jak sobie poradzic...smierc zony

25.03.15, 11:22
witam. niedawno zmarla mi zona , zostalem sam , szukam ludzi z ktorymi mozna by o tym i nie tylko porozmawiac z podobnymi doswiadczeniami samotnego odczuwania pustki.....

mam 43 lata nie mam dzieci wiec tym bardziej ta pustka jest we mnie.....
    • maagdaaleenaa Re: jak sobie poradzic...smierc zony 25.03.15, 11:55
      Witaj
      ja jestem wdową od roku, mąż zmarł mając 44 lata. Zostałam z 2-ką dzieci. Też jestem sama, bez wsparcia rodziny. Na przyjaciół oczywiście mogę liczyć, ale każdy ma swoje życie i trudno od nich oczekiwać, że je zostawia i natychmiast do mnie przybiegną z pomocą. Dwa lata temu miałam wszystko. Dzisiaj na wiele aspektów życia patrzę inaczej, na wiele nie wiem jak spojrzeć. Zabijam czas natłokiem zajęć. Wieczorami szukam pomysłów na samotne rodzicielstwo, żeby dzieci były szczęśliwe. Czas wcale nie goi ran.
      • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 25.03.15, 12:20
        ehh...wiem i nie oczekuje od znajomych, od ludzi szczegolnego traktowania...zreszta co to da ?
        na chwile , bo przeciez kazdy ma swoje sprawy......nie wiem nie znam odpowiedzi na te wlasnie pytania..co dalej , co mozna , czego nie , czy jest sens ehh tego nie wiem ...i domyslam sie juz ze czas nie goi ran.....tylko ta pustka.....
      • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 25.03.15, 13:03
        masz dzieci..masz dla kogo i po co zyc, masz ten sens ....co nie znaczy ze jest latwiej ale moze....
        • maagdaaleenaa Re: jak sobie poradzic...smierc zony 26.03.15, 07:41
          To prawda. Dzieci są moją siłą i radością. Ale wierz mi serce mi pęka jak pomyślę ile straciły... Ich tata był cudowny. Zawsze aktywnie spędzaliśmy czas. A teraz nie mogę powstrzymać łez jak widzę moją 3-letnią córkę, patrzącą jak inne dzieci bawią się z tatusiami na placu zabaw. Ale mamy siebie. moim zdaniem ważne jest wypełnienie sobie czasu po brzegi, pracą, hobby, wolontariatem. Im mniej mam czasu wolnego, tym lepiej. Czasem życie zaskakuje pozytywnie (podobno). Trzymaj się!
          • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 26.03.15, 12:30
            niestety, mam tego czasu az za duzo....wszystko robilismy razem, kazda rzecz przypomina...wszystko co robie ..robilem z zonka...tego trzeba sie nauczyc...od samego poczatku, trzeba nauczyc sie tego bycia samemu.....
            • tomtom414 Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 07:35
              powiem Ci ze rozumiem twoj bol , moj powoli mija. wlasnie minela rocznica od odejscia mojej Ani. i tez mi bylo ciezko bardzo bo kazda chwile spedzalismy razem i nigdy sie nie nudzilismy - razem zeszmy nawet pracowali w jednym miesjcu przez chwile i razem nawet na 3 filmy do kina jednego dnia itp. oboje bylismy raczej samotnikami .
              znajdz sobie jakies zajecie , zapisz sie na silownei , wez dodatkowe godziny w pracy lub zapisz sie na jakis kurs . poznaj nowych ludzi ktorzy nie beda na Ciebei patrzec z politowaniem tylko jak na normalnego czlowieka. mi to pomaga. za jakis czas moze beziesz nawet sie chcial umowic z kims gdzies . ja mysle ze troche za szybko probowlaem bo mi juz przeszlo ale pare miesiecy temu czlem taka puskte , tak brakowalo mi przytulenia , pogadania i nawet poznalem kogos ale pozniej doszedlem do wniosku ze to chyba za szybko i ja wogole to juz chce byc sam .

