"Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to...

20.02.15, 11:19
...większość ludzi, którzy słuchają jedynie po to, aby się utwierdzić w tym, co i tak wcześniej wiedzą?"
To cytat z klasyka - Anthony'ego de Mello.
Przeczytałam to dość dawno - w bardzo trudnym momencie mojego życia, ale chyba dzięki temu, że to był tak cholernie trudny czas, dotarło to do mnie wtedy lepiej niż kiedykolwiek.
Staram się o tym pamiętać, ale nie zawsze mi się udaje. Żeby SŁUCHAĆ, a nie tylko szukać potwierdzeń tego, co w jakiś sposób mi pasuje, jest wygodne - bo znane, więc na swój sposób bezpieczne.
    • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 20.02.15, 11:55
      Przychylam się do refleksji, ale dodam, jako coach tym razem, że słuchanie bardzo się różni od czytania. Warstwa niewerbalna, u mówiącego i słuchającego, to ponad 70% przekazu (nie pamiętam dokładnie liczb, są badania:))
      Dlatego tak ważna jest staranność wypowiedzi pisemnej, bo oddaje ona to, czego nie widać. Albo nie oddaje. I wtedy jest kłopot.
      • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 20.02.15, 12:02
        I jeszcze, przyjęcie nowego wiąże się ze zmianą. A zmiana wymaga wyjścia ze strefy komfortu. I budzi lęk.
        A kiedy czuje się lęk to...różnie się reaguje:)
        Dlatego najlepiej wychodzić z tej strefy komfortu powoli, małymi krokami.
        Albo nie wychodzić. Jak kto woli:)
        Hmm, w sumie to piszę to samo, co Ty Olu, tylko innymi słowami:))
      • ola_dom Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 20.02.15, 12:15
        pade napisała:

        > Przychylam się do refleksji, ale dodam, jako coach tym razem, że słuchanie bardzo się różni od
        > czytania. Warstwa niewerbalna, u mówiącego i słuchającego, to ponad 70% przekazu

        Jasne. Ale wrócę do tego, że ja to zdanie (i całą masę innych - wywrotowych naówczas dla mnie) właśnie PRZECZYTAŁAM. Oczywiście, że to była książka - więc należy przypuszczać, że została staranniej przygotowana niż posty na forum. Ale z kolei to przekład - więc także sporo mogło uciec z oryginalnego przekazu. Albo i nie :).
        W każdym razie - czy słuchamy, czy czytamy - to niezupełnie w tym rzecz. Tylko w tym, czy bardziej zależy nam, żeby jeszcze mocniej okopać się na swoim stanowisku, czy jednak przyjąć do wiadomości coś zupełnie nowego.
        • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 20.02.15, 12:19
          No widzisz, trochę inaczej odebrałam to, co napisałaś:)
          Sądziłam, ze piszesz o :słuchaniu i o przyjęciu nowego. I odniosłam się do jednego i drugiego, osobno:)
          • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 12:20
            I jeszcze o tym nowym. Czym innym jest przyjmowanie nowego, kiedy ma się taka gotowość.
            Czym innym jednak oberwanie nowym w łeb. Przepraszam za dosadność, ale chciałam pokazać skrajności:)
            • ola_dom Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 12:34
              pade napisała:

              > I jeszcze o tym nowym. Czym innym jest przyjmowanie nowego, kiedy ma się taka gotowość.
              > Czym innym jednak oberwanie nowym w łeb. Przepraszam za dosadność, ale chciałam pokazać skrajności:)

