winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow

09.03.15, 14:39
Gdzie lezy granica pomiedzy zarzutami wobec rodzicow, ktore sa sluszne a tymi ktore maja byc dla doroslego dziecka jedynie wymowka do brania odpowiedzialnosci za wlasne zycie.
I co w tym przypadku oznacza "branie odpowiedzialnosci za wlasne wybory".
Do jakiego stopnia mozemy rodzicow usprawiedliwiac bo tez sami byli ofiarami swoich rodzicow.
Oczywiscie najbardziej bogobojna postawa jest usprawiedliwienie przeodkow we wszystkim i heroiczne wziecie calej odp0owiedzialnos i na siebie, ale czy sluszne.
Jak to rozkminic. Jak mam poznac gdzie lezy granica?
    • ada1214 Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 09.03.15, 15:16
      Ja mam wyklarowane- wszystkie dzialania lub zaniechania dzialan, na skutek ktorych doszlo do uszczebku na zdrowiu-fizycznego lub psychicznego- nie do obronienia.
      Wszystko inne da sie naprostowac.
    • damodia Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 09.03.15, 15:24
      Ale niby za co chcesz brać na siebie odpowiedzialnosc wobec swoich dziadków?

      jest taka modlitwa: (ponoć wg Aureliusza)
      Boże, użycz mi pogody ducha
      Abym godził się z tym
      Czego nie mogę zmienić

      Odwagi
      Abym zmieniał to
      Co mogę zmienić

      I mądrości
      Abym odróżniał jedno od drugiego
      Pozwól mi co dzień
      Żyć tylko jednym dniem

      I czerpać radość chwili, która trwa
      I w trudnych doświadczeniach losu
      Ujrzeć drogę wiodącą do spokoju
      I przyjąć - jak Ty to czyniłeś -
      Ten grzeszny świat takim
      Jakim on naprawdę jest
      A nie takim, jak ja chciałbym go widzieć

      I ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli
      To wszystko będzie jak należy
      Tak, bym w życiu osiągnął umiarkowane szczęście
      U Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną.


      Nie zmienisz faktu, że 20 lat temu rodzice cię źle traktowali
      Możesz dziś nie pozwolić się im źle traktować
      Możesz z nimi nie utrzymywac kontaktu jeśli uznasz, że tak wolisz bo kontakty są chore
      Możesz mowić im, że ci cos w nich nie odpowiada, że czujesz się skrzywdzona, ale nie wymusisz na nich by stali się inni ani by winy uznali jeśli mają inne zdanie na ten temat.
      Jeśli twierdzisz, że coś ci nie odpowiada, to skup się na tym by samemu podobnie nie czynić, nie powielać, nie tkwić.

      Ale musisz się pogodzić z faktem, że jeśli 20 lat temu rodzic ci złamał rękę, to posiadasz rękę może zrośniętą ale już kiedyś złamaną, więc może w niektorych sytuacjach mniej odporną.
      Tak, jak musisz się pogodzić z tym, że jak rodzice byli biedakami którzy nie lubili się uczyć ani nie zależało im na wykształceniu dzieci, to nie masz w życie takiego samego łatwego startu jak ktoś z rodziny bogatej inteligenckiej. Po prostu. Bo takie są realia świata.
      Z tym warto się pogodzić i nie wymyślac fikcji, że byłabyś prezydentem gdyby nie rodzice..

      Gdzie leży granica?
      Potępiasz rodziców za przeszłość, to im to powiedz w oczy a jak nie zrozumieją to odejdź, postaw im granicę i .. zostaw ich w spokoju. Chyba, że lubisz się nad nimi znęcać i pouczać bo zwyczajnie łatwiej się wieźć do nieba na cudzych winach niż na swoich osiągnięciach.
      • alpepe Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 09.03.15, 15:51
        Damodia, ale pies jest pogrzebany gdzie indziej, a mianowicie chodzi o kontynuowanie tego, co cię dotknęło od rodziców w stosunku do własnych dzieci.
        Jak masz dzieci, to wszelkie demony z przeszłości znów powstają i nagle okazuje się, że się zamieniasz w swoją chłodną i zdystansowaną matkę lub swojego cholerycznego ojca. Do jakie stopnia możesz sobie wybaczyć, że np. wpadasz w szał, kiedy dziecko się spóźnia lub kiedy dziecko coś rozlewa...
        • damodia Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 09.03.15, 16:35
          Raczej zrozumiałam to jako pytanie dorosłego dziecka o stosunek do swoich przodków i ciągle próby obwiniania ich za swoje obecne czyny jako przejęte "w spadku".
          Tylko przeszłości nie da się już zmienić. Teraźniejszośc można.

