Może nie opisałeś wszystkiego, bo ja tego nie rozumiem.
      • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:51
        Chyba jasno człowiek napisał, że wrócił, bo był tam sam - fizycznie i uczuciowo nie licząc żony pochłoniętej afektem. Rodzina i przyjaciele chyba jakoś na miejscu w Polsce się przydadzą.
        Faktycznie - nie nadaje się na opiekuna... Vilez, teraz to zaszalałaś:))) Człowiek nie pisze, że będzie coś utrudniał, ale raczej, że nie uśmiecha mu się bycie animatorem. Zresztą kobieta wyjazdu nie oprotestowała.
        Współczuję, dzieci chyba w niezłym szoku. Zawsze byłam za podążaniem za głosem serca, ale w takim przypadku mogła taka mama chwilę poświęcić na przygotowanie dzieci na nową rzeczywistość.
        Odnośnie pytania - chyba jak pisze Edwina i nic na siłę. Samemu tez trzeba z szoku się chyba otrząsnąć.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:52
          Wrócił, albo wraca, dla precyzji.
          • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 20:36
            Jeszcze:
            "Wracając do Polski, skazujesz dzieci na rozdzielność z matką."
            Nie skazuje, bo:
            1. mama zawsze może pojechać też do Polski,
            2. mama może wpadać w do Polski, kiedy tylko chce. Niemcy to nie inny kontynent, wpadać co weekend nie jest specjalnym wyzwaniem, chyba, że przeprowadzają się w jakiś rejon z dala od pociągów/lotnisk.
            Nie lubię takiej melodramatyzacji i manipulacji słowem:)
            • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:19
              Zeby to było tak prosto opisac dokladnie nasza sytuację w paru zdaniach ....
              Moja jeszcze żona to bardzo dziwny człowiek.
              Zawsze narzekała że ma żal do swoich rodziców ze się rozwiedli i ona nie miała prawdziwej rodziny.
              Dla mnie rodzina to świętość. Zawsze byłem gotowy dla rodziny poswięcić wszystko. Dosłownie wszystko. Myślałem że ona zrozumiała znaczenie słowa rodzina.
              Ale po tym co zrobila i nie chodzi mi o to że odeszla ode mnie i w zasadzie tez od dzieci, tylko o to w jaki sposób to zrobila. ( ale to znowu bardzo długa historia )
              Teraz wiem że się myliłem.
              Jak teraz wychować sam moje dzieci żeby one w przyszłości mogly stworzyć udaną rodzinę.
              Ciężko to wszystko opisać w paru zdaniach.
              Napisalem tutaj bo chyba miałem ochotę o tym w koncu z kims porozmawiać, ale widzę że każdy według siebie mnie ocenia. Ok. Rozumie. Po to chyba jest forum.
              Chetnie bym z kimś o tym po prostu porozmawiał. Po prostu o życiu, które niekiedy jest naprawdę bardzo ciężkie.
              • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:29
                Ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, nawet nie wiem, co powiedzieć. Może ktoś z bliskich by pogadał, a może ktoś na forum (trzeźwy;)).
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:43
                  Znaczy- pijana jestes?
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:31
                > Dla mnie rodzina to świętość. Zawsze byłem gotowy dla rodziny poswięcić wszystko. Dosłownie
                > wszystko. Myślałem że ona zrozumiała znaczenie słowa rodzina.

                > Jak teraz wychować sam moje dzieci żeby one w przyszłości mogly stworzyć udaną rodzinę.

                Potrzebujesz pomocy, człowieku. Ktoś, kto tak mówi w tej sytuacji, absolutnie nie nadaje się do opieki nad dzieckiem. Ty już masz model- nie tylko dla siebie, ale i dla nich. Chroń ich panie przed takim wpływem.

                > ale widzę że każdy według siebie mnie ocenia.

                Rodzic, któremu nie zależy - i to bardzo- na tym, by jego dziecko miało silny kontakt z drugim rodzicem, to zły rodzic. Po prostu.

                Jak nic wybija Ci problem rozstania z zoną. A tego nie wolno Ci projektować na dzieci. A projektujesz.
              • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:27
                Nie zrażać dzieci do związków, mówić o ich wadze i o tym, jakie to ważne wybrać właściwie, bez pośpiechu. Nie mówić źle o matce dzieci.
                Moi rodzice rozwiedli się, kiedy miałam ok. 9 lat. Początek był straszny, czułam, że straciłam grunt pod nogami. Rodzice byli zajęci sobą w początkowej fazie i wierzyli, że jeśli po prostu nie będą się przy mnie kłócić, to poradzę sobie. Ale ja sobie nie radziłam, bo nie rozumiałam całej sytuacji. Skończyło się pierwszą w życiu depresją, interwencją lekarzy i długą drogą, jaką wszyscy przeszliśmy. Nauczyli mnie, że niezależnie od tego gdzie są i z kim są, to zawsze są moimi rodzicami i dla mnie i mojego dobra będą współpracować. Rozmawiali w sposób przyjacielski, nigdy nie mówili o sobie źle, słyszałam, że zawsze będą dla siebie ważni, bo mają mnie. To oczywiście skrajny skrót, ale taka postawa zadziałała. Nie wyszłam z tego jakoś wyjątkowo pokaleczona - poza skłonnością do depresji, która wówczas miała swój początek, nie myślę źle o relacjach, więcej - długo i ciężko pracowałam na to, by nie opuścić własnego związku w przypadku trudności. Także to wszystko, czego się obawiasz, jest do przeprowadzenia. Ale teraz cała sytuacja jest dla ciebie świeża, boisz się przyszłości, masz więcej niewiadomych niż odpowiedzi. Stąd brak wiary. Ale krok po kroku, dzień za dniem - jeśli tylko nie przestaniesz nad tym pracować, poradzisz sobie.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:34
              > 1. mama zawsze może pojechać też do Polski,

              To on wyjeżdża, nie - owa mama. Nie wyjeżdża się w takiej sytuacji za granicę. Po prostu- nie.
              Po drugie- a jak on znowu gdzieś wyjedzie, to co? I ta matka ma tak za nimi jeździć?

              > Nie lubię takiej melodramatyzacji i manipulacji słowem.

              To sobie nie lub. Ja wiem, o czym mówię. Ty- nie wygląda na to.
              • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:10
                Gwoli ścisłości. On nie wyjeżdża za granicę. On jest za granicą i chce wrócić na swoje śmieci.
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:24
          Czyli chodzi mu o siebie, a nie o dzieci. No pacz, dziwna jestem, że się dziwię, że ktoś się powołuje na dobro dzieci, podczas kiedy mu nie chodzi o dobro dzieci.

          A to drugie, co napisałam, to wybacz, ale dla mnie- kasacja. No, takie mam poglądy na sprawę. To w żadnym razie nie jest dobry rodzic. I powód tego chyba jest jasny?
          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:32
            Ty masz dzieci ?
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:35
              Tak, dwoje.
              • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:13
                Ale wiesz, nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica, który się nim/i zajmuje. Mission impossible.
                Sposób w jaki oceniasz człowieka, którego spotkała właśnie tragedia, bo jak wali Ci się świat to tragedia jest odrażający. Mi ciągle się plączą ludzie na tym forum. Ale Ty już mi się nie poplączesz ! ;D
            • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:36
              Vilez. Odpowiedz sobie na pytanie czy pozwolil/as bys aby twoja nastoletnia córka mieszkala ze starszym o kilka lat chlopakiem i matką ktora za przeproszeniem ma wszystko w dupie oprocz własnego dobra ?
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:42
                A czy gdzie piszę, że mają mieszkać z matką i jej facetem? Piszę, że dzieci mają mieć ŻYWY kontakt z dwojgiem rodziców. Tyle.
                Wiek faceta matka nie ma tu nic do rzeczy. jest dorosły- ich sprawa.

                Nie wiem, co masz na myśl pisząc: "ma wszystko w dupie oprocz własnego dobra". Wytłumacz.
                • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:46
                  Powiedz mi mądralo co mam zrobic z dziecmi jak idę do pracy ?
                  Co jak np zlamie nogę, będę musiał iść do szpitala ?
                  Kto wtedy zaopiekuje się dziećmi ?
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:52
                    Proszę innym tonem się do mnie zwracać. To po pierwsze.

                    A po drugie- a co robiłeś z dziećmi wcześniej w tej sytuacji? Co to za pytanie? Masz zapewnić opiekę i tyle- czy przed rozwodem czy po. Rozwód nie zwalnia z opieki nad dziećmi.

                    Niepoważny jesteś, wychodzi to z każdym postem.
                    Albo jesteś w świeżym szoku. Bo gadasz głupstwa.
                    • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:57
                      Kiedyś było nas dwoje dla dzieci.
                      Teraz nie moge na niej polegac.
                      Ty czytasz co piszę czy ktoś cię bardzo w życiu skrzywdził i teraz chcesz komuś dowalić.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:02
                        No i nadal może być Was dwoje. Rozwód nie oznacza utraty rodziców. Choć widzę, ze dla Ciebie oznacza. I to jest właśnie groźne. Jesteś w tym groźny dla dzieci. Zrozum to wreszcie.

                        Czytam, czytam, sama jestem po rozwodzie, i coś o tym wiem. Moje dzieci mają dwoje rodziców. PO rozwodzie.
                        • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:14
                          Przepraszam vilez, ile czasu byłaś sama z dziećmi, ale tak kompletnie sama, bez pomocy rodziny, dawnego męża, nowego męża?
                      • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:29
                        kordi11 napisał(a):

                        > Ty czytasz co piszę czy ktoś cię bardzo w życiu skrzywdził i teraz chcesz komuś
                        > dowalić.

                        Uważaj, słowa "ty czytasz co piszę?" to dla vilez klucz-wyzwalacz niepohamowanej agresji. Od tego zaczynają się zwykle długie kłótnie internetowe z tą osobą. Zajrzyj w archiwum, to się nie będeziesz tak przejmował tym co ona pisze. Jej schematy są tak powtarzalne, tak przewidywalne, że aż nudne. Na razie zostałeś przez nią oceniony jako zły rodzic, za chwilę będziesz niewykształconym chamem pozbawionym empatii i rozumu :) Ona, jako osoba wykształcona, kulturalna i empatyczna, na pewno Ci to z dziką satysfakcją oznajmi :)
                        Aha! No i jeszcze się za chwilę dowiesz, jak wielu przed Tobą, że jesteś strasznie agresywny :D Oczywiście w formie "agresywne to co piszesz" bez wskazania co i dlaczego za agresywne uważa :D I "projektował" będziesz, co chwila :D

                        Aha, no i pamiętaj, że vilez zawsze wie lepiej co myślisz i dlaczego coś robisz - lepiej od Ciebie. Nawet jeśli tego czegoś nie robisz, to ona i tak wie dlaczego to robisz :D
                        Jeśli jej "wiedzenie lepiej" nie zgadza się z faktami, to tym gorzej dla faktów :D
                        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:52
                          Nie musisz się chwalić swoimi porażkami w rozmowie ze mną, naprawdę. Bo sięgasz właśnie poziomem frustracji autorowi wątku.
          • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:32
            Vilez, odlatujesz.
            Z dwójką dzieci na stanie nie jest łatwo. Nie wiem, czy samo patrzenie na związek mamy z bliska z chłopakiem, który może być starszym kolegą nie jest dla dzieci szokiem. Dla mnie mimo wszystko chyba by był. Tym bardziej,że szanse na jego długie trwanie pewnie nie są wielkie.
            Ten tata jest ich jedynym i najlepszym tatą i tyle.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:38
              > Vilez, odlatujesz.

              Panuj nad słowem.

              > Nie wiem, czy samo patrzenie na związek mamy z bliska z chłopakiem, który może być starszym
              > kolegą nie jest dla dzieci szokiem.

              Słucham? Jaja se robisz? To jest jej życie osobiste. Co mają mieć do tego dzieci?
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:43
                Wspaniała mamusia zostawiała same dzieci w domu i jechala sie zabawiać.
                I ty piszesz że to jej życie osobiste ?
                Jak sie ma dzieci to przede wszystkmi stawia się na ich dobro a nie swoje.
                Ale oczywiście matka ma swoje życie osobiste a dzieci nic do tego nie mają.
                Cudowny rodzic z Ciebie. Coś w stylu mojej żony
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:48
                  No i miałam rację. Chodzi o to, że żona Cię zostawiła. Ty się zwyczajnie mścisz.
                  Nie nadajesz się na opiekuna. Dopóki tego nie przerobisz, i nie nauczysz się rozdzielać Twoich spraw z żoną od rodzicielstwa.

                  Tak, Twoja żona ma prawo do życia osobistego. Po to się rozwodzicie.

                  > Cudowny rodzic z Ciebie. Coś w stylu mojej żony

                  Tak, cudowny :-) Nie znam Twojej żony, ani Ty mnie, więc...
                  • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:55
                    NIe masz pojęcia o czym piszesz.
                    Ja się mszcze ?
                    To ja muszę namawiać dzieci żeby chciały z nią choćby wyjść na spacer. Bo wolą ze mną ( jak stwierdziły z mamą jest nudno i ona cały czas narzeka że jest zmęczona )
                    Ja ani jednago złego slowa nie powiedziałem o niej moim dzieciom.
                    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:58
                      To czemu chcesz skazać dzieci na życie w odległości od matki? Przecież zrobisz im tym krzywdę.
                      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:05
                        Nie wiem czemu się uparłaś na mnie ? Bo jestem TYLKO ojcem a ona to przecież MATKA.
                        Ale ja jej nie bronie też wyjechać. Tylko ona stwierdzila że w polsce będzie jej wstyd spojrzeć znajomym w oczy.
                        A po drugie wiesz jak działa opieka państwa nad dziecmi z rozbitych rodzin w niemczech ???
                        Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla dzieci.
                        Na tak ale ja jestem TYLKO OJCEM
                        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:12
                          Jesteście za granicą półtora roku. Dzieci z pewnością już się zadomowiły w szkole itd. czemu chcesz wracać?

                          No, trochę wiem, jak to działa w Niemczech. Czego się boisz? Badań? Że się okaże, ze jednak żona będzie miała większy udział w wychowaniu?

                          > Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla dzieci.

                          Chore jest to, co piszesz. Wybija Ci ta żona. Trzeba było te 17 lat poświęcić także dzieciom.
                          Ktoś, kto chce zapowiada, że teraz poświęci się TYLKO dzieciom, pokazuje swoją niestabilność.

                          Piszesz takie nieprzytomne rzeczy, że podejrzewam, że piszesz w szoku. Tak, masz poważny problem. Tak jest, że się dopiero co dowiedziałeś, tak?
                          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:24
                            Napiszę ci tylko jeszcze jedno.
                            NIe dowiedzialem się teraz i nie jestem szoku.
                            Na naszym pierwszym mieszkaniu gdy córka nie umiała jeszcze mowić po niemiecku była prześladowana przez koleżankę z klasy i jej rodziców. Rodzina turków. Tylk dlatego że moja córka była bardziej lubiana. Musieliśmy sie wyprowadzić bo dowodów nie było a w szkole powiedziano nam że to są narazie tylko dzieci. OK. Moja żona ZAKOCHAŁA się teraz w kuzynie tej koleżanki.
                            Gdy dowiedziałem się o wszystkim mialem dwa razy urwane lusterko w samochodzie i przebite koło. OK mam ubezpieczenie. Ale teraz pare dni temu córcia przyszła z płaczem ze szkoły bo po tę koleżankę przyszlo parę osób z rodziny i wyśmiewały się z niej. Ale przecież oni nic nie robią. Co będzie dalej ?
                            Rozumiesz czemu chcę wyjechać ?
                            Mogę z nimi walczyć. Iść na policję.
                            Ty byś chciała tak żyć ?
                            A wszystko to zawdzięczamy głupocie i samolubnemu postępowaniu mojej żony.
                            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:29
                              Wg mnie to może być gorsza sytuacja niż moje prześmiewcze historyjki o rodzince kochajacej seks. Wg mnie jak się jedzie do obcego kraju z dziećmi to wielkim wsparciem jest właśnie mąż/żona,bo nie ma całej grupy wsparcia osób postronnych. Poza tym Polska to Polska, było ileś afer z niemieckim prawem stosowanym do polskich dzieci, a Turcy mają swojego rodzaju "immunitet" w Niemczech, bo łatwiej się "wziąć" za Polaka niż za Turka, żeby nie mieć na głowie zaraz oskarżen o prześladowania kulturowe itp. Ja osobiście bym wróciła.
                              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:36
                                Skoro w Niemczech tak źle, to po co tam jechali? Czy też stało się nagle źle z powodu tej żony?
                            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:32
                              Ale to wina Twojej żony, że córka była prześladowana? Zgłoś to szkole i odpowiednim służbom.
                              A jak w Polsce córka będzie prześladowana to gdzie uciekniesz?
                              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:39
                                Bredzisz.
                                Mam iść do szkoly czy na policję i powiedzieć że kochanek żony prześladuje moją córkę ?
                                Wiesz co to jest jungendamt ?
                                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:58
                                  Wiem. Tak, masz iść. Jeśli to prawda.
      • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 01:04
        a matka sie nadaje? Jak na razie to ona sie wymiksowala z rodziny a nie ojciec. Gdyby to ojciec wyporowadzil sie do 20 latki z dnia na dzien a matka dziecmi chciala wyjechac do Polski, bo czuje sie osamotniona i bezradna w tej sutuacji, tez bys byla taka stanowcza?
    • enith Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 19:54
      Dzieci będą miały więź z matką, jeśli matka o to zadba, a ty nie będziesz utrudniał. Widać więc, że popracować nad tym, by dzieci miały oboje rodziców, będziecie musieli oboje. Ona bardziej, z racji fizycznej odległości.
      A swoją drogą, to ona zawsze była taka średnio przychylna waszym dzieciom? Jej reakcja na wasz wyjazd z jednej strony mnie dziwi, bo która matka tak po prostu oddaje dzieci eks i zgadza się bez mrugnięcia okiem na ich wyjazd z kraju, a z drugiej wcale mnie nie dziwi, bo nie byłby to pierwszy znany mi przypadek zakochanej kobiety, dla której mąż i dzieci to kula u nogi i przeszkoda na drodze do szczęścia. Więc jak to u was było?
      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 21:56
        > Ona bardziej, z racji fizycznej odległości.

        Odległość działa tu na niekorzyść dzieci. Nie da się być dobrym rodzicem na odległość.

        > Jej reakcja na wasz wyjazd z jednej strony mnie dziwi, bo która matka tak po prostu oddaje dzieci eks i
        > zgadza się bez mrugnięcia okiem na ich wyjazd z kraju

        Tak, to jest dziwne. I dlatego sądzę, że coś tu jest potężnie nie tak.
        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:11
          Wg mnie pewne sytuacje są na tyle gwałtowne i przekraczające rozumienie dzieci, że lepiej im tego oszczędzić. Sytuacja, gdy jeden rodzin sypia z drugim jednym łóżkui nagle się wyprowdza by prowadzić życie z kimś zupełnie innym jest wg mnie taką sytuacją.

          To jak w przerysowanej sytuacji, do której psychiatria/seksiatria/kodeks karny się nie przyczepią, ale i tak za dużo na rozum dzieci, jak w filmach nie dotyczących dzieci, a jednak z ograniczeniem wiekowym.
          Więc np. mama postanowiła kontynuować swój romans, ale dla dobra dzieci i "żywego" jak określasz kontaktu znimi sprowadziła swojego chłopaka do domu. Okazało się, że chłopak ma 16 lat i chodzi do sąsiedniego gimnazjum dzieci, ale jest przecież w wieku pozwalającym na swobodne kształtowanie swojego życia seksualnego. Czasem po szkole dzieci grają na PS. Tacie to nie przeszkadza, bo przecież dla dobra dzieci wiele znosi, zresztą się okazało, że sam też woli młodych chłopaków, więc ich co jakiś czas poznaje i zaprasza na noc. Czasem wpadają dziadkowie, czasem dziadek z kochanką, czasem babcia z kochanką, czasem babcia z dziadkiem razem, głównie na urodziny wnuków. Dla żywego kontaktu dzieci naprawdę muszą wiele znieść i tak się dziwnie składa, że ledwo żywe po kilku latach (w wersji optymistycznej) leczą się pewnie u psychiatry. No, ale ten żywy kontakt wzorowy ojciec zapewnił. I nawet o swój dobrostan zadbał, co jest przecież dobrostanem dzieci. Szczęśliwi rodzice = szczęśliwe dzieci.
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:14
            Ale co Ty wymyślasz?
            Ta żona dopiero szuka mieszkania...
            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:19
              No, zwykła sytuacja. Przecież to tylko jej zycie osobiste, dzieciom nic do tego. Skoro szuka mieszkania, to faktycznie, może je z chłopakiem znaleźć właśnie we wspólnym domu, by dzieci miały ten żywy kontakt. Przecież ojciec sobie powinien poradzić z odejściem, to chyba tym bardziej przyjście mu nie bedzie wadziło. Coś takiego masz na myśli?
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:26
                Rozstanie z ojcem to jedna sprawa, a rodzicielstwo to druga. Życie osobiste rodzica po rozwodzie to trzecia sprawa.
                Mam na myśli dojrzałe załatwienie sprawy. A w tym, co piszesz, nijak tego nie widzę.
            • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:26
              NIe szuka. Od miesiąca z nami nie mieszka
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:27
                To dobrze czy źle?
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:28
                Napiszę ci tylko jeszcze jedno.
                NIe dowiedzialem się teraz i nie jestem szoku.
                Na naszym pierwszym mieszkaniu gdy córka nie umiała jeszcze mowić po niemiecku była prześladowana przez koleżankę z klasy i jej rodziców. Rodzina turków. Tylk dlatego że moja córka była bardziej lubiana. Musieliśmy sie wyprowadzić bo dowodów nie było a w szkole powiedziano nam że to są narazie tylko dzieci. OK. Moja żona ZAKOCHAŁA się teraz w kuzynie tej koleżanki.
                Gdy dowiedziałem się o wszystkim mialem dwa razy urwane lusterko w samochodzie i przebite koło. OK mam ubezpieczenie. Ale teraz pare dni temu córcia przyszła z płaczem ze szkoły bo po tę koleżankę przyszlo parę osób z rodziny i wyśmiewały się z niej. Ale przecież oni nic nie robią. Co będzie dalej ?
                Rozumiesz czemu chcę wyjechać ?
                Mogę z nimi walczyć. Iść na policję.
                Ty byś chciała tak żyć ?
                A wszystko to zawdzięczamy głupocie i samolubnemu postępowaniu mojej żony.
                • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:32
                  Ale to ja jestem ten zły bo zabieram dzieciom matkę.
                  • chocolate_cake Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:41
                    Kto mówi że jesteś ten zły?
                  • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:53
                    kordi11 napisał(a):

                    > Ale to ja jestem ten zły bo zabieram dzieciom matkę.

