Czy dać szansę ?

11.03.15, 11:38
Pisze, bo mam mętlik :/

Poukładałam sobie świat jako tako, jestem w trakcie rozwodu, a właściwie to pierwsza rozprawa w kwietniu. Opisywałam moją sytuację w jednym z wątków. Wydawało mi się, że nie dam się już zaskoczyć, ani zmanipulować.
Właściwie to chcę się wygadać, ale chętnie poczytam też Wasze opinie i uwagi, również krytyczne. Może przeczytam to co sama piszę i dojdę do właściwych wniosków.
Do rzeczy.
Kilka dni temu poszłam na pierwszą po kilku miesiącach rozmowę z mężem, nastawiona na temat jego wyprowadzki z naszego domu. Przypomnę, że w sierpniu wyprowadziłam się do rodziców wraz z dziećmi, a mąż został w tym samym domu tylko w naszym mieszkaniu na górze (osobne, samodzielne mieszkanie). Chciałam go nawet eksmitować, ale w końcu stwierdziłam, że wezmę dwa głębsze oddechy i spróbuję z nim porozmawiać. Powiedziałam, że nie zniosę dłużej takiej sytuacji i że chcę aby się wyprowadził. Z tego do tego rozmowa przeszła na wątki z całego naszego życia, problemów, itp..
Wysłuchał pierwszy raz w życiu wszystkiego co mam do powiedzenia na temat jego zachowań, które doprowadziły do takiego stanu rzeczy w jakim jesteśmy obecnie. On również wytknął mi moje zachowania, jako te, które nie były właściwe i z perspektywy czasu mogę się z częścią z nich zgodzić, teraz chyba zachowała bym się inaczej. Ale analizując, stwierdzam nadal, że wszystkie te moje zachowania były spowodowane jego postępowaniem wobec mnie, dzieci, podejściem do spraw ważnych i codziennych.
Wyszło na to, że on nie chce rozwodu (podobno zgodził się, bo ja chcę i "zrobiło mu się wszystko jedno"), że on wie, że w razie czego dużo pracy przed nami, że tęsknił, że kocha... rozpłakał się, czego nigdy wcześniej nie robił w żadnej sytuacji.

Nie chcę pisać poematu, dlatego zapytam: czy komuś udało się zacząć wszystko od nowa z tą samą osobą, osobą z obciążeniem rodzinnym (ojciec alkoholik, matka współuzależniona), z cechami DDA i nie wiem czego jeszcze... ??? Czy komuś się udało i jak bardzo w tym pomaga terapia (nie wiem w tej chwili jaka by ona musiała być- myślę, że wielokierunkowa).

Do tego wszystkiego siostra, która zna od podszewki całą sytuację, widząc moje wahanie,"skopała" mi dzisiaj tyłek, że w ogóle dopuszczam jakiekolwiek mediacje jeszcze do siebie, obraziła się na mnie i powiedziała, że jeśli mam zamiar dać jakąkolwiek szansę mojemu małżeństwu, to ona się wyprowadza (mieszka z rodzicami, jeszcze studiuje). Poczułam się źle z tym wszystkim, bo w tonie jej głosu brzmiało niewypowiedziane:"pomagałam Ci, wspierałam, wysłuchiwałam biadolenia, pożyczyłam pieniądze, kiedy nie miałaś na kredyty i opłaty, a teraz..."

No i byłam taka "mądra" i ukierunkowana, oczywiście z udziałem terapeutów, a teraz nie wiem? Powiedzcie coś, albo proszę o kubeł zimnej wody :(
    • nena20 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 11:42
      to zależy co robił, bo nie znam wątku wcześniejszego
      jeśli bił, zdradzał to wykop go na księżyc,
      jeśli były inne konflity to daj szansę.
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 11:51
        W grę wchodziła przemoc psychiczna po alkoholu, a później to i bez niego. Po wyprowadzce nękanie z nieznanych numerów. Na to wszystko ma sprawy w sądzie (znęcanie i stalking), wie że ja spraw nie odpuszczę, musi ponieść konsekwencje tego co robił. Sam powiedział, ze wie że najlepiej dla niego gdyby polubownie poddał się karze. Ni bił. Co do zdrady, to podejrzewałam, ale okazało się, że raczej coś sobie wkręcałam (przeprowadziłam małe śledztwo ;) )
        • kk345 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 20:47
          kateks2 napisał(a):

          > W grę wchodziła przemoc psychiczna po alkoholu, a później to i bez niego. Po wy
          > prowadzce nękanie z nieznanych numerów. Na to wszystko ma sprawy w sądzie (znęc
          > anie i stalking), wie że ja spraw nie odpuszczę, musi ponieść konsekwencje tego
          > co robił. Sam powiedział, ze wie że najlepiej dla niego gdyby polubownie podda
          > ł się karze. Ni bił.
          Ludzki pan...
    • differentview Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 11:50
      kateks2 napisał(a):

      > Nie chcę pisać poematu, dlatego zapytam: czy komuś udało się zacząć wszystko od
      > nowa z tą samą osobą


      Może kilka faktów:

      4. mąż: alkoholik od co najmniej 6 lat, psychopata, znęcający się nade mną, nie interesujący się od lat sprawami rodziny, finansami, dziećmi itp. klasyka..., ma własną firmę, od lat ukrywa dochody, które pożytkuje tylko na własne potrzeby, często znikał i znika z domu, bez słowa.


      6. w 2011 założona niebieska karta i jednocześnie wniosek o przymusowe leczenie- finał w sądzie, ale biegły lekarz nie widzi uzależnienia u męża (!), w 2012 roku sprawa o znęcanie się męża nad rodziną, wyrok w 2013: ograniczenie wolności, tj.240h prac społecznych.

      7. w lipcu 2014 kolejna niebieska karta po interwencjach policji w naszym domu.

      8. w sierpniu 2014 nie wytrzymuję znęcania i wyprowadzam się wraz z dziećmi do mieszkania rodziców (w tym samym domu) piętro niżej.

      9. zaraz potem zakładam kolejną sprawę o znęcanie się nade mną i jednocześnie po uzyskaniu odpowiednich dowodów (w tym pewności, że w mojej komórce i laptopie zainstalował programy szpiegowskie), sprawę dotyczącą uporczywego nękania (stalkingu), które to zaczął stosować po mojej wyprowadzce z mieszkania - głuche i niegłuche telefony z nieznanych bądź ukrytych numerów, sms-y o różnych w tym i wulgarnych treściach, zastraszające, itp.

      10. tuż za tym zakładam sprawę o rozwód z orzekaniem o jego winie, z wnioskiem o alimenty i eksmisję z domu, a także o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

      11. obecnie: alimenty na czas procesu przysądzone od grudnia 2014, nie płacił, komornik kilka dni temu ściągnął z jego firmowego konta, na alimenty złożył zażalenie, więc trochę to przedłuża sprawę rozwodową; rozprawa w sądzie ws. znęcania będzie 10 marca; sprawa dotycząca nękania jest na etapie śledztwa prokuratorskiego, do sieci komórkowych poszły decyzje o zwolnieniu z tajemnicy operatora.

      Moje pytanie brzmi: czy ktoś z Was miał podobną sprawę i udało mu się doprowadzić do eksmisji małżonka-prtzemocowca z domu? Dodam, że on uparcie zamieszkuje nasze lokum na II piętrze, od naszej wyprowadzki, tj. od sierpnia do listopada w ogóle nie kontaktował się ze mną ani z dziećmi, poza tym zastraszaniem z nieznanych numerów. Napuścił też swoich kolegów, którzy dzwonili, twierdząc że nasz dom jest na sprzedaż (dzwonili anonimowo jako potencjalni kupcy). Totalna psychoza :(
      Nie płaci za nic, tj. kredyt hipoteczny, kredyt na meble, media, opał, wyżywienie dzieci, opłaty szkolne itp. wszystko na mojej głowie. No tylko teraz komornik ściągnął te alimenty za dwa miesiące (grudzień-styczeń), ale to alimenty przysądzone na dzieci.
      Od listopada- od kiedy dowiedział się że będzie jednak rozwód (myślał że się wyprowadziłam ot tak- na chwilę) i został wezwany na przesłuchanie ws. stalkingu (nie sądził chyba, że to przestępstwo), zaczął pokazowo interesować się córkami, kupować im różne rzeczy itp.. Wielokrotnie przy tym urządza awantury, jeśli np. mówię, że nie przyjdą do niego bo jest późno, albo starsza odrabia zadanie, albo po prostu jest niedziela i mam z córkami zaplanowany jakiś wyjazd. Nie liczy się z tym, krzyczy przy dzieciach, że wezwie policję, że do doopy ze mnie matka, itp.. Ja to staram się jakoś ogarniać, dzieciom iść do niego nie bronię, jeśli tylko chcą. Ale ta sytuacja jest nie do zniesienia: dla mnie, dla dzieci, dla rodziców.

      A jaśnie pan mąż "obiecał" mi wiele razy, kiedy próbowałam z nim rozmawiać o rozwodzie (zanim się jeszcze od niego wyniosłam), że NIGDY NIE DA MI SPOKOJU, i NIGDY SIĘ Z DOMU NIE WYPROWADZI, że mnie zniszczy, no i oczywiście że ja mam spadać póki jeszcze mogę (?)
      • alpepe Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 11:54
        I tak ch. tak potrafi manipulować, popatrz popatrz.
        • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:12
          Zdaję sprawę, jak ogromna jest szansa, że to tylko manipulacja ze strachu? Nie wiem ?
          Brat pomaga mi w sprawdzeniu prawdomówności męża, tj. na moje zarzuty odnośnie kilku istotnych spraw, odpowiedział coś innego niż na to wskazywały fakty i moje domysły, prowadzimy małe śledztwo i zobaczę co z tego wyjdzie.
          W każdym razie mąż niby zgodził się, że jeśli moja decyzja nadal będzie brzmieć "wyprowadź się" to on się wyprowadzi. I zachodzę po prostu w głowę co się jemu stało?
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 11:56
        Wiem, to prawda, jeszcze dzisiaj to czytałam.

        Ale tylko dlatego rozważam- na razie tylko rozważam- jeszcze inna opcję niż rozwód, bo pierwszy raz w życiu widziała go takiego nie wiem jak to ująć? Nie szczęśliwego, zapłakanego, roztrzęsionego, a było już różnie w naszym życiu. Nigdy też nie poszedł na żadną terapię. Wydaje mi się,że gdybym tak gładko nie odpuszczała tematu terapii to może by się to udało. Nie wiem. Nic nie wiem. Próbuję się zdystansować.
        • differentview Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:11
          > Ale tylko dlatego rozważam- na razie tylko rozważam- jeszcze inna opcję niż ro
          > zwód, bo pierwszy raz w życiu widziała go takiego nie wiem jak to ująć? Nie szc
          > zęśliwego, zapłakanego, roztrzęsionego, a było już różnie w naszym życiu. Nigdy
          > też nie poszedł na żadną terapię. Wydaje mi się,że gdybym tak gładko nie odpus
          > zczała tematu terapii to może by się to udało. Nie wiem. Nic nie wiem. Próbuję
          > się zdystansować.

          jest cos takiego w psychice kobiet- ofiar przemocy co po prostu wywraca mi wnetrznosci do gory nogami:/ jakis rodzaj naiwnosci (zeby nie powiedziec mocniej), samooszukiwania sie, perwersji po prostu; bardzo bym chciala zeby pani Agnieszka wyjasnila ten mechanizm- skad to sie bierze???
          • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:20
            To jest podobne do uzależnienia lub bycia w sekcie. Niektóre kobiety są uzależnione od napie...nek w związku, zawsze znajda sobie pijaka, przemocowca, i zrobią wszystko żeby z nim być. Z normalnym spokojnym poukładanym facetem nie wiedzą co robić. Realizują się tylko gdy maja toksyka przy boku.