          > Do jakie stopnia możesz sobie wybaczyć, że np. wpadasz w szał, kiedy dziecko się spóźnia lub > kiedy dziecko coś rozlewa...

          na tak postawione zagadnienie nasuwa się odpowiedź, że ty sobie możesz wszystko wybaczyć, ale twoje dziecko może ci nic nie wybaczyć..

          Jeśli ewidentnie widzę, że to ja mam problem bo histeryzuję tak jak moja matka gdy dziecko się spóźnia, to staram się siebie zmienić i tego nie robić lub maksymalnie ograniczyc.
          Jeśli jest się świadomym pewnych uwarunkowań i swoich reakcji- to łatwiej je opanować i starać się nie przenosić dalej. Obwinianie się, że mimo starań nie wyszlo tak jak się chcialo jest do niczego nie potrzebne. Bo żyje się tu i teraz i ciągle można coś jeszcze zrobić i z ludźmi rozmawiać. A uklad z każdym czlowiekiem jest dynamiczny. Większość zachowań jednak bym podporządkowala pod nieświadome przenoszenie niewlaściwych nawyków w ktorych się jest "okopanym". A wtedy relacje z dzieckiem stają się jak papier lakmusowy tego na ile sobie rodzice sami z sobą poradzili..
          W większości znanych mi związkow - jednak ludzie nie chcą się bardzo zmieniać, więcej mają oczekiwań wobec innych niż chęci pracy nad sobą, są baaardzo odporni na sugestie, że się do siebie w związku źle odnoszą i to jest szkodliwe, albo że to co pokazują dziecku kiepsko rokuje.
          Na pewno jednak samo posiadanie poczucia winy nie rozwiąże problemów. Wręcz przeciwnie.
    • iziula1 Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 09.03.15, 18:25
      Ja to czuję tak:
      Jeśli biorę odpowiedzialność za siebię, bez oglądania się na przeszłość i szukania winnych w matce/ojcu, dziadkach wtedy jestem naprawdę wolna.
      Jako wolna jednostka podejmuję działania, decyzje i wybory i przyjmuje za nie konsekwencję lub nagrody.

      Natomiast do poruszonego poniżej wątku o przekazywanych schematach postępowania wobec dzieci z pokolenia na pokolenie - uważam, że to nasz i tylko nasz wybór jacy jesteśmy i jak postępujemy.
      Jeśli bezkrytycznie przyjmujemy rolę np. zdystansowanej i chłodnej matki to jest to nasz wybór.
      Uważam,że mamy możliwość zmiany swoich zachowań i ról, szczególnie że nie żyjemy w próżni. Wokół nas są różne modele zachowań, rodzicielstwa - krąg znajomych, przyjacół, ksiażki, terapie, tv, radio itp itd. Jest w czym wybierać i dokonywac korekt.
      Skoro tego nie robimy to też jest tylko nasz wybór.

      Wiem,że łatwiej obwiniać innych, szczególniej rodzica bo jest pod ręką i lżej nam wtedy przejśc nad własnym błędem do porządku dziennego i go nie poprawiać - bo po co? Skoro winny jest ktoś inny niż ja?
      Myśle,że w obwinianiu innych ( rodziców ) czai się ogromna pułapka, która zamyka nas na zmiany.