                    Nie jesteś ten zły, tylko trafiłeś na vilez :)
                    Weź ją sobie w filtrach zaznacz na niewidoczną,z pozostałych komentarzy włania się zgoła inny obraz :)
                    Rozmowę z nią najlepiej sobie teraz daruj, ona już sobie coś uroiła i będzie się tego trzymać za wszelką cenę, poza granice absurdu, bez względu na to, co napiszesz. Już tak ma, to zdaje się jej stała cecha, nie ma nic wspólnego z Tobą ani z opisywaną przez Ciebie historią.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:34
                  Idę spać, dam Ci tylko jedną radę Kordil - nie przejmuj się pisaniem Vilez, bo ona jest teraz w swoim cugu i zrobi najdziwniejszą woltyżerkę, żeby udowodnić, że ma rację, choć mam nadzieję, że sama w nią nie wierzy:) Zawsze w takich momentach jednak wierzę w Vilez:)
                  Ps. Pewnie żonie z Turkiem romans przejdzie szybciej niż do lata, jak nie do Wielkanocy, ale to marne pocieszenie.
                  Ps. TRZYMAJ SIĘ:)
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:47
                    Jednak jesteś kompletnie niepoważna. Wybacz, ale wyszedł z Ciebie smarkacz.

                    Ten człowiek ma jeszcze długą drogę przed sobą do równowagi. Ale niestety, ze swoim zacięciem, które już objawił, narobi wiele szkód. Już pewnie narobił, jeśli to, co pisze, jest prawdą. I to będzie już nie odwrócenia.
                    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:00
                      A ty okazujesz sie oderwana od rzeczywistosci i kompletnie zapatrzona w projekcje jaka narodzila sie w twojej glowie. Daj panu spokoj, nie jestes obiektywna. Nie wiem czemu sie tak jatrzysz pod jego adresem, skoro na ludzki rozum robi wszystko z mysla o dobru dzieci. Moze z wrodzonej przekory, a raczej na pewno. Zanim zarzucisz komus brak powagi, przeczytaj bzdury, ktore napisalas. Zaloze sie o dyszke ze profesjonalnie niedaleko ci do psychologii, co sprawia, ze zachowujesz sie jakbys rozumy pozjadala i wiedziala najlepiej co komu w duszy siedzi i to na podstawie analizy paru postow na forum. Zalosna jestes.
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:24
                        Wisisz mi dyszkę.
    • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:39
      A jak to widzi żona?
      Jak chce rozwiązać sprawę swojego kontaktu z dziećmi?
      Co myśli o twoim pomyśle powrotu do Polski?
      Czy teraz, skoro z Wami nie mieszka, widuje dzieci?
      Jak daleko będziecie od siebie (w sensie kilometrów) gdy wrócisz do Polski?
      Ile lat mają dzieci? (jedno 11, a drugie?)
      Rozmawiałeś z nimi o powrocie do Polski, jak to widzą?

      P.S. Nie reaguj na Vilez, ten typ tak ma.
      Chce udowodnić swoją wyższość nad Tobą, najlepiej ignorować.
      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:45
        Co do VIlez masz rację. Szkoda czasu
        Zonie jest wszystko jedno tak mi powiedziala. Chcesz to jedźcie.
        Mówi że chciala by mieć kontakt przez skype.
        Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?
        Dzieliło bedzie nas prawie 1000 km
        Dzieci mają 11 i 6 lat
        Rozmawiałem. o powrocie. Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.
        Rozmawiam z nią bardzo dużo i ona wie że w obecnej sytuacji nie ma lepszego rozwiązania. Pozatym powiedziała mi że chce być tam gdzie będę ja i brat.
        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:51
          Jeżeli faktycznie tak jest, jak piszesz, czyli naprawdę żona się tak zachowuje, nie wyolbrzymiasz jej zachowań z żalu czy wściekłości na nią, jeśli naprawdę czujesz, że w Polsce będziesz miał wsparcie i rodzinę to ja bym wracała.
          Nie wiem tylko czy teraz czy może po zakończeniu roku szkolnego, ale to zależy jak ostra tam jest ta sytuacja, jak bardzo źle dzieciom.

          ALE: nie mówiłabym dzieciom źle o matce, wytłumaczyła, że dorośli się czasem rozstają, że czasem przestają się kochać, ale nadal kochają dzieci.
          I nie utrudniałabym kontaktu przez tego skypa i innego jak żona będzie chciała, chyba żeby dzieciom działa się ewidentna krzywda. Jak nie to niech mają kontakt, niech mają więź, potrzebują tego.
          I będą mieć do Ciebie żal, jeśli im to utrudnisz.

          Zadbaj o nie, pomyśl o psychologu w Polsce, bo to wszystko będzie dla nich bardzo trudne, nawet gdy mówią, że tego chcą.
          Jednak mamy nie będzie na stałe, nowa szkoła, zmiany w programie, zmiana kolegów, nowe mieszkanie, to naprawdę jest dużo w tym wieku.

          Jak Tobie źle to też szukaj pomocy, psychoterapeuty, ale nie wylewaj tego na dzieci i nigdy nie mów źle o matce.
          I mów im prawdę. tak by rozumiały, ale prawdę.
          One muszą Ci ufać, bo na miejscu, "pod ręką" będą miały właśnie Ciebie.
        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:52
          Uciekło mi jedno twoje zdanie.
          Co to znaczy, żer nie bardzo wiesz po co żona przychodzi?
          Co ona wtedy robi?
          Dzieci się cieszą, są z nią w tym czasie?
          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:59
            W zyciu nie powiedzialem ani jednego słowa o matce dzieciom.
            Mi jest bardzo źle. Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej rodziny. Ja sobie dam rade a dzieci z mojej strony nigdy nie ucierpią.
            A co do spotkań dzieci z matką. Ostatnio musiałem dłużej zostać w pracy i żona odebrała syna z przedszokla i miala czekać na mnie.
            Jak wróciłem to dzieci bawiły się same w swoim pokoju a ona rozsiadła się przed telewizorem.
            Ja naprawde nie jestem jakimś mściwym psycholem jak niektórzy o mnie tutaj piszą.
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:06
              > W zyciu nie powiedzialem ani jednego słowa o matce dzieciom.

              Nie wierzę.

              > Mi jest bardzo źle.

              To zrozumiałe. Trzeba było o tym założyć wątek.

              > Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej rodziny.

              Ale to jest chore. Z takim nastaieniem, jak Twoje, z pewnością nie będą miały.

              > Ja sobie dam rade a dzieci z mojej strony nigdy nie ucierpią.

              I dlatego chcesz im pogorszyć?

              > Jak wróciłem to dzieci bawiły się same w swoim pokoju a ona rozsiadła się przed telewizorem.

              No straszne. Co za zołza.

              > Ja naprawde nie jestem jakimś mściwym psycholem jak niektórzy o mnie tutaj piszą.

              .........
            • naplaze Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:16
              > Mi jest bardzo źle. Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie
              > będą już nigdy miały normalnej rodziny.

              Koleś, ty jesteś totalnie toksyczny.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:20
                Ufff... :-)
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:01
            Teraz zrozumiałaś?
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 22:54
          > Zonie jest wszystko jedno tak mi powiedziala. Chcesz to jedźcie.

          Nie wierzę. Boi się Ciebie? Wie, że wywieziesz dzieci albo zrobisz Wam wszystkim piekło, jeśli Ci się postawi?

          > Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?

          Ty jednak jesteś mocno chory.

          > Dzieliło bedzie nas prawie 1000 km

          Chore.

          > Dzieci mają 11 i 6 lat

          I takim małym dzieciom chcesz odebrać matkę, bo Ciebie zdradziła? I to jest to najlepsze wyjście? Idź do psychiatry, pędem.

          > Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.

          Chore. Miałam rację, Ty jesteś niebezpieczny.
          (Mam jednak nadzieję, że to trolling lub chore fantazje, w których się odgrywasz za porzucenie. )
          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:05
            vilez żal mi ciebie. Ktoś cię musiał bardzo w życiu skrzywdzić.
            Ale pamiętaj są specjaliści.
            Może ci ktoś pomoże.
            Nie poddawaj się
            Życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia.
            Powodzenia
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:09
              Mam nadzieję, ze pomyślisz o tym wszystkim.
              O ile nie trollowałeś, co podejrzewam.
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:16
                Ja nic innego ostatnio nie robię jak myśle o tym.
                Ty też powinnas trochę pomysleć o sobie.
                Skrzywdzić jest kogoś bardzo prosto. Nawet jak się kogoś nie zna.
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:18
                  Ty masz zamiar skrzywdzić dzieci. Dlaczego?
            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:15
              Kordi, jeszcze ja:) Obok jest taki wątek Katassa, inna sytuacja zupełnie, ale też jest motyw, że nawet przy ostro chorym dziecku on robi większość rzeczy, żona boi się sama podawać leków, w nocy on czuwa w chorobie, etc. Może Twoja żona generalnie miała słaby kontakt z dziećmi, jakoś siłą rozpędu i przymusu społecznego w tym trwała. Może leczyła się psychiatrycznie?
              Bardzo współczuję. Jak sobie wyobraziłam, co w zasadzie takiej córce "wytłumaczyć". Tak, mama jest z takim chłopakiem, z tej rodziny, co przychodzi się z Ciebie naśmiewać, wiesz od tej Turczynki. Może wpadniesz do mamy albo z mamą odwiedzicie jej chłopaka? Jak dla mnie kanał. Sam wybór "obiektu" z uwzględnieniem kontekstu córki jest wg mnie być może objawem jakiegoś odchyłu i zupełnego niewzięcia pod uwagę uczuć dziecka. Przeanalizuj, czy żona generalnie nie miała jakiś problemów psychicznych - może wtedy nie będziesz tego brał tak bardzo osobiście i da Ci to jakąś perspektywę do zrozumienia jej postępowania.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:22
                Mówisz, że jak partner jest młodszy i Turek, to znaczy, że podczłowiek czy jak?
                • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:26
                  Nic takiego nie mówię, ale przyznam się, że się fajnie poczułam, bo wiedziałam, że coś takiego napiszesz:)))))
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:33
                    Ot, ciekawi mnie, jaką jeszcze bzdurę tu napiszesz...
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:22
                Zona nie leczyła sie psychiatrycznie.
                Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka. Wolała pobawić się z psem jak iść z nami na spacer. Może moja wina że to tolerowałem. Tłumaczyłem to sobie tym że cała jej rodzina jest taka. Każdy sobie.
                Ja nie biorę tego do siebie. Takie jest życie że ludzie się kochają a później nagle odkochują. Szkoda no ale cóż, tak juz jest.
                • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:26
                  vilez ja naprawdę się o Ciebie boję. A najbardziej o Twoje dzieci. Żal mi ich
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:29
                  > Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka.

                  Czyli jaki?? I co robiłeś wtedy, skoro tak było? Bo wychodzi na to, że nagle doszedłeś do tego wniosku, zapewne nie ma to nic a nic wspólnego z tym, co się stało, co?
                  • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:32
                    Ty i tak tego nie zrozumiesz.
                    Dla ciebie jest wazne zeby ktoś tutaj napisał że coś jest biale to masz okazję zaprzeczyć że to czarne.
                    Penie taka choroba psychiczna.
                    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:34
                      Nie wyłguj się. Odpowiedz na pytania.
                      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:42
                        Dosyć przyjemności na dzisiaj.
                        Myślę że nie masz nikogo bliskiego, na kim możesz polegać
                        Pewnie od życia dostalaś nieźle po dupie.
                        Radź sobie sama jak tego chcesz
                        Na mnie nie licz.
                        i tak ci dałem juz dzisiaj dużo satysfakcji.
                        Spróbuj na innym forum. może kogoś wciągniesz w swoją chorą grę.
                  • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:37
                    Noż... Tak trudno zidentyfikować, jakim rodzicem musi być ktoś:
                    1. kto nagle opuszcza dzieci,
                    2. kto prowadzi równoległe zycie z ich ojcem i jeszcze kimś,
                    3. kto na obiekt afektu/seksu wybiera sobie kogoś z kręgu osób prześladujacych dziecko,
                    4. kto woli powierzyć opiekę nad dziećmi osobie, którą opuszcza.

                    Gorszym rodzicem jest ten, który został z dziećmi?

                    Gute Nacht, Vilez.
                    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 16.02.15, 23:57
                      Ale dziecko ma prawo do obojga rodziców, bez względu na to, który jest lepszy czy gorszy.

                      Ad. 1.Gdy para się rozstaje, to ktoś musi się wyprowadzić, nie uważasz? Wyprowadzka nie oznacza opuszczenia dzieci.

                      Ad2. To nie ma nic do dzieci.

                      Ad3. To są jego słowa. Nie wierzę im.

                      Ad4. Opieka nad dziećmi powinna być maksymalnie wspólna. Kto odszedł od kogo nie ma tu znaczenia.

                      Pleciesz.
                      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:01
                        Nie ma znaczenia kto odszedl od kogo ?????
                        Matka odeszla od dzieci.
                        ale to niewazne ????
                        • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:05
                          Kordi, nie możesz tego tak widzieć jeśli nie ma innych przesłanek.
                          Jak ludzie się rozstają, rozwodzą, kończą związek to przestają razem mieszkać.
                          I to nie znaczy, że osoba, która się wyprowadza opuszcza swoje dzieci.
                          Najczęściej w Polsce to ojciec przestaje mieszkać z rodziną i to nie znaczy, że porzucił dzieci.
                          Dlatego pisałam o tłumaczeniu dzieciom, że rozstanie dorosłych nie oznacza, że przestali być rodzicami i kochać dzieci.

                          Chyba, że masz więcej przesłanek by uważać, że zona porzuca dzieci.
                          Bo intryguje mnie dlaczego woli zostawić je Tobie niż żeby zamieszkały z nią, większość kobiet jednak w takich sytuacjach walczy o dzieci.
                          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:12
                            Ja wcale nie stwierdzilem ze ona wyprowadzajac sie opuscila dzieci.
                            Boli mnie to ze nawet nie zapytala co bedzie teraz z dziecmi.
                            powiedziala ze wie iz bedzie im lepiej ze mna.
                            najpierw chcialem zostac zeby dla dzieci sie jak najmniej zmienilo ale widze ze tutaj beda tylko klopoty.
                            gdy zaproponowalem zebysmy wsxyscy wrocili to ona powiedziala ze zostaje I koniec. Chcecie to jedzcie.
                            • pani.jezowa Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:14
                              Jeśli naprawdę tak jest to sytuacja faktycznie jest dziwna.
                              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:19
                                Dla mnie to nie powinno miec znaczenia ale jej siostra po rozwodzie zostawila najpierw syna z ojcem a pozniej z dziadkami. Miala z nim kontakt w swieta ale tylko telefoniczny.
                            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:26
                              > Ja wcale nie stwierdzilem ze ona wyprowadzajac sie opuscila dzieci.

                              Nie? A to nie są Twoje słowa: "Matka odeszla od dzieci."?

                              > Boli mnie to ze nawet nie zapytala co bedzie teraz z dziecmi.

                              Bo może wie, ze z Tobą nie będzie przytomnej rozmowy?

                              > ale widze ze tutaj beda tylko klopoty.

                              Jakie kłopoty? Boisz się badań?

                              > gdy zaproponowalem zebysmy wsxyscy wrocili to ona powiedziala ze zostaje I
                              > koniec. Chcecie to jedzcie.

                              Bo to durny pomysł- powrót. Ponadto pewnie byś ją w Polsce niszczył. Tutaj ma wsparcie.

                              Dziwne to wszystko. Nie piszesz prawdy.
                            • naplaze Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:38
                              > Ja wcale nie stwierdzilem ze ona wyprowadzajac sie opuscila dzieci.

                              >Matka odeszla od dzieci.
                              ale to niewazne ????

                              Przeczysz sam sobie.
                        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 00:07
                          Od Ciebie odeszła, nie od dzieci.
                          To Ty ją chcesz izolować od dzieci. I to jest chore.
                          • enith Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 01:15
                            Vilez, ty założyłaś, że kobiet takich, jak opisana tu żona nie ma. Że żadna normalna matka nie wzruszy ramionami, gdy mąż zapowie jej, że dzieci wywozi 1000km od jej miejsca zamieszkania. I na tym przekonaniu budujesz obraz autora wątku jako osoby, lekko pisząc, toksycznej, niezrównoważonej psychicznie i niebezpiecznej dla dzieci. Ja wierzę autorowi, gdy opisuje żonę. Wierzę, bo 8 lat temu byłam świadkiem podobnego melodramatu w mojej własnej rodzinie. Ciocia po rozwodzie z moim wujkiem odeszła z dotychczasowego domu (teściów), co akurat samo w sobie dziwne nie jest. Ale zostawiła za sobą dwoje nastoletnich dzieci. Zostawiła je dziadkom, wprowadziła się do kochanka (w sąsiedniej dzielnicy), po czym przestała na dzieci łożyć, a kontakty z nimi ograniczyła do minimum. W tej chwili, gdy dzieci są już dorosłe, nie spotykają się z matką nawet w czasie takich okazji, jak urodziny czy Boże Narodzenie. Dlatego ja wierzę, że żona autora wątku nie ma ochoty utrzymywać bliskich kontaktów z dziećmi i dlatego nie ma nic przeciwko ich wyjazdowi do Polski. Oczywiście jest to sytuacja na teraz i jest to sytuacja dynamiczna, co oznacza, że matka za jakiś czas, gdy minie szał związany z kochankiem, być może zmityguje się i zapragnie być bliżej dzieci. Dlatego ja zasugeruję autorowi, żeby z powrotem do Polski wstrzymał się chociaż do wakacji. Bo do tego czasu naprawdę dużo może się zmienić, tak po stronie matki, jak i dzieci, które teraz nie chcą z nią być, jak i autora wątku, który też może zmienić nastawienie. W tym wypadku co nagle, to po diable. Zwiać do kraju zawsze będzie można, a może jednak uda się jakoś te kontakty ustawić, o ile eks-żona wyrazi chęć.
                            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:51
                              Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo g wstrząsu pod postacią wyrwania od matki i przeprowadzki na taką odległość.
                              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 10:20
                                Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo wie, do czego jest zdolny. Że i tak wywiezie dzieci i że narobi jej bagna. Ponadto w takich sytuacjach normalne jest poczucie winy i stąd łatwość w przystaniu na czyjeś warunki (tu męża). I właśnie dlatego NIE WOLNO wykorzystywać takich sytuacji. Tutaj rzeczywiście powinna wejść do działania jakaś instytucja, która ochroni dzieci, bo jak widać, rodzice sobie ewidentnie z tym , co się stało, nie radzą. Jugendamt powinien się tą sprawą zająć.
                                Nie rozumiem, jak można dzieciom dokładać jeszcze wyprowadzkę. Nie rozumiem.
                                Zamiast dogadać się z żoną.
                                Nie rozumiem też postawu forumowiczów, którzy uważają takie postępowanie ojca za ok. SZOK.
                              • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:02
                                vilez napisała:

                                > Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo g wstrząsu pod postacią wyrwania od
                                > matki i przeprowadzki na taką odległość.

