Nadopiekuńcza babcia - teściowa

08.04.15, 15:34
Witam. Jestem mamą 1,5 rocznego dziecka. Mój problem jest jakby natury bardziej psychicznej smile Otóż moja teściowa strasznie-straszliwie roztkliwia -rozczula się nad moją córką. Tiutia jej strasznie, ,,lukruje tak'', że aż się robi mdło...Wiem, że może wyolbrzymiam, ale uwierzcie, że z dnia na dzień robi się to dla mnie bardzo męczące, dla córki mojej oczywiście nie, jej to się podoba pewnie. Mówiąc krótko wkurza mnie to, jak jeszcze dobrze nie wejdziemy do teściów...już otwierając drzwi od windy teściowa zaczyna te swoje ochy, echy, achy, i mówi tym głosikiem małej dziewczynki, wtedy i tak przez dwie godziny jak jesteśmy u rodziców męża. Chyba, że wszystkie babcie tak przez dwie godziny bez przerwy tylko gadają do wnuków...Może ja jakaś dziwna jestem...smile Już pomijam fakt, że dosłownie teściowa jak tylko wjadę wózkiem na klatkę - wyrywa mi z rąk dziecko. Ogólnie jak jest akurat z nami....to nie dopuszcza mnie do dziecka w ogóle. Kiedy córka miała imprezę na roczek, to teściowa tylko się zajmowała małą...mnie nie dopuszczała. Ogólnie mam wrażenie, że wtedy jakby mnie w ogóle nie zauważała. Jak to można zmienić, żeby w końcu teściowa się kapnęła, że trochę przesadza z opieką nad dzieckiem w mojej obecności. Także słyszę rady od teściowej dotyczące opieki nad dzieckiem...Dosłownie w obecności teściowej nie czuję się jak mama mojej córki, tylko jak może ciocia albo ktoś tędy.
    • aqua48 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 08.04.15, 16:31
      Wyluzuj, dziecko wyrośnie i samo powie babci żeby dała spokój z tiutianiem bo obciach robi. A na razie ciesz się tym, że dziecko jest w dobrych rękach osoby, które je kocha, dwie godziny to nie jest dużo, wysyłaj babcię z wnuczką na spacery tylko we dwie, pozwól im nawiązywać relację po swojemu, to wcale nie znaczy, ani że Ty jesteś złą matką, ani, że nie jesteś dla córeczki najważniejsza. Wręcz przeciwnie. Dbasz o to ,żeby dziecko nawiązywało dobre relacje z innymi ludźmi w rodzinie i żeby było kochane. Chwała Ci za to!
      Ogranicz wizyty u teściów jeśli Cię denerwują, ale najlepiej wysyłaj męża z córką samych na co drugą wizytę, a Ty w tym czasie poplotkuj z koleżankami, zrób sobie kąpiel w pianie, albo idź do kina lub na zakupy.. A rady teściowej przemyśl sobie spokojnie, stosuj te które uważasz za dobre, a pomijaj te, które wydają Ci się niepotrzebne. Za wszystkie dziękuj i kiwaj głową. zaskarbisz sobie jej szacunek. Teściowa jest kobietą taką jak Ty, tylko starszą, też chce być potrzebna. I jak widać kocha dzieci, a własnego maleństwa już sobie nie urodzi. Pozwól jej kochać Twoje tak jak umie. A zdaje się, że kocha je całym sercem. Tobie od tego nie ubędzie dziecka.
      • rozka26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 08.04.15, 17:14
        Dziękuje za odp.
    • edw-ina Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 08.04.15, 21:16
      A gdyby się nie roztkliwiała, to mogłoby przyjść ci do głowy, że nie kocha wystarczająco mocno, nie interesuje się. Jak się roztkliwia, pomaga, chętnie opiekuje się dzieckiem, to tylko się ciesz. Osobiście czasami naprawdę dużo bym dała za to, by móc zostawić dziecko rozanielonej teściowej i przez dwie godziny nie biegać wokół niego, a móc choćby napić się spokojnie kawy, czy zjeść obiad.
      Przypadkiem nie czujesz się niepewnie w roli matki?
      • rozka26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 08.04.15, 21:42
        Czuję się pewnie jako mama, swojej za to nie mam już niestety
        • edw-ina Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 08.04.15, 22:29
          To odpowie ci osoba, której dziecko nie ma żadnej babci - ciesz się, że jest ktoś, kto je kocha bezgranicznie i to nawet, jeśli okazuje to aż za bardzo. Lepiej za bardzo niż w ogóle. Naprawdę. A z biegiem czasu dziecko samo wyjaśni babci, że może nie chcieć być już tak przesładzane.
