Skąd ta irytacja???

27.03.15, 13:28
Natchnęła mnie adorra. Bo w sumie warto się głębiej zastanowić - ja chciałabym się zastanowić - nad tym, co napisałam w sąsiednim wątku. Zacytuję:

Nie wiem, czy dobrze to, czy źle, kiedy cudze działania, gdy uważamy je za bezsensowne i bezcelowe, budzą w nas tyle złości, irytacji? Ale niewątpliwie tak się dzieje.

I żeby nie było, że widać to tylko u innych: tak naprawdę właśnie dzisiaj zaobserwowałam to znów u siebie. Zirytowała mnie koleżanka z pracy - rzecz zupełnie nie dotyczyła pracy, nie miała na mnie NAJMNIEJSZEGO wpływu, a zirytowała mnie zupełnie bezsensownie i irracjonalnie (chyba). I najpierw przez kilka godzin się irytowałam, że można postępować tak "głupio", "służalczo", "przesadnie uprzejmie" - nie wiem, jak to nazwać. NO WŁAŚNIE! Nawet nie wiem, jak to nazwać, zupełnie mnie to nie dotyczy - a mnie zirytowało... Bo ja uważam, że takie zachowanie jest niemądre i dysfunkcyjne... Ale co z tego??? Dlaczego tak mnie to zirytowało?
Aż mi teraz wstyd, ale obawiam się, że znowu przyjdzie taka sytuacja, że się "rozpędzę" i zdążę zezłościć zupełnie bez sensu i potrzeby. Idiotyzm :(.
    • differentview Re: Skąd ta irytacja??? 27.03.15, 13:41
      ola_dom napisała:

      > Zirytowała mnie koleżanka z pracy - rzecz zupełnie
      > nie dotyczyła pracy, nie miała na mnie NAJMNIEJSZEGO wpływu, a zirytowała mnie
      > zupełnie bezsensownie i irracjonalnie (chyba). I najpierw przez kilka godzin si
      > ę irytowałam, że można postępować tak "głupio", "służalczo", "przesadnie uprzej
      > mie" - nie wiem, jak to nazwać. NO WŁAŚNIE! Nawet nie wiem, jak to nazwać, zupe
      > łnie mnie to nie dotyczy - a mnie zirytowało... Bo ja uważam, że takie z
      > achowanie jest niemądre i dysfunkcyjne... Ale co z tego??? Dlaczego tak mnie to
      > zirytowało?

      moze w zachowaniu kolezanki zobaczylas jakies swoje cechy, ktorych nie lubisz; moze samej zdarza Ci sie zachowywac sluzalczo i przesadnie uprzejmie?;)
      • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 27.03.15, 13:51
        differentview napisała:

        > moze w zachowaniu kolezanki zobaczylas jakies swoje cechy, ktorych nie lubisz;
        > moze samej zdarza Ci sie zachowywac sluzalczo i przesadnie uprzejmie?;)

        Może to ten trop...? W takim sensie, że jeszcze całkiem niedawno pewnie zachowywałabym się podobnie. I niedawno się oduczyłam, więc może to taka nadgorliwość neofitki?
        • napis_z_obrazka Re: Skąd ta irytacja??? 03.04.15, 23:53
          Bardzo mnie zaciekawil bilans strat i korzysci nowego i starego zachowania. Takze Twoj i irytujacej;-) kolezanki.
    • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 27.03.15, 14:15
      Kiedy i po co pojawia się złość?
      - kiedy własne interesy/prawa są naruszone albo zagrożone (ktoś skrzywdził, może skrzywdzić, chce skrzywdzić, choćby to była maleńka "krzywda" a nie Krzywda)
      - kiedy ktoś nauczył się, że w danym typie sytuacji "należy" reagować złością
      - kiedy ktoś nauczył się ukrywać sam przed sobą pewne nieakceptowalne dla niego (lub osób dla niego ważnych) uczucia to często maskuje je złością lub strachem
      - dysonans poznawczy, brak zgody pomiędzy tym, co się "wie" a tym co się najwyraźniej widzi też często wywołuje złość
      - kiedy czyjeś "ja" jest zagrożone, jego myślenie o sobie samym
      - jeśli coś się mocno kojarzy z czymś innym, co wywołuje złość, to nie musi mieć związku logicznego, to może być na przykład zapach albo ogólny zarys sytuacji czy czyjś ton głosu
      - często złości u innych to, czego się nie lubi u siebie samego, a już zwłaszcza wtedy, kiedy się u siebie tego nie widzi, próbuje nie widzieć
      - frustracja, poczucie bezsilności - według mnie zaakceptowanie własnych ograniczeń, przyjęcie ich do wiadomości i danie sobie do nich prawa to jeden z najtrudniejszych do rozwoju obszarów, zwłaszcza dla facetów, to bardzo nieprzyjemny i frustrujący konflikt takie "wiem, co trzeba zrobić - a nie mogę tego zrobić" i im bardziej się coś wydaje łatwe, tym trudniej pogodzić się z "porażką"

      Pewnie jeszcze parę innych możliwości, ale już kilka wymieniłam, wybieraj! :D
    • molly_wither Re: Skąd ta irytacja??? 27.03.15, 19:03
      Troche filozofujesz. Moze masz problem z tolerancja? Nie kazdy musi byc taki,jak ty. I nie kazdego , kto odbiega, musisz lubic, ale tolerowac powinnas. Idealem byloby otaczac sie i przybywac z ludzimi, ktorzy sa podobni do nas. Tyle ze nie byloby to rozwijajace i ciekawe.
    • panizalewska Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 02:53
      Bo Twoja sygnaturka Olu to prawda ;)
      • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 06:24
        panizalewska napisała:

        > Bo Twoja sygnaturka Olu to prawda ;)

        Dobre! :D

        Tylko... dlaczego niby miałoby mnie irytować przekonanie, że jestem mądrzejsza od koleżanki? :P

        O jeszcze jedno mi wyjaśnienie przyszło do głowy. Kiedy osoba, którą lubię, albo poczuwam się w inny sposób do solidarności z nią robi coś w mojej ocenie głupiego, to mogę się wstydzić za nią i jednocześnie czuć bezradna. To nieprzyjemne uczucie, może powodować złość.
        Tak się niewątpliwie dzieje z politykami, sportowcami, wielkimi gwiazdami, zwłaszcza jeśli taki przedstawiciel Polaków skompromituje Polskę na arenie międzynarodowej - to w wielu ludziach wywołuje złość. Choć we mnie akurat nie, już nie... Kiedyś rzeczywiście wstydziłam się za innych, za przyjaciół, za polityków, a nawet za bohaterów filmów które oglądałam. Do dziś nie lubię pewnego rodzaju komedii, zwłaszcza tych z Louis de Funès i z Jimem Carreyem, albo Jasia Fasoli. Wydaje mi się, że za bardzo się utożsamiam z głównym bohaterem i kiedy on robi z siebie idiotę a ja jestem wciągnięta w oglądanie, napięcie z tym związane jest dla mnie zbyt nieprzyjemne żebym miała jakąś przyjemność z filmu.

        Może ta irytacja to podobny mechanizm?
        • sorvina Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 07:39
          marsylvik napisała:

          > .. Kiedyś rzeczywiście wstydziłam się za innych, za przyjaciół, za polityków, a
          > nawet za bohaterów filmów które oglądałam. Do dziś nie lubię pewnego rodzaju k
          > omedii, zwłaszcza tych z Louis de Funès i z Jimem Carreyem, albo Jasia Fas
          > oli. Wydaje mi się, że za bardzo się utożsamiam z głównym bohaterem i kiedy on
          > robi z siebie idiotę a ja jestem wciągnięta w oglądanie, napięcie z tym związan
          > e jest dla mnie zbyt nieprzyjemne żebym miała jakąś przyjemność z filmu.

          Miałam przez lata tak samo. Nie mogłam patrzeć na takie sceny. Z czasem uświadomiłam sobie na terapii, że to odzywają się moje nie do końca uzdrowione emocje z momentów gdy ja byłam zawstydzana, gdy mówiono mi, że robię z siebie idiotkę itp. Niby byłam świadoma, że takie sytuacje miały miejsce, ale nie przerobiłam tego emocjonalnie, cały czas patrzyłam na to z zewnątrz, zamiast pozwolić sobie wejść w emocje, w tym w silne poczucie krzywdy.
          Jeśli nie ma czegoś w nas, to nas osobiście sceny z udziałem innych ludzi tak nie poruszają. Nie tak silnie.

          A co do głównego pytania wątku - ja bym się zastanowiła, czy czasem sama się nie zachowujesz podobnie. Może to inaczej widzisz, może racjonalizujesz, ale na jakimś poziomie wiesz, że to nie jest dobre. Świadomie możesz uważać, że przecież Ciebie to nie dotyczy, bo nie chcesz się tak zachowywać, ale w jakimś kontekście sytuacyjnym nadal to robisz, więc drażni Cię to u innych. Zwykła projekcja - zwalczam u innych to, czego nie chcę widzieć w sobie.

          Ostatnio sama sobie uświadomiłam, że choć przysięgałabym, że z pewnym zachowaniem nie mam już problemu, ono mnie nie dotyczy i właśnie dlatego, że to przerobiłam tak mnie drażni u innych, to jednak ja, na głębokim emocjonalnym poziomie reagowałam ta samo. Przerobiłam to świadomie, WIEDZIAŁAM, że tak nie jest, że to bez sensu, ale w środku nadal wierzyłam w negatywne przekonania i ulegałam ograniczającym schematom.

          Z dystansu widzę, że u osób, które mają baaardzo sprany mózg i duuużo mechanizmów wyparcia, czasem wyłapywanie projekcji przez obserwowanie kto/co nas drażni/osobiście rusza to jedyny sposób by dowiedzieć się, co w nas siedzi. I warto, bo takie nieuzdrowione tematy nie dość, że wywołują przykre konsekwencje i kosztują nas dużo energii, to ich ukrywanie przed samą sobą kosztuje jej jeszcze więcej. Zintegrowanie wypartego problemu/emocji już daje ulgę. A potem wystarczy przepracować temat do końca.
          • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 09:33
            sorvina napisała:

            > Miałam przez lata tak samo. Nie mogłam patrzeć na takie sceny.

            Na scenę potrafię patrzeć, bez przykrości. Problem zaczyna się, kiedy bohatera już lubię, albo jestem już tak wciągnięta w historię, że czuję się jakbym to sama przeżywała.

            > Z czasem uświado
            > miłam sobie na terapii, że to odzywają się moje nie do końca uzdrowione emocje
            > z momentów gdy ja byłam zawstydzana, gdy mówiono mi, że robię z siebie idiotkę
            > itp. Niby byłam świadoma, że takie sytuacje miały miejsce, ale nie przerobiłam
            > tego emocjonalnie, cały czas patrzyłam na to z zewnątrz, zamiast pozwolić sobie
            > wejść w emocje, w tym w silne poczucie krzywdy.

            Na pewno wstyd jest jednym z trudniejszych dla mnie uczuć.
            Ale nie bardzo sobie przypominam, żebym była jakoś szczególnie zawstydzana, nie w rodzinie... Za to szkoła była dla mnie dramatem, głównie z tego właśnie powodu. Niestety, zawstydzanie to jedna z ulubionych "metod wychowawczych" wielu nauczycieli :/

            > Jeśli nie ma czegoś w nas, to nas osobiście sceny z udziałem innych ludzi tak n
            > ie poruszają. Nie tak silnie.

            Z udziałem innych obcych mnie nie poruszają.
            Im ktoś dla mnie ważniejszy, im bardziej go lubię, tym jest to trudniejsze do zniesienia.
            A taki bohater filmowy po jakimś czasie oglądania emocjonalnie przestaje być dla mnie obcy. Przynajmniej tak to rozumiem...

