zagubiona na rozdrożu

13.03.15, 14:50
Postanowiłam założyć tu konto aby wysłuchać co osoby postronne mają do powiedzenia w mojej zawiłej sytuacji. sytuacji która jest dla mnie koszmarnie ciężka.
Opisze swoją sytuacje postaram się krótko. Mam 33 lata i dziecko 14 letnie. jestem dwa lata po rozwodzie. Nasz związek był od podstawówki, to była pierwsza miłość. Rodzice nas ganiali a my zakochani chcieliśmy być razem. Popełnialiśmy błędy od samego początku, mieszkaliśmy ze wścibską matka co nie lubiła mojego męza od początku zamiast wynająć mieszkanie. tych błędów nie koniec. Ja wychowywana pod kloszem gdy dziecko miało ok 8 lat wieczorami mając dość domu znikałam...wpadłam w złe towarzystwo, zdradzałam męza. on zdradzał mnie kilkakrotnie. rozwiodłam się dwa lata temu bo ię zakochałam...tak mi się wydawalo. nasze dziecko bardzo to przeżyło czego ślepa nie widziałam. zaręczyłam się z obecnym partnerem jestem dwa lata. jestem z nim w ciązy w 15 tyg, ale doszło do mnie coś co mnie męczy...nie kocham go, kocham i zawsze kochałam męza. nie umime zapomnieć tylu lat razem i tesknie. dzwonimy do siebie często on wie o ciąży pomaga mi, ogarnie w domu wyjdzie z psem. chce z nami być...narzeczony mieszka zagranicą, wie ze mam dobry kontakt z bylym ale nie podejrzewa że go wciąż kocham.
nie wiem co robić, rodzice radzą mi wyjechać i życ z narzeczonym ale ja go nie kocham.mam mętlik w głowie....raz myśle tak a raz inaczej. nie wiem jaką drogą powinnam iśc i co powinnam wybrać. sama z dziećmi nie dam rady, ale brakuje mi męza wspólnych wyjazdow, wakacji....jeszcze jedno.moj były mąż jest bardzo mało zaradny.mieszka u rodziców, oni go utrzymują nie dokłada im się do niczego.ma sporo długów, jak byliśmy razem brał kredyty po cichu.narezczony jest odwrotnością....
    • aqua48 Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 15:10
      Posłuchaj rodziców i wyjedź do narzeczonego. Daj mu szansę skoro zdecydowałaś się na dziecko z nim.
    • zolla78 Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 15:22
      A to na pewno miłość czy strach przed nieznanym, a zwłaszcza związkiem, z wydaje się poważniej pochodzącym do życia mężczyzną, co oznacza też konieczność większego dbania o tę relację i odpowiedzialności za swoje czyny.
      Sorry, ale z opisu wynika, że do tej pory takiej odpowiedzialności nie brałaś ani za siebie, ani za małżeństwo, ani za dziecko. A tu jak rozumiem będzie ktoś kto może jej od ciebie żądac.
      Przemyśl, czy ty naprawdę kochasz byłego męża czy boisz się nowej przyszłości i tego, że może będzie ktoś kto będzie od ciebie więcej wymagał niż były mąż.
      • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 15:52
        sama nie wiem co czuje...a może nie kocham żadnego z nich. może jestem uzależniona od byłego męża bo znamy się 20 lat...to mnie męczy. byłam na wakacjach u narzeczonego i nie umiałam żyć bez byłego...dzień w dzień dzwoniliśmy do siebie.co gorsza-jest narzeczony i myślę ze to z nim chce być -oczywiście kontakt z bylym telefoniczny jest, a jak wyjeżdża jestem pewna ze kocham bylego....byłam u psychologa,ale lekarz zasnoł jak mnie słuchał/
        jestem beznadziejna. nie umiem uwolnić się od wspomnieć tesknie....kto mi może pomoc co mam robic.na prywatna terapie mnie nie stać...
    • mozambique Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 15:57
      jak to masz narzeczonego , jestes z nim wciązy i mieszkacie w róznych krajach ???

      dlaczego ?
      • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 16:07
        wyjechałam do niego rok temu. wytrzymałam 4 miesiące i uciekłam. tęskniłam za byłym....
        • aqua48 Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 16:11
          6zagubiona napisała:

          > wyjechałam do niego rok temu. wytrzymałam 4 miesiące i uciekłam. tęskniłam za b
          > yłym....

