Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie

27.03.15, 14:42
Witam serdecznie i proszę o odpowiedź eksperta, rodzice również są mile widziani.
Rok temu wyprowadziłam sie od męża, z 4 letnią córeczką. Powody rozejścia ,wina, ja widzę ją po obu stronach, mąż widzi tylko moja winę, ale nie o tym.
Nigdy nie chciałam, żeby dziecko traktowane było jak pionek w grze. Co za tym idzie ( córka bardzo kocha tatę i wzajemnie), jest u niego co weekend od pt 19 do nd do 19 i noc z wt na śr, rano odprowadza ją do przedszkola. Daje mi na córkę 300 zł, jest mi bardzo cięzko finansowo, więc rodzina i przyjaciele uważają, że nie powinnam zgadzać się na tak częste spotkania ojca z dzieckiem. Ja z kolei nie wiem już. Tęsknię za małą, ale uważam, że nie dzieje się jej krzywda. Czy zdaniem eksperta taki podział dni na widzenie się z dzieckiem może przynieść szkody córce? Bo to o nią głównie chodzi. Dodam, że żeby jakoś związać koniec z końcem pracuję często w weekendy i taka sytuacja z jednej strony mi odpowiada. Ale z drugiej każdy wbija mi do głowy, że "skoro on traktuje mnie tak a nie inaczej to powinnam to i tamto". Ale to mnie... a dla dziecka jest dobrym ojcem. Proszę o odpowiedź.
    • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:03
      Tym bardziej powinnaś dziecko jak najczęściej dawać do ojca, przeciez im dłużej jest u niego tym więcej kosztów (jedzenia, zajmowania się, zabawek, ubrań, zużycia energii, paliwa.. ) on poniesie a nie ty. Prosta kalkulacja. :P
      Jeśli ex cię źle traktuje (awantury przy dziecku itd) lub nastawia córkę przeciwko tobie, a corka zaczyna się pod jego wpływem źle zachowywać w kontaktach z tobą, to możesz wnosić o przebadanie w RODK.
      Alimenty co do zasady mają pokrywać potrzeby dziecka i obowiązani są do nich oboje rodzice. Ich wysokość zależna jest od potrzeb dziecka (jego zdrowie, wiek) i od możliwości finansowych rodziców (ile zarabia ojciec a ile matka , i jakie ma faktyczne możliwości zarobkowania a nie pozorowane bezrobocie)
      Te 300zł to kto ustalił? Ty? mąż? sąd?
      To część którą mąż dokłada do utrzymania dziecka oprócz opieki, a ile ty dodatkowo dokładasz ? ile w sumie miesięcznie na dziecko potrzebujesz kasy na całośc wydatków? Pamiętaj że nie tylko mąż ma dziecko finansować.
      Jeśli uważasz, że to zbyt mała kwota w stosunku do męża zarobków, to z nim o tym porozmawiaj. Jak nie da się dogadać, to wnieś do sądu sprawę o zasądzenie właściwszych alimentów.
      Poza tym może pora się rozwieść a nie tkwić w takim zawieszeniu?

      • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:10
        jestem w trakcie pisania pozwu, nie wiem ile teraz zarabia, ale nie o tym. Pytanie brzmi: czy taki podział na spotkania z dzieckiem może mu przynieść jakiekolwiek szkody? Czy mogą się w ten sposób rozluźnić więzi córki ze mną? Ojciec nie buntuje małej. Po prostu ze mną jego kontakt jest nienajlepszy.
        • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:32
          Dziecku zaszkodzi przede wszystkim jak zaczniecie je sobie wyrywać, albo używać dziecka do karania się wzajemnie i wywierania presji na drugim rodzicu.
          O alimentach rozmawiaj z ojcem albo ustal je sądownie. Patrz na potrzeby dziecka. I na ile nie możesz zarobkować przez fakt zajmowania się nim w tygodniu. Kwestię alimentów i odnoszenia się rodziców do siebie należy załatwić poza dzieckiem, nie używać go jako pionka przetargowego. Opcja "nie dam ci dziecka bo za malo płacisz" jest świństwem nad świństwami.
          Ciesz się, że ojciec się chce zajmować, bo wielu takich co dadzą 300zł ale dziecka nie zabierają do siebie wcale i trzeba się nim zająć 24/24.
          Co nie znaczy, że nie masz prawa do alimentow wystarczających na potrzeby dziecka. Tylko najpierw te potrzeby i wydatki na dziecko określ i jaki procent z nich pokrywa każdy rodzic.
          Dziecko ma prawo do obojga rodziców. Do ojca też. Jak potrafią ze sobą zgodnie współpracować i dzielić się opieką po rozwodzie to dziecko nie ucierpi. Ucierpi, jak zaczniecie się kłócić i chcieć sobie dziecko wyrywać...
          Czuję w pytaniu obawę że przez pozwolenie ojcu być ojcem stracisz dziecko. Nie patrz na nie "własnościowo" a tylko kochaj i będzie dobrze.
    • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:18
      mamam86 napisał(a):

      > Ale z drugiej każdy wbija mi do głowy, że "skoro on traktuje mnie tak a nie ina
      > czej to powinnam to i tamto". Ale to mnie... a dla dziecka jest dobrym ojcem.

      Nie rozumiem tu czegoś. To jedno zdanie mi zaciemnia obraz.
      Zapytam wprost: kto i czego Ci nagadał?
      Przy czym "kto" to tak w sensie ogólnym pytam, chodzi mi o to czy ten ktoś ma jakis interes w takim a nie innym ułożeniu relacji Waszej córeczki z jej ojcem? Albo czy ma własne, osobiste powody, żeby być nieobiektywnym?

      Bo jak dla mnie opisujesz sytuację po rozstaniu niemal idealną. Niemal, bo jednak choćby tylko ze względu na dobro córki powinniście się postarać traktować się nawzajem poprawnie - dla niej to ważne, nawet jeśli Waszego wzajemnego traktowania się bezpośrednio nie widzi. A tak poza tym, to dziecko ma dobry kontakt z obojgiem rodziców, wygląda na to, że poustalaliście terminy itd i się o to nie drzecie, więc nie rozumiem tak naprawdę w czym ta osoba trzecia, zwana przez Ciebie "wszystkimi" widzi problem i dlaczego?
      • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:24
        To moja mama, której zdanie jest dla mnie bardzo ważne, bo baardzo duzo mi pomaga,( a która uważa, że mąż wyrządził mi sporo krzywd. No ale ja jemu tez, a moim zdaniem nie powinno to wpływać na kontakty z dzieckiem.), przyjaciel , którego zawsze uważałam za mądrego człowieka. Nie ma w tym żadnego interesu, nic... Poza tym, znajomi, którzy orientują się pobieżnie w sytuacji. W sumie, każdy z kim mam bliższy kontakt.
        • adorra0 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:33
          A co Ty sądzisz na ten temat? Wydajesz mi się bardzo rozsądną, wyważoną osobą i dlatego w tej kwestii zaufałabym samej sobie czyli Tobie:-)
      • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:25
        Dlatego napisałam tu, bo chciałabym uporządkować swój mętlik w głowie.
        • celestyna444 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:50
          Twoja mama ma rację! Kiedy chcesz nawiązywać więź z dzieckiem? W najlepszym czasie nawiązywania więzi, czyli w weekend, ono jest zawsze z ojcem. To trzeba zmienić. Niech spotyka się z ojcem co drugi weekend. Ojciec też może i powinien dorobić w soboty i niedziele a nie zawsze TY (jeżeli oczywiście brakuje mu kasy! bo może wcale nie musi).
          • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 16:02
            Nie wiemy czy autorka pracuje cały tydzień, może inne dni w tygodniu ma wolne. Ale owszem też o tym pomyślałam, że utrwalenie schematu, iż każdy weekend jest z ojcem może nie być najlepszym rozwiązaniem na przyszłość.
    • differentview Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:44
      mamam86 napisał(a):

      > Daje mi na córkę 300 zł, jest mi bardzo cięzko finansowo, więc rodzina i przyjaciele uważają,
      > że nie powinnam zgadzać się na tak częste spotkania ojca z dzieckiem. Ja z kolei nie wiem już.