              pozdrawiam , i glowa do gory zycie toczy sie dalej , niestety .
              • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 14:01
                ehh, wiem. ta pustka, ten brak tej "twojej" jedynej osoby jest takim dodatkowym...wyrokiem, po tych wszystkich emocjach , strachu przed przyszloscia i tych bardzo trudnych przezyciach dostajemy jeszcze wlasnie taki wyrok....pustkę... dzieki ze sie odzywacie , zaczynam zdawac sobie sprawe z tego ze tylko ten kto ma , mial takie doswiadczenia , potrafi to wszystko zrozumiec
    • bylamja Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 11:52
      witam
      7 lat minelo kiedy zostałam wdowa-okropne slowo
      Jak jest po takim czasie? Z pewnoscia inaczej. Jednak moja odporność na bol jest zdecydowanie inna niż przed smiercia meza.....
      Co jakiś czas tu zaglądam, bo znalazłam tu wtedy ukojenie, zrozumienie i widziałam, ze NIESTETY nie tylko mnie tragedia ta dotknela....
      Zycze sil i troszkę łagodniejszego traktowania przez los
      malg.
      • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 13:45
        wiem...wdowa , wdowiec to okropne slowa . takie wrogie , wrecz bezczelne , obnażające tak do glebi ....gdziekolwiek idziesz i to mowisz kazdy juz zna twoja historie...tak to ten ..tak to ta ..ktorej ktoremu zmarl malzonek ..brrrr .. wiem , nie jestem jedyny , to wiem , ale nie wiem co dalej i czy ma byc to...dalej , wciaz , wrecz caly czas w mojej mysli jest wlasciwie tylko jedno pytanie....DLACZEGO..... nie mowie nie , teraz prawdopodobnie tego jeszcze nie wiem jak potoczy sie to moje "nowe" zycie.. ale to pytanie jest wciaz aktualne.....
        • bylamja Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 13:56
          ..kazde z nas radzi sobie na swój sposob( mocno na wyrost slowo RADZIC).
          Do dnia dzisiejszego ciagnie się za mna pytanie DLACZEGO mnie to spotkalo. Czasami "zyczliwi" mowia: dostalas taki krzyz- jaki jesteś w stanie udzwignac. Moja odpowiedz brzmi: JA NIE CHCE NIC JUZ DZWIGAC.
          Nawet nie wiem kiedy minelo te 7 lat wiesz co mogę powiedzieć- tesknota jest inna, bol zdecydowanie inny- jednak MILOSC jej moc- zostaje....
          • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 14:10
            ehh..czyli to pytanie nie zadalem tylko ja...nie jest to dziwne ze tak pytam, tak mysle tak przezywam.....
            • bylamja Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 14:18
              nie ma także recepty, nie ma "pomysłu" jak dalej zyc.... bo czy to zycie bez swojej kochanej/kochanego?
              Tu na forum sa osoby które cierpiały, które doswiadczyly tego samego bolu, tej okrutnej straty i ile tu osob tyle sposobow na radzenie sobie z ta bolesna sytuacja.....kazde z nas na swój sposób ta droge przeszly, inne jeszcze drepczą.....
              Tu na forum nie trzeba być silnym, nie trzeba udawac- można plakac, ubolewać, zalic się....tu tez czas leci.....a z nim uleci odrobinke bolu....
              • gapciams Re: jak sobie poradzic...smierc zony 31.03.15, 16:00
                to co nam zostalo...? pamiec , wspomnienia...to przeciez za malo , o duzo za malo....
                • bylamja Re: jak sobie poradzic...smierc zony 01.04.15, 08:50
                  zostala MILOSC i tesknota.....
                  z perspektywy czasu dodam, zycze zeby dla Ciebie/ Was nastalo jeszcze jutro. Nie tylko terazniejszosc i przeszlosc......

                • maagdaaleenaa Re: jak sobie poradzic...smierc zony 06.04.15, 09:25
                  zostało nam życie. Mój mąż w przerwie między terapiami "chcę żyć" , to było podczas wypadu weekendowego, w pięknych okolicznościach przyrody. On tego życia niestety już nie ma, mimi, że zrobił pokornie wszystko co mógł by je ocalić. Szlag mnie trafia jak widzę młodych, zdolnych i innych, którzy na własne życzenie marnują swoje. Czuję się zobowiązana, żeby żyć i to życie wykorzystać, tak jakby również za niego, ja mam coś czego on nie ma i nie odzyska, a było dla niego niezwykle cenne. Muszę szanować swoje życie również ze względu na szacunek dla mojego ukochanego-mojej polowy.
                • karola646464 Re: jak sobie poradzic...smierc zony 07.04.15, 18:05
                  Tak to o wiele za mało...jednak czasem najbardziej tej pamięci i tych wspomnień nienawidzę bo choć coraz mniej wyraźne i tak dalekie to tak boleśnie uzmysławiają rozmiar i nieodwracalność straty... czasem chcę nie pamiętać by choć przez chwilę nie czuć tego rozdzierającego bólu.Z drugiej strony strasznie boję się, że kiedyś wspominając zamknę oczy i nie zobaczę jego łobuzerskiego uśmiechu.Mój trzyletni synuś przytulił się wczoraj do mnie i powiedział " Tatuś zniknął, zniknął całkiem i już nie wróci" biedactwo on nie będzie miał żadnych wspomnień.

                  • arachnela Re: jak sobie poradzic...smierc zony 07.04.15, 21:34
                    Mój synek ma 5 lat i też już niestety nie pamięta taty, strasznie mnie to boli. Muszę pamiętać za niego. Będę mu zawsze opowiadać jak tata go usypiał na własnym brzuchu, śpiewał rockowe piosenki, brał na boisko czy czytał bajki. Z drugiej strony trochę mi lżej, że chociaż on przestał płakać wieczorami.
Pełna wersja