          To czemu jesteś w ciąży z narzeczonym, a nie z byłym skoro to byłego nadal kochasz? Raczej nie zachodzi się w ciąże z niekochanym mężczyzną.
          • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 16:14
            bo błądzę cały czas i nie umiem się w tym wszystkim odnaleść
            • kocia_noga Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 19:55
              Może spróbuj wziąć kartkę i spisać wszystkie plusy i minusy życia z jednymi drugim. Mętlika można po trochu ujarzmić.
              • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 20:26
                robiłam to...i metlik mam dalej.
                były-klamie,zdradzal,kredyty po cichu,nie samodzielny,nie umie utrzymać rodziny,wpływowy......mimo to cos ciagnie mnie do niego.nie umiem nie zadzwonić nie uslyszec go....
                teraźniejszy- szczery,nie zdradza,opiekunczy,odpowiedzialny,dorosly,samodzielny....jednak jak sobie pomysle ze miałabym zestarzeć się przy nim to mnie odrzuca.
                nie wiem co robic błagam doradzcie
                • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 20:49
                  A mam takie pytanie na marginesie.
                  Załóżmy. Kochasz byłego. On wie że jesteś z tym nowym w ciąży. Były pomaga ci w wielu sprawach. Czy zadałaś mu pytanie, gdybyś chciała wrócić do niego jak on by to przyjął. Ciebie, dziecko tamtego i znowu razem...................
                  To tylko takie hipotetyczne pytanie, bo co na to nowy na razie nie wnikam. Może będzie miał pretensje, może mu lżej będzie. Może przyjedzie i byłemu obije gębę.

                  Pytasz się obcych ludzi zamiast porozmawiać z osobą którą sama jesteś zainteresowana.
                  20 lat życia razem z byłym mężem. 4 miesiące z nowym.
                  Porównując okres stażu widać wyraźnie skalę zrozumienia, zaangażowania, wspólnych problemów i poznania się na wylot.
                  Rozumiem że 4 miesięczna znajomość pozwoliła ci na dogłębne poznanie nowego narzeczonego. A tamta 20 letnia znajomość to tylko powierzchowna taka.

                  No i jeszcze jak widać mamusia ciągle ci układa życie i wybiera partnera.
                  Co to za miłość na odległość. Z częstotliwością bzykania raz na rok. :P
                  Ale za to z jakim efektem ciężarnym.
                  To ze jesteś z tym nowym w ciąży to jeszcze nic ważnego. Co na to wszystko twój były mąż ma do powiedzenia. Zaczynasz tak od dupy strony. Pytasz się obcych ludzi zamiast niego.
                  • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 20:52
                    Jeszcze jedno. Były cię zdradzał, bo ty go zaczęłaś zdradzać. Sama to napisałaś.
                    A co do wierności nowego, to skąd masz tę pewność. Założyłaś mu kamerkę i masz na niego podgląd w dzień i w nocy ? Facet jak facet. Gdy trafi się okazja za free zawsze skorzysta.:P
                    • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 21:03
                      były chce być ze mną nawet w tej sytuacji. rozmawiałam z nim i wiem to.
                      tylko błądze bo walcze miedzy sercem a rozsądkiem.niewiem co zrobić bo kocham a jednocześnie wiem ze to człowiek nie odpowiedni.
                      z drugiej strony ciaza-on będzie walczyl o dziecko.boje się ze mi je zabierze
                      • aqua48 Re: zagubiona na rozdrożu 13.03.15, 21:40
                        6zagubiona napisała:

                        >niewiem co zrobić bo kocham a
                        > jednocześnie wiem ze to człowiek nie odpowiedni.