            Ja sądzę, że u mnie to jednak problem z granicami, z nadmiernym identyfikowaniem się z innymi, z granicami mojego ja. Dlatego po przepracowaniu kiedyś tego właśnie tematu i ten problem niemal zupełnie zniknął. Nie odczuwam już złości i bezsilności kiedy moja mama, siostra czy przyjaciółka robią coś wg mnie głupiego. Zdarza się kiedy coś takiego zrobi mój dorosły syn, ale już w niewielkim stopniu. Przy filmach nadal, pod warunkiem, że głównego bohatera polubię, utożsamię się z nim.

            Aha, na przemoc i cierpienie w filmach też nie mogę patrzyć :P Wyjątek: sama pracowałam nad filmem, wielokrotnie widziałam na własne oczy, że to nie człowiek brał udział w scenie, tylko piankowa atrapa albo model komputerowy, wtedy mi się udaje przebrnąć przez taki film bez bólu ;)
            Teoretyczna wiedza, znajomość od środka branży i technik jakich się do takich efektów używa nic mi nie daje, muszę wielokrotnie obejrzeć scenę przed jej zrobieniem, żeby się znieczulić.

            I co długo wydawało mi się dziwne, problemy i cierpienie prawdziwych ludzi w różnych wywiadach czy reportażach nie są dla mnie aż tak trudne do zniesienia. Z nimi w takiej formule przekazu nie mam czasu się utożsamić, nie aż tak, przeżywam to normalnie, normalne współczucie i ewentualnie chęć pomocy, to wszystko. A nie przeżywanie sytuacji bohatera bardziej niż on sam, jak przy oglądaniu filmu.
            • sorvina Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 11:19
              marsylvik napisała:

              > Na scenę potrafię patrzeć, bez przykrości. Problem zaczyna się, kiedy bohatera
              > już lubię, albo jestem już tak wciągnięta w historię, że czuję się jakbym to sa
              > ma przeżywała.

              Tak, u mnie ten element pewnego utożsamiania się czy chociaż empatycznego wczucia występował. Inaczej nie uruchomiłby MOICH emocji.

              Każdy ma własną historię i swój powód, dla którego reaguje tak a nie inaczej. Wstyd, bez względu na źródło, jest jedną z najmniej przyjemnych emocji, więc chętnie i często ją wypieramy. Ale dotyczy to też różnych innych emocji, z którymi nie radziliśmy sobie w dzieciństwie, lub też były w naszym otoczeniu zakazane. A bez nich jesteśmy niepełni a ich wypieranie nas bardzo osłabia.
              Dlatego choć to czasem mało przyjemne odkrycia, warto iść tropem tego co nas złości/drażni/boli u innych i zastanowić się co to o nas mówi.
              • igge Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 13:19
                Złości, drażni, boli mnie to, że mój pełnoletni syn popala sobie z kolegami papierosy na imprezach. Niby swoich nie kupuje tylko daje sië poczëstować wiëc nie jest to duża ilość papierochów ale liczyłam na to, że nie bědzie palił wcale i że umie i chce odmawiać kolegom. Alkohol też popija:((
                My z mëżem nie palimy. Niechcãcy sië przypadkiem dowiedziałam o tym paleniu syna i.zabolało jak diabli.
                • sorvina Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 14:08
                  To co się dzieje z Twoim synem pośrednio dotyka Ciebie, więc emocje mają znane uzasadnienie. Chodziło mi raczej o sytuacje gdzie mamy do czynienia z obcą osobą, ba, czasem nawet wymyśloną - filmową i odczuwamy irracjonalne z pozoru, silne emocje, jakby to nas dotyczyło osobiście. Bo nawet jeśli dowiem się np. o brutalnym gwałcie w Indiach to mnie to poruszy, to oczywiste, ale jednak nie porwą mnie tak silne emocje bym straciła nad sobą kontrolę lub pół dnia dochodziła do siebie. To nic we mnie osobistego nie porusza. Ale już historia maltretowanego dziecka potrafi mnie rozwalić, bo przypomina to co znam. A czasem odczuwam silne emocje w związku z czyimś zachowaniem/postawą i wydaje mi się, że to mnie zupełnie nie dotyczy, że bezinteresownie i zupełnie bez związku ze mną coś tam czuję pod czyimś adresem - wtedy warto się jednak temu przyjrzeć, bo jednak to może nam pokazywać coś nieuzdrowionego w nas. Nie zawsze bezpośrednio - tzn. ja się zachowuje identycznie jak ktoś, ale w sobie nie chcę tego widzieć, ale ogólnie pokazuje jakiś temat, któremu warto się przyjrzeć.
                  Oczywiście nie tylko projekcja się uruchamia, różnego rodzaju przeniesienia również, nikt mnie tak nie wk... jak osoby po pewnym względem przypominające moich rodziców, choćby robili 1/100 tego co oni ;) Jak sobie uświadomimy to co jest po naszej stronie, to można już zobaczyć drugą osobę i daną sytuację bez niepotrzebnych zniekształceń. Taką jaką jest i reagować adekwatnie.

                  IMHO to element samoświadomości, którą zawsze warto rozwijać.
                  • igge Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 17:06
                    Dziêki. Takie.emocje i wrëcz roztrzësienie i płacz miałam na i po obejrzeniu w kinie Lewiatana Zwiagincewa. Muszë kiedyś na spokojnie pomyśleć o tym dłużej. Normalnie nigdy nie płaczě na żadnych filmach.
        • adorra0 Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 09:31
          > Tylko... dlaczego niby miałoby mnie irytować przekonanie, że jestem mądrzejsza
          > od koleżanki? :P
          >
          To nie tak:-) Nie irytuje to, że jesteś mądrzejsza od koleżanki tylko to, ze ta, nie dość, ze głupsza od ciebie (bo notorycznie popełnia te same błędy) to jeszcze nie słucha Twoich rad. Pycha, pani, pycha;-)
    • annb Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 11:56
      czy jak byłaś dzieckiem wolno Ci się było zloscic?
      • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 18:50
        annb napisała:

        > czy jak byłaś dzieckiem wolno Ci się było zloscic?

        No skąd!
        Ale nie wydaje mi się, żeby to akurat miało bezpośredni wpływ na to, co i dlaczego mnie teraz irytuje, NATOMIAST:
        uświadomiłam sobie za to, że w moim domu zawsze było "wiadomo", że "tylko jedna opcja jest słuszna" - czegokolwiek miałoby to dotyczyć. Jakby się temu przyjrzeć, to coś na zasadzie, że "jak ktoś nie jest z nami - to przeciw nam". I może to mi zostało - że jak-ktoś-coś-inaczej, niż ja uważam, to mnie to jeszcze czasem złości?
        Wprawdzie akurat przytoczona historia świadczy u mnie także najprawdopodobniej o tym, co sugerowały differentview i sorvina, ale Twoje pytanie uświadomiło mi właśnie to, co napisałam - o "jedynej słusznej opcji".
    • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 12:37
      To teraz już wiesz jakie uczucia przeżywa twoja matka gdy widzi jak się zachowujesz (wg niej nie_tak_jak_powinnaś_żeby_było_dobrze) : P :P:P
      • igge Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 13:20
        No właśnie
        • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 14:39
          Co prawda to prawda :D

          Warto być tego świadomym. Tylko trzeba przy tym uważać, żeby się znów tym uczuciem matki nie przejąć za bardzo, nie wziąć na siebie odpowiedzialności za nie tylko dlatego, że się je rozumie. Przypomnieć sobie, że ona ma prawo tak czuć, ale nie ma prawa wyrażać tego uczucia w sposób raniący, naruszający Oli prawa - i to Oli odpowiedzialność tych swoich praw (granic) przed naruszeniami bronić. Żeby się znów nie pogmatwało na zasadzie "spróbuj ją zrozumieć" potocznie błędnie rozumianego jako "pozwól jej na to"...
      • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 18:51
        damodia napisała:

        > To teraz już wiesz jakie uczucia przeżywa twoja matka

        To ja wiem, jakie uczucia ona przeżywa - ja się pytam, SKĄD one się takie biorą?
        • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 14:13
          PEwnie ma po przodkach :D tak jak Ty :D
          (nie mogłam się powstrzymać ;)

          Przypomniałam sobie znajomą, która ma zachowania typu: jest ścieżka dla rowerów obok ścieżki dla pieszych, zdarza się, że ktoś z pieszych lezie po ścieżce rowerowej albo rower jedzie poza nią. Strasznie ją to wkurza że ludzie tak chodzą/jeżdżą i strasznie się tym nakręca. Nawet gdy ona tylko siedzi w kawiarni i tylko na to patrzy a nie uczestniczy. Więc kiedyś postanowiła iść ścieżką dla pieszych tuż przy ścieżce rowerowej i ostatnacyjnie podniesionym głosem zwracała uwagę rowerzystom przekraczającym linię rozdzielającą drogi, że tu jest miejsce dla pieszych. Teoretycznie ma rację ale w praktycznym wykonaniu....eeeee.... tiaaa.... Kiedyś opowiadała mi o swoim rodzicu, który będąc na wakacjach nad morzem zastał zamkniętą plażę miejską bo jakiś tam remont był. Co zrobił? Otóż poszedł wściekły do prezydenta miasta zrobił awanturę i złożył oficjalną skargę na złe traktowanie wczasowiczów z których wszak dochód mają więc mają obowiązek dbać.
          Więc olśniło mnie skąd się u koleżanki wzięła chęć spacerów w celu tresowania obcych rowarzystów :P :P Czym skorupka z młodu... itd;)
          • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 19:41
            damodia napisała:

            > PEwnie ma po przodkach :D tak jak Ty :D
            > (nie mogłam się powstrzymać ;)

            Spoko, nie powstrzymuj się, przecież wiem, jak jest. W końcu napisałam jasno i bez ogródek, jak idiotycznie zareagowałam na tamtą sytuację, wiem, że to nie jest zdrowe, więc przy okazji chciałabym się dowiedzieć, jak sobie z tym radzić. Jak się dowiem, skąd się to bierze, powinno być mi łatwiej to załatwić.
    • pogodoodporna Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 12:59
      ola_dom napisała:

      > Nie wiem, czy dobrze to, czy źle, kiedy cudze działania, gdy uważamy je za b
      > ezsensowne i bezcelowe, budzą w nas tyle złości, irytacji? Ale niewątpliwie tak
      > się dzieje.

      Tez zaobserwowalam u siebie ten mechanizm :-) Mysle, ze te bezsensowne, w moim pojeciu, dzialania nie budza az tyle zlosci. Budzi je natomiast powstrzymywanie sie przed dyskusja z ta osoba. Jesli ten czlowiek wciaga mnie w swoje przemyslenia, opowiada o swoich problemach, a kompletnie nie slucha/nie przyjmuje do wiadomosci tego co do niego mowie, to ja szybko sie poddaje i odpuszczam "uswiadamianie". Ale swierzbi mnie jezyk i to powoduje moja zlosc :-D Wtedy tez mam wrazenie, ze jestem w klinczu- dyskusja okazala sie bezcelowa, ja nie mam intencji tej osobie "dokopac", przytakiwac nie bede, wiec co pozostaje ? Tylko milczenie. Ale to milczenie wlasnie wyzwala uczucie zlosci.
      • igge Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 13:27
        A może by tak cierpliwie tłumaczyć swój punkt widzenie od nowa i kolejny raz. I mieć nadziejě, że.ta druga osoba nas za każym razem odrobinë lepiej zrozumie. A jednocześnie nie zamykać siê na jego jej argumenty lub przekonania. Bez irytacji
        Ja na pewno nie bëdě milczeć i z pokorä przyjmować do wiadomości, że mój syn popala sobie
        • pogodoodporna Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 13:34
          igge napisał:

          > A może by tak cierpliwie tłumaczyć swój punkt widzenie od nowa i kolejny raz. I
          > mieć nadziejě, że.ta druga osoba nas za każym razem odrobinë lepiej zrozumie.
          > A jednocześnie nie zamykać siê na jego jej argumenty lub przekonania.