          • oksytocyna1 Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 01:46
            A nie stąd, że przemoc to jest jedyne, co dobrze znają, z domu rodzinnego wyniesione, boimy się tego, co nieznane. Im miłość (rodziców) kojarzy się z przemocą (fizyczną, psychiczną), więc jak jest mąż przemocowy, to kocha przecie... Bo przecież rodzice kochali, nie?
        • kocia_noga Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:12
          Po rozwodzie i wyprowadzce zawsze ma szansę cię odzyskać, pokazać, że się zmienił i że mu zależy. Na dziś wyciągnął nową sztuczkę i czuje że działa.
          • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:21
            Nie odpowiedziałam nic na jego zachowanie i słowa, nic emocjonalnego, co skłoniło by go do stwierdzenia, że to działa.
            Mamy wrócić do tematu, bo chciałbym usłyszeć jak on to widzi w tych okolicznościach i przedstawić jemu moje warunki. Niemniej jednak jasno mu dałam do zrozumienia, że moje warunki są twarde, że żadna ze spraw nie zostanie odwołana, ani też zawieszona, że dopiero po spełnieniu warunków (jak terapia i efekty terapii), moglibyśmy rozmawiać, czy jest możliwość wspólnego życia. Dlatego też żadnych spraw nie zawieszam, nie odwołuję, nie zamierzam ufać jak dawniej.
            • differentview Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:42
              > Niemniej jednak jasno mu dałam do zrozumienia, że moje warunki są twarde, że żadna ze > spraw nie zostanie odwołana, ani też zawieszona

              a rozprawa o znecanie, ktora miala byc 10 marca?
              • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 13:02
                Tak była wczoraj. Przyznał się i dobrowolnie poddał karze, ale sąd odroczył rozprawę do maja, bo chcieli wezwać prokurator, która niestety nie była obecna w sądzie,aby ustalić kwestię kary (jest to bardzo "ostra" pani i zawsze żąda wysokich kar, a na niskie się nie zgadza).
        • mamapodziomka Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:14
          No pewnie, ze rozstrzesiony i nieszczesliwy, skoro pierwszy raz w zyciu zaczela mu sie palic podloga pod nogami, wizja eksmisji, alimentow i konsekwencji prawnych po raz pierwszy stala sie realna. Jak koniecznie chcesz mu dawac szanse, to niech sie wyprowadzi bez awantur, placi alimenty, splaci zadluzenie, pojdzie na terapie (alkoholizm, przemoc, agresja), zacznie pozniej regularnie zajmowac dziecmi, spokojnie przejdzie przez rozwod. Jak za kilka lat stanie sie dobrym partnerem to rozwazysz wyjscie za niego za maz jeszcze raz - coz za problem?

          A siostre, no coz, rozumiem.
        • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:16
          Boszzzz....... współczuję twojej siostrze że musi na to patrzeć.
          I współczuję twoim dzieciom obojga ich popieprzonych uzależnionych rodziców.
          Może oddaj dzieci siostrze i zostań sobie z panem mężem.

          Facet załapał, że zastraszanie przestało działać. Więc bierze na litość.
          Tak trudno proste rzeczy zrozumieć??

          • oksytocyna1 Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 01:50
            > Facet załapał, że zastraszanie przestało działać. Więc bierze na litość.
            > Tak trudno proste rzeczy zrozumieć??

            A od siebie dodam: agresor potrzebuje ofiary, wiele zrobi, by ją zatrzymać. Nawet będzie płakał, bo dla niego to tragedia. Ofiara mu ucieka.
            Czy dać szansę? Nigdy więcej. Wyrwać chwasta ze swojego życia i iść na psychoterapię. Tak bym zrobiła na Twoim miejscu.
            Powodzenia.
        • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 09:19
          Uciekaj, zastraszanie nie pomogło, to bierze Ciebie na litość. To klasyczny manewr przemocowca. On się nie zmieni, a dał się już poznać, pokazał na co go stać. Nie ufaj jemu, bo przedłużysz cierpienie swoje i dzieci. Radzę Ci to jako była ofiara przemocy. Przepraszanie i obiecanki były regularnie jak już widział, ze mam dość i dostanie kopa. Po tygodniu wszystko wracało do "normy"
    • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:09
      Nie znam poprzedniego wątku, ale w pełni rozumiem siostrę. Też kiedyś niosłam na plecach znajomą, która się tak bujała wte i wewte z mężem, a ja własnym czasem, zaangażowaniem, pieniędzmi, itd ją wysłuchiwałam, wspierałam, ratowałam, pomagałam, doradzałam. Nigdy więcej. Jak chcesz siedzieć przy pijaku/przemocowcu/leniu/nałogowo zadłużającym się/ itd - to siedź, ale na własne konto. I sama spijaj tego skutki a nie wyżalaj się siostrze by z niej robić kubeł na problemy których nie masz ochoty rozwiązywać.
      i nie wyciągaj ręki do innych by na nich żerować, udawać że chcesz zmian, by pomagali,
      a później wracać do tego samego i od nowa..
      Przeszłam to ze znajomą - i nigdy więcej nie dam się wrobić w takich niby-potrzebujących-pomocy. Jak ktoś chce zmian - proszę bardzo, psychologów jest dość, niech to sobie robi we własnym tempie a nie wozi się na cudzych plecach.
      Z siostra się rozlicz, jeśli dokładała finansowo do ciebie. Jeśli spłacała twoje pożyczki to winna jej jestes odsetki. Traktuj ją uczciwie a nie jak worek na problemy, i otwarty worek z kasą jak nie masz bo mąż przepuści. Weź w końcu osobistą odpowiedzialnośc za siebie i swoje małżenskie rozwałki.
      Siostra może być wściekła, że najpierw jej trujesz a później się wycofujesz, ale to nie jej życie. I siostra może chcieć odejść żeby nie być nadal świadkiem tego co z mężem wyrabiasz.
      Jak najbardziej. Ale to nie jej decyzja co ty z życiem robisz, nie może ci dyktowac tego. Jak chcesz wleźć w to małżeństwo znowu to masz pełne prawo i wolną wolę. Jak i do czego ją użyjesz to twoja sprawa. Więc nie zwalaj odpowiedzialności na siostrę, sugerując niejako, że chce na tobie wymusić rozwód. Nie chcesz rozwodu, to wolna droga. Ale nie zatruwaj więcej jej i otoczeniu życia twoimi kolejnymi problemami.. Dorośnij i weź na klatę to co robisz sobie i dzieciom.

      Czy twój mąż w ogóle uczestniczy aktywnie w terapii DDA? Bo rozumiem, że pierwsze co to
      sam sobie taką znalazł i się już leczy, skoro taki chętny do powrotu i naprawiania. A nie czeka az ty mu cos znajdziesz.
      Jeśli mówisz o niegdysiejszej gotowości do eksmisji męża, to przypuszczam, że mąż słono nawywijał. Wątpię, że po jego powrocie i nakręceniu za chwilę nowego syfu znajdziesz siły do kolejnego podejścia do rozwodu.
      Co za problem rozwieść się (bo już wszystko gotowe) i w stanie wolnym się spotykać z exem i budować ten "nowy" związek? Zawsze za trzy-cztery lata jak okaże się że będzie dobrym partnerem i ojcem możecie się znowu pobrać.

      Argument za odwołaniem rozwodu "bo on się rozpłakał a nigdy tego nie robił!" - kuriozalny!
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:58
        Nikt mnie nie niesie na plecach. Ale rozumiem, że tak to może wyglądać. Pracuję, nie zarabiam najgorzej, dokształcam się w związku z tym, że planuję własną działalność i chcę żeby mi to wyszło. Pieniądze pożyczałam od mamy i siostry i zawsze oddawałam w dość krótkim czasie. Dorabiam "po godzinach" i zawsze jestem w stanie się jakoś utrzymać. Do tego mam alimenty, więc jest trochę lepiej. Mam jeszcze dług u siostry, ale jest to kwota która będzie jej dopiero potrzebna jesienią i jesteśmy umówione, że wtedy jej oddam. Ponadto przez wiele lat, kiedy jeszcze nie miałam własnej rodziny, a pracowałam, siostra byłą jeszcze nastolatką i otrzymywała ode mnie pieniądze na ubrania, kosmetyki, sprawy związane ze szkołą, bo chciałam odciążyć rodziców, którzy w tamtych momencie znaczne środki wydawali na leczenie taty. Pomagałam tez rodzicom, kupowałam do domu różne rzeczy, dawałam na leczenie taty. Nigdy nie żądałam oddania żadnych pieniędzy, nigdy w życiu nie przyjęła bym zwrotu choć by chcieli, zresztą mieli wyraźnie powiedziane, że to nie pożyczki, a darowizny ;). Więc kiedy teraz zaczęłam mieć, chwilowe problemy finansowe, wszyscy bez wyjątku stwierdzili "ty nam wiele razy pomagałaś więc bez skrępowania przyjmij pomoc od nas", choć skrępowanie było i zawsze oddawałam pożyczone kwoty.
        Co do męża, to na razie chyba w żadnej terapii nie uczestniczy, nie zamierzam mu w takich sprawach pomagać. Pozwu w żadnym wypadku nie zamierzam wycofać, co najwyżej zawiesić. Tak jak powiedziałam zastanawiam się, żadne ustalenia nie padły, wysłuchałam tylko męża, bo chyba dopiero po tylu miesiącach byłam w stanie. Potrzebuję "prania mózgu", konkretnych wniosków osób z boku, stąd ten wątek tutaj, choć liczyłam się ze "zmyciem głowy" i się nie zawiodłam :), ale to dla mnie również ważne.
        • ada1214 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:55
          kateks2 napisał(a):