                        W odstawkę obu panów - jednego bo go nie kochasz i nie wyobrażasz sobie życia z nim mimo, że będziecie mieli dziecko, a drugiego bo kompletnie niewart Twojej miłości. Szukaj trzeciego - seksownego, prostolinijnego wrażliwca z męską siłą i dobrą pracą na miejscu. No i koniecznie lubiącego cudze dzieci.
                • pade Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 01:32
                  Przy pierwszym czujesz się pewnie lepiej, bo zachowuje się w dobrze znany Ci sposób, przewidywalny. Zawodzi Cię, rozczarowuje, jak zawsze. To coś, co znasz.
                  Ten drugi mógłby dać Ci poczucie bezpieczeństwa, pewność, ale to obce dla Ciebie uczucia, niebezpieczne. Stąd niechęć.
                  Nie może być normalnie, zdrowo, po nowemu.
                  Ma być tak, jak było w domu rodzinnym, niepewnie, chwiejnie, po staremu.
                  To typowe Zagubiona. Zakochujemy się lub wybieramy partnerów podobnych w jakiejś części do rodziców po to by uleczyć urazy z dzieciństwa. Mocno uprościłam, ale m.in. na tym to polega.
                  Twój ex raczej Cię nie uzdrowi, jest zbyt niedojrzały.
    • pani.jezowa Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 00:45
      Ja bym radziła nie wiązać się z żadnym z nich.
      Tylko nauczyć się żyć bez opierania się na kimś, bez psychicznej zależności.
      Tak byś była dojrzała, samodzielna, wolna.
      Wtedy, na spokojnie, będziesz gotowa na budowanie dorosłego związku.
      Z którymś z nich lub z kimś trzecim.
      Dopiero wtedy będzie na to pora.
      W międzyczasie koniecznie terapeuta, poszukaj lepszego skoro ten zasnął.
      • liana79 Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 08:20
        Czy jestes samodzielna finansowo?Czy obecny narzeczony utrzymuje Cie lub wspiera w tym zakresie?Czy Twoj byly maz placi alimenty na Wasze dziecko?....To,ze wyprowadzi psa czy posprzata nie zmienia faktu,ze jest nieodpowiedzialny,ma dlugi,bez skrupulow zeruje na rodzicach,ktorzy go utrzymuja.Teraz idealizujesz Wasza milosc,ale kiedy urodzi sie Twoje drugie dziecko dopadnie Was proza zycia,potrzeby finansowe,koniecznosc zapewnienia stabilizacji dwojgu juz dzieciom,problemy dnia codziennego...Partner lekkoduch nie stanie na wysokosci zadania,a bedzie dla Ciebie dodatkowym obciazeniem.
        • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 11:17
          były chce być ze mną nawet w tej sytuacji. rozmawiałam z nim i wiem to.
          tylko błądze bo walcze miedzy sercem a rozsądkiem.niewiem co zrobić bo kocham a jednocześnie wiem ze to człowiek nie odpowiedni.
          z drugiej strony ciaza-on będzie walczyl o dziecko.boje się ze mi je zabierze


          Walczysz pomiędzy uczuciem i rozsądkiem :)
          Sorry, ale to co najmniej dziwne i śmieszne podejście. Ludzie przeważnie wiążą się z powodu uczucia, a z rozsądku to byle jaki układ na przyszłość. W takiej relacji z rozsądku powstają później fora o niespełnionej miłości i.................

          Nowy może sobie chcieć odebrać własne gacie. Sądy z reguły i z urzędu pozostawiają dziecko na opiece matki, a tatusiowi co najwyżej nakazują płatności alimentacyjne.

          Jeżeli były mąż godzi się na tę ciąże i chce być z tobą na przekór wszystkiemu i wszystkim, a ty ciągle do niego tęsknisz i wzdychasz to w czym tak naprawdę tkwi problem ?

          Pisanie żebyś zostawiła jednego i drugiego jest idiotyczne. Samotna matka z dwójką dzieci ma zawsze pod górkę A moze masz poszukać trzeciego, w którym może się zakochasz, a on pokocha twoje dzieci jak własne. Bzdura i jeszcze raz bzdura.