          Ale to da sie wyczuc, czy osoba ma w sobie odrobine refleksji i czy jest sklonna do dialogu czy nie :-) Przeciez mnie nie chodzi o przeforsowanie swoich racji, chcialabym tylko prowadzic jakis dialog, a nie mowic do sciany :-)
        • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 14:56
          Argumenty. Przekonania. Irytacja.

          A gdzie potrzeby? Czy potrzebą tego człowieka albo Twoją naprawdę jest tylko przekonanie go? Tylko to się liczy? Cierpliwie czy nie, czy agresywnie, czy się tę swoją agesję stłumi i rozmawia wtedy pseudo-kulturalnie... ale czy naprawdę o to właśnie chodzi w rozmowie, zwłaszcza w rozmowie z człowiekiem, który ma problem o tymże właśnie jego problemie?

          Wątki tutaj rzeczywiście tak często wyglądają.
          Jego problem vs nasze punkty widzenia.
          Bo tych punktów widzenia też jest zwykle wiele.
          • igge Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 17:41
            W dzisiejszej gazecie jest rozmowa z Agnieszkâ Drotkiewicz o hmm rozmawianiu i czymś tak delikatnym jak dobra rozmowa i bardzo podoba mi siê to, co ona pisze, że nie odnajduje siě w ataku. Wierzy, że można dojść do sedna w poczuciu bezpieczeństwa, a nie zaszczucia. I na koniec zauważa, że bardzo trudno być zrozumianym przez kogoś kto nie doświadcza tego co my ale warto próbować bo nawet jak czegoś nie rozumiemy do końca, to można szukać, zaczåć podåżać w.kierunku tej wiedzy i doświadczenia. Że to jest najważniejsze w rozmowie . Może bez sensu rzeczywiście te argumenty, przekonania, przekonywanie
            • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 18:06
              Nie no, że tak zupełnie bez sensu to nie uważam. Tylko nie zawsze ten sens mają.
              Jak przynajmniej jedna strona w rozmowie przyjmuje postawę "no to mnie przekonaj" to jak najbardziej można próbować. Tylko że to się rzadko zdarza, zwykle widzę to tak, że jedna strona ma postawę "zrozum mnie" a druga "przekonam cię"...
          • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 19:18
            marsylvik napisała:

            > Wątki tutaj rzeczywiście tak często wyglądają.
            > Jego problem vs nasze punkty widzenia.
            > Bo tych punktów widzenia też jest zwykle wiele.

            Ano właśnie - chciałabym wrócić do inspiracji, z której powstał ten wątek - a mianowicie do tak gwałtownych reakcji na sebaldę i jej wieloletnie kręcenie się w kołowrotku przemocowego związku.
            Bo przecież wszyscy tu wiedzą, co sebalda powinna była dawno zrobić, od dawna jej to wszyscy mówią - a ona uparcie tkwi w tym, i tkwi... I to budzi TAAAAKĄĄĄ złość, irytację, czasem wręcz agresję. To ja się pytam - DLACZEGO? Co nam w tym przeszkadza, co sebalda robi ze swoim życiem i na co się godzi?
            Mam nadzieję, że sebalda się nie pogniewa na mnie, że "wysługuję się" tutaj jej osobą, ale to właśnie jej sytuacja natchnęła mnie do zastanowienia się nad tym tematem. W dodatku akurat nadarzyło mi się osobiste zdarzenie - jak na zamówienie.
            • triss_merigold6 To proste 28.03.15, 19:26
              To proste: dlatego, że od lat angażuje uwagę czytelników i uczestników forum, a zaangażowanie uwagi pociąga za sobą jakieś, chocby chwilowe, zaangażowanie emocji. Empatyczny człowiek Sebaldzie współczuje, kibicuje, stara się doradzić rozsądnie czy wesprzeć i to wszystko idzie w piz...u jak krew w piach.
              Akurat motyw z wysłuchiwaniem i daremnymi radami lub uwagami na temat znam bardzo dobrze, mam z nim do czynienia od ponad 10 lat. W tej chwili jedyne neutralne zachowanie na jakie mnie stać, to wyłączenie się - osoba opowiada, a ja w myślach np. robię przegląd butów czy komponuję jadłospis.
            • differentview Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 09:42
              > Bo przecież wszyscy tu wiedzą, co sebalda powinna była dawno zrobić, od dawna j
              > ej to wszyscy mówią - a ona uparcie tkwi w tym, i tkwi... I to budzi TAAAAKĄĄĄ
              > złość, irytację, czasem wręcz agresję. To ja się pytam - DLACZEGO? Co nam w tym
              > przeszkadza, co sebalda robi ze swoim życiem i na co się godzi?

              dlatego, ze sebalda wprowadza czytaczy w blad, na swoj sposob manipuluje; gdyby napisala- takie mam zycie i w sumie mi ono odpowiada bo wole nic nie zmieniac- wowczas sprawa jest jasna- jej zycie, jej wybor; ale ona co i raz wraca do tego tematu, kreuje siebie na ofiare, chce wzbudzic empatie, wspolczucie, nikt jej nic krytycznego powiedziec nie moze bo ja od razu retraumatyzuje i w ogole jakim prawem skoro nic nie wie, nie jest na jej miejscu- no i kolo sie zamyka; pytanie- po co w takim razie ciagle do tego wraca- chyba po to by ludzie potwierdzali jej wersje; a tego juz nie da sie zrobic bo majac w pamieci wiele watkow wiemy, ze jej wersja nie jest prawdziwa- i to budzi napiecie i irytacje
              • triss_merigold6 Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 10:21
                I bezradność. Nie można nikomu dorosłemu pomóc wbrew woli, a bezproduktywne odbieranie skarg i narzekań kosztuje cenną energię.
              • sebalda Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 12:36
                wi
                > emy, ze jej wersja nie jest prawdziwa- i to budzi napiecie i irytacje

                O, kolejny zarzut pod adresem sebaldy. Sebalda kłamie, pisze nieprawdę, bo my wiemy lepiej, jaka jest prawda sebaldy, my się lepiej znamy, lepiej orientujemy, ogólnie lepsze jesteśmy pod każdym względem:P Fajna jest ta liczba mnoga "my wiemy".
                Jeśli się komuś zarzuca kłamstwo, wypadałoby to udowodnić. Oprócz czyjegoś widzimisię, mniemania, domysłów, jakoś trudno znaleźć twarde dowody. Może zatem lepiej się zastanowić, zanim się coś takiego napisze. Proszę napisać zatem, jaka wersja jest prawdziwa na temat życia sebaldy i jakie są twarde dowody na temat tej "prawdziwej" wersji.

                Zupełnie mi nie przeszkadza, że zrobiono ze mnie królika doświadczalnego, w sumie między innymi po to piszę, tylko Igge zauważyła, że oprócz stałych bywalczyń pojawiają się tutaj nowe osoby i że mogę chcieć kogoś przestrzec, pokazać na swoim przykładzie, a właściwie antyprzykładzie, jak źle kończy się bezradność, brak zdecydowania, niepotrzebne lęki, jak ważna jest determinacja i walka o swoje prawa. Ale to taki szczegół. Zatem możecie sobie na mnie używać, byle nie pisać nieprawdy, na przykład tego, że kłamię. Jakieś granice wyżywania się na innych powinny jednak zostać zachowane.
            • igge Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 12:19
              sebalda siE może nie pogniewa ale może już pora przestać "wysługiwać" sie jej osobą
              To naprawdę co najmniej przykre i niepotrzebne
      • slomiany.wdowiec Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 14:01
        Czasem zdarza się że bierzemy książkę do ręki i zaczytujemy się aż dech zapiera. Oczyma wyobraźni widzimy całą akcję. Aż nagle gdy dochodzimy do ostatniej strony okazuje się że cały finał jest do.....bani. Przecież to nie tak miało się zakończyć. Ten autor upadł na głowę.
        Przecież wszystko było już jasne.
        Ale to tylko nasz punkt widzenia. W świecie który kieruje się prawami fizyki jest wiadome że wszystko spada na ziemię, bo istnieje coś co nazywa się grawitacją.
        Dla pani Kowalskiej ja mogę by trollem, bo ktoś, gdzieś , kiedyś jej to szepnął do ucha. A ona zaczęła to rozpowiadać na lewo i prawo.
        Każdy ma prawo do własnego zdania. Do własnego osądu i oceny. Każdy ze swojej perspektywa dostrzega wszystko inaczej. To nie znaczy że ma rację. On tylko to postrzega poprzez swój pryzmat.
      • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 14:45
        pogodoodporna napisał(a):

        > Jesli ten czlowiek wciaga mnie w swoje przemys
        > lenia, opowiada o swoich problemach, a kompletnie nie slucha/nie przyjmuje do w
        > iadomosci tego co do niego mowie,

        Ups, tu stop! :D
        A skąd pomysł, że ktoś wciąga w swoje przemyślenia po to, żeby mu mówić, co ma robić?
        Dobra, znów nie będę za bardzo tłumaczyć o co mi chodzi, tylko wkleję linka, OK? :)
        Niesłuchanie kosztuje
        Bardzo polecam. Zwłaszcza początek.

        > to ja szybko sie poddaje i odpuszczam "uswiad
        > amianie". Ale swierzbi mnie jezyk i to powoduje moja zlosc :-D Wtedy tez mam wr
        > azenie, ze jestem w klinczu- dyskusja okazala sie bezcelowa, ja nie mam intencj
        > i tej osobie "dokopac", przytakiwac nie bede, wiec co pozostaje ? Tylko milczen
        > ie. Ale to milczenie wlasnie wyzwala uczucie zlosci.
        • pogodoodporna Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 16:16
          marsylvik napisała:

          > Ups, tu stop! :D
          > A skąd pomysł, że ktoś wciąga w swoje przemyślenia po to, żeby mu mówić, co ma
          > robić?

          Bo wraca ze swoja stara spiewka wielokrotnie ;-) Ja to widze tak, ze nie tyle oczekuje, ze powiem mu co ma robic, ale w ogole oczekuje jakiejs reakcji ode mnie. I ja te reakcje okazuje, slucham, zastanawiam sie, rozwazam. Po ktoryms tam razie mam poczucie zmarnowanego czasu, bo ilez mozna walkowac slownie w kolko to samo, stad pewnie ta zlosc. Jakos tak pewnie glupio zalozylam, ze wazniejsze jest dzialanie, a nie mielenie jezykiem :-(

          > Niesłuchanie kosztuje
          > Bardzo polecam. Zwłaszcza początek.