    • 71tosia Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 09.04.15, 19:28
      gdzies niedawno przeczytalam ze wedlug psychologow takie 'tiutia' jak to nazwalas pozwala nawiazac lepszy kontakt z dzieckiem, wiec tesciowa intuicyjnie jednak wie co robi. Po prostu nie wtracaj sie w relacje babcia/dzidek wnuczka, niech sobie je ukladaja po swojemu.
      • mandziola Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 09.04.15, 22:36
        O dokładnie.. ona juz swoje dzieci dobrze wychowała - jej syn jest Twoim meżem. A co bys chciała żeby zwracała sie do małego dziecka: Stanisławie, obetrzyj podbródek, bo nieco zupy pociekło ci po brodzie..:))
    • iziula1 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 09.04.15, 23:17
      Wiesz,ze ja też nie lubie takiego "tiutiu" do dzieci. Wewnętrznie mnie to draźni.
      Poza tym rozumiem twoja "zazdrość" w stosunku do dziecka. Pocieszę Cię,że to mija :)
      Ja przy każdym maluchu przechodziłam okres zazdrości praktycznie o wszystko a najgorzej było jak wróciłam do pracy. Zazdrościłam kazdej minuty spędzonej z moim dzieckiem, każdy dotyk, pocałunek, pieszczota, uśmiech MOJEGO dziecka w kierunku babci powodował wyrzut szaleńczej zazdrości ;)
      Mineło, mam się dobrze, dzieci też, teściowa przeżyła :D.
      Potraktuj to jako przejściowy okres, hormony, nadmiar miłości, ale zdarza się każdemu. Nawet najlepszej z matek. Najważniejsze,że babcia dba i kocha dziecko, nawiązuje więź.
      Możesz to wykorzystać i wyrwać się do kina, na spacer, do kosmetyczki, do koleżanki - dobrze Ci to zrobi. Złapiesz dystans.
      • vilez Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 10.04.15, 09:54
        U kolejnej osoby czytam o tej zazdrości... Nie krytykuję, tylko nie znam :-) Nie przechodziłam. Przechodziłam za to niemożność powierzenia dziecka pod opiekę obcej osobie. Ale w stosunku do mamy czy teściowej- nie, one mogły się moim dzieckiem zajmować do woli. Ciekawe...
        • iziula1 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 10.04.15, 21:42
          Wspominam ten okres teraz z uśmiechem ale siła tego uczucia była ogromna i taka pierwotna ;). Sama nie wiem z czym to można porównać, może z uczuciem paniki np w tłumie. Narasta, jest nielogiczna i trudno nad tym zapanować.
          W każdym razie przeszło, teściowa chyba nie odczuła tego za bardzo, bo sama zazdrość o dziecko nie przekładała się na czyny. A ja mam czarny pas w ukrywaniu uczuć :D

          Natomiast zostawianie dzieci z obcymi ( opiekunka, panie w przedszkolu, opiekunowie na obozie ) wzbudzało we mnie zawsze strach,że nie zadbają, nie dopilnują, ze stanie się krzywda itp. Trudno mi było i nadal jest sobie z tym poradzić. To zupełnie inna sytuacja dla mnie , i o wiele trudniejsza niż zazdrość o babcie.
          • vilez Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 11.04.15, 21:23
            :-)
    • molly_wither [...] 10.04.15, 19:57
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rozka26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 10.04.15, 20:07
        Nie życzę sobie ublizania mi i wyzywania mnie od kretynek. Reprezentujesz sobą bardzo niski poziom intelektualny. Ba, mało tego, na dodatek nie potrafisz utrzymać nerwów. Może pij jakieś ziolka uspokajające. Już sobie dopowiedzialas jakieś wyimaginowane historie o wypadkach.. Uff... Dobrze że nie mam takiej teściowej jak ty. Moja faktycznie jest kochana.
        • 71tosia Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 10.04.15, 21:12
          jezeli jest taka kochana to dlaczego masz klopot z zaakceptowaniem ze jest czula na swoj wlasny sposob wobec twojego dziecka? Zawsze mnie to zastanawia dlaczego niektore mamy maja problem z akceptowanie ze ich dziecko ma prawo do wlasnych relacji z babcia.
        • molly_wither Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 13.04.15, 18:17
          Nie zycze sobie zanizania mojego IQ itd. Lecz sie kobieto.

          rozka26 napisała:

          > Nie życzę sobie ublizania mi i wyzywania mnie od kretynek. Reprezentujesz sobą
          > bardzo niski poziom intelektualny. Ba, mało tego, na dodatek nie potrafisz utrz
          > ymać nerwów. Może pij jakieś ziolka uspokajające. Już sobie dopowiedzialas jaki
          > eś wyimaginowane historie o wypadkach.. Uff... Dobrze że nie mam takiej teściow
          > ej jak ty. Moja faktycznie jest kochana.