      nie, rodzina i znajomi chca zebys grala dzieckiem w celu uzyskania korzysci materialnych- to nie jest dobre dla dziecka; ale z pewnoscia 300 zl miesiecznie na dziecko to smieszna kwota; czasem jedna wizyta u specjalisty tyle kosztuje a gdzie jedzenie, ubranie, zabawki? chyba, ze poza pieniedzmi ojciec tez sie angazuje w tego typu zakupy; trudno tu mowic o wspolnej opiece bo ojciec ma dziecko na weekend i jedna noc w tygodniu a Ty cala reszte
      • alpepe Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:58
        weekend i noc w tygodniu, to już 3/7 tygodnia, prawie połowa.
        Owszem, kwota jest mała, ale może go nie stać na więcej, a granie dzieckiem byłoby tu obrzydliwe.
      • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 15:58
        Pytanie czy autorka pracuje w każdy weekend? Bo jeśli nie, to można zaproponować zmodyfikowanie wspólnego planu opieki, żeby córka w niektóre weekendy była z mamą, a część tygodnia z tatą?
        Czy autorka pracuje w tygodniu? Czy mąż pracuje w tygodniu?
        To sa indywidualne sprawy jak najsensowniej "obstawić" opiekę nad dzieckiem. Bo może dotychczasowy wszystkim zainteresowanym pasuje najbardziej.
        Za chwilę zacznie się chodzenie do szkoły, więc dziecko będzie miało "wolne" tylko weekendy ustalone na spędzanie z ojcem. Może tu rodzina widzi niebezpieczeństwo niekorzystnego dla autorki schematu.
        Co do kosztów alimentów: autorko notuj skrupulatnie przez 2-3 miesiące wszystkie Twoje wydatki na dziecko. Zobaczysz ile tego jest i o jakich kwotach zasadne jest dyskutować z mężem lub co przedstawić do wniosku o godziwe alimenty w sądzie. Właściwie jak chcesz to już byś mogła wnieść do sądu o "zabezpieczenie potrzeb rodziny" od męża, ktore będą w przyszłości korygowane do tego jakie alimenty będą ostatecznie ustalone.
    • akn82 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 16:18
      Z twoich słów wnioskuję że otaczający Cię ludzie nie są życzliwi twojemu dziecku, albo są dziecinnie krotkowzroczni (mówiąc grzecznie ). Mąż daje małą kwotę alimentów to Ty masz ograniczyć widzenia. Przepraszam ale nie ma tu ani logiki ani działania na korzyść a załatwianie własnych interesów (odgrywanie się na panu ojcu). Nie tędy droga! Kwestie finansów top sprawa między tobą a ojcem,a dziecku nic do tego.
      • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 16:30
        Ja tak pomyślałam na początku, później zaczęłam się zastanawiać co takiego się tam dzieje że WSZYSCY wokoło sa przeciwni układowi autorki z mężem.
        Nie wiem dlaczego autorka w swojej wypowiedzi skupiła się na aspekcie finansowym i wręcz zasugerowała czytelnikowi, że to przez te marne alimenty wszyscy jej bliscy są przeciwko mężowi. Tak, jakby z góry była nastawiona przeciwko tym bliskim i przypisywała im złe intencje.
        Alimenty to jedno - i to dorośli powinni załatwić między sobą bez mieszania w to dziecka (jeśli są za niskie to już dawno autorka mogła wystąpić o zabezpieczenie odpowiednio wysokich, narzeka, potrzebuje wsparcia rodziny ale jest bierna w korzystaniu z prawa).
        A co do opieki ojca W KAŻDY WEEKEND to nie jest to najlepsza opcja na przyszłość. CHYBA , ŻE AUTORCE TAK WŁAŚNIE PASUJE ze względu na specyfikę pracy w weekend a wolne w tygodniu , to nie ma o czym mówić.

    • sanciasancia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 17:58
      Jezeli alimenty sa tak niskie, to chyba oczywiste jest, ze maz powinien wiecej czasu poswiecac na opieke nad corka. Rozumiem, ze mama chce, zebys mscila sie na mezu, grajac dzieckiem, ale tym chyba sama sobie zaszkodzisz.
    • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 18:15
      Drodzy państwo. Ja nie chce roztrząsać w tym miejscu wysokości alimentów i dlaczego i po co. Chcę wiedzieć czy obecny układ moze w jakikolwiek sposób zaszkodzić dziecku. Ja pracuję cały tydzień. Od pn do pt do 15:30 i całe soboty, często niedzielę. Oczywiście mam możliwość spotkać się z córką w niedzielę chociażby, na co mąż kręci nosem, ale też wie, że nie może się nie zgodzić.
      • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 18:42
        Jak na moje oko, na podstawie tego co piszesz, to dziecku nie szkodzicie, wręcz odwrotnie, a życzliwe Tobie osoby są po prostu nieżyczliwe wobec męża i radząc Ci o dobru dziecka zapominają, albo bardzo specyficznie je rozumieją. Pewnie pod wpływem emocji.

        Chyba, że te życzliwe Ci osoby wiedzą coś, czego tu nie opisałaś a co może mieć wpływ na sytuację dziecka, tylko że ja nie bardzo mogę sobie coś takiego wyobrazić.

        Matka rzadko bywa w takich sytuacjach (konflikt córki i zięcia) obiektywna. Ja też bym pewnie tak do końca nie była ;) Przyjaciele - nie wiem, co widzą w obecnym układzie złego dla dziecka. Według mnie mogą postrzegać Twojego męża i tę sytuację jako złą czy niesprawiedliwą wobec Ciebie a przez to dla dziecka, ale to takie trochę naginanie rzeczywistości do tego jak według nich powinno na świecie być. Tak gdybam...
        • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 19:44
          Ja wiem, że każda matka i każda osoba w jakis sposób ze mną związana, zawsze stanie po mojej stronie. Tak się przyjęło, że dziecko powinno być częściej przy matce, a ojciec powinien być zepchnięty na drugi plan. Oczywiście, są tacy ojcowie, którzy w pełnym zakresie na to zasługują. Ale tu... Między nami popsuło się wszystko co mogło, ale wiem, że on ją kocha. Nie ma na nią negatywnego wpływu. Zawsze kiedy byliśmy razem , twierdziłam, że kobiety ograniczające ojcom kontakty z dzieckiem "bo tak" - nie będę używać epitetów, żeby je określić. Bardzo się staram, żeby złość i żal nie przesłoniły mi tego toku myślenia.
          • basiastel Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 22:12
            I bardzo dobrze robisz. Ex może być dobrym ojcem i dziecko bardzo go potrzebuje. Ciesz się, że się dzieckiem interesuje, chętnie nim zajmuje i kocha.
            • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 27.03.15, 22:33
              Chyba czas skończyć z wyrzutami sumienia, że zbyt mało czasu spędzamy razem... i pogodzić się, że tak jest dobrze i nikomu nie dzieje się krzywda.
              • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 07:27
                Ja sądzę, że taki lekki niedosyt kontaktu z dzieckiem może być jak najbardziej pozytywny. Ilość może przejść w jakość. To może zaowocować nawet lepszym kontaktem dziecka z każdym z Was niż gdyby miało go więcej czasowo, ale bylibyście dzieckiem zmęczeni, opędzalibyście się od niego. Na pewno wielu dzieciom dobrze robi kiedy matka idzie do pracy, jeśli dzięki temu ma do dziecka więcej cierpliwości, czas z dzieckiem zaczyna wtedy spędzać z nim, a nie obok niego. Ja bym się starała zastąpić wyrzuty sumienia wyciąganiem jak najwięcej pozytywów z tej sytuacji :)
              • pogodoodporna Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 13:22
                mamam86 napisał(a):

                > Chyba czas skończyć z wyrzutami sumienia, że zbyt mało czasu spędzamy razem...
                > i pogodzić się, że tak jest dobrze i nikomu nie dzieje się krzywda.

                Mysle, ze nie powinnas miec wyrzutow sumienia. Bo niby z jakiego powodu mialabys je miec ? Twoje dziecko nie spedza czasu w placowce opiekunczej, pod opieka obcych osob, ale spedza go ze swoim ojcem. Skoro nie masz zastrzezen do kompetencji rodzicielskich meza, to tym samym nie musisz sie martwic, ze dziecku cos zlego sie dzieje. Tesknisz za coreczka wtedy gdy ona jest u ojca i ja to w pelni rozumiem, jednak dla malucha oboje rodzice sa jednakowo wazni. Jesli to mozliwe- daj sobie prawo do tej tesknoty, ale oddziel ja od obaw o dziecko, bo nie ma zadnych podstaw, aby twierdzic, ze dziecku dzieje sie krzywda.
                • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 13:45
                  Jako facet pewnie zaraz zostanę zjechany i uznany za trolla jak to sie ostatnio przejawia na forum. Ale czytając słowa "mamam86" odnoszę wrażenie że całe rozstanie małżonków zostało załatwione dzięki "dobrym radom" bliskich ci osób.
                  W każdym małżeństwie są chwile i te dobre i te złe. Pojawiają się kłótnie, pokażą się też porywy uczuć jak w chwili poznania.
                  Jesteśmy tylko ludźmi i pewne sytuacje w życiu stwarzają w nas pewien stres, barierę która nagle pęka i wszystko się wali. Awantura na 14 fajerek i bomba rozwala cały nasz świat.