          > Nikt mnie nie niesie na plecach

          Pisalas ze siostra wspierala Cie, pomagala, sluchala Twojego biadolenia. Czyli jak najbardziej niosla Cie na swoich plecach- w jakims stopniu. Zaangazowanie emocjonalne w czyjes problemy to nie jest cos, co nie zostawia sladu i nie jest czyms zupelnie a darmo- to drenuje z energii. Nie wiem w jakim stopniu obciazalas siostre swoim ciezarem, ale zrozum, ze bycie kubelkiem na czyjes emocje jest sporym obciazeniem psychicznym dla pomagacza. Nie dziw sie zatem, ze siostrze sie zrobilo niedobrze na mysl, ze Tobie zaswitala mysl, zeby wszystko poskladac. Tez by mnie zemdlilo.
    • ada1214 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 12:53
      Ok poszlas z nim pogadac o technicznych aspektach, wyprowadzka i tak dalej, ale jak sie rozplakal powinnas byla zabrac tylek i wyjsc. Teraz juz jestes od nowa wmieszana. Dalas ciala tym wysluchiwaniem gorzkich zalow. Zachowanie pana- klasyka do bolu.
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 13:05
        Później też tak myślałam. Lepiej żebym tego nie słuchała, nie miała bym powodu do rozmyślań. Choć pewnie tak czy tak nie powinnam mieć już żadnych powodów do rozmyślań w tym temacie.
    • kateks2 PS 11.03.15, 13:39
      A gdyby wszystko było takie proste i wszyscy postępowali jak trzeba i nikt nie miał by problemów z wyborem takiej czy innej drogi, nie było by tego forum.
      I tych z różnymi problemami by również nie było? Tzn. pewnie Was- Nas wszystkich by tutaj nie było, śmiem twierdzić ;)
      • ksqz Re: PS 11.03.15, 13:51
        Szukasz usprawiedliwienia do zrobienia od nowa piekła dzieciom?
        • kateks2 Re: PS 11.03.15, 14:00
          Nie, nie szukam. Dlatego się wyprowadziłam i poczyniłam te wszystkie kroki w swoim życiu. Planuję umówić się z terapeutką, bo chwilę u niej nie byłam, może stąd moje ponowne zaburzone odbieranie rzeczywistości?
          • basiastel Re: PS 15.03.15, 09:44
            Wyprowadzić winnaś małżonka, a zostawiłaś mu swoje mieszkanie, narażając siebie i dzieci na codzienny z nim kontakt. Jeśli chcesz mu dać szansę, to daj, ale pozwalając mu wrócić, niczego dobrego nie osiągniesz, bo on nie chce się zmienić i nie zmieni. Rady pań są mądre. Niech się wyprowadzi,, pójdzie z własnej woli na terapię, z własnej woli niech płaci alimenty. Niech udowodni, ze jest w stanie spełnić Twoje oczekiwania, a wtedy możesz się zastanowić, czy dać mu szansę. Osobiście, absolutnie nie wierzę w szczęśliwy koniec tego związku.
      • alpepe Re: PS 11.03.15, 14:13
        Ja nie mam problemów, miałam problem ze współczuciem wobec obcego mi dziecka. I jest tu kilka osób, które nawet jeśli miały problemy, to się z nich wyzwoliły.
        • kateks2 Re: PS 11.03.15, 14:17
          Wiem, ale ja nadal jestem w trakcie wyzwalania się z problemów. Jestem tutaj od niedawna i czytam czasem wypowiedzi. Liczę na to, że w końcu kiedyś będę mogła z całą stanowczością powiedzieć że wyzwoliłam się z "demonów przeszłości" i pewnie też zmyję głowę ;) niejednemu, co to nie wie czego chce ?
        • kateks2 Re: PS 11.03.15, 14:24
          Czy mam rozumieć, że forum jest dla osób, które jeśli nawet mają problemy, to się z nich wyzwoliły ? Albo dla osób, które nie mają problemów? Przecież to niemożliwe. Każdy. kto tutaj zakłada wątki, pisze o jakichś tam problemach- mniejszej lub większej wagi. To chyba idea forum, tym bardziej eksperckiego? Przecież nie napisałam tego wątku na forum "porozmawiajmy o bzdetach" ? ;)
          • alpepe Re: PS 11.03.15, 14:40
            Kateks dziewczyno, to forum jest dla każdego, ale wkurza, jak się widzi, że ktoś niby woła o pomoc, ale potem przychodzi ponownie i truje dupę, że może jednak nie.
            Ja mam teraz problem z kontem bankowym, mam za niski limit przelewów online ustawiony i muszę iść do banku i to jak najszybciej i kazać zmienić, ale odwlekam i czekam na cud, który się nie zdarzy, a muszę pilnie przelać zapłatę za nieruchomość. Podobnie ma się sprawa z dentystą i z bolącym zębem. Ty się przekonujesz, że może jednak ten ząb wcale nie jest do wyrwania, w końcu czasem prawie cię nie boli i dobrze na zewnątrz wygląda. Cud się nie zdarzy i niestety trzeba zwlec się z kanapy i to załatwić.
            • ksqz Re: PS 11.03.15, 14:53
              w moim banku te limity można sobie samemu ustawić w internecie, w ustawieniach konta po zalogowaniu na konto bankowe. sprawdź może u ciebie też się da.
              • alpepe Re: PS 11.03.15, 15:22
                Niestety sparkasse tego nie oferuje. Dziś w nocy pół godziny łaziłam po wszelkich zakamarkach, bo nie chciałam uwierzyć. Mam też konto w norisbanku i tam się to da ustawić. Podobnie na kontach firmowych w Niemczech, nie chcę pisać nazw banków nie mogę sobie online zmienić limitu, muszę złożyć zlecenie w placówce, ale mam wyższe limity. Bankowość w Polsce jest lepiej rozwinięta niż w Niemczech.
            • kateks2 Re: PS 11.03.15, 15:13
              Masz rację -alpepe- szczególnie z tym bolącym zębem. Rozumiem Cię i Twoje wkurzanie na tych co "trują dupę". Pisząc tutaj, wiedziałam że mi się oberwie ale chyba jednak chciałam tego. Bo to pobudza myślenie. Mogłam nie pisać tylko zlikwidować konto, zrobić swoje (tzn. np wrócić do męża) , a jak znowu dostanę po łbie, wrócić pod inna nazwą i się wyżalić znowu ;)
              A tak serio: Chciałam właśnie zobaczyć i takie komentarze, które sprowokują do myślenia. I prowokują.
    • zolla78 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:14
      Nie wiem czy dobrze pamiętam twoją historię, ale skoro facet chce "współdziałać", to pierwsze co wymuś na nim, to rozdzielność i zwrot domu na twoją wyłączną własność. Zaraz przejdzie wam chyba termin na odwołanie darowizny.
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:25
        Tak, masz rację. Ten temat jest w trakcie, na etapie kancelarii. Jeśli dojdzie rzeczywiście do rozmowy z mężem, to i ten warunek zostanie postawiony.
      • aqua48 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:28
        Przede wszystkim daj mu szansę na bycie dobrym, troskliwym i kochającym trzeźwym ojcem. Po rozwodzie. Niech ułoży sobie życie, pracę i dom -spróbuje realnie coś ze sobą zrobić, nie tylko płakać Ci w rękaw i błagać o powrót do poprzedniego stanu.
        A potem zobaczysz. Możesz nawet ponownie za niego wyjść jeśli zechcesz.
        • kocia_noga Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:42
          Kateks, piszesz że płaczem nic nie zdziałał i jesteś konsekwentna a jednocześnie zawieszasz sprawę rozwodową - dobrze zrozumiałam?
          • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:50
            Nie zawieszam, powiedziałam przecież, że ma dojść do drugiej rozmowy. To była jedna rozmowa, bez decyzji, a tym bardziej ws. rozwodu. Sprawa rozwodowa w trakcie, jak i sprawa ws. znęcania i nękania. Niczego nie odwołuję ani nie zawieszam. Wiem tylko, że są takie możliwości prawne, jak zawieszenie rozwodu na pewien czas do roku, z "furtką" odwieszenia sprawy w każdej chwili.
            • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 10:02
              To jeszcze Ci dla otrzeźwienia przytoczę historię mojej mamy., bez szczegółów. Ojciec wybłagał Ją, by wycofała sprawę rozwodową, choć zapadł już wyrok ( jeszcze się nie uprawomocnił }. Oszukał ją, że chce wyjechać do pracy za granicą ( pracował w MSW }, a z rozwodem to nie ma na to szansy. Dla wzmocnienia argumentów, pobił ją i następnego dnia powództwo wycofała. Po czym zrobił coś takiego, że miesiąc potem złożyła kolejny pozew rozwodowy i bujała się z tym szczęśliwie zakończonym procesem kolejnych 6 lat. 6 lat niewyobrażalnych nerwów, szarpania się. Oszczędź tego sobie, dziewczyno.
    • zolla78 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 14:54
      Zanim zaczniejsz szukać odpowiedzi na pytanie czy komuś się udało i czy możliwe, że on się zmieni, zastanówi się czy ty na pewno chcesz próbować tego "od nowa" i czy ty dasz radę zostawić przeszłość za drzwiami. Czy na pewno jesteś gotowa kompletnie zapomnieć co było i zaufać czy też przez najbliższe lata jesteś gotowa żyć w stanie permamentnego oczekiwania, że wszystko się znowu sypnie, że znowu wróci zbytnio pod wpływem, że nie odpowiedział ci tak naprawdę ile zarobił, a zatem znowu zataja.
      Weź pod uwagę, że inaczej żyje się z kimś do kogo masz chociaż trochę, chociaż w jednym zakresie zaufanie, a inaczej jak go nie masz. Wtedy owszem żyjesz z kimś, ale w zasadzie cały czas i tak jesteś gdzieś obok i sprawdzasz i czekasz, aż się się przejedziesz po raz kolejny. Chyba że zakładasz, że się zawiedziesz znowu i tylko masz w tym byciu z kimś konkretny interes swój albo dzieci i robisz to z czystego wyrachowania. Ale chyba nie o taką sytuację pytasz.
      • kateks2 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 15:00
        Zolla78 trafnie to ujęłaś, właśnie chyba tego ciągłego oczekiwania i napięcia się boję. O wyrachowaniu nie ma tutaj mowy. Jestem na ten moment dość samodzielna, a mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej. Nie rozpatruję tej kwestii w oparciu o wyrachowanie czy to materialne czy jakieś inne korzyści, tym bardziej biorąc pod uwagę dzieci.
        • ksqz Jeszcze raz - NA CO chcesz mu dać SZANSĘ? 11.03.15, 15:12
          Skrót tego co już było.
          NA CO LICZYSZ z kimś takim?
          NA CO CHCESZ DAĆ SZANSĘ komus takiemu?
          JAKIE ŻYCIE CHCESZ DAĆ sobie i dzieciom?
          O co ci NAPRAWDĘ chodzi?