          • asfo Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 17.04.15, 17:52
            Jak to czytam, to mam wrażenie, że ktoś molly zhackował konto i teraz trolluje.
            • molly_wither Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 17.04.15, 17:57
              Ano nie. A przynajmniej mnie nic nie wiadomo.
              asfo napisała:

              > Jak to czytam, to mam wrażenie, że ktoś molly zhackował konto i teraz trolluje.
              >
    • rycerzowa Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 10.04.15, 23:14
      Rozka, piszę jako babcia zakochana we wnukach - rozumiem cię.
      Teściowa trochę przesadza z zawłaszczaniem dziecka.
      Ale:
      1, Czy córeczka nie woła "baba ne", albo "ciem do mamy"?
      Chyba to cię najbardziej wnerwia.

      2. Wnusia na 2 godziny jest luksusem, deserem, szczytem szczęścia, za który dziadkowie powinni dopłacać. ;-)
      Wnusia na 10 godzin jest wyzwaniem, któremu przeciętna babcia nie sprosta, tzn. zabraknie jej sił na szczebiot.
      Spróbuj jej kiedyś zostawić dziecko na długo. Kocha małą, więc zadba o nią.
      Odda ci ją z ulgą.

      3. Jeśli widujecie u dziadków nie za często, np. max raz w tygodniu, trzeba ich przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza.
      Będą rozpieszczać, na wszystko pozwalać, szaleć.
      Ale po zamknięciu za nimi drzwi, obowiązują wasze reguły. Dzieci łapią to bardzo szybko.
      Ma to dobre strony dla dziecka, bo staje się jakby "dwujęzyczne" , czy raczej dwu-środowiskowe, a to pozytywnie wpływa na jego inteligencję..
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 11.04.15, 19:10
      Myślę, że warto rozdzielić dwa Pani przeżycia.
      Jedno to niechęć do wyrażania uczuć do wnuczki przez babcię. Tu wymagana jest po prostu ludzka tolerancja. Szczególnie, że dla córki nie jest to ani wystraszające ani też nieprzyjemne. Jest to trochę w babcinym stylu i tyle.
      Innym zaś uczuciem jest Pani przeżycie, że teściowa odbiera Pani Pani rolę mamy, gdy jesteście razem. Zawłaszcza ją a Pani czuj się jak matka niewydolna.
      Wydaje mi się, że trochę nieadekwatne to przeżycie. I może bardziej pochodzić z Pani wewnętrznych stanów niż z realnego zachowania teściowej. Myślę, że ona chce po prostu mieć kontakt z dzieckiem, bo sprawia jej to przyjemność, której na co dzień nie ma.
      Proszę też pamiętać, że w ten sposób tworzy się więź babci z wnuczką. jedynej babci jak się zdaje. Ale jeśli Pani to przeszkadza, to warto po prostu grzecznie ale stanowczo ograniczać babcię w opiece przejmując ją sama. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • molly_wither Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 13.04.15, 18:20
        Babcia jest potrzebna autorce,kiedy trzeba sie zaopiekowac chorym dzieckiem.Typowa postawa interesownej baby.Wspolczuje tesciowej synowej. No ale syn to dopiero pie...,ze pozwala tak traktowac wlasna matke!
    • hybriska Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 12.04.15, 08:47
      A ja mam trochę odmienne zdanie niż reszta. Musisz uważać żeby teściowa nie wlazła Ci na głowę, co się często zdarza z tego co słyszę/czytam - chodzi mi tu o traktowanie Ciebie jak powietrze gdy ich odwiedzacie. Bo jeśli w trakcie wizyty czujesz sie tak że w zasadzie mogłabys przyniesc dziecko tesciowej i najlepiej sobie pojść, to tez nie jest to grzeczne.
      Jeśli tesciowa przegina to powiedz "mamo, proszę żeby jej tyle nie nosić, bo potem my mamy problem" "mamo, teraz niech sie pobawi na kocyku" albo zwracaj sie niby do dziecka "a teraz pójdziemy na kocyk sie pobawić". Jeśli teściowa bedzie probowala tekstów "wy macie ja cały czas, dajcie sie mi nacieszyć" żeby zabrać Ci ją z rąk kiedy akurat ledwo co sie do wlasnego dziecka dorwałas, odpowiedz "oj, nic nie zaszkodzi jak chwilke z mamą posiedzi". Nie mówię, żeby niepotrzebnie ukracać kontakty, ale reagować gdy sytuacja nadmiernie przytłacza. Jednocześnie mozesz zaproponowac tesciowej spacer z małą, albo daj zabawke X i pokaż że mała lubi w sposob Y sie bawic. Babcia nabierze do Ciebie szacunku, że masz własne zdanie i nie wszystko bedzie robione pod jej dyktando.