                                Jest też możliwość, że vilez to facet i tylko podszywa się pod kobietę.
                                Jednak nie ma podstaw, żeby tę możliwość uważać za szczególnie prawdopodobną. Po co więc upierać się przy niej i na jej podstawie tworzyć jakieś rozbudowane teorie?
                                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:47
                                  A ty jak zwykle nie rozumiesz, jak funkcjonuje rozważenie możliwości. To Ci wytłumaczę, choć nie wiem, czy dotrze... Otóż, do postawienia pewnych możliwości (hipotez), trzeba mieć ku temu prawdopodobne przesłanki. A takowe istnieją- we wpisach Autora (cytowane przeze mnie).
                                  W moich wpisach podstaw do hipotezy, że jestem facetem jest: ZERO.

                                  Wiem, że masz trudności z łączeniem hipotez z przesłankami, ale nie trzeba się tym chwalić.
                                  • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:48
                                    Prawdopodobną przesłanką odejścia matki od dzieci i męża do młodego kochanka jest to, że nigdy tak naprawdę nie kręciło jej posiadanie rodziny, bo nie posiadała takowej jako dziecko i nie czuła takiej potrzeby jako osoba mów mi dorosła, jednak Polska, wiadomo, kobieta bez dzieci i męża to jakieś niewiadomo co, po co toto żyje, zatem mąż i rodzina

                                    kolejną prawdopodobną przesłanką jest słaba więź między małżonkami tudzież - sorry kordi - słaby seks

                                    co w połączeniu z wyjazdem za granicę do kraju o nieco odmiennej optyce...
                                    (kurczę, gdzie są jakieś statystyki o tym ile małżeństw w Polsce rozleciało się przez emigrację małżonków albo jednego z nich?)

                                    ... daje możliwość do wysnucia takiej a nie innej hipotezy.

                                    A lęk tu się ma do całej tej historii jak ryba do roweru.
                                    • verdana Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 18:48
                                      Czy jeśli facet odchodzi do młodej kochanki, to zawsze dlatego, ze nie chciał nigdy mieć rodziny? Albo tylko z powodu seksu?
                                      Czasem ludzie znajdują kochanków i odchodzą nie tylko z powodu seksu, niechęci do instytucji rodziny itd. Czasami sie zwyczajnie zakochują. Albo w rodzinie czuli się źle.
                                      • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 01:30
                                        Za ten post właściwie przepraszam, nieuprawnione hipotezy, w dodatku dość prymitywne. Ale wydaje mi się, że stawianie hipotez to nie jest najlepszy sposób na dyskusję. Hipoteza vilez o lęku żony jest dla mnie po prostu dużo mniej prawdopodobna niż jakakolwiek z moich, przyznaję, paskudnych hipotez. Choć z drugiej strony, jako permanentna nieżona, od czasu do czasu wyzwalająca się z tego i owego, nie jestem pewna czy rozumiem kobiety tkwiące latami w związkach niszczących je.
                                        • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 02.03.15, 09:55
                                          danaide napisała:

                                          > Ale wydaje mi się, że stawianie hipotez to nie jest najlepszy sposób na
                                          > dyskusję.

                                          Uważam, że stawianie hipotez jest jak najbardziej OK, pod warunkiem, że się wyraźnie zaznaczy (a potem pamięta) w dyskusji, że to hipoteza a nie fakt.
                                          Przede wszystkim kategoryczne twierdzenie to nie jest dobry sposób na zaprezentowanie hipotezy. Poza tym stawiając hipotezy trzeba bardziej uważać, żeby nimi kogoś nie skrzywdzić.
    • jesienna.nuta Kordi 17.02.15, 09:09
      Kordi. Radzić możesz się tylko kogoś, kto zna warunki niemieckie. Ja znam. Napatrzyłam się sytuacji podobnych do Twojej aż za dużo.
      Prawda jest taka, że żyjecie z rodziną w bardzo średnich warunkach - bez urazy - pośród Turków, Kurdów i niemieckich penerów, którym socjal opłaca mieszkanie i pewnie coś dorzuca na życie. Twoja żona wdała się w romans z Turkiem. Gorzej zrobić nie mogła. Jeśli zostaniesz w Niemczech, Jugendamt za chwilę sam zabierze Ci dzieci.

      Najlepszym rozwiązaniem jest powrót do Polski, gdzie dzieci nie będą obywatelami czwartej - po Turkach - kategorii. Wisz, że tak jest, to nie podlega dyskusji.
      Twojej żonie odwaliło w Niemczech, ale odwaliłoby jej w każdym obcym państwie. W Polsce się jeszcze hamowała, bo bała się presji otoczenia. Tu nie ma żadnych hamulców i doszła do wniosku, że Twoje zasady dotyczące rodziny uwierały ja i nudziły zbyt długo, bo aż 17 lat, a to są Twoje zasady, a nie jej.

      Zabieraj jak najszybciej dzieciaki i wracaj do Polski.
      Wystąp o rozwód z żoną z jej winy. To Ci się bardzo przyda, bo najdalej za pięć lat ta kobieta zwali Ci się na głowę ciężko chora, zużyta, uzależniona od alkoholu i narkotyków i z tureckim bękartem, który nawet ojca mieć nie będzie - alimentów też nie.
      Przecież wiesz, jak sobie radzą Turcy w niemieckich sądach, więc złudzeń też mieć nie możesz.

      O kontakty swoich dzieci z matką nie zabiegaj. Jest dorosłą i sama będzie zabiegać, jak będzie chciała. tylko, że Ty już się ogarniesz i wszystko będziesz miał pod kontrolą.
      Wystąp o alimenty od niej na dzieci.
      Pewnie ich na oczy nie zobaczysz, ale kobiecie będzie dług narastał i ten fakt może się w przyszłości dzieciom przydać, jak ich matka wystąpi od nich o alimenty, a wystąpi, bo nie będzie miała z czego żyć.

      Pani na razie będzie przechodziła z rąk do rąk, ale krótko, bo ma swoje lata. No, jeszcze będzie ewentualnie mogła zaspakajać coraz starszych i coraz obrzydliwszych penerów.
      I nie będzie miała w ręku atutu w postaci nastoletniej córki i młodego synka, których będzie można udostępniać za parę euro.

      Z nie swojej winy wpadłeś w szambo i to wraz z dziećmi.
      Ratuj siebie i dzieci, bo matka dzieci jest już stracona.
      • paris-texas-warsaw Re: Kordi 17.02.15, 09:31
        Może dobrze, że pisze ktoś, kto zna tamtejsze warunki. Ja tylko znam z prasy sytuację pobłżliwszego traktowania Turków przez niemieckie służby socjalne (wtym ten słynny urząd od dzieci) i sądownictwo. W sprawy tureckich rodzin się podobno tam nie wnika.
        Do tego dołożyłabym kwestię, że dzieci mogą za chwilę stać się "opłacalne",jak wejdzie kwestia ewentualnych alimentów etc. Dla matki i jej nowej tureckiej braci. Dlatego też bym wracała.
        Ps. Vilez, tragedia, co wypisujesz. Jakoś Twoje teorie o tym, że dla rozwoju dzieci nieistotna jest lojalność rodziców, ich wspólna więź, nieoszukiwanie się i niezdradzanie, raczej nie ma potwierdzenia w opiniach psychologów. Nie wiem, jak można przypuszczać, że dzieci nie dotyczy prowadzenie rownoległego życia przez rodziców.
        • vilez Re: Kordi 17.02.15, 10:12
          > Vilez, tragedia, co wypisujesz. Jakoś Twoje teorie o tym, że dla rozwoju dzieci nieistotna jest lojalność
          > rodziców, ich wspólna więź, nieoszukiwanie się i niezdradzanie, raczej nie ma potwierdzenia w
          > opiniach psychologów. Nie wiem, jak można przypuszczać, że dzieci nie dotyczy prowadzenie
          > rownoległego życia przez rodziców.

          Tragedią jest Twoje prymitywne myślenie. Rozstanie tutaj się dokonało i teraz chodzi o to, co ten gość wyprawia z dziećmi i ich relacją z matką. Z tego powodu, że żona zachowała się nie ok, nie znaczy, że i on się musi zachowywać po świńsku.

          Nie potraficie wyjść z optyki zachowania żony i przejść do kolejnego DOBRA DZIECI. Straszne to jest. Kompletna zaćma. Nie ma się co dziwić, że u nas dzieci traktuje się przedmiotowo.
          • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 10:20
            vilez napisała:

            > Rozstanie tutaj się dokonało i teraz chodzi o to, co ten gość wyprawia z dziećmi i ich relacją z
            > matką. Z tego powodu, że żona zachowała się nie ok, nie znaczy, że i on się musi zachowywać po świńsku.

            Vilez - czytam od rana ten wątek i oczy mi dziś wypadają...
            Co Ty wypisujesz?????? Czy Cię podmienili?????
            Gdzie, w którym miejscu, autor sugeruje, że zamierza zachować się po świńsku??????? Co z tego, co napisał, uważasz za "świńskie" zachowanie?
            O zachowanie byłej żony nie pytam, bo oczywiście ona ma prawo do swojego prywatnego życia (no dobra, starczy sarkazmów...).
            • vilez Re: Kordi 17.02.15, 10:44
              > Jak mam ją traktować ?

              > Dzieci zostaly ze mną bo są dla mnie wszystkim i ona wie że ze mną zawsze im bedzie lepiej niż > z nią.

              > Postanowiłem iż wracam do Polski. Tylko dla dobra dzieci.

              > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

              > Jak sie ma dzieci to przede wszystkmi stawia się na ich dobro a nie swoje.

              > Ja poświęciłem 17 lat życia głównie dla żony. Teraz bez zastanowienia poświęce wszystko dla >dzieci.

              > Nie dlatego że nie mam już żony tylko dlatego że dzieci nie będą już nigdy miały normalnej
              > rodziny.

              > Przychodzi niekiedy do nas, tylko nie wiem za bardzo po co ?

              > Syn się bardzo cieszy ze będzie bliżej dziadków i reszty rodziny a córcia też.

              > Z dziećmi nie miała nigdy takiego kontaktu jak powinna mieć wg mnie matka. Wolała pobawić
              > się z psem jak iść z nami na spacer.

              > Matka odeszla od dzieci.

              > Ale to ja jestem ten zły bo zabieram dzieciom matkę.

              Starczy, czy nadal będziesz ślepa?
              Od pierwszego postu widać, że ten człowiek ma NIE PO KOLEI. Zatruje dzieciom życie swoją frustracją.

              Jak widać po rozwoju tego wątku (i nie tylko tego zresztą), naszemu społeczeństwu pilnie potrzebna jest edukacja na okoliczność usytuowania rodzinnego po rozwodzie/rozstaniu. Stan świadomości społecznej w tym względzie jest porażająco niski.
              • edw-ina Re: Kordi 17.02.15, 10:55
                Vilez, jak cię lubię, tak ci zacytuję Szekspira: zamilcz, bo o niczym prawisz.
              • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 11:04
                vilez napisała:

                > Starczy, czy nadal będziesz ślepa?

                Vilez - dla Ciebie mogę być nawet ślepa. Naprawdę. Masz u mnie taki kredyt, że mogę być i ślepa, co mi tam.
                Ale mimo tej ślepoty zauważyłam, co pogrubiłaś. Ciekawe, że akurat to, a nie np. informacje o tym, że żona chętnie zwolniła się z obowiązku opieki nad dziećmi, albo to, że woli nie wracać do Polski, bo się wstydzi bliskich, albo to, że czas "spędzony z dziećmi" polega na tym, że siedzi przed telewizorem - podkreślając, że to nie jest mama, która z dziećmi mieszka, tylko je akurat ODWIEDZIŁA.

                > Od pierwszego postu widać, że ten człowiek ma NIE PO KOLEI. Zatruje dzieciom życie swoją frustracją.

                Więc co w takim razie? Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować? Bo ma teraz ciekawsze zajęcia, które wyraźnie woli? Co facet ma w takim razie Twoim zdaniem zrobić? Oddać dzieci Jugendamtowi? Naprawdę?
                Ojciec kocha dzieci i martwi się o ich przyszłość - to zły ojciec?. A przy okazji ma teraz sporo rozterek i ma prawo być w nienajlepszej formie psychicznej. Czy to znaczy, że każdy rodzić, który akurat przechodzi kryzys, powinien na ten czas oddawać swoje dzieci państwu? Czy pod inną opiekę?
                Co Twoim zdaniem powinien zrobić kordi? Pomijam już to, że najwyraźniej nie ma prawa do frustracji sytuacją... Która przecież wcale nie musi trwać wiecznie i latami - co pewnie byłoby niszczące dla dzieci.
                • vilez Re: Kordi 17.02.15, 12:36
                  > Ciekawe, że akurat to, a nie np. informacje o tym, że żona chętnie zwolniła się z > obowiązku opieki nad dziećmi,

                  Ola, na to odpowiadałam tu:
                  „Jest możliwość, że ta żona boi się męża, bo wie, do czego jest zdolny. Że i tak wywiezie dzieci i że narobi jej bagna. Ponadto w takich sytuacjach normalne jest poczucie winy i stąd łatwość w przystaniu na czyjeś warunki (tu męża). I właśnie dlatego NIE WOLNO wykorzystywać takich sytuacji. Tutaj rzeczywiście powinna wejść do działania jakaś instytucja, która ochroni dzieci, bo jak widać, rodzice sobie ewidentnie z tym , co się stało, nie radzą. Jugendamt powinien się tą sprawą zająć.”
                  Możesz mi powiedzieć, skąd wzięłaś to, że "chętnie się zwolniła"? Bo się wyprowadziła? A co miała zrobić? Mieszkać z nim dalej? Kobieta zachowała w tej sytuacji najlepiej, jak można było: wyprowadziła się (jako powódka sytuacji), nie wyrywa mu dzieci, nie gra nimi, spokojnie się z nimi spotyka (a on jeszcze pyta: po co się spotyka- chory człowiek). Zrobiła wszystko pod niego, a on ją SZANTAŻUJE wyjazdem. Bo to jest szantaż: albo jedziesz z nami, albo- tracisz dzieci. Co to ma być?? To jest próba kontroli na nią i kara dla niej. To oczywiste.

                  > czas "spędzony z dziećmi" polega na tym, że siedzi przed telewizorem -
                  > podkreślając, że to nie jest mama, która z dziećmi mieszka, tylko je akurat
                  > ODWIEDZIŁA.

                  No i co z tego, że oglądała tv. Przecież nie wiemy, z jakiego powodu oglądała tv. Może dzieci chciały jakąś bajkę. Może szły akurat ważne informacje, ostatecznie trochę się na świecie, w tym i Niemczech ostatnimi czasy dzieje, i normalny człowiek raczej nasłuchuje info, niż odwrotnie. Opieka nad dziećmi ma się tu nijak do czegokolwiek. Co to za pomysł, że oglądanie tv o czymś świadczy nawet w tej sytuacji?

                  > Więc co w takim razie?

                  Bezwzględnie powinien się z nią dogadać tak, by dzieci miały OBOJGA rodziców blisko. A kierunek jego działań jest dokładnie ODWROTNY.

                  > Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować?

                  A kto mówi o „oddawaniu”? Niech dzieci zamieszkają przy nim, skoro tak wynikałoby z ich wewnętrznych ustaleń. Choć szczerze mówiąc, chciałabym poznać te powody, które to rzekomo bardziej jego predestynują do tego zamieszkania z dziećmi- zwłaszcza w odniesieniu do sześciolatka, który matki może potrzebować jeszcze bardzo- w konkretnym wymiarze godzinowym. Ale przyjmijmy, że on- nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, przy kim dzieci zamieszkają- liczy się kontakt z rodzicami. OBOJGIEM. I to nie kontaktem raz na miesiąc czy dwa tygodnie, bo to jest LIPA, a nie kontakt.

                  >Powinien oddać dzieci żonie, która niespecjalnie ma ochotę się nimi zajmować? > Bo ma teraz ciekawsze zajęcia, które wyraźnie woli?

                  A z czego do licha to wnosisz? Bo ma kochanka? A co ma mieć kochanek do zajmowania się dziećmi? Bo ma kochanka, to jest złą matką, czy jak? Co to ma być??

                  > Co facet ma w takim razie Twoim zdaniem zrobić? Oddać dzieci Jugendamtowi? > Naprawdę?

                  Musi przede wszystkim działać na rzecz dzieci. Dążyć do maksymalnej stabilizacji sytuacji, czyli zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa. A podstawą bezpieczeństwa dla dzieci są RODZICE. I się odkłada na bok swoje żale, sentymenty, resentymenty, złości- i zapewnia dzieciom kontakt z rodzicami. A swoje sprawy z żoną, załatwia się Z ŻONĄ i nie przy pomocy dzieci.

                  > Ojciec kocha dzieci i martwi się o ich przyszłość - to zły ojciec?

                  Gdzie on się martwi o dzieci? On się martwi o karmienie swojej złości na żonę. On te dzieci zniszczy swoją frustracją. Wystarczy poczytać te jego wizje rodzinne i uwagi, że „poświecił żonie 17 lat” (co to ma być?? to on się „poświęcał”?), a teraz poświęci dzieciom. Nic, tylko się bać tego „poświęcenia”. To jest psychiczne...

                  > A przy okazji ma teraz sporo rozterek i ma prawo być w nienajlepszej formie psychicznej.

                  Ma prawo. Ale wtedy się idzie się po pomoc: psychiatra, psycholog, terapia. A dzieci się zostawia w spokoju.

                  > Czy to znaczy, że każdy rodzić, który akurat przechodzi kryzys, powinien na ten > czas oddawać swoje dzieci państwu? Czy pod inną opiekę?

                  Niestety, ale rodzicielstwo polega na zachowaniu CIĄGŁOŚCI procesu wychowawczego. Nie wolno- w imię własnych furii, gniewu i zemsty, pozbawiać dzieci matki czy ojca. Jeśli ktoś sobie nie radzi z tak negatywnymi uczuciami, być może powinien oddać dzieci- jej lub komuś innemu. Albo się za siebie w try miga wziąć.
                  Nie od parady Jugendamt ma określone standardy w kwestiach porozwodych: rodzice MUSZĄ stanąć na wysokości zadania. Mam nadzieję, że wreszcie podobne standardy zawitają do Polski, bo to co się u nas w tej materii dzieje, jest porażające.

                  > Co Twoim zdaniem powinien zrobić kordi? Pomijam już to, że najwyraźniej nie ma prawa do
                  > frustracji sytuacją... Która przecież wcale nie musi trwać wiecznie i latami - co pewnie byłoby
                  > niszczące dla dzieci.

                  Ależ to właśnie rokuje na wieloletnią frustrację! Bo nie jest „tak pięknie”, „bo nie ma rodziny”- przecież to już zwerbalizował Ten człowiek nie dopuszcza do siebie istnienia normalnego życia rodzinnego po rozwodzie. Przecież o to chodzi! To jak on ma zapewnić dzieciom normalne życie? Życie z chmura wiszącą nad głową: „bo mamusia odeszła i nie tak miało być”?! To go przerasta. On się musi najpierw sam ze sobą uporać- z doznanym zawodem i swoją przyszłością. A jedyne, co on na dziś potrafi- to wikłać w to wszystko dzieci. Co już zrobił: zapowiadając im wyjazd do Polski, prowadząc z nimi rozmowy o mamusi (te rozmowy o tym, że z nim spacer jest lepszy, bo z mamusią jest nudno). To jest NIENORMALNE i PODŁE. On manipuluje dziećmi. Już teraz. W miesiąc po rozstaniu z zoną. To co będzie dalej? Sądzisz, że się opamięta? Wątpię? A jeśli nawet, to szkód narobi, bo JUŻ narobił.

                  A wyjście byłoby proste. Sprawa jest świeża (zaledwie miesiąc). To nie jest w żadnym razie czas na dramatyczne decyzje. Matka powinna zamieszkać w pobliżu (jeżeli nie dają rady mieszkać razem do rozwodu), i powinni wszystko- z pomocą lub bez- wszystko między sobą poustalać, a potem wprowadzić w to dzieci. RAZEM.

                  To jest szaleństwo, co on teraz wyprawia.
                  • z_pokladu_idy Re: Kordi 17.02.15, 13:39
                    Pytanie 'po co się spotyka?' padło raczej w sensie 'po co przychodzi, skoro i tak woli zasiąść przed tv niż z dzieciakami pogadać'.
                    • vilez Re: Kordi 17.02.15, 13:56
                      Nie, to nie było w kontekście tv. Kontekst był ogólny: po co w ogóle przychodzi. I to jest przerażające.
                      • ola_dom Re: Kordi 17.02.15, 14:02
                        vilez napisała:

                        > Kontekst był ogólny: po co w ogóle przychodzi. I to jest przerażające.

                        NIE BYŁ OGÓLNY!!!
                        I chyba tylko Ty tego nie dostrzegłaś....:(
                        • vilez Re: Kordi 17.02.15, 14:09
                          Czytałaś post? Masz tam gdzieś o tv? Pokaż ten SZCZEGÓLNY kontekst w takim razie.
                  • danaide Re: Kordi 18.02.15, 14:02
                    Przepraszam, vilez, porywające. Ewidentnie posiadanie dzieci powinno być czynnikiem zwalniającym z kary odbywania więzienia. Państwo, w swoim szale dokonania zemsty za popełnione przestępstwa zamyka delikwenta (tudzież -tkę) pozbawiając dziecko rodziciela, niszcząc ciągłość procesu wychowawczego i skazując na lipny kontakt itpd.
                    W końcu co tam odpowiedzialność!