          Cały problem zaczyna się od tego, że twoja rodzina ciągle chciała ci urządzać życie.
          Z tego wtrącania się zepsułaś małżeństwo. Relacje pomiędzy tobą i mężem doprowadziły was obydwoje do zdrad. A reszta to już tylko konsekwencje tych ingerencji rodzinki.
          Odetnij się od nadopiekuńczej mamusi i zacznij żyć jak ci serce dyktuje. A rozum powinien ci podpowiedzieć jak zrobić żeby związek z byłym był odpowiedzialny.
          Bo to nie on jest nieodpowiedzialny, ale twoje postępowanie jest poniżej normy.
          To ty musisz stać się dorosłą i mądrą osobą. Masz jedno dziecko, drugie jest w drodze. Stabilizacja powstaje na bazie więzi uczuciowej. W takiej więzi rodzi się odpowiedzialność i stabilizacja. Gdy ktoś z zewnątrz wtrąca swoje 3 grosze powstaje zamęt i zburzenie stabilizacji. Najwyższa pora dorosnąć. Przestań być małą dziewczynką. Jesteś już starą babą,, a dziecko kocha swojego ojca, a nie nowego faceta do łóżka.
        • kocia_noga Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 11:54
          Byłego znasz od tak dawna, że w pewnym sensie stał się częścią ciebie, czymś znanym i stabilnym dlatego że znanym, to już ci pisano. Co do wyboru, to nie musisz podejmować go teraz, kiedy jesteś w ciąży. Kiedy hormony przestaną szaleć łatwiej o rozważny i odważny wybór.
          • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 13:22
            Jest takie powiedzenie bliższa ciału koszula niż sukmana.
            Inne to Stara miłość nie rdzewiej.
            Małżeństwo to taki dziwny stwór który tworzy się w trakcie trwania.
            Są w nim i burze i spokojne chwile. To wszystko tworzy całość spójną i logiczną.
            Przez 20 lat bycia z mężem stworzyliście coś wspólnego. Dziecko, wspomnienia i te dobre i te złe.
            Przez okres nowej znajomości nie można stworzyć stałej więzi opartej na mocnych fundamentach.
            Kocia noga pisze o pozostawieniu podjęcie decyzji na późniejszy okres (na po porodzie)
            I to jest głupia decyzja !!!
            Przez okres ciąży i poród nastąpi zaciśnięcie więzi z byłym mężem, albo jak to woli z ukochanym. (jak sama nazwa wskazuje o czymś to świadczy)
            Po porodzie nowy absztyfikant zacznie startować z pozycji roszczeniowej. On żąda, on chce, jemu się należy itepe.
            Pani jako matka nie musi podawać nazwiska ojca. Nosi jeszcze nazwisko byłego męża.
            Dziecko z automatu nazywa się.................
            Nowy zacznie wojnę na noże. On nie chce tej suki, on chce swoje dziecko. A tę dziwkę to on załatwi na cacy. Z takiej pozycji wystartuje ten facet który m,a być opoką i stabilizacją.
            No to on pokaże spokój i stabilizację.,
            Więc w takie pokręcone układy ma się wpakować mamusia nienarodzonego dziecka i prze z całą ciążę ma mieć świadomość tego czarnego koszmaru ?