      • amb25 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 13.04.15, 09:43
        Mysle, ze autorka watku wlasnie takiej rady oczekiwala.... Trafilas w sedno. Pewnie, mozna Tsciowje nie lubic, z tysiaca powodow blachych albo nie blachych, ale czasami brak sympatii mozna schowac do kieszeni a nie tresowac kobiete jak pieska...Po co jej ta wojna z Tesciowa i o co? O to, ze od czasu do czasu Tesciowa pobawi sie z dzickiem? A moze autorka czulaby sie lepiej gdyby Tesciowa nadskakiwala jej a nie dziecku? Bo to troche zazdrosia pachnie i potrzeba udowodnienia kto jest matka (ale nie rozumiem po co...).
        A tak na prawde ona po prostu powinna wyluzowac. Ciekawe czy jej maz ustawia zone bo np. w sposob odmienny od wyobrazen meza traktuje dziecko... albo zupemiesza prawa reka a powinna lewa...
      • molly_wither Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 13.04.15, 18:21
        Ona zachowuje sie wobec tesciowej tak samo,jak zachowala sie wobec mnie. Dlatego sie nie dziwie,ze tesciowa traktuje ja jak powietrze.


        hybriska napisała:

        > A ja mam trochę odmienne zdanie niż reszta. Musisz uważać żeby teściowa nie wla
        > zła Ci na głowę, co się często zdarza z tego co słyszę/czytam - chodzi mi tu o
        > traktowanie Ciebie jak powietrze gdy ich odwiedzacie. Bo jeśli w trakcie wizyty
        > czujesz sie tak że w zasadzie mogłabys przyniesc dziecko tesciowej i najlepie
        > j sobie pojść, to tez nie jest to grzeczne.
        > Jeśli tesciowa przegina to powiedz "mamo, proszę żeby jej tyle nie nosić, bo po
        > tem my mamy problem" "mamo, teraz niech sie pobawi na kocyku" albo zwracaj sie
        > niby do dziecka "a teraz pójdziemy na kocyk sie pobawić". Jeśli teściowa bedzie
        > probowala tekstów "wy macie ja cały czas, dajcie sie mi nacieszyć" żeby zabrać
        > Ci ją z rąk kiedy akurat ledwo co sie do wlasnego dziecka dorwałas, odpowiedz
        > "oj, nic nie zaszkodzi jak chwilke z mamą posiedzi". Nie mówię, żeby niepotrzeb
        > nie ukracać kontakty, ale reagować gdy sytuacja nadmiernie przytłacza. Jednocze
        > śnie mozesz zaproponowac tesciowej spacer z małą, albo daj zabawke X i pokaż że
        > mała lubi w sposob Y sie bawic. Babcia nabierze do Ciebie szacunku, że masz wł
        > asne zdanie i nie wszystko bedzie robione pod jej dyktando.
        • bialerano Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 14.04.15, 09:08
          Ja, z kolei, rozumiem Cię, Rozko.
          Sama doświadczam identycznej sytuacji od lat, ponieważ moje dzieci nie są już małe. Słodycz oblepiająca każde słowo kierowane do dzieci, "tiutianie" do nich, zdrabnianie wszystkiego do n-tej potęgi, ekstremalna gorliwość we wszystkich kwestiach ich dotyczących oraz wyraźna chęć odsuwania kogokolwiek, gdy tylko teść i teściowa są w pobliżu, drażniła i drażni mnie do dzisiaj. Próbowałam to jakoś najpierw delikatnie, a potem bardziej wprost to powiedzieć ? wierzę w ?siłę rozmowy?. I tutaj zadziałał wyjątek od reguły. ?
          W konfrontacji ze skrajną wylewnością, skrajną egzaltacją czuję się bardzo nieswojo i dyskomfortowo. A gdy w jakiejś relacji ktoś czuje się nieswojo i dyskomfortowo to wiadomo, że z niej raczej będą "nici"...Musiałam się pogodzić z naszą emocjonalną niekompatybilnością, zachowanie teściowej jest równie niezmienialne, jak moja niechęć do niego. Zdaję sobie sprawę, że gdyby ten brak tolerancji z MOJEJ strony nie był tak silny, gdybym umiała ?przymknąć oko?, byłoby łatwiej - i mojemu otoczeniu i mnie samej.