                  Tyle dygresji w temacie. Dla mnie, ale to tylko dla mnie. Jeżeli ojciec jest czuły i opiekuńczy w stosunku do dziecka to wspaniale. Piszesz że w stosunku do ciebie momentami przejawia pewnego rodzaju awersję, ale za chwilę się hamuje i wraca do normy.
                  Z drugiej strony piszesz że mąż całą winą obarcza ciebie, ty jednak postrzegasz tu winę obustronną. I tu zgadzam się z tobą w całości.
                  Gdy w małżeństwie coś się źle dzieje wina zawsze leży po obu stronach. Czasem mniejsza, czasem większa, ale zawsze winne są dwie strony medalu.
                  Miałbym propozycję dla ciebie i męża. Wspólna rozmowa w 4 oczy. Na spokojnie i pełnym luzie. Wytłumaczyć sobie co w was jest złego. Co rani jedno i drugie.
                  Kwota alimentów zależy od możliwości finansowych taty, ale też od decyzji sądu.
                  Napisałaś że wyprowadziłaś się od męża rok temu. Używasz sformułowania "ROZWÓD", ale nie wiem czy takowy posiadacie. Często pary mają separację ale określają ją rozwodem.
                  Może pora zweryfikować własne zdanie od uzależnienia od rodziny i przyjaciół.
                  Mamie mozesz śmiało powiedzieć że jeśli chce ci pomagać to będziesz jej wdzięczna, ale niech w ramach pomocy nie krzywdzi dziecka, ciebie i męża.
                  Prawdziwa pomoc to wsparcie okazanie ciepła, serca. Namawianie do wojny z mężem o kasę to podżeganie do ostrego konfliktu pomiędzy wami.
                  I podejrzewam, że cały konflikt został stworzony dzięki wydajnej "pomocy" bliskich i przyjaciół.
                  Moja teściowa za mną nie przepada. Moja matka za moją żoną również nie da się zabić.
                  Ale obie wiedzą, że pewnych granic nie wolno im przekraczać. To święte miejsce. Nasz azyl.
                  Nasz dom, nasza rodzina. Jeżeli chcą nas widywać i z nami się spotykać to mają zawsze drzwi otwarte. Ale nasze życie to nasza sprawa. Dopóki one szanują nasz wybór, my odwzajemniamy się im naszym uczuciem. Żadna matka nie ma prawa wtrącać się w nasze życie. A w szczególności gdy swoim wtrącaniem się wnosi tylko niepokój, niezgodę i powoduje rozpad naszej rodziny.
              • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 15:50
                Autorka, jeśli uważasz, że alimenty w wysokości 300zl na dziecko nie są dla niego krzywdą,
                fakt ani fakt , że ojciec kręci nosem i nie podoba mu się, że chciałabyś czasem spędzić z dzieckiem niedzielę
                to przecież nikt nie każe ci żyć inaczej niż sama chcesz.

                Niepokoi mnie że :
                > Rok temu wyprowadziłam sie od męża, z 4 letnią córeczką. Powody rozejścia ,wina
                > , ja widzę ją po obu stronach, mąż widzi tylko moja winę /średnio zdrowo/
                >Daje mi na córkę 300 zł /średnio zdrowo ale to wasz układ może na wydatki dziecka to wystarcza, omijasz temat więc trudno rozeznać czy jest to szkoda dla dziecka/

                > że "skoro on traktuje mnie tak a nie inaczej to powinnam to i tamto". Ale to > mnie... a dla dziecka jest dobrym ojcem /to w jaki sposób rodzice się do siebie odnoszą jest bardzo ważne z punktu widzenia dziecka. Rodzic źle traktujący drugiego rodzica nie jest w stanie być dobrym rodzicem dla dziecka, bo koduje mu fatalne wzorce. Ale tutaj rozstanie jest na tyle świeże , że trudno wyrokować czy mąż nie zachowuje się tak w afekcie, więc warto uzbroić się w cierpliwość i poczekać/

                > Poza tym, znajomi, którzy orientują się pobieżnie w sytuacji. W sumie, każdy z kim mam bliższy kontakt. /każdy ze znajomych mówi ci, że źle robisz, zdecydowanie zastanawiające że każdy. Bo nie znam takiej sytuacji że wszyscy mówią jednym głosem. Nie musisz słuchac znajomych, ale bądź gotowa na branie na siebie skutków swoich działań/

                > mam możliwość spotkać się z córką w niedzielę chociażby, na co mąż kręci nosem, ale też wie, że nie może się nie zgodzić. /od czasu do czasu zamiast niedzieli zaproponuj mu dzień tygodnia. zobaczysz, czy się ucieszy czy strzeli focha/


                ps. Realnie, to prawdziwą twarz i intencje męża zobaczysz na sali rozpraw przy rozwodzie.
                Rodzinie nie pozwalaj się wtrącać i dyrygować sobą jesli masz ugruntowane jasne zdanie na jakiś temat dotyczący twojego życia, ale też potem nie oglądaj się na nich, żeby to oni musieli płacić angażowaniem się w ratowanie ciebie z jakichś układów w które się pakujesz pomimo ich wcześniejszych rad. Jak się to mówi "rób jak uważasz i uważaj jak robisz".
    • enith Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 14:11
      Sytuacja jest chyba najlepszą z możliwych w tych konkretnych warunkach. Owszem, rozeszliście się z mężem, co samo w sobie jest pewnie dla córki trudne, ale jednocześnie oboje robicie co w waszej mocy, by córka jak najmniej odczuła negatywne efekty waszego rozwodu. Opiekujecie się dzieckiem prawie po równo, na zmianę, oboje dobrze i z oddaniem. Nie słuchaj więc podszeptów osób, które z powodu ich osobistego resentymentu do twojego eks próbują robić w proch i pył tą delikatną równowagę, którą udało się wam z mężem wypracować. Ufaj swojej intuicji, a nie mamie, która pewnie organicznie nie znosi zięcia czy przyjacielowi, który jak najbardziej może mieć własny interes w tym, by popsuć twoje stosunki z eks. Ani mama, ani przyjaciel zdają się nie widzieć albo kompletnie ignorują fakt, że ich rady, by "ukarać" eks za jakieś tam jego przewiny odbiją się bezpośrednio na dziecku. Nie pozwól na to.
    • celestyna444 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 14:52
      Kobieta pracuje 6,7 dni w tygodniu bo dostaje marne ochłapy a nie alimenty, traci kontakt emocjonalny ze swoja córką, tatuś strzela fochy, gdy matka chce spedzic troche czasu z dzieckiem w niedzielę. Matka jest z dzieckiem, tylko i wyłącznie w kiepskim czasie gdy obie są już zmęczone po pracy i po pobycie w przedszkolu a dom sam też się pewnie nie ogarnia. Jakieś pranie, gotowanie, sprzątanie i czasu dla dziecka pozostaje niewiele albo i wcale.
      Widziałam w realu taka samą sytuację. Kochający tatuś doprowadził do tego, że dziecko samo po pewnym czasie już nie chciało przebywać z matką bo matka była tylko od spraw powszednich, gonienia do przedszkola i szkoły i odrabiania lekcji, wiecznie zmęczona pracą ponad siły, smutna i rozgoryczona a tatuś był od weekendowej zabawy i przyjemności. Matka od kupowania butów, kurtek i chleba a tata tylko i wyłącznie od gadżetów.Ta historia, niestety, nie miała happy endu...
      Poza tym nigdy nie zrobiłabym założenia, że matka autorki i jej przyjaciele źle jej życzą a zraniony mąż obarczający autorkę winą za rozpad rodziny, chce dla autorki jak najlepiej - wg mnie jest dokładnie odwrotnie.
      • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 15:15
        Celestynko, przepraszam, ale skąd taki właśnie scenariusz z negatywną rolą taty w tle ?
        Autorka opisuje tatę jako prawie wzorowego i oddanego rodzica. Ojciec otacza dziecko ciepłem i daje mu maksimum swojego czasu i zainteresowania.. Obiekcje powstają w relacji autorka kontra osoby ją "wspierające" Ktoś usłużny ryje jak kret w nie swoim ogródku. A ty w podobny sposób stawiasz ojca w niekorzystnym świetle. Skąd taki jad w stosunku do ojca dziecka ?
        • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 15:16
          A co do założeń. Zakładam że ktoś robi krecią robotę.
          • syska241 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 15:39
            Uważam,ze relacje dziecka z matką w takiej sytuacji mogą zostać zachwiane. Dobrze jest móc spędzić z dzieckiem cały dzień, nie tylko czas po pracy,kiedy matka jestjuż zmęczona.Uważam,ze tata dziecka powinien poczuć się bardziej odpowiedzialny finansowo za utrzymanie swojej córki. Nie powinno być tak,żeby autorka wątku pracowała 7 dni w tygodniu,żeby jakoś związać koniec z końcem,a tata w tym czasie miło spędzał czas z dzieckiem, niech również poczuje się zobowiązany i łoży na córkę wiecej. Osobiście znam taki scenariusz, kiedy to żona dużo pracowała, żeby utrzymać rodzinę, mąż poświęcał więcej czasu synowi. Po rozwodzie rodziców syn chciał zamieszkać z tata i tak też sie stało ku rozpaczy matki...
          • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 15:42
            jestem w trakcie pisania pozwu,
            No i się doczytałem. Więc rozwodu jako takiego niema. Sprawa rozwodu nakręcona poprzez "przyjaciół rodziny"
            Jest takie stare powiedzenie.
            Z wrogami sam sobie poradzę, ale panie Boże chroń mnie od takich przyjaciół.
            Komuś strasznie zależy na rozbiciu tej rodziny. Zrobieniu krzywdy dziecku.
            Skąd się biorą takie potwory ?
            • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 16:02
              > Komuś strasznie zależy na rozbiciu tej rodziny. Zrobieniu krzywdy dziecku.
              > Skąd się biorą takie potwory ?