          Dziekuje za ciekawy artykul. Sprobuje od tej pory przynajmniej sluchac uwaznie :-)
          • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 16:33
            Ale to mowisz o sytuacji typowej, gdy mówiący próbuje cię traktowac jak kubeł na swoje frustracje i narzekania. Ty nie masz ochoty tego słuchać, gdyż uważasz, że problem jest do rozwiązania prostymi działaniami, więc nie ma sensu go mielić tylko trzeba działać, i starasz się mu pomóc radami i inicjatywą a nie robić za ten kubeł na cudze jęki. Stąd frustracja rośnie w Tobie, bo wam się priorytety rozmijają. Mówiący chce na kogoś wylać swoje żale ale nie zamierza nic zmieniać. Słuchający nie widzi powodu do wysluchiwania żali jeśli sprawa jest do rozwiązania.
            Słuchający może od razu zapytać: "ale chcesz rady/pomocy w rozwiązaniu problemu, czy tylko sobie tak chcesz do mnie poulewać frustracji?" To uporządkuje relację.
            Wyżalający się może od razu powiedzieć: "przyszłam pogadać, nie chcę żebyś to brala do siebie i miała mnie ratowac, bo temat mam właściwie opanowany, ale lżej mi będzie jak komuś to opowiem bo mi się rozjaśnia w glowie jak z kimś przegadam temat".
            • triss_merigold6 Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 19:36
              Dokładnie.
              Jeśli ktoś wyżala się latami, opowiada o swojej sytuacji tysiące razy, zadaje pytania prosząc o odpowiedź i nie dokonuje żadnych zmian, to znaczy że traktuje rozmówcę instrumentalnie, jak kubeł na emocje. Żeruje. Pasożytuje emocjonalnie.
              • igge Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 12:32
                a może niektóre zmiany dla niektórych osób wymagaja tyle właśnie czasu, nie miesięcy a lat właśnie
                czy autorzy postów nie mają prawa zmieniać się we własnym tempie
                a czasem wcale
                czy musi być to przymus zmian bo przeciez ktoś tam obcy spożytkował swój hmmm najcenniejszy czas i energię i emocje czasem na przyjrzenie sie naszym problemom i tzw "pomoc"
                jakoś te ataki na Sebaldę nie wyglądają mi na żadną pomoc
                i owszem nie widze niczego złego w tkwieniu latami w sytuacji, która nas uwiera
                forum nigdy nie ma obrazu całej rzeczywistości autorów postów
                to zniechęcające taka atmosfera nagonki i świętego obowiązku postępowania dokladnie wg rad forumowiczek bo przecież one się zaangażowały no i nie chcą tracić swojego czasu i uwagi na tzw "pomoc" osobom nie rokującym na zmiany
                Na te konkretne zmiany, które zaleca forum
                Wyluzujcie trochę
                • igge Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 12:40
                  PS:
                  jak ktoś nie chce tracić swojej energii na "pomoc" drugiej osobie, tej konkretnej osobie bo już jest zirytowany i zniecierpliwiony to przecież nie musi, może nie pisać
                  natomiast baaaaardzo szkodliwe i krzywdzące jest zniechęcanie wątkotwórców do otwartości i opisywania swoich zmagań z życiem
                  Tutaj jakby chronione powinny być osoby z problemami a nie stado "pomagających", komentujących, doradzających
                  • igge Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 12:51
                    PS2:
                    Na to forum oprócz stałych forumowiczek i forumowiczów wchodzą tez osoby zupełnie nowe.
                    I one nie znają historii postów stałych gości i ich problemów. Dla nowych osób "stare" problemy i ich proponowane rozwiązania to wartość i ma sens pisanie ciągle o tym samym i w kółko na okrągło
                    Można uczyć się na cudzych "błędach", o ile to w ogóle są błędy
                    Zamiast rozkminiać swoją irytację i jej powody można popracować nad nie odczuwaniem owej irytacji bo po co szkodzić innym, nowym i starym na forum
                    • differentview Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 13:02
                      > Zamiast rozkminiać swoją irytację i jej powody można popracować nad nie odczuwa
                      > niem owej irytacji bo po co szkodzić innym, nowym i starym na forum

                      a dlaczego uwazasz, ze to jest szkoda? to, ze sie wywoluje irytacje swoim mysleniem/ zachowaniem jest po prostu informacja zwrotna- trudna do przelkniecia ale dajaca do myslenia; jak jedna, druga, trzecia osoba mowi Ci, ze jakies Twoje zachowanie jest irytujace- to moze w koncu blysnie Ci mysl- kurcze, skoro tyle osob mi to mowi to moze cos w tym jest, moze ja czegos uparcie nie chce zobaczyc, moze musze sie uwazniej przyjrzec swojemu postepowaniu; a ze nie jest to milutki proces- no coz, zmiana rzadko kiedy jest przyjemna i komfortowa; tak samo jak w terapii- zeby nastapila zmiana, trzeba sie wczesniej troche pomeczyc i zniesc uczucia, ktorych wcale sie nie chce odczuwac- po prostu nie ma innej drogi
                    • triss_merigold6 Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 14:00
                      Och, informacja zwrotna z gatunku "jak inni reagują na to, co robię/mówię/piszę" jest cenna zwłaszcza dla osób, które proszą o pomoc.
                  • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 13:31
                    Igge, nie szarżuj. Po pierwsze nie masz pojęcia kto z forum potrzebuje bardziej pomocy. Radzący czy "przychodzący po pomoc". :P Nie jesteś w stanie tego w żaden sposób ocenić ani sklasyfikować, nie masz pełnej wiedzy na temat forumowiczów i nie będziesz miała.
                    Na forum ciągle ktoś ma zapędy do decydowania kogo uznać za pacjenta a kogo za lekarza.
                    Opanujcie się, trochę mniej pychy i szufladkowania.
                    Akurat wyciąganie przypadku Sebaldy też uważam za niezbyt na miejscu, przypadków z życia pozaforumowego jest wystarczająco dużo bo ciągle Sebaldzie obrabiać 4 litery.
                    A stawianie granic jęczyduszom, które szósty rok jęczą na ten sam temat a w realu palcem nie ruszą by coś zmienić, jest jak najbardziej wskazane.
                    • igge Re: Skąd ta irytacja??? 29.03.15, 23:27
                      cóż, szanuję Twoje zdanie ale przekonana i tak nie jestem więc mi nie przeszkadza 6 lat jęczenia i nie ruszania palcem w kierunku zasugerowanym przez innych
                      Masz rację, że nie wiem i nie mogę wiedzieć kto bardziej wymaga pomocy autor czy doradzający.
                      Stawianie granic jęczyduszom mnie nie bawi i nie kusi bo właśnie stanowi chyba przykład przekroczenia granicy pomocy i narzucanie jej komuś kto w takiej formie jej nie chce i już. Ma do tego prawo. jest na forum niemal nieograniczona przestrzeń, miejsce dla wszystkich, to otwarte forum i każdy jest mile widziany nawet jak jęczy setny raz i nie wdraża programu naprawczego. Papier wszystko przyjmie. Łatwo udziela się dobrych rad. Wprowadzić je w życie to zupełnie inna bajka. U każdej jęczyduszy zakładam dobrą wolę a jej postępowanie tłumaczę sobie okolicznościami, które nie jest dane mi znać.
                      • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 09:11
                        Igge, myślę bardzo podobnie do Ciebie, z tą jedną różnicą, że rozkminianie powodów irytacji uważam za jak najbardziej pożyteczne. Już tylko rozpoznanie i nazwanie swojego uczucia pomaga w opanowaniu się o co najmniej połowę, a takie rozkminienie go nie tylko pomaga je opanować, ale i skierować w odpowiednią stronę jeśli trzeba. A powody irytacji na coś, co nie wszystkich irytuje znajdują się zwykle tak naprawdę w nas samych... Jak poczytasz znowu tamten wątek, w którym to chyba Pade poniosło, to zauważysz, że opanowała się po napisaniu, że sebalda jej kogoś bliskiego swoją postawą przypomina. Więc myślę, że to dobrze, że Ola o to pyta. I że tu te przyczyny rozkminiamy.
                        • igge Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 10:52
                          zagalopowałam się :) masz rację oczywiście
                        • pade Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 11:26
                          Dokładnie tak jest. Bardzo mi przypomina, z czego nie zdawałam sobie sprawy do ostatniego wątku. Ta sama wręcz argumentacja, wykręcanie kota ogonem, gra w tak, ale, plus używanie innych jako kubła na swoje emocje. To jest nie do zniesienia dla mnie. I dlatego, mimo, że rozumiem Igge, jej argumenty, chciałam zwrócić uwagę, że są osoby, które nie lubią służyć za ten kubeł. Ja w każdym bądź razie nie lubię.
                          I chyba tak naprawdę złoszczę się na siebie, że zamiast stawiać granice od razu, przewinąć wątek etc, angażuję się i wdaję w dyskusję, o której z góry wiadomo, że nic konstruktywnego z niej nie wyniknie.
                      • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 09:32
                        Zobacz jak rozmijasz teorię z praktyką. Przyklad jęczyduszy - mama Oli (Olka, wykorzystam cię ;) ). Przecież jęczy że jej źle, że to inni winni, inni powinni, inni ją ranią, ona tylko cierpi. Gdyby tu pisała, to tłum by jej potakiwał i współczuł, gdyby przyjmował za pewnik ten subiektywny mały urywek sytuacji. Dlaczego sugeruje się Oli stawiac jej granice? Odkładać sluchawkę jak matka zaczyna swoje? Ucinać krotko jej zapędy do stawiania się w roli ofiary?
                        Zrobiłaś założenie, że jęczydusza to osoba pokrzywdzona wobec której inni coś "muszą". I że stawianie jej zachowaniom granic to dalsza krzywda dla niej. Założenie to, to poklepywanie po pleckach typowej manipulacji i przemocy emocjonalnej do której wiele jęczydusz się za chiny ludowe przyznać nie zamierza, ale chętnie tym jęczeniem zatruje życie otoczeniu.
                        Ja to określam nazwą "emocjonalny sęp". I jak najbardziej uważam, że w którymś momencie warto odciąć takiego sępa od źródła pożywienia, i każdy z forumowiczow może to zrobić w takim momencie kiedy on uzna, że ma dość. A nie pode dyktando którejś z innych foremek którym się wydaje, że lepiej wiedzą co i jak inni powinni.
                        • igge Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 12:01
                          dla mnie jęczyduszą w wątkach Oli (sorry nie czytałąm ich wszystkich i nie pamiętam dokładnie) jest hmmm ola właśnie a nie jej mama. I oczywiście nie chcę kneblować nikogo bo nie uważam, że sama wiem wszystko lepiej wprost przeciwnie.
                          Natomiast chodzi mi też nie tylko CO się osobom w potrzebie odpowiada ale przede wszystkim JAK.
                          Irytacja, traktowanie rozmówcy jako "emocjonalnego sępa" wg mnie ucina, przerywa komunikację zamiast skłaniać do refleksji. Jeśli coś budzi moją szaloną irytację to wolę zastanowić się dlaczego i zostawić wnioski dla siebie niż wylewać irytację na rozmówcę.
                          I owszem Ola możliwe, że musi postawić granice zachowaniom swojej mamy, które ją krzywdzą ale nie wkurzając i irytując się mamą tylko stanowczo i pogodnie i życzliwie, bez wielkich emocji robiąc swoje i to co chce ona sama. Bez poczucia winy. Kochając lub nie kochając mamę. Zachowując równowagę między swoją wolnością a odpowiedzialnością.
                          A na forum ważna jest tez zwyczajna dobra, fajna , przyjazna atmosfera. Taka sprzyja rozmowie.
                          • pade Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 13:43
                            Mnie Ola kompletnie nie irytuje. Ba, z przyjemnością obserwuję jak się rozwija, bo to, że nie stoi w miejscu jest dla mnie bardzo widoczne.
                            I jestem jej wdzięczna za ciekawe wątki.
                            A Tobie Igge chciałam powiedzieć, że niesamowicie dojrzałaś. Gratuluję:)
                            • igge Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 03:29
                              dzięki Pade. niestety moja rodzina nie podziela Twojego zdania o mojej ewentualnej dojrzałości :) Będe się starać dojrzewać i nawet przejrzewać bo najwyższa pora, mam 47 lat
                              Mnie Ola nie irytuje wcale a wcale. Niefortunnie użyłam określenia pożyczonego od kogos wyżej "jęczydusza" jako żartobliwy synonim osoby z problemami.
                              Tez jestem wdzięczna Oli za wątki. Lubię jak to forum żyje. I tak tu mniejszy ruch niz na przykład na emamie gdzie czasem z rzadka zaglądam.
                              pozdr serdecznie
                          • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 13:57
                            Ola akurat jest jęczyduszą niewielką i otwartą na zmiany. Z tego co czasem tu czytam to widać, że pracuje nad sobą, nastawiona jest pozytywnie do zmian i chce z forum jak najwięcej wziąć żeby zmian dokonać, a nie tylko dostać współczucie by sobie ego pokarmić i pobić pianę użalaniem się nad sobą.
                            Nie zauważyłam, żeby rzucała się komuś do gardła gdy ktoś ją skrytykuje, że coś robi niewłaściwie, że już o tym była mowa i nic z tym nie zrobiła, itd. A to się bardzo często zdarza właśnie emocjonalnym sępom, okopanym na pozie ofiary wszystkich wokoło. Nie chodzi im o wiedzę co zmienić ale o trzymanie się w centrum wianuszka "ratowników" ktorzy utwierdzają, że jest się jedyną krzywdzoną i poświęcającą się.
                            Zresztą można na forum obserwować, że osoby lubiące manipulować widownią by zachowac wizerunek ofiary najmocniej się uczepiają w dyskusji właśnie kogoś kto skrytykuje i przez wiele wątków za nim chodzą, krzyczą o swojej krzywdzie,
                            wtedy można powielac schemat bycia ofiarą, jedyny w ktorym dobrze się czują, skupiają się na udowodnieniu że to one znowu są krzywdzone, a nie na rozwiązaniu problemu z którym ponoć przyszły.