          alkoholik od co najmniej 6 lat, psychopata, znęcający się nade mną, nie interesujący się od lat sprawami rodziny, finansami, dziećmi
          ukrywa dochody, które pożytkuje tylko na własne potrzeby, często znikał i znika z domu
          prawa o znęcanie się męża nad rodziną, wyrok w 2013: ograniczenie wolności,
          po interwencjach policji w naszym domu.
          2014 nie wytrzymuję znęcania i wyprowadzam się wraz z dziećmi
          kolejną sprawę o znęcanie się nade mną
          sprawę dotyczącą uporczywego nękania (stalkingu)
          głuche i niegłuche telefony z nieznanych bądź ukrytych numerów, sms-y o różnych w tym i wulgarnych treściach, zastraszające, itp.
          alimenty na czas procesu przysądzone od grudnia 2014, nie płacił, komornik kilka dni temu ściągnął z jego firmowego konta, na alimenty złożył zażalenie
          rozprawa w sądzie ws. znęcania będzie 10 marca; sprawa dotycząca nękania jest na etapie śledztwa prokuratorskiego,
          od sierpnia do listopada w ogóle nie kontaktował się ze mną ani z dziećmi, poza tym zastraszaniem z nieznanych numerów
          Napuścił też swoich kolegów, którzy dzwonili, twierdząc że nasz dom jest na sprzedaż (dzwonili anonimowo jako potencjalni kupcy)
          Nie płaci za nic, tj. kredyt hipoteczny, kredyt na meble, media, opał, wyżywienie dzieci, opłaty szkolne itp. wszystko na mojej głowie
          Od listopada- od kiedy dowiedział się że będzie jednak rozwód (myślał że się wyprowadziłam ot tak- na chwilę) i został wezwany na przesłuchanie ws. stalkingu (nie sądził chyba, że to przestępstwo), zaczął pokazowo interesować się córkami,
          Wielokrotnie przy tym urządza awantury
          krzyczy przy dzieciach, że wezwie policję, że do doopy ze mnie matka, itp
          że NIGDY NIE DA MI SPOKOJU, i NIGDY SIĘ Z DOMU NIE WYPROWADZI, że mnie zniszczy, no i oczywiście że ja mam spadać póki jeszcze mogę



          Zakładasz, że się zmieni, bo łzę uronił i raczył się odezwać do ciebie jak go komornik i prokurator przycisnął ?
        • kinkygirl Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 15:27
          Kateks, na milosc boska, ten facet skitral sie, ze nie bedzie mial gdzie mieszkac i ze ofiara mu sie wymyka, pierwszy raz w zyciu okazal troche pokory przez co? Godzine?
          Porownaj te godzine podczas ktorej uzalal sie sam nad soba z ogromem pracy ktora ten czlowiek musi wykonac, zeby nadawac sie do zwiazku z kimkolwiek. Cale lata!
          A ty po godzinie juz sie zastanawiasz czy nie otworzyc mu furtki zeby mogl wrocic prosto w swoje stare kapcie i utarte schematy zachowan.
          Czy ty mu ufasz na tyle zeby zyc z nim jak z mezem?
          I szczescliwa bedziesz? I ty i dzieci?
          Przylaczam sie do tych osob, ktore ci mowia, ze jezeli on jest gotowy sie zmieniac, i tak mu na tobie zalezy, to moze to robic po rozwodzie.

          Nabierz dystansu przede wszystkim. Nie zawieszaj postepowania.
          Musisz sie zabezpieczyc i odzyskac majatek.
          Jedyne co moze rozsadnie byloby zrobic - grac karta przyszlego pojednania zeby wynegocjowac pozbycie sie go z mieszkania / kwestie finansowe.
          A potem robic dalej swoje.
          • ewa9717 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 15:34
            Rany, facet od lat znęca się nad zoną i dziećmi, miga od wszelkiej odpowiedzialności, ale nagle skruszał, bo mu się ziemia pod nogami pali, obiecuje (bo w takiej sytuacji jest w stanie obiecać cokolwiek), że już będzie cacy i żona już gotowa na kolejne dawanie mu szans. Niewiarygodne, a jak mawiał mój ulubiony klasyk: to niemożliwe, człowiek nie może być aż taki głupi!
            • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:20
              Mi w temacie przychodzą takie kwestie otwarte...

              1. Kwestia siostry - każdy ma swoje motywacje. To, że siostrze nie jest cos po mysli, nie musi oznaczać, że ona patrzy na te kwestie z Twojej perspektywy. Może być tak, że jeśli cały czas mieszka z Twoim mężem w jednym domu, to biorąc Twoja stronę, jest z nim zwyczajnie skłócona i wizja Twojego powrotu do męża i Waszego pogodzenia postawiłaby ją w trudnej sytuacji. To może być sytuacja, w której cierpi się jeśli się wtrąca w czyjeś sprawy małżenskie. Może mieć tez inne motywacje - być może chciałaby, żeby dom nie był Twój i Twojego męża, a np. Twój, a w jakiejś części - teraz albo kiedyś - jej. Może stąd ten "pomysł", że jesli się godzisz, to ona się wyprowadzi.

              2. Ja na Twoim miejscu bardzo dokładnie rozważyłabym prowadzenie spraw karnych przeciw mężowi z opisanych powodów. Nie neguję, że podpadały pewnie pod paragraf, ale tłumaczyłabym te zachowania ogólnie "niedojrzałością". O ile Ci faktycznie nie zagraża mąż, da się mu wytłumaczyć, że to grozi kk, to z uwagi na dzieci bym bardzo się nad tym zastanowiła. Te sprawy nie dzieją się poza dziećmi, sama świadomość, że ich ojciec jest oskarżonym, potem może skazanym, jest w pewien sposób traumatyzująca/piętnująca. I tak sporo chyba te dzieci przeszły, nie wiesz pewnie jak to jest, mieć ojca, wobec którego toczą się jakieś postępowania wytoczone przez matkę - słuszne czy nie. Dzieci potem nawet ogladając głupi film o sądzie będą myśleć tylko o jednym, nie będą może komfortowo czuły się w rozmowach o ojcu z rówieśnikami, etc. Tobie pewnie sam wyrok nic nie da, może postraszy męża, ale z punktu widzenia dzieci podejrzewam, że się nie przyczyni do ich osiągania komfortu.

              3. Abstarhując od zachowan męża, od motywacji odebrania mu mieszkania, od niepłacenia na dzieci i waszych rozgrywek, nachodzi mnie refleksja, ale nie wiem, czy słuszna odnośnie terapii. Piszesz, że działałaś ostro wspomagana przez terapeutów, a teraz jakby Twój ogląd sytuacji jakby się wali. Mam takie już nie pierwszy raz refleksje o terapiach dla ofiar przemocy, że osoby się im poddajace są w jakiś sposób "naspidowane" przez terapeutów, ich spektrum działania jest "maksymalne" - nie np. samo rozstanie z mężem, bo się nie układa, bo mąż źle się zachowuje, ale sprawa o przemoc psychiczną, pomysły przymusowego leczenia - jako rodzaj - nie wiem - jakiegoś sankcjonowania rozstania czy pokazania,że ktoś źle robi, a same motywacje o rozstaniu sa w jakiś sposób "zewnetrzne". Może jestem skrzywiona własnym terapeutą, który takiego "feedbacku" nigdy nie daje, a jak ostatnio tylko w sprawie przygladania się czemuś, bo nawet nie specjalnym ukierunkowanym działaniom, pokazał, jak wg niego jest "lepiej", to już musiałam mu powiedzieć, że to wg mnie już tylko jego punkt widzenia i niech się zastanowi, czy mówi jako terapeuta, psycholog, czy z własnego doświadczenia. Temat terapii jak zwykle mnie zajmuje, wiec taka moja szersza refleksja, może nawet zupełnie błędna i "laicka" do bólu.
              • aqua48 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:38
                paris-texas-warsaw napisała:

                > 1. Kwestia siostry - każdy ma swoje motywacje.

                A może siostra nie ma żadnych motywacji prócz spojrzenia z boku na uroczego szwagra i siostrę, która spieprzywszy sobie i dzieciom z nim kawał życia chce do tego piekła pędem powrócić bo pan uronił łzę? I może się poprawi?

                > 2. Ja na Twoim miejscu bardzo dokładnie rozważyłabym prowadzenie spraw karnych
                > przeciw mężowi, tłumaczyłabym te zachowania ogólnie "niedojrzałością".
                > świadomość, że ich ojciec jest oskarżonym, potem może skazanym, jest w pewien
                > sposób traumatyzująca/piętnująca. Dzieci potem
                > nie będą może komfortowo czuły się w roz
                > mowach o ojcu z rówieśnikami, etc. Tobie pewnie sam wyrok nic nie da, z punktu widzenia dzieci podejrzewam, że się nie przyczyni do ich osiągania komfortu.

                Na litość Paris - czy komfortowo dla dzieci jest mieć ojca przemocowca i alkoholika? Ale bezkarnego? I na prawdę uważasz, że takim ojcem dzieci będą się chwalić przed rówieśnikami? Że nie daje pieniędzy i zwyzywał matkę?
                Wyrok sądowy nie ma przyczyniać się do komfortu czy dyskomfortu dzieci skazanego tylko karać określone zachowania i czyny. O komforcie swoich dzieci to ten pan powinien był myśleć..

                • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:47
                  Przemocowca i alkoholika maja i będą mieć i tego losu nikt im nie zmieni, ale na razie nie czują się przynajmniej dziećmi skazanego, nie musza brać do siebie ewentualnych rozmów dzieci o skazanych, nie będą kiedys musiały się zastanawiać komu i po co powiedzieć, że tata był skazany etc. Może będą wiedziały, że za pewne czyny grozi więzienie, ale równocześnie będą rozumiały sprawy karne jako wpisane w rodzinę, w rozstania. Szeroki temat, ja bym w to raczej nie wchodziła.
                  • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:52
                    Tak. Lepiej dzieci uczyć, że w rodzinie każde kur....wo ujdzie płazem. Że z obcymi trzeba się liczyć bo zgłosza przestępstwo, ale rodzinę można gnoić, bo na swojaka się nie donosi na policję choćby nie wiadomo jakim draniem był.
                  • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 10:17
                    Ręce opadają! To nawet rodzice, którzy widzą przemoc, nie powinni dążyć do jej ukrócenia? Skazanie jest najczęściej jedynym środkiem, by to osiągnąć.
                    A potem niech się dzieciaczki bujają z pozwem cywilnym, jak dorosną, prawda?
              • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:50
                Jak rodzic będzie morderca i pedofil, to tez lepiej nie zgłaszac przestępstw, przecież dzieciom będzie głupio. Lepiej siedziec cicho i udawać że wszystko jest normalne.
                Jak tatuś matkę od ku.. wyzywa i awantury po pijaku robi , to też nic z tym nie robić, przecież dzieciom będzie glupio jak się zgłosi na policję.
                Wystarczający wstyd że niebieską kartę ma.
                Zamiatać, zamiatać, wszystko pod dywan zamiatać, niech zostanie w 4 ścianach rodziny, byleby z zewnątrz nikt się nie wtrącał, rodzina święta jest nawet jak patologiczna.