              Ależ ty masz jazdy. Na RiCD już nie słuchają? Może dziecmi się zajmij...czyimiś.
            • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 16:05
              slomiany.wdowiec napisał(a):

              > Sprawa rozwodu nakręcona

              Skąd to założenie?

              > Komuś strasznie zależy na rozbiciu tej rodziny.

              Skąd to założenie?

              > Zrobieniu krzywdy dziecku.

              Skąd to założenie?

              > Skąd się biorą takie potwory ?

              Nie obraź się, ale moim zdaniem biorą się z... Twojej głowy. Serio. Dosłownie.
              Wyobraziłeś sobie potwory, które robią potworne rzeczy w potwornym celu: dla krzywdy dziecka. Trochę krytycyzmu radzę, takiego zdrowego, skierowanego nie tylko w stronę tych, których uznasz za potworów zanim jeszcze potwierdzisz w ogóle ich istnienie...
              • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 16:11
                Może Słomiany. cierpi na to samo co Ola_ w sąsiednim wątku? że u kogoś zobaczy (tu -wyobrazi sobie) coś co uważa za postępowanie niewłaściwe i karygodne więc tak to sam/a przeżywać zaczyna że telepki dostaje :P
                • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 16:23
                  Nie, ja myślę, że ma jakieś osobiste silne przeżycia, które nie pozwalają mu na sprawy damsko-męskie patrzyć realistycznie. Zauważ, że w każdym niemal wątku, gdzie się odzywa widzi czyjąś krecią robotę nad rozwalaniem związku i zawsze to kobieta jest do tego "usilnie nakłaniana" przez osoby trzecie a "z faceta robią potwora". Może sam został tak rzeczywiście potraktowany, a może jest z tych jadących na krzywdzie, sam postępował nie fair i nie potrafi się do tego przyznać sam przed sobą, woli widzieć cały świat jako oprawców? To tylko gdybania, bo mogło być jeszcze coś innego. Niewątpliwie zafiksowany jest na tym jednym temacie: związek mężczyzny i kobiety plus ktoś ten związek rozwalający.
          • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 16:01
            A skąd u Ciebie takie założenie?
            • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 17:25
              Moje założenia: W małżeństwie obydwoje z małżonków są równorzędnymi partnerami, ale z odmienną płcią. (jestem zatwardziałym Hetero !) Wolno mi.
              Zakładam równy wkład pracy w budowę związku zwanym małżeństwem.
              Zarówno mąż jak i żona mają po dwie ręce i są w stanie ugotować, posprzątać i uprać.
              Wstawać do dziecka i je karmić, kąpać i przewijać. Potem pomagać w nauce każdy w tym w czym jest lepszy.
              Małżeństwo to nie wyścig szczurów do nagrody stulecia czyli kto wygra ten rządzi.
              KAŻDY Z LUDZI JEST TYLKO CZŁOWIEKIEM I POPEŁNIA BŁĘDY.
              Każdy więc musi założyć że jego opinia może zawierać błąd.
              Każdy z małżonków składając uroczystą przysięgę powinien pamiętać o tym że słowo jest świętsze od pieniędzy
              Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
              Na każdy kłopot zawsze jest prosta rada.
              Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
              Pamiętać że miłość jest nie tylko ślepa, ale też egoistyczna.
              Bądź więc przyjacielem, a nie wrogiem swojego partnera w życiu.
              Każdy wózek ciągnie się łatwiej we dwójkę niż pojedynczo.
              Pamiętać należy o kierunku ciągnięcia tego wózka z całym bagażem zwanym małżeństwem.....

              Chyba wystarczy już moich założeń, żeby uznać mnie za trolla.

              A z autopsji wiem, że najczęstszą kroplą przelewającą kielich goryczy jest "dobra rada" najlepszego przyjaciela/przyjaciółki.
              Mnie to osobiście nie spotkało, ale mam z tym do czynienia na co dzień.
              • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 17:54
                slomiany.wdowiec napisał(a):

                > Chyba wystarczy już moich założeń, żeby uznać mnie za trolla.

                Wypisałeś zbiór dość przypadkowych popularnych powiedzonek. Jak rozumiem prezentują one Twoje poglądy na życie albo na związki. Nie wiem po co.

                Nie ma to nic wspólnego z założeniami o jakie Cię wcześniej pytałam, na których oparłeś swoją ocenę sytuacji i osób udzielających się w tym wątku. Bardzo wyraźnie pisałam, cytując te Twoje założenia.

                Odpowiadasz nie na temat, trudno jest utrzymać z Tobą rozmowę. Mnie jest wszystko jedno czy mnie nie rozumiesz, czy celowo odpisujesz nie na temat, czy jesteś trollem czy jest jeszcze jakiś inny powód. Dla mnie skutek ten sam: nie ma rozmowy, nie ma wzajemnego zrozumienia, są równoległe monologi. Raczej nie będzie mi się już chciało więcej Tobie odpisywać, wydaje mi się, że nie ma po co.
                • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 18:46
                  Rok temu wyprowadziłam sie od męża, z 4 letnią córeczką. Powody rozejścia ,wina, ja widzę ją po obu stronach, mąż widzi tylko moja winę, ale nie o tym.
                  Brak sensownego powodu rozstania. WINA ? Zbyt enigmatyczne określenie. Zdrada, Alkohol, Narkotyki ? Na pewno nie to !!

                  Nigdy nie chciałam, żeby dziecko traktowane było jak pionek w grze. Co za tym idzie ( córka bardzo kocha tatę i wzajemnie), jest u niego co weekend od pt 19 do nd do 19 i noc z wt na śr, rano odprowadza ją do przedszkola. Daje mi na córkę 300 zł, jest mi bardzo cięzko finansowo, więc rodzina i przyjaciele uważają, że nie powinnam zgadzać się na tak częste spotkania ojca z dzieckiem.
                  O kasę rodzina i przyjaciele doradzają ograniczyć widzenia się dziecka z ojcem.

                  Jest więc ukarane dziecko za brak finansów w odpowiedniej wysokości.
                  A napisałem że we dwójkę ciągnie się lżej ten wózek, szczególnie pod górkę.

                  Ja z kolei nie wiem już. Tęsknię za małą, ale uważam, że nie dzieje się jej krzywda. Czy zdaniem eksperta taki podział dni na widzenie się z dzieckiem może przynieść szkody córce? Bo to o nią głównie chodzi. Dodam, że żeby jakoś związać koniec z końcem pracuję często w weekendy i taka sytuacja z jednej strony mi odpowiada. Ale z drugiej każdy wbija mi do głowy, że "skoro on traktuje mnie tak a nie inaczej to powinnam to i tamto". Ale to mnie... a dla dziecka jest dobrym ojcem. Proszę o odpowiedź.

                  Ciekawe kto autorce wbija do głowy że mąż ją źle traktuje, skoro na samym początku pisze wyraźnie że wina jest obustronna w jej odczuciu.
                  A więc ingerencja osoby trzeciej której bardzo zależy na skłóceniu małżonków i rozbiciu rodziny. Idąc tym torem skłaniam się do osoby "przyjaciela rodziny" który ma zamiar skosztować "kwaśnych jabłek" ale mąż uważa to za złe i naganne. Dlatego jego stoaunek do żony jest taki oziębły.

                  jestem w trakcie pisania pozwu, nie wiem ile teraz zarabia, ale nie o tym. Pytanie brzmi: czy taki podział na spotkania z dzieckiem może mu przynieść jakiekolwiek szkody? Czy mogą się w ten sposób rozluźnić więzi córki ze mną? Ojciec nie buntuje małej. Po prostu ze mną jego kontakt jest nienajlepszy.

                  Z drugiego fragmentu autorki wynika jasno, że nastąpiła tylko wyprowadzka a sprawa rozwodu to dopiero zamiar. Bo autorka zanosi się dopiero z napisaniem pozwu. Prawdopodobnie za namową uczynnej duszyczki.

                  To moja mama, której zdanie jest dla mnie bardzo ważne, bo baardzo duzo mi pomaga,( a która uważa, że mąż wyrządził mi sporo krzywd. No ale ja jemu tez, a moim zdaniem nie powinno to wpływać na kontakty z dzieckiem.)

                  Jak widać z trzeciego fragmentu mamusia macza intensywnie palce w rozwaleniu małżeństwa, bo ona ma innego kandydata dla córeczki.

                  , przyjaciel , którego zawsze uważałam za mądrego człowieka. Nie ma w tym żadnego interesu, nic... Poza tym, znajomi, którzy orientują się pobieżnie w sytuacji. W sumie, każdy z kim mam bliższy kontakt.

