Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow.

10.03.15, 20:44
Jestem stala czytelniczka tego forum i chcialabym sie podzielic moim problemem.Od okolo szesciu
lat jestem w zwiazku na odleglosc tzn. ja mieszkam we Francji a on w Polsce ale pracuje w Holandii.Sprawa ciagnie sie juz wiele lat chodzi mianowicie o to ze moj partner regularnie wycofuje sie i wraca .Oboje jestesmy wolni on ma jedno studiujace dziecko ja dwoje. Od kilku lat spedzam u niego wakacje(z wrazeniem ze pobyt jest troche przeze mnie wymuszony)razem z dziecmi a on przyjezdza do mnie.Ale miedzy nami jest ciagla przepychanka ,prowokuje dlugie okresy milczenia(do pol roku),pozniej wraca ,pomaga mi ,kocha(to slowa)mam wrazenie ze czuje sie zobowiazany placic za nasze wspolne wakacje.Ja mam niskie dochody .Planujemy kiedys zamieszkac razem ale jest sprawa dorastajacych dieciakow.Problem jest w tym ze on jest okropnie niestabilny i nie moge polegac ani na czynach ani na slowach.Jest nieslowny,mam wrazenie ze wiele spraw ukrywa przede mna a na moje zarzuty wszystko zrzuca na mnie i sie oddala.Musze dodac ze podejrzewam iz utrzymuje kontakty z pewna kobieta z ktora kiedys byl,na pewno pisza sms bo widzialam.On zapiera sie ze to ona.To tylko tak w duzym skrocie , ja mam juz dosyc bycia rzucana.Czytalam tu duzo madrych rad i mam pytanie czy ten zwiazek rokuje.

    • haneke_29 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 10.03.15, 21:32
      Oczywiście, że nie rokuje.
    • yoma Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 10.03.15, 22:15
      Zbrodnia jak cholera, napisać esemesa do byłej. Ile ty masz lat?

      Rokuje... ale na co? Czego oczekujesz?
      • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 02:00
        Wiem ze odleglosc , dzieci co prawda odrosniete ale ksztalca sie w innych krajach ale przeciez ludzie sie schodza.Ja mam wrazenie ze on sobie po prostu zabija czas.Jest 15 lat po rozwodzie i dalej nie moze sie z tego wysuplac.ja jestem wdowa wiec sytuacja troche inna.Potrzebuje spojrzenia innych na te sprawe i szczerosci bo czuje ze sie mocno zagmatwalam .
        • yoma Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 09:26
          Jak oczekujesz białego konia, welonu i they lived happily ever after, to nie rokuje. Jak oczekujesz miłego spędzenia czasu od czasu do czasu, to czemu nie.
    • enith Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 03:40
      Ustalmy najpierw jedno: nie jesteś w żadnym związku. Ja takie zabawy w związek określam "bujaniem", bo tak się właśnie bujacie od 6 lat. Ty sobie, on sobie, żadnych konkretnych planów co do przyszłości związku, huśtawki od miłości do zerwań, do tego jego trwające pół roku (!) przerwy od ciebie, a jeszcze do tego niewykluczony związek z inną kobietą, o czym, przy takim właśnie bujaniu nawet nie miałabyś prawa się dowiedzieć. Daj sobie spokój i szukaj kogoś normalnego i na miejscu.
      • triss_merigold6 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 09:00
        Amen.
        Pani nie jest w żadnym związku, to luźny układ wakacyjno-rekreacyjny bez zobowiązań.
        Nie rokuje na nic innego.
    • sonia_bra Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 09:03
      Ale o jakim związku mowisz? Z tego co opisalaś to masz po prostu stałego kochanka - okazjonalnie aktywowanego jak panu się chce bardziej.
      Nie będziecie razem. To typowy układ dla zabawy a nie związek.
      • aqua48 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 09:21
        A ja sądzę, że sama doskonale wiesz, że to nie jest żaden związek i nie będzie, tylko nie chcesz się z tą prawdą zmierzyć i odpuścić.
        • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 10:40
          Nie umiem odpuscic i tu jest problem,chce a nie potrafie .Kiedys mialam bardziej jasne spojrzenie ale teraz nie wyobrazam sobie jak moze go nie byc szczegolnie ze on jest ostatnio duzo bardziej dyspozycyjny.Bierze mnie na to ze tylko mnie kochal naprawde ( znalismy sie w klasie maturalnej)I takie tam bzdury.Jak proponuje zeby sie osiedlil u mnie to mu jezyk przeszkadza ale jestem pewna ze gdyby chcial prace by znalazl.Ja widze ze cos jest nie tak ze mna ........jak sie ztego wyplatac.
          • alpepe Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 11:18
            Plus jest taki, że temu callboyowi nie płacisz. Masz co jakiś czas dobry seks za darmo.
            Po prostu pozbądź się złudzeń, to będziesz szczęśliwsza.
            • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 11:59
              Jesli chodzi o pieniadze to na mnie nie oszczedza,choc ciezko pracuje.Wiem ze byl w dziecinstwie bity przez ojca,a domowa zasada to""nie rob drugiemu dobrze nie bedzie ci zle".Nadrabia po 1000 km jak odwozi mnie do domu ,ogolnie sie stara.
              • paulina7171 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 12:35
                Nadrabia po 1000 km jak odwozi mnie do domu ,ogolnie sie stara.