          Zatem dążymy z mężem do tego, aby utrzymywać poprawne kontakty, spotykamy się ?z okazji", dzieci lubią swoich dziadków, ale nie są tam ?oddawane" czy ?podrzucane".
          Rozko ? napisałam, aby dać Ci poczucie, że w rodzinach bywa różnie i nie jesteś odosobniona w tym, przez co przechodzisz. Mam wrażenie, że drogi są dwie - albo proponowana tutaj i wielokrotnie w innych wątkach tolerancja i zagryzanie zębów dla dobra córki (i paradoksalnie własnego również), albo konsekwentne rozmowy lub lekkie ograniczenie kontaktów z myślą o własnym komforcie psychicznym. W tym ostatnim modelu też da się żyć....
          Życzę Ci wypracowania jak najlepszego układu, sprawdzającego się dla obu stron.
          BR
    • molly_wither Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 14.04.15, 18:21
      Zgadza sie, czy uwazasz za sprawiedliwe, ze moje posty, w ktorych kogos obrazam sa usuwane, natomiast twoje, w ktorych wyzywasz mnie , nie sa wywalane?
      wioskowy_glupek napisała:

      > A jednak matołku to twoja wypowiedź została usunięta a nie jej.
      >
      • finka77 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 15.04.15, 08:53
        Rozka
        Miałam podobną sytuację z teściową , tylko dzieli nas ponad 500 km i i te 2,3 razy w roku jakoś to znosiłam ,do czasu kiedy syn miał 5 lat i ona wtedy za każdym razem jak z nim rozmawiała przez telefon to nas do niego obgadywała , ( np sytuacja z rowerkiem czy rodzice kupili Ci już rowerek taki normalny na pedały ,bo syn od 3 roku jeżdził na biegowym , syn mój odpowiada że nie , a ona na to a to nie dobrzy rodzice powiedz im że mają Ci kupic normalny rower bo jesteś juz taki duży),albo kiedy jedziecie do cioci ( męża siostra) a syn nie wiem , a to rodzice powiedz im że ty chcesz tak bardzo odwiedzic ciocię ,albo a kiedy przyjedziesz do mnie (syn odpowiada na wakacje ) a teściowa namawiaj rodziców i przyjedzicie na weekend.
        Ja żałuję że wcześniej z nią o tym nie porozmawiałam , a jak Twoja teściowa traktuje twojego męża , bo moja traktowała nas wszystkich jak dzieci ,obrażała się jak nie było tak jak ona chce ,manipulowała nami ,szantażowała emocjonalnie , mój mąz ma nie oderwaną pępowinę ,czy u was z tyn też nie ma problemu.Ja uważam że trzeba o tym jak najszybciej porozmawiać , i przyjrzeć sie relacjom matka syn .
        • rozka26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 16.04.15, 13:16
          Mój mąż ze swoją mamą mają takie zwykłe ot, normalne- prawidłowe relacje. Oczywiście, że teściowie od zawsze uwielbiali nam doradzać we wszystkim, ale z tym już dałam dawno na luz. Generalnie nasze relacje ja, mąż i teściowie są dobre, fajne. Z tym tiutaniem teściowej też już dałam sobie na luz i obróciłam to tylko w pozytywny aspekt i faktycznie aż leżej na duszy ha,ha.
    • wilki_w_scianach Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 15.04.15, 11:10
      U mnie temat też na topie, bo mam sześciotygodniową córeczkę i uczę się życia ze światem na nowo :) Moja teściowa jest bardzo podobna - kiedy okazało się, że jestem w ciąży to zwariowała na punkcie przyszłego dziecka, a po porodzie to wariactwo już przybrało formę epicką. Dzieli nas 300 km, ale najchętniej spędzałaby u nas każdy weekend, a po dwóch tygodniach od urodzin małej przeprowadziła się do nas na tydzień :) Myślałam, że zwariuję - dziecko miałam tylko na karmienia piersią, ponad to wkurzało mnie strasznie jak przewijała małą, bo robiła to w sposób, który na szkole rodzenia odradzali jako nieprawidłowy. W dodatku przed ciążą nakupowała tyle ciuszków dla małej, ze nie mogłam męża namówić, żebyśmy sami coś kupili ślicznego dla naszej córeczki (mąż jest mocno praktyczny i pytał - po co? przecież wszystko mamy!). Jak u nas mieszkała to przecież ja robiłam wszystko źle (zaczynając od tego, ze jest super specjalistką od karmienia piersią, a dzieci karmiła miesiąc): źle się odżywiam jako matka karmiąca, źle