                  I jak widać w dalszym ciągu trzeciego ustępu jest fizyczny "przyjaciel" który podobno nie ma w tym żadnego interesu, ale jednak miesza i robi wodę z mózgu zarówno mamie jak i córce. A będąc osobą inteligentną manipuluje obiema paniami w sposób mistrzowski.


                  Dlatego napisałam tu, bo chciałabym uporządkować swój mętlik w głowie.

                  Ostatni fragment brzmi jak wołanie o ratunek i pomoc. Autorka zaczyna widzieć manipulację i chce resztkami sił zawalczyć o swoje życie. Mąż jak widać stwierdził, że
                  Non Hercules, contra plures. Co w wolnym tłumaczeniu, I Hercules dupa kiedy głupców kupa.
                  Z powyższego droga forumowiczko Marsylvik, uważam że moje proste spojrzenie na małżeństwo może brzmi jak banał. Ale opiera się na zdrowej myśli, uczuciu i rozumie.
                  • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 18:49
                    Jak widać opieram się na "dosłownych wypowiedziach autorki" a wpisy foremek w postaci gdybania jaki jest tatuś i mąż wsadzam pomiędzy bieliznę do magla.
                    Przepraszam za sarkazm w mojej wypowiedzi. Ale dla mnie jest to żenujące postawa mamusi autorki w stosunku do dobra dziecka i wnuczki.
                    • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 19:55
                      Opierasz się na swoich interpretacjach jej wypowiedzi, dopowiadasz swoje zgadywania do faktów - jak nie przymierzając baby w maglu, mimo że w przeciwieństwie do nich jak najbardziej masz możliwość zapytania autorki wprost, czy te Twoje zgadywania są trafne. Zachowujesz się tak, jakbyś święcie wierzył, że te zgadywanki, ja je nazywam założeniami, były faktami.

                      Dla mnie to żenująca postawa, ale ponieważ piszesz teraz przynajmniej zrozumiale, to jednak odpowiadam. Choć nie nie potrafię (nie chcę?) się przy tym powstrzymać od Twojego stylu i używania słów typu "baby z magla" czy "żenujące", które zwykle w moim słowniku, jako mogące uwłaczać rozmówcom, na stałe nie funkcjonują. No ale skoro sam nie widzisz w ich nadużywaniu problemu to myślę, że Tobie nie będą aż tak strasznie przeszkadzać? Czy przeszkadzają?

                      Do tego co napisałeś wcześniej odniosę się za chwilę.
                  • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 28.03.15, 21:11
                    slomiany.wdowiec napisał(a):

                    > Brak sensownego powodu rozstania. WINA ? Zbyt enigmatyczne określenie. Zdrada,
                    > Alkohol, Narkotyki ? Na pewno nie to !!

                    To, że powodów rozstania nie opisała nie oznacza, że nie było żadnych sensownych. Jeżeli potrzebujesz je znać, żeby ocenić sytuację, to możesz o nie zapytać, pamiętając przy tym, że autorka ma prawo mieć rozsądne powody, żeby o powodach rozstania nie pisać publicznie.

                    > O kasę rodzina i przyjaciele doradzają ograniczyć widzenia się dziecka z ojcem.

                    Też tego nie pochwalam.

                    > Jest więc ukarane dziecko za brak finansów w odpowiedniej wysokości.

                    A tego już nie jestem pewna. A nawet wydaje mi się to mało prawdopodobne żeby bliscy matki dziecka chcieli to dziecko karać.
                    To wyłącznie Twoje założenie. Zgadywanka. Albo nadużycie, manipulacja. Może problemy z porozumiewaniem się w języku polskim?
                    >
                    > Ciekawe kto autorce wbija do głowy że mąż ją źle traktuje, skoro na samym począ
                    > tku pisze wyraźnie że wina jest obustronna w jej odczuciu.

                    Jedno z drugim się nie wyklucza.

                    > A więc ingerencja osoby trzeciej której bardzo zależy na skłóceniu małżonków i
                    > rozbiciu rodziny.

                    Znowu Twoje zgadywanki.
                    Nie wiesz, bo nie możesz wiedzieć, czego ktoś chce. Możesz tylko zgadywać, bo nikomu w głowie nie siedzisz.
                    Tak samo jak część ludzi na forum zgaduje, że jesteś trollem i piszesz celowo głupoty, bo Cię bawi wkurzenie innych ludzi. Zgadują (może i trafnie, a może nie), ale tego nie wiedzą. To wiesz tylko Ty sam.

                    > Idąc tym torem skłaniam się do osoby "przyjaciela rodziny" kt
                    > óry ma zamiar skosztować "kwaśnych jabłek" ale mąż uważa to za złe i naganne. D
                    > latego jego stoaunek do żony jest taki oziębły.

                    A to już potężne nadużycie z Twojej strony. Zupełnie nieuprawniona ocena kogoś, kogo nawet nie znasz i nic o nim nie wiesz - wiesz tylko, jakie ma zdanie na jeden jedyny temat i nie wiesz, czy ma do tego jakieś podstawy, czy nie.

                    > Z drugiego fragmentu autorki wynika jasno, że nastąpiła tylko wyprowadzka a spr
                    > awa rozwodu to dopiero zamiar. Bo autorka zanosi się dopiero z napisaniem pozwu

                    Owszem. Ale:

                    > . Prawdopodobnie za namową uczynnej duszyczki.

                    to już znowu zgadywanki. Moim zdaniem mało sensowne.

                    > Jak widać z trzeciego fragmentu mamusia macza intensywnie palce w rozwaleniu m
                    > ałżeństwa, bo ona ma innego kandydata dla córeczki.

                    Nie wiadomo czy małżeństwo jest jeszcze do uratowania, z opisu nie wygląda na to, nie wiadomo, czy mamusia się mieszała kiedy ono jeszcze faktycznie trwało. Zakładanie motywu mamy tak jak to zrobiłeś jest znowu Twoją zgadywanką, w dodatku nie mającą żadnego umocowania w faktach, jakie podała autorka. To jest ewidentnie tylko i wyłącznie Twój wymysł.

                    > I jak widać w dalszym ciągu trzeciego ustępu jest fizyczny "przyjaciel" który p
                    > odobno nie ma w tym żadnego interesu, ale jednak miesza i robi wodę z mózgu zar
                    > ówno mamie jak i córce. A będąc osobą inteligentną manipuluje obiema paniami w
                    > sposób mistrzowski.

                    Wzięcie słowa "przyjaciel" w cudzysłów w tym kontekście to nie tylko znowu Twoja zgadywanka ale i manipulacja.
                    Nie możesz napisać kulturalnie i wprost, że nie uważasz tego człowieka za przyjaciela, zamiast go w taki nieszczery sposób, nie wprost dyskredytować?

                    > Dlatego napisałam tu, bo chciałabym uporządkować swój mętlik w głowie.
                    >
                    > Ostatni fragment brzmi jak wołanie o ratunek i pomoc. Autorka zaczyna widzieć m
                    > anipulację i chce resztkami sił zawalczyć o swoje życie.

                    O życie? Mnie się zdaje, że raczej próbuje rozeznać, czy dobro jej dziecka nie jest zagrożone, czy nie zgadzając się w tej sprawie z bliskimi nie jest na coś ślepa. I bardzo dobrze, chwała jej za to. Forumowiczki tutaj jej zresztą zwróciły uwagę na ewentualne niebezpieczeństwa tej sytuacji, których ja w pierwszej chwili nie umiałam określić słowami, a które jednak są.

                    > Mąż jak widać stwierdz
                    > ił, że
                    > Non Hercules, contra plures. Co w wolnym tłumaczeniu, I Hercules dupa kiedy głu
                    > pców kupa.

                    Bez komentarza. Chamstwo i tyle.

                    > Z powyższego droga forumowiczko Marsylvik,

                    Na poziomie na jakim się znamy takie spoufalanie się jest zachowaniem agresywnym, nie życzę sobie tego na przyszłość.

                    > uważam że moje proste spojrzenie na
                    > małżeństwo może brzmi jak banał. Ale opiera się na zdrowej myśli, uczuciu i roz
                    > umie.

                    Opiera się raczej na Twoim wyobrażeniu sytuacji, której tak naprawdę nie znasz, a bardzo jednoznacznie, kategorycznie ją oceniasz. Z rozumem to ma niewiele wspólnego, z uczuciami zapewne wiele, tylko że z tymi negatywnymi i niekoniecznie zdrowymi.
                    • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 09:26
                      Slomiany wdowcu, rozstaliśmy się z wina po obu stronach, ale to jak teraz traktuje mnie mąż, to inna bajka. Przykład? W jego domu został królik, którego kupiliśmy dla córki. Nie moglam go zabrać bo mieszkanie mam 20m a klatka królik to 1,5 m. Wczoraj dowiedział się, ze kupiłam do domu taki przenośny piekarnik, bo nie mialam. Wyslal mi smsa ze " moze by panienka dala 50 zl na żarcie dla królika" i zebym nie mowila ze nie mam. W sytuacji, kiedy czasem na zakupy na codzien mam 15 zl... Na ten piekarnik pieniadze pozyczylam, bo chce córce cos zrobić. Kiedy odmowilam powiedzial ze po córkę mam sobie sama przyjść, bo on nie przyprowadzi. Takie sytuacje zdarzają sie za każdym razem kiedy mowa o pieniądzach. Napisal tez ze mógłby malej nic nie kupować bo daje mi przeciez kasę ale mi ciągle Malo. Kiedy jest chora tez tylko ja organizuje opiekę. Sama nie wiem. Pisze teraz pod wpływem emocji.