                A ci od terapii to hochsztaplerzy. Zmuszają ludzi do robienia tego czego oni sami nie chcą.
                Lepiej być solidnie współuzależnionym od przemocowca-alkoholika niż choć przez chwilę mieć "haj" związany z faktem, że ktos obcy poczucie wartości podbudował i się we własne siły uwierzyło.
              • zolla78 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 16:55
                Przerażenie zbiera, że to pisze inna kobieta kobiecie. To autorka zdobyła się na tak rzadką odwagę by zgłosić sprawy karne, a ty jej teraz piszesz, że dzieci straumatyzuje. A może właśnie przeciwnie, może jak będzie miał ojciec wyrok skazujący, to dzieci dostaną jasny przekaz, że to co robił było złe i nie ma w tym ich żadnej winy, bo gdyby były grzeczniejsze a mama milsza to...
                Przecież gdyby więcej było takich spraw, to kolejny przemocowiec może by sie zastanowił zanik by urządził dzieciom i żonie piekło. Przecież skala przemocy wobec kobiet to przede wszystkim efekt bezkarności sprawców.
                Poza tym wyrok skazujący tatusia będzie miał ten dobry efekt, że niezależnie od teog czy się od dzieci wymiksuje totalnie czy nie, to na pewno będzie się wobec nich i żony zachowywał bardziej poprawnie i nie będą budzone w nocy kolejną awanturą lub anonimowym telefonem.
                • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 17:09
                  Myślę, że perspektywa dziecka w takiej sytuacji jest Wam obca i stąd takie postrzeganie sprawy.
                  Do tego nie chce już wchodzić w sprawę domu. Kateks jest w pewnym klinczu, pisze, że rodzice oczekują, że załatwi sprawę. Pisanie, że mąż "uporczywie" zamieszkuje też na coś wskazuje. Przy trzech piętrach odejrzewam, że dawno można było nawet to trzecie zostawić mężowi, nie sadzę, że na siłę wchodziłby na piętro niższe oddzielne. A tak zrobiła się spirala, policje, on ucieka (rozumiem to zresztą, bo nikt nie będzie czekał, az go policja zgarnie). Domownicy się boją, że się chowa, dzieci w tej sytuacji się chowaja. Zagmatwana kwestia, ale może lepiej przyznać było, że dało się facetowi pół chałupy, jest jego, bo kto daje i dobiera, i zwyczajnie swoim życiem zacząć żyć.
                  • ksqz Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 17:22
                    Jakoś dziecko mojej znajomej samo zadzwoniło po policję gdy kolejny raz ojciec wszczął awanturę z matką by ją zmusić do bycia posłuszna żoną. I uważam, że to dla dziecka dużo gorsze, że nikt z dorosłych wcześniej nie poszedł na policję, dopiero zrobiło to doprowadzone do ostateczności piekłem w domu 15letnie dziecko.
                    Facet jest typ przemocowca-nękacza. On nie będzie umiał mieszkać z nimi w jednym domu i ich nie gnoić. Tak zwyczajnie.
                  • pade Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 20:49
                    No i znowu oczy przecieram ze zdumienia...
                  • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 10:25
                    Nie Paris, nie jest nam, a przynajmniej mi, obca. Jestem wdzięczna mamie, że podjęła się heroicznego wysiłku, by pewne sprawy uregulować sądownie i wybaczam Jej, że pewnych nie była w stanie, choć powinna w naszym i Jej interesie.
                • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 17:59
                  Może i być tak jak piszesz, nie wiem, ale raczej dzieci nie lubią, gdy jakaś uwaga z zewnątrz jest skupiona jesli dotyczy negatywnych spraw związanych z rodziną. Nawet w przypadku przywołanego molestowania dzieci czasem się czyta, że przede wszystkim zaleca się zapewnić dzieciom bezpieczenstwo i ogólny dobrostan, czasem w zamian np. za brak skazanie sprawcy, jeśli oznaczałoby przepychanki w sądzie, składanie zeznań, badania, etc. Są różne priorytety.
                  • aqua48 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 18:14
                    paris-texas-warsaw napisała:

                    > Może i być tak jak piszesz, nie wiem, ale raczej dzieci nie lubią, gdy jakaś uw
                    > aga z zewnątrz jest skupiona jesli dotyczy negatywnych spraw związanych z rodzi
                    > ną.

                    Wiesz, i dzieci mogą być doprowadzone przez rodzica do takiego stanu, że wyżej niż zamiatanie przykrych spraw i krzywd pod dywan oraz opowiadanie bajek rówieśnikom wolą mieć raz na zawsze święty spokój od oprawcy..

                    >Nawet w przypadku przywołanego molestowania dzieci czasem się czyta, że prz
                    > ede wszystkim zaleca się zapewnić dzieciom bezpieczenstwo i ogólny dobrostan,

                    Tak, zapomniałaś napisać jeszcze, że ten dobrostan zazwyczaj zapewnia molestujący..i uzależnia go właśnie od swego bezpieczeństwa i milczenia ofiary.
                  • kk345 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 21:08
                    Nawet nie chcę sie zastanawiać, jakie doświadczenia z twojego dziecinstwa tak bardzo skrzywiły ci postrzeganie dobra i zła i sprawiły, ze piszesz teraz tak koszmarne rzeczy...
                    • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 22:32
                      To bardzo mozliwe, ale w sumie nie wiem, co masz na mysli:)
                      Niestety dzieci oceniają wszystko z innego poziomu poznawczy, i nie zawsze to, co dla dorosłego jest najgorsze/najlepsze takie jest dla nich. Nie wiem, na czym polegała przemoc psychiczna w domu Kateks i w jakich sytuacjach wzywała policję, ale doskonale jestem sobie w stanie wyobrazić, że dla tak małych dzieci może być psychologicznie cięższym doświadczeniem szukająca ojca po domu policja pojawiająca się pod wieczór czy w nocy niż sama awantura. Z jakiegoś powodu chodza tak małe dzieci już do psychologa, nie pisze Kateks czy maja lęki, czy inne problemy, ale wszelkie ruchy wg mnie powinny brać pod uwage ich stan.
                      • kk345 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 23:13
                        > Niestety dzieci oceniają wszystko z innego poziomu poznawczy, i nie zawsze to,
                        > co dla dorosłego jest najgorsze/najlepsze takie jest dla nich
                        Dzieci wolałyby też żywić się wyłącznie lodami i czipsami, a to dorosły zmusza je do zjedzenia brokułów, bo to jest dla nich zdrowsze Dlatego to nie dzieci będą decydować o wezwaniu lub nie policji- rolą matki jest przerwanie kręgu agresji i oddzielenie dzieci od agresywnego ojca.

                        > wszelkie ruchy wg mnie powinny brać pod uwage ich stan.
                        Wezwanie policji i wytoczenie agresorowi sprawy sądowej mają na celu skuteczne odzielenie go od dzieci, które sa jego ofiarami. Tu nie ma innych opcji, chodzi o ich bezpieczeństwo a często o zagrożenie życia
                        • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 23:33
                          Poza tym, jesli faktycznie facet jest taki narwany, to nigdy nie wiadomo, co mu do głowy przyjdzie i wg mnie, własnie jak teraz trochę pokory w nim się obudziło, to może najlepiej by było po dobroci pomóc mu w znalezieniu jakiejś terapii (czyli cos od czego akurat Kateks się odżegnuje). Choćby właśnie ze względu na ewentualny kontakt z dziećmi i przynajmniej cien szansy, że stopniowo swoje zachowania okiełzna. Co z tego, że dostanie jakiś wyrok za smsy, jak ogólnie jest w stanie różne rzeczy robić też nie biorąc pod uwagę dzieci, nie płacić, wymyślać telefony od kupujących dom, twardo tam mieszkać mimo pewnego skłócenia z teśćmi, etc. Wg mnie jak już się ma z kims takim dzieci, to lepiej nie eksalować pewnych problemów. To, że teraz żałuje za grzechy, nie znaczy, że jak się o coś zezłości, jakiś gorszy pomysł mu nie przyjdzie do głowy niż smsy. Facet raczej nie z tych panujacych nad sobą. To są złożone sprawy, wpisanie się w życie takiego człowieka nie jest jak z reklamy "Niebieskiej Linii". Z tych postów tak do konca cięzko wyczuć, co to za facet, jakiś raczej niezrównoważony nastolatek czy zimny drań czy inny przypadek.
                          • zolla78 Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 00:01
                            Tym bardziej nie warto tych spraw karnych odpuszczać. Facet pewnie idiota nie jest, a zatem będzie miał świadomość, że kolejny raz to już recydywa i zawiasy mogą odwiesić, Nie mówiąc o tym, że podejście Policji do zawiadomienia "Pomocy, mąż wali do drzwi, miał już wyrok, ale nie pomogło" będzie trochę inne niż w sprawie "Pomocy, mąż wali do drzwi, składałam zawiadomienia, ale jak wiele innych kobiet, którym takie paris-texas-warsaw wyprały umysł każąc chronić przemocowca przed konsekwencjami, wycofałam skargi". Wiem, że tak nie powinno być i reakcja Policji powinna i tu i tu byc identyczna, ale nie żyjemy w idealnym świecie.
                            • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 00:16
                              Może bedzie walił do drzwi i policja przyjedzie, a może jak go się zmusi do wyprowadzki, to po jakimś czasie poczuje się skrzywdzony i podłoży ogień i przyjedzie straż pożarna... Głupi pewnie nie jest, tylko nie za bardzo stabilny...
                              • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 00:33
                                "że on wie, że w razie czego dużo pracy przed nami, że tęsknił, że kocha... rozpłakał się, czego nigdy wcześniej nie robił w żadnej sytuacji."

                                Dotrze do faceta, że jest zostawiony na dobre, a nie na chwilę, z wyrokami, bez mieszkania, ze "wsparciem" koleżków lubiących podzwonic dla draki, z problemami i może bez kasy. No ja bym uważała i była bardziej czujna niż jak był w domu i się awanturował.

                                Wszystkie moje powyższe posty, to jak pisałam na początku - kwestie bardziej otwarte, niz jakies nawet interpretacje, bo mało w ogóle o panu męzu wiadomo. Chciała Kateks jakieś przemyslenia, to takie moje luźne dywagacje:)
                                • kk345 Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 15:59
                                  Przemocowiec i manipulant, danie mu kolejnej szansy sprawi, ze nie bedzie musiał się zmieniać i po okresie "miesiąca miodowego" znów wrócą awantury i twarda rzeczywistość. Stały schemat w tego rodzaju układach, banalny do bólu.
                          • pani.jezowa Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 02:41
                            I słusznie się Kateks odżegnuje.
                            Jeśli mąż jest zmotywowany to sam terapię znajdzie.
                            Jeśli nie jest to zmarnuje szansę żeby by nie wiem jak dobrego terapeutę znaleźć.
                          • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 10:36
                            No, znów mi ręce opadły. Ty wierzysz w jego pokorę? I chcesz, by matka fundowała takie życie dzieciom ze strachu, ze tatuś pokaże co potrafi? Pokaże, to oczywiste. Nasz 'tauś" pokazał, ale to pokazywanie zakończyło się pozbawieniem go władzy rodzicielskiej i już było mu trudniej bezkarnie dalej pokazywać.
                          • panizalewska Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 21:10
                            Dżizas Paris! Jakie kolosalne brednie wygadujesz!
                            Jako dziecko modliłam się do wszystkich Bogów, świętych, wszechświata i hgw czego tam jeszcze, żeby moja matka w końcu COŚ ZROBIŁA z ojcem. Prawnie, policyjnie, żeby się z nim rozwiodła, zabiła, COKOLWIEK fizycznego, co by świadczyło, że nie chce, żeby jej dzieci były krzywdzone. Samo gadanie z jaśnie oświeconym to pie...nie o Szopenie. A Ty tu pieprzysz że dzieci nie lubią jak na tatusia mówią inne dzieci "skazany". O ja jebie, przepraszam za słownictwo. Onegdaj MARZYŁAM, żeby mój ojciec był skazany.
                            • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 21:16
                              Nie dziwię się Tobie, skoro Twój ojciec Cię molestował. To wg mnie kategoria nie podlegająca żadnej dyskusji. W tym watku zupełnie nie widać, co ojciec zrobił dzieciom (raczej, że nie płacił przez jakiś czas) i a jego czyny wobec Kateksa to z okresu wspólnego życia szeroka kategoria "przemocy psychicznej".
                              • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 21:20
                                Jeszcze pomyslałam, że jeśli ojciec Cie molestował jako nastolatkę, to może jego czyn zabroniony sie nie przedawnil i masz możliwość dochodzenia sprawiedliwości przed sądem.
                                A w ogóle to w jakim wieku zamierzasz własnym dzieciom powiedzieć, czego dopuszczał się ich dziadek i jaką kara są takie czyny zabronione, tak w ramach poznawania rodzinnych historii?
                                • zuzi.1 Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 22:36
                                  A mnie prawde powiedziawszy bulwersuje to, ze pani doktor sobie nie potrafila poradzic z molestujacym dzieci mezem. Ciekawe jak sie tlumaczyla po latach...brrr
    • mamrot3 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 20:26
      kateks2 napisał(a):