              To prawda. Ale gdy czytamy i słuchamy - to z reguły dlatego, że "pytamy". Czyli - można założyć, że chcemy się czegoś dowiedzieć. A nawet wtedy często bronimy siebie i swojego stanowiska do upadłego - jeśli to, z czym się stykamy, zupełnie nie pasuje do naszych oczekiwań i wyobrażeń.
              • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 12:48
                Aha. To ja czasem "pytam", czasem "słucham", a czasem odpowiadam:)
                • kocia_noga Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 14:54
                  Pomaga parafrazowanie.
            • iskierka3 Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 16:36
              Ale czasem ma sie ochote walnac kogos tym nowym w leb;) ja miewam;)
              • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 20.02.15, 17:44
                Ochotę można mieć zawsze:))
            • vilez Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 21.02.15, 13:00
              O tej gotowości pisałam gdzieś (nie pamiętam, w którym wątku), gdy mówiłam o RAMIE (pojęciowej i językowej). Bez tej ramy zasadniczo nowe się odbija. Rzadko kto przyjmuje nowości spoza swojej ramy bezkolizyjnie.
      • iziula1 Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 22.02.15, 13:34
        Pade a nie uważasz,że nadmierna starannośc odbiera wypowiedzi spontaniczność ?
        Zaraz wytłumacze o co chodzi.
        Każdy z nas jakiś jest z wadami i plusami. Staranność o zachowanie formy wypowiedzi pisemnej prowadzi do nadmiernej "sztywności", kontroli nad słowem co w konsekwencji odbiera jej prawdziwość.
        Czasem właśnie z takich nie upilnowanych słów i zdań wyraża się nasze "ja", jakieś pragnienie, odkrycie motywów itp. Myśle,że czasem taki brak staranności pokzuje więcej o nas niż mniej.
        Temat do obgadania, nie upieram się że mam racje-raczej jestem ciekawa twojej opinii.
        • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 22.02.15, 15:04
          Rozumiem o co Ci chodzi:)
          Pe.tronela w usuniętym wątku też chyba to, o czym mówisz, miała na myśli.
          Jeśli o mnie chodzi, to nie jest tak, że ja pół godziny deliberuję nad każdym napisanym postem:D
          Taka a nie inna forma wypowiedzi przychodzi mi z łatwością, właściwie to nie bardzo potrafię inaczej:( I w taki też sposób wypowiadam się w realu, czym czasem zamęczam otoczenie:)))
          To nie jest "bułka przez bibułkę", nie, po prostu uważam, że moje emocje, myśli i chęci to jedno, a zachowanie to drugie. Bez formatowania to, co chciałabym wyrazić byłoby chaotyczne, niezrozumiałe i czasem zbyt nieprzyjemne.
          Owszem, często osobom, które mnie złoszczą, w realu, mówię co czuję i dlaczego, ale nawet wtedy mówię o sobie, jak mnie szlag trafia, jestem wściekła i mam dosyć. Tylko różnica między realem a netem jest taka, że w realu jestem z ludźmi w jakichś zależnościach, relacjach, mogę je korygować, mieć wpływ, ktoś, komu będzie zależało na relacji ze mną, weźmie pod uwagę moje uczucia, a tu, w necie, moje : daj mi święty spokój, albo jestem wściekła, albo rani mnie to co piszesz, zostanie co najwyżej wyśmiane, jeśli w ogóle ktoś na to zwróci uwagę:) Poza tym wątki są na jakiś temat, a nie o forumowiczach czy relacjach między nimi (oprócz usuniętego), więc takie wstawki mijałyby się z celem. Tak mi się przynajmniej wydaje.
          • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 15:16
            I jeszcze jedno. Kiedyś zwrócono mi na forum uwagę, że moje wypowiedzi brzmią protekcjonalnie albo oschło. Gdyby nie ta uwaga, w ogóle bym na to nie zwróciła uwagi, bo moją intencją było podzielenie się wiedzą, a nie zwrócenie komuś uwagi, że nie ma racji, czy wystarczającej wiedzy.
            Tak więc sama widzisz, że forma ma znaczenie, bo może wyrażać intencje, ton, emocje, etc.
            • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 20:20
              jesuu, ile uwag:))))
              tak się kończy nie czytanie postu przed wysłaniem:)
              • vilez Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 20:32
                Pade, ja po wielu lat zastanawiania się nad tym wszystkich doszłam do wniosku, że granica między dbaniem o formę a mówieniem spontanicznym (nie definiujmy teraz spontaniczności ;) ) koreluje jednak z manipulacją (tego też nie definiujmy).
                To przykry wniosek, ale cóż..,
                • pade Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 20:38
                  No dobra. Dam sobie w takim razie spokój z wypowiadaniem się. Nie mam ochoty ciągle się z czegoś tłumaczyć. Mam już dość, szczerze mówiąc.
                  • vilez Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 20:56
                    Jejku, Pade droga, ja po Twojej myśli to pisałam...
                    • vilez Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to 22.02.15, 20:58
                      Ps. Przecież pisałaś: " to nie jest tak, że ja pół godziny deliberuję nad każdym napisanym postem". I aj uważam, że to jest ok :-)
    • marsylvik Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 21.02.15, 10:02
      A ja bym inaczej postawiła pytanie:
      Czy należysz do tych ludzi, którzy oszukują się, że ich słuchanie w poszukiwaniu potwierdzenia nie dotyczy?