                      PS. Slomiany wdowcu, akurat kiedy rozstawałam się z mężem wszyscy mówili zebym sprobowala jeszcze raz. Nikt nie wiedział jak żyjemy. Teraz, nawet Ci, którzy byli za nim odwrócili sie, ze względu na to, jak mnie traktuje.
                      • damodia Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 10:09
                        Facet stracił nad tobą władzę i kontrolę i szlag go trafia. Wie, że pieniądze i dziecko to jest to czym jeszcze może cię upupić i się zemścić więc stosuje te środki by ci dowalić.
                        Przy rozwodzie zadbaj na spokojnie o to, co będzie zapisane w wyroku odnośnie alimentów i podziału opieki nad dzieckiem. Nie daj się zwieść obietnicom, że np w wyroku zapiszmy alimenty 200zł bo on i tak się będzie dokładał, albo że jak on będzie miał wpisane weekendy dla dziecka to ci kiedykolwiek da dziecko w niedzielę.. . Po rozwodzie nie da ci pewnie ani centa więcej niż będzie na papierze...
                        Jak masz wątpliwości co powinnaś robić to polecam kontakt z psychologami i prawnikami z tego typu ośrodków www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki-interwencji-kryzysowej
                        Pogadaj, opowiedz, dopytaj jak reagować.
                        • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 13:50
                          A ja uważam, że stosunek męża do żony aktualnie jest tai a nie inny z powodów:
                          1. Wyprowadzki żony.
                          2. Stosunku osób z otoczki rodzina/przyjaciele
                          3. Świadomość że wina leży po stronie żony
                          4. Brak ze strony żony naprawy związku, a raczej jego destrukcja w postaci pozwu

                          W sytuacji podawanej przez autorkę wyraźnie przebija ingerencja osób trzecich, a brak dobrej woli małżonków.

                          I wcale nie jest istotne ze facet traci władzę. To tylko wymysł chorego umysłu.
                          Facet traci rodzinę, a to już jest inna wyższa szkoła jazdy.
                          Dla mnie wystawianie facetowi negatywnej opinii jest niesprawiedliwe.
                          Jego postawa w stosunku do dziecka pokazuje wyraźnie rodzinne więzi, a nie chęć dominowania w związku.
                          Czy autor4ka wykazała minimum dobrej woli i starała się rozmawiać z mężem na temat problemów pomiędzy nimi ?
                          Widzę tylko wyprowadzkę, użalanie się nad sobą i dawanie posłuchu osobom spoza związku.
                          Skoro mąż tak źle traktuje żonę (pomijam 50 zł na paszę dla królika) Więc musi być jakaś zadra która w nim siedzi i to głęboko.
                          A żona zamiast pomóc usunąć ją, to wbija ją jeszcze głębiej powiększając stan wrogości.

                          Słowa, słowa, słowa.
                          Słowa mogą ranić, ale też mogą i uleczyć.
                          Wystarczy wykazać minimum dobrej woli.
                          Odstawić dobre rady w szczególności serdecznego przyjaciela.
                          Przyjacielowi zamknąć drzwi przed nosem, a z mężem POROZMAWIAĆ.
                          Rozmowa to wyrażanie słów które tworzą zdania.
                          Dzięki nim można zadawać pytania i tworzyć odpowiedzi.
                          Rozmowa to dialog. Czasem może to być utrzymane w podwyższonej temperaturze.
                          Ale wysokość temperatury świadczy o uczuciu i zaangażowaniu.
                          Z opisu męża podanego przez żonę widać wyraźnie że mąż przeżywa to rozstanie.
                          Stąd właśnie się bierze jego uszczypliwość i złośliwość w relacji MĄŻ + ŻONA.

                          Wysnuwanie wniosków z domysłów, mgły i zapachu grochówki od sąsiadki wcale nie jest prawdziwe.
                          Zamiast czytać między wierszami wystarczy przeczytać dosłowne wypowiedzi.
                          I wcale nie widzę w tym żadnej złośliwości z mojej strony.
                          BYĆ MEGALOMANEM TO IGNOROWAĆ ZDANIE INNYCH.
                          Pokora zawsze jest dobrym lekarstwem. Kiedyś mawiano że: "Pokorne ciele to 2 matki ssie"
                          • basiastel Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 14:24
                            slomiany.wdowiec napisał(a):

                            Kiedyś mawiano że: "Pokorne ciele to 2 ma
                            > tki ssie"
                            ---------
                            Nienawidzę tego stwierdzenia, a osoba coś takiego mówiąca budzi we mnie okropną niechęć, agresję wręcz. Może dlatego, że w przeszłości zdarzało mi się coś takiego słyszeć. Zamiast odczuwanej pokory, chętnie przyłożyłabym takiej osobie tak, by się nogami nakryła.
                            • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 15:31
                              basiastel napisała:

                              > slomiany.wdowiec napisał(a):
                              >
                              > Kiedyś mawiano że: "Pokorne ciele to 2 ma
                              > > tki ssie"
                              > ---------
                              > Nienawidzę tego stwierdzenia, a osoba coś takiego mówiąca budzi we mnie okropną
                              > niechęć, agresję wręcz. Może dlatego, że w przeszłości zdarzało mi się coś tak
                              > iego słyszeć. Zamiast odczuwanej pokory, chętnie przyłożyłabym takiej osobie t
                              > ak, by się nogami nakryła.

                              We mnie aż takiej agresji nie budzi, bardziej obrzydza. Brzmi pogardliwie.

                              Ciekawe, czy słomiany stosuje tę zasadę w życiu i jest równie pokorny wobec kochanki co wobec żony, żeby z obu korzystać... Obrzydliwe namawianie do fałszu i obłudy dla własnej korzyści.
    • danaide Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 14:22
      Hej mamam. Podpisuję się pod celestyną i syską. W wariancie własnym. Teraz szczegóły.

      Pytasz o dziecko - tak jak syska uważam, że czas w ciągu tygodnia i czas w weekendy to jednak inny czas. Rano pośpiech by wyjść (tak, tak, są takie matki, które się nie śpiesza), popołudniu trochę czasu razem, ale też sporo obsługi. Zostaje weekend. Jedyne dni, gdy możesz sobie pozwolić na spędzanie czasu w mniej stresowy sposób (leniwy poranek, długi spacer czy plac zabaw w świetle niezachodzącego słońca, zabawa, pieczenie czy prace plastyczne, jakieś wspólne wyjście na dziecięcą imprezę albo na kawę i ciacho). Moja córka ma 5 lat i zapamiętuje mi nie rachunki zapłacone w terminie, ale właśnie jakieś bzdurne zabawy w łaskotanie czy potwora czy jakieś miejsca gdzie poszłyśmy razem - i to nawet wtedy gdy ja już o tym zapomniałam. Zdaje się, że tak się tworzy więź.

      Ciężar finansowy spadł na Ciebie. Pytanie - dlaczego? Czy ojciec jest tak nieogarnięty, że nie daje rady zarabiać? Czy woli siedzieć w domu z dzieckiem - może zawsze wolał? W Twojej sytuacji wydaje się, że zamiana tradycyjnych ról - Ty zarabiasz, ojciec zajmuje się dzieckiem - jest czymś, co właściwie odpowiada Wam obu. Może tak naprawdę - czego nie napisałaś, możesz się nad tym sama zastanowić - wolisz pracować niż bawić się z dzieckiem. Nic w tym dziwnego, ale to powszechnie ukrywany fakt - koniki Pony, nas, matki, nudzą!!! Ale z dzieckiem można spędzać czas w najróżniejszy sposób, dziecko w tym wieku chętnie podąży za Tobą - wspólne oglądanie filmów, pieczenie czy pływanie - wybierz to co lubisz;)
      Zatem Twój "wybór" praca - piszę w cudzysłowiu, bo uważam, że trochę zostałaś w to wmanewrowana, nawet jeśli ten układ Ci odpowiada - nie jest sam w sobie naganny, a oddawanie dziecka w tym czasie ojcu jak najbardziej wskazane - w końcu jemu nie trzeba płacić, a i dziecku krzywda się nie stanie, chyba że wybór ojca też był nie tentego;). Naganne natomiast są fochy ojca, że jak masz akurat wolną niedzielę dziecko wraca do Ciebie. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że jesteście przed rozwodem. Postawienie Cię w sytuacji, w której ciężar finansowy spada na Ciebie może doprowadzić do tego, że w sądzie ojciec powie: matka nie ma czasu na opiekę nad dzieckiem, bo pracuje, RODK stwierdzi, że więzi jakoś tak zdążyły osłabnąć i przyzna opiekę nad dzieckiem ojcu, a Tobie alimenty do płacenia. Może naciągane, ale teoretycznie możliwe.