                            > Irytacja, traktowanie rozmówcy jako "emocjonalnego sępa" wg mnie ucina, przeryw
                            > a komunikację zamiast skłaniać do refleksji.

                            Zauważenie, że ktoś trwa w pozie emocjonalnego sępa i danie jasnego komunikatu, że się to widzi i nie pozwoli się wciągnąć w grą - właśnie ucina manipulację sępa i jego trwanie w problemie. To wyraźny sygnał, że sęp ma problem ale nie tam gdzie twierdzi że ma, i rozmówca to widzi.

                            Co do irytacji, to w sytuacjach forumowych często się pojawia u tych, którzy mają problem z nadmiernym wyrywaniem się do roli cudzego "ratownika" a gdy już wyprują sobie emocjonalne żyły dla kogoś poświęcą wiele dni klikania i przeżywania cudzych problemów
                            to okazuje się, że on właściwie ma to gdzieś, chciał właściwie tylko by sprowokowac ludzi do zaangażowania i litości nad sobą bo karmi się właśnie cudzymi emocjami i współczuciem. Normalną rzeczą, że kolejny raz już się mu na ratunek ten ktoś nie rzuci. A próby powrotu do starego ostro utnie. Chyba że sam ma problem właśnie z nadmiarowością roli "ratownika".
                            Tak jak nikt nie będzie pożyczał kasy sąsiadce jęczącej, że to na jedzenie dla dzieci, która tę kasę wydaje na używki dla rodziców i przychodzi jęczeć dalej a dodatkowo zrobi awanturę, że śmiesz jej biednej nie pożyczyć i robisz uwagi na temat innego przeznaczania wydatków.
                            • celestyna444 Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 14:14
                              > Tak jak nikt nie będzie pożyczał kasy sąsiadce jęczącej, że to na jedzenie dla
                              > dzieci, która tę kasę wydaje na używki dla rodziców i przychodzi jęczeć dalej a
                              > dodatkowo zrobi awanturę, że śmiesz jej biednej nie pożyczyć i robisz uwagi na
                              > temat innego przeznaczania wydatków.
                              Wydaje mi się, że to nie do końca dobry przykład.
                              Ja porównałabym raczej do sąsiadki,która jeczy, że nie ma pieniędzy na jedzenie dla dzieci a propozycje pożyczenia kasy zdecydowanie odrzuca, propozycje dodatkowego zarobku też odrzuca a na drugi dzień, znowu przychodzi i jęczy, że dzieci głodne i nie mają co jeść i jaka to ona z tego powodu biedna i nieszczęśliwa i tak w kółko.
                              • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 14:16
                                oki, masz rację, to lepszy przykład.
                      • pade Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 11:28
                        "Stawianie granic jęczyduszom mnie nie bawi i nie kusi bo właśnie stanowi chyba przykład przekroczenia granicy pomocy i narzucanie jej komuś kto w takiej formie jej nie chce i już."
                        Tu się nie zgodzę, bo stawianie granic służy ochronie własnej, z pomocą nie ma nic wspólnego.
                        • igge Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 12:55
                          nie pomyślałam, że trzeba aż chronić się przed własną chęcią wysłuchania i ewentualnego doradzania komuś kto ma trudną sytuację. Stawianiem granic, które uciszą autora lub skłonią go do naprawy swojego życia wg mojej recepty (skądinąd może i najsłuszniejszej). Może nie pomyslałam dlatego, że dla mnie nie jest to taki emocjonalny czy intelektualny wysiłek, jest tu wiele mądrzejszych i więcej/dłużej piszących ode mnie osób (Pade Ciebie szanuję i podziwiam ogromnie i dużo mnie uczą Twoje wypowiedzi). W celu ochrony własnej to ja po prostu odchodzę od komputera i nie piszę i nie przyszło mi do głowy, że mogę żądać od rozmówcy nie irytowania mnie.
                          Kubłem na emocje też nigdy się nie czułam. (co nie znaczy, że tak subiektywnie nie mogą sie czuć inni) Ochrona wlasna jest ważna ale dlaczego dobrowolne i przyjemne udzielanie rad staje się czynnością, która jest jakoś wybitnie niekorzystna dla nas (skoro trzeba włączyć ochronę własną) w momencie kiedy przestaje być po prostu przyjemne bo autor/ka postów nie słucha naszych zaleceń i jego/jej problem pozostaje nierozwiązany? Przecież nikt nie zmusza tu do bycia tym kubłem na emocje można przewinąć, nie czytać, przeczytać i wzruszyć ramionami etc
                          Stawianie granic służących ochronie własnej jest jakby przedwarunkiem odpowiadających, na który jest zgoda u osób szukających pomocy, rady, chcących sie wyżalić i pojęczeć ? O tym też nie pomyślałam. Tak jakby kontrakt między autorami wątków, problemów a hmmm publicznością, rozmówcami pochylającymi sie z troską nad sytuacją problematyczną ?

                          Sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze emocje. Widocznie wcześniej coś uznalismy za złe, za tym poszły emocje i na skutek tej własnej oceny wartościującej sami sie wprowadziliśmy w nieprzyjemny nastrój po lekturze. Sygnaturka Pade chyba o tym mówi.
                          • pade Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 13:39
                            Pewnie, że można nie czytać, przewinąć, etc:) W realu jednak trzeba postawić granice, chyba, że się słucha jednym uchem a drugim wypuszcza w międzyczasie malując paznokcie:)
                          • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 19:00
                            Wlasciwie moglabym sie podpisac pod tym, co napisala b. trafnie Igge w tym watku, mysle podobnie w tej kwestii. Dodatkowo wydaje mi sie,ze osoby majace problem z wpisami Sebaldy sa zbytnio skupione na perspektywie ' ja' i stad ta irytacja, bo: ja trace czas piszac moje porady a ty nic z tym nie robisz, bo ja sluze ci wowczas za kubel na emocje, a ja nie lubie robic za kubel :p itd. Jest na to prosta recepta: poszerzyc perspektywe :D Mi tam wpisy Sebaldy kompletnie nie przeszkadzaja i nie irytuja mnie bo uwazam, ze ma prawo robic ze swoim zyciem co chce i pisac o nim w taki sposob, jak je postrzega. I nie postrzegam tych wpisow w kategorii pasozytnictwa emocjonalnego.
                            • damodia Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 21:02
                              Sebalda bardzo się zmieniła między tym jak reagowała na początku (xlat?)a jak teraz, odrobiła masę solidnej pracy i jej wypowiedzi od dłuższego czasu są z sporą świadomością swoich realiów i uwarunkowań osobistych. Więc nie manipulujcie moimi wypowiedziami usiłując je podpiąć pod czepianie się Sebaldy i robiąc z tego wątku obrabianie jej tyłka, lub obrabianie jej tyłka pod pozorem obrony. To, że Ola jej się czepiła odgrzebując jakies retrospekcje i potem ktoś tam jeszcze, to nie znaczy, że hurtem macie sobie na jej koniku ujeżdżać. Dajcie kobiecie żyć. Chyba, że zamierzacie się na jakiś order zrzucić, dyplom wręczyć i załącznik w kopercie.
                              Może coś o sobie dla odmiany poopowiadacie i przeżywaniu wqwow
                              albo kto wam a wy komu i dlaczego na forum ciśnienie podnosi.


                              • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 22:06
                                damodia napisała:

                                > To, że Ola jej się czepiła odgrzebując jakies retrospekcje

                                Gwoli wyjaśnienia - nie UCZEPIŁAM SIĘ sebaldy. Zupełnie nie to było moją intencją. Założyłam ten wątek między innymi dlatego, że nieraz sama szeroko otwieram oczy widząc, jak wielką agresję budzi sebalda u forumowiczów. Aż czasem przykro jest na to patrzeć. Dlatego chciałam się nad tym zastanowić.
                                Ale w żadnym razie nie chodziło o "żerowanie" na sebaldzie, to ostatnia rzecz, jaką miałam na myśli. Owszem, czasem i mnie złości, jak widzę, kiedy ktoś się kręci w kółko (wcale nie tylko sebalda i wcale nie tylko na forum), choć przecież "jasno widać", gdzie jest wyjście. Ale to MOJA złość i irytacja, i to JA ją czuję i to MNIE ona męczy - i to O MNIE mówi, a nie o sebaldzie. Więc nad tym właśnie się zastanawiam - jak w temacie wątku - SKĄD ta irytacja?
                                Znam zgrubną odpowiedź: ze mnie.
                                Ale chciałabym się dowiedzieć, skąd się we mnie wzięła.
                                I o tym jest ten wątek - a nie o sebaldzie, którą przy okazji najserdeczniej pozdrawiam i mam nadzieję, że moje intencje są dla niej jasne.
                                • sebalda Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 10:16
                                  > I o tym jest ten wątek - a nie o sebaldzie, którą przy okazji najserdeczniej po
                                  > zdrawiam i mam nadzieję, że moje intencje są dla niej jasne.

                                  Olu, spoko, nie odbieram Cię absolutnie jako osoby, która chciałaby ze złymi intencjami komuś dokuczyć czy wyciągać coś przeciwko komuś, np. mnie. Też Cię pozdrawiam:)
                                  Nie przeszkadza mi robienie ze mnie przykładu, bo faktycznie mój "przypadek" ciekawie obnaża pewne mechanizmy socjologiczne. Mnie intryguje, dlaczego najbardziej drażnię te wydawałoby się najsilniejsze jednostki na forum. Dlaczego te silne jednostki nie potrafią się oprzeć moim "manipulacjom", nie potrafią postawić tamy temu, bym ich nie wykorzystywała jako "kubły na emocje". Przecież na zdrowy rozum to one powinny być na to najbardziej odporne. Skoro są takie mądre, znające się na rzeczy i doświadczone, czemu wciąż "ulegają moim manipulacjom", czemu przez tyle lat dają się "wciągać w moją grę" i tracić cenny czas i energię na odpowiadaniem na moje posty? Gdyby mnie ktoś tak drażnił i kosztował tyle emocji, to chyba bym jednak się nie dała, przestałabym się angażować, choć sama jestem o tyle mniej odporna i silna niż te panie. To wszystko jest doprawdy bardzo dla mnie intrygujące.
                                  • gauad [...] 31.03.15, 11:14
                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • pade Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 10:33
                              Rozbawiłaś mnie, jak zwykle:D
                              Korekta: pisząc o kuble na emocje miałam na myśli real, a nie net:)
                              A co do recepty, to nie miałaś czasem na myśli poszerzenie świadomości?
                              • sebalda Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 10:47
                                pade napisała:

                                > Rozbawiłaś mnie, jak zwykle:D
                                > Korekta: pisząc o kuble na emocje miałam na myśli real, a nie net:)
                                > A co do recepty, to nie miałaś czasem na myśli poszerzenie świadomości?