            Czy nie lepiej, zdrowiej i spokojniej podjąć decyzję teraz i odejść w ciszy.
            Facet siedzi za granicą. Na pewno nie zrezygnuje z powrotu do kraju. Gdyby miał zamiar ją ściągnąć do siebie na stałe, to dawno powiedziałby wprost: "ZOSTAŃ NA ZAWSZE I NIE WRACAJ DO KRAJU" Takiej deklaracji nie ma, więc cały układ związku pisany jest na piasku.
            Jaki to związek na odległość, jaka to bliskość i ciepło uczucia. Gdzie w tym jest ta wielka miłość ?
            Jestem zwolennikiem radykalnych cięć.
            Ona go kocha, on kocha ją. Nowy to tylko wypadek przy pracy. Jak można budować przyszłość i stabilne relacje na przypadkowej relacji trwającej 5 minut.
            Jest jeszcze córka z małżeństwa. Jej przyszłość i uczucia się nie liczą ?
            • dziarg-a Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 14:47
              To ja napiszę swoje zdanie. Były mąż jest facetem odpowiedzialnym i sensownym. Wie że jesteś w ciąży i stara ci się pomóc w każdej sytuacji. Możesz na niego liczyć bez względu na to że dziecko nie jest jego.
              "narzeczony" jak go nazywasz jest chłoptasiem wiatrem podszytym i wcale mu nie w głowie to, że nosisz jego dziecko. Jemu to totalnie "LOTTO" :)
              Tak wygląda "nieodpowiedzialność" byłego męża i ta "pewność i stabilizacja" nowego narzeczonego. Gdyby w tej chwili, nie daj Bóg cokolwiek by się z tobą stało, czy dzieckiem, to były mąż stanąłby na głowie i warowałby murem przy tobie.
              A narzeczony ?..................................... Siedzi sobie za granicą, dudki wciska w skarpetę, marzą mu się hej............
              O dziecko, to on zawalczy jak lew, ale po ptokach. Jakiż to on starowny, opiekuńczy. Jak on się cały czas martwi. No wypisz wymaluj typowy dzieciorób. Zmajstrował i ma to gdzieś.

              Dziwię się niektórym paniom co to wypisują bzdury na temat takiego układu.
              Zdarzyło się dziewczynie. Dała d.... no i się stało. Mąż pomimo tego opiekuje się nią dba o nią.
              I to jest właśnie odpowiedzialność faceta. To jest pewność i stabilizacja.
              Nie wiem gdzie wy widzicie tego odpowiedzialnego faceta w tym niby narzeczonym.
              Śmieszą mnie takie porady dobrej paniusi z magla.
              • kocia_noga Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 14:58
                Wirginia rozmnożyła się.
                • chocolate_cake Re: zagubiona na rozdrożu 14.03.15, 21:27
                  Nie wiem kim jest Wirginia ale autorka ma chyba nie po kolei w głowie albo sobie żartuje ;)
                  • kocia_noga Re: zagubiona na rozdrożu 15.03.15, 09:10
                    To facet, troll z forum Rozwód i co dalej, zawleczony tutaj przypadkiem siedzi na razie i pączkuje. Ignorować proponuję.
                    • ola_dom Re: zagubiona na rozdrożu 16.03.15, 10:01
                      kocia_noga napisała:

                      > Ignorować proponuję.