      Nie wiem jaki jest powód Waszego rozstania. Nie wiem na ile ojciec dziecka Ci ułatwia lub utrudnia. Naprawdę, nie ma przeciwwskazań by facet pracował w weekendy, prawda? Nie wiem kto ustalił te piękne, sztywne zasady - i one są z grubsza do zaakceptowania pod jednym warunkiem - w każdy weekend, w który nie pracujesz w niedzielę dziecko jest z Tobą jeśli jest taka Twoja wola. Dziecko wraca w sobotę wieczorem, bo po wspólnej nocy macie szansę na leniwy poranek w niedzielę. I wskazane byłoby, żeby jednak tych niedziel było trochę więcej niż jedna od święta... Każdy czas mija szybko.
      • basiastel Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 14:38
        Ja się też podpisuję pod pomysłem, byś spędzała czasem z córcią czas na zabawie. Wiem, ze teraz może być ciężko, ale trzeba to zaplanować. Jakieś kino, czy teatr czasem. Czy chociażby gra. Moja córcia ma 17 lat i do dziś z sentymentem wspominamy te nasz wieczorne gry, np. w "memory". Córcia zawsze dawała mi fory, bo była lepsza, a to miły dzieciak, więc chciała, żebym sobie wygrała. Grał też z nami królik, a pies zawsze układał się nam na środku, niszcząc układankę. To magiczne chwile.
        • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 14:52
          Prosty przykład. Ojciec pracuje w firmie której godz pracy to poniedziałek do piątku.
          Mama pracuje np. w handlu w markecie gdzie praca jest poniedziałek - niedziela w ruchu zmianowym.
          Gdybanie i opowiadanie koszałek opałek o zabawie z dzieckiem ma tu akurat najsłabsze ogniwo.

          Moja propozycja to wyprostować relacje mama - tata z pominięciem osób w to zaangażowanych spoza układu. Przerwać pępowinę z mamusią, a zacząć żyć na własny rachunek.
          Przyjaciel.................. niech zajmie się swoimi problemami.
          Dobro dziecka jest najważniejsze i obydwoje rodzice są w jej życiu bardzo ważni.
          Relacje z dzieckiem zawsze powinny być poprawne i nie można dziecka traktować jak kartę przetargową.

          Ponawiam propozycję zgody i powrotu do początku. Do tego co tworzy dom i rodzinę. Do ciepła i obopólnego zrozumienia i szanowania się nawzajem.
          • basiastel Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 15:08
            Ile Ty masz lat? Niektóre Twoje wypowiedzi są bardzoooo naiwne. Np. ten apel do zgody i powrotu do początku. Czasem się nie da.
            A bawić się można w środku tygodnia i to nie codziennie, czasem, I to nie są koszałki opałki. Życie w kieracie jest nie do zniesienia, zwłaszcza dla 4 -letniego dziecka.
    • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 15:27
      Slomiany, czytałeś, co napisałam? Początkowo nasze otoczenie bylo za zgodą. Za naprawa. Pomimo, ze ja nie widziałam juz szans. Teraz, po prostu chcą, zebym nie spuszczala grzecznie Glowy za każdym razem kiedy on chce narzucić własne zdanie. Tak jak było kiedy mieszkaliśmy razem. I proszę Cię, nie wnikaj w przyczyny rozpadu małżeństwa. Jakie by nie byly, moze mi powiedziec, jestes taka śmaka. A dlaczego używa dziecka żeby mi dopiec? Odchodząc, mialam możliwość wyjechać, zyc wygodnie, bez problemu z opieką kiedy córka choruje. Zostalam tu, żeby córa miala kontakt z ojcem. Zaczynałam od zera. Z domu nie wzielam nic poza lyzeczkami. NIGDY, po wyprowadzce pierwsza nie rozpoczelam konfliktu. Chce miec po prostu spokój. Nie użalam się, daleko mi do tego. Ale tez nie zamierzam udawać, ze deszcz pada jeśli ktoś na mnie pluje.

      A jesli Slomiany wdowcu uwazasz, ze on ma prawo, bo odeszłam, to bardzo się mylisz. Nikt nie jest niczyją własnością.
    • edw-ina Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 15:28
      Miarą dojrzałości jest umiejętność rozejścia się w taki sposób, by sprawy partnerów były sprawami partnerów, a rodziców pozostawały rodziców. Jeżeli ktoś przekonuje cię, że skoro mąż cię skrzywdził to nie ma prawa do częstych widzeń z dzieckiem, to jest to osoba, której zwyczajnie nie należy słuchać. Jeśli mąż zagraża bezpieczeństwu dziecka, temu fizycznemu jak i psychicznemu to inna sprawa. Ale skoro jest z dzieckiem związany, chce mu poświęcać czas i to daje dziecku szczęście, to zabranianie mu tego w imię odgrywania się jest zwykłym świństwem.
      Inną sprawą jest to, że faktycznie dla dobra dziecka i twojego przydałoby się, abyście przynajmniej jeden weekend w miesiącu mogli poświęcić wyłącznie sobie. Bo w ciągu tygodnia nie macie dla siebie czasu, więc dobrze byłoby, aby ten czas zorganizować chociaż w niektóre weekendy.
      • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 16:02
        Pytanie jest tylko jedno. Co było przyczyną całego konfliktu. Teraz to tylko dolewanie oliwy do ognia.
        Piszesz że on widział tylko twoją winę. Tm widziałaś winę obojga.
        Ale co było tą winą............................
        I w taki sposób powstają błędne diagnozy, nietrafione porady i zaostrzanie konfliktu.
        Jeżeli pani zdradziła pana, a pan staje się w tym momencie zajadłym, nieprzychylnym i wręcz pałający agresją, to to jest naturalny objaw.
        Jeżeli były to tylko kłótnie o drobiazgi które w pewnym momencie stały się codziennością to jest to głupota.
        A w momencie gdy rodzina proponowała zgodę, to kto nie chciał wyciągnąć ręki. Ty czy mąż.

        Jak widzisz pisać można wiele, ale wszystko pozostaje zbyt enigmatyczne i dlatego uważam że każda rada jest dobra, ale tylko w odniesieniu do konkretu. A ty żadnych konkretów nie podajesz.
        To tak jak z leczeniem choroby. Nie poznawszy przyczyny, nie da się leczyć skutków. Bo nie wiadomo jak.
        Dlatego napiszę ci krótko. Dobrze ci tak jak masz, a masz na własne życzenie.
        • slomiany.wdowiec Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 16:12
          Slomiany, czytałeś, co napisałam? Początkowo nasze otoczenie bylo za zgodą. Za naprawa. Pomimo, ze ja nie widziałam juz szans.
          A więc jednak sama zawaliłaś sprawę.

          I proszę Cię, nie wnikaj w przyczyny rozpadu małżeństwa.
          Ależ właśnie to jest istotne. Mówisz i masz. Nie ma tematu. Albo jak inni mawiają
          Nie ma skutku bez przyczyny

          Odchodząc, mialam możliwość wyjechać, zyc wygodnie, bez problemu z opieką kiedy córka choruje. Zostalam tu, żeby córa miala kontakt z ojcem. Zaczynałam od zera. Z domu nie wzielam nic poza lyzeczkami. NIGDY, po wyprowadzce pierwsza nie rozpoczelam konfliktu

          A przed wyprowadzką każda awantura była inicjowana przez ciebie. Mąż pewnie powiedział, że możesz iść tak jak stoisz. Z domu nicze4go nie weźmiesz.
          Ty uniosłaś się "honorem i dumą" kazałaś mu się wypchać miałkim szkłem i trocinami..........

          Więc jak sama widzisz, z tego co wypisujesz sama, jesteś osobą winną rozpadu małżeństwa.
          A jeszcze ciekawy jest fragment z wyjazdem. Ciekawe z kim i dokąd. Rodzinę (rodzice) są na miejscu. Więc jednak piąte koło u wozu.
          • marsylvik Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 16:43
            OMG...

            Jak sam widzisz, jesteś zwykłym trollem. Piszesz tu tylko po to, żeby dokopać leżącemu. Celowo szkodzisz obcemu, niewinnemu dziecku dobijając jego matkę. Na pewno tylko po to jej to piszesz, żeby dziecko straciło matkę. Oczywiste jest, że czepiasz się jej tylko za to, że jest kobietą, bo uważasz, że rozpadowi małżeństwa winna jest zawsze tylko kobieta, a że nienawidzisz kobiet, to wszystkim musisz dokopać. Po trupach do celu, choćby i po trupie dziecka, byleby się na babach zemścić za swoje urojone krzywdy. Na pewno biłeś żonę i jej matka ją namówiła na odejście, a sąd ograniczył ci prawa do dziecka i za to się właśnie mścisz na kobietach. To widać jak na dłoni.