                    To, że niektórzy rozstają się w sposób cywilizowany i udaje im się dla dobra dziecka wypracować kompromis nie oznacza że każdemu się uda. Do tanga... resztę znasz.
                    • vilez Re: Kordi 18.02.15, 16:19
                      przestępstwem? Zdradę/rozstanie/rozwód?

                      Zważ, że tutaj żona nie rozstała się awanturując ani nie wykazując żadnej konfliktowości. Przeciwnie. Jeśli ktoś prze w kierunku konfliktu, to jest to mąż.

                      • vilez Re: Kordi 18.02.15, 16:20
                        korekta:
                        Ale co porównujesz z przestępstwem?...
                        • danaide Re: Kordi 19.02.15, 01:58
                          Nie o tym piszę. Po prostu odniosłam się do tego:
                          > Niestety, ale rodzicielstwo polega na zachowaniu CIĄGŁOŚCI procesu wychowawczego.
                          I zastanawia mnie prymat tej ciągłości. To jakiś warunek sine qua non rodzicielstwa Trochę jakby ilość miała przewyższać jakość.
                          Polecam "Bloody daughter", dokument o Marcie (Martha'ie?) Argerich!
                          • vilez Re: Kordi 02.03.15, 10:42
                            Ale To Twój warunek sine qua non, nie- mój.
                  • bcde Re: Kordi 25.02.15, 03:40
                    Świetny post Vilez. Facet ma osobowość mniej albo bardziej psychopatyczną. Znałem takich - rzekomo poświęcających się dla rodziny, a jednocześnie tyranów, a potem mściwców. Gdy kobieta odeszła, odbijała im szajba, grali brzydko, posługując się dziećmi, robili nagonkę w rodzinie, czasem śledzili kobietę, nachodzili w domu i pracy, itp.
                    Nie uważam, że facet powinien zostać w Niemczech, jeśli jemu i dzieciom jest tam źle, ale twoje przeczucia co do jego motywacji w przedmiocie wyjazdu są dość prawdopodobne w świetle tego co i jak pisze. A i z tego, co napisał faktycznie wynika, że może być problem z normalnym życiem po rozstaniu.
                    • vilez Re: Kordi 28.02.15, 08:26
                      Miło przeczytać, że nie tylko ja takie rzeczy wyczuwam :-)
                      • paris-texas-warsaw Re: Kordi 28.02.15, 12:34
                        Ja nie wyczuwam. Tekst jest dość okrojony, relacja też. Jeśli bedziecie tak mili i przedstawicie po czym identyfikujecie takie cechy, o których mówicie, to będę wdzięczna. Ale zróbcie to dokładnie, bo ja do podawanych ogólnych wniosków nie umiem przyporządkować odpowiednich fraz, lub melodii wypowiedzi Kordiego. Może się czegos dowiemy.
                        • vilez Re: Kordi 02.03.15, 07:09
                          Paris, od pierwszego mojego wpisu w tym watku masz podane, co i dlaczego, łącznie z cytatami. Począwszy od pytania tytułowego, które jest "świetną" zapowiedzią perspektywy. Prześledź proszę.
                          • marsylvik Re: Kordi 02.03.15, 07:25
                            Ja też tego nie widzę, choć czytałam wątek powtórnie pod tym właśnie kątem, szukając tego o czym piszesz. Więc proszę, wkaż dokładnie jakie konkretnie wypowiedzi Kordiego wskazują na jego psychopatię, tyranię, zastraszanie żony, mściwość i tak złe wypełnianie roli ojca, że lepszym dla dzieci wydaje Ci się oddanie ich pod opiekę państwa.
                            W pytaniu "jak traktować byłą żonę" ani mściwości, tyranii, zastraszania czy psychopatii ani zaniedbywania czy krzywdzenia dzieci nie widzę.
                            • vilez Re: Kordi 02.03.15, 10:41
                              To samo, co do Paris-odsyłam do ponownej lektury moich wpisów, są cytaty z komentarzami. Odpowiedz pod nimi.

                              Dla mnie to pytanie (jak traktować byłą żonę) jest niestety - chore. Bo odpowiedź nasuwa się sama: traktować NORMALNIE, czyt. jak człowieka. Tu nie ma miejsca na inne traktowanie, niż właśnie - normalne (normalnie rozmawiać, umożliwiać kontakty z dziećmi). Jeśli ktoś ma problem z normalnym traktowaniem kogoś, bo ten ktoś to eks-partner, to perspektywa tego kogoś jawi się jako bardzo nieciekawa: kogoś albo idzie na konflikt albo na mściwość. Konsekwencje dla dzieci muszą być opłakane, bo chodzi o matkę dzieci, co zresztą wyszło w dalszej rozmowie.
                              • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 10:53
                                vilez napisała:

                                > Dla mnie to pytanie (jak traktować byłą żonę) jest niestety - chore. Bo odpowiedź nasuwa się
                                > sama: traktować NORMALNIE, czyt. jak człowieka. Tu nie ma miejsca na inne traktowanie, niż
                                > właśnie - normalne (normalnie rozmawiać, umożliwiać kontakty z dziećmi). Jeśli ktoś ma
                                > problem z normalnym traktowaniem kogoś, bo ten ktoś to eks-partner, to perspektywa tego
                                > kogoś jawi się jako bardzo nieciekawa: kogoś albo idzie na konflikt albo na mściwość.

                                vilez - czy Ty WSZYSTKICH swoich byłych partnerów traktujesz nadal tak samo, jak wtedy, kiedy byli Twoimi partnerami??? DOKŁADNIE tak samo??? Nie będę wchodzić w szczegóły, bo chyba wiadomo, o co chodzi... "Normalnie" traktujesz wszystkie osoby, które Cię skrzywdziły? Najgłębiej i najdotkliwiej? Nie chodzi przecież o to, że należy się na nich mścić. Ale to jasne, że relacje się zmieniają, a jak w tak drastyczny sposób zmienia się relacja między małżonkami, to trzeba się jakoś odnaleźć w nowej rzeczywistości - stąd pytanie "JAK?".
                                Przecież ta relacja już nigdy nie będzie taka sama, jak przedtem - stąd dylemat, jak ją na nowo ułożyć - bo chodzi właśnie nie o to, żeby ją zrywać. Tylko ułożyć NA NOWO - bo stary sposób nie zadziałał i już nie będzie działał.
                                • vilez Re: Kordi 02.03.15, 11:15
                                  Nie- dokładnie tak samo, Ola. Nigdzie nie pisałam, że dokładnie tak samo. Pisałam, że- normalnie. Bez konfliktu, bez grania dziećmi. Skąd ogóle w pomysł że dokładnie takie same?

                                  Z moim eks mamy dobre relacje, a nie-dokładnie takie same jak kiedyś. Normalne: rozmawiamy o dzieciach, pomagamy sobie w opiece nad nimi, spotykamy się, pomagamy sobie, gdy któreś ma kłopoty, ustępujemy- a nie: nakręcamy trudne sytuacje (które wiadomo, że się zdarzają. Da się, zapewniam. Jeśli się chce, i jeśli ma się na względzie dobro dzieci właśnie. Skonfliktowani rodzice to koszmar dla dziecka już samo z siebie, a gdy rodzice nie panują nad tym konfliktem, to jest piekło.
                                  Lektura RiCD jest wymowna pod tym względem.

                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 11:26
                                    vilez napisała:

                                    > Nie- dokładnie tak samo, Ola. Nigdzie nie pisałam, że dokładnie tak samo. Pisałam, że-
                                    > normalnie. Bez konfliktu, bez grania dziećmi. Skąd ogóle w pomysł że dokładnie takie same?

                                    No właśnie - stąd pytanie JAK? Inne relacje nie oznaczają z automatu "grania dziećmi" - co najwyraźniej dostrzegasz, a inni nie. Ale relacje w takiej sytuacji trzeba ułożyć na nowo. I, jak ja rozumiem, o to, JAK JE UŁOŻYĆ, pyta kordi.

                                    > Z moim eks mamy dobre relacje, a nie-dokładnie takie same jak kiedyś. Normalne:
                                    > rozmawiamy o dzieciach, pomagamy sobie w opiece nad nimi, spotykamy się, pomagamy
                                    > sobie, gdy któreś ma kłopoty, ustępujemy- a nie: nakręcamy trudne sytuacje (które
                                    > wiadomo, że się zdarzają. Da się, zapewniam. Jeśli się chce, i jeśli ma się na względzie dobro
                                    > dzieci właśnie. Skonfliktowani rodzice to koszmar dla dziecka już samo z siebie, a gdy rodzice nie
                                    > panują nad tym konfliktem, to jest piekło.

                                    Dobrze wiem, że się da - bo moi rodzice tak się kontaktują do tej pory. Rodzice z poczuciem skrzywdzenia po zdradzie niekoniecznie muszą być od razu skonfliktowani i przenosić to na dziecko. Gdzieś w wypowiedzi kordiego dostrzegłaś, że on chce się konfliktować i grać dziećmi przeciwko matce. Prawie nikt inny nigdzie tego nie wyczytał.

                                    Poza tym.... nie wolno zapominać, że kordi dopiero co dowiedział się o zdradzie. Trudno porównywać emocje i reakcje rozwodnika z kilkuletnim stażem z reakcjami osoby, która dopiero co dowiedziała się, że po 17 latach małżeństwa przyprawiono jej rogi i całe jej poukładane życie drastycznie się zmienia.
                                    • vilez Re: Kordi 02.03.15, 11:36
                                      1. Nie tylko ja to dostrzegłam, jest nas tu trójka (jeśli nie więcej).
                                      2. Pisałam o tym, że ZALEDWIE w miesiąc po zdradzie Korni zarządził wyjazd dzieci do Polski. I takie działanie (oprócz innych rzeczy, o których wspominałam) świadczy o tym, o czym piszę. Popędliwe działanie- w skutkach na szkodę dzieci.
                                      • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 11:43
                                        vilez napisała:

                                        > Popędliwe działanie- w skutkach na szkodę dzieci.

                                        No tak.... "popędliwe działanie na szkodę dzieci" dostrzegasz w tej sytuacji wyłącznie u kordiego....?
                                        • differentview Re: Kordi 02.03.15, 11:51
                                          ola, naprawde widzisz sens w kontynuowaniu tej rozmowy? podziwiam Cie; moze zdradzisz mi czemu sluzyc ma ta dyskusja? bo chyba glowny zainteresowany dawno sie juz z niej wycofal a glowna oponentka- wie lepiej od niego samego i pozostalych - kim on jest, jakie motywy nim kieruja, co jest lepsze dla jego dzieci i generalnie co nalezy robic w sytuacji gdy zona odchodzi w sina dal z 20 letnim turkiem;) naprawde ola masz takie zyciowe doswiadczenie by wchodzic w polemike z kims kto po prostu WIE ;)
                                          • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 11:59
                                            differentview napisała:

                                            > naprawde ola masz takie zyciowe doswiadczenie by wchodzic w polemike z kims kto po prostu WIE ;)

                                            MAM! :D
                                            Mam, bo mój tato zostawił nas dla laski, która jest ode mnie o 9 lat starsza! I tak dalej....
                                            ;)
                                            • differentview Re: Kordi 02.03.15, 12:09
                                              ok, ok, zwracam honor w takim razie;) a wiec tak- Twoj tata byl w analogicznej sytuacji do zony, ktora odeszla do turka:) Twoja mam byla wsytuacji kordiego- skrzywdzona i zostawiona przez meza; Ty bylas w sytuacji dzieci kordiego; ok, masz kompetencje do prowdzenia tej dyskusji:) a jakie jest wlasciwie Twoje stanowisko? i jakie ma to znaczenia jezeli kordiego juz tu nie ma?:P
                                              • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 12:12
                                                differentview napisała:

                                                > i jakie ma to znaczenia jezeli kordiego juz tu nie ma?:P

                                                łomatko, a bo to pierwszy raz na forum, jak założyciel wątku dawno zniknął, a dyskusja trwa w najlepsze...?
                                                pfff.....!
                                                • differentview Re: Kordi 02.03.15, 12:18
                                                  hehe, masz racje, wieszkosc dyskusji prowadzona jest w takich wlasnie okolicznosciach;) ale ma to sens chyba tylko wtedy gdy przejdzie sie poziom wyzej i dyskutanci zaczynaja rozmawiac o jakims problemie- ogolnym, do ktorego watek zalozyciela byl tylko inspiracja; wiec w jakim uniwersalnym temacie teraz toczy sie spor?;)
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 12:26
                                                    I własnie w rozmowie o problemie nie potrafisz się znaleźć, co niniejszym pokazałaś.
                                            • vilez Re: Kordi 02.03.15, 12:30
                                              > mój tato zostawił nas

                                              Ola, zostawił WAS czy mamę? Bo widzisz, o to właśnie chodzi, żeby TRACIŁY rodzica. O tym cały czas w tym watku mówię.
                                              • vilez Re: Kordi 02.03.15, 12:31
                                                ..żeby dzieci nie traciły rodzica...
                                              • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 12:40
                                                vilez napisała:

                                                > > mój tato zostawił nas
                                                >
                                                > Ola, zostawił WAS czy mamę?

                                                Zdaje się, że nas - a przynajmniej ja to tak czułam. Że zdradził nas. Choć u mnie to akurat złożona sprawa, bo przed rozwodem tato wprawdzie był obecny w naszym wspólnym, rodzinnym życiu - ale w moim to jednak niespecjalnie. A potem, obawiam się, niekoniecznie bardzo zależało mu na kontaktach ze mną. A przynajmniej tak one wyglądały. Poza tym, że zamierzał śmignąć za granicę ze swoją nową narzeczoną (do ówczesnego RFNu, bo to za komuny jeszcze było, kiedy trzeba było "uciekać na Zachód") - czy uważasz, że łatwo i często utrzymywałby wtedy ze mną kontakt? Tego nie wiem, bo im się nie udało.
                                                • vilez Re: Kordi 02.03.15, 13:01
                                                  To rzeczywiście niewesoło.... :-(

                                                  Ale, Ola, zobacz- sama piszesz, ze gdyby wyjechał za granicę, to kontakt byłby znikomy. Tutaj jest poodbnie- 1000 km swoje robi, nie ma cudów.

                                                  W każdym razie o to właśnie chodzi, by rodzice rozwodzili się ze sobą, a nie- z dziećmi. Co między nimi- to między nimi, a dzieci- inna parafia.
                                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 13:16
                                                    vilez napisała:

                                                    > Ale, Ola, zobacz- sama piszesz, ze gdyby wyjechał za granicę, to kontakt byłby
                                                    > znikomy. Tutaj jest poodbnie- 1000 km swoje robi, nie ma cudów.

                                                    vilez - właśnie dlatego to napisałam, że to W OGÓLE NIE MA porównania.
                                                    Jak można porównywać możliwość kontaktów za komuny, "zza żelaznej granicy", z możliwością kontaktów, jaka jest teraz - tanie loty, tanie telefony, samochody, Skype, maile - co tylko...
                                                    W żadnym razie nie jest podobnie. Ani trochę nie jest.
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 13:37
                                                    Można porównywać w zakresie odległości. Komuna nie komuna, taka odległość robi swoje. Rodzicielstwo na odległość to kanał- dziecko będzie półsierotą.
                                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 13:43
                                                    vilez napisała:

                                                    > Można porównywać w zakresie odległości. Komuna nie komuna, taka odległość robi swoje.

                                                    Najwięcej "robi" chęć rodzica do bycia czynnym rodzicem.
                                                    I w żadnym razie się nie zgodzę, że można porównywać możliwość kontaktów 30 lat temu i teraz. Między krajami, gdzie bilet był tylko w jedną stronę, a krajami, między którymi codziennie kursuje np. Polski Bus (żeby nie było, że kryptoreklama, wiem tyle, że jeździ, bo mnie mija często na ulicy z wyświetlonym "Berlin").
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 17:10
                                                    Nie, Ola- rodzic musi być blisko. Inaczej to o kant...
                                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 17:12
                                                    vilez napisała:

                                                    > Nie, Ola- rodzic musi być blisko. Inaczej to o kant...

                                                    E tam. Mój był w domu, na miejscu - przez 12 moich lat. I co z tego...
                                                    Czasem, jak jest dalej - ale chce BYĆ, interesuje się, kontaktuje - bywa lepiej. Jestem o tym przekonana.
                                          • vilez Re: Kordi 02.03.15, 12:25
                                            > naprawde ola masz takie zyciowe doswiadczenie by wchodzic w polemike z > kims kto po prostu WIE

                                            Ot, merytoryczny poziom, wcale a wcale nie personalny. Zakładałaś wątek o zasadach rozmowy? Bo masz z nimi STAŁY problem.
                                        • vilez Re: Kordi 02.03.15, 12:22
                                          Nie ma śladów popędliwości żony. Z tego, co on o niej pisze, wyłania się osoba ugodowa.
                                          • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 12:36
                                            vilez napisała:

                                            > Nie ma śladów popędliwości żony.

                                            "popędy" rozumiałam dość wieloznacznie, akurat...

                                            I wcale mi się nie podoba taka "ugodowość" w kwestii oddania dzieci - "a rób, co chcesz, wyjeżdżaj, zabieraj - nie będę Ci w niczym przeszkadzać, zgodzę się na wszystko".... Jakoś w tej jej "ugodowości" nie było śladu zabiegania o przyszłe kontakty z dziećmi - to kordi pyta o to, jak je ułożyć, jak powinny wyglądać. Żonie zdaje się niespecjalnie na nich teraz (wcześniej?) zależeć.
                                            • ada1214 Re: Kordi 02.03.15, 12:42
                                              > I wcale mi się nie podoba taka "ugodowość" w kwestii oddania dzieci - "a rób
                                              > , co chcesz, wyjeżdżaj, zabieraj - nie będę Ci w niczym przeszkadzać, zgodzę si
                                              > ę na wszystko"
                                              .... Jakoś w tej jej "ugodowości" nie było śladu zabiegania o
                                              > przyszłe kontakty z dziećmi -

                                              powiem wiecej, to jest niepokojace. Zadna kochajaca matka nie odda dzieci walkowerem. Postawa rob-co-chcesz-z-dziecmi to mi sie z gleboka patologia umyslowa kojarzy. Kobieta albbo jest tak skupiona na swojej waginie i waginalnych doznaniach z mlodym jurnym, ze wszystko inne jej w tej chwili zwisa i powiewa, albo nigdy jej na dzieciach specjanie nie zalezalo.
                                            • vilez Re: Kordi 02.03.15, 13:03
                                              Ale TE popędy akurat dzieci nie dotyczą.

                                              Ta ugodowość jest podejrzana, oczywiście- też o tym pisałam. Tu coś potężnie nie gra- pytanie, dlaczego.

                                              Kordi akurat się DZIWIŁ, czemu matka przychodzi do dzieci, więc wiesz... Matka się kontaktuje, tylko ojciec się dziwi czemu.
                                              • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 13:18
                                                vilez napisała:

                                                > Kordi akurat się DZIWIŁ, czemu matka przychodzi do dzieci, więc wiesz... Matka
                                                > się kontaktuje, tylko ojciec się dziwi czemu.

                                                Raz jeszcze powtórzę w takim razie - dziwił się, po co przychodzi - żeby sobie sama telewizję pooglądać, podczas gdy dzieci bawią się same w innym pokoju? To ja też nie wiem czemu przychodzi...
                                                Matka się NIE KONTAKTUJE, kiedy ślipi w telewizor, a dzieci są w tym czasie zajęte sobą.
                                                • vilez Re: Kordi 02.03.15, 13:35
                                                  Już o tym mówiłyśmy- to nie był ten kontekst. Analizowałam.
                                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 13:45
                                                    vilez napisała:

                                                    > Już o tym mówiłyśmy- to nie był ten kontekst. Analizowałam.

                                                    No właśnie - mówiłyśmy. I nie byłam jedyna, która zauważyła ten właśnie kontekst.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Kordi 02.03.15, 14:30
                                                    Na forum rozwodowym Kordi napisał,że Pan Turek, jak się dowiedział, że Kordi WIE, to mu miłość minęła... Może mama więc się do Polski wybierze?


                                                    Jak traktować taką żonę? Mi też się podoba trykocik na dwudziestolenim torsie i wtedy mąż mi radzi posłuchać Tracy Chapman, która też romantyczne piosenki śpiewała... Jak zacznę się pakować do LA to napisze o wsparcie do Vilez... A na razie tylko w sferze marzeń...

                                                    www.youtube.com/watch?v=_ufdjQrOvGU
                                                    No powiedzcie, jak nie zakochać się w świeżym chłopaczku???:))) A muzykalność zawsze pozytywnie koreluje z seksownością:)))
                                                  • ola_dom Re: Kordi 02.03.15, 14:43
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > Na forum rozwodowym Kordi napisał,że Pan Turek, jak się dowiedział, że Kordi WIE, to mu miłość minęła...