                                Ponieważ ten post jest pod moim i nie chciałabym, żeby mi znowu zarzucano, że nie odpowiadam na pytania, czy ten post jest na pewno do mnie? Bo nie bardzo rozumiem ostatnie zdanie.
                                • pade Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 11:36
                                  Nie, on jest do Zuzi, ale faktycznie, drzewko się rozjechało:)
                              • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 11:50
                                Pade, ale przeciez sama dobrze wiesz i wielokrotnie podkreslalo to w swoich wpisach kilka osob, ze to co piszesz jest wartosciowe i swiadczy o tym, ze masz dobra samoswiadomosc. Jedyne co Ci czasem ta samoswiadomosc zaburza i przyslania, to zbytnie skupienie na perspektywie ' ja' i wtedy przez jakis czas okazuje sie, ze czegos nie dostrzegasz, lub dostrzegasz jakby w znieksztalceniu, a po jakims czasie dochodzisz do sedna sprawy. Dlatego zwrocilam uwage na ta sprawe.
                                • pade Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 12:01
                                  Nie wiem w jakim celu chciałaś mi zwrócić uwagę, bo przecież sama pisałam o tym, skąd się bierze moja nadmierna irytacja. Czyli jestem tego świadoma.
                                  • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 13:04
                                    Pade, tym pierwszym postem wzielam po prostu udzial w watku, nie byl on skierowany indywidualnie, wiec to nie bylo zadne zwracanie Tobie uwagi, na cos, co juz wiesz.
                                    • pade Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 13:17
                                      To ja nic nie rozumiem, bo podpięłaś się pode mnie.
                                      • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 13:42
                                        Chyba Twoj post byl ostatni i podpielam sie pod Ciebie, nie pamietam dokladnie, nie jestem w stanie przestrzegac drzewka, piszac z telefonu, ono sie dla mnie kompletnie rozmywa .
                          • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 21:55
                            igge napisał:

                            > W celu ochrony własnej to ja po prostu odchodzę od komputera i nie piszę i nie przyszło mi
                            > do głowy, że mogę żądać od rozmówcy nie irytowania mnie.
                            > Przecież nikt nie zmusza tu do bycia tym kubłem na emocje można przewinąć, nie czytać,
                            > przeczytać i wzruszyć ramionami etc

                            O to mi właśnie chodziło. Przecież jak nam się nie podoba, co ktoś ze sobą robi, możemy to napisać bez TAKICH emocji, jakie się tutaj zdarzają. Można też nic nie pisać. A jednak wiele z nas emocje aż ponoszą. I to mnie zastanawia.
                            I im dłużej o tym myślę, tym bardziej skłaniam się ku temu, że te sprawy jakoś w nas "rezonują" i dlatego na niektórych wywierają takie wrażenie (a na innych nie). Tylko nie za bardzo mogłam się zgodzić, że ZAWSZE chodzi o coś, co "mamy w sobie, ale wypieramy". Ale już wiem, że to zbytnie uproszczenie - i tutaj dziękuję sorvinie, która podała przykład zachowań podobnych do jej rodziców - czyli sytuacji, która niekoniecznie mówi o tym, że to MY mamy w sobie to zachowanie, ale je wypieramy - co oznacza, że nie musi być tak, że to sorvina tłumi w sobie przemocowość, tylko że była jej ofiarą. Sprawa nie jest jej obojętna, więc w niej "rezonuje" - stąd gwałtowna reakcja.
                            To mi także wyjaśniło moją irytację opisaną w poście założycielskim. Aż się puknęłam w głowę, że od razu na to nie wpadłam.
                            A tak w ogóle, to dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie i możliwość obserwacji. Jak pisała marsylvik - warto się temu poprzyglądać.
    • marsylvik Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 15:49
      Jeszcze jedno, teraz dopiero zauważyłam.

      > Aż mi teraz wstyd, ale obawiam się, że znowu przyjdzie taka sytuacja, że się "r
      > ozpędzę" i zdążę zezłościć zupełnie bez sensu i potrzeby

      Czy dobrze rozumiem, czy Ty się wstydzisz tego, że poczułaś nieuzasadnioną złość?
      Okazałaś ją jakoś?
      Co z nią zrobiłaś poza napisaniem tu o niej?
      • ola_dom Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 19:05
        marsylvik napisała:

        > Czy dobrze rozumiem, czy Ty się wstydzisz tego, że poczułaś nieuzasadnioną złość?

        No wstyd mi, wstyd... Zareagowałam idiotycznie i irracjonalnie.

        > Okazałaś ją jakoś?

        Trochę się powyzłośliwiałam... Nie za bardzo i nie za ostro ani nie wprost, ale PO CO W OGÓLE??? Dlatego mi wstyd.

        > Co z nią zrobiłaś poza napisaniem tu o niej?

        Nic "zewnętrznego". Nie zrobiłam nic takiego, żebym mogła za coś przepraszać.
        Ale dzięki temu zaczęłam się mocno zastanawiać nad tą sytuacją - i jej podobnymi.
        • adorra0 Re: Skąd ta irytacja??? 28.03.15, 20:53
          Moim zdaniem warto iść tropem Sorviny
          > Każdy ma własną historię i swój powód, dla którego reaguje tak a nie inaczej. W
          > styd, bez względu na źródło, jest jedną z najmniej przyjemnych emocji, więc chę
          > tnie i często ją wypieramy. Ale dotyczy to też różnych innych emocji, z którymi
          > nie radziliśmy sobie w dzieciństwie, lub też były w naszym otoczeniu zakazane.
          > A bez nich jesteśmy niepełni a ich wypieranie nas bardzo osłabia.
          > Dlatego choć to czasem mało przyjemne odkrycia, warto iść tropem tego co nas zł
          > ości/drażni/boli u innych i zastanowić się co to o nas mówi.
          Przynajmniej u mnie ten mechanizm się sprawdza:-)
    • asia_i_p Re: Skąd ta irytacja??? 30.03.15, 22:16
      Mnie się wydaje, że nie ma bezinteresownej irytacji (poza przelotnym rozdrażnieniem ewentualnie). Jeżeli jest na tyle silna i długotrwała, żeby ci przeszkadzać, to oznacza, że z jakichś powodów jednak odbierasz to jako swoją sprawę.
      Bo koleżanka zachowuje się jak ty kiedyś? Bo zachowuje się w sposób, w który ty nie chcesz się zachowywać, a wciąż jednak uważasz, że powinnaś? Bo zachowuje się w sposób, w który ty nie chcesz się zachowywać, więc sobie wmówiłaś, że tak by się nie zachował nikt? Jest sporo możliwości. Ale jeśli ona ciągnie za żyłkę, a ty czujesz ból, to wyjścia nie ma, gdzieś w tobie tkwi haczyk.
      • adorra0 Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 12:32
        A ja zastanawiam się czy można tę sytuację porównać do sytuacji alkoholika na odwyku. Osoby, które nad sobą pracują mają świadomość, że muszą ciągle się kontrolować, żeby nie wrócić na opuszczone, często w wielkim trudzie, dotychczasowe pozycje. Kontakt z osobami "słabymi" wywołuje w "silnych" niepokój przed powrotem do tego co było, który może ukrywać się za irytacją czy złością.
        Nie wykluczałabym też pychy. Odpowiadając na post marsylvik pisałam żartobliwie, ale przecież tej cechy też nie można wykluczyć i nie jest ona zarezerwowana tylko dla zatwardziałych moherów .
        • pade Re: Skąd ta irytacja??? 31.03.15, 12:46
          Ja na przykład nie widzę u siebie uzależnienia, kontroli, czy niepokoju a nawyk i potrzebę. Do starych nawyków bardzo łatwo wrócić, zwłaszcza w sytuacjach wywołujących emocje.
          Tylko źródła tej potrzeby nie mogę znaleźć:) Aktualnie intensywnie szukam:)
    • boski_adonis Re: Skąd ta irytacja??? 01.04.15, 13:17
      Koło mojego nosa przeleciała mucha. Zdenerwowałem się. Skąd we mnie ta irytacja?Może matka nie pozwalała mi ujawniac złości? Sam nie wiem.
      Zapytam na forum. Albo zapytam muchę.
      • sebalda Re: Skąd ta irytacja??? 01.04.15, 16:12
        boski_adonis napisała:

        > Koło mojego nosa przeleciała mucha. Zdenerwowałem się. Skąd we mnie ta irytacja
        > ?Może matka nie pozwalała mi ujawniac złości? Sam nie wiem.
        > Zapytam na forum. Albo zapytam muchę.

        :)))
        • paris-texas-warsaw Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:00
          Boski, napisałabym, że CUDOWNE:))) Ale w takim wątku chyba się nie odważę, bo oceny są AGRESJĄ;)))

          Co do pytania Oli... Zważywszy na różne Twoje wątki i nawet Twoją wypowiedź zpierwszego postu, że to chyba "nadgorliwość neofity", przyznałabym, że to bardzo mozliwe. Nadgorliwości neofity, nie rozumiałabym jednak, jako irytacji, że ktoś czegoś nie umie tak jak Ty, ale zniuansowany sposób obawy, że to Ty sama nie umiesz, tak jak byś chciała. Nadgorliwość neofity to coś w rodzaju maskowanej niepewności, jak człowiek na stażu albo uczący się;) Może pomyślałaś, czy na pewno umiałabyś się zachować na miejscu koleżanki tak jak byś jej radziła. Może być oczywiście wiele innych wariantów.