                      No właśnie - też zwróciłam uwagę na ten sam "charakter pisma" pod przynajmniej dwoma nickami w tym wątku,
                      a "wirginię" czytałam raptem kilka razy w zeszłym tygodniu.
                      To się nazywa silna osobowość!
                      :D
                      Ignorować, jak najbardziej.
                      I czekać cierpliwie na obiecanego moderatora, oby już nastał i posprzątał...
            • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 18.03.15, 12:35
              Slomiany wdowcu,nie jestem żadnym trollem i mam nadzieje ze mi wierzysz.mój problem jest autentyczny.mam wrażenie ze najbardziej mnie rozumiesz.chciałabym wrócić do męża tylko jak???jak zacząć???nie śmiej się ze mnie to mnie przeraża..walka z rodzicami bo są za nowym a nie nawiidza byłego,walka z byłym...jak to powinnam zrobić.mam swoje lata ale też strach...proszę o pomoc.zwykła rozmowę.
              • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 18.03.15, 13:46
                Mogę napisać tylko jedno. To nie twoi rodzice będą żyć twoim życiem. Przeczytałem twoje wpisy, są dosyć oszczędne w opisach. Ale wynika jedno. Ten nowy nawet specjalnie się nie stara żeby ciągnąć to razem z tobą. Wie że jego wybranka jest w ciąży, a pomimo to zgadza się na jej wyjazd bez większych oporów. Wiadomo że kobieta szczególnie w pierwszym okresie ma swoje kaprysy i zachcianki. Ten pierwszy okres bardzo wpływa na psychikę kobiety, Na jej nastawienie w okresie ciąży. Od męża masz wsparcie, masz pomoc, masz zrozumienie. No i dziecko z tego związku.
                Ten nowy nawet chyba specjalnie si tym nie przejmuje. Ot zapyli sobie kwiatek i co mu tam.
                A były mąż pomimo że dziecko nie jest jego stara się i pomaga ci w miarę możliwości. Więc nie rozumiem co rodzice widzą w tym nowym. Jakie z niego cudo skoro cię olewa. A słowa są jak wiatr. Powieje i już go nie ma.
                • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 18.03.15, 14:03
                  Wygląda to tak,pisząc ze szczegółami.związek z byłym trwa dwa lata.byłam u niego rok temu i uciekam bo nie chciałam tam być.związek toczył się na odleglosc.teraz jak przyjechał zaszłam w ciążę,wyjechał do tam ma dom,zobowiązania i prace.odnawia mieszkanie,bo chce i jest pewny zestaw z nich zamieszkam.wydzwania.pisze SMS,na skeypa nie wchodzę bo ja nie chce.mama go ubóstwie bo taki uczciwy,bo nie kłamie,bo taki zakochany...a były...chce ze mną być bo rozmawialiśmy,przychodzi,pomaga,nawet bardzo.dziecko go uwielbia ale się klucimy.o bzdury poprostu w wielu rzeczach poglądy się różnią.w ciazy musze lezec bo jest zagrożona on ma już dosyć,mówi mówi mi to w oczy,przyjdzie pomoże a potem ucieknie.łapie go często na klamstwach...mówi ze jest w pracy a jest w supermarkecie naprzyklad.chciałabym takiego ciepła,zrozumienia,przyjaciela teraz.żeby posiedzial,porozmawial... Napisałam ci szczegółowo.
                  • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 18.03.15, 14:04
                    Tam na początku miało być związek z nowym trwa dwa lata...słownik w telefonie płata figle
                    • panizalewska Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 00:00
                      Dziewczyno, jesteś niewiele starsza ode mnie, mam 30 lat, ale Ty dalej jesteś dzieckiem! 15-letnią pannicą, która zakochuje się i odkochuje co 5 minut, trochę tu, trochę tam. Masakra. Nie pozwoliłaś sobie do tej pory na dojrzenie do dorosłości, a to się robi SAMODZIELNIE, bez rodziców czy chłopa przy boku. Ludzie najczęściej dojrzewają na studiach, albo jak się wyprowadza od starych i mieszkają sami, utrzymują się sami, samodzielnie stanowią o sobie. Nie dałaś sobie na to szansy, wczesny związek, od razu mąż, od razu dzieci, zero przemyśleń o sobie w samotności. Przepraszam za brutalność. Tylko jest jeden główny problem teraz - masz dzieci. Piszę dzieci, bo przecież za ciążę też jesteś odpowiedzialna - badania itp, za przyszłość obojga dzieci. Starsza jak napisałaś bardzo źle zniosła rozwód, rozstanie z jej ojcem - no raczej norma.