      Wydaje mi się, że to powszechna skłonność ludzka, że nie da się tak do końca tego uniknąć. A już najtrudniej jest, jeśli nie przyjmujemy do wiadomości, że takie zjawisko istnieje i nas samych też w większym lub miejszym stopniu dotyczy. Bo jak unikać czegoś, czego nie zauważamy, nie przyjmujemy tego do wiadomości?
    • ada1214 Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 21.02.15, 10:09
      Tego sie nie da w 100 % przeskoczyc. I nie zawsze jest to konieczne.
      Moge przeciez kogos wysluchac i przyjac do wiadomosci jego punkt widzenia, ale bynajmniej nie musze sie z nim zgadzac (czyli de facto cokolwiek ta osoba mowi, ja obstaje przy swoim zdaniu)
      Dla mnie wiekszym problemem jest, jesli ktos w ogole nie slucha, a nie to, czy po wysluchaniu cokolwiek sie w jego percepcji zmienilo.
    • vilez Re: "Czy słuchasz w taki sposób, jak czyni to... 21.02.15, 12:57
      Są dwie z grubsza ścieżki poznawcze: otwarta na nowe i ryzyko z tym związane, i bardziej zachowawcza, ale z mniejszym ryzykiem. Uwarunkowania: osobowość, wychowanie- tu: poczucie bezpieczeństwa, inne przypadki losowe.

      Poczucie bezpieczeństwa jest tu bardzo ważne- pierwsi nie muszą się tak bardzo ubezpieczać życiowo, bo np. dostali to poczucie bezpieczeństwa od rodziców, mają je więc niejako wewnętrznie "od zawsze" i nie muszą go sobie zapewniać, więc mogą się wypuszczać w nieznane rejony bez oporów.
      Drudzy muszą się ciągle ubezpieczać od wewnątrz, bo nie dostali tego bezpieczeństwa w domu, i nie mogą sobie (psychicznie, emocjonalnie) pozwolić na takie ryzyko.
      To oczywiście gruby podział, i wewnątrz każdej grupy są duże zróżnicowania.
      Ale moim zdaniem to jest kluczowe dla sfery poznawczej i nie tylko. Nazywam to (za psychoanalitykami) bezpieczeństwem ontologicznym- bo to aż tak głęboko sięga, i warunkuje to także sfery poznawcze (ale nie tylko je, oczywiście).

      Dlatego jedni są nastawieni bardziej na potwierdzanie siebie- w celu zapewnienia sobie bezpieczeństwa,niż na wysłuchiwanie "nowego", a inni- mniej.
      I to są bardzo trudne do modelowania uwarunkowania. Ale są możliwe do korekty w jakimś zakresie.
Pełna wersja