                                                    O, dzięki paris za wieści z "dalekiego kraju"....:)
                                                  • ada1214 Re: Kordi 02.03.15, 15:15
                                                    > www.youtube.com/watch?v=_ufdjQrOvGU
                                                    > No powiedzcie, jak nie zakochać się w świeżym chłopaczku???:)))


                                                    On ma 20 lat? az musialam sprawdzic, faktycznie.
                                                    Boze, jaka dziecieca twarzyczka i takie cienkie nozki i raczusie...albo ja taka stara kwoka, jak kto woli. Zaraz fikne, z takim do lozka isc, no trzymajcie mnie. Pedofilia w czystej postaci. Z drugiej strony tez nie rozumiem- co 20 letniego Turka pociagalo w 4o letniej babie.
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Kordi 02.03.15, 17:06
                                                    Załamka:( Nie pomyślałam, że w Stanach nasz związek mogą podciągnąć pod pedofilię, co stan to inne prawo, będą mnie ścigać jak Polańskiego, wsadzą na 280 lat do paki:( A mogłam się zakochać w tym pięćdziesięciolatku, co siedzi obok Justinka, też jest fajny, ma gitarę i czapeczkę i można powiedzieć, że bardziej przypakowany niż Justin...
                                                  • ada1214 Re: Kordi 02.03.15, 17:26
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > Załamka:( Nie pomyślałam, że w Stanach nasz związek mogą podciągnąć pod pedofil
                                                    > ię,

                                                    Jestes 40 stka i masz 20 latka jako partnera? Serio?
                                                  • ada1214 Re: Kordi 02.03.15, 17:36
                                                    Dobra, juz czaje, to byla przenosnia. No nie?

                                                    Tak, czy owak, dla mnie, kobiety 42 letniej, taki chlopczyk jest zupelnie aseksualny. Zupelnie. Ta buziunia taka slodziutka taka niemeska,od mojego 10 letniego syna wyglada tylko odrobinke powazniej...jak starszy o 4 lata brat.
                                                    I coz 20letni chlopczyk moze moze zademonstrowac w lozku, dla czegoz to warto bylo rozbijac rodzine? (odnosnie zony Kordiego).
                                                  • paris-texas-warsaw Re: Kordi 02.03.15, 17:47
                                                    :)))))
                                                    Ten pierwszy post o pedofilii rozbawił mnie do utraty tchu:))))
                                                  • ada1214 Re: Kordi 02.03.15, 17:54
                                                    paris-texas-warsaw napisała:

                                                    > :)))))
                                                    > Ten pierwszy post o pedofilii rozbawił mnie do utraty tchu:))))

                                                    No wiadomo, ze to nie bylo na serio, bo jak ma 20 lat to juz nie podpada pod paragraf. Formalnie, bo jednak uwodzic 20latka to odlot jest. Jak 40stka z 2olatkiem pojdzie w odwiedziny do swoich znajomych, toz jego wysla do pokoju z dziecmi. Jakbym takiego Justinka zobaczyla w grupie, to wzielabym go za kumpla mojego syna.
                                                  • ada1214 Re: Kordi 03.03.15, 08:22
                                                    Vilez, mam Cie wygaszona, ale niestety widze Cie jak nie jestem zalogowana. Mam prosbe, przestan do mnie pisac, bo ja z Toba nie gadam. Rozumiesz? Prosze uszanuj moja prosbe.
                                                  • vilez Re: Kordi 03.03.15, 08:35
                                                    Trudno, loguj się. Uszanuj to, że mogę odpowiadać na co zechcę.
                                                  • differentview Re: Kordi 03.03.15, 08:55
                                                    ada1214 napisała:

                                                    > Vilez, mam Cie wygaszona, ale niestety widze Cie jak nie jestem zalogowana. Mam
                                                    > prosbe, przestan do mnie pisac, bo ja z Toba nie gadam. Rozumiesz? Prosze usza
                                                    > nuj moja prosbe.

                                                    ada, wiesz moze dlaczego u mnie mimo zaznaczenia nicku posty nadal nie sa wygaszane? nawet jak jestem zalogowana:(
                                                  • ada1214 Re: Kordi 03.03.15, 09:10
                                                    ada, wiesz moze dlaczego u mnie mimo zaznaczenia nicku posty nadal nie sa wygas
                                                    > zane? nawet jak jestem zalogowana:(

                                                    jesli dopiero co wygasilas, to chyba musisz sie wylogowac i zalogowac ponownie. Jesli to nie ten przypadek- to nie wiem!
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 20:29
                                                    A co Cię obchodzi cudza seksualność? Nie rozumiesz jej i już. Ja np. nie rozumiem, jak może kobitę pociągać kolega, gdy mąż jest obok w pokoju.

                                                    Rodzinę to rozbijają oboje. Każde na inny sposób.
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 17:12
                                                    No przecież pisałam, że tam nic nie ma o stałym związku z facetem. Nie rozumiem, jak mogłyście wpaść w histerię, że "dla chłopa" itd.. . Tam nie o to chodzi, moim zdaniem.
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 17:14
                                                    Ps.
                                                    > co 20 letniego Turka pociagalo w 4o letniej babie.

                                                    Nie musisz rozumieć, bo to i tak nie ma znaczenia. Ale dziwna uwaga- sama będziesz "40-letnią babą" (okropny język).
                                                  • vilez Re: Kordi 02.03.15, 17:08
                                                    Tyle, że go tam nie ma. Sprawdź. Ja sprawdziłam. O tym telewizorze było później.
      • vilez Re: Kordi 17.02.15, 09:55
        > Twojej żonie odwaliło w Niemczech, ale odwaliłoby jej w każdym obcym państwie. W Polsce się jeszcze
        > hamowała, bo bała się presji otoczenia. Tu nie ma żadnych hamulców i doszła do wniosku, że Twoje
        > zasady dotyczące rodziny uwierały ja i nudziły zbyt długo, bo aż 17 lat, a to są Twoje zasady, a nie
        > jej.

        > O kontakty swoich dzieci z matką nie zabiegaj. Jest dorosłą i sama będzie zabiegać, jak będzie chciała.
        > tylko, że Ty już się ogarniesz i wszystko będziesz miał pod kontrolą.

        Oniemiałam. Dokładnie jak myślę. Chorzy z nienawiści ludzie...
      • pani.jezowa Re: Kordi 17.02.15, 10:28
        Moim zdaniem bardzo mocno nadinterpretowałaś sytuację i dopisałaś matce dzieci mnóstwo zachowań, o których w postach autora wątku nie ma ani słowa.
    • z_pokladu_idy Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 09:45
      Ja również Tobie wierzę. Znałam kobietę, która wyjechała do Anglii z mężem i dziećmi, poczuła wiatr w żaglach i poszła w tango. On chciał ratować małżeństwo i wrócić do Polski, ale ona postanowiła zostać stwierdzając, że tu jest jej nowe życie, żeby zabierał dzieciaki i sam jechał. Obecnie czasem zaprasza dzieciaki na tydzień w wakacje.
      Taki typ kobiety, rzadki bo rzadki, ale czasem się spotyka. Nawet moja babcia mi kiedyś powiedziała, że przestała kochać swoje dzieci, kiedy miały 5 lat. Przestała się czuć wtedy matką i chciała całą piątkę zostawić. Nie zrobiła tego, bo wstydziłaby się przed rodzina i znajomymi.
      Jeśli masz zielone światło od żony i możesz wrócić, to wracaj, bierz rozwód. Ciesz się, że Ci nie utrudnia wyjazdu, bo to by się skończyło jatką. Chyba nie trzeba zgadywać, jaką pozycję miałyby Twoje innowierskie dzieci w tureckiej rodzinie.
      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 10:21
        I powinna utrudnić!
        • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 10:55
          vilez nie wiem dlaczego odpisuje na twoje brednie, ale podaj mi jeden przykaład jaką ja krzywde wyrządzilem dzieciom. Oni na razie nie widzą różnicy pomiędzy tym co zawsze bylo a jest teraz jak mamusia z nimi nie mieszka.
          Według mnie tak kobieta zawsze bylą pozbawiona ludzkich odruchów.
          Dalczego moje dzieci czekają zawsze na ten tydzień kiedy ja mam na rano i popołudniu jestem w domu ??
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 12:39
            > Według mnie tak kobieta zawsze bylą pozbawiona ludzkich odruchów.

            I 17 lat byłeś z takim potworem? Spłodziłeś z nią dwójkę dzieci? Gdzie była Twoja odpowiedzialność? I takiemu potworowi proponowałaś powrót w Wami do Polski? A w jakim celu?
            Czy też raczej nagle Cię" oświeciło", że jest potworem, bo Cię zdradziła?

            To właśnie pokazuje, co Tobą powoduje. Jesteś zaślepiony gniewem
            • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 12:43
              I jeszcze to:
              > Dalczego moje dzieci czekają zawsze na ten tydzień kiedy ja mam na rano i popołudniu jestem w
              > domu ??

              A co to ma mieć do żony? To, że dzieci się cieszą na czas z Tobą, ma świadczyć o tym, że ona jest złą matką?
              Twoje myślenie jest chore, szukasz bata na żonę, i nie wątpię, że nie spoczniesz, aż nie obrzydzisz dzieciom matki.
              • naplaze Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 12:54
                Przecież to widać, że facet jest chory z nienawiści w stosunku do byłej żony. Cokolwiek zrobi żona - jest złe, nieodpowiedzialne, cokolwiek on zrobi - świętojebliwe i wspaniałe. On jest herosem, który wszystko! poświęcił żonie, a ta suka nie zrozumiała, czym jest rodzina. A mimo to on, dalej, w heroicznym poświęceniu będzie dbał o dzieci, oczywiście izolując je od tej złej kobiety, która przecież nie jest im potrzebna (dzieci wolą spędzać czas z nim, cieszą się, gdy ma wolne popołudnia, córka zrozumiała - gdy jej wytłumaczył - że najlepiej jej będzie z braciszkiem, tatą i jego rodzicami) itd.

                Nie widzicie, jak pod maską dbałości ten facet jest apodyktyczny? Jeśli przez 17 lat kobieta była trenowana w tym stylu, nie dziwię się, że oddała dzieci bez walki. Przecież koleś na każdą nie-apologetyczną uwagę reaguje agresją, wyzywa od chorych psychicznie, by po chwili znów wejść w rolę pokrzywdzonego misia, co się tak stara, tylko ta wiedźma zniszczyła mu życie, a teraz jeszcze, nie wiadomo po co, odwiedza dzieci.

                Nie widzicie, jak to wszystko jest czarno-białe? Nie przyszło wam do głowy czytać między wierszami?
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 12:59
                  10/10

                  Mnie szczęka opada, że oni tego nie widzą.
            • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:47
              vilez napisała:

              > To właśnie pokazuje, co Tobą powoduje. Jesteś zaślepiony gniewem

              A co Tobą powoduje? Bo nie mogę do tego dojść.
              Jedyne do czego doszłam, to że gniew Cię wyjątkowo szybko zaślepia. Tym się na tle tłumu wyróżniasz na pewno.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:58
                Nie wywnętrzaj swojej frustracji ani ignorancji.
        • z_pokladu_idy Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:16
          Ależ vilez, ona ani nie utrudnia, ani też nie wykazuje chęci zostania przy dzieciach. Przecież nikt jej nie zmusi do bycia matką, jeśli tego nie chce. Nie można też zrzucać na autora całej odpowiedzialności za jej kontakty z dziećmi. On jest odpowiedzialny za swoje relacje z dziećmi jako ojciec, a ona jako matka. Chyba że koniecznie chcesz traktować ją jak wariatkę, której trzeba życie urządzić.
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 12:50
            Nie wykazuje, bo? Bo się wyprowadziła? To czemu się z nimi spotyka, skoro nie wykazuje? Bo nie chce jechać do Polski? O czym Ty piszesz?
            • z_pokladu_idy Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 13:58
              Ustosunkowałam się jedynie do tego, co pisze autor, czyli, że widząc się z dziećmi woli oglądać telewizję, a na propozycję powrotu do Polski rzuciła tylko 'to jedzcie'. Nic ponad to sobie nie dopowiadam. Ty natomiast masz chyba szklaną kulę o międzynarodowym zasięgu, skoro swoje przypuszczenia traktujesz jako prawdę jedyną i słuszną, do tego w dość arogancki sposób przedstawioną.
              Jeśli jednak przyjmiemy Twój punkt widzenia, czyli matka ma prawo do życia osobistego, ma prawo mieszkać bez dzieci i sobie układać życie, to jakie prawa ma autor? Jak rozumiem, mimo że jego żona nie wykazuje inicjatywy w przyjęciu pod swój dach dzieci, a jego rodzina, dziadkowie, ciocie, wujkowie itd. dzieciaków są w Polsce to on jako strona porzucona nie ma prawa do ułożenia swojego życia i powrotu do kraju?
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:08
                Ja moje przypuszczenia uzasadniam. Zapytałam o Twoje uzasadnienie i pada: "bo oglądała tv podczas spotkania". Przecież to jest niepoważne.

                Skąd wiesz, że żona nie chce mieszkać z dziećmi? Może chce, tylko nie ma szans w zderzeniu z czymś takim:
                "Dzieci zostaly ze mną bo są dla mnie wszystkim i ona wie że ze mną zawsze im bedzie lepiej niż z nią."

                Ma prawo trzeba sobie życie jak tylko chce. Ale nie ma prawa odcinać dzieci od matki. Niestety, gdy się ma dzieci, to trzeba przyjąć do wiadomości, że istnieją pewne ograniczenia- takim ograniczeniem jest prawo dziecka do bycia wychowywanym przez DWOJE rodziców.
                • ola_dom Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:12
                  vilez napisała:

                  > Ma prawo trzeba sobie życie jak tylko chce. Ale nie ma prawa odcinać dzieci od matki.

                  vilez, przytoczę z samego początku, bo chyba gdzieś Ci po drodze umknęło:

                  kordi11 15.02.15, 23:14
                  Jak mam ją traktować ? Chciałbym aby dzieci miały też matkę. Powiedziała że będzie się z nimi kontaktować.
                  • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 14:32
                    Wyjazd za granicę JEST odcięciem dzieci od matki.
                    Poza tym, ominęłaś, że zaraz po tym napisał takie oto słowa:

                    > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

                    > Zreszta dzieci tez chca byc ze mna a nie z nia.

                    > Matka odeszla od dzieci.

                    Na co Ci to wygląda? Na to, że mu zależy na relacjach dzieci z matką z pewnością nie. On JUŻ założył, że tych kontaktów nie będzie. Bo matka przecież "odeszła od dzieci" a on na siłę nie będzie...No i dzieci nie chcą z nią. Nie widzisz?

                    Ten człowiek zdążył już postawić dzieci w sytuacji konfliktu lojalności. ZAPYTAŁ tak małe dzieci (6,11) , z kim chcą być. Gdyby się o tym dowiedziała wiadoma instytucja niemiecka (lub podobna skandynawska) facet miałby po dzieciach na starcie. Takich rzeczy robić nie wolno!
                    • ola_dom Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 15:00
                      vilez napisała:

                      > > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy nia a dziecmi.

                      > Na co Ci to wygląda?

                      Na to że nie zamierza tworzyć więzi dzieci z matką NA SIŁĘ?
                      No i słusznie, bo to rodzic powinien sam tworzyć więź ze swoim dzieckiem, a nie drugi rodzic ma go w tym wyręczać.

                      > Ten człowiek zdążył już postawić dzieci w sytuacji konfliktu lojalności. ZAPYTAŁ tak małe dzieci
                      > (6,11) , z kim chcą być.
                      > Takich rzeczy robić nie wolno!

                      Zgadza się, nie wolno. Ale i tak uważam, że nie jest to najgorsza rzecz, jaką rodzice robią swoim dzieciom NIEŚWIADOMIE, i tak uważam, że gdyby mamie zależało na dzieciach, to bardziej by się o nie postarała, a kordi, choć może nie dość umiejętnie, dba o dzieci i stara się dla nich jak najlepiej. I na razie stara się o te dzieci głównie kordi. Tak, wiem - była żona zastraszona przez kordiego boi się nawet pisnąć, pewnie jest jak ta matka od salomonowego sporu....
                      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 15:14
                        Uciekłaś od pytania.
                        • ola_dom Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 15:45
                          vilez napisała:

                          > Uciekłaś od pytania.

                          vilez, ja się w zasadzie staram uciec od całej tej rozmowy i z tego wątku - taka jest prawda...
                    • napis_z_obrazka Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 15:15
                      vilez napisała:

                      > Wyjazd za granicę JEST odcięciem dzieci od matki.
                      > Poza tym, ominęłaś, że zaraz po tym napisał takie oto słowa:
                      >
                      > > Problem polega na tym ze ja nie chcialbym na sile tworzyc wiedzi miedzy n
                      > ia a dziecmi.
                      >
                      > > Zreszta dzieci tez chca byc ze mna a nie z nia.
                      >
                      > > Matka odeszla od dzieci.
                      >
                      > Na co Ci to wygląda? Na to, że mu zależy na relacjach dzieci z matką z pewności
                      > ą nie. On JUŻ założył, że tych kontaktów nie będzie. Bo matka przecież "odeszła
                      > od dzieci" a on na siłę nie będzie...No i dzieci nie chcą z nią. Nie widzisz?
                      >
                      > Ten człowiek zdążył już postawić dzieci w sytuacji konfliktu lojalności. ZAPYTA
                      > Ł tak małe dzieci (6,11) , z kim chcą być. Gdyby się o tym dowiedziała wiadoma
                      > instytucja niemiecka (lub podobna skandynawska) facet miałby po dzieciach na st
                      > arcie. Takich rzeczy robić nie wolno!

                      Dzieci ida za silniejszym (w szerokim tego slowa znaczeniu).
                      Nie podoba mi sie zapowiedz nieuzacia sily w celu sklaniania dzieci do kontaktu z matka.
                      A poza tym Autor uzywa sily?
      • jesienna.nuta Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:00
        Na szczęście ta pani nie może utrudniać mężowi powrotu z dziećmi do Polski. Niemcy to wolny kraj, Polska też. Pani będzie zmuszona teraz pójść do pracy, aby zapłacić sobie za wynajem mieszkania i za własne utrzymanie. Niemcy jej tu nie pomogą, dzieci będą z mężem, więc na dzieci tez państwo niemieckie grosza nie da. Ciekawe, czy pani zna język? Niemiecki oczywiście.
        Jak to się wszystko skończy - łatwo przewidzieć.

        P.S. Beznadziejnie głupich uwag o nienawiści nie zamierzam komentować. Szkoda słów, a żadne argumenty do takiej osoby i tak nie trafią.
        • z_pokladu_idy Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:07
          Wiem, że formalnie nie może utrudnić. Chodziło mi raczej o awantury czy jakieś szantaże.
          Podejrzewam, że 20-letni amant też raczej nie ma ochoty wychowywać cudzych dzieci i to w takim wieku.
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:18
            Może. Gdyby zgłosiła to, gdzie trzeba. Ale pewnie jest na to za słaba.
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 11:17
          Czyli fiksacji na osobie tej żony ciąg dalszy. Ze spodziewaniem, że jej pójdzie jak najgorzej. ot, mentalność.
          Takie właśnie posty pokazują, że tu tak naprawdę nie chodzi o dzieci.