          Generalnie wątek mnie zadziwił, jak mało który. Myślałam, że niektórzy mają większą świadomość obciachu. Jesli kogoś Sebalda wkurza, to może być pięć milionów dziewięćset powodów. Może zazdrość, że ma wysokiego syna. A może,że syn ma wszystkie żeby zdrowe. A może zazdrość o dom z ogrodem i trzy godzny czytania dziennie książek. A może wizja, że Sebalda ma rację, że bez pracy mająć lat 40 + może być ciężko. A może nawet i to, że mąż gotuje i już, mimo, że ma tę Niebieską Kartę. Nie kupuję, że wszystkich irytują te światłe rady dawane na darmo. Może taka mała analogia. Ciężko jest uczyć własne dzieci m.in.dlatego, że człowiek zbyt może np. widzieć w nich efekty swoich działan, pkładać w nich nadzieje, których one niezrealizują, etc. Generalnie irytacja na te dzieci świadczy o własnych problemach, pomijam sytuację zmęczenia, zahaczenia o inne stresy i konieczności uczenia w natłoku spraw. Inaczej ma się z uczeniemobcych osób. Wg mnie irytacja zazwyczaj mówi więcej o zirytowanym, niż irytującym.
          Co do Pade otwartej na poszerzanie świadomości... Czytam osbie ostatnie trzy jakieś wątki, gdzie temat Sebaldy się pojawia i sobie myślę, jakie fajne zabiegi Pade stosuje. Nawet w tym - nagle przestaje się nby zajmować Sebaldą, równocześnie porównując ją do swojej matki, czy kogos równie irytujacego. Pozorne wzięcie kwesti do siebie, a faktyczne ponowne przerzucenie na kogoś i zieszanie w jednej grupie z innymi. Sam pomysł innego porównania, że np.Ola nie irytuje, a Igge jest taka dojrzała (matka, ale Ty musisz być Pade megalomanką, jak faktycznie czujesz się w roli kogoś, kto może innych "chwalić" za "dojrzałość"), w opozycji do "Sebaldy" bardzo mocno świadczy o samej Pade i ja bym raczej bardziej martwiła się Pade a nie o Sebaldę. Rozmowa z poprzedniego wątku Zuzi-pade też nie uszła mojej uwadze. Po raz n-ty zagranie, że jest się źle zrozumianym i nie będzie się już czegoś tłumaczyć, dla mnie w realu zawsze jest objawem arogancji, (bo po co komuś tlumaczyć, może nie zrozumie, taka zaowalowana wersja) i objawem w ogóle bycia osoba niepoważną - ktoś zaczyna coś mówić, nie chce skonczyć. Do kitu z taką rozmową, wg mnie szkoda czasu. Pade, nie dziękuj, za tyle troski o Sebaldę myślę, że i Tobie się należy:)
          • pade Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:34
            Nie będę dziękować. Nie widzę tu troski. Widzę złe intencje.
            • paris-texas-warsaw Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:37
              E, znowu tanie zabiegi. Nie znałaś intencji Sebaldy, jeszcze mniej moje. Bardziej Ci pomoże, jak spojrzysz na fakty, a nie na ulotne interpretacje interpretacji:)
              • paris-texas-warsaw Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:39
                Albo inaczej:) W ramach poszerzania świadomości:) Czemu widzisz złe intencje i jak myslisz, co to mówi o Tobie?
                • pade Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:53
                  Bo kwestionujesz mój brak irytacji w stosunku do Oli, i suponujesz megalomanię w stosunku do Igge, którą bardzo lubię. Zresztą obie lubię. Słowa dojrzałość użyłam celowo w nawiązaniu do dawnych wątków. A gratulować mogę wszystkiego wszystkim. To, że zwróciłaś na to uwagę więcej mówi o Tobie. Zwłaszcza w kontekście Twojego podsumowania.
                  Reszty w ogóle nie rozumiem, coś mi sugerujesz, ale nie wiem co konkretnie, więc nie będę się do tego odnosić.
                  • ada1214 Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:08
                    Słowa dojrzałość uż
                    > yłam celowo w nawiązaniu do dawnych wątków. A gratulować mogę wszystkiego wszys
                    > tkim. To, że zwróciłaś na to uwagę więcej mówi o Tobie.

                    Ja przeoczylam te wypowiedz o chwaleniu za dojrzalosc, ale jesli faktycznie byla, to rzeczywiscie Paris dobrze podsumowala. Chwalic kogos za postepy, za dojrzalosc, za madrosc etc musi sie odbywac z pozycji mistrz do ucznia. Widzialas kiedys pierwszoklasiste chwalacego pania nauczycielke za dojrzalosc? ;) Raczej nie.
                    • paris-texas-warsaw Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:13
                      Widzę, że dla niektórych jest to jasne. Oczywiście, lubienie nie ma tu nic do rzeczy, nawet jest na rękę w pewien sposób. O irytacji Olą, to chyba sama pisałaś, że ona "robi postępy" i to nie irytuje (zresztą oceniać, że ktoś w sferze psychicznej "robi postępy" to też niezła jazda w Twojej sytuacji, podobnie jak "chwalenie" Igge, czy "ganienie" Sebaldy:)).
                      Nie dziwię się odpowiedzi, podejrzewałam niski poziom merytorycznego odniesienia się, z moich obserwacji - zazwyczaj tak się odnosisz, do podobnych kwestii na temat Twoich wypowiedzi.

                      • pade Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:20
                        Tak jakby Twoja wypowiedź na mój temat była na wysokim poziomie...Robisz to samo, co mnie zarzucasz.
                        Pisz sobie co chcesz, w ogóle mnie Twoja opinia nie interesuje.
                        • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:56
                          Pamietaj jednak Pade, ze Paris jest swietna obserwatorka i nie warto tak calkowicie odrzucac tego co pisze, moze to jest nieprzyjemne, ale za jakis czas warto sie temu dokladniej przyjrzec.
                          • pade Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 18:00
                            Pozwól Zuzi, że sama zdecyduję czyje zdanie wziąć pod uwagę i co warto przemyśleć.
                            • zuzi.1 Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 18:05
                              Alez oczywiscie, ze tak Pade :)
                              • vilez Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 18:12
                                No oczywiście, Zuzi :D
              • pade Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 16:54
                ulotne interpretacje interpretacji
                doskonałe podsumowanie Twojego podsumowania:D
                • vilez Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:06
                  :D
          • boski_adonis Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 17:10
            "Jesli kogoś Sebalda wkurza, to może być pięć milionów dziewięćset powodów"
            Moze byc tylko jeden. Sebalda napisała na tym forum ponad 3 tysiace postów .Sebalda jest w prawie kazdym watku , a przynajmniej mozna odniesc takie wrazenie. Mam wrazenie, ze ten nadmiar niektorych zmeczył. Cos jak w starym kawale- człowiek otwiera watek a tam Sebalda i az sie boi otworzyc lodówkę...
            Obym był złym prorokiem , ale obserwując inne fora wiem,ze taka aktywnosc najpierw prowokuje do ataków na osobę ( bo skoro wypowiadam się az tak wiele razy to moje uwagi muszą wywoływac reakcje, nie zawsze pozytywne i pełne akceptacji), potem swoistego "przemielenia" tej osoby podczas dyskusji , a kończy się opuszczeniem forum przez tę osobę.
            Sebalda zrobi jak zechce i napisze, ile zechce bez moich sugestii.
            Ja i tak nie czytam ostatnio 99 % watków , bo kierunek w ktorym idzie to forum mi nie pasuje, ale nie moge sie pozbyc uczucie,ze Sebalda bedzie "diagnozowana" i poddawana na forum "terapii" . I nie dlatego,ze forumowicze sa "zli" albo Sebalda to "zła kobieta jest" , ale dlatego,ze Sebalda ujawnia swoje zycie osobiste na forum po troche, a za to zwykle sie płaci.
    • vilez Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 08:24
      Irytacja jak najbardziej prawidłowa. Zdrowy odruch świadczący o zdrowej psychice i umyśle. Jeśli ktoś, kto nas od lat angażuje w swoje problemy, jednocześnie od tych lat zlewa nasz wkład (refleksja, podpora emocjonalna, rady): zlewa w sensie braku odniesienia się do treści naszego wkładu- to jak najbardziej irytacja (zniecierpliwienie, a nawet złość) jest zdrową reakcją. Zasługujemy na to, by relacja była zwrotna. ZWROTNA znaczy taka, że ktoś się odnosi do naszego wkładu uczciwie- intelektualnie, emocjonalnie, sytuacyjnie.

      Jeśli ktoś nas traktuje jak jednokierunkowe miejsce zrzutu na swoje przeżycia, słowotoki itd, to mamy prawo o nim pomyśleć sobie niepochlebnie - że jest egotyczny, egoistyczny, nieuczciwy, niewrażliwy. I takiemu komuś trzeba postawić granice- zakomunikować wprost, że ma nas więcej nie obciążać owym bezproduktywnym słowotokiem.
      • kliplo [...] 02.04.15, 11:39
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ada1214 Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 09:59
      Jestem zniesmaczona, ze wciaz i wciaz wyciera sie Sebalda gebe na tym forum. Jaki by watek nie byl, zawsze ktos, "przypadkiem" przywola jej przyklad. To jest fascynujace, ze kazdy doslownie kazdy temat mozna sprowadzic do wspolengo mianownika- Sebalda. Czekam kiedy bedzie watek np. pogodzie, ktory wczesniej czy pozniej zejdzie na Sebalde.
      • adorra0 Re: Skąd ta irytacja??? 02.04.15, 10:32
        Dokładnie.
      • kliplo [...] 02.04.15, 11:54
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • kliplo [...] 02.04.15, 13:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ola_dom No cóż, 02.04.15, 22:37
      w zasadzie nadal nie dowiedziałam się SKĄD się bierze (choć pewne mocne tropy już mam), ale z całą pewnością ten wątek dowiódł, że o irytację nietrudno :).

      Na dodatek odniosłam wrażenie, że niektórzy poczuli się dotknięci "zabranianiem" im irytowania się w tak - oczywiście i jednoznacznie - irytujących sprawach :).

      No dobra, wątek pochlastany, ponad połowy nie ma, ale to co zdążyłam przeczytać, daje wystarczająco ciekawy materiał do obserwacji.
      • magdu82 Re: No cóż, 03.04.15, 21:48
        Często czytam to forum ale wypowiadam się pierwszy raz, więc witam :)

        Temat jest mi niezwykle bliski, sama szukam odpowiedzi, Wasze wypowiedzi sporo mi naświetliły i dały nową perspektywę. Dorzucę coś od siebie, bardzo osobistego, zróbcie z tym co chcecie ;) Taka irytacja "bez powodu" to jest problem, który mnie nurtuje, męczy i gnębi od lat. Jestem osobą dość mocno emocjonalną, co objawia się właśnie w takich mocno angażujących sytuacjach. Mimo raczej "wyluzowanych" poglądów, dosyć wysokiej inteligencji, jakiegoś tam życiowego ogarnięcia i ogólnie raczej przyjemnego sposobu bycia na co dzień bywa, że złość aż mi uderza do głowy, czasami czuję aż nienawiść i agresję - wszystko to właśnie z powodu tego typu irytacji na czyjeś postępowanie czy sposób myślenia. I właśnie tu jest problem: dlaczego mnie irytuje coś, co mnie nie dotyczy?

        Dla mnie jedną z (zapewne wielu) odpowiedzi jest kwestia pośredniego wpływu różnych zachowań na moje życie. To znaczy - coś mnie niby nie dotyczy, a jednak dotyczy, bo określone postawy kształtują takie a nie inne społeczeństwo, w którym ja, chcą nie chcąc, muszę żyć. Więc jeśli ty kradniesz/kłamiesz/przyzwalasz na patologię, to kształtujesz też MOJĄ rzeczywistość, od której nie mogę uciec, i to mnie denerwuje, bo chciałabym żyć w społeczeństwie może nie idealnym (choć na pewno spora doza idealizmu tu występuje), ale takim w którym ludzie przynajmniej starają się być w miarę OK. Ja staram się żyć tak, żeby nikomu nie szkodzić, więc dlaczego ta osoba nie może choć trochę się wysilić? (i tu następuje u mnie poczucie jakiejś takiej wielkiej niesprawiedliwości).