            Miło, jak ktoś pisze w Twoim stylu? Że jesteś na pewno taki, śmaki i owaki, na pewno zrobiłeś to czy tamto, bo jak sam widzisz chcesz zła i sam sobie zasłużyłeś na kopanie? Dociera coś? Takiu sposób rozmowy rozwiązuje wg Ciebie jakieś problemy?
            Innych właśnie tak traktujesz.
          • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 19:09
            Slomiany... Chyba nie ma sensu z Toba dyskutować . Ale ostatni raz pokaze Ci, ze się mylisz. Moja rodzina, mama i brat , tata nie, ale nie nie. Nie odszedl bo mial dość czy co tam Ci się w głowie uroi. Umarl. Wiec moja rodzina jest z drugiego końca polski. Mama praktycznie poświęciła swoje życie, żeby pomagać mi w opiece nad córką. Za każdym razem to ona zajmuję się córką kiedy jej chora, bo inaczej juz dawno nie miałabym pracy. Co do inicjowania przeze mnie kłótni
            ..zawsze byłam ta, która łagodziła, a nie zaostrzała
            z kim? Z córką. I tylko z córką bo widzę co roi się w Twojej głowie.
            • ola_dom Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 19:52
              mamam86 napisał(a):

              > Slomiany... Chyba nie ma sensu z Toba dyskutować .
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 16:36
      Ustaliliście Państwo swoje kontakty z dzieckiem w oparciu o dobro dziecka i własne możliwości logistyczne i operacyjne, związane z Waszym życiem. Ten układ dzieła i jak rozumiem z Pani oceny, działa dobrze
      Jedynym wskaźnikiem w chwili obecnej czy te ustalone przez Was zasady działają dobrze jest zachowanie dziecka. Córka , obserwowana przez Was oboje, może pokazywać za lub przeciw takiemu układowi. Trzeba patrzeć czy zachowuje się stabilnie, czy emocjonalnie rozwija się dobrze, czy nie za bardzo tęskni za którymś z rodziców, jak znosi rozstania i powroty do obu domów, gdzie jest jej baza i jak się ma gdy ją opuszcza, jak sypia, jak się rozwija intelektualnie, jakie ma kontakty z rówieśnikami itp.
      Jeśli córka funkcjonuje zadowalająco jak na swój wiek i sytuację rozstania, to taki układ jest wybrany optymalnie dla jej sytuacji.
      Rozumiem, że są ustalone ramy, ale elastycznie można je zmieniać i np zmienić jakąś niedzielę na niedzielę z mamą czyli Panią.
      Skoro dodatkowo , jesteście Państwo w stanie oddzielić opiekę i kontakt z dzieckiem, od Waszych osobistych spraw między dorosłymi a powstały układ nie jest nacechowany odwetem czy niechęcią, to tym bardziej można go zachować.
      Z tym jednakże parametrem, że jeśli córka zacznie pokazywać jakieś niepokojące objawy lub sama zacznie prosić o zmianę układu, to warto rozważyć zmianę.
      Jeśli opieka ojca dla córki jest korzystna, on sam chętnie ją spełnia, to nie warto krytycznie podchodzić do tego i stawiać zarzut matce, ze jest za mało z dzieckiem.
      Pamiętajmy, że niezależnie od indywidualnych rozstrzygnięć między konkretnymi rozstanymi parami co do opieki nad wspólnymi dziećmi, na ""rynek" rodzicielski weszli ojcowie, którzy swoje ojcostwo traktują poważnie, są zaangażowani w kontakt z dzieckiem, stworzyli z nim silną więź już czasem na poziomie życia prenatalnego. To czasem więź podobnie silna jak macierzyńska i podobnie dobrze może działać na rozwój dziecka. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mamam86 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 29.03.15, 19:10
        Dziękuję za odpowiedź Pani Agnieszko.
    • zolla78 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 30.03.15, 12:23
      Tak jako osoba zajmująca się też rozwodami, alimentami itp, doradziłabym Ci jedno. W żadnym przypadku, za żadne skarby, nie zgadzaj się by taki spsób kontaktów był ustalony w wyroku rozwodowym, tj. że ojciec ma każdy weekend. Pamiętaj, że to jak się umówisz z ojcem dziecka w praktyce, a to co będzie w wyroku to mogą być dwie różne kwestie.

      Po pierwsze, będzie to oznaczać, że jak ojciec stawi opór, to już żadnego weeknedu z dzieckiem nie spędzisz bez kilkumiesięcznej walki w sądzie o zmianę kontaktów. A nie wiesz jak będzie wyglądało twoje życie zawodowe i może się okazać, że za jakiś czas będziesz mogła pracować tylko co drugi weekned albo tylko w soboty. A jak ktoś już tu napisał, to inny sposób spędzania czasu z dzieckiem jak masz woplny dzień, a nie kilka godzin po pracy i warto zadbać o taką możliwość spędzania czasu z dzieckiem.

      Po drugie, ryzykujesz sytuację, moim zdaniem, że po jakimś czasie ojciec wystąpi o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy nim i alimenty od ciebie. Mając dziecko na weekend czyli dwa dni zabawy i w tygodniu (oficjalnie na podstawie wyroku) będzie miał podstawy by żądać ustalenia miejsca pobytu dziecka z nim i pewnie dziecko będzie z nim pozywtynie tak związane, że może to wyjść w badaniach psychologicznych. Będąc z tobą tylko 4 popołudnia w tygodniu po pracy, może dać w badaniach wyraz mniejszego związania z tobą. Jezeli oficjalnie będzie miał orzeczone kontaktry co drugi weekend, czyli taki sądowy standard, to nawet jak faktycznie będzie miał je częściej, to już szans na zmianę wyroku w zakresie ustalenia miejsca pobytu nie ma prawie żadnych.

      Taki sądowy standard kontaktów, to: co drugi weekend, jedno albo 2 popłudnia w tygodniu, pół ferii, pół wakacji. I to niech będzie w wyroku.
    • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 02.04.15, 18:23
      A myślałaś o opiece wspólnej? Wtedy nie ustala się sztywnych warunków, tylko wszystko na bieżąco między sobą ustalacie. To jest najlepszy model opieki, najmniej konfliktogenny. I wymaga od rodziców dbałość o fair kontakty między nimi.
      • danaide Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 06.04.15, 13:05
        A myślałaś o... utopii?
        ;)
        • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 06.04.15, 16:06
          Dlaczego utopii? Mówisz, że utopia panuje w wielu kratach i środowiskach? Czy może mówisz o swoich ograniczeniach?
          • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 06.04.15, 16:06
            ...krajach...
          • danaide Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 07.04.15, 14:07
            Absolutnie. Moje największe ograniczenie to zaufanie, jakim obdarzyłam tych, którzy głosili jedynie słuszną wersję.
            • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 09.04.15, 16:58
              Czyli samą siebie?
      • enith Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 06.04.15, 16:52
        vilez napisała:

        > A myślałaś o opiece wspólnej? Wtedy nie ustala się sztywnych warunków, tylko ws
        > zystko na bieżąco między sobą ustalacie.

        Taka opcja wchodzi w grę wyłącznie w przypadku małżonków, którzy się nawzajem lubią, szanują, a dobro dziecka stawiają ponad własne. Nie wydaje mi się, by z mężem, który już teraz kręci nosem na to, by mama widziała się z dzieckiem od czasu do czasu w "jego" niedziele, można byłoby uprawiać opiekę wspólną i bieżące ustalenia. To nie ta kategoria małżonków. Tu trzeba będzie klasycznie, z ustaleniami sądu, a to, jak rodzice się będą z obowiązków wywiązywać i czy jest miejsce na elastyczność, pokaże dopiero porozwodowa praktyka.
        • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 06.04.15, 17:51
          Nie widzę tego tak. Wyczytałam, ze dziecko jest bardzo za ojcem i ojciec za nim. Matka zakładam-to samo. Matce pasuje zasadniczo to, że ojciec sporo się  opiekuje dzieckiem, tylko jest podatna na wpływy. W takiej sytuacji warto taki model przemyśleć. Moim zdaniem oni są dojrzali do takiego modelu. Żeby tylko nie słuchać jeszcze mam, babć i znajomych.
    • to_ja_caryca_katarzyna Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 09.04.15, 15:34
      Zwaz na to ze argumentem przywolywanym przez zyczliwych nie jest dobro dziecka a niskie alimenty...
      Wg mnie myslisz i postepujesz prawidlowo.
      • vilez Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 09.04.15, 17:04
        Według mnie też.
        I aż się można zadziwić, jak to otoczenie może próbować rozwalić sensowny model. I jeszcze, że znajdzie poklask na forum Życie Rodzinne (u niektórych, ale jednak na ŻR)
    • julita165 Re: Spotkania dziecka z tatą po rozwodzie 24.04.15, 16:49
      Nie powinnaś używać dziecka w celu wyegzekwowania wyższych alimentów. 300 zł to obiektywnie rzeczywiście bardzo mało. A ile były zarabia ? Poza tym skoro spędza u niego całe weekendy to może ojciec poza tymi 300 zł jeszcze jakoś inaczej się dokłada, coś jej kupuje, organizuje czas wolny, dodatkowe zajęcia itp. co też coś tam go kosztuje ?
Pełna wersja