                      Jak już ktoś napisał - obu panów w odstawkę i musisz sama nauczyć się myśleć, bez jąder przytroczonych do mózgu. Bo niestabilna emocjonalnie matka, która skacze z kwiatka na kwiatek mając dzieci to kompletna nieodpowiedzialnosć. Myśl kobieto jak dorosła w końcu
                  • zolla78 Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 00:36
                    Sorry, ale z opisu wynika, że ten były mąż też nie chce być z Tobą. Nie ma do ciebie cierpliwości, nie zmienia nic w swoim życiu, by przejąć za nie i za ciebie i swoje dziecko oraz kolejne w drodze odpowiedzialność. Uświadom może sobie, że były NIE CHCE Z TOBĄ BYĆ. Być może nie chce tak jak ty przejść do nwej rzeczywistości, gdzie został sam, u rodziców i w zasadzie na ich utrzymaniu, bo w końcu się z nim rozwiodłaś. Ale to jest asekuracja jego komfortu psychicznego kosztem Twojej przyszłości i przyszłości Twoich dzieci, a nie wyraz chęći bycia z Tobą.
                    Oddziel strach przed nowym i nostalgię za jakąś tam przeszłością plus potrzebę wsparcia, której na miejscu od nikogo nie masz, od niby jakieś miłości do byłego męża, której w tym co piszesz nie ma. Chcesz by zapewnił ci poczucie bezpieczeństwa i wsparcie, Od byłego nie dostalaś tego przez jak rozumie kilkanaście lat, Ile lat jeszcze chcesz na to czekać. Nie doczekasz się.
                    • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 09:04
                      zolla, poczytaj dokładnie. Były właśnie daje jej wsparcie i otacza opieką. Więc facet jest odpowiedzialny. A mamusia jak się jej ten nowy podoba tak bardo to niech się z nim zwiąże.
                      Zgadzam się tylko z jednym. Autorka nie dorosła. Jest rozchwiana emocjonalnie. Podejrzewam że cały rozwód był z powodu mamusi.
                      • z_pokladu_idy Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 12:42
                        To Ty czytaj uważnie:

                        "rozmawialiśmy,przychodzi,pomaga,nawet bardzo.dziecko go uwielbia ale się klucimy.o bzdury poprostu w wielu rzeczach poglądy się różnią.w ciazy musze lezec bo jest zagrożona on ma już dosyć,mówi mówi mi to w oczy,przyjdzie pomoże a potem ucieknie.łapie go często na klamstwach...mówi ze jest w pracy a jest w supermarkecie naprzyklad.chciałabym takiego ciepła,zrozumienia,przyjaciela teraz.żeby posiedzial,porozmawial..."

                        Autorka nie tylko jest mocno niedojrzała, ale ma ogromne deficyty i dlatego odrobinę wsparcia i chwilę rozmowy odczytuje jako miłość, a zachowania typu 'okłamał, oszukał' ignoruje. A facet może po prostu przychodzić do swojej córki i być zwyczajnie miły dla byłej żony, której jest ciężko w zagrożonej ciąży. Szybko się jednak zmywa, co znaczy, że jednak zakochany nie jest.
                        Obu w odstawkę i na terapię, bo dzieciaki będą tak samo rozchwiane jam mamusia.
                        • slomiany.wdowiec Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 14:39
                          W którym związku nie zdarzają się kłótnie właśnie op drobiazgi ?
                          • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 21:35
                            postawłam się,to staszne co teraz się dzieje.niewiem co robic, temu z zagranicy powiedziałam dziś ze to koniec,zadzwonil do mojej matki,poskazyl się ,ona mi awanture zobila powiedziała ze zeo pomocy z jej stoby a moja ciaza jest zagrzona i pomocy potrzebuje.matka powiedziała ze nie chce mnie znac ojciec tez....co powinnam zrobic
                            • 6zagubiona Re: zagubiona na rozdrożu 19.03.15, 22:09
                              pomagają mi zawożąc dziecko do szkoły,do szkoły ma spoy kawalek,kilka przystanow .itym mnie zastraszają.a ja musze lezec.kurcze szantażem to jest cos strasznego.wlasna matka zeo zrozumienia sa za nim.a ja sama z tym wszystkim.najgorsze ze on ma pzyjechac na swieta.to koniec
                            • ola_dom Re: zagubiona na rozdrożu 20.03.15, 09:17
                              6zagubiona napisała:

                              > zadzwonil do mojej matki,poskazyl się ,ona mi awanture zobila powiedziała ze zeo pomocy z jej stoby

                              > co powinnam zrobic

                              Podziękować mamusi za współpracę (?) i zacząć żyć swoim życiem.
                              Czy Twój były mąż i Ty jesteście niepełnoletni, że on się skarży (!) do Twojej mamuni? A potem ona robi Ci awantury? I decyduje, z kim masz spędzać życie?
Pełna wersja