      Podpisane: matka tysiąca popełnionych błędów rodzicielskich.
      • kjut Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 10.03.15, 15:18
        Gdyby to było takie proste to terapeuci nie byliby potrzebni a terapie krótkie i udane. Pewne wzorce zachowań mamy głęboko zakorzenione. Potrzeba wielu lat najpierw, by zauważyć, że są niewłaściwe u kogoś (jak mama traktuje mnie) potem, kolejnych lat, że je powielam (tak samo traktuje swoją córkę) a potem kolejnych wielu, trudnych lat, żeby przestać się tak zachowywać. O wybaczeniu matce i niepozwalaniu na pewne zachowania nie wspominając.
        Ale moim zdaniem prawda jest taka, że trudniej jest sobie wybaczyć i zacząć od nowa niż tkwić w poczuciu winy. Trudno przyznać się przed sobą, że nie na wszystko mamy wpływ, że niektóre nasze reakcje są nie takie jak powinny i ze pewne rzeczy już się stały i się nie odstaną. I że niekoniecznie to tylko "nasza wina". I wcale nie chodzi jednocześnie o przeniesienie odpowiedzialności na rodziców, raczej o umiejętność zauważenia własnych uwarunkowań. Bo jest różnica pomiędzy "nie będę eisteinem bo mój ojciec jest głupi" a "nie będę eisteinem bo miałem trudniejszy start/nie mam talentu".
        Niestety, bez przyznania się do własnych ograniczeń i "naleciałości" czy, inaczej, zidentyfikowania problemu jako wynikającego z naszego wychowania, tak naprawdę n nie mamy szans na zmianę. Dopiero uświadomienie sobie dlaczego zachowuje się tak a nie inaczej pozwoli nam to zmienić. To trudny, ale niezbędny proces.
        Dodatkową trudnością tutaj jest to, że mówimy o naszych rodzicach. Aby przyznać przed sobą, że nasi rodzice popełniali błędy musimy "zdjąć ich z piedestału". dla niektórych to wciąż najtrudniejsze.

        Wierzcie mi, wiem co mówię. Powiedziałam (kilka dni zbierałam odwagę) pewnego razu mojej mamie, żeby przestała mnie krytykować na każdym kroku, bo jest mi z tego powodu przykro. Obraziła się na mnie, "płakała całą noc" i oznajmiła, że nie przyjedzie na święta. A ja następnego dnia wydzwaniałam do niej z płaczem i przeprosinami prosząc, by jednak zmieniła zdanie i "juz się na mnie nie gniewała". Moja mama jest toksyczna. Wiele lat zabrało mi zauważenie tego. Dopiero teraz zaczynam zauważać jakie moje cechy charakteru z tego wynikają i jakie zachowania są tego skutkiem. I i tak potrafię je często ocenić właściwie dopiero po czasie. Do tego, bym zaczęła nad tym całkowicie panować jeszcze tak daleka droga, że właściwie to dopiero pół kroku na mount everest. Czy kiedykolwiek uda mi się mieć normalny stosunek do własnej matki - tego nie wiem.

        Jednego sobie życzę - żeby mój mąż miał wystarczająco dużo siły. I żebym nie zrobiła niechcący krzywdy Synowi.
    • marsylvik Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 10.03.15, 17:28
      Jak to rozkminić?
      Zastanowić się, czy tego samego słowa nie używasz raz w jednym znaczeniu a raz w drugim.
      Co to jest odpowiedzialność? Czym to słowo się różni od winy a czym obowiązku?
    • mamapodziomka Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 10.03.15, 19:45
      W ogole nie rozkminiac. Odpowiedzialnosc za twoje zycie i twoje wybory lezy calkowicie i bez wyjatku u ciebie. Przodkowie mogli ci je najwyzej utrudnic, tak samo jak choroby, niepelnosprawnosc, wrodzone negatywne cechy charakteru, kleski zywiolowe, wojny, kiepskie czasy, system polityczny...
      • kocia_noga Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 10.03.15, 20:33
        Nie ma wrodzonych negatywnych cech charakteru.
        • mamapodziomka Re: winy nasze, rodzicow, dziadkow i pradziadkow 10.03.15, 21:43
          Dobrze, to cechy, ktore w pewnych konstelacjach i sytuacjach moga utrudniac zycie. Bez wartosciowania.
Pełna wersja