stawiam patelnię na kuchence, mam bałagan w domu - pierwsze, co zrobiła to wyczyściła mi wszystkie szafki w kuchni i poukładała wszystko po swojemu... W dodatku ma bardzo silną alergię na koty (których mam 6 :) ), więc zamiast zajmować się małą latałam z odkurzaczem antyalergicznym i łopatkami do kuwet na okrągło, myłam naczynia zanim jeszcze potrawy w nich wystygły, :) Miałam wrażenie, że nawet nakarmiłaby małą cyckiem, gdyby tylko miała mleko - mnie traktowała tylko jako butelkę, jak tylko mała zapłakała to musiałam siedzieć z wywalonym cyckiem, a ona podawała mi dziecko. A kiedy uzgadniałyśmy jej przyjazd to przedstawiła to tak, że przyjeżdża mi pomóc, pogotować, zająć się małą jak będę chciała się wyspać i pozwiedzać miasto :) Skończyło się to tak, że ja gotowałam i sprzątałam (teściowa ugotowała jeden obiad - zupę na mięsie, za którą nie przepadam i sos do makaronu na smalcu, którego nie jem w ogóle - o czym doskonale wiedziała :) - za to raz poszła do sklepu i kupiła filet z łososia, żebym jej upiekła tak, jak kiedyś to zrobiłam, jak byli u nas teściowie i jej zasmakowało :P więc dwa tygodnie po porodzie obmyślałam jadłospisy), a ona zajmowała się małą. Jak raz poszłam wziąć prysznic kiedy mała była pod opieką teściowej, to zostałam wyciągnięta z łazienki krzykiem, że nie mam serca, bo mała zaczęła płakać i teściowa nie mogła jej uspokoić :) No szlag mnie trafiał konkretny ;) Aaa - jeszcze chciała poprzestawiać nam meble w sypialni, żeby stały lepiej i było nam wygodniej i poukładała mi wszystkie ciuszki małej w komodzie po swojemu, bo ja miałam zły system układania :)
      Ale w pewnym momencie uznałam, że jak nie wyluzuję to obie na tym ucierpimy - albo mnie apopleksja trafi albo ją zamorduję, bo ona się nie zmieni. Wzięłam milion głębokich oddechów i wyłączyłam wku.... Spokojnie wysłuchiwałam wszystkich rad, pozwalałam jej robić co chce w granicach rozsądku (np. z przemeblowaniem sypialni mówiłam "mamo, wolałabym, żebyśmy poczekały na twojego syna z decyzją, co gdzie będzie stało, bo jak mu się nie spodoba to trzeba będzie przestawiać dwa razy", z przewijaniem - powiedziałam, że teraz jest inna metoda przewijania i pokazałam, jak etc). Tak sobie pomyślałam, że ona nie robi przecież tego wszystkiego złośliwie, żeby mnie wkurzyć - tylko dlatego, ze chce dla nas jak najlepiej. Że wierzy, że jak zrobimy to "jej sposobem" to wszyscy będą szczęśliwsi. I w końcu ona przyjechała tylko na kilka dni, a ja będę mamą dla małej na całe życie i nikt mi tego nie odbierze. I było o wiele lepiej (ale ulga, jaką czułam, kiedy mama wsiadła w pociąg do domu była nieziemska :) ).
      Wydaje mi się, że teściowe są różne, nam się trafiły akurat takie - no i trzeba sobie z nimi ułożyć relacje jak najlepiej. Przede wszystkim to dziwne zachowanie wynika z olbrzymiej miłości, jaką mają do naszego dziecka - trzeba to docenić. Pomyśl, że to tylko kilka godzin, które mała może spędzić z babcią - niech obie będą z tego czasu zadowolone. No i nie myśl o rzeczach, które cię drażnią w teściowej, bo to jeszcze bardziej nakręca sprawę (przynajmniej u mnie tak jest) - mi pomaga przekierowanie uwagi na jakieś neutralne tematy. Ogólnie to staram się sobie mówić, że to, że teściowa mnie wkurza, to jest moje podejście i ja muszę sobie z tym poradzić. Chciałabym, żeby moja córka myślała o niej inaczej, żeby kochała obie babcie i myślała o nich jako o super babciach, do których świetnie się jeździ, u których będzie można spędzić wakacje i najeść się niezdrowego jedzenia, pójść na spacer w góry, pobawić się w ogrodzie :)