      > Do tego wszystkiego siostra, która zna od podszewki całą sytuację, widząc moje
      > wahanie,"skopała" mi dzisiaj tyłek, że w ogóle dopuszczam jakiekolwiek mediacje
      > jeszcze do siebie, obraziła się na mnie i powiedziała, że jeśli mam zamiar dać
      > jakąkolwiek szansę mojemu małżeństwu, to ona się wyprowadza (mieszka z rodzica
      > mi, jeszcze studiuje). Poczułam się źle z tym wszystkim, bo w tonie jej głosu b
      > rzmiało niewypowiedziane:"pomagałam Ci, wspierałam, wysłuchiwałam biadolenia, p
      > ożyczyłam pieniądze, kiedy nie miałaś na kredyty i opłaty, a teraz..."
      Czy aby nie jest tak, że siostra stojąc z boku, widzi Twoją sytuację bardziej realistycznie niż Ty sama?
      • zuzi.1 Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 21:48
        Kateks, osobiscie uwazam ze po tylu przewinieniach jakichdokonal Twoj maz i po latach alkoholizmu, ten facet nie zasluguje juz na dawanie mu szansy. Zrobil tyle zlego, ze tego nie da sie juz odkupic. Po tym wszystkim, na co bylo go stac, nie dalabym juz mu szansy na wywiniecie sie od rozwodu. Zadbaj o to,aby darowizna rodzicow zostala odwolana.To priorytet, Twoja rodzina ma prawo do spokoju w tym domu.
    • igge Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 21:46
      Zdecydowanie NIE dać szansy. Nie zawieszać rozwodu itd. Nie ufać bez sensu znowu i nadaremno. Dać szanse sobie i dzieciom na normalność.
      Małżeństwo bez zaufania i poczucia bezpieczeństwa jest niemożliwe.
      Terapia nie zdziała cudów.
      Pozdrawiam ciepło i serdecznie i życzë siły i konsekwencji.
      • igge Re: Czy dać szansę ? 11.03.15, 21:49
        PS:
        Siostra ma racjě.
    • ola_dom Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 09:53
      kateks2 napisał(a):

      > że tęsknił, że kocha... rozpłakał się, czego nigdy wcześniej nie robił w żadnej sytuacji.

      kateks2 - czy dobrze rozumiem, że na jednej szali stawiasz wszystkie świństwa i podłości, które mąż zrobił Tobie i dzieciom, a na drugiej JEDNO jego ludzkie zachowanie, które równie dobrze może być zręczną próbą manipulacji? A jeśli nawet nie jest - to te dwie szale Ci się RÓWNOWAŻĄ???? Naprawdę????
    • srebrnarybka Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 18:45
      Do tego wszystkiego siostra, która zna od podszewki całą sytuację, widząc moje
      > wahanie,"skopała" mi dzisiaj tyłek, że w ogóle dopuszczam jakiekolwiek mediacje
      > jeszcze do siebie, obraziła się na mnie i powiedziała, że jeśli mam zamiar dać
      > jakąkolwiek szansę mojemu małżeństwu, to ona się wyprowadza (mieszka z rodzica
      > mi, jeszcze studiuje). Poczułam się źle z tym wszystkim, bo w tonie jej głosu b
      > rzmiało niewypowiedziane:"pomagałam Ci, wspierałam, wysłuchiwałam biadolenia, p
      > ożyczyłam pieniądze, kiedy nie miałaś na kredyty i opłaty, a teraz..."


      Kiedy od mojego faktycznego (nierodzonego) brata uciekła żona i godzinami mi się wygadywał, oczywiście wylewając na nią pomyje, w dużej części zasłużone, wysłuchiwałam tego cierpliwie, nie podjudzałam i powiedziałam, żeby pamiętał, że jeśli się jednak pogodzą, to ja to wszystko zresetuję w mózgu, żeby świadomość, że ja wiem o jego żonie rozmaite kompromitujące ją rzeczy, nie utrudniała mu ewentualnego pojednania, gdyby do takiego doszło.
      To jest Twoje życie i Twoje małżeństwo i tylko Ty i Twój mąż możecie zdecydować, czy chcecie być razem, czy nie. Rodzina, która wywiera nacisk na rozstanie, jest nielojalna. Rodzina powinna Cię wesprzeć, ale nie powinna wymuszać rozstania.
      • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 20:05
        To jest bardzo ciekawy post. Pokazuje dobrze jaka jest różnica w udziale rodziny w czyichs konfliktach malżenskich, w sytuacji, gdy się mieszka albo nie z rodziną. Kateks nie pisze co było przyczyna konfliktów i jak się zaczęły, ale doskonale mógłby sobie przeanalizować, jaki był udział jej rodziny w przebiegu JEJ konfliktu z mężem. W sytuacji wspólnego zamieszkiwania, zawsze jedna strona ma popracie, druga jest pod obstrzałem, sam przebieg konfliktu ulega zmianie (jak w eksperymentach fizycznych, gdzie obserwator zmiania ich przebieg i wynik), są role z których trudno wyjść. Głupio się potem wycofać. Glupio nawet przeprosić się po kłótni, bo chyba trzeba od razu przepraszać i teściów;) Jednocześnie poszczególni członkowie rodziny silą rzeczy stają się strona konfliktu (i rodzice i siostra), a nie tylko doraźnymi pocieszycielami (jak srebrnarybka z opcją resetu i bez udziału żony brata w tych zwierzeniach, więc nie ma cięzkiej atmosfery potem na jakichkolwiek rodzinnych spotkaniach). Generalnie wyjść z konfliktu przy rodzinnie u boku podejrzewam, że jest znacznie trudniej. Przechlapane w pewien sposób.
        • ksqz Re: Czy dać szansę ? 12.03.15, 21:42
          Tak tak, masz rację. Na pewno facet zaczął pić przez to, że wredna rodzina autorki się wtrącała. Normalnie by nie pił, nie awanturował się, nie znęcał, nie nękał. Nie byłoby potrzeby wzywać policji gdyby nie ta wredna rodzina, która bezczelnie dała mu dom, a potem bezczelnie się wtrącała i nie pozwalała mu rządzić swoją żoną tak jak pan i władca chciał i potrzebował.
          On niewinny. Winna siostra i bezczelna terapeutka która nie wiadomo czemu nakłoniła do rozwodu z niewinnym i bezbronnym łagodnym mężem.
          • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 08:56
            Szczerze pisząc, rzczywiście napiszę, że ciekawi mnie do jakiego typu przemocy psychicznej wzywa się policję. Ale co do przyczyn alkoholizmu (akurat biegły go wykluczył...) i oceny czynników zewnętrznych go wyzwalajacych, musiałby się wypowiedzieć rzeczony mąż;)
            Ps. Nawet w sądzie taka osoba ma przechlapane - cięzko znaleźć własnych świadków w domu teściów i szwagierki...
            • differentview Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 09:08
              paris-texas-warsaw napisała:

              > Szczerze pisząc, rzczywiście napiszę, że ciekawi mnie do jakiego typu przemocy
              > psychicznej wzywa się policję.

              jesli jestes ciekawa wystarczy wygooglac: wprewencji.policja.waw.pl/portal/wp/1285/280/Przemoc_w_rodzinie.html
              Twoj udzial w tym watku to taka prowokacja czy tak bardzo Ci sie nudzi?:)
              • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 09:34
                Nie, naprawdę chciałabym wiedzieć, a zwłaszca w przypadku męża Kateks.
                Bo tak ogólnie to wiem, że przemoc jest w przypadku przewagi sił i często przemoc psychiczną można spotkać - matka krzyczy na dzieci, dzieci są zastraszane, że jak nie zjedzą czegoś, to będą chorować, rodzice się obrażają na dzieci, zmuszają do czegoś, zamiast tłumaczyć, masa kwestii. Ale nie wiem, jak miałaby wygladać interwencja policji w wielu tego typu przypadkach.
                • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 09:50
                  Chciałam dokonczyć, bo musiałam pzerwać:)
                  Temat przemocy psychiczej w związku równorzędnych partnerów wlaśnie mnie interesuje, bo to niejako wg mnie niweluje przemoc z uwagi na tę równowagę sił. Natomiast jawne przykłady przemocy działaczek antyprzemocowych, do których na forum same się przyznawały (Twojabogini krzyczaca na dzieci z interweniujacym mężem i Sebalda w krzykach z córką), nigdy chyba nie skonczyly sie interwencją policji, choć wg mnie jak najbardziej by mogły. Więc nie wiem, czy mąż Kateks się wyżywał na dzieciach, czy kłócił z nią, a sama Kateks przyznaje, że uważa, że pewne jej zachowaniabyły też niewłaściwe (czego ewnie w sądzie nie mówiła). No i takie sytuacje prawne mnie zastanawiają, nie widzę, nic złego w dociekaniu jak było, gdy Kateks tylko operuje ogólnymi paragrafami.
    • hugu Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 08:52
      Krotko:
      Kochać się i żyć ze sobą można i bez bycia małżeństwem.
      Ja bym przeprowadziła rozwód, a jeśli eks rzeczywiście zmieniłby się pozytywnie - żyłabym z nim w konkubinacie, i to "na przychodne". A jeśli jego dobra wola okazałaby się chwilowa i znów zachowywałby się źle - jako nie-żona i osoba z innym adresem po prostu zerwałabym związek, bez żadnych trudności.
    • tully.makker Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 13:46
      Kateks, jestes bardzo dzielna osoba, ktora mimo zycia w przemocy potrafila sie z niej wyzwolic. Szacunek! teraz jednak obawiam sie, ze stajesz sie przedmiotem manipulacji, i to niejako podwojnej. Raz, ze nmanipuluje toba twoj jeszcze maz, wiedzac, ze jako osoba dobra, zyczliwa i chcaca byc fair, mozesz latwo zostac przekonana do pozostania w kregu przemocy.
      Wiele osb ci pisalo, i ja powtorze, ze jesli pradnienie przemiany u twojego meza jest szczere, to uda sie on na terapie dla sprawcow przemocy, do AA, przyzna sie do swoich zlych uczynkow przed sadem i dobrowolnie podda karze, bedzie terminowo placil alimenty i wywiazywal sie ze swoich obowiazkow jako ojciec.
      Wtedy moze ewqentualnie zawalczyc o odzyskanie rodziny, krokodyle lzy nie znacza wiele, jesli nie stoja za nimi czyny.