                :-D

                Raz na pół roku to i byle łachudra się zepnie, by podrzucić panią 1000 km do domu. Naprawdę jesteś tak zdesperowana, by zwykłą kulturę osobistą uważać za "staranie się"?
                • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 12:40
                  Pan był bity w dzieciństwie. Trzeba mu to wynagrodzić i godzić się na wszystko co on chce :P
                  Kolejna matkoteresa.
          • mamrot3 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 21:42
            marylu27 napisała:

            > Ja widze ze cos jest nie tak ze mna ........jak si
            > e ztego wyplatac.
            Czy nie jesteś zdesperowana, aby za wszelką cenę mieć faceta przy boku? Może to Cię nieco oślepia.
    • wies-baden Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 15:22
      Spójrz na to filozoficznie, żeby nie powiedzieć fizjologicznie; czy sądzisz, że facet w okresach, kiedy się nie widzicie ( nawet półrocznych, jak sama piszesz), nie ma innych kobiet? No taka naiwna to chyba nie jesteś.
      Bądź uważna, bo może być dla ciebie niebezpieczny, a poza tym co z przyjaźnią, zaufaniem, jak wpędza cię w lata i mami. Radzę się otrząsnąć i wykorzystać swoje 5 minut, a o nim lepiej zapomnij, nawet gdyby się deklarował, bo popełnił falstart.
      • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 15:56
        Chetnie bym sie otrzasnela ale nie potrafie,nie mam sily.Wydaje mi sie ze po nim nic juz w moim zyciu sie nie wydarzy.Przerodzilo sie to w obsesje .Nie jestem naiwna i na pewno trafiaja sie jakies kobiety, ale on tez jakby sie do mnie przykleil i przy moich probach odejscia wpada w panike.Z pewnoscia nie ma nikogo stalego bo za mocno sie teraz trzyma .
        • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 16:24
          No jeśli taka jesteś biedna i nie potrafisz, to nieś swój krzyż z pokorą i nie narzekaj.
          Jak widać jesteś już klasycznie urobiona i facet ci bardzo skutecznie wmowił, że nie wolno ci mieć innego życia poza nim.
          Jak wiesz, że to obsesja to także wiesz, że to cię niszczy a nie wzmacnia.
          Ale nikt cię na siłę nie będzie z toksycznych układów wyciągał jak normalnych nie chcesz.
          • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 17:01
            Bolesne ale sie zgadzam w stu procentach.
        • mamrot3 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 21:46
          marylu27 napisała:

          > Chetnie bym sie otrzasnela ale nie potrafie,nie mam sily.Wydaje mi sie ze po ni
          > m nic juz w moim zyciu sie nie wydarzy.Przerodzilo sie to w obsesje .
          Tu mówisz wielką prawdę o sobie. Czy tak bardzo boisz się samotności, że godzisz się na faceta, który miewa inne?
          • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 22:56
            Trafilas w sedno,tu chyba chodzi o strach przed samotnoscia,Na zdradzie nie zlapalam ale nie wierze w jego opowiesci o abstynencji.Pojawil sie w moim zyciu w momecie utraty meza i swoja obecnoscia troche jakby znieczulil moj zal po stracie.Po19 latach zycia w normalnym zwiazku jak gdyby chcialam ten stan kontynuowac.To wobec niego tez nie bylo do konca uczciwe,Jestem tu tylko z dziecmi i to jeszcze poteguje poczucie samotnosci.
            • aqua48 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 13:23
              marylu27 napisała:

              >Pojawil sie w moim zyciu w
              > momecie utraty meza i swoja obecnoscia troche jakby znieczulil moj zal po st
              > racie.

              A może Ty nigdy nie pozwoliłaś sobie na przeżycie do końca żałoby i życie całkiem samodzielne i niezależne od mężczyzny? Dopiero wtedy można odnaleźć w sobie siłę na to aby stworzyć nowy związek z kimś innym na swoich warunkach. Na razie wisisz na tym człowieku z podkurczonymi nogami, a wystarczy je po prostu postawić na ziemi i puścić go. Wokół pełno fajnych facetów - wyjdź do nich, daj im szansę.
            • mamrot3 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 13:53
              Jeśli opracować nad samotnością, niesie ona spokój. Nie daje Ci tego obecne uwikłanie. Przypuszczam, że na związek z mężczyzną patrzysz przez pryzmat byłego małżeństwa. Niestety, nie zawsze zdarza się autentyczny partner. Częściej los podsuwa plewy.
              • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 15:04
                Ale przez ten caly czas od smierci meza czuje sie samotna,w tym czlowieku nie czuje ani oparcia ani tego ze jest ktos bliski kto zrozumie.Jego interesuja tylko wlasne potrzeby i rodzina.Bo jest otoczony (i to doslownie domy obok) rodzicami i siostra z mezem i dziecmi.Ja stracilam 20 lat temu mame,jest chory ojciec(bardzo trudny charakter ) i siostra bardzo daleko. Ciesza mnie udane i dobre dzieci i to jest moja radosc.
                • ola_dom Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 15:09
                  marylu27 napisała:

                  > Ale przez ten caly czas od smierci meza czuje sie samotna,w tym czlowieku nieczuje ani oparcia ani tego ze jest ktos bliski kto zrozumie.

                  To po co Ci on?
                  Skoro i tak się czujesz samotna, a z nim dodatkowo tylko się oszukujesz, że "być może jesteś mniej samotna"? Żeby się szarpać? Bo wynika z tego, że głównie to Ci daje ten "związek".
                  Co kto lubi...
                • mamrot3 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 15:25
                  marylu27 napisała:

                  > w tym czlowieku nie c
                  > zuje ani oparcia ani tego ze jest ktos bliski kto zrozumie.Jego interesuja tyl
                  > ko wlasne potrzeby i rodzina.
                  Po co Ci on? Zdaje się, że nie tylko nie zaspokaja Twoich potrzeb, to jeszcze wprowadza w Twoje życie ciągły niepokój i zamęt; skazuje Cię na huśtawkę emocjonalną, a bujaniu się - zdaje się - nie będzie końca.
                  • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 21:07
                    Zgadzam sie ,jak tylko nie rozmawiam z nim ze dwa miesiace jestem bardziej spokojna,mniej mysle ale niestety po jakims czasie odzywa sie z regoly to smsy,jak dalej nie reaguje wtedy dzwoni.Postanowilam w te wakacje oddalic sie od niego fizycznie tzn.jechac do siostry za ocean.Czy sposobem jest zmiana numerow telefonow , bo jestem gotowa to zrobic .
                    • yoma Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 13:08
                      A tobie język ucięło? Nie możesz mu powiedzieć jak dorosła kobieta: słuchaj, mam dość szarpaniny, albo się deklarujesz, albo uprzejmie proszę won z mojego życia?
                    • ola_dom Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 13:11
                      marylu27 napisała:

                      > Czy sposobem jest zmiana numerow telefonow , bo jestem gotowa to zrobic .