      Z kolei ja zawsze myślałam, że moja mama będzie super babcią - moi rodzice byli u nas przez trzy dni od mojego powrotu ze szpitala z małą - mama wzięła córkę tylko raz na ręce, bo się trochę bała takiego małego małego dziecka :) Raczej skupiła się na gotowaniu obiadów i zakupach dla nas i dla siebie, tata ponaprawiał nam popsute sprzęty w domu - ale małej praktycznie nie dotykali, mimo, że mama regularnie pracuje z dziećmi (starszymi) ;) Babcia babci nierówna, wydaje mi się, że jeśli ma aż tyle ciepłych uczuć do córeczki to lepiej to docenić niż tępić. Pomyśl, że relacje między wami polepszą się, jak odpuścisz i warto to zrobić - obie odczujecie ulgę. Czas, jaki mała spędza z teściową poświęć reszcie rodziny - na pewno teść się ucieszy, jak zapytasz o coś, co jest dla niego ważne, przytul się do męża - mi to bardzo pomaga :)
      • rozka26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 16.04.15, 13:24
        Pamiętam jak mojej mamie urodziła się pierwsza wnuczka (moja bratanica) i kiedyś będąc u niej zauważyłam, że mama nie wzięła ani raz na ręce małej....więc zapytałam: Mamo, czemu nie weźmiesz wnuczki na ręce? A mama mi powiedziała: Nie chce zabierać synowej jej instynktu...przyjdzie czas, że będe ją brać na ręce się nią bawić...wtedy moja bratanica miala około 3 tygodnie. I faktycznie jak się później okazało....moja mama opiekowała się małą od jej 3 miesiąca życia do 3 lat, kiedy moja bratowa pracowała czasem nawet po 12h. Możecie mnie znowu zbruzgać, ale mnie podobało się to, że właśnie babcia nie wyrywała z rąk maluszka synowej, nie doradzała jej co jak ma robić itp. U mnie też tak było jak moja córa była noworodkiem.
        • hanna26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 16.04.15, 18:04
          Możecie mnie znowu zbruzg
          > ać, ale mnie podobało się to, że właśnie babcia nie wyrywała z rąk maluszka syn
          > owej, nie doradzała jej co jak ma robić itp.


          Ale my nie rozmawiamy o postępowaniu teściowej tylko o twoim postępowaniu względem niej. Bo jeżeli napisałaś ten post mając nadzieję, że po wysłuchaniu jednostronnej opinii posypią się odpowiedzi w stylu "Okropna ta twoja teściowa, nie powinna tak postępować, wstyd" - to ja w tym uczestniczyć nie będę. Nie mam zamiaru krytykować kogoś, jeżeli nie wysłuchałam jego głosu.
          Z twojego pierwszego postu zrozumiałam, że babcia miałaby ochotę zaopiekować się waszym dzieckiem, bardzo go kocha, stara się być uważna i troskliwa itd. W związku z tym szczerze radzę wykorzystać tę wspaniałą możliwość. No, chyba że jesteś rzeczywiście zazdrosna, wtedy to już moim zdaniem kwalifikuje się do jakiejś pomocy psychologicznej. Trudno mi uwierzyć, że ktoś szczerze się martwi, że jego dziecko dobrze się czuje z osobą, która chce się nim od czasu do czasu zaopiekować. Jeżeli tak jest rzeczywiście - radziłabym naprawdę wybrać się do dobrego psychologa.
    • hanna26 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 15.04.15, 23:19
      Trudno mi uwierzyć, że ktoś może być takim dziwakiem, żeby nie dostrzec, jakie ma szczęście. Taka babcia to przecież prawdziwy skarb. Wykorzystajcie ją z mężem i pójdźcie razem na jakąś superrandkę - tylko we dwoje.
      Ech, jak my kiedyś marzyliśmy o takiej babci... Pamięta jak moja teściowa raz w miesiącu miała możliwość posiedzieć przez parę godzin z naszą pierwszą córką - nie wiedzieliśmy wtedy z mężem, co robić z tej radości! Poszłoby się razem na basen, jeszcze do kina, bo na ten film tak czekaliśmy obydwoje, nie, do naszej ulubionej knajpki, nie, czekaj, przecież musimy w końcu wybrać te zasłony, czekaj, chwila, a wizyta w banku, a do jakiegoś urzędu mieliśmy razem wyskoczyć...
      Oczywiście można zapłacić opiekunce, czemu nie. Tyle że wcale o pieniądze tu nie chodziło. Bo przy opiekunce człowiek siedział jak na szpilkach i o spokojnym relaksowaniu się w basenie nie było mowy. Opiekunka to opiekunka - może być porządnym człowiekiem, może kochać dzieci, może też różne głupoty mieć w głowie. Wiadomo zaś o niej na pewno, że pilnuje nasze dziecko, ponieważ jej za to zapłacimy. O babci zaś wiadomo, że pilnuje je z miłości do niego i do nas. Że będzie uważna na każdy kroczek malucha, na każdą przeszkodę. Że w razie czego bez namysłu odda za nasze dziecko życie.