      Ale terqaz druga manipulacja: osoby, ktore pomgaja ofiarom przemocy, czesto ta metoda zaspokojaja swoja wlasna potrzebe wladzy i kontroli, pociaga ich bezbronnosc i mozliwosc ulkladania zycia komus innemu. To ze siostra udzielila ci pomocy nie oznacza, ze ma prawo cie oceniac, kierowac twoim zyciem, albo cie szantazowac. To TY ponosisz odpowiedzilanosc za sieie i to ty podejmujesz decyzje odnosnie tego jak chcesz zyc - nawet jesli te wybory oglade z zewnatrz moga sprawiac wrazenie toksycznych czy szkodliwych. A zmiany w swoim zyciu tez mozesz wprowadzic tylko TY sama - zreszta to robisz, z duza skutecznoscia.
      • ksqz Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 14:39
        Ja tu widzę problem, że oni mieszkają w jednym domu, niby na oddzielnych piętrach w oddzielnych mieszkaniach, ale to jest jeden dom. Tego typu osoby (nękający, awanturujący się alkoholik) nie zmieniaja się. Facet (niezaangażowany w żadną terapię) zagraża nie tylko spokojowi autorki, ale też jej rodziców i siostry, która w tym budynku mieszka. Niestety. To tak, jakby za ścianą mieć sąsiada który pije bije wyzywa podrzuca kupy na wycieraczkę z zemsty jeśli się go chce uspokoić. Nie da się spokojnie w tym domu mieszkać. Nawet jeśli to oddzielne mieszkanie to nie uniknie się utrudnienia życia sąsiadom.
        Jeśli dochodziło do tego, jak pisała autorka, że wzywali policję do wszczynanych przez niego awantur, on uciekał w nocy przed policją i gdzieś się chował, a one z dziećmi biegały od drzwi do drzwi żeby sprawdzić czy wszystkie zamknięte, czy aby się nie ukrył gdzieś w domu i czy zaraz znowu nie zacznie ich atakować... Nękanie głuchymi telefonami, chore jazdy..
        To ja się nie dziwię siostrze, że nie chce tam mieszkać jeśli ten pan tam wróci. I mówi wprost, że jak autorka chce z nim tu żyć, to bez niej. Siostra ma święte prawo do spokoju w miejscu gdzie mieszka. A chyba tylko autorka łudzi się, że panu się charakter cudownie może odmienić. Nie z tą żoną i nie w tym miejscu.
        • paris-texas-warsaw Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 14:51
          Chyba źle rozumiesz wiele aspektów tej sytuacji. Ten facet cały czas tam mieszka, to Kateks z dziećmi się wyprowadziła.
          Ja bym się w ogóle tej rodzinie Kateks na jej miejscu przyjrzała. Motywacja siostry podana przez Tully też bardzo prawdopodobna. Sam brat robiący z Kateks śledztwa, czy mąż ma kochankę, a nie mogacy wpaść do domu rodzicow i powiedzieć, żeby gościu się nie wydzierał... Dla mnie ta cała sytuacja jest bardzo dziwna. Teź jeśli Kateks mówi, że się terapeutyzowała na współuzależnienie, to takie sposoby funkcjonowania skądś się nabiera.
          Co do spraw karnych... Podziwiam osoby radzące Kateks kolejną sprawę karną. Mąż już jeden wyrok ma. Cokolwiek teraz dostanie, to już stąpanie po bardzo kruchym lodzie. Jak widać Kateks specjalnie w razie np. nawet śmierci czy czegos takiego, nie wiem, czy może liczyć na własnych rodziców (tata unieruchomiony), drugi dziadek dzieci to alkoholik. Siostra grozi wyprowadzką, jak Kateks wróci. Dzieci w razie czego będą miały za majątek obciążony hipoteką dom, tatę w więzieniu. Jak tata na wolności, to i tak możliwości zarobku zawsze ograniczone, bo w wielu miejscach wymagana niekaralność, a nawet prowadząc dg nie wszędzie będzie mógł startować w różnych ewentualnych projektach. Można wykazać swoją wyższość, że się tak nie awanturowało, że się nie wysyłało głupich i wulgarnych smsów, ale czy jest z tego jakaś faktyczna korzyść. Ja jej za bardzo nie widzę.
        • tully.makker Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 15:23
          Oczywiscie ze siostra na pelne prawo do spokoju, nikt tego nie neguje. Nie ma prawa jadnak narzucac kateks decyzji zyciowych, ani jej szantazowac.

          Jesli mieszkanie z jednym domu z mezem kateks bylo takim problemem dla jej rodziny, to nalezy wszczac sprawe o uniewaznienie ndarowizny z powodu razacej niewdziecznosci, a potem o eksmisje. I to wszystko moze sie dziac niezaleznie od tego, co kateks zdecyduje w sprawie bycia dalej z mezem.
          • slomiany.wdowiec Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 20:32
            Nie chcę być złośliwy, ale czytając wpisy kateks odnośnie jej małżeństwa zauważyłem jedno.
            Cały czas podaje męża do sądu o jakieś tam przewinienia. O cichy chód, o głośne kroki, o rzucenie mięsem, o nawymyślanie bliższym i dalszym krewnym autorki z nią na czele...........
            Kochani, jako facet zajmę w tej kwestii stanowisko "szowinistycznego faceta".
            Gdy kobieta, mężczyźnie dowala w ten sposób do pieca facet staje się coraz bardziej nieprzyjemny. Gdy nie ma słowa grzecznego tylko straszenie policją, to facet wychodzi z nerw i przy pierwszej nadarzającej się okazji wali wiązankę kwiatów polskich zamiast wiechcia róż czerwonych.

            Wydaje mi się że początek tej dogi krzyżowej miał kiedyś swoje miejsce z winy pani małżonki.
            A potem od słowa do słowa zaczęły się słowne przepychanki w postaci wulgaryzmów.

            Pomijam kwestię kto komu ile i dlaczego sam fakt pytania autorki: Czy dać szansę ?
            świadczy że w podświadomości poczuwa sie do winy. Pamiętajcie ze nie ma dymu bez ognia.
            Nie jestem zwolennikiem przemocy, ale czasem znając życie wiem że są sytuacje gdy człowiek powie coś "ostrego" choć tak naprawdę jest to tylko gołosłownym hasłem bez pokrycia.
            Np. Powiem że zabiję kiedyś tę cholerę.
            Ale w życiu nawet na tę cholerę ręki nie podniosłem. Ot tylko tak powiedziałem. Na postrach.
            Albo żeby mi wentyl odpuścił bo faktycznie coś moze się wydarzyć.
            Więc z opisu autorki wynika że raczej słowa padały w próżnię, ale czynów nie było.
            Alkohol w domu w ilościach "wskazujących na spożycie"? zawsze jest oznaką nałogu.
            A przy alkoholu człowiek jest bardzo podatny na agresywną postawę.
            Nie bronię faceta. Wręcz przeciwnie. Uważam że co w nadmiarze graniczy z głupotą, ale......
            Większość kobiet widząc pijanego męża wszczyna awantury. Facet będąc na rauszu staje się bardzo pobudliwy. I słowo jak iskra zapalna wywołuje awanturę.
            Kobiety twierdzą e rano złość im przechodzi, a wczoraj to ona czekała z kolacją, byli goście i ona z nerw wyszła.......:)
            Z tego wynika jasno. Żadnych awantur by nie było gdyby.............

            Teraz okazuje się że sprawa za sprawą jest w sądzie. Facet jest już na indeksie. Wystarczy że na ulicy ktoś krzyknie i któryś z sąsiadów zadzwoni na policję mówiąc że to pewnie mąż autorki, faceta zamkną do aresztu. A przy okazji rzucenia oskarżenia o zakłóceniu miru domowego facet może zaliczyć wyrok jako recydywa. I dzięki komu to go spotka ?
            Dzięki kochanej żoneczce która z niego zrobiła już potwora kryminalistę i wyrokowca ciągle nasyłając na niego policję.

            Nie będę więcej się rozpisywać. Ale cała ta sprawa jest po prostu śmierdząca na kilometr.
            Miałaś męża zrobiłaś z niego wyrokowca. I do kogo masz właściwie pretensję ?
            Siostra cię jeszcze na niego podpuszcza. A ty krok po kroku robisz to co inni ci wmawiaj.
            Ogarnij się kobieto. Masz szansę i czas zatrzymać rozpędzoną lokomotywę.
            Jeżeli tego nie zrobisz nikt nie pomoże ci zmienić tego na dobre.
            Czasem grzeczne miłe słowo czyni cuda.
            Bijesz w faceta, dostajesz obelgi. Przecież to prosty mechanizm.
            Podziękuj siostrze. Ona na pewno pomoże ci i finansowo i zaopiekuje się dziećmi. Siostra nie jest ich ojcem, ani twoim mężem.
            Zamiast wymóc na mężu żeby stał się odpowiedzialnym człowiekiem, doprowadziłaś do wojny.
            Rozwód to wojna.
            Wzywanie policji to wojna.
            Podawanie go do sądu za obelgi to wojna.
            Składanie na niego oskarżeń to wojna.
            Czu to tak trudno zrozumieć jak to działa ?
            • annakate Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 20:45
              A czytałąś kiedyś o cyklach przemocy? Jesli nie, to polecam:
              www.niebieskalinia.info/index.php/przemoc-w-rodzinie/30-cykle-przemocy-w-rodzinie
              jak na moje rozeznanie, to mąz jest teraz w fazie miodowego miesiąca - wody w buty mu się nalało, to obieca Ci co tylko chcesz. A potem będzie jak zwykle.
            • ikame Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 21:29
              ooo zdaje się, że mąż kateks znalazł jej wpisy na forum.

              niezły świr.
            • igge Re: Czy dać szansę ? 13.03.15, 23:23
              Nie można wymóc na nikim by stał sie ODPOWIEDZIALNYM człowiekiem. Mãż autorki nie jest i nie bědzie odpowiedzialny.
              Trzeba siê od niego uwolnić. Potem po rozwodzie pan może siê starać o byłä żonê iudowadniać że mu zależy na samodoskonaleniu sie, na pprawie siebie latami i do skutku. Na razie manipuluje podle małżonkâ.ö
              • slomiany.wdowiec Re: Czy dać szansę ? 14.03.15, 09:17
                Nie rozumiem tej antagonistycznej nagonki na rodzaj męski. Panie uważają sie za coś z klasy nadludzi. Z jednej strony chcą uwielbienia i noszenia na rękach a z drugiej szowinistyczny feminizm domaga się praw i obowiązków.
                Z jednej strony kobiety chcą księcia w BMW, pałacem i własnym bankiem, a po zderzeniu z rzeczywistym realnym światem są oburzone że nijak się ma do marzeń.
                Kobieta dla kasy (czytaj stabilizacji) gotowa jest przestać kochać tego wybranego.