                      Wszystko może być sposobem, choć wcześniej warto powiedzieć/napisać, że się nie chce mieć więcej kontaktu i już.
                    • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 13:34
                      Ale mówiłaś mu już, że chcesz zakończyć tę relację i prosisz aby się więcej z tobą nie kontaktował?
                      Czy jasno powiedziałaś, że kończysz ten układ - a on cię i tak nęka telefonami?

                      Czy chodzi o to, że sama zachowujesz się niejednoznacznie, nie mówisz mu prawdy ani wprost co myślisz, i przykładasz się sama do trwania jakiejś dziwnej paranoi
                      i stanu rozbudowanego uzależnienia od potrzeby huśtawek emocjonalnych
                      a nie normalnego układu dwojga dorosłych ludzi?

                      Powiedziałaś mu, że to koniec? Czy tak samo bujasz ty nim jak i on tobą?
                      • aqua48 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 15:13
                        Powiedz mu wprost, że ta formuła związku przestała Ci odpowiadać i że postanowiłaś ułożyć sobie w końcu życie normalnie, a nie będąc z kimś na odległość. Po czym zmień numer telefonu.
                      • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 20:54
                        Bardzo trafnie to ujelas kiedys mowilam co czuje i mi sie nie podoba ale z czasem zaczelam sie bac zeby pana nie urazic.A pana urazic mozna bylo lawo i byle czym,ale on serwowal mi co chcial i kiedy chcial.Dlugo mi zajelo zrozumienie ze swiadomie prowokowal klotnie albo mnie obrazal bo potem mogl milczec .Te hustawki jego zachowania mnie dziwily i jesli czulam sie winna to podawalam reke jak on czul ze przeciagnol to sie kajal i robil taki dobry,milutki,uczynny ze pozwalalam sobie uwierzyc.Kiedys milczalam jak zakleta przez 4 miesiace to co miesiac slal sms np:czarownica pisane od tylu i tego typu rebusy.Dzisiaj postanowilam zdecydowanie to zakonczyc,poprosilam o minute milczenia i powiedzialam co mi sie nie podoba i co zamierzam zrobic tzn.odejsc przerwal mi mowiac ze nie chce sie klocic i teraz odklada sluchawke po czym to zrobil.Po tym wyslalam sms ktory jasno mowil ze zrywam.Odpowiedz jego :masz racje,moja:prezcz,jego:widac klase bylo,bylo widac...az wylazla.Moja odpowiedz:won.Nadmienie ze "a ty idz precz" uraczyl mnie kiedys jak i tym ze mam czolo neodentarczyka.I wiecie co mam gdzies ta klase w stosunku do niego.Tylko niech milczy nic wiecej nie chce tak mnie umordowal.
                        • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 20:59
                          Odnosnie postu ksqz
                        • aqua48 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 21:02
                          marylu27 napisała:

                          > wyslalam sms ktory
                          > jasno mowil ze zrywam.Odpowiedz jego :masz racje,moja:prezcz,jego:widac klase
                          > bylo,bylo widac...az wylazla.Moja odpowiedz:won.

                          Przede wszystkim Ty nie odpowiadaj już na jego smsy nie odbieraj od niego telefonów, ani nie wdawaj się w niepotrzebne dyskusje i nie tłumacz nic więcej.
                          • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 22:34
                            Dokładnie, nie reaguj na jego zaczepki. Zamknij te drzwi ostatecznie.
                            I jak możesz zmienić nr telefonu to to zrób teraz. Żeby cię złośliwie nie nękał latami z zemsty, takie nękanie potrafi wykończyć psychicznie. A teraz musisz się zająć sobą, i powstrzymaniem samej siebie na chęci jeszcze_mu_czegoś_odpowiedzenia.
                            • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 13.03.15, 23:16
                              Nie mogl sobie odpuscic i zostalam nazwana patologia,jestem zmeczona ale zadowolona.Teraz zmiana numeru i trzeba sie cieszyc wiosna.
                              • wies-baden Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 14.03.15, 07:41
                                To teraz już wiesz, co o tobie tak naprawdę myślał.
                        • mamrot3 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 14.03.15, 15:37
                          marylu27 napisała:

                          > Tylko niech milczy nic wiecej nie chce tak mnie u
                          > mordowal.
                          On nie musi milczeć, żebyś Ty nie musiała słuchać.
                          • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 14.03.15, 16:52
                            Na razie stosuje kwarantanne i pracuje nad soba z nadzieja ze przyjdzie czas kiedy jego mowienie nie bedzie mnie juz w stanie dotknac.Fajnie piszecie ,szczerze i to sobie bardzo cenie.
                            • mamapodziomka Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 15.03.15, 11:20
                              Alez wcale nie musisz az tak nad soba pracowac, zeby w spokoju wysluchiwac jego komentarzy. Ludzie sa tak skonstruowani, ze krytyka osob bliskich, czy ktore byly bliskie, boli. To ma swoj sens, jakby wszystkim calkowicie wisialo, to ciezko byloby zyc w zwiazkach. To, ze nie czujesz sie komfortowo jak facet cie nazywa neandertalczykiem, czy patologia jest jak najbardziej normalne. Tyle, ze absolutnie nie musisz znosic takiego traktowania, ten czlowiek nie jest specjalnie stabilny psychicznie, zafundowal sobie zabawna gierke z toba, na szczescie masz prosta mozliwosc sie od niego odciac. Faktycznie zmien numery i bedzie spokoj, ciesz sie, ze nie mieszka za rogiem.

                              Pomysl nad tym, na co teraz mialbys ochote. Uwolnilas sie od hustawki w te i we wte, masz czas i zasoby nad spedzaniem czasu w zabawniejszy sposob :) Nowe hobby? Nowe towarzystwo? Urlop?
                • aqua48 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 12.03.15, 16:19
                  marylu27 napisała:

                  > Ale przez ten caly czas od smierci meza czuje sie samotna,w tym czlowieku nie c
                  > zuje ani oparcia ani tego ze jest ktos bliski kto zrozumie.
                  > Ja stracilam 20 lat temu mame,jest chory ojciec
                  > (bardzo trudny charakter ) i siostra bardzo daleko.

                  Ale chyba masz przyjaciół, znajomych, jakieś zainteresowania, wyjścia i rozrywki nie związane z dziećmi? Jeśli nie, to skup się na sobie i zabierz za zorganizowanie sobie czasu niezależnie od mężczyzny, któremu na Tobie specjalnie nie zależy i od dzieci, których życiem też nie powinnaś żyć. Kto wie, czy jeśli zapełnisz sobie czas i wyjdziesz do ludzi to nie spotkasz kogoś na kogo będziesz mogła liczyć bardziej niż na dotychczasowego pana. A na pewno będziesz czuła się mniej samotna i opuszczona.
    • igge Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 11.03.15, 22:02
      Niestety ten zwiãzek nie rokuje. Przykre ale tak nie zachowuje siě przyzwoity facet. :-(
      Nie możesz polegać na jego słowach i czynach? Czyli zdecydowanie relacja nie rokuje.
      • marzeka1 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 15.03.15, 12:42
        ".Problem jest w tym ze on jest okropnie niestabilny i nie moge polegac ani na czynach ani na slowach.Jest nieslowny,mam wrazenie ze wiele spraw ukrywa przede mna a na moje zarzuty wszystko zrzuca na mnie i sie oddala."