      Ech, przydałaby się nam taka babcia (nasza niestety już ciężko chora), a ludzie mają i nie doceniają własnego szczęścia. Naprawdę kompletnie nie macie ochoty wyskoczyć gdzieś z mężem tylko we dwoje, pozbywając się na ten czas malucha? No, chyba że macie tę swoją babcię na każde zawołanie - w takim wypadku jeszcze bardziej zazdroszczę.
    • ada1214 Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 16.04.15, 18:25
      Albo udajesz, albo sama przed soba nie chcesz sie przyznac, ze tu nie chodzi o nadmierne tiutanie babci do Twojej corki. Rzeczywistym problemem jest walka o wladze na terytorium dziecko. A niechze sie tesciowa wytiutia, Ty sobie lez i pachnij w tym czasie. Swoje terytorium macierzynskie mozesz oznaczac na inne sposoby niz zaborcze ograniczanie tiutiania kogos tam.
    • boski_adonis Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 18.04.15, 00:05
      Nie wiem , czy Twoja tesciowa jest nadopiekuńcza, ale babcie po prostu czasem przeginają.
      Często w miejscach publicznych obserwuję albo jestem zmuszony do wysłuchiwania nadaktywnych babc.
      Te babcie bywają udreka podróznych w środkach komunikacji publicznej, w sklepach, bibliotekach .To babcie wiecznie "cwierkajace" do swoich kochanych wnusiów. Jak juz objaśniaja wnuczętom swiat w autobusie , to na pewno bede to robic tak, aby KAZDY pasazer musiał wszystko dokładnie usłyszec. Daja sie bez sensu nabierac na pytania w rodzaju " a dlaczego " dzieciom ,ktore wcale nie słuchają ich odpowiedzi,bo obserwuja to , co za oknem a kolejne pytania zadawane przez wnusiów tylko to powierdzaja .
      Babcie często zwyczajnie sie popisują , mądrzą i usiłują zaprezentować sie publicznie jako babcie bardzo zaangazowane. Większośc z nich jest szczerze i prawdziwie zaangazowana w kochanie, uwielbianie swoich wnucząt .I chwała im za to.
      Niestety babcie zwykle zapominaja,ze wokół są osoby trzecie - rodzice , rodzeństwo lub wręcz obcy ludzie. Dla mnie to męka , taka nadaktywna babcia za plecami w tramwaju. Zwykle marzę o tym, zeby zwyczajnie sie zamkneła lub przynajmniej zredukowała swoja aktywnośc o 90 %.
      Czy babcia w bibliotece nie moze wytłumaczyc 7-8 latkowi,ze tam trzeba zachowywac się cicho i słuzyc własnym przykładem i sciszyc głos? W końcu o sposobach wypozyczania ksiązek mozna powiedziec przed wejsciem do biblioteki lub na miejscu, ale półgłosem.
      Takie babcie potrafia zdominowac każde spotkanie rodzinne, zabic konwersację i zanudzić. Do tego uczynic dziecko pepkiem świata, wokół ktorego wszystko ma sie kręcic. Mam takie doswiadczenia rodzinne i towarzyskie i wierzę autorce postu,ze ja to męczy. Mnie tez męczy bywanie w takich sytuacjach , ale mam o tyle lepiej,ze po prostu moge nie bywac w domach, gdzie słodka babcia cwierka na okrągło. I zadna zazdrośc nie ma tu nic do rzeczy. Niektorych zwyczajnie wyprowadza z równowagi dorosła kobieta przemawiajaca dziecinnym głosem przez kilka godzin i zmuszajaca do nieustannego skupiania uwagi na dziecku , zwłaszcza powyzej 3 roku zycia. Czasem mam wrazenie, ze taki afektowany sposób wyrazania swoich emocji jest ptzypadłoscią babć, ktore nie maja swojego zycia i wszystki uczucia przelewaja na wnuki. Obym sie mylił, chocby w tym przypadku. A rozce 26 moge tylko doradzic ,zeby kupiła sobie flaszke Nervosolu i czekała cierpliwie ;) , bo w miare jak dziecko zacznie rosnąć , babcia będzie musiała wygasic swoje zapędy do swiergotania.
    • asia_i_p Re: Nadopiekuńcza babcia - teściowa 17.05.15, 16:43
      Masz pierwsze dziecko, prawda? ;)
      Przy drugim docenisz. Ja doceniłam - przy pierwszym się irytowałam, przy drugim tylko pilnuję, żeby nie przegiąć i nie rozleniwić się za bardzo.
      Słodki głos przechodzi po paru latach, dziecko samo stawia granice. :)
Pełna wersja