          Beznadziejnie głupie to jest nie widzieć, że
    • verdana Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 23:07
      Na innym forum jest dyskusja, na niemal 200 postów, jak skłonić ojca do kontaktów z córką. Ojciec odszedł, crka załamana, żona chce zrobić wszystko, aby ojciec utrzymał z matką kontakt.
      Tu przeciwnie. Odeszła? To po co jej dzieci? Albowiem matka, która odchodzi od męża i zostawia dzieci natychmiast jest kwalifikowana jako wyrodna. Jak śmie sypiać z kim innym, w dodatku o zgrozo młodszym i Turkiem - to znaczy, że można ją odciąć od dzieci. Po co dzieciom TAKA matka? Ojciec, sypiający z młodszą i porzucający dom - a , to co innego. Ojcem może byc dobrym, tylko mężem nie. Odchodząca żona natychmiast staje się niegodną kontaktu z dziećmi matką. Ojciec w tej sytuacji powinien starać sie, aby dzieci kontaktu z matką nie straciły. Ten stara sie, aby straciły, bo uważa, że jeśli zona nie ceni rodziny nade wszystko, to po co dzieciom taka matka?
      I gdy czytam odpowiedzi tego pana, to tylko mnie dziwi, ze żona wytrzymała aż 17 lat...
      • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 17.02.15, 23:42
        Verdano, mam wrażenie, że w swym poście zawarłaś miniobserwację socjologiczną na temat komentarzy internautów odnośnie dwóch różnych sytuacji. Przy czym cięzko faktycznie porównać, czy wynikają one z jakichś stereotypów i ciężko ocenić, czy negatywne komentrze odnośnie matki w tym konkretnie wątku faktycznie wynikają z tego, że jest kobietą. Z wyczajnie nie mamy chyba tu analogicznej sytuacji z odchodzącym nagle mężczyzną.
        Ja w odniesieniu do moich komentarzy odnośnie matki podkreślam kwestię nagłegoodejścia i odejścia w sytuacji odbieranej przynajmniej przez męża, więc może i dzieci jako wzorcowej. To jest wg mnie najgorsze w takiej sytuacji, gdyż ta sytuacja pojawia się nagle i może być ją dzieciom trudno powiązać z czymkolwiek.
        Ja osobiście nie wiem, jakie komentarze Ty i Vilez ojca uważasz za straszne. Wg mnie w tej historii są całe obszary niedopowiedzeń, tak że trudno interpretować do konca słowa ojca, co Vilez robi i przydanie im tylko ekstremalnie wrogiego matce i co za tym idzie dzieciom wydźwięku. Przykładowo - nie wiadomo, jakie były ustalenia odnośnie czasu pobytu w Niemczech, brak informacji jak dokładnie przebiegała rozmowa z żoną odnośnie opieki nad dziećmi, brak informacji jak żona byłaby gotowa zapewnić wymiar własnej opieki nad dziećmi, brak ustaleń finansowych. Podnoszenie, że ojciec jest niedobry i chory, bo uważa, że dzieci nie będą miały normalnej rodziny jest wg mnie chore. Chyba, że optymalna rodzina to rodzice rozwiedzeni.
        Przypomnijmy, że dzieci mają też prawo do wychowywania we własnej kulturze, czyli w Polsce.
        Przypomnijmy, że najlepiej chronione prawa mają obywatele danego kraju, w tym i dzieci i stąd rozwiązywanie spraw na gruncie prawa niemieckiego byłoby zapewne ryzykowne, zważywszy choćby na nieznajomośc realiów tamtejszych w stopniu takim jak w Polsce.
        Dla mnie prawo realizowania swoich romansów jest piękne, ale realizacje sa takie, że dzieci ponoszą ich konsekwencje, czego przykładem jest np. edwina, i jej chyba 20 % postów opisywania nawracających depresji, których genezę chyba pierwszy raz tu podała. Gdyby byla możliwośc przewidzenia, że dziecko tak mocno zareaguje, a jest przecież taka możliwośc, to wg mnie z romansami jest lepiej zaczekać do starszego wieku dziecka. No niestety, analogicznie, nie zawsze przy dzieciach realizuje się swoje aktualne potrzeby i zachcianki, choć ma się ku temu i prawo i warunki.

        Vilez chyba odsypia, a tak brakuje Jej "Dziękuję, Verdano":)))) Albo Danke:)))
        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 00:09
          "Wspaniała mamusia zostawiała same dzieci w domu i jechala sie zabawiać."
          Samo to zdanie można rozumieć różnie, czy pod nieobecność w domu ojca, czy pod obecność, czy oszukiwała dzieci, gdzie jedzie, czy mówiła im prawdę, etc.

          Nie wiadomo, jak żona reaguje na kwestię, że córka jest wyśmiewana przez rodzinę jej (?) chłopaka/kochanka.

          Zamiast się nad wszystkim ładnie zastanowić i wyjaśnić dokładnie pewne kwestie, to Vilez wykonczyła faceta dopowiadając całą historię, która może mieć masę wariantów.
          • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 00:26
            I może osoby rozumiejące żonę i jej prawo do samorealizacji, uznają też prawo dzieci do informacji na temat ich sytuacji i prawo do wyrażania opinii we własnych sprawach (czyli też gdzie chcą mieszkać) w oparciu o prawdziwe dane, wytłumaczą w przystępny sposób ojcu jak wyjasnić dzieciom zaistniałą sytuację - odejście mamy z uwagi na miłośc do innego pana z rodziny prześladującej córkę. Chyba, że mama klarownie już wytłumaczyła, co było jej przyczyną wyprowdzki,przedstawiła dzieciom, że decyduje się na zostawienie ich pod opieką taty, etc.

            • verdana Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 18:08
              Wiesz, zwróć uwagę, jak facet reaguje na kobiety, które sie z nim nie zgadzają. To nie o to chodzi, że jest zły, bo większość ludzi nie lubi, jak się wątpi, czy mają rację w tak istotnym sporze.
              Chodzi o to, ze natychmiast facetowi włącza sie tryb "ty głupia babo".
              • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 19:13
                Możesz mieć rację. Z drugiej strony - spójrz jak wygląda ten wątek. Człowiek przyszedł po pomoc, a został potraktowany jak worek treningowi. Przy całej mojej wielkiej sympatii do facetów, to gdybym sama wpadła analogicznie - do męskiego kotła udowadniającego mi głupotę, złe zamiary, mściwość i wiele innych, to nie wiem, czy udałoby mi się powstrzymać przed stwierdzeniem: głupie chłopy. Dodaję dla równowagi.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 19:29
                  Moja pobieżna analiza wskazuje, że Kordi jako pierwszy użył słowa "madrala" w stosunku do Vilez, jednak dalej wg mnie szli raczej równo, z tym, że Vilez z uwagi na osobisty wątek Kordiego była co najmniej intruzywna.
                  Przy okazji doczytałam,że:
                  1) żona powiedziała, że nie jedzie do Polski, bo będzie jej wstyd.
                  2) nie miała żadnych propozycji odnośnie dzielenia opieki, etc.
                  To dobrze pokazuje jej zaangażowanie.

                  Przy okazji jeszczeraz w inny sposób wyartykułuję, dlaczego uważam sposób odejścia żony za bardzo nie halo. Jak to Kordi nazwał "jak alien". Odeszła bez słowa co jej się nie podobało, co było nie tak etc. To jest wg mnie gorsze niż odejśc w awanturze. Myślę, że jak się kogoś faktycznie chce rozwalić po długim związku, to taka metoda jest najlepsza - iść do łóżka, a potem odejść. No jak alien:)

                  Czemu dzieci zachowują się jak się zachowują? Różnie może być, np. dzielona praca zmianowa powodowała, że rodzice prawie razem nie bywali i w zasadzie w życiu dzieci mało się zmieniło. Może zwyczajnie matka gdzie indziej nocuje, czasem wpada. To już nie są maluszki karmione cycem w nocy. Nie jest to też tu wyjaśnione, jak sprawa wyprowadzki była przedstawiona dzieciom.
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 09:27
          Widzę, że jednak nie możesz żyć bez mojej osoby :-) Co za ulga...

          Verdana ma oczywiście rację, że to chodzi o płeć. Matka- żona, gdy odchodzi od męża, to oczywiście w pakiecie traci dzieci. Tak stanowi mentalność społeczna. 'DZIKA KACZKA" (Ibsen) rulez. Radzę przeczytać. Nic to, że od czasów "Dzikiej kaczki" minęło już kilka lat i dwa miesiące (a nawet kilka pokoleń). Nie na tym forum (i pewnie nie tylko na tym).

          > Ja osobiście nie wiem, jakie komentarze Ty i Vilez ojca uważasz za straszne.

          No bo przecież Vilez nie podała, o jakie fragmenty jej chodzi i dlaczego. Zapewne dlatego wcale ich nie skomentowałaś tak beznadziejnie (eufemizm). Wszystko to zrobiły krasnoludki.

          > Wg mnie w tej historii są całe obszary niedopowiedzeń, tak że trudno interpretować do konca słowa
          > ojca,

          A widziałaś gdzieś, by ów ojciec w jakikolwiek miejscu odniósł się do zapodanych kwestii konstruktywnie? Ale i z niedopowiedzeń (umyślnych) też można czytać. Niemniej, to co zapodał, jest wystarczająco straszne (trzeba znowu cytować, czy jednak znajdziesz)?

          > ..podkreślam kwestię nagłegoodejścia i odejścia w sytuacji odbieranej przynajmniej przez męża, więc może i dzieci jako wzorcowej.

          A jakie to odejście nie jest nagłe? Takie, gdzie matka najpierw wynosi swą nogę, potem rękę, a potem głowę? Czy może najpierw ukradkiem wynosi swoje rzeczy, by wreszcie któregoś dnia nie wrócić? To Ty wiesz o trybie jej "wyniesienia się"? Ano nic. Ale jak wiadomo, opuściła dzieci (wiadomo, że dzieci też) NAGLE. Bo Paris tak orzekła.

          No i jaka "wzorcowa"? Toć mąż już napisał, że żona nigdy nie miała ludzkich odruchów (czy jakoś tak). A tu- wzorcowa. No jak śmiesz podejrzewać o wzorcowość. Z potworem może być sytuacja wzorcowa?

          > Podnoszenie, że ojciec jest niedobry i chory, bo uważa, że dzieci nie będą miały normalnej rodziny jest > wg mnie chore. Chyba, że optymalna rodzina to rodzice rozwiedzeni.

          Że to jest"drugie clou" to jest dla mnie od początku tej rozmowy jasne. Zwłaszcza przez kobiety. Krucjata antyrozwodowa ze szczególnym uwzględnieniem tu roli matki i żony. Bo rozpadnięta rodzina to rodzina nienormalna.
          No przykro mi bardzo, ale mijasz się z życiem. Ludzie się rozwodzą i będą jeszcze więcej. Zaś po rozwodzie także istnieje dla dzieci całkiem dobre życie. A to optimum to skąd wzięłaś? Ze swojej bujnej wyobraźni? To ja zapytam, czy optimum jest rodzina, w której ludzie nie żyją ze sobą dobrze? Pewnie tak. chyba się musisz zapisać do PiS-u i walczyć o zakaz rozwodów. I penalizację zdrad oraz uczuć do innej osoby.
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 09:37
            Ucieło mi...

            >.. czego przykładem jest np. edwina, i jej chyba 20 % postów opisywania nawracających depresji,
            > których genezę chyba pierwszy raz tu podała.

            A ile depresji, psychoz i samobójstw jest w rodzinach pełnych lub formalnie pełnych. Ile dzieci, dla których rozwód rodziców byłby wybawieniem...
            Myślisz czasem o tym, co piszesz?

            > Gdyby byla możliwośc przewidzenia, że dziecko tak mocno zareaguje, a jest przecież taka
            > możliwośc, to wg mnie z romansami jest lepiej zaczekać do starszego wieku dziecka.

            To pokazuje, jak smarkate jest Twoje myślenie. Zaczekać... Bo takie sprawy człowiek sobie PLANUJE.
            I o co od początku Ci chodzi.

            Sumując: z ludzi wychodzą lęki, że ich rodzina się też rozpadnie. W`Polsce zwłaszcza boją się kobiety. Stąd taki niewybredny atak na osoby, które są bezpośrednią przyczyną rozwodu. Zwłaszcza zaś- kobiety.
            Świat po rozwodzie w ich mentalności nie istnieje. Nie ma myślenia o tym, jak ten świat powinien wyglądać. Jak z dziećmi, co z dziećmi, jak to wszystko poustawiać. Wszystko jest pożerane przez mentalność NIE. Stąd karanie, nawet kosztem dzieci. Dzieci tak naprawdę są tylko hasłem, sztandarem na ustach. Zasłoną dla swojego lęku.
        • edw-ina Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 13:46
          Naprawdę tak często piszę o depresji? Kurczę, nie zwróciłam uwagi :) Ale widocznie świadomość, że zawsze może gdzieś czekać za rogiem tak na mnie wpływa. Zresztą lata temu pewien terapeuta wyjaśnił mi, że mówienie o tej zmorze niejako odbiera jej moc. I chyba się w tym mówieniu nieco zapędziłam, choć z drugiej strony zdaje się, że całkiem nieźle to skutkuje, bo od kilku lat nie miałam nawrotu, więc jest git :)
          Gwoli ścisłości moi rodzice nie rozstali się przez romans, powody były inne. Ale to nie istotne. Za to z mojego punktu widzenia istotne jest zapewnienie dzieciom poczucia bezpieczeństwa i to jest chyba najistotniejsze. Tego, by miały świadomość, że niezależnie co się stanie, jak się stanie, to są ludzie zawsze gotowi im pomóc, wesprzeć, przytulić. Oczywiście optymalnie byłoby, aby tymi ludźmi byli rodzice, którzy potrafią swoje problemy schować do kieszeni i współpracować. Ale nie zawsze potrafią, nie zawsze każde z rodziców potrafi. Wówczas potrzebni są inni ludzie, czasami nie tak wcale bliscy. Jakiś czas temu byłam takim człowiekiem dla syna mojego kolegi, który widząc, że rodzice nie radzą sobie z rozwodem, nie dają mu tego, czego potrzebuje, po prostu instynktownie skierował swe kroki do osoby, która chciała go zrozumieć. Taką osobą mogą być dziadkowie, kuzyni, fajny nauczyciel. Każdy kto chce i może nawiązać z dzieckiem kontakt i dać mu to oparcie. Pewnie dlatego praca psychologa dziecięcego jest tak trudna, bo to często na niego dziecko przenosi swoje emocje. Niestety tak już jest, że rozpad rodziny wpływa na wszystkich. I choć idealnie byłoby, aby rodzice mieli na tyle siły, umiejętności i chęci porozumienia, by przeprowadzić to bez wielkich i niszczycielskich emocji, ale zdaje się, że jest to mało możliwe.
      • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 01:40
        Wcale nie jestem przekonana czy pozostanie w Niemczech jest takie dobre dla dzieci. Moze lepiej oszczedzic dzieciom ogladnia 'na zywo' romansu matki, szczegolnie ze dla corki moze byc to bardzo przykre. Tym bardziej ze mama zajeta wlasnymi sprawami wcale o ten kontakt tak bardzo nie zabiega. Majac Skypowa mama dzieci, przynajmniej to mlodsze, latwiej beda zyc iluzja ze mamie jednak na kontakcie troche zalezy.
        Swoja droga gdyby to ojciec z dnia na dzien odszedl do 20 latki to czy panie z forum z rowna gorliwosci namawialyby matke do pozostania w kraju, w ktorym czuje sie obco i samotnie tylko po to by tata mial kontakt z dziecmi, nawet wtedy gdy specjalnie na tym kontakcie mu nie zalezy?
        • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 08:41
          Wiem że nie opisałem może wszystkiego ze szczególami bb tak naprawde tych małych szczegółów jest tyle że głowa boli.
          Co do zostawiania dzieci samych w domu to wygląda tak że pracujemy z żoną w jednej firmie tylko na innych zmianach że byzawsze ktoś byl z dziećmi. Gdy ja byłem popołudniu w pracy to córka do mnie wydzwaniałą gdzie jest mama bo wyszłą niby na chwile a nie ma jej już 2 godziny. Gdy udało mi się do niej dodzwonić to wymyślała jakieś różne historyjki.
          Obecnie moja sytuacja trochę się zmieniła i co do wyjazdu wątpliwości już nie mam żadnych.
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 09:39
            A może wyjedź sam, skoro wątpliwości nie masz. A dzieci zostaw żonie, co? Tak, wiem, nie wchodzi w grę. Bo nie.
          • napis_z_obrazka Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 23:29
            kordi11 napisał(a):

            > Wiem że nie opisałem może wszystkiego ze szczególami bb tak naprawde tych małyc
            > h szczegółów jest tyle że głowa boli.

            Bo ´´diabel´´ tkwi w szczegolach.

            > Co do zostawiania dzieci samych w domu to wygląda tak że pracujemy z żoną w jed
            > nej firmie tylko na innych zmianach że byzawsze ktoś byl z dziećmi. Gdy ja byłe
            > m popołudniu w pracy to córka do mnie wydzwaniałą gdzie jest mama bo wyszłą nib
            > y na chwile a nie ma jej już 2 godziny. Gdy udało mi się do niej dodzwonić to w
            > ymyślała jakieś różne historyjki.

            Czyli zona nie mowila Ci prawdy?

            > Obecnie moja sytuacja trochę się zmieniła i co do wyjazdu wątpliwości już nie m
            > am żadnych.
            Dlugo planujeesz zyc w celibacie? (Bo dzieci calym swiatem, bo byloby to opuszczenie dzieci?)
            Masz jeszcze prace w Niemczech? Bez problemu znajdziesz prace w Polsce?
            A moze ktos z rodziny z Polski przyjechalby na jakis czas, zeby pomoc Ci w pracach domowych i opiece nad dziecmi.
            Mysle, ze na Zone zawsze mozesz liczyc, jesli zlamalbys np. noge.

            Pytasz jak traktowac byla Zone? Potrafilbys wybaczyc np?
            A jak traktowales Zone przez 17 lat?
            Napisales, ze poswieciles wszystko dla rodziny. Co to znaczy poswieciles wszystko, skoro rodzina najwazniejsza? Co to jest to wszystko poza rodzina? Nie lubie tego slowa.

            Nie chodzi mi o lapanie Cie za slowka. Jasne, ze w gniewie i zlosci nie zawsze sie dobiera wlasciwe slowa.
            A moze przejdz sie do parafii i porozmawiaj z kims ds. rodziny. Moze Ci pomoga.





        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 09:58
          Jakie znaczenie miałoby, że ojciec odszedłby do 20latki? A gdyby odszedł do 40-latki?
          Jakie "oglądanie romansu na żywo"? Co niby mają "oglądać na żywo"? To matka sypia z kimś przy dzieciach? Skąd pomysł, że chce w to wtajemniczać dzieci? Może nie chce? A jeśli chciałaby (załóżmy związek z perspektywami), to co w tym złego, że dzieci poznają partnera matki?
          Skąd pomysł, że matka o dzieciach nie myśli? Bo ma partnera? Skąd założenie iluzyjności relacji matki z dziećmi?

          Tak, dążyłabym do tego, by dzieci miały rodziców w jednym kraju, ba- w jednym mieście, ba- bardzo blisko. Bez względu na to, kto by odchodził od kogo. Ale to ja.
          Dziecko ma prawo do OBOJGA RODZICÓW. Ament.
          • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:32
            wiesz trudno sie akceptyje w wieku lat nastu romans mamy prawie z wlasnym kolega. Po drugie z tego co pisze autor matce specjalnie na tym by dzieci byly z nia nie zalezy, jest obecnie zajeta wlasnym nowym zwiazkiem, ojcu ktory nie chce sie zajmowac dziecmi tez bys je na sile wpychala? Corka jest juz duza warto spytac ja czego ona by chciala, z tego co pisze autor to chce wracac. Moze warto wziac to po uwage.
      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 08:50
        Dziękuję, Verdano :-)
        (także dla satysfakcji Paris, bo bardzo jej tego brakowało, hehe)

        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 10:58
          Dzięki za to dopełnienie:)))

          Vilez, Twoje cytaty najbardziej mnie "załamały", bo cytaty to są dobre do tabloidów, ale jesli dotyczą opinii, przeżyć, rozważań, a nawet "faktów", to fajnie doprecyzować z ich autorem czym w zasadzie są i co za nimi stoi. Ale rozumiem, że w takiej manufakturze jak ŻR szkoda na to czasu, tylko, że wtedy to zupełnie bez sensu:)

          Jeśli zaś chodzi o sam problem Autora... Trzymaj się:) Pewnie za jakiś czas powiążesz więcej spraw, pooddzielasz satystakcję ze związku, ogólne dążenia żony, sytuację, etc.
          Dlatego zwróciłam uwagę na to zostawienie dzieci w kontekscie romansu, bo sama mam dzieci i jak już jesteśmy z mężem wykończeni, to nas rozśmieszam pytaniem "Czy masz kochankę, a może druga rodzinę". Zawsze nas rozbawia zastanawianie się, gdzie byśmy to drugie życie upchali. Często mając osobę, która zostanie z dziećmi, trzeba wcześniej przyjść, albo wcale nie można wyjśc (tak akurat miałam wczoraj). Może czasem trzeba by którejś dziecko wziąć ze sobą... No, nie wiem, bardzo by musieli nasi kochankowie być wyrozumiali, a my ostro nakombinowac się z kłamstwami. No, chyba, że w czasie szeroko rozumianej pracy:)
          Nie wiem, czy Cię rozśmieszyłam, ale może łatwiej Ci będzie spojrzeć wstecz i rożne działania żony powiązać, bo może jeszcze o wcześniejszych kłamstwach nie wiesz. Wg mnie przy jednym kłamstwie warto sobie spojrzeć wstecz i jeszcze raz na chłodno różne zdarzenia zanalizować.

          Nie przejmuj się wymysłami co niektórych:) Jakbyś był dłużej na forum, to byś umiał przewidzieć, co kto i jak napisze i może nawet by Cię to bawiło:)
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 14:33
            > Vilez, Twoje cytaty najbardziej mnie "załamały", bo cytaty to są dobre do tabloidów, ale jesli dotyczą opinii, przeżyć, rozważań, a nawet "faktów", to fajnie doprecyzować z ich autorem czym w zasadzie są i co za nimi stoi. Ale rozumiem, że w takiej manufakturze jak ŻR szkoda na to czasu, tylko, że wtedy to zupełnie bez sensu

            Pacz pani, jeszcze mało poobjaśniałam? Ile" ton papieru" trzeba dla CIebie zmarnować, by wystarczy lo i nie było tabloidowo. Jeszcze do neidawana mi zarzucałaś, że piszę za "naukowo". Teraz jest "tabloidowo". Ktoś znowu w tym watku, ze za bardzo "psychologuję". "Może byśta ustaliły jakąś minimalnie spójną wersję w tym względzie?