        To powiedz mi, co sensownego z kimś takim zbudujesz? Bo tego, co opisałaś, związkiem nazwać się nie da, ot spotykanie się co jakiś czas i tyle. A jeśli Ty widzisz i wypisujesz takie jego cechy- to nie da się niczego sensownego z kimś takim stworzyć. Już zmarnowałaś 6 lat. Dużo.
        • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 16.03.15, 13:27
          Pozostaje jeszcze problem pieniedzy a mianowicie za kazdym razem kiedy sie spotykalismy dawal mi rozne sumy pieniedzy placil za wakacje,dodam ze wychodzilo to z jego incjatywy.Ja poprosilam o pomoc po smierci meza kiedy bylam w bardzo zlej sytuacji finansowej.Pan jest zadluzony u rodziny i mimo ze zarabial nie spieszyl sie do oddawania,ale to juz ich sprawa.Teraz zaluje tych wzietych pieniedzy i tego ze nie bylam bardziej stanowcza.Najchetniej bym je oddala,teraz wiem ze byl to jeden ze sposobow uzaleznienia mnie .Szczegolnie ze w rozmowie z jego przyjacielem wyplynol ten problem.Co myslicie na ten temat ,czy oddac i pozbyc sie tego balasu?
          • ola_dom Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 16.03.15, 13:40
            Nie wydaje mi się, że należałoby oddawać kasę za wspólne wakacje, no bez przesady. Za zafundowaną kawę czy obiad też chcesz oddawać?
            Co innego, jeśli było jasno powiedziane o POŻYCZCE - pożyczałaś od niego pieniądze po śmierci męża, ale to chyba było dość dawno?
            • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 16.03.15, 14:28
              Po smierci meza bylismy w dobrych stosunkach i jak mowilam o poblemach to przyslal pieniadze.Chodzi mi o pieniadze ktore dawal jak bylam w kraju w ciagu tych lat,wyznaczal sume np.400 euro i dawal mi do dyspozycji.Chodzi o wieksza sume bo tych latek troche bylo.
          • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 12:29
            > Najchetniej bym je oddala,teraz wiem ze byl to jeden ze sposobow uzaleznienia mnie