        Druga sprawa, która podnosi mi ciśnienie, choć nie powinna, wynika chyba z mojego "buntowniczego" (pewnie dla wielu osób "niedojrzałego") charakteru, przez który zawsze muszę stanąć okoniem, choćby dla zasady ;) Mianowicie uwielbiam (czy "uwielbiam" raczej, bo czasem samą mnie to męczy) poddawać w wątpliwość utarte wzorce i schematy, które dla wszystkich są oczywistością. Bezrefleksyjne klepanie tych schematów przez większość ludzi doprowadza mnie do szewskiej pasji - i znowu, mimo że wyznaję zasadę "wolnoć Tomku...", "żyj i pozwól żyć" itd., mam ciągle wrażenie, że te schematy i skostniałe wzorce osaczają mnie, mimo że nie wyznaję ich i pozornie nie powinno mnie obchodzić, kto się im poddaje a kto nie. Czuję złość i mam jakieś wielkie poczucie niesprawiedliwości, że ludzie - zwłaszcza jeśli to bliskie mi osoby - działają de facto na moją "szkodę". Np. koleżanka, która z czystego lenistwa i "bo mogę" natychmiast po zajściu w ciążę idzie na L4 - owszem, to jej życie i jej sprawa, ale ja od razu widzę (i irytuję się) że to "przez nią" (przez takie osoby jak ona) mnie (=kobietę w wieku rozrodczym) pracodawcy traktują nieufnie. Albo para znajomych, którzy przez cały okres naszej znajomości była bardzo antyklerykalna i antyreligijna, żyje od lat bez ślubu i śmieje się na spotkaniach towarzyskich z "katolickich zabobonów" nagle z całą powaga i ceremoniałem biegnie chrzcić dziecko, bo co powie babcia, ciocia i pani z warzywniaka - widzę (i denerwuję się tym) zachowanie, którym się brzydzę i które uważam za jeden z powodów zakłamania naszego społeczeństwa, pobłażliwego traktowania niewierzących itd.- i znów, to ich życie i wybory, ale ja dosłownie "czuję" jak bardzo dotyczą moich spraw i wyborów, plus pewnie jestem rozczarowana postawą itd. (To tylko przykłady, może przerysowane, ale chyba wiecie o co chodzi). Nie twierdzę, że moje reakcje są OK - przeciwnie, walczę z nimi, cały czas powtarzając sobie, ze każdy ma prawo do własnych prawd i układania sobie życia jak chce. No i oczywiście pracuję nad tym, żeby powściągnąć swoje sądy i tej irytacji nie wyrażać. Ale ona jest, tłumię ją w sobie i trochę mnie męczy, a bywa że mocno stresuje. To tyle jeśli chodzi o jeszcze jedną małą cegiełkę do próby odpowiedzi na postawione pytanie. Pozdrawiam :)
        • pade Re: No cóż, 03.04.15, 22:09
          Zgaduję: bo chciałabyś, żeby wszystko toczyło się po Twojej myśli, czyli chciałabyś mieć nad wszystkim kontrolę? Wtedy Ty czułabyś się bezpiecznie.
          Bo kiedy ktoś postępuje niezgodnie z Twoimi wartościami uruchamia się w Tobie jakiś lęk? wątpliwość? I nieświadomie przykrywasz go złością?
          • differentview Re: No cóż, 03.04.15, 22:22
            > Zgaduję: bo chciałabyś, żeby wszystko toczyło się po Twojej myśli, czyli chciał
            > abyś mieć nad wszystkim kontrolę? Wtedy Ty czułabyś się bezpiecznie.
            > Bo kiedy ktoś postępuje niezgodnie z Twoimi wartościami uruchamia się w Tobie j
            > akiś lęk? wątpliwość? I nieświadomie przykrywasz go złością?

            moim zdaniem nie chodzi ani o poczucie kontroli, ani poczucie bezpieczenstwa czy wlasne watpliwosci; mam czesto podobne odczucia jak magda- niby ktos moze sobie byc hipokryta albo oszustem albo manipulatorem bo to jego zycie ale to ma swoje konsekwencje i ja jako czesc spoleczenstwa czy jakies wspolnoty ponosze w jakis sposob tego konsekwencje- nie zyje na bezludnej wyspie ani nie mam autyzmu, mentalnosc innych ludzi wokol mnie oddzialuje na mnie a jesli jest to mentalnosc, z ktora sie nie zgadzam- moge albo sie izolowac albo jednak chciec ja jakos zmienic czyli wejsc w dialog( ktory bywa pelen emocji, rowniez irytacji)
            • magdu82 Re: No cóż, 03.04.15, 22:44
              Fajnie, @differentview, że to rozumiesz - szczerze mówiąc niewiele osób w moim otoczeniu łapie ten akurat aspekt (w sensie - uważa za istotny); mój facet np., światopoglądowo niemal w 100% kompatybilny ze mną, ale typ flegmatyka z podejściem (którego mu zazdroszczę;)) "poglądy, religię i dupę każdy ma swoją", uważa że tracę energię na bzdety bo "świata nie zmienisz". No nie zmienię, ale - i tu rację ma też @pade, czuję silny lęk przed światem, który byłby pozbawiony "kontroli" ludzi, którym jeszcze na czymś zależy (czyli w domyśle mnie i takich jak ja). Coś w ten deseń, koniec końców stawiam się w roli strażnika Teksasu i ostatniej sprawiedliwej. A nie chcę, zawsze raziła mnie w ludziach pycha i skłonność do wydawania sądów, nie chcę taka być :( Poza tym - chciałabym trochę więcej spokoju ducha po prostu. Dziękuję za Wasze odpowiedzi.
              • pade Re: No cóż, 03.04.15, 23:10
                zawsze raziła mnie w ludziach pycha i skłonność do wydawania sądów, nie chcę taka być :(

                A gdybyś zaakceptowała, że masz w sobie trochę pychy? Co by się stało?
                • zuzi.1 Re: No cóż, 03.04.15, 23:57
                  Ale ile to jest to akceptowalne troche : D
                  • pade Re: No cóż, 04.04.15, 00:11
                    nudne to już Zuzi
                    • zuzi.1 Re: No cóż, 04.04.15, 10:44
                      Wrecz przeciwnie Pade, mysle, ze ten poziom pychy lezy wlasnie u podloza Twojej irytacji na Sebalde...
                      • pade Re: No cóż, 04.04.15, 11:01
                        A co leży u podłoża Twojego czepiania się mnie?
                        • zuzi.1 Re: No cóż, 04.04.15, 18:53
                          Chyba nasza niezgodnosc charakterow :-) Masz racje, ogranicze swoje czepianie sie Ciebie. Wesolych Swiat !
                          • pade Re: No cóż, 04.04.15, 20:36
                            Dzięki Bogu nie jesteśmy małżeństwem:D
                            Wzajemnie:)
            • pade Re: No cóż, 03.04.15, 22:49
              Ale o to właśnie chodzi, chcesz mieć na kogoś wpływ, chcesz, żeby "się zmienił", czyli postępował wg Twoich wartości, po to, żebyś Ty czuła się lepiej, bardziej komfortowo.
              • differentview Re: No cóż, 03.04.15, 23:00
                pade napisała:

                > Ale o to właśnie chodzi, chcesz mieć na kogoś wpływ, chcesz, żeby "się zmienił"
                > , czyli postępował wg Twoich wartości, po to, żebyś Ty czuła się lepiej, bardzi
                > ej komfortowo.

                moim zdaniem motywacja jest inna- zalozmy teoretycznie, ze zyje w spoleczenstwie, ktorego znaczaca czesc to np rasisci- wartosci jakie cenie powoduja, ze bedzie mnie irytowala/ smucila/ przerazala taka postawa choc osobiscie ich rasizm mnie nie dotyka bo nie jestem czarna- wiec nie chodzi o moj komfort- chodzi o wartosci, ktore uwazam za uniwersalne- a ktos inny ma je gdzies
                • pade Re: No cóż, 03.04.15, 23:08
                  no dobra, piszemy to samo, ale niech Ci będzie, że co innego:)
                • zuzi.1 Re: No cóż, 03.04.15, 23:49
                  Zgadzam sie z Differentview, tez uwazam, ze chodzi o wartosci.
        • celestyna444 Re: No cóż, 03.04.15, 22:31
          > o, zróbcie z tym co chcecie ;) Taka irytacja "bez powodu" to jest problem, któ
          > ry mnie nurtuje, męczy i gnębi od lat.
          Twoim głównym problemem - i to ogromnym - jest to, że urodziłaś się 50 lat za wcześnie. Za 50 lat wszyscy ludzie będą mieli wszczepione chipy, które bardzo dokładnie uregulują życie społecznych i aspołecznych jednostek i nie będzie żadnych problemów do irytacji :-D :-D :-D
          • napis_z_obrazka Re: No cóż, 03.04.15, 22:46
            celestyna444 napisała:

            (...:-) i nie będzie żadnych problemów do irytacji :-D :-D :-D

            Wszyscy bedziemy moderowani;-)
            • celestyna444 Re: No cóż, 03.04.15, 22:57
              > (...:-) i nie będzie żadnych problemów do irytacji :-D :-D :-D
              >
              > Wszyscy bedziemy moderowani;-)

              Ale za to nie będzie troli, klonów troli i klonów klonów troli...Tak nam dopomóż Bóg :-D
              (tylko czy pozwolą pisać na forumach??? Forumy sa źródłem nieustających irytacji...)
              • pade Re: No cóż, 03.04.15, 23:08
                same klony będą:D
          • magdu82 Re: No cóż, 03.04.15, 23:22
            Spike Jonze w "Her" daje jeszcze bardziej atrakcyjną wizję przyszłości: będziemy tworzyć społeczne więzi wedle upodobań i kształtować swoje otoczenie na własną modłę, kupując odpowiednie oprogramowanie. Raj, co z tego, że sztuczny ;PP
        • pade Re: No cóż, 04.04.15, 20:37
          Trzeba przyznać, że jesteś niezła:)
    • ola_dom coś jak update 07.04.15, 10:06
      Właśnie się dzisiaj dowiedziałam, że moja reakcja na sytuację opisaną w pierwszym poście - jakkolwiek wciąż uważam ją za przesadną i bez sensu (dla mnie bez sensu) - wcale nie była odosobniona. Prawdopodobnie reakcje innych osób nieco się różniły - niekoniecznie były zirytowane, może raczej zażenowane, zawstydzone albo zmieszane - ale raczej niekoniecznie zachwycone, jak się zdaje - choć teoretycznie powinny były być.
      Więc teraz można spytać, skąd tak różne reakcje na tę samą sytuację? I dlaczego zachowanie mające wywołać pozytywne wrażenia, wywołuje w najlepszym przypadku mieszane...?
      • differentview Re: coś jak update 07.04.15, 10:40
        ola_dom napisała:

        > Więc teraz można spytać, skąd tak różne reakcje na tę samą sytuację? I dlaczego
        > zachowanie mające wywołać pozytywne wrażenia, wywołuje w najlepszym przypadku
        > mieszane...?

        sorry ale jakos dla mnie jest to malo ciekawe, po prostu ludzie sa rozni, bywaja w lepszym, gorszym humorze lub w ogole sa skoncentrowani na czyms innym, przyjaznia sie z ta osoba, nie przepadaja za nia- wiec oczywiste jest, ze w kazdym przypadku beda roznie reagowac na czyjes zachowanie; poza tym Ty nie pisalas co konkretnie kolezanka zrobila wiec o czym chcesz dyskutowac?
        • ola_dom Re: coś jak update 07.04.15, 10:43
          differentview napisała:

          > poza tym Ty nie pisalas co konkretnie kolezanka zrobila wiec o czym chcesz dyskutowac?

          To prawda, nie chcę pisać za szczegółowo.
          Chodziło o przesadną naduprzejmość, wręcz na granicy służalczości - jak ja to widzę. Czyli - miało być supermiło, ach jak wspaniale - a wyszło... no z pewnym niesmakiem.
          • differentview Re: coś jak update 07.04.15, 11:15

            > Chodziło o przesadną naduprzejmość, wręcz na granicy służalczości - jak ja to w
            > idzę. Czyli - miało być supermiło, ach jak wspaniale - a wyszło... no z pewnym
            > niesmakiem.

            sluzalczosc czyli wspaniale i supermilo? a skad taki pomysl? nie jestem akurat przelozona ale nie sadze by mi sie takie zachowania ze strony pracownikow podobaly; nigdy tez sama nie zachowuje sie sluzalczo zeby cos ugrac- to jest zenujace zachowanie, dlaczego tak dziwia Cie reakcje?
Pełna wersja