            > No, nie wiem, bardzo by musieli nasi kochankowie być wyrozumiali, a my ostro nakombinowac się z kłamstwam

            Ale ta żona się przyznała, i już nie kłamie. I też źle? Pewnie powinna z nim zostać i kłamać, tak było lepiej, bo "dzieci by nie zostawiła", heh.

            > Jakbyś był dłużej na forum, to byś umiał przewidzieć, co kto i jak napisze i może nawet by Cię to bawiło..

            A wiesz, że ludzie spójni piszą w miarę przewidywalnie? Czy tego też nie wiesz?
            • marsylvik Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 19:02
              vilez napisała:

              > > to fajnie doprecyzować z ich autorem czym w zasadzie są i co za nimi stoi.

              > Pacz pani, jeszcze mało poobjaśniałam?

              Doprecyzować z autorem, znaczy się upewnić się, co miał na myśli. A nie oznajmić, co on miał na myśli i wyjaśnić co on myśli wbrew temu, co on sam twierdzi.

              > Ile" ton papieru" trzeba dla CIebie zmar
              > nować, by wystarczy lo i nie było tabloidowo.

              To nie kwestia ilości. To kwestia jakości.

              > Jeszcze do neidawana mi zarzucała
              > ś, że piszę za "naukowo". Teraz jest "tabloidowo". Ktoś znowu w tym watku, ze z
              > a bardzo "psychologuję". "Może byśta ustaliły jakąś minimalnie spójną wersję w
              > tym względzie?

              Proszę Cię bardzo:
              1. Jeśli używasz naukowych słów, to po pierwsze używaj ich ze zrozumieniem, zgodnie z ich słownikowym znaczeniem. Powstrzymaj się od używania słów, których znaczenia nie jesteś pewna. A po drugie, bądź uprzejma wyjaśniać ich znaczenie, jeśli ktoś czegoś nie zrozumiał i o wyjaśnienie Cię poprosił. Uporczywie przy tej okazji zapytam: co to znaczy "ktoś z klucza"?
              2. Używając od czasu do czasu logiki jako argumentu trzymaj się praw tejże logiki. Zapoznaj się chociażby z jej podstawami. Naucz się odróżniać dedukcję od indukcji, przestań ich używać zamiennie nazywając tę czynność wnioskowaniem, dowiedz się co to są przesłanki i jakie są warunki prawidłowego wnioskowania. Jakie przesłanki można uważać w dyskusji za prawdziwe, jakie za fałszywe, a które są niedostatecznie uzasadnione. Istnienie tej ostatniej kategorii zdajesz się uporczywie ignorować - ktoś Ci zwraca uwagę, że nie wiadomo czy jest tak jak mówisz, a Ty odpowiadasz, że trzeba być wsiowym głupkiem/babą z magla/wstaw dowolną inwektywę żeby twierdzić, że tak nie jest. To nie jest dyskusja. To nie jest argument. To nawet nie jest upokorzenie osoby obrzucanej obelgami - to publiczne ogłoszenie poziomu swojej kultury. Tak więc przechodzę do punktu trzeciego.
              3. Kultura osobista. Trzymaj poziom, choć trochę. Masz dość obrzydliwy zwyczaj odnoszenia się do innych nie dość że agresywnego, to jeszcze wręcz chamskiego. Wśród Twoich ostatnich kilkunastu wypowiedzi skierowanych do mnie trudno by było znaleźć choć jedną pozbawioną niewybrednych wycieczek osobistych. Naprawdę mało wyrafinowanych. U osoby, która od rozmówcy "wymaga więcej niż od bab z magla" jest to wyjątkowo rażące.
    • danaide Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 14:47
      Doczytałam do końca...

      Nawet jeśli założymy to, co widzi vilez od samego początku - despotę, który na tyle skutecznie zniechęcił żonę do angażowania się w życie rodzinne, że ta dała nogę przy pierwszej nadarzającej się okazji, do czego miała absolutne prawo...* - to jednak dalej pozostaje zasadnicze pytanie - co będzie lepsze dla dzieci?
      Czy takie rozwiązanie jakie zakłada vilez - uznając w całej swojej naiwności, że ojciec i matka stanęliby na wysokości zadania - rzeczywiście będzie lepsze? Czy pobyt w Polsce (bądź co bądź - ojczyźnie), wśród bliskich, w zasadzie z dala od matki, jest takim dramatem?

      Czy jeśli matka zostałaby pozostawiona sama z dzieckiem, a ojciec wybyłby za granicę - czy wymagalibyście od tej matki wyjazdu za granicę celem zapewnienia ciągłości władzy rodzicielskiej? Czy uznalibyście, że najkorzystniejszy będzie pobyt rodzica sprawującego opiekę, a zatem i dzieci w jak najlepszych/najbardziej optymalnych warunkach?

      I jeszcze jedno. Dajcie facetowi prawo do złości. Nie do manipulacji dziećmi, ale złości już tak. Rozsypało się i trzeba poukładać. Życie i emocje. Tak, są w tym dzieciaki, ale emocje nie zajmują się dobrem dziecka. Prędzej rozum;)

      *próba interpretacji wypowiedzi vilez i po części verdany

      PS. Z całej historii nie zastanawia mnie najbardziej postawa matki, bo takich jestem świadoma, ale właśnie dzieci. Z tego jak opisuje sprawę autor wynikałoby, że one też jakby odpuściły matkę. Czy to wynik tej, zakładanej przez vilez, manipulacji, mówienia źle o matce, może całego dorobku tych rodziców? Jeśli jest tak, że więzi w tej rodzinie nie są poprawne i to nie od dziś, to nie wiem w czym miałoby pomóc pozostanie w Niemczech - rodzice sami z siebie nie zmienią nic, może być tylko gorzej, a odebranie ojcu dzieci za manipulację (możliwe?) nie jest tym co uznałabym za dobro dziecka. Przepraszam, myślę na głos, może mnie ktoś oświeci.
      • ola_dom Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 16:28
        danaide napisała:

        > - to jednak dalej pozostaje zasadnicze pytanie - co będzie lepsze dla dzieci?
        > Czy takie rozwiązanie jakie zakłada vilez - uznając w całej swojej naiwności, że ojciec i matka
        > stanęliby na wysokości zadania - rzeczywiście będzie lepsze? Czy pobyt w Polsce (bądź co bądź
        > - ojczyźnie), wśród bliskich, w zasadzie z dala od matki, jest takim dramatem?

        Obawiam się - jeśli dobrze zrozumiałam - że vilez uznała, że dla dzieci lepsze byłoby, gdyby zajął się nimi Jugendamt, niż ojciec, który zadał dzieciom karygodne pytanie: "z kim wolą być?"...
        • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 16:41
          Tak, zdecydowanie lepiej. Takich rzeczy nie wolno robić, przypominam- dziecko lat 6!
          Poza tym, Vilez chodziło o to, żeby instytucja zajęła się sprawą, bo tylko ona jest władna pomóc tej matce (lub im obojgu), bo sobie ewidentnie nie dają rady. Mam zacytować?
      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:17
        > Nawet jeśli założymy to, co widzi vilez od samego początku - despotę, który na > tyle skutecznie zniechęcił żonę do angażowania się w życie rodzinne

        Słucham? Vilez nigdzie nie odnosiła się do powodów ich rozstania. Vilez się zajmuje ich sytuacją PO rozstaniu. Możesz nie fałszować moich wypowiedzi?

        > ż...e ta dała nogę...

        Ooo. To rozstanie się jest daniem nogi? Ciekawe. I od kogo „dała nogę”? Od dzieci? Czyli nie dotarło.

        >Czy takie rozwiązanie jakie zakłada vilez - uznając w całej swojej naiwności, że > ojciec i matka stanęliby na wysokości zadania

        Kolejne Oooo. To spodziewanie się normalnego zachowania się ludzi po rozstaniu jest naiwnością? No tak, bo dopiero naparzanka jest normalnym standardem. Ojp. To ja Ci powiem, że w wielu krajach standard nienaparzania się i nie manipulowania dziećmi to jest wymóg prawny (Niemcy, Skadynawia), czas chyba, żeby u nas to zaczęto wymuszać prawem, bo jak widzę inaczej się nie da...) To właśnie dlatego mąż boi się pewnej instytucji, bo ona stawia WYMOGI. Które są do osiągnięcia. Ale po co osiągać, jak można się ponaparzać, nieprawdaż.

        > Czy pobyt w Polsce (bądź co bądź - ojczyźnie), wśród bliskich, w zasadzie z dala od matki,
        > jest takim dramatem?

        TRAGEDIĄ.

        > Czy jeśli matka zostałaby pozostawiona sama z dzieckiem, a ojciec wybyłby za > granicę - czy wymagalibyście od tej matki wyjazdu za granicę celem
        > zapewnienia ciągłości władzy rodzicielskiej?

        Przecież tutaj to ojciec chce wybyć za granicę. I matkę ciągnąć za sobą, bo jak nie, to... Tak więc, i ojciec z Twojego pytania miałby tego nie robić, a nie- matka jeździć za nim. Bo tak to się można (gdy się trafi na psychola) ganiać po całym świecie (czy kraju). Dziećmi obecnie mieszkają , gdzie mieszkają i rozstanie rodziców nie jest ŻADNYM powodem do zmiany miejsca zamieszkania. Ojciec chce sobie coś ułatwić, a trudnić dzieciom (utrudnić- potężny eufemizm) .

        > Dajcie facetowi prawo do złości. Nie do manipulacji dziećmi, ale złości już tak.

        A ktoś mu tego prawa nie daje? Rzecz w tym, że on MANIPULUJE dziećmi. A na to nie ma zgody.

        > Z całej historii nie zastanawia mnie najbardziej postawa matki, bo takich jestem > świadoma

        Takich, czyli- JAKICH? Anna Karenina?

        > ...ale właśnie dzieci. Z tego jak opisuje sprawę autor wynikałoby, że one też
        > jakby odpuściły matkę. A nawet 11-latka.

        Jak może 6-latek "odpuścić matkę" sam z siebie. No bądź poważna...

        > Czy to wynik tej, zakładanej przez vilez, manipulacji

        A czego? Zresztą pisałam, ze byłabym ciekawa powodów, dla których to ojciec miałby się dziećmi zajmować, bo jakoś ich nie widzę. I jeśli to zła matka była, to czemu w takiej sytuacji mąż chce ją ściągać do Polski? Tu się nic nie zgadza.To w Polsce już będzie dobrą matką? Albo inaczej- zgadza się, bo to ZEMSTA- w Polsce byłaby kontrolowaną, bez wsparcia, UPOKORZONĄ przez niego matką.

        > Czy to wynik tej.... może całego dorobku tych rodziców?

        Pytałam, odpowiedzi brak. Gdyby jednak tak było, to czemu ojciec wcześniej na to nie reagował? Wcześniej mu się rodzina podobała? Bo wygląda na to, że dopiero zdrada żony, a nie- zaszłości spowodowały, że matka straciła kompetencje rodzicielskie. On oczywiście- je "zyskał". Czytałaś, że teraz dzieci "będą jego całym światem" (strach się bać).

        > Jeśli jest tak, że więzi w tej rodzinie nie są poprawne i to nie od dziś, to nie
        > wiem w czym miałoby pomóc pozostanie w Niemczech

        Jeżeli te relacje od dawna są niepoprawne, to powinna im pomóc jakaś instytucja, a nie- wyjazd bez matki. Akurat takie instytucje w Niemczech istnieją. To w Polsce jest możliwe bezhołowie w tym względzie.

        > a odebranie ojcu dzieci za manipulację (możliwe?) nie jest tym co uznałabym za dobro dziecka.

        A odebranie matce już tak?? Bo? I uważasz, że TAKA manipulacja - skutkująca utratą matki- jest ok? Ach, no tak- matka zdradziła. To jej się "należy", co? A dzieciom za co się należy?

        Nie wiem, jaka jest matka, ale widzę, po tym, co napisał- jaki jest ojciec. I widać, że jest to człowiek, któremu bym dziecka powierzać nie należy. Człowiek, który jest w stanie ODEBRAĆ WŁASNYM DZIECIOM MATKĘ, jest.... dobra, nie będę się wyrażała.

        Kończę tę rozmowę. Jestem przerażona poziomem świadomości odnoszącej się do życia rodzinnego po rozwodzie- takiej, w której dobro dziecka musi runąć pod naporem obłąkańczego ODWETU.
        • algavre.live Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:22
          Kooooobietooo, czy Ty nie masz innych zajęć naprawdę, czy przechodzisz zmutowaną menopauzę?!!
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:36
            No i proszę. Ot, meritum.
        • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:44
          a moze matka powinna sie spakowac i wrocic do Polski by byc blizej dzieci? Moglaby by byc blizej dzieci i dojezdzac do parnera? Tylko ze chyba ona na to nie ma ochoty bo 'powinna sie realizowac w nowym zwiazku'? Nie bardzo rozumiem dlaczego to dzieci i ojciec maja sie do jej planow dostosowac a ona do ich nie?
          • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 17:47
            Bo ten wyjazd to jest retorsja?
            Po co w ogóle wyjeżdżać?
            I czemu matka nie ma się realizować w nowym związku?
            • 71tosia Re: Jak traktować byłą żone ? 18.02.15, 19:05
              Retorsja? Podejrzewam ze tez wolabym wrocic z dziecmi do Polski w tej sytuacji, po prostu tu mam przyjaciol na ktorych moge liczyc. Same dzieci tez sie wydaj tego chciec. Nadal nie rozumiem dlaczego to oni powinni brac pod uwage jej plany zyciowe ale ona ich juz nie.
            • triss_merigold6 Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 19:55
              Go, Vilez, go! W tym wątku dajesz z siebie wszystko.
              Facet dostał boleśnie w rogi, pani małżonka wybrała nowy obiekt w wersji możliwie najbardziej obciachowej - 20-letni Turek to dla zamężnej dzieciatej laski w średnim wieku żenada dekady, a na dzieci ma wyrąbane i nie zamierza się nimi zajmować na stałe.
              Panu zdradzonemu rozsypała się rodzina, a emigrancja straciła sens - to oczywiste, że wraca tam, gdzie ma zaplecze, a dzieci dodatkowych bliskich krewnych. Pani matka może odwiedzać albo przeprowadzić się do Polski z nowym romantycznym nabytkiem, nikt jej nie zabrania.
              • paris-texas-warsaw Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 20:07
                Szkoda Triss, że jesteś seksistą i ageistą i powielasz stereotypy płciowe. Co innego, gdyby np. 34 letni facet chciał mailowo nawiązać kontakt z poznaną 18-latką, a jego "zapleczem" była tylko bezdzietna konkubina. Wtedy Vilez inne prezentowała poglądy na różne sprawy:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                • triss_merigold6 Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 20:17
                  To wolny kraj, facet z bezdzietną konkubiną jest generalnie wolny i bez zobowiązań.
                  • paris-texas-warsaw Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 20:30
                    No, ja też tak myślałam, ale wtedy to dla Vilez było wykorzystywanie dziewoi i różnica w oczy kuła:)))))))
                    • paris-texas-warsaw Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 20:31
                      Różnica wieku
                      • vilez Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 21.02.15, 15:35
                        Aaaa.... już sobie przypomniałam. No nie, wtedy pisałam matka tej dziewczyny i trochę nam więcej jednak o tym wszystkim opowiedziała. Chodziło też wtedy o pomyje, które spadły na tę dziewczynę, że ona winna itd. Zupełnie inny kontekst, niż tutaj.
                • vilez Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 21.02.15, 15:32
                  Kiedy, kiedy? I jakie?
              • ada1214 Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 22:58
                > ie najbardziej obciachowej - 20-letni Turek to dla zamężnej dzieciatej laski w
                > średnim wieku

                Mega kuriozum. Autor pisze ze byli razem 17 lat, czyli musza byc kolo 40 stki. Upolowanie gacha ktory wiekowo moglby byc synem wzbudza odraze. A tu na ty sie nie konczy- bo jest to czlowiek z kregu przesladowcow corki. Czacha dymi. Zalozmy ze corka 11 letnia zamieszka u matki- i gacha- to za kilka lat gach zacznie sie dobierac do corki, na 100 procent. Sytuacja jest oblesna.
                • triss_merigold6 Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 23:00
                  Za kilka lat?! IMO znacznie szybciej. Na miejscu ojca w życiu nie pozwoliłabym zbliżyć się typowi do córki, o mieszkaniu pod jednym dachem nie wspominając.
                  • ada1214 Re: Ahahhaha, go Vilez, go! 18.02.15, 23:18
                    No, zakladam, ze do 11-12stki by sie nie dobieral, ale wszystko jest mozliwe. Wstyd jak cholera, wialabym od takiej matki. Akurat jak mialam wlasnie 11 lat widzialam jak do mojej matki przystawial sie jakis fagas, a ona przyjmowala jego zaloty. To byla jakas wycieczka czy cos, byly tam moje kolezanki, a ja patrzylam na to i palilam sie ze wstydu, mialam ochote wydrapac matce oczy albo napluc, a to byl przeciez jednorazowy incydent; palilam sie ze wstydu spotykjac spojrzenia kolezanek. Tak oblesnej sytuacji jak w tym watku to sobie nawet nie wyobrazam.
                    • paris-texas-warsaw Ciekawe 18.02.15, 23:36
                      Ada, bardzo ciekawe wspomnienie w odniesieniu do wątku. Ciekawe, dlaczego tak dziecko może odbierać taki układ/zaloty/związek. Może odbiera to się jakby rodzic wkraczał w związek z osobą z klasy wiekowej dziecka?
                      Samo wyznanie matki do męża, że bedzie się wstydzić w Polsce jest jakieś takie dziwne w tej sytuacji, bo wydaje mi się, że raczej osoba wstydząca się omijałaby ten temat. Chyba, że to osoba albo bardzo szczera, albo osoba w jakiś sposób wypruta z uczuć - może "olewająca" opinię samego męża?
                      • ada1214 Re: Ciekawe 18.02.15, 23:44
                        paris-texas-warsaw napisała:

                        > Ada, bardzo ciekawe wspomnienie w odniesieniu do wątku. Ciekawe, dlaczego tak d
                        > ziecko może odbierać taki układ/zaloty/związek

                        Nie moge mowisz za wszystkie dzieci, ale ja odbieralam to dwojako, raz jako wstyd, ze matka jest zdzira (i ze kolezanki to widza!), a dwa, poczulam sie zdeptana i niekochana, ale nawet dzis, jako stara baba, nie potrafie wyjasnic dlaczego.
                        Ciekawe jest tez to, ze tylko wtedy czulam sie tak zraniona; mimo, ze moi rodzice wiele razy stawali na krawedzi rozwodu, to nigdy jedna perspektywa rozwodu nie wiazala sie z takim upokorzeniem i odczuciem jakby ktos na mnie narzygal. Tylko z tamtym fagasem.
                        Ktos tu mowil o dobru dziecka?
                        • ada1214 Re: Ciekawe 18.02.15, 23:47
                          > ce wiele razy stawali na krawedzi rozwodu, to nigdy jedna perspektywa rozwodu

                          jednaK
                        • paris-texas-warsaw Re: Ciekawe 18.02.15, 23:48
                          Złapać perspektywę dziecka jest wg mnie bardzo trudno w odniesieniu do zdarzeń, których się samemu nie przeżyło. Chyba potrzeba nie tylko intuicji, ale i sporej wiedzy/doświadczenia. To jest taka sytuacja, że właśnie fajnie, jakby taki psycholog dziecięcy się wypowiedział o dziecięcej perspektywie (ale pewnie za mało danych, wg mnie cały obszar niedopowiedzeń).
                      • danaide Re: Ciekawe 19.02.15, 01:38
                        Ja nie jestem pewna co do tej klasy wiekowej. Dla 11 latki 20latek to jednak inna kategoria. Pamiętam, że moja 15letnia koleżanka chodziła z 18- czy 19latkiem - dla mnie, też 15latki, to był jednak związek z dużo starszym chłopakiem;)
                        • pipinb Re: Ciekawe 19.02.15, 01:40
                          o, mając 13 lat uważałam, że ktoś mający lat 18 to stary człowiek jest :P
                        • ada1214 Re: Ciekawe 19.02.15, 09:10
                          danaide napisała:

                          > Ja nie jestem pewna co do tej klasy wiekowej. Dla 11 latki 20latek to jednak in
                          > na kategoria. Pamiętam, że moja 15letnia koleżanka chodziła z 18- czy 19latkiem
                          > - dla mnie, też 15latki, to był jednak związek z dużo starszym chłopakiem;)

                          Czasy sie zmienily dosc kategorycznie od dnia, gdy my mialysmy po 11 lat. Dziewczeta dzisiaj wczesniej dojrzewaja i poszerzaja horyzonty wiekowe. 11 latka to dziecko, ale 20 latek to tez nadal dziecko. Niektorzy 20latkowie nawet sie jeszcze nie gola, bo nie maja zarostu, buzia gladka jak u niemowlaka; blizej mu i mentalnie i fizycznie do 11stki niz do 40stki.
                      • marsylvik Re: Ciekawe 19.02.15, 07:48
                        paris-texas-warsaw napisała:

                        > Ciekawe, dlaczego tak dziecko
                        > może odbierać taki układ/zaloty/związek.