                Facet bierze kobietę za żonę taka jaka jest. Z wadami i przywarami. I nie chce jej zmieniać ani zamieniać. Taka mu odpowiada.
                Kobieta bierze za męża faceta takiego jaki jest, a po ślubie na siłę zmusza go do bycia kimś innym. A to kłóci się z naturą mężczyzny.

                W wywodach damskiej rzeszy "opiniodawców i doradców" Kobieta ma kopnąć tego frajera w 4 litery i żądać od niego zadośćuczynienia za wszystkie zmarnowane lata.
                W jej mniemaniu gdy facet zostanie wykopany to będzie skomlał i płakał jak krokodyl.

                Wyjaśnię. Facet otrząśnie się jak pies z deszczu i pójdzie na łowy żeby znaleźć sobie nową kuchtę i kochankę. A ta stara skoro jazgocze to niech sobie jazgocze. Może w początkowym okresie pomyśli z rozrzewnieniem o dzieciach ze starą ale w trakcie czułych zabiegów sądowych straci ku temu tę ostatnią wolę kochania potomstwa. :P

                To kobieta zostaje sama z bagażem wspomnień, zwiększonymi kłopotami ii dodatkowym bagażem dzieci. Teraz pomimo alimentów zaczyna się wymożona i intensywna metoda przysposobienia do podwójnej roli matko-ojca w osobie kochające mamusi i kochającej inaczej byłej żony.
                Co poniektóre wabiąc syrenim głosem złowią jakiegoś frajera na łóżko. Ale kto jest darzyć uczuciem cudze bachory, które ciągle powtarzają że on nie jest ich ojcem i ma spadać jak najdalej od nich. Tatuś to tatuś, a ten to przydupas i kropka.

                A mąż weźmie sobie panią bez "bagażu" i ma rajskie życie. Nowa flama "pamięta o błędach w poprzednim związku i dlatego teraz stara się być podnóżkiem u stóp tego nowego. Już go nie chce zmieniać na obraz i podobieństwo.
                To nieprawda że ma teraz faceta jak marzenie, ona teraz nie popełnia tych błędów co w poprzednim układzie.
                A wszystko można było załatwić inaczej. Zdobyć się na odwagę i porozmawiać z mężem otwarcie patrząc mu w oczy. Mówić szczere i wprost. Zamiast dawać mu "sygnały" czy między wierszami powiedzieć mu że białe to białe, szare to szare, a czarne to czarne.
                NIE !!!!!! Kobieta tak nie zrobi. Jej duma i honor na to nie pozwoli.

                W sumie to sprawa autorki, jej dzieci i męża, całe to zasmarkane małżeństwo, wcale mnie nie obchodzi.
                To nie mój cyrk i nie moje małpy. Przecież to ona siedzi w tym bagnie i słucha innych głupich porad a nie ja. To ona i jej dzieci będą przeklinać dzień............ No właśnie. :)
                • elizabeth7 Re: Czy dać szansę ? 14.03.15, 17:21
                  "Facet bierze kobietę za żonę taka jaka jest. Z wadami i przywarami. I nie chce
                  > jej zmieniać ani zamieniać. Taka mu odpowiada."

                  Taa, pod warunkiem, ze ta kobieta przejmie przy nim wszyste obowiazki ktore do tej pory wykonywala mamusia (czytaj : pranie, prasowanie, sprzatanie , zukupy i podstawianie jedzenia pod nos) + z ogromna przyjemnoscia wykona obowiazki przy dzieciach a facet bedzie zyl jak kawaler.
                  I po co cos zmieniac jak mu w ukladzie z matka dziaialo? Czesto proby naklonienia faceta do poczucia sie mezem i ojcem, traktowane sa dkladnie tak jak to nazwales - proba zmieniania go. "A to kłóci się z naturą mężczyzny."
                  • dziarg-a Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 11:24
                    Dlaczego kobieta zakłada że mąż ją wykorzystuje ? Przecież to błędne założenie od samego początku. Zakładasz że każdy facet to samo zło. Więc po co te śluby, frustracje na forum.
                    Ja widzę tu raczej nieumiejętność współpartnerstwa u kobiet. Faceci mają zakodowane kumpelstwo. Kobieta macierzyństwo. W facecie nie da się wykrzesać tej iskry nad opiekuństwa w stosunku do dziecka jak i żony. Gdy żoneczka zaczyna dowalać do pieca to facet odpuszcza. Staje si agresywny. Zaczyna nadużywać alkoholu jako rozprężacza i elementu odreagowującego. Kobieta uważa to za fanaberię i złośliwe działanie.
                    Przerabiałam ten temat i znam z autopsji, dobrym słowem i czułym gestem osiągnęłam więcej niż walką na noże.
                    A teraz mam w domu takiego olbrzyma, który mnie nosi na rękach. Przestał pić, przestał przebywać z kumplami i wiem że naprawdę mogę na nim zawsze polegać.
                    To ja popełniałam błędy zakładając że on ma być taki jak ja chcę. To nie kukiełka. To żywy człowiek z własnym sercem i rozumem. On też ma prawo wyboru.
                    • elizabeth7 Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 20:02
                      Nie uwazam, ze maz zone wykorzystuje i niczego nie zakladam. Z zycia wiem (a zyje juz troche) ze gdy ktos mowi, ze on sie po slubie nie ma zamiaru zmieniac to wiem jak wyglada takie malzenstwo. Sama uwazalam, ze po slubie sie nie ziemie i nie mialam zamiaru sie zmieniac. Lubilam sie uczyc, tanczyc, imprezowac i grac w brydza. W miom domu gotowala,sprzatala i robila zakupy mama, ja mialam zero obowiazkow. Moj maz mial zawsze obowiazki i zawsze byl odpowiedzialny m.inn. za mlodsze rodzenstwo. Po slubie ja uwazalam ze maz mnie chce zmieniac a ja nie chce by on sie zmienial. Bo fajnie jest gdy ktos inny czuje sie odpowiedzialny za wspolne zycie i fajnie miec zasade "ja sie nie zmieniam". Najlatwiej jest to robic komus, komu na nas zalezy, dla obcych jakos szybko oswajamy to, ze musimy cos zmienic.
                      Nie chcialam i nie chce by ktos nosil mnie na rekach. Wole by gotowal, robil zakupy i sprzatal :) I nie pil, picie moze zostawic mnie :)
                      Wiem,ze najczesciej to wlasnie tak faceci chca by ich kobiety "sie nie zmienialy" czyli niczego nie wymagaly. Sama sypalam takim teksiorem jak slomiany.wdowiec
                • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 11:43
                  A ja nie rozumiem tej antagonistycznej nagonki na rodzaj żeński. Nie rozumiem tych uogólnień i wyliczanek typu "kobieta jest ...kobieta robi...., kobieta oczekuje.... Bo nie ma czegoś takiego jak 'kobieta", są kobiety i mężczyźni i tu mamy konkretnych dwoje.
                  I nie wmawiaj mi proszę, że mężczyźni nie chcą zmieniać kobiet. Zmuszona byłam pogonić mojego osobistego brata, bo terroryzował mnie, nie mogąc zaakceptować mojej wrażliwości i faktu, że nie jestem tak skąpa jak on. Z tego co wiem, brat jest mężczyzną.
      • basiastel Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 11:27
        Jesteś pewna, że o władze chodzi? Rodzina nie tylko widzi patologię w rodzinie córki/siostry, ale także zmuszona jest w niej uczestniczyć, bo przecież mieszkają w jednym domu i maja prawo mieć sytuacji dość.
        Miałam bliską znajomą, która uporczywie skarżyła się do mnie na męża. Obydwoje mieli trudne charaktery i konflikty były notorycznie. Nic z tym nie robiła poza wydzwanianiem do mnie i skarżeniem się. Obydwoje byli ode mnie starsi i samodzielni, ale facet jest moja dalszą rodziną, a ona ciągle zmuszając mnie do udziału w konflikcie, powodowała, ze czułam się tak, jakbym to ja była winna całej sytuacji. No i ciągle "wyrzucała " męża z domu.
        Doprowadziła do tego, że marzyłam, by się rozwiedli i dali mi w końcu spokój. Ucięłam kontakty. Ostatecznie, facet odszedł, a wtedy znajoma zaczęła znów dzwonić, bym spowodowała jakoś, by wrócił, bo ..... ( i tu zaczynały się wyliczanki). Uświadomiłam jej, ze są dorośli, nie mam żadnego wpływu na ich decyzje i nigdy więcej nie odebrałam od niej telefonu, choć o kontakt prosiła.
        Gdybym mieszkała z nimi pod jednym dachem to bym się chyba powiesiła.
        • dziarg-a Re: Czy dać szansę ? 15.03.15, 15:59
          Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Żoneczka wcale nie jest aniołkiem, a mąż wcale nie jest tyranem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy dać szansę ? 16.03.15, 00:33
      A dlaczego to Pani miałaby dawać mężowi szansę ?
      Mąż ma szansę. Wie, co powinien zrobić aby być gotowym na ewentualny powrót do związku. Ale tego nie robi, bo to jest trudne. To są miesiące lub lata zmagań ze sobą. To są zmiany, które nie przychodzą łatwo. To jest konsekwencja i wyrzeczenia. Łatwiejsze jest natomiast pogadanie, przyrzeczenie czegoś, pokazanie jakiegoś gestu. Słowa i zachowania mogą być nawet szczere, ale od tego nie zmienia się ścieżka życiowa.
      To nie od Pani zależy czy mąż coś zrobi ze sobą, tylko od niego. To on ma swój los w swoich rękach, ale łatwiej jest włożyć go w Pani ręce i następnie Panią rozliczać z tego, ze się nie udało, bo Pani nie dała szansy.
      Oprócz wielu mechanizmów, mniej lub bardziej znanych, które działają u ofiary przemocy, jest i ten mechanizm. Poczucie, że jest się szczególnie ważnym i że od tej osoby coś zależy.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • ola_dom Re: Czy dać szansę ? 16.03.15, 10:16
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > To nie od Pani zależy czy mąż coś zrobi ze sobą, tylko od niego. To on ma swój
        > los w swoich rękach, ale łatwiej jest włożyć go w Pani ręce i następnie Panią
        > rozliczać z tego, ze się nie udało, bo Pani nie dała szansy.
        > Oprócz wielu mechanizmów, mniej lub bardziej znanych, które działają u ofiary
        > przemocy, jest i ten mechanizm. Poczucie, że jest się szczególnie ważnym i że
        > od tej osoby coś zależy.

        Zapisuję sobie powyższe i wkuwam na pamięć. Bo mam wrażenie, że to dotyczy nie tylko przemocy i jej ofiar.
Pełna wersja