            Nie rób z siebie ofiary. We dwoje tworzyliście pewien układ, może on czuł się pod presją, że masz trudną sytuację więc czuł się zobowiązany cię sponsorować. Mogłaś nie brać, mogłaś umówić się wprost, że jest to pożyczka ktorą oddasz wtedy i wtedy. Nikt Ci nie zabraniał umówić się, że to pożyczka, przyjmowalaś to jako prezent, bezzwrotny datek,
            i on też w podobnych kategoriach tę waszą relację zapewne traktował.
            Póki co, pan nie żąda od ciebie zwrotu, nie rozmawia z tobą o tym,
            ani nie dawał ci pieniędzy na umówionych zasadach pożyczki.
            Więc jak przez kilka lat nie uważalaś, że to zwrocić należy, dlaczego nagle taki zwrot? Co tym chcesz osiągnąć? Czy na pewno wyczyszczenie sytuacji czy może jej kontynuowanie?
            A to, że wzajemnie o sobie teraz będziecie źle mówić i się wzajemnie obwiniać, obgadywać do znajomych robiąc drugiej osobie koło d... , jest niejako wypadkową tego jaki toksyczny związek stworzyliście, pełen niedopowiedzeń, wzajemnych niechciano-chcianych zależności, podskórnej niechęci do partnera i agresji.
            Weź na klatę, że w tę relację weszłaś chętnie z własnej woli, akceptowałaś ją od lat
            i zajmij się pracą nad sobą, żeby kolejny raz takich błędow nie popełnić. A nie ciągłym rozmyślaniem o panu ex i kombinowaniu jak się jeszcze z nim pokłócić.
            • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 17:47
              Dzieki ,bardzo trafnie ujete.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 01:19
      W trakcie trwania wątku sytuacja zmieniła się. Postanowiła Pani zakończyć tę znajomość. I nie jest tu przeszkodą odległość. Powodem była, jak sądzę, rozbieżność co do oczekiwań od związku. Pani i Pani partnera. Myślę, że dynamika schodzenia się i rozchodzenia nie zmieniłaby się w tym związku. To był styl, który zaproponował partner i nie ma po co chyba widzieć powodu, dla którego miałoby być inaczej. Bo by było i tyle.
      Skoro zdecydowała się Pani na rozstanie, to nie warto już szukać kolejnego haczyka aby się znów połączyć. Tym haczykiem są pieniądze, które z niewiadomych powodów chce Pani mu zwrócić.
      Nikt od Pani tego nie żąda, a Pani sama dla siebie uznaje, że tak właśnie jest. Moim zdaniem, to jest próba przepychanki, która może zaowocować powrotem do związku. A Pani jest na etapie jego zakończenia. Chyba , że się nie mylę ? Agnieszka Iwaszkiewicz
      • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 12:45
        Dziekuje Pani Agnieszko za wpis,bardzo trafnie ujela Pani ze nasze oczekiwania co do zwiazku byly odmienne .A to ze jest inaczej zrozumialam nie dalej jak miesiac temu.Ja zawsze dazylam do tego zeby w jakis sposob sie zejsc,czy to u mnie(warunki mieszkaniowe dobre) czy to u niego(duzy dom) i w lutym po przemysleniu zaproponowalam przeniesienie sie z mlodsza corka do niego.Nadmienie ze podczas ostatnich 6 miesiecy kiedy sie nie odzywal glownym jego tlumaczeniem bylo to ze koledzy jezdzili do domu do zon a on nie mial ze mnie zadnego pozytku.Tylko ze jego dzielilo odemnie 500 km a kolegow 1200.Powodu nie znam do dzis.Wracajac do poprzedniej mysli o przeniesieniu sie do niego to po udawanym zadowoleniu po 2 tygodniach doszedl do wniosku ze go tylko rozpaprze tak to ujol doslownie.Tu ma Pani swieta racje to ja lamalam sobie glowe jak sie zejsc a on zabijal sobie czas pogauszkami przez telefon z racji nudnego zawodu(kierowca).W ostatnim tez czasie planowal zmienic prace i urabial mnie ze zostaje mu tylko tu gdzie ja mieszkam lub razem z dziecmi do Angli.To byly rozmowy sprzed miesiaca.Po czym nastapil foch spowodowany tym ze zaproponowalam zabezpieczenie.Mielismy jechac razem do kraju ale nawet mnie nie powiadomil tylko zadzwonil juz ze swojego domu.O tym ze oddawanie pieniedzy jest haczykiem to Pani mi uswiadomila.Targaja mna okropne uczucia od zalu,rozczarowania po wstyd i wscieklosc na siebie sama na niego .Moglam to skonczyc wczesniej ale nie zrobilam bo widocznie mialam nadzieje ze jakos to skleje.Mam pytanie jak sobie pomoc.Czy to ze jestem dzieckiem DDA moze miec wplyw na to iz tak trudno pogodzic mi sie z rozstaniem.
        • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 20:18
          Znasz te uwarunkowania?

          ddainspiracje.pl/?p=376#more-376
          ddainspiracje.pl/?tag=wspoluzaleznienie
          czytałaś Beatie Mellody "koniec współuzależnienia" ? Jeśli nie to przeczytaj i zastanów się co właściwie robiłaś przez ostatnie lata i co miało ci to dać/zaspokoić. Na spokojnie.


          • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 20:31
            W dużym skrócie to mam wrażenie, że sobie wymyśliłaś swój związek bo go potrzebowałaś. A ignorowałaś fakt, że facet się do tego nie nadaje i nawet jakoś nie garnie. Samooszukiwałaś się bo na tamtym etapie tak ci było wygodniej. A teraz jesteś wściekła, że jednak nie okazał się kimś innym niż zawsze był i chcesz kogoś koniecznie o to "obwinić".
            Po prostu zakończ ten związek w sobie (odetnij to wirtualne uzależnienie). I pogódź się z tym, że ludzką rzeczą są pomyłki, przeszłości nie zmienisz, za to możesz budować mniej sfrustrowaną teraźniejszość.
            • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 18.03.15, 02:21
              Dziekuje za wsparcie i rady,dzis po przeczytaniu wszystkiego mialam bardzo zly dzien.Wiem ze to moja wina bo od poczatku byly sygnaly ze cos jest nie tak,takie drobne rzeczy po ktorych czuje sie niesmak a w miare nawarstwiania sie zal i zlosc.Jestem zla ze wplatalam w to dzieci.Ale jak piszesz przeszlosci nie zmienie.Mam problem bo jestem na rencie i za duzo czasu spedzam w domu ,zreszta w ostatnim czasie nie chce mi sie nawet wychodzic.Ogolnie nie jest dobrze,chyba porozmawiam z lekarzem.Sama nie moge uwierzyc ze doprowadzilam sie do takiego stanu.O ksiazke sie postaram i przeczytam.Dzieki.
              • ksqz Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 18.03.15, 09:57
                Nie obwiniaj się. To też jest destrukcyjne, i depresjogenne, takie masochizowanie się do niczego nie prowadzi. Chyba, że to wypłakanie się by się oczyścić. Tkwienie w związku w ktorym się "huśta emocjami" bardzo wykańcza.
                Pomyśl, że to mogłaś zrobić inaczej, a tamto średnio przemyślalaś, i teraz spijasz negatywne skutki, ale zwyczajnie potraktuj to jako BŁĘDY a nie WINY.
                Zajmij się sobą, znajdź sobie jakieś zajęcia które ci efektywnie wypełnią czas i będziesz z tego miała jakis wymierny efekt. Jakiś nowy cel w życiu, wyjdź do ludzi. Dzieci będą spokojne jak matka będzie będzie stabilna i będzie panować nad sobą, a nie ciągle nieszczęśliwa i zależna emocjonalnie od przypadkowych okoliczności i niestabilnych ludzi.
                Poczytaj sobie o cechach DDA i staraj się ograniczac u siebie te które powodują nad_reagowanie na przydarzające się przecież wielu osobom podobne życiowe zakręty.
                A jak czujesz się źle, to jak najbardziej szukaj wsparcia u specjalisty.
                W pewnym sensie musisz się pogodzić z tym, że przechodzić będziesz bolesny etap "żałoby po utracie życiowych złudzeń", który czasem jest boleśniejszy niż po rozstaniu z partnerem.. U ciebie może dodatkowo być teraz opóźnione przeżycie żałoby po mężu..
                Wierzę jednak, że jak ten etap przejdziesz i faktycznie popracujesz nad sobą (także przy pomocy fachowców jesli czujesz taka potrzebę), to za rok będziesz dużo silniejszą wewnętrznie osobą i będziesz sobie radzić nieważne czy z jakimś facetem czy bez niego.
                • marylu27 Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 18.03.15, 23:29
                  Z calego serca dziekuje Ci za wsparcie.
    • vilez Re: Zwiazek na odleglosc.....iduuuuzo problemow. 17.03.15, 08:00
      Czegoś nie rozumiem.
      Godziłaś się przez lata na taką formułę związku, brałaś od niego pieniądze, a teraz winisz go za...taka formułę związku i jeszcze go obrażasz, zrywają przez SMSy i o treści: "precz" i "won". Formułę wypracowują zawsze dwie osoby, zatem TY także jesteś za to wszystko odpowiedzialna, co potwierdzałaś no. przez branie pieniędzy. Jeśli ktoś chce zmian, to mówi to w stosownym czasie, a nie- najpierw gra we wspólną grę, a potem retrospektywnie się obraża. Przecież to dziecinada.
      Nie stać Cię było na normalne zerwanie- z wyjaśnieniem, w rozmowie, jeśli nie osobistej to np. telefonicznej czy listownej? Ja się nie dziwię facetowi, że Ci napisał o braku klasy i patologii, bo to w rzeczy samej niskie jest- to, w jaki sposób go potraktowałaś. Załatwiłaś się ze swoim niegdysiejszym brakiem decyzyjności przez agresję pod jego adresem. Tak się nie robi.

      Zerwać nieodpowiadający CI związek- Twoje niezbywalne prawo. ale przerzucanie winy i agresja- po co?
Pełna wersja