                        Myślę, że to jest złamanie uniwersalnego i bardzo pierwotnego tabu. Matka to świętość, sacrum. Obrażając matkę obraża się człowieka. Wielu ludzi reaguje wtedy nawet mocniej, niż gdyby obrazić ich bezpośrednio.
                        Ma to odzwierciedlenie w językach. Nie tylko polskim. Ciekawostka, nie przypominam sobie obraźliwych słów dotyczących ojca, typu "alfonsosyn" - tego typu słowa zawsze mówią o złym prowadzeniu się matki.

                        Dla niedojrzałego, niepewnego siebie, szukającego własnej tożsamości nastolatka "złe prowadzenie się" matki może być szczególnie bolesne.
                        • vilez Re: Ciekawe 21.02.15, 14:48
                          Moi rodzice rozstali się, gdy miałam 3,5 roku. Jakoś nigdy nie miała złego obrazu moich rodziców ani nie czułam się zachwiana w swej tożsamości.
                          Wszystko zależy właśnie od tego, JAK TO RODZICE ZAŁATWIĄ.
                          • pade Re: Ciekawe 21.02.15, 16:11
                            Na pewno od tego zależy.
                            Ale od wieku dziecka też bardzo dużo zależy. Z badań wynika, że im młodsze dziecko, tym łatwiej, jeśli to w ogóle można tak nazwać, znosi rozstanie rodziców.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 01:05
      Odpowiadając wprost na Pana tytułowe pytanie: żonę należy traktować jako matkę Waszych dzieci.
      To powinno być priorytetem. Zatem należy wspólnie ustalać wszelkie sprawy dotyczące spraw dzieci i opieki nad nimi oraz wspólnie dbać o kontakt z nimi każdego z Was. Wspólnie dbać o oddzielenia Waszych dorosłych spraw i emocji z tym związanych, od spraw dzieci. Jeśli to możliwe spędzać wspólnie z dziećmi jak najwięcej czasu. Tak mieszkać, aby był szybki samodzielny dostęp dzieci do każdego z rodziców.
      Niestety, realne życie będzie się wtrącać w to idealne rozwiązanie. I tę realność trzeba uwzględnić, gdyż czasem i ona, choć daleka od ideału, będzie miała na celu dobro dzieci i ich bezpośredniego opiekuna. A dobro opiekuna należy uwzględnić, bo to on musi mieć warunki do sprawnego zarządzania swoimi obowiązkami.
      Opieram się (bez obaw zresztą ) o to, co napisał, "kordi". Że wspólnie z żoną ustalili, że bezpośrednią opiekę nad dziećmi będzie sprawował on. Nie wnikam w motywacje tego ustalenia. Tak ono wygląda.
      "Kordi" jako zobligowany do zadbania o dzieci musiał najpierw ocenić swoją diametralnie zmienioną sytuację, swoje możliwości oraz sytuację zewnętrzną, którą również musi oceniać ze swojej perspektywy.
      A swoją perspektywę "kordi" przedstawił nam tak: wyjeżdża z Niemiec, bo odpadł rodzinny motyw tego wyjazdu, bo potrzebuje wsparcia, które ma w Polsce, bo w Niemczech jego cała rodzina uwikłana jest w społecznie trudną sytuacje i lepiej ją opuścić, chroniąc tym samym dzieci. Dzieci, które oprócz szlachetnych rodziców i ich starań, mają też swoje rówieśnicze życie. Niemniej ważne i istotne dla kształtowanej właśnie ich osobowości a niewesoło przedstawione.
      Uważam, że rodzic, który ma bezpośrednią pieczę nad dziećmi, ma prawo z tego powodu podejmować nawet trudniejsze dla drugiego małżonka decyzje. Bo on musi czuć się bezpiecznie i sprawnie w opiece nad dziećmi. A małżonek ( bez względu na jego płeć ) musi się dostosować i podjąć wobec tego swoje decyzje.
      W takiej sytuacji nie można bez przerwy roztrząsać niuansów. Czasem trzeba zadziałać stanowczo. To też otrzeźwia drugą stronę. Pokazuje realia.
      Pisząc to, nie zakładam patologii zachowań "kordiego", choć wiem, że ona istnieje i świetnie się hoduje w rodzinach. Zakładam, że kieruje się dobrem dzieci. Uwzględniam jego nieobiektywność, ale nie zakładam, że od razu zostanie użyta w złym celu.
      I tak jak w tytule wątku, koncentruję się na wątku rodzicielskim , a nie małżeńskim. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 14:28
        > Uważam, że rodzic, który ma bezpośrednią pieczę nad dziećmi, ma prawo z tego powodu podejmować
        > nawet trudniejsze dla drugiego małżonka decyzje. Bo on musi czuć się bezpiecznie i sprawnie w opiece
        > nad dziećmi.

        Niestety, ale TE decyzje będą właśnie z fatalnym skutkiem dla dzieci i cały czas o to właśnie chodzi. Oddzielenie od matki na tysiąc kilometrów nijak nie będzie dla nich z korzyścią, jak by nie kombinować z uzasadnieniami. Podobnie ponowna wyprowadzka.
    • pipinb Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 01:38
      Jeśli postanowiłeś wrócić do kraju i tu faktycznie lepiej ogarniesz wychowanie dzieci to dogadaj się z matką dzieci by pamiętała o utrzymywaniu z dziećmi kontaktów, pogadajcie z dziećmi jak to będzie wyglądać, bo zawsze tą matką będzie i dzieci będą tęsknić. A przed wyjazdem najlepiej weź podpisane oświadczenie, że matka powierza ci opiekę i godzi się na wyjazd z Niemiec. Żebyście za chwilę się nie kłócili o jakieś "uprowadzenia" bo coś było tylko na słowo i w złości a nie ma dowodów co właściwie było ustalone. Musisz oddzielić jej zdradę i osobisty ból od tematu dzieci, nie nastawiać dzieci przeciwko niej, ale też nie kłamać dzieciom. Sprawa jest na tyle świeża, że jeszcze wiele nowych przemyśleń może się zrodzić.

      • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 10:28
        Ciezko mi tutaj juz cokolwiek pisać ...
        NIe wiem czego oczekiwałem zadając tytułowe pytanie.
        Co do wyjazdu i formalności z nim związanymi. Byliśmy wczoraj w tutejszym urzędzie i żona przy urzędniku podpisała mi oświadczenie iż zgadza się na mój wyjazd z dziećmi i powierza mi pełną opieke nad dziećmi.
        Jeszcze raz powtarzam iż dzieciom ani jednego szłego słowa na matkę nie powiedziałem.
        Takiej sytuacji jak ktoś tu napisał że kazałem dzieciom wybrać z kim wolą zostać też nigdy nie było. Po prostu jak dzieci zauważyły że mamusia się wyprowadza to zapytały mnie czy też muszą się wyprowadzić bo nie chcą tego i chcą zostac ze mną.
        Fakt że wściekły na nią jak cholera i wiem że nigdy jej nie wybaczę tego w jaki sposób odeszła a nie samego faktu że postanowił już ze mną nie żyć. Chociaz nie wiem jak to jest naprawdę. Bo gdy ją zapytałem czy miała mi zamiar powiedzieć o "swoim romansie" to powiedziała że nie bo wiedziała że jej ufam i myślała że nigdy się nie dowiem, nie miała zamiaru odchodzić. Ale że się wydało ....
        • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:01
          Wg mnie żona ma mentalnie z lat 15 czy cos koło tego. Ja tak się dopytywałam, jak to było z wyprowadzką. Wiem, że tak może być, bo moja mama też któregoś dnia się wyprowadziła w podobny sposób (bez kochanka). Nawet nie uważałam tego za coś strasznego, nienormalność tej sytuacji tak do konca dopiero uświadomił mi psychoterapeuta. Trzymaj się:)
          • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:11
            Z wyprowadzką to było tak, że w chwili jak wszystko ( chyba wszystko) wyszło na jaw to moja małżonka powiedziała mi ty dwa zdania :
            1. Czy mam zamiar zrobić coś temu jej gachowi ( bardzo mnie to rozsmieszyło)
            2. Zebym dał jej troche czasu na znalezienie jakiegos mieszkania.
            Jak znalazła mieszkanie to po prostu spakowała swoje ubrania i poszła. Dzieciom ani słowa.
            • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:25
              Myślę, że jak załatwisz przeprowadzkę do Polski o idź do psychologa dziecięcego, niech Ci powie, jak rozmawiać z dziećmi o mamie. To nie była sytuacja rozstania, gdzie jak u np. edwiny, wszyscy zapewniają o miłości dzieci i że będę się nimi razem zajmować.
              Ja w życiu w sumie byłam dwa razy tak przez mamę zostawiona, a na mniejszą skalę jeszcze kilka. I zawsze wszyscy w okół mówili, ż mama jest dobra, mama kocha. Mimo jej działań. Potem jako dorosła osoba musiałam na psychoterapii zajmować się tym. Jedno dziecko słyszy od dorosłych w dobrej wierze - że np. mama i tak kocha, a drugie widzi. Nie mam pojęcia jak wzorcowo rozmawiać z dziećmi w takiej sytuacji, to zresztą, że teraz są w dobrej kondycji jeszcze o niczym nie świadczy. Niech psycholog Ci w tym pomoże.
              Tak jak pisałeś o siostrze żony - może one mają taki wzorzec. Dobrzez, żeby dzieci go kiedyś nie powieliły - typu: są problemy, wychodzę bez słiowa.
              Chciałabym wiedzieć, jak to przeprowadzić, ale nie wiem:(
              • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:43
                Dziękuje Ci paris.
                Mnie własnie głownie o to chodzi żeby moje dzieci poznaly prawdziwe znaczenie słowa RODZINA.
                Myślałem że naucze tego żony ale widocznie tak jak napisałaś ona ma inny wzorzec i chyba już tego nie zmieni.
                Problemy są w każdej nawet idealnej rodzinie. Sztuka to je szybko i dobrze rozwiązać.
                Ja jestem bardzo prostym człowiekiem ale wiem że ucieczka od problemu niczego nie załatwi.
                • paris-texas-warsaw Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:47
                  Ja kiedyś tu na forum nawet taki wątek założyłam.Byłam w podobnym wieku jak Twoja córka, a na Wigilię byłam z Babcią, a mama wyjechała do swojego przyjaciela. I pamiętam jak wtedy byłam na mamę zła, a babcia nie zajmowała stanowiska. I po latach nawet mi brakowało tego, że nie pwoeidziała, że mama źle zrobiła. Że potem nikt jasno nie powiedział przynajmniej, tak, mama was zostawiła, tak się nie robi. To, że nie mówi się źle o rodzicu, nawet jak jest byłym małżonkiem, to jedna strona medalu. Nie dam rad, bo sama jestem "w terapii", jak to mówią, więc mogę nie być obiektywna. Ale nie watpię, że jest to problem ze złapaniem optyki przez takie dziecko.
                • wispar1 Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 11:59
                  Wiesz, nie wywieraj też za bardzo presji na dzieci co do "jedynego słusznego wzorca" by nie czuły się kiedyś obciążone, że one "muszą" tkwić w jakimś małżeństwie choć mąż pije i bije albo co... Bo to też nie jest dobre. Myśl o tym, by dzieci umiały rozmawiać o problemach, by mogły ci się zwierzać, by w rodzinie było zaufanie a nie ocenianie i krytyka. Buduj bliskie relacje teraz by procentowały kiedyś, ale potem dzieci i tak wybiorą po swojemu i nie wdrukujesz im jak mają żyć. Nie skupiaj się na tym by były inne niż ich matka, tylko po prostu z nimi rozmawiaj, słuchaj co mowią, i jak napisała Paris słusznie byście przerobili problem z psychologiem-pedagogiem.
                  Nie wiesz jak dzieci kiedyś wybiorą, czasem ma się taki pozamykany charakter, czasem tak bardzo chce się uniknąć bycia podobnym do kogoś z rodziny że po latach się okazuje iż lata skupienia tylko na tym dały efekt że się jest najbardziej podobnym..
                  Żyj, bądź dla siebie dobry, bądź dla dzieci dobry, nie skupiaj się na nienawiści do żony, za kilka lat możesz mieć nową towarzyszkę życia, udaną rodzinę, wiele zależy od twojego nastawienia i niezamykania się we wściekłości.
                  • kordi11 Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 12:22
                    Dla mnie słuszny wzorzec rodziny to na pewno nie jest tkwienie w czymś na siłe.
                    Gdyby tak było to żona pewnie dalej by z nami mieszkała a ja bym udawał że nic sie nie stało.
                    Ciężko wyrazić w paru zdaniach co wg mnie oznacza słowo rodzina. Dla mnie oznacza to jedno a dla mojej żony zupełanie co innego. Niestety.
                • pade Re: Jak traktować byłą żone ? 19.02.15, 12:29
                  Jedyne co mogę doradzić, i co już tu zresztą wybrzmiało, to: nie udawać przed dziećmi, że nic się nie stało.
                  Rozumiem, że Ty sam jesteś w emocjach, pomieszaniu, zagubieniu, bo Twoja sytuacja jest bardzo trudna. A mimo to próbujesz stanąć, po swojemu, na wysokości zadania.
                  Tylko warto wziąć pod uwagę, że dzieci radzą sobie z problemami inaczej niż dorośli.
                  Dorosły wie mniej więcej co czuje, wyżali się komuś, albo znajdzie sposób na rozładowanie emocji, poszuka wsparcia, opracuje plan. Czyli po początkowej bezradności, bezsilności, szuka sposobu na poradzenie sobie z problemem.
                  Dzieci mają mniejsze, a czasem żadne, rozeznanie w emocjach. Trudno im nazwać to, co czują. Często tez nie mają pełnej wiedzy na temat tego, co się dzieje. Gubią się. Ich sposobem na poradzenie sobie z sytuacją jest wytworzenie mechanizmu obronnego: wyparcia, przeniesienia, obwiniania siebie za to, co sie dzieje między rodzicami.
                  I tu potrzebny jest rodzic. Rozumiejący i pełen wsparcia rodzic.
                  Dobrze by było, gdyby Twoje dzieci miały możliwość opowiedzenia Ci, jak się czują w tej dramatycznej dla nich sytuacji. Czy wiedzą dokładnie co się stało i co będzie dalej? Czy się boją czegoś, a może wstydzą, a może też uważają, że to ich wina, że mama się wyprowadziła?
                  Warto o tym porozmawiać. Będzie ciężko, ale warto.
                  Samo opowiedzenie o swoim bólu, lęku daje ogromną ulgę.
                  Jesli nie czujesz się na siłach poszukaj dla dzieci ciepłego, rozumiejącego psychologa. Im szybciej, tym lepiej.
                  • ada1214 Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 15:09
                    pade napisała:

                    > Jedyne co mogę doradzić, i co już tu zresztą wybrzmiało, to: nie udawać przed d
                    > ziećmi, że nic się nie stało.
                    (...)
                    > Samo opowiedzenie o swoim bólu, lęku daje ogromną ulgę.

                    Pade, mam nadzieje ze nie radzisz Kordiemu, by traktowal dzieci jako rownych sobie partnerow rozmowy. Jesli Kordi zacznie z nimi omawiac swoje frustracje, wyrzadzi im przeogromna krzywde! Zeby sie nie rozwodzic, odsylam do czesto polecanego na tym forum Jespera Juula. Nie wolno z dzieci czynic powiernikow. Sorry, ale pod tym wzgledem Kordi musi poadzic sobie inaczej- rodzina, przyjaciele, terapeuta ale nie dzieci. Opowiadanie dzieciom o swoim lęku to jeden z gorszych pomyslow, jakie tu padly. Wybacz.
                    • pade Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 15:16
                      Hehe, ależ Ada, to dzieci mają o tym opowiedzieć, nie Kordi!!!
                      Skąd taki pomysł??
                      • pade Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 15:19
                        Zacytowałaś dwa zdania, ale wyjęłaś je z kontekstu i wyszła bzdura:)
                      • ada1214 Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 15:40
                        pade napisała:

                        > Hehe, ależ Ada, to dzieci mają o tym opowiedzieć, nie Kordi!!!
                        > Skąd taki pomysł

                        A ztem opacznie zrozumialam Twoje intencje. Zdarza sie. Ps. Hehe bylo zbedne:)
                        • pade Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 16:06
                          Dla mnie nie było:)
                          A do niezrozumienia zaczynam się przyzwyczajać.
                • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 14:46
                  > Mnie własnie głownie o to chodzi żeby moje dzieci poznaly prawdziwe znaczenie słowa RODZINA.

                  I robisz to, żeby nie poznały. Nie walczysz o rodzinę.

                  > Sztuka to je szybko i dobrze rozwiązać.

                  Szybko nie znaczy dobrze.
              • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 14:35
                > Myślę, że jak załatwisz przeprowadzkę do Polski o idź do psychologa dziecięcego, niech Ci powie, > jak rozmawiać z dziećmi o mamie

                Ale to i tak nie załatwi głównego problemu, jakim jest BRAK MAMY. Tutaj trzeba sprawę załatwić tak, by ta matka BYŁA w życiu dzieci. A działanie jest dokładnie odwrotne.
                Bez złudzeń- 1000 km odległości to jest brak mamy.
    • vilez Re: Jak traktować byłą żone ? 21.02.15, 14:23
      Przeczytałam raz jeszcze i widzę tak:

      1. Skoro są razem 17 lat i mają 11-letnią córkę, to mogą być całkiem młodzi, tj żona mieć np. ok 30 lat – miłość ze szkoły średniej itd. Wówczas ów „młody” kochanek...cóż, zdaje się nawet na tym forum są kobiety, które mają młodszych od siebie partnerów o circa tyle. I jakoś nikt im tego nie wypomina.
      Szczerze mówiąc, to chciałabym się dowiedzieć, po ile mają lat.

      2. Żona wcale początkowo nie miała ochoty odchodzić, liczyła na to, że romans się nie wyda. Wydał się lub sama się przyznała, i się wyprowadziła. Nie wiemy, jak przebiegało to przyznanie się i rozmowa, która doprowadziła do wyprowadzki. Niestety, tu są możliwe różne scenariuszem, łącznie z tym, że kobieta jest silnie zdominowana i słaba (albo w depresji, cholibka wie). W każdym razie wychodzi na to, że jej błędem było przyznanie się i/lub wyprowadzka. To ostatnie z pewnością. Ale również było to błędem męża.
      Nigdzie też nie jest napisane, że owa żona bierze ów romans za podstawę nowego związku. Raczej nie, skoro pierwotnie nie zamierzała się przyznawać.
      Ja w każdym razie z tego czytam, i czytam z osłupieniem, że ludzie podejmują decyzję o rozwodzie w miesiąc po wydaniu się romansu. To nie jest normalne, i źle świadczy o obojgu. Ale i źle świadczy o forumowiczach, że wobec takiej oszałamiająco krótkiej perspektywy czasowej wspierają autora w tym szalonym pomyśle.

      3. Żona nie wydaje się osobą konfliktową, upartą i działającą przeciw mężowi. Oddaje mu bez problemu dzieci, wyprowadza się biorąc na siebie oczywistą winę, godzi się na na wszystkie warunki męża, zrzeka się wszelkich roszczeń.
      Wygląda mi to na silne poczucie winy i słabość (brak walki). I za to ma być ukarana. I za to mają być ukarane dzieci. Za tym przemawia także argument wstydu (że w kraju będzie się wstydziła). To nie jest osoba, która walczy o swoje działa z premedytacją. i Czego przeciwieństwem jest mąż, który czuje się właścicielem dzieci i pewnie całej „rodziny”- silne ugodzenie właśnie we "włascicielstwo".

      4. Dzieci, które już raz wyrwano z kraju, wyrywa się ponownie z nowego miejsca zamieszkania, bo rodzice nie potrafią się dogadać. I niestety, tak jak żona jest powodem rozstania, tak mąż jest powodem przyszłego nieszczęścia dzieci- kolejne zamieszanie ze zmianą kraju, oderwanie od matki.

      Wnioski
      1. Za wcześniej na rozwód, ba- za wcześnie na rozstanie.
      2. Tym bardziej za wcześnie na jakikolwiek wyjazd.
      3. Tutaj jest potrzebna kwalifikowana pomoc. Wieloraka. Każdemu z nich z osobna. Żonie- bo jest kompletnie pogubiona, 2. mężowi- bo nosi go to, co już opisałam, 3. dzieciom- bo mają rodziców, którzy znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji, i nie radzą sobie ewidentnie, a co gorsza- podejmują OBOJE- fatalne decyzje. Nie wolno ich w tych decyzjach umacniać.
Pełna wersja